Dodaj do ulubionych

Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestrodze

21.04.08, 12:13
Jestem tu z tego samego powodu co Wy wszyscy. Sponiewierana
odrzuceniem i pozbawiona poczucia własnej wartosci miotam się i nie
wiem co zrobić. Bo przecież kocham go pomimo tego iż wiem ze chyba
już nigdy nie będzie tak jak kiedys.
Po 6 latach razem uswiadomiłam sobie ze już nie pamietam jakie to
uczucie być pożądana przez faceta. Ja po prostu nie pamietam ajk to
jest kiedy wiesz ze będziemy się kochać bo pragniemy swojego dotyki.
Wspomnienia o tym ze kiedyć dwa dni bez seksu to była katastrofa i
rzucaliśmy się na siebie wygłodniali (fakt to był poczatek związku)
są jak ogladanie filmu z kims innym w roli głównej.

Tak wiele uczuć i przeżyć we mnie umarło że już chyba nigdy nie będę
się w stanie ciesyć naprawde spontanicznym seksem.
A najśmieszniejsze jest to ze staramy się o dziecko: a starania te
oznaczają kochanie się śreni 1 maksymalnie 2 razy na cykl. I potem
zdziwienie ze nie jestem w ciąży…
Ale nie o tym chciałam pisać…

U mnie mleko się już wylało – związałam się z facetem który nie chce
się kochać ze mną. Z róznych powodów nie potrafie się z nim rozstać
mimo tego że wiem ze to by była najmądrzejsza decyzja w moim życiu.
Chciałam stworzyć liste znaków alarmowych które powinny zaniepokoić
ludzi którzy nie zabrneli tak daleko.
Znaków które pokazują ze nie jest tak różowo jak każe nam widzić
swiat zakochanie.
1 Pierwszy raz jak odmówił mi seksu – na wspólnym wyjezdzie –
stwierdził ze jest zmaczony spacerami nad możem ( razem byliśmy ja
zmeczona nie byłam)
2 Pare tygodni potem bolała go głowa - długo potem zartowałam ze to
ciekawe odwrócenie rół
3 Po powrocie z jego tygodniowego szkolenia myslałam ze będziemy się
stasknieni witać a on zakomunikował mi ze jest zmeczony 2 godzinna
jazda w autobusie i musi się wyspac (pamietam jak wtedy płakałam w
łazience z bezsilnosci)

Teraz już wiem co to znaczy a wtedy zawsze znalazłam jakies
wytłumaczenie Może gdybym wtedy spotkała kogoś madrego dzis miałabym
nadzieje..
Dopiszcie wasze punkty alarmowe - może to komus pomoże..
Obserwuj wątek
    • alicja_z Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 12:45
      Nie neguję, że masz problemy ale lekko przesadzasz z tymi sygnałami.
      Naprawdę facet może być zmęczony czasem nawet dwugodzinna jazdą albo
      zupełnie bez powodu, naprawdę czasami może go boleć głowa, naprawdę
      czasem można nie mieć ochoty na seks z powodu chandry albo i
      kompletnie bez powodu...
      Istotna jest raczej częstotliwość tych sygnałów, ale to już zupełnie
      inna bajka..
      • al9 Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 14:46
        a tam....
        facet który jest zmęczony dwugodzinnym spacerem nad morzem powinien
        iść do lekarza...

        Facet Cię nie pożąda. Nie chce. Zapewne nie kocha.
        Sama piszesz, że najlepsze byłoby odejście... ale tego nie zrobisz...
        To nie budujmy przestróg, z których nikt nie skorzysta...
        al

        • avide Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 18:26
          Zdecydowanie, podpisuję się pod Al9-em.
          Sorry ale 2 godzinna jazda autobusem, czy takiż sam spacer nie powoduje
          wyczerpania organizmu by nie móc, nie chcieć się kochać. Nawet jeśli faktycznie
          tak sie zdarzyło to przecież można chwile odpocząć i wtedy pokazać jak mężczyzna
          pragnie swojej kobiety.
          Skoro on tego nie zrobił... znaczy się ze ta sfera życia jest dla niego
          pomijalna, mało istotna. To z kolei oznacza, że albo nie ta kobieta, albo ten
          typ tak ma (kiepski popęd). tak czy siak... diagnoza: UCIEKAĆ

          Pzdr.
          Avide.
          • dzika_monika Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 11.07.08, 16:14
            za młodych lat mój facet po (przedtem cała noc pracował żeby podgonic i się
            wyrwać) dniu pracy jechał autem 8 godzin wpadł do mnie żucił się na mnie i po 10
            minutach - zasnął:)

            do dzis się śmiejemy z tego że dosłownie zasnął na mnie ale chęci miał wielkie
        • dzika_monika Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 11.07.08, 16:11
          bo facet ma pewnie faja fure i koleżanki go zazdroszczą
          polecam usiąść sobie chwilke i sie zastanowić co jest dla mnie ważne?
          moje życie czy sprawy organizacyjno-finansowe
    • taled Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 14:41
      Byc moze nie ma uniwersalnych znakow, ale z nowo poznanym facetem
      zapamietalam jedna sytuacje, ktora kompletnie zbila mnie z
      pantalyku: wystrojona w seksi bielizne (jestem szczupla i zgrabna)
      podalam mu piwo (taka niby meska przyziemna fantazja) a on...po
      prostu sie przytulil do moich piersi i...NIC.
      Bez sensu brnelam w ten zwiazek i potem uslyszalam jeszcze tysiace
      wymowek bardziej wyszukanych niz standardowy bol glowy...Oczywiscie
      na poczatku mialam duzo zrozumienia, ze facet nie maszynka, nie
      zawsze musi chciec..Rzecz w tym, ze te "nie zawsze" oznaczalo 95%
      przypadkow.
      • gomory Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 16:25
        A czy on chociaz poprosil Cie o to piwo i bielizne? Nie chce krytykowac tamtego zwiazku bo to pewnie jedno z wielu wydarzen. Pragnalem tylko zwrocic uwage, ze takie spelnianie przyziemnych meskich fantazji moze zabic w facecie zdobywce. Wrecz zrodzic podswiadomy opor przed zblizeniami.
        Oczywiscie nie twierdze, ze takie zachowanie nie moze byc podniecajace! Wazny jest konktekst, konkretna sytuacja itd.
        Jednakze mezczyzni najczesciej lubia dzierzyc w reku ster i nie czuc presji, ze oto teraz sa przymuszeni do jakichs dzialan.
        Gdy pozwoli sie mezczyznie spelniac jego checi, to z reguly idzie mu znacznie lepiej niz wtedy gdy ma spelnic oczekiwania ;).
      • jutro_bedzie_futro Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 16:29
        Od siebie dodam kilka sytuacji, które powinny włączyć lampkę
        alarmową.
        - po całym dniu niewidzenia chcesz się do niego przytulić i słyszysz
        mrukliwe i rozdrżnione "ale ty jesteś męcząca"
        - w łóżku chcesz się przytulić a on odwraca się tyłem i do
        przytulenia oferuje ci plecy
        - szykujesz się na impreze, cała jesteś "odpicowana", od seksownej
        bielizny po wyjściowy makijaż, pytasz go czy dobrze wyglądasz, a on
        ci mówi, że masz beznadziejne włosy
        Sytuacje nie dotyczą co prawda seksu, ale łatwo wysnuć wniosek, że
        takie dyletancko-krytykanckie podejście odbija się bardzo
        niekorzystnie na jakości pożycia.
        Niestety zaczerpnięte z doświadczeń własnych,choć stety, że życie i
        doświadczenie otwiera oczy :-)
        • wielorak Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 09.05.08, 20:55
          można by wypisywać setki różnych znaków ale każdy z nich może świadczyć o czymś
          innym
      • dzika_monika Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 11.07.08, 16:34
        ja bym po takiej akcji się załamała
    • gomory Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 16:40
      Alarmujace powinno byc gdy w glowie zaczynaja sie snuc mysli:
      - gdy zamieszkamy razem, to on/ona przestanie...
      - akurat to pewnie z czasem sie w nim/w niej zmieni...
      - dziecko ja/go pewnie odmieni...
      - wprawdzie szkoda, ale moge sie przyzwyczaic do...
      - to dobry czlowiek, i jesli zerwe to bedzie cierpial/cierpiala...
      - jest prawie taki/taka jak ona/on...
      - w sumie moze sie przyzwyczaje do...
      • nusia06 Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 20:21
        Ku przstrodze:
        1. wracam, po 2 tyg nie widzenia sie, a moj ukochany siedzi przed tv
        i nie zwaraca uwagi na mnie bedacej w bieliznie, ktora mu sie
        rzekomo podoba. zero namietnego seksu, rzucania sie przy drzwiach na
        siebie. nic:-(
        2. przed wyjsciem na impreze, "wyszykowana", przechadzam sie tu i
        tam, nie zwracajac szcegolnie jego uwagi
        3. seks zawsze w lozku, max. 10 min, gra wstepna w zaniku
        4. podczas seksu nie przeszkadza mu jak jestem np. w bluzce, do tego
        wysoceromantyczny tekst "zdejmij ...", "rozbierz sie".
        5. robie kolacje, "ubieram sie" specjalnie, facet wraca z pracy
        wlacza tv, mimo nastroju - swiec, muzyki itp.
        6. seks srednio 2 razy w tyg. (wiem, ze nie tak rzadko, ale.. ponoc
        liczy sie tez jakosc...nie tylko ilosc - choc dla mnie i tak 2 razy
        to za malo)
        7. brak milosci francuskiej z jego strony, brak pieszczenia calego
        mojego ciala, w tym biustu. wszystko raczej w kierunku wlozyc-wyjac.
        8. za to duzo przytulan, generanie "milo", tylko BRAK DZIKIEGO
        NAMIETNEGO SEKSU a to flustruje...
        • yadrall Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 20:59
          Wypominanie kobiecie,ze ich pierwszy raz byl za szybko od pierwszej
          randki,a potem uznanie milosci fracnuskiej za strate czasu. A potem
          to juz od tego goscia ucieklam :)

          Ps. skoro w malzenstwie tak kiepsko sie Tobie uklada to po co
          staracie sie o dziecko??? To nic nie poprawi,a bedzie napewno tylko
          gorzej. Najpierw zrobcie porzadek z Wami,a potem sie rozmnazajcie!!!
          • nusia06 Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 21.04.08, 21:24
            ojej, moj tez mi kiedys wywalil, ze za szybko poszlismy do lozka,
            jakbym tylko ja tam szla;-) i doprosic sie milosci francuskiej nie
            moge. mam nadzieje, ze to nie ten sam;-)))
            • yadrall Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 22.04.08, 09:26
              Jak ja sie uwolnilam od mojego eks to on chwile pozniej znalazl
              ajkas inna laske i zaraz zrobili sobie dzieciaczka. Co dalej z nimi
              nie wiem,ale ciekawe czy jej tez wypominal nie tylko szybkie pojscie
              do lozka czy tez zlapanie na dziecko (ps. facet z tych co probuja
              dziewczynie zabronic brania tabletek,bo to przecierz szkodzi!!!,wiec
              ona go poprostu nie mogla zlapac na dzieko).
        • zlosnica100 FRUSTRUJE...ta frustlacja 21.04.08, 22:08
          • mimozynka Re: FRUSTRUJE...ta frustlacja 21.04.08, 22:29
            Ojej mój tez często pokazuje mi plecy czy już mam sie niepokoić?
            • avide Re: FRUSTRUJE...ta frustlacja 21.04.08, 22:35
              zależy czy nim ci pokaże te plecy wcześniej cię porządnie zerżnie czy nie ;-))).
              Jeśli nie, zacząłbym się na Twoim miejscu bać ;-)))
              • mimozynka Re: FRUSTRUJE...ta frustlacja 21.04.08, 22:43
                No z tym róznie bywa ostatnio kiedy mu wypomniałam te odwrócone plecy to sie tak
                wkurzył ,że poszedł o pierwszej w nocy do garażu i wrócił nad ranem(((((((((
                • trixie2 Re: FRUSTRUJE...ta frustlacja 22.04.08, 00:43
                  o, tak.

                  *zmęczony na wycieczce do Hiszpanii. Spacery po romantycznych
                  uliczkach, prysznic, kolacja w hotelu, eros zawiesił strzałę w
                  powietrzu, a on ledwo żywy i spać mu się chce. A ja głupia
                  zdezorientowana, jakby mi ktoś dał w łeb, bo najprostsze
                  wytłumaczenia za cholerę nie chcą przyjść na myśl.
                  *dwa tygodnie szkolenia, wracam do domu, przywożę mu ostatnią
                  książkę ulubionego autora, którą kupiłam czekając na samolot i
                  myśląc gęsto tylko i wyłącznie o tym, że już niedługo będziemy
                  razem. A on siedzi na kanapie i "nie ma humoru, bo ma problemy w
                  pracy". Na moje zawiedzione spojrzenie odpowiada, że nie rozumiem,
                  że człowiek może mieć zły dzień, a książka, co za halo, w kiosku
                  kupiona.
                  *czekam w bieliźnie - jesteś pretensjonalna, tobie to nie pasuje
            • prosty_facet Re: FRUSTRUJE...ta frustlacja 16.05.08, 22:05
              mimozynka napisała:

              > Ojej mój tez często pokazuje mi plecy czy już mam sie niepokoić?

              A co wtedy czujesz ??? ;-)
        • niunia_167 Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 15.07.08, 21:42
          jak bym czytała "kawałek" swojego życia... dokładnie tak samo... tylko z
          imprezką się wścieka jak za krótkie spodenki lub spódniczkę mam, mimo to i tak
          nic z tym nie robi, koleżanki wybaczyłyby spóźnienie z tego powodu :)
          przytulanie to za mało, a dziki seks to już chyba tylko w snach albo a
          przyjaciółką ( i wibratorem)
    • dziki_kot Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 22.04.08, 12:05
      Nie wiem czy to ma sens. Można ostrzegać, ale dopóki się tego nie
      odczuje na własnej skórze, to nikt nie wierzy, że brak seksu może
      dotyczyć jego związku. Każdy musi sam przejść przez takie
      doświadczenie, dopiero wtedy oczy się otwierają.

      Czemu nie możesz zakończyć tego związku ? Przywiązał Ciebie do
      kaloryfera ?!
      • jutro_bedzie_futro Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 22.04.08, 13:30
        Dziki_kocie, ostrzeganie ma sens jak najbardziej by w kolejnym
        związku nie przeoczyć niepokojących sygnałów. Tyle, że miłość jest
        ślepa i człek na wiele rzeczy oko przymyka. Mnie teraz aż
        przerażenie ogarnia, że było tyle sytuacji, w których syrena
        alarmowa powinna mi zawyć w głowie, a tu nic. No cóż, musiałam była
        baaaaaaardzo zakochana.
        No ale, należy zdecydowanie uciekać gdzie pieprz rośnie rówież od
        faceta:
        - dla którego gra wstępna to zdjęcie spodni
        - który każdą próbę wprowadzenia urozmaiceń łóżkowych kwituje "ale
        żeś wymyśliła"
        - który, gdy w łóżku kobieta próbuje poprowadzić jego rękę i
        podpowiedzieć miejsca godne popieszczenia, syczy przez zęby "nie mów
        mi co mam robić"
        • dziki_kot Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 22.04.08, 20:31
          Jutro_bedzie_futro, dla nas "doświadczonych" to ostrzeganie to jak
          musztarda po obiedzie (albo jakoś tak :-) ) , bo my już wiemy na co
          należy patrzeć. I wchodząc w następny związek będziemy baaardzo
          uważać.
          Ale ci którzy jeszcze nie mają świadomości jak w życiu może się
          potoczyć, jak związek może wyglądać, będą twierdzić - "my to
          zawsze", "u nas to nigdy"....
          I dlatego napisałam że to nie ma sensu.
          • veromoda Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 27.04.08, 22:23
            Ostrzeżenia - przez 6 lat po zerwaniu z wieloletnią dziewczyną nie
            miał stałej parnterki. Potem się okazało, że niestałej też nie miał.
            Żadnej nie miał. Z jedną próbował, ale nie wyszło, bo on "tak bez
            uczucia to nie umiał".


            Do łóżka ja go zaciągnęłam. Dla niego było za szybko.

            Przerażenie w oczach jak zabrałam się pierwszy raz do seksu oralnego.

            Paradowanie w bieliźnie i szpilkach przed imprezą (w sensie że ja
            paradowałam) i zero reakcji z jego strony - smutny standard.

            Itp. Itd. Itp.
    • krissdevalnor100 Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 22.04.08, 19:03
      Wybacz, że tak bezceremonialnie:
      zgłupiałas z tym planowaniem ciąży?!

      W zwiędły i z przelewającymi się przez brzegi pretensjami związek
      wprowadzisz biedne dziecko, niewinne Waszego piekiełka a wetknięte w
      sam jego środek?!
      Będzie przez lata chłonąć żal i nienawiść pomieszane z
      lekceważeniem, czy oglądać huczny rozwód? A moze jedno i drugie?

      Zwsze mówię i powtarzam: fundowanie sobie dziecka w poplątanym,
      niewydolnym związku to SZCZYT
      krótkowzroczności
      naiwności
      egoizmu.

      Albo trzeba sobie wyprostować syf, w którym sie siedzi, albo
      podziekować.

      Może pisałaś to pod wpływem jakichś emocji na na codzień nie jest aż
      tak źle. Może. Jeśli nie, to błagam: wybierz opcję, ze kupujecie
      sobie psa.
    • kanlukasz Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 09.05.08, 12:15
      No dobra kochane Panie, ostrzegacie przed symptomami - zwiastunami - kłopotów w
      związku. Ileż tu widzę rozczarowań. Ze swojej strony mogę powiedziec że to nie
      jest tak że my faceci jesteśmy bezdusznymi draniami, z wiekiem tracącymi ochotę
      na sex. U mnie zaczynaja się pojawiac takie symptomy. Wiecie dlaczego????
      Dlatego, że moja żona straciła ochote na igraszki ze mną, przynajmniej w takim
      stopniu, że po dwóch dniach bez sexu zaczynam się zastanawiać co jest.
      Oczywiście mówi mi że za każdym razem jest cudownie. Tylko dlaczego z
      wcześniejszych codziennych współżyć (nawet po kilka razy dziennie), teraz jest
      tak że mogę czekać nawet dwa tygodnie na sex. Wracając do tematu. Czuję się tym
      bardzo dotknięty, że za każdym razem słyszę nie i wkońcu odchodzi mi ochota
      bawienia się w zdobywcę i czekam az moja żona sama zacznie. Narazie jeszcze mam
      ochotę na igraszki. Cały czas zapewniam żonę że ja kocham, że mnie podnieca, że
      ją pożądam itp. Działa to tak że odwraca się wieczorem tyłkiem i prosi żebym się
      do niej przytulił. Kurcze coś takiego po paru dniach bez sexu działa na mnie w
      ten sposób że od razu widać jak się podniecam. Bardzo boli jak później nie moge
      rozładować tego podniecenia. Kocham swoja żonę i staram się o tym z nią
      rozmawiać nie naciskając z drugiej strony. Niewiem jak to będzie później.
      Psychika ludzka jest bardzo skomplikowana i niewiem jak sie zachowa Pozdrawiam.
      • sagittka Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 09.05.08, 15:03
        > Oczywiście mówi mi że za każdym razem jest cudownie. Tylko
        dlaczego z
        > wcześniejszych codziennych współżyć (nawet po kilka razy
        dziennie), teraz jest
        > tak że mogę czekać nawet dwa tygodnie na sex.


        Liczyłeś na to, że przez kolejne 30 lat małżeństwa będziecie
        uprawiać seks codziennie???
        Intensywność spada zazwyczaj wraz zakończeniem okresu zakochania i
        normowaniem się uczuć. Wtedy dopiero, we wspólnym zyciu na codzień,
        widać, na jakim poziomie jest libido każdego z partnerów.
        Może u was własnie następuje ten czas, gdy trzeba wypracować WSPÓLNĄ
        normę lda związku, tak by obie strony były zadowolone (to jest
        najtrudniejsze, w przypadku różnych temperamentów, ale konieczne).
        • kanlukasz Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 19.05.08, 08:52
          sagittka napisała:

          > > Oczywiście mówi mi że za każdym razem jest cudownie. Tylko
          > dlaczego z
          > > wcześniejszych codziennych współżyć (nawet po kilka razy
          > dziennie), teraz jest
          > > tak że mogę czekać nawet dwa tygodnie na sex.
          >
          >
          > Liczyłeś na to, że przez kolejne 30 lat małżeństwa będziecie
          > uprawiać seks codziennie???
          > Intensywność spada zazwyczaj wraz zakończeniem okresu zakochania i
          > normowaniem się uczuć. Wtedy dopiero, we wspólnym zyciu na codzień,
          > widać, na jakim poziomie jest libido każdego z partnerów.
          > Może u was własnie następuje ten czas, gdy trzeba wypracować WSPÓLNĄ
          > normę lda związku, tak by obie strony były zadowolone (to jest
          > najtrudniejsze, w przypadku różnych temperamentów, ale konieczne).

          Jest jedno ale. Jesteśmy dopiero rok po ślubie. Dowiedziałem się że jak byliśmy
          razem moja żona spotkała się ze swoim byłym, którego jak się dowiedziałem
          kochała bardzo. Cały czas mam przez to głupie myśli w stylu "Może ja jej nie
          wystarczam, może żyje wspomnieniami o byłym". Niewiem co ma zrobć. Poważna
          rozmowe mamy za soba i to nie jedną.
          • krissdevalnor100 Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 22.05.08, 18:40
            Solidarności jajników nie będzie: wpieniają mnie takie kobiety
            bezgranicznie (dla uczciwosci: tacy faceci też istnieja i tak samo
            wpieniają).
            Dlaczego? Ano zwykle jest to forma celebrowanej tajmnicy serca,
            dzielonej z formalnym partnerem, zwierzania sie z cierpienia i
            takich dupereli. Uszczęśliwiony zwierzeniami od 7 boleści na temat
            eksa jest poruszony i przejęty dramatem i nawet nie ma siły i dość
            trzeźwości, aby powiedzieć:
            STRZEL SE BABO GŁÓWKĄ W ŚCIANĘ.
            Albo z kimś jesteśmy i budujemy ten zwiazek, albo nie i wtedy można
            jęczeć do eksa czy nawet się z nim widywać. Jak jesteśmy z kimś,
            kogo traktujemy poważnie, to nie gadamy o tym jak wielce miłujemy
            innego i jak cierpimy. Nie i już. A jeśli gadamy, to znaczy, że
            świetnie wiemy, jaki to genialny sposób na manipulowanie oficjalnym
            partnerem. Podkopujemy jego pewność, ze jest w naszym sercu jedyny
            i - hokuspokus - on się bardziej stara, emocje skaczą, życie sie
            ubarwia, facet jest gotów na wiele aby nas zdobyć, bo zdobyte
            najwyraźniej nie jesteśmy.
            No nie lubię jak cholera i już. .

            A tak zupełnie z innej beczki: nie szalej, że spadek seksów z kilka
            razy dziennie na raz na dwa dni to taki dramat. Grzeszysz człowieku,
            na tym forum piszą ludzie, którzy sie proszą o seks miesiącami. Wy
            jesteście poprostu w fazie regulowania częstotliwosci współżycia do
            WSPÓLNYCH potrzeb, jak Ci bardzo mądrze napisano powyzej
            :)
            Pozdrawiam:)
      • filostrato56 Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 16.05.08, 21:16
        kanlukasz napisał:

        > Niewiem jak to będzie później.
        > Psychika ludzka jest bardzo skomplikowana i niewiem jak sie zachowa

        Tak jak bym czytał o sobie.
        Doszedłem do miejsca gdzie się poddałem i trafiłem na kobiete o
        której marzyłem. Teraz trwam w oszustwie :((
        Oszukuje żone (Królową Śniegu) by spotkać się z inną. '

        Jak długo to będzie trwało??? Nie wiem.
        Obawiam się że stracę kontakt w ukochanym wnukiem.



    • prosty_facet Jejku - gdzie Wy znajdujecie tych impotentów .... 16.05.08, 22:16
      Nie mogę w uwierzyć - może dlatego, że u mnie jest na odwrót - to ja
      jestem ten "biedny" - ale ja już do tego podchodze z humorem i po
      prostu mam to gdzieś .....
      • witold71 Re: Jejku - gdzie Wy znajdujecie tych impotentów . 17.05.08, 00:08
        ... no cóż - czasem pałka nie dyga, a czasem mywzka się nie ślini.
        Zwykle należałoby zacząć od najprostrzych rozwiązań.

        Mó własny przykład : kilka lat temu rozpadł się mój związek ( z
        mojej jak sądzę winy - myślę sobie teraz, że była to Kasia mojego
        życia ). Nie było mowy o jakimś zmęczeniu - wystarczyło kilka
        drobiazgów z jej strony i kochaliśmy się całą noc - z zabawą,
        śmiechem, czasem żenadą nad różnymi głupotami, które wyprawialiśmy.
        Trwało to blisko 3 lata ( było tam też wiele niezdrowych emocji -
        zazdrości o nic, prób dominacji, kłótni że aż drzazgi leciały. Teraz
        już wiem, że tak to powinno wyglądać - bez emocji człowiek przestaje
        cokolwiek czuć poza obojętnością..
        W każdym bądź razie po kilku tygodniach otrząsnąłem się, no bo już
        Chmielewska pisała , że klina - klinem.. No i poznałem fajna,
        seksowną, nieco zaokrągloną ( takie lubię ;) panią .. w miłej
        knajpeczce. Były namiętne pocałunki, pieszczoty i .. tyle. No to
        uznałem, że warto pogonić króliczka. No i po kilku spotkaniach udaje
        mi się panią zaciągnąć do siebie. Pani po wykonaniu niezbędnych
        rytuałów ( drink, small talk, coraz bardziej dwuznaczne teksty i ..
        no sami wiecie ) w końcu leży w moim łóżku i mówi, że ' mogę robić
        co chcę '( dosłownie tak:)))) No i zgłupiałem !!!! Nagle cały czar
        prysnął. Wiem, że gdyby była naprawdę dla mnie pociągająca, to bym
        się na nią po prostu rzucił. A ja po prostu zdębiałem. Nagle stała
        się brzydka i aseksualna. Po kilku żartach i drinkach odprawiłem ją
        do domu, ale sam nie mogłem wyjść z szoku. Więc jak to facet -
        poszukałem najprostrzego wyjścia i poszedłem do urologa ( znam
        świetnaą klinikę we Wrocławiu - gdyby ktoś miał problem, a szef to
        wogóle GOŚĆ ). Lekarz szybko wybił mi z głowy różne głupie pomysły,
        wyjaśnił kwestie związane z naturealnymi afrodyzjakami i feromonami,
        i teraz już wiem, że czasem po prostu nie funguje, bo nie może.. i
        już. Kolejna kobieta, którą poznałem udowodniła mi to jak
        najbardziej mimo, że nie była teoretycznie w moim guście. Niestety
        ten związek mi się rozpadł prawie rok temu, i od tej pory tylko
        smutek i nostalgia. Wiem, że na siłę klina nie będę szukał, bo znowu
        wpadnę w jakieś dodatkowe peturbacje psychiczne. Wiem tylko, że gdy
        trafia się na odpowiednią osobę, to człowiek całymi dniami myśli o
        tym, co jej zrobi jak ją dopadnie wieczorem ( a w weekend to już w
        ogóle :) i cała trudność polega na tym, aby to obie strony czuły
        dokładnie to samo.
        Jeśli już na początku nie ma tego ognia - TO MACIE PIERWSZY I - JAK
        DLA MNIE - OSTATNI SYGNAŁ :)
        • prosty_facet Re: Jejku - gdzie Wy znajdujecie tych impotentów 17.05.08, 07:55
          witold71 napisał:

          w końcu leży w moim łóżku i mówi, że ' mogę robić
          > co chcę '( dosłownie tak:)))) No i zgłupiałem !!!! Nagle cały czar
          > prysnął. Wiem, że gdyby była naprawdę dla mnie pociągająca, to bym
          > się na nią po prostu rzucił. A ja po prostu zdębiałem. Nagle stała
          > się brzydka i aseksualna.

          Ale ty opisujesz sytuację oczywistą, a problemem są oznaki, których
          z poczatku nie dostrzegamy, a w efekcie okazuje się, że to były
          symptomy niskiego libido partnera /-ki ....
          • witold71 Re: Jejku - gdzie Wy znajdujecie tych impotentów 17.05.08, 10:26
            Nno nie do końca : moim zdaniem to niskie libido - ogólne, lub
            dotyczące tylko tej osoby ujawnia się od razu ( ewent. najpóźniej w
            ciągu miesiąca ). A co niby oznaczały te dziwne teksty przytoczone w
            kilku powyższych wypowiedziach ?
            Wierzcie mi : po kilku początkowych razach wszystko jasne : jeśli na
            początku jest niespecjalnie to co potem ? Wierzycie w św. Mikołaja?
    • globerr Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 17.05.08, 08:56
      Dziewczyny, czy Wy zawsze, o każdej i bez względu na nic, macie ochotę na seks?
      A jak już nie ma ochoty a Wy ogromną to są wspomagacze dla zmęczonych facetów.
      facet
      • prosty_facet Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 17.05.08, 09:26
        globerr napisał:

        > Dziewczyny, czy Wy zawsze, o każdej i bez względu na nic, macie
        ochotę na seks?
        > A jak już nie ma ochoty a Wy ogromną to są wspomagacze dla
        zmęczonych facetów.
        > facet

        Ja mam cały czas ;-)
    • zakletawmarmur Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 22.05.08, 12:13
      Po co szukać bezsensownych sytuacji. Nikt nie jest robotem, a nawet
      wibrator nie ruszy gdy wyczerpią się baterie. Co powinno cię
      ostrzec? Ta sytuacja w której się znalazłaś. Wiele osób myśli że
      jest za późno na rozstanie bo jest się małżeństwem (lub odpowiednio
      długim związku), później pojawia się dziecko i człowiek uświadamia
      sobie że jednak wcześniej mógł uciec... Zastanowiłbym się też
      dlaczego tak bardzo chcesz mieć dziecko. Bo jeśli chodzi o to tylko
      że goni cię czas, to oczywiście możesz się na to zdecydować, jednak
      miej tą świadomość z mężem będzie tylko gorzej. Czy jesteś gotowa na
      resztę życia bez seksu? W tej chwili wszystko zależy od ciebie,
      decyzje które podejmujesz będą miały wpływ na resztę twojego życia.
      Poczytaj kilka wątków z tego forum i zastanów się czy tak widzisz
      swoją przyszłość...
      • melan2 do mężczyzn 24.05.08, 18:37
        EJ... BO JA SIę TROCHę WYSTRASZYłAM...
        jestem w związku z chłopakiem 3 lata, po roku zaczęlismy się kochać. on ma teraz
        24 lata. na samym początku były takie sceny że on zasypiał często w łózku np w
        trakcie całowania (często chodzilismy na imprezy na kt. on pił). teraz jak
        uprawiamy seks, to ja bym chciała więcej i więcej. nie wiem, może to wina tego,
        że on jest straasznie ambitny, ma cięzkie studia, stresujące i poswieca temu
        czas do wieczora- i że jest zmęczony po prostu (potrafi usnąć nawet w ciągu dnia
        kiedy jest w domu). z II strony mowi mi że jemu straaasznie zalezy (jestem jego
        I poważna dziewczyną, on moim chłopcem również) i widze ze stara sie mnie
        zaspokoić. Dodam ze przez większość związku on mial problemy z przedwczesnym
        wytryskiem. ale teraz kiedy się troche usamodzielnił juz nie ma tego problemu,
        ale wydaje mi się ze kazde zblizenie jest dla niego wielkim obciążeniem, i chyba
        tego unika....
        nie wiem
        z II strony jak czytam ze pary kochały się za młodu do 5 razy pod rząd, to mi
        głupio, bo u nas to było raz tylko 3 razy, ale to nie widzielismy się 2 miesiące
        i moj chłopak w koncu opanował problem przedwczesnego w. pozniej znowu klapa, ja
        mam ochotę, a on nie wiem: zmęczony?/ zestresowany?
        jeszcze co zauwazyłam: wyczytałam że facet łąduje sobie akumulatory podczas
        szybkiego numerku, ze nalezy to wprowadzic od czasu do czasu. i co się stało, on
        zabierał się tylko do mnie kiedy Ja byłam wyraznie zmęczona, albo kiedy mielismy
        mało czasu... :(
        nie wiem co o tym sądzić. czy to naprawde stres, wynik przedwczesnego w., czy
        nie wiem co...
    • jeanne_d_arc Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 29.05.08, 23:57

      Oj sa sa, sa znaki na niebie i na ziemi, a w lozku w
      szczegolnosci....

      Mysle, ze nie ma dla zwiazku nic, ale to NIC gorszego niz brak
      seksu. Albo malo seksu. Jestem kobieta, i moge smialo powiedziec ze
      jest to zupelna podstawa. Niestety, mam podobny problem. I ja tez
      nigdy nie sadzilam, ze mnie moze sie przydazyc co podobnego. A
      jednak. :(

      Mam 24 lata, moj wybranek tyle samo. Jestesmy ze soba bardzo
      niedlugo, niecale 2 lata. A ja od pol roku odczuwam niedosyt seksu.
      Stosunki sa dlugie, ale nie ma w nich prawdziwego uniesienia.
      Naprawde nie wiem, czy 2 razy w tygodniu to malo czy duzo, dla mnie
      dramatycznie malo. A i to jest bez jakichs szczegolnych emocji.
      Czuje sie okropnie. Najgorsze jest to, ze to jest bledne kolo - im
      bardziej mi to przeszkadza, tym bardziej sama sie zamykam i mam
      mniejsza ochote na seks.
      Ale owszem, probuje dalej. Przelamuje sie. Staram sie inicjowac,
      improwizowac, byc seksowna. Probowalam rozmawiac, wytlumaczyc,
      nauczyc. Ale to nic nie daje. Kochamy sie, ale zwykle to ja jestem
      bardziej aktywna. Czasem mam wrazenie, ze jemu najbardziej
      odpowiadaloby polozyc sie na wznak i zostac "obsluzonym".
      Jak worek ziemniakow. ;)

      Najgorsze jest to, ze nie bylo takich oczywistych sygnalow
      ostrzegawczych, jak wyzej wspomniane. Przez pierwszy rok seks byl
      fenomenalny. Ale ja bylam tak zakochana, ze jeden dotyk wystarczyl,
      zeby mnie przyprawic o orgazm. Dopiero po dluzszym czasie wyszly na
      jaw braki mojego kochanka. Niedoskonalosci gry wstepnej,
      nieumiejetny dotyk... A w szczegolnosci jego niskie libido.

      Najgorsze jest to, ze bardzo go kocham. Nadal. Ale czuje, ze jesli
      nie odejde, to bedzie jakym pogrzebala sie za zycia. Nigdy nie
      sadzilam, ze bede musiala sie zmierzyc z takim problemem.

      Moje oznaki:

      - to kobieta musi inicjowac seks (czesciej niz jeden raz na trzy)
      - on nie inicjuje stosunku, chociaz nie widzieliscie sie kilka dni
      (niezaleznie od sytuacji, nie ma zadnych wymowek, w dzisiejszych
      czasach wszyscy sa zmeczeni i zestresowani, ja tez)
      - ma erekcje tylko podczas stosunku, a nie spontanicznie np dgy sie
      przytulacie w knajpce
      - rzadko mowi komplementy, zdaje sie nie zauwazac twojego wygladu
      - ma problemy ze wzwodem kiedy kochacie sie czesciej

      Napiszcie, co sadzicie? Ja jestem na etapie podejmowania decyzji o
      rozstaniu. Musze sie do tego przygotowac psychicznie. Sprobuje
      jeszcze cos zrobic od siebie, ale jesli nic sie nie zmieni w ciagu
      najblizszych 2 miesiecy, to odejde. Szkoda tylko, ze bede miec
      poczucie, ze z powodu takiej "przyziemnej" rzeczy zostawiam kogos, o
      ktorym do nie dawna myslamam "mezczyzna mojego zycia". :(

      ----
      "Los unicos interesados en cambiar el mundo son los pesimistas. Los
      optimistas estan encantados con los que hay..." (Jose Saramago)
      • asiaczek222 Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 10.06.08, 23:40
        1) początek znajomości - kompletny brak zainteresowania fizycznością
        partnerki (wówczas jeszcze koleżanki)
        2) długotrwały brak inicjatywy, a gdy partnerka z nią wychodzi -
        zostaje odrzucona, zbywana pierdołami
        3) po bardzo długim czasie pierwszy wspolny raz, bez fajerwerków, na
        odczepnego
        4) seks raz na kilka miesiecy
        5) rozmowy nie skutkują
        6) wymówki: wiecznie zmęczony, zestresowany pracą, niewyspany, "bo
        jutro muszę wcześnie wstać", bo nie ma gdzie "tego" zrobić (haha), w
        sensie braku wolnej chaty, bo to przecież nie jest najwazniejsze",
        itd. itp.
        Podobne symptomy mozna mnozyc.
        Czytuję forum od dłuzszego czasu, kiedys nawet się wypowiadałam
        tutaj, pozniej odpuscilam. Jedno wiem na pewno: jesli jestescie w
        swiezych związkach i macie podobny problem, nie ma sensu tego
        ciągnąc. On/ona się nie zmieni!!!
        Moj związek jest pod wszystkimi wzgledami OK, poza tym jednym:
        totalny brak seksu. Pół roku abstynencji - czemu nie, facet
        szczesliwy, ze sie go nie zaczepia. Na próby inicjatywy ma tysiac
        wymówek. Zawsze. Jedyne co robi, to przytuli i czasem włoży rękę pod
        spódniczkę, a kiedy ja juz mam nadzieję na cos wiecej, on stosuje
        unik i koniec... Nigdy nie miałam problemów z facetami, zawsze było
        super, tym bardziej boli mnie, ze ten jeden jedyny na całe zycie, ma
        taki "defekt". Przyczyny nie znam, rozmowy nie skutkują, wiec sie
        zamknelam juz dawno temu. Ciuchy i bielizna tez na nic. Młody facet,
        a czasem kojarzy mi sie ze starym tetrykiem, który tylko by sobie
        popatrzył i pomacał czasami, bo na wiecej nie ma sił. Zastanawialam
        sie setki razy nad zdradą, ale... nie potrafię. Zakonczyc tego
        związku tez nie potrafię/ nie chce, i tak tkwie w zawieszeniu, w
        oczekiwaniu na cud. Nie mam jakichs wygórowanych potrzeb. Raz, dwa
        razy na tydzien, takiej prawdziwej bliskości, w zupełności by mi
        wystarczyły, ale mogę o tym jedynie pomarzyc. Przynajmniej tu sie
        mogę wygadac, bo przeciez nikomu nie powiem, ze mam TAAAAAAKI
        straszny problem... Pewnie mnie tu zaraz ktoś zjedzie za coś, ale
        trudno, wyrzuciłam to z siebie:)
        Pozdrawiam
        • zielonymotylek do asiaczek222 11.06.08, 00:08
          asiaczek222 czytając twój post miałam wrażenie jakbyś pisała o mnie. Teraz
          siedzę i płaczę, bo mam już tego dość! W 2007 udało mi się zainicjować seks aż 5
          razy. W tym roku na razie 3. Wczoraj był za bardzo zmęczony.Powiedział, że miał
          ochotę na seks w niedzielę, ale ja się do niego nie zalecałam więc do niczego
          nie doszło.
          • asiaczek222 Re: do asiaczek222 11.06.08, 00:33
            Zielony motylku, nie jesteś sama. Wiem, że to żadne pocieszenie, ale
            okazuje się, że inni też mają ten problem. Do pewnego momentu
            swojego życia byłam przekonana, że KAŻDY facet chce ZAWSZE,
            najlepiej tu i teraz, i koniec. Albo może na takich trafiałam, nie
            wiem. Dlatego powsciągliwość i dystans mojego obecnego partnera tak
            mi początkowo zaimponowała. Gdybym wówczas miała obecną wiedzę i
            doświadczenie, zwiałabym. Teraz kieruje mną miłość, przyzwyczajenie
            i cala masa innych czynników, które mnie oplotły przez te lata.
            Czasem nawet sobie myślę, ze to moze moja wina. Bo skoro związek
            zalicza się do udanych, to nie powinnam sie czepiac o taki
            drobiazg...
            W sumie odechciało mi się seksu z nim, stał się dla mnie bratem,
            kumplem, bo ja wiem? Aseksualnym zupełnie. Po prostu już mnie nawet
            nie pociąga. Jeśli ma jakiś problem zdrowotny, zrozumialabym, gdyby
            mi powiedział. Wtedy byłoby OK, uczciwie. A tak? Czuję się
            odepchnięta, odsunięta bez przyczyny.
            Jeszcze jakiś czas temu zaproponowałam nawet żebysmy znaleźli sobie
            oboje kogoś na boku, ale skonczylo sie awanturą i obietnicą poprawy.
            Poprawy oczywiście nie ma i oczywiście nie będzie, a ja oczywiście o
            tym wiem:) I wyluzowałam. Nic nie mówię. Czasem, kiedy mam zły
            dzień, pozwalam sobie na zgryźliwe aluzje. Puszcza je mimo uszu, a
            zycie toczy sie dalej.
            Pozdrawiam, Zielonymotylku
            • zielonymotylek Re: do asiaczek222 11.06.08, 15:27
              Asiu czytam to to piszesz i mam wrażenie, ze nasi faceci to jeden i ten sam
              człowiek. Ja już powoli kapituluje, nie chce mi sie ciągle do niego zalecać,
              żebrać o dotyk czy pocałunek.
              Nie wiem jaki jest powód tego, że nie chce się ze mną kochać: zmęczenie, nie
              pociągam go, choruje? Nie wiem. Może ma kochankę? Mało prawdopodobne, choć dla
              mnie było by to jakieś wyjście z sytuacji: mogłabym od niego odejść, a teraz
              jaki mam powód: nie bzyka mnie dwa razy w tygodniu tylko dwa razy w roku! Śmiech
              na sali:(
              Czytam to forum już dłuższy czas. Często myślę właśnie o tym, że nie jestem sama
              z tym problemem. Jestem sfrustrowana, rozgoryczona, nieszczęśliwa. Dobrze, że
              chociaż mogę się "wygadać" na forum, bo nie mam nikogo z kim mogłabym o tym
              porozmawiać.
              • lonely_one Re: do asiaczek222 11.06.08, 17:55
                Asieczek mysle ze twoj facet cie nie kocha i jest bo mu jest z toba wygodnie
                chocby dla zabicia samotnosci ale wystarczy ze znajdzie sie ktos kto bedzie mu
                odpowiadal fizycznie i on tej osobie to pozbedzie sie ciebie szybko.Radze ci
                dystans a potem odejscie.Nie ma tu innej rady chyba ze chcesz cierpiec cale
                zycie:( Ja mialam podobny problem jeszcze pare dni temu.Zerwalam z narzeczonym
                ktorego bardzo kochalam ale ktory widocznie nie kochal mnie az tak bardzo.Kochal
                sie ze mna pare razy w miesiacu.I nic nie pomagalo,nawet jego ciagle
                komplementy.Bylam z nim 4 lata.Od 1,5 roku zaczelo psuc sie w seksie tzn on
                przestal chciec.Przezylam wielka depresje z jego powodu,wielka
                zazdrosc,rozczarowanie ,bol,wizyty u psychologa ale to nie ze mna bylo cos nie
                tak tylko z jego uczuciami.Zgrywal aseksualnego ,ale jak znalazlam te pornosy
                rok temu to cos we mnie peklo.Okazuje sie ze zainteresowanie seksem to on ma
                tylko nie ze mna.Od pol roku zaczelam sie dystansowac tak poprostu nawet nie
                wiedzialam ze stane sie przez to na tyle mocna by odejsc.Poprostu przestalam o
                nim marzyc,fantazjowac o nim ,zaczelam myslec o nim zle,typu jak on mogl,jak ma
                sumienie tak mnie odtracac,dlaczego jest oziebly.Mimo ze wszystko poza tym bylo
                ok.A i seks sie zdarzal ale 4 razy w miesiacu to dla mnie tragedia.Dla mnie to
                juz nie jest zwiazek tylko przyjazn.
                Pare miesiecy zlego myslenia, oczywiscie on niczego sie nie domyslal ze sie
                oddalam,az w koncu zauwazylam ze juz o nim nie mysle wogole.Przestalam tesknic
                ,zaczal mnie nudzic:(No bo do czego mam tesknic do tych ciaglych bezplciowych
                prztulanek pozbawionych dreszczyku i rozmow ilez mozna tylko rozmawiac i
                przytulac sie,zaczelo mnie to irytowac i nudzic.Az w koncu stalo sie zrobilam
                sie obojetna i dzis mi wisi czy on sie jeszcze do mnie odezwie czy nie.Mam dosc
                i czuje ulge mimo iz za miesiac mam 25 lat i nikogo na oku.To jednak wiem ze
                przestalam cierpiec przez niego:) I dziewczyny pora PRZYJSC PO ROZUM DO GLOWY ZE
                NA SILE SIE NIE DA I KONIEC KROPKA.
                • zielonymotylek Re: do asiaczek222 11.06.08, 23:18
                  lonely_one ja jestem mężatką i mamy dziecko. To nie jest takie proste odejść. U
                  mnie seks był ale nie 4 razy w miesiącu ale 4 razy w roku. I tak jest nadal.
                  Może muszę dojrzeć do tego. Nie umiem sobie z tym poradzić, do psychologa tez
                  mąż nie pójdzie.

                  I chyba muszę przestać Was czytać, bo ciągle płaczę jak tu zaglądam. Ech...
                  • lonely_one Re: do asiaczek222 12.06.08, 01:03
                    Bidulko bardzo ci współczuję.Może faktycznie nie czytaj tego forum,jest
                    wyniszczające bo człowiek czytając te wszystkeie wypowiedzi zdaje sobie sprawy w
                    jakim g..... jest.U mnie było w miarę dobrze jak nie czytałam tego forum
                    myślałam ze te 4 razy w miesiącu i jego wymówki mogę jakoś przez palce
                    przepuścić mimo iż mnie bolało ale jak zaczęłam cztać to forum od pół roku to
                    zdałam sobie sprawę że on mnie musi nie kochać skoro ma gdzieś moje potrzeby.A
                    stać go na więcej skoro ogląda porno jak mnie nie ma.I wtedy u mnie zaczęła się
                    ucieczka.I prawdę mówiąc zniszczyłam ten związek też przez to forum i się tak
                    oddaliłam że juz wiem że nic nie pomoże.Właśnie to forum pozwoliło mi podjąć
                    decyzję.Początkowo tez czytalam je ze lzami w oczach teraz po rozstaniu czytam
                    je by moc jeszcze bardziej go znienawidzic:(I pomga mi i utwierdza ze dobrze
                    zrobilam a wycofalam sie 5 miesiecy przed slubem wlasnie by nie powielic losu
                    tych mezatek
                    Jezeli kochasz meza to nie cztaj tego.Bo bedzie jeszcze gorzej.

                    • maki434 Re: do asiaczek222 12.06.08, 02:19
                      Może byście się tak przestały wzajemnie użalać nad sobą.Chociaż może to tylko
                      wam zostało.Jestem facetem.Żonaty od dziesięciu lat.Moja wspaniała i kochana
                      żona po urodzeniu Ślicznej córeczki w rok po ślubie przestała mnie zauważać.Moje
                      umizgi uważała za wygłupy,róże które jej przynosiłem to były jakieś badyle
                      itd.Co więcej-stwierdziła że lepiej będzie dla dziecka jak nie będziemy sypiać
                      razem.O sexie w ogóle nie było mowy.I tak już zostało.Walczyłem z tym przez
                      dziewięć lat jak mogłem.Została mi masturbacja.Dobre i to.Mógłbym odejść ale za
                      bardzo kocham moją córeczkę.Dlatego kładę się samotnie spać w drugim pokoju i
                      wstaję z twardym.Pragnę przynajmniej jakiejś namiastki miłości ale tak już chyba
                      musi być.Zostaje poduszka i własna ręka.Pozdrawiam. :-)
                      • prosty_facet Re: do asiaczek222 12.06.08, 07:54
                        maki434 napisał:

                        Co więcej-stwierdziła że lepiej będzie dla dziecka jak nie będziemy sypiać
                        > razem.O sexie w ogóle nie było mowy.

                        To masz bracie żonę chorą umysłowo :-) Jak dziecko ma się nauczyć jak powinien
                        wyglądać prawdziwy związek, jak żona twierdzi, że dla jego dobra macie sypiać
                        oddzielenie ??? Twoja żona wyhoduje (bo nie wychowa) kopię samej siebie -
                        oziębłego niby-człowieka. Powinieneś po czymś takim wziąć z nią rozwód i przejąc
                        prawa rodzicielskie ....
                      • kanlukasz Re: do asiaczek222 12.06.08, 09:17
                        Ja tez tak mam tylko, że ja jestem dopiero rok po ślubie i też ma wspaniałą córeczkę, której nigdy nie zostawię, żone kocham, ale potrzeba bliskości, czuć namiętność i pożądanie - tego pragnę. Jakiś czas temu napisałem że żona pozwala mi zbliżyć się do siebie 2 razy w tygodniu. To juz jest nie aktualne. dzisiaj minęło prawie 3 tygodnie, a i tamte 2 razy w tygodniu jak teraz tak myślę to nie był poryw namiętności ale tylko na odczepne żebym się wyżył i dał jej spokój. Mnie to nie wystarczało i nie wystarcza. Wczoraj np. przejąłem znowu inicjatywę. Zaproponowałem jej masaż erotyczny, taka miła gra wstępna po 3 tygodniach, może zadziała pomyślałem (kolejna ppróba szukania przyczyn i zaradzenia im) Zgodziła się. Nic mi nie wyszło. Skończyło sie na tym, że nie pozwoliła mi na dotyk czuły i po 5 minutach wzdrygania się (że niby jej zimno, ja myślę że to był dreszcz podniecenia, którego nie chciała ze mną), poprosiła mnie żeby ten masaż był normalny, czyli bez żadnych udziwnien i podtekstów erotycznych. Czy ktoś mi powie o co chodzi?
                      • songo3000 Re: do asiaczek222 13.06.08, 21:41
                        maki434 napisał:


                        > bardzo kocham moją córeczkę.Dlatego kładę się samotnie spać w
                        > drugim pokoju i
                        > wstaję z twardym.Pragnę przynajmniej jakiejś namiastki miłości ale > tak już chyb
                        > a
                        > musi być.Zostaje poduszka i własna ręka.Pozdrawiam. :-)
                        Twój wybór to i Twoje konsekwencje. Rzeczywiście, nie ma tu się nad czym użalać.
                    • heterosapiens Re: do asiaczek222 12.06.08, 10:20
                      lonely_one napisała:

                      > Bidulko bardzo ci współczuję.Może faktycznie nie czytaj tego
                      forum,jest
                      > wyniszczające bo człowiek czytając te wszystkeie wypowiedzi zdaje
                      sobie sprawy
                      > w
                      > jakim g..... jest.U mnie było w miarę dobrze jak nie czytałam
                      tego forum
                      > myślałam ze te 4 razy w miesiącu i jego wymówki mogę jakoś przez
                      palce
                      > przepuścić mimo iż mnie bolało ale jak zaczęłam cztać to forum od
                      pół roku to
                      > zdałam sobie sprawę że on mnie musi nie kochać skoro ma gdzieś
                      moje potrzeby.A
                      > stać go na więcej skoro ogląda porno jak mnie nie ma.I wtedy u
                      mnie zaczęła się
                      > ucieczka.I prawdę mówiąc zniszczyłam ten związek też przez to
                      forum i się tak
                      > oddaliłam że juz wiem że nic nie pomoże.Właśnie to forum
                      pozwoliło mi podjąć
                      > decyzję.Początkowo tez czytalam je ze lzami w oczach teraz po
                      rozstaniu czytam
                      > je by moc jeszcze bardziej go znienawidzic:(I pomga mi i
                      utwierdza ze dobrze
                      > zrobilam a wycofalam sie 5 miesiecy przed slubem wlasnie by nie
                      powielic losu
                      > tych mezatek
                      > Jezeli kochasz meza to nie cztaj tego.Bo bedzie jeszcze gorzej.

                      Z tym czytaniem forum to róznie bywa.
                      Ja zacząłem je czytać po farmakologicznym zaleczeniu depresji, tak
                      jakoś w 2004 roku (tak, tak, już wtedy istniało i było prężne - do
                      dziś utrzymuję kontakty z ludźmi poznanymi tutaj w tamtych czasach).
                      Dla mnie wnioskiem i skutkiem półrocznego intensywnego analizowania
                      opisywanych tu problemów było to, że za ścianą, a właściwie ścianką
                      działową mojego biura znalazłem fantastyczną dziewuchę, która
                      postawiła mnie na nogi i zrobiła ze mnie znowu faceta. Potem
                      przewinęło się jeszcze kilkanaście innych i.... i wróciłem na to
                      forum, z poczuciem totalnej życiowej porażki, ciągle w tym samym
                      związku, sponiewierany psychicznie i fizycznie. Też mam łzy w
                      oczach czytając to co piszecie, zwłaszcza posty tych którzy są na
                      początku swojego piekła. Nagle odkryli że coś im się z seksem w
                      związku psuje, są pełni wiary, ze da się to zmienić, szukają
                      porady, rozważają możliwości... A tak naprawdę jedyna droga to
                      uciekać. I to jak najszybciej i jak najdalej. Im bardziej się
                      zabrnie w dzieci, dom, miliony wspólnych spraw, tym trudniej...

                      "I kiedy przychodzi ów dzień, jeden jedyny w życiu, gdy okazja do
                      wejścia na pokład marzeń zrealizowanych staje przed nami pod
                      postacią pięknej rozebranej kobiety, uśmiechniętej kusicielsko, na
                      pustym wybrzeżu wyczarowanym przez Franza Radziwilla, a obok czeka
                      kuter... Kobieta podchodzi do nas, wyciąga swoje atłasowe dłonie i
                      zaczyna rozpinać nam koszulę, rozbiera nas, zanurza nam paznokcie
                      we włosy, czule, jak gdyby jej palce utoczone były z
                      namagnetyzowanego słońca, i chce nas wessać w siebie, zacierając
                      wszystkie inne obrazy. Ale kiedy już nic nie okrywa naszej nagości,
                      raptownie rozluźnia uścisk, patrzy z pogardą i odchodzi ze
                      wstrętem. Na różowym piasku rysuje się ostro cień naszej sylwetki,
                      i widać wyraźnie, że jest to sylwetka eunucha. Kiedy podniesiemy
                      zwieszoną głowę, kobiety już nie będzie, tylko daleko na horyzoncie
                      majaczy biały żagiel odpływającego kutra, a samolot naszych
                      fantasmagorii pikuje w morze, ciągnąc za sobą czarny welon wstydu."
                      - Łysiak "MW"

                      Chciałbym napisać coś optymistycznego, ale nie przychodzi mi nic do
                      głowy...
                • dzika_monika Re: do asiaczek222 11.07.08, 16:49
                  i ciesz się ze teraz w wieku 25 - świat przed tobą
                  a w wieku 35 lat z 10+ garbem byś do lecznie się nadawała
              • prosty_facet Re: do asiaczek222 12.06.08, 07:42
                zielonymotylek napisała:

                > Asiu czytam to to piszesz i mam wrażenie, ze nasi faceci to jeden i ten sam
                > człowiek.

                To całkiem możliwe :-) Prowadzi podwójne życie i przez ten stres po prostu mu
                nie staje :-)
                • asiaczek222 Re: do asiaczek222 12.06.08, 11:06
                  Mój nie prowadzi podwójnego życia:) To akurat wiem na pewno. A w
                  sumie szkoda, przynajmniej wszystko stałoby się jasne, a ja z
                  czystym sumieniem mogłabym odpłacić mu wtedy pięknym za nadobne.
                  • lonely_one Re: do asiaczek222 12.06.08, 14:13
                    Asieczek w twojej sytuacji jest wszystko jasne.
                    • zielonymotylek Re: do asiaczek222 13.06.08, 08:39
                      lonely_one co masz na myśli pisząc " wszystko jasne"?
                      Asiaczku jesteście małżeństwem? Ile macie lat? Macie dzieci?
                      • kaachna1 Re: do asiaczek222 13.06.08, 09:08
                        Znaki może i były,ale wraz z nimi nadzieja,że jak zamieszkamy razem to wszystko
                        się ułoży my zaczęliśmy od końca najpierw dziecko,potem ślub a potem wspólne
                        mieszkanie,dopiero kiedy razem zamieszkaliśmy wyszło szydło z worka,nie sądzę
                        czy te znaki mogą kogoś ostrzec,miłość jest ślepa:)
                        • asiaczek222 Re: do asiaczek222 13.06.08, 10:03
                          Zielonymotylek: nie jestesmy malzenstwem, nie mamy dzieci, znamy sie
                          prawie 10 lat, ja przed trzydziestką, on po trzydziestce
                          • zielonymotylek Re: do asiaczek222 13.06.08, 12:54
                            asiaczek222 szkoda, że nie jestem w twojej sytuacji. Gdybym miała te wiedzę
                            dzisiejszą 10 lat wcześniej, gdy sie poznawaliśmy, uciekałabym gdzie pieprz rośnie.
              • dzika_monika poco cz 2 11.07.08, 16:48
                Jestem sfrustrowana, rozgoryczona, nieszczęśliwa.

                to po co to ciagnąć?
          • dzika_monika po co 11.07.08, 16:46
            dobra powiedzcie po co jesteście z nimi
            konkert prosze:
            bo co bogaty? z przyzwyczjenia
            ze strachu

            tracicie życie nie dociera? straconego czasu się nie odzyska, nie kupi
            stare będziecie i na filmach o miłosci będziecie ryczeć bo tego nie miałyście
            tylko plan na spłatę kredytu itp
        • dzika_monika Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 11.07.08, 16:44
          anie masz poczucia straconego czasu?
    • szatop a ja Wam dziekuję 11.07.08, 13:43
      Brak czasu nie pozwala mi śledzić i czytać forum.
      Ale dziś coś mnie popchnęło.
      Chciałam podziękować zwłaszcza Panom , że mają w sobie te odwagę przyznać się do
      tego, że to ich kobieta odrzuciła, że cierpią w samotności i nie rzucają się w
      busz... te słowa przypomniały mi że mężczyzna też może cierpieć i też jest
      delikatnym człowiekiem
      oczywiście przynajmniej niektórzy...
      "zielony motylku" a ty przypominasz mi siebie...
      Cóż ja...
      11 lat po ślubie, po ślubie bo zaciążyłam, bo była namietność, szaleństwo i
      głupia beztroska (brak antykonc,)
      Potem z przerażeniem odkryłam , że on jest inny w potrzebach aniżeli ja, pojawił
      się smutek, żal,rozpacz, że jestem odrzucona..
      potem pamiętam element zemsty czy udowodnienia jemu- przestałam szaleć i chcieć
      czegokolwiek- pomyślałam: w końcu zacznie zastanawiać się , że coś tu nie tak,
      ze może kogoś mam itp.
      ależ..usłyszałam, że czuł się wówczas zadowolony że nie czuł presji...
      potem musiał pojawić się kolejny etap , rezygnacji z siebie, dostosowania się do
      partnera i zakopania głęboko pod ziemią swoich potrzeb, odczuć...
      doszło do mnie, ze chyba u nas jest tak , że ja mentalnie jestem facetem a on
      kobietą, (np.jeśli w ciągu dnia było między nami nie tak - to dla mnie sex nocny
      to godzenie się dla niego zniewaga)
      potem żeby rozgryź skalę zjawiska zaczęłam w notesie zaznaczać "incydenty łóżkowe"
      jasny gwint...te zapiski to łatwy sposób by się podłamać..
      w tym roku był 1 raz , słownie raz
      oczywiście były tez mysli , że może mój m. to gej ..

      teraz
      przestała już dawno inicjować ( choć czasem zaszaleje) i pokornie czekam, ale i
      chyba odpłaciłam pięknym za nadobne..
      bo stałam się obojętna , a sex już przestał mnie interesować (sex z nim)to
      dostosowanie się do mojego m. spowodowało narodziny drugiej ja - zupełnie innej
      ( ale ta dawna -czeka przyczajona z pewnością)

      teraz: od czasu do czasu masturbacja + myśli coraz bardziej krążące wokół zdrady

      a dlaczego nie?
      bo strach przed zdradą jest o wiele większy niż jej silna potrzeba
      bo mam dziecko, bo rozp...wszystko, bo aids, bo...

      ale są też myśli i ciche pragnienia by to on mnie zdradził i by to się wydało -
      wówczas sprawa rozwodu byłaby taka łatwa...

      a dlaczego nie jest?
      bo jestem opleciona tysiącami wspólnych spraw, interesów, zależności i
      świadomością skazania na cierpienia wrażliwego mojego dziecka gdyby rozwód nastąpił

      moja dalsza przyszłość?
      pewnie do końca świata w takim głupim stanie
      albo coś w końcu głośno huknie.. I wisch..
      a może strach zmaleje i zdecyduje się na zdradę i na podwójne życie?

      wszystko to tchórzostwo, wiem

      jednego jestem pewna: muszę uświadomić moje dziecko kiedyś , że nawet jeśli
      ciąża to nic na siłę, i że trzeba się zabezpieczać, i że trzeba się b. dobrze
      poznać w tysiącach różnych okoliczności , że trzeba być wymagającym od życia i
      krytycznym...

      i trzeba nauczyć się również żyć w takim związku, trudno, taki nasz krzyż i droga...
      dać sobie spokój i jeśli dla dobra wszystkich być "in" to po prostu przywyknąć

      pozdrawiam was
      • zielonymotylek Re: a ja Wam dziekuję 11.07.08, 14:22
        szatop ale ja nie chce sie na to godzić. Ja chce kochać i być kochana!
        ja nie chcę sie masturbować, chce by pieścił mnie mężczyzna.
        Dlaczego my mamy sie złożyć na stole ofiarnym faceta?
        Ja sie wyprowadziłam. Mąż walczy o mnie jak... leniwiec. Nawet tego mu sie nie
        che: porozmawiać ze mną!

        szatop mam przywyknąć bo mamy dziecko, wspólne konto w banku i wspólnych
        znajomych? Nie jestem w stanie grac tak dużej roli. Żyć i udawać, że jestem
        szczęśliwa.
        może właśnie, że jesteśmy dopiero 11 lat razem możemy jeszcze coś zmienić,
        odejść otrząsnąć się i ułożyć życie na nowo.
        • marek_gazeta Re: a ja Wam dziekuję 11.07.08, 14:31
          > Ja sie wyprowadziłam. Mąż walczy o mnie jak... leniwiec. Nawet
          > tego mu sie nie che: porozmawiać ze mną!

          A po co Ci rozmowa? Porozmawiasz sobie z koleżanką.

          Powinien Cię wziąć na tańce, podgrzać atmosferę, a potem porządnie wymłócić w łóżku.
      • marek_gazeta Re: a ja Wam dziekuję 11.07.08, 14:29
        > te słowa przypomniały mi że mężczyzna też może cierpieć i też jest
        > delikatnym człowiekiem
        > oczywiście przynajmniej niektórzy...

        Czasami chodzi o wrażliwość, czasami - o uczciwość.

        > bo jestem opleciona tysiącami wspólnych spraw, interesów,
        > zależności i świadomością skazania na cierpienia wrażliwego mojego
        > dziecka gdyby rozwód nastąpił

        Niczego nie chcę sugerować, ale - czy myślisz, że dziecko nie wyczuwa braku więzi pomiędzy rodzicami? Myślisz, że dziecko wychowywane przez zimnych, obojętnych dla siebie rodziców, albo rodziców sfrustrowanych, będzie szczęśliwe i wyrośnie na normalnego człowieka? Seks może być częśćiej lub rzadziej, w zależności od potrzeb małżonków, ale jego zupełny zanik to koniec małżeństwa.

        Zdrada - moim zdaniem - niczego nie naprawi. Zwłaszcza, jeśli łączysz seks z uczuciami.

        > jednego jestem pewna: muszę uświadomić moje dziecko kiedyś , że
        > nawet jeśli ciąża to nic na siłę, i że trzeba się zabezpieczać, i
        > że trzeba się b. dobrze poznać w tysiącach różnych okoliczności ,
        > że trzeba być wymagającym od życia i krytycznym...

        Tego to akurat nie rozumiem i nie widzę związku z całą sytuacją.
        • szatop Re: a ja Wam dziekuję 11.07.08, 14:44
          związek jest taki, że takie moje doświadczenia i analiza własnych złych wyborów..

          dziecko niestety jest świadome ("dlaczego wy razem nie śpicie..") itp

          ale we mnie niestety strach przed niewiadomą i układaniem życia od nowa jest
          zdaje się o wiele większy

          oczywiście "motylku", że ja tez chce aby to kochany facet mnie pieścił a nie ja
          sama i często myślę kurcze przecież całe życie przede mną - mam tak żyć...?
          bo nie układa sie nam na niemal wszystkich frontach , więc po co to asekuranctwo ?

          ale boję się niewiadomej przyszłości
          a czasem myślę, że widać na takie życie sobie zasłużyłam, bo każdy ma to na co
          zasłużył...

          tak jestem strachliwa asekurantką
          ..choć nikt by się nie spodziewał..

          jestem dzieckiem rozwodników, więc może i nosze takie brzemię na sobie...

          nicość przenicowała sie dla mnie..


    • operatorkoparki opowiem o sobie - druga strona 11.07.08, 17:03
      w młodości byłem ogierem często dużo długo, to ostatnie się podobało najbardziej
      Po slubie: nachapać się praca w mediach, sukcesy i stressss
      wracam do domu i w głowie tylko co zrobię juro, kasa, praca ,sukcesy i ... stress
      Na extra auto, na wakacje , na szastanie trzeba na szpan przed znajomymi na
      markowe ciuchy no bo jak nie Armani to nie biorę
      i.... stres

      Coś zaczeło po 5 latach być nie tak, nie do końca rozumiałem bo przecież
      pracujęna nas na dom na kremy po 400$ torebki prady itp żona miała co chciała a
      jak nie chciała to ja i tka kupowałem....

      I wszystko się psuło - równia pochyła.
      Olśnienie przyszło rok temu - praktycznie nie sypiamy ze sobą.
      Jak sobie przemyslałem to aż zdębiałem że taki głupi jestem/byłem.
      Wszystkie sygnały, wszystkie rozmowy - puszczałem mimo uszu - bo przecież ja
      człek sukaceu, kasy i gadzetów jestem najlepszy.

      Po kilku samotnych dniach - myslenia, postanowiłem przewartosiowac wszystko.
      - klient coś chce na jutro - dużo płaci i wymaga - sorki ja wracam do domu bo
      mam kolację z zoną (mało nie umarł na zawał)
      - mniej kasy - mniej roboty - więcej czasu dla siebie
      - poukładanie w głowie : nie musisz być najlepszy we wszystkim - ambicja zabija itp.

      I co?
      I jest dużo lepiej jest normalnie od pewego czasu nie mam permanentnego stresu -
      wiele rzeczy mnie "wali" mam ochotę na sex - wraca potencja i to duża, widzę
      zadowoloną zonę , dobrze nam się rozmawia,
      Szkoda mi tylko straconego czasu, żygac mi się chce jak patrze na moje
      dotychczasowe fetysze buty, gajerki,
      Wczasy nad jeziorem były o niebo lepsze niż te na Bali sprzed paru lat. Żona
      nawet słowem nie piseła że jaje czegoś brakuje - widze że z chęcia rezygnuje z
      wyrzucania kasy (choć często namawiam) bo nie chce tego STRESU.


      To nie jest takie trudne wystarczy wyłączyć komórke - mówie Wam!!!
      • zielonymotylek Re: opowiem o sobie - druga strona 11.07.08, 22:59
        operatorkoparki powinnam twój post dać poczytać mojemu mężowi, który zazwyczaj
        wchodzi do domu z komórką przy uchu, bo ktoś z pracy dzwoni. Praca po 12h na
        dobę to norma nie wyjątek niestety. Nigdy nie mówiłam mu, ze mamy mało
        pieniędzy, sama nie jestem rozrzutna.
    • speedymika Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 16.07.08, 10:32
      - codzienne demonstrowanie zmeczenia narastajace im blizej wieczoru (" ale
      zmeczony juz jestem, dzisaj to chyba szybko zasniemy")
      - nagla duza ilosc pilnych rzeczy do zrobienia wieczorem kiedy ja juz leze, np.
      zapranie reczne koszuli, zrobienie sobie herbatki, porzadki w kieszeniach (jest
      szansa ze zasne w miedzyczasie czekajac)
      - zero inwencji wlasnej w lozku - wszystkie nowosci wprowadzalam ja
      - nie lubi byc pieszczonym - odpadaja sutki, twarz, szyja, kark. w zasadzie
      tylko obsluga penisa i pocalunki.
      - brak spontanicznosci i namietnosci np: sygnalizowanie ochoty na seks poprzez
      przytulenie sie do mnie i wykonywanie charakterystycznych ruchow biodrami... (
      byly czasy ze to mialo tez wystarczyc za gre wstepna...no comment)
      - nie umie rozmawiac o seksie, ucina proby rozmowy.
      - po 2tygodniowym wyjezdzie seks tylko na szybko i raz, potem juz jak zwykle.
      - nigdy spontanicznie nie zlapie mnie za tylek jak defiluje przed nim polnago,
      nie dopadnie mnie z zaskoczenia, krzywi sie i mowi ze mam sie ubrac jak leze np
      bez majtek tylko w koszulce. bulwersacja jak zakladam seksi pizamke bez majtek.
      - nie zalezy mu na calkowitym rozebraniu mnie do seksu - sam tez potefi zostac w
      koszulce.
      - brak celebrowania i podgrzewania atmosfery. szybko zrobic swoje bez zbednych
      ceregieli.
      - zdecydowanie preferowal szybki numerek z rana i nie przeszkadzalo mu ze
      jestem polspiaca. wazne zebym tylek wystawila.
    • postka Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 16.07.08, 13:14
      ja bym do takich sygnałów dodała:
      - pojawiające się znikąd wieczory z ulubionymi grami komputerowymi
      trwające tydzień (albo i więcej) oraz tłumaczenie "czasami
      potrzebuję być sam"
      - zrzucanie winy za brak seksu na żonę - inicjowałem milion razy
      (mając na myśli pierwsze dwa lata, kiedy się nawet nie ubieraliśmy
      do łóżka, bo i po co...) to teraz Ty się staraj
      - nie branie prysznica trzy dni z rzędu...
    • black_xs Re: Chwile które powinny nas ostrzec - ku przestr 17.07.08, 13:20
      Rzeczywiście, facet też jest człowiekiem, to nieprawda, że każdemu non-stop chce się bzykać. Kiedyś miałam taką chwilę, która powinna mnie ostrzec: mój facet, z którym nie widziałam się przez kilka dni, zaproponował wspólną kąpiel w jaccuzi. Napuścił wody do wanny, nawet zapalił kilka świeczek i powiedział mi, żebym weszła już do wanny, on za chwilę przyjdzie. I przyszedł... z książką pod pachą. Ja leżałam w wannie, a on siedział na podwyższeniu w wannie i czytał. Teraz tylko żałuje, że to nie ja się z nim rozstałam, tylko po pewnym czasie to on rzucił mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka