wintergirl
24.06.05, 11:00
Witajcie! Rzadko się odzywam ale często zaglądam na forum Wcześniaki bo sama
jestem mamą wcześniaka. Zbliżają się jego drugie urodziny i pomyślałam, że z
tej okazji opowiem Wam o nim kilka słów - być może nasza historia doda otuchy
tym, które mają malutkie wcześniaczki i martwią się o to, co będzie dalej.
Konrad urodził się 11.07 w 26 tyg. ciąży na skutek zatrucia ciążowego.
Lekarze nie dawali ani jemu ani mnie wielkich szans na przeżycie. Od chwili
urodzenia Konrad leżał na Patologii Noworodka w Centrum Zdrowia Dziecka i
Matki w Katowicach Ligocie. Obydwoje przeżyliśmy dzięki szybkiej interwencji
lekarzy w Klinice w Bytomiu za co jestem im bardzo wdzięczna.
Konrad przy urodzeniu ważył 800 g i przez prawie 3 tygodnie leżał na OIOMie.
Przez pierwsze 2 doby był podłączony do respiratora, potem przez prawie 1,5
miesiąca leżał pod tlenem.
Lekarze niewiele nam mówili o jego stanie zdrowia, a myśmy się zbytnio nie
dopytywali bo wiedzieliśmy, że robią dla niego wszystko, co możliwe. Mieliśmy
do nich pełne zaufanie bo to jeden z najlepszych ośrodków w Polsce i naprawdę
wiedzą co robią. Nie robili nam wielkich nadziei bo stan dziecka był bardzo
ciężki, ale - jak to mówili - "stabilny". Chwyciliśmy się słowa "stabilny" z
całej siły i wierzyliśmy, że musi być dobrze.
I było. Konrad przybierał na wadze, zaczął otwierać oczka i uśmiechać się do
nas. Po trzech miesiącach pobytu w szpitalu Konrad przyjechał do domu. Ważył
2050g.
Regularne kontrole w poradniach dawały nam coraz więcej nadziei. Retinopatia
samoczynnie się cofnęła, badanie słuchu wyszło bardzo dobrze, kardiolog był
zaskoczony wynikami i nie chciał uwierzyć, że to dziecko ważyło przy
urodzeniu 800g. USG stawów biodrowych niezmiennie wykazywało ich prawidłowy
rozwój.
Za radą znajomej Pani Profesor i po konsultacji neurlogicznej, zaczęliśmy
rehabilitować dziecko metodą Voity. Dwa razy w tygodniu wizyta w ośrodku i
ćwiczenia z rehabilitantką i 3- 5 razy dziennie w domu. Na efekty nie trzeba
bylo długo czekać. Konrad zaczął czołgać się, siadać, wstawać a w końcu
chodzić - wszystko zgodnie z wiekiem skorygowanym. Gdy zaczął chodzić, za
radą neurologa (byliśmy pod stałą kontrolą) zakończyliśmy rehabilitację.
Chciałabym tutaj powiedzieć, że ta metoda wygląda przeokropnie. Serce pęka,
gdy trzeba powtarzać ćwiczenie znowu, i znowu, i znowu, a dziecku brakuje już
tchu od płaczu. Ale jest ogromnie skuteczna. Trzeba zacisnąć zęby i ćwiczyć -
ten płacz w przyszłości zaowocuje prawidłowym rozwojem dziecka.
Już za nieco ponad dwa tygodnie Konrad skończy 2 latka. Jest zdrowym radosnym
dzieckiem. Waży prawie 13 kg, biega po całym domu i próbuje już z nami
rozmawiać. Zasypia sam ok. 20-tej i budzi się ok. 7-mej rano. Nie wyróżnia
się specjalnie wśród swoich rówieśników. No może tylko tym, że jest troszkę
większy i bardziej ruchliwy.
Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla wszystkich Mam i Tatusiów, aby Wasze
pociechy świetnie się rozwijały i aby każdy dzień przynosił Wam wiele
radości, uśmiechów i zaskoczeń z osiągnięć Waszych dzieciaczków.
Ola mama Konrada