Jestem zla kobieta

30.09.08, 21:31
Nie ma dnia zeby ostatnio nie ryczala do poduszki. Nie cierpie swojego obecnego zycia, dusze sie w nim. Wiem, ze za wczesnie wyszlam za maz, za wczesnie urodzilam dzieci, za wczesnie pchalam sie do zalozenia rodziny. Bylam emocjonalnie niedojrzala do tej decyzji. Poznalam 7 lat starszego mezczyzne, mialam 20 lat, nasz zwiazek opieral sie glownie na seksie, potem wydawalo mi sie ze sie zakochalam. Zareczylismy sie juz po 3 mies. Wtedy wydawalo mi sie ze to facet mojego zycia. Po 1,5 roku zaszlam w ciaze i wzielismy slub. Urodzilam coreczke. Potem maz wyjechal za granice a ja tesknilam i tesknilam. W koncu dojechalam do niego po pol roku. Bylo super bo bylismy razem, jakos sie ukladalo. Po 2 latach ponownie zaszlam w ciaze i urodzilam synka. Od tej pory zaczelo sie we mnie wszystko zmieniac. Moj maz zaczal mnie draznic, kazdy jego gest, kazde slowo wyprowadzalo mnie z rownowagi. Trwa to juz prawie 2 lata. Mam wrazenie ze teraz dopiero go poznaje, teraz dopiero otworzylam oczy, ze to przeciez nie facet z ktorym chcialam spedzic reszte zycia. Maz bardzo mnie kocha i bardzo mu na mnie zalezy. Ciagle to powtarza, chce byc blisko, szuka czulosci. A ja zaluje dnia kiedy umowilam sie z nim na pierwsza randke. Mam ogromne poczucie winy ze nie moge odwzajemnic jego uczuc, po prostu chyba go juz nie kocham. Nie wiem jak moglam byc tak niedojrzala w momencie kiedy podejmowalam najwaniejsza decyzje w moim zyciu. Czuje sie jak klamliwa suka, ktora udaje szczesliwa rodzinke. Nie mam odwagi powiedzic mezowi o swoich odczuciach mimo ze on wyczuwa ze cos jest nie tak, ze jest inaczej to zawsze zaprzeczam. Nie chce go ranic bo wiem, ze to by go potwornie zabolalo. Wiem ze bylabym szczesliwsza sama z dziecmi ale bylabymm potworna egoistka odbierajac dzieciom ojca bo mamusia nagle zorientowala sie ze popelnila ogromna pomylke wychodzac za tatusia.
W sferze seksu nadal miedzy nami jest ok, jakos potrafie oddzielic te rzeczy, czuje sie jak wyrachowana suka. Tesknie za innym zyciem...
W zeszlym tygodniu zdradzilam go z moim bylym facetem...sama nie wiem dlaczego. Nie mam nawet poczucia winy. Mam ochote spakowac sie i po prostu wyjechac, zostawic wszystko za soba. Juz nie mam sily udawac ale tak strasznie nie chce ranic meza bo wiem ze go to zabije...
    • loppe Re: Jestem zla kobieta 30.09.08, 21:51

      B. smutne, lecz chyba nieprawdziwe - poznaj najpierw siebie bo nie
      jesteś złą kobietą, więc już tu się mylisz w ocenie, potem i jego
      lepiej poznasz
      • romulus11 Re: Jestem zla kobieta 30.09.08, 23:10
        Nie jestes zla kobieta.Jestes nieszczesliwa kobieta,zagubiona.Moze i
        troche poligamiczna.Taki "typ" wlasnie.Pewnie nie jestes stworzona
        do stalych zwiazkow,albo Twoj maz staje sie zestetryczaly i trudno
        Ci sie z nim zyje.Tez z niego taki wlasnie"typ".Gdyby nie bylo
        dzieci,sprawa bylaby prosta.A tak,zdrada,i co dalej.Lepsze
        samopoczucie,dowartosciowanie.Dalej moze byc np "drink" albo
        nastepni kochasie.Dzieci i tak sie blyskawicznie zorientuja ze
        cos"nie pasi" i szczescia w ich oczkach nie zobaczysz.Co robic?No
        wlasnie.Pulapka?Moze.
        Jak postapisz i zdecydujesz nie bedziesz zadowolona ani szczesliwa.
        Ale tak czasami jest.Samo zycie.
    • grazyna510 jesli naprawde jestes "klamliwa suka" 30.09.08, 23:17
      to wez dzieciaki i sie wyprowadz....spadaj
      jesli nie chcesz w klamstwie spedzic reszty swoich dni....
      to zrob.........cos?
      Twoje dzieci z pewnoscia docenia , ze mamusia byla "szczera"
    • dadaczka zła jesteś bo zdradziłaś na pierwszym zakręcie 01.10.08, 09:23
      sorka, zwykle nie rzucam kamieniami, ale zdrada jest w moim
      wewnętrznym katalogu złem.
      Co nie znaczy, ze jesteś zła do konca, każdy z nas trochę jest,
      mniej lub bardziej.
      W małżeństwie są wzloty i upadki, trzeba przez nie przejsc, zeby coś
      trwałego zbudować. Faktycznie, męza bardzo zranisz, jak mu to
      powiesz, moze nie zaslużyłaś na jego wierność i dobroć - ale w zyciu
      jest tak, ze sprawiedliwie nie jest to rozdawane.
      Wkurza mnie jedno, ze na tym forum wiele osób na kazdy problem widzi
      jedno rozwiazanie: odejdz od męża/zony. Tak? A gdzie
      odpowiedzialność? Dlaczego kosztem dzieci?
      Nie wiem, zrobisz co zechcesz, do tej pory dobrze nie zrobilas, wiec
      ja Cię po głowie nie pogłaszczę. Jasne, jestem w stanie zrozumiec,
      co czujesz - ja tez miewałam takie momenty, ze czulam, ze nie chce
      dalej z mężem być, ze jest dla mnie obcy, nie interesuje mnie itp.
      Ale użalać się nad Tobą nie będę, chcesz zmarnować życie swoje,
      dzieci i męża - to zrobisz to i kiedyś nad tym zapłaczesz. Bo w
      życiu się za wszystko płaci, tylko mądrość i wiedza przychodzi
      zwykle po fakcie...
      • per_rectum Re: zła jesteś bo zdradziłaś na pierwszym zakręci 01.10.08, 11:38
        dadaczka napisała:

        "Wkurza mnie jedno, ze na tym forum wiele osób na kazdy problem widzi
        jedno rozwiazanie: odejdz od męża/zony. Tak? A gdzie
        odpowiedzialność?"

        Moim zdaniem w naszej kulturze przyjęte jest takie właśnie zachowanie. Tzn, jeśli się kogoś zdradza, to winno się odejść. Tak chyba nakazuje honor i to nazywamy odpowiedzialnością. Bo odpowiedzialnością nie jest tkwienie w związku, w którym dzieci uczą się jak oszukiwać ojca, czy matkę. Odpowiedzialnością nie jest pokazywanie potomkom, że małżeństwo bez uczuć też może dać sobie radę. Odejście jest jedynym sposobem zachowania twarzy. Ludzkiej twarzy.
        • miedzianakonefka Zaklaskam uszami i w ogóle. 01.10.08, 11:52
          Dzieci widza że Mamusia i Tatuś tak się kochają że za chwile by się udusili
          gołymi rękami. Utrzymywanie takiego Status Quo to tylko sygnał i nauka że można
          udawać i że na tym się związki opierają. Ogólnie porażka i tyle.

          Alleluja i do przodu...
          • dadaczka Re: Zaklaskam uszami i w ogóle. 01.10.08, 13:13
            a kto tu mowi o takiej sytuacji, ze się nienawidzą? Autorce się mąż
            odwidział, z jego strony nic takiego nie ma - i to jest dość istotna
            różnica. Ale jak ona dalej tak będzie działać, to ta nienawiść
            faktycznie może przyjsc, a wtedy - tak, zycie pomiędzy
            nienawidzącymi się rodzicami nie jest dla dzieci najlepszą szkołą.
            • miedzianakonefka Re: Zaklaskam uszami i w ogóle. 01.10.08, 14:04
              Odnosiłem się tylko i wyłącznie do posta osoby "per_rectum" bo mi się spodobał
              (post oczywiście). Wiesz że ja nie lubię ściemniania tylko konkrety :)

              Alleluja i do przodu...
        • dadaczka Re: zła jesteś bo zdradziłaś na pierwszym zakręci 01.10.08, 13:11
          tiaa, masz dzieci? Powiedz to dziecku w oczy: odchodzę bo mi się
          mamusia w łóżku znudziła. Sorka, ale to jest dla mnie egoizm i to
          krancowy, a nie odpowiedzialność i żadne tapa siapa o zachowaniu
          ludzkiej twarzy mnie nie przekona. To jest tylko szukanie
          usprawiedliwienia dla wlasnego egoizmu.

          Ja nie mówię autorce, że ma oszukiwać, ja mówię, że ma nie
          zdradzać. Ale fakt - jeśli powie mężowi o zdradzie, to go bardzo
          zrani. Czy on jej to wybaczy? Nie wiem. Wiem, ze czasem niektórzy
          nie zasługują sobie na to, zeby być tak ranieni. Ale coż - "życie to
          nie je-bajka", niestety
          • per_rectum Re: zła jesteś bo zdradziłaś na pierwszym zakręci 01.10.08, 14:28
            Czy mam dzieci? Miałem.
            I czegoś tu nie rozumiem. Dla Ciebie krańcowym egoizmem jest odejście od faceta którego się 1.nie kocha, 2. zdradza ???
            Spróbuj więc Ty powiedzieć dziecku, że będziesz przez najbliższe 10 lat udawała, że kochasz tatusia, a to, że on się w tym związku męczy jest spowodowane tylko i wyłącznie ich dobrem. Ciekawe jak się będą czuły te już 20 letnie dzieci, kiedy uzmysłowią sobie, że były tylko aktorami w zainscenizowanym przez mamę życiu. Życiu opartym na obłudzie i kłamstwie.

            dadaczka napisała:
            >To jest tylko szukanie
            > usprawiedliwienia dla wlasnego egoizmu.

            Zdrada jest egoizmem. A egoiści nie powinni tworzyć rodzin.
            I od kiedy odejście jest szukaniem usprawiedliwienia?

            > Ja nie mówię autorce, że ma oszukiwać, ja mówię, że ma nie
            > zdradzać.

            Troszkę na to za późno, bo ona już zdradziłaa, a tym samym oszukała. Siebie i dzieci.
            • dadaczka wiesz co, każdy broni tego, co w życiu zrobił. 01.10.08, 15:23
              Ty też, ja też

              Może egoiści nie powinni tworzyć rodzin i płodzić dzieci, ale jak
              już to zrobili, to ich własny egoizm z odpowiedzialności nie
              zwalnia.

              Takie jest moje zdanie. Odejscie z tego powodu, ze zdradziłeś jest
              egoizmem wobec Twoich dzieci. Aktorami, tak, tak, usprawiedliwiaj
              się. Dzieci potrzebują stabilnego, spokojnego domu, miłości obojga
              rodziców i w imię tego spokojnego domu czasem trzeba postąpić wbrew
              sobie i swoim uczuciom - uczucia mają to do siebie, ze się zmieniają
              w czasie, a dziecinstwa w rozbitej rodzinie nic nie naprawi. Może
              nawet Cię Twoje dzieci kiedyś rozgrzeszą, różnie to bywa, jedne
              rozumieją i wybaczają (rodzicowi chce się wybaczyć), inne nie.

              Ja Cię mogę zrozumieć. O tak, nawet rozgrzeszyć i usprawiedliwić
              mogę. Ja nawet wierzę w to, ze na ogół nie ma dymu bez ognia i obie
              strony (mąż i żona) są często w jakiś sposób winne rozkładowi
              małżeństwa. Ja dopuszczam sytuację, że ludzie się rozchodzą, bo tego
              oboje chcą, bo nie wyszło, bo się pomylili przy wyborze. Ale też
              wierzę, że zanim do tego rozkładu dojdzie, to warto o to małżeństwo
              powalczyć, a nie tak - ooo, znudziło mi się, mąż jest nudny, to go
              sobie zdradzę i do widzenia. W ten sposob nie byłoby na swiecie
              trwałych związków - i faktycznie jest ich coraz mniej, bo coraz
              wiecej osób tak podchodzi do nich: po co się męczyć, po co pracować,
              jak można iść na łatwiznę.

              Jedynym honorowym wyjściem po zdradzie jest odejsc???? Honorowym
              wobec osoby z którą zdradziłes, bo wobec żony to nie. Złamałeś dane
              słowo, przysięgę małżeńską, więc nie mów o honorze.
              • dadaczka ps: ludzie w koncu po to wymyślili kodeks rodzinny 01.10.08, 15:31
                jak rowniez prawo koscielne, zeby w jakis sposob w miare
                sprawiedliwie te sprawy uregulowac. Jesli sa sytuacje takie, ze sie
                nie da razem zyc, jesli maz pije bije zdradza nie spełnia swoich
                obowiązków małżeńskich takich czy innych itp - nie będę nikomu
                wmawiała, ze koniecznie trzeba małżeństwo ratować. Jeśli żona - tak
                samo.
                Ale zobacz: rozwodu nie może żądać małżonek wyłącznie winny
                rozkładowi pożycia, nie dostanie go, jeśli druga strona się nie
                zgodzi. Jak myślisz, dlaczego? Imho - bo niesprawiedliwe, nieuczciwe
                po prostu byłoby sankcjonowanie prawem, dopuszczanie, aby osoba,
                ktora robi zle byla za to swoje zło w jakiś sposób nagradzana.

                No dawno mnie coś tak nie zirytowało jak to argumentowanie honorem
                odejścia bo się zdradziło.
                • per_rectum Re: ps: ludzie w koncu po to wymyślili kodeks rod 01.10.08, 16:32
                  dadaczka napisała:

                  >wiesz co, każdy broni tego, co w życiu zrobił.
                  >Ty też, ja też

                  Proszę Szanownej Interlokutorki o napisanie mi, w którym miejscu bronię tego co zrobiłem JA-osobiście.

                  >Może egoiści nie powinni tworzyć rodzin i płodzić dzieci, ale jak
                  już to zrobili, to ich własny egoizm z odpowiedzialności nie
                  zwalnia.

                  Jak widać zwalnia, skoro autorka wątku zdradziła męża.

                  >Takie jest moje zdanie. Odejscie z tego powodu, ze zdradziłeś jest
                  egoizmem wobec Twoich dzieci. Aktorami, tak, tak, usprawiedliwiaj
                  się.

                  SIĘ ?????? dlaczego SIĘ ????? Rozmawiamy o problemie niejakiej saladdressing ,
                  więc błagam o zaniechanie osobistych wycieczek pod moim adresem.

                  Lepiej być z dziećmi szczerym, niż oszukiwać je przez całe dzieciństwo.

                  >Dzieci potrzebują stabilnego, spokojnego domu, miłości obojga
                  rodziców i w imię tego spokojnego domu czasem trzeba postąpić wbrew
                  sobie i swoim uczuciom - uczucia mają to do siebie, ze się zmieniają
                  w czasie, a dziecinstwa w rozbitej rodzinie nic nie naprawi.

                  Szanowna Rozmówczyni. W małżeństwie, w którym nie ma milości, nie ma ani spokoju, ani stabilizacji.
                  Zwłaszcza w takim, w którym jedno z partnerów ZDRADZA. W pierwszym lepszym poradniku wyczyta Pani, że
                  dzieci oczekują w dużym stopniu miłości i szacunku rodziców do siebie nawzajem.

                  >Może
                  nawet Cię Twoje dzieci kiedyś rozgrzeszą, różnie to bywa, jedne
                  rozumieją i wybaczają (rodzicowi chce się wybaczyć), inne nie.

                  Kolejna osobista wycieczka. Napisałem że nie mam już dzieci, co nie znaczy,
                  że się ich wyrzekłem, lub one mnie. Dzieci czasem odchodzą również w sensie dosłownym,
                  czego Szanowna Autorka chyba nie rozumie.

                  >Ja Cię mogę zrozumieć. O tak, nawet rozgrzeszyć i usprawiedliwić
                  mogę.

                  A jaki grzech ja popełniłem ?? I czy szukam wybaczenia ?

                  > Ale też
                  wierzę, że zanim do tego rozkładu dojdzie, to warto o to małżeństwo
                  powalczyć, a nie tak - ooo, znudziło mi się, mąż jest nudny, to go
                  sobie zdradzę i do widzenia.

                  Moim zdaniem w powyższym wypadku nie warto. Ona męża nie kocha i zdradza.
                  To małżeństwo istnieje na papierze.

                  >Jedynym honorowym wyjściem po zdradzie jest odejsc???? Honorowym
                  wobec osoby z którą zdradziłes, bo wobec żony to nie. Złamałeś dane
                  słowo, przysięgę małżeńską, więc nie mów o honorze.

                  Odejść niekoniecznie trzeba do kochanka/kochanki.
                  I po raz kolejny - skąd pomysl że JA złamałem jakiekolwiek słowo, więc mam nie mówić o honorze ?

                  Tak, honorowym rozwiązaniem jest odejście. W feudalnej Japonii honorowym rozwiązaniem było samobósjtwo.
                  Dziś powinno się odejść. Dlaczego? Dlatego że się nie podołało przysiędze, obietnicom, pokładanym nadziejom.

                  >No dawno mnie coś tak nie zirytowało jak to argumentowanie honorem
                  odejścia bo się zdradziło.

                  Jest mi niezwykle przykro, że Panią irytuję, niemniej jednak wydaję się mieć słuszność.
                  Jesli zdradza się ideały/założenia instytucji, której jest się członkiem, należy się z niej wypisać.

                  >Ale zobacz: rozwodu nie może żądać małżonek wyłącznie winny
                  rozkładowi pożycia, nie dostanie go, jeśli druga strona się nie
                  zgodzi. Jak myślisz, dlaczego?

                  Coś Pani myli. Sugeruje Pani że sąd, za karę, każe zdradzającej Kobiecie tkwić u boku męża?
                  "nie kocha go pani? zdradza? to nie damy rozwodu! musi się z nim pani męczyć do końca życia!"
                  troszkę to ironiczne :-)
                  I od kiedy rozwód z niekochaną osobą jest nagrodą??

                  Ps.: Mam dziwne przeczucie, że albo mnie Pani z kimś pomyliła, albo poczyniła błędne założenia n/t mojego życia,
                  nad czym szczerze ubolewam.

                  Pozdrawiam.
                  • dadaczka Bardzo Pana przepraszam 01.10.08, 16:52
                    za błąd w założeniu, że broni Pan swojej decyzji i odniesienie
                    się "ad personam" nie "ad rem".

                    Ale zdania nie zmieniam, a co do rozwodów to art 56 KRO:

                    Art. 56. § 1. Jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały
                    rozkład pożycia, każdy z małżonków może żądać, ażeby sąd rozwiązał
                    małżeństwo przez rozwód.
                    § 2. Jednakże mimo zupełnego i trwałego rozkładu pożycia rozwód nie
                    jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro
                    wspólnych małoletnich dzieci małżonków albo jeżeli z innych względów
                    orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia
                    społecznego.
                    § 3. Rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek
                    wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi
                    zgodę na rozwód albo że odmowa jego zgody na rozwód jest w danych
                    okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
                    • saladdressing Re: Bardzo Pana przepraszam 01.10.08, 17:10
                      Ja rozwazalam juz wielokrotnie odejscie od meza, ale to by sie wiazalo zpowrotem do Polski a co za tym idzie wlasciwie calkowitym ograniczeniem kontaktow dzieci z ojcem, bo coz to jest te 3 razy do roku.
                      Ja sama nie wiem skad ta niechec do meza. Mieszkamy za granica z dala od rodziny i przyjaciol, jestesmy skazani wlasciwie tylko na siebie. Moze mam zal do niego o to ze musze tu byc, bo tak naprawde nie chcialam tu przyjezdzac, zrobilam to by rodzina byla razem.
                      Najgorsze to udawac, choc ja bardzo cenie meza jako czlowieka, jest naprawde super facetem, nie czuje do niego nienawisci...
                      Dlaczego zdradzilam? I to najgorsze ze z czystego kaprysu chyba. Zdrada byla zawsze dla mnie czyms prefidnym i chyba takim zabojstwem zwiazku, tak wiec chyba musze byc cholernie perfidna osoba skoro nawet nie czuje sie winna :( i nie zaluje tego. To i tak nie mialo dla mnie znaczenia, zrobilam to i zapomnialam jakby to sie nigdy nie zdarzylo.
                      Czy mozna jeszcze uratowac nasz zwiazek nie wiem, chyba gdybym probowala, to robilabym cos na sile...
                    • per_rectum Zdrada 01.10.08, 17:15
                      To już tylko i wyłącznie dywagacje, lecz jeśli autorka wątku wyprowadza się od męża utrzymując kontakty z kochankiem, to rozwód jest oczywisty.
    • kachna79 przestań histeryzować 01.10.08, 13:06
      Jesteś już dużą dziewczynka więc zacznij brać odpowiedzialność za
      swoje czyny. Gadka w stylu byłam za młoda jest po prostu niepoważna -
      to strata czasu, bo przecież nie możesz dokonać zmiany sytuacji w
      przeszłości. Możesz natomiast podjąć konkretne kroki tu i teraz. Nie
      powiem Ci co masz robić, bo to Twoja sprawa i to Ty masz obowiązek
      zatroszczyć się o siebie i swoją rodzinę.
      I tu dochodzimy do puenty: jak się ma dzieci to należy spojrzeć
      nieco dalej niż na koniec swojego nosa. Twoje głupie decyzję
      odbijają się na całej rodzinie.
      • wiola77m Re: przestań histeryzować 01.10.08, 13:37
        ona.imponujaca, lookbill i to teraz to ten sam troll.
        Trollku zmien forum na ZDROWIE i to najlepiej psychiczne.

        • wiola77m Re: przestań histeryzować 01.10.08, 13:40
          stracatella i lost higway do kompletu.
          Trollku nie jestes taki anonimowy.
    • nawrocona5 Re: Jestem zla kobieta 01.10.08, 13:38
      A może po drugim dziecku miałaś po prostu depresje poporodową?
      Bo jeśli do tego momentu wszystko było super przez parę lat i nagle się
      zmieniło, to troche dziwne, Tak bez powodu?
      Jesteś jeszcze bardzo młoda, masz już dwoje dzieci, jesteś za granicą (tak
      wywnioskowałam z listu)- wszystko razem może byc trudne, może cię przerastac ale
      nie świadczy jeszcze o tym że twoje małżeństwo jest pomyłką.
      Zamiast mysleć o odejściu spróbuj może pójść do psychologa.
      To może byc jakiś rodzaj depresji który minie, po co rujnować sobie życie
Pełna wersja