Dodaj do ulubionych

rok od narodzin ...

05.04.10, 17:37
Wczoraj stuknąl nam roczek, ten urodzeniowy oczywiście, bo w mojej
świadomości to 8,5 miesięczne brzdące są wink

Tak w wielkim skrócie historia dzieciaków:
urodzone w 25+1 tc
- Julia 710 g, 5-7-8 Apgar, po 5 godzinach na respiratorze przepięta
na cepap, wylew III/IV st w prawej pólkuli, ROP II st wycofal się
sam, oprócz tego żadnych innych komplikacji, bez infekcji
-Viktor 770 g, 5-6-8 Apgar, po 12 godzinach przepięty na cepap, wylew
IIst w lewej pólkuli, ROP II/III st. wycofal się sam, problemy z
trawieniem, dlugo na żywieniu dożylnym, kilka infekcji, w tym ciężkie
zapalenie pluc

Ten rok zlecial nawet szybko ... to byl trudny rok, szczególnie trzy
pierwsze miesiące po narodzinach dzieci, kiedy każdy dzień mogl być
ich ostatnim ... po wyjściu do domu o dziwo koszmar się skończyl i
zaczęla normalność, pomimo strachu o przyszlość, niepewności, pomimo
tej ciąglej bieganiny po specjalistach na liczne kontrole.

Od początku dzieci spisywaly się na medal pod każdym względem i nie
sprawialy nam większych klopotów.
Praktycznie nie chorowaly, za ten czas zaliczyliśmy tylko infekcję
dróg moczowych u Vikiego niedlugo po wyjściu ze szpitala i jakiś
miesiąc temu obydwoje przeszli rotawira. To wszystko. Nie wiem, może
to zasluga Synagisu, który maluchy dostaly w pięciu dawkach od
listopada do marca...?

W każdym razie w ten rok po urodzeniu jest tak, jak nigdy byśmy nie
oczekiwali ... perspektywy sprzed roku nie dawaly wielu szans na
życie, na zdrowie ... zresztą czego można się spodziewać, jeśli
chodzi o perspektywy dla tak skrajnych wcześniaków ... wychodzliliśmy
do domu praktycznie bez żadnych prognoz, lekarze nie chcieli
wyrokować, pomimo, ze dzieci wypisywano w stanie ogólnym bardzo
dobrym. Ciągle tylko slyszeliśmy, że czas pokaże, że najwcześniej
będzie można coś powiedzieć w okolicy pólroczku korygowanego.

Co trzy miesiące chodziliśmy z dziećmi do poradni wcześniaczej, gdzie
robiono im podstawowe badania i oceniano rozwój.
W trzy miesiące wypadli bardzo dobrze, pod względem rozwoju psycho-
motorycznego zostaly ocenione pomiędzy wiekiem urodzeniowym i
korygowanym, na pólroczku jeszcze lepiej, bo tu już dogonily wiek
urodzeniowy smile
Lekarze byli pod wrażeniem twierdząc, ze dzieciaki pięknie się
rozwijają i wogóle nie widać po nich wcześniactwa, a już bynajmniej
nie tak skrajnego.

Rehabilitowane byly Vojtą od urodzenia do polowy grudnia, nigdy nie
mialy nieprawidlowego napięcia (za wyjątkiem lekko oslabionego u
Vikiego zaraz po urodzeniu). W grudniu rehabilitantka uznala, że nie
widzi potrzeby dalszej rehabilitacji, bo dzieciaki rozwijają się
prawidlowo i umówiliśmy się na kontrole co 2-3 tygodnie,potem co
miesiąc aby ocenić ich postępy i ewentualnie wylapać
nieprawidlowości. Na szczęście do tej pory wszystko idzie dobrze.

Dziś w wieku 8,5 miesiąca korygowanego a roczku urodzeniowym Julcia
chodzi przy meblach (od miesiąca), pięknie siedzi, pelzo-raczkuje już
od 6 miesiaca korygowanego, Viki siedzi, pelzo-raczkuje, próbuje się
podnosić, ale jeszcze nie staje na nóżki. Od niedawna zaczęly się
rozgadywać, slychac już większość sylab: "meme, mama, baba, tata,
dada" i dodatkowo Julci "nie nie".
Jedynie co, to zębów nam brakuje smile

Wagowo nie jest najgorzej, Viki waży 8.60 kg, Julcia 8.0kg. Z niej od
4-go miesiąca życia niejadek się zrobil i karmienie w pewnym momencie
zrobilo się koszmarem. Na szczęście po przebytym rotawirze i diecie
ryżowo-marchwiowej nabrala apetytu i narazie odpukać pięknie wszystko
wcina.

Niedlugo kontrola oczek, której trochę się boję. Puki co u Vikiego
stwierdzono już krótkowzroczność, ale narazie sprawia wrażenie jakby
widzial bardzo dobrze.

Zaliczyliśmy i inne badania: kilkakrotne usg glówki Julci, które
zawsze wyglądalo nadzwyczaj dobrze, po wylewie żadnego śladu smile
Niedawno dzieciaki mialy robione EEG, u obojga wyszlo prawidlowe.
Neurologicznie dzieci rozwijają się bez zarzutów, ostatnio neurolog
powiedziala, że gdyby nie to, że zna z karty ich historię nigdy by
się nie domyślila, że są wcześniakami ... wg niej rozwijają się jak
donoszone smile

Tak więc zamykam ten rok optymistycznie, co prawda wspomnienia
jeszcze bolą, ale mam nadzieję, ze z każdym rokiem będzie latwiej i
że o wcześniactwie zapomnimy raz na zawsze.

Piszę dziś to krótkie podsumowanie, bo chcialabym, żeby moje szkraby
byly nadzieją dla rodziców dzieci, przed którymi przyszlość
niepewna ... u nas jeszcze nie tak dawno też tak bylo, a skończylo
się zupelnie inaczej niż straszyli lekarze.
Mam nadzieję, że i u Was tak będzie smile
Obserwuj wątek
    • anjazzielonego Re: rok od narodzin ... 05.04.10, 19:08
      Trudna, długa droga za Wami, ale z jakże pięknym podsumowaniem na roczek!

      Efekty są fenomenalne!!!

      Wierzyłam od początku, że będzie dobrze, kibicowałam, trzymałam kciuki, modliłam się, by Twoje dzieci były zdrowe, Aniu.

      Cieszcie się cudem życia Waszych dzieci.

      Oby wszystkie wcześniacze historie miały tak dobre, normalne, szczęśliwe zakończenia...
      • madzia2808 Re: rok od narodzin ... 06.04.10, 12:57
        za Wami trudna i ciężka droga. Cieszę się bardzo ze dzieciaczki są
        takie dzielne i silne!!! dużo dużo zdrowka dla maluszków i
        powodzenia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka