Dodaj do ulubionych

Do mamy-cudownego-misia

17.02.08, 23:21


Mamo-cudownego-misia przyjmij proszę moje gorące podziękowania i pozdrowienia
za słowa, które napisałaś w wątku Co było powodem? a dotyczące zamarwicy.
Acha i jedno zapytanie, jeśli pozwolisz. Wspominasz o artukule Saroja Saigala
pt. Transition of extremely
low-birth-weight infants... Czy istnieje jego polska wersja (tłumaczenie)? A
może znasz jeszcze jakies ciekawe pozycje nt. zamartwicy? Będę wdzięczna za
odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: Do mamy-cudownego-misia 18.02.08, 08:42
      Dzięki smile

      Nie istnieje niestety polskie tłumaczenie artykułu Saroja Saigala.
      Ostatnio przetłumaczona została na polski książka "Wcześniak.
      Pierwsze 6 lat zycia". Jeszcze jej nie czytałam niestety, ale skoro
      założycielka fundacji wcześniak wybrała akurat tę książkę do
      tłumaczenia, to chyba nie jest zła.

      Ze znanych mi polskich pozycji na temat zamartwicy niezła jest
      książka właściwie bardziej z dziedziny pedagogiki, niż
      medycyny: "Sytuacja szkolna dziecka urodzonego w zamartwicy -
      Rodzaje zagrożeń i możliwości pomocy" Iwony Dąbrowskiej-Jabłońskiej.
      Są jednak cztery "ale":

      - po pierwsze, to nie jest opracowanie statystyczne (chociaż pewne
      statystyki się tam pojawiają). Nie ma na celu przedstawienia stanu
      faktycznego, a możliwie wczesne zdiagnozowanie problemów u tych
      dzieci, u których problemy wystąpią. Dlatego zdrowe dzieci, które
      wyszły z zamartwicy obronną ręką, właściwie autorki nie interesują.
      To samo dotyczy też zresztą większości artykułów medycznych, więc
      czytający je rodzic otrzymuje fałszywy i malowany w czarnych barwach
      obraz - najczęściej materiał do takich badań stanowią wyłącznie
      wcześniaki chore, które mają i będą mieć problemy.

      - po drugie, wiele wcześniaków rodzi się w zamartwicy, ale w
      zamartwicy rodzą się tez dzieci donoszone (i to często znacznie
      gorszej w skutkach). A ta książka dotyczy ogólnie dzieci urodzonych
      w zamartwicy, nie tylko wczesniaków. Co nie zmienia faktu, że
      problemy szkolne są te same. W tym kontekście bardzo pocieszający
      jest wniosek autorki, że długotrwała opieka specjalistów, wczesna
      stymulacja i działania profilaktyczne mogą w takim stopniu wpłynąć
      na rozwój dziecka, że nie odczuje ono skutków niedotlenienia.

      - po trzecie, statystyka jest pewną pułapką, bo bierze pod uwagę i
      te dzieci, nad którymi rodzice pracują, i pozostawione samym sobie
      dzieci matek-pijaczek, narkomanek, palaczek nie dbających o siebie w
      ciąży, a o dziecko po ciąży. Mam takich wcześniaków na forum nie
      spotkasz, ale jest ich baaardzo dużo, bo alkohol, papierosy czy
      narkotyki są czynnikiem ryzyka zarówno hipotrofii, jak i
      wcześniactwa oraz dysfunkcji łożyska, skutkującej zamartwicą. Ich
      dzieci, nawet jeśli nie są bardzo uszkodzone, będą sie rozwijać źle
      i sprawiać problemy w szkole, bo rozwijałyby się źle, nawet gdyby
      były donoszone. Myślę jednak, że podobne statystyki na tym forum
      wypadłyby o niebo lepiej (zastanawiam się nawet, czy nie zrobić
      ankiety...)

      - po czwarte wreszcie, w ciągu ostatnich 10 lat (kiedy rodziły się
      badane dzieci) neonatologia w Polsce zrobiła ogromny krok do przodu.
      Dalej jest u nas gorzej, niż na Zachodzie, ale o niebo lepiej, niż
      przed upadkiem komuny i tuż po. A to oznacza mniej komplikacji i
      uszkodzeń dla dzieci urodzonych teraz, niż wtedy. Chociaż z drugiej
      strony, 600-gramowe wczesniaki miały kiedyś małe szanse przeżycia...

      I na koniec, bo mam wyrzuty, ze tak przynudzam, jeszcze jedno małe
      pocieszenie. Właśnie sobie wczoraj uświadomiłam, że wcześniaki są w
      śród nas, i że ich... nie widać. Gdy urodziła się moja kruszynka,
      nagle okazało się, że trzy dorosłe sąsiadki też są wcześniakami - 25-
      letnia anglistka, z którą się bawiłam w szkole podstawowej, urodziła
      się z wagą 718 gramów. Inna sąsiadka, sopranistka, dziś na
      emeryturze, ważyła kilogram. Trzecia, pani domu po pedagogice - 800
      g. Syn małżeństwa znajomych lekarzy ważył 1300 g., ale miał tak
      straszne bezdechy, że ojciec pierwsze trzy doby przesiedział pzy
      inkubatorze, oddychając za niego workiem ambu. Przez pierwsze trzy
      lata był opóźniony, ledwie mówił, a dzisiaj proszę - dwie olimpiady,
      dwa fakultety i niedługo doktorat. Mojemu koledze z liceum, w tej
      chwili architektowi, po wcześniactwie został opadający kącik ust i
      niewyraźna wymowa, ale zapuscił sobie bajerancką kitkę i poderwał
      świetną dziewczynę, z którą ma... wcześniaka. Zdrowego. Znajoma
      nauczycielka adoptowała wcześniaka, który miał być warzywkiem. Jest
      2-metrowym dryblasem z własną firmą budowlaną. Nawet ginekolog,
      który mi robił cesarke, jest wcześniakiem...
      • niuniadr Re: Do mamy-cudownego-misia 18.02.08, 09:29
        Witaj mamo-cudownego-misia
        Mój synek urodzony w 32 tc + 5 dni, ważył 2,310 kg i mierzył 51 cm,
        w pierwszej minucie dostał 3 pkty (1-czynność serca, 1-odruchy i 1-
        zabarwienie skóry)w kolejnej minucie intubowany.Urodzony w
        zamartwicy.Na wypisie napisano, że w 1 minucie zaintubowany,
        resuscytowany a następnie na oddechu własnym.Miał niedotlenienie,
        zakażenie wewnątrzmaciczne-co skutkowało wrodzonym zapaleniem płuc,
        odmą prawostronną i ciężką posocznicą.Nie miał wylewów, USG było
        robione 4 razy i wszystko bardzo dobrze.Nie jest rechabilitowany.Ma
        teraz 10 miesięcy urodzeniowe(wieku mu nie korygują, bo nie widza
        potrzeby)od 7,5 miesiaca sam siedzi, od 8,5 mies raczkuje oraz sam
        wstaje i chodzi przy meblach(a raczej biega).Gada coś po swojemu,
        ale ma problemy z koncentracją, szybko sie nudzi zabawkami, nie moze
        się skupić długo na jednej zabawie i bardzo sie denerwuje.
        Neurologicznie OK, ale czy to mogą być skutki zamartwicy,
        resuscytacji i tego ogromnego niedotlenienia? Nie mówi "mama" a
        jedynie jak jest mu żle lub chce na ręce to poprostu krzyczy "mama"
        lub "mamo" do czasu, aż do niego przyjdę.Tata ani baba wcale nie
        mówi, ale za to bum bum, robi cześć, papa, brawo, pokazuje
        przedmioty i potrafi je podać.Czy po takich przejśćiach dziecko moze
        mieć problem z mówieniem? Tak bardzo sie tego boję.
        Wiem, że masz znajomych lekarzy, co oni mówią w takich sytuacjach?
        Prosę o informacje.
        Pozdrawiam
        niuniadr
        • mama-cudownego-misia Re: Do mamy-cudownego-misia 18.02.08, 10:14
          Ten etap jeszcze wprawdzie przed nami, ale mogę Ci powiedzieć, co
          się na razie dowiedziałam: Twój synek może więc mieć pewne problemy
          z mówieniem zarówno ze względu na zamartwicę, jak i ze względu na
          wcześniactwo i sepsę, ale...
          Po pierwsze, ma dopiero 10 miesięcy, a to jest chłopiec. Chłopcy
          zwykle zaczynają mówić kilka miesięcy później. Nie jestem logopedą,
          ale wydaje mi się, że to jeszcze jest norma.
          Po drugie, jeden ze znajomych prof. pediatrii mawia, że wcześniaki
          rozwijają się jak składaki - oczki potrafią mieć np. 2 miesiące,
          płucka 4, a mózg 3. To, że Twoje dziecko tak świetnie się rozwija
          ruchowo (swoją drogą, tylko pogratulować rozwoju, zazdroszczę smile,
          nie oznacza, że wszystkie umiejętności będą się pojawiały zgodnie z
          wiekiem metrykalnym. Niektóre, np. mowa, mogą sie rozwijać zgodnie z
          wiekiem korygowanym. Większość wczesniaków zaczyna mówić dość późno,
          bo mówienie to "wyższa szkoła jazdy".
          Jeśli więc mogę Ci coś doradzić, na razie jeszcze się nie martw, ale
          przejdź się do logopedy (prywatnie, państwowy powie, że to jeszcze
          norma, i odeśle Cie z kwitkiem). Pewnie Cię uspokoi, że dziecko ma
          jeszcze czas, a przy okazji pokaże, jak rozwój mowy stymulować
          (poprzez pobudzanie jamy ustnej przy jedzeniu, poprzez zabawę,
          poprzez "bombardowanie" emocjonalnie zabarwionymi słowami, etc.).

          Jesli chodzi o pewne zauważone przez Ciebie deficyty uwagi, sprawa
          jest trudniejsza. Wcześniaki ogólnie bywają bardziej nerwowe, mają
          też większe ryzyko ADHD, ale za wcześnie jeszcze na taka diagnozę (i
          dobrze, ze to zauważyłaś już teraz, bo istnieje duże
          prawdopodobieństwo, że da się unikąć takich problemów). Oczywiście,
          może to być spowodowane zamartwicą, ale ostatnie doniesienia
          wskazują raczej na pewne niedobory bodźców (słuchowych i pobudzenia
          błędnika) u dzieci przedwcześnie urodzonych i leżących w
          inkubatorach (gdyby się urodziły o czasie, byłyby
          bardziej "wyhuśtane" i "osłuchane" ze światem zewnętrznym). Wczesna
          profilaktyka polega na dostarczeniu tych bodźców poprzez
          kangurowanie. Myślę, że w wieku późniejszym dobre efekty mogłaby dać
          min. terapia metodą integracji sensorycznej (czyli po prostu zabawy
          mające na celu dostarczenie możliwie różnorodnych bodźców, świetne
          nie tylko dla dzieci autystycznych, ale też mających problemy z
          uczeniem się). Niestety trudno o terapeutę tej metody, a nie wiem, z
          jakiego jestes miasta i czy takiego u siebie znajdziesz. W
          znalezieniu specjalisty i odpowiedniej metody może też pomóc
          stowarzyszenie rodziców z ADHD. W każdym razie dobrze by było
          znaleźć jakiegoś mądrego terapeutę (nie vojtą, to inna filozofia),
          albo neurologa, który by zerknął na dziecko i powiedział Ci, jak
          masz z nim ćwiczyć koncentrację, i czy przypadkiem jej brak nie
          wynika z pewnych łatwych do uniknięcia błędów (np. za dużo zabawek
          wokół, hałas, za mało służących "przetwarzaniu informacji" i
          uspokojeniu drzemek w dzień). I znowu, na kasę chorych takiej usługi
          nie załatwisz niestety sad
          • niuniadr Re: Do mamy-cudownego-misia 18.02.08, 11:44
            Dzięki za pocieszenie i radysmile
            Mój synek gada bez przerwy, ale po swojemu, kłóci sie z zabawkami i
            czasem ze mną.Potrafi powiedzieć "nie" kręcac główką jak go o cos
            poproszę, ale czasem wydaje mi sie, ze to trochę za mało.Jestem z
            zawodu nauczycielem,( obecnie robię jeszcze studia podyplomowe, taki
            zawód, ciagle trzeba sie uczyć) i dużo uczyłam sie o ADHD, pisałam
            nawet z tego obszerną pracę jeszcze na wczesniejszej
            specjalności.Mam nadzieję, że to również mi troche pomoze.Ostatnio i
            tak synek robi postępy, nauczył sie wkładać kólka na pałąk i nawet
            świetnie mu to wychodzi.Ma zabawki pobudzające słuch a takze
            stwarzające problem, z którym musi sobie poradzić i nawet czasami
            koncentruje sie całkiem nieźle na zabawkach, ale sa takie chwile, ze
            sie denerwuje.Jestem z nim w domciu, stale sie bawimy.Umie wyjmować
            małe przedmioty z pojemniczka i jak na razie bardzo sie cieszę i z
            takich jego osiągnięć.
            Pozdrawiam serdecznie
            niuniadr
            • mama-cudownego-misia Re: Do mamy-cudownego-misia 18.02.08, 13:04
              No widzisz, to sobie w razie czego poradzisz smile. Też uważam, że
              jeszcze nie ma się co stresować, a jeśli Cię cos naprawdę
              zaniepokoi, są specjaliści, którzy mogą pomóc.
              Złoszczeniem też bym się za bardzo nie niepokoiła. Taki niemowlaczek
              naprawdę ma ciężkie życie - zabawki robią to, co powinny, ale tylko
              w rękach mamy, własne ciało Cię słucha w kratkę, wszędzie płotki,
              wszystko trudne... O! my od dwóch dni mamy straszną awanturę, bo
              młoda odkryła, że może pełzać, ale na razie potrafi tylko
              z "podpórką" w postaci ręki. Jak jest na samym podłożu, majtla
              piętami w górze, sprężynuje na rękach i się wścieka, że nie idzie do
              przodu smile)
              • tteresa21 Re: Do mamy-cudownego-misia 18.02.08, 22:58
                Hmm... skąd ja znam takie zachowania? Tak tak pełzanie to już coś tylko jak to
                się robi aby poruszać się do przodu? Jak mama lub tata troszkę zablokują stópki
                to jakoś tam pełzam do przodu ale tylko wtedy. A poważnie moja Mała ma teraz 9
                m-cy życia (7 kor). Czy mogę zapytac w jakim wieku jst Twoja królewna, choc
                oczywiście to indywidualna sprawa każdego maluszka?
                • mama-cudownego-misia Re: Do mamy-cudownego-misia 19.02.08, 09:42
                  Dobrz, że nie tylko nasza mała tak ma, bo juz się zaczynałam
                  martwić, czy to nie napięcie mięśniowe daje się weznaki smile)
                  Małgosia 9 lipca skończyła 7 miesięcy, korygowane 5, jest więc
                  jakieś półtora miesiąca młodsza od Twojego malucha.

                  A ile Twoje szczęście wazy, i ile je? Ja już nie wiem, co zrobić,
                  Młoda je 5 posiłków dziennie, z czego tylko dwa w miarę akceptowalne
                  (160 ml zupki i mniej więcej tyle samo kaszki), a pozostałe 3
                  posiłki po 110-120 ml. Do tego prawie codziennie jej któryś wypada,
                  bo nie jest głodna i pluje smoczkiem. Dopajam ją tylko wodą, ale nic
                  nie pomaga sad. Oczywiście odbija się to na wzroście, nieźle
                  przyhamowała, przybiera jakieś 50 g na tydzień... Eeech... te
                  dzieciaki smile
                  • pszczolka232 Re: Do mamy-cudownego-misia 19.02.08, 09:52
                    To ja mam pytanie jesli idzie o wage smile
                    Ile Wasze dzici wazyly jak mialy 4 miesiace urodzeniow a 2
                    korygowane??
                    Moje dziecko 2 tygodnie temu wazylo 4400g a miala niecale 4 miesiace
                    urodzeniowe.Urodzila sei z waga 1100g.
                    Dziekuje za odpowiedz.
                    • mama-cudownego-misia Re: Do mamy-cudownego-misia 19.02.08, 10:14
                      4380 w momencie, kiedy skończyła 4 miesiące. Urodziła się z wagą
                      1200 g.
                      • pszczolka232 Re: Do mamy-cudownego-misia 19.02.08, 14:12
                        Dziekuje slicznie za odpowiedz.
                        Czyli wagowo podobnie praiwe tak samo smile
                  • tteresa21 Re: Do mamy-cudownego-misia 19.02.08, 20:54
                    Moja Mała w tej chwili ma 9 miesięcy (7 kor.). Co do wagi to najnowsze dane będę
                    miała w czwartek bo idziemy na szczepienie. Na początku stycznia miała 7,6 kg
                    zatem myślę, że spokojnie przekroczyła 8 kg. Je 4 x mleczko plus zupka plus
                    deserek. Z ilością bywa różnie, raz 120 ml a innym razem 180 ml.Serdecznie
                    pozdrawiam
                    • mama-cudownego-misia Re: Do mamy-cudownego-misia 19.02.08, 21:07
                      Dzięki! To mnie trochę uspokaja. Mam wrażenie, że moja mała nie ma
                      czasu zjeść smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka