Dodaj do ulubionych

półtoraroczniaki - chwalić się:)

23.01.12, 15:10
Najpierw pochwalcie się wagą, ale tak żeby mnie nie zdołować zbytnio (bo to moja obsesja), a moja Laura to kruszynka.
A więc wszyscy z wagą powyżej 10 niech przemilczą i chwalą się czymś innym (albo zdradzą tajemnice żywieniowe, żeby podtuczyćsmile
Potem pochwalcie się umiejętnościami:
mówicie coś więcej niz na okrągło mama mama
tańczycie
bazgrolicie po byle czym
układacie klocki/sortery
pokazujecie paluszkami obrazki
siadacie na nocniczki

Czekam na chwalipięty smile

Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
Obserwuj wątek
    • nastjaa Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 24.01.12, 09:16
      Hmmm, odzewu nie ma, bo może mało akurat u nas 1,5roczniaków wink My ten okres rozwojowy mieliśmy rok temu, więc może sobie coś przypomę smile

      - o wadze 10kg mogliśmy pomarzyć (na dwa lata było 9800)
      - mówiła kilka podstawowych słów
      - dopiero od niedawana chodziła (od 16 miesiąca)
      - nie tańczyła
      - bazgroliła po swojemu
      - o nocniku mogłam pomarzyć
      - do sortera wkładała klocki (wszystkie w jedną największą dziurkę big_grin )
      - oglądała książeczki
      - jadła sama widelcem

      W sumie to 1,5 roczniakiem byliśmy tylko z nazwy big_grin
    • meggy099 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 24.01.12, 09:52
      No to chwale sięsmile
      Zuzka (28 tc, 1100 gram, 37 cm, Apgar: 3/5/7) skończyła wczoraj pół roczku (koryg. 16 mc). Waży ok 9,2. Nie wiem jak ze wzrostem ale ubranka kupujemy na 92 cm. Co do jedzenia to mamy ograniczone możliwości, bo Zuzka ma dopiero 4 ząbki - je wszystko co potrafi nimi pogryźćwink Od ulubionego rosołku, pulpetów z ziemniaczkami i buraczkami, przez jogurty, kanapeczki, owoce, po słodkości we wszelkiej postaci. Po tym ile je to powinna ważyć przynajmniej dwa razy tyle, ale tak widocznie mają wcześniaki - nasza Zuzka jest drobniutką dziewczynkąsmile ale ma apetyt a to najważniejsze.
      Jeśli chodzi o umiejętności to wydaje mi się, że jest w dolnych granicach normy dla swojego wieku. Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. Zobaczymy jak wyjdzie przy Waszych kruszynachsmile Zaczne od tego czego nie robi:
      - nie je sama - wie do czego służy łyżeczka, ale najcześciej bawi się nią, a nie je.
      - nocnik - po przebudzeniu i przed kąpaniem siku i kupka (mam wrażenie, że czeka aż się ją posadzi), w ciągu dnia czasami, ale nie pokazuje sama, że chce cos zrobić
      - mamy jeszcze smoka, ale od tygodnia jesteśmy na etapie oduczania korzystania z niego w dzień - jak narazie z dobrym skutkiemsmile, uznaliśmy, że spać z nim narazie może
      - nie umie się długo sama sobą zająć - max 10 min
      Teraz zostało samo chwalenie się:
      - chodzi od 14 mc, raczkuje od 11, teraz najczęściej biega i je albo pije (czym doprowadza mnie do wściekłości, bo boje się, że się zakrztusi)
      - układa sortery, wkłada pokazane klocki o różnych kształtach do dziurek, ale nie umie jeszcze dopasować sama
      - normalne klocki układa sama - ale bez ładu i składu
      - umie pokazać gdzie jest oko, ucho, nos i buzia
      - potrafi pokazać kosi kosi, papa, amen, jaka jest duża, przybija "piątkę", podaje rękę (daje "cześć"), daje buzi, przytula (pokazuje jak kogoś kocha)
      - uwielbia ogladać książeczki - rozpoznaje zwierzęta: psa, kota, kure, kaczkę, konia, wrony. Niektóre naśladuje odgłosy, niektóre nazywa po swojemu
      - mówi mama, tata, baba, dada, lala, papa, achin (kwiatek, od apsik - zawsze kichamy przy kwiatkach i tak zostało), ni ma i ma (nie ma i jest), nie, mniam, amen.
      - rozumie polecenia: podaj, przynieś, idź do taty, mamy..., zamknij drzwi (nie uczyliśmy jej), a co najbardziej mnie rozczula to wyrzuca swoje pieluchy (i inne papierki czy kruszki z podłogi) do kosza na śmieci - też jej tego nie uczyliśmywink
      - tańczy przy swoim zabawkowym radyjku i innych piosenkach puszczanych w radio
      - uwielbia bawić się komórkami i pilotami. Każdy kto przyjdzie do domu dostanie pilota do ręki i ma włączyć jej bajkismile Bajki ogląda w dzień może łącznie pół godziny - przy porannej i wieczornej kupcewink
      - nie boi się obcych, ale musi się przyzwyczaić. Po 15 min jest już ok, chyba że się ktos jej nie spodoba to pokaże "nie, nie".
      Chodzi spać ok 19.00 a budzi się ok. 6.00-7.00. W dzień śpi ok 2 godz. Niestety od jakiegoś miesiąca budzi się z nocy z płaczem. Kopie, krzyczy i nie da się jej obudzić - nie wiem czy to jakies sny czy może zęby idą kolejne...

      To chyba tyle o naszym Aniołku. Ciekawe co u Waszych Maluchówsmile

      Pozdrawiam, Magda

      P.S. Alicjo, Twoja Laura bardzo przypomina mi moją Zuzkę - po buźce i w ogole podobna chudzinkasmile Jutro postaram się dołączyć fotki to sobie porównasz.
    • aska1972 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 24.01.12, 14:17
      Róża, ur 10.07.2010, 30tc/1400g
      Waga 9800, zębów 12, chodzi, biega, wspina się dosłownie wszędzie go jej wzrok sięga, bardzo lubi oglądać książeczki, pokazuje oko, ucho itp. Je wszystko, głównie rękami, chociaż czasami uda jej się trafić łyżeczką do buzi. Wszystko rozumie, potrafi być mega uparta i od jakiegoś tyg. strasznie fajnie się wstydzi.



      Róża


      Joanna +9
      fotoforum.gazeta.pl/u/aska1972.html
      • aaalicja2 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 24.01.12, 14:56
        Kurczę, a u nas ja karmię, łyżeczką to wymachuje dookoła i więcej spadnie niż trafi do buzi.
        Widelczyka nie próbowałam, bo jeszcze nie gryzie super dobrze i nie mamy co nabijać na widelczyka.

        Nocniczek- od tygodnia, siada na wieczorne siku w łazience, ale to chyba bardziej zmiana teperatury, bo na golasa siedzi niż kontrolowane siku. Kupka jeszcze nie próbowałam - bo niedawno udało się wyjść z mega zaparć.

        Jedzenie i apetyt - to przemilczę, napiszę tylko, że zwariuje niedługo.

        Mowa - powtarza dużo po nas, ulubione słówka gdzie i nie, mama, tata, brum, mrum, naj - tzn. daj, wewe - na wszystkie odgłosy urządzeń domowych, dzięki, plos tzn. proszę, dzin, dzin - tzn dzwonek bije, dzwoni itp, mu, be, miau


        Książki - uwielbia, uzależniona od zawsze, był moment że chowaliśmy, bo nie dawaliśmy rady 2-3 godziny czytać, pokazuje paluszkiem wszytskie znane książkowe stwory.


        Taniec- na zasadzie obrotu, klaskania i gibania się na boki


        Klocki - coś układa, ale najlepiej wychodzi burzenie i zeby mama ułożyła wieże

        Sortery - po kolei próbuje, ale jak się zdenerwuje, to sorter ląduje w drugim końcu pokoju, jak się usiądzie obok niej i mówi tu nie, tu nie, tu pasuje - to upycha te klocuszki, potem chce przez dziurki wyciągac smile

        Chodzi, biega, wspina się na kanapę i schodzi tyłem smile

        W nocy nie je, nie pije, generalnie jest "łyżkowa" nie "butelkowa"

        Zęby - chyba z 10, brak jednej dolnej 2, jeden ząbek z próchnicą, leczymy


        Grudki są be, be, ale ciasto i chrupki to już umie gryźć i nie są be. Generalnie je wszystko nie wybrzydza, ale w porcjach jak wróbelek. Pije z niekapka Lovi 360, lub ze słomki (dużo efektywniej)


        Piloty, komórki, telefon stacjonarny, domofon i wszystko co ma guziczki - szał!


        Karmi nas i swoje zabawki, uwielbia zamiatać i odkurzać i robić baby w piasku (nawet teraz jak mróz siedzimy w piaskownicy i klepiemy)


        Nie łapie infekcji - raz katar, raz gardło.


        Tylko to jedzenie! Cudowanie z kalorycznością i d....... waga idzie jak ślimak, wzrost w miarę, widać że rośnie
        • ilovetwins Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 25.01.12, 21:56
          u mnie blizniaczki sierpniowe, 34 tc
          Jagoda hipotrofik - start 1.140g, 39 cm
          Alicja "normalna" - start 2.180, 49 cm

          Jagoda
          8,2 kg, ciuszki na 80-86, ale wiekszosc jest zdecydowanie za szeroka
          Alicja
          10,2 kg, ciuszki na 86-92, z reguly rozmiar dobrze pasuje

          Jagoda
          wiecej mowi: mama, tata, baba, dziadus, tatus, tati, jeeee (jest), mniam, am, dac, pompom (kompot), tatan (balwan), oko, halo baba (do telefonu, pilota i kalkulatora), odglosy zwierzat, pokazywanie doslownie wszystkiego w ksiazeczce (wiele pzredmiotow raz pokazanych albo wcale), wynoszenie smieci do kosza, wycieranie sciereczka wsystkiego (lacznie z glową siostry), pokazywanie palcem oko, ucho, wlosy itp. Jest bardzo emocjonalna, gdy sie zlosci lub cieszy, to całą sobą. Roztrzęsiona, ruchliwa, płaczliwa, marudna, najlepiej jest na rekach u mamy (lub innego łosia). Klocki - tylko burzyć. Uwielbia rysowac, tylko na tym potrafi skupic się na dluzszą chwilę.
          Alicja
          mniej mowi: mama, tata, odda(j), tata, baba, kote(k), mniam, odglosy zwierzat itp. Spokojna, potrafi sie na dluzej zajac klockami, z drewniakow potrafi ulozyc wieze z 5 klockow, pociąg, z lego duplo potrafi lączyc i rozdzielac dwa podstawowe klocki, przytwierdzac ludziki i zwierzatka z lego do podkladki, karmic lale i misie i przykrywac pieluchą do spania.

          Nie potrafią jesc lyzeczką, no czasem cos uda się nabic na widelec. Nocniki sluzą do zakladania na głowę. Tanczą w stylu "you can dance", włącznie z obrotami po podlodze wink Sortery roznie, ale raczej na zasadzie "udało się" niż swiadomego dopasowania do ksztaltu. Skakanie z kanapy. Wymyslanie glupot i nakręcanie się wzajemne. Piją z butelek ze smoczkami, niestety takze mleko w nocy. Mają praktycznie większosć zebow.
        • karro80 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 25.01.12, 23:45
          Aha z żarciem podobnie - tj z grudkami - mloda bezzębnie jeszcze<pierwszy ząb równo na rok wyszedł> potrafiła zjeść kanapkę z miekką wędliną, biszkopta czy brokuła a grudkami w zupie dławiła się jeszcze do jakiegoś 2 roku życia.
          Odpusciłam więc grudki, zupa była miksowana na gładko dłuuugo, a do tego szło całkiem normalne drugie danie< w wieku 16 mies mimo małej ilości zębów załapała jedzenie surówek, mięsa ala kebab czyli twardawo-chrupkiego, obowiązkowo z sosem czosnkowym na którym nauczyliśmy ją jeść wszystkiego w zasadzie>.
          w nocy jadała jeszcze chyba do 3 roku życia i to z hakiem.

          Ja bym wrzuciła na luz - ważne że do góry idzie.
    • joann.a1974 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 25.01.12, 22:44
      ojej toż i moja Hanusia ma już 18,5 miesiąca urodzeniowego, choć jej rozwój zdecydowanie na wiek korygowany się przekłada. Startowaliśmy marniutko, 700 gram, 24 tydzień....
      Teraz Hania:
      - śmiga jak samolot, już od grudnia zaczęła chód dwunożny, czasem ma jeszcze kłopot z utrzymaniem równowagi i potrafi się zachwiać, ale za to już uskutecznia coś w rodzaju biegu jak ją chcę złapać
      - tańczy...jak ona cudacznie się porusza, wszystkie ruchy ma po starszej Oli - dla nas obserwowanie jak obie tańczą to gwarancja dobrego nastroju na cały dzień wink
      - zębów 8
      - mowa - tak sobie, rozumie świetnie wiele próśb, pokazuje różniste elementy w książeczkach, ale jesteśmy na etapie: mama, baba, dziadzia, jaja (lala i jak i Ola), papa i chyba niewiele więcej. I parę zwierzątek też naśladuje. Aaaa i słówko "ne" z kręceniem głowy jest cudne... wink
      - wie że pisakiem się pisze, bazgrołki robimy na kartce, znikopisie tudzież na meblach i ścianie
      - co do klocków, sorterów etc. - u nas brak skupienia, koncentracji i chęci ku temu, jeżeli o klocki - najchętniej rozrzuca, rozkłada, ale nie pali się do działań konstruktywnych
      - nocniczek nam już zalecano, ale ja odpuszczam...o matko, toż 1,5 roku to jeszcze niemowlę...! smile a tak poważnie, nie mam "parcia" na wysadzanie, Ola nauczyła się w wieku 2-25, roczku i moim zdaniem ok.
      - infekcjom dzielnie dajemy jak na razie odpór (obym nie zapeszyła !)
      - waga...wiem, wiem, przepraszam.. 12,7 kg, rozmiarówkę juz chyba na 104 kupuję, no kloc wielki, wcina czasem dosłownie porcje równe wielkości porcji Oli, nie ma, żeby odpuściła komuś kto coś zajada - gramoli się i jest domaganie się w postaci "mniam, mniam"..... ta waga i jej apetyt to chyba na pocieszenie tego całokształtu wcześniaczych losów, które na mojej psychice niestety odbiły się dość mocno ;-(

      Hania jest pogodna, choć charakterna, nasz mały cud...


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/qb/rb/bi3v/B26Z8Y8YbiIKiICHUB.jpg
      • ewa-mamazosi asia 25.01.12, 22:54
        przepraszam, że prywatę uprawiam, ale Haneczka jest przecudna (ps. zośka ma taką samą kieckę smile) Poza tym u mnie ok, to już 38 tydzień, cięcie na 7 lutego zaplanowane - mały duży 3,5 kg smile buźka
        • joann.a1974 Re: asia 25.01.12, 23:12
          Ewo, trzymam mocno kciuki !!!!!! Buziaki, trzymaj się ciepło.
      • ona1983.10 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 25.01.12, 22:58
        Troche się zdołowałam ja was poczytałam sad

        Mój synek jeszcze samodzielnie nie chodzi (probuje od jakiegos czasu i jak sie skupi to potrafi sporo przejsc). Mówić zbytnio nie mówi, najwięcej po swojemu cos bełkocze - z normalnych mamamam, nie, bam, brum brum
        Rozumieć rozumie bradzo dużo i jest bardzo pogodnym i dobrym dzieckiem. W nocy nie je od kiedy skonczyl 4 m. wazy jakies 11 kg ale jedzenie jest masakra sad nadal potrafi zwymiotowac i ma dosc spory odruch wymiotny sad Pije tylko z lovi 360, najwiecej ze slomki badz normalnego kubka. Zapieluchowany, ale tu akurat nie mam parcia. bardzoooooooo rzadko cokolowiek zje sam - raczej pokarmi mnie i meza nic sam cos wezmie do ust. Tanczy, "kłoci" sie. Buduje wieze i kocha auta.
    • karro80 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 25.01.12, 23:36
      Obsesję z wagą mają też matki/babki dorodnych donoszonychsmile - widzę w przedszkolu, że jestem chyba jedyna<u której obsesja byłaby może i na miejscu zresztą>, która nie pyta co i ile dziecko zjada<póki nie każą płacic podwójnie nic mnie nie interesujewink)
      Jak Cię pocieszę to moja waży z 12, no może ponad trochę, bo ostatnimi czasy chyba się zaokrągla z deka<w życiu pół fałdki nawet nie miała> a w początkach marca skończy 4 latabig_grin
      Ile na połtora nie pamiętam - rok coś ponad 6 kilo, dwa lata 9 - to tak coś pomiędzysmile

      Na półtora roku moje dziecię mówiło kilka słów - mama, tata,tak, nie, mniam mniam<głównie> i jakieś 3-4 pojedyncze słówka - i z tym zasobem żyło sobie spokojnie do ponad 2 roku życia, bo nic więcej do szczęscia nie było potrzebnesmile, nauczyło się chodzić akurat i od dwóch miesięcy umiało wypić wodę w formie płynu w więkoszości nie krztusząc się i nie rzygając.
      Nie bazgroliło, darło gazety nie umiało bawić się w piasku, na nocnik siadało pasjami i nawet sobie siknąć lubiło, albo co grubszego<ale odpieluchowana po 2 roku życia>, ksiażeczki głównie darła - jakaś miłość do "literatury" pojawiła się ok 3 roku.
      • aaalicja2 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 07:44
        Asiu:
        no cudna jest Hania, po prostu cudo!
        Ona1983.10:
        chłopcy mogą później chodzić, mam w klatce po sąsiedzku rówieśnika Laury donoszonego który zaczął chodzić tydzień temu.
        Jak zaskoczy pójdzie od razu zobaczysz.
        A czemu narzekasz na jedzenie: w sensie wymiotów, czy braku apetytu?
        Bo u nas wymioty szły równo mniej więcej do roku, z byle powodu: przeżarcia ( o tą jedną łyżeczkę za dużo), a to się zakrztusiła, a to palece włożyła za daleko, a to zabawka, dizeń bez wymiotów - dzień stracony.
        Teraz już lepiej, zostały tylko te "z przeżarcia" - jedna łyżeczka za dużo co mama chce dać i już ma odruch obronno-wymiotny.
        • aaalicja2 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 07:46
          Słuchajcie:

          A jak ja mam jej dać taką kanapkę od zjedzenia?!

          Problemem jest moja psychika i wizja zakrztuszenia się i wymiotu.
          Tu jest problem, może Laura nawet by zjadła coś w stylu kanapki, ciasto, chrupkę zje.
          ale mama ma schize i nie daje.
          • eda321 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 08:28
            a to witaj w klubie z tą schizą zakrztuszenia - ja też tak mam. U nas jak się Błażo uczył sam jeść to dawałam kawałek "czegoś" do gryzienia (kanapka, kawałek jabłka itp.) i wychodziłam do drugiego pokoju a tatuś pilnował Małego, bo ja swoim zachowaniem wprowadzałam "nerwową atmosferę".
          • joann.a1974 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 09:34
            co do pokarmów stałych, płynnych i krztuszenia: u nas jest tak: płyny rzadziuchne -obowiązkowe krztuszenie się i kasłanie po paru pierwszych łykach, tak jest niemal od zawsze i jakoś już teraz spokojnie do tego podchodzę, ale początki w domu z Hania były dramatyczne ona nie miała sił odkasłać mleka i przestawała oddychać, szarzała, pion i klepanie, nogi jak z waty i wymioty ze stresusad
            Teraz mowy nie ma, żebym dała jej kawałek czegoś do samodzielnego odgryzania kawałeczków, kanapeczkę drobię na malusieńkie kawałeczki, zresztą wszystko kroję na drobne, ciasteczko przełamuję na mniejsze kanapki. Tak więc schiza na punkcie krztuszenia jest u mnie jak najbardziej zaawansowana wink Ja widzę, że jak Hania dostaje większy kawałek, to wciąga wszystko co ma w łapce i niestety zbyt duża ilość pokarmu powoduje u niej odruch wymiotny. Z Olą nie miałam takich obsesji - nie przypominam sobie akcji "krztuszenie".
          • nastjaa Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 09:43
            Alicja,
            Moja miała ponad rok jak łzy jej stawały w oczach kiedy dostała w zupie grudki, a 8 miesięcy kiedy jadła kanapki smile

            Zaczęłam od chrupek kukurydzianych (łatwo rozpuszczalnych) - dziubałam jej na małe kawałeczki - Nastusia sama brała je do buźki - one szybciutko się rozpuszczały to nie miała się jak zakrztusić.

            Potem chlebek z masełkiem (kroiłam w malutkie kosteczki - tak.ok. 0,5 cmx0,5cm) - kładłam na talerzyk i mała je sama jadła.

            Potem do chlebka z masełkiem dorzucałam stopniowo, cieniutko pokrojoną wędlinkę lub żólty serek.

            Po roku mała dostała w łapkę widelczyk, sadzałam ją do stolika i jadła - najlepiej ćwiczyć na tym co dziecko lubi smile u nas były to parówki. Potem w ten sposób robiliśmy z innymi rzeczami - ziemniaczki, ogórki, pomidory, mięsko, zdarzały się i frytki.

            Nigdy nic nie było na siłę. Najlepiej skutkowało jak Nastusia sama chciała sie uczyć.

            Tak też mieliśmy z nocnikiem - pewnego dnia, po skończeniu dwóch lat po prostu zaczeła z niego korzystać (do tego czasu wręcz się go bała).
            • nastjaa Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 13:47
              Zapomniałam dodać, że dopiero w wieku 1,2 miesięcy pojawiły się pierwsze dwa zęby, na16 miesięcy były 4 - młoda w tym czasie jadła już większość stałych pokarmów.
          • karro80 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 13:26
            Ja dawałam w łapę całą kanapkę bez skórki ofkors, czy cząstkę brokuła, marchewka się nie sprawdzała -bardzo krzuśliwa u nas, banan też do doopy<zobacz co u Was jest najlepsze> - lepiej u nas szło niż wydzielanie kawałeczków<jak np u Nastjii>. Młoda sama gryzła i nawet jak wzięła za dużo to nie ingerowałam -najwyżej wypluła albo zhaftowała się - dlatego takie próby przed posiłkiem i jak dziecko głodnawe wychodzą lepiej i jak jest haft to nie szkodawink
            Zakrztusić ci się zakrztusi parę razy na bank lub pójdzie odruch wymiotny. Masz być spokojna i jak się krztusi to po prostu głową do dołu obrócić<dziecię do góry nogami-póki lekkie żaden problem> i po pleckach rypnąć<nie za mocno, ale skutecznie>, a jak zwymiotuje to przyjąć ze spokojem, nie ważne ile jadła "utraciliście". Początkowo trudno się nie przejmować i nie denerwować, ale potem wychodzismile
            Po prostu przyjmij że dziecko będzie się krztusić i wymiotować jeszcze przez pewien czas i jest to jednak u naszych prawie norma<u nas początkowo rzyg szedł dobrych kilka a czasem i kilkanaście razy na dobę, aż się wyćwiczyłam i potrafiłam obudzić w nocy ZANIM się zhaftowała, bo charakterystyczne odgłosy były, złapać w pieluchę co wyskoczyło, żeby dziecko, ubranko i pościel zostały czyste i iść spać> i że kiedyś przejdziesmile

            pozwól podebrać sobie coś z talerza - u nas nastąpił przelom w 16 mies jak dziecko zobaczyło jak wcinam tortillę z kebabem - nie odpuściło i krztusząc się opyliło mięsko i surówkę, ale nie haftnęło - potem widząc że smakuje jej sos czosnkowy, który był wtedy w kebabie robiłam jej domowy na jogurcie, delikatniejszy - z tym szło wszystko.
            Jedna z dziewczyn<nie powiem któratongue_out> wykorzystała do nauki miłość dziecka do frytek - może niezbyt odżywcze, ale w imię wyższych celów, które zostały osiągnięte może byćbig_grin
            Im więcej spróbuje z waszego jedzenia tym większa szansa, ze będzie normalnie i chętnie jadała sama.
            Ile ona je w ogóle? - jeśli chcesz to ci napiszę jak znajdę jaka zmiana w ilościach i jakościach żarcia u nas zaszła gdzieś pomiędzy 13 mies a 16, gdzie już młoda jadała w miarę zwykłe jedzenie<wzbogacone różnosciami, ale prawie dorosłe>, bo gdzieś ostatnio zapiski znalazłam.
            Aha i w zasadzie na wagę wzrost jedzenia się nie przełożył - może początkowo troszkę do góry więcej niż zazwyczaj, a potem znów to samo.

            No i odpuść tą wagę - ja się urodziłam z wagą 3600 a na dwa lata i 3 miesiące ważyłam 12 kilo - póki rodzice i dziadkowie cudowali z jedzeniem, bo dziecko chude i zabiedzone to nie jadłam - odpuścili zaczęłam jeść, a i tak wagowo cudów nie było, zawsze tendencja do spadku, zwłaszcza jeśli odrobina stresu jeszcze doszła, spasłam się dopiero po 30tcewink - przez siedzenie nocą z laskami na czacie i żarcie olbrzymich ilości kolacji.
        • ona1983.10 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 13:23
          Mój chłopczyk chodzi przy meblach od kiedy mial jakies 9-10 m. Nadal ćwiczymi i chodzimy na rehabilitacje co tydzień. Troche jest za słaby w mięsniach środka. Co do jedzenia czasem to coś źle mu wpadnie, a czasem to może ta jedna łyżka za dużo. Absolutnie nie jest otwarty na nowosci, nigdy sie nie upomina i generlanie jest na NIE. Wcześniej denerwowałam się tym wszystkim czasem, a to że nie chodzi, a to ze nie chce jest - dziś wiem jedno daje spokoj i wrzucam na luz. W tym tyg mąż powiedział mi, że jego znajomi idą na pogdrzeb dzidziusia który zadławił się chlebkiem i go nie uratowali - dało mi to bardzo dużo do myślenia i obiecałam sobie odpuszczenie całkowite i nie będe naciskać już na moje dziecko. Szczerze mówiąc to od jakiegoś czasu byłam juz poirytowana postępami maluszka i ciągłymi komantarzami, że nie chodzi bo go nie nauczylam albo ze jakby moje dziecko tak jadło to bym się powiesiła itp... smile Po tych wydarzeniach powiedziałam sobie koniec z zadręczaniem się itp i jest o wiele lepiej, jestem dużo bardziej wyrozumiała na małego. Maluch to wyczuwa i jest jeszcze bardziej pocieszny - całuje mnie non stop (tzn liże po twarzy). smile
    • mamahubertusa Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 12:28
      A więc ja też pozwolę sobie na mały pościk smile
      Hubercik 29 tydz. 1000 gram, 37 cm- obecnie 19.5 miesięcy urodzeniowych (tak, że trochę więcej niż 18 wink ), waga 11.5 kg, ubranka na 86/92 cm.
      - biega, tańczy
      - klocki do sortera wkłada, ale raczej trzeba pokazywać do którego otworu smile
      - ulubiona zabawa to chodzenie po domu z mopem i "sprzątanie" nim
      - mówi mama, tata, papa, cicia (na kotka), trochę mało słów, ale jest pod opieką logopedy i codziennie ćwiczymy
      - przesyła rączka całuska, da buzi, nawet misiowi w książeczce, pokazuje jak kocha kotka przytulając się do niego
      - pokazuje na obrazkach np. kaczuszkę, banany, kredki, lalę, dziewczynkę, stół, piłkę, autko
      - rozróżnia kolory; żółty, niebieski, czerwony
      - pokazuje "jaki duży", "jakie smaczne", z dźwięków to jak robi wąż, odkurzacz
      - uwielbia książeczki, szczególnie "Lokomotywa", "Słoń Trąbalski", "Całuski i buziaczki"
      - co do nocnika to bywa, że każda kupka do niego trafia i kilka razy sisi, a bywa tak, że przez cały dzień nie ma mowy żeby siedział na nocniku
      - wypełnia różne polecenia np. poszukaj skarpetek i przynieś
      - w ogóle w ostatnim czasie zaczął bardzo naśladować nasze zachowania, np. bierze gazetę i stoi z nią jak by czytał, albo powkłada ubrania do pralki, zamknięt i zaczyna ustawiać pranie smile
      - co do jedzenia: rano kaszka zrobiona na ok. 200 ml wody, drugie śniadanie jogurt+ owoce+ ciasteczka, albo zupka, obiad duży słoiczek, podwieczorek owoce, kolacja kasza taka sama porcja jak rano, nie krzyczcie na mnie za te słoiczki, ale moim zdaniem zapewniają one odpowiednią ilość składników odżywczych, czego ja nie jestem w stanie mu zapewnić gotując obiad na chemicznych warzywach, wybieramy największe słoiczki w których są jak największe kawałki, oprócz tego co napisałam to Hubert próbuje też różne rzeczy z naszych talerzy jak my jemy, lubi też chlebek z masłem, albo bułkę, parówki Sokoliki takie dla dzieci, drożdżówki itd..
      Pozdrawiam ciepło smile
    • meggy099 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 13:33
      Jak czytam Wasze posty o krztuszeniu się to aż mi się lżej zrobiło, bo myślałam, że tylko taka taka wariatka jestem. Truchleje jak zakaszle podczas jedzenia...
      Zuza też długo się krztusiła jak do buzi dostał jej się większy kawałek czegokolwiek... traciła oddech...nogi i góry i wyciąganie z dziubka jedzeniasad Z resztą teraz ma dopiero 4 ząbki i to gryzienie wygląda tak jak wyglądawink
      Początki były podobne jak u eda321. Jak dostawała coś większego do zjedzenia do ja wychodziłam z pokoju a tatuś pilnowałsmile

      A jeśli chodzi o porównywanie do innych wcześniaków to widzę, że Zuzka rośnie zdrowo. Co bardzo cieszysmile

      Jak jest u Was z piciem? My do tej pory korzystałyśmy z kubka niekapka. Może tydzień temu załapała picie z bidonu... Ze normalnego kubka bardzo lubi, ale większość się niestety rozlewawink

      Zuzinkasmile
      • ona1983.10 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 13:59
        mój pije z bidonu od kiedy mial jakies 8 m, pije tez z lovi 360 i ze zwykłego kubka. Zapomniałam dodac że moj malec ma 14 zębów.
        • aaalicja2 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 26.01.12, 22:44
          Moja pije z lovi 360, ale mało efektywnie w sensie mało pije-dlugo jej zajmuje to czasu, dlatego ostatnio przy nawrocie zaparć zaczęłam uczyć ze słomki (za radą mcm) i załapała w mig, więc teraz ciągnie ze słomki.
          Lovi 360 stoi i jak chce to sięga po niego, a "przepijam" ją ze słomki.

          Ale właśnie bidon - muszę spróbować!
          Polecacie jakiś konkretny, mi zależy na małym przepływie - jak ze slomki. No wiecie, ta schiza zakrztuszenia się smile


          A te kanapeczki 0,5x0,5cm to spróbuje w weekend, w sensie nie ja, a tato Laury, ja nie dam rady psychicznie.
          Ja odpadłam na ćwiartce jabłka, które oczywiście memlała ponad godzinę, doprowadzając mnie do powolnego zgonu na atak serca, w końcu przyszedł tato, spytał co się stało, ja na to je jabłko,
          a on - no to wyjdź - no i oczywiście jabłko zjedzone.
          Czy "instytucja mamy" to tylko czarne myśli i martwienie się o wszystko, czy kiedyś można wrzucić na luzik?
    • meggy099 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 27.01.12, 07:27
      Ja kupiłam zwykły bidon za jakieś 10 zł bo nie wiedziałam czy mój uparciuch będzie chciał z niego pić. Chyba z firmy "akuku" czy jakoś tak. Rozmiar słomki normalny - nie taki mały jak przy soczkach ze słomką. Ale ciężko się ciągnie (sama próbowałamwink więc Zuzka się zakrztusiła ani razu.
      • maja_wro Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 30.01.12, 22:03
        To i ja się przyłączę, bo mój prawie rówieśnik Alicji i też drobny. No i zernkęłam na zdjęcia - bardzo podobni wink
        Widzę, że za bardzo nie mam się czym chwalić. Waga 7,5 kg w porywach. Raz trochę więcej, raz trochę mniej sad Wzrost nieco ponad 70 cm, ubranka na 74 cm ale są i niektóre newborn, zależy od rozmiarówki.
        Z umiejętności mojego synka to nocnik-nie, jedzenie łyżeczką-nie. Jak skończył 16 miesięcy nauczył się chodzić. Muzykalny był zawsze, tańczy kiwając się na boki. Większość potrzeb komunikuje "yyyyy". Mówi mama (jak mu się zechce), tata (jeszcze rzadziej), brum-brum (najczęściej na pralkę), baaa (bam) i be. Pokazuje i naśladuje zwierzątka, ale za to nie potrafi pokazać oka, ucha, noska (ani na obrazku, ani czyjegoś ani swojego).
        Ja widzę po nim, że ostatnio zrobił naprawdę krok milowy, taki się przez ostatni miesiąc kumaty zrobił. Ale i ostatnio dotarło do mnie, że jest na poziomie raczej rocznych dzieci niż1,5 rocznych.
        • aaalicja2 Re: do Mai_wro 30.01.12, 22:19
          Do Maja_wro:
          podobni to pewnie są z racji drobnej budowy, pewnie żeby nie napisać "chudości" smile
          Ale wiesz, jedne dzieciaki umią to, drugie to, najważniejsze, że w miarę zdrowe, bo jak czytam te wszystkie możliwe powikłania wcześniacze to włos mi się jeży, co mogło nas spotkać.
          A tak moim zmartwieniem jest niedowaga i ............ moja psychika, co nie pozwala Laurze dawać większych kawałków do jedzenia.
          Po prostu nie mogę, jak pomyślę, że dam jej kromeczkę 0,5x0,5cm a ona mi zwymiotuje te kcal i ml posiłku co zjadła, to nie mogę i już....
          Muszę chyba iść na jakąś psychoterapię.
          I chyba wrzucę jakies aktulane zdjęcia, bo moja panna to już trochę urosła wzwyż (na wadze niesmile waga stoi jak zaczarowana w miejscu 8,5kg sad

          A olej, tran, rybki, i z suplementów omega - med lub inne suplementy z omega - 3 dajesz?
          Podobno dobrze wpływa na rozwój.
          Ja czekam na 2 latka i będę faszerować eye-q

          Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
          fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
          • motylk-kk Re: do aaalicja2 31.01.12, 09:57
            aaalicja2 - sprubuj się przekonać i dać Laurze kawałek jabłka, suchej bułki do ręki może to jej potrzeba, żeby nadrobić zaległości z przybieraniem na wadze, może Twoja córeczka ma dość papek, miksowanych zupek - ileż można?
            Ja też jestem mamą trojga wcześniaków z 29tc 1350, 1510,1480 teraz 20 miesięcy- wszystko jedzą to co my nie gotuję dwóch obiadów, nie liczę kalorii ważą ok 12 kg, bardzo wcześnie zaczęły wszystko jeść w wieku 3 miesięcy wcinał gotowane buraki, i gotowaną kaszę manną.... Dla dobra Laury sprubuj się przekonać....
            Ja podaję dzieciom kidabion 2 łyżeczki dziennie - czy to nie za dużo jak myślisz?
            Mleka mod, kaszek . już nie jedzą - same odrzuciły
    • meggy099 Re: półtoraroczniaki - chwalić się:) 31.01.12, 11:29
      Alicjo...a ile waży Twoja Mała?
      Zuzka też malutka - ok. 9,2 kg. Lekarze nie widzą w tym nic niepokojącego...miała po prostu inny start. Ja też jakoś specjalnie tym nie przejmuje. Ale inna sprawa, że Zuza ma apetyt, a Ty piszesz, że Laura nie.
      A ile posiłków i jakie je na co dzień? Tak pytam dla porównania...
      • aaalicja2 Re: do motylk_kk 31.01.12, 14:13

        Wiem, wiem, będę próbować z tymi kawałkami. Suchą bułkę czasami gryzie, w sensie obgryza dookoła skórkę.
        Jabłko - za dużo gryzie, nie przeżuwa i staje jej w gardle i wymiot.
        Z jabłkiem to muszę ja trzymać i patrzyć czy nie za dużo ugryzła.

        Zastanawiam się czy pieczywo chrupkie, nie byłoby lepsze od zwykłego chlebka, w sensie że rozpływałoby się w ustach - jakby nie żuła wystarczająco skutecznie. Co wy na to?

        A kidabion - wiesz wrzuciłam niedawno linka na forum do porównywarki kwasów omega -3, dawkowania, kosztów miesięcznego jedzenia, innych dodatków dodawanych do tych suplementów. Sprawdź, zatytułowane było: omega-3. Wkleiłabym linka, ale myszka na kablu mi się rozsypała (zresztą za sprawą Laury smile), a ta dotykowa na klawiaturze doprowadza mnie do pasji!
        Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
        • ilovetwins chlebek chrupki 02.02.12, 00:42
          Alicjo, ja wlasnie mialam ci napisac, zebys sprobowala z chlebkiem chrupkim.
          U nas okazał się hitem. Tak jak mowisz, rozpuszcza sie w dziobie. U nas najlepiej sprawdza sie pszenne wasa lub 7 zbóż wasa. Jest "gładkie". Najpierw dostawała kawałek do rączki. Teraz chetnie je kanapeczki - male kwadraciki - posmarowane masłem, powidłami sliwkowymi, pastą rybną, twarożkiem... Je o wiele chetniej, niz zwykly chleb. Sprobuj.
      • aaalicja2 Re: do meggy099 31.01.12, 14:20

        Laura aktulanie 8,5kg, 80cm wysokości - czyli długa żmija smile

        Jej posiłki to papkoawto-grudkowe porcje po mniej więcej 150ml, je 5 posiłków dziennie.
        W międzyczasie chrupka (2-3 dziennie), ciastko hipolitek (też 2-3 dziennie) i woda z sokiem około 350-400ml.
        2 x posiłki mleczne, 1x posilek owocowy, 1 x zupa z mięsem, 1 x owoce z jogutrem, albo sam jogurt.
        3 razy dziennie fantomalt, do owoców sinlac,do zupy oleje - różne, naprzemian, do kaszy na noc odrobina masła.
        Mleko z kaszą clinutren, a na noc smaczny sen bobovity po 9 miesiącu.
        Wszystkie w/w posiłki łyżeczką na mega gęsto, picie z niekapka lub słomki.
        W nocy nie je, nie pije.
        Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
        • maja_wro Re: do meggy099 31.01.12, 20:48
          Pisałam już kiedyś tu na forum co nam zalecili w poradni gastroenterologicznej jeśli chodzi o podtuczenie dziecka. Fantomalt, olej do obiadków, masło do kaszek. Poza tym miałam nie dawać małemu owoców i przekąsek (chrupki itp) a w zamian za to 2 dania mięsne. Szczerze - byłam sceptyczna i dalej efektów nie widzę.
          U nas wygląda to tak:
          kaszka na mleku modyfikowanym z 200-300ml mleka
          banan/chleb z masłem/twarożek/jajecznica - zależnie od dnia/jogurt
          talerz zupy jak dla dorosłego jeśli chodzi o ilość
          obiad mięsno-warzywny
          kaszka na mleku modyfikowanym 200 ml
          pierś rano, wieczorem i około południa

          Tak sobie myślę, że u Was może dałoby się zamienić jedno danie deserowe na jakieś konkretniejsze - typu obiadowego? To tak na moje oko laika - teoretycznie dziecko powinno już jeść obiady dwudaniowe. U nas np. dwa dania na raz nie przejdą, ale jak rozłożę na 2 posiłki jest ok i synek sporo potrafi zjeść. Zresztą, jak chodził do żłobka też tak było - około 12 zupa a po drzemce obiad.
          Ale powiem jedno - jakby dziecko miało sporo przybierać to by przybierało. Widzę po moim dziecku - je tyle co rówieśnicy a waga pooowoli rośnie.

          PS. Musiałam być wczoraj nieźle zmęczona, imiona mi się pomyliły. Przepraszam.
          • meggy099 Re: do meggy099 01.02.12, 11:20
            To my jemy chyba najmniej, bo 4 posiłki:
            - śniadanko: różnie raz jajecznica z dwóch jajek na masełku i 2-3 kromeczki z bułki, raz bieluch czy inny serek i banan albo parówka też z bułeczką
            - deserek: jogurt, kisiel, budyń albo owocki
            - obiad: zupka z miesem (ok. 200 ml) albo ziemniaczki (1 szt) z klopsikiem (1 szt) z warzywami (ok. 1 łyżki objętościowo)
            kolacja: kaszka ok 300-400 ml.
            Plus napoje (ok 300-400 ml) i ciastka czy chrupki (może 3 dziennie). W nocy nic.

            U nas taka zamiana na 2 posiłki "obiadowe" raczej nie wchodzi w gre, bo za mało razy jemy posiłków żeby coś wycofać. A probowałam jej kiedyś dawać troche samej zupy i drugie danie za jednym razem, ale nie chciała już później dojeść "drugiego", więc zrezygnowałam.
            • meggy099 Re: do meggy099 01.02.12, 11:28
              A co do jabłuszek to Moja też nie umie odgryźć małych kawałków i potem się krztusi więc nie daje. Inaczej jest u nas z bananem - spokojnie dostaje do ręki i sobie je.

              Nie umiem się przekonać do tego jabłka bo znam historie 3 letniej dziewczynki, która się zakrztusiła niestety i zmarła jedząc takie jabłuszkosad
              • ona1983.10 Re: do meggy099 01.02.12, 12:42
                Mój je tez 4 razy i jak czytam to wasze pociechy pochłaniają spore ilości.

                Rano kasza okolo 230
                obiadek - wczoraj np makaronik ryzowy z mieskiem w sobie pomidorowym z warzywkami (mwrcehweczka, cukinia, bakłazaam, por)
                paroweczka z kromka chlebka pelnoziarnistego (dałam mu na sprobowanie i smakowalo bo zjadl z 3/4 malej kromeczki - chociaz stalam z wlepionymi oczami w niego czy sie nie krztusi bo ciagle mam wizje tego dzieciatka co umarlo w tamtym tyg sad )
                kolacja kasza

                Pije tylko wode ze słomki i powyciagalam jakies stare kapki/niekapki i z tego tez pije smile

                Generalnie nie chce jesc nic nowego i ma czegos takiego ze ma ochote cos sprobowac. Preferuje zypy i sosy zeby z poslizgiem było smile

                • meggy099 Re: do meggy099 01.02.12, 13:14
                  A to nasza musi sprobować wszystkiego! Nie zjesz przy niej nic sama, bo od razu ładuje Ci się na kolana i "am am"...

                  ona1983.10
                  jakim dziecku piszesz? nie słyszałam o żadnym wypadku?
                  • aaalicja2 Re: kawałki jedzenia 01.02.12, 13:49

                    No właśnie te kawałki jedzenia które sobie bierze Laura to też mnie doprawdzają do powolnego ataku serca.
                    Dzisiaj wzięła kromala chleba i chodziła z nim pół godziny, co chwila pakowała do buzi, ale nie odgryzała.
                    W końcu nie wytrzymałam psychicznie i pokruszyłam jej ten chlebek na kruszki i trochę tych kruszków zjadła.

                    U nas raczej też II danie nie przejdzie, Laura je tyle owoców ze względu na zaparcia, od jakiegoś miesiąca jest spokój, a było tragicznie: płacz, histeria, cięgle pęknięta śluzówka.


                    Bałam się zaparć nawykowych i postanowiłam że bedzie jeść tyle owoców aż jej uszami wyjdą, na razie się udaje. Ale ciągle myślę co dać żeby było i kaloryczne i rozluźniające.

                    Jestem pod wrażeniem 300-400ml kaszy! Jezu gdzie ten maluszek to mieści?! Moja bliżej 160-170ml obojętnie czego ma odruch "obronno - wymiotny" i jak pójdzie jeszcze jedna łyżka to wymiot murowany.

                    Aha i nasze zupy to raczej takie potrawki z mięsa i warzyw, trudno nazwać to zupą z racji mega gęstości.

                    Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
                    fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
                  • ona1983.10 Re: do meggy099 01.02.12, 14:22
                    w tamtym tyg meza znajomi byli na pogrzebie maluszka, który się zadławił i go nie odratowali - ponoć chlebkiem, ale maz nic nie chce mi wiecej powiedziec i tak sie zagalopował, że powiedział o tym i ciut opisał. Przezywalam strasznie wiec wiecej nie chcial tego tematu poruszac i powiedzial, że nic wiecej nie wie. Tylko, że tam to byl chyba nieszczesliwy wypadek poprostu, ale na psychike mi podziałało.
                    • aaalicja2 Re: do meggy099 01.02.12, 14:31
                      Przykre....
                      no i jak tu żywić dzieciaka, jak psychika mówi NIE dawaj kawałków!
                      • ona1983.10 Re: do meggy099 01.02.12, 14:38
                        dlatego ja odpusciłam wszystkie złości (bo już czasem złość mnie zalewała, że kolejny rzyg bo jedna łyzka za dużo) - dało mi to tak do myślenia, że dostałam takiego resetu. Odpusciłam nerwy na jedzenie na nie chodzenie i na wszytsko. Z dwojoną siła zaczełam ćwiczyć z młodym i cieszyc się bardziej każda chwilą. Mimo, że jestem osobą o dość silnej osobowości to ostatnio moja frustracja narastała jakos (może zmęczenie, przesyt itp rozumiecie o co chodzi) i to sprawiło jakby ktos dał mi mocego kopa i to prosto w twarz. Jeszcze bardziej olewam komentrze, że taki duży a cos tammm - niestety najbardziej pomocna jest rodzina, kiedy to mówi a syn sąsiada to taki dorosły .... smile
                        • meggy099 Re: do meggy099 01.02.12, 15:04
                          My w ogole nauczyliśmy Zuzke jeść większe kawałki na obiadkach Gerberkach. Byliśmy na wczasach i nie chciało mi się gotować jej zupek i kupowaliśmy codziennie takie z coraz większymi kawałkami. A że Nasza uwielbia gotowe słoiczki to jadła. Pluła na początku ale z czasem się nauczyła.
                          Wcześniej w domu nie było mowy - każda więksa grudka to było krztuszenie się i wypluwanie, odruch wymiotny, wyciąganie z gardła. Masakra!!
                          A Wasze krztusza się wszystkim - obiadkami i deserkami? Bo nasza cwaniara później zajarzyła, że jak jej nie smakowało to krztusiła się i ja jej blendowalam...i tak długo dlugo
                          • ona1983.10 Re: do meggy099 01.02.12, 15:24
                            u nas idzie coraz lepiej - wydaje mi sie ze czesto odruch ma dlatego, że od razu chce lykac. Ja gutuje z coraz wiekszymi kawalkami, a i takie dania 1-3 potrafi tez zjesc (po dolaniu wody) smile
                            Np parowke potrafi zjesc pokrojona w kawalki - bulke, jak ma ochote to zje. Generalnie jest na nie, ale czasem ma przebłysk
                            Przed chwilą sie obudzil i poszlam po niego - stał juz usmiechniety, pierwsze co to dal mi smoczka (czasem sobie ,go memla) a gdzy sie nachylilam to wysunal caly jezyk i polizal mnie po twarzy - tak całuje smile
                            • meggy099 Re: do meggy099 02.02.12, 08:58
                              Hihi...przesłodkosmile
                              Nasza Zuza też nam zrobiła dziś cudno pobudkę - obudziałam się jak stała w łóżeczku i wołała "Mami Mami... yyyy (co oznacza weź mnie na rączki)"wink wszystko było by super, gdyby nie to, że była wtedy godzina 4:30!!
                              • ona1983.10 Re: do meggy099 02.02.12, 10:01
                                kurna u mnie tez dzis o 4 wstał smile, ale cos go bolało i to chyba kolejny zabek bo właśnie sie wyrzyna - jeszcze tylko 5 zabkow nam zostalo smile
                                • meggy099 Re: do meggy099 02.02.12, 10:11
                                  Poważnie? My mamy dopiero 4 ząbki!!
                                  U nas to jest takimi falami...2-3 miesiące super śpi - kładzie się ok 19 i wstaje ok 07.00, a później zmiesiąc mamy "jazdy" typu do 21.00 biega i się bawi i pobudka ok 5!! Ale ona sobie to odeśpi w dzień, my niewink
                                  " Na ząbki" to Zuzka śpi non stop, więc u nas to niezależne... Czasami tak jak dziś - po prostu wstała, była wyspana i chciała się bawić, ale w zeszłym tygodniu budziła się nam codziennie z płaczem i trzeba ją było do łóźka wziąźć. A nie chcemy jej tak przyzwyczajać...
                                  • ona1983.10 Re: do meggy099 02.02.12, 12:48
                                    pierwszy ząb pojawil sie jak miał 8 m, a potem lawinowo np szło 8 zębów w jednym czasie i tak koło roczku miał już czwórki. smile Mój sie budzi częsciej jak ida ząbki, spi samw swoim pokoju - z nami w łózku nie potrafi smile
                                    • meggy099 Re: do meggy099 03.02.12, 09:45
                                      My śpimy w jednym pokoju, ze względu na ograniczenia lokalowewink Mała zawsze spała sama, ale ostatnio jak źle śpi to ją bierzemy (trochę z własnej wygody) bo sama w łóżeczku zasypiała by dwa razy dłużej... Pewnie to ząbki, bo bardzo się ślini i w ogóle marudna jestwink Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka