Już kiedyś pisałam, ale wtedy to bardziej emocjonalnie było.
Założyłam wątek o piciu... ...teraz to jakby kontynuacja. Ciągnie
mnie do tego, żeby się znieczulić, zawsze ciągnęło - im życie było
mniej skomplikowane, tym mniej. Zatem zawsze fascynowały mnie leki
nasenne, uspokajające, póki sama nie zaczęłam brać, byłam ogromnie
ciekawa, jak działają. Wyobrażałam sobie, że bierze się taką tabletkę
i odjeżdża w nieświadomość. Potem bardzo zazdrościłam osobom, które
tak miały. Bo ja to mogłam jeść Tranxene łyżkami i nic. Jak miałam
staż na anestezji, to marzyłam, żeby nawdychać się tych
anestetycznych gazów i zwinąć w jakimś kątku sali operacyjnej

. No
i ten alkohol... ...pić tyle, żeby przestać myśleć.