mirkad
01.04.09, 09:10
Milenka urodzeniowo skończyła dwa latka w grudniu, korygowane
niecały miesiąc temu
i jak na dwulatka przystało, przechodzi totalny bunt (a my z nią):
wpada w szął, bije, kopie i oczywiście wszystko jest na "nie";
nigdy nie krzyczymy ani nie bijemy, w żadnym wypadku; staramy sie
odwrócić uwagę lub ignorować; niestety Milenka nie zawsze się
uspokaja; wczoraj uderzyła babcię, potem próbowała bić tatę, i kiedy
nic nie skutkowało, zamknęliśmy ja w łazience na 2 minuty
(oczywiście stojąc cały czas pod drzwiami), kiedy wyszła uspokoiła
się przeprosiła i dała buzi
i tu właśnie jest sedno mojego postu: w swoje głupocie wspomniałam
mojej mamie o tym........... no i sie dowiedziałam: że tak nie
można "normalnego" dziecka a co dopiero wcześniaka, że czy ja
pomyślałam co się dzieje w jej głowie jak siedzi zamknięta, że
przeze mnie wpadnie w psychozę itd. itp.; na koniec rozszlochała mi
się do telefonu i rozłączyła; jak ją znam, o mojej wredności wie już
cała rodzina, ale to nie jest ważne
siedzę w pracy i myślę, że może faktycznie wredna matka ze mnie,
ale wiem że nie mogę jej pozwalać na wszystko tylko dlatego że jest
wcześniakiem, tym bardziej że Milenka ma charekterek, oj: stara sie
wszystkich ustawiać i rządzić i za wszelką cenę postawić na swoim;
co o tym wszystkim sądzicie? może macie jakieś lepsze sposoby na
zbuntowanego dwulatka-wcześniaka