Dodaj do ulubionych

ChaD? Jak pomóc?

06.01.11, 13:33
Wydaje mi się, a w zasadzie mam sporą pewność, że mój brat ma ta chorobę. Opiszę pokrótce co się dzieje:
Dzieciństwo było trudne, ojciec alkoholik. W wieku 17 lat - za dużo trawki, amfy, imprez - zaczęło się szastanie pieniędzmi na panny, potem długi u znajomych, nawet okradanie rodziny. W końcu przestępstwa i 3 lata w więzieniu.
Po wyjściu zaczęło się dobrze. Wyjechał do dużego miasta, aby zerwać ze starym światem. Zaczął uczciwie żyć, zarabiać. Szybko poznał pannę, z którą się już po paru miesiącach ożenił. Żyli biednie, ale szcześliwie. I co najważniejsze uczciwie.
Problemy zaczęły się znowu, gdy dostał bardzo dobrą pracę. Zaczął zarabiać coraz więcej, w końcu otworzył własną działalność. I wtedy zaczęła się jazda. Pierwszy krok to był 250tys kredyt odnawialny, w całości prawie rozpieprzony w ciągu roku, na ściereczki do kurzu za 8 tys, itede. Oczywiście masa narkotyków, zaczęła się zabawa z kokainą. uważał że jest najmądrzejszy, że tylko on osiągnie sukces, nie przyjmował krytyki, uważał że ludzie którzy postępują inaczej są kretynami i nie warto się z nimi zadawać - mnie też odstawił na boczny tor gdyż regularnie próbowałam przemówić mu do rozumu. Szastał pieniędzmi na lewo i prawo, firma hulała, miał coraz więcej kasy i zaciągał coraz więcej pożyczek. Kupował spontanicznie drogie, bardzo drogie rzeczy, robił prezenty za kilkaset złotych co najmniej.
W tym czasie zaczęły się tez kochanki, jedna za drugą, po kilka tygodniowo. W końcu żona odeszła. Od tamtego czasu już tylko imprezy, wydawanie pieniędzy. Czasem w nocy seria dramatycznych smsów, albo na gg wiadomości w offline - że żałuje tego co robi, że nie ma sensu żyć, że ma dosyć. Potem rano - już wesoły, pełny życia, "zdobywca świata".
Od paru miesięcy nie ma nic - 800 tys długów w banku, firma padła on stracił też tamtą pracę (to było ze sobą powiazane). Mnóstwo długów u znajomych, nawet na zasadzie oszustwa (pożycz mi dla X, on Ci odda, ma problemy). Włącznie z tym że obecnej partnerce ukradł laptopa i zastawił w lombardzie - wszystko po to żeby mieć za co dalej hulać, choćby przez dzień czy dwa.
Teraz ma depresję, nie umie się zebrać, pisze mi ciągle o samobójstwie, nie chce podać adresu (przeprowadza się bo go ścigają za długi), mam kontakt tylko mailowy. Chcę mu pomóc, chcę żeby poszedł do lekarza, ale on na razie nie wierzy w chorobę i nic już nie chce próbować naprawiać. Jedne co osiągnęłam, to że przyznał się do narkotyków i generalnie widzi że pochrzaniło mu się w głowie.
Co mogę zrobić, jakich argumentów użyć? Jak mu pomóc?
Obserwuj wątek
    • ergo_pl Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 13:46
      Że już więcej nie ma nic do stracenia, niech zaryzykuje i pójdzie do lekarza.
      Pewnie nie ma na wizytę, leki. Jest w kraju? Niech Ci jakimś hasłem poda, gdzie jest.
      Jeśli jesteś gotowa, a widzę, że tak, pojedź, idź razem z nim na wizytę.
      • speedymika Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 13:58
        Tego argumentu już użyłam.
        Mamy kontakt mailowy, mieszkamy w tym samym mieście, Wawka. On mi tez nie chce podać adresu, celowo, uzasadnia to tak że obawia się że komuś podam. I że będziemy w kontakcie mailowym a jak dowie się że jest nakaz aresztowania (za długi) to odbierze sobie życie.
        wkleję teraz fragmenty maili, w których pisze szczerze, robię to po to żebyście spróbowali pomóc mi dobrać argumenty, jak rozmawiać.
        "Wpakowałem się w niezłe gowno z ktorego wyjsc nie bedzie łatwo, nie chce
        mi sie już walczyć z tym wszytskim, jedynym wyjściem z tej sytuacji
        wydaje mi się śmierć, poprostu najprostsza ucieczka od problemów. Wiem,
        że może jest wyjście, że może macie racje i jakoś można to rozwiązać,
        lecz nie bede nikomu potrafił spojrzeć w oczy. Ja już wybrałem wyjście,
        musiałem się znow przeprowadzić ponieważ znałas adres i wymyśliłem
        sobie, że podasz go innym zainteresowanym osobą. Obecnego adresu nikomu
        nie podaje. Chyba poszedłem w śaldy ojca. Śmieszne est to, że już kilka
        lat temu czując to co będzie w przyszłości chciałem by M. związała
        się z P. co Jej kilkakrotnie mowiłem, bo wiedziałem, że jest
        mądrym facetem który zapewni byt W., czego ja nie byłem w stanie
        zrobić. Teraz jestem spokojny kiedy wiem, że tak się stało, może On nie
        skończy jak nasz ojciec i ja. Naprawde Mika nie mam wogóle siły by walczyc, by naprawiać to spieprzyłem, poprostu nie mam na to sił ani chęci, wypaliłem się
        całkowicie.
        Piszesz o leczeniu psychiatrycznym, moja psychika już jest za słaba na
        to, nie jestem dawnym O. twardym itp. Prawde mówiąc już chyba we
        mnie nie ma jakichkolwiek emocji. Gdyby los chciał abym poradził sobie z
        tym wszytskim to pewnie trafił bym szóstkę w totka a gram ostatnio cały
        czas.
        Nie da się cofnąć czasu niestety, nie da się dobić żadnego targu z
        diabłem by odmienić swoje życie, nie widze siebie ani w więzieniu ani w
        zakładzie psychiatrycznym, nie widze już dla siebie miejsca na tym
        świecie.Ta piekielna firma
        zmieniła mnie nie do poznania, kasa faktycznie uderza do głowy w
        szczególności jeśli się jej nigdy nie miało i zazdrościło wszytskiego
        innym. Przez pieniądze Ty osoba kiedyś dla mnie najważniejsza odeszła na
        drugi plan, przez brak pieniedzy nie miałem tematów do rozmów z Tobą i
        tego bardzo żałuję, że nie było mnie przy Tobie wtedy kiedy mnie tak
        bardzo potrzebowałaś, że przez te kilka lat zmarnowałem tyle dni, godzin
        na zabawach i udawaniu kogoś innego, zamiast cieszyć sie tym wszystkim z
        Tobą. Teraz żałuję wiele rzeczy."

        Mi się z tej treści wydaje że on jest gotowy na leczenie, brakuje tylko jakiegoś impulsu, czegoś....w ogóle to Wam wygląda na ChaD? Mi się wydaje że tak, w rodzinie męża jest taki przypadek i wyglądało to podobnie, stąd wiem o tej chorobie.
        • ergo_pl Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 14:24
          Byliście i jesteście bardzo zżyci, bliscy sobie. Widzieliście się w ostatnich latach?
          Może powiedz, że bardzo chcesz go zobaczyć, przytulić się do i jego też. Może gdzieś na mieście na początek, żeby czuł się bezpiecznie?
          Niezależnie, czy ma chad, czy nie, on potrzebuje pomocy. Rozumiem Cię, bo sama mam przyrodniego brata, który jest mi bliższy niż rodzice (jest daleko i kilka ładnych lat go nie widziałam), i wiem, że zrobiłabym wszystko, co się da...
          Nie wiem, co Ci więcej poradzić. Ale życzę Ci mnóstwa sił i sprzyjającej opatrzności Wam obojgu.
          • lolinka2 Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 17:02
            bardzo prosto:
            telefonujesz na policję, albo idziesz osobiście, informujesz o groźbie samobójstwa i podejrzewanej chorobie psychicznej plus przestępstwach (niespłacane długi etc.)
            podajesz maile, nr gg etc. policja namierza, interweniuje, odstawia do wariatkowa.

            Tam być może mu do rozumu przemówią. Sprowadzą do neutralnego na tyle poziomu, żeby zajarzył co zmalował i co z tym można zrobić. I silny kontakt z personelem szpitala, jesteś rodziną, więc zasadniczo będzie łatwiej.

            Aha, minusy rozwiązania: cała rodzina prawdopodobnie przeciwko tobie.
            Plusy - ratujesz głupiemu życie.
            • 36.a Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 18:01
              Rozumiem motywy, ale...chciałabyś być analogicznie potraktowana?
              Robisz podobnie?
              Kurczę, nie miałabym odwagi. Nie chciałabym tak.
              Wierzę, że odpowiednimi słowami można dotrzeć do każdego człowieka.
              Nie siłowo.
              Kropla drąży skałę nie siłą, ale częstym padaniem.
              Negocjator miałby tu pole do popisu.
              • lolinka2 Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 19:07
                negocjator miałby w razie potrzeby siły policyjne za plecami
                użyją kogo zechcą, w tej sytuacji wypadałoby użyć pogotowia z kaftanem

                i tak, proszę, gdy mi odbije - potraktujcie mnie tak.
                Gdy będę straszyć że się zabijam, gdy narobię długów, gdy zniknę i rodzina nie będzie mogła się ze mną skontaktować etc. - zawołajcie pogotowie i policję.

                Dziękuję.
                • to.niemozliwe Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 20:15
                  A jak w szpitalu stwierdza, ze cpa i symuluje, zeby uciec w niepoczytalnosc, potrzymaja na odwyku i odstawia na policje?
                  • lolinka2 Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 21:02
                    no to chłopak odpowie za winy i będzie kogo w ciupie odwiedzać. I co?
                    przynajmniej złotego strzału nie zaliczy.
                    • quaxo Re: ChaD? Jak pomóc? 07.01.11, 23:34
                      BĘDZIEMY PAMIĘTAĆ. ZADZWONIMY. big_grin wink
                • czareg Re: ChaD? Jak pomóc? 09.01.11, 07:23
                  > negocjator miałby w razie potrzeby siły policyjne za plecami
                  > użyją kogo zechcą, w tej sytuacji wypadałoby użyć pogotowia z kaftanem
                  >
                  > i tak, proszę, gdy mi odbije - potraktujcie mnie tak.
                  > Gdy będę straszyć że się zabijam, gdy narobię długów, gdy zniknę i rodzina nie
                  > będzie mogła się ze mną skontaktować etc. - zawołajcie pogotowie i policję.
                  >
                  > Dziękuję.

                  Nie ma sprawy - masz jak w banku.
    • to.niemozliwe Re: ChaD? Jak pomóc? 06.01.11, 20:18
      Sorry, ale czy znasz sie na tyle na biznesie, ze to co piszesz "firma hulala" to nie bylo wszystko za kredyt?
    • speedymika Re: ChaD? Jak pomóc? 07.01.11, 00:46
      Odpisuję hurtem:
      Tak, znam się na biznesie. Firma działała dobrze. Ale brat zamiast trochę odkładać, zainewestować, wszystko przetracał. Poza tym, wiedział, że wszystko jest trochę palcem na wodzie pisane. Długo by tłumaczyć, chodzi o to że zdawał sobie sprawę że wszystko może się zawalić i to nawet niekoniecznie z jego winy (takie realia tej firmy -matki, jego poprzednicy też wylądowali na lodzie), mówił o tym nawet kiedyś na samym początku, i nic nie zrobił żeby się zabezpieczyć. Myślał tylko o tym co teraz, o tym z jaka celebrytką uda mu się iść do łożka (a kilka zaliczył, tych ogólnie znanych), itede.
      2. policja tylko w sytuacji kiedy dostanę maila albo sms z info - do widzenia żegnam. Jak ktoś zauważył, po tym już nie odbudowałabym zaufania. A ono będzie potrzebne już zawsze. Samo zawiezienie do szpitala nie oznacza że po wyjściu już nie będzie potrzebował pomocy. Muszę to zrobić tak żeby później dalej chciał ze mną rozmawiać.
      3. Właśnie - kwestia symulacji. Pytanie czy policja nie uzna że lepiej go od razu odstawić do aresztu, przecież tam też sa lekarze.... więc odpada i z tego powodu.
      Generalnie nie ma mowy o symulacji z jego strony, bo póki co jestem jedyną osobą która wierzy że to co się dzieje, jest wynikiem choroby. Aczkolwiek żeby go nakłonić na leczenie, wspomniałam mu, że papiery że ma chorobę psychiczną, mogą pomóc w przeprowadzeniu upadłości konsumenckiej, bo tylko takie widzę rozwiązanie spraw finansowych. Może nie powinnam tak mu tego przedstawiać, ale ważne dla mnie żeby rybka złapała przynętę, a dalej - zakładam że jak zacznie się leczyć, to i zacznie też inaczej rozumować. A swoją drogą o upadłość trzeba się postarać, to jedyne wyjście (nie wspominałam że jego obecna kobieta jest w ciąży i nie pracuje, nie ma też gdzie iść bo jest z domu dziecka, fajnie prawda?). Szanse są znikome (na tym też się znam), ale jakieś istnieją i trzeba o nie powalczyć. Tylko musi iść na leczenie i zgodzić się abym z mężem zajęła się jego sprawami. Wiadomo, cudów nie ma, chodzi mi głównie żeby zrobić porządek z jego głową. A jak przy okazji jednak się uda coś tam naprostować ze spraw finansowych, to będę szczęśliwa.
      4. Tak jesteśmy bardzo zżyci. Zawsze byliśmy, tak to jest jak się wychowuje w domu z problemem alkoholowym. Ostatnie parę lat mnie olewał, nie byłam dość dobra, nie zyłam na kredyt, nie chciałam się lansować w towarzystwie. Widzieliśmy się miesiąc temu, ja już mniej więcej wiedziałam co jest grane naprawdę, ale on jeszcze udawał, nie przyznawałam się do tego co wiem, dopiero teraz od tygodnia mniej więcej otworzył się w mailach.
      • to.niemozliwe Re: ChaD? Jak pomóc? 07.01.11, 04:49
        Odwolaj sie wobec niego do faktu z jego przeszlosci, ze jak sie ogarnal po wyjsciu z wieznia, to byl w stanie normalnie i z satysfakcja funkcjonowac - czyli jak sie zawezmie, to mu wychodzi.
        Ale musi sie leczyc, tego nawet Twoja pomoc nie zastapi.
        Upadlosc konsumencka w Polsce to mit. Poczytaj przepisy i komentarze, moim zdaniem nie do zastosowania dla Twojego brata.
        Czesto dluznicy w beznadziejnej sytuacji wyjezdzaja za granice ustanawiajac pelnomocnikiem kogos z rodziny.
        Co do kredytow, to zwykle ogromne w pierwszej chwili,to w perspektywie kilkunastu lat moga byc do udzwigniecia, zwlaszcza po czesciowym umorzeniu. Udaj sie do prawnika, zeby miec wiedze o aspektach prawnych. Realistycznie, to bez leczenia nie ma szans i to musi do niego dotrzec jak 2+2=4. Inne sprawy zawsze sa do ogarniecia.
        Wspolczuje. Uwazaj na wchodzenie w role wybawiciela, bo to poglebia jego biernosc.
        • speedymika Re: ChaD? Jak pomóc? 07.01.11, 07:41
          Prawnika mam w domu smile
          Dlatego wiem jak faktycznie wygląda przeprowadzenie upadłości i że szanse są znikome. Ale i tak chcę spróbować.
          Zobaczymy co czas przyniesie. Teraz czekam na jego odpowiedź na ostatniego maila - przekopiowałam tam 2 historie z życia osób cierpiących na ChaD, oraz opis samej choroby. Mam nadzieję, że zastanowi się nad tym i zobaczy podobieństwo do tego co sam wyprawiał.
          • to.niemozliwe Re: ChaD? Jak pomóc? 07.01.11, 07:45
            To pewnie Twoj prawnik wie, ze lepiej sie upewnic u kolegi prawnika wink
            • speedymika Re: ChaD? Jak pomóc? 07.01.11, 08:41
              Wie, wie, mój tylko teoretyk, ale paru kumpli ze studiów bardzo praktykujących jest. Już obiecał się rozeznać smile
              • qbel2 Re: ChaD? Jak pomóc? 07.01.11, 20:10
                Coś mi tu koleżanko nie pasuje. Masz prawnika w domu i nie wiesz, że w Polsce za długi nie idzie się do więzienia, ba - w ogóle nie ma sprawy karnej za długi? Więc albo Twój brat nawywijał coś jeszcze (może kredyt wyłudził?), albo nas picujesz.
                • to.niemozliwe Re: ChaD? Jak pomóc? 07.01.11, 23:06
                  Sypianie z prawnikiem nie jest tozsame z ukonczeniem studiow, choc w obu przypadkach kluczowe pojecie to....stosunek. big_grin
                  W jednym przypadku emocjonalny, w drugim prawny. B-)
                • ergo_pl Re: ChaD? Jak pomóc? 08.01.11, 00:57
                  > Więc albo Twój brat nawywijał coś jeszcze (może kredyt wyłudził?), albo nas pi
                  > cujesz.

                  A co my orzekamy o zasadności pójścia do paki? chyba meritum wątku jest inne.
                  • qbel2 Re: ChaD? Jak pomóc? 08.01.11, 15:42
                    ergo_pl napisała:
                    > A co my orzekamy o zasadności pójścia do paki? chyba meritum wątku jest inne.

                    A tak precyzyjniej, o co ci biega?
                    Ponoć brat autorki nie może iść się leczyć, bo go namierzy policja i wsadzi do więzienia za długi, więc wskazuję, ze ta przyczyna jest NIEPRAWDZIWA, bo w Polsce nie ma odpowiedzialności karnej za długi. I wyrażam zdziwienie, że autorka wątku - rzekomo mająca prawnika w domu - łyka ten kit jak pelikan, ewentualnie sama coś tworzy...

                    Więc jak widzisz moja uwaga odnosiła się do meritum, może nie każdy to pojął, być może umysłowe opanowanie tego wymaga tytanicznego wysiłku intelektualnego...
                    • ergo_pl Re: ChaD? Jak pomóc? 09.01.11, 12:20
                      qbel2 napisał:

                      >bo w Polsce nie ma odpowiedzialności karnej za długi

                      hi, hi.
                      bądź precyzyjny co do tych długów (tzw. oszukańcze).
                      a w ogóle po co taka eskalacja nerwów? może cościk na uspokojenie? paczka meliski na przykład?


                      • qbel2 Re: ChaD? Jak pomóc? 09.01.11, 13:45
                        No, troszku wczoraj wstałem lewą nogą smile
                • speedymika Re: ChaD? Jak pomóc? 08.01.11, 18:18
                  Coś w tym stylu. Cięzko by było dostać kredytów na w sumie 800 tys. człowiekowi który ma dochodów z firmy oficjalnie w deklaracjach do US powiedzmy 10 tys złotych. Jak prawie każdy prywatny przedsiębiorca, brat stosował małą "księgowość kreatywną" w celu płacenia jak najniższych podatków.
                  Miał jakąś osobę, która za "skromną opłatą" pomagała mu załatwić kolejne kredyty.

                  Także to wszystko nosi znamiona wyłudzenia w banku i oszustwa w US, co już w naszym kraju jest karane.
                  Zresztą nie wiem czego on się może jeszcze bać - być może czegoś jeszcze nie wiem. On podkreśla przede wszystkim że WIE że go czeka aresztowanie - jak pytałam o to męża, mówił że właśnie jak wyjdą te przekręty w US i przy kredytach to jak najbardziej.

                  Jestem osobiście zresztą zaskoczona wysokością tych kwot bo ja to szacowałam na 400 tys mniej więcej - 10 aut do firmy, 2 własne dość drogie, te 250 tys. odnawialnego, zakładałam że do niedawna jeszcze je spłacał i cześc aut nawet już jest spłaconych). Teraz to już nie wiem ile tego nabrał jeszcze i czy w ogóle spłacał, chyba tak bo pierwsze kredyty były brane ok 4 lat temu.
                  • qbel2 Re: ChaD? Jak pomóc? 09.01.11, 04:21
                    Aha, czyli potrójna księgowość - prawdziwa na własne potrzeby, z dochodami zaniżonymi dla skarbówki (czyt. oszustwa podatkowe), a zawyżonymi dla banków (czyt. wyłudzenia kredytów).

                    Nie sądzą, by go tak zaraz "organy" zapudłowały. Jeśli przekona ich, że nie będzie robił problemów ze stawieniem na wezwania, to raczej nie będą go utrzymywać na koszt podatnika.

                    Najlepszym wyjściem dla niego byłoby:
                    1. Wynajęcie adwokata.
                    2. Położenie się do szpitala psychiatrycznego.

                    W czasie jego pobytu w szpitalu, adwokat lata i załatwia w prokuraturze, żeby zastosowany został jak najłagodniejszy środek zapobiegawczy (np. zakaz opuszczania kraju + dozór policyjny).

                    Jeśli będzie się ukrywał, to na szanse na areszt po złapaniu wydatnie rosną. Nikt się nie będzie bawił w kotka i myszkę.

                    Ale mam też złą wiadomość: areszt go może ominąć, ale więzienie zapewne nie. Jak sądzę, ma szanse na wyrok w zawieszeniu, ale z obowiązkiem naprawienia szkody. Jeśli szkody nie naprawi, a sumy są poważne, to wyrok zostanie odwieszony. Chyba że biegli uznają, że miał zniesioną poczytalność, ale przy ChAD to mało prawdopodobne.
                    • czareg Re: ChaD? Jak pomóc? 09.01.11, 07:45
                      Dość porąbana sytuacja.
                      Jak rozumiem, brat zdaje sobie sprawę ze swoich kłopotów z "głowom".
                      To może zacząć od dobrego psychologa.
                      Sama idea pójścia na terapię jest "trendi" i "topowa" - a dobry psycholog, jak zauważy potrzebę interwencji lekami, będzie potrafił przekonać delikwenta do odwiedzenia psychiatry.

                      PS. Coś krotochwilnie wyszedł mi ten wpis - ale tak się teraz czuję, więc for mountain - very sorry.
                  • lolinka2 Re: ChaD? Jak pomóc? 09.01.11, 13:31
                    nie takie rzeczy w naszym kraju noszą znamiona wyłudzenia: niedoręczenie ZUSowi przez ponad rok jednego zaświadczenia, od którego zależy wypłacanie świadczenia to też wyłudzenie miało być.... a okazało się, że najpierw mania, a potem sprzątanie gruzów po maniakalnym nawywijaniu (więc brak czasu dla szanownych organów władzy, bo większe problemy świadczeniobiorca miał). Kwota to jakieś 10 tys zł. Więzienie w zawiasach w paragrafie stoi.
                    • ergo_pl Re: ChaD? Jak pomóc? 09.01.11, 13:41
                      No. wystarczy obejrzeć sprawę dla reportera np., żeby się przekonać o praktyce, a nie teorii.
    • speedymika Re: ChaD? Jak pomóc? 10.01.11, 22:17
      Dzięki za pomoc.
      Brat nie odzywa się od kilku dni. Nie mam pojęcia co robić. Jego była żona też nic nie wie. Zazwyczaj z nią utrzymywał kontakt, ze wzlędu na syna. Teraz do niej też nie odpisuje.
      Parę dni temu mieliśmy gościa....pisałam wcześniej, że w rodzinie męża jest przypadek osoby która ma zdiagnozowaną afektywną....
      On jest teraz znowu w manii. To straszne, wcześniej widziałam go dopiero w szpitalu, jak już był wyciszony lekami. nie umiem słów znaleźć, żeby opisać co widziałam.
      Człowiek bez zadnego kontaktu z rzeczywistością. Wkręcony, nakręcony tak, że nie szło dwóch słów do niego powiedzieć.
      Od jakiegoś czasu były sygnały że coś z nim nie jest oki. Naprawdę, to co zobaczyłam, mnie przerosło.
      Zdaje się że nie chodził do lekarza od jakiegoś czasu, i sam sobie zaczął zmieniać dawki leków. Trudno powiedzieć, ciężko z nim się kontaktować.
      Po paru godzinach nawet wrzeszczenia do niego, w koncu się złamał, zaczął płakać, wyrzucił z siebie stare żale, po czym przyznał że czuje że znowu jest w manii i obiecał się leczyć. Resztą musi się zająć bliższa rodzina, z którą jesteśmy w kontakcie.
      To było straszne, człowiek opętany po prostu. Gdybym nie wiedziała o chorobie, dałabym sobie rękę uciąć, że wciągnął duuuużo kokainy.
      I teraz nie wiem, czy mój brat kiedykolwiek był w takim stanie? Pamiętam, że w czasie rozwodu, był bardzo dziwny, Wtedy mieliśmy kontakt głownie przez gg. Wypisywał dziwne rzeczy, że on każdego umie rozpracować, podporządkować sobie, że on była żonę tak zastraszy że nic nie powie o jego wybrykach, że nikt go nie złapie na niczym bo on jest lepszy niż wszyscy, że nawet nie wiem jaki on jest mądry...teraz tak myślę, że byłam potwornie głupia, że nie szukałam wyjaśnienia. Że wszystko traktowałam jako odrębne "odpały" - to od nadmiaru kasy, tamto od nadmiaru zainteresowania kobiet, tamto od sterydów, tamto od kokainy....często też przyłapywałam go na kłamaniu, dzisiaj pisał coś tam, za parę dni zupełnie inaczej to przedstawiał, jak potem się okazywało, zależnie od sytuacji, dopasowywał "fakty do teorii", wiecie o co chodzi.
      Tak czy inaczej, nie wiem co robić. Jak działać. Cieszę się że przynajmniej gdzieś mogę o tym napisać.Ciągle jak słyszę dzwoniący telefon mam stracha że to wiadomość o jego śmierci.
    • xiso Re: ChaD? Jak pomóc? 14.01.11, 22:00

      Powiedz mu prawdę... Np ze mania to stan ograniczonej poczytalności i zawierane w tym stanie umowy a wiec i kredytowe mogą byc nie wazne... Moze to go przekona. Zawsze to wyjście. Pamietaj chorego nie przekonasz argumentem tylko podstępem. Uwierz mi niestety przekonałem sie na własnej skórze ze argumenty zwykłe sa nieskuteczne. Poza tym tak jest naprawde i byc moze udalo by mu sie czesc długów w ten sposob anulować ale warunek postaw ze jak zbadają i diagnoza bedzie choroba to bedzie sie leczyć i leki bedzie brac. Choc szczerze to lata moze trwać nim dotrze do niego gorzka prawda... Współczuję. Trzymaj sie. Nie zniszcz siebie ratując go. On i tak wstanie. Obyś ty wtedy nie byla wrakiem juz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka