Mam pytanie czy miałyście podobny problem. Moi chłopcy bliźniaki
wcześniaki(32tyg urodz.) zaczęły mi chorowac jak tylko pojawi się kaszel
odrazu są świsty i skrucony oddech. Tak więc pod koniec maja najpierw
zapalenie oskrzeli, koniec czerwca zapalenie oskrzeli obturacyjne, niestety
musiał się odbyc pobyt w szpitalu leczeniem wziewnym (pulmikort, berodual) nie
odbyło się bez antybiotyku. Po wyjściu ze szpitala musieliśmy robic 6tyg.
inhalacje z pulmikortu mimo tego po zaledwie tygodniu wyjścia ze szpitala
jeden z bliźniąt szymonek znów mi zachorował mimio inhalacji i znów
skierowanie do szpitala. Uprosiłam lekarz ze w domu może dam rade go
wyleczyc(bo przecież drugi Kacperek był zdrowy a nie miałam opieki dla niego)
i rzeczywiście udało sie

(leczeniem wziewnym z pulmikortu i berodualu oraz
antybiotykiem). I niestety teraz znów u Szymonka pojawił sie kaszel wiec robię
mu inhalacje z atroventu(zamiast berodualu) i podaje deflegmin jak sie pojawi
swist odrazu robie pulmikortem i rzeczywiscie pomaga. Narazię czekam z wizytą
do lekarza nie chcę go znowu faszerowac antybiotykiem. Najgorsze ze nie
wiadomo jaka jest tego przyczyna. Lekarze podejrzewają przedwczesną astmę albo
alergie(niestety wizyta u alergologa dopiero w listopadzie) ale testów też nie
mogą zrobic bo sa za małe dzieci (02.09.09. mija roczek). Pościągałam firanki,
dywany, częściej sprzątam, na spacery boję się wychodzic ze może znów cos pili
w powietrzu. Może miałyście podobny problem, może doradzicie co mam robic bo
czasem jestem bez silna. Najgorzej żal mi maluszków zamiast cale dnie spedzac
na spacerach to my albo w szpitalu albo w domu chorzy.