Dodaj do ulubionych

Pierwsza jazda

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 16:32
Dzisiaj odbyłem pierwszą jazdę w ramachu krsu prawa jazdy. Nigdy nie miałem
styczności z samochodem, nigdy nim nie jeździłęm, a mam już 20 lat na karku :)

Chciałbym się dowiedzieć jak wspominacie waszą pierwszą jazdę samochodem.
Chcę się dowiedzieć, czy wszyscy byli tacy w cudzysłowie "zdolni" jak ja, czy
od razu chwycili, o co biega :)

Czego nie zapomnę:
- przy pierwszym wyjeździe z placu, dałem nie ten kierunkowskaz co trzeba i
zatrzymałem sięprzy krawężniku
- przy szybkim kręceniu kierownicą włączyłem wycieraczki i płyn do
spryskiwaczy
- zatrzymałem się za daleko od linii stopu, ciężarówka jadąca za mną
zatrzymała się o centymetry za tyłem auta
- druga ciężarówka zaczęła bawićsięw wyścigi i wyprzedziła mnie (zawału o
mało nie dostałem jak przejeżdżała)
- trzymałem ręce ściśnięte na kierownicy - normalnie paraliż ;p
Obserwuj wątek
    • no-comments Re: Pierwsza jazda 14.04.07, 16:56
      Gość portalu: kristoverus napisał(a):

      > Dzisiaj odbyłem pierwszą jazdę w ramachu krsu prawa jazdy. Nigdy nie miałem
      > styczności z samochodem, nigdy nim nie jeździłęm, a mam już 20 lat na karku :)
      >
      > Chciałbym się dowiedzieć jak wspominacie waszą pierwszą jazdę samochodem.
      > Chcę się dowiedzieć, czy wszyscy byli tacy w cudzysłowie "zdolni" jak ja, czy
      > od razu chwycili, o co biega :)
      >
      > Czego nie zapomnę:
      > - przy pierwszym wyjeździe z placu, dałem nie ten kierunkowskaz co trzeba i
      > zatrzymałem sięprzy krawężniku
      > - przy szybkim kręceniu kierownicą włączyłem wycieraczki i płyn do
      > spryskiwaczy
      > - zatrzymałem się za daleko od linii stopu, ciężarówka jadąca za mną
      > zatrzymała się o centymetry za tyłem auta
      > - druga ciężarówka zaczęła bawićsięw wyścigi i wyprzedziła mnie (zawału o
      > mało nie dostałem jak przejeżdżała)
      > - trzymałem ręce ściśnięte na kierownicy - normalnie paraliż ;p

      Rozbawiłeś mnie, ale powiem szczerze, że to chyba wiele osób tak ma:) To żeby
      pociągnąć wątek- mój pierwszy wyjazd na miasto:
      1. Najpierw też wycieraczki:D - było ciemno na placyku więc próbując wymacać
      kluczyk i odpalić silnik- włączyłam właśnie wycieraczki
      2. Na skrzyżowaniu pomylilam hamulec z gazem- efekt- stanęłam jak wryta na samym
      środku skrzyzowania blikując ruch (na dodatek wyjeżdzałam z podporządkowanej)-
      na dodatek ze stresu nie mogłam uruchomić na powrót silnika,
      3. jeździłąm jak pijany zając to zajeżdzając drogę tym na lewym pasie to pikując
      prosto w krawężnik podczas gdy instruktor powtarzal jak mantrę- bliżej prawej,
      za blisko prawej i tak w kółko
      4. dodawanie gazu przy wchodzeniu w zakręt zamiast zwalniania- biedni kierowcy,
      którym po zakręcie pakowałam się na pas:/
      5. Oczywiste mylenie biegów wszelakich w najprzeróżniejszych kombinacjach plus
      ruszanie na dwójce
      6. próba pokonania ronda na skróty- czyli zawrócenia tuż przed rondem dopóki
      instruktor nie zwietrzył mojego zamiaru i nie naprowadził "na prostą"

      i parę jeszcze głupot, które szybko nie mijały więc glowa do góry- kiedyś się
      będziesz z tego śmiać i fajnie wspominać:) Pozdraiwam
      • alnova Re: Pierwsza jazda 14.04.07, 18:14
        Hehe, no to może kilka moich wpadek, może nie wszystkie na pierwszej jeździe,
        ale za to w ciągu dwóch pierwszych tygodni samodzielnej jazdy moim autkiem
        (prawko zrobione 12 lat temu i nigdy za kierownicą):
        1. włączanie się do ruchu, zdążę - nie zdążę? decyzję, że jednak zdążę podjęłam
        jak już bym nie zdążyła.... (szczęśliwie to było w elce)
        2. przejazd przez przejazd kolejowy, zwolniłam na maxa i zapomniałam zredukować
        bieg (jechałam na 4)- efekt, samochód mi zgasł na torach, za mną następny
        kierowca "lekko" spanikowany...
        3. wycieraczki przy parkowaniu - zaliczone :)
        4. po wyjeździe z myjni nie sprawdziłam ustawienia lusterek, skutkiem czego
        wielkie zdziwienie przy włączaniu się do ruchu... patrzę i nic nie widzę
        5. pierwsza jazda moim samochodem, ruchliwe skrzyżowanie, ruszanie pod górkę -
        blokada mi się jakaś włączyła, próbowałam z 10 razy, oczywiście awaryjne
        włączone, skończyło się szybką zmianą miejsc - to był koszmar. Żeby było
        ciekawie, ani nigdy wcześniej, ani później nie miałam z tym problemu...
        6. o tym, że próbowałam się włamać na parkingu do obcego auta, bo pomyliłam z
        moim, nie wspomnę... :D
        Więcej grzechów nie pamiętam, choć pewnie coś by się znalazło :) Jak sobie
        przypomnę to uzupełnię listę :))
        Pozdrawiam
        • alnova Re: Pierwsza jazda 14.04.07, 18:52
          A wiedziałam, że coś jeszcze...:D
          7. Raz jechałam nocą po mieście na długich, a raz na postojowych... Wprawdzie
          krótko, ale zawsze. Co najdziwniejsze, nikt mi nie "zamrugał", że coś nie tak jest.

          Na szczęście wpadek już coraz mniej :)Zdecydowanie!!!
        • no-comments Re: Pierwsza jazda 14.04.07, 21:22
          alnova napisała:


          > 6. o tym, że próbowałam się włamać na parkingu do obcego auta, bo pomyliłam z
          > moim, nie wspomnę... :D
          > Więcej grzechów nie pamiętam, choć pewnie coś by się znalazło :) Jak sobie
          > przypomnę to uzupełnię listę :))
          > Pozdrawiam

          Hah tym mnie powaliłaś ze śmiechu na kolana, ale skoro już mówimy o wpadkach
          tych już po pierwszej jeździe to jeszcze parę przyklądów z zycia wziętych i
          myślę, że autor postu od razu przestanie oceniać się aż tak samokrytycznie
          stwierdzając, że mogło być gorzej:

          1. zmienianie biegów- środek kursu- wrzucenie piątki zamast trójki, wrzucanie
          wstecznego zamiast trójki (na rany nie pytajcie jak- do dziś nie wiem)- aż dziw,
          że mnie instruktor za to nie udusił, próba ruszenia na wstecznym (oczywiście
          zamiarem była jazda do przodu), no i raz udało mi się wrzucić jedynkę zmaiast
          trójki (no tu to juz bym się sama udusiła).
          2. skręcanie- zaliczanie krawężników, tudzież skręcanie tak zwane kwadratowe-
          czyli największym kwadratowym łukiem- raz tym sposobem mało nie rozjechałam
          radiowozu (policjanci z wrażenia aż zastygli).
          3. kilkakrotne zjechanie z drogi i skręcenie w prawo oczywiście bez
          kierunkowskazu ze świętym przekonaniem, że "no przecież jadę prosto".
          4. Ignorancja poziomych znaków drogowych, a raz udało mi się nawet nie zauważyć
          sygnalizatora:/
          5. A co do drogowych to w środku piękngo dnia zajechalam z nimi na parking przy
          zdumieniu innych instruktorów i zapewne uciesze kursantów.

          Tak więc kristoverus wiele jeszcze przed Tobą;D

          Alnova- jesteś świetnym przykładem, że wpadki się mogą zdarzać (zwłaszcza nie
          mając doświadczenia), ale trzeba wsiadać do auta i jechać dalej, dzięki, że
          poprawiłaś mi humor:)
          • alnova Re: Pierwsza jazda 15.04.07, 00:05
            no-comments napisała:

            > Alnova- jesteś świetnym przykładem, że wpadki się mogą zdarzać (zwłaszcza nie
            > mając doświadczenia), ale trzeba wsiadać do auta i jechać dalej, dzięki, że
            > poprawiłaś mi humor:)

            Heheh, Twój nick mówi sam za siebie :D
            Cieszę się, że tak to oceniłaś. Bałam się, że będę tu dobrym przykładem złego
            przykładu, i że inni kierowcy zlinczują mnie, albo odeślą z powrotem na kurs :)
            Pozdrawiam baardzo serdecznie i mam nadzieję, że następnym razem humor poprawię
            dobrym dowcipem, a nie moją kolejną wpadką :D
    • watashi79 Re: Pierwsza jazda 15.04.07, 04:11
      na jazdach po raz pierwszy w życiu siedziałem po stronie kierowcy, a instruktor
      mi pro forma opowiedział o światłach i generalnej obsłudze (bo stwierdził, że
      musi), a potem: "to już wszystko Pan wie? to jedynka, lewy kierunek i jedziemy."
      (aaaargh! przecież to jest już *ulica*! tu są samochody i one się ruszają!!).
      miałem oczywiście małe problemy z koordynacją, czasami biegi nie chciały mi
      wchodzić, czasami gasł silnik, "za blisko prawej"... ale generalnie było dobrze.
      ponoć.

      zdaje się, że najgłupszą rzeczą którą uporczywie powtarzałem na początku było
      wciskanie sprzęgła przy każdym hamowaniu :)

      raz miałem problem z wrzuceniem biegu do tego stopnia, że mało nie zjechałem z
      jezdni (byłbym na krawężniku, gdyby krawężnik tam był), bo walczyłem dzielnie z
      wrzuceniem dwójki przez cały zakręt i po wyjechaniu z zakrętu zabrakło mi już
      mocy przerobowych na ogarnięcie wszystkiego :D

      raz też po zjechaniu na stację benzynową instruktor kazał przełączyć na
      pozycyjne, co też uczyniłem. potem po wyjeździe ze stacji jedziemy, jedziemy,
      instruktor coś opowiada o czasach PRL ;) w pewnym momencie wtrąca "jedziemy na
      pozycyjnych" i jakby nigdy nic od razu powraca do opowiadań :D od razu mi się
      skojarzyło, że pewnie nie raz zaglądał śmierci w oczy i takie błahostki nie
      robiły na nim najmniejszego wrażenia :D

      a, jeszcze raz mi się pomyliły światła (na skręcie w lewo w jerozolimskie pod
      dw. zachodnim)... to było wyjątkowo głupie (zamyśliłem się :-/), choć i tak
      miałem wolną drogę, więc co najwyżej instruktor by trochę posiwiał :)

      na jazdach standardem też było, że w którymś momencie wiedziałem gdzie jestem,
      ale za diabła nie miałem pojęcia jak się tam znalazłem. na jednym egzaminie
      rozbawiłem tym egzaminatora, bo pod koniec wymieniał mi co zrobiłem źle a co
      dobrze, a ja się na niego patrzyłem nieco zdziwionym wzrokiem i stwierdziłem, że
      nic z tego nie pamiętam :D przypomniałem sobie dopiero po dłuższej rozmowie hehe :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka