Dodaj do ulubionych

Lęki i strachy

11.05.16, 23:35
...przed samodzielnym zamieszkaniem. Przymierzam się do zakupu mieszkania.
W końcu. Najwyższy czas. Żeby się oddzielić. Chociaż nie mam nic na przeciwko
domom wielopokoleniowym, ale wtedy, gdy wszyscy mniej więcej równo partycypują
w kosztach. Niemniej, brakuje mi życia prywatnego, takiego na 100%.
Przeprowadzka chyba do Warszawy, blisko życia [tak to obecnie rozumiem,
do kina jadę np. ponad godzinę, wolałabym krócej itd...]

Mam problem z zasypianiem, gdy jestem całkiem sama w mieszkaniu. Do 5. rano
świeci się lampa, zasypiam nad ranem.
Obecność rodziców za ścianą, teraz, gdy śpią - daje poczucie bezpieczeństwa.
Jestem introwertykiem, boją się, że samotne mieszkanie zamknie mnie...mam
jakieś skojarzenie z pieczarą smile) nie wiedzieć czemu.
Mam bardzo pogodną matkę, kontakt z nią leczy (wielu ludzi, nie tylko mnie),
ludzką, radosną, mądrą.
Przeorganizowuję od jakiegoś czasu swój pokój wiedząc, że zostawię go do jej
użytku. Jutro zmieniam materac na znacznie twardszy smile, już ją widzę jak siedzi
na balkonie i słucha ptaków. Planuję wyprowadzkę na przyszły rok.
Boję się, co będzie, gdy złapie mnie depresja i zalegnę na długie dni w wyrze.
Przyjaciółka namawiała mnie na zakup mieszkania w jej mieście, blisko niej.
Bo również taniej.

Wszelkie uwagi, pomysły, spostrzeżenia, pocieszenia i podniesienia na duchu
mile widziane.
Obserwuj wątek
    • za_mszowe Re: Lęki i strachy 12.05.16, 09:26
      W Warszawie polecam spokojną i swojską dzielnicę z lasem i pętlą pierwszej linii metra wink. Tez sie tam osiedlę na stałe, niestety dopiero za kilka lat (ceny za mkw nawet w 10-letnim lub starszym budynku zaporowo wysokie). Gratuluję decyzji. Zastanow sie nad lokalizacją - może rada przyjaciółki jest OK, nie każdy w Twojej sytuacji mialby ochote dobierac kredyt jezeli udalo mu sie odlozyc 100% kwoty na mniejsze lokum.

      Praca zdalna moze czynic odludkiem szczegolnie w dni powszednie, przerobilam to na sobie. Cos za cos,do innego trybu pracy nie jestem niestety ze wzgl na zdrowie zdolna.

      Przemyśl swoje wybory, będzie dobrze. smile
    • grzegorz_rzeszow Re: Lęki i strachy 16.05.16, 18:32
      Zmiany.... - powodują takie własnie dolegliwości (szczególnie dla osób z zaburzeniami nastroju, etc).
      Na bezsenne noce polecam mianserynę (nazwy handlowe leków: Miansec, Miansegen, Deprexolet) w dawce 10 mg przed snem. Nie uzależnia, działa p/depresyjnie.
      • za_mszowe Re: Lęki i strachy 16.05.16, 18:58
        Takich odrealnien wczesnym rankiem jakie mialam po mianserynie,nie polecam nikomu. Zwlaszcza jezeli juz ma sie inny antydepresant do kompletu,a mianseryna przekoszmarnie "gryzie" sie z innymi tego typu lekami.

        Niestety zmian nie da sie uniknac,a jak sie pracuje zdalnie z miejsca zamieszkania w systemie zmianowym i mieszka samemu,to juz w ogole. W ogole witam na forum wink
        • 39.a Re: Lęki i strachy 16.05.16, 21:42
          Ja się boję duchów big_grin Jak bum cyk cyk.
          Nie pracuję zmianowo. Grafik mam bardzo wygodny i błogosławię niebiosa za moją pracę.
          Ostatnio piłam kawę w szlafroku w południe na balkonie, słońce grzało mi kolana, cudnie...
          Przed pracą.
          Ok, co do mianseryny, brałam sto lat temu, to stary lek, 4-pierścieniowy?
          Mam kwetipinę, usypia dobrze, ALE NIE CHRONI PRZED DUCHAMI!
          Młodsza siostra mnie opierdoliła za te strachy, ale ona z tych, co leczyliby ChAD
          pracą. Do pracy się kuźwa weźcie! Toć pracuję, sporo.

          I witamy Cię, Grzegorzu smile
          • za_mszowe Re: Lęki i strachy 17.05.16, 00:15
            Oops, pomylilo mi sie z kims kto ma że tak powiem czterobrygadowke;] w bialym kolnierzyku. Szczegolnie Twoje slowa o zasypianiu mocno nad ranem jakos mnie w tym utwierdzily.
            • 39.a Re: Lęki i strachy 17.05.16, 01:05
              Pracuję i kilka razy w m-cu od 8:00, i parę razy od 00:00, ale spokojnie daję radę.
              Od jakiegoś czasu jednak trzymam się planu zasypiania o 2:00 max. Tak jest OK.
    • chadrat Re: Lęki i strachy 24.05.16, 10:29
      hej moja rada jest taka, abyś stopniowo oswajała się z przebywaniem sama ze sobą, potrafiła spędzać czas samej, to Ci się przyda by nie przezywac szoku gdy zamieszkasz samotnie i wtedy bedziesz potrafila odnalezc sie w sytuacji.

      z mojego doświadczenia wynika że przeżyłam załamanie mimo że byłam stabilna, bo mieszkalam z rodzicami a potem wyprowadzilam sie nagle na stancje bez zadnego wczesniej "oswajania sie" wpadlam w depreche i potrzebowalam wsparcia przyjaciol, na szczescie mialam na kogo liczyc.

      dobry pomysl by w nowym miejscu miec kogos bliskiego i stopniowo oswajac sie do zycia samemu. np. wyjezdzac na kilka dni od rodzicow i pozyc sobie samemu pare dni, by oswoic emocje, poczcie osamotnienia, nie wiem odwiedz kogos lub wyjedz samotnie w celu wypoczynkowym, morze, gory, mazury. 1-2 dni na poczatku a potem coraz dluzsze wyjazdy. Jesli poradzisz sobie z samodzielnoscia ze stresem to znaczy ze jestes gotowa samodzielnie funkcjonowac bez rodzicow... takie jest moje zdanie smile pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga o ChAD ;

      chadrat.blogspot.com/
      • za_mszowe Re: Lęki i strachy 24.05.16, 12:02
        39.a juz probowala sie wyprowadzac i cos wynajmowac-oczywiscie dzieki za rady.


        Co do bloga, znajdz lepszy szablon oraz pisz dluzsze notkismile
      • za_mszowe Re: Lęki i strachy 24.05.16, 12:04
        Aaa jeszcze prosze wyjasnij forumowicxom, skad tska a nie inna nazwa bloga? Czyzby CHAD do kwadRATu?
        • za_mszowe Re: Lęki i strachy 24.05.16, 12:04
          *przepraszsm z gory za literowki wszystkich nad-czepialskichbig_grin
          • 39.a Re: Lęki i strachy 25.05.16, 02:08
            big_grin big_grin

            ależ czasem skaczesz innym do gardeł big_grin skąd ja to znam. z wiekiem uczę się dyplomacji.
            nawet, gdy mi się coś nie podoba big_grin

            dlaczego jeszcze boję się wyprowadzić. proszę nie oceniajcie: obniży mi się stopa życiowa.
            nie to, że jest przesadnie wysoka, ale...będzie skromniej. myślę, żeby złapać kolejne, trzecie
            zajęcie.
            ale. wróciłam dziś do domu z krótkiego wypadu i jak często w takich przypadkach: złośśśśććć.
            kuźwa, upieprzony czymś ekspres do kawy, czajnik też, zacznę jutro dzień od sprzątania.

            i. wiem, że nigdzie człek nie jest tak na 100% szczęśliwy.
            i. trudno mi z ludźmi, samej też niełatwo.

            dobraaanoc smile

            • za_mszowe Re: Lęki i strachy 25.05.16, 13:43
              Hej. Pisalam obcesowo - niestety udzielila mi sie atmosfera turbojatki na innym forum(niestety wdalam sie w dziwna nie prowadzaca do niczego dyskusje kilku osob)

              .
              Ja tylko podpytuje "blogerke" ktora kreuje sie na "terapeutyczny i blogerski profesjonalizm" (na zasadzie "spiewac kazdy moze"). Wiem ze Ty tez naskoczylas kiedys na jej sposob prowadzenia bloga (grafika nie taka, czcionki, wyglad, tresc, etc)- moge poszperac w archiwum wpisow z jesieni.

              Tak, po wyprowadzce obniza sie stopa zycia. Ja kilka dobrych lat temu z biedy zrezygnowalam z jedzenia miesa i czesto gesto zylam kasza z sezonowymi warzywami. Zaczelam kupowac ubrania w SH a nie w butikach czy sieciowkach. W koncu zapuscilam wlosy a czesc zabiegow kosmetycznych zaczelam wykonywac sama. Poczatkowo po wyprowadzce jest spory szok, ale jezeli jestes we w miare znosnej (=cokolwiek ustabilizowanej formie), da sie przyzwyczaic. Przenies sie tam, gdzie mialabys jakas bratnia dusze - by sie spotkac na zywo choc z raz w tygodniu(minimum). Po powrocie z wyjazdow chyba potrzeba odrobine czasu na "przestawienie sie". Będzie dobrze smile
              • 39.a Re: Lęki i strachy 25.05.16, 17:51
                Dziękuję smile

                Tak, mocno zniechęca niedopracowana albo żadna forma graficzna. Co zrobić,
                jesteśmy estetami.
                Ostatnio nie dostałam się do swojej kosmetyczki, pomogłam sobie sama. Farbowanie u fryzjera? Już nie, są świetne farby dające połysk, nawet droższe niż 20 zeta, ale pudełko wystarcza mi na 2 razy. Oszczędzam bardziej niż kiedyś, mięso rzadko, przestało smakować.
                Mam nadzieję, że dam radę, psychicznie przestawiam się na samodzielność, powoli...

                Dziś się aklimatyzuję smile
                No i czytammm. Dużo. Narkotyk, ale z tych zdrowszych.
                Uśmiech słoneczne Tobie i Wam.

                Aha, ostatnio skręciłam nogę i elegancko kulałam, przeszlo po 2 tyg.
                Myślę wtedy o ludziach w gorszej sytuacji. I doceniam chwile pełnego zdrowia.

                • dzedlajga Re: Lęki i strachy 25.05.16, 21:00
                  Zdradzisz jakiej farby używasz? Może być na priva
                  • 39.a Re: Lęki i strachy 25.05.16, 22:24
                    Récital Préférence L'Oréal Paris, w środku ma genialną odżywkę, która
                    wystarcza na parę myć.
                    • dzedlajga Re: Lęki i strachy 26.05.16, 02:56
                      Dzięki, spróbuję
                      • za_mszowe Re: Lęki i strachy 26.05.16, 09:30
                        Musicie miec krotkie wlosy,ja z moja siostra mamy grube dł. do łopatek i dwa op ledwo wystarczaja. Na szczescie ja jeszcze nie siwieje wiec nie bawie sie w regularne farbowanie.

                        • 39.a Re: Lęki i strachy 27.05.16, 00:51
                          Trochę zboczyłyśmy z tematu smile no ale.
                          Podpatrzyłam jak farbuje się włosy w salonie. Nikt nie zużyje na Twoje włosy jakichś kosmicznych ilości farby. Oszczędniej, a i tak jest ładnie pokryte kolorem.
                          Też mam grube włosy, niskoporowate.
                          Niestety, już nie da się ich nie farbować, chyba, że zachciałoby mi się mieć srebrne.
                          Geny.
                          • za_mszowe Re: Lęki i strachy 27.05.16, 21:25
                            Hmm,ja z takich co niestety doplacaja fryzjerom za wieksza-niz-standardowa ilosc czasu & pracy potrzebną na ogarniecie wlosow dlugich i bardzo gęstych. Urosna mi do pasa, oddam dla fundacji Rak'n'Roll (tak by zostala dlugosc potrzebna do zwiazania w ogonek).
      • 39.a Re: Lęki i strachy 25.05.16, 19:40
        Dzięki za odzew. Wiesz, jestem samotnikiem, ale z potrzebą bliskości, sama-sama boję się jednak,
        że popadnę w ciemność.

        Jeśli można mieć dla Ciebie wskazówkę odnośnie bloga: daj normalny tekst, czarne litery, czcionka
        normalna (gęsty tekst) albo tak jest obecnie modnie wielkie podtytuły, masę przewijania.
        KONIECZNIE MARGINES! Bez niego czytanie jest katorgą. Nie są potrzebne utwory po lewej,
        od razu odtworzyły się w słuchawkach. Jeśli ktoś ma inny gust - biada mu.
        Pozdro smile
        • za_mszowe Re: Lęki i strachy 26.05.16, 09:35
          vademecumblogera.pl/2015/02/10-ladnych-i-darmowych-szablonow-na-bloggera.html (nie, nie spam - poczytaj prosze CHADerko do kwaRATu o przejrzystosci na blogu smile )
        • alrija Re: Lęki i strachy 03.06.16, 21:31
          Cześć Aniu, piszę pod innym nickem,bo stary mi wywalili w gazecie.

          Dawno tu nie zaglądałam. Ja jestem waters123456, Dawno temu pisałam, chciałabym napisać coć o samodzielnym, odrębnym życie, bez rodziny pod wspólnym dachem tzn. mamy, taty itp.

          Ja od 3 lat mieszkam sama, choruję na Chad, leczę się, pracuję, nigdy nie byłam w szpitalu, nigdy nie wzięłam zwolnienia choć byłam w depresji a mój lekarz chciał wysłać mnie na minimum 1 miesiąc zwolnienia. Bałam się stygnacji że jestem psychiczna.

          Meritum - to co chcę napisać. Jeżeli jesteś gotowa na życie sama ze sobą w realu - to ok, wyprowadź się od rodziców.

          Moje doświadczenia :

          Odeszłąm, zostawiłam moją rodzinę tzn syn, mąż 3 lata temu.

          I mogę tylko zacytować tekst piosenki Dżem-u ;

          "Najgorzej to samotnym być, samotność to taka straszna trwoga... "

          Każdy jest inny, ja potrzebuję rozmawiać, gadać, opowiadać,, często jest to upierdliwe dla innych.

          Teraz od 3 lat wracam po pracy do pustego domu i żadnej motywacji do życia, zdaję sobie sprawę, że tylko ja sama mogę coś zmienić, jest dużo możliwości, ale nie potrafię skorzystać. Week-endy spędzam w łóżku bezmyślnie oglądająć 10 filmów dziennie, nic potem nie pamiętam. Ogarniam się wieczorem w niedzielę, przygotowuję ubranie do pracy. I ciągle to samo, tydzień za tygodniem od 3 lat. Nie mam siły zmienić niczego, całkiem mi dobrze z tym moim życie, choć moja zdrowa strona ciągle mi mówi w głowie : maż duzo możliwości, wyjdź z domu, idź na spacer, a mi się nie chce, a może nie mogę, nie chcę tłumaczyć wszystkiego moim Chad-em,

          Ale powtórzę " najgożej to samotnym być, samotność to taka straszna trwoga"

          To tylko moje osobiste refleksje na temat samotnego mieszania.

          Spokój owsze, ale też straszna samotność

          pozdrawiam

          Ula
          • alrija Re: Lęki i strachy 03.06.16, 21:34
            Przepraszm za błędy i literówki smile
            • alrija Re: Lęki i strachy 03.06.16, 22:34
              www.youtube.com/watch?v=EoISHWi7qsQ
          • 39.a Re: Lęki i strachy 04.06.16, 21:48
            Cześć Ula. Pamiętam Ciebie. I aż szkoda, że zrobiło się u Ciebie aż tak ciemno.
            A może nie jest tak źle? Czemu odizolowałaś się, skoro wiesz, że ludzie są Tobie
            jednak i mimo wszystko potrzebni?
            Wychodź w soboty chociaż po zakupy, hm? Poranek to zbójecka pora (mama bierze
            na siebie sobotnie zakupy) big_grin ale wiesz, świeży chleb z pobliskiego sklepu? Świeże
            warzywa? Gotujesz sobie? Zupę np.?

            Piszesz o trwodze samotności, a mi kołacze po głowie "Zbyt niezależna na życie w związku, zbyt krucha na samotność" (słowa Marthy Argerich)
            Jakie oglądasz filmy? Zakupiłam miesiąc temu stosik filmów, dojrzewają do obejrzenia:
            Korczak, pakiet 4 filmów LGTB, 2 sezony serialu.
            Czytam, czytam. I czytam. "Małe życie" (o rany, prawie jak "Gra w klasy", kultowa, acz ciężka
            do przebrnięcia) na przemian z wywiadem-rzeką Szczuki z Janion. Warto poznać prof. Misię.
            Dopóki żyje. Szorstki wygląd (deklaruje się jako lesbijka, z tych męskich raczej smile, o wielkiej
            wiedzy, padłam z wrażenia, gdy przeczytałam, że na jej seminaria przychodzili często
            "ludzie z ulicy". Legenda wielkości prof. Janion szeroko się niosła. Zwykle ponad 200 osób.
            Czuję jak dużo mam jeszcze do przeczytania. Pamuka nie znam. Itd...
            Zakochałam się w aplikacji Legimi. Reklamuję bezinteresownie.

            Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale...to chęć podzielenia się zadziałała. No i...nie chcę,
            abyś miała mrok. Nie chcę mieć mroku, gdy już się przeprowadzę.

            Kontaktujesz się w jakiś sposób z ludźmi?

            Ściskam mocno.
            • alrija Re: Lęki i strachy 05.06.16, 21:43
              Bardzo dziękuję Aniu za odpowiedź,

              Chyba nie jest tak źle i mrocznie jak opisałam w moim poście.
              Jestem histrioniczką i niestety często przesadzam i rozczulam się nad sobą idiotycznie.
              Ostatnio czuję się lepiej i zaczęłam być bardziej aktywna w week-endy. Mam motywację, ale niestety jest ona spowodowana chorobą mojego taty.

              Tak wogóle przepraszam, że weszłam do Twojego wątku wnosząc moje ciemności.

              Bardz Ci życzę abyś znalazła swoje wymarzone, idealne miejsce gdzie stworzysz swój szczęśliwy dom.

              pozdrawiam serdecznie smile
    • dzedlajga Re: Lęki i strachy 25.05.16, 20:59
      Przede wszystkim ogromne gratulacje za decyzję. Jak sobie dać radę nie bardzo poradzę, bo dla mnie ucieczka z domu to było wybawienie. Na początku wynajmowałam coś z koleżankami, potem sama no i na końcu własne M. Mój sposób, żeby nie zdziczeć to pies. Z przyjaciółką nie widuję się w ogóle na żywo, bo jest w Anglii, może pojadę do niej za rok. Zostaje skype.

      Trzymam mocno kciuki
      • 39.a Re: Lęki i strachy 04.06.16, 22:01
        Dziękuję smile

        Tak, też myślałam, że jakiś przyjazny piesio albo śliczny kocio (ten drugi mniej wymagający).
        Przede wszystkich chcę zamieszkać w jakimś przyjaźniejszym miejscu, w sensie braku hałasu
        ulicznego. Bywa stymulujący, ale nie wtedy, gdy zamknęli (co wiesz) w okolicznych miastach
        przejazdy (coś kombinują z torami) i pod oknem mam korki. Załamałam się w ostatni poniedziałek,
        chociaż i dołożyła swoje praca, za duuużo. To był niestety ten moment, gdy myśli się, że
        wybawieniem będzie śmierć. Poważnie. Wpadłam w coś na kształt obłędu. A później dowiedziałam się, że całe miasto jest zakorkowane i odpuścili mi trochę big_grin Ruch przeniósł się na szczęście
        i na inne ulice. Do rzeczy: nie mogę mieszkać na całkiem cichym osiedlu, ale i nie koło ruchliwej
        ulicy. Miałam jakieś wariackie myśli, aby pisać pismo do policji big_grin że żądam ŻĄDAM! postawienia
        znaków ograniczenia prędkości do 50 (mieszkam przy drodze wojewódzkiej podobno, więc ma to zdaje się uzasadnienie), do północy z gwizdem przelatujące samochody. Przepaliły mi się całkiem
        styki big_grin
        Przerażające są ceny mieszkań, nic nowego. Ale 7 tys za metr? sad
        A może kupić maleńką dziupelkę, np. 20m2? big_grin Zamknięcie na całego.
        Nie jestem towarzyskim Jakóbiakiem...
        No nic. Miłego wieczoru smile
        • dzedlajga Re: Lęki i strachy 05.06.16, 16:34
          Kocio mniej wymagający ale piesio motywuje do kontaktów międzyludzkich. Choć kocio, z drugiej strony potrafi dać popalić, bo to bardzo stresujące się zwierzątka i potrafią np sikać po całej chacie nie wiadomo dlaczego. Był jeden na forum, który miał swoje ulubione miejsca i żadne z nich nie było kuwetą. I musiała dziewczyna się z tym pogodzić i tak to ogarnąć, żeby się dało żyć. Aktualnie też pojawił się problem z innym Koci zakątek. Mnie to nie zniechęca do kotów i Benek ma od roku kolegę, ale trzeba się z różnymi sytuacjami liczyć.

          Wracając do psów - nie trzeba się zaraz integrować na siłę, choć ja w ten sposób znalazłam przyjaciółkę życia. Serio. Ale żadna z nas nie planowała tego i nie liczyła na to. Tak wyszło i jest fajnie. Ale takie zwykłe rozmowy z psiarzami - psiaki się bawią, a ja gadam z ludźmi. Czasem o pogodzie, czasem o psiakach - radościach i problemach, o sobie rzadziej, wiadomo. Ale fajnie jest się uśmiechnąć do kogoś. Człowiek naprawdę czuje się inaczej.
          U mnie Benek był motywatorem do wyjścia z domu, bo kilka lat na abilify po prostu spałam. Po drodze był szpital i zmiana leku, ale bez psa i tak bym siedziała w domu, bo już taka jestem. Lubię spacery ale nie lubię na nie chodzić sama. W ogóle sama to jedynie do sklepu, gdziekolwiek indziej już nie. No, chyba że w ostrej górce wink A znajomych jak na lekarstwo, teraz już więcej

          Ale też trzeba liczyć się z tym, że dopadnie Cię wysoka gorączka i kilka dni po prostu nie możesz wyjść z domu, bo każde wyjście niweczy tą niewielką poprawę, którą udało się osiągnąć. Miałam tak w lutym. Pomogła spacerowa sąsiadka i dzieciaki.

          No i ew. depresja. Musisz mieć pewność, że do spaceru się zmusisz. Z drugiej strony taki przymusowy spacer też działa trochę antydepresyjnie (prewencyjnie i leczniczo), no bo jednak to jest aktywność i do tego regularna i wiesz, że nie masz wyjścia. Zdecydowanie najgorszy jest nieprzewidziany szpital, bo wtedy ktoś się musi zwierzem - czy to psem czy kotem - przez dłuższy czas zająć. Ja pod tym kątem zbyt dobrze tego nie przemyślałam. Teraz już mam kogoś do psa, ciągle nie mam pomysłu na kota. Również jak się będę na dłuższy wyjazd w przyszłym roku wybierała. Tzn coś tam chodzi mi po głowie, ale jeszcze nic nie zrobiłam w tym kierunku. Najlepiej, żeby ktoś zamieszkał na ten czas u mnie, bo koty nie lubią jednak przeprowadzek. I to w dodatku bez właściciela. Bo wbrew pozorom bardzo się przywiązują do człowieka. I naprawdę potrafią to okazać. Inaczej niż pies, ale równie wyraźnie.

          Pismo do policji to nie taki całkiem wariacki pomysł. Dobrze by było jeszcze zebrać jakieś poparcie współcierpiących, bo z pewnością nie tylko Tobie to przeszkadza. Ja po doświadczeniach przy trasie Łazienkowskiej wybierałam właśnie pod tym kątem - z dala od ulicy. Okolica się rozbudowała a ja mam mieszkanie od podwórka, więc mimo, że najbliższa ulica potrafi się czasem nawet zakorkować, to ja mam względny spokój. No chyba, że młodzież puści od rana jakąś piękną pieśń, w której nie ma innych słów jak przekleństwa i śpiewa radośnie z telefonem czy z czego tam to leci. Żartuję trochę. Zdarzyło się raz, konkretnie wczoraj ale miałam ochotę wyjść i zabić.

          Nie pomogę co do lokalizacji bo całkiem nie w temacie jestem. Jeśli dostępny jest plan zagospodarowania przestrzennego, to warto go przejrzeć z kimś kto się na tym zna. Zwłaszcza jak okolica półdzika tak jak moja była 20 lat temu. Pewne rzeczy można było przewidzieć, ale dziecko jakim wtedy byłam to nie myśli aż tak perspektywiczne - w każdym razie ja nie myślałam. Ale i tak jest nieźle. Inaczej jak kupujesz gdzieś, gdzie już raczej nic nie dobudują, bo nie ma gdzie. Na pewno warto na to zwrócić uwagę przy wyborze. 20 metrów to trochę słabo, ale na 30 to już da się mieszkać. Brat ma chyba 27. Łazienka a zwłaszcza kuchnia malutkie ale pokój całkiem przyzwoity. A i korytarz mają zamknięty wspólny z jednymi sąsiadami i parę rzeczy tam stoi. Dają radę we dwójkę. W pojedynkę tym bardziej.
          • za_mszowe Re: Lęki i strachy 05.06.16, 17:29
            Czy moge zapytac,jak poradzilas sobie z opieka nad psem i kotem na czas pobytu w szpitalu? Znajomi, rodzina, etc?
            • dzedlajga Re: Lęki i strachy 06.06.16, 00:50
              Kota jeszcze nie miałam. Poprzednim zajęła się mama. Niestety nie podobała się jej idea, że mam psa wobec czego oddała go do schroniska. Tak po prostu. W razie teraz już nie będzie informowana o moim pobycie w szpitalu. Psem zajmie się znajoma. Nad kotem jeszcze dumam. Tyle, że leki mam dobrze ustawione, więc biorę je grzecznie i raczej cała doba mi nie grozi. Ale wszystko się może zdarzyć. I to nie jedyna choroba na świecie jaka może mnie dotknąć. Niestety
              • dzedlajga Re: Lęki i strachy 06.06.16, 00:51
                * w razie pobytu szpitalu miało być

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka