Dodaj do ulubionych

Opinia psychologa...

14.09.12, 11:22
Wczoraj mieliśmy wizytę, Piotruś miał do wykonania zadania, zrobił tylko część bo obok było mnóstwo zabawek i to interesowało go bardziej...psycholog niezadowolona my zmartwieni, wróciliśmy do domu i tak się zastanawiam czy maluch może robić to czego chce od niego psycholog skoro wszędzie pełno nowych, kolorowych zabawek..?? w domu zachowuje się przecież inaczej, jak to jest/było u Waszych dzieci
Obserwuj wątek
    • helka.pentelka Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 11:35
      Ja sobie psychologów odpuściłam po kilku akcjach.
      Szczególnie jedno spotkanie było mocne. Nowa pani w 15 minut chciała zrobić test półtorarocznemu dziecku w nowym miejscu i na dodatek rozdrażnionemu po rehabilitacji.
      Oczywiście młody miał w poważaniu współpracę, chciał się schować w mamę, wypłakać i już.
      Po tygodniu na kolejnym spotkaniu dostałam informację, że dziecko na 10 punktów ma 1. I pretensję, że młody nie chce współpracować i że to moja wina, bo go nie nauczyłam czegośtam (typu: kosi kosi łapki ).

      To była nasza ostatnia wizyta.
      • jaewa2009 Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 13:02
        My wcześniej dowiedzieliśmy się że skoro pozwalamy małemu ( 2 lata i 8 m-cy) spać w ciągu dnia, podajemy picie w nocy ( oczywiście jak sam zawoła) i nie zmuszamy na siłę do korzystania z nocnika to ograniczamy jego rozwój...kolejna wizyta to: 11.00 psycholog, 12.00 neurolog, 13.00 psychiatra ????? przecież takiego maratonu nikt nie wytrzyma, jaki jest sens takich wizyt - chyba tylko zmęczenie dziecka...ręce mi opadają
        • mamaduo Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 18:26
          moze zmien psychologa.... ja dopiero na trzeciego z rzedu trafilam dobrego - pani okolo 50- 60 lat, mama blizniat - wczesniakow.
          Pierwsza pani chciala moje dziecko tresowac jak psa, druga takze, w dodatku usilowala mi wmowic, ze niszcze swojemu dziecku psychike a sobie malzenstwo, poniewaz z nami spi. Jak sie dowiedziala, ze siostra blizniaczka tez z nami spi i ze w ogole to spimy we czworke, to myslalam, ze zaraz do jakiejs Opieki Spolecznej zadzwoni czy cos. Dzieci mialy wtedy nieco ponad roczek...
          • mama-cudownego-misia Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 18:32
            Nam się trafił jak ślepej kurze ziarno, ale korzystałam z pomocy przygodnych i znajomych i już nie byli tacy dobrze. generalnie nigdy bym jak Helka.Pętelka nie poszła z dzieckiem do psychologa tuż po rehabilitacji, bo to się mija z celem. Po prostu bym próbowała, za którymś razem zaskoczy. Albo poprosiła o schowanie zabawek przed...

            I "Gosi" psycholożka nie ma nic przeciwko spaniu razem nawet do 6-7 r.ż. jeśli rodzicom to nie przeszkadza, a dziecko potrzebuje. Zresztą nie potrzebuje, miało tylko taki okres, ze przyłaziło w nocy regularnie o 3.00 bo miało koszmary.
            • misiekjasiek Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 19:39
              Temat jest u nas akurat na czasie, długo myślałam nad sensem terapii psychologicznej dla chłopców oferowanej nam w pakiecie PPP, PZG i OWI.
              Wg mnie opinie od psychologów potrzebne są tylko do kolekcji (nie)potrzebnych papierków i są oderwane od rzeczywistości.
              U psychologa (na testach psychologicznych) byłam tylko RAZ. Z Jasiem - wtedy 2-letnim. W PPP. I nigdy więcej.
              Testy robione na łapu-capu, oceniane umiejętności typu opisz co jest na obrazku rodem z lat 80-tych, z czym sama mam problem a co dopiero dziecko (!). Widziałam sposób przeprowadzania testu, przygotowanie, warunki lokalowe, rozdrażnienie Jaśka - nic się nie kleiło. Ostatecznie otrzymałam diagnozę uwsteczniającą Jasia o jakieś dobre pół roku, mniej więcej dlatego, że nie potrafił np. powtórzyć po pani tzw. "jaskółki". 2-letnie dziecko? Gratulacje dla twórców testów!
              Z pomocy psychologa skorzystałabym, gdybym miała jakiś konkretny problem i szukałabym pomocy, podpowiedzi. Domyślam się, że w mojej okolicy nie ma DOBREGO psychologa dziecięcego, więc odpuszczam. Nie zaklejam harmonogramu dnia byle czym, byleby tylko jeździć z dziećmi i mieć poczucie, że "coś" robię.
              Maratony pakietowe z OWI są dla mnie totalnym nieporozumieniem, też mieliśmy propozycję jeździć do Gdańska parę razy w tygodniu do: logopedy, surdologopedy, psychologa, rehabilitanta ruchowego i od SI. No way, może kogoś zaszokuje to co teraz napiszę, ale nie uważam, że mam dzieci wymagające aż takiej "opieki" - kontrolny logopeda + rehabilitacja Michała w zupełności wystarczą.
              A jak mam problem z dziećmi, które też mają dosyć własnej matki, włączam stare odcinki Superniani i razem z chłopakami oglądamy. Korzystam z rad, widzę wiele własnych błędów ale wszystko mieści się w tzw. ogólnej normie, nie widzę tutaj jakiegoś wcześniaczego koszmarku czy wypaczonych osobowości po szpitalnej traumie. Być może widzę za mało i zaniedbuję rozwój moich synów nie fundując im sztucznych warunków 3 razy w tygodniu po godzinie, no trudno.
              Widzę to i WIEM, że o wiele lepsze w rozwoju chłopców są zwykłe dni, spędzone na placu zabaw z rówieśnikami, traktowanie i podejście (głównie moje!) z dużym dystansem. Albo mi się już nie chce wariować i wszystkiego przekładać na język zafiksowanej matki, albo po prostu dotarło do mnie w końcu, że mam normalne dzieciaki. Jak jest histeria, to jest - normalne w tym wieku - a nie koniecznie jakaś skomplikowana przypadłość po-wcześniacza, którą trzeba koniecznie zbadać lub chociaż tylko skonsultować z neurologiem... psychologiem czy innym logiem.
              Myślę, że trzeba być uważnym rodzicem, nie przegapiać niepokojących sygnałów ale nie możemy też dać się zwariować tej swoistej modzie na psychologów, trenerów i innych, ciągając do nich już 8-miesięczne wcześniaki. Wtedy to dopiero można się nasłuchać o opóźnieniach, niedostosowaniach, wypaczeniach i pozostaje tylko kulka w łeb.
              Wg mnie lepiej iść w tym czasie z dzieckiem na plac zabaw, niech się pobuja na bujawce, pobawi się w piaskownicy i weźmie udział w zbiorowym sypaniu piachem, dla mnie to dopiero jest duża dawka psychologii i rehabilitacji ruchowej*
              * Piszę oczywiście o dzieciach, którym rozwojowo nic nie dolega - przykład mój Jasiek ale i tak Michał korzysta z takich zabaw pomimo konieczności specjalistycznego wspomagania.

              I dobrze, że nie poszłam nigdzie, bo jak czytam, że spanie w łóżku z rodzicami to jakieś wielkie przestępstwo psychologiczne na światową skalę, to śmiać mi się chce wink
              -----
              Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
            • helka.pentelka Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 20:18
              MCMsmile Ja sobie tego psychologa nie wybierałam, dostałam, tak, jak pisały dziewczyny "w pakiecie" rehabilitacyjnym.
              Teraz już jestem mądrzejszą mamą po przejściach i takie numery nie przechodzą.
              • mama-cudownego-misia Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 21:12
                To właściwie nie miała być krytyka Ciebie, to był skrót myślowy, przepraszam smile.

                Nie da się ukryć, że my ściągaliśmy psychologa prywatnie i że pierwsza wizyta (wiek 11 miesięcy korygowanych, 13 metrykalnych) odbyła się w domu. Trwała 4 godziny, Pani sobie dziecko poobserwowała, pobawiła się z nim, oswoiła je, zrobiła trochę testów, oglądnęła karmienie (i bardzo jej jestem wdzięczna za zjebkę wtedy, bo to był początek naszej drogi do normalnego jedzenia), oceniła wszystko, od zabawek po aranżację przestrzeni dla dziecka... A wnioski były na drugiej wizycie, już w jej gabinecie. Ze starszą Gosią chodziliśmy w razie potrzeby do gabinetu.
                Wiesz, ja w przeciwieństwie do Justyny Miśkajaśka baaaardzo sobie chwalę i pewnie bym chodziła regularnie, gdyby nie to, że młoda zwyczajnie sobie radzi i większych problemów z nią już nie ma. No ale jak mówię - mieliśmy szczęście. Dostawaliśmy zawsze mnóstwo porad, lektur, spostrzeżenia miała bardzo trafne, problemów nie bagatelizowała, kazała filmować i spisywać zachowania i na podstawie tego pracowała, a do tego nie naciągała na kolejne wizyty jak niektórzy lekarze specjaliści, z którymi się zetknęliśmy - nawet ostatnim razem stwierdziła, ze nie potrzeba już żadnych testów rozwojowych, bo na oko widać, że młoda się dobrze rozwija smile
                No i drugi plus - umie wzbudzać zaufanie dziecka. Moja panna naprawdę jest na "nie" do obcych, nie tyle się boi, co nie życzy sobie być zaczepiana i przy obcych się nas trzyma. A z nią bez mrugnięcia okiem poszła do gabinetu, zostawiając nas w poczekalni.
                I jeszcze ma kursy SI pokończone...

                A poza tym mam jeszcze kolegę psychologa dziecięcego, który na każdy problem dziecka zalecał mi solidną szklanicę melisy, bo "to dziecko naprawdę nie ma żadnych problemów, tylko wyczuwa, że rodzice się boją" smile. Też korzystałam z jego rad, raczej dla postawienia siebie do pionu.

                W efekcie o poradniach psych.-ped. słyszałam tylko informacje z drugiej ręki. I tu bywa różnie, od młodej psycholożki, która na widok wypisu blednie i mówi, ze to przekracza jej kompetencje (w sumie uczciwa), więc odmawia badania dziecka, po starą zblazowaną gropę, która robi testy z lat 70 i programowo "oblewa" dzieciaki, no i po takie psycholożki dziecięce z prawdziwego zdarzenia, które faktycznie pracują z rodzicami i pomagają.
    • mamusianatusi Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 19:44
      Ja byłam w dwóch różnych poradniach.Pierwszy raz w Poznaniu-pani psycholog od rocznego skrajnego wcześniaka wymagała takich rzeczy,że pewnie nie każdy dwulatek byłby w stanie to wykonać....,a poza tym dookoła strasznie dużo zabawek było ,które rozpraszały jego uwagę...Byłam tam tylko jeden,jedyny raz i powiedziałam,że moja noga tam więcej nie stanie.
      W chwili obecnej jeżdżę u siebie do PPP i jestem bardzo zadowolona.W gabinecie Pani psycholog zabawki sa schowane do szafek,więc nic nie rozprasza uwagi dziecka,a rzeczy które w danym momencie sa potrzbne do badania Pani kolejno wyciąga z szafek.Dziecko ma tam zabawek pod dostakiem dopiero w nagrodę po zakończeniu badania....
      • tartulina Re: Opinia psychologa... 14.09.12, 20:27
        Jeśli była to jednorazowa, wyrywkowa wizyta u tej pani to wiadomo,że nowa sytuacja, nowa osoba,stopień nawiazania kontaktu z badanym oraz im krótszy czas badania tym bardziej opinia może w jakimś stopniu(jak duzym zalezy od w/w czynników)odbiegać od rzeczywistości,ale jakiś zarys zacjhowań na pewno został uchwycony. Jesli psycholog jest dobrym obserwatorem to nawet po kontakcie z dzieckiem, jego reakcjami na otoczenie, chwytanie zabawek, kontakt wzrokowy może ocenic rozwój malucha.Dlatego, gdy widzisz,że dziecko coś w domu robi, czego nie pokazało u p. psycholog to nie jest problem.
        • mamaduo Re: Opinia psychologa... 16.09.12, 08:29
          no wlasnie takie jednorazowe wizyty to porazka. Ja z ta trzecia pania psycholog dogadalam sie na zasadzie podobnych doswiadczen zyciowych (jak pisalam - tez mama blizniat chlopca i dziewczynki, wczesniakow) tylko ze ona 30 iles lat temu nie miala takiego zaplecza jak teraz jest i czesto o tym rozmawialysmy.
          Dzieci maja tez psychologa w zlobku - przedszkolu - ale to jest zupelnia inna jakosc niz w OWI - bo pani widzi ich codziennie, bierze na zajecia raz w tygodniu - i sa to zabawy rozwijajace czy uczace pewnych umiejetnosci, ktore dzieci powinny miec na swoj wiek. Bez oceny zachowania, czy elementow tresury. Rozmawialam kilka razy z ta psycholog i udzielila mi paru rad - ale - dzieki temu, ze widzi dziecko codziennie, to je zna i jej rady rzeczywiscie moga byc dla mnie cenne, bo jesli mowie o jakims zachowaniu to ona moze je porownac i ocenic tez po tym, co ona widzi a nie wyobrazac sobie nie wiadomo co i wpasowywac w ksiazkowe schematy.
          Generalnie temat terapii psychologicznej dla dzieci jest dla mnie watpliwy - do OWI jezdzilam tylko na wymagane wizyty a w zlobku/pkolu chodza, bo nie wymaga to ode mnie zadnych dodatkowych nakladow czasu i pracy. No i zdecydowanie sa to inne warunki niz w OWI.
          Tak w ogole to psycholog to fajna sprawa - pod warunkiem, ze ma doswiadczenie i jest rzeczywiscie dobry i nie zafiksowany na jakiejs jednej slusznej teorii. Ale takiego to ciezko naprawde znalezc...
          • zuzka7726 Re: Opinia psychologa... 17.09.12, 20:29
            Jestem bardzo sceptycznie nastawiona do tego typu konsultacji w przypadku takich maluchow. Wiadomo, ze kazde rozwija sie inaczej, w innym tempie i w innej kolejnosci ,ze tak powiem. Z mlodym bylam u dwoch psychologow (u kazdego dwukrotnie) i nie do konca zgadzam sie z ich opiniami...skrajnie roznymi zreszta. Pierwszy psycholog byl przyznany w pakiecie. Pani wlasciwie nie patrzyla na dziecko, nie probowala nawiazac z nim kontaktu, zajmowala sie glownie czytaniem swojego formularza i tylko czasami spogladala na mlodego. Rzeczy, ktore mlody robil swietnie zaznaczala jako te ktorych nie umie, bo akurat nie zrobil tego przy niej, po jednej jedynej prosbie/probie z jej strony. A ze jemu akurak szly zeby, to niewiele wiecej go interesowalo. Wizyta trwala z 15 min maks i moj 8 miesieczniak (koryg 5) wypadl na jakis 2 miesiac, co wydawalo mi sie - przy calym jego opoznieniu - troche za malo. Z ciekawosci z 2 tyg pozniej poszlam do innego psychologa i u tej pani nawet zeby mlodego juz tak nie interesowaly, bo nawiazala z nim swietny kontakt i potrafila zainteresowac. I tam wypadl na jakis 6 miesiac, co z kolei wydawalo mi sie zawyzone troche...Kolejne wizyty wygladaly podobnie - u pani nr 1 bardzo duze opoznienie, maly progres i zupelnie niezainteresowane wykazaniem sie dzieckosmile u drugiej - ciagle male opoznienie, ale widoczne postepy, ocena zadowalajaca, dla mnie znowu zawyzona. Ale np zaniepokojenie 2 pani, ze mlody nie mowi. I na nic zdalo sie tlumaczenie, ze tym bym sie nie martwila, bo moj starszy syn tez z mowa pozno zaskoczyl, ze wysylali mnie z nim do lekarzy, bo na pewno cos mu jest, a jak zaskoczyl to od kilku lat marzymy o 5 minutach bez jego nadawania...
            Mysle wiec, ze opinie psychologiczne nt rozwoju naszych dzieci trzeba brac z duzymi poprawkami i nie panikowac. Ilu psychologow, tyle opinii...
            • jaewa2009 Re: Opinia psychologa... 18.09.12, 16:59
              A myślałam że tylko my mamy takie dziwne odczucia po wizycie u psychologówsmile
              Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Ja tak czułam już na początku wizyty że coś będzie nie tak kiedy pani kazała usiąść z małym na kolanach przy stole przed nią a za plecami została góra zabawek...myślę no ciekawe ile Piotruś wytrzymasmile
              • asia-5 Re: Opinia psychologa... 18.09.12, 21:45
                Hmm, dziewczyny, mój Karol ma prawie 15msc.Uważacie, że powinnam się udać z nim do psychologa na jakąś kontrolę?
                Jeśli tak to gdzie? Do kogo?

                Póki co myślę o logopedzie bo Karol nie mówi nic, ale o psychologu jeszcze nie pomyślałam uncertain
                • zuzka7726 Re: Opinia psychologa... 18.09.12, 23:00
                  Asia,
                  Przyznam, ze sama bym nie wpadla na to , zeby sie z takim maluchem wybrac do psychologa, ale jak juz sie wybralam, to uwazam , ze warto bylo. Nie patrzac juz na roznice w ocenach, fajnie jest jak czasem ktos obcy spojrzy na dziecko z boku. Mi druga pani psych zwrocila uwage na rzeczy ktorych ja nie zauwazalam (rowniez te pozytywne) i dopiero jak mi o nich powiedziala, zaczelamje widziec...
                  Asia, co do mowy- nie przejmowalam sie dlugo, ze moj synek nie mowi, dawalam mu czas, ale tez zaczynam sie martwic...Moj mlody urodzil sie tego samego dnia co Twoj syn i tez nic ni mowi. Potrafi tylko EE wolac, gdy chce zwrocic uwage na siebie...w zaleznosci od potrzeby roznie to wypowiada..ciagle powtarzam sobie zeby nie panikowac,ale chyba tez wybiore sie do logopedy...
                  • misiekjasiek asia-5 19.09.12, 12:02
                    Jeśli cokolwiek w mowie Karola (w jej braku) Cię niepokoi, idź do logopedy - jak najbardziej. Co prawda 15 m-c urodzeniowy to nie jest żadne opóźnienie nawet w przypadku dzieci urodzonych o czasie.
                    Na temat braku/opóźnienia mowy na forum było dużo tematów ale to jest i tak temat-rzeka. Ja zgłosiłam chłopców do logopedy grubo po 2 urodzinach, gdy nie mówili totalnie NIC, szło to jakoś niemrawo i stwierdzono opóźnienie mowy. W tej chwili po bardzo niesystematycznej i rzadkiej terapii logopedycznej a mojej intensywnej gadanino-paplaninie, tatowym czytaniu książek, babcinej interwencji wierszykowej itd itp postępy są DUŻE. Michał tworzy zdania, nawija, zawsze ma najwięcej do powiedzenia, powtarza bardzo trudne słowa, zawsze do każdego zdania dorzuca swoje ulubione słowa (jeszcze, zaraz, tylko). Jaś gorzej, skleca zdania złożone z max. 3 wyrazów ale goni brata, niestety słyszę wyraźnie, że ma duży problem z wymową. Sepleni w dziwny sposób, miesza literki, nie potrafi dokładnie powtórzyć, przekręca słowa. Michaś miał wylewy I/II z torbielami, Jasiek miał wylewy II/III i to na pewno ma ogromny związek z postępami i jakością mowy.

                    Co do wizyty u psychologa. Jeśli coś Cię niepokoi w zachowaniu dziecka, zapisz się na wizytę. Każda z nas podejmuje decyzje nt. konsultacji, każda z nas najlepiej zna swoje dziecko i wie, czy konieczna jest taka wizyta czy nie. Na pewno poszukaj dobrego psychologa dziecięcego.
                    Ja jestem mocno zrażona do psychologów, bo niefortunnie trafiliśmy na testy. Ale w PPP nie ma czegoś takiego jak obserwacja dziecka "proszę pani, co to znaczy, obserwować dziecko"... no i potem wychodzą takie kwiatki.
                    -----
                    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
                    • misiekjasiek Re: asia-5 19.09.12, 12:07
                      A co do mowy - nasz nowy pediatra, pani dr przy ostatniej wizycie oceniła Jaśka. Oczywiście uprzedziła, że nie ma zamiaru mnie ani Jasia obrazić itp. tylko zwróciła uwagę na taką rzecz: Jasiek w tej chwili waży grubo ponad 18 kg, mierzy 105 cm, ubrania nosi na 4-5 l. W piaskownicy nie różni się wyglądem od chłopców w wieku 4,5-5 lat. No, duży facet z tego naszego Jaśka, to fakt wink
                      Pediatra powiedziała, że gdyby ktoś go nie znał, nie wiedział, ile ma lat (kończy 3 za miesiąc) oceniłby go na ok. 4 lata. I gdyby Jasiek się odezwał na pewno ten ktoś uznałby, że mały jest grubo opóźniony w rozwoju.
                      Nie patrzyłam na to w ten sposób, ale to w sumie prawda. Tylko co ja za to mogę?
                      -----
                      Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka