Żal i radość

20.05.10, 22:35
Radość, że moja mama sprostała zadaniu i mi pomogła w ciągu ostatnich dni.

Żal, że olała mnie moja najlepsza przyjaciółka. Żal ale i wdzięczność, że wy
byliście bliżej mnie, pomimo kilometrów, niż ona.

Radość, że znalazła się koleżanka z którą można było pogadać. Najzabawniejsze,
ze ona mnie pociesza. A sama siedzi w psychiatryku. Ech, życie jest dziwne.
Mam tylko nadzieję, że rozmowy ze mną jej też trochę pomagają smile
    • dr.zabba Re: Żal i radość 20.05.10, 22:41
      Tulę mocno smile
      (tego nigdy za wiele)
      • kebli Re: Żal i radość 20.05.10, 22:47
        Dzięki smile tak, tego nigdy za wiele smile
        • czubata Re: Żal i radość 20.05.10, 22:57
          Keblinku,bo to chyba taka kolej rzeczy w życiu jest,że przyjaciele przychodzą i
          odchodzą,przynajmniej tak zaobserwowałam w swoim życiu,a tak naprawdę to nigdy
          nie miałam takiej psiapsiółki z prawdziwego zdarzenia,może to moja wina,ale za
          to mam przyjaciela,Miśka,to jest przyjazn prawdziwa,jak dla mnie.Dałabym sobie
          jakoś za niego poucinać ręce i nogi,ale to może dlatego że miałam dużo okazji by
          się przekonać że on mnie kocha i nie opuśći.
          • majagor Re: Żal i radość 21.05.10, 09:21
            Ale to, że raz się zdarzyło, że ktoś nie miał na nas czasu, ochoty - nawet przyjaciel - nie znaczy od razu, że odchodzi od nas.
            W końcu ludzie mają też swoje życie, swoje problemy no i czasami nie mogą nam pomóc.
            Przynajmniej takie moje zdanie.

            Ja kiedyś też miałam chwilę, iż pomyślałam, że mój przyjaciel mnie olewa. Ale za chwilę zrozumiałam, że czasami to ja zbyt wiele od niego wymagam, zbyt wiele od niego oczekuję. W końcu to też tylko człowiek. I nie może być na każde moje zawołanie. Nie może zawsze mi pomóc, bo ma swoje życie, które jest tak samo ważne jak moje.

            P.S. Kebli, mam nadzieję, że dziś już lepiej się czujesz!
            • kebli Re: Żal i radość 21.05.10, 10:44
              No lepiej, trochę lepiej - jednak to był nadmiar lamotryginy.

              Co do mojej przyjaciółki - to nie jest pierwszy raz. Zauważyłam, że powoli
              zaczyna mnie ta przyjaźń męczyć - mam dosyć dawania z siebie wiele kiedy ona
              myśli tylko o końcu swojego nosa.
              Wiesz, jak się mnie pyta sms-em jak się czuję a reakcją na moją odpowiedź jest
              sms "Przykro mi, naprawdę, u mnie już lepiej" to mnie krew zalewa. Też jej
              napisze takiego smsa przy kolejnym wyimaginowanym kryzysie w jej związku,
              ciekawe jak się poczuję.
              Ja rozumiem, że o wiele ważniejsze jest kupić nową sukienkę w Orsay niż
              doładować komórkę za 5 zł i zadzwonić do podobno jedynej i najlepszej przyjaciółki.
              I może nie waliło by mnie to tak mocno po gałkach ocznych gdyby nie fakt, że w
              tym samym czasie przyszło pocieszenie od kogoś kompletnie niespodziewanego kto
              naprawdę jest w gorszej sytuacji ode mnie i od A. - aż sama byłam zaskoczona.
Pełna wersja