Dodaj do ulubionych

martwicze zap jelit i wylew IVstopnia

11.07.09, 22:10
Witam moja coreczka urodzila sie w 25tyg ciazy z waga 550g miala
wylew IVstopnia oraz martwicze zapalenie jelit. przeszla juz
2zabiegi lekarze mowia ze to nie koniec bardzo sie boje ale wierze
caly czas ze Bog pozwoli jej zyc jest bardzo silna . urodzilam
Zosienke 25,05,2009 lekarze mowia ze jesli przezyje napewno bedzie
miala wodoglowie . Jesli sa tu rodzice ktozi przeszli ze swoimi
Skarbami ta sama sytuacje prosze o podpowiedzi z Gory dziekuje.
Judyta mama Zosienki
Obserwuj wątek
    • sabrunia Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 11.07.09, 22:38


      Witaj ,

      Jestem mamą bliżniaków ur w 25tc.Bardzo mozno trzymamy kciuki za
      Zosieńkę!!!!!Mój synek Maciuś przeszedł martwicze zpalenie jelit
      (Nec) miał wyłonioną stomię ,pierwszą operację 7 godz na sali
      operacyjnej w 14 dobie życia przy masie 900 gram :
      ( ,sepsę ,zapalenie płuc ,wylew 3/4 stopień,4 miesiące na
      respiratorze ,5 miesięcy w szpitalu .....
      Nikt w niego nie wierzył opócz mnie i p.ordynator ..słyszłąm różne
      opinie na temat jego rozwoju ,często te opinie bardzo bolały/....
      teraz jest mi łatwiej o tym mówić ,chodź te emocje wciąż są blisko
      mniesad

      ...Maciek ma teraz dwa latka ...zaczyna wstawac ,chodzi przy
      wózku ,prowadzam go troszkę na szelkach ....mówi kilka
      słów ,komunikuje się dużo w swoim autorskim języku .....cały czas
      rehabilituję go metodą vojty ...walczymy wciaż ze wzmożónym
      napieciem ,prawidłowym ustawieniem stopy ......ale myślę zobie ,że
      mam ogrom szczęścia że tak idziemy do przodu ....Maciek i Amelcia
      ważą dzis ponad 11 kilogramów,są wesołymi ,mądrymi maluchami ....

      Mam nadzieję że ten post da ci tą nadzieję i pozowli mocno
      uwierzyć ,że Zosia jest małym dzielniakiem i jeszcze pokaże
      lekarzom ,żę poradzi sobie !!!!!!
      Naprawdę moc serdeczności ,mocno przytulam .....całym serduchem
      jesteśmy z wami ..trzymaj sie cieplutko .
      napisz skąd jesteście?
      My z gdańska.pozdr
      ada
      • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 11.07.09, 22:50
        Sabrunia my jesteśmy z Tczewa nasza Zosienka od 25maja lezala na
        zaspie w dniu 23czerwca zostala przewieziona na konsultacje do
        szpitala Wojewodzkiego i do tej pory tam leży Niunia cały czas
        walczy a my wraz z Nią nie poddajemy się mimo ze lekarze mowia ze
        wszystko moze sie zdazyc.na dniach dołacze zdjecia Zoski . Mala jest
        bardzo ruchliwa i nie wiem czy mam sie cieszyc czy obawiac ze to
        skutki tego wylewu.. a czy wy dotykaliscie swoje maluszki? Bo mi w
        wojewodzkim mowia abym ja masowala a na zaspie odradzali
        dotykania .Dziekuje za odpowiedz
        • gojapio Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 11.07.09, 23:54
          U nas z dotykaniem sprawa wyjaśniła się sama - na początku Synalek
          wrzucał mamę do jednego worka z pielęgniarkami, na każdy dotyk
          reagował dużymi spadkami saturacji, więc mówiono mi, żebym oszczędnie
          dawkowała mu dotyk. Ale chłopak bardzo szybko się przekonał (jak miał
          ok. 3 tyg.), że mama to mama, źródło przyjemności a nie bólu, i od
          tej pory mógłby być głaskany przez 24 godziny na dobę - jak tylko
          zabiorę rękę, wierci się albo budzi. Zaryzykowałabym nawet tezę, że
          dogadujemy się z Filipem dużo lepiej niż to było drzewiej ze
          starszakiem (dziś 4,5-letnim), który przez pierwsze trzy miesiące -
          tak go wspominam - leżał jak naleśnik, a ja nie widziałam specjalnego
          związku między moim zachowaniem a jego reakcjami.
          My jesteśmy młodzi stażem (Filip ma miesiąc z okładem), więc nie wiem
          jak to z ruchliwością - nasz też się sporo rusza, ale wiele na pewno
          zależy od doboru leków, których ruchliwość lub senność mogą być
          skutkiem ubocznym.

          Napisz w miarę możliwości więcej szczegółów - ja Małej idzie
          oddychanie, jedzenie, etc?

          trzymam mocno kciuki!
          Gosia
          • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 12.07.09, 00:12
            mala ze wzgledu na to martwicze zap jelit jest karmiona pozajelitowo
            caly czas podlaczona do respiratora nie miala jeszcze proby
            odlaczenia jest na 48oddechach przepraszam ale co oznacza skrot etc?
            staram sie dowiadywac o wszystki ale wiekszosc czasu spedzam przy
            malej i nawet nie mam kiedy poczytac o tym co mowia mi lekarze mala
            ma caly czas drenaz w brzuszku oraz dwie przetoki stomie czasowe
            • gojapio Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 12.07.09, 00:48
              Z oddechem na pewno da radę. Dzieciaki mają niesamowitą wolę życia -
              a oddech to życie... u nas spodziewana niewydolność płuc miała być
              przyczynkiem do usunięcia ciąży w 20tc, a chłopaka odpięli od
              respiratora po miesiącu!
              Z jedzeniem też będzie dobrze - w końcu lekarze walczą o to, by
              Zochna mogła szamać mleko. Udało Ci się utrzymać laktację, czy z tych
              nerwów nie miałaś do tego głowy?
              Ile teraz waży Maleńka?

              Aha, pytałaś o wodogłowie w pierwszym poście. Na forum znajdziesz
              mnóstwo opowieści, a ja mogę Cię pokrzepić jedną, jeszcze z czasów,
              gdy nie miałam pojęcia, że trafię na wcześniaki. Synek naszych
              przyjaciół urodził się z wodogłowiem, dziś ma 7 lat, jest najlepszym
              uczniem w klasie, czytać nauczył się mając 4 czy pięć lat, i niedługo
              później połknął kilkusetstronicowego Mikołajka w kilka dni. A niżej
              podpisaną rozkochał w sobie już jako 2,5-latek. Nie miałam wtedy
              jeszcze dzieci, nie wiedziałam na jakim poziomie uszczegółowienia
              rozmawia się z maluchami, więc gdy zadał mi pytanie, jakim samochodem
              przyjadę, odpowiedziałam błyskotliwie (tak mi się wydawało) -
              czerwonym. I usłyszałam zirytowanego moją ignorancją interlokutora:
              ciociu! nie pytam o kolor, tylko o markę!

              PS. et cetera czyli i tak dalej smile
              • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 12.07.09, 11:27
                Zosienka ostatyni raz wazona byla 23.06 i miala 600g w Wojewodzkim
                jej nie waza ale wzrokowo widac ze przybrala no my mamy nadzieje ze
                nasza Kruszynka wszystkim pokaze co to Ona potrafi jest taka malutka
                a tu u nas w Tczewie ma juz tyle znajomosci ze hoho tylko
                pozazdroscicsmile nie tracimy nadzieje a Wasze malenstwo jak sie czuje
    • gojapio Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 11.07.09, 22:41
      Kochana,
      przede wszystkim gratulacje dla dzielnej Zośki i jej Mamy. Prezenty z
      przedednia Dnia Matki muszą być szczęśliwe, bo kiedy jak nie w
      okolicach takiego Święta???
      Trzymam kciuki za Was mocno, mocno. Merytorycznie mogę się
      wypowiedzieć tylko w temacie operacji jelit (mieliśmy w 3. dobie
      życia Filipa, za miesiąc czeka nas schowanie stomii), odnośnie
      wylewów (my mamy "tylko" II/III) podpowiedzą Ci bardziej doświadczone
      mamy, ale mi zawsze pomaga lektura bardzo krzepiących
      opowieści o imienniczce Twojej
      Zochny - Zośki z wylewami niby III/IV, a dziś jednej z gwiazd tego
      forum smile
      Dawaj znać jak sobie dajecie radę, a Zosieńka niech będzie tak
      dzielna jak do tej pory!
      Gosia
      • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 11.07.09, 22:57
        jestesmy silni i caly czas wierzymy ze Bog pozwoli nam wykazac sie w
        roli rodzicow dla przecodownego Skarbu jakim jest nasza Zosienka
        czekamy na efekty po 2zabiegu pierwszy miala 03lipca a drogi 08 jaka
        by Niunia nie byla bardzo ja kochamy mam nadzieje ze rehabilitacje
        wspomoga ja w dobrym rozwoju dziekuje za wsparcie
        • kamia06 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 12.07.09, 22:55
          Witaj Kochana,
          Moj synek jest co prawda z duzo późniejszego tyg. ciąży(30), ale po
          wylewach III st. wystąpiło wodogłowie pokrwotoczne, narastalo, wiec
          w I-szym miesiącu życia mial wstawioną zastawkę.
          Mam nadzieję,ze Twoją Zosie to ominie, jeśli jednak chciałabys
          wiedzieć cos wiecej na ten temat to pytaj smialo.
          Alex tez leżał w szpitalu Zaspie.
          Tylko jeszcze wspomnę,ze obecnie to ponad dwuletni rozrabiaka,
          chodzi od dawna, mowi calkiem ladnie, ogolnie rozwija sie super, a
          rokowania mial nieciekawe.
          Jak malutka sobie radzi?
          Sciskam was, to taki trudny czas w zyciu rodziców,ale trzeba byc
          dobrej myśli.
          • gojapio Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 12.07.09, 23:16
            Ależ słodas z tego Alexa! i jakież pocieszenie dla nas, "wylewowców"
            (my mamy na razie II/III, raczej bez wodogłowia - już by chyba było,
            gdyby miało być, prawda? mamy skończone 5 tyg.)
            Gosia
            • kamia06 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 13.07.09, 00:39
              Dzięki, własnie pomyślałam, ze muszę wrzucić jakies bardziej
              aktualne zdjęcia, bo te sa już cokolwiek przeterminowane.
              Też myslę,ze już raczej wodogłowie nie będzie u Was narastało, bo
              to szybciej po wylewie sie okazuje.
              Alex w 5 tyg. to miał własnie wstawianą zastawkę, a to bylo po kilku
              tyg. walki z narastającym wodoglowiem, odbarczaniem komór przez
              punkcję, było wlasciwie widac gołym okiem, taki miał przyrost głowki.
              A potem lekarze sie dziwili,ze tak ładnie sobie poradził, po sporym,
              obustronnym wylewie. Rehabilitowalismy się przez ponad rok ale "z
              umiarem" i tylko bobathami.
              Pozdrowienia dla dzielnych Maluszków i ich Mam (nie mniej dzielnych)
          • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 14.07.09, 18:12
            witam serdecznie jesli chodzi o wylew Zosienka nie ma koniecznosci
            zakladania zastawki w sumie nic po niej nie widac aby miala miec
            wodogowie. wczoraj czyli 13.07 Zoska miala zdjety drenaz ogolnie
            mala ma 2przetoki po prawej i po lewej stronie a przez nie
            przechodzi wewnatrz brzuszka jakas rurka na nich ma zwiazane jelitka
            aby sie zgoily musimy czekac naciag dalszy poprawy i byc silni a
            wszsystkim mamciom zycze zdroweczka dla Skarbenkow i dziekuje ze
            piszecie
        • aneciamamawiki witaj JUDYTKO 13.07.09, 10:10
          Tak bardzo sie ciesze ze tu trafilassmileto ja podalam twojej siostrze
          namiary na forum(masz wspaniala siostre)wierze ze wspolnie z
          wsparciem i wiedza forum bedzie ci duzo latwiej zrozumiec zawilosci
          lekarskiej mowy.BARDZO BARDZo wierze ze twoja niunia bedzie dalej
          walczyc i bedzie nadal taka dzielna jak teraz!mozesz napisac na
          forum jak to sie stalo ze urodzilas szybciej.. ja wiem ale pisac nie
          bede, pozostawie twojej decyzji czy chcesz i czy jestes gotowa o tym
          mowic.pozdrawiam cie cieplo pamietaj wrazie pytan pisz.Pisz tez o
          postepach niuni bo takie napewno beda!pozdrawiam cieplutko mama
          WIKTORII
          • sabrunia Re: witaj JUDYTKO 13.07.09, 22:51

            Witaj co dziś u Zosi słychać?
            Maciek te same szpitale ,zwiedzał .Urodzony na Zaspie a wsziększość
            czau w Wojewódzkim spędził na Oiomie i czasem na chirurgi dziecięcej.
            Wiem ,że szpital Wojewózki troszkę przygnębiający sie wydaje ,ale
            świetni specjaliści tam są ,naprawdę trzeba w nich wierzyć i powiem
            ci co do rokowań ....Oni zawsze widza najgorsze scenariusze ..ale my
            mamy jesteśmy po to by wierzyć w te najlepsze ...by miec siłę na
            dalszą walkę naszych maluchów .....
            Wiesz co do dotykania to Maciuś był bardzo płaczący i cierpiący ale
            starałam sie go delikatnie oliwka smarować ...(tak naprawdę to
            jednym palcem masowałam go po czole i wiem ,ze to go uspokajało i
            wkładałam mu paluszek do rączki ,żeby go trzymał i on zaciskał go i
            tez sie uciszał ......tam oprócz pieluszek ,przynosiłam właśnie
            oliwke ....pieluchy do środka tetrowe ..acha wiesz pamietam że jak
            Maicuś maiał cięższe dni to nie dotykalam go ale otwierałąm okienko
            od inkubatora i nuciłam mu piosenki ...jakoś też to dobrze wpływąło
            na niego ,zawsze mozęsz obserwować monitor z pulsem ...jeśli Zosia
            będzie zdenerwowana to odrazu to bedzie widoczne ,tak samo z
            dotykiem ...Acha pamietam ,ze rehabilitantka mówiła mi ,ze takie
            szkrabki zamist takiego głaskania wolą ,zeby położyć dłoń lub palec
            i tak przytrzymać na ich ciałku ..to jest bardziej przyjemne dla
            nich .
            Mocno trzymamy kciuki za Zosieńkę !!!!!!!!!!!!!!!!!!! całuski w małe
            piętki smile Odpowiem na wszytskie pytania ,jesli chcesz to śmiało
            pisz ....Trzymaj sie dzielnie
            • judyta230686 Re: witaj JUDYTKO 14.07.09, 23:01
              jak ja podaje Zosience paluszek do jej malej raczki to zaraz go
              mocno zaciska czasami jak ja glaszcze i jestem cicho to spada jej
              seturacja ale jak glaszce i mowie to wrecz przeciwnie zauwazylam ze
              lubi gdy masuje jej stopki ja kozystam z masci posladkowej aby ja
              nawilzyc no Niuncia ma zdjety drenaz teraz czekamy na poprawe dalsza
              dzis miala gazy przez przetoke i zrobila kupcie lek cos wspomnial ze
              moze w przyszlym tyg wroci na zaspe jesli tak dalej bedzie co do
              warunkow w wojewodzkim nie wazne jakie sa wazne aby nasze Skarby
              zostaly uratowane kazdego dnia dziekuje Bogu ze dal ludziom rozum
          • judyta230686 Re: witaj JUDYTKO 14.07.09, 22:52
            ok trzy tyg przed porodem mialam silne bole podbrzusza gdy
            opowiedzialam o nich przyjaciolce natychmiast zdecydowala ze
            jedziemy do szpitala. ginekolog ktory mial tego dnia dyzur po
            zbadaniu mnie stwierdzil ze mam skrocona szyjke macicy i musze
            pozostac w szpitalu wiec zostalam.dwa dni pozniej zbadal mnie inny
            l. dyzurujacy i stwierdzil ze jest ok ale lezalam dalej bole
            stopniowo przechodzily minal tyg przed wypisem zostalam zbadana
            wykonano usg i lekarz powiedzial ze jest dobrze. otrzymalam l4
            musialam lezec w lozku wiec bylam posluszna po tyg mialam sie
            wstawic na wizyte u lek prowadzacego . poszlam i bylo dobrze .
            objawow zadnych od dnia wyjscia ze szpitala nie mialam .Dnia 25maja
            wstalam rano bylo 2wszystko dobrze przygotowalam sniadanie i
            poczulam koniecznosc skorzystania z wc ,podczas zalatwiania poczulam
            ze oprocz za przeproszeniem kalu oddalam cos jeszcze wiec sie szybko
            zlapalam i poczulam ze to glowka myslalam ze zemdleje odrazu
            zawolalam wtedy jeszcze nazeczonego gdy wszedl do wc zrobil sie
            rozowy i caly trzasl ja bylam jak w omoku ale raz dwa sie ostudzilam
            wyszlam z wc podtrzymujac sie i poszlam polozyc sie zadzwonilam po
            erke Ci przyjechali po pol godzinie akurat w tym czasie pechez mi
            sie cofnal spowrotem pow ze mam zalozyc majtki i zejsc do erki
            (mieszkam na 4 pietrze)gdy dojechalam do szpitala pielegniarka
            kazala mi sie polozyc zbadala mnie i stwierdzila ze tu juz nic nie
            ma do ratowania poszla do lekarzy co przebadali mnie jeszcze raz i
            stwieerdzili ze jesli urodze to dziecko bedzie martwe albo odrazu
            umrze zawiezli mnie na porodowke tam lerzalam bez ruchu jakies pol
            godziny i juz nie mialam sily czulam ze musze sie zalatwic na to
            pielegniarka ze zaczynam rodzic zawolala wszystkich lekarzy ci
            mowili co mam robic a ja nie bylam w stanie ich sluchac powiedzialam
            mezowi ze ma wyjsc (caly czas byl przy mnie)dwa razy krzyknelam i
            Zosienka juz byla na swiecie blagalam ich aby ratowali nasza Niunie
            a Oni tylko dziwnie patrzyli zobaczylam ja przez skrawki sekund
            zawolali Marcina zobaczyl mala i gdzies ja zabrali byli w szoku ze w
            trakcie reanimacji Kruszynka zaczela plakac wtedy dopiero podjeli
            decyzje na wezwanie karetki dla noworodkow czekalismy na nia ponad
            2godz ale Zoska wytrwala i tak oto zawieziono ja na zaspe Prosze
            wybaczyc nie jestem polonistka z polskiego tez nigdy nie bylam dobra
            i dlatego bledy oraz zle zlozone slowa wolalabym nie przypominac
            sobie za czesto tego smutnego wydazenia
            • aneciamamawiki jestes bardzo dzielna judytko 15.07.09, 09:13
              ja juz czesc historii slyszalam od twojej siostrysad twoj porod to
              byl koszmar i zero pomocy od sluzby zdrowiasadaz lza sie kreci w oku
              ale dzieki tobie i mezowi wasze dziecko zyje to wy zachowaliscie
              zdrowy rozsadek... pozdrawiam cieplutko i z zapartym tchem czytam
              kazda twoja wypowiedz, nie przejmuj sie zadnymi bledami czy
              pisowania to nie jest wazne i nikt na to nie zwraca uwagi
              najwazniejsza jest teraz ZOSIENKA pozdrawiam
              • judyta230686 witam 25.07.09, 19:14

                Zosienka dzis skonczyła 2miesiacesmile dostawala 3ml mleczka a dzis
                przyjechalam patrze juz dostaje 5ml i ladnie przyjmuje dzis jej waga
                podskoczyla do 770g zaczela czesto dlubac w uszku hehe i usmiecha
                sie slodko piekne emocje oby tak dalej pozdrawiamy cieplosmile
          • judyta230686 Re: witaj JUDYTKO 15.07.09, 22:59
            oto nasz Aniołeczek
            <a href="http://fotoforum.gazeta.pl/3,0,1891641.html"><img
            src="fotoforum.gazeta.pl/photo/8/wa/xi/smd8/HScbsBtuOnqEBDuHOB
            .jpg" alt="1dz zosi" title="1dz zosi" /></a>
          • judyta230686 witam 20.07.09, 16:54
            dzis jest bardzo piekny dzien chociaz rozpoczal sie fatalnie godz 10
            dzwoni tel i slysze dziendobry tu szpital woj czy rozmawiam z pania
            golabek to ja juz zaczynam sie trzasc na co lekarz mowi dzis panskie
            dziecko zostanie przewiezione na zaspe o godz 13 ale zaczelam plakac
            ze szcescia Moj maz krzyknal ze panikuje zbyt wczesnie ale zaraz
            przytulil i przeprosil Niunia jest na zaspie wiem juz ile wazy
            przybrala 140g w wojewodzkim bo jechala tam wazac 600 a teraaz 740
            mam nadzieje ze jak zrobia probe karmienia i sie powiedzie to raz
            dwa przybierze bo teraz nadal jest karmiona pozajelitowo miala tez
            robione badanie oczek uslyszalam ze na chwile obecna jest tak jak
            powinno och oby tak dalej pozdrawam cieplo
          • mamazosienieczki witam 26.07.09, 19:36
            zalozyłam nowe konto jestem pod nickiem mamazosienieczki
    • anna_fv Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 13.07.09, 23:17
      Witaj, ja jestem mamą blizniakow z 25 tygodnia, przyszly na świat 4
      kwietnia, dzis są już w domu i wydaje się, ze najgorsze już za nami.
      Ale początki nie byly latwe i przezyliśmy wiele ciężkich chwil. Co
      prawda u nas obeszlo się bez martwiczego zapalenia jelit, ale
      córeczka też miala wylew IV stopnia (w prawej pólkuli). Szczęście w
      nieszczęściu byl to wylew niewielkiego rozmiaru (takie III plus). Ale
      na początku też straszono nas drenażem i zastawką, mówili, że w 99 %
      jej to nie ominie a jednak ominęlo smile I w tamtym tygodniu córeczka
      zostala wypisana ze szpitala w stanie bardzo dobrym, neurologicznie
      też wygląda bardzo dobrze, neurolożka do niczego się nie przyczepila.
      Jesteśmy więc przykladem, ze nie zawsze prognozy lekarskie muszą się
      spelnić. Dlatego musisz być dobrej myśli, nawet gdyby obwód glówki
      się powiększal, lekarze wstawią zastawkę. Na forum jest mama
      chlopczyka z zastawką, a maly rozwija się bardzo dobrze. Poczytaj mój
      stary wątek, tam będzie dużo pozytywnych wpisów. Pozdrawiam i życzę
      dużo sily! smile
      • traganek Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 14.07.09, 08:40
        Moje maluchy urodziły się w 26 tc też na Zaspie. Też mam Zosię,
        która ważyła 770 g. Spędziła prawie rok krążąc między OIOMem na
        Zaspie, OIOMem w Wojewódzkim, chirurgią w Wojewódzkim i Polankami.
        Teraz to wspaniałe trzylatki.
        Ufaj lekarzom, tam są świetni specjaliści. Trzymam kciuki za Zośkę.
        Zośki są silnesmile
        • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 14.07.09, 23:17
          pewnie ze silne Zosia Samosia ja siama ja siama ja Kruszynke
          urodzilam w Tczewie i po porodzie zostala przewieziona na Zaspe
          gratuluje blizniakow a czy Twoje(jesli moge)Aniolki maja jakies
          powiklania fakt kazde dziecko jest inne ale gdy sie ma wiecej
          wiadomosci latwiej sie zasypia cieple pozdrowienia slemy i
          dziekujemy za wsparcie
      • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 14.07.09, 23:12
        Zoska miala drenaz ale w brzuszku wczoraj jej zdjeli co do glowki
        nic nie wspominali nie wiem czemu ale jak lekarze mowia mi ze stan
        taki i taki i co mala moze czekac czuje sie nieobecna nie slucham
        ich wiem to blad ale zyje w przekonaniu ze to co Bog zesle przyjme a
        lekarze nie sa wszechwiedzacy i jasnowidzami cuda istnieja i wierze
        w nie oraz zyje nadzieja ze bedzie dobrze
    • ag0000 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 14.07.09, 09:51
      Witaj mamusiu, mam córcię z początku 25tyg i jak każdy wcześniaczek miała trudny
      start, wiele przeszła-wylewy 2 i 3st-na pograniczu 4) ale i wiele ją
      ominęło(problem z jelitkami).Po wylewach nie ma śladu ładnie się wchłonęły i
      cały czas się rehabilitujemy i chodzimy na kontrolne wizyty do specjalistów
      (jest ich już zdecydowanie mniej niż w pierwszym roku).Dziś Ania ma 20msc sama
      chodzi od miesiąca i jest małą rozrabiaką strasznie rozpieszczoną i nad życie
      kochaną przez wszystkich.Twoja wiara jest wspaniała i ona daje siłę twojej
      malutkiej córeczce.Trzymam kciuki za was i będę się modliła o kolejną mała
      istotkę.Pozdrawiam gorąco.
      • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 14.07.09, 23:24
        Bog zapłać za wparcie Nasza corcia zyje dlatego kazdego dnia staje
        sie coraz bardziej silna nie moge sie poddawac wiara przenosi gory i
        daje sens zyciu pozdrawiam cieplo i zycze zdroweczka dla Corci i
        rodziny
        • halloduda Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 15.07.09, 00:14
          Witaj,
          dobrze, ze nie tracisz wiary, zycze ci duzo wytrwalosci i cierpliwosci, a twojej corci duzo sily i zdrowia.
          Moj synek urodzony w 26 tygodniu tez mial wylew IV stopnia i bardzo zle prognozy. Nie ma wodoglowia, ale po wylewie zostalo mu wzmozone napiecie miesni po jednej stronie ciala, przez co ruchowo rozwija sie wolniej, np. zaczal pezac w roczek, raczkowac jakies osiem miesiecy pozniej,teraz ma prawie 3 lata (wiek niekorygowany)i zaczyna chodzic, raczka jest tez coraz sprawniejsza. Z dnia na dzien mnie zaskakuje czyms nowym. Jest czarujacym, wesolym, madrym chlopcem, spiewa, rozmowia jak wodospad (poza tym bedzie dwujezyczny, mieszkamy za granica), zna ksiazeczki na pamiec i jak to maly chlopiec lubi czasem porozrabiac wink. Jest moja najwieksza radoscia, warto bylo o niego walczyc.
          Jeszcze raz zycze duzo wytrwalosci, zdrowia i radosci z corci.
          Pozdrawiam
        • gojapio Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 15.07.09, 09:17
          Judyta,
          Wasza historia jest jak z horroru - postawa tych z karetki (sama
          schodziłaś ze schodów?? z dzieckiem szykującym się do porodu?? nawet
          nie umiem sobie wyobrazić), a potem w szpitalu... Ręce opadają sad ale
          nie ma co już teraz rozpamiętywać przeszłości, grunt, że Zochna
          udowodniła, że jest silniejsza niż wszystkie lekarskie rutyny ("z
          medycznego punktu widzenia to dziecko nie ma szans" - każda z nas to
          słyszała minimum raz w ciąży bądź po porodzie). A będzie coraz
          silniejsza - i za to mocno mocno trzymamy kciuki!
          A Ty jesteś najdzielniejszą z mam, wiesz?
          Gosia
          • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 15.07.09, 18:13
            dokladnie najwazniejsze ze Kruszynka zyje a ja jestem wdzieczna
            kazdego dnia za to ze moge ja zobaczyc dotkac i czuc jej bliskosc
            pomimo ze nie moge jej przytulic ale wierze ze niebawem i to
            nastap9i jak kazda z mam mam ciezkie chwile ale zaraz otrzasam sie i
            mysle spokojnie mala zyje nie ma co plakac trzeba sie cieszyc kazda
            sekunda kazdy czlowiek ma swoj bieg zdazen zyciowych zapisanych w
            ksiedze Bozej wierze ze Bog zesle nam łaske i pozwoli kształtowac
            Zosienke nie mozna tracic wiary nawet na sekunde Wszystki
            dzieciaczkom zycze zdrowka i moc sily
    • kahasz30 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 15.07.09, 10:18
      Cześć Judyta. Tu Kasia koleżanka Iwony. Dobrze, że trafiłaś na to forum,
      wspomogą Cię psychicznie w walce o Zosię. Ja z mojej strony monitoruję co u Zosi
      słychać i gadam z chirurgami i anestezjologami a nawet zachodzę do małej co
      jakiś czas. A wszystkie wieści przekazuję Iwonie. Mam nadzieję,że będzie dobrze.
      Trzymaj się.
      • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 15.07.09, 18:19
        Czesc wiem ze bylas u Zosienki p. doktor mi mowila i zapytala czy
        nie mam nic przeciwko ze przekazala Ci wiadomosci.Iwona takze
        poinformowala mnie ze sie dowiadujesz .Nasza mala ale wielka strong
        women caly czas walczy a my wraz z nia . Nie mozna tracic wiary i
        nadzieji
    • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 15.07.09, 22:14
      dzis dodalam zdjecia Niuni mam pytanko jak mozna zobaczyc fotki
      innych maluszkow? ja to sie troszke gubie
      • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 16.07.09, 05:24
        <script type="text/javascript"
        src="fotoforum.gazeta.pl/zajawka.xjs?
        id=3341714962&a=judyta230686&tag=&showTitle=1&count=3&defaultStyles=1
        "> </script>
        • attache1974 Dziewczyna + imię Zochna to 50 % sukcesu. 16.07.09, 18:52
          Nie będę opisywął co my przeszliśmy (wpisz sobie w wyszukiwaczkę
          forumową wszystkie wątki attache1974 - te o samochodach i
          mieszkaniach odrzuć).

          U nas był wylew III/IV stopień - wodogłowie pokrwotoczne (obwód
          głowy przyrastał 1mm/dzień) leżeliśmy nawet w kolejce na oddział
          zastawkowy (kilka tomografi, EEG, dno oka itp).
          Mówili że Zochna może mieć niedowałady (wszystko zależy w jakiej
          części mózgu ma wylewy) że w 70% nie słyszy, pogubili bibuły na te
          wszystkie choroby genetyczne.
          A teraz po 3 latach Zochna przerabia mnie i żonę - jedziemy
          samochodem a ja mówię ja pitolę ale ktoś ma firanki a Zochna z
          tylnej kanapy - tato co to znaczy ja pitolę - no i się zaczęło ja
          pitolę lalka to, ja pitolę nie mam siły iść nóżkami smile i tak dalej.
          Poczytaj o Zochnie historię - od żałoby (że może umrzeć) po euforię
          że tak z tego wyszła smile.


          • judyta230686 Re: Dziewczyna + imię Zochna to 50 % sukcesu. 16.07.09, 19:15
            juz zabieram sie za czytanie dziekuje za naprowadzeniesmile
            • attache1974 Wątki z fotkami Zochny 16.07.09, 20:22
              forum.gazeta.pl/forum/w,15302,64937224,65051627,Zdjatka_z_poszukiwania_pepula.html

              www.galeriacyfrowe.pl/img3.php?pid=85218
              Czyż bym był jedynym tatuśkiem na tym forum
              Autor: attache1974 17.10.07, 12:43
              U nas też długo wszystko było w tyle Zochna nie miała sił żeby
              podnosić głowę i tak dalej. Pamiętam jak byliśmy u lekarza a tam
              wisiały na ścianie plansze pokazujące rozwój dziecka w danym
              miesiącu i Zochna pod żadną z nich się nie łapała (3 miesiące wtedy
              miała) dodatkowo prawie w tym samym czasie urodziła nasza kuzynka -
              jej mała miała przy urodzeniu coś koło 4 kilo a nasza tylko 1450
              gramm. Tamta prawie od razu zaczęła się podnosić - sama chodziła w
              wieku 9 miesięcy nasza Zochna umiała wtedy jedynie sama siedzieć
              obłożona poduszkami. Teraz w wieku 17 miesięcy Zośka zaczyna chodzić
              przy meblach, pchając wózek.

              Ostatnio jak ją usypiałem mówię Zochna śpij bo już jest ciemno na
              dworzu a ta wstała pokazała na okno i mówi ma.
              Albo wczoraj ogląda Claudię a tam czarno białe zdjęcie portfelowe
              Ałły Pugaczowej z mikrofonem a Zochna na to la la la.

              I z kąd ona to wie nikt przecież jej tego nie pokazywał.
              Pamiętam kiedyś w kściele zaraz po urodzeniu Zośki jak była jeszcze
              w szpitalu i lekarze straszyli czym tylko mogli zobaczyłem małego
              brzdąca bawiącego się smokiem i pomyślałem kiedy i czy w ogóle moja
              Zośka będzie taka sprawna (mówili o niedowładzie, ślepocie,
              głuchocie i na dodatek wysłali drugą bibułę na badania genetyczne
              pneumokoki i te inne wynalazki - a to oznacza że pierwsze badanie
              nie za dobrze wyszło i pewnie coś jest nie tak - więc ja w nerwach
              ale okazało się że pierwszą bibułę po prostu gdzieś zgubili )

              A teraz Zochna wczoraj dała dyla do przedpokoju - słychać jej
              sapanie i piski - nagle wpada na czworakach do pokoju z czapką na
              głowie i woła MA (znaczy Zosia coś ma), potrafi ze starszą ganiać
              się na czworaka w koło fotela strasznie przy tym się śmiejąc więc
              coś tam musi sobie w główce kombinować.

              U nas wszystko idzie falami - nic nic a nagle Zochna raczkuje - w
              ciągu dwóch tygodni zaczęła raczkować od pierwszych niepewnych
              pełznięć. Właściwie w ogóle nie pełzała. Najpierw strasznie płakała
              postawiona na czworaczki a potem pewnego dnia myk do przodu i sama
              zaczęła śmigać po mieszkaniu.

              Teraz ucieka siada obraca się i woła żeby ją gonić.

              Jeśłi lekarze dają nadzieję albo nawet i nie dają lub straszą nie
              wiadomo czym to i tak dzieciak może sobie z tego nic nie robić i
              wszystkich zaskoczyć.


              i bilans po 2 urodzinach
              Zochna 11. V. 08 - ma już dwa latka i jest oki smile
              Autor: attache1974 13.05.08, 11:50
              Witam
              Nasza Zochna właśnie miała drugie urodziny.
              Urodzona w 26 tyg. 1450 gram, 52 cm, wylewy III/IV stopień.
              To co napiszę poniżej nie jest chwaleniem się jest raczej
              pokrzepieniem dla rodziców którzy mają ze swoimi bobasami takie
              przejścia jak my mieliśmy.

              Właśnie minęło nam dwa latka i jest normalnie, co dla tych którzy
              nie mieli takich sensacji jak my nic nie znaczy a dla innych (dla
              nas) graniczy z cudem.

              Zośka jest nie do odróżnienia w rozwoju przy porównaniu z
              rówieśnikami, a wręcz w rozwoju intelektualnym przegania niektóre
              swoje koleżanki (bo wiadomo z facetami nie ma co takich małych
              spryciulek porównywać bo to niebo i ziemia).

              Zochna że tak powiem tańczy, śpiewa recytuje.
              Ulubione piosenki które nuci, sto lat, kjakowiaciek eden, we will we
              will rock you (to leci czasem w teledysku na mini mini), chwalcie
              łąki umajone (efekt 3 tygodni siedzenia z bacią/teściową ), choć
              mam ąśki małe i ewele moge, i wiele innych których tu nie pamiętam.
              Co ciekawe wszystkich słów jeszcze nie potrafi wymówić ale potrafi
              utrzymać melodię po której od razu można poznać co śpiewa.
              Co do spostrzegawczości mamy na pampersach różne zwierzątka
              narysowane i przy zmianie pieluchy Zochna musi zobaczyć jakie
              zwierzątko zakłada. Wczoraj był min. kotek i Zośka mówi kotik meczko
              pije - ja mówię tak Zosiu a ona dalej ne ma meczka w miseczce.
              Patrzę na pampersa a tam namalowany kotek - obok butelka mleka a nie
              ma miseczki . Druga akcja, ogląda książkę ze zwierzątkami i znowu
              trafiło na kotka - i Zośka mówi kotik muchi je ????? ja zdziwiony
              patrzę a w książce naryzowany kotek a obok niego myszki, mleko,
              mięso i mucha .
              Wychodziliśmy od moich rodziców i moja mama woła ojca Paweł chodź a
              Zośka to podłapała i krzyczy w drzwiach - Paweł oć do osi.
              Także kojarzy już fakty i używa w danej sytuacji konkretnego
              słownictwa a nie tylko powtarza bezmyślnie zasłyszane słowa.
              Najlepiej w samochodzie jechaliśmy z Białorusi do kraju a Zochna
              woła Osia edzie do babci do Polski - od kogoś musiała to usłyszeć
              ale przecież nie mówiliśmy jej tego specjalnie tak żeby zapamiętała.

              Djaemy jej kanapkę a ona odrywa kawałem i mówi jedz tata posie
              bjdzo. Jak coś dostanie to mówi zawsze dekuje bajdzo pełna
              kulturka. Pyta się dzieci w piaskownicy Osia moje pobawić się lalą.

              Obiecałem sobie że będę zapisywał jej teksty i zachowania ale nie
              nadążąm za nią. Wczoraj powiedziała - mama wączyła wode i robi myj
              myj . Na spacerze zrywa kwiatki i mówi do mojej mamy - Ziosia
              zerwała kwiatki i da tacie, tata ładny.
              Przy przebieraniu woła goły pępuszek nie całuj (oczywiście trzeba
              wtedy całować brzucho na co woła nie całuj nie cału)a jak się
              przerwie to mówi jeście, jeście.

              CO do medycznych zastrzeżeń - mamy jeszcze małą przepuklinę pępkową
              i lekko szpotawe stopki których szpotawość zanika po chodzeniu w
              dobrych (usztywnionych) butkach.
              • attache1974 I ostatnie fotki 16.07.09, 20:31
                forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=15302&w=63395813&a=63395813
                • judyta230686 Re: I ostatnie fotki 17.07.09, 18:07
                  Zoski sa wytrwałe macie przesliczna corusie zreszta wszystkie
                  dzieciaczki sa sliczne jakie by nie byly my nie mamy zamiaru watpic
                  w przezycie Zosienki dokladnie tak jak predzej napisales lekarze
                  dyktuja to co widac na monitorach a i te potrafia byc mylne Ja mam
                  swiadomosc ze Niunia moze umrzec ale poki zyje wierze ze bedzie zyc
                  i nie slucham lekarzy a jakie by nie byly konsekwencje-choroby i tak
                  bedziemy ja kochac i nie uwazamy ze ona sie meczy i moze lepiej aby
                  umarla (bo niektozi tak mysla) co Bog zesle to przyjmiemy
            • judyta230686 witam 20.07.09, 17:01
              fotoforum.gazeta.pl/5,2,judyta230686.html
    • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 17.07.09, 18:24
      a oto zdjecia naszej Calineczki
      <a href="http://fotoforum.gazeta.pl/3,0,1891641.html"><img
      src="https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/wa/xi/smd8/HScbsBtuOnqEBDuHOB
      .jpg" alt="1dz zosi" title="1dz zosi" /></a>
      • attache1974 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 17.07.09, 21:47
        Chyba druknę te moje posty z przed 3 lat i dam Zochnie w posagu smile
        żeby miała świadomość co się z nią działo a my żebyśmy nigdy nie
        zapomnieli co tak naprawdę się liczy na tym świecie.
        Żeyczę Wam żeby to co teraz przechodzicie okazało się za parę lat
        tylko złym wspomnieniem, koszmarem który może się przyśnić ale
        szybko mija jak się człowiek obudzi.
        Najgorsza u nas to była ta niepewność i te warianty że może być tak
        albo tak, a jak będzie to czas pokaże.
        Pamiętam że chciałem żeby ten czas niepewności i czekania jak
        najszybciej przeszedł i żeby już było wiadomo co i jak na 100% a nie
        same domysły. Te domysły nas wykańczały.
        No i coś czego nikt inny nie wie tak jak wy że trzeba przez to
        przejść samemu NIESTETY bo niktu tu za Was tego ciężaru nie weźmie,
        nie pomoże.
        • judyta230686 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 19.07.09, 12:47
          <script type="text/javascript"
          src="http://fotoforum.gazeta.pl/zajawka.xjs?
          id=1239114962&a=judyta230686&tag=&showTitle=1&count=5&defaultStyles=1
          "> </script>
          • stok2008 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 20.07.09, 19:26
            Witaj Judytko.
            Wiem jak się teraz czujesz. Przeżywałam podobne chwile rok temu. Mój
            synek urodził się jako wcześniaczek, dlatego też lekarze zrobili mu
            usg główki. Okazało się, że ma leukomalację okołokomorową tj. dziury
            w mózgu na skutek jego obumarcia po przebytych wylewach. Lekarka
            która rozmawiała z moim mężem nie owijając w bawełnę powiedziała, że
            zmiany są duże i dziecko będzie mieć porażenie mózgowe.Nigdy nie
            zapomnę tych ciężkich chwil kiedy nie mogłam sobie znaleźć miejca
            tylko chodziłam i płakałam i obwiniałam siebie, że to przeze mnie,
            że nie dbałam o siebie w ciąży, bo wróciłam do pracy, zamiast byc na
            L4 jak chciała lekarka.
            Jednak po płaczu wziełam się w garść, zapisałam dziecko na
            rehabilitacje i teraz efekt jest taki. Mały przestał ćwiczyć jak
            miał osiem miesięcy, bo zaczął znacznie wyprzedzać rówieśników.
            Zaczął chodzić jak miał roczek, jest bardzo sprawny ruchowo. Wiem
            że to że jest zdrowy zawdzięczam nie tyle ćwiczeniom co modlitwie.
            Głęboko wierzę, że to modlitwa do Matki Boskiej sprawiła cud!!! Mały
            do ukończenia trzeciego miesiąca życia nie miał nawet kontaktu
            wzrokowego. Wogole nie reagował na otoczenie, tak jakby byl
            niewidomy, nie umiał podnieść nóżek, główkę miał na jedną stronę.
            Ogólnie widać było że jest źle.
            Napisałam ci o moim przypadku, żebyś uwierzyła że modlitwa i
            ćwiczenia sprawiają cuda.
    • gosiasur Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 21.07.09, 10:32
      Witam
      Mój Jędruś urodził się w ósmym miesiącu, był dystrofikiem w
      dziewiątej dobie dopadło go martwicze zapalenie jelit, miał wylewy
      doczaszkowe IV, III stopnia, retinopatię II stopnia, niedokrwistość,
      zakrzepowe zapalenie żył, nadmierne napięcie mięsniowe - miał
      niezyć, miał być niepełnosprawny. Dziś ma 6 lat idzie w tym roku do
      szkoły, jest dzieckiem całkowicie sprawnym, nigdy nie miał problemów
      z chodzeniem, a neurolodzy twierdzili że będzie poruszał się na
      wózku i w najlepszym przypadku będzie miał sprawne ręce. Jest mądry,
      wesoły, szybko się uczy i nie tylko chodzi ale i biega. Rózni się
      tylko od rówiesników wzrostem i wagą jest po za siatką centylową.
      Piszę te słowa nie po to żeby się chwalić, ale dla tego że sama
      potrzebowałam kiedyś pozytywnych przykładów które daja nadieję.
      • tolka11 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 27.07.09, 10:39
        Witaj.
        nie było mnie tu jakiś czas, bo sie urlopowałam.
        ale do rzeczy: mój syn jest przykładem cudu jaki może zdziałać
        rehabilitacja i wiara i upór rodziców. Nie mam mozliwości opisywać
        ci teraz co przeszedł, bo dalej się uropuję i mam net z doskoku
        (możesz Miłosza zobaczyć w galeri), ale wystarczy, ze wrzucisz mój
        nick do wyszukiwarki i wszystko znajdziesz.
        Z grubsza: po wylewach, wodogłowiu, retinopatii i tysiącu innych
        był przez 10 miecięcy dzieciek w stanie wegetatywnym bez rokowań.
        teraz ma 6 lat.
        trudny czas przed wami. Ale zawsze pozostaje nadzieja.
        • tolka11 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 27.07.09, 12:47
          Znalazłam chwilę, więc kopiuję tu historię mojego młodego.
          Ku pokrzepieniusmile

          Miłosz urodził się nagle w 28 tygodniu ciąży 6 lat temu. Dlaczego?
          Teraz już wiemy, ze przyczyną była infekcja wewnątrzmaciczna i
          konflikt serologiczny - przeciwciała narastały i niszczyły malucha.
          Wazył 880 gram i dostał 1 pkt Apgar. Urodził się w zamartwicy, nie
          oddychał, nie ruszał się.
          Co przeszedł? Przez 40 dni był pod respiratorem, miał zapalenie
          płuc, zapalenie otrzewnej, 3 transfuzje wymienne, wylewy krwi do
          mózgu II/III stopnia, wodogłowie pokrwotoczne, wadę mózgu, brak
          odbioru w lewym uchu, miał też przepuklinę pachwinową obustronną.
          Spędził na oddziale 70 dni. Wypisano go w stanie wegetatywnym bez
          rokowań. Wszyscy mi współczuli. A ja uparcie przez łzy powtarzałam:
          dasz radę synku, dasz radę.
          Zaraz po powrocie do domu okazało się, że w lewym oku ma retinopatię
          V stopnia (nieodwracalna utrata wzroku) i jaskrę, a w prawym
          retinopatię III stopnia. Pomoc znaleźliśmy w Warszawie. 2 x
          przeszedł operacje lewego oka, usunięto jaskrę i częściowo
          przyklejono siatkówkę. Na lewe oko widział zarysy do 1,5 m. W prawym
          ma wadę wzroku - niedużą.
          Pierwszy rok to było: 2 operacje usunięcia przepukliny, 2 operacje
          oka, rezonans mózgu, który wykazał, że wodogłowie zanikło
          samoistnie. Słuch ma rewelacyjny, wczesniakom często rozwija się
          później.
          Przez 10 m-cy, mimo rehabilitacji Vojtą, młody pozostawał w stanie
          wegetatywnym, bez ruchu, bez kontaktu. Potem przeszlismy na NDT
          Bobath. I ruszyło fizycznie: jak miał 14 m-cy chodził. Mówić zaczął
          w wieku 3 lat. Sikać na nocnik w wieku 3,5 lat.
          W wieku 5 lat okazało się, że jaskra zaatakowała ponownie lewe oko,
          szukaliśmy pomocy na całym świecie. Nikt nie może pomóc. Oko jest w
          zaniku.
          Miłosz jest fajnym, zwyczajnym sześciolatkiem, który wymaga pomocy
          logopedy i neurologopedy - kłopoty z wyraźnym mówieniem. Miał
          zaburzenia emocji, ale poradziliśmy sobie z nimi. Ot zwyczajny
          chłopczyk.
          • judyta230686 :) 27.07.09, 22:22
            Nasza Zosienka ma 64dni nadal jest pod respiratorem wazy 770g i
            dostaje 6ml mleczka ma za soba 2operacje na jelitka . wylonione
            przetoki jelitowe musimy czekac wiezyc i niepoddawac sie mala juz
            sie usmiecha dlubie w uchu wytyka jezyczek i jest cudowna
        • judyta230686 witam 27.07.09, 22:16
          o masz coreczke moja imienniczke ja teraz tez jestem przy necie z
          doskoku i zmienilam takze nicka jestem pod mamazosienieczki staram
          sie na bierzaco czytac troche o waszym losie juz czytalam czytalam
          takze o Zochnie i wzmocnilam sie psychicznie nie trace nadzieji
          pozdrawiam cieplo
    • bijou82 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 27.07.09, 12:43
      my też to przeszliśmy
      wylewy III/IV (niektórzy mówią że IV),leukomalacja okołokomorowa
      (dziurka w mózgu),wodogłowie pokrwotoczne i martwicze zapalenie
      jelit z rozlanym zapaleniem otrzewnej,operowane w 8dobie życia-
      wycięte kawałek jelitka,wyłoniona stomia na 3miesiące,potem jelitka
      zespolone
      w tej chwili 2,5 roku,żadnych problemów z jelitkami,je wszystko to
      co my smile ps.uwielbia słodycze wink
    • jola23061978 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 28.07.09, 17:51
      No Zośki to silne babki - np. Zosia TRaganka z 26 tyg i Madzia Zosia
      bijou (znam osobiście smile. Trzeba było dać mojej Oliwii Zośka wink
      U nas wczesniactwo 26 tyg (Bliźniak II),wylewy III/IV, wodogłowie
      (zastawka w 7 m-cu życia), niewydolność oddechowa RDS III stopnia
      (ponad 3 m-ce respirator), dysplazja oskrzelowo-płucna (już nie
      ma),zamkniecie Bottala, hiperbilirubina, niedokrwostość wtórna,
      retinopatia V stopnia (laser i 5 witrektomii), zakażona kilkakrotnie
      gronkowcem (sepsa), epilepsja od 6 m-ca życia
      wiecej na www.oliwiasiemieniec.smyki.pl

      Jola
      jolaswierk@op.pl
      • attache1974 Babcia to nie kobieta :) 29.07.09, 07:00
        Moja żona mowi coś do swojej mamy, weź kobieto i zrób coś tam.
        Na co Zośka (bawiąca się po cichu gdzieś tam w kącie pokoju) "mama
        to nie jest kobieta to Babcia Jadzia smile".
        Albo ma teksty w stylu "nie ma splawy zlobi się".
        • judyta230686 witajcie 30.07.09, 19:30
          Nasze dzieciaczki wiele przechodza znajoma zaczepila mnie na miescie
          i z tekstem ale ta twoja mala sie meczy smutne nie lepiej by bylo
          gdyby umarla.... juz mialam ochote jej pojechac ale jest ona szczera
          i zawsze mowi co mysli smutne ale bylam obojetna my ludzie dorosli
          tez w jakis sposob cierpimy np. nazekajac na wszystko ja wierze ze
          zosienka teraz przechodzi ciezkie czasy ale jesli Bog pozwoli jej
          zyc to w przyszlosci bedzie szczesliwa
          • jola23061978 Re: witajcie 30.07.09, 19:42
            I tak jest. Ja widzę po Oliwii że jest szczęśliwa, uśmiecha się bo
            ją przytulisz, dasz jeść, pogilgoczesz, pośpiewasz, weźmiesz na
            ręce. Ona nie jest nieszczęśliwa że nie widzi nie mówi nie chodzi
            jak inne dzieci bo ona nie zna innego życia a kazde życie w domku z
            rodzicami w miłości będzie rajem w porównaniu z bolesnym i samotnym
            życiem szpitalnym gdzie tylko kłucie strach i łzy.
            Ja wiele razy słyszałam, że umrze i tak będzie dla niej lepiej ale
            ani lekarz ani wyniki o tym nie decydują tylko "góra" kiedy
            przyjdzie czas odejść. Ja teraz mogę się starać ze wszystkich sił
            żeby nie cierpiała bo nie ma co ukrywac że każda niepełnosprawność z
            czasem może tez przynieść cierpienie bo przykurcze napięte mięśnie
            czy podwichnięte biodra ponoć cholernie bolą więc trzeba je
            rozruszac masować ćwiczyć prawidłowo układać itp

            pozdr
            Jola
          • gojapio Re: witajcie 30.07.09, 21:02
            Judytka,
            trudy naszych maluchów to też dobry okres na odsianie znajomych - ci
            najwierniejsi zrozumieją, że możesz być nieobecna ciałem i myślami,
            że możesz mieć fobię (tak to przyjmie większość) niewpuszczania do
            domu osób trzecich, ci niezasługujący i nic nie rozumiejący odpadną.
            Będzie Ci też bliżej do osób, które przeszły przez podobne męki, albo
            szerzej - mają dzieci. Jakoś mam np. problem z rozmową z moją
            bezdzietną koleżanką, która jakoś w pierwszym tygodniu życia Fi
            zapytała, czy można go odwiedzić w szpitalu... jej chyba nigdy nie
            wytłumaczę, jak wygląda i jak blisko cienkiej linii między życiem a
            śmiercią jest dziecko ważące mniej niż torebka cukru...

            • mamazosienieczki Re: witajcie 05.08.09, 20:29

              dlugo mnie tu nie bylo ale mam teraz ograniczony dostep do internetu
              Zosia od 21,07 wrociła na Zaspe tak zostala podjeta proba karmienia
              przez sade na poczatek 3ml i ladnie tolerowala teraz dostaje 9ml ale
              waga jest b niska bo tylko 760g wyniki badan sie poprawily ale ma
              podejrzenie grzyba sad lekarze mowia pani dziecko jest bardzo
              chore .... Zosienka ma wylonione 2przetoki przy czym jedna jest
              2lufowa i nadal pod respiratorem tak bardzo chcialabym ja juz zaczac
              kangurowac mala ma skonczone juz 2miesiace ponad i nadal stan ciezki
              • ewelajnawrocek Re: witajcie 06.08.09, 17:49
                Wierze, ze wszystko bedzie ok. Kazda z nas czekała na tę chwilę by
                przytulić dziecko do siebie. I Ty sie doczekasz..
              • gojapio Re: witajcie 06.08.09, 20:19
                Judytka,
                trzymamy kciuki za Zosieńkę, która ma fantastyczną wolę życia - dwa
                miesiące walki z werdyktami lekarzy, z których niejeden już skazał ją
                na przegraną, to jest wielki sukces. I musi się skończyć happy endem!
                Ściskam Cię mocno!
                Gosia
                • mamazosienieczki dziekuje 09.08.09, 19:50

                  jestem wdzieczna za wasze wsparcie to naprawde wiele dla nas mala
                  miala 08,08 pierwsza probe rozintubowania o 14,45 i wytrzymala do
                  22,30 jak ja zobaczylam bez rurki to prawie zemdlalam ze szczescia
                  nie moglam sie uspokoic och oby zaczely nastepowac poprawy mala dzis
                  wazy 770g przed nami jeszce dluga droga ale zyje wierzac ze Niunia
                  bedzie z nami w domciu za jakis czas dziekuje jeszce raz
                  • mamazosienieczki Re: dziekuje 22.08.09, 17:01

                    Dnia 19,08 nasza Zosienka odeszla do Boga jest teraz słodkim
                    Aniołkiem wszystkim rodzicom zycze zdrowia dla swych pociech i duzo
                    wytrwalosci
                    • donmari-2 Re: dziekuje 22.08.09, 17:17
                      (*)(*)
                      Śledziłam ten wątek...Trzymałam kciuki, co się stało? Zosia już nie
                      cierpi, niech spoczywa w spokoju...
                      • anjazzielonego Re: dziekuje 22.08.09, 17:24
                        o Jezu...
                        Tak bardzo Wam współczuję.....

                        Brak słów...
                        • kicius_85 [*][*][*]Zosieńko.. 22.08.09, 17:31
                          Śpij słodko aniołeczku...
                          Wszystkie aniołki w niebie napewno się Tobą zaopiekowały...
                          ehhsad((
                      • mamazosienieczki Re: dziekuje 22.08.09, 18:54

                        Zosienka miala wylew cun oraz niewydolnosc wielonarzadowa teraz
                        bryka z Aniolkami utrata dziecka bardzo boli ale mysl ze jest jej
                        teraz dobrze podtrzymuje na zyciu
                        • moniek7935 Re: dziekuje 22.08.09, 19:28
                          (*)dla Ciebie Zosienieczko...
                          Strasznie mi przykrosad
                          • u_brzoska [*] 22.08.09, 19:54
                            Moj Boże...
                            tak bardzo mi przykro
                            Spij w spokoju, Maleńka
                            [*]
                            • judyta789 Re: [*] 22.08.09, 20:52
                              Spij Aniołku :!!!
                              • asiek1982_8 Re: [*] 22.08.09, 21:12
                                Spij spokojnie Aniołeczku.[*]
                                • ag0000 Re: [*] 22.08.09, 21:33
                                  (*)DLA CIEBIE ANIOŁKU(*)
                                  • joannapa Re: [*] 22.08.09, 21:53
                                    judyta - byś odnalazła spokój ... i ukojenie ... i poradziła sobie
                                    z bólem ...
                                    • bluesun777 Re: [*] 22.08.09, 22:31
                                      (*) (*) (*)
                    • zabka11 Re:(*)(*)(*) 22.08.09, 22:55
                      Maleńka kruszynko(*)(*)(*)
                      Wyrazy ogromnego współczucia dla Rodziców....bardzo, bardzo mi
                      przykro...tak dzielnie kruszynka walczyła....
                      • adminka74 Re:(*)(*)(*) 22.08.09, 23:22
                        śpij aniołku, ważne że nie cierpisz (*)(*)(*)
                        • gojapio Re:(*)(*)(*) 23.08.09, 01:03
                          Judytko, Zosieńko, trzymajcie się, Dziewczynki... Tak bardzo trzymałam
                          za Was kciuki, wierzę, że Aniołkowi dobrze z innymi maluszkami, a Ty
                          najdzielniejsza z mam, wypłakawszy się do bólu, odzyskasz sens życia.
                          Ściskam mocno, mocno.
                          Gosia
                    • bartosztomasz Re: dziekuje 23.08.09, 09:43
                      Tak bardzo mi przykro
                      Spij w spokoju, Maleńka
                      [*]
    • ada-15 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 22.08.09, 22:27
      Bardzo współczuje , i mocno sciskam w tej trudnej chwili a czas ukoi
      rany.
    • anna_fv Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 23.08.09, 12:38
      tak bardzo mi przykro, ściskam Cię mocno ...
      • marzena280476 Re: martwicze zap jelit i wylew IVstopnia 23.08.09, 13:08
        Bardzo współczuję,z całego serca.
        Dla Zosi <*>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka