sensi42
17.05.12, 00:07
Znowu zaczynam schizować. Ostatnimi czasy żyję w pędzie- trochę udzielam się społecznie, pomagam w organizacji imprezy dochodowej dla szkoły. Dużo jeżdżenia, załatwiania, podejmowania szybki decyzji. Dodatkowo ciąża córki, zewsząd słyszę,że muszę jej pomóc, załatwić to i owo (z tym problemem jestem akurat pozostawiona sama sobie). No i chodzę to tu, to tam. I gadam,gadam,gadam. Potem w domu rozpamiętuję, że niepotrzebnie pewnie, za dużo, że głupoty, że się ośmieszam,etc. Jednym słowem zaczynam się nakręcać. Konsekwencją tego są lęki. Fajka za fajką, bóle karku, płacz. Nie chcę się tak czuć!