Dodaj do ulubionych

Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTETY

21.06.09, 16:47
Wchodząc na ten wątek wchodzisz na własne ryzyko i oświadczasz pod
odpowiedzialnością moralną,że masz ukończone 18 lat, jeśli nie masz
natychmiast opuść ten wątek i daj do przeczytania mamie lub tacie ewentualnie
dalszej rodzinie, o której wiesz, że te magiczne 18 lat ukończyli.Ty zaś wróć
na ten wątek w dniu kiedy osiągniesz wymagany wiek. Wszelkie próby kopiowania,
cytowania i wykorzystania autorskich przemyśleń wątkotwórczyni poza tym
wątkiem są niedozwolone, ponieważ naruszają ustawę o prawie autorskim i jako
takie będą ścigane i karane klapsem na go.ą p..ę i nie tylko, jeżeli Cię to
nie przeraża czytaj dalej.
Wstęp:
Rola pasztetów w prawidłowym funkcjonowaniu rodziny.
Drodzy chłopcy, drogie dziewczynki, w dniu dzisiejszym skupimy się na roli
pasztetu w prawidłowej diecie rodzinnej i pokażemy, że na przestrzeni wieków
rola pasztetów była przeogromna i przeważnie niedoceniona. A za tym zastanówmy
się czym jest pasztet? Pasztet to przeogromne bogactwo doznań smakowych w
przeciwieństwie do miłośników młodych marchewek, osoby preferujące pasztety to
"degustatorzy i smakosze", bo czymże jest świeża marchewka? Jest li tylko
przekąską, po której naprawdę docenia się smak wybornego pasztetu z gęsich
wątróbek, ewentualnie pasztetu rybaka, pasztetu w jagodach inaczej zwanym
bawarskim.Wszystkie te przepisy autorka poda
Obserwuj wątek
    • merlotka30 Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 21.06.09, 17:08
      zieew...

      Trawestując pewien text, powstaje pytanie:
      Czy jeść pasztet samemu, czy chrupać marchewkę w towarzystwie.
    • bombonierka-only Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 21.06.09, 17:15
      W kolejnych odsłonach, a na razie wróćmy do tematu. W pasztetach jest tak jak
      już wam napisałam bogactwo smaków, które wynika z czego przyrządzony jest
      pasztet, a za tym można wyczuć smak słodki(tak jak w świeżej marchewce, tylko że
      tam poza tym smakiem nie ma w zasadzie innego), można wyczuć smak słony,gorzki,
      a nawet niektórzy potrafią swoimi wyczulonymi kubkami smakowymi wyczuć smak
      kwaśny. Każdy z tych smaków jest odpowiednio wyselekcjonowany i za każdym razem
      pobudza inne zmysły:) Pasztety w każdym domu smakują inaczej, inny jest smak
      pasztetu myśliwskiego, inny jest smak pasztetu instruktora, inny jest też smak
      pasztetu po francusku. Zależy to w dużej mierze od rodzaju "mięska", którego
      używano do produkcji pasztetu:) Ważne są również dodatki, przyprawy, a czasem
      niezbędne są "zioła". Wszystkie te tajniki z czasem jako mistrzyni pasztetów
      podam Wam drogie dziatki w kolejnych odsłonach. Pasztet w rodzinie = złota
      inwestycja:)Wierzcie mi nie każdy potrafi zrobić dobry pasztet. Tu trzeba
      mistrza.Jako Szeherezada pasztetów wiem o nich wszystko lub prawie wszystko i
      chętnie się z Wami moją wiedzą na ten temat podzielę o ile oczywiście będziecie
      chcieli.Abym wiedziała,że chcecie musicie mi też coś odpisać, żebym wiedziała
      jaki przepis jest Wam bliski, a jakiego nigdy byście nie spróbowali i czy sama
      nauka Was nie nudzi, bo jako dobry nauczyciel, chcę znać wartość wiedzy, którą
      tu Wam przekazuję i czy czasami nie śmiejecie się ze mnie w zaciszu domowym(och
      ten e-learning). Będę też musiała Wam zadawać prace domowe i sprawdzać
      poprawność ich wykonania, a na koniec osiągając tytuł czeladnika(wszak
      samozwańczym mistrzem jestem tu ja) dostaniecie w nagrodę w zależności od płci
      złoty wałek, lub złotą patelnię:)Koniec drogie dziatki pierwszej lekcji- wszak
      naczelną zasadą nauczycielstwa jest nie nudzić, żegnam się z Wami dzisiaj miłymi
      słowami " do zobaczyska":)
    • ddesire Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 21.06.09, 18:08
      Ja tu widzę jedno, bardzo życiowe zdanie.
      ‘Pasztety w każdym domu smakują inaczej…’ i właśnie ta inność smakowa bywa niekiedy przyczyną przejedzenia. No bo niby ile można degustować...
      Przy okazji, tak z ciekawości, a czy pasztet w tró... tzn., na trzy sposoby, takie 3 odmienne smakowo części w trakcie jednego… pieczenia, również serwujesz?

      pzdr
      ddesire;-)
      • bombonierka-only Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 21.06.09, 18:18
        > Przy okazji, tak z ciekawości, a czy pasztet w tró... tzn., na trzy sposoby, ta
        > kie 3 odmienne smakowo części w trakcie jednego… pieczenia, również serwu
        > jesz?
        >
        > pzdr
        > ddesire;-)
        Serwuję na różne sposoby, ale to jak,kiedy, i gdzie będzie opisywane w dalszych
        rozdziałach;)
        • gacusia1 Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 22.06.09, 04:14
          A czy pasztetami mozna sie wymieniac,tak wiesz...pomiedzy domami-
          wsrod znajomych na ten przyklad?No bo co pasztet to inny smak,no nie?
          • bombonierka-only Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 22.06.09, 08:42
            gacusia1 napisała:

            > A czy pasztetami mozna sie wymieniac,tak wiesz...pomiedzy domami-
            > wsrod znajomych na ten przyklad?No bo co pasztet to inny smak,no nie?
            Pomiędzy domami? Hmm, myślę, za obopólną zgodą zainteresowanych domostw to i
            owszem, oczywiście w ramach wspólnej degustacji;) Wszak należy te smaki
            porównywać, gdy są wspólnie zestawione i podane w podobnej aurze i
            okolicznościach, nie należy tylko zapominać o odpowiedniej atmosferze, którą
            należy wcześniej przygotować i ustalić pomiędzy domami:)
    • gacusia1 Pasztet gora! .-)))) Dobre!!! n/t 22.06.09, 04:08

      • bombonierka-only Re: Pasztet gora! .-)))) Dobre!!! n/t 22.06.09, 09:11
        gacusia1 napisała:


        Na razie to jest tylko teza, a każdą tezę należy udowodnić, zatem drogie dziatki
        do dzieła:)Przygotujcie się do przeczytania następnego(obecnie jestem w trakcie
        jego tworzenia) rozdziału pt. rodzaje pasztetów;). A zatem na przyszłą lekcję
        należy przynieść ze sobą, kredki, ołówki, gumki, szpilki...zagalopowałam się
        szpilki będą dla tych, którzy przejdą na wyższy stopień wtajemniczenia. Pozdrawiam:)
        • uczula Re: Pasztet gora! .-)))) Dobre!!! n/t 22.06.09, 14:51
          dobry pasztet nie jest zly.
          Zawsze mozna taki przestaly lekko pasztet posmarowac po wierzchu keczupem.
          z keczupem wszystko wchodzi dobrze :D
          • bombonierka-only Re: Pasztet gora! .-)))) Dobre!!! n/t 22.06.09, 20:35
            uczula napisała:

            > dobry pasztet nie jest zly.
            Uczula właściwe wnioski wyciągasz, masz u mnie plusik, 3 plusiki piąteczka,
            staraj się dziewczyno:)
            > Zawsze mozna taki przestaly lekko pasztet posmarowac po wierzchu keczupem.
            > z keczupem wszystko wchodzi dobrze :D
            Z tym keczupem to ja bym nie przesadzała, dla mnie to brzmi groźnie, chyba, że
            nazwiemy go jako pasztet gangsterski, lub pasztet okresowy:D
    • bombonierka-only Lista obecności na lekcjach :) 22.06.09, 15:54
      Z uwagi na zaproponowanie mi przez "gazetę" poprowadzenia cyklu wykładów
      odnośnie propagowania pasztetów wśród społeczeństwa, wszelkie zainteresowane
      tematyką osoby są proszone o wpisanie się na listę obecności na wykładach.
      Wiedza ta będzie mi bezwzględnie konieczna przy negocjacjach cenowych względem
      tychże wykładów.Z uwagi na obowiązującą mnie "tajemnicę handlową" zarówno stawki
      za wykład jak i nazwy gazety nie mogę podać.Osoby biernie uczestniczące w
      lekcjach proszone są o wpisanie się na listę z adnotacją "wolny słuchacz", te
      osoby nie będą zmuszane ani do ćwiczeń, ani do redagowania pytań, ani do
      przynoszenia prac domowych, a zatem zapraszam wpisujcie się:)
    • sagittka Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 22.06.09, 19:42
      Proponuję cz.2 - CIACHA
      • bombonierka-only Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 22.06.09, 20:31
        sagittka napisała:

        > Proponuję cz.2 - CIACHA

        Wezmę Cię na konsultanta w drugiej części...ale wszystko po kolei:)Pasztetów ci
        u nas dostatek, a zatem należy się im pokaźna książka, tym bardziej, że sama w
        innym wątku przyznałam, że przyrządzam je na 1001 sposobów więc chcę je opisać
        po kolei, później skupimy się na ciachach, mięskach itp;)Na pewno nie
        pożałujecie udziału w wykładach, jeśli (co mam nadzieję) wątek będzie rozwojowy:D
    • glamourous Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 22.06.09, 21:57
      A czemu ma służyć ten watek? Bo bez urazy, ale ja widzę tu tylko rozbudowana do
      granic nudy metaforę i temat nic nie wnoszący do problematyki forum...
      Obron szybko swój topic, Bombonierko zanim ktoś go wytnie z uwagi na slaby
      potencjał dyskusyjny... bo widzę ze ten temat o pasztetach może niezbyt
      pasjonujący, ale zdolności felietonistyczne to Ty masz ;-)
      • bombonierka-only Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 22.06.09, 22:42
        glamourous napisała:

        > A czemu ma służyć ten watek? Bo bez urazy, ale ja widzę tu tylko rozbudowana do
        > granic nudy metaforę i temat nic nie wnoszący do problematyki forum...
        > Obron szybko swój topic, Bombonierko zanim ktoś go wytnie z uwagi na slaby
        > potencjał dyskusyjny... bo widzę ze ten temat o pasztetach może niezbyt
        > pasjonujący, ale zdolności felietonistyczne to Ty masz ;-)
        >
        Ponieważ akurat tu jestem, toteż szybciutko odpisuję;) Po pierwsze, dlatego, że
        wszystkie poniekąd zostałyśmy zaliczone do pasztetów z uwagi na POSIADANIE
        MĘŻA(PARTNERA),któremu prędzej czy później obrzydniemy, po drugie ponieważ się z
        tą tezą nie zgadzam chcę udowodnić, że żadna z nas na takie traktowanie nie
        zasługuje, po trzecie wierzę głęboko w to, że nad związkiem powinny pracować
        obie strony i zależy mi na propagowaniu idei, którą w innym wątku podniosła
        Possesive, że praca nad związkiem, poczucie humoru i świadomość swoich wad i
        zalet, czyli w czym obie się zgadzamy maksyma żyj i pozwól innym żyć może bardzo
        pomóc we właściwym budowaniu relacji. Nie jestem ortodoksyjna, broń Boże, ale
        uważam,że w chwili obecnej łatwiej jest odejść od partnera i szukać gdzie
        indziej szczęścia i radości, ponieważ dany partner się nie sprawdza, niźli
        szukać podstaw i podwalin do budowania związku. Po czwarte, chcę uświadomić
        młodym dziewczynom, że prędzej czy później ich młodość i uroda przeminą i muszą
        się pogodzić z faktem, że staną się "pasztetami" dla swoich facetów. Po piąte,
        ponieważ znam swoją wartość i potrafię się z siebie śmiać i nie przeraża mnie
        wątek pasztetowy i uważam, że ukazanie tego innym może pozwoli im samym pokonać
        strach przed "spasztecieniem".Po szóste panowie, dla których my same jesteśmy
        "pasztetami" przez nas są postrzegani jako "ciacha" "mięska" i może warto
        uświadomić im tę mało zrozumiałą dla nich prawdę, że takie określenia bolą
        niezależnie od tego na ile są zasadne.Nie wiem, czy wystarczy argumentów, czy
        też mam podać kolejne, ale wbrew pozorom,uważam, że wątek pasztetowy dużo
        wniesie do tematyki tego forum o ile oczywiście będzie się mógł rozwinąć. Warto
        czasem nie oceniać książki po okładce i to również przekazuję w swoim wątku.
        Pozdrawiam:)
        • aandzia43 Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 23.06.09, 00:25
          > >
          > Ponieważ akurat tu jestem, toteż szybciutko odpisuję;) Po
          pierwsze, dlatego, że
          > wszystkie poniekąd zostałyśmy zaliczone do pasztetów z uwagi na...

          ...i tak dalej i tak dalej "po drugie, trzecie..."

          Jeśli nei zauważyłaś, to całe forum jest właśnie o tych
          twoich "argumentach". Międlimy to bez mętnych, kulinarnych metafor w
          poszczególnych wątkach. Tak prosto, rzeczowo i po żołniersku. A
          teraz pozwolisz, że udam się w zrozumiałe dla mnie, pozbawione
          ozdobników, rejony.
        • glamourous Re: Książka kucharska wg. bombonierki cz.1-PASZTE 23.06.09, 10:56
          No coz, trudno mi sie wczuc w te metafore, bo ja sie jakos nijak z
          odmienianym tu przez wszystkie przypadki (do znudzenia)
          slowem "pasztet" nie identyfikuje.

          Natomiast IMO jezeli ze zwiazkiem jest juz tak zle, ze kobieta
          facetowi obrzydla i jest postrzegana przez niego jako PASZTET, to
          nie ma co sie dwoic, troic, przyrzadzac siebie na sto sposobow i
          tracic zycie na mizdrzenie sie do takiego zblazowanego cynika. Skoro
          facet juz definitywnie zakwalifikowal swoja kobiete jako niezbyt
          apetycznego "paszteta" i tak mu sie zakodowalo, to juz chyba marne
          sa szanse zeby wskrzesic w takim zwiazku namietnosc. Sa w koncu
          jakies granice kobiecej godnosci.

          PS. Proponuje porzucic juz te malo apetyczne kuchenne metafory ktore
          wywoluja ziew i uposledzaja merytoryke dyskusji. Byloby chyba lepiej
          dla watku i ciekawiej dla forumowiczow, gdyby ewentualna dyskusja
          (ktora ja rozumiem tak : "czy ma sens walka o zwiazek, gdy kobieta
          skrajnie opatrzyla sie partnerowi - i jak ta walka moze wygladac")
          toczyla sie na bardziej doslownym poziomie - bez urazy, Bombonierko.
          • bombonierka-only Do Andzi i Glamourous 23.06.09, 21:16
            Po pierwsze ten post jest pisany ponownie, pierwotną odpowiedź niestety mi
            "zeżarło" nad czym boleję, ponieważ nie wiem czy uda mi się ponownie uchwycić
            to, co chciałam Wam przekazać, niemniej postaram się to właściwie
            opisać.Zauważyłam Andziu,że jak to określiłaś "międlicie" te argumenty, tak jak
            zauważyłam, że za sprawą tego międlenia nie posuwacie się ani o krok do przodu w
            swoich dywagacjach,zatem postanowiłam je trochę urozmaicić. Nie wnikam w to czy
            Wasze argumenty i ich przedstawienie na forum jest słuszne, ponieważ każdy ma z
            założenia prawo wypowiadać się tak jak chce, o ile nie narusza zasad forum,
            więcej w wielu miejscach się z Wami zgadzam i uważem że jestem też w wielu
            sprawach do Was podobna. Tak jak Glamourous potrafię paradować z ogórkiem po
            markecie(popraw mnie Glamourous jeśli tego nie napisałaś) i tak jak Ona
            wywołuję lekką konsternację zarówno po stronie Pań jak i Panów. Tak jak Ty
            Andziu, wiem, że nad związkiem należy pracować i podziwiam Cię za to, że zamiast
            sobie odpuścić(jak robi wiele osób na forum) wolałaś jednak obrać trudniejszą
            drogę. Ale jestem też innym człowiekiem, nie jestem klonem Glamourous, ani Twoim
            Andziu inaczej myślę, inaczej postrzegam świat i inaczej go przedstawiam,
            rozumiem, że do Was to może nie trafiać, tak jak rozumiem, że na świecie jest
            mnóstwo ludzi, którzy cenią jednego reżysera(np. Pasikowskiego), a innego nie
            rozumieją( np. Felliniego), a są i tacy, którzy nie wyobrażają sobie kina bez
            tego ostatniego, uważam, że wszystko jest dla ludzi, różnych ludzi.Jeżeli
            chcecie pisać po żołniersku- piszcie, jeśli chcecie dosłownie-także piszcie,
            jeżeli chcecie to opisywać poważnie, na koturnach- także Wam tego nie zabraniam,
            dlatego nie rozumiem Waszego oburzenia względem tego, że ja to postanowiłam
            opisać inaczej, czy lepiej, czy gorzej od Was nie wiem, po prostu inaczej,
            jeżeli Was to szokuje trudno, być może moim celem jest to,żeby zaszokować,
            zastanowić i zmusić do myślenia, czasem należy też problemy obśmiać, bo wtedy
            staną się łatwiejsze do strawienia. Wiem,że nie musi to do Was trafiać, ale może
            trafić do Pana X, czy Pani Y,dlatego niezależnie od tego jak wysoko cenię (a
            powiem, że cenię Was wysoko)Wasz wkład w budowanie tego forum, pozwólcie, że
            zauważę skromnie, że nie jesteście jednak wyroczniami w sprawie co, kto, po co
            ,dlaczego i w jaki sposób będzie pisał i czy będzie to czytane, czy też nie.
            Jeżeli wątek nie będzie czytany, jeżeli nie będzie na nim żadnych wpisów, to
            prędzej czy później zostanie zapomniany i odejdzie. Zauważcie drogie Panie, że
            wchodząc na forum dostosowałam się do poziomu tu panującego, i wypowiadając się
            w poszczególnych wątkach starałam się pisać rzeczowo, odpowiednio dobierając
            argumenty w zależności od skali problemu jaki został przedstawiony, nikogo też
            nie wyśmiewałam i starałam się nikogo nie urażać. Postanowiłam napisać coś
            innego, może właśnie dlatego, że mam na tyle zdrowej samoakceptacji(nie mylić z
            narcyzmem) że nie boję się obśmiania wątku, nie obrażam się za nazwanie mnie
            pasztetem(po prostu ta formuła mnie bawi,niczego nikomu nie muszę udowadniać),
            być może w jakiś sposób na postrzeganie świata przez Polki wpłynę. Pisałaś
            Glamourous, że kobiety na zachodzie myślą inaczej, może czas aby takie myślenie
            zagościło u Nas w Polsce. Nieważne, czy zrobisz to Ty pisząc dosłownie, czy
            Andzia pisząc po żołniersku, czy ja pisząc metaforycznie, każda z nas pisze po
            coś i wydaje mi się, jeśli się mylę to mnie poprawcie, że faktycznie chodzi nam
            o to samo, a jakich argumentów i środków wyrazu do tego użyjemy to naprawdę
            nieistotne. Pozdrawiam:)
            • gomory Re: Do Andzi i Glamourous 23.06.09, 23:25
              Najwyzej mnie wytna: wg mojej opinii zamiast pasztetu wyszla kupa.
              Ale ja sie nie znam, facet jestem.
              Zeby bylo merytoryczniej: okreslenie paszetet slyszalem tylko w
              stosunku do zaniedbanej, nieladnej kobiety, a nie zony ktora sie
              mezowi opatrzyla.
              Jesli Twoje pisanie moze wplynac pozytywnie na postrzeganie swiata
              przez Polki to sie nie przejmuj np. mna i pisz dalej. Chociaz
              powatpiewam czy polskie zony nie poczuja sie dotkniete
              okresleniem "pasztety".
              • bombonierka-only Re: Do Andzi i Glamourous 24.06.09, 11:02
                gomory napisał:

                > Najwyzej mnie wytna: wg mojej opinii zamiast pasztetu wyszla kupa.
                > Ale ja sie nie znam, facet jestem. - Przyjmuję krytykę mężnie na piersi;)
                > Zeby bylo merytoryczniej: okreslenie paszetet slyszalem tylko w
                > stosunku do zaniedbanej, nieladnej kobiety, a nie zony ktora sie
                > mezowi opatrzyla.- no to są dwie szkoły Twoja odnośnie zaniedbanych kobiet(i
                tu nie mogę się zaliczyć) oraz szkoła bodajże Songo, lub Krzyśka- że to każda
                partnerka po pewnym czasie(i tu się zaliczam, a jakże:)
                > Jesli Twoje pisanie moze wplynac pozytywnie na postrzeganie swiata
                > przez Polki to sie nie przejmuj np. mna i pisz dalej. _Dzięki, że chociaż Ty
                mnie rozumiesz, wiedziałam,że na kogo jak na kogo, ale na zrozumienie i wsparcie
                faceta w tej słusznej "sprawie"mogę liczyć.
                Chociaż powatpiewam czy polskie zony nie poczuja sie dotkniete
                > okresleniem "pasztety".- Jeżeli odbiorą to osobiście a nie jako pewną
                konwencję, zabawę, żart, to oczywiście mogą, zależy jakie ktoś ma poczucie
                humoru, no ale na to to już ja wpływu niestety nie mam.Pozdrawiam:)
                • gomory Re: Do Andzi i Glamourous 24.06.09, 12:31
                  > Jeżeli odbiorą to osobiście a nie jako pewną konwencję, zabawę,
                  żart, to oczywiście mogą, zależy jakie ktoś ma poczucie humoru, no
                  ale na to to już ja wpływu niestety nie mam


                  Bez watpienia :).
                  To jak w dowcipie:

                  W przedziale pociągu siedzi dwóch mężczyzn. Jadą, jadą i w pewnym
                  momencie jeden mówi:
                  - Wie pan co, będziemy jeszcze jechać trochę czasu, to może byśmy
                  się zapoznali...?
                  - Oczywiście, ma pan racje. Jestem Śliwka.
                  - Jestem Gruszka.
                  Zaczęli rozmawiać, wymieniać uwagi. W pewnym momencie pan Gruszka
                  mówi:
                  - Nasuwa mi się wierszyk a propos pańskiego nazwiska, ale nie wiem
                  czy mogę go panu powiedzieć.
                  - Ależ proszę bardzo, niech pan mówi.
                  - Ale nie obrazi się pan?
                  - Nie, nie. Proszę być spokojnym.
                  - Dobrze, powiem więc:
                  Śliwko Śliwko
                  Skocz po piwko!
                  Ho ho ho! Ha ha ha! Hi hi hi! - Obaj panowie są wyraźnie rozbawieni,
                  śmieją się przez jakiś czas z wierszyka, po czym wracają do rozmowy.
                  Po chwili pan Śliwka mówi:
                  - Wie pan, mi tez nasuwa się taki wierszyk o panu.
                  - Tak, proszę mówić.
                  - Ale nie obrazi się pan?
                  - Nie, proszę, śmiało.
                  - Na pewno? Nie chciałbym być nieuprzejmy.
                  - Nie obrażę się, nie ma żadnego problemu, proszę mówić.
                  - Dobrze:
                  Gruszko Gruszko
                  Ty chuju
                  • bombonierka-only Re: Do Andzi i Glamourous 24.06.09, 13:19
                    Dobre:)Ok, jestem otwarta również na taką ripostę:)
                  • merlotka30 Re: Do Andzi i Glamourous 24.06.09, 13:25
                    Akurat ja i Andzia wiemy, że pulchna pani poczucia humoru nie ma i za nazwanie
                    pasztetem w płacz.

                    A dla Gomorego dowcip.
                    Kontrola w zakładach produkujących pasztet.
                    - Czy ten pasztet jest wyłącznie z królika?
                    - eee... no, dodajemy jeszcze koniny.
                    - ile?
                    - poł na pól. Jeden królik i jeden kon.


                    Tak, tak, już się wycinam.
                    • bombonierka-only Re: Do Andzi i Glamourous 24.06.09, 14:46
                      merlotka30 napisała:

                      > Akurat ja i Andzia wiemy, że pulchna pani poczucia humoru nie ma i za nazwanie
                      > pasztetem w płacz.
                      >Mylisz się Merlotko, nie umiesz czytać ze zrozumieniem, no ale cóż, widocznie
                      nie nauczono Cię tego. Nie płakałam, a zignorowałam Twą wypowiedź z powodów,
                      które podałam raz i nie zamierzam do nich wracać, widocznie Ciebie to bardziej
                      niż mnie ubodło, bo z uporem maniaka chcesz się wdawać w pyskówkę, nie mój
                      poziom i nawet dla Ciebie nie będę się do niego zniżać. Skoro musisz
                      funkcjonować na tym poziomie trudno, niektórzy są po prostu
                      niereformowalni.Tyle, dla Twej wiadomości, ani nie jestem stara, ani pulchna i
                      może powinnaś się cieszyć z faktu, że nie jest to fotoforum, bo zdziwiłabyś się
                      kogo nazwałaś pasztetem. Nie obraziłam się(bo nie miałam o co), a fakt wycięcia
                      pewnych wypowiedzi przez moderatorów nie wynikał z mojej inicjatywy, tylko z
                      zupełnie innych względów, z których Ty sama powinnaś sobie najlepiej zdawać
                      sprawę.Pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka