No i mamy rok korygowany
Jak na osobę urodzoną z zawrotną wagą 600g(24/25tydz)w zamrtwicy, z
zielonych wód płodowych(jako bliźnię II), oraz historiami
towarzyszącymi(
wrodzone zapalenie płuc, sepsa 2 razy, znów kilka
razy zapalenie płuc, zzo, dysplazja oskrzelowo-plucna- i to całkiem
spora-prawie 4 mies respi na najwyższych "obrotach", tlenik w domu
(ale króciutko
), osteopenia, wylewy 2,1 st, kilkunastokrotne(!)
przetaczanie krwi, bądź płytek, laser 2 razy na rop 3 i więcej nie
pamiętam, a nie lubię przeglądac kart wypisowych) mala radzi
sobie rewelacyjnie.
Po anemiach, osteopeniach i dysplazjach ślad praktycznie zaginął

W jednym oku nadwzroczność - w piątek kontrola i pewnie recepata na
okularki.
Mała ma WNM, ale rehabilitowna i rozwojowo jest nieźle:
-chodzi przy meblach bardzo sprawnie, ma parę kroków samodzielnych
za sobą, ale widać, że się boi(nie zachęcam, bo jak już zacznie to
muszę te buty kupić, a ostatnio najmniejszy był za duży...)
-rączkami posługuje się sprawnie - parę kęsów da radę łyżeczką, z
talerzyka rączkę ładnie wpyla

, chwyt pęsetowy opanowany(zeżre
każdy paproch w zasięgu wzroku)
-zna i uzywa celowo ze zrozumieniem trzy słowa(mama tata lala),
pokazuje gdzie lala ma oczko, czasem umie się uczesać, zdjąć sobie
gacie.
Waży z jakieś 8 kilo(dawno nie wazona - wybieram się na szczepienia
to będę znała wagę), je chętnie, czasem baardzo chętnie - ma dwa
zęby, trzeci w toku
Żuje ładnie i nie dławi się(do roku urodzeniowego było kiepsko, do
10-11 mies fatalnie), dużo wymiotowała(bo ulewaniem nie nazwałabym
hafta na dwa metry wzdłuż i wszerz), ale przeszło.
Mało pije niestety...
Alergii nie ma jak na razie. Mielismy jeden
niezidentyfikowany "wysyp".
Nie choruje(od wyjścia ze szpitala dwa razy katar, raz z czerwonym
gardłem - obydwie zarazy moje)