Gość: Konrad
IP: *.averne.wox.org
22.04.01, 10:52
Witam Was serdecznie.
Mi osobiście udało się zdać egzamin za pierwszym razem.Nie bez kozery
umieściłem jednak temat w cudzysłowiu.Przecież to śmieszne, by to co w Polsce
nazywa się prawem jazdy było nim na serio.Zastanówmy się:po kilkunastu
godzinach spędzonych w sali wykładowej zaczynają się ćwiczenia
praktyczne.Trwają one średnio 20h.Czy według Was ktokolwiek jest w stanie
nauczyć się prowadzić auto w takim czasie?Przecież to absurd.Średnio połowa
tego czasu , to plac manewrowy i nauka parkowania z linijką.Reszta to jazda po
jednej trasie w mieście, w okolicach ośrodka egzaminacyjnego.To absurd!!!20 h i
z tego 10 na placu!Najprawdopodobniej ustawodawca ma dostęp do jakiś tajnych
ststystyk, które mówią, że najwięcej ludzi ginie w Polsce na parkingach przed
hipermarketami, a nie ma sensu uczyć kierowców takich rzeczy jak wyprzedzanie
czy jazda w trudnych warunkach.
Ja prawo jazdy zrobiłem 4 lata temu.Ale nie zakończyłem na tym swej edukacji.Od
2 lat biorę regularne udziały w szweckiej "szkole bezpiecznej jazdy Volvo".Tam
uczą mnie i wielu innych kierowców zachowania się w sytuacjach, które na drodze
mogą zdarzyć się każdemu.Są zajęcia na jeziorach (zamarzniętych oczywiście :-
)), specjalnych placach, torach itp.Ta szkoła na pewno nauczyła mnie wielu
rzeczy, ale najważniejsze jest to, że zrozumiałem, jak niewiele potrafię, i że
nigdy nie będę dobrym kierowcą.Nie ma dobrych kierowców.Rozmawiałem tam z
Kankunnenem, który powiedział mi,że jeśli ktoś mówi o sobie -jestem dobrym
kierowcą- jest idiotą.Nie ma człowieka, który zawsze potrafił by opanować
samochód.Powiedział mi jeszcze tak -są za to kierowcy bezpieczni, czyli tacy,
którzy wiedzą, że wiele jeszcze nie potrafią i jeżdżą poniżej granicu swych
umiejętności-.
Dlatego właśnie uważam,że nie ma co w Polsce karać młodych kierowców za ich
temperament, tylko po prostu uczyć, edukować, byśmy zrozumieli, że samochód to
coś bardzo pięknego, ale i cholernie niebezpiecznego i w każdych rękach może
być narzędziem zbrodni.