Dodaj do ulubionych

Jak??????????????????????

03.11.08, 09:06
A jak to jest?
Co robi,czuje osoba, której zostaje postawiona diagnoza CHAD? Bierze to "na klate" i mówi Okej, zdarzyło się, będę brac leki i jakoś to się ułozy?
Jak to było w Waszym przypadku?
Jesteście z tym pogodzeni czy walczycie ( walczyliście) z "rozpoznaniem"?

Z góry dziękuje.
Obserwuj wątek
    • ptakniebieski Re: Jak?????????????????????? 03.11.08, 09:37
      w moim przypadku, to była ulga, że w końcu wiem co mi dolega. Bo jeśli
      przyjmowane leki na depresję nie leczą depresji, to przynajmniej już wiesz dlaczego.
      • hard-time Re: Jak?????????????????????? 03.11.08, 09:56
        Ha! Leki na depresje pomagają Jemu bardzo szybko. Jaka ma doła to 2-3 tygodnie i jest okej.
        Tylko chodzi o to , że On póżniej nie bierze stabilizatorów, następnie się rozkręca, ja "pakuje" Go do szpitala bierze leki i po kilku tygodniach (4-6) jest okej i On znowu nie bierze stabilizatorów. BłęDNE KOłO!
      • hard-time Re: Jak?????????????????????? 03.11.08, 10:13
        Chciałabym żeby On poczuł taką ulgę jak Ty. Może ta psychoterapia...?

        • 35.a tak: 03.11.08, 11:24
          zostawić go...
          napisać, że się wróci, jak zacznie się NORMALNIE leczyć.
          czyli nie wybiórczo.
          • hard-time Re: tak: 03.11.08, 11:49
            Posłuchaj jak Go ostatnio zostawiłam

            ( a własnie się rozkręał i obiecał, przysięgał, że bedzie brać leki- skończyło
            sie jak zawsze na obietnicach)

            to On w międzyczasie zrujnował niemal doszczętnie swoje życie zawodowe,
            finansowe (obawiam się, że następnym razem może to być kwota minus ?00 000zł!) a
            jego stan psychiczny nadal się pogarszał.

            Chcę położyć temu kres- bo to jest jak bumerang. Kilkuletnia remisja byłaby
            zbawieniem. Dlatego chciałabym wiedzieć jak obecni na forum ChAD-owcy poradzili
            (bądz nie) sobie z tym problemem.Zaakceptowania ChADu.

            dzięki za odp.
            • 35.a Re: tak: 03.11.08, 12:07
              sorry rychu, jestem twarda, niech nawet skończy w rynsztoku, jeśli
              nie zamierza być dorosły i się leczyć. masz SWOJE ŻYCIE, czy tylko
              JEGO życie?

              i tak na marginesie jestem dziwnie uczulona, gdy ktoś piszę Jego,
              On, Ona...brrr

              narkomanów wysyła się do jakiegoś ośrodka i tam leczy się ich ciężką
              pracą, czy z niesfornymi chadowcami jest podobnie? wiecie coś?
              • dr.zabbon Re: tak: 03.11.08, 12:25
                A jak uzasadnia, że nie bierze leków? Że już zdrowy jest?
                ***
                Do 35.a:
                A moja psychoanaliza nie jest zbyt malownicza... Siedzimy z psycholożką face to
                face i analizujemy, co bieżące, kiedy ona nagle mówi: użyła pani takich i takich
                i takich zwrotów - znaczy to, że pani matka nie zauważała pani potrzeb w
                dzieciństwie... No..., tak z grubsza, oczywiście.
                • hard-time Re: tak: 03.11.08, 12:57
                  Ma wiedze na temat leków - potężną!
                  Mój Hard uważa, ze nie będzie jadł "tej chemii" bo to zabije go szybciej niż ChAD. A ja nie jestem tego taka pewna tym bardziej ,że ostatnio miał epizod mieszany i poważne myśli typu "s" - całe szczęcie że w pore był hospitalizowany!
                  Poza tym wiadomo, że odsetek żle postawionych diagnoz jest wg. statystyk coraz większy, gdyż jak to mów mój Hard "kasa za wypisanie takiego czy innego leku wiążąca się z postawieniem danej diagnozy powoduje jakieś klapki na oczach u tych lekarzy, wierzę w to że ci lekarze robią to nieświadomie bo to nie sztuka wpier..ć kogos w leki do końca zycia i zrobic z niego roslinkę"

                  Moim celem nie jest zrobienie z siebie "siosrty miłosierdzia" i użalanie się "jak ja to mam przerąbane" - może z tego co piszę tak to wygląda. Chcę wymiernych efektów. Konkretów.Ale JESZCZE nie wiem jak to osiągnąć dlatego zwróciłam się do Was.
                  • 35.a OK, JUŻ WIEM!!!!!! 03.11.08, 16:45
                    wink

                    Trafiłaś na "intelektualystę" smile Mądrzejszego niż wszystkie umysły razem
                    wzięte. Myślę, że Cię to gubi... Bo "Matka Teraz" pomyślałam od razu. Niestety.
                    A on głupek, skoro się nie leczy. Jednak. Dlaczego nie bierzesz pod uwagę
                    własnej głowy, własnego intelektu?
                    • 35.a No i 03.11.08, 16:49
                      "Matka Teresa" miało być.

                      Powiedz mu, że ma yntelekt małpy so sorry, bo nowoczesne leki nie otumaniają...
                      Jakaś cieniutka ta jego wiedza nt. psychofarmakologii.
                      Howgh!
              • dr.zabbon Re: tak: 03.11.08, 12:29
                Wracając do tematu:
                Ja zaakceptowałam po trzecim cyklu. Dopiero. Wcześniej kombinowałam i nie
                chciałam się leczyć.
                • 35.a od razu akceptacja... 03.11.08, 12:33
                  ale nie jestem przykładem podręcznikowym, bo

                  - nie choruję mocno,
                  - jestem dość zdyscyplinowaną pacjentką
                  - objawy odstawienia mam natomiast bardzo silne, więc nie myślę
                  nawet o odstawianiu... Facet Hard pewnie ich nie ma w ogóle...
                  • lolinka2 Re: od razu akceptacja... 03.11.08, 12:54
                    35.a napisała:
                    objawy odstawienia mam natomiast bardzo silne, więc nie myślę
                    > nawet o odstawianiu... Facet Hard pewnie ich nie ma w ogóle...

                    Ale Hard ma równie silne jak twoje, o ile nie silniejsze, dlatego nie
                    odstawia i zapewne nie odstawi faceta, i nawet z fioletową jak śliwka
                    po ostatniej awanturze twarzą będzie ratować jego minus XXX konto i
                    zrujnowane życie zawodowe <oczko>

                    co do meritum - akceptacja. A widział kto kiedy, żeby się pacjent z
                    lekarzem kłócił "ma pan grypę" "nieprawda!" ?

                    • hard-time Re: od razu akceptacja... 03.11.08, 13:28
                      Na tym to własnie polega - panie doktorze to nie ChAD, a doktor nie wie, że na zburzenia osobowości nie daje sie chemii?
                      Mój Hard ChAD nie zgadza się z rozpoznaniem. A dignoza jest jak byk postawiona i to nie przez jednego lekarza.
                      Spotkaliście sie kidyś z takim podejściem?

                      Najważniejsze jest zdrowie psychiczne Harda. Kłopoty finansowe, zawodowe to tylko "efekt uboczny".
                      • lolinka2 Re: od razu akceptacja... 03.11.08, 13:42
                        Dziewczątko kochane, czy ty naprawdę nie masz innych celów w życiu
                        niż zostawanie Mesjaszem na siłę?

                        Zacznij się (się, siebie, ciebie, nie jego) realizować. Koleś albo
                        zechce albo nie dotrzymać ci kroku. Nie zechce - see you never,
                        zechce - wszystkiego dobrego na nowej drodze....

                        Przestań wyciągać z gówna kogoś kto z całej siły wrzeszczy, ze takie
                        kąpiele mu pomagają na urodę.
                    • hard-time Re: od razu akceptacja... 03.11.08, 13:55
                      Nie chcę żeby moje wypowiedzi były analizowane po kątem:
                      Hard-time jest z ChADem to pewnie miała trudne dzieciństwo i niezaspokojone potrzeby przerzuca na ChADa robiąc z siebie "siostrę miłosierdzia" żeby zaspokoić swoje potrzeby bla bla bla...
                      bo to mam przerobione.Nie w tym rzecz.
                      Chodzi mi o moment zaakcaptowania (bądz nie) rozpoznania. Jak to było?
                      1.Lekarz przemówił Wam do rozsądku?
                      2.Rodzina ?
                      3.Sami na to "wpadliście"?
                      4.Nie jesteście pogodzeni do dziś?
                      5.Psychoterapia?
                      • ptakniebieski Re: od razu akceptacja... 03.11.08, 15:03
                        Co do dyskusji z lekarzem, to ja podczas przyjęcia do szpitala(nadużycie leków
                        nasennych)też kłóciłam się z lekarzem. Nie chciałam się zgodzić na pozostanie w
                        szpitalu,kazałam podać nr paragrafu Ustawy o Zdrowiu Psychicznym, który mu
                        pozwala na postawienie mnie przed sądem(par 23).
                      • laguma Re: od razu akceptacja... 03.11.08, 15:08
                        u mnie było tak:
                        - w wieku nastu lat chciałam się koniecznie leczyć, bo czułam, ze
                        mam depreche, ale wszyscy w koło kazali mi się brac w garść itp,
                        - zaczęłam pokryjomu wizyty u psychologa - deprecha się pogarszała,
                        po kilku LATACH wizyt - próba samobojcza
                        - od tego czasu nie musiałam nic udowadniac
                        - leczenie z dobrym skutkiem, dymisja na kilka lat, nawrot po
                        porodzie i znowu leczenie, znowu nawrót, leczenie, nawrót, poród,
                        nawrót - a tak naprawdę z perspektywy lat widzę, że cały czas miałam
                        dystymię przeplataną lekkimi "wzlotami"
                        - po kilku latach obserwacji tych "cykli" diagnoza CHAD
                        - reakcja - codziennie inna np.:
                        ulga (wiem co mi jest),
                        pretensje do losu (za co taka kara?),
                        akceptacja (nie dobiła mnie deprecha to CHAD tez wytrzymam),
                        niedowierzanie (a może ci co twierdzą, ze jestem mięczak, uciekam w
                        chorobe , mam wziąć się w garść mają rację),
                        zwątpienie (może to wszystko tylko mi sie zdaje, może wprowadzam w
                        błąd lekarza, po co biorę jakąś chemię),
                        strach (nie biorę, to takie sile leki, tyle skutków ubocznych, itd)
                        a po nawrocie znowu np akceptacja albo pretensje do losu itd.

                        Takie już chyba będzie moje życie.
                        A tak na marginesie, nie chciałabym mieć partnera Z CHADEM. Może
                        dlatego, ze przy mojej "niestabilności" potrzebuję silnego oparcia?
                        -
                      • dr.zabbon Sami na to wpadliście 03.11.08, 16:09
                        Oczywiście lekarz "wpadł" na to pierwszy, kolejny był mąż i oni namawiali - ale
                        delikatnie - na leczenie. Ale zaczęłam się porządnie leczyć i z pełnym
                        przekonaniem o słuszności leczenia, kiedy zrozumiałe stało się, że za dużo
                        ryzykuję nie lecząc się. Że korzyści z niebrania tabletek są niczym w porównaniu
                        z perspektywą, że choroba się rozbuja. Ze za dużo ryzykuję, bo mam męża i trójkę
                        dzieci, w tym jedno zaledwie jednomiesięczne. Wtedy zaakceptowałam, że mam ChAD.
                        Ale nie zaakceptowałam proponowanego mi przez lekarza litu - chciałam brać tylko
                        olanzapinę. I dostałam takiej depresji, że teraz biorę już wszystko, co mi
                        profesor każe, a nie jest tego mało. Co do leków, to z racji wykonywanego zawodu
                        wiem o nich dużo. a i tak uważam, że wygram więcej biorąc je.
                        • ixi_35 Re: Sami na to wpadliście 03.11.08, 20:01
                          Zrozumienie i pogodzenie sie z diagnozą w istotnej mierze zależy od przebiegu choroby. Mnie ponad rok temu dopadła mania, pierwsze 2-3 tygodnie czułam sie super (power!)a pod koniec zachowania. o których chciałabym zapomnieć. Piewszy lekarz- pudło. Po paru dniach drugi diagnoza CHAD i leki. Wyciszenie i odpoczynek. Ulga. Potem strach, żal i sto pytań do..Aktualnie czuję się dobrze, ze strachu przed manią potulnie przyjmuję leki , ale czasem mam myśli: może to nie to? Wiem to głupie..
    • hard-time Re: Jak?????????????????????? 05.11.08, 19:18
      ptakniebieski
      35.a
      dr.zabbon
      lolinka2
      laguma
      ixi_35

      Serdecznie Wam dziękuje za odzew. I wiecie co? Mój Hard ChAD bierze leki ( narazie) i chce (!) iść na terapie! Chyba zaczął rozumiec. Nie chce chwalić dnia przed zachodem słońca, ale jak chcecie to Wam napisze jak poszło. Jeszcze raz serdeczne dzięki !!!!!
      • dr.zabbon Re: Jak?????????????????????? 05.11.08, 19:41
        Trzymamy kciuki.
        Napisz, napisz za jakiś czas.
        Forum zawsze otwarte.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka