Dodaj do ulubionych

Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/żonami

01.07.08, 13:46
Pytanie jak w tytule. Czego nie lubicie w intymnych igraszkach ze
swoimi "drugimi połowami" i czy jest to powodem ograniczenia lub
zaprzestania współżycia?
Obserwuj wątek
    • krzysztof-lis Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 14:13
      > Czego nie lubicie w intymnych igraszkach ze
      > swoimi "drugimi połowami"

      Przewidywalności.

      > czy jest to powodem ograniczenia lub
      > zaprzestania współżycia?

      Nie wydaje mi się.
    • futile_and_duperele Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 15:08
      1. Nie lubię
      - częstotliwości (raz na miesiąc? Raz na 2 miesiące? Raz na kwartał?)
      - przewidywalności (za każdym razem seks musi być umówiony, zaanonsowany...
      Wiadomo np., że będzie tylko w te dni, kiedy następnego dnia żona nie musi wstać
      rano)
      - powtarzalności (za każdym razem jest tak samo, to ja muszę zacząć zbliżenie,
      ja próbuję wprowadzać jakieś urozmaicenia /zabawki, wibrator, podniecające
      ciuszki, żele do nacierania - wszystko na jeden, góra dwa razy, potem "przecież
      już tego próbowaliśmy"/, a i tak wiadomo, że są te dwie pozycje na krzyż i nic
      więcej)
      • krzysztof-lis Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 15:11
        > - powtarzalności

        Też prawda.
      • futile_and_duperele Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 15:15
        Aha, sorry, "czy to jest powodem...". Tak, jest powodem, zastrajkowałem jakieś
        5-6 miesięcy temu. Teraz - jeżeli żona ma ochotę na seks - niech się wykaże
        inicjatywą. Sądząc po kompletnym poście, nie ma ochoty. Tzn. próbowała mi dawać
        do zrozumienia, że ma, ale tylko jeżeli ja zacznę (czyli tak, jak dotychczas
        zwykle było).
        • lunatic_ann Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 21:52
          no tak, ale.....
          trudno jest czasem zaczac, moze zona boi sie, ze Ty w ramach strajku ja
          odrzucisz dla swojego widzimisie, UKARZESZ ja. Dlatego zaczyna niechcacy niby
          lub nieprzekonujaco. Nie jest pewna, a Ty jeszcze przygladasz sie i czekasz, co
          bedzie - moim zdaniem - to nie zawody, to zwiazek..
          znasz bajke o zurawiu i czapli?
          • futile_and_duperele Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 02:04
            No tak, trudno jest w jednym poście, a nawet jednym wątku, zawrzeć wrażenia z
            kilkunastu lat związku.

            To ja może wyjaśnię: Takie "dawanie do zrozumienia" zamiast konkretnych czynów
            to nie jest efekt mojego zaniechania, a jej lęków z tego powodu. To jest
            normalne - dla niej - zachowanie. Przez ponad 10 lat ja na tej podstawie
            inicjowałem seks, a jeżeli źle odczytałem te oznaki i sugestie (albo żonie stało
            się to nagle niewygodne), to dostawałem łóżkowego kosza.

            Sytuacja, w której ja czekam, aż ona zacznie działać, to jest ostatnie 5-6
            miesięcy. Żuraw i czapla - być może. Mnie chodzi o to, żeby ona poczuła, jak to
            jest, być stroną, od której nieodmiennie oczekuje się inicjatywy w seksie, dając
            w zamian niewiele.
      • al9 łańcuchami was poprzypinali? 01.07.08, 16:14
        Nie lubię
        - częstotliwości (raz na miesiąc? Raz na 2 miesiące? Raz na kwartał?)
        ------------
        ???
        Ludzie! czemu to tolerujecie?
        sami jesteście sobie winni
        Każdy ma taki seks na jaki zasługuje...
        szkoda gadać
        al
        • futile_and_duperele Re: łańcuchami was poprzypinali? 01.07.08, 16:21
          1. Przed ślubem było o 180 stopni inaczej, częściej i na różne sposoby. To co
          wybrałem? Na co zasługuję/ zasługiwałem PRZED ślubem?
          2. Nie będę sobie robił z gęby cholewy, przyrzekałem wierność - tak, jeżeli to
          uważasz za łańcuch, to tak, poprzypinali.
          • flamenco_night Re: łańcuchami was poprzypinali? 01.07.08, 18:12
            I masz rację - jeśli to jest warunek szacunku dla samego siebie w
            Twoim przypadku, to nie daj sobie wmówić, że poczujesz się lepiej,
            znajdując sobie kochankę. Ja jestem z tej "drugiej" opcji, ale wiem,
            co znaczy mieć zasady i je złamać. Wtedy człowiek czuje się
            kompletnym zerem. Jeśli wierność oznacza dla Was wyłączność na seks,
            to przy tym pozostań, nie daj się przekonać, że skoro Ona obiecała
            pożycie i nie dotrzymuje obietnicy, to Ty wzamian swojej też nie
            dotrzymasz.. to tak nie działa, gdy chodzi o bycie wiernym względem
            SWOICH zasad i SWOICH obietnic - życzę poprawienia sytuacji.

            pzdr.
        • glamourous Dokladnie, Al ! 04.07.08, 16:58
          al9 napisał:


          > Ludzie! czemu to tolerujecie?
          > sami jesteście sobie winni
          > Każdy ma taki seks na jaki zasługuje...


          Tez tak to widze i dokladnie tak samo sobie mysle jak czytam tu na
          forum o czyims nieszczesliwym, wielomiesiecznym bezseksiu !

          Bo co innego miec lajtowe problemy z jakoscia seksu, co innego miec
          czestotliwosc niewystarczajaca (och ten goracy temperament!), ale
          calkowicie POPRAWNA - a co innego jak ludzie pokornie znosza
          parotygodniowy lub paromiesieczny (o paroletnim juz nie wspomne!)
          post serowany przez ukochanego wspolmalzonka i NIC Z TYM NIE ROBIA.
          Dla mnie to niepojete i podejrzewam, ze skoro oni nic nie robia
          tylko narzekaja, to w glebi duszy taka sytuacja im ODPOWIADA.

          Dla mnie az tak drastyczny brak seksu bylby kpina i skandalem, i
          wtedy odeszlabym z hukiem bez wzgledu na to czy mialabym z tym panem
          dzieci czy nie :-/ To niedopuszczalne tak dac soba manipulowac.
          Oczywiscie nie mowie tu o sytuacji gdzie brak seksu spowodowany jest
          choroba czy jakas inna "sila wyzsza" - ale wszyscy wiemy, ze na ogol
          jest to egoistyczna postawa "nie, bo JA nie mam ochoty"

          Moi drodzy, prawda jest taka, ze nasi wspolmalzonkowie traktuja nas
          tak, jak sami im to pozwalamy. Gdyby taka szanowna oziebla zona
          miala pelna swiadomosc, ze z powodu jej chronicznego niedawania maz
          wystapi o rozwod i poszuka sobie normalnej kobiety, mysle ze i
          motywacja i ochota natychmiast by sie znalazla.

          A jesli sami pozwalacie partnerowi na taka kpine z malzenstwa, to
          jak to mowi Al - sami jestescie sobie winni.
          • avide Re: Dokladnie, Al ! 11.07.08, 18:20
            Niby "dokładnie Al"... jak to napisała Glam.
            Tylko że wiesz co Glam.. piękne to wszystko w teorii. Zwłaszcza dla faceta, choć
            i dla kobiety też tyle, że z lekko innej perspektywy.
            Tak się składa, że moja żona doskonale wie, że jeśli byłoby takie bez seksie to
            pewnie prędzej czy później bym odszedł. Zatem co ?? kobiecina ma głowę na karku
            a że zależy jej na mnie ogromnie to co jej tam... rozkładała przede mną nogi
            systematycznie.

            Ciągnęliśmy tak prawie 7 lat. Każdy jeden seks inicjowałem ja. Wszystko co
            związane z łóżkiem inicjowałem ja. A ona Bóg jeden wie jakie listy z zakupami
            układał podczas gdy mi sperma do mózgu uderzała.

            Niestety (stety - sam nie wiem?) w końcu połapałem się, że coś jest nie tak. Że
            przecież kobieta tez człowiek więc naturalne odruchy ludzkie powinna mieć a
            zatem i do seksu powinno ją przynajmniej od czasu do czau ciągnąć. Zacząłem
            drążyć temat i prawda, która odkryłem przeraziła mnie.

            Najgorsze jest to, że jak człowiek jest empatyczne nastawiony i seks nie jest
            dla niego tylko technicznym wsadź-wyjmij-wsadź-spuść się, tylko chce poczuć np.
            taki banał jak "pożądanie" swojej kochanki to może okazać się, że wymaga
            gwiazdki z nieba.

            W takim układzie o którym wspomniałaś, z taką postawą roszczeniową, osoba
            podporządkowując się dla innego wyższego celu staje sie seksualnym niewolnikiem.
            Oddaje się a nie kocha się z tobą.
            Glam seks z prostytutką staje się bardziej satysfakcjonujący niz z kochaną osobą
            tak poświęcającą się.

            Poza tym Glam tracisz do siebie szacunek bo czujesz się jak seksualny
            stręczyciel. Jeśli masz mentalność typowego egoistycznego biorcy, pół biedy.
            Jakoś dasz sobie radę. Ale jeśli zależy ci choć odrobinę na drugim człowieku
            zaczną się schody.

            Glam wyobraź sobie, że Twój mąż kocha się z Tobą tylko dlatego że ciągle go o to
            męczysz.
            Wyobraź sobie że ciągle zabiegasz o każdy seks, bo jemu i tak przecież jest za
            dużo.
            Wyobraź sobie że leży a ty używasz go jak wibratora. Jedyne do czego się zmusza
            to erekcja.
            Wyobraź sobie że się nakręcasz, próbujesz coś przeżyć a on spogląda na zegarek,
            a na koniec mówi "kończ już".
            I na koniec wyobraź sobie, że tak jest prawie zawsze. Bo jemu zależy na
            wszystkim poza seksem.

            Ile tak pociągniesz ???
            Poza tym facet-złoto. Kochany, do rany przyłóż.

            Z każdym seksem będzie narastało w tobie poczucie beznadziejności. Będziesz się
            zastanawiać czy jeszcze jesteś dla niego atrakcyjna, czy on Cię w ogóle PRAGNIE,
            czy pożąda Cię ??? I tak dalej. Jednocześnie nie będziesz się miała do czego
            przyczepisz bo przecież "bzykanko jest"

            Do tego właśnie prowadzi sytuacja roszczeniowa jaką zaprezentowałaś w powyższym
            poście.
            Seks to bardzo delikatny kwiat. Trzeba go umiejętnie pielęgnować.
            Nawet jak pojawiają się problemy, naciskać też trzeba umieć, bo przegiąć jest
            bardzo łatwo. Faceta można wykastrować kobietę sprowadzić do roli dmuchanej
            lali. A jak się to zrobi będziesz się kochać i zastanawiać, czy teraz jest ten
            raz kiedy cię pragnie czy może właśnie wymyślił/a co jutro ugotuje na obiad.

            Dlatego nie zgadzam się, że każdy ma seks na jaki zasługuje. Wersje domo, burze
            hormonów związanych z ciążą, stersy i pewnie jeszcze z setka innych niezaleznych
            od nas czynników ma na to wpływ. Często zasługujemy na lepszy seks tyle, że nie
            samym seksem się żyje. Wszyscy o tym wiemy i dlatego z tym seksem różnie bywa.

            I co za każdym razem chcesz mówić partnerowi "albo bykasz albo spadam? ".
            Jestem pewien że nie. I choć teoretycznie będziesz zasługiwać na dużo lepszy
            seks to będziesz go miała taki a nie inny, jeśli oczywiście zechcesz pozostać
            wierną. Bo w przypadku stołowania się na mieście to już faktycznie każdy ma seks
            taki na jaki zasługuje.
            Pozdrawiam
            Avide
            • glamourous Re: Dokladnie, Al ! 11.07.08, 18:59
              Oj Avide....

              Mówiłam już setki razy, ze ja jestem za ratowaniem związku i ciągnięciem układu
              TYLKO pod warunkiem ze jest to układ DOBRY, a problemy NIEDRASTYCZNE,
              nieprzerastające reszty i nie powodujące totalnego uczucia niespełnienia i
              beznadziejności.

              Czyli :

              Nie odeszłabym od faceta gdyby związek był ogólnie dobry, ale :

              - był problem z jakością
              - z ilością, ale niespecjalnie dotkliwy i dałoby się przeżyć.

              Gdyby natomiast problem był drastyczny, czyli wielotygodniowe lub
              wielomiesięczne posty z jego winy ("nie chce mi się i basta") albo taka postawa
              jak wyżej opisałeś (facet kompletnie nie czuje bluesa i robi to ze mną tylko z
              czystego obowiązku oraz pod presja) ODESZŁABYM BEZ DWÓCH ZDAŃ, kiedy tylko
              zorientowałabym się ze interesująca mnie poprawa raczej nie nastąpi.

              Po pierwsze dlatego ze nie lubię się umartwiać w imię tego typu idei i do życia
              jak mniszka średnio się nadaję. Po drugie dlatego, ze ludzie, jeżeli maja
              tworzyć związek na dłuuuugie lata, to powinni się do licha jakoś w tym życiu
              dobrać. I jeżeli partner AZ TAK BARDZO nie odpowiadałby mi pod katem seksu, nie
              byłoby sensu się upierać ze to partner DLA MNIE i ze tylko z nim mogę być.
              Lepiej już byłoby się rozejść i dać nam obojgu szanse - jemu na znalezienie kobiety
              DO NIEGO PASUJĄCEJ, czyli takiej dla której jego brak temperamentu czy czucia
              bluesa byłby błogosławieństwem - bo są takie ;-) A mi - faceta z krwi i kości,
              będącego w stanie zaspokoić moje potrzeby. Bo w takim układzie (on i ja razem
              za wszelka cenę) nikt nie byłby szczęśliwy - ani ja bo brakowałoby mi seksu,
              pożądania i tego wszystkiego na czym mi BARDZO ZALEŻY i z czego nie potrafiłabym
              zrezygnować, a on - bo cholernie niewesoło musi być tak żyć pod presja, z
              poczuciem winy, ze nie można dać partnerowi pełni szczęścia i robić coś z
              obowiązku. Cholernie frustrujący układ dla obu stron - życie jako ciągła walka z
              wiatrakami. Taki układ zdecydowanie bym odrzuciła.
            • speedymika Re: Dokladnie, Al ! 12.07.08, 18:22
              pieknie napisane - nic dodac, nic ujac.
              najgorsze jest w tym wszystkim to ze nawet jak cos sie rusza w temacie to
              czlowiek juz z gory zaklada ze to tylko 'na odwal sie' i bledne kolo sie nakreca
              - zamiast przezywac te chwile analizujesz jaka ma mine, itd...
    • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 18:00
      Jedynie to, że nie jest innymi facetami jednocześnie.. poza tym
      wszystko jest 'creme de la creme' ;))
      • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 21:26
        Mnie najbardziej dnerwuje to, że to zawsze ja zaczynam i że kochamy
        się zbyt rzadko. Czuję się czasem jak bym dostał jakiś "prezent".
        Ale widzę, że nie ja mam tylko taki problem.
        • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 22:32
          U nas zaczynbamy chyba.. razem?? Tak bym to nazwała - zazwyczaj jest
          dla mnie, czy dla Niego, oczywiste, że co wieczór się kochamy..
          często witamy tak dzień.. no i w ogóle, to.. hm, chyba wystarczy TO
          spojrzenie i.. wiadomo, o CO chodzi? ;)))
    • eeela Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 21:31
      Cholera, nic mi nie przychodzi do głowy, chyba nie ma takiej rzeczy, której bym
      nie lubiła w naszym pożyciu :-)
      • mimozynka Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 22:22
        Nie lubię jak milczy w trakcie ,nie lubię jak muszę sygnalizować że mam ochotę
        ,nie lubię jak ogranicza sie do kilku miejsc na moim ciele kiedy każda cząstka
        mojego ciała reaguje na czuły dotyk i mogła by po stokroć oddać wszystko to co
        by dostała.
        • eeela Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 22:27
          > nie lubię jak muszę sygnalizować że mam ochotę

          Ale w tym, samym w sobie, przecież nie ma nic złego. Wolisz, żeby się domyślał,
          że akurat masz ochotę, bez sygnalizowania?
          • mimozynka Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 22:49
            Wiesz ale za każdym razem to męczy i mało cieszy ,bo czasami chcę być uwodzona
            zdobywana .
            • eeela Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 01.07.08, 22:57
              Rozumiem potrzebę doświadczania atencji ze strony mężczyzny, uwierz mi :-) Ale
              też zupełnie nie rozumiem oporów przed okazywaniem, że się ma ochotę, ze strony
              kobiety. O ile oczywiście nie staje się to wiecznymi zabiegami kobiety przy
              niechętnym stosunku mężczyzny.
              • zyg_zyg_zyg Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 00:09
                Ja mam zapewnienie ze strony partnera, że on to właściwie cały czas
                ma ochotę - zresztą zawsze pięknie :-) reaguje na moje zaczepki -
                ale gdzieś jest we mnie cień obawy, że nie powinnam tak często być
                inicjatorką seksu.

                Mimo kilkakrotnie powtórzonego eksperymentu polegającego na
                trzymaniu łap przy sobie tak długo, aż on sam nie zacznie, który to
                eksperyment nigdy dłużej niż ze dwa dni nie trwał

                Być może to jakaś trauma po poprzednim długoletnim związku, w którym
                ówczesny mężczyzna przez chwilę poważnie sie zastanawiał czy nie
                jestem nimfomanką (bo potrzebuję zaspokojenia częściej niż mniej
                więcej raz w miesiącu), być może to wdrukowane "mężczyzna ma być
                mysliwym, kobieta zwierzyną", nie wiem.

                To w kwestii oporów a nie tego, co mnie nie satysfakcjonuje... :-)
                • futile_and_duperele Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 02:11
                  Kurdę, jak to wszystko czytam, to czasem mi się wydaje, że to jakieś SF, że nie
                  mieszkamy na jednej planecie. A czasem mi łzy w oczach stają, że przez tyle
                  czasu mam tak, jak mam. A potem myślę sobie: "dobrze, chłopie, zrobiłeś.
                  Strajkuj dalej, może to przyniesie jakieś efekty, bo jak nie to, to nie wiem co,
                  ale nie chcę już tak dalej, zwłaszcza jeżeli MOŻE być do tego stopnia INACZEJ".
                  • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 07:49
                    Ile Wy macie lat? Ja się zastanawiam dlaczego ja mam tak kiepsko. My
                    mamy odpowiednio 30 lat ja i 29 ona. Tymczasem jej libido jest
                    takie, że wystarczyłoby jej 2 razy w miesiącu! Jestem zdołowany! A
                    Wy tutaj w 7 niebie żyjecie! :-(
                    • encefalopatia Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 08:51
                      przewidywalność, schematy, jego ciągłe zmęczenie...
                      kiedy ja się dopiero rozgrzewam, on już kończy.
                      myślę często o seksie, mam ochotę, inicjuję zbliżenia, ale ta przewidywalność
                      mnie męczy...
                      • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 08:58
                        Podobnie u mnie tylko dodatkowo ja wszystko muszę nakręcać. Boję
                        się, że nie długo ta sytuacja rozwali mi małżeństwo. Z braku tych
                        zabaw jestem bardziej nerwowy - wkurza mnie to jak szlak!

                        P.S. jak z żoną na ten temat rozmawiam to ona twierdzi, że wszystko
                        jest w najlepszym porządku
                    • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 09:55
                      zonaty19791 napisał:

                      > Ile Wy macie lat? Ja się zastanawiam dlaczego ja mam tak kiepsko.
                      My
                      > mamy odpowiednio 30 lat ja i 29 ona. Tymczasem jej libido jest
                      > takie, że wystarczyłoby jej 2 razy w miesiącu! Jestem zdołowany! A
                      > Wy tutaj w 7 niebie żyjecie! :-(

                      Hm.. czyli masz żonę w moim wieku.. ja też dwa razy, ale dziennie..
                      i niesty libido mi wzrasta z wiekiem - mam nadzieję, że mąż będzie
                      mi dotrzymywał kroku. Jak na razie nic nie wskazuje, by to się miało
                      zmienić, ale jednak parę lat jest ode mnie starszy..
                    • futile_and_duperele Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 13:12
                      Ja - 35, żona - 37. Czy to cokolwiek zmienia? Jesteśmy 13 lat po ślubie, a
                      jakieś 15 bez mała razem.
                      • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 14:09
                        futile_and_duperele napisał:

                        > żona - 37.

                        teoretycznie, Ona powinna mieć szczytowe libido w tym wieku..
                        • futile_and_duperele Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 14:14
                          Może i ma, tylko rzadko :-P
                        • futile_and_duperele Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 18.07.08, 01:17
                          flamenco, dzięki wielkie. Drgnęło. Ja może jaśniej, jak jest i za co dzięki.

                          Jak jest: Żona wróciła z dość dalekiej podróży, po paru tygodniach, więc dość
                          nawet naturalnie wyszedł nam powrót do łóżka (Tak, zdjąłem blokadę. Nie, ona nie
                          zainicjowała seksu.) Było dobrze, a nawet bardzo dobrze... A następnego dnia
                          (nocy) jeszcze fajniej. Zobaczymy, jak będzie jutro :-)

                          Za co dzięki: Pierwszej nocy, po tym, jak skończyliśmy się kochać, zacząłem tzw.
                          szczerą rozmowę, wyjaśniłem skąd te pół roku postu (oj, prawie się obraziła;
                          lubi, skubana, jak to ona kontroluje rzeczywistość), powiedziałem, że ja się
                          czułem przez ostatnie parę lat tak jak ona przez ostatnie pół roku... Na razie
                          nie widać niestety diametralnych zmian, ale użyłem argumentu o wysokim libido u
                          kobiet w tym wieku i że się ona marnuje (nie lubi marnować prądu, żarcia etc.
                          ;-), bo jak jej opadnie, a i mnie pewnie kiedyś też, to będzie na stałe tak jak
                          przez te pół roku!

                          Przy okazji - dorzucam ten post jako kamyczek do ogródka pt."Po co jest to forum
                          i czy pomaga i jak pomaga". Na pewno dało mi sporo, jeżeli chodzi o
                          przygotowanie do tej rozmowy... a jak z jakością i częstotliwością seksu, to się
                          zobaczy. Może i wszystko wróci do smętnej normy, jak się wyczerpie pierwsze
                          wrażenie po rozmowie - a może nie? Staram się być optymistą!

                          Życzę niezmiennie wysokiego libido - i spełnienia w łóżku i okolicach.
            • ilragazzo Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 19:17
              mimozynka napisała:

              > Wiesz ale za każdym razem to męczy i mało cieszy ,bo czasami chcę być uwodzona
              > zdobywana .

              ale uwodzenie i zdobywanie już było... powtarzanie tego może męczyć i mało
              cieszyć... ;-)
    • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 09:18
      1. to ze musze nalegac a czasem nawet zrobic pogadanke zeby wieczorem cos bylo.
      namietne uwodzenie powoduje wylacznie odwrocenie sie do sciany z fochem ze smiem
      sie domagac jak on zmeczony (codziennie...).
      nawet jak marudze o seks to i tak max raz na tydzien a czasem i raz na dwa
      tygodnie sie udaje cos wymusic.
      z jego inicjatywy nie dzialo sie nic od prawie roku.
      2. jak juz wymusze to trwa to 10 minut, gra wtstepna to grzebanie palcem okolo
      mojej lechtaczki lezac na plecach a kiedys przylapalam ze ogladam za moimi
      plecami tv w tym czasie.
      potem jest pod kolderka cos niecos ale on ma wytrysk w 2 minuty wiec wyciaga go
      po chwili i konczymy znowu paluszek (w ramach antykoncepcji). podczas tego niby
      bzykanka zero emocji i w ciszy.
      bardzo czesto nie chce mu sie zdejmowac koszulki a i moja najchetniej by na
      miejscu zostawil...
      3. zakonczenie dla mnie to paluszek, ale dla niego koniecznie oralnie. myje sie
      codziennie i jestem ladnie ogolona....po prostu nie chce mu sie ruszac i schylac...
      4 jedyne pozycje to po bozemu, od tylu na lyzeczki na lezaco, i na jezdzca. w
      ciagu tych 2 minut oczywiscie zdazamy tylko jedna...
      5. zadnych uatrakcyjniaczy. bo to zboczenie i perwersja.
      6. a najgorsze ze przed zamieszkaniem razem bylo cudownie, goraco namietnie i
      maratonowo...
      • eeela Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:18
        > 1.
        (...)

        > 6. a najgorsze ze przed zamieszkaniem razem bylo cudownie, goraco
        namietnie i
        > maratonowo...


        Speedymika, to jest okropne, o czym ty piszesz. Dlaczego ty sie na
        to godzisz? Boze, nigdy, przenigdy do czegos takiego nie dopuszcze.
        Juz seks pozamalzenski wydaje mi sie mniejszym zlem.
    • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 09:47
      Ja masochistycznie chciałabym skosztować takich problemów.. Im
      dłużej tu jestem, tym bardziej się dziewię, że takie sytuacje mogą
      mieć miejsce realnie.. współczuję.
      • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 09:59
        Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ludziom gul staje jak
        czytają co piszesz (nie mówię abyś nie pisała, bo ważne byś pisała
        szczerze). Ale może w końcu "kopnie to kogoś" na tyle mocno by coś w
        tym zakresie zmienić.
        • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 10:10
          Wiesz? Myślę, że jednak ważne, by w miejscu ogólnej ściany płaczu
          odzywały się częściej głosy tych, którzy "przeczą ogółowi". Samo
          narzekanie prowadzi czasem do postawy "skoro inni też tak mają, a
          nawet gorzej, to trzeba się pogodzić i ze stanem faktycznym, i z
          tym, że każda kolejna próba raczej zakończy się fiaskiem, niż
          cokolwiek poprawi". A to już całkowite dno :/
    • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 09:58
      ich w takim razie tez wypadaloby poznac ze soba...
      ja to juz sie zastanawiam czasem czy moj przypadkiem jakis slubow czystosci nie
      zlozyl czy co, bo normalnie nie jarze o co kaman. rok temu odeszlam od niego i
      mialam kogos, kurna jak sie chlopak nagle zaczal starac, a jak testowo poszlismy
      do lozka to myslalam ze oszaleje z rozkoszy, normalnie szczyty namietnosci..
      maratony wielogodzinne i wielorazowe do rana, eksperymenty itd.
      a jak do niego wrocilam to znowu bida. wiec robi to celowo chyba.
      w ogole nie czuje sie kobieco przy nim, to jakas igraszka losu, nigdy nie bylam
      grzeczna dziewczynka i najlepiej wspominam okres 'singlowania', a to co mam
      teraz to jakas porazka. teraz jestem na etapie 'juz nic od ciebie nie chce'.
      dojde tylko do figury i formy sprzed ciazy i porodu i chyba wracam do
      ex-kochasia, albo szukam nowego, mam juz gdzies wielka łaskę mojego meza.
      rozmowy nic nie daja, na terapie udac sie nie chce, nic sie nie zmienia (tylko
      wymowki co jakis czas inne - 'bo jest zima', 'zmeczony', 'brzuszek boli' 'juz
      pozno'). ja zrobilam co moglam zeby naprawc sytuacje, wlacznie z grzecznym
      odczekaniem ilus tam tygodni bez molestowania az moze mu sie zachce - bez
      spodziewanego efektu, sumienie mam czyste.
      • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 10:14
        Ja zastanawiam się już nad separacją - potem może nad rozwodem, mam
        dość tracenia swojego czasu na ciągłą walkę - może to i swego
        rodzaju kapitulacja, nawet jestem w stanie to przyznać.
        • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 10:45
          ja nie chce pozbawiac Oli ojca, zreszta poza seksem moj maz jest naprawde w
          porzadku. oczywiscie oszukujac go nie bede sie czula dobrze ale z wszystkich
          trzech opcji (pogodzenie sie z losem i rezygnacja z seksu, rozstanie, kochanek)
          ta ostatnia jest najsensowniejsza.
          gdybym chciala zyc w celibacie poszlabym do klasztoru, a rozstanie odbije sie na
          Mlodej.
          zreszta maz tez mnie oszukal, udajac ze wrocilo mu pozadanie i znowu ma ochte na
          seks, kiedy chcial zebym do niego wrocila. wiec oko za oko...
          • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 10:50
            > zreszta maz tez mnie oszukal, udajac ze wrocilo mu pozadanie i
            znowu ma ochte n
            > a
            > seks, kiedy chcial zebym do niego wrocila. wiec oko za oko...


            Nie kombinuj z usprawiedliwianiem się, to droga słabeuszy. Chcesz
            zdradzić, to jest to Twój wybór - najpierw z tym się pogódź, bo
            frustracja będzie rosła w miarę "jedzenia". Zaczniesz czuć się
            winna, a winę przerzucisz na męża, "przez którego" będziesz cieszyć
            się "grzesznym seksem" z kochankiem. Dojdzie do tego, że nie
            będziesz mogła na niego patrzeć, bo "wszystko przez niego!". Nie
            tędy droga.
            • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:08
              nie kombinuje ale mam zasade 'jak kuba bogu...' jesli on nie sprzata po sobie,
              to ja tez nie. jesli on mnie oklamuje i nie jest ok wobec mnie, to ja tez sie
              przestaje poczuwac do bycia w porzadku. i tyle.
              i nie mam powodu czuc sie winna. bo to jest przez niego! dopoki nasze pozycie
              bylo w miare ok, a potem dopoki rokowalo na poprawe (tzn ja wierzylam w jego
              slowa ze to sie niedlugo zmieni) - nie myslalam nawet o zdradzaniu.
              • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:16
                speedymika napisała:

                > nie kombinuje ale mam zasade 'jak kuba bogu...' jesli on nie
                sprzata po sobie,
                > to ja tez nie.

                ..i TY zarastasz śmieciem

                jesli on mnie oklamuje i nie jest ok wobec mnie, to ja tez sie
                > przestaje poczuwac do bycia w porzadku. i tyle.

                Czyli Twoje zasady nie są Twoimi zasadami, jak rozumiem.. Bo pewnie,
                jeśli spytałabym, czy kłamiesz i jesteś śmieciarą, napisałabyś -
                nie. A okazuje się, że po prostu "Twoje" zasady są warunkowane
                postępowaniem innych. Kiepsko nie mieć własnego kręgosłupa, tylko
                doginać siebie, jak inni zagrają.. nie uważasz?


                > i nie mam powodu czuc sie winna. bo to jest przez niego! dopoki
                nasze pozycie
                > bylo w miare ok, a potem dopoki rokowalo na poprawe (tzn ja
                wierzylam w jego
                > slowa ze to sie niedlugo zmieni) - nie myslalam nawet o
                zdradzaniu.
                >
                >
                Czyli w dalszym ciągu - wszystko, czym jesteś, to warunkowe odbicie
                lustrzane KOGOŚ. Kim więc jesteś?

                Nie, nie atakuję Cię.. może nieco prowokuję do myślenia nad powodem
                tego, że On od początku Tobą manipuluje - Ty chcesz być marionetką,
                jak się okazuje. Wszystko, co robisz, jest odpowiedzią na Jego
                postępowanie. Dlatego tak łatwo Cię nabrał na pozorne "wszystko
                wraca do normy". Pomyśl nad tym.

                pozdrawiam
                • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:27
                  byc moze masz racje.
                  na poczatku naszego zycia razem metoda kontroli nade mna byla kasa -wtedy
                  zmienialam prace i mialam 2 tygodniowa obsuwe w terminie wyplaty. byly akcje
                  wylicania mi 60 groszy na 2 suche kajzerki w ramach sniadania do pracy. albo 5
                  zl i wybor - albo sobie kupisz fajki albo jedzenie (on tez pali ale sobie nie
                  wydzielal) - to byly jego slowa i tak pogrywal ze mna dopoki nie dostalam
                  pierwszej wyplaty w nowej pracy. a jakos potem zaczely sie problemy z seksem....


                  tylko co do tych smieci to sie nie zgodze - obydwoje zarastamy, a to jego
                  bardziej wkurza niz mnie. tylko ze nie widzi zwiazku miedzy odkladaniem
                  wszystkiego na miejsce a porzadkiem ;)

                  a co do reszty - no a jak bys postepowala z chlopem na ktorego nie dziala nic
                  poza pokazaniem mu na wlasnej skorze 'w druga strone' efektow jego wlasnego
                  zachowania?
                  mam sie upierac przy regularnosci i wysokiej jakosci pozycia (bedac
                  konsekwentna i "z kregoslupem") i zmuszac go na sile, czy na smyczy zaciagnac do
                  seksuologa?
                  • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:34
                    speedymika napisała:

                    > byc moze masz racje.
                    > na poczatku naszego zycia razem metoda kontroli nade mna byla
                    kasa -wtedy
                    > zmienialam prace i mialam 2 tygodniowa obsuwe w terminie wyplaty.
                    byly akcje
                    > wylicania mi 60 groszy na 2 suche kajzerki w ramach sniadania do
                    pracy. albo 5
                    > zl i wybor - albo sobie kupisz fajki albo jedzenie (on tez pali
                    ale sobie nie
                    > wydzielal) - to byly jego slowa i tak pogrywal ze mna dopoki nie
                    dostalam
                    > pierwszej wyplaty w nowej pracy. a jakos potem zaczely sie
                    problemy z seksem...
                    > .
                    >


                    I to byłby ostatni dzień pod wspólnym dachem.. KOBIETO!! TY CZYTASZ,
                    CO NAPISAŁAŚ?! :// Na co Ty pozwalałaś i pozwalasz nadal?! ://
                    Naprawdę nie dziwi, że on jest przekonany, że może sobie pozwalać na
                    wszystko.. A wobec kogoś tak podległego i bezwolnego nie czuje się
                    ani miłości, ani szacunku, ani pożądania :/




                    > a co do reszty - no a jak bys postepowala z chlopem na ktorego nie
                    dziala nic
                    > poza pokazaniem mu na wlasnej skorze 'w druga strone' efektow jego
                    wlasnego
                    > zachowania?
                    > mam sie upierac przy regularnosci i wysokiej jakosci pozycia (bedac
                    > konsekwentna i "z kregoslupem") i zmuszac go na sile, czy na
                    smyczy zaciagnac d
                    > o
                    > seksuologa?


                    Nie, ja bym znalazła kochanka bezproblemowo i bez nerwów. Ale nawet
                    w podświadomości, to nie On byłby DECYDENTEM! To byłby mój,
                    suwarenny wybór, bez usprawiedliwiania jego postępowaniam, a więc i
                    bez jego udziału w całym 'przedsięwzięciu" ;) A w Twoim przypadku,
                    to będzie pierwsza 'wysepka' tylko Twoich warunków i decyzji.
                    • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:40
                      wiesz psychika i charakter mojego meza to temat na cala ksiazke o efektach
                      skrzywienia psychiki przez jego powalona mamuske...
                      on sie z jednej strony boi kobiet apodyktycznych ze sklonnoscia do rzadzenia
                      wszystkimi,jak tesciowa a z drugiej tylko takie go pociagaja, i z gory zaklada
                      ze musi mnie sprowadzic do parteru bo jak nie to bedzie zerem i szmata w domu
                      tak jak jego ojciec...
                      jestem swiadoma tych jego wad.
                      a za tamte zagrania z kasa przepraszal pozniej bardzo. i wiecej to sie nie
                      zdarzylo, teraz jest naprawde normalnie poza seksem oczywiscie.
                      • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 13:39
                        Seks, to podstawowa forma kontroli i władzy na linii k-m - np. gwałt
                        nie ma podłoża stricte seksualnego, motorem działania gwałciciela
                        jest właśnie potrzeba poczucia władzy nad kobietą, egzekwowanie siłą
                        uległości. Ponieważ sfera seksu, to właśnie ta, gdzie samiec może
                        dominować nad samicą, wyraża się to przez gwałt. (to taki skrót dla
                        nieświadomych tego mechanizmu;))
                        W Waszym przypadku jest podobnie, choć Twój mąż inaczej steruje tą
                        sferą. Gdybyś to Ty unikała seksu, zapewne nalegałby i przymuszał
                        Ciebie. Właśnie dlatego, że ta sfera jest dla niego narzędziem
                        sprawowania kontroli, nie intymną relacją między mężem i żoną.
                        Chyba.. nie, na pewno! potrzebna jest tu terapia.

                        Jeszcze jedno - dzieciństwo, to okoliczność łagodząca, która JEST
                        ogromnym powodem, by wspierać Twojego męża w chęci dokonania zmian -
                        ba! nie tyle w samej chęci, ile w konkretnym działaniu. NIE JEST to
                        zaś powód do usprawiedliwiania go, pamiętaj!! Żaden sąd nie puści
                        wolno pedofila tylko dlatego, że sam był w dzieciństwie okrutnie
                        wykorzystywany. Musisz to odróżnić, jeśli chcesz mu, a więc i Wam,
                        pomóc.
                        • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 14:43
                          Ty psychoterapeuta jestes? ;)
                          fakt. jak czasem, jeszcze w dawnych czasach bywalo ze on mial ochote a ja nie
                          chcialam z jakiegos powodu, nalegal, naciskal i nie chcial przyjac do wiadomosci
                          odmowy. przyznam ze czesto ulegalam bo inaczej nie dalby mi zasnac... oczywiscie
                          nie bylo w tym przemocy tylko takie natarczywe naleganie dosc namolne i irytujace.

                          mysle ze odrozniam, dlatego rok temu przestalam juz sie starac i walczyc a po
                          prostu odeszlam... a czy chce pomoc - nie wiem. tzn nie wiem czy jeszcze mi sie
                          chce. naprawde latwiej teraz juz jest wybrac opcje 3 i nie przejmowac sie wiecej
                          problemami meza... szczegolnie ze pomysly mi sie skonczyly, jak do niego
                          rozmawiac, jak go zaciagnac na terapie - tez wiem od dawna ze bez tego sie nie
                          obejdzie.
                          • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 18:04
                            Nie, nie jestem w żadnym wypadku.. chyba, że muzykoterapeutą ;)


                            To dość karkołomne, co powiem, ale.. biorąc też pod uwagę to, co mi
                            niżej odpowiedziałaś.. masz gdzie odejść (na trochę) z dzieckiem? Do
                            rodziny np.? To wygląda tak, jakby On sobie wykombinował, że gdy się
                            pojawi dziecko, Ty nie uciekniesz, a On nadal będzie sterował seksem
                            w Waszym związku. Może trzeba Mu pokazać (zagrać to, oczywiście, bo
                            wiem, że nie odejdziesz realnie ze wzgl. na dziecko), że to nie jest
                            przeszkoda?

                            Jak czytam o Waszych związkach, to krew mi się zamraża, mimo upału,
                            cholera :/
                            • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 20:27
                              nie bardzo mam gdzie :/
                              i tez czasem mi sie wydaje ze on celowo to robi.nie wiem co ja mu zlego zrobilam...
                              • marek_gazeta Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 03.07.08, 09:51
                                > i tez czasem mi sie wydaje ze on celowo to robi.nie wiem co ja mu
                                > zlego zrobilam...

                                Nie musiałaś mu zrobić nic złego. On może po prostu odreagowywać na Tobie swoje własne problemy. Znam to z autopsji, niestety.
                                • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 03.07.08, 09:57
                                  Podpisuję się. Nie pod doświadczeniem, a pod stwierdzeniem.

                                  I - tak jak Ci wcześniej powiedziałam - to nie jego wina, ale i nie
                                  może to być usprawiedliwieniem dla jego czynów. To swego rodzaju
                                  uzależnienie, a uzależnienia trzeba leczyć.
                                  • speedymika fLAMENCO! 03.07.08, 10:03
                                    wiesz, to nie to forum, i nie ten watek.. ale widze ze dobrze rozpracowujesz
                                    problemy... pliz, looknij tu:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=81661921
                                    no ja nie wiem co jest nie tak, po wczorajszym dniu i nocy jestem troche
                                    zdolowana, malo mi z nim do tej pory problemow bylo...
                                    • flamenco_night Re: fLAMENCO! 03.07.08, 10:53
                                      Nie mogę Ci odpowiedzieć tam, bo kilka miesięcy temu odeszłam z
                                      forów w ogóle "dzięki" ogromnej pomocy trolla - tam może mnie szybko
                                      wyczaić znowu ;) A tu na razie mam spokój. Napiszę więc tu,może
                                      zdążysz przeczytać, zanim zostanie wycięte :)

                                      Alkohol ani nie zasmuca, ani nie rozwesela - alkohol pogłębia
                                      nastroje i wyostrza naturalne mechanizmy, to istotne. W przypadku
                                      Twojego męża - pogłębia nerwowość i napięcie, wyostrza agresję.
                                      Powrót do sportu to owszem, dobry pomysł, ale to nie wszystko. On
                                      naprawdę potrzebuje pomocy specjalisty i to do niego musi dotrzeć.
                                      Te zachowania porzy kompie.. Osobie agresywnej wystarczy zwykły
                                      dialog, jak nasz, na forum. Gdy współrozmówcy nie zgadzają się z
                                      nim, bądź z niego celowo kpią, traci panowanie nad sobą. Dla
                                      większości ludzi to śmieszne i dziwne - dać się wyprowadzić z
                                      równowagi "loginom", ale w takim przypadku niczym nie różni się to
                                      od naplucia w twarz 'na żywo'. Zaburzony jest odbiór, a więc i
                                      reakcje.
                                      To nie może się tak dalej rozwijać - WY potrzebujecie wsparcia i to
                                      bynajmniej, nie z jakiegokolwiek anonimowego forum internetowego!
                                      • speedymika Re: fLAMENCO! 03.07.08, 12:11
                                        no wlasnie, on sie udziela na spoleczno-politycznych forach. i raczej wiekszosc
                                        forumowiczow sie z nim nie zgadza, maz ma specyficzne poglady ...ale z drugiej
                                        strony na forum siedzi od 2 lat, sama go wciagnelam , o glupia... i dopiero
                                        teraz mu to zaczelo tak sie objawiac?
                                        • flamenco_night Re: fLAMENCO! 03.07.08, 14:48
                                          Ciebie już podporządkował, nie musi się na tym skupiać.. teraz ma
                                          inne pole do działania, a fakt, że nie idzie mu tak łatwo, wpływa na
                                          rosnącą frustrację i wybuchy furii, agresji (także w stosunku do
                                          Was, bo jesteście 'pod' świeżbiącą ręką:/).
                                        • songo3000 Re: fLAMENCO! 07.07.08, 20:04
                                          speedymika napisała:

                                          > no wlasnie, on sie udziela na spoleczno-politycznych forach. i
                                          > raczej wiekszosc forumowiczow sie z nim nie zgadza, maz ma
                                          > specyficzne poglady
                                          AAA! W końcu się wydało kto na ten PiS głosował :DDD
                  • spiaca.z.otwartymi.oczami Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 10.07.08, 21:27
                    a nie przyszło Ci do głowy że traktuje Cię jak psa?
              • flamenco_night ps. 02.07.08, 11:18
                ..pomyśl i raz (być może pierwszy w życiu) podejmij decyzję sama za
                siebie, bez uwzględniania pseudopowodów - Tak, zamierzam mieć
                kochanka, bo CHCĘ, to moja decyzja, która ma mi przynieść frajdę.
                Niezależna od całej reszty Wszechświata. Powodzenia :)
                • speedymika Re: ps. 02.07.08, 11:36
                  wiesz ja nie chce miec kochanka. ja chce miec normalne pozycie z mezem, ktorego
                  jakos tam kocham itd... ale ze nie widze juz na to szans zadnych to troche jak
                  Lechu - nie chcem ale muszem...
                  • flamenco_night :) 02.07.08, 13:48
                    No widzisz - jak pomyślałaś chwilę o tym, jako o własnej decyzji, to
                    zrozumiałaś, czego chcesz/nie chcesz sama Ty.. brawo! :)

                    "porada" wyżej, ale.. trzeba na to dużo siły, cierpliwości i
                    łagodności połączej z determinacją. Powinnaś zdecydowanie
                    porozmawiać z mężem o JEGO PIERWOTNYM problemie (dzieciństwo), a co
                    za tym idzie - WASZYM WTÓRNYM (tak nie może wyglądać relacja
                    małżonków, bo wszystko się zawali i każdy bez wyjątku, łącznie z
                    dzieckiem, wyjdzie z tego pokiereszowany). Zrobić to tonem łagodnym
                    i wyrozumiałym, ale i stanowczym. Nie oświadczyć "patrząc z góry",
                    ze jak nie, to Ty sobie kogoś znajdziesz, albo odejdziesz, ale
                    wyraźnie i delikatnie wytłumaczyć, że to was nigdzie nie prowadzi i
                    zrujnuje Wasz dom, jeśli nie ulegnie zmianie. Nie obwiniaj go, ale i
                    nie pozwól obwiniać siebie. Jesteście RAZEM wobec tej sytuacji i
                    RAZEM możecie ją przezwyciężyć, z pomocą dobrego terapeuty, we
                    wsólnym zaufaniu i z wiarą w siebie i przyszłość. Tylko jedna
                    sprawa: nie skupiajcie się na kolorowej przyszłości ("będzie
                    pięknie, cudnie i och! ach!), ani na bolesnej przeszłości (jej
                    wyrugowanie, to rola przede wszystkim terapeuty - Wasze skupianie
                    się na tym może zaszkodzić co najwyżej, wprowadzić lęki i brak
                    zaufania!). Wy musicie się skupić na tym, co jest tu i teraz, tylko
                    to pomaga pracować nad zmianami.
                    • speedymika Re: :) 02.07.08, 14:31
                      flamenco_night napisała:

                      > Powinnaś zdecydowanie
                      > porozmawiać z mężem o JEGO PIERWOTNYM problemie (dzieciństwo), a co
                      > za tym idzie - WASZYM WTÓRNYM
                      bylo. sam nawet doszedl do wniosku ze to Jego problem zwiazany z Matka.
                      dalszych efektow zero.


                      > RAZEM możecie ją przezwyciężyć, z pomocą dobrego terapeuty,

                      tez tak mowie. ale na terapie nie pojdzie. on juz sobie daje rade tylko musi
                      wiecej odpoczac itd. to byl cytat. nie przejde tego.
              • rarely oboje jestescie siebie warci 04.07.08, 20:21
                nie kombinuje ale mam zasade 'jak kuba bogu...' jesli on nie sprzata po sobie,
                > to ja tez nie. jesli on mnie oklamuje i nie jest ok wobec mnie, to ja tez sie
                > przestaje poczuwac do bycia w porzadku. i tyle.
                > i nie mam powodu czuc sie winna. bo to jest przez niego! dopoki nasze pozycie
                > bylo w miare ok, a potem dopoki rokowalo na poprawe (tzn ja wierzylam w jego
                > slowa ze to sie niedlugo zmieni) - nie myslalam nawet o zdradzaniu.
                >

                dwoje dzieci
          • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 10:54
            My problemów z dziećmi nie mamy - bo ich nie ma. Z mojej zresztą
            przyczyny - okazało się, że jestem bezpłodny. Więc na tym
            ewentualnym rozstaniu mogłaby zyskać moja żona - jest młoda, życie
            jeszcze zdąży sobie ułożyć i założyć normalną rodzinę. Dodaję, że
            to, iż okazało się że jestem bezpłodny nie miało wpływu na
            częstotliwość i jakość sexu bo już przed tą informacją było do bani!
            • flamenco_night Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:04
              hm.. to rzeczywiście, nie ma sensu się motać i patrzeć, jak czas
              przecieka między palcami..

              Powiedz mi, jeśli możesz, od początku Wasz seks był taki?
              • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:36
                Na początku było miło oczywiście. Sex był często, ciekawie, i co raz
                odważniejszy. Potem po ślubie zaczął stopniowo się pogarszać. Żona
                zaczęła pracować i zganiała wszystko na zmęczenie po pracy. Ale
                nawet na urlopie nie miała zbytniej ochoty. Raz starałem się ją
                przetrzymać jak najdłużej - wytrzymałem 2 tygodnie i pękłem, znowu
                zacząłem inicjować zbliżenia. Najgorsze jest ot, że żona jak ma
                dłuższe przerwy (powyżej 3 dni) to każdy następny stosunek trwa góra
                3 minuty (pomijam, że gra wstępna trwa kilka minut bo ją lubię). Ja
                nie zdążę się tym sexem nacieszyć, nawet nie mogę skończyć i
                kończymy ręcznie lub od czasu do czsu oralnie (dzięki łasce).
                Kilka razy próbowałem na ten temat z nią rozmawiać, ale odpowiedź
                była prosta, "Dla mnie jest ok." nie pomagało nawet to, iż szczerze
                nasz sex oceniałem na 3 w skali 1-6. Raz nawet mi powiedziała, że
                nic się nie stanie jak od czasu do czsu zabawię się sam. Co z resztą
                dość często robię. Wczoraj na pytanie "dlaczego zawesze to ja
                inicjuję nasze zbliżenia" odpowiedziała, że to ja przecież jestem
                facetem. Pytania dlaczego nasze zbliżenia zawsze wyglądają tak samo
                ni ruszyła, przemilczała i temat się urwał.
                Najlepiej miała chyba wówczas kiedy dowiedziałem się, że jestem
                bezpłodny - moja męskość ucierpiała i nawet ochota na sex przeszła
                (miała wówczas dużo spokoju w tym zakresie). Jestem prawie załamany!
                • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:46
                  no faktycznie, jak u mnie.
                  3-miesieczny jego urlop po powrocie z misji wygladal tak ze pierwszy tydzien
                  owszem bylo codziennie i nawet fajnie w lozku a potem to juz jak zwykle...
                  tez masz takie poczucie ze jak zaczynasz rozmowe to potem seks jest na
                  odczepnego po tej rozmowie zeby na jakis czas miec spokoj?
                  • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 11:52
                    Dokładnie tak. Albo wręcz wyrzuty, że mogę o coś takiego mieć
                    pretensje (wyrzuty w stylu zachowywania się jak zbity pies, patrzy
                    na mnie w trakcie takiej rozmowy jak dziecko na tatusia, który je
                    ochrzania).
                    Kupiłem jej tyle fajnych rzeczy (bielizne), którą nie zakłada, chyba
                    że się domaga albo wręcz jej ją podam. Wie że lubię pończoszki itd.,
                    ale i tak ich nie zakłada. Porażka i tyle.
                    A jak się już umawiamy na sex to wygląda wręcz komicznie - idziemy
                    się kąpać, potem grzecznie do łóżeczka i już nago możemy zacząć
                    się "bawić" - ŻYGAĆ SIĘ CHCE!
                    • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 12:03
                      ja sie zawsze czuje winna po takiej rozmowie ze jakas nimfomanka ze mnie, maz z
                      kolei bardziej stara sie mnie potraktowac poblazliwie 'oj marudko, nie marudz...'.
                      dlatgo juz wiecej nie rozmawiam bo potem zawsze wieczorem nagle on cos robi ale
                      nie ma w tym za grosz namietnosci i pozadania, po prostu robi to na zasadzie
                      odwalenia obowiazku, zeby miec spokoj z rozmowami na nastepne pare tygodni czy
                      miesiecy.
                      a po takim seksie ja sie czuje podwojnie obrzydliwie raz ze czuje ze to na sile,
                      a dwa ze w ogole sie zgadzam wiedzac z gory jak to bedzie wygladac...
                      u nas po prostu typowe kolderkowe po ciemku czynnosci. nigdy nie caluje mojej
                      szyi, ciala, rak, nie piesci moich piersi, tylko tak jak w opisie juz napisalam.
                      i nie lubi jak ja probuje go piescic czy calowac
                      • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 12:23
                        I co zrobiłaś w tym kierunku? Poza wskazanymi rozwiązaniami?
                        Kochanek?
                        • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 12:47
                          w sensie jak staralam sie naprawic nasze pozycie?
                          wszystko chyba co sie da... probowalam sexi bielizny (nie lubi koronek,
                          preferuje zwykla, przasna bielizne), wlaczalam filmy erotyczne (bulwersacja jak
                          mozna cos takiego ogladac), kusilam, piescilam, ja jestem bardzo otwarta w
                          lozku.. nic nie dziala, odsuwa mnie ze skrzywiona mina.
                          rozmowy - szukanie przyczyny, czy to ze mna cos nie tak, mowi ze nie, ze musi
                          zaczac drzemac po poludniu zeby miec sile wieczorem (ale codziennie siada przy
                          komputerze zamiast tej drzemki, slysze o niej od 3 lat), proponowalam terapie u
                          seksuologa, podsuwalam artykuly w necie i w gazetach o podobnych problemach...
                          nic nie pomoglo. w koncu zaczelam drwic troche i sie z niego nabijac...
                          rok temu w koncu mnie trafilo dokumentnie (w czasie tego 3 miesiecznego urlopu,
                          siedzial non stop przed kompem ale ciagle zmeczony wieczorem zeby sie kochac,
                          nawet odkurzenie bylo zbyt wielkim wysilkiem), odeszlam - jeszcze nie bylo Oli
                          wiec bylo to proste, mam 32 lata wiec malo czasu zeby jeszcze kogos nowego
                          szukac. i mialam kogos, po czesci flirtowalam juz zanim sie rozeszlismy, ale sex
                          dopiero jak nie mieszkalam juz z mezem. ten ktos tez z takim problemem w
                          malzenstwie...
                          maz zaczal walczyc, naprawde robilo to wrazenie, nawet moja rodzina ktora nie
                          byla nigdy za nim, mnie namawiala do zmiany decyzji... spotykalismy sie troche
                          wekendowo, w kocnu wiadoomo - alkohol, trawka i wyladowalismy w lozku, bylo
                          cudownie niesamowicie, no kochanek stulecia normalnie, a wiem co mowie bo swoje
                          przezylam przed zwiazkiem z nim. i kajdanki byly, i akcesoria i eksperymenty...
                          no az kipialo od niego seksem. po 2 miesiacach takich spotkan, narazie
                          niezobowiazujaco w ramach 'obczajania' na ile ta zmiana jest trwala i prawdziwa
                          - niespodziewanie zaciazylam...wiec bylo nie bylo jestesmy znowu razem, ale
                          oczywiscie od razu jak wyszla ciaza, to sie super seks skonczyl, mimo ze cala
                          ciaze mialam wielka ochote,i ten stan trwa do dzisaij - juz testowalam po
                          porodzie, bez zmian...
                          a kochanek w miedzyczasie tez sie z zona zaczal dogadywac wiec bezbolesnie
                          przeszlismy do zwyklej przyjazni. ale teraz chyba powalcze o come back, zreszta
                          u niego znowu kiszka, jak u mnie, zmiany pozorne i juz wrocilo do starej
                          'normy'...a nie ukrywam ze facet bardzo na mnie dziala i on tez ma do mnie chyba
                          slabosc...
                          • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 12:59
                            Zazdroszczę odwagi i zazdroszczę odnalezienia wyjścia. Co mi
                            proponujesz?
                            • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 14:34
                              masz tak samo jak ja 3 opcje: pogodzic sie z sytuacja, rozstanie, kochanka. nie
                              bede namawiac Cie do zadnej, ale jesli nie masz jeszcze dzieci, probowales
                              absolutnie wszystkiego aby cos zmienic w Waszym pozyciu i nie widzisz juz szans
                              ze bedzie lepiej to coz.. moze niech kazde pojdzie swoja droga, ona do klasztoru
                              a Ty znajdziesz sobie kobiete którą bedziesz pociagac taki jaki jestes...
                              • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 14:39
                                Dzieci nie mam bo ojcem biologicznym być nie mogę. Paradoksalnie ku
                                jej zadowoleniu (bo ona chyba dzieci swoich mieć nie chce - woli
                                adoptować).
                                • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 15:52
                                  a moze ona tez ma jakies traumy z dziecinstwa? probowales od tej strony to
                                  przeanalizowac? czytalam to co pisales ze boi sie porodu.. no ja tez sie balam
                                  ale bez przesady, instynkty sa silniejsze od takich obaw, poza tym teraz sa
                                  znieczulenia ktore naprawde super dzialaja, wiec o co chodzi...
                                  • zonaty19791 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 16:14
                                    Między innymi o to, że w trakcie porodu będą muslie ją ponacinać
                                    itd. Nawet nie chcę chyba wiedzieć o co naprawdę chodzi.
                • flamenco_night Cyferkowy Żonaty.. 02.07.08, 13:29
                  zonaty19791 napisał:

                  > Na początku było miło oczywiście. Sex był często, ciekawie, i co
                  raz
                  > odważniejszy. Potem po ślubie zaczął stopniowo się pogarszać. Żona
                  > zaczęła pracować i zganiała wszystko na zmęczenie po pracy. Ale
                  > nawet na urlopie nie miała zbytniej ochoty. Raz starałem się ją
                  > przetrzymać jak najdłużej - wytrzymałem 2 tygodnie i pękłem, znowu
                  > zacząłem inicjować zbliżenia. Najgorsze jest ot, że żona jak ma
                  > dłuższe przerwy (powyżej 3 dni) to każdy następny stosunek trwa
                  góra
                  > 3 minuty (pomijam, że gra wstępna trwa kilka minut bo ją lubię).
                  Ja
                  > nie zdążę się tym sexem nacieszyć, nawet nie mogę skończyć i
                  > kończymy ręcznie lub od czasu do czsu oralnie (dzięki łasce).
                  > Kilka razy próbowałem na ten temat z nią rozmawiać, ale odpowiedź
                  > była prosta, "Dla mnie jest ok." nie pomagało nawet to, iż
                  szczerze
                  > nasz sex oceniałem na 3 w skali 1-6. Raz nawet mi powiedziała, że
                  > nic się nie stanie jak od czasu do czsu zabawię się sam. Co z
                  resztą
                  > dość często robię. Wczoraj na pytanie "dlaczego zawesze to ja
                  > inicjuję nasze zbliżenia" odpowiedziała, że to ja przecież jestem
                  > facetem. Pytania dlaczego nasze zbliżenia zawsze wyglądają tak
                  samo
                  > ni ruszyła, przemilczała i temat się urwał.
                  > Najlepiej miała chyba wówczas kiedy dowiedziałem się, że jestem
                  > bezpłodny - moja męskość ucierpiała i nawet ochota na sex przeszła
                  > (miała wówczas dużo spokoju w tym zakresie). Jestem prawie
                  załamany!


                  No właśnie wydaje mi się, że Twoja bezpłodność wcześniej została
                  wychwycona podświadomie - przed ślubem tę podświadomość zagłuszała
                  świadomie ukierunkowana chęć zdobycia samca (wybacz takie
                  określenia - tu konieczne). Mózg zapanował nad instynktem. Po ślubie
                  nie trzeba było starań, a później to, co podświadomie było
                  wyczuwalne biologicznie, potwierdziło się badaniami, dotarło do
                  świadomości. Generalnie teraz jesteś "bezproduktywny", a więc
                  intymnie zbędny.

                  Rzadko jestem aż tak definitywna w "radach", ale tu będę - zacznij
                  żyć normalnie z inną kobietą. Was nie łączy nic na linii k-m,
                  przyjaźń to jeszcze nie powód, żeby tkwić z przyjacielem (o ile to
                  jest!! przyjaciel) w związku, w którym trzeba żebrać o seks.
                  • zonaty19791 Re: Cyferkowy Żonaty.. 02.07.08, 13:34
                    Chyba coś w tym jest...
                    • flamenco_night Re: Cyferkowy Żonaty.. 02.07.08, 14:00
                      "pocieszę" Cię, o ile to możliwe..

                      Jestem w takiej sytuacji, jak Ty (bezpłodność, choć wtórna, po
                      chemii - miałam raka już w wieku 21 lat) i mam satysfakcjonujący
                      seks z mężem, czuję się pożadana. To Ciebie nie skreśla w żadnym
                      wypadku, jako potencjalnego obiektu seksualnego. Po prostu dla niej
                      miałeś być tylko reproduktorem (cały czas to tylko
                      przypuszczenia!!) - ja swojego męża poznałam, gdy byłam już po
                      zabiegu i wiedział właściwie od razu, że matką Jego dzieci nie
                      zostanę na pewno. Takiej mnie zapragnął. Więc to nie jest
                      niemożliwe ;)
                      • zonaty19791 Re: Cyferkowy Żonaty.. 02.07.08, 14:06
                        Współczuję i zazdroszczę jednocześnie!
                        • flamenco_night Re: Cyferkowy Żonaty.. 02.07.08, 14:20
                          Dziękuję.
                          Nie wiem, jak to jest w przypadku mężczyzny, ale jednak dla kobiety
                          to ciężka świadomość. I tu muszę 'oddać hołd' mojemu Ślubnemu -
                          pracował i pracuje wytrwale nad tym, żebym nigdy nie poczuła się
                          jałowa jako kobieta, niepotrzebna, czy nieużyteczna. Na początku
                          byłam takim "prezentem" od losu załamana, bo zawsze chciałam mieć
                          dzieci, i to nie jedno czy dwoje. Ale dzięki Jego empatii,
                          wyrozumiałości i uczuciu, wyszłam na prostą.. czego i Tobie szczerze
                          życzę :) Wszystko jest możliwe, gdy obok jest TEN człowiek.. jeśli
                          nie ten, to nie warto popadać w rozpacz, tylko szukać właściwej
                          dłoni, by ją mocno uchwycić - może jestem brutalna, ale życie
                          nauczyło mnie, że starania, lojalna życzliwość i próby mają swój
                          kres tylko w dwóch miejscach: 1. gdy ktoś rozumie błąd i chce
                          skorzystać ze wsparcia i powierzonego zaufania, by dokonać zmian,
                          lub 2. gdy ktoś wyraźnie daje do zrozumienia: nie chcę i nie mam
                          zamiaru niczego zmieniać, bo Ty sobie tak wymyśliłeś/aś.
                          • zonaty19791 Re: Cyferkowy Żonaty.. 02.07.08, 14:37
                            W tym co piszesz jest mnóstwo sensu. Dla mnie to, iż dowiedziałem
                            się, że jestem bezpłodny było dużym ciosem. Ja chciałem bardzo
                            dzieci. Chyba nawet bardziej niż żony. Odnoszę wrażenie, że dla niej
                            to wręcz była dobra wiadomość - nie będzie musiała być w ciąży i
                            przechodzić porodu, którego się tak boi. Woli adoptować dziecko i to
                            rozwiązanie mi podsuwa. Nawet nie stara się zrozumieć jak bardzo
                            ucierpiało moje męskie EGO. Czuję się do tej pory jak
                            niedorozwinięty itp. Zazdrosny patrząc na faceta, który prowadzi za
                            rękę swoją ciężarną żonę lub małe dziecko. Najbardziej zdumiało mnie
                            to, że lekarz zalecił także konsultacje lekarskie z jej strony.
                            Sprawa wyszła u mnie w kwietniu a ona zarejestrowała się na lipiec.
                            Ręce mi opadły w ogóle na to jej nie zależy, a dla mnie to przecież
                            tak ważne - czego ona chyba nie dostrzega. Nie wiem czy przez to jej
                            aktywność sexualna spadła - bo jestem bezpłodny, nie wiem. Wiem
                            tylko tyle, że natłok tych moich problemów doprowadził do tego, że
                            kłucimy się o pierdoły - tak jak to miało miejsce wczoraj!
                            • flamenco_night Re: Cyferkowy Żonaty.. 02.07.08, 18:00
                              Myślisz, że Ona może wiedzieć (przeczuwać), że bardziej chciałeś
                              dziecka, niż żony?
          • glamourous Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 04.07.08, 17:11
            Mika, rozumiem, ze rozmowy nie przynosza efektu, ale czy nie dziala
            na niego grozba, ze go zostawisz, ze znajdziesz sobie kogos, jakies
            desperackie, symboliczne (ale przekonujace) pakowanie walizki?
            Moj maz doskonale wie na przyklad, ze gdyby nie dawal mi seksu w
            takiej czestotliwosci jak bym chciala to zwyczajnie nie mialby juz
            czego ze mna szukac.
            Moze za malo stanowczy Wy wszyscy (odrzucani) jestescie?
            • speedymika Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 04.07.08, 18:12
              czulabys sie dobre wiedzac ze seks zostal wymuszony grozba?
              juz to zreszta przerabialam. obrzydliwe uczucie.
              • glamourous Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 04.07.08, 20:19
                speedymika napisała:

                > czulabys sie dobre wiedzac ze seks zostal wymuszony grozba?
                > juz to zreszta przerabialam. obrzydliwe uczucie.


                Nie chodzi tu o GROŹBĘ w sensie, ze stoisz nad nim z batem i pokrzykujesz "no
                dalej, bzykaj mnie bo jak nie to odejdę". Chodzi o jednorazowe, przekonujące
                potrząśniecie nim, o wyrwanie go z jego bezpiecznego marazmu, o danie mu
                psychologicznego kopa ze naprawdę może Cie stracić. Czyli o desperacka rozmowę w
                której jasno mu komunikujesz, ze masz DOSYĆ tego bezseksia i jeżeli nie da z
                siebie choć trochę, to zegnaj Gienia.
                Myślę, ze skoro już raz od niego odeszłaś, a on szalał żeby Cie odzyskać, taka
                terapia szokowa powinna pomoc. Tylko to nie ma być bezradne jęczenie, a
                porządne, twrade walniecie pięścią w stół.
                • kawitator Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 04.07.08, 22:44
                  Nie chodzi tu o GROŹBĘ w sensie, ze stoisz nad nim z batem i pokrzykujesz "no
                  dalej, bzykaj mnie bo jak nie to odejdę". Chodzi o jednorazowe, przekonujące
                  potrząśniecie nim, o wyrwanie go z jego bezpiecznego marazmu, o danie mu
                  psychologicznego kopa ze naprawdę może Cie stracić.
                  Glam rozczarowujesz mnie. Jakie jednorazowe wstrząśniecie? Jaki psychologiczny kop ?
                  Żyjemy w czasie Nasze związki, małżeństwa trwają czasami bardzo długo w sensie rzeczywistym lub tylko sie dłużą więc jednorazowe działania są psu na budę Nie ma żadnego działania, sposobu który zastosowany jednorazowo spowodował by ze potem „żyli długo i szczęśliwie”
                  To są codzienne zapasy przepychanki lub tylko w dobrych układach wzajemne docieranie .

                  Czyli o desperacka rozmowę w której jasno mu komunikujesz, ze masz DOSYĆ tego bezseksia i jeżeli nie da z siebie choć trochę, to zegnaj Gienia.
                  I figę jej z tego przyjdzie !!
                  Małżeństwo ( związek) to układ dwóch osób które po początkowych przepychankach osiągają pewna równowagę na różnych polach ( w różnych aspektach jak ktoś woli) życia . Oczywiście nie ma tak dobrze ze obie wysokie walczące strony są w pełni zadowolone z takiego układu we wszystkicj jego aspektach a nawet jak sie tak trafi to doświadczenie uczy że zmienność wszystkiego spowoduje pojawienie sie rozbieżności konfliktów Jeżeli coś ci zaczyna naprawdę doskwierać na tyle ze zmusza do działania to musisz się zmienić na stałe i starać sie osiągnąć inny punkt równowagi we wzajemnych nomen omen stosunkach.
                  Rozmowy są psu na budę szczególnie szczere rozmowy

                  . Tylko to nie ma być bezradne jęczenie, a porządne, twrade walniecie pięścią w stół.
                  Juz to widze to walnięcie w stół Zamiast trzasku łamanego blatu takie mięciutkie pac pac
                  Dziewczyny Załatwiajcie swoje sprawy tak jak potraficie najlepiej czyli podstępem i manipulacją.
                  • aandzia43 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 04.07.08, 23:56
                    coś ci zaczyna naprawdę doskwierać na tyle ze
                    > zmusza do działania to musisz się zmienić na stałe i starać sie
                    osiągnąć inny
                    > punkt równowagi we wzajemnych nomen omen stosunkach.

                    O, to mi się podoba:-)


                    > Dziewczyny Załatwiajcie swoje sprawy tak jak potraficie najlepiej
                    czyli podstęp
                    > em i manipulacją.

                    A jeśli komuś najlepiej wychodzi jednak przy pomocy łamania blatu i
                    kopniaków? Rozdawanych z wdziękiem, ma się rozumieć;-)
                  • glamourous Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 05.07.08, 02:10
                    kawitator napisał:


                    > Glam rozczarowujesz mnie. Jakie jednorazowe wstrząśniecie? Jaki psychologiczny
                    > kop ?
                    > Żyjemy w czasie Nasze związki, małżeństwa trwają czasami bardzo długo w sensie
                    > rzeczywistym lub tylko sie dłużą więc jednorazowe działania są psu na budę


                    Oj Kawi. Napisałam to, bo wiem, jak na ogol wyglądają rozmowy kobiet z facetami.
                    Takie dziamganie, jojczenie, jakieś płacze, jęki - a z facetami trza stanowczo i
                    na temat. Trzeba czasami przemówić ich językiem, czyli walnąć twardo pięścią w
                    stół (artykułując ze ma się DOSYĆ), soczyście zakurwic po czym spokojnie i bez
                    histerii dobyć z szafy walizkę. Tak, żeby on naprawdę poczuł determinacje, ze
                    zona MOŻE i ZECHCE odejść, jeśli on nadal będzie ja tak karygodnie zaniedbywał.
                    No nie mów, ze takie coś nie daje "kopa" i ze nie działa jeżeli facetowi jeszcze
                    choć trochę zależy.

                    Widzisz, jeżeli facet przez tyle czasu ma problem z odkodowaniem tego co kobieta
                    chce mu przekazać w normalnych rozmowach, no to jakie "docieranie" tutaj
                    przewidujesz? "Czas" może zadziałać przy w miarę dobrej komunikacji ogólnej,
                    przy jakiejś tam, choćby niklej, rosnącej tendencji do poprawy. A tu, póki co, w
                    związku Miki degrengolada pełzająca. Kobiecina najwyraźniej cacka się z facetem,
                    obchodzi jak z jajkiem, dała sobie wejść na głowę (opisane przez nią wyżej akcje
                    z wydzielaniem pieniędzy na bułki, itp). I moim zdaniem robi błąd, bo dala się
                    podporządkować i on zwyczajnie zaczął ja olewać.


                    > Małżeństwo ( związek) to układ dwóch osób które po początkowych przepychankach
                    > osiągają pewna równowagę na różnych polach (w różnych aspektach jak ktoś woli)
                    > życia


                    Zgoda, pod warunkiem, ze układ jest w miarę normalny i w miarę symetryczny. A
                    jaka Ty tu równowagę prognozujesz, skoro seksu i elementarnego zrozumienia w tym
                    związku coraz mniej i mniej, a coraz więcej ordynarnego maczyzmu i męskiej
                    dyktatury ?


                    > Juz to widze to walnięcie w stół Zamiast trzasku łamanego blatu takie
                    mięciutkie pac pac


                    Mnie tam ojciec nauczył walić mocno, a i krzepę po nim odziedziczyłam jak
                    niejeden słuszny facet ;-))) Stół z IKEI aż się kuli ;-)
                    Jedyna sztuka polega na tym, żeby walić weń jak dama, a nie jak pospolita jędza
                    czy przekupka :-)
                    • kici10 Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 10.07.08, 18:23
                      Glam, czasami nie potrzeba walnąć pięścią w stół. Mało tego, czasem
                      nie potrzeba żadnego słowa. Wyobraź sobie, że zaczynasz w torebce
                      nosić np. prezerwatywy, kulki gejszy itp. Prosisz faceta, aby Ci
                      podał komórkę z torebki. Nie ma siły, żeby nie zauważył. Jeśli nie
                      zapyta od razu, będzie miał o czym myśleć przez następny tydzień.
                      Jeśli zapyta, możesz powiedzieć cokolwiek. Im coś głupszego, tym
                      lepiej. Dlaczego prezerwatywy - żeby Wam ich nie zabrakło, dlaczego
                      jednej brakuje - bo związałaś sobie nią włosy, żeby nie opadały na
                      twarz. Prowokacje to piękna zabawa, ale trzeba uważać, żeby nie
                      przegiąć.
    • dosiadpl Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 02.07.08, 10:37
      pospiech w dazeniu do zblizenia /jak dla mnie gra wstepna moglaby
      byc dluzsza.../
    • eeela drodzy Panstwo 02.07.08, 11:15
      SZLAG. Szlak to jest turystyczny, a was trafia szlag.

      To tak ogolnie, bo nie chce nikogo urazac personalnymi uwagami, a
      ostatnio zauwazylam rozpowszechnienie sie 'szlaku' na forum .
      • mimozynka Re: drodzy Panstwo 02.07.08, 17:44
        :)
        • nupik Re: drodzy Panstwo 10.07.08, 09:00
          ludzie a nie przyszło wam do głowy zeby zamiast licealnych gierek, strajków i
          strzelania focha usiąść przy stole i pogadac. dlaczego tak, co sie zmieniło, ze
          już tak dłuzej nie mozecie i ze chodzą wam po głowie drastyczne rozwiązania.
          Jesli wasi partnetrzy was kochają i im na was zalezy - nie ma bata zeby to ich
          nie ruszyło. moze jednak zawsze okazac się ze -to do panów - byliscie potrzebni
          do spłodzenia potomstwa, przynoszenia kasy i wożenia do mamusi, a teraz to już
          was panie wasze nie potrzebują. a panie moga dowiedziec się,z e jużnie mają 20
          lat a on lubie młode ciało, że kolezanka w pracy mu sie podoba, że juz was nie
          pożąda. i to może być bolesne. ale chyab lepiej wiedziec niż tracic zycie na
          związek bez seksu?
          • songo3000 Re: drodzy Panstwo 10.07.08, 22:05
            Zanim będziesz odkrywał amerykę to może jednak poczytaj to fascynujące forum :)
            Odkryjesz wtedy, że w dużej liczbie przypadków 'szczera rozmowia' odbyła sie już nie raz i kurcze ... zamiast kawy na ławe to padały w niej zapełnienia, że to przejściowe, że zmęczony, że jutro będzie lepiej, że dzieci, itp.
            Naiwnie jest sądzić, że 'wygodnicki' partner się tak podłoży i wystawi pierś do ponoszenia konsekwencji.
            • brudneczyny Re: drodzy Panstwo 11.07.08, 01:09
              tego,ze nie ma tego dreszczu co kiedys (i nie bedzie)
              tego,ze probuje do mnie mowic wulgarnie co byloby fajne ale po takich
              "codziennych" rozmowach jest tylko smieszne i irytujace
              wiem,to wszystko to nie jego wina,ani moja...dlatego ta takie przykre dla mnie
              poza tym wszystko super;D
              • songo3000 Re: drodzy Panstwo 13.07.08, 12:18
                Tak, tak, oczywiście. Zakładam, że piszesz z własnego doświadczenia i przeprowadziłaś taką 'oczyszczającą rozmowę'. Mniemam, że zadziałała i teraz wszystko jeste cacy.
          • eeela Re: drodzy Panstwo 13.07.08, 00:25
            > ludzie a nie przyszło wam do głowy zeby zamiast licealnych gierek, strajków i
            > strzelania focha usiąść przy stole i pogadac.

            Z rozmów na tym forum, które śledzę od dwóch lat już chyba, wynika, że to jest
            jedno z najgorszych możliwych rozwiązań. Ludzie chcę się czuć autentycznie
            pragnieni, a nie negocjowac pragnienie. Ci, którzy zaniedbują swoich partnerów,
            przez taką rozmowę czują się pod presją, zagonieni w ślepą uliczkę, i bronią się
            na oślep dziesiątkami absurdalnych wyjaśnień, z których nic nie wynika.

            O seksie można gadać. Natomiast gadanie o braku seksu to najostatniejsza metoda,
            jakiej należy próbować.
    • lunatic_ann Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 18.07.08, 01:34
      przeczytalam caly watek, nie wiem, czy sie kiedys jescze zdecyduje na jakis
      zwiazek, wychodzi na to, ze zawsze na poczatku jest fajnie i super a pozniej
      przewaznie rozmowy i negocjacje.
      Chociaz to, co napisal frutile jest dosc pozytywne
      • ciszaprzedburza Re: Co WAS nie satysfakcjonuje w sexie z mężami/ż 18.07.08, 14:10
        lunatic_ann napisała:

        > przeczytalam caly watek, nie wiem, czy sie kiedys jescze zdecyduje na jakis
        > zwiazek, wychodzi na to, ze zawsze na poczatku jest fajnie i super a pozniej
        > przewaznie rozmowy i negocjacje.
        Eeee tam, nie zawsze jest tak źle. po prostu to specyfika tego forum ;)
        • dadaczka no dobrze, to i ja napiszę 21.07.08, 11:57
          choć nie bardzo lubię tak się wywnętrzniać, aż tak

          1. inne potrzeby seksualne: w sensie czestotliwosci, pozycji,
          ulubionych pieszczot. Ja jestem na wiele rzeczy otwarta, on na wiele
          zamknięty (nie lubi eksperymentów, anal np.??? nie i już. Nie to,
          zebym ja chciała, czy się upierała - ale to dla mnie
          takie ..niefajne). Nawet oral już od jakiegoś czasu nie pasi.

          2. Dla mnie seks to budowanie napięcia, czasem gwałtowna burza,
          czasem dłuższa wspinaczka, ale adrenalina rośnie, napięcie rośnie,
          może to dłużej trwać, można przedłużać szczyt, ale nie można tak w
          nieskończoność, nie lubię też jak napięcie spada a potem ma znowu
          rosnąć. Można skończyć i zacząć znowu. A on? Mógłby na przykład
          przez godzinę tylko głaskać - ok, to bardzo miłe, ale po takim
          głaskaniu to ja już mogę tylko słodko zasnąć, ochota na seks mi w
          międzyczasie mija. Albo trochę się nakręcić, przestać i znowu
          nakręcić - doprowadza mnie to szału i odbiera ochotę na cokolwiek.

          3. Obraża się. Ja też. Ja mam tendencję do brania wszystkiego do
          siebie, on też, ale się nie przyzna. Ja chyba mimo wszystko jestem
          bardziej spolegliwa, tłumaczę, on potrafi mówić o moim podejściu do
          seksu w takim negatywnym kontekście, jakby to było coś gorszego, niż
          to co on lubi. Mnie to wkurza i uważam, ze jest to niesprawiedliwe,
          jesteśmy inni, ok, ale żadne nie jest gorsze.

          4. Być może z powodu wieku trudniej mu utrzymać erekcje, czasem mam
          wrażenie, że nie jest dostatecznie podniecony, a ja to niestety
          odbieram przeciwko sobie - że ja go nie podniecam. Może zresztą tak
          jest, przecież mi tego nie powie, jeśli jest rozmowa na ten temat to
          zawsze twierdzi, że pod tym wzgledem nie ma żadnego problemu (jeśli
          chodzi o moją atrakcyjność). Próbuję to zrozumieć, bo przecież wiem,
          ze nawet zwrócenie na to uwagi może prowadzić "do kastracji". Ale
          jak tak dalej pójdzie, to on mnie w końcu być może "wykastruje" z
          poczucia kobiecości. Chociaż na tyle mam już rozumu, sygnałów o
          mojej atrakcyjności od innych i doświadczenia (równiez w bezseksiu ;-
          )), ze sobie jestem w stanie wiele rzeczy wytłumaczyć.

          5. Za mało się stara, nie pokaże, że może mu na seksie (ze mną?)
          zależeć. Poza tym, lubię w pewnym stopniu dominację, facetów,
          ktorzy wiedzą, czego chcą w seksie i nie boją się po to sięgać. To
          prawdopodobnie psychologicznie ma coś wspólnego z matką i jej
          wplywem na syna albo ogólnie stosunkami w domu rodzinnym, ale jemu
          wydaje sie, ze seks to coś "brudnego", że pożądania nie wolno
          okazywać, że to "wstrętne męskie chucie", które należy głęboko
          schować a ich realizacja jest czymś wstydliwym. Dla mnie takie
          kategorie nie istnieją w seksie, pożądanie mężczyzny mnie nakręca.

          Nooo. I to by chyba było na tyle mniej więcej.

          Ogólnie to nie jest łatwy temat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka