Dodaj do ulubionych

( nie) NORMALNA ????

18.02.08, 15:14
Czy ja jestem jakaś nienormalna???

Ale od początku... Kochać... hmmm... co znaczy kochać..? Mam na
karku dwadziescia pare lat i i do tej pory nie wiem co znaczy
kochać...??

Owszem mam kochajacego mnie meza, rybke i pajaczka ale mi jest
ciagle mało ...!!!

Poszukuje ulotnych miłostek na miedzynarodowych portalach (
hi5.com)... włoch...grek... egipcjanin... chorwat... japończyk...
bez znaczenia... znaczenie ma to ze kazdy ten mezczyzna mnie
wielbi.. poswieca mi czas... rozmawia...słucha.. jest miły ,
smypatyczny... videorozmowy na MSN... pozniej nawet smsy i rozmowy
telefoniczne... milostka trwa ok 2 tygodni , dopoki doputy moj maz
juz nie jest w stanie spedzac samotnych nocy z poczuciem iz zona
zdradza go psychicznie i to w kazdej mozliwej chwili...

Dobija mnie to rowniez poniewaz widze łzy mojego meza, widze ze
coraz czesciej zaglada do kieliszka.. na sama wibracje mojego
telefonu dostaje nerowych drgawek ... i.... zrywam kolejna z rzedu
znajomosc.. nie chce dluzej patrzec jak cierpi... ale

ale... w momencie zerwania znajomosci zycie ze mnie uchodzi...
calkowicie ... bezpowrotnie... słucham wtedy na ogragło Jamesa
Blunta "Goodbye my lover"... objadam sie słodyczami, nic nie jest
wtanie mnie rozbawic... szystko jest szare , bure i ponure... i po
jakims czasie nie wytrzymuje i wkrecam sie z powrotem w ta
zagraniczna bajke... odchudzam sie, maluje, pieknie ubieram, ...
poprostu kwitne... i tak jak po zerwaniu znajmosci moje libido jest
na poziomie -100 tak wraz z rozkrecajaca sie znajmoscia przybiera do
+100..

A najgorsze dla mnie i mojego sumienia jest ze albo sie onanizuje w
samotnosci marzac o mojej nowej miłostce albo... dla udobruchania
meza... kocham sie z nim... wyobrazajac sobie dokładnie to samo co
przy masturbacji....

Jest jakies wyjscie z tego magicznego kregu???

Czy do konca zycia bede zyc w swiecie swoich marzen raniac przy tym
ludzi mi bliskich i realnych...???

Czy ja naprawde jestem taka nienormalna, niemoralna i nadaje sie do
leczenia psychiatrycznego ????
Obserwuj wątek
    • zlosnica100 Re: ( nie) NORMALNA ???? 18.02.08, 15:41
      Tak nadajesz się.Napewno dobra terapia.
    • glamourous Re: ( nie) NORMALNA ???? 18.02.08, 16:05
      Kochana.
      Jak sama piszesz, masz "dwadziescia pare lat" a z Twojego dalszego
      opisu sytuacji wnioskuje ze jakis staz malzenski (i stalego zwiazku)
      juz masz. Wynika z tego ze bardzo wczesnie weszlas w ten staly
      zwiazek i byc moze zbyt wczesnie zostal on uwienczony slubem. IMHO
      nie jestes nienormalna, jestes byc moze po prostu ZA MLODA na staly
      zwiazek, jeszcze nie gotowa na perspektywe spedzenia calego zycia u
      boku jednego faceta, konkretnie Twojego meza. Masz dusze kokietki,
      uwielbiasz uwodzic i najwyrazniej czujesz sie pod tym
      wzgledem "niewyeksploatowana". Czy warto wiec bylo, z Twoim
      charakterem, tak wczesnie sie uwiazywac wychodzac za maz i pozbawiac
      sie afrodyzyjskiego uczucia jakie niesie ze soba plawienie sie w
      meskiej adoracji? Powiem Ci, ze sama, gdybym wyszla za maz w wieku
      lat 20 za mojego pierwszego chlopaka, najprawdopodobniej bylabym
      dzisiaj nieszczesliwa, sfrustrowana, pewnie tez przesiadywalabym w
      jakims wirtualnym swiecie, zawziecie flirtujac i unieszczesliwiajac
      mojego biednego meza, bo przezywalam w tamtym okresie dokladnie ten
      sam syndrom "kobiety fatalnej" ;-)) co Ty teraz. Na szczescie zawsze
      twierdzilam ze malzenstwo i pakowanie sie w zwiazek do grobowej
      deski w wieku 20 lat to nienajlepszy pomysl. Czlowiek w tym wieku
      powinien sie "wyszumiec" - skorzystac z beztroskiego okresu w zyciu,
      kiedy nie mysli sie jeszcze o dzieciach, rutynie i obowiazkach.
      Zajac sie zdobywaniem doswiadczen, poznawaniem ludzi oraz - co chyba
      jeszcze wazniejsze - siebie samego. Bo na jakiej podstawie 20 letnia
      dziewczyna ma wiedziec, ze jej wybranek to juz facet na cale
      zycie??? Skoro tak niewiele jeszcze doswiadczyla, skoro nie zna
      jeszcze nawet samej siebie? I jeszcze pytanie : czy ty naprawde
      kochasz swojego meza? Czy uwazasz go za interesujacego, za najlepsza
      partie jaka mogla Ci sie trafic? Mam wrazenie ze niekoniecznie. Mam
      wrazenie ze, niestety, nie traktujesz swojego meza jako
      faceta "docelowego". To po prostu nie ten etap w Twoim zyciu. Stad
      te Twoje dalsze, podswiadome poszukiwania. Na pewno nie nadajesz sie
      do leczenia psychiatrycznego, przydalaby Ci sie jednak porzadna
      autoanaliza - dokad zmierzasz, czego chcesz w zyciu, czego
      oczekujesz od swojego malzenstwa oraz jak widzisz siebie - oraz
      swojego meza - za powiedzmy 10 lat...

      Pozdrawiam
      Glam :-)
    • petra77 Re: ( nie) NORMALNA ???? 18.02.08, 16:06
      No raczej.
    • menk.a Re: ( nie) NORMALNA ???? 18.02.08, 17:02
      > Jest jakies wyjscie z tego magicznego kregu???
      >
      > Czy do konca zycia bede zyc w swiecie swoich marzen raniac przy
      tym
      > ludzi mi bliskich i realnych...???
      >
      > Czy ja naprawde jestem taka nienormalna, niemoralna i nadaje sie
      do
      > leczenia psychiatrycznego ????

      Trudno wybrać?? Naprawdę trudno wybrać między mężem a całą resztą
      męskiego rodu?
      Może wybierz tę drugą opcję. Oszczędzisz mężowi dalszego bólu, a
      sobie kolejnych rozterek.;)
    • glosatorr Re: ( nie) NORMALNA ???? 18.02.08, 19:57
      palmalka napisała:

      > Czy ja jestem jakaś nienormalna???

      Masz problemy - niewątpliwe.
      Czy kochasz męża? Sama sobie odpowiedz - z tego co piszesz, nie kochasz go.
      Stawiasz na jednej szali wirtualne i iluzyjne kontakty z innymi facetami raniąc
      przy tym swojego męża i narażając się na to, że w końcu pęknie i on i Cię
      najzwyklej wyleje na zbity pysk z domu?
      To ja nazywam potężną głupotą.
      Iluzja sieci sprawia, że każdy inny jest atrakcyjny, bo zależy mu by Cię
      bzyknąć. W sieci każdy jest przystojny, miły, zabiega o Ciebie, a jaki jest w
      realnej rzeczywistości? Zapewniam Cię, że zawsze jest inny. Sieciowy PR
      niektórzy opracowali do perfekcji.

      Summa sumarum - albo się obudzisz ze snu i sieciowego uzależnienia od
      wirtualnych romansów i zrozumiesz, że jakiś Ahmet z Paryżewa takie głodne
      kawałki wstawia każdej sieciowej panience - BO TO NIC NIE KOSZTUJE! A za to może
      uda się jednemu z drugim jakąś naiwną do łóżka wciągnąć.

      Tak więc otrzeźwienia życzę. Myślę, że wizyta u psychologa Ci się też przyda.
      >
      > Ale od początku... Kochać... hmmm... co znaczy kochać..?
      to nie jest kochanie to co robisz.....
      • palmalka Re: ( nie) NORMALNA ???? 18.02.08, 20:52
        Czy kocham meza ?? Hmmm... nie wiem co znaczy kochac...? dbam o jego
        potrzeby materialne, kiedy jestem na zakupach zawsze mysle co mu
        kupic, piore, prasuje, sprzatam, gotuje.... poprostu dbam i myśle o
        nim, a czy to mozna nazwac miłościa ???????
        Moze moje ciagotki wynikaja z tego ze czuje sie nieraz niczym ta
        szara mysz i w ten sposob odreagowuje ?? a to ze facetom w sieci
        chodzi o seks... coz.... nawet bardziej mnie to rajcuje.. ;(

        I chce z tym skonczyc dla dobra meza i nie chce dla swojego libido,
        chwilowej pociechy...

        ps. mam 29 lat, w zwiazku stałym od 10 lat, małzenstwo od 6 lat,
        brak dzieci
        • bomba44 Re: ( nie) NORMALNA ???? 18.02.08, 23:04
          Palmalka:

          Jeżeli chcesz cokolwiek zrobić, jak piszesz "dla dobra męża", to się z nim
          rozwiedź. Nie macie jeszcze dzieci, więc jest łatwiej, a on jest na tyle młody,
          że ma szansę jeszcze znaleźć dziewczynę, która go naprawdę pokocha.

          A Ty wtedy szalej dalej i podbijaj cały męski ród bez wyrzutów sumienia.

          Pozdrawiam,
        • glosatorr Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 22:45
          palmalka napisała:

          > Czy kocham meza ?? Hmmm... nie wiem co znaczy kochac...? dbam o jego
          > potrzeby materialne, kiedy jestem na zakupach zawsze mysle co mu
          > kupic, piore, prasuje, sprzatam, gotuje.... poprostu dbam i myśle o
          > nim, a czy to mozna nazwac miłościa ???????

          Nie.

          > Moze moje ciagotki wynikaja z tego ze czuje sie nieraz niczym ta
          > szara mysz i w ten sposob odreagowuje ??

          A masz podstawy do tego by się tak czuć?
          Co się takiego stało albo zdarzyło, że nagle odkryłaś, że potrzebujesz tego co
          właśnie robisz?

          > a to ze facetom w sieci
          > chodzi o seks... coz.... nawet bardziej mnie to rajcuje.. ;(
          >
          Czemu?

          > I chce z tym skonczyc dla dobra meza i nie chce dla swojego libido,
          > chwilowej pociechy...

          To są złudzenia, ale co Cię pocieszało? W tych internetowych flirtach?

          >
          > ps. mam 29 lat, w zwiazku stałym od 10 lat, małzenstwo od 6 lat,
          > brak dzieci

          OK - poczekam na odpowiedzi.
    • bomba44 Re: ( nie) NORMALNA ???? 18.02.08, 23:10
      > Jest jakies wyjscie z tego magicznego kregu???

      Jest. Napisałem Ci powyżej. Rozwiedź się. Ja nie wiem jak można żyć tak
      oszukując i raniąc osobę, która Ciebie kocha. Czy on wie o Twoich wyczynach? Z
      tego co piszesz o jego reakcji na wibracje Twojego telefonu wygląda, że tak.
      Czy się mylę?

      > Czy do konca zycia bede zyc w swiecie swoich marzen raniac przy tym
      > ludzi mi bliskich i realnych...???

      Nie koniecznie. Napisz mi najpierw o stosunku Twojego męża do tego wszystkiego,
      to Ci coś więcej odpowiem.

      > Czy ja naprawde jestem taka nienormalna, niemoralna i nadaje sie do
      > leczenia psychiatrycznego ????

      Nie. Nie jesteś nienormalna. Powiem Ci więcej, według mnie wiele kobiet tak
      ma, tylko się z tym kryje przed światem i przed samymi sobą. Jeszcze raz proszę
      napisz mi o stosunku Twojego męża do tego, to Ci odpowiem więcej.

      Pozdrawiam,
      • niezapominajka333 Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 07:15
        Jesteś uzależniona od fazy "motylków w brzuchu".
        Rozumiem, że żadna z twoich miłostek nie miała szansy rozwinąć się w
        dłuższy związek.Nawet wirtualny.
        Zastanawiam się, czemu wybierasz portale międzynarodowe? Mężczyźni
        krajowi nie są tak sympatyczni?
        Powiem tak.
        Zrobisz, co będziesz chciała.
        Wytrzymałość twojego męża też ma pewne granice.
        Jeśli nie umiesz przestać go ranić, to w końcu albo się
        przyzwyczai, albo odejdzie.
        • milet1 Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 09:33
          Kto nie zaznał goryczy na ziemi nigdy nie może być w niebie. Jak będzie
          prawdziwym mężczyzną to cię rzuci. Ty przeżyjesz załamanie, będziesz cierpieć,
          próbować ratować małżeństwo, zrozumiesz że straciłaś najważniejszego mężczyznę w
          swoim życiu itp, itd Potem, jeśli jesteś ładna znajdziesz nowego faceta i
          będziesz z nim szczęśliwa. Obiecasz sobie że nigdy tego nie zrobisz. A, maż
          znajdzie sobie wcześniej kogoś. Tak to w życiu jest.
    • krissdevalnor100 Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 10:37
      Ach, jak ja jestem niemoralna (grek, egipcjanin- hie, hie,
      niessssamowite) ale wrażliwa (nie mogę patrzeć jak "on" cierpi),
      jak ja idę poza głównym nurtem, nudni i pruderyjni gryzą palce a ja
      ze swoją skomplkowaną, wielowymiarową osobowością jestem jak w
      magicznym kręgu, jak z innego świata...!

      Umiesz w każdym razie napisać zabawny post, punkt dla Ciebie.
      W sumie napisałabym, że "może kiedyś dorośniesz i poukłada się w
      głowie", ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że chciałaś nas
      rozbawić, udało się i za to Cie lubię.
      • palmalka dla bomba44 19.02.08, 10:48
        Dziekuje za odpowiedz, moj maz ma 33 lata, i przyznam ze jakis rok
        temu chciałam sie rozwiesc, nawet probowałam zrobic tak, aby on
        mnie znienawidził , porzucił, rozwiodł sie ale... nic z tego on mnie
        kocha, przez te wszytskie lata, nigdy mnie nie zraniła, zawsze o
        mnie dbał, zawsze powtarza ze jestem piekna, madra i jezeli odejde
        to straci sens zycia itp. i dlatego mam takie wyrzuty sumienia, a
        on?? widzi ze potrafie gadac na MSNie od 21- 6rano, wie z kim, bo
        nieraz włamał mi sie na konto, widzi smsy, czyta je ukratkiem, jest
        strasznie nerwowy, krzyczy, płacze, czasem z bezsilnosci zaczyna
        pakowac rzeczy ale... zostaje.. nie ma siily patrzec na to co robie
        i nie ma sily by odejsc... i nie masily patrzec na mnie gdy jestem
        smutna, gdy po kolejnej awanturze zrywam znajomosc i podadam w
        otchłan rozpaczy..
        • krissdevalnor100 PS. Poczytaj sobie... 19.02.08, 10:54
          ...ksiażkę "Dawcy i biorcy", czy jakoś tak, to Ci rozświetli Twoją
          rolę i perspektywy w tym układzie.
        • bomba44 Re: dla bomba44 19.02.08, 16:11
          A jak wyglądają wasze relacje w innych dziedzinach życia i wasz podział
          obowiązków. Rozumiem, że nie macie dzieci. Kto zarabia na Wasze życie?
          • palmalka Re: dla bomba44 19.02.08, 17:45
            bomba44 napisał:

            > A jak wyglądają wasze relacje w innych dziedzinach życia i wasz
            podział
            > obowiązków. Rozumiem, że nie macie dzieci. Kto zarabia na Wasze
            życie?


            Relacje w innych dziedzina zycia... dosc dobrze, nigdy sie nie
            kłócimy ale moze dlatego ze nigdy nie rozmawiamy ze soba,
            przynajmniej nie szczerze, zarabiamy oboje, prowadzimy własna
            działalnosc , ale tez jest jakis tam podział obowiazkow i nikt
            nikomu nosa nie wkłada w papiery.

            Seks ... marny... ja jestem za bardzo wilgotna on ma za male
            przyrodzenie... od mogłby sie kochac 2 godziny ja po 1,5 minuty
            stosunku osiagam orgazm i trace zainteresowanie seksem, a i tak
            orgazm osiagam tylko wtedy gry wyobrazam sobie kogos innego...

            Nigdzie nie wychodzimy (poza zakupami i obawiazkami firmowymi).
            Poprostu mi sie nie chce, ludzie którzy nas otaczaja sa
            beznadziejni, puści i naprawde nie mam o czym z nimi gadac.
            Do kina, na spacer... nie chce mi sie bo i po co ??? i tak nie wiem
            o czym rozmawiac z mezem a kino... mam w domu.

            Dzieci... dzieci nie ma... byłam kiedys w ciazy ale poroniłam, teraz
            boje sie nawet o tym myslec , nie chciałabym przechodzic znowu tego
            samego.

            Nie wiem o czym by tu jeszcze napisac?
            Dum spiro, spero...
            Palmalkowe oblicze
      • palmalka Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 10:52
        krissdevalnor100 napisała:

        > Ach, jak ja jestem niemoralna (grek, egipcjanin- hie, hie,
        > niessssamowite)

        wiesz... nie wiem dlaczego ale kreca mnie tylko mezczyzni z innych
        Państw, ale nie tych najblizszych, przyjaciolka sie smieje i
        mowi "oj Alka, jak potrzebujesz egzotyki to przytul sie do drzewa".

        Nie potrafie sobie odpowiedziec na pytanie dlaczego kreca mnie tylko
        faceci innych narodowości (???????????????)
        Poprostu nie wiem poprostu .... Seni Cok Sevioyorum..... (a to
        ostania moja nauka tureckiego...)
        • krissdevalnor100 Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 10:56
          To nie ma znaczenia, odsyłam do mojego postu sprzed chwili, czyli
          do "PS" :)
    • aandzia43 Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 15:59
      Palmalko kochana, zrób coś ze soba póki jesteś jeszcze młoda.
      Plizzzz..... Znam jedną taką histrioniczkę po czerdziestce - nie
      jest już młoda i świeża, ot, po prostu, tylko ładna i przystojna
      czterdziecha. Zapewniam cię, że potrzebę odstawiania nieustającego
      teatrum na najwyższej nucie ma nie mniejszą niż ty. Ale w jej
      przypadku to już od dawna jest żałosne. Zamiast górnego C jakieś
      zgrzyty paznokciem po szkle. Nie rycząca czterdziecha, tylko
      miotająca się teatralnie, starzejąca się kobieta.
      Popracuj nad charakterem zanim wejdziesz w wiek powszechnie uznany
      za dojrzały dojrzałą nie będąc. Każde przedstawienie musi keidyś
      zejść z afisza.
      • palmalka Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 17:04
        aandzia43 napisała:

        > Popracuj nad charakterem zanim wejdziesz w wiek powszechnie uznany
        > za dojrzały dojrzałą nie będąc. Każde przedstawienie musi keidyś
        > zejść z afisza.


        Ale ja charakter mam dośc dobry ( tak mi sie wydaje), zawsze mysle o
        innych, nie jestem złosliwa intryganko-plotkarka, uwielbiam ,ludzi,
        dzieci, zwierzeta, jestem dosc inteligenta osoba, wydaje mi sie ze
        moj problem to nie kwestia charakteru tylko potrzeb...i co wybrac??
        siebie czy innych?
        • lookbill Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 08:02
          Zaprzeczasz sama sobie.W jednym poście piszesz: "ludzie którzy nas
          otaczaja sa beznadziejni, puści i naprawde nie mam o czym z nimi
          gadac" a za chwilę, że masz dobry charakter i uwielbiasz ludzi.
          Z tą inteligencją to wydaje mi się, że raczej wyżej srasz niż dupę
          nosisz, to tyle
    • szklany_klosz Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 17:07
      Palmalko miła, może ja się nie potrafię wczuć w Twoją sytuację. Najwyraźniej z
      empatią u mnie akurat deficytowo. Próbuję spojrzeć na problem Twoimi oczyma, ale
      nijak mi się nie udaje. Odnoszę wrażenie, że Ty się sama 'wkręcasz' w tę
      sytuację, bo zamieszanie w życiu daje Ci energię. Ale że przy tym niszczysz
      życie uczuciowe swoje i męża, powinnaś pomyśleć o terapii. Nie myślę, że rozwód
      mógłby tu pomóc. Owszem, jako osoba wolna miałabyś prawo co noc i co chwilę
      siedzieć na czatach, skajpach, gg, forach i tam flirtować do woli. Nic nikomu do
      tego. Chyba jednak to 'uprawomocnienie' wirtualnych flirtów nie rozwiązałoby
      problemu. Bo problem jest gdzieś w Tobie. Tak wybujała potrzeba sztucznych
      podniet niszczy Cię, a więc kontakt z rozsądnym terapeutą byłby wskazany.
      • palmalka Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 17:35
        Wiesz... tez myslałam o jakies terapii... ale popierwsze musiałbym
        poszukac dobrego lekarza... lekarza (nie kobiete) znajacego sie na
        swoim fachu... Ale co ja mam niby powiedziec ???

        "Sluchaj facet... odczuwam nieustanna potrzebe zakochiwania sie w
        kims nowym, o nieznaej mi kulurze z ktorym moge sobie pogadac o
        zyciu i o smierci, byleby pogadac po angielsku, poczuc motylki w
        brzuchu tylko ze mam wyrzuty sumienia bo moj maz cierpi przez te
        moje zdrady psychiczne, i mimo iz cierpi to nie odejdzie, a kiedy
        zrywam dla niego kolejna z rzedu znajomosc to poprostu trace sens
        zycia, nasze zycie seksualne zamiera i wogole nie mam ochoty ani z
        nim rozmawiac ani widziec go na oczy bo wydaje mi sie ze to on jest
        powodem mojego nieszczescia"

        nie wiem juz co robic... podejrzewam ze lekarz mi nic niepomoze bo z
        utesknieniem czekam na kolejna odwilz i kolejna znajomosc.... i
        tylko ja sama moge sobie pomoc... ale japierw musiałabym chciec...
        jak to zrobic aby "chciec" ?????
        • zlosnica100 Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 20:19
          Potrzeba flirtu jest naturalna.Generalnie jest tak ze czlowiek dorasta, poznaje
          nowych ludzi, wchodzi w krotsze lub dluzsze zwiazki.Uczy sie siebie, swoich
          reakcji.Przechodzi rozne etapy zwiazku.Dowiaduje sie co jest wazne a co nie.Uczy
          sie co moze stracic gdy sp.... sprawe.Cierpi, odchorowuje poznaje nowych
          ludzi.To sa normalne etapy ktore jak przejdziemy wiemy ze nie wszystko zloto co
          sie swieci.wyszlas za szybko za maz bo nie jestes dojrzala.Dodatkowo dochodzi tu
          pantoflarska postawa twojego slubnego, ktory nie umiejac zareagowac jak
          prawdziwy facet traci twoj szacunek.
          Gdybym ja byla twoim mezem dalabym Ci dwie szansy /milosc ma swoje prawa/ po
          trzecim numerze zastalabys mieszkanie bez moich rzeczy i wlaczany komputer zebys
          mogla dalej sie bawic...juz bez mojego towarzystwa.
        • aandzia43 Re: ( nie) NORMALNA ???? 19.02.08, 21:19
          palmalka napisała:
          ale popierwsze musiałbym
          > poszukac dobrego lekarza... lekarza (nie kobiete) znajacego sie na
          > swoim fachu...

          Kobieta to nie lekarz, tym bardziej dobry lekarz, rozumiem, niech ci będzie.
          Wiesz, dobry lekarz-mężczyzna też cie rozczaruje, bo po to jest lekarzem
          psychiatrą, żeby nie dać się nabrać na uwodzicielskie sztuczki, próby
          oczarowania i wciskania kitu. Jest na to równie niewrażliwy, co kobieta-lekarz.
          To jego robota.

          a kiedy
          > zrywam dla niego kolejna z rzedu znajomosc to poprostu trace sens
          > zycia,

          Znajomość zrywasz nie dla męża, tylko dlatego, że cykl się dokonał, bo wyssałaś
          z tej znajomości tyle, ile chciałaś i jest ona już bezużyteczna. Grasz nawet
          przed sobą.

          > nie wiem juz co robic... podejrzewam ze lekarz mi nic niepomoze bo z
          > utesknieniem czekam na kolejna odwilz i kolejna znajomosc.... i
          > tylko ja sama moge sobie pomoc... ale japierw musiałabym chciec...
          > jak to zrobic aby "chciec" ?????

          Jedyna szansa, by zacząć chcieć pozbyć się jakiegokolwiek nałogu to dostać od
          życia kopa w dupę. Ale to byłaby tylko szansa. Trzeba by ją jeszcze umieć
          wykorzystać. Jak cię już więc dopadną gwałtownie skutki twoich poczynań, to nie
          przegap tej szansy.
        • szklany_klosz Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 19:03
          Witaj znowu!
          Jasne, że musiałby to być dobry fachowiec. Ktoś, kto ma zobaczyć, co nam w
          duszy gra i co pod podszewką siedzi, musi znać się na rzeczy. Jeśli lepiej
          czułabyś się z mężczyzną, wybierz mężczyznę. W końcu to Ty tu jesteś najważniejsza.
          A co miałabyś mu powiedzieć? Dokładnie to, co napisałaś. Psychoterapeuta nie
          jest od oceniania, ale od naświetlania przyczyn i zachęcania do szukania dróg
          wyjścia z impasu. To, ze Twój problem jest rzadszy i bardziej 'egzotyczny' od
          takiego, dajmy na to, 'swojskiego' alkoholizmu, niczego nie zmienia. I to
          uzależnienie, i to, a psychoterapeuta jest od tego, żeby pomóc, a nie oceniać.
          A poza tym co masz do stracenia? Nic. No może prócz pieniędzy na terapię;-).
          Sobie chcesz pomóc. Ta terapia wcale nie musiałaby oznaczać, że masz pozostać z
          mężem. On z tą swoją miłością do Ciebie jest, owszem, postacią tragiczną i godną
          współczucia, ale to jeszcze nie znaczy, że do końca dni swoich musicie być ze
          sobą i się unieszczęśliwiać. Po prostu to nie jest TEN facet.
          Dzięki terapii może pozbyłabyś się obsesji poznawania kogoś nowego i znalazłabyś
          kogoś, kto bez Internetu, wywołałby motylki i zaspokoił potrzebę flirtu bardziej
          realnie.

    • san1 Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 09:43
      Nie wiem po co do niej piszecie, dla mnie ta kobiet nadaje sie do
      leczenia/jeżeli faktycznie jest jak pisze/Szkoda mi tylko jej faceta bo gdzie tu
      miłosc,zaufanie ,partnerstwo.
      • demoniqa Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 11:14
        eeeeee tam,dziewczyna jest jeszcze niedojrzała skoro szuka takich
        atrakcji w wirtualnym świecie,zdecyduj się na rzeczywiste
        konkrety,bo skoro mąż ma odejść nich to będzie z powodu faceta z
        krwi i kości a nie netowego kochanka.
      • pestka35-0 Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 12:04
        Albo zle sie dobrali ,On nie spelnia jej oczekiwań........muszą rozmawiac
        dlaczego tak jest ........lub trzeba zastanowic się czy byc razem czy
        oddzielnie.....
        • palmalka Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 14:23
          Chcialabym dodac tylko cos do paru ostatnich wpisów...

          po pierwsze gdyby moj problem byl tylko moim problem to ok, mozna mnie wyzywac
          od wariatów, niedorozwojów, ale z tego co wiem to małzenstwa rozpadaja sie
          nagminnie, a to ze ja poznaje facetów w necie a nie w pracy, sklepie czy w zoo
          to nie ma znaczenia, problem moj polega na tym ze chce z tym skonczyc a nie
          pchac sie w nastepne romanse...

          po drugie jezeli ktos uwaza ze zdrady dopuszczaja sie osoby niedojrzałe to
          wybaczcie... nie wiem co robicie na tym forum... zdradzac moze 18latek jak
          50latek... nie z niedojrzałosci tylko z "braku czegos".

          po trzecie nie gram przed soba, i nie wyssysam z nastepnej znajomosci ile sie
          da, ja naprawde pokochuje tych facetów, z jednym juz miałam plany zamieszkac
          razem, tu w Polsce
          • sagittka Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 14:29
            > ja naprawde pokochuje tych facetów, z jednym juz miałam plany
            zamieszkac razem, tu w Polsce

            A te plany to tylko po kilku tygodniach skypowo - telefoniczno -
            smsowego flirtu?
            • palmalka Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 16:03
              :) nie no co ty, to byl dłuzszy okres
          • demoniqa Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 17:00
            "....ja naprawde pokochuje tych facetów...." i to właśnie oznaka
            braku dojrzałości :).Chcesz skończyć,w twoim wypadku tylko psycholog
            w innym mocne postanowienie,choć wątpię czy to pomoże bo ty tak
            naprawdę nie chcesz z tym skończyć ;)
    • bomba44 NORMALNA !!!! 20.02.08, 17:32
      OK. Doskonale Ciebie rozumiem. I nie jesteś nienormalna. Jesteś niezwykła,
      ale nie nienormalna. Wybij to sobie z głowy.

      Powiem więcej, jesteś fajna laska. Potrzebujesz tylko innego faceta. Odstaw
      męża, a zobaczysz, że trafi Ci się taki, który Ci tak zakręci w głowie, że nie
      będziesz miała wątpliwości.

      Przychylam się do zdania Glamourous, że za wcześnie weszłaś w ten stały związek
      i za wcześnie został uwieńczony ślubem. Powiedz mi sama, po co jesteś z tym
      facetem. Bo sam fakt, że on Cię tak strasznie (i zarazem romantycznie
      tragicznie) kocha, nie jest według mnie wystarczającym powodem, dla którego
      powinniście być małżeństwem. Uświadom sobie wreszcie: po pierwsze to nie ten
      facet. Sama pisałaś, że on Cię w ogóle nie kręci. I to nie tylko w seksie, ale
      ogólnie, nawet ze sobą szczerze nie rozmawiacie, nie chodzi też o kasę, więc ja
      NIE WIDZĘ POWODU, dla którego powinnaś z nim być. Po drugie tylko masz wobec
      niego wyrzuty sumienia i rzeczywiście słusznie, bo go krzywdzisz. Nie ma więc
      żadnych pozytywów, a same negatywy. Zostaw go więc!!! No chyba, że jest jakiś
      powód, dla którego z nim jesteś, a o którym nam jeszcze nie napisałaś. Jeśli
      tak jest, to proszę napisz.
      • palmalka Re: NORMALNA !!!! 20.02.08, 18:20
        Hmmm. Dziekuje za miłe słowa... Podniosłas mnie na duchu, Dziekuje !

        Wiesz... w zeszłym roku, kiedy byłam z kims naprawde blisko i
        wiedziałam ze to jest to, ze tym facetem chce spedzic zycie,
        złozyłam pozew. Zostawiłam mezowi wszystko, wziełam tylko walizke z
        najpotrzebniejszymi rzeczami i wyjechałam... miałam juz wszystko
        poukładane .. wiedziałam czego chce i miałam byc z mezczyzna ktorego
        naprawde pokochałam... Tuz przed rozwodem spotkałam sie mezem aby
        omowic ostatecznie podział majatku i takie tam, chciałam złozyc
        pismo iz nie chcemy sprawy pojednawczej tylko odrazu rozwód...
        Ale do rozwodu niedoszło... kolejny raz maz wiał mnie na wyrzuty
        sumienia i szantaz emocjonalny.... taki sam, dokladnie taki sam
        kiedy chciałam przesunac slub o 2 lata... jestem pioprostu za słaba
        psychicznie... to raz...
        a dwa... wiesz... całe zycie uczono mnie ze nie moge byc samolubem,
        ze zawsze musze myslec o innych... musze czuc empatie, wyrozumiałosc
        i rozumiec innych, musze wiedziec ze kazda moja decyzja ma wpływ na
        innych i nie mozna nikogo ranic...
        I ta nauka utkwiła mi w głowie na zawsze... moi rodzice chcieli
        dobrze... nie wiedzieli tylko ze cale moje zycie... bedzie zyciem
        innych ludzi... niekoniecznie ludzi z dobrymi zamiarami... i taka
        jestem ciepla, litosciwa klucha...

        Czasem odbijam sie od rzeczywistosci... kiedy jest ona naprawde nie
        do zniesienia ale... ciagle mysle o innych... to katorga nie zycie...
        • bomba44 Re: NORMALNA !!!! 20.02.08, 21:06
          Palmalko:

          Czyli nie widzę żadnego powodu dla którego miałabyś być z mężem. Piszesz:

          > Podniosłas mnie na duchu

          Jestem facetem.

          > Ale do rozwodu niedoszło... kolejny raz maz wiał mnie na wyrzuty
          > sumienia

          Z powodu wyrzutów sumienia to raczej bym się z nim rozwiódł, a nie zrezygnował z
          rozwodu.

          > całe zycie uczono mnie ze nie moge byc samolubem,
          > ze zawsze musze myslec o innych... musze czuc empatie, wyrozumiałosc
          > i rozumiec innych, musze wiedziec ze kazda moja decyzja ma wpływ na
          > innych i nie mozna nikogo ranic...

          Tu Ciebie nie rozumiem. No przecież to jest kolejny argument za rozwodem, a nie
          przeciwko. Przecież właśnie będąc z tym człowiekiem nie myślisz o nim, nie
          okazujesz empatii, wyrozumiałości i ranisz go. Odejdź. Póki jeszcze nie macie
          dzieci, bo wtedy to naprawdę byłoby trudniej. A tak to oboje macie szansę na
          przerwanie tej sytuacji, w której najbardziej absurdalny jest Twój związek z mężem.

          Naprawdę Wam współczuję. No chyba, że sytuacja taka z jakiegoś powodu Ci
          odpowiada, ale nie sądzę, bo sama przecież piszesz, że chciałabyś to zmienić.
        • your_and Re: NORMALNA !!!! 20.02.08, 21:18
          > Wiesz... w zeszłym roku, kiedy byłam z kims naprawde blisko i
          > wiedziałam ze to jest to, ze tym facetem chce spedzic zycie,

          Trzeba słuchać się chemii swojego ciała. Ona przecież podpowiada czy to ten czy
          nie - czy pocałunek smakuje słodko i wywołuje przyjemny dreszcz, czy zapach
          świeżego potu przyciąga czy odpycha.
          Komplementy, empatia, wyrozumiałość to mało.
          • palmalka Re: NORMALNA !!!! 20.02.08, 21:59
            Sory Bomba za ta "oną" ;)

            Wiesz... niechce rezygnować z marzeń ani pragnien... wiem jedno... maz rozwodu
            mi nie da, bedzie mna manipulował do czasu az znowu zmiekne... zawsze mi mowi
            "moj ty skowronku, obsypie cie złotem" ... a ja mysle "moj ty skowronku ,
            zamkanalem cie w złotej klatce"...

            A własnie przed chwila odezwał sie do mnie my Lover... nie wiem dlaczego tak
            jest, ale ja zawsze czuje kiedy cos u niego nie tak i vice versa... nie
            odezwałam sie... nie chce ponownie rozniecac uczucia... nie chce zeby on
            cierpial ani nie chce mojego cierpienia...

            Och my God's... again???
            • bomba44 Re: NORMALNA !!!! 21.02.08, 00:30
              palmalka napisała:

              > maz rozwodu mi nie da,

              No to Ci współczuję. Jeśli nie rozwód, to może separacja. Podobno jest ją dużo
              łatwiej uzyskać.
    • misssaigon Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 21:52
      a ja mam wrazenie, ze ktos tu sobie z nas jaja robi...
      • aandzia43 Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 22:07
        Może i sobie robi, ale ja znam takie przypadki z realu. I to już nie jest śmieszne.
        • palmalka Re: ( nie) NORMALNA ???? 20.02.08, 22:11
          Nie jest śmiszne... zapewniam ze blizej mi do płaczu niz smiechu... ale ciesze
          sie ze jest tu duzo osob które nie maja takiego problemu.. gratuluje
          • alicja_z ???? 21.02.08, 09:07
            Zabawię się w damską psycholożkę – jeśli prawdą jest to co piszesz
            (oceniam że tak w 51%), to wg. mnie źródłem Twoich problemów i
            szukania płytkich i tylko wirtualnych kontaktów z facetami celowo
            nie kontynuowanych w świecie rzeczywistym jest jakieś istotne i
            tragiczne wydarzenia w Twoim życiu ... Pozostał ślad na Twojej
            psychice. Ciąża, poronienie ? Czujesz się w jakimś stopniu
            niepełnowartościowa i dlatego boisz się prawdziwych relacji. Net
            daje anonimowość, możliwość koloryzowania i konfabulowania(inaczej –
            mijania się z prawdą) co uwielbiasz robić.
            W dodatku Twój mąż rzeczywiście nie spełnia Twoich oczekiwań – nie
            jest to facet, którego widzisz przy sobie za 10-20 lat ... To Cię
            przeraża, denerwuje i frustruje. I z pewnością nie masz 29 lat :-)
            • gomory Re: ???? 21.02.08, 09:46
              Albo zostala skrzywdzona przez waznego mezczyzne i teraz msci sie pozujac uparcie na femme fatale.
              Wirtualnosc relacji broni ja przed krytyczna ocena kobiecosci, z czym nie moze sobie poradzic i stad sadystyczne sklonnosci w stosunku do meza.
              Wszystko moze tez byc rozbudowana fantazja dziewczyny nie potrafiacej zaakceptowac banalnej rzeczywistosci. Wiec tworzy wyimaginowany swiat w ktorym mezczyzni mowia glosem kochasi z wenezuelskich seriali, i ma tym sposobem jedyna szanse na emocjonalnie energetyczne przezycia.
              Albo to opowiesci znudzonego urzednika nudzacego sie w pracy ;).
              Tak mozna sobie snuc najrozmaitsze teorie. Chyba bez wiekszego sensu bo palmalka ich przeciez nie bedzie analizowala, tylko odrzucala.
              • misssaigon moi drodzy 21.02.08, 11:08
                zajrzyjcie na profil palmalki - 23 letnie dziewcze z misiem...ktos tu komus robi
                wode z mozgu....
                • palmalka Re: moi drodzy 21.02.08, 18:12
                  Tak.. dziewczynka z misiem jest słodziutka i jest jedna z niewielu ludzi których
                  sznuje , cenie i uwielbiam, i bede jej wdzieczna do konca zycia za to ze jest..
                  przy mnie, cały czas...

                  Wracajac do tematu, przyjmuje wszystkie rady i przemyslenia, wiele osob ma
                  racje, miałam 2 tragiczne przezycia w moim zyciu, moze to jest powodem tego ze
                  ciagle szukam odskoczni, postanowiłam z tym powalczyc... mam nadzieje ze sie uda
                  i ze odnajde prawdziwe szczescie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka