09.10.09, 12:18
zatruwające życie, nie dające spać całymi nocami, bezpodstawne,
chwytające za gardło. wymyślanie tysięcy zagrożeń. czekanie na spadającą cegłę,
miecz Damoklesa i sto innych. wizyta u lekarza za tydzień. terapii nie będzie. bo nie.
bo tak.

co mam robić sad
Obserwuj wątek
    • ergo_pl Re: lęki 09.10.09, 12:35
      ... przez kilka godzin słuchają uspokajającej tabletki, a później znów rządzą, całkowicie, niepodzielnie. Nie chcę ich, a one z mojej woli drwią...
    • majagor Re: lęki 09.10.09, 12:49
      A dlaczego nie będzie terapii?
      Środki farmaceutyczne mogą czasami pomóc, mogą zniwelować coś, ale tak
      powierzchownie i chwilowo.. a terapia może nie tylko zlikwidować same lęki, ale
      także ich przyczyny..

      Może jednak warto się nad tym zastanowić?
    • bonus1985 Re: lęki 09.10.09, 19:37
      Trzeba się zastanowić jaka jest przyczyna tych lęków.
      Jest ich wiele, przyczyna z reguły jedna.
    • 36.a Re: lęki 10.10.09, 07:44
      Ano, bonus, do przyczyny się dokopałam, ale nie powiem smile
      Na zaczynanie terapii nie mam obecnie czasu. Bo nie chciałabym
      zakończyć po 2-3 spotkania rozebrana na czynniki pierwsze i nieposkładana.
      Raczej liczę na zniknięcie przyczyny i uspokojenie...
      Hipomania, o ile jej chwilami doświadczam, daje odwagę i gładkie funkcjonowanie.
      • bonus1985 Re: lęki 10.10.09, 15:25
        i dobrze gdyby sie czasem motyw hipcia nie pojawil to byloby straaaasznie pod górke.
    • dr.zabba Re: lęki 11.10.09, 22:17
      Moje doświadczenie takie jest:
      Lęki są bezpodstawne i są objawem depresji. Jednego dnia kładę się do łóżka w
      dobrej formie, a drugiego rano budzę się z lękiem. I nie ma obiektywnej
      przyczyny - jestem o tym przekonana. Jestem przekonana, bo przetestowałam już
      ten lęk tysiąc razy. Lęk koncentruje się wokół jakiegoś tematu (u mnie
      najczęściej, czy sprawdzam się jako matka), ale to nie temat jest przyczyną.

      No i... pomagają dobrze dobrane leki.
      By nie zapeszyć, ja od połowy czerwca funkcjonuję normalnie.
    • 36.a Oxazepam 15.10.09, 17:03
      Dostałam od swojej dr kiedyś, schowałam, teraz wzięłam.
      Nie bardzo na mnie takie rzeczy działają... Jutro wizyta.
      Co działa naprawdę mocno, w sensie blokowania lęku u podłoża?
      • poetkam Re: Oxazepam 15.10.09, 17:52
        Mnie na silne ataki paniki/lęku pomaga tranxenne
      • dr.zabba Re: Oxazepam 15.10.09, 19:08
        > Co działa naprawdę mocno, w sensie blokowania lęku u podłoża?

        U mnie antydepresanty. Choć biorę taki koktajl, że trudno powiedzieć, czy to
        działa tylko jedno, czy połączenie wszystkich. Bardzo lubię swoją olanzapinę,
        ale ona pomaga mi głównie na spanie. Lęki definitywnie zniknęły po dołączeniu
        wenla do wellb. A benzodiazepiny, czyli np oxaz, to raczej nie działały na mnie,
        nawet w bardzo dużych dawkach.
        Tulisie.
      • skwr2 Re: Oxazepam 15.10.09, 20:02
        Przy systematycznym zażywaniu sprawdza się cloranxen. Nie niweluje
        lęków całkowicie, ale je znacznie łagodzi.
        • dr.zabba Re: Oxazepam 15.10.09, 22:37
          Wskazówkę tę samą z dwóch źródeł masz: cloranxen = tranxene (klorazepat
          dwusodowy). Znam, znam. Ale jak wspomniałam, u mnie mało skuteczny był.
          • obecna_xyz Do 36.a ważne! 16.10.09, 10:20
            Ja także obecnie (od dawna)jestem paraliżowana atakami lęku. Napisz
            proszę (nie skrótami) co aktualnie bierzesz, jakie leki- wszystkie;
            i dawki o ile mogę Cię prosić.
    • matrioszka42 Re: lęki 16.10.09, 10:41
      Jeśli lęk przyczynowy, to jedyne wyjście to uporanie się z nią. Nie nakręcanie się. Ale o tym już wieszwink
      Na lęki i ataki paniki wynikające z wady przewodzenia w mózgu chyba najlepiej działają przeciwlękowe. Np. benzodiazepiny.
      Napisz jak wizyta u świrologa.
    • 36.a Odpowiadam: 16.10.09, 13:02
      wellbutrin 150
      tegretol 800
      kventiax 50
      symla (lamotrygina) 200

      po oxazepamie poczulam się tak dziwnie, że dziękuję postoję. nie chcę tego.
      wizyty u lekarza nie było. olałam sikiem prostym, mówiąc nieładnie.
      uciekam sobie w sen, podciąć włosów nie pójdę, gotują się jajka na twardo
      + majonez, robię bombę kaloryczną. jutro wstanę i zmaganie się z materią.
      postaram się, praca dopiero jutro o północy.
      2 piwa dziś. gdyby jeszcze były śliwki w czekoladzie, ale nie ma
      mowy, nigdzie dziś nie idę. nikt mnie stąd nie wyciągnie.
      jest zima, śmierć, czytanie książki i ogólnie mam w dupie.
      jest niefajnie.
      • obecna_xyz Re: Odpowiadam: 16.10.09, 13:20
        Moja droga!Jak widzę olałaś benzodiazepki, ja też. Umieram ze
        strachu, ale benzo odstawiłam i nie zawrócę z tej drogi. Niech umrę
        i tyle, nie dam się uzależnić.Pozdrawiam i trzymam kciuki
        • obecna_xyz niestety 18.10.09, 18:49
          Niestety wczoraj miałam tak wyniszczający atak, o takim natężeniu,że
          wzięłam 2,5 mg Lorafenu i 1 mg Zomirenu- bolus max. Z trudem
          przeszło. Dziś jestem zapobiegawczo na Zomirenie. Nie wyżyję bez
          benzodiazepin. Mam chyba źle ustawioną terapię.
          • obecna_xyz Re: niestety 18.10.09, 18:50
            uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka