Dodaj do ulubionych

w mordę jeza...

27.01.08, 19:01
kazał mi sie spakować miał mnie wywiexc..nie wywiozł bo niby dzieci i z kają
trzeba do Poznania...jest koszmarnie...chyba głupio zrobiłam trzeba było przed
świętami wyjechac...nie boję się jego ...mam tylko dość tych jego huśtawek
,dość wyzwisk...czy on naprawdę chce żeby znów to wszystko wróciło?nie wiem
czego ja chce ...jestem chyba na dnie ale ponoć od dna można się wreszcie
odbic...oby...oby sił starczyło...bo czuję się koszmarnie źle...nerwiczka daje
znac......
Obserwuj wątek
    • 35.a Re: w mordę jeza... 27.01.08, 20:17
      ...
    • poetkam Re: w mordę jeza... 27.01.08, 21:41
      Kajka, jedyne, co mogę zrobić, to albo spróbować namówić Cię na
      bardziej radykalne środki względem męża, albo pocieszyć...Czynię i
      jedno i drugie. Jesteś współuzależniona od choroby męża, tak jak np.
      od współuzależnienie od alkoholizmu.
      Myśl o sobie i dzieciach!
    • czareg Re: w mordę jeza... 28.01.08, 06:04
      No to jesteś w sytuacji abo, abo.
      Dlaczego masz wyjeżdżać. Zgłoś na początek w sądzie żądanie o separację, o
      podział majątku, o alimenty na dzieci. Jak znam życie, to tobie sąd dom przyzna.
      Wymienić zamki, a mąż niech wraca do mamusi.
      Trzymam kciuki, by sprawy poszły po twojej myśli, jakkolwiek chcesz.
      • kotomysza Re: w mordę jeza... 28.01.08, 09:15
        czareg ma rację. niech mąż wyjeżdża, dlaczego Ty masz ponosić
        konsekwencje jego schiza większe niż ponosisz, co? mówi Ci to
        psychiczna.
        • kajka68 Re: w mordę jeza... 28.01.08, 09:57
          bo prawnie dom jest tylko jego -wyłącznosć.ja nie mam nic oprócz jego firmy
          zapisanej na mnie...tu też jestem pogrzebana walcze z nim o to ,żeby w końcu
          przepisał ją na siebie...i mam dzieci...haha...dobre sobie...mam dzisci...tylko
          ja na to wygląda...choć on niby ze mną walczy o to,żebym oi nie dbała...bo niby
          m,am je w d...pie...paranoja...
          • poetkam Re: w mordę jeza... 28.01.08, 11:46
            kajka68 napisała:

            > bo prawnie dom jest tylko jego -wyłącznosć.ja nie mam nic oprócz
            jego firmy
            > zapisanej na mnie...tu też jestem pogrzebana walcze z nim o
            to ,żeby w końcu
            > przepisał ją na siebie...i mam dzieci...haha...dobre sobie...mam
            dzisci...tylko
            > ja na to wygląda...choć on niby ze mną walczy o to,żebym oi nie
            dbała...bo niby
            > m,am je w d...pie...paranoja...



            O, matko, dziewczyno!Wygląda na to, że jesteś podobnie roztrzęsiona
            jak ja, tylko nie wiem, nawet, czy nie bardziej.
            Nie możesz zwiać do rodziców w razie czego? Ewentualnie GOPS,
            MOPS,PCPR dysponuje adresami noclegów w sytuacjach kryzysowych.
            Miałam taką propozycję, w razie czego nie lękaj się skorzystać.
            Odpoczniecie z dziećmi. Pomyślisz na zimno.
            Kochana Kajko, błagam, porozmawiaj z kimś! Czasem ktoś inny widzi
            ciut inaczej całą sytuację patrząc z boku. Ja też porozmawiałam dziś
            o sobie i wiem, że nie jestem sama.
            Koleżanka, rodzice, psycholog?
            Wykańczasz się na naszych oczach!!!!!
            Wejdź na skrzynkę, nie możesz być sama!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka