Dodaj do ulubionych

Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :(

01.07.08, 14:49
Witam Wszystkie Wspaniałe Mamy i nie tylko
Może nie udzielam się jakoś aktywnie na tym forum ale regularnie
staram się czytać . Wiele cennych uwag z niego wyniosłam i za to
wielkie dzięki.
Co skłoniło mnie do napisania. Stwierdziłam że muszę się Wam
wyżalić, tzn opowiedzieć o tym co mną wkurzyło a jednocześnie
rozżaliło.Chyba będzie długie za co przepraszam.
Wczoraj byłam z młodym u psychologa od wcześniaków, a potem u
neonatologa na kontrolnej wizycie. Do neonatologa chodzimy co 3
miesiące a do psychologa byliśmy jak miał rok no i teraz na 1,5 roku
( Wojtek 34 tydzień 8 lipca kończy 18 miesięcy). Nasz Bączek oprócz
tego że miał żóltaczkę nie miał żadnych problemów ze zdrowiem - 16
dni w szpitalu waga 2320g, 50cm. Pani psycholog stwierdziła na rok
że nie ma żadnego opóźnienia. Generalnie mały rozwija się suuper,
obecnie waży 13kg i 85cm, apetyt super, żadnej rehabilitacji jedynie
było lekkie spłaszczenie główki po jednej stronie , dziś je nie
widać bo się wyrównało. Zostało nam z wizyt neonatolog i chyba
psycholog do 3 roku życia bo tak jest u wszystkich wcześniaków.
Wiele znajomych i z rodziny mówią mi żebym sobie odpuściła już te
wizyty bo to tylko utrudnienia (nie mieszkamy w Poznaniu i musimy do
lekarzy dojechać), po za tym mały rozwija się wspaniale. Ja
stwierdzam że skoro jest to z moich podatków i te wizyty są
wyznaczane na NFZ to nie chciałabym czegoś przegapić i nie sprawiają
mi jakiś ogromnych trudności. Wolę kontrolować niż mieć do siebie
jakieś pretensje.
No i byliśmy wczoraj u tej pani psycholog, stwierdziła że mały
rozwija się ok i prawidłowo ale jest niespokojny i bardzo żywy i
przez to trudno mu skupić uwagę. Rzeczywiście mały jest ruchliwym
dzieckiem , które poznaje świat ciekawy wszystkiego. Ostatnio sporo
było na tym forum o dzieciach ich ruchliwości i ADHD,dlatego tak
byłam wyczulona na to co mówi. Po pierwsze pani psycholog od dzieci,
zero uśmiechu, książeczka do zadań które zresztą wszystkie zrobił
chyba z lat 50-tych, zero pochwały że wspaniale mówi, jest gadatliwy
i stara się powtarzać po nas wyrazy, czasami mu wyjdzie czasami nie,
10 minut spotkania, mały po jeździe w jedny autobusie , drugim
autobusie i drzemce , nie mógł usiedzieć na jednym miejscu, wszystko
go w gabinecie intresowało, pomijając fakt że w gabinecie 2 zabawki
położone na jakimś łóżku do zabiegów.
Jak ona może oceniać rozwój właściwie przez 10 minut wizyty?
Poczułam się skrytykowana za to że mały jest ruchliwy i nie ma
klocków drewnianych tylko wczepiane bo te lepiej rozwijają dziecko.I
od razu sobie myślę , Boże a jak będzie miał ADHD? Kurczę zarówno
moja siostra jak i ja nie byliśmy dziećmi spokojnymi . Nie wiem czy
ja mam tylko alergię na psychologów czy tylko ta pani była nie
teges. Nie chciałabym kogoś urazić jeśli tak to z góry przepraszam
ale nie spotkałam jeszcze w miarę normalnego psychologa, no może
jednego. Teściowie po psychologii, obecnie duuże problemy
psychiczne, znajomi albo szli na studia już z problemami albo się o
nich dowiedzieli . Na całe szczeście neonatolog jest normalniejsza
od pani psycholog i powiedziała że nie mam sie czym martwić. Mały
jest ruchliwy, żywy i ciekawy . Ale tak się zastanawiam przyjechałam
z tej wizyty taka trochę zdenerwowana i z dylematem czy jechać do
niej znowu na bilans 2-latka i być skrytykowanym że mały nie pasuje
do jakiś norm. Jak jest u Was w Waszych miastach z kontrolami u
lekarzy i psychologów.
Sorki że takie długie ale to we mnie siedziało.
Jeśli uraziłam jakąś mamę to przepraszam.
Pozdrawiam
Uliszek
Obserwuj wątek
    • angel818 Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 01.07.08, 15:19
      A ja z moja Ania(33/34 tc,1400g,49 cm,10 pkt)nie bylam u zadnego
      psychologa.Nikt mnie do niego nie kierowal,a i ja nie uwazam,aby
      bylo to konieczne.
      Nie przepadam za lekarzami,sa nieprzyjemni,opryskliwi,malomowni,zeby
      nie powiedziec dosadniej.(prywatni tez)
      Chodze z Ania tylko do lekarza rodzinnego,gdy jest chora,i na
      szczepienia.Przy wyjsciu ze szpitala dowiedzialam sie,ze powinnam
      udac sie z mala do okulisty i tak te uczynilam,kilka bylo tych
      wizyt,nastepna za pol roku.(nie wspomne,ze okulistka nie chciala mi
      NIC powiedziec o stanie zdrowia oczu Ani,jedynie,ze"jest w
      porzadku".I tyle.U zadnego neurologa,audiologa nie bylam.Dziecko
      jest zdrowe,widzi,slyszy,a ja nie mam zamiaru robic z niego kaleki
      tylko dlatego,ze urodzilo sie 50 dni za wczesnie.
      Wiecej dziadowskich chorobsk zlapie od tych schorowanych ludzi w
      poczekalniach i w miejsckich autobusach.
      Ania radzi sobie wspaniale,wazy 10 kg,jest bardzo ruchliwa,biega,nie
      mowi(jedynie mama,tata,mamba),ale wiem,ze jest jeszcze na to czas.
      Wiem,ze na zdiagnozowanie ewentualnego ADHD jest jeszcze za
      wczesnie,wiec na razie temat ten odlozylam do lamusa.
      Jednakze rozumiem,ze mamy skrajnych wczesniakow podchodza do tematu
      zupelnie inaczej,i popieram to.
      • mimi0080 Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 01.07.08, 16:24
        Mój Jaś jest z 29 tyg. 1050gr więc chyba raczej skrajny wcześniak i nie było
        nigdy mowy o żadnym psychologu, nikt nas nie skierował...myślę, że rozwija się
        dobrze i nie ma potrzeby dziecka stresować on i tak ma alergię na białe
        fartuchy...jak tylko zobaczy dostaje drgawek...
    • madziach1 Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 01.07.08, 16:29
      Witaj

      ADHD nie rozpoznaje się zasadniczo przed 6 rokiem życia. Przed 6 rokiem życia owszem pojawiają się już objawy ADHD, ale... to że dziecko jest ruchliwe i spontaniczne to tylko dobrze o nim świadczy smile Jest taka fajna książeczka "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10lat" - jest dużo okresów w życiu dziecka kiedy z natury jego rozwoju staje się ono bardziej ruchliwe czy trudniej mu skupić uwagę. Dzieci 18 miesięczne mają w naturze ruchliwość i robienie na przekór. Warto kupić tą książeczkę, uspokoi niejednego rodzica. Jest ona wydana prze GWP.

      Przez 10 minut nie da się ocenić rozwoju dziecka. To nierealne. Ale takie nierealne warunki stawia nam NFZ. Ja jestem psychologiem, mam pod opieką 70 pacjentów - jednocześnie. Albo wpadnę na chwilę do każdego i praktycznie nikomu nie pomogę, ale wybiorę paru i z nimi intensywniej popracuję (zaniedbując resztę). Tak czy siak czuję, że nie spełniam się zawodowo, bo cokolwiek zrobię - nie pomogę każdemu, mimoże można im pomóc gdyby tylko NFZ zakumał parę spraw.

      Pozdrawiam, Madzia
      • bejman2 Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 01.07.08, 22:27
        Moja Weronika też nigdy nie byłą skierowana do żadnego psychologa. Urodziła sie
        w 34 tyg z wagą 1600.41 cm Rozwija się prawidłowo tylko trochę jest malutka, ale
        to zapewne odziedziczyła po mamusi.hi hi
        Chodziliśmy do neurologa i aż byłam sama zaskoczona jak pani doktor powiedziała
        w 10 miesiącu, że nie chce nas oglądać, bo dzidzia się prawidłowo rozwija i
        nadrobiła swoje wcześniactwo. U okulisty też byłyśmy i teraz nas czeka wizyta
        kontrolna. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie, każde ma już swój
        charakterek. Jedno jest spokojne, a drugie ciekawe wszystkiego. Uważam, że nie
        masz się czym przejmować, tylko cieszyć się, że masz zdrowego brzdąca. Takie
        gadanie może powodować, że będziemy doszukiwać się czegoś na siłę. To wszystko
        zależy od tego, w jakiej kondycji dziecko przyszło na świat.
    • agusia79-dwa Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 01.07.08, 23:40
      Uliszek ale mnie nastraszyłaś! My mamy wizytę w sierpniu w Poznaniu.
      Byłaś na Polnej? Nawet nie wyobrażam sobie tego, że ktoś oceni moją
      córkę po 10 minutach. Jedyne z czego się cieszę to to, że wizyta
      jest tuż po godzinie 9, a wtedy moja mała jest Wesoła, wypoczęta i
      jeszcze nie marudzi.
      PS.To ta pani psycholog u mnie na pewno stwierdziłaby ADHDsmile
      • uliszek Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 02.07.08, 09:19
        Hej nie masz się czym martwić , ja rodziłam na Św. Rodziny i
        zostaliśmy skierowni do neonatologa na ul. Sporną. W 10 miesiącu
        neurolog powiedziała nam że już nie mamy przychodzić a w 12 okulista
        kazał nam przyjść jak mały będzie miał 3 lata i będzie mógł określić
        czy widzi obrazki dobrze czy nie.
        Do psychologa skierowała nas neonatolog bo tak każdego kieruje kto
        do niej chodzi, nie wiem czy to jakiś przykaz czy nie ale np mojej
        koleżanki synek miał lekkie niedotlenienie i też trafił do
        neonatologa i potem do psychologa.
        Już troszkę ochłonełam zwłaszcza jak czytam Wasze odpowiedzi.
        Staram się być jak najdalej od doszukiwania się czegokolwiek złego w
        zachowaniu małego zwłaszcza że ma po mnie charakterek smile
        POzdrawiam i wielkie dzięki
      • zorka7 Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 02.07.08, 09:23
        Czyżbyście byli w Poznaniu?

        Kojarzę taką panią psycholog - zabawki z lat 50., starsza pani bez
        uśmiechu mówiąca do mnie: "niech dziecko usiądzie przy stoliku i
        grzecznie czeka". smile

        Wrzuć na luz.
        Moje dziecko dało "plamę" na całej linii podczas takiego "badania" -
        generalnie połowę wizyty waliło pięściami w drzwi chcąc jak
        najszybciej się ulotnić.

        Polecam wizytę prywatną u poleconego przez jakąś mamę psychologa.
        Pamiętam, że moja pani psycholog diagnozę postawiła po prawie 3-
        miesięczyn oglądaniu synka. I wiedziałam, że wie, co mówi.
        Zresztą dzięki niej Bartek jest świetnie wyprowadzony z różnych
        zaburzeń.
        • angel818 do zorka7 02.07.08, 09:51
          Hahahahaha "niech dziecko usiadzie przy stoliku i grzecznie czeka"
          normalnie nie moge ciekawe ile sekund moja Ania siedzialaby na tym
          krzeselkuwink)))))))))))))))
          I bardzo dobrze ,ze walil piesciami i chcial wyjsc-dziecko wyczuwa
          zlych ludziwink))
        • uliszek Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 02.07.08, 10:01
          Już wrzucam na luz.....smile
          Dokładnie ta sama smile
          Mój Wojtek może nie walił pięścią w drzwi ale chwytał za klamkę i
          bardzo go interesowały metalowe łóżka takie szpitalne do zabiegów w
          tym pokoju bo miały zawinięte takie grube rulony ligniny smile
          Zabawki i książka z lat 50-tych zero uśmiechu....
    • zorrgula Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 02.07.08, 13:48
      Witaj
      My -Zuzia28tc830g w tej chwili 25miesięcy- chodzimy do psychologa właściwie od
      początku. Zazwyczaj były to wizyty co około 3miesiące na zrobienie
      profili-określenie w jakim wieku rozwojowym jest dziecko. Wizyty zawsze trwały
      najkrócej 30minut, a "wyniki" dopiero dostawaliśmy po kilku dniach, po tym jak
      psycholog "opracowała" wszystkie testy i zadania jakie Zuza miała do wykonania.
      Od tego piątku wizyty u psychologa będziemy mieli 1x w tygodniu po 60minut, ze
      względu na opóźniony rozwój psychoruchowy.
      Pozdrawiamy Z&A
    • oyate Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 02.07.08, 19:04
      Wszystkie wcześniaki?? Nie no ja z moimi nie byłam ani razu u
      psychologa, niokt mi nawet nie powiedział, że mam iśc bo wcześniaki.
      Po co dziecko stresować jeśli nic złego się nie dzieje?? Czyż nie
      tak wypływają z NFZ pieniądze, które mogły by byc przeznaczone na na
      prwdę potrzebujące dzieci??
      • traganek Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 02.07.08, 19:44
        My z własnej woli porzuciliśmy wizyty u psychologa. Byłam z
        maluchami dwa razy i za każdym razem wychodziłam zdołowana. Nie
        robiły połowy rzeczy, które pani im zadawała. Zwłaszcza Zosia miała
        problemy. Mówiłam pani psycholog, że w domu wykonują te zadania bez
        problemu, a ona na to: "w domu, to w domu ja chciałabym zobaczyć to
        tutaj"...Do tego nakrzyczała na maluchy jak otworzyły jej szafę i
        wyjęły zabawkisad
        A testy to też były przedwojenne, na pożółkłych kartkachsad((
        Za to chodzimy do logopedy i zawsze wychodzimy zadowoleni. Logopeda
        bardzo chwali moje dzieci. A jak gdzieś jest małe niedociągnięcie to
        mówi, że to nicsmile
    • mirkad Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 03.07.08, 11:40
      my chodzimy z Milenką do psychologa - dostaliśmy ją "w pakiecie" w
      PWI z nuerologopedą; jest trochę dziwna, ale nie robiła Milence
      żadnych testów na jakiś pożółkłych kartkach (na razie): raczej daje
      jej zabawki, prosi o zrobienie czegoś, obserwuje jak się bawi itp.,
      na tej podstawie mówi nam jak wygląda rozwój małej (na razie ok, w
      wieku 12 m-cy urodzeniowych dogoniła rówieśników)
      • zorka7 Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 03.07.08, 19:46
        Uliszku, jeśli chcesz - wrzucę ci namiary na "naszą" panią Iwonkę,
        psycholog, terapeutkę SI, do której chodzimy prywatnie.
        Jeszcze złego słowa nie czytałam, ani nie słyszałam na jej temat.
        Same plusy (no może jeden minus - coraz odleglejsze terminy) wink
    • misia0000 Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 03.07.08, 20:18
      Kuba - skrajny wczesniak, nigdy nie skierowany do psychologa...A po
      przeczytaniu Twojego postu, nawet jakby nas skierowali to nie
      pójdęsmile)
      Z wyjątkiem logopedy, zwykłego pediatry "z ośrodka", okulisty i
      audiologa z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu wszyscy
      inni "spece" w naszym przypadku to porażka...Słynna już neurolog z
      IMID w Warszawie - szkoda słów.... Kardiolog - do dziś dzownią mi w
      uszach jej słowa (uznana pani profesor) "tak, to szmery w sercu.
      albo nie - to nie sa szmery. Może pójdzie pani jeszcze z małym do
      INNEGO kardiologa???" Ehh, dobrze że wrzucasz na luz... Wrzuć,
      wrzuć, bo inaczej szlag człowieka może trafić..
      U mojego dziecka to by pewnie zaraz zdiagnozowali ADHD..... Albo
      niedorozwój i zaburzenia emocjonalne....smile))))
      • moni_flis Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 03.07.08, 23:37
        Moje dzieci objęte sa pol-kan programem Max. Ja dostałam w ciazy
        kanadyjskie sterydy na rozwoj płucek u dzieci dzieki temu
        zobligowalam sie na 2 wizyty u psychologa ( bilans 2 i 5 latka)
        Badanie wspominam bardzo miło, zreszta dzieciaki tez były zachwycone
        zabawkami i grami edukacyjnymi.
        Lecz głownie przemiła psycholog przyczynila sie, ze dzieciaki z
        ochota wykonywały cwiczenia.
        Jako 3 latki przeszly kolejny test u psychologa gdyż wymagała do
        poradnia logopedyczna do której jezdze z chłopakami ( nie pionizują
        jezyka, nie wypowiadaja np L) I tu też spotkalismy sie z rewelacyjna
        psycholog ze wspanialym podejsciem do dzieci.
        Jesli zalezy Ci na opinii skonsultuj dziecko z polecana psycholog.
        Nie ma sie co oszukiwac u zolzowatej Pani nakazujacej siedziec przy
        stoliku i układac klocki kazde dziecko zaczyna sie buntowac.
        Powodzenia!
    • blaszka0662 Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 07.07.08, 12:21
      Ja też kiedyś poruszałam podobny temat na tym forum, po jednej, właściwie
      ostatniej wizycie u psychologa. Karolek skończył wtedy roczek. Dziecko było
      śpiące i nie miało wcale ochoty na żadną zabawę. Marudził i płakał na zmianę.
      Pani psycholog powiedziała, że dziecko nie może skupić uwagi na czymś dłużej niż
      kilka sekund. To jest po części prawda, bo czasami nie chce zainteresować się
      niczym tylko trzyma się mojej nogawki. Prawdą również jest, ze od urodzenia jest
      bardzo żywym dzieckiem. Ale jeśli coś go zainteresuje to potrafi się tym bawić
      nie tylko kilka minut ale nawet godzin, np. zabawa w wodzie czy piasku. Pani
      psycholog mocno podkreśliła, że roczne dziecko powinno już budować wieżę z 3
      kloców, a Kalolek nie lubi sześcianów, za to powoli uczy się kształtów i często
      udaje mu się trafić w odpowiedni otwór. Kolejnym zarzutem pani psycholog było
      to, ze dziecko nie naśladuje żadnych zwierzątek. No cóż, Karolek ma głęboko w
      pieluszce jakiekolwiek sierściuszki, za wyjątkiem ptaszków. Ale mama go tak
      "maltretowała", ze w końcu nauczył się jak robi piesek. Bo kurkę i kaczuszkę
      zaskoczył niemalże od razu. Chodziłam klika dni zdołowana po tej wizycie.
      Dopiero rozmowa z moimi bliskimi i mamami rówieśników Karolka, ale urodzonych o
      czasie, otworzyły mi oczy. Może mam mniejsze dziecko, mniej sprawne fizycznie od
      innych, ale intelektualnie na prawdę super rozwinięte. Karolek ma teraz 14
      miesięcy i wreszcie zaczął chodzić, jeszcze chwiejnie, ale samodzielnie. To co
      mnie najbardziej napawa dumą to to, że zaczyna mówić. Powtarza przeróżne wyrazy
      i nazywa już bardzo wiele z nich. Coraz sprawniej komunikuje swoje potrzeby,
      typu jedzenie, picie, od 3 dni woła siusiu na nocnik, oczywiście nie za każdym
      razem, bo pampers jest też mokry, ale jak zawoła i siądzie na nocnik to zawsze
      zrobi "si".
      NIE DAJMY WłOżYć NASZYCH DZIECI, W MOIM ZDANIEM, PO CZęśCI KRZYWDZąCE NAS NORMY!!!
      • mama-cudownego-misia Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 07.07.08, 13:26
        Iii tam, to trochę [moderator wybaczy]pieprzenie jest z tym, co dziecko umieć
        powinno. Dziecko się uczy tego, czego je rodzice nauczą, w granicach swoich
        możliwości oczywiście. Małgosia ma 12 miesięcy metrykalnych, 10 korygowanych.
        Klocków nie układa i na razie układać nie będzie, bo się uczy chodzić, i co
        pewien czas przywali łebkiem w podłoże, więc zabrałam jej z pola rażenia
        wszystko, co ma kanty i jest twarde. Efekt taki, ze nie wie, co to klocek. "Hau
        hau" czy "miau" jej nie uczymy, bo i zwierzaki wcale tak naprawdę nie wydają
        takich dźwięków, i przede wszystkim po co ją tego uczyć? Co jej da taka wiedza?
        Nie lepiej, żeby nazwała kota czy psa, zamiast twierdzić, że pies to "hau hau"?
        Porozumiewania gestami też się nie uczymy, bo z przeprowadzonych swego czasu
        badań mojego ojca językoznawcy wynikało, że opóźniają one rozwój mowy,
        szczególnie w momencie, gdy dziecko zaczyna się porozumiewać całymi zdaniami.
        Jak załapie od nas (albo od psa, potrafi podać łapę smile jakiś gest, to jej zysk.
        Na razie używa z sensem 7 słów, co jak na 10 korygowanych i 12 metrykalnych nie
        jest złym wynikiem. Lubi się wtrącać do rozmowy, najczęściej pytającym
        "taaaak?". Potrafi powtórzyć bez zrozumienia jakieś usłyszane słowo albo sylabę.
        Potrafi odnaleźć kota, auto, drzewo, itd. jeśli się jej zapyta np. "gdzie kot?".
        Poleceń nie wykonuje z zasady, tylko "chodź" (w nadziei, ze ja wezmą na ręce) i
        "nie wolno (tu zależy od humoru, czasem wybucha diabolicznym śmiechem smile
        Jesteśmy opóźnieni z umiejętnością jedzenia. Już nam ładnie szło, mała jadła
        łapkami ze słoiczka, ale się przyplątała przeczulica przełyku, i jest karmiona
        głównie przez sen, więc nie ma jak ćwiczyć.

        U psychologa by dostała punkty chyba tylko za mówienie. A jednak moja mama
        twardo twierdzi, ze rozwija się pod każdym względem lepiej, niż ja w jej wieku.
        Zważywszy, ze na kompletne dno intelektualne nie wyrosłam, wnioskuję, że jest
        nadzieja zarówno dla mojego dziecka, jak i dla innych nie spełniających w wieku
        12 miesięcy wymogu "wieży z klocków" czy "naśladowania zwierząt" wink.
        • zorka7 racja, ale... 08.07.08, 12:18
          Uważam, że wcześniaka, szczególnie skrajnego, powinien kontrolnie
          choć raz zobaczyć psycholog. Ale taki, który jest specjalistą z
          polecenia, sprawdzony.
          Psycholog to taki sam lekarz jak neurolog, okulista czy ortopeda - a
          do takich lekarzy przecież zapisujemy nasze wcześniaki.
          Jest to konsekwencja wyznawanej zasady, że lepiej zapobiegać niż
          leczyć.
          Stawiam na prewencję.
          • tolka11 Re: racja, ale... 08.07.08, 12:24
            Zorka psycholog to NIE lekarz! Lekarz to psychiatra - czyli
            diagnozujący i leczący choroby psychiczne.
            Tym samym psycholog to NIE taki sam lekarz jak okulista czy neurolog.
            Psycholog kończy uniwersytet z tytułem mgr. a nie uczelnię medyczną
            z tytułem lekarskim.
          • mama-cudownego-misia Re: racja, ale... 08.07.08, 12:33
            Absolutnie się zgadzam. Uważam nawet, że nie raz, a tak np. raz w roku, a jak są
            problemy, to częściej. Tak jak okulista, ortopeda, neurolog itd.
            Tyle, że faktycznie ten psycholog też musi być z tych mądrzejszych, a nie z
            takich, co to mają swój kwestionariusz, i dziecka ani rodziców spoza niego nie
            widzą. Mam dwóch znajomych psychologów dziecięcych, i jeden mi bardzo pomógł, a
            drugi niezbyt. Otóż myśleliśmy swego czasu, że przeczulica przełyku Misia to
            jadłowstręt wywołany karmieniem na siłę, a ponieważ nie dawałam sobie już z tym
            rady, zadzwoniłam do kolegi i jednej znajomej. Kolega do sprawy podszedł bardzo
            fajnie - zobaczył, jak małą karmię, powiedział, kiedy i jak nagradzać, a czego
            nie robić. Pomogło o tyle, że mała zaczęła współpracować mimo odruchu wymiotnego
            (przedtem się bała w ogóle wziąć jedzenie do buzi). Przy okazji właśnie
            powiedział, ze te statystyki, co powinno umieć, to psu na buty są, bo umieć
            będzie to, czego go się uczy, i jak nie uczyłam np. klaskać, to jak ma umieć?
            Jeszcze pochwalił, że ślicznie odrzuca piłeczkę, a w ogóle nie powinna tego
            umieć w tym wieku, że ładnie pokazuje buzię czy nosek, ale kazał książeczki
            razem oglądać, a nie tylko jej czytać, bo nie pokazuje na obrazku kota czy psa.
            Sensowne podejście moim zdaniem.
            Znajoma rodziców z kolei, stary psycholog dziecięcy, już na emeryturze,
            obejrzała sobie dziecko, zapytała, czy klaska, stwierdziła, że mam nie
            racjonalizować, że nie klaska, bo nieuczona, i że klaskać czy robić "papa"
            powinna umieć. Termin "wiek korygowany" do niej jakoś nie przemawiał, chyba
            uznała, ze sobie wymyślam.

            Wydaje mi się, że nie mam tendencji do oszukiwania siebie, do specjalistów
            chodzę wręcz asekuracyjnie (rehabilitant mnie ostatnio prawie z gabinetu
            wyrzucił smile, ale różnicę w podejściu obu psychologów widzę, i wolałabym, żeby
            mała nie była oceniana na ten drugi sposób...
    • mbkow Re: Wizyta u psychologa- muszę się wyżalić :( 08.07.08, 20:23
      mam synka z 32tc. neonatolog 'porzucila' nas jakos w 5mies. neurolog w 8mies
      powiedziala: temat 'wczesniak' zamkniety i w ogole po co Pani przyszla ze
      zdrowym dzieckiem smile od tego czasu nie bylam na zadnej kontroli.
      jestem zaskoczona, ze neonatolog jeszcze ma Twojego synka pod kontrola. nie
      slyszalam ani razu o tym, ze wszystkie wczesniaki musza byc pod kontrola
      psychologa. bylam raz, na poczatku.
      dzieci sa tak rozne, a u lekarza zwykle zachowuja sie 'nieodpowiednio' smile przez
      10min u lekarza czy psychologa to nawet dorosly moze sprawic bardzo zle wrazenie
      wink))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka