Dodaj do ulubionych

nie jest kolorowo

23.05.09, 15:24
Natalka nie reaguje podobno na bodzce, co wczesniej czynila, przez
caly dzien nie chce jesc, wszystko jest wciskane. Siostra placze,
jest zalamana.TYle tylko dowiedzialam sie przez telefon, bo nie bylo
za bardzo mozliwe porozmawiac, bo siostra tak placze.
Obserwuj wątek
    • 100ania Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 15:46
      Obawiam się Olu, że twoja siostra nie jest psychicznie przygotowana do opieki nad Natalką. A po drugie - czy nie zabrakło takiego porządnego "przeszkolenia" przez personel w szpitalu?
      Kiedy moi chłopcy wychodzili do domu, a byli w stanie o niebo lepszym niż Natalka, to sama ordynator pytała mnie, czy będę umiała ich karmić i podawać leki, czy wiem co robić w razie bezdechu itp.
      Pielęgniarki miały obowiązek wszystko dokładnie pokazać.
      Jedyną sensowną radą wydaje się tutaj organizacja pomocy w domu, najlepiej fachowej, przynajmniej na początku.
    • zurawska.barbara Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 15:52
      przykro mi że tak sie sprawy mają, jedyne co mogę napisać to że
      Stasio po wyjścu ze szpitala (ale on leżał miesiąc i ur. w 31tc z
      waga 1650gr) przez pierwsze dni jadłpołowę tego co w szpitalu, od
      zmysłów odchodziłam, takie weilkie dziury w smoczkach porobiłam że
      aż mu jedzenie nosem raz poszło, brrrsad ale po dwóch dobach
      zaaklimatyzował się i poszłosmile dla dziecka to szok taka zmiana,
      pozytywny szok z pewnoscią ale potrzebuje czasu. Pozdrawiam i
      trzymam kciuki!
    • iksantia Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 16:13
      Też myślę, że musi się przyzwyczaić do nowego otoczenia i osób. I nic jej nie
      będzie, jeśli przez parę dni zje trochę mniej. Powodzeniasmile
      • ola_mi Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 16:16
        No wlasnie Natalce moze cos sie stac, bo ona i tak ma niedowage i to
        spora. Sama odchodze od zmyslow. napisze wiecej wieczoram jak wroce
        do siostry bo pozwolila mi na chwile wpasc. Ja tez nie chce im
        przeszkadzac ale z drugiej strony chce troche trzezwiej ocenic
        sytuacje.
        • iksantia Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 19:03
          Naprawdę nie martw się na zapassmile Zobacz, wszystkie Mamy piszą, że Natalcia musi
          się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Ona pierwszy raz jest w domku. Wszystko jest
          inne, ona pewnie bardzo stresuje się tą zmianą, tyle już przeszła i teraz też
          nie wie, że w DOMU będzie kochana, przytulana.. Dajcie jej czas. I na pewno nic
          się nie stanie, jeśli mimo niedowagi, zje trochę mniej.
          Nasza Tosia po przyjściu do domu ciągle cycała i wydawało się, że się najada. Po
          2 tygodniach była wizyta położnej i okazało się, że nie przybrała nic! Ale potem
          już zaczęła przybierać.
          Naprawdę nie martwcie się na zapassmile
    • karro80 Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 16:23
      Olu, mała pewnie też wyczuwa, że mama niespokojna. Ja mam w domu
      mały barometr moich uczuć przez co musiałam szybko doprowadzic się
      do pionu, bo ona bardzo przeżywała...
      • mamciakasia Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 16:42
        Będzie dobrze. Natalka została zabrana, co zabrzmi może paradoksalnie, ze
        swojego bezpiecznego gniazdka.Nie widzi twarzy, które stale się przewijały,
        widzi znajome-ale niestety musi się trochę do nich przyzwyczaić. Jest teraz w
        miejscu najlepszym na świecie, w swoim domu, między swoimi najbliższymi, ale
        dajcie jej trochę czasu na aklimatyzację. No i pewnie czuje ten wielki niepokój,
        ale i zarazem miłość. Jeszcze raz powiem głowa do góry! Będzie dobrze!
        • kicius_85 Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 18:22
          Olu mi się wydaje że ona musi się poprostu zaklimatyzować, pomyśl tak ługo była
          w szpitalu otaczali ją lekarze, pielęgniarki, zupełnie inny świat, aż tu nagle
          jest w domu gdzie jest spokojnie i zupełnie inaczej!!!zobaczysz to kwestia kilku
          dni i Natalka sie przyzwyczai i zrozumie ze lepiej jej w domku.
          a Twoja siostra,,,ech wiem ze jej cieżko ale za żadne skarby nie może płakać
          przy małej, nie może jej tego pokazać...bo z doświadczenia wiem ze to bardzo
          wpływa na takie malenstwa!
          dużo dużo sił dla Twojej siostry i zdrówka dla dziewczynek
    • ada-15 Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 18:41
      Wydaje mi się że twoja siostra nie jest psychicznie przygotowana do
      opieki nad Natalką.Musi wyciszyc się i nie denerwowac. Potrzebny
      jest jej czas do przyzwyczajenia sie do tej nowej suyuacji. Do tej
      pory malutka była pod stałą opieką lekarską .Zastanawiam sie
      dlaczego wcześniej twojej siostry personel szpitala nie przygotował
      do opieki nad Natalką?
      Przed wyjsciem mojego synka do domu musiałam pokazac czy umiem go
      karmić,przebierac, podać leki. (a to jest moje drugie dziecko)
      Pielęgniarki miały obowiązek wszystko dokładnie mi pokazać.
      Jedyną radą wydaje się tutaj z korzystanie z czyjejs pomocy ,
      przynajmniej na początku.U nas karmienie też nie było łatwe powolne
      jedzenie w małych ilościach częstych. Do tego starałam nauczy go
      jedzenia z piersi co było dla niego nowością . Wszystko będzie
      dobrze niech się nie martwi poczatki zawsze są trudne.
    • wimperga Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 19:03
      Pamiętam, że moja Oleńka kilka dni przystosowywała się do nowego otoczenia w
      domu, też gorzej jadła.
    • niuniadr Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 19:46
      Oleńko, trzeba dać Natalci troszeczkę czasu, zaklimatyzuje się i
      pozna lepiej swój domek, a zobaczysz, ze powoli się unormuje. U nas
      był ogromny problem z jedzeniem, w pierwszym dniu Hubert zjadł ok 40
      ml przez cały dzień i to też z wielkim trudem, kolejny był taki sam,
      zmieniłam w tym czasie kilka smoczków, zeby któryś mu dopasował, a
      wieczorkiem w 2 dobie w domu, jechaliśmy na oddział po smoczek taki,
      którym jadł tam, bo nie chciał przełknąć nicsad Smoczek troszkę
      pomógł, a po kiklku dniach już mu było obojętne, z jakiego smoka
      leci mleko, poznał lepiej otoczenie i powolutku zaczął wprowadzać
      swój rytm.Nie martwcie się na zapas, poczekajcie troszkę i powinno
      się unormować.
      Przytulamy mocno
    • ola_mi jest mi strasznie zle 23.05.09, 20:32
      bylam u siostry, zastalam ja zaplakana w kuchni a jej maz walczyl
      zeby Natalka cos zjadla. Dziewczyny ja nie umiem mysli pozbierac.
      Wydaje mi sie ze Natalka nie jest gotowa na pozostanie w domu. Przez
      caly dzien zjadla 100ml mleka, w nocy nic, po prostu spala. Caly
      czas placze, prezy sie, jest niespokojna. Nawet Luminal nie pomogl.
      Serce mnie boli ze siostre to wszytko spotkalo. Biedna Natalka. Jezu
      jak popatrzylam na Lidie to przy Natalce wyglada na 100% zdrowe
      dziecko. A Natalcia....bidulka.
      • iksantia Re: jest mi strasznie zle 23.05.09, 20:42
        Natalka jest gotowa, tylko jeszcze pewnie o tym nie wie i przeraża ją nowa
        sytuacja. Wy musicie być gotowi, a nie myśleć, że ona nie jest. To moje zdanie.
        Upieram się, że jeśli nie doje przez kilka dni, zanim się przystosuje, to nic
        jej nie będzie. Życzę wytrwałości i więcej optymizmusmile
        • ela82 Re: jest mi strasznie zle 23.05.09, 20:46
          Olu, Ta Kruszynka prawie rok spedzila w szpitalu. Nie zna otoczenia
          poza nim. Duzo przeszla. Na pewno potrzebuje troche czasu. Ja wiem,
          ze to latwo sie mowi, ale nerwy Mamy nie pomoga. Jestem pewna, ze
          wszystko sie ulozy. Natalka tyle juz razy zaskoczyla wszystkich,
          wlacznie z lekarzami, ze i teraz tez Jej sie uda. Wciaz trzymam
          kciuki i mocno kibicuje.
          • netka2 Re: jest mi strasznie zle 23.05.09, 21:10
            Olu trzymajcie się dzielnie ... Natalka musi się przyzwyczaić do nowych
            warunków, do spokoju a nie ciągłego hałasu, ruszania, kłucia itp. Dajcie jej
            czas, oczywiście wszystko pod nadzorem ...
          • achna72 Re: jest mi strasznie zle 23.05.09, 21:17
            moja Maja (27tc+2d) nie przeszla w 1/10 tego wszystkiego co Natalka, spedzila tylko 2m-ce w szpitalu, a i tak poczatki w domu byly trudne. nie chciala jesc, duzo spala, spadla z waga........
            dlatego nosilam ja prawie caly dzien w chuscie, gdy musialam ja polozyc do lozeczka, to ukladalam ja w ciasnym gniazdku z kocyka, w nocy spala na moim brzuchu i budzilam ja na karmienie..........
            i po niecalym miesiacu powoli wszystko zaczelo sie normowac
            trzymam mocno kciuki za dzielne Blizniaczki
            i Wasza wspanila Rodzine
            pozdr
            A.
            • 11anetta Re: jest mi strasznie zle 23.05.09, 22:04
              Olu jak moj synek byl 2 mce w szpitalu to bylam z nim pod koniec prawie 24h na
              dobe i nie bylo problemow po wyjsciu.Tu jest proble z innym miejscem dajcie jej
              czas napewno siostra ma nadzor pediatry niech wola do siebie jak cos.Ona musi
              sie nawet przyzwyczaic do brania na raczki ech cudna malutka
    • jola23061978 Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 22:44
      Olu u nas zbawienna okazała się babcia (moja mama) - na początku
      tylko ona potrafiła dać jeść Oliwii bo ode mnie mało jadła - albo ja
      tak słabo umiałam karmić albo za bardzo się denerwowałam a Oliwia
      wyczuwała moje emocje. Moja mama jakoś cierpliwie ale konkretnie
      zawsze ją karmiła choć Oliwia też niejadła wiele i trzeba było
      uważać żeby nie zsiniała bo czasem jakoś nie umiała zsynchronizować
      oddechu z jedzeniem.Mama tez lubiała powiekszyć jej dziurki od
      smoczka wiem, że tak nie można ale OLiwia miała czasem problem z
      ciągnieciem a tak było jej łatwiej. W krytycznych sytuacjach można
      się przemeczyć dając strzykaweczką małą w bok policzka mleczko czy
      picie - po pare ml ale sie uzbiera.
      powodzenia
      • ola_mi Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 22:49
        siostra nie karmi, bo po pierwsze boi sie ze Natalka wyczuje
        zdenerwowanie, robi to jej maz. Ale przeciez bedzie musiala sie
        przemoc bo on do pracy chodzic musi. Dziurka w smoczku tez juz
        zostala powiekszona. Niestety dzisiaj ewiden tnie Natalce co dolega,
        bo ona non stop placze, a spi tylko po 15 minutek i w kolo macieju
        to samo. Acha a karmienie trwa 1-1,5. Wlasciwie zmeczy jedna porcje
        30ml!!! i juz nastaje niebawem pora nastepnego karmienia. Sama bylam
        swiadkiem tego.
        • zurawska.barbara Re: nie jest kolorowo 24.05.09, 00:49
          mój mały też potrafił godzinę męczyć butelkę, miał dostawać 60 ml a wypijał
          5,10, 15ml pamiętam jak dziś...sad rozumiem ze to stres straszny... rozpacz
          zaglada w oczy...
          Skoro widać ze dziecku coś jest to moze spróbować jakichś kolkowych sposobów,
          masaż brzuszka?? Mojemu małemu plantex pomagał rewelacyjnie, jak tylko dostał
          cumla z plantexem to od raz przechodziło, ale już córce szwagierki tak nie
          pomaga... A poza tym zawsze mozna zadzwonić na oddział gdzie malutka leżała i
          zapytać o rady.
          AAA przypomniał mi sie sposób na uspokojenie dziecka, kołysanie w kocu, rodzice
          trzymają koc, taki normalnych rozmiarów jak na tapczan, i kolyszą w nim dziecko,
          u nas czasem skutkowało, Stasio zasypial, zawsze mu sie podobało, uspokajal się,
          ale jeśli malutką coś boli to raczej nie pomoże... Pozdrawiam i mam nadzieję że
          Malutka szybko w domku sie zaaklimatyzuje...
        • mama-cudownego-misia Re: nie jest kolorowo 24.05.09, 09:16
          Olu, trochę się wyłamię z ogólnego uspokajania - przede wszystkim dziecko
          powinien zbadać lekarz pediatra, najlepiej w domu, bo wożenie to ryzyko. Kto
          wie, czy nie przywiozła jakiegoś "prezentu na dowidzenia" typu ZUM ze szpitala
          (możecie zrobić badanie ogólne moczu), albo czy jej w drodze nie przewiało i nie
          dostała np. zapalenia ucha. Lekarz powinien też ocenić stan dziecka, np., czy
          się nie odwadnia.
    • karro80 Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 22:48
      A wiecie, u nas może było łatwiej, bo na patologii to ja mieszkałam,
      przynosiłam nasze ciuszki i pościel, karuzelki, zabawki. Sama
      podawałam lekarstwa, inhalowałam i takie tam.

      W domu w zasadzie było podobnie, te same zabawki, pościel, nawet
      podobne kwiatki na ścianach nalepiłam, no i te same zabiegi prawie.

      Może niech siostra troszkę "oszuka" Natalkę - żeby jakiś punkt
      odniesienia miała do szpitala, nie wiem.
    • mamaroksanki84 Re: nie jest kolorowo 23.05.09, 23:04
      Olu tak bardzo sie cieszylam kiedy napisalas ze Natalka bedzie w domku ale z
      drugiej strony obawialam sie jak sobie poradzicie z ta sytuacja. Ja bylam bardzo
      przerazona poniewaz moja roksane wypusculi ze szpitala prawie trzy dni po
      odstawieniu tlenu i miala jeszcze lekkie spadki ale panowala bakteria wiec ja
      wypchneli. Ciagle sprawdzalam czy nie sinieje. Przez pierwsze trzy dni bardzo
      malo jadla i duzo plakala a ja razem z niasad Po jakims czasie wszytsko sie
      unormowalo. Staralam sie byc spokojna przy niej bo dziecko wyczuwa zdenerwowanie
      mamy. Jesli bardzo was niepokoi zachowanie Natalki sprobujcie skontaktowac sie
      ze szpitalem. Byc moze oni wam pomoga. Trzymam kciuki aby wszytsko sie
      unormowalo. Zycze wam tego z calego serca
      • szczur.w.sosie Re: nie jest kolorowo 24.05.09, 09:44
        Mój synek (28tc), którego praktycznie wszystko co najgorsze ominęło, i nie ma co
        w ogóle tego porównywać do twoich dziewczynek, też po powrocie do domu był przez
        czas jakiś niespokojny. I mi to pielęgniarki powiedziały, że tak będzie, i że
        tak jest z dziećmi po szpitalu. Poradziły, żeby było mu ciasno w łóżeczku, bo
        inaczej będzie się bał przestrzenie (ja i tak nosiłam w chuście bez przerwy -
        ale u was to odpada), i ma być hałas, bo w szpitalu jest. I też mało jadł,
        płakał, złościł się. A w szpitalu tego nie było! Pięknie ssał cyca. W domu mu
        się pogorszyło.
        A co dopiero taka Natalka, co przecież ma problemy neurologiczne, jest pewnie
        nadwrażliwa, no i tyle czasu w szpitalu...
        No i musiałam zademonstrować, że umiem podać leki, czyli odmierzyć odpowiednią
        ilość strzykawką, czy wiem ile to 5ml, jak przygotować mieszankę, gdybym chciała
        kiedyś karmić sztucznie i inne banały - choć wydawało mi się to oczywiste, ale
        nie odpuścili...
    • agasonesta Re: nie jest kolorowo 24.05.09, 10:37
      Olu czy Natalka jadła ładnie ze smoczka czy była karmiona w
      wiekszosci sondą?u nas też był ogromny problem z karmieniem ,ja
      karmiłam tez przez 1-1,5 godz co 3 godziny i to trwało
      długo,koszmar, szukałam pomocy bo bałam się odwodnienia.Do mnie
      przychodziła położna z oddziału i nakarmiła a ja nie umiałam,wg mnie
      trzeba szukać pomocy!!!!
    • krolowa_termitow Re: nie jest kolorowo 24.05.09, 11:36
      Z całego serca polecam suszarkę. Mój młody choć nie wcześniak był
      tak zdenerwowany przy karmieniu, że nie mógł ssać i jak raz sobie
      przerwał to nie ważne ile wypił nie chciał już dokończyć porcji.
      Zawsze pomagało włączenie suszarki w trakcie jedzenia, suszarka
      słuzyła również do usypiania bo bardzo go wyciszała.
      Jak już pisałam mój nie był wcześniakiem, ale jego drażliwość była
      reakcją na wrażenia dnia codziennego. U Natalki tez sporo nowych
      wrażeń i to napewno nie pomaga w uspokojeniu.
    • ola_mi Re: 24.05.2009 24.05.09, 12:58
      Dzisiaj rano dzwonila siostra. No i od razu strach co uslysze ale
      jak uslyszalam jej glos, ktory byl nieplaczliwy to domyslilsm sie ze
      jest lepiej. O północy Natalka wypila 100 mleka i spokojnie spala.
      Obudzila sie przed 6 i znowu wypila 100. Siostra mowi ze dzisiaj tak
      nie placze, jest spokojniejsza, przynajmniej tak bylo rano.Wczoraj
      dostala wieczorem paracetamol i po nim sie uspokoila. Moze ja cos
      bolalo. Tez nie mogla zrobic kupki. Do tego zastanawiam sie na ile
      siostra nieswiadomie "zrobila Natalce krzywde" bo wczoraj i
      przedwczoraj inhalowala ja samym Beroudalem, bez soli fzjologicznej,
      bo nikt jej wszpitalu nie powiedzial ze tak trzeba. A to przeciez
      dziala nadpobudliwe, powoduje bole glowy i zawroty sad Nie chce
      tlumaczyc siostry, ale wiem ze tez nie miala chwilki zeby przeczytac
      ulotki. Poki co keidy tylko moja mama bedzie mogla, to bedzie tam
      jezdzila. Moze uda sie znalezc kogos, kto bedzie jezdzil do nich i
      nie bedzie sie bal pomagac przy chorych dzieciach.
      • 100ania Re: 24.05.2009 24.05.09, 14:59
        Nie chce
        > tlumaczyc siostry, ale wiem ze tez nie miala chwilki zeby przeczytac
        > ulotki.

        Przede wszystkim to powinna mieć na wypisie jasno, jak za przeproszeniem "chłop krowie na rowie", rozpisane Berodual kropli tyle i tyle + sól fizjologiczna roztwór tyle i tyle %, tyle i tyle kropli ileś x dziennie.
        Ona musi mieć wszystko jasne, nie może się domyślać jak podawać lek i z czym go mieszać, tylko lekarz powinien wszystko uwzględnić w wypisie, bo do domu oddali dziecko wymagające szczególnej opieki, a nie królika doświadczalnego, na którym mama musi teraz poeksperymentować, żeby trafić na właściwe metody.

        Olu, to nie są absolutnie zarzuty do twojej siostry, po prostu wkurza mnie, bo z jednej strony lekarze uważają nas rodziców za debili, którzy nic nie zrozumieją, więc po co im tłumaczyć, a z drugiej zapominają tym "debilom" dać jasne i czytelne wskazówki.
        • lazy_lou Re: 24.05.2009 24.05.09, 16:13
          masz racje aniu, mnie tez do dziwi i rzeraza ze wczesniaki "oddaja "
          do domu jak zwykle dziecko i uwazaja ze kazdy wszystko wie.

          mi ani razu nikt nie pokazal jak sie przewija, karmi itp.
          zebym nie prosila pielegniarki (laaaskawie pokazywala) to bym wyszla
          z tego szpitala jak ciemna masa uncertain
        • anjazzielonego Re: 24.05.2009 24.05.09, 16:19
          Ola,

          z całego serca cieszę się, że obie dziewczynki są w domu!
          Początki są zawsze BARDZO CIĘŻKIE, ale na pewno wszystko się unormuje, trzeba
          wpaść w rytm.

          co mogę poradzić: spróbujcie tak to zorganizować, by Twoja siostra mogła wyjść
          codziennie choć na godzinę: czy na spacer z najstarszą córeczką, czy na zakupy,
          takie zwykłe, spożywcze - grunt, żeby wyskoczyć z domu i na chwilę nie myśleć o
          karmieniu, przewijaniu, lekach itp..
          Ona haruje przy dzieciach jak wół, ale musi mieć minimum dla siebie, coś, co
          sprawi, że odpocznie.

          A najstarsza z ich córeczek - pamiętajcie, ona nie powinna cierpieć, bo Lidia,
          bo Natalia, bo brak czasu, bo rodzice nie wiedzą, w co ręce włożyć). Ale tamto
          dziecko też ma prawo do spędzenia czasu z mamą, z tatą, do wyjścia na lody.

          Wiem, że pewnie ciężko to zorganizować, ale pogadaj z rodziną, bliższą, dalszą,
          jakieś kuzynki, dobre koleżanki, niech poświęcą choć godzinę swojego czasu i
          pomogą; ktoś może przecież przyjechać ugotować obiad, ktoś wyprać, ktoś zrobić
          zakupy, posprzątać.
          Wierz mi, sama obecność dodatkowej osoby doda Twojej siostrze otuchy.
          Zwykła rozmowa, wypicie kawy, 5 minut spokoju pomoże.

          Jest strasznie dzielna, ale musi mieć pomoc.

          Ja miałam bliźniaczki, które jadły GODZINĘ każdą porcję mleka 40 ml, do tego
          GODZINĘ odciągałam pokarm na KAŻDE karmienie.
          Pomagała mi teściowa, 2 x dziennie po 3 godziny, ale parę razy miałam
          halucynacje z przemęczenia.
      • kicius_85 Oluś 25.05.09, 08:05
        Kochana a czemu one nie zapiszą się do jakiegoś hospicjum dla dzieci????hospicja
        działają do 100km od swojej placówki, ja strasznie załowałam ze się nie
        załapalismy do krakowskiego, bo jezdziliby do nas lekarze, pielegniarki,
        rehabilitancji i ogolnie mielibysmy wiecej pomocy!!
        moze spróbujcie cos takiego znależć???
        • ola_mi Re: Oluś 25.05.09, 08:30
          Kasiu zapisza sie, ale zrobia to dopiero w tym tygodniu jak dostana
          wypis Natalki ze szpitala, bo w piatek go nie mieli.
          • netka2 Re: Oluś 25.05.09, 09:32
            W opolu jest hospicjum dla dzieci domowe więc... wink
            • kicius_85 Re: Oluś 25.05.09, 10:27
              wiem ze u nas byla taka sytuacja ze mozna sie bylo zapisac jak jeszcze dziecko
              bylo w szpitalu
              ale skoro beda juz załatwiac w tym tyg to bardzo dobrze przynajmniej jakas pomoc
              bedzie
              aaa i ciesze sie ze Natalka zaczela jesc!!!dzielna dziewczyna!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka