Dodaj do ulubionych

STRATEGIE ZYCIA Z CHAD

06.11.05, 23:07
to jest swietny temat na kolejny watek :
strategie zycia w tej chorobie
strategie na radzenie sobie z depresja
(tylko bez wlazenia pod koc!)
to w ogole to powinien byc taki watek zawsze na gorze, tylko nie wiem jak to
zrobic
no i zeby byly w nim same sensowne punkty
moze razem udaloby sie nam wymyslic cos skutecznego, choc oczywiscie kazdy
jest troche inny i choruje inaczej wiec musi tez miec swoja osobista strategie
no to kto zacznie?
proponuje w punktach, zeby bylo przejrzyscie
Obserwuj wątek
    • tristezza Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 07.11.05, 11:57
      jagoda 16 napisala:

      no to kto zacznie?

      Proponuje zeby zaczal Pyteksmile
      pozdrawiam
      t.
    • katerina14 Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 07.11.05, 22:18
      No dobra to może ja coś napiszęsmile)))Teraz jestem w fazie depresji,ale
      umiarkowanej tzn.jakoś się zmuszam do wstawania z łóżka.W tej fazie moja
      strategia polega głównie na "zmuszaniu"samej siebie do robienia pewnych rzeczy
      które sprawiają mi teraz dużą trudność. Są to rzeczy które w okresie remisji
      przynoszą wiele radości, a więc przebywanie z bliskimi,kontakty ze znajomymi
      takie zykłe rozmowy na błache tematy z ludźmi którzy nie mają pojęcia co się z
      Tobą dzieje.Strasznie to trudne próbować ich słuchać,ale moim zdaniem
      trzeba,trzeba kontaktować się z tym normalnym(mam nadzieję że nikogo nie urażę)
      światem,bo teraz nie możemy go znieść ale w gruncie rzeczy bardzo chciałoby się
      do niego wrócić.Druga sprawa to ciągłe przypominanie samemu sobie że to co się
      aktualnie ze mną dzieje nie jest naturalne,że to jest skutek choroby,choroby
      która bardzo łatwo może nas zupełnie zdominować. Jest jeszcze sposób o którym
      ciężko mi pisać i może nie powinnam ale niech tam:w tych najgorszych chwilach
      depresji,takich naprawdę krańcowych,kiedy nie mam już siły walczyć,i jedynym
      rozwiązaniem wydaje się śmierć(a może nie powinniśmy tu tego wątku
      poruszać??),wtedy przypominam sobie ostatni raz jak się obudziłam w szpitalu i
      jak okropnie się czułam gdy pomyślałam ile bliskich mi osób mogłam skazać na
      potworne cierpienie,a w tym tę jedną chyba najukochańszą(każdy z was może kogoś
      w tym miejscu dopasować).Teraz jest okres że te myśli wracają natrętnie,bo już
      uległam fałszywemu złudzeniu że choroba odeszła aż tu nagle parę miesięcy temu
      uderzyła z taką siłą..... A o strategiach w lżejszych okresach kiedy
      indziejsmile))
      • twoinone Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 26.03.06, 03:55
        katerino, jak Ci sie udaje te kontakty w dole pielegnowac? Ja ostatnio
        stwierdzilam, ze kategorycznie muszę w tym czasie unikać wszelkich spotkan z
        ludzmi, bo zawsze powiem lub robię coś złego. Czasem nieodwracalnie złego.
        Czasem tylko na tyle, ze mnie to pognębia. Już lepiej jest kiedy nie odbieram
        telefonów i nawet po klatce schodowej przemykam tak by nie musieć zamienić z
        nikim zdania. osuwam sie w te samotność, ale nie mam wrazenia ze zamknelam
        sobie droge powrotu.
    • nevada_blue Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 11.11.05, 15:53
      wprawdzie nie mam CHAD - tak twierdzą w moim szpitalu wink
      ale nastroje zmieniane codziennie po kilka razy lub najdalej co kilka dni
      od łagodnej hipomaniakalnej górki po dołki o różnym nasileniu
      sprawiają, że słabe, ale jednak trochę jakieś wyobrażenie mam na ten temat.

      różnica polega na czasie trwania.
      w związku z tym, że niczego nie mogę zacząć i skończyć jak zaczęłam
      bo w tym czasie często kilka razy zmienia mi się nastrój
      wraz z całą optyką patrzenia na świat
      zaczęłam robić sobie krótkie PLANY
      wypunktowywać, co mam zrobić i kiedy
      żeby było to spisane i zobowiązywało mnie do wykonania owego niezależnie czy
      właśnie zdobywam świat na górce, czy bezsens wszystkiego generuje mysli
      samobójcze w cienistej dolinie.

      niestety jest to metoda wprowadzona niedawno i dopiero w fazie testowej [która
      idzie opornie ze względu na moją niechęć do wszystkiego, co uporządkowane i w
      ramce ;> ], ale mogę za jakiś czas powiedzieć jak się sprawdza, jeśli wytrwam w
      jej stosowaniu suspicious

      pozdrawiam smile
      cyklotymiczna - [nev.] smile
    • mskaiq Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 12.11.05, 07:12
      Robie wszystko tak jakbym jej nie bylo. To wymaga przelamywania opozycji ktora
      jest w kazdym z nas.
      Zwykle ta opozycja, przynosi uczucia niecheci do wszystkiego co mogloby pomoc.
      To dlatego kiedy ona jest traci sie radosc ze spotkan z innymi ludzmi, ktore
      bez niej przynosza wiele radosci.
      Kiedy ta opozycja znika znow wszystko wraca, sens, spokoj, radosc. Ignorujac ta
      opzycje, dzialajac tak jakby jej nie bylo zanika roznica pomiedzy dolkiem a
      gorka.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • tristezza Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 13.11.05, 11:13
        Mskaiq, czy Ty masz chad?
        • nevada_blue Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 13.11.05, 12:17
          on ma wszystko smile
          cze Tris smile kiss
        • mskaiq Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 13.11.05, 16:52
          Kazdy czlowiek ma dolki i gorki, jest bardzo malo osob ktore potrafi
          kontrolowac siebie w taki sposob aby one nie istnialy.
          Kiedys bywaly bardzo silne, nie potrafilem sobie z nimi radzic. Dzisiaj umiem,
          nie pozwalam na to aby moja gorka zmieniala sie w euforie ani dolek w
          depresje.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • greta_30 mam trochę prozą - opis fazki menaickiej 15.11.05, 12:37
      Postanowiłam napisać tą powieść w sprzeciwie przeciwko powszechnie panującej
      opinii, że wszystko sie kiedyś kończy a życie to nie zabawa tylko poważna
      sprawa. Mam 35 lat, 16 letnią ćórkę i byłam dwukrotnir żonata. Mam również za
      sobą dość błyskotliwą karierę jako ggrafik komputerowy, mieszkanie, a
      samochodów nawet nie chce mi się wspominać. Wszystko to dzięki uporowi i
      wytrwałości w gromadzeniu danych. Nie jestem mądra, jestem inteligentna. Wiem,
      że w dobie internetu kiedy dostępność informacji mierzy się szybkością klikania
      w klawiaturę i umiejetności operowania kluczowymi hasłami - wiedza nie jest juz
      tak cenna jak kiedyś. Wystarczy mieć komputer i 50 zł na opłaty a wiesz więcej
      niż Bóg, Dalajlama i Hitler razem do kupy. NIe ma już autorytetów budowanych na
      wiedzy. Liczy się teraz inteligentne kreowanie swojego wizerunku i odpowiednia
      postawa. Moralność jest wynaturzona ale wbrew pozorom, w moim świecie
      przynajmniej, sporo jest osób dobrych i prawych. Mam dużo szczęścia, bo zawsze
      kiedy upadam (a zdarza się to często ponieważ choruję na cyklofrenię gdzie
      upadki i wzloty z żadka przeplatane są okresami względnej równowagi) zawsze
      znajduje się ktoś kto poda mi rękę i pomoże utrzymać się przy życiu. Bo życie
      to mój największy skarb. Żyjąc mogę wszystko. Przeczekać złe czasy, zmienić
      siebie, świat wokół siebie. Tak często powracające depresyjne myśli o
      samounicesticeniu siebie są najwiekszym gwałtem jaki zadaje mi matka natura. Bo
      ja kocham życie i kocham ludzi, a depresja to wszystko niweczy, obraca w jakiś
      koszmarnie mało zabawny żart. Nie rozumiem tego, bo nie mam rozszczepienia
      osobowości i nie żyję w dwóch różnych światach. Jestem zawsze taka jaka jestem
      tylko raz bezgranicznie załamana, a raz euforycznie uniesiona. W związku z tym,
      że nie rozumiem depresji, wolę stany maniakalne, tymbardziej, że nauczyłam się
      je kontrolować na tyle, że mogę odpowiednio wcześniej ukierunkować swoje
      szaleństwo i działam bardziej konstruktywnie i w rezultacie coraz piękniej.

      Pomarańczowa rewolucja jest wiernym opisem mojej ostatniej jazdeczki. Ale nie
      będę o tym przypominała bo osobiście uważam, że z manią jest trochę jak z
      alkoholem czy innymi narkotykami.Mianowicie podbijają zawarte w nas samych
      emocje. Podaję przykład: kokaina, jedni po niej nie mogą nic zronbić tylko się
      miotają, inni wykorzystują jej działanie aby na przykład przyswoić sobie
      łatwiej wiedzę lub wykorzystują ją do pewnych zaplanowanych wcześniej działań.
      Moje doświadczenia z narkotykami? Szerokie jak ocean ale w związku z tym, że na
      trzeźwo przeżywam o wiele bardziej odjechane rzeczy, ich działanie nie ma już
      dla mnie takiego smaku jak dawniej. Teraz ograniczam się do marihuany w
      niewielkich ilościach i bardzo regorystycznie określonych okolicznościach. Palę
      tylko w domu, tylko ze swoim facetem i nigdy w towarzystwie osób, których
      intencji nie jestem do końca pewna. Nie chce mi się przeżywać spotęgowanych
      przez dragi stanów lękowych czy bardziej odczuwać czujeś cierpienia czy
      niepewności. NIe chce przez to powiedzieć, że wogóle nie chcę pomagać innym,
      nie. Uważam tylko, że skuteczniej jest robić to na trzeźwo.

      Wracając do tematu: zapraszam Was do mojego maniakalnego świata na krótki film
      o kobiecie, która wymyśliła nową systematykę świata. Jako klucz do jej
      zrozumienia obrała kolor a wszystko zaczęło się od wgapiania się godzinami w
      monitor komputera.


      POMARAŃCZOWA REWOLUCJA

      Każdy kto kiedykolwoek grał w grę turową wie, jak ważny jest stan zdrowia
      naszego bohatera. Zdrowie (życie), mana (magia), morale, ilość amunicji. Te
      wartości w grach przedstawiane są zazwyczaj jako paski koloru, który wraz w
      odniesionymi ranami zmniejsza się, a po zarzyciu apteczki lub jakiś
      czarodziejskiej mikstrury - zwiększa się. Życie zazwyczaj jest kreską czerwoną,
      mana niebieską, morale zieloną.

      Mój facet jest maniakiem komputerowym. Składa komputery i nic nie sprawia mu
      większej radochy jak zastrzelenie jakiś niemców czy pokonanie jakiegoś potwora.
      Najczęściej gra w Diablo, Herosy i Jaggetalians. Ja nie specjalnie kochałam gry
      komputerowe. Uznawałam je za pożeracz czasu i podprogowe działania
      antywychowawcze. Jak można szanować życie, sko tak lelko się umierało?
      Wystarczyło odsejwować się i znów radośnie ruszaliśmy do tego samego zadania.
      Nie lubiłam gier ale lubiłam się uczyć. A kiedy nie miałam nic lepszego do
      roboty siadałam przy Starym i przez ramię patrzyłam jak prowadzi swoje batalie.

      W Diablo grał Palladynem. Najbardziej lubił grać z czarodziejką, królową zimna.
      Ona rzucała czar, zamrażała przeciwników, a mój Palladyn wpadał w środek i
      mieczykiem ciach, ciach. Ta strategia była niezwykle skuteczna i widowiskowa.
      Każdy kto grał kiedyś czarodziejką, wie jakich wspaniałych doznań estetycznych
      dosarcza taka gra. Czarodziejka jest piękna, wiotka i waleczna. Jest
      ucieleśnieniem marzeń każdego faceta, który jedną nogą dalej tkwi w świecie
      fantazji. Ta para była nie do pokonania i bardzo mi się ta opcja walki
      spodobała. Nie bardzo umiałam grać samodzielnie, bo nie potrafiłam opanować
      klawiatury i zazwyczaj ginęłam dosyć szybciutko, a każdy kto grał wie, że nie
      jest fajnie zbierać szczątki swojego bohatera z placu boju. Przynajmniej mnie
      zawsze śmierć czy to Palladyna czy Czarodziejki zawsze głęboko poruszała.
      Dlatego tez dbałam o kreseczki.
      - Daj im pić, weź apteczkę - upominałam Sławkam - Napraw mu zbroję, zainwestuj
      w ciepło. To była moja rola. Dbanie o moich bohaterów i pilnowanie aby mój
      operator za bardzo nie szarżował. Bo facet, zwłacza taki rycerski jak mój
      Stary, nic się nie pękał i ładował się w najtrudniejsze zadania bez zadnych
      zachamowań. Ja prowadziłam bardziej wyważoną strategię, unikałam walki wręcz,
      specjalizowałam się w rozwijaniu talentów magicznych i zdobywaniu
      doświadczenia. Kiedy do wyboru była kasa lub wiedza, zawsze wybierałam
      doświadczenie chociaż nic nie sprawiało mi większej przyjemności niż
      znajdowanie amuletów i magicznych przedmiotów. Uważnie zbierałam też pieniądze.
      Ale tego nauczyłam się z Herosów od Catlin, bohaterki z zamku ludzkiego. Tam
      nauczyłam się, że przy budowaniu królestwa kasa to podstawa i mądre
      gospodarowanie tak zasobami jaki i jednostkami ma wielkie znaczenie. I że w tym
      zamku najbardziej liczą się Archanioły więc wybudowanie Portalu chwały jest
      sprawą pierwszoplanową.
      Catlin była czarodziejką i tu grałam już samodzielnie. Najpierw w sojusze,
      póżniej jako przeciwnicy. Zazwyczaj wygrywałam jakimś dziwnym trafem ale to
      raczej z farta niż rzeczywistych umiejętności taktycznych. Sławek prowadził
      mnie jak dziecko za rączkę i jego rady plus moje farciarstwo zazwyczaj
      powodowały, że byłam lepsza. Co z tego skoro mój najlepszy tytuł to Drzewiec?
      Sami powiedczcie czy Dzrzewiec to gość?

      Dzięki graniu poszerzyły mi się horyzonty, rozszerzyło słownicwto, zmieniła się
      mentalność. Poraz pierwszy spojrzałam na Sławka z uznaniem, bo zrozumiałam, że
      ktoś kto tak wspaniale prowadzi batalie w komputerze, podobnie umiałby zrobić
      to w rzeczywistości. To było niesamowite, w czasie gry byłam adorowana,
      obsypywana prezentami i czyłam się jak najprawdziwsza królewna. Był początek
      jesieni więc zbliżał się trudny dla mnie okres, ale tymczasem byłam bezpieczna.
      Nie pracowałam, nic nie robiłam i grałamze swoim facetem w Herosy. Sporo czasu
      spędzaliśmy razem a ogniwem nas łączącym stał się komputer.

      *

      - Czy zostaniesz moją źoną? - spytał pewneo wieczoru. I zaczęły się schody. A
      ślub to piątego piątego dwytysięcznego piątego i w Meksyku koniecznie (oboje
      nie próbowaliśmy jeszcze peyotla a ślubu w Polsce nie potrzebowaliśmy. Oboje
      mieliśmy za sobą nieudane małżeństwa, duże dzieci niemieszkające uż z nami i
      kariery. Nam nie chodziło już o nic innego jak o spokój). Warunek? Przetrwać
      jesień i zimę bez zepsucia tego co jest. Zadanie trudne, bo mania już wisiała w
      powietrzu i uniknięcie s
      • greta_30 OK. za długie - będzie krócej 16.11.05, 09:46
        wszyscy którzy mnie pamiętają wiedzą: choruję od 6 lat, dwa razy do roku mam
        ataki i ląduję w szpitalu. Na jesieni mam depresje, na wiosne-lato - manię.

        kiedy choruję - jest przesrane. Staram się ale nic mi nie wychodzi. Dlatego tak
        wielki nacisk kładę na czas reemisji, kiedy zdrowie pozwala mi pozamiatać
        wszystkie złe rzeczy, które zrobiłam w czasie choroby. Wtedy wracam do
        aktywności, odświeżam kontakty, przepraszam wszystkich za wyrządzone krzywdy i
        raz jeszcze tłumaczę, że to nie ja tylko ta cholerna choroba.

        jesli masz chęć napisz wiecej na priva. Odpowiem Ci, bo mam sporo czasu (jestem
        na rencie), zadawaj konkretne pytania, to otrzymasz syntetyczne odpowiedzi. A
        tymczasem trzymaj sie ciepło
        • jagoda16 Re: OK. za długie - będzie krócej 16.11.05, 12:25
          Czesc Greta,
          a tak w ogole to co sie z Toba dzialo przez ostatnie pare miesiecy, pamietam z
          forum Twoje rozpaczliwe i dramatyczne posty jak chcialas isc do szpitala, a nie
          chcieli Cie przyjac, a co bylo potem? Czy powrot na forum to oznaka
          nawracajacej depresji? bo pierwszy post byl zdecydowanie maniakalnywink no i
          moglabys chyba nawiazac super kontakt z moim 10 letnim synkiem , ktory zyje
          Herosami, Gothikiem itp. Ja, poki co stronie od tego, no ale z doroslym facetem
          to moze jednak co innego..;
          pozdrawiam serdecznie
          • greta_30 Re: OK. za długie - będzie krócej 16.11.05, 14:47
            wylądowałam w szpitalu w lutym po zdemolowaniu mieszkania (myślałam, ze jestem
            szpiegowana przez obcych i mantrowałam), wyszłam w kwietniu. Potem była
            deprecha i granie w kompa, miesi ąc temu ostra faza maniakalna, ale w domu na
            Clopixolu i depakince, teraz lekka hipo ale taka soft. Dali mi rentę na dwa
            lata to se pracuję społecznie i sie obywalelsko udzielam. A co u Ciebie?
        • olo9912 Re: OK. za długie - będzie krócej 07.12.05, 16:13
          czesc!! jak to jest z ta renta trudno ja dostac?
          choruje od roku mialem na razie dwa epizody i chcialem sie starac o rente, co o
          tym muyslisz?
          • jagoda16 Re: OK. za długie - będzie krócej 07.12.05, 16:42
            spoko, moze nie za predko na rente, nie w kazdym przypadku jest to konieczne i
            wskazane
        • magdazajac Re: OK. za długie - będzie krócej 12.12.05, 21:27
          Witam,
          Chcialabym nawiazac z toba kontakt poniewaz moja mama choruje na chad i nie wiem
          jak moge jej pomoc, jak sie zachowywac- teraz jest w okresie manii, ciezko sobie
          z tym radze zwlaszcza ze mieszkam i pracuje w innym miescie, przyjezdzam kiedy
          moge ale nie wiem czy to wystarczy.
          Jesli masz ochote ze mna porozmawiac bede wdzieczna
          pozdrawiam
          Magda
    • raissa1 Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 26.03.06, 18:38
      Ja jestem teraz po okresie manii,ale czasami napływa mnie taka siła
      energii.Wczoraj np.na przepustce ze szpitala poszłam sobie do pubu i miałam
      wrócic do domu o 22.Przechadzając sie po Starym rynku w przyjaciółka spotkałam
      znajomych z manii,lekarz nie pozwalał mi z nimi gadac...tak mnie nagle zaczeło
      kusić to by znów nie wrócic do domu na czas,albo w ogóle nie wrócic.Znowu uciec
      jak kiedyś i byc wolną.jedno mnie powstzrmało jak zdałam sobie sprawe,ze
      przeciez w pon.musze wrócic juz tylko na pare dni do szpitala po 5 tygoniach
      przebywania tam i wyobraziłam sobie moich rodziców na kanapie przed TV
      czekających na mnie,dzwoniacyh i wpadającyhc w panike...wróciłam punkt 22 z
      zegarkiem w reku...a tak kusiło-MASAKRA-walczyłam sama ze sobą....


      a dziś spowrotem do psychiatryka i DOBRZE!
      • raissa1 Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 26.03.06, 19:07
        w sumiecały czas mnie kusi by za przeproszeniem SPIERDOLIĆ! i sie siłuje ze
        sobą....uncertain
    • igepa Re: STRATEGIE ZYCIA Z CHAD 26.03.06, 22:47
      chyba realizuje te najprostsza ze strategii:
      obserwacja siebie i zmiany dawek farmaceutykow.
      wyczuwam zjazd - wskok na bioxetin
      wyczuwam gorke - odstawiam bioxetin i zwiekszam lamitrin.
      zycie - rutyna:
      pobudka, praca, kapiel, sen, pobudka, itd (kurde! bede musiala to zmienic, bo
      zaczyna sie robic bryndza z mego zycia...mimo, ze w duzej mierze ta "nuda"
      wyrownuje nastroj)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka