Dodaj do ulubionych

Filantropia

26.09.15, 01:41
Nakręcona filmem K. Paciorka nt. bycia dawcą macierzystych komórek krwi pomyślałam, że to mógłby być niezły sposób na wyjście z doła [cel uświęca środki], a tu dupa, przyjmowanie antydepresantów w cudowny sposób nas wyklucza. W takim razie myślę dalej. Wysłanie datku dokądkolwiek jest wg mnie mało zadowalające. Z ciekawszych datków: wysłałam 20 zet eł na Wikipedię big_grin Pomyślałam, że to taki rodzaj prenumeraty, a wtedy szperałam tam wyjątkowo często. Ostatnio resztki abonamentu zanim Orange mi je pożre, bo nowy okres rozliczeniowy, zużyłam na wysłanie kilku smsów o treści NEPAL. A tu wyjątkowo uwodzicielska muzyczka była. No cóż, poruszyła, może tak winnam napisać. Co by tu jeszcze można zrobić...

Uśmiechanie się bezinteresowne do ludzi daje średnią responsywność smile ale ja tak lubię.
Starsi oduśmiechują się rzadko sad Co by tu jeszcze można zmajstrować...


Pogadajcie ze mną smile

I miłej sobotyyy!
Obserwuj wątek
    • obecna_xyz Re: Filantropia 26.09.15, 08:59
      W Irlandii, gdzie byłam u mojej córki, w małych miasteczkach wszyscy obcy ludzie mówią sobie dzień dobry. W mojej okolicy wzbudziłabym tym konsternację, wszyscy są jacyś zagniewani. Pozdrawiam. A sobota jest miła bo schudłam od wczoraj 300 g. Ogólnie jednak jestem na dnie ludzkiego śmietnika i czekam kiedy się odbiję. wink
      • 39.a Re: Filantropia 26.09.15, 13:41
        Ja się uśmiecham i tak bo to silniejsze ode mnie. Zaglądam w oczy i ciach. Mój target to ludzie daleko po 70, czasem dzieci z plecaczkami, ot tak, po prostu. Współczuję im, to ciężka praca ta nauka. Dziewczynka lat 7 uśmiechnęła się miło, a mi serce urosło big_grin A. I życzę wszystkim miłego popołudnia/dnia, w sklepie, jak chwilę z kimś na ulicy rozmawiam itd. Bo tak lubię.

        Ja na razie w wyrze, z kawą. Przyłącz się do mnie ze swoją kawą//herbatą! smile
    • rainbow_73 Re: Filantropia 26.09.15, 09:44
      Odnoszę wrażenie, że czujesz się całkiem nieźle. Prawda to?
      • 39.a Re: Filantropia 26.09.15, 14:05
        Sic at non. Antydepresant o 25 mg w górę, co dało dość dobrą energię do działania, planów, setki pomysłów, ale rozsądnych, zapisywanych, "a zwierzątko nowe to kupię na wiosnę". Prawie wszystkie pomysły nie są na hurra, ale z odroczeniem. Uczę się systematycznie od 2 m-cy angielskiego, codziennie. Z aplikacji, którą językoznawca nazwał nuggetsem. Niech będzie, że w wersji instant, ale lepsze to niż kompletne nic. Usiłuję codziennie mieć co robić. Każda wykonana praca to + 1 do poczucia własnej wartości. Nazwałam to "metodą zadaniową". Pozakładałam kilka plików, które ponazywałam szumnie projektami i klepię w tych plikach co dzień nowe zdania, skrawki zdań. Bardzo małe kroczki. Ale sporo pozycji horyzontalnej, co wcale nie cieszy. Ale wstaję, nawet jeśli za godzinę znów miałabym leżeć.
        Poszłam wczoraj podciąć włosy, kupiłam wrzos w doniczce, przepłaciłam, bo to je****, najdroższa kwiaciarnia ąę w mieście ze zdziercami. To nic. Znalazłam parę kasztanów, Boże, można się cieszyć nawet z takich głupot. Kolor wrzosowy wycisza. Ucieszyłam się, że znów mogę kupić ulubiony, z cienkiego szkła dzbanuszek do herbaty. Długo go szukałam. Znowu herbata smakuje tak, jak powinna. Aż mi lepiej. Wracam do porządnego odchudzania. Zwykle hipo- miałam właśnie teraz, czasem rzut był przez cały grudzień, czekam więc na grudzień, ale cieszę się tym, co jest teraz. Podsumowując: energia dość dobra, nastrój średni. Przebłyski są. Czego wszystkim życzę.

        Co tej filantropii. Coś chciałabym znaleźć, ale na zasadzie: daję kawałek siebie. Organa po śmierci to trochę smutne i ze sporym - mam nadzieję - odroczeniem. Pieniążki to za łatwe i nie daje radości. Mam po za tym jeden olbrzymi Cel, na który ciułam. Krwiodawstwo i jak wyżej odpadło z hukiem. Szukam czegoś skrojonego na moją miarę.

        Ogromnie sobie zdaję sprawę z faktu, że depresja jednoznaczna jest z egoizmem. I...chyba jestem z tym pogodzona. Wtedy już nie ma sił na zbawianie świata. Ale teraz mam odrobinę siły, a otworzenie serca dałoby radość.

        Przy okazji, pozdrawiam tych, którzy tylko czytają, a szczególnie tych, co dużo tu pisali. Dajcie znak życia.
        • jaskolka82 Re: Filantropia 27.09.15, 16:16
          A może jakis mini-wolontariat w schronisku dla zwierząt, psów, skoro myślisz o zwierzątku na wiosnę? Chyba że wolisz koty... Ja trzy lata temu wzięłam labradora i powiem Ci wkręciłam się na maksa z wychowywaniem i szkoleniem go, zapewnianiem mu odpowiedniej dawki ruchu i kontaktów z innymi psami smile Ale teraz on preferuje l;udzi. Sam chyba uważa się za człowieka, a psy wydają mu się jakimś obcym gatunkiem. Przez pierwsze 2 lata spisywałam się wzorowo. Potem nastały gorsze czasy, więc dobrze że miał kto podjąć współpracę w opiekowaniu się nim (głównie z wyjściem z domu z nim było mi czasem ciężko), ale że miał kto wyjść to nie było problemu... Warto wziąc to pod uwagę. Ale są rasy ktorym wystarcza 15 minut na siusiu 3 razy dziennie. No i można wziać ze schroniska psa już doroslego, mniej wymaga czasu i sił. Mój pies wyczuwa jak źle ze mną, przyłazi, wdrapuje się na łóżko i patrzy na mnie rozumiejąco. Eh... Rozpisałam się... A jak uspokaja, jak nie mogę zasnąć. Lepiej niż człowiek wink Ale to indywidualna sprawa... wink Fajnie że się dobrze (w miarę) czujesz. smile

          A co to za aplikacja do nauki angielskiego? Też CHCĘ coś z tym zrobić. CHCIEĆ to piękny stan.

          Co do uśmiechów, to czasem/rzadko zdarzają mi się takie niespodziewane współusmiechy z kimś obcym na ulicy. Jest w tym coś niesamowitego... Takie, że czujesz, jakby ktoś właśnie podarował ci coś bardzo cennego. To jak dar. Ułamek chwili zrozumienia, bezinteresownego wejrzenia w oczy, w duszę, w serce. Coś takiego... hihi... Ciepło w oczach, jakby znalazł się na ulicy ktoś, kto właśnie z Tobą nawiązał metafizyczną łączność. Pierwszy raz ktoś mi to nazwał, na kursie z gestaltu (ale Ty chyba go nie lubisz...). Ja już też mniej...

          Kolor wrzosowy jak najbardziej..., Zgadzam się. też kupiłam ostatnio jednego w markecie, się zdziwiłam już po fakcie, że 13zł aż kosztował ;-( Już od jakiegoś czasu, czekam aż będę mogła sobie w tym odcieniu, ale spokojnym takim, nienachalnym, zrobić coś w pokoju swym... wink Kasztany też zbieram... wracam się na ulicy by podnieść i noszę w kieszeni, ściskając w ręku jak kamyk zielony... Są jak skarby. Na początku świecą się, dorodne i tłuściutkie, ale gdy wyschną robią się smutniejsze. Cóż - życie.
          • 39.a Re: Filantropia 27.09.15, 18:13
            gestalt to inaczej psychologia postaci, nic do niej nie mam smile [nie ufam NLP, podejrzane są ustawienia Berta Hallingera], nie bardzo też a priori ufam beh-poznawczej, zbyt mechaniczna, ale to subiektywne odczucie.

            18 zł sad pogięło kogoś.

            duolingo, ktoś polecił Paulinie z "Mówiąc Inaczej" i złapałam. to tak dla szybkiego odświeżenia ang. i dla pójścia dalej. wyrabia systematyczność.

            uśmiech to podobno pół pocałunku smile o ile nie lubię para-kueljowych maksym to ta chwyciła za serce.

            Racja z tymi kasztanami. Nie znajduję jakiejś szalonej przyjemności w zbieraniu grzybów (nie umiem zbierać, znajdę coś tam z rzadka), o tyle kasztany to jak sport. I też smucą te pomarszczone. W ogóle nie lubię jak coś się zużywa, niszczy, tak jak jeden z bohaterów Cząstek elementarnych Huelbe.... reagował depresją na wyszczerbienia, podniszczenia, zużywanie, ryski. Jak ja to rozumiem sad

            pisz smile lubię czytać.








            łapię się na tym, że napęd mam, ale działam mechanicznie, nastrój ch****
            • za_mszowe Re: Filantropia 05.11.15, 08:47
              Wznawiam ten pozytywny wątek i chcialam przy okazji przeprosić Ciebie, 39.a za mój rejestr dyskursu (ang. register). Ostatnio suplementowałam się wit PP (tutaj polecala jedna pani która naturalnymi terapiami leczyła syna psychotyka, nick jakoś na "b"; czytałam tez trochę publikacji na ten temat pozniej) i niestety widzę po sobie, że te dwa tygodnie miałam speeda jak rasowy palacz. Na pudełeczku widnieje jak byk "inositol nicotinate". Kilkoro moich znajomych, prężnych trzydziestolatkow sukcesu wink popala w podobnym celu e-papierosy (tytoniu wcześniej nigdy nie tykali raczej, a juz na pewno nie regularnie).

              Ostatnio szukam w sieci fajnego rękodzieła na gwiazdkowe prezenty (mam podwójne święta w dwu lokalizacjach i w sumie prawie 30tke osób do choćby symbolicznego obdarowania). Najlepiej, gdy to jest połączone z akcjami charytatywnymi. W sensie, że zbiórka na cele fundacji, które na serio zajmują się pomocą, a nie mieleniem kasy (jeśli np chodzi o pomoc zwierzetom), czy też na subkonta konkretnych podopiecznych.
    • drugikoniecswiata Re: Filantropia 05.11.15, 17:47
      Jak się domyślam (może błędnie) nie pytasz o działanie interaktywne typu odwiedzić staruszka, tylko jakieś jednak - na odległość. Myślę, że fajne są wszelkiego rodzaju zbiórki / dary materialne, właśnie dlatego, że mają wymiar nie tylko finansowy. Poczynając od zbiórki banków żywności w supermarketach, przez doraźne odpowiedzenie na czyjeś internetowe "potrzebuję tego i tego", kończąc na regularnym wspomaganiu konkretnych ludzi - nie tylko wpłatą, ale też listem, paczką itd. Moja rodzina w stanie wojennym dostawała paczki od nieznanej nam rodziny francuskiej. Do dziś jesteśmy w kontakcie, serdecznej przyjaźni. Dużo o tym ostatnio myślałam w kontekście sytuacji z uchodźcami, albo choćby tylko warunków bytowych na Ukrainie. Pole działania jest na pewno duże, pytanie o - odpowiedzialność przy długofalowych zobowiązaniach. Przemawia do mnie (bardzo) idea fundacji "Mam marzenie" / "dziecięca fantazja" (dwie bliźniacze struktury), zerknij, choć w połowie przypadków dzieci marzą teraz o laptopach. Fajne jest pomaganie dzieciakom w nauce, ale tu już zobowiązanie długofalowe właśnie, trudne. No i kontakt f2f wink Niedługo WOŚP, może jakiś lokalny sztab? Albo aukcje charytatywne właśnie? dołączenie do jednej z wielu zbiórek śpiworów, czy to dla uchodźców, czy dla bezdomnych w Warszawie? kluczowe chyba rozstrzygnięcie: sprawa jednorazowa czy konsekwencja. podskoki te i owe trochę się do tego mają.
      • za_mszowe Re: Filantropia 06.11.15, 00:15

        coś w tym jest; nigdy nie byłam jednorazowo zaangażowana w jakąś akcję społeczną dłużej niż rok akademicki; tzn z przerwą na wakacje. a im dalej od skończenia regularnych dziennych studiów (czyli już 8 lat minęło), tym wiecej obowiazkow i nie ma się siły/czasu/motywacji. doraźnie potrafię pomagać.

        do 39.a (o ile Ci się nie odwidziało): zwierzaka można też adoptować, ew. wziąć od kogoś młode wkrótce po przyjściu na świat. tzn nie wiem, jakie zwierzę chcesz przygarnąć, ale są nawet stowarzyszenia przyjaciół świnek morskich, szynszyli, etc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka