poetkam
14.11.07, 13:26
a właściwie jego element- hipomania. Tak, dobrze czytacie. Ja
obecnie nie mam jakiejś tam silnej hipomanii, ale chyba coś już drga
w tę stronę. W pracy mamy wypłacany tzw.dodatek motywacyjny. Aby go
dostać trzeba się wykazać spełnieniem określonych norm. Jest
punktacja, punkty nadaje kierownik, im więcej punktów tym lepiej. Im
więcej punktów tym wyższy dodatek, a co zatym idzie-pieniążki. Otóż
ja z reguły jestem depresyjna i taką zna mnie kierownik. Zarzut
miałam taki, że za mało wkładam własnej inwencji w pracę i jestem
mało przedsiębiorcza. Przy takim punkcie wynik miałam zerowy. No,
ale muszę się pochwalić, że za kulturę osobistą dostałam maksymalną
liczbę punktów. Od paru dni mam jakieś tam ataki bezsonsu życia etc,
ale ogólnie jestem w podniosłym nastroju. Załatwiam, gadam, jestem
wybitnie śmiała, "wkładam " mnóstwo własnej inwencji w pracę- słowem
nie ta osoba. Kierowniczka jest mną zachwycona, widać, że ta część
mojej osoby jej odpowiada. Ale zawsze taka nie będę i co
wtedy?....Depresyjna "ja" jest za to sumienna, skromna, zamyślona,
skupiona- też ma mnóstwo zalet. Zależy jaki szef się przytrafi i co
preferuje, prawda?