Słuchajcie - po co ja takie rzeczy robię?
Otóż za radą koleżanki wysłałam nasze zdjęcia do pewnej babki w
Białymstoku, która leczy homeopatią, ziołami, odczytuje stan zdrowia
z aury i ponoć odczytuje też z aury ze zdjęć.
A Filip po tej kraniostenozie wiadomo, jak wygląda - czółko w szpic,
oczka blisko siebie...
I ona mi straszne rzeczy nagadała - że to Down (tak się wyraziła,
choć mówi, że chodziło jej ogólnie o upośledzenie), że upośledzenie
umysłowe i ruchowe (no ruchowe jest), że będzie "trochę więcej niż
roślinka" i że jakieś zastrzyki homeo (cerebrum comp) mogą mu trochę
pomóc, cuda się zdarzają... ale i tak będzie nie teges. Że to wada
mózgu, z którą się urodził i dodatkowo w trakcie zabiegu (nie
wiedziała o operacji) jakies połączenia nerwowe mu się pozrywały. Ja
do niej, że on sie kręci i piszczy przez sen z powodu lamblii (znany
objaw pasożytów), a ona, że nie tylko - że to wada go boli - ciało
boli, mózg boli, wszystko boli
Potworne uslyszeć coś takiego!
A mąż wkurzony - mówi (słusznie) że żaden lekarz by tegotak nie
powiedział - jak do niej zadzwonił, to złagodziła wersję, mówiąc,
że "będzie miał problemy z nauką", więc ja do niej, że w końcu króta
wersja? A ona, że "czy ja nie rozumiem? nauka wszystkiego - życia -
jak jeść, spać, jak się oddycha, jak obcuje z ludźmi" itp. i w ogóle
ona współczuje i szkoda gadać.
Poraziło mnie to.
Fakt, że dotychczas nie biegaliśmy fanatycznie z nim po lekarzach -
naurochirurg go widział ostatnio dwa mies temu, rehabilitant 1,5
mies temu (potem rotawirus, szpital, lamblioza), neurolog jeszcze
wcześniej - teraz zmieniamy neurologa...
Baba jest ponoć "troche lekarzem" (nie skończona medycyna) i po
jakiejś akademii homeo. Cuda tam robi - przewiduje, jak dzieci się
urodzą (troche w ten sposób uratowała - że np. okręcone pępowina,
albo z wadą do operacji zaraz po porodzie), leczy ludzi skutecznie
ze beznadziejnych przypadków stwardnienia rozsianego... itp.
Wyrzucam sobie teraz, ze sie do niej w ogóle odezwałam. I Wy też
pewnie na mnie wskoczycie z tym samym wyrzutem.
A odezwałam się do niej głównie po to, żeby powiedziała, co mu mogę
podać, żeby się pozbył lamblii, które go męczą - przeleczony
Furazolidonem - jedyny lek dla niemowląt, ale tym wymiotuje, lamblie
są prawdopodobnie nadal, medycyna konwencjonalna stoi pod ścianą
stąd uderzam do niekonwencjonalnej...
I teraz się wkręcam i ryczę - że faktycznie Filip ma opóźnienia
ruchowe - 8 mies (6,5 kor) nie ma w zasadzie krzywizny kręgosłupa w
talii, dopiero nieudolnie nauczył się turlać, nie podpiera się na
wyprostowanych rączkach, które ma słabiutkie (dłonie ma mniejsze niż
inne dzieci), "pływa" na brzuszku... itp.
Wiem, że za upośledzeniem ruchowym idzie też najczęściej psychiczne,
umysłowe..
Neurochirurg nam mówił, że operujemy kraniostenozę po to, zeby nie
było ucisków na płaty czołowe - nie było i nie ma.
Filip zaczął sie uśmiechać do nas jak miał miesiąc korygowany,
interesuje się zabawkami, łapie je, przekłada z rączki do rączki,
poznaje swoich, śmieje się, uwielbia zabawy w "a kuku". Nie
pamiętam, co powinien już robić w wieku 8 mies. wg "normy". Mięśnie
ma słabe - ale dotychczasowy neurolog upierał się, ze nie ma
zmniejszonego napięcia (rehabilitant tez nie stwierdził) - dziwne.
Ja, nie dość, że mam już od dawna depresję związaną z problemami
wcześniaczymi, operacja neuro, potem refluks, moje całodzienne
siedzenie w domu tylko z dzieckiem (nie jestem do tego stworzona
psychicznie, potrzebuję ludzi), karmienie Filipa przez sen przez
prawie trzy mies., potem gastroenterologia, moje (nie lekarzy)
odkrycie, że to lamblie...
Teraz to dopiero mam dość, siedzę, wkręcam się, ryczę.
Nawet nie mam dośc siły konstruktywnie pomyśleć, do jakich
specjalistów moge się udać, żeby te brednie (a może nie brednie?
tylko podane w niedopuszczalnej formie) zweryfikować...
Do neurologa idziemy w połowie grudnia, dziś do dr Chodorskiego,
zrobię mu USG przezciemiączkowe - ale jeśli to wada, a nie
mikrourazy, to nic chyba nie wykaże

Do psychologa dziecięcego chyba się tak wczesnie nie idzie...
Boże, ja się wykończę! Idę łyknać sobie hydroksyzyny - tylko ile
można to pić?
No więc chyba tez potrzebuję we Wrocławiu jakiegoś dobrego psych dla
siebie