Dodaj do ulubionych

Mąż mnie uderzył

02.12.07, 20:54
Przed chwilą to zrobił....Zdenerwował się, bo nie mógł znaleźć
kota...Zresztą każdy powód jest dobry....
Jutro dzwonię do jego lekarza. I jak tu potem nie chorować...Ja w
ogóle nie mam warunków do chorowania swojego...Wyhodowałam
potwora...Przecież to moja wina...
Obserwuj wątek
    • audrey2 Re: Mąż mnie uderzył 02.12.07, 21:06
      Poetko, tak mi przykro...naprawdę. Przydałaby Ci się terapia, lekami
      nie zmienisz myślenia, nie nauczysz się rozpoznawać swoich potrzeb i
      bronić się. nie wiem, co powiedzieć...
    • kotomysza Re: Mąż mnie uderzył 02.12.07, 21:16
      uderzył cię, bo wie, że mu przebaczysz. bo powie Ci, że będzie się
      wieszał itp. jak odejdziesz. a potem znowu zachorujesz, okaże się,
      że musi być znowu za kogoś/coś odpowiedzialny i znowu zachowa się,
      jak dziecko, któremu zabierasz zabawki. podobnie reaguje moja córka,
      ale ona ma... 2 lata.

      Magdo - wychowałaś egoistę! najwyższy czas zacząć dbać o siebie,
      dbając o siebie, dbasz o córkę. ChAD nie upośledza intelektualnie,
      więc powinien widzieć związki przyczynowo skutkowe. niech zacznie
      ponosić konsekwencje tego co robi, w końcu. myślałaś o wezwaniu
      policji? tak na pokaz?
      • bylbym_zapomnial Re: Mąż mnie uderzył 06.12.07, 23:55
        > ChAD nie upośledza intelektualnie,
        > więc powinien widzieć związki przyczynowo skutkowe.

        To nie takie proste - emocje i myślenie są ze sobą ściśle powiązane.

        Jeśli ten mąż uderzył Cię pierwszy raz, lub - generalnie - zdarza się to tak
        rzadko, że aż strach to nie robiłbym nic. Serio.
    • kajka68 Re: Mąż mnie uderzył 02.12.07, 21:23
      mogę Cię tylko prztytulić...sama jeszcze nie umiem sobie poradzić z
      uczuciami,emocjami i nie umiem poradzić...wiem tylko jak się
      czujesz...przerabiałam to już tyle razy...
    • singapurkaa Re: Mąż mnie uderzył 02.12.07, 22:27
      Moim zdaniem choroba nie usprawiedliwia przemocy fizycznej; psychicznej zreszta
      tez nie.
      Mnie uderzylo kiedy pisalas w swoim blogu o tym, ze sprzatasz, gotujesz,
      pieczesz, zajmujesz sie Duczka, myjesz samochod... Co w takim razie robi Twoj
      Luby poza chorowaniem...?
      Potrzebujesz oddechu, wsparcia, partnerstwa, milosci! Nikt nie zasluguje na zle
      traktowanie, nie mozesz przymykac oka na jego wybuchy agresji. Chad nie daje nam
      prawa do bicia bliskich.
      Pozdrawiam serdecznie, trzymaj sie mocno i przestan skakac kolo meza. Jest dorosly.
      • poetkam Re: Mąż mnie uderzył 02.12.07, 23:14
        Macie rację...Dziękuję.
        Takie zachowanie było trzy lata temu, od tego momentu nigdy mnie już
        nie uderzył...Wraca tamten pamiętny grudzień, czy co??? Wtedy była
        silna mania z samookaleczeniami, wieszaniem, policją, pogotowiem.
        Potem ja go straszyłam, że odejdę- odeszłam na trochę. Potem były
        wspólne terapie u psychologów, lekarzy...Przysięgał zmianę, aż do
        dziś... Od paru dni ma "rozbiegane " oczy, nie może usiedzieć na
        miejscu, czemu więc śpi w dzień? A wieczorem tragedia (na razie
        tylko dziś).
        Poszarpałam sobie rękę do krwi...W ten sposób odreagowuję na stres
        od dziecka.

        Mała dzisiaj zapytała go: tato, a czemu mamę uderzyłeś? Tak nie
        wolno.A mnie też tak uderzysz? Mąż się popłakał. Ja się nie
        odezwałam do niego od tamtej pory, mimo przeprosin...Nie potrafię.
        Jutro dzwonię do jego lekarza.

        Ja i dziecko jesteśmy najważniejsze- powiedziałam mu to. Powiedział,
        że będzie się wieszał jutro. Odparłam: wieszaj się, ja już nie mam
        ani sił, ani ochoty cię ratować, poza tym ja też mam ChAD, a takich
        rzeczy nie wyprawiam. Jeśli się irytuję z byle powodu, staram się
        opamiętać, dzwonię do lekarza, wychodzę, etc. Byle nie ranić
        najbliższych. NIE jestem masochistką, nie pozwolę, by ktokolwiek
        podnosił rękę na mnie, czy na moje dziecko.

        DAJĘ na to słowo.
    • maciusik Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 00:33
      Przytulam Cie mocno...
      Baska
      • arkola Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 01:55

        mimo ze jestem na forum dopiero od kilku dni, to chce Ci napisac, ze
        jestem z Toba, choc nie potrafie Ci pomoc ani poradzic..., nie
        czytalam wszystkich watkow i nie wiem dokladnie co sie dzieje, moge
        Ci tylko napisac ze tez jestem zwiazana z chadowcem juz jakis czas i
        mielismy problemy, wlasciwie teraz tez je mamy, ale tym razem zwalam
        wine na siebie...

        Badz dzielna!!!!!i mysl o sobie i o dziecku!Sciskam mocno. Ja w
        pewnym momencie, nie dalam rady,on nie chcial sie leczyc jak to w
        mani wmawial wszystkim ze nic sie nie dzieje...popelnilismy w tamtym
        momencie mase bledow..ale to w ogole dluga historia...ale z tego
        wzgledu tym bardziej mocno zycze Ci podjecia wlasciwych decyzji

    • czareg Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 07:00
      Gdy czytam takie rzeczy, rewolwer sam odbezpiecza się w kieszeni (choć sam nie
      jestem wiele lepszy!).
      PS. W sobotę miałem drobny kryzys i prawie całą przespałem. Przy okazji się
      zakokoniłem. Teraz powolutku się odkokoniam.
      • asiuniaa36 Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 09:13
        Poetkam trzymaj sie kochana i walcz o siebie i Duczke.
        Swoja droga przeraza mnie nasza choroba...ech...
      • poetkam Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 10:03
        czareg napisał:

        > PS. W sobotę miałem drobny kryzys i prawie całą przespałem. Przy
        okazji się
        > zakokoniłem. Teraz powolutku się odkokoniam.

        A już myślałam, że się na mnie obraziłeś...Odkokaniaj się, bo Ci
        będzie za gorąco w tym kokonie i jeszcze się udusisz...
    • poetkam Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 10:08
      Dzięki wszystkim za wsparcie. Ja się nie dam, nie ma obawy. Szukam w
      sobie zapasów sił i twardo postawię na swoim.Od dziecka jestem
      zahartowana do zmagania się z przeciwnościami życia i z chorymi
      ludźmi. Pytanie: jak ja sama będąc chora na ChAD dam sobie radę?
      Rano dzwoniłam do lekarza męża- dać pernazynę, a w razie kłopotów-
      pogotowie i policja.
      No nic, nie pozostaje mi nic innego, jak bojowo żyć!
      Dzięki raz jeszcze.
      P.S.Czareg, właśnie otworzył mi się nóż w kieszeni i nie obawiam się
      go użyć w razie czego!
    • 35.a Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 11:39
      W czym pomoże lekarz? Zadzwoniłabym na policję. Albo chociaż pod numer Błękitnej
      Linii. Powtarzam się - tłumaczenie wszystkiego chorobą jest jakimś
      nieporozumieniem. On nie jest chory, jest damskim bokserem i tyle. Od Ciebie
      zależy co zrobisz.
    • vinci28 Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 14:25
      serce mi krwawi gdy patrze na to z moim wujaszkeim bylo tak samo
      slowa ze sie powiesi do zony z agresja pierwsz raz po 7 latach zycia
      zona mowila to tylko raz i niestety zrobila blad najwiekszy z
      mozliwych autyzm i kilka dni pozniej policja go zabrala do szpital
      na zamkniety a ona trafila do szpitala nie bede pisal czemu
      pieprzone choroby nie dosc ze sama cierpisz to zamiast wsparcia jego
      choroba cie przyciska do muru zal mi i czuje sie bezsilny k....
      czemu tak jest swiat oszalal musisz nawet bez jego woli skierowac go
      od szpitala bo moze byc za pozno to nie bol glowy nie przejdzie to
      powazne bardzo autyzm agresja i slowa tego nie wolno lekcewazyc tak
      mi przykro boze
    • stefanl Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 21:48
      Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, choć jak widać takie sytuację
      się zdarzają. Co prawda ja miałem w domu zupełnie nietypową
      sytuację, ale nawet w największym gniewie, czy desperacji nigdy to
      się nie zdarzyło. Dużo ciepełka i nie pozwalaj nikomu więcej na coś
      takiego. Pozdrowionka.
      • poetkam Re: Mąż mnie uderzył 03.12.07, 22:59
        Dzięki serdeczne. Mąż właśnie mówił mi, że mnie nie kocha, że nic
        nie czuje do mnie już od dawna.
        Trudno, dam radę, muszę dać radę, nie mam wyjścia.
        • anetuchap Re: Mąż mnie uderzył 04.12.07, 01:19
          Magdusiu bardzo mi przykro. Od kiedy zaczęłam czytać forum,to
          stałaś sie moją ulubienicą i z całego serca życzę Ci wszystkiego najlepszego,bo
          Ty zasługujesz na to najlepsze.
          Magda,jesteś wspaniałą żoną,super mamą,która nieba przychyli swoim bliskim,która
          da im wszystko,co jest w stanie dać. To wspaniałe,
          ale gdy jest wzajemność,a w Twoim małżeństwie jej nie ma.
          Teraz (choć powinnaś już zrobić to wcześniej)skup się na sobie,
          na swoich problemach i swoich marzeniach.
          Magda,pomyśl,ale tak w skupieniu,czy Ty chcesz z tym człowiekiem spędzić całe
          życie? Choroba nie tłumaczy egoizmu,lenistwa,braku
          odpowiedzialności i agresji. Ty też masz chad i nie zachowujesz się w ten
          sposób,prawda? A dlaczego? Bo jesteś dobrym człowiekiem i nie
          chcesz skrzywdzić ludzi,których kochasz. Dla mnie Twój mąż jawi się jak mały
          chłopczyk,który jest skupiony tylko na sobie i swoich potrzebach. I jak nie
          dostaje tego co chce,to kładzie się na ziemię,
          a w jego przypadku grozi,że się powiesi.

          Jeśli nadal Cię nie przekonałam. Jeśli nie zamierzasz walczyć o swoje
          szczęście,to walcz o szczęście i spokój dla córki!!! Proszę Cię!
          Mam córkę w podobnym wieku i widzę jak bardzo przeżywa każda kłótnię
          między mną a mężem.Często zaczyna się źle zachowywać,abyśmy przestali się
          kłócić,albo zamyka się w pokoju i cicho siedzi. Wiem,że jej źle.
          Na szczęście,rzadko się z mężem kłócimy. Ja nie mogę sobie wyobrazić,jej reakcji
          na uderzenie mnie przez męża.
          Ty jesteś dzieckiem matki z chad,ja córka alkoholika i wychowana przez dziadka
          alkoholika. Nie napiszę Ci jak straszne mam wspomnienia
          związane z ojcem i dziadkiem. Jak wiele przez nich wycierpiałam,a byłam wtedy
          dzieckiem. A alkoholizm,to też choroba,więc powinnam zrozumieć,że zdarzało mi
          się siedzieć cała noc z mama na klatce,bo nie chciał nas wpuścić do domu? Albo
          uciekać o 2 w nocy do sąsiadów?
          Według mnie,to nie jest wytłumaczenie. Podobnie w przypadku Twojego męża.
          Madzia,walcz o siebie! Jak nie możesz czy nie chcesz walczyć o siebie,to walcz o
          szczęście dla swojej Duczki!!!

          ps.jeśli potrzebujesz jakieś realnej pomocy,choćby materialnej,to
          wal śmiało,pomogę. A może chciałabyś się wyrwać na parę dni?
          Zapraszam do Gdańska jeśli miałabys ochotę.
          • poetkam Aneto 04.12.07, 10:15
            Serdeczne dzięki za ciepłe słowa. Wzruszyłam się. Bardzo mi
            przyjemnie. Dzięki wszytkim!
            Dam sobie radę, powaga. Muszę.
            Za wszelką ofiarowaną pomoc z Twojej strony wielkie dzięki-rzadko
            można spotkać takie osoby bezinteresowne- ale muszę sama sobie
            poradzić. Przypuszczam, że ta agresja to wynik złego połączenia
            leków. Poczekam, co będzie, kiedy odstawię mężowi tranxenne. Póki
            co, daję radę. Odkrywam w sobie pokłady niespożytej siły. Dzięki,
            dzięki, dzięki. smile
          • lolinka2 Re: Mąż mnie uderzył 05.12.07, 14:44
            Magda,jesteś wspaniałą żoną,super mamą,która nieba przychyli swoim bliskim,która
            da im wszystko,co jest w stanie dać. To wspaniałe,
            ale gdy jest wzajemność,a w Twoim małżeństwie jej nie ma.
            Teraz (choć powinnaś już zrobić to wcześniej)skup się na sobie,
            na swoich problemach i swoich marzeniach.
            Magda,pomyśl,ale tak w skupieniu,czy Ty chcesz z tym człowiekiem spędzić całe
            życie? Choroba nie tłumaczy egoizmu,lenistwa,braku
            odpowiedzialności i agresji. Ty też masz chad i nie zachowujesz się w ten
            sposób,prawda? A dlaczego? Bo jesteś dobrym człowiekiem i nie
            chcesz skrzywdzić ludzi,których kochasz. Dla mnie Twój mąż jawi się jak mały
            chłopczyk,który jest skupiony tylko na sobie i swoich potrzebach. I jak nie
            dostaje tego co chce,to kładzie się na ziemię,
            a w jego przypadku grozi,że się powiesi.

            to słowa anetuchap -sama nie oddałabym tego lepiej. Tak, Magda, mówię Ci to samo.
            • poetkam Re: Mąż mnie uderzył 05.12.07, 16:59
              Lolinko, dziękuję Ci za dobre słowa.Bardzo. Odstawiłam mężowi
              tranxenne- agresji nie ma, przeszła jak ręką odjął. Miałam spokój z
              agresją wyładowywaną na mnie- około trzech lat. Mam nadzieję, że
              taka sytuacja się już nie powtórzy.
              A z tą dobrocią , to lekka przesada, moje myśli nie są tak czyste....
    • maciusik Re: Mąż mnie uderzył 04.12.07, 01:32
      Przeczytalam wszystkie cieple slowa skierowane do Ciebie Madziu i wiesz- one
      mnie tez podniosly na duchu.Dziekuje,ze jestescie-tacy ciepli i zyczliwi,bo
      dawno stracilam wiare w ludzi,w bezinteresowna przyjazn-a czytajac Wasze slowa
      ona odzyla...
      Pozdrawiam Was serdecznie smile
      Baska
      • dol_inka Re: Mąż mnie uderzył 04.12.07, 20:33
        W kilku Twoich wypowiedziach i w tym wątku i w innych piszesz że:
        musisz sobie poradzić, poradzę sobie, muszę sama sobie poradzić.
        Uderzające jest "muszę" i "sama". Zmień muszę na CHCĘ, przynosi
        lepsze efekty! I nie sama, bo za ciężko ...I wiem co mówię bo mój
        dawno były też miał takie "pomysły". Mam nadzieję że się nie
        poczujesz urażona,takie moje doświadczenia...
        • asiuniaa36 Re: Mąż mnie uderzył 04.12.07, 20:50
          Madziu kochana co ja mam Ci powiedziec?Jak pocieszyc?
          Jestem z Toba prosze trzymaj sie i utul Duszke.
          Tak mi przykro...
          • poetkam Re: Mąż mnie uderzył 04.12.07, 22:52
            Dolinko, będę się starać. To nie takie proste chcieć, od czegoś
            trzeba zacząć, stąd to muszę.
            Asiuniu, dziękuję za Twoje współczucie, ale sama lekko nie masz.
            Jesteście tacy kochani, że wzruszenie mi serce ściska ...........
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka