Dodaj do ulubionych

problem z jedzeniem

28.05.12, 14:41
Drogie Mamy prosze o Was o poradę.. Otóż mój synek skończyl niedawno 10 miesięcy, urodził się jako hipotrofik w 37 tygodniu chcociaz rozwiniety byl na 35/36 tydzien. Jego waga urodzeniowa to 2300. W tej chwili waży 8.300 więc nie ma tragedii. Od samego poczatku mamy natomiast straszne problemy jesli chodzi o karmienie Mleko musielismy mu wlewac na sile prze butelke bo inaczej nie dawalo rady.. Obecnie jest niewiele lepiej czesto nie chce otwierac buzi przy karmieniu zaciska usta kreci glowa no po prostu nie sposob mu cokolwiek wlozyc do buzi... Zdarza sie ze je calkiem niezle ale to wylacznie przy bajkach (wiem ze to zly nawyk ale to jedyne co czasem pomaga). Obiadki niewzne czy gotowane czy ze sloiczka z reguly odrzuca. Jedyne co jako tako je to mleko z butelki ale zdaje sobie sprawe ze w tym wieku musi jesc tez inne rzeczy.. Z piciem jest niewiele lepiej. W ciagu calego dnia potrafi wypic jedynie 50 ml i to tez troche na sile. Niewazne tez czy jest to sok herbatka czy woda. Probowalam go troche przglodzic ale tez niepomogło. Dodam jescze, ze byliśmy u rożnych lekarzy chodzimy także do poradni powiklan wczesniactwa ale niewiele sie tam dowiadujemyy. Pani rehabilitantka ktora ciwczy z naszym synkiem zasugerowala, ze mogą byc to zaburzenia sensoryczne w obrębie jamy ustnej i doradziła nam robienie masażu ale to też niewiele pomaga. Proszę napiszcie czy macie podobne problemy ze swoimi pociechami i jak sobie z nimi radzicie. Może znacie jakichś specjalkistów, któyzy mogliby cokolwiek podpowiedziec? Dodam,że jestem z Łodzi. Z góry dziękuje!
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 15:22
      takie karmienie na siłę to u mojej panny się jadłowstrętem skończyło (podobno były jakieś przeczulice w obrębie jamy ustnej czy przełyku, ale tak naprawdę nie wiadomo, masaże nie działaly, a moje karmienie na siłę problem zaostrzyło) - bujaliśmy się potem z tym karmieniem do wieku 2,5 roku mniej więcej. Absolutnie i pod żadnym pozorem nie karm na siłę.
      Dziecię ma 10 miesięcy, może warto mu już serwować jakąś wersję "szwedzkiego talerza" - własnej roboty drożdżowe ciasto z owocami, biszkopty zamoczone w mleku modyfikowanym, środek miękkiej bułki z masłem i wędliną, ziemniaczek ugotowany bez soli, pomidor, kiszony ogórek, nawet truskawki - wszystko pokrojone w malutką kosteczkę, taką centymetr na centymetr. Usadzić przed talerzem, być może nie w foteliku, jeśli mu się źle kojarzy, tylko np. w kojcu, i niech się bawi żarciem.
    • jak47 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 15:25
      może warto skonsultować się z neurologopedą i z gastrologiem, może refluks ma?
      • aaalicja2 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 15:37
        Karmisz na siłę, a dzieciaki to cwane bestie, raz nakarmisz, może następnym razem się uda i co, masz efekt - zaciśnięte usta.
        Moja chudzina, drobniutka - na roczek - 7kg, łyżeczkowa od 4 miesiąca, ale nie dawałam na siłę, choć nieraz miałam takiego nerwa, że siłą bym chętnie otworzyła buzię i napchała jedzenia. Tylko to do niczego nie prowadzi.
        Ja karmiłam i karmię przy czytaniu książek, bajki w tv - od niedawna, ale nie kręcą ją tak jak książki.
        Mało to pedagogiczne, ale swoją porcję jak wróbelek zje, jak chcę dać więcej od razu ma odruch obronno-wymiotny. Może lepiej częściej a mniejsze porcje.
        Dzieciaki szybko się uczą i długo pamiętają, więc ja bym zrezygnowała z karmienia na siłę.
        Może pójdź w kcal, jak obawiasz się słabych przyrostów wagi.

        A co do picia, u mnie było podobnie, nie dosyć że butelkę odrzuciła w 4m, to pojenie łyżeczką było koszmarem. Potem dziewczyny poleciły kubek Lovi 360 stopni i słomkę - i to był strzał w 10.
        Moja załapała i jedno i drugie szybko.
        A piła podobnie 50 - góra 100ml dziennie, reszta wszystko mega gęste łyżeczką.
      • trampek115 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 15:38
        wiem ze nie wolno karmic na sile sprobuje zrobic tak jak piszesz chcoiaz nawet jedznie w kawalakch nie zawsze mu odpowiada... problem w tym ze on w zasadzie od urodzenia w ogole nie chce jesc.. a jak wyszliscie z tego jadlowstretu?
        • mama-cudownego-misia Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 16:12
          To dłuuga droga była... I generalnie nie było jakiejś decydującej metody, która pomogła. Trochę mnie uświadomiła psycholog dziecięca, do której zwróciłam się po kilku miesiącach prób podejmowanych przez pediatrę (citropepsin i woda z sokiem z cytryny na apetyt), laryngologa i logopedę (gryzaczki i masaże).

          W naszym wypadku Gosia jadła ładnie, chociaż malutko mniej więcej do 6 miesiąca korygowanego, kiedy to spróbowałam wprowadzić pierwsze grudki. Zwymiotowała, następnego dnia także, a ja zamiast odstawić na pewien czas te słoiczki grudkowe i wrócić do papek, próbowałam jej dać na siłę, żeby zobaczyła, jakie to dobre. Bez jakichś ekscesów oczywiście czy otwierania siłą paszczy, ale uparcie jej podtykałam te łyżeczkę, mimo ze robiła "nie" główką. Efekt był taki, ze najpierw zaczęła wymiotować na widok łyżeczki, a potem w ogóle jak coś jej trafiało do ust. Dawało się ją nakarmić tylko przez sen i tylko z butli. Masakra.

          Na dodatek mam wrażenie, że masaże zalecone przez logopedę miały odwrotny skutek - broniła się, płakała i coraz bardziej wymiotowała. Dlatego sobie z nimi dałam spokój (chociaż pewnie przy wielu dzieciach te masaże odnoszą skutek, więc nie ma co z nich rezygnować pochopnie).

          Po tym, jak mną trochę psycholożka potrząsnęła, że tak nie można, najpierw przestałam po jednym posiłku karmić w nocy, a zaczęłam w dzień. Jakoś szło, chociaż musiałyśmy się przyzwyczaić do wymiotów nawet kilka razy dziennie.

          Wymioty na długi czas były dużym problemem. Lekarze uważali, ze to z przeczulicy, psycholog, że psychiczne i to chyba ona miała rację. Przyjęliśmy taka zasadę, że nie okazujemy, że nas jakoś ten chlup poruszył, zdenerwował. O!, zwymiotowałaś, nic nie szkodzi, upierze się - wszystko z uśmiechem na ustach. Poza tym odgrywaliśmy wymiotowanie misiami, tzn. wydawaliśmy nimi rózne okropne dźwięki i bawliliśmy się tak, aż Gosia powoli zaczęła zastepować chlup faktyczny markowaniem go za pomocą dźwięków.

          Poza tym chodziliśmy do restauracji. W restauracji była wyrwana ze swojego kontekstu, nie miała złych skojarzeń, jak w foteliku, a że wszyscy wokół jedli, więc ona też próbowała. Pamiętam, ze jako pierwsze zjadła lody (chyba ze 3 łyżeczki) i potem długo jadala tylko w restauracji i tylko długą łyżeczką do lodów. Restauracje nas nienawidziły, bo wymiotowała. W jednej na sam nasz widok z kartą menu nieśli puste wiaderko od szampana do łapania smile.

          Tu ciekawostka: dawaliśmy jej lody, bo zimnym nie wymiotowała. Pediatra twierdziła, ze to ta przeczulica i że zimne ją znieczula. Tak ją zahartowałam, ze w końcu wszystko jadła niepodgrzane z lodówki. Do tej pory ciepłe jest be, dopiero wystygnięte dobre.

          Ponieważ łyżeczką nie szło karmić (nauczyła się dopiero od innych dzieci w przedszkolu), stawialiśmy na pokarmy do wzięcia w rękę. Powoli zaczęły jej wchodzić, ale same niezdrowe - berlinki, boczek wędzony, camembert, schabowy. Trudno. Nauka jedzenia była najważniejsza. Swoją drogą wszystko słone, tłuste, kwaśne i w sosie wchodzi łatwiej, bo pobudza ślinienie i łatwiej się łyka (wyjątkiem mogą być dzieci z przeczulicą w buzi, które mogą, chociaż nie muszą, nie tolerować np. kwaśnego czy słodkiego). Okazało się, że jak ją się chwali za zjedzony kawałek, to się zawstydza i więcej nie chce. Więc czy jadła, czy się bawiła, po prostu nie zwracaliśmy uwagi. Szczególnie kiedy jadła smile

          Równolegle od kiedy była w stanie cokolwiek zrozumieć, ćwiczyłam uświadamianie głodu. Przesuwałam porę kolacji, czekałam, aż się zrobi marudna i tłumaczyłam, że właśnie jest głodna i musi zjeść. Potem dawałam żarcie. Załapała, po 3-4 miesiącach powiedziała po raz pierwszy, że chce jeść. Ćwiczyłam też picie z czego innego, niż butelka - na spacer brałam tylko butelkę mineralnej albo soczek w kartonie i mogła pić z gwinta albo słomki. Było lato, więc mogła się bezpiecznie oblać smile. Podając tłumaczyłam, ze chce jej się pić.

          Jak załapała, co to głód i pragnienie, zaczęłam po prostu kolejne butelkowe posiłki zastępować "szwedzkimi talerzami". Chleb na pewien czas zastąpiłam grzankami czosnkowymi własnej roboty, bo lepiej wchodziły, a przy okazji dostarczały więcej kalorii w okresie, kiedy jadła mało, bo się uczyła jeść.

          Teraz przynajmniej raz dziennie siadamy rodzinnie do stołu i wszyscy jemy. Pomaga mi w przygotowaniu posiłków (np. miesza, kroi tępym nozem, rozsmarowuje). Ostatnio sama sobie robi podwieczorek, bez pytania nawet. Tylko brudny talerz odkłada do lodówki, ale nic nie mówię, cieszę się smile Nie chwalę również, bo to taki typ, że się wtedy wstydzi. Wymiotowanie sie zdarza, a jakże. Ostatnio na pikniku na środek kocyka, a przedtem na grillu u znajomych ozdobiła im taras. Trudno, zachowuję zimną krew. I tak jest nieźle, bo takie chlupy są 1-2 razy na tydzień.

          Jak się spieszymy bardzo z rana, dostaje butlę z kaszką na przebudzenie.

          Poza tym je tylko pokarmy stałe. Ma bardzo duży udział w wybieraniu tego, co będzie jadła (i wtedy jest w kółko to samo - przede wszystkim warzywa i owoce, a do tego makaron w sosie albo ziemniaki, do wyboru szaszłyczki, mielony, "kotlet ze skórką" czyli schabowy, łosoś, grzanki, tosty i wszelkie pasty na chleb...).

          Oczywiście Ciebie to jeszcze nie dotyczy, bo jesteś na początku drogi, ale piszę ku przestrodze, do czego mogą doprowadzić błędy przy karmieniu i jak trudno jest to potem odkręcić. Da się, ale potrzeba konsekwencji i cierpliwości. A niestety karmienie na siłę często z czasem doprowadza do nawykowych wymiotów...
    • kdys Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 15:50
      Ja odwracam uwagę od jedzenia zabawkami. Wiem, wyrabiam złe nawyki. Za to młody skoczył z 3 centyla siatki dla wcześniaków na 10 centyl (na roczek miał 8360).

      Jeśli pije mleko nie martw się piciem wody. Mój młody wypijał 20-30 ml dziennie. Nasza pediatra stwierdziła, że najwyraźniej mleko mu wystarcza. I miała rację, bo jak zaczął jeść więcej innych rzeczy, to zaczął też więcej pić. Lovi 360 rządzi.

    • szalona-matematyczka Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 15:54
      Ja mysle, ze msci sie tutaj to, ze probowalas od poczatku karmic na sile. Moze dawaj troche wiecej mleka skoro lubi to mleko. Albo pojdz do innego lekarza, skoro ci tamci niezbyt pomogli. Ale na pewno nie wmuszaj dziecku jedzenia. U mnie w szpitalu byly dzieci-niejadki (fakt, ze o wiele mlodsze, tak 2-3 m-ce) i dostawaly sonde do domu i matki karmily przez sonde, kiedy dzieci nie chcialy jesc.
      • jak47 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 16:06
        sonda to ostateczność. dzieci karmione sondą mają dużo więcej problemów z jedzeniem. lepiej powalczyć bez sondy. szalona-matematyczko, więcej pokory, bo znowu kogoś wkurzysz swoimi złotymi radami smile
      • mama-cudownego-misia Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 16:17
        Przez sondę to się karmi dziecko chore, nie niejadka (to bez cudzysłowu jest, tak?). Według laryngologa, który Gosie oglądał, własnie przez sondy się dzieci nabawiają przeczulicy w obrębie przełyku i tylnej części języka i u wcześniaków to podobno częsta przypadłość.
        Już nie wspominając o tym, że założenie sondy wcale łatwe nie jest.

        A mleko można mieszać np. z owocami czy zupką i robić takie shaki, przyzwyczajając przy okazji do nowych smaków. Tylko trzeba to stopniowo robić.
        • babette11 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 16:31
          Moja córeczka (35 tydzień, 1840 g) długo oprócz mleka prawie niczego nie chciała pic. Do roku była na piersi - potem musiałam odstawić bo wcześnie dostała zębów (teraz ma prawie 2 lata i 20 zębów, włąśnie idą kolejne). Mleko modyfikowane niestety zatwardza więc był problem z kupką - nie chciała pić herbatek, rzadko wodę. Więc zaczęłam podawać przegotowaną wodę z miodem i cytryną - bardzo chętnie to pije.
          Pokarmy stałe zaczęłam wprowadzać po 5 m-cu - zaczęłam od karmienia palcem (zresztą odruch ssania jak sie córcia urodziła też stymulowałam palcem), nabierałam na palec wskazujący trochę papki i do buzi. Nie wiem czy to poprawne ale u nas zadziałało - nie było to "ciało obce" w jej buzi. Potem doszła łyżeczka jak najbardziej płaska. Teraz je łyżeczką i widelcem, gryzie wszystko. Za miesiąc skończy 2 lata i wazy 12 kg.
          • mama-cudownego-misia Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 16:48
            Każdy pomysł dobry, jeśli działa smile
        • szalona-matematyczka Re: problem z jedzeniem 29.05.12, 02:01
          mama-cudownego-misia napisała:

          > Przez sondę to się karmi dziecko chore, nie niejadka (to bez cudzysłowu jest, t
          > ak?).

          W moim szpitalu sonda byla zakladana wczesniakom wlasnie tez i niejadkom i to wlasnie w celu takim, zeby dostawaly wystarczajaca ilosc pokarmu i zeby je nie zmuszac do jedzenia czy to butelka czy z piersi. Nawet kiedys w szpitalu rozmawialam z lekarzem (czlowiek znany jako specjalista w tej dziedzinie) i on widzac ze tez mam tendecje do zmuszania by dziecko jak najwiecej zjadlo z butelki uswiadomil mi, ze moge dziecku w ten sposob zrobic krzywde. Powiedzial bym dawala dziecku tyle ile ona CHCE zjesc a reszte dadza sonda, bo sonda m.in. do tego jest by nie robic dziecku traumy zwiazanej ze zmuszaniem do jedzenia. Z tego powodu moja Ania miala tez na poczatku sonde, bo nie byla w stanie zjesc wiecej niz 30ml (gdy wtedy byla norma 60 ml). Ania nie ma z tego powodu zadnych przeczulic itp. Wiem, ze ten szpital nawet wypuszcza zdrowe dzieci-wczesniaki ("niejadki") z sonda do domu zeby rodzice nie zmuszali do jedzenia.

          > Już nie wspominając o tym, że założenie sondy wcale łatwe nie jest.

          Nie zgodze sie, to kwestia kompetencji. Sama bylam przy zakladaniu sondy dzecku, bo niestety Ania ja sobie wyciagala. Wiec pielegnarka musiala ja zakladac. To trwalo bardzo krotko i Ania bardzo dobrze to zniosla (fakt, ze ta sonde miala wiele razy zakladana w ciagu pobytu w szpitalu, wiec sie przyzwyczaila). Nic kompletnie nie plakala, tylko sie krzywila. Az sie zdziwilam. Choc jak sobie przypominam to na zalozenie tej sondy musielismy czekac na ta konkretna pielgniarke, bo inne pielegniarki pewnie by tego tak sprawnie nie zalozyly. Wiec to kwestia kompetencji pielgniarki.
          • mama-cudownego-misia Re: problem z jedzeniem 29.05.12, 08:29
            Możesz się nie zgadzać, ale prawda jest taka, ze niewiele rozumiesz, i nie masz też świadomości, ze Twoje nieprzemyślane rady mogą zaszkodzić innej mamie.
            Co innego zakładać sondę dziecku, które jeszcze się nie powinno się było urodzić i jest zbyt słabe, by dobrze jeść, nie ma odruchu ssania z powodu niedojrzałości układu nerwowego albo dlatego, że ma takie uszkodzenia neurologiczne. A co innego 10-miesięcznemu byczkowi o zdecydowanym charakterze, który jeść potrafi, tylko z różnych przyczyn nie chce - wtedy należy określić, czy przyczyna leży w psychice, czy to np. refluks, a nie pchać na siłę sondę i oduczać dziecko normalnego jedzenia.
            • szalona-matematyczka Re: problem z jedzeniem 29.05.12, 15:52
              mama-cudownego-misia napisała:

              > Możesz się nie zgadzać, ale prawda jest taka, ze niewiele rozumiesz, i nie masz
              > też świadomości, ze Twoje nieprzemyślane rady mogą zaszkodzić innej mamie.
              > Co innego zakładać sondę dziecku, które jeszcze się nie powinno się było urodzi
              > ć i jest zbyt słabe, by dobrze jeść, nie ma odruchu ssania z powodu niedojrzało
              > ści układu nerwowego albo dlatego, że ma takie uszkodzenia neurologiczne. A co
              > innego 10-miesięcznemu byczkowi o zdecydowanym charakterze, który jeść potrafi,
              > tylko z różnych przyczyn nie chce - wtedy należy określić, czy przyczyna leży
              > w psychice, czy to np. refluks, a nie pchać na siłę sondę i oduczać dziecko nor
              > malnego jedzenia.


              Ale ja przeciez napisalam w pierwszym poscie tutaj, ze rozwiazaniem dla o wiele mlodszych (!!!) dzieci bylaby sonda. Nie kazalam wpychac 10-miesiacznemu dzieciakowi sondy, bo i tak sobie wyciagnie. Chodzilo mi tylko o pokazanie ze gdzies tam na poczatku m.in. szpital popelnil blad: matka wpychala dziecku jedzenie, praktycznie je zmuszala a jest to forma przemocy, bo szpital ja zostawil z niejadkiem. Sam szpital wiele wiele miesiecy temu nie zaproponowal innej alternatywy skoro dziecko juz wtedy samo nie jadlo dostatecznie duzo (takim bylaby WTEDY sonda). Tersz sonda to rzeczywiscie "musztarda po obiedzie". Ja widze tylko ze ta biedna matka biega po lekarzach a problem nadal istnieje. Stad tez moja propozycja zmiany lekarza. Ja bym tez pomyslala o psychologu dzieciecym. Moze on pomoze jak postepowac dalej z takim dzieckiem.
              • mama-cudownego-misia Re: problem z jedzeniem 29.05.12, 19:45
                Eee... Wiesz, uczenie mnie czytania ze zrozumieniem bywa dość ryzykowna strategią prowadzenia dyskusji wink

                napisałaś, ze w szpitalu były dzieci-niejadki (dodając w nawiasie, ze fakt, trochę młodsze) i ze karmiono je sondą. Otóż śmiem twierdzić, że nie były to niejadki...
                Tak z ciekawości, w tej dyskusji tez będziesz brnęła w zaparte?
      • jak47 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 16:32
        i znowu taki nieprzemyślany tekst "mści się", no może mści się, ale po co wpędzać w poczucie winy mamę, która walczy o wagę swojego przedwcześnie urodzonego dziecka. wszystkie dziewczyny, które miały/mają takie dzieci robią to samo, próbują wszystkiego, popełniają te same błędy, a wszystko dla dobra swoich dzieci.
        • jak47 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 16:33
          to było do szalonej-matematyczki
          • babette11 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 16:44
            A może spróbowac karmić na dworze, jak siedzi w wózku? też tak czasem robiliśmy, jedzonko w słoik i do opakowania termicznego na dwór. Czasem brałam zupe do kubka termicznego (takiego na kawę wink) i karmiłam małą na dworze.
            teraz pogoda sprzyja jedzeniu na dworze - może pójdzie łatwiej?
    • trampek115 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 20:20
      Dziekuje Wam za rady, będę próbowac wszystkiego a jesli chodzi o wciskanie jedzenia na samym poczatku to chyba musiałabym w ogole go nie karmic żeby mu nie wmuszac, a już raz wylądował w szpotalu z powodu odwodnienia gdy próbowałam go karmic piersią...A czy któraś z Was zna może jakiegoś gastrologa z Łodzi godnego polecenia? Mamy też problem z ulewaniem nie jest ono obfite ale w tym wieku to juz chyba nie powinno się zdarzac?
      • jak47 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 20:59
        a no widzisz ulewanie może świadczyć o refluksie, gastrolog może pomóc. co do lekarza w Łodzi może Karro się wypowie, a co do refluksu Polaa.
        • mama_janka007 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 21:49
          te co mnie znaja, zdziwia sie, ze sie odzywam- bo u nas problem obecnie idzie w druga strone. ale te ktore pamietaja mnie z poczatkow moich forumowych moze skojarza...
          1.dziecko na sondzie jeszcze dzien przed wyjsciem do domu ze szpitala. nie jadlo, nie chcialo, koniec i kropka. nie podobaly mus ie widac ustalenia szpitalne, jedzenia co 3 godziny chyba....
          wzielam do domu i umieralam. przez 1.okres nie jadl w ogole. skakalam nad nim sprawdzajac czy nie odwodniony. ale nie wciskalam butli. dalam czas. w sumie przeglodzilam najego wlasne zyczenie. pozniej dawalam tylko wtedy kiedy "wolal" ze glodny. nigdy z butla sama sie nie wychylalam. czekalam az zasygnalizuje, ze chce jesc. nigdy nie widzial przygotowanej butli, czekajacej na niego. nigdy nie pchalam sie z karmieniem jezeli nie dal mi znac, ze jesc chce.
          wyszlo dobrze. w pewnym momencie otrzymal przydomek "studnia bez dna".
          u drugiego zrobilam to samo. te same problemy na poczatku. jesc nie chcial, wiec i tu ten sam patent.
          tylko tu mi tak dobrze wyszlo, ze w chwili obecnej strategicznie musze ustalac menu dla 1,5 roczniaka bo sie zrobil w pewnym momencie podobny do brata swinki peppy.
          tak czy inaczej- nie wiem czy refluks- to bym zdiagnozowala- ale nigdy przenigdy bym sie nie pchala z jedzeniem na sile bo wiem, ze juz u maluchow ktore tylko leza i mrugaja mozna sporo wypracowac. mowie oczywiscie o dzieciach zdrowych- sa sytuacje gdzie pchanie jedzenia na sile jest niestety koeniczne.
          fajna metoda wydaje mi sie patent mcm- porobic mix i postawic w zasiegu reki. niech ma do niego dostep, ale sam z wlasnej inicjatywy.
          trzymam kciuki!
        • est-ii Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 22:09
          Mój Jaś hipotrofik z refluksem odmówił całkowicie jedzenia.Był taki czas że karmiłam go tylko na śpiocha aż zaczęły działać leki na refluks.Efektem tego był uraz do butelki którą całkowicie odrzucił i karmiłam tylko łyżeczką.Karmiłam na siłę,zabawiałam i wymyślałam cuda.Gdybym tego nie robiła skończyłoby się sondą bo by nic nie jadł.Pomocny był też syrop na apetyt przepisany przez gastrologa wtedy bardziej przekonał się do jedzenia i stopniowo było lepiej.
          Może nie lubił jeść ale wiedział że musi,najedziecie na mnie ale moje dziecko je teraz bez większych problemów i nic mu już teraz nie wmuszam bo nie ma takiej potrzeby.Owszem czasami jest tak że po połowie zjedzonej porcji nie je już tak chętnie wtedy go zabawiam a kilka ostatnich łyżek daruje bo wiem kiedy już na prawdę nie chce i mówi mi wtedy nie da i kręci głową.Pomagała nam też neuro logopeda,uczyła pić itp.po jednym łyczku.Mały pije z szklanki lub wodę z sokiem z butelki z dziubkiem.
          Bardzo przeżywałam jak każda mama niejadka że Janek nie je,byłam bliska obłędu i cieszę się teraz bardzo że mały je całkiem przyzwoicie.To nie jest tak że wmuszałam bo chciałam po prostu nie było innego wyjścia.Inna sprawa to Jaś słabo przybiera na wadze i waży tyle co twoje dziecko mimo sporych ilości które teraz zjada.Doradzam wizytę u neurologopedy i gastroenterologa.
    • trampek115 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 21:45
      Bylabym bardzo wdzieczna gdyby ktos podpoweidzial mi cos na ten temat.. Wspominalam o tym pediatrze jednemu drugiemu no ale wsyzscy stwierdzili ze to normalne ze kazde dziecko jest inne itd..
      • mamaduo Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 22:00
        o refluksie? poczekaj, Pola sie pewnie niedlugo odezwie.
        Ja mialam inny problem, bo maly nie mial odruchu ssania, kolki, przepukline i strasznie ulewal. Polepszylo sie jak zaczelam karmic lyzeczka i przeszlam na picie z kubka. Wprawdzie zaczal bardzo pozno mowic - nie wiem, moze wlasnie przez brak tego ssania? No i jazdy z jego jedzeniem mialam jeszcze dlugo - bo np. nie jadl nic, albo jadl w kolko to samo (np. tygodniami jadl tylko placki - oczywiscie przemycalam mu w nich rozne rzeczy, ale dostawalam swira). Troche zlobek pomogl. Od paru miesiecy sie chlopina jakby "odblokowal" i w zasadzie je wszystko no i je przede wszystkim (prawie 4 lata ma teraz).
        Takze na pewno kazde dziecko jest inne, ale mysle, ze nie nalezy bagatelizowac problemu, dobrze ze pytasz i szukasz. Problemy zjedzeniem sa dosc czeste u wczesniakow.
        Nie wiem, jeszcze mi przychodzi do glowy jakas alergia albo nietolerancja pokarmowa?
      • polaa27 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 22:09
        Jak dużo ulewa, albo nawet cofa mu sie pokarm do przełyku to może mieć stan zapalny przełyku. Wtedy jedzenie boli i normalne że nie chce jeść. W takich przypadkach daje się dzieciom inhibitory pompy protonowej np. polprazol. (nie z mlekiem, pomiędzy posiłkami, ja dawałam te granulki na łyżeczce z musem z owoców i do popicia wodę). To może przepisać Ci też zwykły pediatra, który zna sie na rzeczy. Polprazol zaczyna działać po 3-4 dniach, więc poprawa w jedzeniu (jeśli winą był stan zapalny przełyku od refluksu) będzie dopiero po kilku dniach.

        Do tego jak najwięcej go pionizować, szczególnie po jedzeniu, niech śpi też na wysokiej poduszce, można też delikatnie zagęszczać pokarm (jeśli nie ma problemów z zaparciami).
        • polaa27 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 22:12
          BTW refluks, ulewanie i brak apetytu bardzo czesto łaczy się z alergia/nietolerancją pokarmową. Jecie mleko i gluten? I nie zawsze alergia pokarmowa objawia sie wysypka. Często to własnie spowolnione opróżnianie żołądka, ulewania, odbekiwania, refluks, zaburzenia trawienia, problemy z kupą.
          • mama-cudownego-misia Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 22:48
            Pola dobrze gada, z tym, że nie ma co samemu stawiać diagnozy, trzeba do mądrego pediatry albo gastrologa. Z tym, ze gastrolog pewnie pH-metrie by kazał zrobić, nie?
            • polaa27 Re: problem z jedzeniem 28.05.12, 23:27
              Phmetria to raczej inwazyjne badanie, poza tym dla takiego malucha to z całodobową hospitalizacją. Myślę, ze dobry pediatra lub gastrolog jeśli będzie podejrzewać refluks powinien wypisać na próbę polprazol. Jak nie będzie poprawy to najwyżej się odstawi, to nie jest lek obarczony dużym ryzykiem skutków ubocznych.
              • trampek115 Re: problem z jedzeniem 29.05.12, 10:02
                Dzieukuje za wszytskie Wasze odpowiedzi.. Jasko rzekomo ma alergie na bialko mleka krowiego i jestemy na bebilonie pepti chociaz przyznam, że czasami daję mu bułeczkę z cienką warstwą masła bo to w miare mu smakuje i nic mu po tym nie jest.. Oprócz tego w miarę chętnie je chrupki kukurydziane, biszkopty i ciasteczka dla dzieci..Jesli chodzi o produkty glutenowe to takowe dostaje fakt..Generalnie on ma takie okresy w tej chwili chce jesc tylko mleko a jescze tydzien temu jadl wszystko lyzeczka calkiem niezle wylacznie przy bajkach co prawada ale wtedy odrzucal butelke i tak na zmiane.. Jesli chodzi o to ulewanie to nie towarzyszy mu zaden niepokoj placz czy cos w tym rodzaju.. Z kupkami jest troche dziwnie bo potrafi zrobic nawet do 5 dziennie po kazdym posilku
                • mama-cudownego-misia Re: problem z jedzeniem 29.05.12, 11:02
                  Te kupki to faktycznie by był argument za tym, ze coś się dzieje (jak mawia xiądz Natanek wink ) Idź z nim do gastrologa. A z glutenem sama nie kombinuj, wcale nie wiesz, czy i a co jest uczulony. Może być na gluten, a może na co innego, albo w ogóle na nic.
                  • trampek115 Re: problem z jedzeniem 29.05.12, 15:39
                    dzieki.. Z tymi kupkami to faktycznie jest dziwne, chociaz od trzech dni zywi sie glownie mlekiem i kupke robi tylko raz dizennie
                    • niutek1979 Re: problem z jedzeniem 03.06.12, 21:39
                      Cześć, mój syn z 35 tyg. ciązy też od urodzenia uchodził za niejadka. aż w ogóle przestał jeść i żywił się tylko cycyem (w wieku 1,5 roku!) schudł, zmarniał az się słaniał. Po wielu diagnozach okazało się, że ma w drogach moczowych bakterię - pałeczkę ropy błękitnej. świństwo to powoduje brak apetytu, a na dodatek dziecko mdli po jedzeniu wiec nie chce jesć. wykrywa się to posiewem moczu. nie życzę, ale jak nic nie podziała może warto zobaczyć. badanie takie prywatnie kosztuje 25 zł.
    • zabulkaa83 Re: problem z jedzeniem 09.07.12, 08:20
      witam. ja po urodzeniu synka mialam podobny problem. na sam widok butelki byl placz. probowalismy wszystkich sposobow. inny smoczek inne mleko. ale to nic nie dawalo. jak mial ok 3 miesiecy pediatra stwierdzil ze ma albo nietolerancje na mleko albo laktozw. przeisala inne mleko i powiedziala ze na reakcje bede musiala czekac do ok 3 tyg.a tu nastepnego dnia juz bylo lepiej. maly sieuspokoil i lepiej jadl. ok tyg zajelo aby on sam przestal kojarzyc ze jedzenie znaczy bol. bo na dobra sprawe przez te 3 miesiace to tylko cierpial i brzuszwk go bardzo bolal.teraz ma juz prawie 2 latka i je wszystko i pije juz normalne mleko.wyrosl z tej nietolerancji. moze w tym kierunku mozna by popatrzec. powodzenia zycze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka