Dodaj do ulubionych

Pięcioraczki w Krakowie !

05.04.08, 19:48
www.tvn24.pl/-1,1544930,wiadomosc.html
Oby wszystkie całe i zdrowe opuściły szpital, bo to dopiero 27 tydzień.
Obserwuj wątek
    • ania.silenter Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 20:51
      Widziałam malutkie w "Faktach" - wydawały się być całkiem żwawe i ruchliwetongue_out.
      Trzymam kciuki za nie!
    • mamaigiiemilki Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 21:05
      tez trzymam kciuki za ich zdrowko!ale swoja droga niezle- piec dziewczyn!smile
    • gk102 Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 21:20
      5 dziewczynek - o ranysmile)) życzymy zdrówka!!
    • mama-cudownego-misia Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 21:34
      Współczuję... I przedwczesnego porodu, i nadmiaru szczęścia...
      • mawika1967 Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 21:55

        święte słowa!uf
        najlepsza jest wypowiedż tatusia ,że już mysli o następnej ciązy byle miec syna.
        jakie typowe.
        • agasonesta Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 22:00
          jak wrócą do domu to się tatuś z rozumem niepozbiera!
      • agasonesta Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 21:57

        • ap77 Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 22:19
          Bylam dzis akurat u tesciow na kolacji (byli tez wujek i ciocia) i tak zywo
          zareagowali na ta wiadomosc w TV, no wiecie uwagi typu: o rany piecioraczki!
          Generalnie na wesolo. A ja siedzialam z Malym na kolanach i ryczec mi sie
          chcialo jak widzialam te inkubatory i jeszcze wspomnienie ciazy mnogiej, tak
          mnogiej i powiklan....
          Ech tylko my wiemy jak to jest,jak moze byc.
          • 100ania Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 05.04.08, 22:23
            trzymam kciuki, żeby wyszły szczęśliwie bez tych wszystkich powikłań związanych ze skrajnym wczesniactwem.
          • mimi0080 Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 06.04.08, 07:59
            Ty Droga Mamo wiesz i ja wiem coś na temat powikłań i Jola mama
            Oliwki też wie...sad
            ja się chyba nie pozbierałam jeszcze...wszystko doprowadza mnie do
            łez ,jestem kłębkiem nerwów nie wiem co sie dzieje.sad
            • mamaemmy Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 06.04.08, 10:11
              Mam nadzieje ze będą mieć tyle szczescia co Emka.Trzymam mocno kciuki,reszta w
              rękach Boga.
    • u_brzoska Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 06.04.08, 10:34
      tez mam nadzieje ze cale i zdrowe wroca do domu. ale rzeczywiscie, jak slysze w telewizji "urodzily sie zdrwe, po 3 mies. beda w domu" itd itp., to mnie to denerwuje, ze nie mowi sie naprawde z czym wiaze sie urodzenie wczesniaka... chocby wylewy ktore moga wystapic po kilku dniach, zapalenie jelit, oczka... media stwarzaja taki obraz, ze dzieciaczki polezakuja w inkubatorkach i radosnie wroca do domku... a pozniej biedni rodzice zostaja z tym sami i otoczenie jest zdziwione, ze rodzice sa na ostatnich nogach i bliscy zalamania, jak chocby ci z Brzeska.. my rodzice wczesniakow wiemy z czym sie to wszystko wiaze... ja tez slyszac news o urodzinach piecioraczkow czulam bol brzucha, od razu mysli sie o tych wszystkich klopotach... oby bylo jak najlepiej...
      • oyate Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 06.04.08, 17:14
        Zgadzam się z tobą najbardziej irytują mnie wypowiedzi lekarzy
        typu " Jak dzieci osiągną wagę 2 kg to wyjdą ze szpitala", tak się
        wypowiedział lekarz kiedy urodziły się pięcioraczki w Poznaniu. Nie
        no rzeczywiście, wystarczy, że nabiorą ciałka!!!... A potem się
        wszyscy dziwią czemu społeczeństwo ma takie małe wiadomości na temat
        wcześniejszych porodów i zagrożeń z tego płynących.
        • mamaemmy Dziewczyny 06.04.08, 21:47
          a ja myślę,że moze lepiej po prostu myslec pozytywnie a nie zakładac od razu te
          najgorsze rzeczy..Ja byłam oburzona ogladajac program o
          wieloraczkach-wczesniakach (chyba z U.K lub U.S.A nie pamietam )gdzie lekarze od
          razu mówili,ze tak małym wczesniakom grozi.....i tu lista obszerna włacznie ze
          zgonem,kalectwem itd....Dramat!Ja bym sie załamała słyszac taka uwage po
          programie jak Emka ze mna była w tv pare razy jako skrajny wczesniak...
          To nie jest 22 tydzień czy 23,dzieci nie są w krytycznym stanie i naprawde mają
          szanse...
          A po co takimi informacjami w mediach załamywac rodziców??I tak myslę,ze sie
          denerwują ,a grunt to ich pozytywne myslenie,modlitwa i wiara,ze wszystko bedzie
          dobrze.

          A jesli chodzi o ludzi?Jakie to ma znaczenie co sobie myslą o
          wczesniakach?Ja,nim urodziłam Emkę w 26 tygodniu tez mysllam,że wczesniak to po
          prostu dziecko wczesniej urodzone i musi byc w inkubatorze kropka.Kropka.Pojecia
          nie miałam o różnych komplikacjach co moze grozic itd...Lekarze zaczynali mi
          mnozyc liste powikłań i chorób a ja im przerywałam jak jakas nawiedzona i
          mówiłam :MOJE DZIECKO BEDZIE ZDROWE PROSZE PANI...Interesowałam sie dopiero
          jakimis chorobami GDY wystapiły np..martwicze zapalenie
          jelit,sepsa,retinopatia(Emma miała ROP4c..),zapalenie płuc,anemia itd.
          Błagam Was nie myslcie o tym co MOZE się stac-myslcie,że BĘDZIE DOBRZE.
          • moni_flis Re: Dziewczyny 06.04.08, 23:27
            Bedac tyle czasu na forum o wczesniakach jeszcze nie widzialam
            podobnej opini lekarza o wczesniakach urodzonych w 27tc. Stanb
            dzieci DOBRY. Przy czym mowia, ze cala zaintubowana.
            Z tego co zawsze czytam lekarze nie nastawaja pozytywnie gdyz
            wiadomo jak jest z wczensiakami, nagle sytuacja zdrowotna moze
            diametralnie sie zmienic.
            Moi chlopcy mieli anemie, otwart przewod Botalla zaleczany
            farmakologicznie a stan okreslano (wydolni odechowo) jako
            niezadowaljacy.
            Media pojecia nie maja o czym pisza.
            Nikt kto nie mia do czynienia ze skrajnym wczensiakiem nie wie ile
            jeszcze przed nimi.
            I zycze im z calego serducha duzo zdrowka, 2 kg i autmatycznego
            wyjscia ze spzitala, sil dla rodzicow i ochoty na synka smile
            I szczerze to oburza mnie wypowiedz: wspolczuje.
            Bo nimy ja mozna wspolczuc pieciu cudow, choc pracy i rozterek
            bedzie wiele?
            Sorki dziewczyny ale chyba nie fajnie to zabrzmialo.

            Pozdrawiam
            • agasonesta Re: Dziewczyny 07.04.08, 00:29
              dlaczego Ciebie to oburza?ja mam jedno i "mdleje" z przerażenia ze
              może nie chodzić a co będzie czuć matka pięciorga?
              • traganek Re: Dziewczyny 07.04.08, 08:18
                Wyrażanie swojego współczucia moim zdaniem nie jest tu na miejscu.
                Nie uważacie, że rodzice, którzy wiedzieli, że będzie piątka,
                zdążyli już się przygotować psychicznie do tej sytuacji? Nie sądzę,
                żeby ilość dzieci i ich wcześniactwo było dla nich niespodzianką.
                Więc jeśli ktoś z radością wita na świecie swoje dzieci (tak jak
                wspominany tata) to pisanie o współczuciu jest czystą złośliwością
                (ale to moje skromne zdanie).
                A maluchom życzę dużo dużo zdrówkasmile)))
                • mama-cudownego-misia Re: Dziewczyny 07.04.08, 09:11
                  Skoro już zostałam niejako wyrwana do odpowiedzi, bo jako pierwsza tu wyraziłam
                  współczucie, postaram się wytłumaczyć. Ogólnie rzecz biorąc konwencja i obyczaj
                  nakazuje osobom z zewnątrz gratulować, a młodym rodzicom się cieszyć. Problem w
                  tym, że ten obyczaj bywa, zwłaszcza w wypadkach ekstremalnych (wcześniactwo,
                  wieloraczki, mama wrażliwa lub depresyjna, problemy w związku, etc.) szkodliwy,
                  bo mówi rodzicom, co mają czuć, a ludziom spoza rodziny, co "wypada" mówić,
                  jednocześnie zamykając drogę do prawdziwych uczuć i ewentualnego dialogu. Mamie
                  nie wypada płakać czy się złościć, jej przyjaciółce nie wypada powiedzieć
                  (nawet, jeśli to była najbardziej udana ciąża i najbardziej udane dziecko na
                  świecie) - słuchaj, współczuję Ci, czeka Cię ciężki okres, ale to minie.
                  Niestety te konwencjonalne gratulacje i to "nie wypada" zamykają nas w złotej
                  klatce udawanych wybuchów radości, i skazują na samotność w przeżywaniu uczuć
                  negatywnych. A tymczasem statystyki ukazują okres okołoporodowy jako mały
                  koszmarek: depresja poporodowa o znacznym nasileniu dotyka 10% kobiet, okresowe
                  obniżenie nastroju ponad 80%, ponad 70% par przezywa tzw. "kryzys pierwszego
                  dziecka"... Zważywszy powyższe mogę więc z czystym sumieniem powiedzieć, że
                  współczuję każdej mamie, nawet donoszonego dziecka, bo wiem, co ją czeka przez
                  najbliższe miesiące.

                  Jeśli zaś chodzi o nasze pięcioraczki, to... no cóż, współczuję tym bardziej.
                  Pięcioro wcześniaków o bardzo niskiej masie urodzeniowej, pięć razy większe
                  szanse na wystąpienie wszelkich wcześniaczych dolegliwości, pięciokrotnie
                  podzielone (i w związku z tym uszczuplone) zasoby sił i środków do walki o ich
                  życie i zdrowie, gdy już wyjdą ze szpitala... Naprawdę uważacie, że nie ma
                  podstaw do zwykłego ludzkiego współczucia? Że zdrowiej jest wpędzać tak
                  doświadczonych przez los ludzi w nerwicę, depresję i poczucie winy, wmawiając
                  im, że spotkało ich najcudowniejsze wydarzenie na świecie, a jeśli się z tym
                  czują źle, to znaczy, że coś jest z nimi nie tak? Plisss...
                  Kto jak kto, ale mamy wczesniaków powinny to najlepiej zrozumieć, i po swoich
                  przeżyciach wykazać chociaz tyle empatii, żeby drugiemu człowiekowi nie mówić,
                  co ma czuć...
                  • sabi35 Re: Dziewczyny 07.04.08, 09:19
                    Ja rozumiem, niestety, ciągle jeszcze wymaga się od kobiety ogromnej
                    i nieograniczonej radości z posiadania dzieci, zabraniając jej
                    często wyrażania prawdziwych uczuć, oraz nieprzyjmowania do
                    wiadomości że szczęście z posiadania dzieci może okresowo wiązać się
                    z niezadowoleniem czy rozdrażnieniem. Dlatego tak szokują wypowiedzi
                    Chylińskiej czy innych odważnych i szczerych matek. Macierzyństwo
                    ciągle ma jeszcze postać jak z reklamy artykułów dla dzieci.
                    No i jakoś trudni jest mi też uwierzyć, że te ciąże wielodzietne nie
                    są skutkiem niekontrolowanej kuracji hormonalej...
              • mamaemmy Agasonesta 07.04.08, 08:22
                Przeczytaj Historie Emmy w linku w mojej sygnaturce oraz moje posty na tymże
                forum,pisane od 2005 roku,wtedy zrozumiesz dlaczego mnie to oburza smile
                • mama-cudownego-misia Re: Agasonesta 07.04.08, 09:17
                  Widzisz, problem w tym, że negatywne emocje związane z urodzeniem dziecka są
                  normą. Jeszcze bardziej normalne i naturalne są negatywne uczucia w wypadku
                  urodzenia wcześniacza. Jeśli jakaś mama ich nie odczuwa, to oznacza nie tyle, że
                  ma silną osobowość i "się trzyma", tylko że je wyparła. Pewnie się odbiją na jej
                  zdrowiu. Jeśli natomiast po takim czasie irytuje ją, że ktoś może współczuć
                  rodzicom wczesniaków, to niestety oznacza, że nadal sobie nie poradziła z
                  doświadczeniem bycia matką wcześniacza, ze swoimi pokładami strachu, złości,
                  poczucia winy... Albo że jest bardzo uwikłana w konwencje tego, co wypada, a co
                  nie (w tym wypadku mówić z okazji urodzin pięciu wczesniaków)...
                • agasonesta Re: Agasonesta 07.04.08, 10:11
                  bardzo się ciesze ze Emma jest zdrowiutką dziewczynką
              • moni_flis Re: Dziewczyny 07.04.08, 09:01
                Zalezy w jakim kontekscie byla Twoja wypowiedz. Jesli mowisz o
                zdrowiu i tym ile beda musialy przejsc to rozumiem, ale jesli
                wspolczucie dotyczylo piecioraczkow to nie podzielam wspolczucia smile
    • ania.silenter Dyskusja na e-mamie 07.04.08, 10:14
      Wkurzyło mnie określenie meganieszczęście. Oczywiście rozumiem mniej
      więcej co też ta dziewczyna chciała przekazać:
      1. Pięcioro dzieci w naszym, prorodzinnym państwie, gdzie wszyscy od
      pracodawcy, różne instytucje państwowe po zwykłych ludzi na ulicach
      wręcz prześcigają się w chęci pomocy matce takiej gromadki,
      2. Wcześniaki czyli wiadomo wszystkie lub większość wcześniaczych
      przypadłości x 5 i walka o zdrowie piąteczki
      Ale - te dzieci już SĄ, to stan obecny a nie hipotetyczny i jak jest
      sens pisać w ten sposób? Poza tym życie jest okrutne i
      nieprzewidywalne. Kto wie co jeszcze spotka tę pewną siebie mamuśkę?
      Może coś jeszcze gorszego od 5 dzieci. Więc pisanie pochlastałam się
      czy coś w tym sensie jest nie na miejscu. Może też będzie zmuszona
      walczyć o swoje dziecko/siebie?
      Przypomniała mi się sytuacja, kiedy Ola wyszła już na prostą (miała
      wtedy ok. 1,5 roku) i zobaczyła ją pierwszy raz moja znajoma, która
      wcześniej słyszała, że urodziłam "nienormalne" dziecko, wcześniaka.
      Obejrzała ją z wielkim zdziwieniem w akcji na podwórku i wyraźnie
      zawiedziona stwierdziła, że "ona jest normalna" bo myślała, że
      wcześniak to zaraz umrze a przynajmniej będzie przypominał potwora.
      Gdybym usłyszała to jej gadanie, kiedy Olka była jeszcze w szpitalu
      chybabym się załamała. Dlatego uważam, że na złe wiadomości zawsze
      jest czas i na straszenie i na ponure opowieści.
      I rodzicom pięcioraczków również współczuję bo wiem, że niewiele
      pomocy otrzymają a za to co się nasłuchają to ichsad.
      • mama-cudownego-misia Re: Dyskusja na e-mamie 07.04.08, 10:30
        No cóż, niektórzy przeginają, bywa. Pod artykułem o pięcioraczkach też ktoś
        stwierdził autorytatywnie, że szanse na normalny rozwój są mniej niż 5%.

        Swoją drogą ja mam podobne doświadczenia - cała dalsza rodzina od strony mojej
        mamy sobie ubzdurała, że "to dziecko już nigdy nie będzie normalne", i mi
        tłumaczy, że "z tym się trzeba pogodzić", a "jakby był potrzebny wózek
        inwalidzki, albo coś, to pomogą kupić". Do leczenia po prostu... Z kolei rodzina
        męża nie kuma, że wcześniak to jednak wcześniak i w ogóle w czym problem, że
        kilo dwieście, po co to wozić po specjalistach, i dlaczego nie obwieźć od razu
        po wyjściu ze szpitala po wszystkich pociotkach?

        Za to news na gazecie w dzień po urodzeniu pięcioraczków, że "nadal są w
        inkubatorze" uważam za mistrzostwo świata smile. A co oni je chcieli do
        przedszkola wysłać, jak tylko osiągną słuszną wagę 900 g??
        • ania.silenter Re: Dyskusja na e-mamie 07.04.08, 10:37
          mama-cudownego-misia napisała:

          Z kolei rodzin
          > a
          > męża nie kuma, że wcześniak to jednak wcześniak i w ogóle w czym
          problem, że
          > kilo dwieście, po co to wozić po specjalistach, i dlaczego nie
          obwieźć od razu
          > po wyjściu ze szpitala po wszystkich pociotkach?

          He, he o to też miałam dąsy ze strony rodziny mojego męża

          >
          > Za to news na gazecie w dzień po urodzeniu pięcioraczków,
          że "nadal są w
          > inkubatorze" uważam za mistrzostwo świata smile. A co oni je chcieli
          do
          > przedszkola wysłać, jak tylko osiągną słuszną wagę 900 g??

          Pewnie tak. A wszystko to wynika chyba z tego, że wiedza ogółu o
          wcześniakach jest w najlepszym razie mizerna, jeśli nie żadna.
    • kicia031 Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 07.04.08, 10:17
      Ja mam przede wszystkim wielka nadzieje, ze dzieciaczki beda zdrowe,
      i ze uzuskaja od Panstwa nieco wiecej pomocyy, niz beidne dziciaczki
      z brzeska. Nie moge pojac, ze tyle kasy sie u nas rozpieprze na
      pierdolyy, a nie mozna przyznac rodzinie w takiej sytuacji jakiegos
      przyzwoitego zasilku. Gdzie sa obrancy zycia poczatego, kiedy juz
      sie urodzilo i potrzebujhe pomocy?

      A tak na nucie optymistycznej: moja kolezanka urodzila coreczke w 31
      tygodniu. Zadnych problemow, byly w szpitalu 5 dni, wiek korygowali
      tylko przez pierwsze 3 miesiace, brak rehabilitacji, mala rozwija
      sie zgodnie z wiekiem urodzeniowym, chodzi do zlobka, oprocz katarow
      okazjonalnie nie choruje i wieku 7 miesiecy byla z rodzicami na
      miesiecznych wakacjach w tajlandii..

      Oby takie szczescie mialy wszystkie dzieciaczki.
      • moni_flis Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 07.04.08, 10:45
        Ja nawet nie rozumiem jak ludzie pisza: wspolczuje.
        No bo co ta biedna dziewczyna mogla zrobic. Na co miala wplyw?
        Poszla na usg i stwierdzono, ze ciaza piecioracza. Mogla zapewnie
        zredukowac ciaze. Lecz walczyla, lezala w szpitalu i starala sie dac
        im jak najwiecej czasu.
        I zycze im duzo zdrowka.
        Wczesnia tez nie znaczy od razu problemow, opoznienia itd
        Moi z 30tc, nie rehabilitowani, chodzili na 12 miesiecy, oceniani
        zawsze na wiek urodzeniowy, a przez psychologa na duzo do przodu smile
        Od 2 urodzin przedszkolaki i brali przez rok w przedszkolu az 1
        antybiotyk smile
        • mama-cudownego-misia Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 07.04.08, 10:58
          > Ja nawet nie rozumiem jak ludzie pisza: wspolczuje.
          Nie rozumiesz, bo mylisz znaczenie słowa "współczuję" ze słowem "obwiniam". Tu
          nie chodzi o to, że ta dziewczyna mogła coś zrobić, bo oczywiście nie mogła,
          tylko że jej będzie bardzo ciężko, ciężej, niż ktokolwiek z nas sobie może
          wyobrazić.
          A pisząc "biedna dziewczyna" tak naprawdę też wyrażasz współczucie, tylko
          używając innych słów...
          • agusia79-dwa Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 07.04.08, 11:17
            w polskim radiu w jedynce właśnie mówili o pięcioraczkach i nie
            oszukiwali, że z bobasami wszystko ok i wyraźnie powiedzieli, że
            dzieci pozostaną w szpitalu przynajmniej 3 miesiące.
            A rodzicom współczuję bo prawdopodobnie nie dostaną żadnej pomocy
            (no może minimalną).

            I mam nadzieję, że wszystko będzie ok.
            • niuniadr Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 07.04.08, 12:18
              Zyczę im przede wszystkim dużo zdrówka i tego, by ominęły je te
              wszystkie wcześniacze przypadłości.A rodzicom dużo wiary i
              cierplowości.
    • u_brzoska Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 07.04.08, 12:41
      Dziewczyny,
      ja rozdzielam tu dwie rzeczy.
      1. dziecko to dziecko. sama chcialabym miec czworke, na razie walcze o drugie
      (to juz 32tc smile). Dla mnie narodziny dziecka, przyjscie na swiat nowej istoty
      jest zawsze radoscia. Wiem tez juz, ile radosci daje obecnosc dziecka w zyciu,
      jak zmienia swiat. Wiem tez, jaki to cud moc miec dziecko. Mam wokol siebie
      ludzi, ktorzy tych dzieci miec nie moga, wiem jak im ciezko, i wiem tez ze nigdy
      nie chcialabym zmienic mojej przeszlosci majac do wyboru opcje - przejsc
      wczesniactwo mojej corki i miec ja, czy moze nigdy nie miec dzieci i nie
      przezywac tej traumy narodzin wczesniaka, ktora nas dotknela. Dlatego narodziny
      tych piecioraczkow nie sa moim zdaniem nieszczesciem, to wielka radosc, na siat
      przyszlo piecioro dzieci. Dzielna mama, ze tak dlugo udalo jej sie utrzymac
      ciaze, ciesze sie ze rodzice sa optymistami i spokojnie patrza w przyszlosc. Nie
      zamierzam gasic ich radosci.
      2. drazni mnie podejscie mediow do tematu. Media ksztaltuja wielu ludziom obraz
      swiata. Jesli w mediach mowi sie - zdrowe dzieci, sukces - to wielu burmistrzow
      badz wojtow nie bedzie w stanie zrozumiec pozniej, czemu rodzice szukaja pomocy?
      Jaka rehabilitacja? Jakie onm/pnm? Przeciez w telewizji wyraznie mowili ze
      zdrowe, w dobrym stanie... Jauwazam, ze dziecko przychodzace na swiat w 27tc
      jest zawze bardzo ciezko chore. Nie oddycha samodzielnie, ma chore/nieroziniete
      serduszko itd. O tym trzeba ludziom mowic, edukowac ich. ok, nie musza mowic w
      news'ie o narodzinach, ale powinni sypnac od razu programami edukacyjnymi. Uczyc
      ludzi. Nie wierze tez, ze wszystkie przypadlosci wczesniacze omina te
      dzieciaczki. Z calego serca zycze im zdrowka i prostej do wyjscia do domu. Ale
      beda przeciez musieli chocby kontrolowac ich stan u wielu specjalistow, przez
      min. 1 rok czasu. Na pewno dotkna tych rodzicow leki i obawy o zdrowie i
      przyszlosc tych malenstw - oby jak najbardziej nieuzasadnione. Dlatego w tym
      kontekscie slowo "wspolczuje" z mojej strony byloby jak najbardziej na miejscu.
      Wspolczuje jako mama wczesniaczka, ktora przez to wszystko przeszla i ktora
      rozumie, przez co oni musza teraz przechodzic. I zycze im jak najlepiej smile
      • mmpiasny Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 07.04.08, 13:34
        Niestety według ostatnich info z prasy maluchom wdała się infekcja.
        Lekarze mówią, że stan jest poważny ale nie zagrażający życiu.
        Trzymajmy za nie kciuki.
        • mlagodna Infekcja pewno nie pierwsza 07.04.08, 23:11
          i nie ostatnia - przecież to szpital...
          Życzę maluchom dużo zdrówka, mało przygód szpitalnych - tylko rośnięcia. Kasia
          Górka, ostatnia mama pięcioraczków doskonale rozumie nową mamę i potwierdza że
          dużo jest przeszkód i nie tylko w szpitalu ale i potem, kiedy echa sensacji
          ucichną...
          • 100ania Re: Infekcja pewno nie pierwsza 08.04.08, 08:24
            Tak to jest - echo sensacji cichnie, a dzieci są i sytuacja ich rodziców zazwyczaj wcale nie jest do pozazdroszczenia.

            Jeżeli chodzi o współczucie.
            Współczuję im. Tych wszystkich nerwów związanych z niepewnością jutra. Obaw, które na pewno są z nimi dzień i noc.
            Ale nigdy nie powiem "współczuję, że wam się tak duzo dzieci urodziło", bo to byłoby tak, jakby powiedzieć "w zasadzie to lepiej dla was jakby nie wszystkie dały radę, byłoby wam łatwiej".

            Kiedy urodziłam chłopców, to wszyscy mi gratulowali. Ja była w psychicznej rozsypce i nie rozumiałam jak mozna z uśmiechem na twarzy gratulować urodzenia dziecka 2 miesiące przed czasem. Do dzisiaj nie umiałabym pogratulować żadnej "świeżo upieczonej" mamie wcześniaka. Kiedy dziecko wychodzi na prostą, jest bliżej wyjścia do domu - to tak. Każdej wcześniaczej mamie mogłabym tylko powiedzieć, że współczuję jej tego, co przeżywa. Nie urodzenia dziecka, tylko tych nerwów i obaw. Mi tego brakowało. Nie było nikogo, kto mógłby powiedzieć - wiem co przeżywasz i bardzo ci współczuję.

            Współczuli mi później. Kiedy przywiozłam chłopców do domu i z niewyspania chodziłam podpierając się nosem. Wtedy ci, którzy wiedzieli, że mam trojkę dzieci mówili "jak ja pani współczuję". Tylko, że wtedy nie było juz czego współczuć, bo moje dzieci żyły i były ze mną.

            Się rozpisałam, ale naszło mnie kilka refleksji na temat tego współczucia.
            • mamaigiiemilki Re: Infekcja pewno nie pierwsza 08.04.08, 14:34
              bardzo madre slowa;
    • jola23061978 Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 08.04.08, 15:43
      Gratuluję rodzicom 5 dziewczynek i oby ominęły je choć najcięższe
      przypadłości wcześniacze. Już sama opieka w jednym momencie nad
      pięcioma dzidziami (nawet zdrowymi) to nie lada wyzwanie. Bez pomocy
      osób trzecich się nie obejdzie, nie wposminając , że ktoś jeszcze
      musi pracować i zarabiać na rodzinę.

      Smutne jest to, że pomoc ze strony naszego Państwa jest żadna albo
      minimalna - ani finansowa, ani materialna ani merytoryczna, ani
      opiekuńcza.

      Z moich bliźniaczek została tylko jedna Oliwia - przeszla wszystko
      co najgorsze, liczę się z tym , że chyba będzie od nas zależna do
      końca życia - nie widzi, ma padaczkę, porażenie mózgowe, nie siedzi,
      nie uśmiecha się - ale mam nadzieję, że z czasem choć troszkę uda
      jej się osiągnąć - nauczyła się oddychać, jeść, słyszy dobrze,
      nieźle ćwiczy, podnosi, obraca głowę - tylko to wymaga kupę czasu,
      cierpliwości.
      Ja mam pomoc ze strony rodziny, znajomych, mąż pracuje a i tak jest
      ciężko - o pieniądze na operację, rehabilitację proszę firmy,
      fundacje, wysyłając listy.
      CZy będąc mamą 5 dzieci miałabym na to czas - pewnie nie.
      A jak nakarmić 5 wcześniaków (OLiwia kiedyś troszkę mleczka piła
      ponad godzinę), wykąpać, rehabilitować , dojechać do lekarza,
      specjalisty, rozebrać, ubrać - tu potrzeba ze 2 osoby do pomocy,
      mnóstwo kasy a najlepiej rehabilitantów do domu.

      O podejściu lekarzy do rodziców, jakości leczenia i stanu w służbie
      zdrowia nie wspomnę - mam nadzieję, że w Krakowie trafią do lepszych
      specjalistów niż my we Wrocławiu.

      pozdr

      Jola
      • mama.ady Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 08.04.08, 23:23
        trafiły jak mogły najlepiej! opieka w klinice jest rewelacyjna, mówię to z
        własnego doświadczenia, bo moja ada też u nich leżała 3 m-ce i też ważyła 600gr
        i była w ciężkim stanie z dwukrotną sepsą i wyszła z tego i te maluchy też
        wyjdą! czego im z całego serca życzę! a rodzicom dużo sił i pomocy dobrych ludzi
        • zasia1 Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 11.04.08, 23:31
          Ja też urodziłam w krakowskiej klinice swojego wcześniaczka (29 tc,
          1300g). Gdy oglądałam wiadomości o narodzinach pięcioraczków do
          oczu napłynely mi lzy .... każda sala, każdy korytarz, sala
          operacyjna ....ja to wszystko pamiętam jakby to było wczoraj (synek
          ma już roczek!).Pielęgniarki opiekujące się maluchami, lekarze -
          same znajome twarze ...Tomaszek spędził w szpitalu 56 dni swojego
          życia ...KAŻDEGO dnia pękało mi serce, że nie ma mnie przy nim, a z
          oczu płyneły łzy gdy nikt nie patrzył...Wcześniactwo to trochę
          takie ....nieszczęście w ogromnym szczęściu. Rodzicom 5raczków życzę
          przede wszystkim dużo siły do walki o zdrowie maluchów.
          A co do samych wiadomości i wypowiedzi lekarzy o stanie dziewczynek -
          my codziennie pytaliśmy z mężem o stan naszego Synka i codziennie
          słyszeliśmy "wszystko w porządku, wszystko dobrze" - dopiero przy
          wypisie ze szpitala dowiedzieliśmy się z karty informacyjnej, że
          mały miał wylewy i drugą transfuzję - zostawiam bez komentarza. Mam
          jeszcze kilka zastrzeżeń do szpitala ale ... jestem im wdzięczna, że
          uratowali najlepsze co mnie w życiu spotkało. Bardzo Cię kocham
          Synku.
          • ewcians Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 12.04.08, 01:04
            I moje Dzieciątka również rodziły się i przebywały przez pierwsze 2,5 m-ca życia
            na Kopernika w Krakowie.
            Porodówka - tragedia, wolę nie wspominać.
            Jedynym miłym akcentem pobytu tam jest fakt, że leżałam na sali poporodowej z
            Mamusią Adusi (ściekam Kseniu!!!!).
            Oddział Wcześniaków wspominam bardzo miło, choć wiadomo, że zdarzyły się i
            bezduszne "cholery". mnie najbardziej wkurzała taka jedna mała okrągła blondyna
            nazwałam ją "dyżurowo stabilna" co chciałam się coś dowiedzieć na temat Dzieci
            podczas jej dyżuru wciąż słyszałam tylko tę jedną odpowiedź. Baba beznadziejna!
            Początkowo wkurzała mnie również jedna "przemądrzała szpila - pielęgniara", ale
            z perspektywy czasu jestem jej wdzięczna za takie a nie inne podejście do mniesmile
            - dużo, baaaardzo dużo mnie ta Kobieta nauczyła.
            Personel bardzo wykwalifikowany, początkowo mniej, ale z czasem coraz bardziej
            sympatyczny, no i PRZEDE WSZYSTKIM - świetne podejście do Maluszków! Bardzo
            szybkie reakcje na wszelkie niepokojące sygnały!
            Owszem - informacje dla Rodziców bardzo powściągliwe, prawie żadne.....jak
            dzieje się coś poważnego wówczas o tym informują, człowiek, że tak powiem w
            łepek nie raz dostaje i to bardzo mocno. Ale gdy Maluszek wychodzi na prostą z
            twarzy lekarzy da się wyczytać, że wszystko oksmile. Choć wprost tego nie
            powiedzą.....ja pierwszy raz usłyszałam słowa "jest super", od lekarzy
            prowadzących moje Bliźniaki, gdy...............odwiedziłam Oddział w 13 m-cu
            życia moich Skarbiąteksmile - była to wizyta "na pożegnanie".
            Ogólnie powiem tak:
            mimo, że sam pobyt moich Maluszków w szpitalu - tak długi nie kojarzy mi się
            dobrze, oddział jest takim moim "drugim domem", znaczy już nie jest fizycznie,
            ale na zawsze pozostanie w innym wymiarze....
            Jestem pełna po pierwsze wdzięczności, po drugie sympatii dla całego Personelu
            tego Oddziału........to naprawdę w większości znakomitej wspaniali, empatyczni
            Ludzie.
            Jestem przekonana, że Pięcioracze Panieneczki trafić lepiej nie mogły - więc
            tutaj podpiszę się pod słowami mojej Koleżanki najpierw z sali poporodowej -
            towarzyszki obaw, łez i bólu serca, a następnie mojej Towarzyszki - Mamy
            Koleżaneczki moich Małych - z Oddziału Wcześniaczków................

            • marzena280476 Re: Pięcioraczki w Krakowie ! 12.04.08, 09:40
              Gdyby mi się jeszcze raz udało zajść w ciążę,to wyprowadzę się chyba
              do Krakowa.Macie takie dobre zdanie o tamtejszych lekarzach.Mój mały
              pomimo że był siłacz,nie doczekał się fachowej opieki w Katowicach.
    • agusia79-dwa Czy któraś z Was wie co z małymi?? 04.06.08, 17:25
      bo nic nie mogę znaleźć
      • gonia744 Re: Czy któraś z Was wie co z małymi?? 04.06.08, 21:57
        Niedługo mają wyjśc ze szpitala, teraz Kielce zbieraja dla nich
        rzeczy, bo dziewczyny sa z Kielc, a Mama była w Krakowie pod opieką.
        Z kieleckiej prasy skrótowo: szukaja miejsca na dom z ogrodem dla
        Rodziny, zbieraja potrzebne rzeczy, szpitalik dziecięcy w Kielcach
        zaproponował Rodzicom opieke nad maleństwami.Pozdrawiam.Gosia z Kielc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka