Dodaj do ulubionych

NERWOWOŚĆ

17.03.08, 11:02
witam,dawno mnie tu nie bylo..lecze sie na CHAD juz prawie
1,5roku..mam wrazenie ze od oklo czterech mc nie zauwazylam
wiekszych objawow choroby..procz dwoch dni gorki w ostatnim
tygodniu..czekam teraz na to co bedzie czy nastapi dolek..a wogole
wlasnie mam problem z nerwami..wczesniej tego nie bylo bylam osoba
spokojna, w tech chwili musu byc tak jak ja chce, i tylko ja prawo
decydowac o swoim zyciu a nikt ze znajomych nie moze mi zwracac
uwagi..moga tylko to robic rodzice...martwie ssie troszke bo
strasznie szybko sie irytuje..niesamowicie szybko, pojakims czasie
mija jak wygadam wszystko co mam do powiedzenia..i wogole stalam sie
bardzo obojetna wobec znajomych i nawet swojego chlopaka..czy nie
uwazacie, czy moze ktos ma podobne problemy..ta niesamowita irytacja
i nerwowosc
Obserwuj wątek
    • i_am_the_army Re: NERWOWOŚĆ 17.03.08, 15:48
      Tak sobie myślę, że osoby, które przeszły piekło mniej lub bardziej poważnego
      zaburzenia psychicznego (w Twoim przypadku to ChAD), lub w ogóle w życiu
      sielankowo nie mają, to po pewnym czasie się wypalają i puszczają im nerwy. Też
      szybko się irytuję, więcej, jestem cholernie nerwowa, bywam naprawdę bardzo
      podła w stosunku do ludzi, mam wrażenie, że jest tak, bo kielich się przepełnił,
      że to za dużo, bym mogła to sama znosić.
      Taki paskudny skutek uboczny dawania nam w dupę przez życie.
      Przynajmniej tak mi się wydaje.
    • poetkam Re: NERWOWOŚĆ 17.03.08, 16:01
      Nerwy, nerwy, nerwy...Tak. Ale staram się z tym walczyć. Kiedy zaczynam się
      irytować na kogoś z rodziny, po prostu wychodzę (czasem trzaskając drzwiami,
      niestety), aby kogoś nie urazić. Na zewnątrz odzyskuję spokój jako taki- przez
      biegi, krzyki (mieszkam na wsi, więc w miarę jest to możliwe, hehehe), wracam
      wtedy do domu i próbuję normalnie rozmawiać.
      • krissi21 Re: NERWOWOŚĆ 17.03.08, 17:00
        tylko w moim przypadku to sie stajae neimozliwe...sama widze jak sie
        zachowuje i wlasneizo sie zastanawiam czy to nie jakis objaw
        choroby..kiedys bylam spokojna osoba..ktora wszystko w sobie dusila
        i nigdy nie podnosila glosu..w swoim najgorszy$m stadium choroby
        bylam cicha is pokojna..mam faceta twierdzi ze zmienikam sie o 180
        stopni...wie o chorbobie ale jakos to chyba nie bardzo do niego
        dochodzi..chyba nie zdaje sobie sprawy co to za choroba..nie wiem
        moze tak bardzo mnie kocha ze wierzy ze bedzie dobrze..tylko n
        ajgorsze ze ja jestem dla niego taka okropna momentmi i
        czepliwa..mysle sobei jak on ze mnma wytrzymuje
        • i_am_the_army Re: NERWOWOŚĆ 17.03.08, 17:15
          Nie można być wiecznie spokojnym i cierpliwym, kiedyś człowiek zawsze wybucha,
          coś w nim pęka.
          Jeśli czujesz jednak, że to nie jest to, o czym piszę, tylko jakieś pogorszenie
          choroby, itp. to może lepiej z lekarzem pogadać? Choć, szczerze, ja to bym się
          obawiała, że lekarz od razu weźmie to za objaw choroby, który trzeba leczyć i
          wpakuje w Ciebie kolejne prochy niepotrzebnie... Rada? Jeśli faktycznie nie
          możesz z sobą wytrzymać - idź czym prędzej do lekarza. Ale jeśli też czujesz, że
          to nerwowość raczej niż niepanowanie nad sobą, to nie wiem, czy lekarz jest
          słuszną drogą - słuszniejszą raczej byłby wtedy psychoterapeuta.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka