08.12.08, 01:34
Witam serdecznie,
Obecnie mój syn ma skończone 3 latka, jednak urodził się jako bardzo głęboki
wcześniak( 650g,36cm,24 tydz.)Po wielu przejściach mamy fantastycznego łobuza,
któremu jest szkoda marnować czasu. Krótko mówiąc i delikatnie jest nerwowy.
nie potrafi usiedzieć spokojnie np: przy posiłkach, nienawidzi być prowadzony
za rączkę i wiele innych codziennych drobnych sytuacji, które dostarczają
wrażeń. Może są tutaj mamy, które mają to już za sobą?A mamom z młodszymi
dzieciaczkami chętnie pomogę radą.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • angel818 Re: w biegu 08.12.08, 04:50
      Witaj.To może mi poradzisz?Moja córka ma prawie 2 latka,nie chce
      chodzić za rączkę,w sklepach zgarnia z półek co sie da,nie jada bez
      zabawiaczy,nie slucha sie wcale,np od 2 mcy toczymy nieustanny boj o
      wchodzenie na stol,a stamtad na parapet...dobrze,że można wylaczac z
      pradu telewizor-inaczej stałaby tuz przed nim na okrągło....
      • ela213 Re: w biegu 08.12.08, 16:29
        Moja Michalinka(24tyd.600g)jest bardzo szybka,choć karna(tylko mamy
        sie słucha)ale jedzenie przy zabawianiu bo nie usiedzi w
        foteliku,jazda samochodem to udręka dla mnie ciągła
        rozmowa,opowieści,zabawianie.Jak sobie radzić z bałaganiarstwem
        (ciagle wszystko rozrzuca)zabawki,ubrania,książkiitp.?
        • angel818 Re: w biegu 08.12.08, 21:17
          No właśnie,to rozrzucanie wszystkiego,od majtek wszystkich członków
          rodziny po ksiażki,garnki i buty.Da się w ogóle coś z tym zrobić?
          Albo ku pokrzepieniu,kiedy mniej więcej ta przyjemność przestaje już
          być taką przyjemnością?wink
      • paulaestera Re: w biegu 08.12.08, 23:31
        Kochane Kobitki,
        nie pisałam ale miałam to samo lub podobnie.Może wstydziłam się ująć tego tak w
        prost jak Wy to zrobiłyście.Bo to był mój debiut tutaj.Co do szaleństw i
        bieganiny chodziliśmy z nim prawie co dziennie do figloraju na co najmniej 2
        godziny, gdzie brzydko mówiąc skakał jak małpa i wracał gotowy do ululania.Teraz
        chodzi na 4 godziny do przedszkola i codzienne poranne wstawanie zrobiło swoje
        bo grzecznie chodzi spać.Szaleństwa naszych dzieci tez powoduje fakt, iż
        potrzebują stymulacji sensorycznej, gdyż jak mi tłumaczono ich mięśnie nie do
        końca prawidłowo się rozwinęły. Ale jak zobaczyłam zajęcia z tej stymulacji to
        uwierzcie mi w pewien sposób przypomina mi to figloraj, gdyż bujają i huśtają
        dzieci na różne sposoby mówiąc bardzo ogólnie. Jedzenie przez zabawianie mam po
        dziś dzień, ale wymyśliłam kare z tv, gdyż jak nie chce jeść to straszę, że
        wyłączę jego ulubiony program (parę razy wyłączyłam i teraz się mnie słucha-
        jak długo nie wiem?)Ogólnie zauważyłam, że angażowaniem go we wszystko więcej
        zyskuje( np podaje ziemniaka a ja go obieram ma tępego plastikowego noża i udaje
        ze kroi). A z rozrzucania trochę wyrósł, a trochę mu w tym pomogłam
        wykorzystując pudełka do których miał wrzucać zabawki a teraz dzięki temu
        potrafi je sprzątać bo do tego dorósł.W sklepie z półkami też to przerobiłam ale
        będąc w markecie on siedzi w wózku tym do zakupów a ja mu podaje produkt, który
        on wrzuca do koszyka na razie się to sprawdza.A i jeszcze jak mi rozrzucił
        zabawki to przestałam je zbierać a jak nie chciał ich zbierać to mu je chowałam
        a czasami trudno było się rozstać z ukochanym autem i też mu to dało nauczkę. A
        za rękę nie mam pomysłu. Na razie jedyne co mi wychodzi to trzyma razem ze mną
        smycz z psem.I jeszcze jedno poczuł się bardzo doceniony gdy mu dałam wracając
        ze sklepu foliówkę w której była np bułka, lub jego ukochane jajko z
        niespodzianką(wtedy idzie grzecznie obok mnie). Po powrocie wnosi ją dumnie do
        kuchni jakby zrobił wszystkie zakupy sam.Nie wiem, czy pomogłam?I jeszcze jedno
        trzymajcie za mnie jutro kciuki, gdyż poroniłam i czeka mnie
        łyżeczkowanie.....pozdrawiam i powodzenia z Małymi Łobuzakami
        • angel818 Re: w biegu 09.12.08, 00:18
          Trzymam kciuki i bardzo współczujęsad
          • lazy_lou Re: w biegu 09.12.08, 01:36
            wspolczuje sad

            zabiegu tez.


            a co do grzecznosci to u nas sie sprawdzilo traktowanie kuby jak
            doroslego. od czasu gdy go ladnie prosze o cos albo robimy cos razem
            jest tak posluszny ze az nie wypada wink
            po prostu mam raj na ziemi.
            mowie: idziemy na spacer, co? a on na to "aha" (nie umie mowic tak)
            to mowie: choc, zalozymy buty. i on przychodzi i nogi nastawia.

            najbardziej sie smialam jak pytam:
            -masz mokra pieluche?
            -aha
            -to wlaz na lozko, zmienimy.
            kuba sie wdrapal na lozko, ale za chwile zlazi. wiec pytam: a ty
            dokad? a on mi na to TAM!!! i pokazuje gdzie stoja pieluchy smile
            wzial jedna i wlazl na lozko i podnosi nogi zeby mu sciagnac spodnie
            smile
            jak mowie pupa do gory przy przewijaniu to podnosi wink

            moze niedlugo sam sobie zacznie je zmieniac? wink
            <zart oczywiscie. czekam z nocnikowaniem do lata, bo mam w domu za
            zimno zeby latal z polgola pupa na poczatku uncertain >


            Mój suwaczek w portalu Ślub-Wesele.pl
          • lazy_lou Re: w biegu 09.12.08, 01:38
            ale za reke tez nie chce chodzic. wydaje mi sie ze po prostu dorosli
            faceci nue chodza za reke wink

            ale sam sie nauczyl ze jak jedzie auto to staje i "przytula" sie do
            plotu smile i zawsze chodzi od wewnetrznej, blizej plotu. wiec w
            sumienie nalegam na to trzymanie za lapke.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka