kotomysza
10.01.08, 13:16
jak już wróciłam to sobie poodliczam publicznie. jej, no nie mogę
się doczekać - za 4 dni będę siedzieć w moim ukochanym Maroko na
brzegu Oceanu Atlantyckiego i słuchać fal. będzie słońce, będzie
muezzin wołał na modlitę. będę jeść niesamowite oliwki i daktyle,
jogurt cynamonowy i dziwaczne słodycze. a najbardzie się cieszę z
tego, że do mojego ukochanego świata zabieram Michała i Zosie.
pokażę im moją ukochaną szkołę wyrobu srebra w Tiznicie,
przewędrujemy przez suk w Marrakeszu - dla mnie to jak marsz przez
kręgi piekielne. zobaczymy wschody i zachody słońca nad Atlasem
Wysokim i Antyatlasem.
wiem jedno. trzeba wierzyć mocno i chcieć. bo wtedy marzenia się
spełniają, albo ma się siłę na ich realizację.
i jeszcze tak po babsku powiem - będę się pławić w spojrzeniach
Marokańczyków, będę dowiadywać się, że mam piękną jasną skórę,
śliczne rude włosy i niebieskie oczy

. ciekawe, co powiedzą na
Zofię - typ urody: błękinooki aniołek z kręconymi blond włosami. i
ciekawe co na to Michał

. w zeszlym roku czułam się dziwnie, ale
teraz uznam, że to są należne hołdy, a co - wolno mi.
od pewnego czasu, jak mnie nie mdli po lekach, to uśmicham się sama
do siebie.
a poniżej, fragment zmojego ukochanego filmu, od którego zaczęła
się moja miłość do Maroko:
pl.youtube.com/watch?v=xER3hLO0FZY
tam naprawdę się tak jeździ

.