poetkam
25.11.08, 09:36
Jestem ostatnio przemęczona. Fizycznie. Psychicznie. Koszmar.
Nadmiar wrażeń.
Mała w chwili obecnej zdrowieje fizycznie- zapalenie ucha z pękniętą
błoną bębenkową...
Ja byłam u psychologa małej w piątek na konsultacjach w sprawie
tejże.
Idzie nam coraz lepiej- otrzymałam kilka pochwał, ale też porad w
sprawie błędów, które jeszcze popełniam.
Znacie kilkugodzinne histerie u dziecka? Niby bez powodu, ale pewnie
dziecko zawsze sobie znajdzie dobry powód do ujarzmienia mamusi.
Ja wychodzę z domu. Ot, po prostu. Pokazuję małej, że nie rusza mnie
jej wycie. Po wyjściu- cisza. Kiedy przychodzę- przeprosiny,
tłumaczenie, tulenie. Uczymy się nazywać uczucia: jesteś zła,
powiedz mi, dlaczego jest ci smutno? Najczęściej jest jej smutno bez
konkretnego powodu. Zaczyna płakać. Opowiada później, że jest jej
przykro, bo jakiemuś zwierzątku stała się krzywda, bo umrzemy, etc.
Najgorsza jest autoagresja- uderza się po głowie, brzuchu. Ma
uporczywe zaparcia psychicznej natury. Fizyczna całkowicie
wykluczona- gruntownie przebadana, leczona na różne sposoby i nic.
Pani psycholog jest zbulwersowana, że żaden pediatra nie posłał
małej do lekarza psychiatry w sprawie tych zaparć.
Mamy więc udać się grzecznie do pani doktor psychiatry dziecięcej-
mam poleconą konkretną lekarkę przez panią psycholog. Ponoć
psychoterapia małej pomoże na te zaparcia, ale efektu można
spodziewać się nawet za ok. 3 lat. Potrzebna jest więc farmakologia.
Mam mieszane uczucia co do stosowania psychotropów u sześciolatki...
Póki co, stosujemy ziołowe syropki z melisy- faktycznie, noc mamy
prawie przespaną bez krzyków: mamusiu boli brzuszek...
Lolinko i inni forumowicze, rozwiejecie moje obawy...?
Jestem w kropce...