Gość: aga
IP: *.proton.net.pl
02.12.06, 17:14
Wczoraj zdawałam egzamin w Katowicach. Po raz pierwszy. Czekałam na termin
ponad 2 miesiace, w miedzyczasie wykupilam kilkanascie dodatkowych jazd,
jezdzilam też z bratem i znajomymi - kierowcami. Kazdy, łącznie z
instruktorami
twierdził że radzę sobie dobrze. Po zdanych testach poszłam na plac, samochód
w
polu ustawił mi egzaminator, ustawił go tak że był prawie przy słupku. Przy
próbie ruszenia słupek się przewrócił. W samochodzie spędziłam 10 sekund i
pan
przerwał egzamin. Nawet nie miałam szans rozpocząć jazdy. Następny termin 9
lutego. Już napisałam odwołanie, w poniedziałek je zanoszęi w Ośrodku gdzie
robiłam prawko powiedziano że
teraz coraz częsciej kursanci wygrywają w odwołaniach. Teraz są kamery wiec
łatwo sprawdzić kto ma rację. Będę się domagać powtórzenia ( hehe, jak można
powtórzyć coś czego się nawet nie miało szansy zacząć) egzaminu wcześniej niż
za dwa miesiące.Jak nie uda mi się tego
wywalczyć zainteresuję tym prasę bo to jest paranoja.Nie podaruję tego. Tyle
czekania na to, żeby
nawet nie mieć szans zaczęcia jazdy.