Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 15:04 a u mnie minął dokładnie rok odkąd zaczęłam z nim jeździc. wspominam teraz wszystko z jeszcze większym sentymentem i czasami jak się tak zamyslę to łzy napływaja do oczu na wspomnienie tamtych chwil i tego wyczekiwania na kolejne jazdy. teraz jak sobie czytam te posty co po niektórych to troche się śmieje, bo jak to mozliwe, że wszystkie(prawie) zakochały się w swoim instruktorze. i te uczucia i spotkania sa tak podobne i te podrywy ze strony instruktorów sa takie identyczne, ten sposób działania i bajery. wszystko się powtarza, a jednak każda z nas traktuje to tak, jakby to ona wiedziała najlepiej co i jak czuje.ze mną tez tak było, jest... nie wiem.wiem tylko, że żaden facet nie działał tak na mnie jak on...i działa:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:44 a co tak zacichli?? mnie się coś zebrało na wspomnienia i chciałam z kims powspominac... ale chetnych brak:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agusss Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.kolornet.pl 14.08.08, 13:55 skonczylam jazdy z moim instruktorem, jest mi strasznie smutno, az nawet same lzy cisna mi sie do oczu!! Robiac cos w kuchni wszystko lecialo mi z rak...ja zbyt wrazliwa jestem na takie rzeczy!! Bylo bardzo, bardzo milo, komplementy instruktora, ta luzna atmosfera, zarty, rozmowy, to minelo bezpowrotnie!! :(:( musze sie teraz jakos "poskladac" :(:( on oczywiscie mowil, zebym go odwiedzala, pisala smski, jakies luzne spotkanko tez, ale jejciuuu jak mi przykro!!! :( trzymajcie sie wszystkie teskniace...! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 14:52 oj i mnie sie tęskni...:( normalnie nie było jeszcze faceta przy którym czułabym sie tak jak przy nim. oj fajnie było:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ech... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 15:08 gdyby tak jeszcze raz usiąśc obok niego, nie w samochodzie. tak ... przy kawce...gdyby jeszcze chodź raz łasił sie do mnie, gdyby tak jeszcze raz pogadac i powygłupiac się, gdyby tak jeszcze raz mnie pocałował... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 22.08.08, 19:44 Witajcie ...o matko jak mnie tu dlugo nie bylo, ale juz jestem....na chwilke:) i najlepsze ze mi wcale nie przeszlo, zebyscie sobie nie myslaly ze narobilam szumu i i skonczyla sie milostka:) tak naprawde adal czasem plakac mi sie chce i normalnie z reka na sercu nie ma dnia kiedy bym o nim nie myslalam, ale jakos sie trzymam wiadomo nie jest to takie wyraziste jak kiedys ale jest! wiem ze moj instruktot( moj hehe) nie pracuje juz w osrodku w ktorym to wszytko sie zaczelo, i kontakt sie urwal zmienilam numer ale korci mnie aby nawiazac kontakt Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.08.08, 12:23 Mi chyba za bardzo dosrał, żebym mogła myśleć o nim tak, jak kiedyś. Ale kumplem jest w porządku. Trochę z niego rozkaprzyszony dzieciak, trochę egoista, trochę wyrachowany - normalny facet. Ale jest ciepły, serdeczny, można na niego liczyć. Jak się oddzieli autokreację od tego, co naprawdę sobą reprezentuje, to wartościowy chłopak, rozgarnięty, inteligentny, błyskotliwy, na pozionie (!!!) - rzadkość. Ciepło go wspominam i będę myśleć o nim dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:18 ło matko jak mi źle. muszę się wypłakać, bo nie moge juz. nadeszła właśnie ta chwila (o jak czesto ta chwila nadchodzi) że już niczego nie wiem tylko oprócz tego, że jego chcę. juz prawie od roku nie mam z nim kontaktu, poza wzrokowym!!! o matko kontakt wzrokowy!!! czuję sie jak w podstawówce, szaleje z radości z kontaktu wzrokowego. ale on jest tak we mnie wpatrzony jak mnie widzi, że mam ochote tylko trzepnąc go po łbie i zapytać czemu nie chce do mnie zadzownić. pewnie by chciał, ale po tym co zaszło i jak go skrzyczałam i po całej tej krępującej sytuacji, która miała miejsce kilka miesiecy temu nie ma odwagi nic zrobic. widze to w jego oczach. chciałby, ale czeka jakby na moje pozwolenie, a ja nie mogę nic zrobic. dosłownie nic. jakie to wszystko posrane. to jest mój problem juz od roku i nie moge sie z tego wyleczyć.nie pomaga zajmowanie sie innymi sprawami, rozwój zawodowy, nic...tylko on sie liczy. on zajmuje co najmniej 80% każdej minuty mojego zycia.tak często o nim mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:21 Może terapia u psychologa albo psychiatry ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:31 dzieki za rade:) jestem raczej typem, który wiele nie lubi mówic o swoich problemach innym ludziom prosto w oczy. co innego na necie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:53 Zadręczasz się. Może spróbuj poznać kogoś innego ? Idź na imprezę i przestań myśleć o nim. Ja sama miałam taki etap,że ciągle myślałam o swoim instruktorze,ale powiedziałam sobie ,że i tak nie będziemy razem. On wszystkim kursantkom mówi takie miłe słówka,ale najgorsze było gdy złapał kierownicę i moją dłoń miał taką gorącą hmmmm... Zapomnij o nim. :) Nie warto marnować życia dla facetów. Ja mam trochę trudniej, bo jednak od czasu do czasu w czasie jazd wraca to uczucie, a może jednak ... Jeszcze tylko 15 godzin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:08 jejku jak ja Ci zazdroszczę!!! tez bym chciała jeszcze pojeździć:)) ale to już dawno za mna.a z innym facetem...hmmm, przechodziłam to. nie pomaga.tez wiem, że z nim nie będe. tłumacze to sobie ciagle i czasami nawet jakby już rozumiem:) ale jak przyjdzie czasem ta tęsknota to nic już jej nie zabije. a to jak on traktuje inne kursantki to ja dobrze wiem:) on nie nalezy jednak do typu macho przystojniaczek. jest naprawde inny i wiem, że nie ma powodzenia wśród kobiet, chociaz na jego urok osobisty czasem sie złapia takie naiwniaczki jak ja:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:19 Oj,dziewczyny,Wy tęsknicie za instruktorami,ja niestety bardzo tęsknię za EGZAMINATOREM.Taki z niego przystojniak,ale cóż,zajęty,mogę sobie tylko na niego popatrzeć,ale po co on na mnie patrzy,jak czasami jestem pod WORDEM,to się gapi.Po co to robi,przecież on ma żonę.Też od roku nie mogę o nim zapomnieć ,to koszmar,z którym nie umiem sobie dać rady ,czuję się jak nastolatka,a jestem starą "babą",chyba niezłą "starą",bo inaczej by pewnie ten ślicznoszek nie zwrócił na mnie uwagi.Najgorsze jest to,że będę niedługo zdawać w tym Wordzie jeszcze jeden egzamin,boże,jak ja to przeżyję,napewno GO spotkam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:38 a to ci dopiero:)) egzaminatora to na pewno dobrze nie zdazyłas poznac a tu widzisz. a to że ona ma żonę to nie znaczy, że nie może mu sie spodobac inna. mój instruktor tez ma żonę!!! o zgrozo!!! nigdy bym siebie nie podejrzewała, że zakocham się w żonatym! ale cóż. miłośc jest slepa i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:50 W moim WORDZIE plac manewrowy jest tak usytuowany,że kursanci mogą patrzeć na odbywające się egzaminy na placu,ja gdy miałam przerwy w jazdach ,to instruktor zostawiał mnie w Wordzie i tam czekałam na kolejkę jazdy no i tak "wypatrzyliśmy się "z egzaminatorem .Zakochać się w żonatym niczego dobrego nie zapowiada,ale jak się odkochać?Jak teraz trafię na tego egzaminatora na egzaminie,to chyba niczego nie będę potrafiła wykonać,a jak się zachować,nie wiem,zawsze byłm odważna,a teraz nie wiem,co zrobię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:55 a słuchaj, ja tez sie zachowuje jak nastolatka, chociaz mam więcej latek:) normalnie jak mojego widze to tak się zawstydze ze czasem to spuszcze tylko głowe w dół i juz. to własnie jest argument, żeby z tym skonczyc i nie myślec - z żonatym to nic więcej sie nie da jak tylko głupi romans, który skrzywdzi wiele osób. a Tobie powodzenia na egzaminie:P z drugiej strony jakbys na niego trafiła to pewnie by Cie nie oblał;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 11:01 Obym na Niego nie trafiła,bo czuję ,że jak będę miała u Niego zdawać,to nie wykonam nic(tak na marginesie,to prawko kat b już mam zdaję inną kat i niestety mogę na tego faceta trafić). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 11:08 dreszczyk emocji jest, nie? ja np bardzo lubiłam te chwile przed. przed jazda czy innym spotakniem. to było takie super uczucie oczekiwania, podniecenie itp., nic tego nie przebije, oprócz faktycznego spotkania z nim:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 13:36 Romans z żonatym-to dobrze nie brzmi,ale pozostały by wspomnienia,których nikt nikomu nie odbierze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:05 wiesz... ja czasem nawet sobie mysle własnie tak, ze gdyby miec chociaz romans. te kilka, kilkanascie niezapomnianych chwil... łoj, ale fajnie by było... ale jak zaczne mysleć co potem to wracam na ziemie:(( niestety, bo człowiek czasem chce przezyć coś zakazanego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:24 Jestem za tym,żeby marzenia realizować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:33 no dobra, a co jeżeli Ty będziesz miała taka mozliwośc z tym egzaminatorem? wejdziesz w to? młoda ma ta żonę? i on w ogóle młody? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:48 Nie wiem,w jakim wieku jest żona,On ma 29 lat-oby nie czytał,a nóż skojarzy,że o nim piszę.Pewnie,że wejdę w to-życie jest zbyt krótki,żeby się zastanawiać,czy to zrobić ,czy nie.ŻONY NIE CZYTAJCIE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:51 diablica z Ciebie:D ja miałam mozliwośc wejśc, byłam bardzo blisko, może nawet za blisko. ale chyba sumienie mnie ruszyło i później jak juz zrezygnowałam to zachciało mi sie go tak bardzo, że do tej pory lecze się z niego...:( a co by było gdybym miała ten romans... uuuu... leczyłabym się pół zycia chyba,bo przeciez w końcu kiedys by sie skonczyl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:17 Wytrzymałam rok bez niego ,wytrzymam i drugi aż w końcu Go upoluję.Jestem zdrowo stuknięta,ale lepiej cierpieć wiedząc,że nie mam już żadnej szansy niż nie spróbować i myśleć ciągle o Nim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:24 myslę dokładnie tak jak Ty. ale jednak robie troche inaczej. moja sytuacja jest jednak trochę skomplikowana i ja nie mogę zrobic zadnego kroku poza subtelnymi zachetami do kontaktu:) ale to takie zabawy raczej. zobaczymy czy kiedys się skusi. jak cos zadziała to dam znac:) Odpowiedz Link Zgłoś
xadam30 Re: Ach ci instruktorzy....:) 25.08.08, 15:33 Zastanówcie się co robicie. Postawcie się na miejscu tych żon. Nie stać Was na kawalerów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:45 Wszyscy przystojni kawalerowie są już zajęci ,niech każdy w życiu robi to, co chce.Nie jestem święta i mi to nie przeszkadza i nie zamierzam się zmieniać.Świętych ludzi w tym kraju jest MAŁO!!! Odpowiedz Link Zgłoś
xadam30 Re: Ach ci instruktorzy....:) 25.08.08, 15:48 Pamiętaj: nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 16:13 Umówię się z Nim na randkę dopiero wówczas,jak będzie stanu wolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 16:17 Jeżeli jesteś uczciwym facetem,doceniam to,ale pamiętaj,że nie każdy facet taki jest.Po diabła ten facet się na mnie ciągle gapi.Kursantka zalicza u Niego polac manewrowy,przy wykonywaniu łuku,podczas jazdy do tyłu przejechała kołem przez linię,a on nawet tego nie zauważył,bo się gapił na mnie zrobiła górkę i pojechali do miasta.Taka dziewczyna nie powinna wyjechać z placu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.08, 18:50 a co do egzaminatora to hmmm moj tez chcial mnie w ten sposob przepchnac ale jak juz wszyscy zobaczyli jak pachlek leci to tylko w aucie zaczal mowic ze chcial zebym zdala ale tego nie szlo nie zauwazyc hehe, takze wydaje mi sie ze egzaminatorzy to juz tacy sa albo z natury sa optymistycznie nastawieni i probuja pomoc, albo poprostu ladniejszym laskom przymykaja oko, mialam tak dwa razy (mlodzi panowie) niektorzy twierdza ze uroda w zyciu sie przydaje;) wiadomo egzaminator nie zakocha sie ale zawsze jest szansa ze tak poprostu zdajemy egzaminy choc wcale na to nie zaslugujemy:) Odpowiedz Link Zgłoś
kokoseasy Wiola 25.08.08, 19:57 Wiola, miałaś chociaż okazję rozmawiać z tym egzaminatorem, czy tylko od samego patrzenia się zakochałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Wiola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 20:05 Od samego patrzenia się nie zakochałam i nic więcej nie napiszę,nie lubię,jak ludzie wpieprzają się w nie swoje sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.08, 18:41 xadam30 napisał: > Pamiętaj: nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu. Swieta racja, adamie:) ja postapilam zgodnie z twoim rozsadnym przykazaniem, niepowiem nie jestem szczesliwa z tego pwodu ale nie potrafilam odebrac szczescia komus. w kazdym badz razie do tej pory cierpie lecz nie zaluje, tak musialo byc.choc czasami mam takie mysli, ze moglam walczyc o swoje szczescie ale to tylko mysli...i nic juz tego nie zmieni:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 22:16 To był joke? To: > Wszyscy przystojni kawalerowie są już zajęci ,niech każdy w życiu > robi to, co chce.Nie jestem święta i mi to nie przeszkadza i nie > zamierzam się zmieniać.Świętych ludzi w tym kraju jest MAŁO!!! Zaznaczam, że mój facet był wolny. Jeśli to nie był żart: życzę Ci z całego serca, żeby Twój mąż Cię zdradzał, i żeby zostało z ciebie stare, zgorzkniałe, niewyżyte próchno. Odrobinę empatii. Choć z drugiej strony... jak szanować takiego frajera, który zdradza żonę? Jakbym takiego "upolowała", automaycznie zaczęłabym się nim brzydzić. Fraker. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:54 Gość portalu: Wiola napisał(a): > Nie wiem,w jakim wieku jest żona,On ma 29 lat-oby nie czytał,a nóż > skojarzy,że o nim piszę.Pewnie,że wejdę w to-życie jest zbyt > krótki,żeby się zastanawiać,czy to zrobić ,czy nie.ŻONY NIE > CZYTAJCIE!!! Z takiego samwgo założenia wyszłam. Idiotyzm. A potem MÓJ FACET przyszedł do mnie do pracy ze swoją kursantą 13 godzina kursu ślimacząc się z nią, a że ona była moją klientką nie mogłam nikomu wpie..ć. A to jest _wierzchołek_góry_lodowej_tych_akcji_. Myśllicie, że to fajnie? Nie myślicie tak, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 22:11 Zresztą może to potwierdzić no_comments z tego forum, bo zadzwoniłam do niej wtedy zaryczana i waliłam tekstami z typowego melodramatu: "No Comments, jaka ja byłam głupia!" :D Potem nigdy słowem nie wspomniałam mu o tej akcji, nigdy się też nie pdegrałam, mimo, że miałam okazję, za pomocą instruktora, czy kursanta. Teraz zresztą też mam możliwość i to by go najbardziej ubodło, ale też nie czuję potrzeby robienia mu przykrości i... zniżania się do tego poziomu. Nie jesteśmy w liceum. Reasumując: jaką macie pewność, że ten cudowny facet nie okaże się jeszcze jednym ..ym frajerem? Ja też byłam pewna, że mo boski instruktor... ta, jasne;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:50 Dziewczyny, błagam, dajcie sobie spokój, bo się naprawdę ładnie przejedziecie. Ja już nie chcę wyciągać tego wszystkiego na forum. Ale nie warto. Zostaje niesmak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach te laski naiwne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 14:57 hmm, czy naiwne? a Ty tez mówisz kobietom że chciałbys być z nimi, podrywasz i mówisz miłe rzeczy, a tak naprawdę myslisz inaczej i się po prostu bawisz? dla mnie to nie jest naiwnośc tylko chamskie cechy u faceta. więc może najpierw zastanów się czy warto oceniać relacje, w których nie masz żadnego udziału. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach te laski naiwne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 15:00 a żebyś Ty wiedział,jak bardzo naiwni są faceci,tylko żaden się do tego głośno nie przyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach te laski naiwne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 15:10 haha:DDD dobrze powiedziane. ja ze swoim instruktorem stwierdzilismy, że już nie wiemy kto kogo bajeruje:) czy ja jego czy on mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach te laski naiwne IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.08, 19:20 wydaje mi sie ze nikt nie powinien dyskutowac o tym czy to milosc czy zauroczenie jak to tu bywa, bo to niczego nie zmieni, niestety latwo sbie tak dyskutowac obok...a jak jest naprawde i jak to boli to wiemy same, tak jak np podbno gustach sie nie dyskutuje:D.ja juz nigdy nie wpakuje sie w taka znajomosc, poprostu jak slysze jestem instruktorem...to dla mnie inaczej jestem zonatym frajerem i chce sie zabawic:)tak mi sie zakodowalo jakos hehe.ale wiem jedno hmmm tak naprawde co jednak jest bardziej uciazliwe: bylo...NIE minelo...jednak.niestety.fuck:-/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 20:00 zamiast zając się swoimi sprawami i swoim życiem to ja siedzę i płaczę. nie widziałam go już kilka dni i szaleje jak nie wiem co. zamiat wziąć się w garsć to pozwalam mu zawładnąć całym moim życiem...strasznie się to ostatnio nasiliło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 20:52 Wiesz co,a gdyby tak pracować w tej samej branży,co on, to chyba dobry pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 21:39 że niby ja instuktorka:) kiedyś pomyślałam o tym nawet:D ale moja kariera zmierza już w innym kierunku i zamiast się własnie skupić na niej, kiedy mogę coś osiągnąc to ja nie mogę się na niczym innym skupić tylko na nim. zawaliłam trochę przez to moich spraw, bo niekóre mogły się całkiem inaczej potoczyć, gdybym wzięła się za robote. no, ale człowiek zakochany to bezmózgowie chyba. co innego chyba gdyby to uczucie było przez niego pielęgnowane, wtedy może już byłabym spokojniejsza i zajęłabym sie sobą.ale narazie... no nic, staram się wziąć życie w swoje ręce i na tym pozostać musi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 21:40 a Ty Wiola ile razy średnio go widujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiola Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.08, 18:28 Ja widuję Go kilka razy w miesiącu ,czasami mam już dość wszystkiego,najchętniej wyjechała bym gdzieś daleko może to by pomogło . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.08, 20:06 ja tez o tym myślałam, ale tak naprawde to pewnie bym cholernie tęskniła i nie chciałabym być długo w miejscu gdzie go nie ma.chociaż paradoksalnie przy mnie tez go nie ma i jakoś to musze przetrawic. najśmieszniejsze jest to, że pewnie gdybym go lepiej poznała i byśmy mieli ten romans to pewnie ja bym go skończyła. może nawet szybciej niż by się zaczął. takie mam przeczucie, ale dopóki nie zasmakuje tego to będę się zadręczac całe wieki. nie wiem naprawde jak się z tego wyleczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo kv vk;op;h 29.08.08, 22:35 PATRZEĆ NIE MOGĘ NO PO PRODSTU ZXAJEBISTY POMYSŁ OPOWIEDZIEŹĆ CI TROCHĘ O TYM?? POWODZENIA Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach te laski naiwne 29.08.08, 22:17 a żebyś Ty wiedział,jak bardzo naiwni są faceci,tylko żaden się do tego głośno nie przyzna. buahahaha, bo frajernia na to nie wpada :D ja naiwny? skądże ja przynajmniej robię ich w h.ja tak, że oni nawet się nie orientują, frajerzy, z Moim zresztą nac czele, wpadają na to znacznie później - i to jest piękne:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.11, 08:25 Maricia,zaglądasz tu czasami? Odezwij się!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:39 Nie warto marnować życia dla facetów. święte słowa:) Przestańcie się zadręczać. Zakochanie to jak grypa. Tylko trwa trochę dłużej, ale góra 4 lata (!). A żeby kogoś pokochać, trzeba z nim przebywać i mieć się czym karmić;) Jak zaczynałam jazdy, pracowałam w środowisku ludzi, dla których określenie "prosty, jak budowa cepa" to mało powiedziane - margines społeczny, prymitywizm, etc. Na tym tle mój instruktor... jezuuu, ja kogoś takiego szukałam, jak cholernie rzadko zdarza się facet na poziomie, inteligentny, błyskotliwy, z którym można porozmawiać o wszystkim, pełen humoru, radości życia, jezu, ten jego optymizm, cięty dowcip, te nasze gadki w eLce, poezja. Facet moich marzeń, nie ważne, że przeczytał w życiu tylko Psa, który jeźdzl koleją... nie, tutaj to poważnie było bez znaczenia, mój instruktor i bez tego był na poziomie. Ba, nie dość, że inteligentny, kontaktowy, przemiły, ciepły... to jeszcze zabójczo przystojny (o tym, jak bardzo patrzyłam na niego właśnie "przez pryzmat" tej otoczki, przekonałam się dopiero, kiedy to wszystko oklapło). Poznałam go bliżej. Nie ma co wyciągać tego wszystkiego, było - minęło. Facet odbiegał daleko od ideału. I naprawdę żałuję, że nie pozostał tym cudownym Panem Instruktorem, tym kochanym facetem, najlepszym kumplem i że nie mogę teraz siedzieć i beczeć w poduszkę, że straciłam faceta swojego życia. Na prawdę żałuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:47 Jak się z kimś śmiga 30 godzin, 60, 80, jak w moim wypadku, facet może wydawać się świetny. Ale jeśli poznaje się to wszystko od kuchni, przestaje być różowo. Okazuje się, że taki facet jest na przykład troszkę przygłupim karierowiczem kopiącym dołki pod innymi, wchodzącym w tyłek przełożonym kosztem innych ludzi, niewyżytym frajerem, który swoje problemy z pożyciem małżeńskim i kompleksy rekompensuje na młodych i kompletnie nie znających życia dziewczynach, którym może imponować. Broń Boże nie mówię w tej chwili o Moim Instruktorze - akurat na tego typu przypadki mieliśmy to samo zdanie. Ale tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 06:53 Podajcie przepis,jak skutecznie wybić sobie tego faceta z głowy.Wiem,że taki związek do niczego dobrego nie doprowadzi,pozostanie smutek i żal,ale od czternastu miesięcy nie mogę dojść do siebie.Ale bardzo głupia jestem.A najgorsze jest to,że niedługo idę na ten pieprzony egzamin i znowu facio gdzieś mi mignie.Osiemnastolatką nie jestem,powinnam być mądrzejsza,ale to nie jest takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 09:28 powiem tak: mój zdrowy rozsadek doprowadził mnie do takiego stanu emocjonalnego, ze byle spojrzenie wywołuje u mnie stan przedzawałowy niemalże. z jednej strony ciesze sie, że nie doprowadziłam do niczego między nami, nie pozwoliłam mu na nic własciwie. teraz żałuję tego okropnie, ale wiem, że i ten żal przejdzie. po roku moje uczucia do niego urosły do niewyobrażalnych rozmiarów. ale mimo tego wszystkiego ciesze się, że zmusiłam sie do posłuchania rozsądku. rozsądek i sumienie to jednak najlepszy doradca. teraz cierpie okropnie i w chwilach słabości mysle sobie jak fajnie by było mieć z nim romans i w chwilach słabości pewnie bym do tego doprowadziła. gdyby się do mnie teraz odezwał to już nie miałabym tyle sił, żeby mu odmówic, więc tłumacze sobie, że tak ma być i nie jest nam pisanie być razem. tylko ten ból w sercu jeszcze taki kłujący i rozrywajacy wszystkie wnetrzności. dlatego nie będe oceniac uczuć i związków innych ludzi, nawet jeżeli sa żonaci itd. uczuc nie da się wytłumaczyć, a skoro tak tzn. że sa szczere, a jeżeli sa szczere to nikt nie ma prawa ich oceniać z boku. nie wiem czy to co napisałam jest zrozumiałe. gdzies tu przeczytałam, że zakochanie trwa najwyzej 4 lata. 3 lat jeszcze nie wytrzymam:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 09:46 czasami mam taka wielka ochotę napisac cos do niego. czasem juz napisze tego smsa, ale nie wysyłam. wiem, że wyszłabym na idiotke odzywając się do niego pierwsza, dlatego się powstrzymuję, bo mój zdrowy rozsądek mi tak karze. ale boję sie, że kiedys w końcu, jak będe w tym dołku to już nie będe miała tyle sił, żeby się powstrzymac;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 09:57 A co ja mam zrobić,jak pójdę na egzamin i trafię na niego?Przecież ja logicznie nie będę umiała myśleć.Egzamin będę miała nie zdany-to pewne.A jaki wstyd.Chyba zrobię sobie przerwę,odczekam z pół roku,może mi przejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 10:13 moze i by Ci przeszło gdybys go nie widywała. ale poł roku? skoro już tyle czasu Cię to trzyma, no nie wiem, nie wiem czy te pół roku wystarczy. ja jak swojego nie widze długo (czyli srednio tydzień:) to lepiej się z tym czuje i potrafie normalnie funkcjonowac, ale jak już go zobacze to potem cały tydzien mam przerabny. myslę, że powinnas iśc na ten egzamin i zdac go:) a potem juz nie będziesz musiała sie fatygowac do Wordu i ogladac go. ale z drugiej strony wiem jakie to musi byc ekscytujace, te spojrzenia niesmiałe itd.:) początki sa najfajniesze:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 10:34 Jak robiłam kat b ,to mój instruktor mnie pyta Ty to chyba tego faceta znasz ,jak czasami ja w elce ,on jechał z egzaminem to się patrzył i uśmiechał.Głupio to wyglądało i podejrzanie.Może,gdybym odczekała kilka miesięcy,to oboje inaczej na siebie spojrzymy.Ja wrócę na ziemię,on przestanie zwracać na mnie uwagą i czar pryśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 10:37 po takim długim niewidzeniu się może byc albo jeszcze gorzej, tzn. tęsknota wexmie góre i wtedy on prawie że rzuci sie na Ciebie, no albo własnie emocje opadna i on przez ten czas zajmie sie inną. ale ja sądze ze to będzie to pierwsze:) najczęściej spotykane:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 7 Do was nic nie trafi. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.08, 12:04 A dobre rady o kant stołu potłuc. Przejdzie. Nie ma złotego środka. Musicie to przetrawić. Wydać w cholerę kasy na egzaminy/jazdy. W końcu do was dotrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: 83.28.93.* 26.08.08, 12:12 do mnie dociera i dociera, ale jeszcze chyba długa droga zanim dotrze do celu:)) egzamin zdany juz mam dawno. zgadzam się z Toba, że żadne rady tu nie sa dobre. tu chodzi po prostu o to, zeby sie wyzalic i pogadac o tym trochę. znaleźć kogoś, kto tak samo czuje. kiedys przejdze na pewno, ale zanim to nastapi.... oj to duzo jeszcze chyba się wydarzy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 12:40 Kasy to faktycznie na egzaminy i jazdy poszło sporo,zwłaszcza,jak ktoś robi czwartą kategorię.A dobre rady łatwo jest wysłuchać,gorzej z zastosowaniem ich w życiu codziennym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doverowa Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 23:57 To o czym większosc z was pisze, to zauroczenie. Miłośc to jest cos głębokiego, niepowtarzalnego. Jak można POKOCHAC człowieka, z którym przebywasz 30 h. Rozumiem zauroczenie, ale miłosc...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 09:23 ja myslę, że jeszcze trzeba odróznic miłośc od zakochania. przeciez tu chodzi tylko o zakochanie... to takie głębsze zauroczenie, szczeniackie niemalże. jasne, że nie poznałam człowieka na tyle, żeby powiedzieć, że go kocham. wiem, że nie kocham, ale moje uczucie zauroczenia jest tak silne, że nie umiałabym tego inaczej nazwac jak zakochanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 12:30 Zauroczenie-nazwijmy to i tak ,ale dlaczego to tak długo trwa,nie mogło by np.po tygodniu przejść.Przecież z tym nie da się normalnie żyć!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: 83.28.117.* 27.08.08, 12:36 własnie!!!!!! ja się czuję jak jakaś osiemnastka szczeniacko zakochana. mysli krążą wokół niego, uśmiechy i spojrzenia i co to ma byc? otóż to jest rzeczywistośc. facet bardzo lubi popatrzec, ale czasami na tym poprzestaje. wkurzaja mnie tacy, którym nie chce się walczyc o kobiete. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doverowa Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 12:46 Ale dla nich to jest tylko głupia gra. Teraz jesteś Ty, a przyjdą następne kursantki i będą wtedy one. Ja was dziewczyny rozumiem... Naprawdę... Ale trzymajcie się!! I nie dajcie się im!! Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Do was nic nie trafi. 27.08.08, 19:32 Gość portalu: Doverowa napisał(a): > Ale dla nich to jest tylko głupia gra. Teraz jesteś Ty, a przyjdą > następne kursantki i będą wtedy one. Święte słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamamamarty Re: Do was nic nie trafi. 31.08.08, 14:20 permanentne_7_niebo napisała: > Gość portalu: Doverowa napisał(a): > > > Ale dla nich to jest tylko głupia gra. Teraz jesteś Ty, a przyjdą > > następne kursantki i będą wtedy one. > > Święte słowa. No jest to rodzaj gry w inteligencję emocjonalną , ale brać sobie to głęboko do serca... to przesada. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Zależy, jak bardzo głęboko w Ciebie wszedł :D 31.08.08, 15:04 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: linia frontu=permanentne_7_niebo ? IP: *.adsl.inetia.pl 06.09.08, 18:30 ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: linia frontu=permanentne_7_niebo ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.08, 19:42 też to zauważyłam i chyba to jest strzał w dziesiątkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: linia frontu=permanentne_7_niebo ? IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.08, 19:22 tadaaa: mamy cię! hehe :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 08:57 no i masz stało się. znowu go zobaczyłam. nasze oczy sie spotkały. to jest najgorsze. nie widziałam go przez jakies 2 tyg. i mimo tego, ze czekałam na nasze spotkanie i tęskniłam za nim to jednak moje samopoczucie bylo ok. a teraz... czuje sie jakby mnie ktoś walnął w łeb. a może ktoś w końcu powinien. i tak w kółko. znowu minie moze trochę czasu i ledwo zacznę sie oswajać z tym, że go nie widuje i dobrze mi bedzie z tym , to znowu nadejdzie ta chwila, ze sie spotkamy. to jest niemozliwe, żeby go nie spotykac:( tak mi źle:((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 10:47 Proponuję ,załóż czarne okulary ,będziesz przez nie mniej widziała.A tak na poważnie to -ŻYCIE JEST PIĘKNE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 12:30 powinnam pewnie włożyc różowe okulary:) zawsze tak jest w ten dzień gdy go zobacze. jutro juz powinno byc lepiej, no chyba, ze jutro znowu go zobaczę:/ cholera albo on zmieni prace albo ja powinnam sie wynieść z tego miasta. bo tak życ się nie da za nic.może niedługo wszystko sie zmieni. oby persepktywy przede mna sie nie zamykały i obym w końcu potrafiła zająć się zawodem...wrrr...a tak na marginesie - ale bym go zbałamuciła:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 17:25 Jak założysz różowe okulary to nigdy Ci ten facet nie przejdzie,a mając założone czarne okulary nie będziecie musieli patrzeć sobie w oczy . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 18:13 a może by tak w ogóle nie patrzec jak jedzie.udawać, że mnie nie obchodzi, nie zwracać uwagi...ciężko by było Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 21:42 To fakt,że ciężko jest nie zwracać uwagi,ale to może być skuteczne lekarstwo ,może warto spróbować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 10:11 Ale ten mój "facet" jest zapracowany,ostatnio się "mijaliśmy",ja szłam jakąś boczną uliczką,w życiu bym nie pomyślała,że taką uliczką będzie obwoził kursantkę,a On sobie jechał i nawet mnie nie zauważył (a może nie poznał)i bardzo dobrze,można bez niego żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: powrót IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.08, 12:00 niby można, ale trochę boli nie? jak mnie mój czasem nie zauważy to wydaje mi sie, jakby świat mi się zawalił. histeryczka i juz. ja ostatnio swojego mijałam i patrzył na mnie z lekkim uśmiechem. ach, nie potrafie sie oprzeć temu, żeby na niego nie spojrzec. to jest silniejsze ode mnie. nie da się i juz. to postanowione. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Do Maricia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.12, 09:06 Zaglądasz tu czasami? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Do was nic nie trafi. 31.08.08, 15:11 A w sumie od tego, jak bardzo to weźmiesz do siebie:). U mnie to nie był tylko flirt, ale też z mojej strony żadne wyrachowanie. Przetrawiłam - i w sumie dobrze mi to zrobiło, bo zmieniłam podejście. Także nie ma tego złego;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.08, 13:23 jak tam Wiolu? widziałas go ostatnio? bo ja jak na złośc nie spotykam go teraz. może i na dobre mi to wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 10:04 Ja mojego mogę oglądać codzień,mam jego zdjęcie.A na żywo Go nie widziałam.Miejsca,w których mogę Go spotkać omijam szerokim łukiem i trochę mi lżej na sercu się zrobiło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 10:35 a jak zdobyłas jego zdjęcie? spotkałas się z nim? ja tak żałuję, że nie zrobiłam sobie z moim zdjęcia. on moje ma... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 11:02 Nie mogę pisać wszystkiego na tym forum bo mnie tu zlinczują ale mogę napisać tylko tyle że kontakt z nim miałam bdb a uśmiechy były tylko wtedy jak on był w pracy i nie mógł sobie na nic więcej pozwolić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 12:10 eee, czyli to się na czymś opiera.nie tylko na spojrzeniach. myślisz, że ktoś ze znajomych rozpozna Cię na tym forum? ja sie o to nie martwię. ja jak swojego nie widze to czasem wraca mi rozum i myślę sobie jak pięknie mogłoby byc gdyby sie tak uwolnić na zawsze od niego. ale i tak nadejdzie ten czas, gdy zaczne go widywac i dupa znowu:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 19:14 Znajomi moi na tym forum siedzą ,po co mają wiedzieć,że ja to ja.Wiem,że nawet mój instruktor tu zagląda(pewnie czyta,czy nie piszą o nim).Ja swojego jak nie widzę,to czuję się taka wolna,a jak Go zobaczę,to tak się czuję ,jakbym miała tysiąc problemów do załatwienia chorror!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 20:23 a no to jak tak to rozumiem. też bym się ukrywała. to masz tak samo jak ja. ja swojego nie widzę już od półtora tygodnia, a może to już 2. cholera wie. nie chce liczyć i zagłębiac się w to. dzisiaj nawet sobie pomyślałam, że da się z tym żyć. przez minute dziesiejszego dnia miałam poczucie jakbym go nie potrzebowała do życia.i tak lekko i spokojnie na duszy było. chciałabym, żeby ten stan trwał. ale najgorsze jest to w tych instruktorach, że wszędzie ich mozna spotkać.no i jak już się spotka to wszystko zaczyna się od nowa. cierpienia i własnie te problemy...tak dobrze to rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 12:50 Nie pisz,że wkurzają Cię tacy,którym nie chce się walczyć o kobietę bo wiesz,mi nie trzeba dwa razy mówić,żebym coś zrobiła zacznę walczyć o Niego,i będę żałować.O mądrych radach pamietam,pamiętam,i o Nim też!!!!!!!!!Ale za kilka dni chociaż sobie na Niego popatrzę,to nie zdrada,to dozwolone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 14:48 tylko, że ja nie moge juz sama nic zaczynać, moge dawac mu jedynie subtelne znaki, ze chciałabym, żeby sie odezwał. moja sytuacja jest bardziej skomlikowana po tym co przeszlismy. ale fakt faktem, ze jeżeli nie ja to inna kursantka, jestem tego świadoma. zastanawiałam się nie raz i nie dwa co on z nimi robi i czy im mówi to samo co mnie. retoryczne pytania.a może już z jakąś miał romans. ale tak jak pisałam, on leci na babki, one na niego nie za bardzo...oprócz mnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 10:01 Wiesz,ja też nie powinnam niczego sama zaczynać,ja nieżle już nabroiłam ,ale jeżeli facet boi się zrobić krok do przodu,to czasami trzeba mu pomóc a kursantkami się nie przejmuj,przez ręce mojego pięknego przelatuje więcej kursantek(pewnie kilka dziennie) i się tym nie przejmuję.Nie ma drugiej Wioli i nie ma drugiej Marici. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 10:35 :) fajnie napisałaś, az się usmiechnęłam. dzieki, podniosło mnie to na duchu. ja sobie tak myslę, że on wie co stracił i teraz boi się cokolwiek zacząc. wiem tez, że jeżeli dałabym mu znak jakikolwiek to nie zawahałby się juz skontaktowac ze mną. w jego oczach widze tęsknote i to, że w końcu zrozumiał co stracił przez swoje głupie zachowanie. dlatego wiem dobrze, ze boi sie teraz cokolwiek zaczynac i bez mojej akceptacji niczego nie zacznie. a ja wstydze sie troche i trochę mi głupio. ale nic to. póki sie nie dowiem na pewno czy jest tego wart to pewnie będe myslec o nim kolejne wieki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hihotek Re: dlaczego tak tęsknicie? IP: 195.116.227.* 28.08.08, 12:20 dlaczego tak się przejmujecie tymi facetami wiecie ile osób jest na świecie z którym można się związać!jeśli instr jest zajęty po co za nim szaleć??można go dorze powspominać ale czas idzie nieuchronnie do przodu co ma być to będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Dyskusja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.08, 07:23 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=84810897&v=2&s=0 A to nie jest przypadkiem nasz problem? Bo mój na pewno. Raz, że interesują mnie faceci, którzy nigdy mi do końca nie dają wszystkiego i tak było z Moim - kręcę go i daje mi to do zrozumienia, ale nigdy do końca. Druga rzecz - facet jako przedmiot interpretacyjny - w konsekwencji zajmuje mi to góra parę miesięcy, a potem taki facet przestaje intrygować, bo został przeczytany od deski do deski. Trzecia sprawa - każdy w konsekwencji okazuje się dupkiem. Stąd drugi przedmiot dyskusji - jakie jest wasze podejście do następującego zdania: "zalecam terapię, w tym momencie krzywdzisz tych mężczyzn i zasługujesz na potępienie większe niż przydrożna tirówka więc zrób coś z sobą". Raz, że godzi w moje poczucie oceny drugiego człowieka (rozwinięte w dalszych częściach zalinkowanego wątku), to jeszcze zastanawiam się, czy któraś z was po akcji instruktor jest jeszcze w stanie myśleć o facetach, jako o kimś kogo można skrzywdzić. Ja nie bardzo. Owszem, można pojechać po ich ego i urazić ambicję. O co poszło u mnie: zmieniłam instruktora - on to odebrał jako kwestionowanie jego umiejętności, czyli ingerencję w jego świętą sprawę i to był początek wyłomu:), no i oczywiście trzeba było się odegrać, że robiąc z siebie idiotę - o to już mniejsza;) Co myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Dyskusja? 20.09.08, 07:34 Jak już zaczęłam to się rzecz jasna nie zamknę. Mam problem interpetacyjny z cyklu pokręcone relacje z instruktorem. Ś Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Dyskusja? 20.09.08, 07:40 Śmigam z gostkiem, który bardzo chce ze mną jeździć, chce mi pomóc w zdobyciu prawka, przy czym wiem, że ma w tym swój emocjonalny interes. Raz, że fascynuję go z racji tego, że on stąpa twardo po ziemi i jego oceny są bardzo racjonalne, jest blisko życia, blisko rzeczywistości, a ja mam te swoje horyzonty i te wszystkie meta- para- i to go fascynuje, kompletnie inna płaszczyzna postrzegania rzeczywistości. 2 - nie widzi we mnie kobiety, więc ten temat odpada, jak na razie. Moim zdaniem jego pomysł na mnie jest taki, że chce być traktowany jako autorytet, pierwszy najlepszy instruktor, jak obecnie Mój, że właśniechce być moim instruktorem. Raz, że rzetelnie walimy z programem, dwa, daje mi to ciągle do zrozumienia, teksty typu: może ten trzeci będzietym pierwszym. Ja mu już przed tą akcja prawko dawałam do zrozumienia, że to nie wypali, bo ja już mam swojego instruktora, ale jemu się chyba wydaje, że to przełamie. Jakieś pomysły? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Dyskusja? IP: *.chello.pl 20.09.08, 19:56 myślę, że każdy wykładowca, instruktor, lekarz czy też ktokolwiek,chciałby być dla słuchacza, pacjenta itp, autorytetem. Nic w tym dziwnego. Myślę, że on wcale nie chce być tym pierwszym i jedynym. Jeśli, jak piszesz, jeździ z tobą bo mu na tym zależy, to może na prawdę mu zależy, tylko dlaczego? Nie widzi w tobie kobiety? Myślę, że w nauce jazdy nie istotne jest czy jesteś kobietą czy facetem. A może widzi w tobie kobietę, tylko w tym momencie nie jest to istotne. Chyba ze tobie jakoś zależy zeby ją zobaczył, a to już inna sprawa. Najważniejsze, że lecicie z programem. I jeśli ty uważasz, że on to robi dobrze to chyba jest ok? Z tego co piszesz nie wydaje mi się by chciał coś przełamywać, on chyba chce tylko cię uczyć, nie wiem. Nie wiem tylko co to znaczy, ze ma w tym emocjonalny interes?, o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Dyskusja? IP: *.chello.pl 20.09.08, 20:19 i jeśli ten Twój ( /'Mój/' ) chce z tobą jeździć, być twoim instruktorem, a ten gostek teraz cie uczy, to może wybierz któregoś z nich i jeździj, albo, albo. A może ucz się jednocześnie u obydwóch? Tylko jak relacje damsko męskie wtej kwestii? Bo myślę ze ten "mój" ma podejście osobiste, a to już nie jest nauka jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Dyskusja? 20.09.08, 21:45 Godzinę temu się zarzekałam, że już NIGDY nie wejdę na to forum :) Z Moim sprawa skończona. Jasne, jest sentyment, od czasu do czasu wkurzenie, ale to tyle. Z Moim nie da się jeździć na 2 fronty (stąd min uprzednia linia.frontu) - albo on jeden jedyny, albo w ogóle, a ja już to tabu złamałam. I jest to podejście obupólnie osobiste. Natomiast z Tym jest to - nauka jazdy. A o co mu chodzi to cholera wie - wiem tylko, że on się w jakiś sposób spełnia w tym emocjonalnie, tylko sposób spełniania wymyka się moim parametrom postrzegania rzeczywistości - i facetów tak de facto też (chociaż mi to akurat pasuje, bo dla mnie tam, gdzie zaczyna się facet, kończy się profesjonalizm). Nie, jest wręcz genialny: zero "ładnie wyglądasz", zero w ogóle jakichkolwiek takich - jak już pisałam w wątku powyżej, facet wyjeżdżający z takim tekstem traci w moich oczach nieomal do zera. Ja chcę go kurde tylko rozgryźć, wrrrrrrrrr. Bezinteresowność? Mamy XXI wiek, takie pojęcie nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Dyskusja? IP: *.chello.pl 20.09.08, 22:04 a po co go rozgryzać? A może bezinteresowność jednak istnieje? wrrrr. Mamy przecież XXI wiek!, może takie pojęcie jednak istnieje? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Jelonki kochane, no co z wami?:( 21.09.08, 08:48 Sama nie będę ciągnąć całego wątku:( To może spróbuję z innej beczki. No bo jest taki instruktor. Ponieważ nie ma zielonego pojęcia o mojej tożsamości, to wam o nim opowiem:). Śmigam z takim starszym gościem, a ten jest z tego samego OSK, ma między 25-30, nazywa się jak Mój instruktor i jest ciachem:). Zaczęło się tak, że widziałam go, jak jechał na rondzie i tam się oblukaliśmy (pewnie nie pamięta, to było z rok temu) - a teraz śmigam w jego OSK i jak czasem przyjdę wcześniej na plac i on robi łuk, to też się tak lukamy, przy czym oboje udajemy, że wcale się nie lukamy:). Mam alergię na facetów, więc taki minimalistyczny sposób eksploatacji emocjonalnej najzupełniej mi wystarcza. Zresztą na pewno ma laskę/żonę i tony napalonych kursantek, ale polukać zawsze można:). Z obecnym instruktorem mamy zlewę, bo jak gość przejeżdza to on mówi: "o, twoje ciacho jedzie:)!" a ja: "nooooooooooooooooooooooo:D:D:D". Teraz się zaczełam zastanawiać, czy to nie koleś, który zaczynał u nas, a którego widziałam raz w życiu, jak mu kserowałam legitę, bo trochę podobny - i może się dlatego tak luka, jakby mnie skądś znał i próbował sobie przypomnieć, ale nie chyba... może tego mojego poproszę o numer tel i zobaczę, czy to ten sam, co ja mam :D W każdym razie to by było straszne, bo tamten był bucem, a ten się wydaje miły:) Nie no, oczywiście, że bym nie przeżyła bez polowania na ciacha, to już element tradycji. Odpowiedz Link Zgłoś
daga1974 Re: do wioli 28.08.08, 12:35 jak nie wiesz czemu się na ciebie "gapi" to go zapytaj , bo to faktycznie bardzo powazny problem :-)))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 12:42 Jesteś lekko zlośliwa,ale mi to lotto sorry,jstem tylko szczera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia po co szalec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 13:11 hmmm... to było bardzo mądre - to po co za nim szaleć. byłas kiedys zakochana, żeby takie mądre rady dawac? ja myślę, że człowiek zakochany nie posłucha w zyciu rozsadnych rad, bo uczucie jest zbyt silne. a to czy to jest akurat instruktor czy jakis inny facet to chyba nie ma takiego znaczenia, co? juz bardziej bym się zastanawiała nad tym, że jest zajęty. ciagle zreszta o tym mysle. ale wiem jaki on jest samotny w tym małżeństwie i że nie kocha swojej żony. zresztą... ja wcale nie mówie, ze będe miała z nim romans. chciałabym z nim się spotkac i pogadac jak za dawnych czasów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poprostu Ja Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.jota.za.digi.pl 21.09.08, 14:07 Witaj:) maniamania:) czytalam twoje posty i powiem ci ze jestem a wlasciwie bylam w podobnej sytuacji co ty moj instruktor z ktorym zaczelam jezdzic okazal sie byc miłym facetem:)w trakcie jazd bylo poprostu fajnie rozmawialismyo wszystkim... i jak to kazdy facet zaczelismy sie wyglupiac w samochodzie czasami byly to nawet erotyczne wyglupy ale ja tego nie zaluje potem go zwolnili z osrodka ...kontakt sie nie urwal chodzilam na jzdy do niego tyle ze do konkurencji gdzie on pracowal...prawko zdaje nadal mialam juz 4 podejscia no ale coz takie jest zycie:P Minął rok jak zaczelam kurs...z instruktorem widuje sie bardzo czesto nawet prywatnie sie widujemy zreszta nie tylko:P pomimo tego ze jest dwa razy starszy ode mnie:) Glowa do gory i wiecej odwagi:D czasami warto:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NIKI Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.centertel.pl 23.09.08, 16:53 Prawo jazdy to nie randki,a instruktorzy,to nie podrywacze.Wykonujemy swoją pracę i jesteśmy mili i cierpliwi (choć czasem ciężko).Kurs instruktorski przygotowuje do zawodu,który wykonujemy i uwierzcie mi nie w głowie nam romanse a to żebyście pojęły obsługi pojazdu mechanicznego w ruchu miejskim i zdały egzamin.Ciężko uczyć kogoś kto myśli tylko o umówieniu się na kawę.Ciężko też być niemiłym,skoro tego ten zawód wymaga.Błagam miejcie litość dziewczyny i przychodźcie się po prostu uczyć jeździć.Pozdrawiam Instruktor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: %^& Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 17:26 JEDEN NA MILION-UCZCIWY SIĘ ZNALAZŁ.NIE JESTEM ZA AN PRZECIW. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.09.08, 18:38 Heh, czasem przy takich okazjach mam ochotę poprosić o maila w celu zweryfikowania tego utopijnego w stosunku do części instruktorów poglądu, bo nie lubię, jak się ze mnie robi idiotkę napaloną jednostronnie, bez zaangażowania strony drugiej. Ale odpuszczę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vvv Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 19:27 Nie pisz,że myślicie tylko po pracy(no chyba żety Ty)obracam się w tym środowisku i wiem,jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 22:29 wal na parmanentne_7_niebo@gazeta.pl - też siedziałam w branży, to poplotkować można ;p;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.08, 11:33 o rany...wpadlam powspominac stare dobre czasy, az si elezka w oku kreci jak tak czytam ten topik, ehh szkoda tylko ze nadal prawka nie mam :D poraz kolejny zaliczylam pacholek na luku, o matko tak to jest jak sie z instruktorem amoruje niz uczy...nie zaluje zadnej chwili spedzonej z nim. widocznie jestem za tempa zeby meic prawko hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.08, 13:28 Gość portalu: NIKI napisał(a): > Prawo jazdy to nie randki,a instruktorzy,to nie > podrywacze.Wykonujemy swoją pracę i jesteśmy mili i cierpliwi (choć > czasem ciężko).Kurs instruktorski przygotowuje do zawodu,który > wykonujemy i uwierzcie mi nie w głowie nam romanse a to żebyście > pojęły obsługi pojazdu mechanicznego w ruchu miejskim i zdały > egzamin.Ciężko uczyć kogoś kto myśli tylko o umówieniu się na > kawę.Ciężko też być niemiłym,skoro tego ten zawód wymaga.Błagam > miejcie litość dziewczyny i przychodźcie się po prostu uczyć > jeździć.Pozdrawiam Instruktor. bomba tekst, chyba pomylka tak to jest jak sie nie czyta ze zrozumieniem...to chyba ma byc: ciezko nam se uczyc jak insruktor mysli tylko o umowiiu sie na kawe i niewiedmo o czym jeszcze z kursantka,na litosc boska macie uczyc a nie randkowac, po to kase zgarniacie! ale tekst naprawdeprzemyslany i smieszny.buahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.08, 14:24 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=84914690 buahaha, ktoś mi chce powiedzieć, że oni nie są porypani? :D:D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jezdnik Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.09, 10:23 Ludzie!! Jakiego ja miałem instruktora!! Super gośc był,cos niesamowitego,zawsze na wszystko miał odpowiedz i jazdy z nim czekało sie cały tydzien,myślało się tylko o tym!! Dopiero potem okazało się,że to co tak do niego ciągnelo było za sprawą tego www.feromony.pl/Pheromax nie wierzyłem,a jednak. Feromony czynią cuda... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 02.01.09, 10:38 Buahahaha, dobra reklama, tyle, że tu nikt nie wchodzi :) Zainwestuję, może mnie z prcy nie wywalą ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jakis Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 09:50 feromony to dobry prezent na walentynki,planuje kupić cos takiego dla dziewczyny www.feromony.pl/NPA Jeden z lepszych. W ogóle sklep posiada szeroki wybór a ceny bardzo atrakcyjne. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lawikas Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.03.09, 11:48 Ostatnio słyszałem,ze te feromony sa bardzo dobre www.feromony.pl/Chikara cena jest okej,wiec moze sie skusze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 20:41 a masz taki, który działa przez maile i przez tel? bo inny to mi niepotrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 20:43 wiedz ile można mieć za 217? daj mi je, ja je lepiej spozytkuję ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michaił Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 08.04.09, 19:12 Ja miałem takiego instruktora ze szok!! Facet psikał sie chyba tym www.feromony.pl/P10 tak mówil.ale to powaga działa!!! Miał w sobie cos niesamowitego.. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 08.04.09, 20:36 nieeee, dzieki... mamy swoje własne, zupełnie za free:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.08, 12:00 najlpsze przezylam ostatnio, weszlam z ciekawosci nanasza klase...przypadek prawil ze wskoczylam na profil zony mojego instruktora(on sma nie ma profilu, chyba wiadomo z jakich wzgledow) a tak taddddddd clarodin komplecie,pieekna szczesliwa rodzinka,nieciekawa zona nie brzydka tez, nic specjalnego...i on maz, tatus razem na wakacjach...szok, pomyslalam to niemozliwe, przytuleni, wzor rodziny, no ale...przyznam ze po takim czasie lzy mi pociekly, teraz wiem jaka to swinia, na wlasne oczy sie przekonalam, ten sam czlowiek ktory przytula ta kobiete,ten przykladny ojciec slicznej coreczki...szok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.08, 12:02 kurde klawiatura mi zjada literki, mialo byc: tada a tam cala rodzinka w komplecie... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 26.09.08, 19:09 > klase...przypadek prawil ze wskoczylam na profil zony mojego > instruktora(on sma nie ma profilu, chyba wiadomo z jakich wzgledow) nie wiadomo - mój ma:):) tylko mój 2 nie ma. przecież można zablokować, że tylko znajomi widzą i komentują i nie zapraszać kursantek - chociaż o to może faktycznie trudno. Ale jest opcja nie pokazuj mnie w wyszukiwarce :D Świnia :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.08, 12:04 od dawna chcialam wiedziec jak wyglada ta rodzinka, zona dziecko...wkoncu pomyslalam sobie ze juz i tak mnie to nie rusza...a teraz wiem ze nie chcialam tego widziec. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 26.09.08, 19:14 Cholera ja patrzyłam na tę jego kursanteczkę 13h kursu... i kurde, co on w niej widzi, a czego ja nie mam? ej? Dlaczego ja jestem ta gorsza, dlaczego jestem laską "dopóki sobie nie znajdę lepszej dziewczyny"? Najlepsze jest to, że to ja laskę zapisywałam. I w życiu bym nie wpadła, po prostu w życiu. Dziewczyna mi się stapiała z tłem. Wiem o co poszło między nami, że to się wszystko rypło, ale i tak nie miałam szans. Kurde no. Co jest ze mną nie tak???? (Poza tym, że wszystko:D) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 26.09.08, 19:19 suonecko.wrzuta.pl/audio/gdYs5BYY1S/hey_-_ho Smęt. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 26.09.08, 19:17 Cholera ja patrzyłam na tę jego kursanteczkę 13h kursu... i kurde, co on w niej widzi, a czego ja nie mam? ej? Dlaczego ja jestem ta gorsza, dlaczego jestem laską "dopóki sobie nie znajdę lepszej dziewczyny"? Najlepsze jest to, że to ja laskę zapisywałam. I w życiu bym nie wpadła, po prostu w życiu. Dziewczyna mi się stapiała z tłem. Wiem o co poszło między nami, że to się wszystko rypło, ale i tak nie miałam szans. Kurde no. Co jest ze mną nie tak???? (Poza tym, że wszystko:D) Masz smęta do posłuchania: suonecko.wrzuta.pl/audio/gdYs5BYY1S/hey_-_ho Musimy się kiedyś umówić na wódkę i na beczenie przy smętach:) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo i coś wesołego dla równowagi :) <3 :) <3 :) <3 :) 26.09.08, 19:27 seal88.wrzuta.pl/audio/9IWVoK7Joc/strachy_na_lachy-raisa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: normalnie dreczy mnie to cholernie IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.08, 12:00 najgorsze jest to ze tak okropnie sie nieczulam nawet na ostatniej godz kursu, bo zylam w niesiadomosci, to chyba bylo lepsze nioz zobaczyc go z tej drugiej strony, kiedys bylam ciekawa czesto myslalam jaka jest jego zona, dziecko nawet nei wiedzialam ze to corka, zylam w przekonaniu ze im sie nie uklada...takie tam pierdoly. teraz wiem ze nie chcialam wiedziec, widziec...czuje sie rozbita, po takim czasie a jak boli, to takie popie...ne to wszystko, on ten caly moj kurs i te cale zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: normalnie dreczy mnie to cholernie 28.09.08, 12:31 Serdecznie Ci polecam "DRUGIE ZABICIE PSA" I "NAWRÓCONY W JAFFIE" Marka Hłaski. On tam genialnie rozbraja obecne relacje damsko- męskie. Otwiera oczy, jeśli się oczywiście do tego dojrzeje. Różnica polega na tym, że Marek pisał o KREOWANIU rzeczywistości, obecnie taka JEST rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sss Re: normalnie dreczy mnie to cholernie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.08, 15:36 żony wierzą swoim mężom,bo są oni "kochani" w domu,a mężowie,jak nie widzi tego,żona i córka,czy syn,chasają sobie z kursantkami.A póżniej,widząc to(mam na myśli kursantkę)widać,jaki z tego instruktora ś..... .widać,jaki on jest naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: normalnie dreczy mnie to cholernie IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.08, 13:16 teraz wiem ze wszystko co sie dzialao na kursie bylo jego inicjatywa, wszysto mial zaplanowane, jak se przypomne te gadki ze wolny, ze samotny, a moze kawka, buzi, przytulanki, nawet sobie pluje w mord ze jezdzilm ich wspolnym samochodem...jezuu ja mialam oczy pi... zrosniete! potm wiedzialam o niej, przypdkowa informcja..ale bylo za pozno, bo bylam zkocahna po uszy no i stanelam przed wyborem, moje szczescie kosztem jego rodziny czy jej kosztem moim, czyli poswiecic sie, przebolec i zapomniec, druga opcja bolesna i rozsadna, nie umialam inaczej, zreszta sama czulam sie oszukana i ciagnie sie do dzis, wiadomo nie jest to juz tak ntensywne jak na poczatku, ale nadal boli, zwlaszcza po tych fotkach, kiedy widze ich objetych i jego coreczke, taka szczesliwa rodzinka, i on...jej glowa.naprawde nie plecam, i ta jego zona, taka nieciekawa ale szczesliwa...nie chce jej ceniac, nie moge! taka sytuacje jaka mnie spotkala nalezy zniszczyc w zarodku, poprostu dystans do instruktorow...to mnie niszczy, nie pozwala normalnie zyc, nie daje szansy na szczescie.najlepiej rozumia e ktore doswiadczyly, inne przestrzegam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: permanentne_7_niebo IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.08, 13:23 czyzby linia frontu to ty? czemu zmienilas nick? wole linie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: permanentne_7_niebo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.08, 13:43 ej spadówa;) mam piękny nick :D bo się odcięłam od poprzedniego osk, nie chcę mieć z tym nic współnego, nawet nicka;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: permanentne_7_niebo IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.08, 15:02 ok, dobra przyzwyczaje sie;)oryginalne nicki w kazdym razie masz. wazne ze osoba ta sama hihi Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Odpisujcie na KOŃCU wątku!;) 03.10.08, 20:19 Bo cholery dostaję, jak mam szukać 1 posta wśród ponad 800, nawet z wyszukiwarką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: Odpisujcie na KOŃCU wątku!;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 20:27 E tam,nie narzekaj,idzie znależć!!! Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 10.10.08, 19:49 Zadzwoniłam do niego dzień przed jazdami, wieczorem, bo mnie coś tknęło, i pytam: - ale nie wykręcisz mi żadnego numeru, nie oddasz mnie innemu instruktorowi? - jutro pogadamy I wtedy, kiedy powiedział, mi, że zmienia pracę, wszystko do mnie dotarło. Tak to się zaczęło dla mnie naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 20:14 Rozmowa była oficjalna, X spieszył się, miał cośtam do pozałatwiania w biurze, i co mi się rzuciło w oczy to to, że się tak naprawdę nie uśmiechał, niby się uśmiechał, ale to nie był ten jego uśmiech. Więc... - Czeeeeeśśść (ah, to jego cześć, jezusie zawsze takie, takie... mmmmm, cieplutkie) - No cześć. Dalej konwencjonalna gadka, sprawy techniczne. I już miał iść, mówi: - Lecę do biura, pogadamy na jeździe (powtarzał to kilkakrotnie). No... i musisz pomyśleć o zmianie instruktora, bo ja tak gdzieś w maju zmieniam pracę... - Taaaak??? A gdzie???... Dobra, już o nic nie pytam, wiesz, też o tym myślałam, bo to już jest takie takie... za dużo tego. Pożegnaliśmy się z uśmiechem, Boże, mam tylko nadzieję, że miałam normalną minę, a przy metrze... emocje wzięły górę i napisałam: "Wcale kurde nie chcę! Ot co!"... a jak już doszłam do metra... Wat zrobił się nagle taki cholernie wzruszający, że łzy mi same leciały i nie migłam kompletnie tego opanować, jak głupia szesnatolatka, boże, jak głupia szesnastolatka. ryczałam na środku tego metra, a potem w drodze do domu. Bo... Bo to mnie trzasnęło, jak piorun. Bo w końcu dotarło do mnie w całej pełni, że te wszystkie moje posty, te maile, to nie zwykła błazenada, czy mylenie literatury z życiem... i że to nie wyrachowanie, potrzeba wkręcenia się w sytuację innych ludzi, żeby ich lepiej zrozumieć, że to nie zmyślenie prawdziwe i wprawka literacka, tylko. Że ja tego faceta po prostu ku...ko... no. Po prostu. I już nie umiem się oszukiwać. I już nie będę umiała spojrzeć mu w oczy i skłamać, chociaż napisałam mu, że ze mną już nie będzie miał problemów, bo mi przeszło. Przeszło. Ja mu to napisałam dzisiaj. I jeszcze ta cholerna świadomość, że to się kończy, że tego już nigdy nie będzie, te dziesięć godzin, które nie wiadomo, czy nie będą najtrudniejsze i najcięższe, choć najłatwiej pójdzie mi skoncentrowanie się na jeździe... i dopiero teraz dotarło do mnie, że to się skończy. Że to się naprawdę skończy, a potem w jakimś ataku emocji skasuję jego numer i potem już nie będzie nic, po prostu będą jakieś dni, ale nie będzie w nich niczego, na co by można było czekać. I jeszcze, że z tego nic nie będzie, że to się przewali i umrze i tylko we mnie będzie jeszcze żyć przez jakiś czas. (...) Nie chcę mu wierzyć, ale nie potrafię inaczej. Bo to u niego one wszystkie wchodzą w to wiedząc, że z tego nic nie będzie, że w tej historii nic nie ma prawa się udać, a jadnak w to wchodzą. I na nic te moje, że jak mi się będzie za bardzo podoba, to go zmieniam, powinnam była zrobić to już dawno, na 40 godzinie i wiedziałam o tym, ale wolałam się oszukiwać, ze to wcale nie to, i że to nie tak. I jego przede wszystkim oszukiwać, że nie jestem w to zaangażowana emocjonalnie. I to nie jest tak, że nie cieszę się z jego pracy, jeśli to tak, że to rzeczywiście on tego chciał i że będzie mu lepiej, to jest właśnie najlepsze, że ja razem z nim na to czekałam i mi zależało, bo wiem, jak bardzo on tego chciał, odkuć się z kasą i zmienić robotę. Tylko nie jestem pewna, czy to rzeczywiście tak, jak chciał, on był taki zgaszony, jakby coś było cholernie nie tak, i tylko zastanawiam się, co. Martwił się czymś. Ja bym tak chciała, żeby mu się ułożyło, ze wszystkim. I te dziesięć godzin to już będzie tylko próba zapamiętania każdego jego słowa, nauczenia się go na pamięć, Boże, jakie to chore, dlaczego ja się głupia tak w ludzi angażuję, a potem to już będzie jakieś epitafium z innym instruktorem, będzie udowadnianie mu, że X mnie wszystkiwego nauczył, i że jak zdam, to to będzie jego załuga, nie tego tam, i że był dobrym instruktorem. Że był najlepszy i to cholera obiektywnie, ale o tym kiedy indziej. 04.07 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 20:24 A potem się wszystko zaczęło. Właśnie w maju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 12.10.08, 13:32 co mi zostalo? wchodzenie na nk i ogladanie jego fotek z zona, tego usmiechu, ich wspolnegos sczescia...zycze mu wszystkiego dobrego, a lzy mi ciekna i mysle sobie ze ona jest szczesliwa, bo nie wie... niechce tego zmieniac, bo ktos musi byc szczesliwy w tym wszystkim w tym gownie calym, ale nic nie zmienia faktu ze kocham tego faceta nadal, i nie boje sie tego napisac, zawsze bede o nim myslec, podobno milosci sie nie zapomina,ale on i tak sie nigdy nie dowie, albo kto wie moze kiedys za x lat przypadkiem spotkamy sie w tym jebanym zyciu na ulicy gdzie o malo co nie rozwalilam mu auta i wtedy powiem mu: pamietasz, ty nauczyles mnie jezdzic tak beznadziejnie, ale i tak cie kochalam. gdzies tam w duchu chce aby wiedzial.zrezta w dupie juz to mam wszystko, io tak nigdy nie zdam prawka.taki moral z tej calej historii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona.eleczka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.altec.pl 12.10.08, 17:18 Kurde, nie wierze ze znalazlam kogos kto czuje podobnie jak ja... Kiedy czytalam Twojego posta to jakbym czytala o sobie... Tak dosadnie przelalas to co czujesz..:( Mam to samo..tez tak strasznie angazuje sie w ludzi, w mojego instruktora tez..i juz na samym poczatku jazd myslalam jak to bedzie kiedy juz tego nie bedzie...po prostu czulam to co Ty... bardzo polubilam swojego instruktora:( Jak dobrze ze nie tylko ja tak czuje...Pozdrawiam i zycze wytrwalosci:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: instruktor2 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 12.10.08, 19:33 Ale jesteście fajne. Nie miałem siły, żeby przeczytać to wszystko, ale chyba Was pojąć się nie da. Tak wspaniale piszecie, tak bardzo jesteście zaangażowane. Naprawdę fajnie się czyta. Wygląda na to, ze szczerze wszystko przeżywacie. Ale...... Instruktor jest od szkolenia. Zawodowo ma być miły. Nudzi mu się to sobie ubarwia życie. Niektórzy korzystają z tego ile się da. Inni nie. Ma w miesiącu przynajmniej kilka nowych osób. I co miesiąc to samo. Wy też spotykacie codziennie kilka nowych osób. W każdym szukacie przyszłego męża (nie lubię nowoczesności - partnera)? Poznać człowieka można wszędzie, na nauce jazdy też. Gdyby nie to, że mam żonę, pewnie na nauce jazdy łatwo i dobrze byłoby znaleźć kandydatkę. Na nauce jazdy kursant jest prawdziwy, nie potrafi grać długo. W życiu można udawać, tu się nie da. Nawet parę zakochało się we mnie. Tyle, że zakochanie to nie podstawa do planowania przyszłości. Może jakiś zalążek, zgodzę się. Ale trzeba czegoś więcej. Ale fajnie się czyta Wasze wypowiedzi. Może trochę Was zrozumiem. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.08, 11:04 u mnie tez się nic nie zmieniło. dalej jest ból w sercu jak go zobacze. minał juz ponad rok odkąd mam prawko w reku. on teraz zaczął wykazywac jakies dziwne nadmierne zainteresowanie moja osoba. nie wiem juz czym mam się z tego cieszyc czy nie. pewnie nie wyjdzie mi to na dobre. jak go nie widziałam 3 tyg to jakiś spokój zagościł w moim życiu. a potem znowu wszystko się rozkręciło. czasem jak mnie widzi to wydaje mi się, że ma ochote wysiąść natychmiast z tego samochodu i poleciec za mną. takie ma ruchy jakies dziwne. a kij mu w oko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.08, 12:17 Najgorzej, jak leci jakaś taka piosenka, która mi się kojarzy i to wszystko mi się przypomina i zaczynam tęsknić. Bo tak to nie, to już nie pamiętam i pamiętać nie zamierzam. Zwłaszcza, że już nie ma mojego instruktora. Teraz już mnie nic nie łączy z tą gó...ańą firmą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.08, 11:51 To było ładne;) Fajnie, że istnieją instruktorzy/faceci, którzy nie patrzą na kursantki jak na tapira w zoo, albo jeszcze gorzej - jak na drugą stronę transakcji. To prawda z tą grą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona.eLeczka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.altec.pl 13.10.08, 18:19 Ja tez mam tak z tymi piosenkami...:( Nawet pamietam w jakim momencie lecialy... Pdoba mi sie wypowiez instruktora2... jest taka szczera i prawdziwa i trafnie wyraza to wszystko:) Dziekujemy za takie wypowiedzi i taki sposob myslenia:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 18:03 Nastały długie,bardzo długie ,jesienne wieczory,bez niego. To straszne,nie mogę o nim zapomnieć,a tak bardzo chciałam. Nie wiem,jak on,ale ja bardzo chciałam o nim zapomnieć i zacząć normalnie żyć. Może kiedyś się uda,a może nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 18:27 Hej Wiola. u mnie jest podobnie. ile razy zaczynałam "normalne życie". nie widząc go było naprawde dobrze. bałam się go zobaczyć znowu po kilku tygodniach, bo wiedziałam, że to może być cięzkie. miałam jednak cichą nadzieję, że jak go zobaczę znowu to już nie poczuje nic. przeliczyłam się, bo spotkałam go kilka dni temu, a ja dalej nie mogę otrząsnąć się z tego spotkania. oczywiście nie mówię tu o spotkaniu w cztery oczy... takie tam obracanki. ale jakie zainteresowanie było z jego strony... no tak jakby się stęknił za moim widokiem. chyba trochę to żałosne, bo wmawiam sobie rzeczy, których może w ogóle nie ma;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 19:04 Ja mojemu dałam do zrozumienia,że mnie nie interesuje. Ale tak nie jest,a on pewnie uwierzył. A może tak będzie lepiej,tylko dla kogo? Ja tęsknię,on pewnie też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 19:53 ale mam doła... normalnie łzy ciągle leca... koszmar. nic więcej.brak mi słów. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 14.10.08, 22:21 A ja mam znowuż świadomość, że coś się bezpowrotnie kończy. Ta firma bez niego już nie będzie tą samą firmą, to on był pierwszym instruktorem tam i od niego wszystko się zaczyna, i dla mnie też się od niego zaczyna. No i na nim kończy. Jaki wymiar będzie terazmiało to całe prawko. Nawet nie będzie się przeciw komu buntować;) Nawet tyle. U mnie to już nie uczucie, złapałam dystans, do tego wątku także. Ale będzie sentyment. I to, że nie mogę zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: instruktor2 do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 15.10.08, 10:11 Odpowiem słowami (nie moimi) bo, jak zauważyłem, lubisz cytaty: "Młodość żyje marzeniami, starość - wspomnieniami". I tak jest od dawna, życie toczy się dalej. A my decydujemy co z nim zrobimy. Dużo szczęścia i mądrych wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 20.10.08, 06:42 Nie no, żyję przecież. Było minęło i oby ryjem do przodu;) Dużo szczęścia i mądrych wyborów. Już się żegnasz? :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 12:57 Ja mojemu szykuję niespodziankę,choć to jeszcze trochę potrwa. Ale się pewnie zdziwi,to będzie cios poniżej pasa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANGELA MOJA historia z moim instruktorem ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.08, 00:26 witajcie! na wstepie dziekuje wam za taki post. Czytajac go czytam o sobie. Dalyscie mi wiare w to ze calkiem nie zwariowalam kochajac sie w moim B. ze nie tylko ja tak mam ze moj - byly juz - instuktor to dla mnie slonce dnia, sens zycia....... kiedy sie poznalismy mialam juz prawko. Poprostu chcialam kupic samochod wiec mialam w planie wykupienie jakichs 3-5lekcji zeby sobie odswiezyc. Udalam sie do przypadkowego OSK, gdzie umowilam sie na jazdy. Choc na paluszku B widniala piekna obraczka a on sam... yyy jakos nie powala uroda z journala...zrobil na mnie wrazenie. Nie wiedzialam jeszcze ze to dopiero poczatek... 1,2,3 jazda... robilo sie coraz fajniej. Pozniej zaczely sie smsy. Komplementy. Jezdzilam z nim i jezdzilam, zylam od jazdy do jazdy. Wkoncu z 5 lekcji zrobilo sie 10, 12, 15.. wspaniale nam sie jezdzilo, pozniej smsowalo ... czasem kiedy na niego patrzylam widzialam w nim takie naturalne zauroczenie moja osoba. Kiedys powiedzial mi "jak to mozliwe ze taka piekna i urocza kobieta jak ty jest sama?" przerwalismy jazdy. Kupilam samochod. Szczerze sie przyznam ze jego OSK jest na 2 koncu miasta niz moj dom. Ale czesto jezdzilam w okolic e jego miejsca pracy, wiedzialam gdzie i kiedy moge go spotkac:) kazde miniecie sie z nim bylo na wage zlota. Pozniej kontakt ucichl.. kilka tygodni temu przypadkowo spotkalismy sie na ulicy. I zaczely sie smsy, telefony.. kiedy jezdzilismy smsy byly lekko dwuznaczne i pelne komplementow ale to co dostaje teraz od niego..... boze kocham go!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie moge zniesc mysli ze ta wstretna ropucha czeka na niego i ma go dla siebie!!! (slyszalam od kogos ze jest naprawe nie ladna.. ) w tej chwili nie wiem sama co robic. kiedy nie zadzwoni i nie napisze dostaje szalu, dzien do dupy. czasem idiotycznie wyobrazam sobie ze pewnie z nia mu sie nie uklada, ze pewnie nie daje mu tego czego potrzebuje.. wmawiam sobie ze pewnie juz prawie sie rozwodza!!! nie moge sobie podarowac ze nie podchodze do tego na luzie. ze napisze - super. Jak nie - trudno, moze jutro. Boje sie tylko dnia kiedy to sie skonczy bo wiadomo ze taki nadejdzie. Kto wtedy bedzie pisal do mnie to co on? kto inny bedzie dzialal jak on? taki zwyczajny normalny chlopak .... a zwariowalam na jego punkcie bardziej niz wszystkich przystojniakow jakich moje oczy widzialy. Z 1 strony ciesze sie ze jest, ze tak mnie 'wyroznia', bo wiem ze nie jest typem ktory ma NAS wiele... gdyby tak bylo pewnie zabralby sie za jakas obecna kursantke a on pisze do mnie, osoby z ktora nie jezdzi od miesiecy.... nie zapomne ostatniej jazdy kiedy odwiozlam sie pod dom, jeszcze z 30min rozmawialismy... i patrzylismy na siebie jak dwoje nastolatkow ktorzy maja motylki w brzuchu.. z 2 strony boje sie dnia kiedy zadzwoni i powie "dosc". Nie wiem jednak czy to wlasnie nie ONA czyni go tak atrakcyjnym.. CO WY W SOBIE MACIE INSTRUKTORZY... :(((((( dziekuje wszystkim ktorzy przeczytali wszystko :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shiva Re: MOJA historia z moim instruktorem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 01:30 ja przeczytalam, ale nie wiem co Ci powiedziec zebys poczula sie lepiej... moze wystarczy to, ze wiem co czujesz:)choc moja historia jest troche inna Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 20.10.08, 06:39 I po co Ci to? Mój pierwszy chwyt poniżej pasa to zmiana instruktora. Nie umiałam mu wytłumaczyć, że od dawna koncentruję się na nim, a nie na jeździe, dla niego to było jednoznaczne z kwestionowaniem jego kwalifikacji. Potem chwyt poniżej pasa wynikły z mojego niedosytu jego jako osoby. Potem jego chwyty poniżej pasa, głównie na tle pracy. I w końcu jeden taki, że do tej pory nie mogę tego zrozumieć. Jak z Hłaską: "Może to wszystko odbędzie się zupełnie inaczej. Może po prostu będę się tylko dziwić przez cały czas i nie będę czuć nic prócz zdziwienia. Kiedy po raz pierwszy ktoś zacznie rozdeptywać ci palce, myślisz, że to nieprawda; a potem przychodzi zdziwienie, że człowiek może coś takiego zrobić z drugim człowiekiem. Ale nie bardzo masz czas to przemyśleć, bo właśnie oddają ci mocz na twarz i ty znowu myślisz, że to nieprawda, bo przecież ten człowiek rozkraczony nad tobą ma takie samo serce, nerki i ten sam wstyd". Chyba nie ma nic głupszego, niż dwoje ludzi, którzy pierniczą dobry kontakt, dosrywając sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 07:18 Ja przeczytałam i powiem Ci tylko tyle:przez moje podobne odczucia do pewnej osoby zmieniłam moje plany zawodowe ,tylko i wyłącznie dlatego,żeby nie pracować blisko niego. Nie będę Go spotykać,może uda się zapomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.08, 13:43 też zmieniłam swoje plany zawodowe i wiesz co? i nie przechodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.08, 13:54 W pracy spędzasz 3/4 życia, przez 3/4 życia. Faceci się zmieniają. Lepiej trzymaj się pracy, którą kochasz ;) Wierz mi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 14:09 Gdybym miała trzymać się pracy,którą kocham,musiała bym pracować z tym facetem w jednej firmie.Czuję,że nie zniosła bym jego widoku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 14:51 a ja czuję, że się od niego uwolniłam... tak w tej chwili czuję...a jak będzie jak go zobacze znowu, cóż. zobaczymy. i wiecie co? poznałam kogos;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 15:21 Poznałaś kogoś_to super.Tylko wiesz co,ja mam faceta,i jest mi go bardzo żal(tego mojego faceta żal),bo moje myśli są z tym drugim. O instruktorze nie zapomnisz,nie da się zapomnieć.Ja bardzo chcę zapomnieć,ale nie wierzę,że to kiedyś nastąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 15:33 mogłabym powiedziec prawde ale nie bardzo chce na forum... ten facet pojawił sie juz jakis czas temu... ale o instruktorze mysle codziennie. dzisiaj czuje się po prostu na tyle silna, zeby cieszyć się życiem i nie zamartwiac się niespełniona miłością, zauroczeniem, kto jak chce. wiem, że nie zapomne. nigdy. i tez mi tego KOGOS zal. bo nie wiem czy to mozliwe, ale do dwóch cos czuję;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 16:50 Jak pracować z tym facetem w jednej firmie,żeby nie zwariować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 17:01 musisz zmienić środowisko. to jest konieczne! ja przestałam chodzić tam, gdzie go często widywałam. jest strasznie trudno. i nie raz jeszcze łapię się na tym, że idę gdzieś z myślą, że tam go spotkam. mam nadzieję, że to przejdzie. ale jeżeli jesteś w związku to zerwanie wszelkich stosunków z tym człowiekiem jest pierwszym co powinnas zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 17:11 Brawo! Dobra rada,ale nie znasz mojej przeszłości,planów,itd,a tu też tak,jak Ty nie mogę o wszystkim pisać. Dobra rada,ale trudna do wykonania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sama Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.30.* 20.10.08, 20:58 Rady są dobre ale jak się im podporządkować , gdy człowiekiem rządzi serce a nie rozsądek...Ja też uwielbiam swojego nauczyciela jazdy za kółkiem , wiem , że z wzajemnością.Trwa to już ponad rok.Egzamin dawno zdany a my nadal nie możemy bez siebie żyć (choć wiem ,że nie powinniśmy ze sobą być)On żonaty , ja mężatka.Nigdy nie przypuszczałam że mogłabym się wplątać w taki chory układ...ale serce nie sługa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.08, 15:13 Nastały szare,jesienne dni. Łatwiej jest zdać prawko,niż przestać o nim myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 07:09 Musicie ustalić zasady. 1. W GODZINACH PRACY JESTEŚCIE WSPÓŁPRACOWNIKAMI I MA WAS CECHOWAĆ PROFESJONALIZM. Traktujesz go tak samo, jak wszystkich innych pod względem spraw zawodowych. 2. Na kursie on jest Twoim instruktorem i nie idziesz na jazdę z myślą o nim, a z myślą o tym, żeby się nauczyć. 3. Przez resztę czasu to już wasza sprawa, jak będą się układały relacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 29.10.08, 17:34 Mój instruktor jazdy sprawia, że nie potrafię normalnie funkcjonować już prawie wcale. Podczas zajec z nim, mam się dobrze. > 2. Na kursie on jest Twoim instruktorem i nie idziesz na jazdę z > myślą o nim, a z myślą o tym, żeby się nauczyć. Nie mysle o tym że mi się podoba. Staram się skupić na jezdzie i tyle:). Problem pojawia się w momencie gdy on zaczyna się we mnie wpatrywać przy byle okzaji.Manewry, plac, korki. I to nie jest takie sobie spoglądanie. Ja się czuję jakby on chciał mnie za chwilę pocałować.Staje się wtedy taki słodki, patrzy mi głęboko w oczy, na usta,jest przy tym taki rozkoszny...zaczyna mnie poprostu czarować... .Nigdy nie mówił zadnych bezposrednich tekstów w stylu, że pani ładna,że taka, że taka(jak moi byli starsi instruktorzy...ta ich tfu...fee wazelina). Ten jego hipnotyzujący wzrok przeszkadza mi tak naprawdę dopiero gdy wysiadam i sobie idę...wracam do domu...do chłopaka. Jem z nim kolację, a widzę oczy instruktora, czuję jak na mnie patrzył...czuję jego ciepło. Nie sądzę żebym się zakochała w M. ale mogłabym rozpamiętywać w nieskończoność jego gesty, uśmieszki... bo sa urocze. Tylko że to już pochłania mi zbyt wiele czasu. O co jemu chodzi? PS.wszystkie kursantki serdecznie pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 29.10.08, 20:48 Witamy w klubie;) Opowiem Ci, jak to dalej idzie: zrywasz ze swoim facetem, bzykacie się parę razy, albo może nawet nie tyle, wpada do Ciebie z inną kursantką. Tylko pamiętaj, że to Ty będziesz sobie musiała z tym radzić. Wiem, parszywa jestem, ale mi was szkoda po prostu. W każdym razie w razie czego idź na żywioł, jak już zaczniesz naprawdę o nim myśleć, to nie ma opcji. Albo nie zrywaj, tylko zdradzaj. Że też moje poczucie moralności na to nie wpadło;) Pozdro;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 29.10.08, 21:32 To jest najczęstszy scenariusz rozumiem;)...Ale moim zdaniem to, że się gapi to jeszcze nic nie znaczy. Może tak ma... zwykła instruktorska przypadłość;) Instruktor x<45lat =pieprzony maniak(flirciarz, babiarz). Moj ma 28 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.resetnet.pl 31.10.08, 11:10 czesc dziewczyny nie wiem od czego zaczac pisac...chyba jestem zakochana, ale najgorsze jest to ze nie w moim mezu tylko w moim instruktorze.Jak mnie zapisywal na prawko to jeszcze sie ze mnie smial tylko sie nie zakochaj w instruktorze!!!i mnie z nim nie zdradzaj!a ja na to no przestan, nie instruktor mi w glowie tylko prawko.I niestety stało sie...od razu przeszlismy na ty, a pozniej to juz polecialo z gorki, komplementy ze ladnie wygladam, smsy, przyjezdzanie po mnie, pozne wieczorne jazdy,dotykanie,masaze, calowanie i teraz wszystko sie urwalo bo co , bo zdalam egzamin. Ciesze sie z tego ale pewnie sie juz z nim nie zobacze bo, i znowu to bo, bo ma zone i dzieci...wiem wiem co teraz o mnie myslicie ale jakos tak wyszlo, bardziej z jego inicjatywy,nie jest niewiadomo jaki przystojny ale ma to cos w sobie,i terz pierwsze co robie po przebudzeniu to o nim mysle nie ma tajkiej chwili w ktorej bym o nim nie myslala... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.30.* 31.10.08, 11:31 Może lepiej , że się urwało.Ja byłam w podobnej sytuacji z tym , że u mnie się nie urwało...znajomość trwa nadal mimo zdanego egzaminu , nie mam siły by ją zakończyć , to jest jak narkotyk.Z tego co wiem On też nie wyobraża sobie życia beze mnie.To zabrnęło już tak daleko.Uzależniliśmy się od siebie i nie wiem co dalej.Na razie żyję chwilą , ale wiem , że tak nie może być wiecznie.Takie uczucia powinno zabijać się w zarodku, ale mądry polak po szkodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.08, 12:01 urwalo sie tak w sumie nie dokonca bo piszemy do siebie i jak odbiore juz prawko to mamy sie umowic na piwko i pewnie nie tylko...ale ja niemoge o tym zapomniec i o nim co bedzie jak nie bedzie chcial sie ze mna umowic na to piwo? bo moze tak z grzecznosci mi obiecal, chcialabym z nim miec kontakt zeby sie nie urwal bo naprawde to rowny gosc /?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.08, 12:02 urwalo sie tak w sumie nie dokonca bo piszemy do siebie i jak odbiore juz prawko to mamy sie umowic na piwko i pewnie nie tylko...ale ja niemoge o tym zapomniec i o nim co bedzie jak nie bedzie chcial sie ze mna umowic na to piwo? bo moze tak z grzecznosci mi obiecal, chcialabym z nim miec kontakt zeby sie nie urwal bo naprawde to rowny gosc?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.30.* 31.10.08, 13:14 Skoro do siebie piszecie to znaczy , że macie kontakt.Gdyby go nie chciał , to by się do Ciebie nie odzywał.Dokładnie wiem co czujesz.Ja na swoim się jeszcze nigdy nie zawiodłam myślę, że u Ciebie też będzie dobrze.Widzę , że jesteś zdecydowana.Bylebyś tylko nie żałowała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.08, 17:38 niw wiem czy robie dobrze czy zle, zyje chwila bo nawet zeby to byla jednorazowa przygoda to jest tego warta!!!tylko szkoda ze sie kiedys wczesniej nie spotkalismy jak ja nie mialam meza a on zony... a jezeli pewnego dnia mi juz nie odpisze na smsa?albo sie ze mna nie spotka?nie wiem co bedzie...smutek, zal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.30.* 31.10.08, 17:59 A może jak wcześniej byście się spotkali, to on by Cię wcale nie zainteresował...tego się nie da przewidzieć.Wszystko zależy od miejsca czasu , sytuacji itd...Nie martw się tym co będzie kiedyś , jeśli żyjesz chwilą , to nią żyj.Każdy jest panem swojego losu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 17:43 i dlatego ja się nigdy nie ochajtam;) ja tam samej sobie nie ufam, a nie mam psychy do zdradzania, taka moja słabość, jestem podła, jestem interesowna, jestem bezwzględna i co tylko chcecie, ale nie umiem być nieuczciwa w stosunku do kolesia, z którym jestem. ale też już za stara jestem, żeby umieć to potępiać. żałować nie musisz, tylko jedna spr. - żeby cię ten 'ciężar' nie przygniótł i żebyś nie postanowiła swojej drugiej połówki o wszystkim poinformować, moim zdaniem, jak się decydujesz, to się z tym męcz, połówce ta wiedza do szczęścia niepotrzebna. jak dasz radę to żałować nie musisz. ja tam wiem, że prędzej, czy później zrobiłabym 'katharsis', i on by tego nie mógł zrozumieć i pewnie nosiłby zdjęcie mojego instruktora w portfelu cały czas się dziwiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 18:05 wyborcza.pl/1,81388,5804067,Niebezpieczne_zwiazki.html moze znajdziecie jakieś odkrywcze treści. nie wiem, mój ideał się sypnął, odkąd poznałam ideał prywatnie i służbowo, mój ideał lata świetlne odbiegał od ideału, [jedyne, czego nie mogę zrozumieć to jak można być jednocześnie wartościowym kolesiem i dupkiem i to wszystko, czego nie rozumiem z tej relacji], ideał był nieomal antyideałem w rozwodnionym sosie codzienności, a mi nie przeszło. nie przeszło mi. i co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 jeszcze jedno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 18:08 obecny instruktor powiedział, że ze mnie taka zołza, że na pewno nigdy nie znajdę sobie faceta, bo każdy ucieknie po 2-3 moich tekstach ;D A tu proszę, jasnowidz z wyborczej rozwiał mój dylemat: 'Chłopcy wychowani przez zimną, wymagającą matkę nie szukają ciepłych serdecznych dziewczyn. Chcą, żeby ich zaakceptowała jakaś zołza.' ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 31.10.08, 18:20 Dlatego nigdy nie należy mówić NIGDY... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: jeszcze jedno... IP: *.idc.net.pl 01.11.08, 22:37 "Każda potwora znajdzie swego amatora" - podobno. Więc może warto szukać? P.S. Z kolei małżeństwo opiera się na zaufaniu. Obu stron. Jak go nie ma to nici z małżeństwa, albo to tylko nic nie znacząca formalność. Biedne dziewczyny, naprawdę chcecie się na własnej skórze o tym przekonywać? Warto ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: jeszcze jedno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.08, 23:01 Gościu i Ktosiu, akurat w moim przypadku nie bardzo. Mam tak parszywy charakter, że żaden facet ze mną nie wytrzyma, jestem parszywą, egocentryczną, chamską zołzą;) Zresztą długo by gadać. Taki pancerzyk ochronny. Tak na wszelki wypadek, zanim Ci ktoś dowali. Jasne, że małżeństwo, przynajmniej w moim odczuciu, musi być oparte na przyjaźni i zaufaniu, bo ja za parę lat chciałabym mieć z kim gadać, a nie z kim się seksić, chociaż to też. Ale ja nie na tym poziomie rozważań, za ciężki kaliber;) Trzeba nadawać na tych samych falach, bez tego nici. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamamamarty Re: jeszcze jedno... 02.11.08, 01:10 Gość portalu: p7 napisał(a): > Gościu i Ktosiu, akurat w moim przypadku nie bardzo. Mam tak > parszywy charakter, że żaden facet ze mną nie wytrzyma, jestem > parszywą, egocentryczną, chamską zołzą;) Zresztą długo by gadać. > Taki pancerzyk ochronny. Tak na wszelki wypadek, zanim Ci ktoś > dowali. > > Jasne, że małżeństwo, przynajmniej w moim odczuciu, musi być oparte > na przyjaźni i zaufaniu, bo ja za parę lat chciałabym mieć z kim > gadać, a nie z kim się seksić, chociaż to też. Ale ja nie na tym > poziomie rozważań, za ciężki kaliber;) > Trzeba nadawać na tych samych falach, bez tego nici. pomijając, że treść chyba nie na to forum, OSK to w końcu nie agencja matrymonialna, to dobrze mieć ten charakterek :) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: jeszcze jedno... 02.11.08, 10:10 > pomijając, że treść chyba nie na to forum, OSK to w końcu nie > agencja matrymonialna, to dobrze mieć ten charakterek :) różnie to bywa;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 02.11.08, 10:42 W życiu różnie bywa i różne są powody zdrady, niektórzy chcą się tylko zabawić , inni szukają ucieczki od codzienności.A jeszcze inni mają tak pokopane małżeństwo , że związek z innym facetem to dla nich wybawienie.Oczywiście to nikogo nie usprawiedliwia , ale niektóre rzeczy lub zrządzenia losu zaskakują nas w najmniej oczekiwanym momencie i poddajemy się im. Niestety , nie da się na tym forum o wszystkim napisać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: jeszcze jedno... IP: *.idc.net.pl 02.11.08, 11:35 Ucieczka w E- rzeczywistość to też pancerzyk !!! Mamy kontakt z całym światem, a nie mamy z nikim? Jeszcze troszkę, a nawet nie będziemy wiedzieć czy po drugiej stronie komputera nie siedzi.... Komputer?! Tak bardzo się boimy? czego? Samych siebie? To jak nas znajdzie ktoś drugi? Podeprzemy się statystyką? Skoro ileś procent zdradza to mogę i ja? Skoro instruktorzy wykorzystują to ja też? Ideologię łatwo dorobić. Piękną - zakochanie, impuls, pożar serca. A ile czasu poświęcamy rzeczywistości i ludziom obok ? Nowy, nowa, nowe - ciekawe i fascynujące. P.S. Spiszmy się kochać LUDZI - tal szybko odchodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 02.11.08, 11:51 Dlatego znikam z E-rzeczywistości i spieszę kochać ludzi.Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 02.11.08, 17:51 Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim. I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: jeszcze jedno... 02.11.08, 20:04 Też spieszę kochać ludzi. Na razie przez internet kocham potencjalnych pracodawców i przy okazji wpadam do was. O i kocham na gadu moją kumpelę. Jutro będę kochać dentystę w realu, we wtorek kumpelę (tę samą) w realu i moją poprzednią pracę też będę kochać w realu, w środę instruktora, w czwartek siostrę cioteczną. Jeszcze w międzyczasie napisze do Chestera, to też go będę kochać w realu. I Edi muszę kochać, bo jej wiszę 5 dych. Mam więc trochę luda do obkochania w przyszłym tygodniu. Miłość jest, jak ta strużka wody;) A tak na poważnie: nie e-rzeczywistość, tylko ta konkretna e- społeczność, i tylko ta jedna u mnie. Ktoś się mnie zapytał, co mi daje: no raz, wpadam tu przy okazji, dwa - poczucie anonimowości, to znaczy kupę czasu mi dawała, wpadałam tu i mówiłam o wszystkim, o czym musiałam milczeć w realu. Ja zdradzam "tylko" swój ośrodek szkolenia;) A te słowa... dobrze znane i dobrze przeżyte. I kiedy o tym myślę, to myślę właśne tak i tylko dlatego kocham paru ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: jeszcze jedno... 02.11.08, 20:14 kiedy się widzimy? no hej;* elo;) w piatek?:D spieszę się kochać ludzi, tak szybko odchodzą może być w piątek;) o której? chcesz sie umawiac?? co? no już jesteśmy ustawieni moze wstepnie narazie sie umowmy ?? nie spieszę się bzykać kudzi, tylko ich kochać;D ______________________________________________________ Widzisz, w każdym dniu tygodnia będę kochać ludzi;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 02.11.08, 20:52 Życie każdego człowieka jest drogą ku samemu sobie, próbą znalezienia drogi, zaznaczenia ścieżki. Żaden człowiek nie był nigdy w pełni samym sobą, lecz mimo to każdy ku temu dąży, jeden w mroku, inny w światłości, jak kto umie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 eh te jego feromony IP: 82.146.247.* 03.11.08, 23:20 Mój instraktor przestał wreszcie się na mnie gapić i mnie czarować. Przeszliśmy na Ty, i jest super.Rozmawia się tak zupełnie inaczej, na luzie. Jak kumple. Było by jeszcze lepiej gdyby jego szanowne feromony przestały drażnić moje receptory. Cały czas jego uśmiech, spojrzenie sprawiają, że robi mi się gorąco.Boję się, ze on to wszystko może zobaczyć, ze widzi że się plączę z pośpiechu zakładając kurtkę, że ręka mi drży, albo że ją zabieram w popłochu kiedy on chce mi pomóc;). pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: eh te jego feromony IP: 82.160.30.* 04.11.08, 11:01 - Dlaczego mam zatem słuchać serca? - Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość odpowiedzi IP: *.idc.net.pl 04.11.08, 19:11 Siódme niebo - Ave Maria jest piękne !!!!!! Ktoś - przykład z tamą też. Porównanie ekstra. Pytanie, czy po to jest tama by dopuścić do jej zniszczenia? Czy też w innym celu ją zbudowano? Rozsądek podpowiada, by ją ratować jak pojawiają się pierwsze uszkodzenia. Kto czeka aż będzie za późno? Chociaż pewnie oglądanie zagłady tamy będzie ekscytujące!!!! P.S. Pod jednym warunkiem: że sami jesteśmy w bezpiecznym miejscu ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: odpowiedzi IP: 82.160.30.* 04.11.08, 20:23 Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć. W życiu nie ma prób, od razu zaczyna się przedstawienie. Fala nas ciągle unosi, takie jest życie. Nie można tego zrozumieć ani osądzić, należy się dać unosić fali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Do Ktosia IP: *.idc.net.pl 04.11.08, 20:38 Jak kto woli. Skoro jesteśmy przy porównaniach "rzecznych", to: - z prądem płyną tylko śnięte ryby, żywe decydują co gdzie chcą płynąć. Potrafią nawet pod prąd, albo umiejętnie wykorzystać prąd. P.S. Kłody drewna też płyną z falą. Ale mnie to nie pociąga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: do gościa IP: 82.160.30.* 04.11.08, 21:07 Dobra rada to coś, co człowiek daje, gdy jest już za stary, by dawać zły przykład. Podstawowym błędem jest podawanie teorii, zanim uzyska się dane. Niepostrzeżenie zaczyna się dostosowywać fakty, by zgadzały się z teoriami, zamiast próbować stworzyć teorię, która byłaby zgodna z faktami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Do Ktosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 21:43 Sorry,nie mogę się powstrzymać,ale jesteście pop........e. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Do Ktosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 12:49 W głowie Wam, się nie kręci od tego p..........? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 13:12 heh, Ave jest piękne, bo on był pięknym człowiekiem, w sensie duchowym. Leciało na jego ślubie, a potem w parę miesięcy później... Bez niego nie bylibyśmy tym, czym jesteśmy, nie byłoby tych wszystkich ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 13:24 zawsze będzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: eh te jego feromony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 13:06 Było by jeszcze lepiej gdyby jego szanowne feromony przestały drażnić moje receptory. mistrzostwo wyrazu ;D;D;D;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: eh te jego feromony IP: *.idc.net.pl 05.11.08, 16:20 Teraz piszesz myśląc o Schubercie? P.S. Feromony właśnie po to są, tak działają. Jak zresztą wiele innych rzeczy! Reszta należy do nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: eh te jego feromony IP: 82.146.247.* 05.11.08, 19:14 "Tak! po to one są! po to są one!"...a reszta należy do NAS. W każdym bądź razie...ja tam się nie dam tak łatwo... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: eh te jego feromony 05.11.08, 21:51 Gość portalu: gość napisał(a): > Teraz piszesz myśląc o Schubercie? Piszę myśląc o Nim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: eh te jego feromony IP: 82.146.247.* 05.11.08, 23:08 Oświadczam wszem i wobec, paniom tu zaglądającym, iż się nie dałam zwariować do końca i wybiłam sobie z głowy faceta żonatego i mającego fotelik dziecięcy na tylnym siedzeniu swojego auta. Zatem prawdopodobnie faceta też dzieciatego. Zróbcie to samo! oni się bawią! słyszałam dzisiaj rozmowę instruktorów i mówię Wam...mają nas wszystkie gdzieś. Poflirtować dla zabawy to nie grzech, tylko, że my to czasami bierzemy nazbyt poważnie. Nie warto sobie tym głowy zawrcać. A na ich "zaloty"i propozycje mieć wylane, żeby wiedzieli że gów** mogą. Nie warto być kolejną zabawką. O 16.00 jezdze ja, ale o 17.00 już siada inna pani...pozniej o 18.00 następna. Nie bądźcie naiwne, mówię Wam... szkoda życia...:) buziaczki !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: eh te jego feromony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 10:45 Wiele prawdy jest w tym,co piszesz,ale.... nie każdy instruktor bawi się nami ,wami. Znam takiego,oczywiście żonaty,dzieciaty i on to wszystko brał na poważnie. 100% gwarancji. Odpuściłam,bo poszłam po rozum do głowy. To bardzo boli,i jedną i drugą stronę. Ale można żyć,szkoda tylko,że w smutku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: eh te jego feromony IP: 82.160.30.* 06.11.08, 10:51 Nie można tego zjawiska tak uogólniać.Pewnie , że większość z nich to babiarze i flirciarze , ale bywają wyjątki...Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 popatrzcie jaka żenada IP: 82.146.247.* 06.11.08, 19:39 www.maxior.pl/film/115693/Straznicy_lasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: popatrzcie jaka żenada IP: 82.160.30.* 06.11.08, 20:49 Ten akurat do wyjątków nie należał....porażka. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Ech... 07.11.08, 00:18 Cóż, laska nie była niezadowolona.... cóż, facet za 40zł za godzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Ech... IP: 82.146.247.* 07.11.08, 21:16 No ba...w dodatku jakie ciacho...;))) W mojej szkole instruktorzy są po 45 złotych za godzinę, a u Was?xD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Ech... IP: 82.160.18.* 07.11.08, 21:29 U mnie po 35 zeta , ale to było pół roku temu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 45 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.08, 10:16 obecnie, ale zaczynali od 33 w pakiecie. Ciacho??? Eeee, ciacha nie widziałaś;) Ja ci mogę Ciacho pokazać, jak dasz maila;) Skąd jesteś?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: 45 IP: 82.146.247.* 08.11.08, 12:36 Hihihi... ale ja żartowałam z tym ciastkiem...przecież ten gość to jakaś pomyłka. Wiem dobrze co to znaczy ciacho-instruktor.Nie musisz mi nic pokazywać p7 ;) Nie dam tu maila ale dam gg..8963140! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: 45 IP: *.idc.net.pl 08.11.08, 13:17 Jestem zainteresowany cennikiem instruktorów. Liczycie cenę usługi za godzinę szkolenia (nauki jazdy) czy tego co było na filmie? DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: 45 08.11.08, 20:07 Wal na permanentne_7_niebo@gazeta.pl no ale to nie będę pokazywać;) moje ciacho nie oddam;) Do gościa poniżej: liczy się za godzinę kursu/doszkalania. Dlatego mówiłam o facecie za 40zł/h. W sumie opłaca się bardziej od takiego z agencji taka mała męska słodka k:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaz Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.szczecin.mm.pl 08.11.08, 13:58 Wiatjcie!!! Mam problem wyjezdziłem swoje 30 godzin na początku 2007 roku i nie podeszłem do egzaminu...wyjechałem z kraju, wróciłem i chcem skonczyc prawko, byłem w paru szkołach jazdy i powiedziano mi ze wystarczy wykupic 5 godzin aby móc podejsc do egzaminu natomiast inna szkoła twierdzi ze musze wykupic 30 godzin. I teraz nie wiem co mam zrobic zeby było dobrze. Proszę pomóżcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: staś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 08.11.08, 14:31 "Nie podeszłem" to mówi dziewczynka !? A kurs prawa jazdy jest ważny, jeżeli skończyłeś go w 2007 roku. Nie piszesz, co zrobiłeś po skończeniu kursu. Są takie możliwości: 1.Nie wziąłeś Zaświadczenia z OSK. To idź i weź, a potem zapisz się na egzamin. 2.Wziąłeś zaświadczenie , zapisałeś się na egzamin i go już zdawałeś. Zapisz się na kolejny termin. Jeżeli 3 razy nie zdałeś tego samego rodzaju egzaminu to musisz ukończyć: - kurs teoretyczny w ilości co najmniej 10 godzin, jeżeli to była teoria, - kurs nauki jazdy w ilości co najmniej 5 godzin, jeżeli to była praktyka. W tych przypadkach musisz dostarczyć do WORD-u zaświadczenie o ukończeniu takiego kursu. W innych przypadkach dodatkowe szkolenie nie jest obowiązkowe. Można Ci jedynie radzić, abyś się doszkolił, ale decyzja należy do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 08.11.08, 20:04 błagam nie miałeś gdzie? myślisz, że ktoś, kto przewala ten wątek robi to po to, by udzielać info? Nikt taki tutaj nie wchodzi, od tego są inne wątki:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 08.11.08, 21:03 Prawda to, co ona pisze. My tu pomagamy w innych sprawach. Może jakiś instruktor Cię skrzywdził?pomożemy nie martw się! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.18.* 08.11.08, 21:31 Biedny Kaz pomylił wątek , ale każdemu może się zdarzyć....Tu są nieszczęśliwe i szczęśliwe zakochane..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 08.11.08, 22:45 Załóżcie nowy, bo ten strasznie długi. Nikt nie czytał całości. A może coś nowego? Bo zakochanie to normalka, ale ile można? Po 30, 40 czy większej ilości godzin ta znika, a przychodzi następna :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.18.* 08.11.08, 23:01 Nie koniecznie przechodzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 08.11.08, 23:25 Pisząc "ta" myślałem o kursantce. A z zakochaniem rzeczywiście różnie bywa. A co ma zrobić instruktor? Kursantka widzi jego jednego, a on co godzinę inną. Może też się zakochać? Może coś o jego problemach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.18.* 08.11.08, 23:34 Pewnie, że może tylko nie wiem czy jego serce wytrzymałoby stan niemalże ciągłego zakochania...a co jeśli zakochanie przerodzi się w miłość???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ich uwielbiam was IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.11.08, 23:43 i to forum leczycie mnie z depresji;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 08.11.08, 23:52 Po 30 - 40 godzinach tylko myślisz ze Ci przeszło...a i tak łapiesz się na tym że idziesz ulicą, zaglądasz we wszystkie elki jak leci i myślisz- a może on tam siedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 09.11.08, 00:04 A na kursie chocby na ciebie ryczał i krzyczał...i tak go wielbisz, bo on na koniec odwiezie Cie do domu, 2 razy sie usmiechnie i juz wszystko mu wybaczasz! ;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.18.* 09.11.08, 21:54 Ja wiedziałam , że mi nie przejdzie i on wiedział, że jemu nie przejdzie , a teraz wiedzą już wszyscy.Nigdy nie sądziłam , że można tak kochać i być ta kochanym.Jest cudownie...... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.11.08, 09:34 Też o tym myślałam, bo mnie cholera bierze, jak muszę klikać i klikać, żeby dotrzeć do końca. Ale chyba nie mam powera na zapełnianie nowego wątku:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 09.11.08, 10:49 Czyli stary problem: jak zjeść ciastko i mieć ciastko? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.11.08, 12:07 No:) Chcę mieć porządek i wszystko w jednym miejscu, a nie po 30.000 wątków, ale brak cierpliwości, żeby się dobić do "ciastka". Lubię je jeść, ale nie chcę mi się całego robić od nowa:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 09.11.08, 12:20 To było do Linii21. A z Tobą, p_7_n, się zgadzam, tylko jak to przesunąć na początek, Ty pewnie wiesz? Bo, faktycznie, zanim znajdę ciastko to ochota na nie mi już przeszła ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.11.08, 22:01 Sortuj według;) Był pod moim, myślałam więc, że do mnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.11.08, 22:02 Liny, nie Linii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 09.11.08, 22:39 No do Liny:D. Możemy założyć wątek, w którym będziemy przestrzegać 18 latki przed niebezpiecznymi związkami żonatymi mężczyznami.xD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 10.11.08, 09:04 Dzięki p_7_n. I za radę z sortowaniem i za zwrócenie uwagi na pomylenie Liny z Linią ;-) Lino! Można zakładać taki wątek. I czy tylko 18 -to latkom by się przydał? Niedawno doszło do mnie, ze taki śmieszny wierszyk ma w sobie dużo treści: Aniu, nie rusz tego kwiatka, Róża kole, rzekła matka. Ania Mamy nie słuchała, ukłuła się i płakała. P.S. Lepiej się uczyć na cudzych błędach. Ale na swoich skuteczniej. Tyle,że boli. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 10.11.08, 15:26 Amen. :) Poza tym ja nie czuję potrzeby sprawiania komuś przyjemności za darmo. Niech się męczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 10.11.08, 21:47 W sumie co tam będziemy kogo ostrzegać... pieprzone feromony...a serce nie sługa... Ja sie leczę z tego zauroczenia.Co myślę że jest lepiej to znowu gorzej. Gdyby on nie był taki słodki byłoby prościej. Osatnio złapałam się na tym ze jak się ze mną żegnał i podał mi rękę...to jakoś nie miałam ochoty wcale jej puszczać i stoje i udaje ze zapomniałam ze się trzymamy i nawijam nawijam...ale w końcu musiałam sobie pójść. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Przerażam go ;(;(;(;( 10.11.08, 22:32 Jasna cholera. To nie jest nic z tych rzeczy. Instruktor - tak, ale kumpel i autorytet. I co? Poznaje mnie trochę bliżej i zaczynam go przerażać i tak jest zawsze. Ja już siebie samą zaczynam przerażać kurde. Przerażam was? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Przerażam go ;(;(;(;( IP: 82.146.247.* 11.11.08, 07:36 dlaczego zaczynasz go przerażać?jako kto? kursantka, kumpel czy kobieta? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Przerażam go ;(;(;(;( 11.11.08, 09:38 Raczej chodzi o moją osobowość jako człowieka, nie jakiejkolwiek funkcji pełnionej w związku z nim. Ale ja właśnie też nie rozumiem czemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Przerażam go ;(;(;(;( IP: 82.146.247.* 11.11.08, 15:16 Aha, czyli uważasz ze cos z Toba nie tak? radze sie uspokoić i przestać tak myslec. Robić tak zeby być w zgodzie ze swoim wnetrzem. Przestac sie bac opini innych na wlasny temat. Liczy sie tylko to jak Ty sie czujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Przerażam go ;(;(;(;( 11.11.08, 16:23 No, święta racja - nie da się zaspokoić oczekiwań wszystkich ludzi. No, a że nie tak, to nie myślę tylko wiem, a inni będa musieli nauczyć się to akceptować - tylko jeszcze nikogo w swoim życiu nie przeraziłam, więc się przeraziłam sama:) Ale jemu chodziło o co innego... ufff;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina ach ten mój instruktor... IP: 82.146.247.* 12.11.08, 16:58 Ach on...ach on ... ach..ach ...ach ten mój żonaty instruktor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: ach ten mój instruktor... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 14:28 Hej! Maricia! Jak Twoje serce,wyciszyło się,a może bije tak mocno,jak kiedyś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina Re: Właśnie?:) IP: *.chello.pl 15.11.08, 00:03 Chyba się wątek wypalił całkowicie...nikt tutaj już nie zagląda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Właśnie?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 14:10 Czy już wszystkie dziewczyny się odkochały,że nic nie piszecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 14:27 Ja sie niestety nie odkochalam w moim bylym instruktorze, myslalm ze mi przejdzie ale to jest silniejsze ode mnie, ostatnio z nim pisalam i na tym sie skonczyło....sam mi zawrocil w glowie, dal mi nadzieje a teraz cisza.....co mam zrobic?dziewczyny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Właśnie?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 14:38 Sprowokować,żeby się odezwał. Napisz do niego,zapytaj o coś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 14:48 juz to zrobilam dwa razy, pisalam w byle jakiej sprawie,juz wymyslalam oczywiscie odpisal i tyle,jak znowu napisze do niego pomysli ze jestem natretna, teraz jest pewnie zajety rodzina, zona dziecmi........... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 do młodej mężatki IP: *.idc.net.pl 15.11.08, 19:19 A może ? Zakochaj się w swoim Mężu? Tak jak na początku, co? P.S. Swoją drogą to wasi mężowie Was chyba zaniedbują? No bo takie, niedopieszczone jesteście :-) Co Panie na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do młodej mężatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 20:03 Oj,chyba jest w tym ziarenko prawdy,że mężowie trochę nas zaniedbują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga do Gość 321 IP: *.eranet.pl 15.11.08, 22:14 Trafione w dziesiątke....................mężowie opamietajcie się:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Właśnie?:) IP: 82.160.30.* 15.11.08, 19:05 Mi też nie przeszło wręcz przeciwnie...przerodziło się to w głębokie poważne uczucie , które pochłonęło Nas oboje.Planujemy wspólną przyszłość...wiedzą o nas już mój mąż i jego żona.Stwierdziliśmy ,że nie będziemy dłużej żyć w kłamstwie.Życie jest zbyt krótkie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Właśnie?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 19:15 Poważnie piszesz? Jeżeli tak,to bardzo odważna decyzja,oby wszystko było po Twojej myśli. A tak swoją drogą,ale szczujesz. Obym ja nie zrobiła czegoś,za co będę bardzo żałować. Kurde,faktycznie życie jest zbyt krótkie. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 15.11.08, 19:26 Życie jest zbyt krótkie. Na co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Właśnie?:) IP: 82.160.30.* 15.11.08, 19:30 Jest zbyt krótkie by je marnotrawić ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Właśnie?:) IP: 82.160.30.* 15.11.08, 20:01 Piszę śmiertelnie poważnie.Nie jestem już pierwszej młodości i moje decyzje są głęboko przemyślane.Miałam paskudne małżeństwo,facet był damskim bokserem,zbyt długo zwlekałam z decyzją by zakończyć ten toksyczny związek.Długo by o tym pisać ale to wątek o instruktorach...a mój instruktor okazał się być moim wybawieniem...czekaliśmy na siebie całe życie...on też nie miał łatwego życia ze swoją panią i wiem to nie tylko od niego...chcemy być razem na zawsze.Co Wy na to?Scenariusz jak w tanim romansie ale takie jest życie.... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 15.11.08, 19:22 Ostatni raz widziałam go 2 m-ce, może 3 m-ce temu, w biurze. Zaczynałam prawko. Przestał pracować. Biuro projektowe. Wrócił. Dopóki czegoś nie znajdzie. 27 lat. Praca w magazynie. Praca w wydawnictwie motoryzacyjnym. Praca instruktora. Technikum motoryzacyjne. Wyższa prywatna. Problemy zarządzania czymśtam. Jemu też nie wyszło. I pod pozą twardziela jest to samo. Nieustanne wypływanie spod ciężkiej warstwy wody na powierzchnię w celu zaczerpnięcia powietrza. Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Właśnie?:) 15.11.08, 19:48 Gość portalu: Wiola napisał(a): > Czy już wszystkie dziewczyny się odkochały,że nic nie piszecie? eee, gdzie tam...co więcej ciągle są następne zakochane, zauroczone... np. ja, buhaha. Facet starszy ode mnie 12 lat, żonaty, dzieciaty, a jednak... serce nie sługa. Cóż, kurs się skończył, znajomość też się musi skończyć- serduszko trochę boli, ale jakoś to odchoruje. Co się z Nim nagadałam, to moje:) Ach, Ci instruktorzy:) Przeczytałam cały ten wątek i ciągle śledzę z wielką ciekawością. Dziewczyny- dzięki, że jesteście! bo inaczej pomyślałabym, że jestem nienormalna, haha. powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Właśnie?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 19:58 Ja wzdycham do młodszego,ale młodszego tylko kilka lat. Też żonaty i dzieciaty. Ale jaki kochany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 20:28 moj instruktor tez juz jest po trzydziestce tak ok.32-35, nie wiem dokladnie, ma bardzo ladna zone, fajna dwojke dzieciakow, bo widziałam, ale dlaczego to on mi zawrócił w głowie???dlaczego ja, ale tak z drugiej strony jak bym mu nie była obojetna to rownie dobrze mogl by mi nie odpisywac, a moze robi to przez grzecznosc, a odpisze jej niech sie odczepi!nie wiem serce nie sługa,nie tak łatwo o nim zapomne bo jednak spedzilismy kawal czasu ze soba, codziennie po min.2 godziny pare centymetrow od siebie, nasze rece spotykały sie na biegu, jak udawałam ze nie mogłam wrzucic wstecznego...:) a teraz ..................cisza normalna więc całkiem nieznośna..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 do młodej mężatki IP: *.idc.net.pl 15.11.08, 20:45 Ale macie wyobraźnię!!!!! Pomyślcie co czuje instruktor, skoro ma Was co godzinę inną? No może co dwie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: do młodej mężatki IP: 82.146.247.* 15.11.08, 21:57 Jak ja czasem słucham jak ten mój instruktorek,który tak mi się widzi;)...opowiada innemu instruktorowi...jak to "tam ...słuchaj...taka jedna ania...taka tam jakaś ze śliwką w nazwisku słabo jeździ...ze nic nie umie" i jak go wkurza to się zastanawiam co mówi o mnie;)...i nie chcę żeby komuś opowiadał że się zachowuję jak słodka blond idiotka za kółkiem co tylko ją trzeba we wszystkim wyręczać...więc już wolę być sobą... teraz już nie dopuszczam nawet do tego żeby nasze ręce się spotykały na hamulcu, biegach..;).. . Dystans...dobra rzecz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Właśnie?:) IP: 82.160.30.* 15.11.08, 20:45 Młoda mężatko ,bardzo Ci współczuję.Wpadłaś jak śliwka w kompot.Może zaproś go po prostu na kawę.Zobaczysz jaka będzie reakcja.Przejmij inicjatywę albo daj sobie z nim spokój.Najgorsza jest niepewność.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 21:44 chyba gosc 321 jest instruktorem bo ma niezły ubaw z nas nieszczesliwie zakochanych kobiet....a moze zoną instruktora ktora sie z nas smieje.......... Najgorsza jest niepewnosc... Ja juz go zaprosilam na piwo bo chce mu podziekowac za nauke, on o tym dobrze wie ze jestesmy umowieni tylko kiedy??? moze w najblizszej przyszłosci, nie wiem kiedy???on nie ma czasu wiecznie albo to wymowka obiecuje i obiecuje a ja głupia tak czekam na smsa od niego........ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Właśnie?:) IP: *.idc.net.pl 15.11.08, 21:50 Najlepiej się umówić tak: - Chciałabym się z Tobą umówić, masz ochotę się ze mną spotkać? - Oczywiście, bardzo chętnie. - To kiedy się spotkamy? - oczywiście kiedy chcesz. - Super, a o której? - no, tak jak Ci pasuje. - Dobra tylko gdzie? - tam, gdzie lubisz najbardziej. - Ekstra, no to jesteśmy umówieni. P.S. Życia nie można traktować zbyt poważnie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Właśnie?:) IP: *.idc.net.pl 15.11.08, 21:59 Oj Lina, lina ;-) Skoro tak potraficie kombinować i to specjalnie, to jak to se dzieje, że potem nie umiecie zmieniać biegów? Bo to ciekawe :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: Właśnie?:) IP: 82.146.247.* 15.11.08, 22:10 Życia nie można traktować zbyt poważnie...;) Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Właśnie?:) 15.11.08, 22:21 Gość portalu: mlodamezatka napisał(a): > chyba gosc 321 jest instruktorem bo ma niezły ubaw z nas > nieszczesliwie zakochanych kobiet....a moze zoną instruktora ktora > sie z nas smieje.......... > Ktoś, kiedyś na tym forum napisał genialne zdanie na ten temat: "lepiej być wyśmiewaną zakochaną kursantką, niż zdradzaną żoną instruktora":) coś w tym jest... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: Właśnie?:) IP: 82.146.247.* 15.11.08, 21:46 Hahaha...ja udawałam że nie mogę wrzucić biegu...wogole nie wciskałam sprzęgła...i wtedy nasze dłonie ach...robiły to razem..wrzucały jedyneczkę. Nadal uważam ze gość jest uroczy, ale przyjęłam inną strategię. Chcę się zaprzyjaźnić...jakoś tak zeby mnie lubił i żeby mu mnie brakowało później. Wiem, ze ma żone i maleńkie dziecko to co bede świrowac;)...i tak mam satysfakcję kiedy słyszę jak głos mu drży gdy niespodziewanie się spotykamy na ulicy i chwilę rozmawiamy. On się tak słodko peszy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 22:09 chyba tak zrobie poprostu do niego zadzwonie z jakims problemem.... (tu musze cos wymyslic) i oficjalnie sie z nim umowie wtedy to moze juz mi nie odmowi!!!tylko co by tu wymyslic, moze mi podpowiecie??? prosze jestem juz zdesperowana tak dawno go nie widzialam, tesknie za nim, za jego głosem, ciepłymi dłońmi,tym jego wzrokiem i usmiechem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oj te młodeMężatki Re: Właśnie?:) IP: 82.146.247.* 15.11.08, 22:17 "Gotowa na wszystko"? a co mąż na to?! Tylko kombinuj żeby to naturalnie wyszło. Możesz mu truć, że nie wiesz gdzie jest WORD... może z Tobą pojedzie złożyć papiery... hihi... albo snuj się koło jego domu, obczaj gdzie chodzi rano po chleb i mleko...spotykajcie się przypadkiem..;). Poznaj jego wolnego znajomego...udawaj ze jestes nim zainteresowana a w rzeczywistosci bedzie Ci chodzilo tylko o instruktora... oj idę spać...bo wyobraźnia mnie rozpiera Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina ;p Tamto wyzej to tez moje;p IP: 82.146.247.* 15.11.08, 22:18 Jak na cos oryginalnego wpadne to sie odezwe:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 22:37 moj maz sie niczego nie domysla, a jak powiedzialam mu ze chce pojsc z moiom instruktorem na piwo zeby mu postawic piwo za kurs i zdany egzamin na poczatku sie buntowal ale teraz to spoko, nawet sam mi mowi zebym do niego zadzwonila, nie wie o niczym......a z tymi papierami to juz nieaktualne, bo mam prawko, jezdze codziennie tamtedy i nie moge go spotkac jak na zlosc!!jak cos wymyslisz to dawaj pisz musze sie wszystkiego chwytac, czasem to tak sobie mysle ze zaluje ze poszłam na kurs, ze akurat tam, ze go spotkałam, miałam jezdzic z jakims innym ale tak chcial los ze caly kurs przejezdzilam z nim, bo on wszystko pozmienial specjalnie dla mnie, i przyjedzal po mnie i odwozil do domu, to było takie słodkie wiem ze źle robie ze kiedys te wyrzuty sumienia mnie zjedzą ale życie jest zbyt krótkie a przekonałam sie o tym ostatnio, z każdej chwili trzeba czerpac max ile sie tylko da..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: Właśnie?:) IP: 82.146.247.* 15.11.08, 23:14 napisz do mnie na gg dobra? masz tutaj numerek:8963140 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Właśnie?:) IP: *.idc.net.pl 16.11.08, 12:04 "lepiej być wyśmiewaną zakochaną kursantką, niż zdradzaną żoną instruktora":) A co za różnica? I jedna zakochana i druga. I jedna cierpi i druga, tyle,że żona często nie wie, to i nie cierpi. Więc której lepiej? A zakochana kursantka, skoro chce zdradzić męża, skąd wie, że mąż nie zdradzi jej? A życie i tak opiera się na zaufaniu, co dajesz to kiedyś do Ciebie wróci. Oj wróci!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Właśnie?:) 16.11.08, 12:23 Miałam na myśli raczej zakochaną kursantkę stanu wolnego... ale masz zupełną rację, zgadzam się w 100% (przyznaję, to zdanie nie było zbyt mądre- to tylko mój wredny charakterek, ale walczę z tym:)) Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Właśnie?:) 16.11.08, 19:33 Gość portalu: lina napisał(a): > Hahaha...ja udawałam że nie mogę wrzucić biegu...wogole nie wciskałam > sprzęgła...i wtedy nasze dłonie ach...robiły to razem..wrzucały jedyneczkę. Wszystko rozumiem, spotkanie dłoni przy zmianie biegów... bezcenne:) Ale dlaczego robicie z siebie takie sierotki? Ja np. dawałam z siebie wszystko, żeby jeździć jak najlepiej, wiedzieć jak najwięcej- lubiłam jak mnie chwali i mówi jaka to ja jestem ambitna, mądra, że będzie ze mnie niezły kierowca... nie lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 16.11.08, 13:31 Kochanie, nie pie...o miłości w odniesieniu do śmierci. Nie jestem zbyt przesądna, ale to się może na Tobie zemścić. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 16.11.08, 13:45 Nawet shadow ma na tyle taktu (i mózgu!), że krytykuje wszystko, ale odniesienia do tej sygny sobie odpuścił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:01 hej! no rzeczywiście długo mnie tu nie było, ale chyba robiłam to specjalnie, bo chciałam troche się wyciszyć i nie wgłębiać w te sprawy. po Twoich wypowiedziach widzę, że jesteś mężatką. prawda o mnie jest taka, że ślub mam przed sobą (chociaz jeszcze ani daty nie ma ani pierścionka - ale to niedługo). w zasadzie to wstydziłam się pisac jak jest naprawde, ale też nie miałam takiego obowiązku. rzadko widze "mojego" instruktora, ale jak już się widzimy to on tak bardzo się za mną obraca, patrzymy na siebie tak długo az stracimy się z oczu. jednak gdy go nie widze to wszystko powoli wraca do normy, na nowo staję się szczęśliwa w swoim związku. upływ czasu (już ponad rok) jednak wszystko zmienia. jest inaczej, ale nie umiem stwierdzić czy to jest dalej zakochanie czy już tylko sentyment. tęsknię za nim. chciałabym z nim pogadać, może wtedy bym się przekonała jakie to uczucie jeszcze do niego mam.dodam, że jest on kilka ładnych latk starszy ode mnie. a z moim mężczyzną wracam do tego okresu szczęścia jaki był kiedyś. nie chce tego psuć. ciesze się tym i narazie tak to zostanie. każda z nas potrzebuje czasu (jedne długiego, inne krótszego) aby powrócić do swojego dawnego szczęścia. mam nadzieję, ze ten stan, gdy będziecie (-my) rozdarte pomiędzy dwóch mężczyzn będzie trwał najkrócej. mój wie o wszystkim. w sumie dawno o tym nie rozmawialiśmy, ale już chyba nie ma o czym. teraz juz czekam az całkiem to zaniknie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:42 witaj Maricia! To prawda,mam męża. Chciałam zerwać kontakt z" moim" ślicznym ,ale jakoś to wszystko się odnowiło.Ja znam go już prawie półtorej roku i zamiast wszystko się wyciszyć,zaczyna narastać. Boję się myśleć,co będzie dalej. Starałam się,żeby już go nie widzieć i nie słyszeć,ale tak jakoś wyszło,że wszystko się odświerzyło. Nie mogę pisać o szczegółach,ale chyba ani on,ani ja nie chcę zapomnieć. Ja mam męża,on ma żonę i co dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:53 skoro macie jakiś tam kontakt to może warto coś zmienic. ja zawsze czułam, że jestem z właściwym mężczyzną i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby z nim zerwać. nawet jak pojawił się ten. zaskoczona tylko byłam, że moge coś do innego poczuć. także moja sytuacja jest taka, że nie mając kontaktu z instruktorem (poza jakimiś tam tęsknymi spojrzeniami) postanowiłam inwestować dalej w mój związek i chyba gdyby nie to poczucie, że to jest ten jedyny to pewnie doszło by i do czegoś więcej między mną i tamtym. a tak. sprawa jest jakby jasna, tylko czekam az całkiem minie to uczucie. nie wiem jak jest u Ciebie. za kim tęsknisz bardziej, kto sprawia, że uśmiechasz się i przy kim Twoje życie ma sens. ja przez pewnien czas myślałam, że oni obydwaj mi to dawali, ale to było złudne. trzeba było potem trochę rozsądku, żeby poznac z którym naprawdę moge być szczęśliwa. mimo wszystko to motyle były z "moim" starszym kolega;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:57 poza tym to niech zgadnę... u Ciebie było pewnie tak samo jak u mnie.. jak całował Cię Twój mąż to miałaś tamtego przed oczami, jak Cię dotykał to łzy Ci leciały i myślałaś sobie: dlaczego to nie tamten, jak leżałaś obok niego to myślami byłas ciągle z tamtym. i ciągle było to poczucie, że zawiodłaś. ja tak miałam. straszne miałam wyrzuty sumienia, ale przyszedł ten czas, że wszystko powiedziałam i choc było już bez kłamstw to jednak chyba trudniej, bo jeszcze trzeba było tej drugiej połówce pomóc przeżyć to i patrzeć jak cierpi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 17:37 Z moim mężem łaczy mnie wspólny biznes,dom i chyba przyzwyczajenie. Czy to jest jeszcze miłość?Sama nie wiem. Może gdybym wyjechala gdzieś daleko,przemyślała.Wiem,że to wszystko nie ma sensu i wiem,że ten "drugi" też ma problem,co zrobić. Myślę,że wszystko pozostanie tak,jak jest teraz. Ale jest to męcząca sytuacja dla nas obojga. Naprawdę chciałam o nim zapomnieć,nie chciałam Go widzieć,słyszeć,ale nie da się. Chyba za blisko siebie mieszkamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 17:43 Najgorsze jest to,że nadejdzie czas,jeszcze nie w tym roku,ale nadejdzie,że będę go spotykać każdego dnia. I to bardzo często. I jak tu zapomnieć.Szlag mnie trafia,jak o tym pomyślę. Chyba wybrałam niewłaściwy WORD do zdania egzaminu prawo jazdy. Gdybym wybrała inny,to byśmy się nie spotkali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 22:52 jak byłabym na Twoim miejscu... pewnie dałabym się ponieśc temu uczuciu. skoro nie układa Wam się dobrze w małżeństwie, czujesz, że to nie to,a tamtemu tez się nie układa...to chyba mozna zacząc wszystko od nowa z kimś innym. nie wiem jak jest naprawdę, bo pewnie dużo jeszcze ukrywasz, tak jak i ja;) nie da się na forum. dlatego wiedząc tyle, ile napisałaś,zapytam dlaczego nie spotkasz się z nim? czy on proponował Ci jakies spotkanie? znacie się na tyle, żeby stwierdzić że go kochasz? wiem jak strasznie jest darzyć kogoś ogromnym uczuciem i nie móc się z tym kimś spotkać ani go dotknąc. to była okropna tragedia w moim życiu. a teraz, jak już pisałam, po upływie ponad roku od ostatniego z nim spotkania czuje jakby to uczucie powoli się wypalało. i to pewnie zasługa tego, że nie mam z nim żadnego kontaktu. strasznie Ci współczuję. i nie wiem co poradzić. chyba za mało wiem, żeby jakoś obiektywnie się odnieść do Twojej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 15:19 Dlaczego się nie spotkam z nim? Czy on mi proponował spotkanie? Nie chcę i nie mogę pisać tu na forum,ale jedno mogę napisać;wiem,że on tęskni.Ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 20:45 jakbys chciała to podaję swój maila: maricia0@gazeta.pl. z chęcią pogadam, jakbyś była zainteresowana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina do marici IP: 82.146.247.* 16.11.08, 19:44 Moja kochana, Ja czułam, myślałam dokładnie, dokładnie tak samo. Teraz już jest lepiej..motyle mi przeszły bo zaczęłam intensywnie, rozsądnie mysleć. Kilka postów wstecz możesz sobie przeczytać co teraz do niego czuję i jak o nim myślę dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do marici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 22:55 dzięki za te słowa. nie jestem więc jedyna. mam nadzieje, że te motyle wrócą w stosunku do mojego obecnego, bo czasami to strasznie trudno jest się skupić właśnie na nim. tamten jednym dotykiem potrafił sprawić, że drżałam cała i nie powiem jakie rzeczy się działy we mnie:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: do marici IP: 82.146.247.* 17.11.08, 15:12 Może wrócą...bądź dobrej myśli. Mnie motyle też opuściły..częściej bywam w sku...nkach niż w skowronkach z powodu swojego partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: do marici IP: 82.146.247.* 17.11.08, 15:17 Dobrze Ci życzę Maricia...tylko nie rób nic głupiego...nic czego będziesz żałować... Pisz na moje GG 8963140 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maricia Re: do marici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 20:50 spokojnie... ja już nic głupiego zrobic nie moge, bo żadnego z nim kontaktu nie mam. gorzej by było gdybym miała, wtedy to mogłabym głupie rzeczy robić. narazie nic mi nie grozi. ja myślę, że ktoś nade mną czuwa, bo już tyle razy mogło się zdarzć coś, czego mogłabym żałowac, że po prostu nie da się tego inaczej wytłumaczyć. ktoś bardzo nie chce, żebym zrobiła jakąś głupotę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 22.11.08, 22:55 dziewczyny jestem juz w rozsypce, juz tak dlugo nie wytrzymam, musze sie z nim wreszcie zobaczyc,obiecal mi ze sie zobaczymy ale w ostatniej chwili sie wycofal,przepraszal mnie za to ze tak wyszlo, ze cos mu wypadlo i tyle było, ja juz tak dalej nie moge bez niego, wciaz jak lesze kolo meza to mysle o nim, calujac sie mysle o nim, co on teraz robi, z kim jest,jak dzwonim mi telefon to pierwsze co to patrze czy to moze nie on,chyba juz mam obsesje na jego punkcie, a juz bylo nawet dobrze dopoki nie zaczelismy znowu do siebie pisac.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 23.11.08, 00:14 Dopóki nie zaczęliście pisać...współczuję Ci...ale ja nie wiem co poradzić...a moze on się poprostu obawiał tego spotkania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 07:34 Chcesz dogryźć dziewczynie,daruj sobie. Idź do kościoła,bo dzisiaj niedziela. Odpowiedz Link Zgłoś
xadam30 Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.11.08, 10:22 Czemu zaraz dogryźć, co? Wydaje mi się, że to Ty Gościu chcesz mi dogryźć: > Idź do kościoła,bo dzisiaj niedziela. Jeśli brała ślub w Kościele, to Tam wypowiada się takie bardzo - wydawałoby się - odpowiedzialne słowa. Zgadza się, niektórzy podczas tej ceremonii są w tak wielkim stresie, że nie pamiętają (albo nie chcą pamiętać) co mówią i później wychodzą takie "kwiatki" :/. Przykre. Młodamężatko, czy na prawdę tak Ci źle z mężem, czegoś Ci brakuje? Zastanów się. Z tym "nowym lalusiem" też będą problemy, NA PEWNO JESZCZE WIĘKSZE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Do młdejmężatkii IP: 82.160.30.* 23.11.08, 11:09 Dziewczyno bardzo Ci współczuję.Może faktycznie coś mu wypadło a może facet obawia się tego spotkania.Ja miałam trochę inną sytuację.U mnie nie było już czego ratować.Ale może u Ciebie warto zainwestować w małżeństwo.Trudno coś poradzić jak nie zna się sytuacji drugiej strony.Trzymaj się ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Do młdejmężatkii IP: *.idc.net.pl 23.11.08, 12:20 Oj dziewczyny, obudźcie się!!!! Macie mężów, rodziny. Wiadomo,że nowe pociąga, zakazany owoc też. Czy warto???????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 12:25 Czasami warto,czasami nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina Re: Do młdejmężatkii IP: 82.146.247.* 23.11.08, 13:44 No to warto czy nie? możemy to ciągnąć w nieskończoność. Każda historia opowiedziana na tym forum jest właściwie taka sama...na pierwszy rzut oka oczywiście...bo sam DIABEŁ tkwi w szczegółach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 13:50 Warto chociażby dla wspomniej. Nikt ich nam nie odbierze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 14:58 Chyba oszalalas. Takie decyzje podejmuje sie dla przyszlosci, nie dla wspomnien, czy przygody. Tym bardziej, ze decydujac sie na zwiazek z tym drugim, rozbije zycie rowniez obecnemu mezowi. Mlodamezatko, zastanow sie, czy znasz tego instruktora na tyle dobrze, czy wiesz o nim wystarczajaco duzo, by chciec sie z nim zwiazac. Moze nie doceniasz meza, moze macie chwilowy kryzys? Co takiego wiecej daje Ci tamten? Pomysl, co teraz czuje Twoj maz, bo na pewno cos zauwazyl, nawet jesli o tym nie mowi. Czy on na to zasluguje? Moze to chwilowe, bo tamten dal Ci poczucie bezpieczenstwa, czego brakuje Ci od strony meza. Moze powinniscie uczciwie porozmawiac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 15:16 Ada-sztywna jesteś. Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Do młdejmężatkii 23.11.08, 16:04 młodamężatko, nie znam sprawy, więc mogę się mylić. Ale z twoich postów wywnioskowałam, że twój "związek" z instruktorem polega tylko na pisaniu smsów. W takiej sytuacji dobrze by było jak najszybciej się z nim zobaczyć. Gdy spotkacie się na gruncie prywatnym, patrząc sobie w oczy (w czasie jazd było to mało możliwe) może się okazać, że cały czar prysnął. Poczucie bezpieczeństwa, które ci dawał (w aucie) nagle gdzieś zninęło i w ogóle nie ma o czym rozmawiać... W ciasnej, ciemnej Lce, gdy on siedzi kilka centymetrów od ciebie, można powiedzieć naprawdę wiele...ale już patrząc mu w oczy, to co innego... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: Do młodejmężatki IP: 82.160.30.* 23.11.08, 16:37 Elizelka ma rację.Najlepiej byłoby się spotkać z nim i dopiero wtedy będziesz w stanie wywnioskować, czy to tylko zauroczenie ,czy może coś głębszego..a może okaże się , że obraz zachowany w pamięci różni się od tego rzeczywistego...Jak uniknął tego spotkania, spróbuj umówić się na następne...jeśli będzie mu zależało ,dojdzie do niego, a jeśli znów się wykręci , to chyba lepiej dać sobie z nim spokój... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina Re: Do młdejmężatkii IP: 82.146.247.* 23.11.08, 19:15 Wybacz, ale Ada dobrze gada... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Do młdejmężatkii IP: *.idc.net.pl 23.11.08, 20:01 Tym bardziej, że: 1.Bardzo łatwo Wam zaimponować. Parę ładnych słówek, jakieś żarty. 2.W L-ce jesteście w stresie. Udowodniono,że wszystkie emocje przeżywamy wtedy silniej. Zauroczenie instruktorem następuje bardzo łatwo. On taki wszystkowiedzący, panujący nam sytuacją, opiekuńczy. Nie ma sytuacji w której by sobie nie poradził !? 3.A dla niego to normalka, zwykła praca. Dziewczyna jedna z wielu, które szkoli i będzie szkolił. 4. Miłe, że jesteście wdzięczne za naukę. Ale od przybytku głowa boli!!!!!! Jakby tak tylko co druga się zakochała? 5. No i ..... Jeżeli dla Ciebie tak łatwo porzuciłby swoją rodzinę, to za chwilę, równie łatwo, porzuci Ciebie. P.S. Co nie zmienia faktu, że szkoląc można bardzo dobrze poznać cechy szkolonego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina Re: Do młdejmężatkii IP: 82.146.247.* 23.11.08, 21:36 > P.S. > Co nie zmienia faktu, że szkoląc można bardzo dobrze poznać cechy szkoloneg > o :-) Gościu 321 co rozwiń tę myśl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Do młdejmężatkii IP: *.gprs.plus.pl 23.11.08, 22:07 postaram sie z nim umowic, ale wiem ze to nie bedzie latwe bo wg niego on ma duzo pracy ale jak bedzie chcial sie umowic to zawsze znajdzie czas ...mam taka mala nadzieje,brak mi jego pocalunkow, pieszczot...tesknie za tym, tak mam slub koscielny , mam meza ale jezeli maz by mnie kochal i to okazywal to nie szukalabym pocieszenia w rekach innego, moze tak akurat na niego padlo ze to instruktor a nie np. kolega z pracy, ale uwierzcie mi to jest silniejsze ode mnie...maz niczego nie przeczuwa ale boje sie ze kiedys zamiast jego imienia wymowie tamto... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 22:04 A ja sie wysile na komentarz do tego co napisalas. Jezeli uczucia drugiej osoby to dla Ciebie zabawa, a tak wnioskuje po stwierdzeniu, ze jestem "sztywna" za to co napisalam do mlodejmezatki, to chyba powinnas dorosnac zanim zaczniesz udzielac rad innym i byc moze zanim sama postanowisz sie z kims zwiazac. Tak sie sklada, ze ja mam w tych sprawach doswiadczenie i kwalifikacje, a Ty czym mozesz sie pochwalic? W takich sytuacjach wystarczy wlasciwie tylko zdrowy rozsadek, ktorym moga pochwialic sie niektore wypowiadajace sie na ten temat forumowiczki, by wlasciwie ocenic sytuacje i szanse na powodzenie zwiazku, na ktory nadzieje ma mlodamezatka. Niestety nie wszyscy go maja. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Do młdejmężatkii IP: *.gprs.plus.pl 23.11.08, 22:26 jestem z mezem 1.5 roku po slubie ale...zawsze jest jakies ale, gdybym byla z nim szczesliwa i on by mnie zadowalal to nie szukalabym pocieszenia w rekach innego a to ze "on" jest akurat instruktorem to jakos tak wyszlo, rownie dobrze mogl byc to moj kolega z pracy.Macie racje poprostu musze sie z nim spotkac a jezeli znowu cos wymysli to bedzie znaczyc ze tak naprawde nie zalezy mu na mnie i wtedy pewnie wszystko wroci do punktu wyjscia, ale mam taka cicha nadzieje ze sie ze mna umowi, ze sie spotkamy, pogadamy moze cos wiecej,moj maż sie niczego nie domysla do czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Do młdejmężatkii IP: 212.160.172.* 23.11.08, 22:44 No wlasnie, a jesli sie nie spotkacie? Zastanowi sie, czy bedziesz wtedy w stanie dalej trwac w zwiazku z mezem. Jesli tak, to moze jednak nie jest tak zle, tylko szukasz kogos, kto da Ci to, czego brakuje Ci ze strony meza. Wazna jest szczerosc i rozmowa, ktora byc moze rozwiazalaby problem, wyjasnila oczekiwania zarowno Twoje, jak i meza. Moze nie daje Ci czegos, bo nie czuje, ze go potrzebujesz? Mezczyznom trzeba dawac wszystko jasno do zrozumienia. Przemysl wszystko jeszcze raz dokladnie i nie uwarunkowuj przyszlosci swojego zwiazku w zaleznosci od tego jak postapi instruktor. Zastanow sie, czego chcesz, wez pod uwage dobre i zle strony swojego malzenstwa. Przypomnij sobie, za co pokochalas meza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Do młdejmężatkii IP: *.gprs.plus.pl 23.11.08, 22:54 ja mam wciaz nadzieje ze sie spotkamy...wiem nadzieja matką głupich..ale ja mam, a jezeli sie nie spotkamy trudno juz nie bede nalegac na spotkanie Odpowiedz Link Zgłoś
sunny_weather Re: Do młdejmężatkii 23.11.08, 23:07 Młoda mężatko, z tego co przeczytałam wynika, że Twój instruktor, nie ma czasu się z Tobą spotkać. Myślę, że gdyby zależało mu na Tobie, tak jak Tobie na jemu, to spotkalibyście się już dawno. Czas przeznaczony na rozmyślanie o instruktorze lepiej przeznacz na ratowanie małżeństwa. Może powiedz mężowi wprost, że czujesz sie zaniedbywana, do tego stopnia, że zaczynasz zwracać uwagę na innych facetów. Mądry mąż zacznie postępować tak abyś się w nim znów zakochała. Oczywiście staram się wczuć w Twoją sytuację i wiem, że nie jest Ci łatwo. Jednak, czytając o różnych romansach z instruktorami, wątpię by Twój romans przekształcił się w coś poważnego. Szkoda marnować małżeństwa dla chwilowego kryzysu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina reasumując... IP: 82.146.247.* 25.11.08, 21:58 te historie to schematy...wszystko się tak samo zaczyna i w miarę możliwości podobnie przebiega, i kończy... Więc...jak się kobity Wam sypie związek...jeśli tak uważacie... to nie zaczynajcie w tym momencie kursu na prawko. Wtedy to już marne szanse, że bedzie Wam się chciało ładowac energię w poprawę jakości szeroko rozumianych stosunków małżeńskich, przedmałżeństkich ze stałym partnerem ...itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: reasumując... IP: *.idc.net.pl 26.11.08, 12:26 Lina, ale z Ciebie mądra kobieta. Całkiem serio, tak uważam. Taki skarb!!!!! Młoda mężatko. Jak 1,5 roku po ślubie ciągnie Cię na boki to chyba kiepsko z Tobą. Nie za szybko straciłaś zainteresowanie mężem? Oczywiście swoim, bo cudzy rozumiem, mają dla Ciebie urok? Mądry ten instruktor, co się nie chce z Tobą spotkać!!! Bo co chłop zrobi za rok czy półtora, jak się nim znudzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: reasumując... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.08, 13:18 Wiesz,jak młodej mężatce za rok czy półtorej znudzi się instruktor,to instruktor znajdzie sobie drugą młodą mężatkę. Instruktorzy są zaradni,nie ma się co o nich martwić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: reasumując... IP: *.idc.net.pl 26.11.08, 13:36 Co racja, to racja :-) Ale widać chłop nie chce sobie robić kłopotu. Mądry facet. Są przecież tacy, których "nowość" na chwilę nie pociąga. Na kursie ma "nowość" co parę godzin. Jakby każda go pociągała, to nie wiem czy dałby radę :-) P.S. Jakby trafiła na takiego, co chciałby ją mieć "na chwilę" to już dawno by ją miał :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: reasumując... IP: 82.146.247.* 26.11.08, 14:39 Yhy...racja. A to że on się nieco miga od spotkania z Tobą młodamężatko... to wcale nie musi znaczyć że on nie czuje do Ciebie mięty;). Prawdopodobnie to po prostu mądry facet... nie chce dopuścić do tego żeby sprawy zaszły za daleko. Przecież każdy wie...że z uczuciami nie ma co igrać... Facet woli zostać przy tym co ma...(czego jest pewien...nie wiem... żona, rodzina.)w miarę możliwości nie raniąc nikogo. Wcale nie jest powiedziane, że sam nie cierpi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Apel IP: *.centertel.pl 26.11.08, 17:26 Witajcie dziewczyny.Moja historia mam nadzieję będzie przestrogą dla tych,które jeszcze nie wiedzą.Poszłam na kurs w momencie kiedy moje małżeństwo miało kryzys (miałam wówczas 4-letnią córeczkę),jak łatwo się domyślić mój instruktor zawrócił mi w głowie (moja wina była również bo tego chciałam),ze on taki biedny i niekochany przez zonę,ze już z nią nie mieszka...No i odbiło mi kompletnie,rozwiodłam się,pozwoliłam sprzedać moje ukochane mieszkanie za grosze(teraz wynajmuję)No bo on mnie kocha jest idealny,chce ze mną być( w przeciwieństwie do mojego męża,który wolał pracowć i być daleko od nas i było mu bez nas wygodnie).Przez 4 lata mój instruktorek ukrywał mnie przed swiatem,oczywiście rozwieżć się zamierza (od 4 lat bezskutecznie,nawet pozwu nie złożył),a ja głupia wierzyłam ze to jest mój ukochany ksiąze z bajki,ten jedyny.Nie miał nigdy oporów zeby przyjmować ode mnie prezenty,kolacyjki i takie tam (nie wymienię co jeszcze bo wyjdę na kompletna idiotkę)Byłam taka szczęśliwa,ze mogę to wszystko dla niego nie raz przez długi czas odmawiałam sobie wszystkiego,żeby jemu coś znów kupić,móc dać.Oczywiście pomimo mojego rozwodu on z niewiadowmych powodów się nie rozwiódł,nie zamieszkał ze mną a przychodził tylko na noc i to najlepiej jak mojej maleńkiej nie bedzie w domu.Byłam skrajną idiotką,tak bardzo chciałam mieć kogoś kto mnie kocha,ze nie przeszkadzało mi nic i dawałam więcej niż mogłam.Przypadki chodzą po ludziach i kłamstwo ma krótkie nogi,więc nie umknęło mojej uwadze,ze jest inna kursantka (pewnie bez dziecka).Cała ta sytuacja niestety dała mi strasznie mocno w kość,boli.Ale tak jakby sama na nią troche pracowałam.Dziewczyny nie zakochujcie się w instruktorach,oni niestety albo maja żony,albo za jakiś dłuższy lub krótszy czas znajdą lepszy i nowszy obiekt pożadania.Teraz jestem sama z małą i pewnie tak już pozostanie na zawsze.Ciężko jest czasami okropnie,ale podniosłam głowę,dużo pracuję i staram się kochać zycie(nawet bez mężczyzny u boku,może tak lepiej?)Pozdrawiam M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.08, 18:02 K....,wszystkiego mi się odechciało. Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Apel 26.11.08, 18:26 Historia, jakich w życiu wiele, niestety. To, że akurat wydarzyła się między instruktorem a kursantką, nie ma znaczenia. Mogli się poznać gdziekolwiek- w pracy, być sąsiadami...itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Apel IP: *.idc.net.pl 26.11.08, 18:48 Tylko, że na nauce jazdy łatwiej. Te spotkania w samochodzie, ta bliskość, można powiedzieć intymność. Atmosfera która skłania do rozmów, czasem bardzo osobistych. No i skłonność do uznawania iluzji za rzeczywistość. Oczywiście, macie rację. Może się to zdarzyć wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Apel IP: 82.146.247.* 26.11.08, 18:54 Tak...oczywiście ale znowu widać jak łatwo i szybko w elce o romans. Jeśli instruktor ...jest wiadomo jaki. Każdy instruktor na zajeciach sam Ci mowi i to wielokrotnie"zaufaj mi wreszcie i przestań się bać, przecież nic się nie stanie kiedy siedzę obok". Ma na myśli naturalnie strach przed samochodem i miastem. Wzbudza Twoje zaufanie...w końcu mówisz mu ,że mu ufasz...przestajesz się bać,on cieszy się...i od tego momentu może dziać się coś więcej...bo już mu zaufałaś... a on ma Cię w garści...i może to wykorzystać-umiejętnie kieruje Tobą i wpływa na rozwój sytuacji... I wtedy ku... to się dopiero dramaty dzieją...jak widać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 26.11.08, 19:45 Potwierdzam ta historia mogła się zdarzyć wszędzie,ale zdarzyła się właśnie w elce.Ja praktycznie cały czas byłam sama z małą,mogłabym mieć dużo takich okazji,ale to zaufanie o którym pisze jedna z Was przeważyło nad zdrowym rozsądkiem.On był kimś wyjątkowym,jedynym i ufałam mu bezgranicznie.Takie ciepłe słowa,opieka,bliskość.Nie zyczę nikomu takiej sytuacji.Ja oddałam mu część zycia i wmawiałam sobie,ze przevież się rozwiedzie,kiedyś zamieszka ze mną,będę w końcu szczęśliwa.No i bęc...Jestem sama i staram się teraz pozytywnie myśleć.Mam córeczkę i te lata z instruktorem o dziwo zbliżyły nas bardzo,zrozumiałam jak ważna jest dla mnie.Teraz buduję nasze zycie na nowo,w obcym mieszkaniu (pewnie na swoje nie będzie mnie stać nigdy)samej czasem ciężko podołać,sle tysiące kobiet mają ode mnie gorzej.Teraz wiem,ze kazdy dzień może być szczęsliwy,bez telefonu kurczowo ściskanego w ręce(bo moze coś napisze,a może dziś przyjdzie?)bez nerwowego ukrywania się w miejscach publicznych(bo nie daj boże ktoś nas zobaczy,a teraz nie pora nato)Próbuję być szczęśliwa.Nie chcę już też z nikim budowac zycia,bo boję się kłamstw i braku zaufania.Sama sobie ten los zgotowałam,i zlinczowałam się już do upadłego.Najważniejsze jednak,ze co rano się budzę,ide do pracy,jem gotuję,dbam o mała,czyli zyję.Wiem też,że w elce o taki romans,czy wiele innych łatwo,więc nie dajcie się atmosferze i tym rycerzom,bo to jak widać bardzo zdradliwe.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Apel IP: 82.160.30.* 26.11.08, 20:14 Kurde a ja właśnie układam sobie życie z instruktorem....ale on już złożył pozew o rozwód,mam nadzieję,że się nie wycofa....skoro powiedział już o nas żonie i się ze mną przed nikim nie ukrywa...Kurcze nie chciałabym przeżyć tego co Ty.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 26.11.08, 20:17 Nie każda historia musi tak boleć jak moja.Życzę Wam dużo szczęścia.M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me, myself & I Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 00:01 Trzymaj sie Miśka, dzielna z Ciebie dziewczyna! dacie sobie rade:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 27.11.08, 12:27 Dziękuję za ciepłe słowa.Trzymam głowę do góry podniesioną i po prostu staram się żyć.Co nas nie zabije to nas wzmocni.No więc jestem wzmocniona podwójnie.Pozdrawiam serdecznie M Odpowiedz Link Zgłoś
deeedeee Re: Apel 27.11.08, 19:51 Gość portalu: Miśka napisał(a): > Co nas nie zabije to nas wzmocni.No więc > jestem wzmocniona podwójnie to ja jestem chyba ze stali już ;( ehhh.... nikt nigdy tak nie zawładnął moim życiem... trzeci rok leci a ja tkwię w martwym punkcie i faszeruję się jakimiś prochami!! ;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 27.11.08, 20:09 Mi też nie było łatwo,ale staram się patrzeć w przyszłość,bo przeszłość jest już za mną i nic w niej nie zmienię,mogę się jedynie zakatować na śmierć.Mam dla kogo i po co żyć (córka),to w moim przypadku pewnie bardzo pomaga.To są naprawdę bardzo ciężkie przezycia,każda z nas czuje i cierpi mocno.Staram się nie patrzeć wstecz,nie chcę zeby to wróciło,zeby goniły mnie wspomnienia,nie chcę stać w miejscu.Cztery lata czekania,nadzieji na wspólne gniazdko i szczęście to bardzo długo,ale pozostawiłam to już za sobą,a gdy dopadają mnie wspomnienia to ucinam je radykalnie,bo tego już nie ma i nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andzia Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 11:13 Dziewczyny czytam i zastanawiam się czy wy kochacie tych panów po 50- ce, czy są młodzi instruktorzy a ja na nich nie trafiłam, bo mając lat 20 lub 30 to taki starszy Pan co może wam zaoferować, wiadomo że ma żone i dzieci w waszym wieku, wiec na co liczycie, dla niego to tylko fajna zabawa a idzie do domu i już o was nie pamieta. Wspólczuje wam !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 Re: Apel IP: 82.146.247.* 27.11.08, 21:25 > > Co nas nie zabije to nas wzmocni. Ja myślę inaczej... Co nas nie zabije to nas USZKODZI... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Apel IP: *.gprs.plus.pl 27.11.08, 23:37 i znowu do mnie napisał, umowilismy sie, jeżeli teraz sie wykreci to bedzie to chyba oznaczalo ze mu na mnie nie zalezy...wiem ze źle robie ale to silniejsze ode mnie Odpowiedz Link Zgłoś
xadam30 Re: Apel 28.11.08, 01:37 Z tego, co pamiętam jesteś 1,5 roku po ślubie. Zadaję sobie pytania: po co wychodziłaś za mąż, ile masz lat, że jesteś tak nieodpowiedzialna? Po to wychodziłaś, żeby komuś namieszać w życiu? OLEJ tego gościa, nie bądź naiwna, dorośnij. POPRACUJ NAD SWOIM MAŁŻEŃSTWEM. Uśmiechnij, przytul się do męża, popatrz mu w oczy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Apel IP: *.gprs.plus.pl 28.11.08, 09:39 wychodzilam za meza z milosci moze jeszcze jakies skrawki chowaja sie u mnie w sercu ale u niego to napewno juz nie, no wlasnie nad swoim malzenstwem pracuje juz od ponad roku bez przerwy sie kłocimy, nie mozemy sie dotrzec,przez ostatnie trzy dni probowalam cos zrobic ale on juz chyba dawno mnie olal i nasze malzenstwo, niestety po jego zachowaniu mozna wywnioskowac jedynie to ze juz mu na mnie nie zalezy tak jak przed slubem, ma to co dostał i tyle,nawet dawalam mu nawet do zrozumienia ze umawiam sie z mezczyzna na co on wogole nie reagował,myslicie ze nie chcialabym zeby bylo jak dawniej???bardzo bym chciala ale tak wyszlo a to ze trafilam na instruktora to przypadek, rownie dobrze moglabym sie spotykac z kolega z pracy, Odpowiedz Link Zgłoś
ona_lina21 Re: Forum dla idiotek? 28.11.08, 19:33 >Forum dla idiotek? Nie, kolomyja ALE SZUKAJ DALEJ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Apel IP: 82.160.30.* 28.11.08, 10:25 wychodzilam za meza z milosci moze jeszcze jakies skrawki chowaja > sie u mnie w sercu ale u niego to napewno juz nie, no wlasnie nad > swoim malzenstwem pracuje juz od ponad roku bez przerwy sie kłocimy, > nie mozemy sie dotrzec,przez ostatnie trzy dni probowalam cos zrobic > ale on juz chyba dawno mnie olal i nasze malzenstwo, niestety po > jego zachowaniu mozna wywnioskowac jedynie to ze juz mu na mnie nie > zalezy tak jak przed slubem, ma to co dostał i tyle, Szczerze mówiąc współczuję Ci,musisz być teraz bardzo zagubiona...aby tylko twojego zagubienia nie wykorzystał ten instruktor , bo będzie jeszcze bardziej bolało ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 28.11.08, 11:13 Młodamężatko jeśli wiesz że źle robisz (jak sama piszesz) to ratuj swoje małżeństwo.Każdy z nas popełnia w życiu błędy i na nich boleśnie się uczy.Zastanów się czy warto.Na pewno trudno w takich emocjach o rozsądne myslenie (sama nie tylko nie myślałam rozsądnie,ale i straciłam 4 lata na skrajnych emocjach i oczekiwaniu,a teraz wiem ze nie było warto)Ból i pustka,które pozostają później nie są warte tych chwil uniesienia.Jak się później okazuje to jest iluzja,można się nieźle skrzywdzić,a pozostaje najczęściej ból,cierpienie i pytanie po co?Pozdrawiam Cię serecznie M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andzia Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 11:17 Dziewczyny czy warto niszczyć swoje życie dla jednej chwili nie można poznać człowieka przez te parę godzin na kursie, ile ci instruktorzy mają lat bo ja spotkałam samych po, 50-tce. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 28.11.08, 11:29 Zdecydowanie dużo jest również młodszych instruktorów,ale zazwyczaj mają żony,czasem dzieci.Andzia masz rację nie warto.Pozdrawiam mocno.M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andzia Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 11:32 To dobrze bo już myślałam że kochacie tych starszych Panów . Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Apel 28.11.08, 14:07 zapewniam, że nie chodzi o Panów po 50-ce. Jeździłam z kilkoma instruktorami, wszyscy koło 30- tki, najmłodszy miał 27 lat. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina21 najgorsi są Ci koło 40 IP: 82.146.247.* 28.11.08, 14:26 Hehe...ale najgorsi są Ci koło 40;) nie sądzicie? ...kryzys wieku średniego...u nich go widać na odległość...ten charakterystyczny uśmieszek i te ku...ki w oczach...hahahaha... Raz wsiadłam tylko z takim panem do auta...ledwie drzwi zamknął a już zaczął gadać od rzeczy:"a pania ładna, a pani męża ma?nie no na pewno nie...pani to może w mężach przebierać..ojej a ja taki stary do pani...zaraz mi 40 stuknie"zaczęło mnie mdlić od niego po 10 minutach. Nawet nie spytał która jazda...co umiem czego nie... .80%czasu poświęcił na gadanie tym podobnych głupot...i weź tu się kobieto naucz jeździć... .I jeszcze on myśli że sprawia Ci przyjemność nieustannymi, w jego mniemaniu, "komplementami"... . Jeżdzę teraz z gosciem przed 30...i tak zostanie... bo cięzko o instruktora, który ma poukładane w głowie... . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: najgorsi są Ci koło 40 IP: *.centertel.pl 28.11.08, 14:49 Oj racja jeśli o ten kryzys wieku chodzi...Pozdrawiam M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andzia Re: najgorsi są Ci koło 40 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 14:49 Dziewczyny nie wieżcie tym oszustom, bo mówią tak każdej i czekają która z was złapie sie w jego sidła, a później naśmiewa się z was miedzy kolegami, opowiadają takie bzdury że nawet sie wam nie śniło, jakie jesteście naiwne, że to takim wystarczy głupie słowo i już myślą że się podobają, wiecie przecież że dla nich to zaliczenie panienkim do swojej kolekcji.Słyszałam paru takich co rozmawiali czekając na następną kursantkę między sobą, lepiej żebyście nie wiedziały bo kopara opada . Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andzia Re: najgorsi są Ci koło 40 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 14:55 Jak chcecie naprawdę nauczyć się jeździć to polecam Panie instruktorki są rewelacyjne . Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina Oni już tak mają...taka praca IP: 82.146.247.* 28.11.08, 17:10 Oni myślą że są niesamowici, że się wręcz NIE MOGĄ nie podobać. Taki luźny przkład z dzisiaj.Szłam do biura i mijałam zaparkowaną obok biura elkę z mojej szkoły. Myslałam ze w srodku siedzi MOJ instruktor ale nie bylam pewna, wiec spojrzalam bardziej ostentacyjnie..w srodku siedzial inny młodziutki typek i oczywiscie się gapił bo widział że kogoś w tej elce szukam. Wykonał jakiś pseudoszarmancki wyraz twarzy bo chyba myslał ze mi już się podoba. I że może jeszcze bede chciała z nim jezdzic...i że się zakocham w nim. W drodze powrotnej już wolałam nie patrzeć na niego żeby sobie nie pomyślał że mnie oczarował. Ale widziałam jak dziarsko szedł kiedy się mijaliśmy już osobiście.Niektórzy to mają zrypaną psychę. Żałuję, że w mojej szkole nie ma babek instruktorek. Pewnie by były kolejki do nich...;). A te dziady jak sępy...hihihi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Oni już tak mają...taka praca IP: *.gprs.plus.pl 28.11.08, 20:00 moj instruktor ma 32 lata zone i dwojke dzieci bo sam mi mowil nawet ich widzialam, ale nie w tym rzecz czasem tak se mysle ze moze z mezem zblizylo by nas znowu do siebie dziecko, moze bym zapomniala o tamtym, milosc bym przelala na bobasa i moze wszystko by wrocilo do normy, tak jak sprzed kursu i moze maz znowu by mnie zaczal traktowac jako kobiete a nawet jako matke jego dziecka...wiem ze teraz zle robie ale ja mam taka straszna ochote sie z nim spotkac ze tylko moze wy mnie zrozumiecie...strasznie sie wkurzam tym ze jak ja jade autobusem i go widze w elce z inn laska to wyobrazam sobie ze z nia tak samo kreci jak kiedys ze mna...chyba nawet rownoczesnie jak bym z nim była to jednoczesnie nie mogłabym z nim byc....zżerała by mnie zazdrosc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 do młodej mężatki IP: *.idc.net.pl 28.11.08, 22:18 To jesteś naprawdę walnięta. Nie obraź się, ale wylej sobie kubeł zimnej wody na głowę. Albo dwa, jak jeden nie pomoże. Mała dziewczynka znalazła sobie nową zabawkę i tupie nóżką, bo już ja chce mieć. A inni mają jej przyklaskiwać. Bo ja tak chcę. Reszta się nie liczy. Dorośnij , dziewczynko!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: do młodej mężatki IP: *.gprs.plus.pl 28.11.08, 23:44 nie obraze sie, umiem przyjmowac krytyke,moze i sie pogubilam ale nie potrafie sie w tym odnalesc.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: do młodej mężatki IP: *.centertel.pl 28.11.08, 23:56 Młodamężatko tylko Ty możesz zadecydować czy romansować z instruktorem,czy nie!? Myślisz że on dla Ciebie zostawi zonę i dwójkę maluchów? Ty odejdziesz od męża i co dalej? Powstanie związek oparty na nieszczęściu pozostałych? Pomyśl ile jednym ruchem mozesz przekreślić,ilu ludzi możesz skrzywdzić (a przede wszystkim siebie).Wtedy będziesz szczęśliwa,wtedy właśnie się odnajdziesz i poczujesz spełniona? Postaraj się pomyśleć nad tym jeszcze.Pozdrawiam M. Odpowiedz Link Zgłoś
xadam30 Re: do młodej mężatki 29.11.08, 01:49 Gość portalu: Miśka napisał(a): > Młodamężatko ... > Postaraj się pomyśleć nad tym > jeszcze. ... "bo życie jest za krótkie, żeby uczyć się na własnych błędach" Odpowiedz Link Zgłoś
ona_lina21 Re: do młodej mężatki 29.11.08, 00:11 Młodamężatko ja Ci współczuję ale skoro TY nie masz 18 lat...wysil się i spróbuj złapać ten dystans...którego Ty naprawdę potrzebujesz.powodzenia..spij dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: do młodej mężatki IP: *.idc.net.pl 29.11.08, 17:48 To nie jest z Tobą tak źle!!! Zacznij się odnajdywać. Nikt tego za Ciebie nie zrobi. Będzie to pewnie trudne. Ale chyba potrafisz. Powodzenia :-) P.S. Tak czy inaczej to Twoje życie. Wolno nam to co nie szkodzi innym. Jeszcze raz powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: najgorsi są Ci koło 40 29.11.08, 19:02 Robaczki kochane, spora częśc z ni9ch to seksistowskie zboki i stetryczale dziadki, którym się wydaje, że są atrakcyjni (jeśli mój instruktorze tu wchodzisz, to wiesz że to nie o tobie, a wiesz o kim...). Dociera do was jacy są faceci? No to dajcie sobie spokój z tą rasą. Warto tracić czas na idiotów, skoro wokół jest tyle ciekawych miejsc, fantastycznych książek, knajp, etc? Chyba nie, kochane. Odpowiedz Link Zgłoś
ona_lina21 Re: ... 30.11.08, 18:43 > Robaczki kochane, spora częśc z ni9ch to seksistowskie zboki i > stetryczale dziadki, którym się wydaje, że są atrakcyjni zboki, chamy ... bleee ... zawód na całej lini... > Warto tracić czas na idiotów, skoro wokół jest tyle ciekawych > miejsc, fantastycznych książek, knajp, etc? Chyba nie, kochane. Pewnie...proponuje usiądźmy w jedej z takich knajp i zapijmy razem te smuty...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: Czy to jest forum dla idiotek czy prawa jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 15:58 Jest dużo tematów na tym forum, nie musisz czytać akurat tego, jak cię nie to interesuje… Może rzeczywiście wiele osób uważa nas z idiotki, ale skoro na ten temat jest tyle odpowiedzi i ciągle on nie gaśnie to chyba świadczy tylko o tym, że to całkiem rozległy i częsty problem i wypieranie go czy bagatelizowanie jest bezsensowne. A czy posiadanie uczuć, zauroczenie, emocje świadczą o tym, że ktoś jest głupi? Głupi kto tak sądzi… Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:23 Oj, masz świętą rację, ale wiesz jak jest...w kółko dzieci, dom, praca, dzieci, dom, praca. Nuda. A tu takie uniesienia na wyciągnięcie ręki...I on, instruktor, pierwszy kładzie rękę na kolanie, a ja myślę, że w końcu coś się dzieje, komuś się podobam, można przeżyć chwileczkę zapomnienia, itp.itd. W takich chwilach nie myśli się, że kogoś ranię. Czy ja robię komuś krzywdę? Wypiera się ze swojej świadomości oczywistą prawdę: Ta chwileczka zapomnienia może zmienić nasze życie ale przeważnie na gorsze. Ja zmieniłam instruktora jak zauważyłam, że zdrada wisi na włosku... Ale czasem niełatwo się opamiętać...jeszcze czasem o nim myślę i tym co by mogło być gdyby...Oj życie jest pełne pokus, (no dobra, ja też się zabujałam, ale przecież to przechodzi) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Do bebe IP: *.idc.net.pl 02.12.08, 21:22 Ślicznie to ujęłaś. Podoba mi się i chyba tak się dzieje. I nie zauważa się nawet tego, że to dotknięcie ręki to zwykła codzienność dla instruktora. Oczywiście mówię o dotknięciu ręki ręką np. żeby pokazać zmianę biegów, czy pomóc przy kierowaniu. Trzymanie za kolano to już jednak coś innego. Ale ta wymuszona bliskość (wymiary auta) na początku peszy, później staje się ciekawa, ekscytująca i zaczyna działać na wyobraźnię. Do tego miłe słowa ? A dalej już samo idzie. Rozsądna z Ciebie dziewczyna, ze umiałaś nie przekroczyć granicy. Fajnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: instr Re: Do kobiet IP: *.adsl.inetia.pl 04.12.08, 23:52 do wszystkich pań tutaj opowiem wam historie która mi sie przydazyła będąc instruktorem mającym żone poznałem kursantke w której sie zakochałem nawet chciałem sie dla niej rozwieźć powiedziałem o tym żonie dziewczyna w której sie zakochałem była o 12 lat młodsza wczesniej spotykalismy sie przez 9 miesięcy kiedy juz myślałem ze wszystko bedzie pięknie ona mnie olała i za kilka mies. wyszła za mąż a mnie rozwaliło sie całe zycie bo naprawde ją kochałem i było nam cudownie przez te 9 mies, więc to nie jest tylko tak ze wy cierpicie i ze my was wykorzystujemy i rozkochujemy do tanga trzeba dwojga napewno są instr którzy są swiniami i zbereznikami ale teraz wystarczy zmienic instr lub osrodek zycie kusi ale medal ma dwie strony a nawet trzy strony ja mam swobodne podejscie i luzne do kursantów ale to nie znaczy ze odrazu kogos podrywam czytajcie między wierszami a jezeli macie ochote na romans to poprostu to powiedzcie konkretnie a nie wzdychajcie bo to tez przeszkadza w jazdach zamiast sie skupic na jezdzie to wy wzdychacie romansujcie po zakonczeniu kursu a nie w trakcie (-; Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: Do kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.08, 16:02 Ja tez nie jestem zwolenniczką uogólnień typu: wszyscy instruktorzy to bajeranci i erotomani/wszystkie kursantki to idiotki, które myślą, że instruktor je uwielbia bo je łapie za rękę czy jest dla nich miły...To nie tak! Masz rację insrt, my też jesteśmy niezłe...nie wiem jak to jest u innych więc napiszę o sobie: nie sądzę żeby mój instruktor był kobieciarzem bo pierwszy położył mi rękę na tym nieszczęsnym kolanie. Ja uwielbiam flirtować i z nim tez flirtowałam. Nigdy do niczego to nie prowadziło, więc myślałam że miło mi będzie w ten sposób przetrwać te ciężkie 30 godzin. Rzeczywiście na początku to pomagało rozładować stres. Ale nie wzięłam poprawki na te specyficzne warunki, na te bliskość w aucie...I jakoś tak niepostrzeżenie wymknęło się nam to spod kontroli. Graliśmy w otwarte karty: ja wiedziałam o jego rodzinie, on o mojej a i tak, jak pisze gość321, jakoś to tak samo poszło. Myślę, że będzie to dla mnie przestrogą, żeby pamiętać, że zawsze między mężczyzną a kobietą jest seks i trzeba uważać żeby przypadkiem nie zranić kogoś albo samego siebie. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale mi tez było smutno jak zmieniałam instruktora. Odpowiedz Link Zgłoś
marta3434 Re: Do kobiet 05.12.08, 19:30 przykro mi , trafiłeś na niewłaściwą ... tak bywa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościówa Re: Do kobiet IP: *.chello.pl 07.12.08, 10:58 My baby już tak mamy, jak nam ten instruktor wpadnie pożądnie w oko, wzdychamy...sapiemy w tym aucie...ale sapiemy z gracją;) "robimy" oczami, głaszczemy oparcie fotela wpatrując sie dwuznacznie w instruktora...itp itd... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p_7_n Re: Do kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.08, 11:04 Mam zdjęcie X z jego dziewczyną, a pod nim podpis: „Ludzie niczego nie boją się tak, jak własnej pamięci. A najbardziej ze wszystkich ludzi boję się jej ja. Więc dlatego. Jeśli się kiedyś zakocham wyciągnę tę fotografię, popatrzę sobie na nią i powiem: uważaj”. Czy kobiety nie potrafią uczyć się na błędach? Będę idiotką, jeśli się znów dam wkręcić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Do kobiet IP: *.gprs.plus.pl 07.12.08, 23:07 „Ludzie niczego > nie boją się tak, jak własnej pamięci. A najbardziej ze wszystkich > ludzi boję się jej ja. Więc dlatego. Jeśli się kiedyś zakocham > wyciągnę tę fotografię, popatrzę sobie na nią i powiem: uważaj”. Ja o mały włos jednym słowem przekresliłabym swoje małżeństwo...jego imieniem, zamiast meza wypowiedziałam jego,nie bede opisywac w jakiej sytuacji....nie bede juz dalej ryzykowac, zostane przy mezu, na nim mi najbardziej zalezy,bo czasem lepiej jest sie pokierowac rozumem a nie sercem, a milosc do meza pewnie z biegiem czasu wroci, jak zapomne o moim instruktorze,a on o mnie ,tak bedzie najlepiej.Ja już sie nie dam wkrecic!!!teraz jest ciezko ale to minie, ten etap w moim życiu uwazam za zamknięty! Odpowiedz Link Zgłoś
aniamamamarty Re: Do kobiet 07.12.08, 23:16 Gość portalu: mlodamezatka napisał(a): > „Ludzie niczego > > nie boją się tak, jak własnej pamięci. A najbardziej ze wszystkich > > ludzi boję się jej ja. Więc dlatego. Jeśli się kiedyś zakocham > > wyciągnę tę fotografię, popatrzę sobie na nią i powiem: uważaj”. > > Ja o mały włos jednym słowem przekresliłabym swoje małżeństwo...jego > imieniem, zamiast meza wypowiedziałam jego,nie bede opisywac w > jakiej sytuacji....nie bede juz dalej ryzykowac, zostane przy mezu, > na nim mi najbardziej zalezy,bo czasem lepiej jest sie pokierowac > rozumem a nie sercem, a milosc do meza pewnie z biegiem czasu wroci, > jak zapomne o moim instruktorze,a on o mnie ,tak bedzie najlepiej.Ja > już sie nie dam wkrecic!!!teraz jest ciezko ale to minie, ten etap w > moim życiu uwazam za zamknięty! "Serce i rozum to wrogowie, którzy rzadko godzą się na kompromis. (...)Trzeba wybrać jedno albo drugie." W.Wharton Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Do kobiet 07.12.08, 23:19 No i chwała Ci za tą decyzję! trzymaj się, życzę Ci dużo szczęścia:) pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina Re: Do kobiet IP: *.eranet.pl 07.12.08, 23:33 No widzisz!:) Tak trzymać! twardzielki górą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Do kobiet IP: *.gprs.plus.pl 07.12.08, 23:42 dzieki dziewczyny to miedzy innymi dzieki wam, waszym radom podjelam taka decyzje,mam nadzieje ze dobrą ale i jest jeszcze druga strona tego medalu wkoncu juz mam swoje upragnione PRAWO JAZDY!!!wiec niczego juz od NIEGO nie potrzebuje;D 3majcie sie i do zobaczenia na drodze! Odpowiedz Link Zgłoś
galadriel01 Re: Do kobiet 08.12.08, 10:33 Gdy kiedyś będziesz szła chodnikiem i zauważysz nagle w brudnej kałuży swoją DUME to ją podnieś i przeproś- za to że ją zgubiłaś...życie nie polega na tym żeby sie przed kimś poniżać tylko umieć rozmawiać.A jeżeli ktoś tej rozmowy nie chce to trzeba to uszanować...i zapomnieć. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: młodamżatko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.08, 12:24 > na nim mi najbardziej zalezy,bo czasem lepiej jest sie pokierowac > rozumem a nie sercem, a milosc do meza pewnie z biegiem czasu wroci, Ja też jestem dosyć młodą mężatką, a jednak wiem już, że ta miłość (małżeńska) jest jak fale... przychodzi i odchodzi...mam tu na myśli takie zakochanie, jakie przeżyłaś w stosunku do instruktora (no ja zresztą też). Piszą różne pismaki, że to tylko 2 lata, że substancje chemiczne, że potem już nigdy, bla, bla, bla... Poznajesz kogoś i znowu to wraca i jest cudowne! Ale (przynajmniej ja tak mam) w mężu też się można zakochiwać wiele razy! Jak jest czasami źle między nami to ja wiem, że trzeba to przetrwać, starać się nie pogarszać, bo za jakiś czas znowu się w sobie zakochamy: motyle w brzuchu, ciepełko w piersiach, miodowy miesiąc, kino, przytulanie, szepty itd. Naprawdę tak jest! Może i jestem z mężem dopiero 8 lat, ale wierzę, że tak zawsze będzie i zawsze to będzie do nas wracać...Jak inaczej ludzie mogliby wytrwać ze sobą całe życie? Przecież każdy pragnie ciepła i czułości... Trzymam za Ciebie kciuki i za Was oboje. Odpowiedz Link Zgłoś
marekg12 Dlaczego się nie wyniesiecie na forum towarzyskie 08.12.08, 12:40 Tylko zaśmiecacie to? tu macie link: forum.gazeta.pl/forum/0,80312,4083031.html?x=1282468 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: Dlaczego się nie wyniesiecie na forum towarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.08, 15:59 Bo lubimy utrudniać życie takim ja ty, ha ha ha, taki żarcik. A myślisz, że na forum towarzyskie wszedłby jakiś instruktor? A my ich przecież baaaaaardzo lubimy ;P Ha ha ha ha ha. Ale mnie dopadł dziwny humor ... Odpowiedz Link Zgłoś
ona_lina21 Re: Dlaczego się nie wyniesiecie na forum towarzy 10.12.08, 16:26 > Bo lubimy utrudniać życie takim ja ty, ha ha ha, taki żarcik. A myślisz, że na > forum towarzyskie wszedłby jakiś instruktor? A my ich przecież baaaaaardzo > lubimy ;P Ha ha ha ha ha. O tak....my bardzo lubimy tę ich pomocną dłoń:D Odpowiedz Link Zgłoś
yennyfer11 Re: Ach ci instruktorzy....:) 20.02.09, 19:28 hehee noo ładnie-wchodzę po roku czasu a wątek dalej żyje swoim własnym życiem-to tylko dowód na to, że ludzie się nie zmieniają heh :D p.s. czy ktoś wie co się dzieje z linia.frontu? udało się jej w końcu zdobyć to prawko?:) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 20.02.09, 19:34 Tak, ten wątek nie "umrze" nigdy:) Pozwolę sobie odpowiedzieć za Linię. Od miesiąca jest szczęśliwą posiadaczką plastiku:):) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 21.02.09, 21:31 No nie do końca ;) Egzamin zdany, a plastik czeka, aż mi się uzbiera 70zł ;) Poczeka... ;D A z instruktorem relacje poprawne. Nadal nie mogę się zdecydować, czy jest wyrachowanym dupkiem, który zapraszał mnie na te doszkalania tak wylewnie, bo miał z tego kasę, a ja mogłam śmigać w mało popularnych godzinach, zapełniając mu luki w grafiku i czy "miłośc gniew i wszystkie te rzeczy" odbyły się na zasadzie nudzi i mi się, a Ty się akurat nawijasz pod rękę, więc się Tobą pobawię, bo tak ogólnie za ciekawa to nie jesteś... czy może jednak to w gruncie rzeczy dobry dzieciak i taki kochany. Wie ktoś? :) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 21.02.09, 21:52 Tego nie wie nikt... Jeszcze nie odebrałaś? Bo wyrzucą albo dadzą komu innemu:) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.02.09, 10:26 Nie mam głowy teraz do tego;) Odpowiedz Link Zgłoś
maja1116 Re: Ach ci instruktorzy....:) 19.10.09, 20:41 Jennyfer ja tak samo.Po 1,5 roku wchodze i co widze?watek na poczatku ,a ja cale forum przekopalam w poszukiwaniu swojego postu, i nie znalazlam :-/ musze znalezc kawalek w ktorym opisywalam jak to mialam tyle odwagi by wywiezc instruktora do lasu,kolega robi kurs instruktora(a ja juz za 1,5 roku :-) ) i mu opowiedzialam o tym. usmial sie niesamowicie :-) a ja dokladnie nie pamietam. No i oczywiście czekam rownież na wieści od linii :-) bylo smiechu co nie miara przez czytanie jej postow i watkow hehe.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 11:17 > No i oczywiście czekam rownież na wieści od linii :-) bylo smiechu > co nie miara przez czytanie jej postow i watkow hehe.. Tamten już nie jest instruktorem, jest teraz dziennikarzem. Zajmuje się testowaniem aut i pisze o tym. Ten jest miły, zabójczo przystojny, fajnie jęczy jak dochodzi i jest mi z nim ok. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamamamarty Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.10.09, 00:58 Gość portalu: linia.frontu napisał(a): > > No i oczywiście czekam rownież na wieści od linii :-) bylo smiechu > > co nie miara przez czytanie jej postow i watkow hehe.. > > Tamten już nie jest instruktorem, jest teraz dziennikarzem. Zajmuje > się testowaniem aut i pisze o tym. Ten jest miły, zabójczo > przystojny, fajnie jęczy jak dochodzi i jest mi z nim ok. ale kto tak "fajnie" jęczy ?? on, czy auto jak osiaga maksymalne obroty na pewnym biegu ;) ? Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.10.09, 09:18 aniamamamarty napisała: > ale kto tak "fajnie" jęczy ?? on, czy auto jak osiaga maksymalne > obroty na pewnym biegu ;) ? buhahaha, auto raczej wyje,a nie jęczy i to zapewne nie z rozkoszy...;))) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.10.09, 10:36 no nie, nie z rozkoszy, ale to z Yarkiem jest prawdziwe. Jak mu się nie podoba coś co robię, to ja to po prostu słyszę w jego pracy, a jak mu się podoba to też słyszę. Yarek nie jest żadnym dwulicowym dupkiem, nie muszę się martwić, że mnie podkabluje, że mi zaszkodzi, że mi dokopie. Mogę mu ufać a to chyba podstawa związku:) Odpowiedz Link Zgłoś
aniamamamarty Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.10.09, 17:41 eliiii napisała: > aniamamamarty napisała: > > > ale kto tak "fajnie" jęczy ?? on, czy auto jak osiaga maksymalne > > obroty na pewnym biegu ;) ? > > buhahaha, auto raczej wyje,a nie jęczy i to zapewne nie z > rozkoszy...;))) > co racja to racja, że raczej nie z rozkoszy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 20.10.09, 21:31 > No i oczywiście czekam rownież na wieści od linii :-) bylo smiechu > co nie miara przez czytanie jej postow i watkow hehe.. poproszę o linki - też chcę się pośmiać... ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :D:D:D Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 89.174.27.* 10.12.08, 20:22 Wiecie co ?? hmmmm na prawdę w tych instruktorach jest to coś :) ja sama zdawałam prawko i wiem o co wam chodzi :) Miły, przystojny, dżentelmen o tych niebieskich oczach :):) naprawdę robi wrażenie :) na każdą lekcję szłam z taką szcęśliwością w duchu mimo iż padał deszcz lub źle się czułam :):) Rozmowa z tym facetem nadawała mi sił, zmieniły się moje poglądy na życie :) poczułam się bardziej dojrzała, choć mam zaledwie 18 lat :) Teraz kiedy zdałam to prawko hmmm brakuje mi go :( brakuje mi jego osoby :):) I na prawdę w duchu bardzo mu dziękuję :) Bo nie chodzi tu tylko że wy się zakochujecie i płaczecie za nim po kątach , to nie o to chodzi !! W duchu dziekuję mu za to że teraz kiedy jeżdzę samochodem czuję się bezpiecznie bo to on mnie tego wszystkeigo nauczył. Dziękuję mu również za to że wszczepił we mnie inne myslenie i inne podejście na otaczający świat :) Nigdy, przenigdy nie zapomnę tego faceta , a okres robienia prawa jazdy będę wspominać nie tylko ze egzaminacyjnym stresem ale jeszcze z tą wspaniałą atmosferą i pouczajacą życiową lekcją :):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 10.12.08, 21:54 Jak na osiemnastkę jesteś bardzo dojrzała :-) Pięknie to napisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
ona_lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) 11.12.08, 09:12 Ja tez widzę po sobie, że nauczyłam się dużo więcej niż tylko prowadzić samochód. Ten facet zmienił moje podejście do życia. Wiele spraw zobaczyłam w innym świetle. Nauczył mnie słuchać, wyciągać wnioski, nauczył mnie samodzielności i odpowiedzialności za to co robię, nie tylko w aucie. Sytuacje drogowe to wielka metafora życia. Nauczył mnie pewności siebie. Między innymi dzięki niemu idę dzisiaj ulica z podniesioną głową. Jestem mu wdzięczna dzisiaj ogromnie za wszystko. Niestety na początku sparaliżował mnie swoją osobą…i zauroczył. Ale z biegiem czasu przeszło. Zrozumiałam że nie warto zakochiwac się w żonatym facecie. On to widział i to go krępowało. A dzisiaj gdy widzi, że jestem odprężona i on mnie nie stresuje możemy sobie pozwolić na luźne, szczere rozmowy. I teraz jest fajnym znajomym, którego rady, słowa są i będą dla mnie zawsze cenne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.08, 09:21 Po Waszych wypowiedziach wnioskuję,że wszystkie się odkochałyście. Czy tak jest? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :D:D:D Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 89.174.26.* 11.12.08, 10:56 Hmmm ?? okochałyście ?? na to pytanie powinna odpowiedzieć sobie każda pojedyncza dziewczyna. Ale co do mnie to przede wszytskim zrozumialam, że nic i tak by z tego nie było :) Uważam ten moment za jedną z moich życiowych prób, za nową ścieżkę , która nie prowadzi do nikąd , więc postanowiłam z niej zawrócić :) Głowa do góry :) Życie przede mną i jeszcze wiele takich sytuacji :) Choć wiem, że to trochę boli ... :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.08, 12:22 > Po Waszych wypowiedziach wnioskuję,że wszystkie się odkochałyście. > Czy tak jest? Nie wiem, czy wszystkie, ale ja tak...Jak pisałam wcześniej: to przecież przechodzi. Ale nie mogę zrozumieć mojego (byłego) instruktora, który twierdzi, że najlepiej szybko wszystko zapomnieć. Ale dlaczego zapomnieć?? Czyż to nie jest fascynujące, pouczające doświadczenie? Nigdy wcześniej mi się coś takiego nie zdarzyło, ja też jestem wdzięczna, nie wiem, losowi czy jemu, że poznałam sama siebie, nic złego się nie stało, no i w końcu odkochałam się ( a mogłam przecież trafić na bydlaka, który wykorzystałby moje zagubienie i mnie naprawdę skrzywdził). Nie chcę tego rozpamiętywać, ale po prostu pamiętać. Dało mi to coś dobrego... A poza tym to przecie fajnie było :D:D:D Hahahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Ach ci instruktorzy....:) 11.12.08, 13:42 Nic dodać, nic ująć... podobnie było ze mną (trochę przerażająca jest powszechność takich sytuacji...:) dla mnie to też była życiowa lekcja, nauczyłam się bardziej panować nad własnymi emocjami, uczuciami oraz wiele więcej niż tylko prowadzenia auta. Teraz, gdy wsiadam za kierownicę, jestem wdzięczna losowi, że mogłam spotkać takiego fantastycznego człowieka... i tyle. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona_lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.ukw.edu.pl 11.12.08, 14:31 Ja również nauczyłam się panowania nad emocjami i uczuciami. Odkochałam się to jest już pewne. Dzisiaj nawet doszło do niespodziewanego spotkania z instruktorem, a co ważne nie ugięły się moje kolana pod ciężarem ciała, nad którym zwykle, kiedy on był w pobliżu traciłam kontrolę. Kiedys pisałam o jego feromonach, które wciąz trapiły moje receptory komórkowe;)) i dlatego stan zauroczenia nie chciał minąc. Dzisiaj nabrałam dystansu. Nie czuje do tego faceta nic prócz sympatii, wdzięczności. Szanuję fakt, że ma rodzinę, lubię kiedy mi o niej opowiada. Lubię go słuchac. Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Ach ci instruktorzy....:) 11.12.08, 15:13 Gość portalu: ona_lina21 napisał(a): > Ja również nauczyłam się panowania nad emocjami i uczuciami. > Odkochałam się to jest już pewne. A nie jest to łatwe siedząc kilka centymetrów od Niego... dlatego uważam, że wykonałam kawał pracy nad sobą i czuję się teraz silniejsza. Cieszę się, że w porę się opamiętaliśmy i teraz możemy sobie patrzeć w oczy bez niepotrzebnego skrępowania. Niczego nie żałuję, bo i tak zyskałam bardzo wiele (chociaż serce trochę bolało). No dobra, koniec tych wynurzeń, bo takich historyjek jest tysiące:) Oby wyjść z podniesioną głową i czystym sumieniem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: dlaczego dobrze o was myślimy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.08, 16:44 > Oby wyjść z podniesioną głową i czystym sumieniem... Świetnie to ujęłaś! Tak. Tylko żeby ci instruktorzy nie obrośli za bardzo w piórka, co to oni dla nas zrobili... My ich dobrze wspominamy, bo jako kobiety lubimy podtrzymywać więzi i być generalnie w dobrych stosunkach z ludźmi, a do tego umiemy przekuwać trudne doświadczenie w jakieś pozytywy. A nie dlatego, że uważamy że wy jesteście chodzącymi ideałami, jakimiś mężczyznami naszego życia itp. bla bla bla. Chcielibyście... Przecież wy znacie realia, a początkujące kursantki nie. To dlaczego nie ucinacie tych podtekstów, a wręcz je prowokujecie, nie sprowadzacie dziewczyn na ziemię, a zawsze macie dla nich pomocną dłoń (mój instr. nawet na prostej musiał mi trzymać kierownicę, oczywiście za moją rękę, a przecież sobie radziłam). Może się jakoś wytłumaczycie z tego (tylko nie takie takie bzdury, że względy bezpieczeństwa, bo w to już nie uwierzę). Czemu się nie chcecie przyznać co wami kieruje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: dlaczego dobrze o was myślimy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.08, 17:02 Uwierzcie, lepiej nie wiedzieć co nami kieruje… Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: dlaczego dobrze o was myślimy? 11.12.08, 17:07 Gość portalu: gość napisał(a): > Uwierzcie, lepiej nie wiedzieć co nami kieruje… Lepiej nie wiedzieć co nami (kursantkami) kieruje...:))) Odpowiedz Link Zgłoś
kokocha.19 Re: dlaczego dobrze o was myślimy? 11.12.08, 17:09 po takiej odpowiedzi to nie wiadomo czy lepiej śmiać się czy płakać- pozostanie w fazie domysłu..... Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: dlaczego dobrze o was myślimy? 11.12.08, 17:14 to żarcik był, bez przesady...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KALINA Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.toya.net.pl 11.12.08, 18:33 NIE ZNAM LEPSZEJ SZKOŁY OD FUKS NA PODHALAŃSKIEJ1 !!!!!!!!!!!!!!! DLACZEGO ? BO BYLAM U ROZNYCH NA DODATKOWYCH GODZINACH I NIC MI NIE DALI!!!!!! KOSZMAR JACY INSTRUKTORZY PRACUJA W AUTO SZKOLACH A PAN JULEK JEST NAJLEPSZY!!! NIE PRZESADZAM! SAMI SIE PRZEKONAJCIE!!!! JA DAJE SOBIE ZA NIEGO REKE ODCIAC Odpowiedz Link Zgłoś
ona_lina21 życzenia świąteczne 21.12.08, 11:19 Najlepsze życzenia świąteczne dla wszystkich instruktorów!! xD : - tych którzy nas wyrwali - tych, którym się to nie udało - tych, przez których natraciłyśmy tyle łez ale przede wszystkim dla tych, którzy nauczyli nas brnąć do przodu od czasu do czasu dla własnego bezpieczeństwa spoglądając za siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiola Re: życzenia świąteczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.08, 12:58 Również życzę Wesołych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku. Odpowiedz Link Zgłoś
ona_lina21 Czy ten temat umrze? 25.12.08, 16:58 Drogie kursantki, kursanci, instrukorzy i pozostali...goście... Jak uważacie czy nadszedł ten moment, w którym czas zakończyć nasz zawiły wątek? Ja sądzę, że zakończyć go może tylko osoba, która go rozpoczęła i powinniśmy się o to do niej zwrócić. (hihihi) Bądź co bądź nauczyłyśmy się wiele. Aż się łezka w oku kręci...tyle było emocji...tyle mądrych słów...myśli... musisz wierzyć, że to może się zdarzyć, bo przecież gdzieś tam jest, ktoś kto też w to wierzy on cię wybrał, dawno temu wymyślił cię sobie gdy spotkasz go powie ci, że to ty... Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Czy ten temat umrze? 25.12.08, 17:34 w8... jakie było? dopiero się zaczyna ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hana nie umrze, nie umrze IP: *.00c.radom.pilicka.pl 08.02.09, 11:46 Znowu się zaczyna :) Trochę o mnie...prawko zrobiłam 2 lata temu i mniej więcej wtedy wlaśnie poznalam mojego instruktora. Między nami absolutnie nic nie było i do niczego nie doszło. Przez cały okres jazd zwracaliśmy sie do siebie per " pani, pan " , żadnych przypadkowych dotknięć,dwuznacznych żartów czy czegoś w tym stylu. On miał do mnie szacunek, ja do niego dystans.On wiedział , ze jestem ( byłam) mężatką przed rozwodem, ja-że On ma dziewczynę, poza tym mimo, ze ma naprawdę wspaniały charakter wydawał mi się kompletnie aseksualny i nie w moim typie.Wszystko zaczęło sie później, gdy już zdałam egzamin. On złożył mi gratulacje, potem było jedno przypadkowe spotkanie, drugie, jazda doszkalająca dla kierowecy i tak powoli...powolutku zaczełam w nim odkrywac fajnego faceta- przede wszystkim bardzo opiekuńczego, odpowiedzialnego i przy tym wesołego- czego brakowało mi bardzo w nieudanym małżenstwie. Mineło parę miesiecy- ja rozwiodłam się, On rozstał się z dziewczyną. W tym czasie były telefony, życzenia świąteczne i sms-y. On delikatnie dopytywał się, czy już się przeprowadzilam, gdzie mieszkam i co porabiam. Później doszło do spotkania i nie ukrywam, ze do wspaniałego seksu. Po tym nie odzywałam się do niego, unikałam kontaktu, wystraszylam się tego, co sie stało- jestem od niego starsza o 8 lat. Wydaje mi sie, ze w tym wieku to koszmarnie dużo..ja mam 38- choc wszyscy dają mi mniej...ale czy taki związek ma powodzenie ? Moze jestem głupia- tyle sie naczytałam o instruktorach, poza tym ta róznica wieku..On wczoraj napisal mi, że zdał egzamin na egzaminatora i że od początku naszej znajomosci mu się podobałam i ze chce być ze mną...nie wiem co robić? Teraz milczę jak grób, boje się drugiej porażki.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 12:24 Umów się z nim na spotkanie,nie bój się. Mówi Ci to doświadczona rówieśniczka. Różnicą wieku się nie przejmój. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hana Re: nie umrze, nie umrze IP: *.00c.radom.pilicka.pl 08.02.09, 17:10 na spotkanie i co dalej, jeśli się umówie- to być moze " wsiąkne" i zakocham się na zabój miła " doświadczona rówieśniczko" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 17:31 I o to chodzi.Sorry,ale pewnie już pół życia za Tobą i nad czym się zastanawiać? Skoro jesteś sama i on też,to chyba warto spróbować. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: nie umrze, nie umrze 08.02.09, 17:43 To ja się wypowiem z perspektywy niedoświadczonej małolaty:) Każdy na swój sposób boi się odrzucenia i porażki, zwłaszcza po nieudanym związku (niezależnie od wieku:)). Akurat w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia, to czy on jest instruktorem czy nie (zwłaszcza, że już nie będzie), bo nie jest to "standardowy" romans w eLce. Po prostu tak się poznaliście i tyle. Różnicą wieku też bym się absolutnie nie przejmowała, 8 lat to nie dużo. Faceci statystycznie żyją krócej, trzeba brać młodszych:). Rada mojego instruktora "młodszy Ci na dłużej starczy", hmmm:) A na poważnie, to ja bym zaryzykowała. Oboje jesteście wolni, coś tam zaiskrzyło, czego chcieć więcej? Najwiekszy dramat z instruktorami jest taki, że zazwyczaj nie są wolni... Pytasz co dalej? Jak to co? Leć do niego, zakochaj się na zabój i bądź szczęśliwa! Nad czym się tu zastanawiać? Nawet jeśli nie będzie to związek na lata, to warto zaryzykować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hana Re: nie umrze, nie umrze IP: *.00c.radom.pilicka.pl 08.02.09, 21:36 Otóż to.. boje się tego odrzucenia , kolejnych nieporozumień i zawodu, wręcz jestem tym przerażona i wszystko analizuje i analizuję, a z drugiej strony widzę mężczyznę , na którym mogę polegać...i który " na szczęście" już nie będzie instruktorem :)a , ze młodszy- no naprawdę fajniejszy niż starszy mąż:)- tyle tylko, ze jak ja będę mieć np 45, On 37 :( naprawdę niełatwo...a lecieć zakochać się i cierpieć ...znowu głowa mi pęka. Przemyśle i odezwę się , no i dziękuję za rady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hana Re: nie umrze, nie umrze IP: *.00c.radom.pilicka.pl 08.02.09, 21:41 Pół życia ? Jakie pół życia ? Chyba 1/3 :) No już druga osoba radzi mi lecieć i korzystać z tego dobrodziejstwa, jakim jest uczucie do b-y-ł-e-g-o i od b-y-ł-e-g-o instruktora:) Obiecuję, ze wezmę te rady pod uwagę. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilka Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 21:54 Życzę dużo szczęścia i odwagi w podjęciu decyzji..które na początku wydają się trudne a później wprost wymarzone:)) Idź do przodu przez życie i wszelkie złe wspomnienia zostaw za sobą.. Powodzenia:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 09:23 1/3 życia to nie bo, rzdako kto dożyje ponad setki. Boisz się różnicy wieku,ja jestem SZCZĘŚLIWA z facetem,który jest ode mnie starszy o 15 lat. Odezwij się kiedyś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 09:25 I też musiałam podjąć trudną decyzję,bo on się rozwiódł(nie z mojej winy),a ja zostawiłam chłopaka dla niego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hana Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 13:05 Moi drodzy dziękuję Wam za wszystkie rady i obiecuję, że się odezwę- jeśli coś zadziałam, a jeśli nie- to też złapiemy jakiś kontakt. dziekuję też za wsparcie ! Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: nie umrze, nie umrze 13.02.09, 10:01 Pytasz co dalej? Jak to co? Leć do niego, zakochaj się na zabój i bądź szczęśliwa! Elii ma rację. Życie jest upiornie krótkie i cholernie mało daje z siebie. Więc bierz co daje. I nie bierz wszystkiego tak śmiertelnie poważnie, nie opłaca się. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Rozliczenie. 13.02.09, 10:15 Ta, rozliczenie z instruktorem miało nastąpić na początku roku, ale jakoś opornie się posuwa. Taka refleksja. Przez 2 lata dwoiłam się, troiłam i czworzyłam, żeby mój instruktor był CHOCIAŻ raz zadowolony. Chociaż tak trochę. Żeby chociaż raz powiedział: "spoko, laska, to ci się udało", czy coś. Na płaszczyźnie prywatnej, zawodowej, kursowej. Przez 2 lata nie udało mi się to ani razu. Albo psie przywiązanie i wtedy łaskawie raz na miesiąc dawał mi coś z siebie, albo walka o autonomię, o możliwość wywiązywania się z moich obowiązków (nie tych jego) i wtedy trzaskanie drzwiami. Kontakt mamy taki urywany, teraz jest reaktywacja koleżeństwa i znów jest to samo. Znów jest nie tak. Przykro mi, że nie jestem K ani J i nie jestem taka boska cudowna ogarnięta inteligentna na poziomie i bezproblemowa, ale nic na to nie poradzę, że jestem mną. Mogę się przewrócić na lewą stronę, ale to też nic nie da, zawsze będzie nie tak. Nie dorastam, nie dostaję, nie wystarczam, w ten deseń. Zresztą nie tylko ja, chyba po trosze wszystko dzieli mój los ;). Jakieś takie głupie złośliwości bezpodstawne, że niby gubię jakieś ważne rzeczy, czy inne tego typu. Do tej pory się przejmowałam, jak trojenie się nie wystarczyło, to się czworzyłam. Ale skoro to i tak nic nie da (i na pewno nie sprawi, że nagle pojawi się ten uśmiechnięty, tryskający energią dzieciak sprzed dwócch lat, z eLki, z którym śmigałam) to może po prostu to oleję, zmienię taktykę i oleję. On mnie już zaszufladkował, dla niego już zawsze będę słodka idiotka, nierozgarnięta, usiłująca wszystkimi rządzić (absurd). Już by chyba wypadałoby sobie odpuścić. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Rozliczenie. 13.02.09, 11:37 Ale mój 2 instruktor mnie lubi i cieszy się, jak jestem:) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: E, no! Kto mnie wesprze? ;D 13.02.09, 19:52 Olać, odpuścić, nie przejmować się... tak... łatwo powiedzieć, co? Ile było już tych rozliczeń, podsumowań... nie mam siły:( Ale Ciebie wspieram z całego serca! Trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: E, no! Kto mnie wesprze? ;D 14.02.09, 07:45 Tak cirka raz na miesiąc: p.... to, nie będę się przejmować... po czym oczywiście się przejmuję. Przykro mi po prostu. Na szczęscie chociaż mój drugi instruktor mnie docenia. A poza tym jest niesamowity: my się b. luźno kumplujemy, a on zauważa, że np.zmieniłam fryzurę, szok ;O Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nigdyniemównigdy Re: E, no! Kto mnie wesprze? ;D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.09, 11:33 a teraz siedze słucham happysada i przewalam pół roku (...) po tychktórenigdysięniemylą i które napewnonigdybynie ja którajestnierozgarniętaisięzawszemyli nigdy nie mów nigdy Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo A co to za smęty? Życzeeeenia!!! ;D 14.02.09, 12:11 Najlepszego Robaczki!!! Wszystkim nieszczęśliwie i szczęśliwie zakochanym kursantkom i wszystkim instruktorom-lovelasom ode mnie;D Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Czy ten temat umrze? 25.12.08, 19:25 Wątek może tak, ale ten "temat" nie umrze nigdy... trwać będzie do ostatniej kursantki i ostatniego instruktora. Amen :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Czy ten temat umrze? IP: *.idc.net.pl 25.12.08, 21:22 Nawet linia.frontu ożyła !!!! A co dopiero wątek? "Neverending story" wszak to jest, nie? P.S. Dołączam świąteczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Podsumowanie: 26.12.08, 10:18 Elvis żyje, tak jest ;D Spoko, tylko na podmiankę;) Podsumujmy więc '08! Udało się: Przegryźć - skutki tego procesu odczuwaliście niestety głównie wy, w znikomej mierze instruktor (przynajmniej z mojej perspektywy)- ale w efekcie instruktor przestał mnie interesować jako facet. Nie udało się: Przestać go lubić, no lubię go, świetny kumpel i genialny instruktor z podejściem - nic, może w '09 się uda. Jedyne pozostałości: potrafi mi jeszcze dowalić tak, że chodzę chora przez 3 dni. Kontakt na dziś: nawet nie poprawny politycznie. Był maleńki epizod z innym, ale okazało się, że ma żonę, więc przestał istnieć. Szkoda, czytał książki (aaach). Także w '09 wchodzę ogolnie dostępna ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: Podsumowanie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.08, 15:56 Słowa (Ostrowska) A kiedy będziesz szeptać jej do ucha Te wszystkie kłamstwa, które znam To nie zapomnij, ona słucha Bo nie zna Ciebie, tak jak znam Cię ja... I będzie ufnie chłonąć wszystkie słowa Naiwnie wierzyć w każdy gest I nie zrozumie nic, Bo ona jest tylko plastrem na samotny dzień... Ref. Słowa, jak węże do ucha Słowa, jak opium i miód Ona, tak chętnie ich słucha Słowa, słowa.. poznałam je już... A kiedy będziesz szeptać jej do ucha Te opowieści, w które sam Nie chciałbyś wierzyć, nie chciał słuchać Bo wiesz, powtarzasz je nie pierwszy raz A ona łowi te tańczące słowa Układa wiersze, wierzy w nie Bo nie domyśla się, że ona Jest tylko plastrem na samotny dzień Ref. Słowa, jak węże do ucha Słowa, jak opium i miód Ona, tak chętnie ich słucha Słowa, słowa.. poznałam je już... Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 16:26 czarownica662.wrzuta.pl/audio/dVdoknSIyM/ Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 16:33 No dobra...nisko upadlam przez ten rok... rozum69.wrzuta.pl/audio/m9tpxFadSi/ Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Ekhemmmm!...w8w8.. 27.12.08, 16:39 w8...My się miałyśmy leczyć, a nie rozpamiętywać. A na to najlepsze jest to: satjow.wrzuta.pl/audio/cz9pfNmqkB/:D Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Ekhemmmm!...w8w8.. 27.12.08, 16:43 once again satjow.wrzuta.pl/audio/cz9pfNmqkB/ Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Podsumowanie: 27.12.08, 20:55 Właśnie przeglądałam swój kalendarz na 2008 rok (celem wyrzucenia do śmietnika) i aż mi się na sentymenty zebrało:) Od maja to w większości terminy kolejnych jazd plus moje dopiski w stylu: parkowanie równoległe, łuk poćwiczyć!!! albo nazwy dzielnic gdzie chcę pojechać. Znalazło się nawet kilka "uśmieszków" i notek ręki instruktora (za moją zgodą oczywiście):). Rok temu nawet nie myślałam o kursie, do głowy mi nie wpadło, że ta "zabawa" mnie tak wciągnie. A teraz... kurs, jazdy, instruktorzy, egzaminy- już mnie to nie dotyczy. Co gorsza samodzielna jazda samochodem też mnie nie dotyczy (jeżdżę od przypadku do przypadku). Tylko sobie forum z sentymentu czytam... Ot takie podsumowanie:) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 22:08 I wyrzuciłaś? Ze mnie się egzaminator śmiał: "Proszę, arkusz przebiegu. Na pamiątkę.... NIE TRZYMAĆ ŚMIECI" :) Też robię remanent, bo przewalam swoje jestestwo o 180%. Ale karteczek od instruktora chyba nie wyrzucę, mimo wszystko:) Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Podsumowanie: 27.12.08, 22:25 neeeeeeeeee, nie wyrzuciłam. Tak samo jak innych "śmieci":): materiałów z kursu, płyt z testami (to się jeszcze może przydać), karteczek od instruktora z rozrysowanymi skrzyżowaniami (miał taki mały samochodzik-zabawkę i jak staliśmy na czerwonym to tłumaczył jak jechać:))... itp. Zrobię sobie z tego ołtarzyk i będę palić świeczki. A najgorzej będzie wyrzucić/usunąć numer tel. do instruktora...(ale to inna historia). Cóż... nowy rok , nowe cele:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Podsumowanie: IP: *.gprs.plus.pl 27.12.08, 22:51 Ja juz swoj kalendarzyk z godzinami jazd wyrzuciłam, mam jeszcze karte egazminacyjna z mojego pierwszego oblanego egzaminu,wizytowke mojego bylego instruktora tez wyrzuciłam ,z komorki skasowalam jego numer, ale co z tego jak i tak go znam na pamiec!!!uff czasem pisze cos do mnie ale juz nie robi to na mnie takiego wrazenia jak dawniej, wraz z nowym rokiem nowe postanowienie NIE MYSLEC O NIM !!!OLEWAC!!! Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:02 mlodamezatko, jak się trzymasz? Widzę, że wszystko na dobrej drodze, przynajmniej zgodnie z Twoim postanowieniem. Tak trzymać!:-) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Podsumowanie: IP: *.gprs.plus.pl 27.12.08, 23:28 oj Elizelko, nie jest to takie łatwe, sama dobrze o tym wiesz! Ciężko jest kogoś wyrzucic z serca ot tak,on czasem do mnie pisze i wtedy serce mi sie sciska, ale ...obiecalam sama sobie ze mu nie ulegne!!!jakos sie trzymam ja tez rok temu nie myslalam ze pojde na kurs ze kogos poznam i ze mi zawroci w głowie, no ale BYŁO, MINEŁO!!! liczy sie teraz, nie bede zyła wspomnieniami, choc sa bardzo fajne i przyjemne!!! Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:30 Heh, ja też sie leczę z jakiejkolwiek sympatii do niego. Sam to ewokuje, więc chcę uszanować jego wolę. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:41 Chociaż kiedy myślę o tym, że 2 lata temu założyłam tu swój pierwszy wątek, to oddałabym z 10 lat życia, żeby wrócić tam z obecną świadomością, oże przeżyłabym to wszystko bardziej świadomie i uniknęła paru błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:45 I nie wykasowalabym tych smsów, które pisaliśmy jakoś tak właśnie teraz... Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:51 Wiecie co ja to sie może zamknę... bo odnoszę wrażenie, że za dużo osób mnie tu kojarzy. Teraz to idę spać, buzior :* Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Podsumowanie: 28.12.08, 00:01 Bo intrygująca z Ciebie osóbka. Przyznam, że pogrzebałam na forum i poczytałam trochę starych wątków. Ale nie masz chyba za złe, co? dobrej nocy:) Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Podsumowanie: 28.12.08, 00:06 linia.frontu napisała: > Wiecie co ja to sie może zamknę... bo odnoszę wrażenie, że za dużo > osób mnie tu kojarzy. A i tak Cię nie rozgryzłam, ale to nie było moim celem. Kurczę, powiedz, że się nie gniewasz, bo to co napisałaś zabrzmiało jakoś dziwnie... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 28.12.08, 10:46 Hahaha, nie no, jesteś z Gdańska i nie planujesz mi nic złego robić, a to forum - internet nie zapomina ;) Ale aż mnie skręca z ciekawości, co żeś tam wymyśliła w oparciu o moje posty :P Jak czytam swoje posty sprzed 2 lat to konam ze śmiechu ;D O jezu, mam tylko nadzieję, że nikt "znajomy" nie postanowi doszukać się głębszego dna w tych bredniach ;D Elizelko... skończył tak, że szkoda gadać ;) A teraz jeszcze poprawia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Podsumowanie: IP: *.idc.net.pl 28.12.08, 11:23 Ale się rozpisałyście, rozmarzyłyście. Pozazdrościć :-) P.S. Młodość żyje marzeniami, Starość - wspomnieniami. Nie przekręcajcie tego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 28.12.08, 11:25 Też sobie poczytałam (zgroza!). To jest j e d y n a sensowna wypowiedź w tym wątku: "Nie zgodzę się z tym, że ja to wszystko nakręciłam, on to też nakręcał. Były z tym związane sprawy zawodowe, dużo macanki, łamanie conajmniej dwóch tabu społecznych, a potem nie mogliśmy już na siebie patrzeć. On się zachował nie w porządku, i trochę jak dzieciak, myślę, że musiał mieć swoje motywy. Taka sama historyjka, jak każdej z was; w niczym nie lepsza. Wspólna praca, czy dopijanie kawy, a może oblizywanie łyżeczki, jego ręka za twoim paskiem i w ten deseń, czy może jeszcze kilka innych spraw. Mogę o tym powiedzieć tyle więcej, że miałam go trochę bardziej od przeciętnej napalonej kursantki, że spędziłam z nim od cholery czasu, i że temat mi obrzydł. W nowy rok weszłam z facetem, którego zostawiłam dla swojego instruktora. Teraz skończę prawko, skończę studia, zmienię pracę i będę żyć dalej". Nie licząc postanowień w ostatnim zdaniu... ;D Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Podsumowanie: do linii 28.12.08, 12:34 linia.frontu napisała: > Hahaha, nie no, jesteś z Gdańska i nie planujesz mi nic złego robić, nie, nie planuję, nawet gdybym była z Wa-wy :-) > Ale aż mnie skręca z > ciekawości, co żeś tam wymyśliła w oparciu o moje posty :P Wniosek: Linio (w różnych wcieleniach:)), lubię Cię i tyle:) Profilu psychologicznego nie sporządzałam:) > Jak czytam swoje posty sprzed 2 lat to konam ze śmiechu ;D O jezu, mam > tylko nadzieję, że nikt "znajomy" nie postanowi doszukać się > głębszego dna w tych bredniach ;D Głębszego dna się nie doszukiwałam, bo nie wiem czy istnieje, hahaha > Elizelko... skończył tak, że szkoda gadać ;) A teraz jeszcze > poprawia. Zabrakło mu klasy? nie wnikam... P.S Jednak wątek nie "umarł", samo podsumowanie będzie miało 500 postów, haha Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: do linii 28.12.08, 14:16 elizelka napisała: > nie, nie planuję, nawet gdybym była z Wa-wy :-) ;) > Wniosek: Linio (w różnych wcieleniach:)), lubię Cię i tyle:) Profilu psychologicznego nie sporządzałam:) Doceniam:) - zwłaszcza, że mam ciężki charakter i trzeba od cholery dobrej woli, żeby mnie lubić - ale są tacy ;) > Głębszego dna się nie doszukiwałam, bo nie wiem czy istnieje, hahaha Nie ma, jest tylko płytsze ;p > Zabrakło mu klasy? nie wnikam... W styczniu ubiegłego roku wparował do mnie ze swoją dziewczyną (kursantka 13 godzina kursu), tylko zapomniał uprzednio wyrzec te wszystkie: "sorry, laska, ale..", więc mnie troszkie wgniotło. Na szczęście mi klasy nie zabrakło:) A teraz traktuje mnie jak powietrze - i vice versa. Choć szkoda, że nie możemy zachowywać się, jak dorośli. Nie wiem, co mu zrobiłam, ale nie chcę wiedzieć... bo jak mi powie, to pewnie przez miesiąc nie będę w stanie wstać z łóżka ;D > P.S Jednak wątek nie "umarł", samo podsumowanie będzie miało 500 > postów, haha Buahaha, nie znasz nas? W 09 wejdzie jakaś nowa i wszystko zacznie się na nowo :D Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: do linii 28.12.08, 14:34 A, bo Linia z polonistyki, Linii trzeba: a. d o b i t n i e b. w y a r t y k u ł o w a ć żadne niewerbalne komunikaty nie są wystarczające ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Podsumowanie IP: 82.160.30.* 28.12.08, 18:17 Rok 08'zaliczam jako udany...mam za sobą pierwsze święta z moim ukochanym (instruktorem), budujemy własne szczęście i wcale nie kosztem innych.Inni mają już swoje życie.....od bardzo bardzo dawna...Aby ten przyszły rok nie był gorszy od poprzedniego tego życzę sobie.A Wam dzielne dziewczyny , życzę mądrych wyborów....Jesteście super!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Podsumowanie 28.12.08, 18:52 Ja też Tobie życzę przynajmniej równie dobrego '09 ;) Swojemu instruktorowi też, żeby jego kobiałka napisała gdzieś tak, jak Ty nam teraz. A wam dziewczyny życzę powrotu do życia:) Jest naprawdę fajne, tylko trzeba przestać gapić się w ten numer do wykasowania i rozejrzeeeeć się. Ja mam wszystko: wspaniałą pracę, świetne studia, ludzi, na których mogę polegać i których nie oddałabym za żadnego faceta, waaaaaaaaaaaaas mam, mam swoje pasje - czego chcieć więcej? ;D Co napisał Marek? Ale czy warto tracić czas na idiotów, skoro jest tyle świetnych knajp i wspaniałych kasiążek? Chyba nie, kochane:) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Podsumowanie 28.12.08, 18:57 A moje życie zawodowe też się na instruktorze nie kończy. Mam dla was cytat! ;D Tych dwoje się kocha. To wszystko zmienia, rozumiesz? Nadal czujesz się zdradzony i zraniony, ale ta rana już się tak nie jątrzy, bo to coś więcej, niz seks i miłość. J.Carroll ;D Carroll jest świetny:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Podsumowanie IP: 82.160.30.* 28.12.08, 19:08 A TO CYTAT NIE PAMIĘTAM JUŻ KOGO.....<<Część naszego życia polega na poszukiwaniu tej jednej osoby, która zrozumie naszą historię. Często okazuje się, że wybraliśmy niewłaściwie. Człowiek, o którym sądziliśmy, że rozumie nas najlepiej, odnosi się do nas później ze współczuciem, obojętnością albo wręcz antypatią. Z kolei ludzie, których obchodzimy, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy nas rozumieją i tych, którzy wybaczają nam najgorsze grzechy. Rzadko zdarza się trafić na kogoś, kto ma obie te cechy naraz.>> Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Podsumowanie 28.12.08, 19:08 Nigdy się nie zamknę... w ogóle nie wiecie, jaka to jest świetna sprawa, kiedy wstajecie rano i chce wam się pracować ;) Mi się wszystko chce, mam meeeeeeega apetyt na życie. I zamierzam cieszyć się tym tak długo, jak to tylko możliwe i mimo wszystko i wyciągnąć z tego możliwie jak najwięcej. A martwić sie będę, kiedy to się skończy:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Podsumowanie IP: 82.160.30.* 28.12.08, 19:34 Człowiek z prochu powstaje i w proch się obraca. Ale w międzyczasie bywa, dosłownie, wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Do p_7_n IP: *.idc.net.pl 28.12.08, 19:36 No wreszcie :-DDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Do p_7_n 28.12.08, 20:20 Co wreeeeeeeeeeeszcie, Robaczku? Czekasz w kolejce na natłok mojej miłości? ;p Marzenia marzeniami, ale tak realnie patrząc... to ja nie mam czasu na faceta!.. "Kochanie, no te raz w tygodniu to dla mnie już i tak za dużo... Wiedziaaałam, że zrozumiesz"... pfffff, jasne. ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Do p_7_n IP: *.idc.net.pl 28.12.08, 20:29 Ej, polonistka i nie łapie? To wreszcie to była radość z tego, że wracasz do życia :-) P.S. Nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków. A od teorii warto przechodzić do praktyki :-) Sama teoria to zaledwie podstawy. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Do p_7_n 28.12.08, 20:39 Oj wieeem, wieeem - 3 miechy życia przede mną, toteż spadam żyyyyyyyyyyyyyyyyyyyć ;D Takie życie na okres próbny, wiesz ;) Zobaczę, czy mi to życie wyjdzie ;) Nie, błagam, nie namawiaj mnie na facetów;) Szkoda życia ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Do p_7_n IP: *.idc.net.pl 28.12.08, 20:41 Przecież Ciebie nie trzeba namawiać :-DDDD. P.S. Czyli pogadamy w kwietniu dopiero? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Do p_7_n 28.12.08, 20:46 Ekheeeem, wolnego Panie 321! ;D;D;D Co Ty dla was ZAWSZE znajdę czas ;D Ale musze spadać poprasować ;D Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Cytat 28.12.08, 23:16 Trzeba z żywymi na przód iść, po życie sięgać nowe, a nie w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę. ;D;D;D;D;D;D;D;D;D;D Także uwiędłym liściom nara ;) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Cytat 28.12.08, 23:21 Zawsze to chciałam wrzucić, ale się tak uporczywie stroiłam, że zawsze brakło czasu ;p Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:50 Linio, nie będę się z Tobą prześcigać na cytaty, bo odpadnę w przedbiegach (umysł raczej ścisły; jedne studia przyrodnicze, drugie techniczne), ale jest takie proste i mało wyszukane powiedzonko: faceta poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna... Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:14 Ja wyrzuciłam w czerwcu tego roku... tylko co z tego, skoro jeszcze dziś możesz mnie obudzić o 12 w nocy i Ci go wyrecytuję... Precz z moich oczu!... posłucham od razu, Precz z mego serca!... i serce posłucha, Precz z mej pamięci - nieeeeeeee... ;D Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszek.only Re: Ach ci instruktorzy....:) 30.12.08, 16:27 mój sąsiad jest instruktorem (ma rodzinę) co się dzieje uuuu młode laski szaleją a on nie odmawia;-)Głupie te niektóre dziewczynki biedne;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.08, 18:08 Laski głupie,a on pewnie szczęśliwy. Ma facet wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość 321 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 30.12.08, 18:57 Czyli tak, jak w życiu. Jak ktoś szuka czegoś łatwego to przecież znajdzie, nie? W dodatku dzisiejsze poczucie moralności jest raczej liche. Na nauce jazdy łatwiej znaleźć, to fakt. Ale niestety, gdzie indziej też można. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.09, 14:57 Witajcie Dziewczyny ja sie dołączam. Miałam ostatnio 3 godziny z pewnym instruktorem. Od razu zaznacze, że nie ma żony. Od 3 tygodni sie nie widzieliśmy,bo egzaminu 11 grudnia nie zdałam. On do mnie parę razy napisał, i żeby to jeszcze wyszło ode mnie, ale to on pierwszy pisze. Dodam że ma 25 lat a ja 20. Nie jest ładny, niski brunet, ale kurDe ma coś w sobie i zrobiłam sobie nadzieje, ciągle o nim myśle. Tylko nie wiem czy coś z tego będzie. On nie przejawia ochoty żeby sie spotkać, tylko po co w takim razie, wogóle sie odzywa?.......... Odpowiedz Link Zgłoś
elizelka Re: do Olki\ Ach ci instruktorzy....:) 03.01.09, 15:16 Jeśli masz duuuużo czasu i ochotę, to przeczytaj sobie ten wątek. Może spojrzysz na to z innej perspektywy. Setki podobnych historyjek z mniej lub bardziej nieprzyjemnym zakończeniem. Jak zobaczyłam jakie to powszechne "zjawisko" w "L-kach", to mi się odechciało romansowania:) oczywiście nie miałam złudzeń, że jestem jedyna czy coś... ale żeby aż tak...:) sms-y, prywatne spotkania, a potem wszystko kończy się razem z kursem i przychodzi kolejna kursantka... ale z drugiej strony poznać można się wszędzie... sama musisz wyciągnąć wnioski i zastanów się czy chcesz się w to pakować. Po zdanym egzaminie oczywiście, czemu nie, ale wtedy panowie instruktorzy najczęściej nie są już zainteresowani. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: do Olki\ Ach ci instruktorzy....:) 03.01.09, 16:43 Czasami się nie konczy i czasami można się nachapać bardziej... tylko jakoś satysfakcji nie ma. Jest za to niesmak i poczucie straty czasu. Ot. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 03.01.09, 16:42 Niski brunet z zabójczym uśmiechem z Wawy? Jeśli tak, to sprawdź, czy nie ma 27 i czerwona lampka (nie odruch Pawłowa, tylko sygnał alarmowy;p)! To taka nasza wa-wska cicha woda:) 3 na stówę załatwił;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paula Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.toya.net.pl 05.01.09, 20:00 boze dziewczyny jakie wy jestescie naiwne piszecie glupoty ze instruktorzy wam mowia jakie to jestescie wyjatkowe itp itd oni maja setki takich kursantek i kazdej mowia to samo musza byc mili bo taka ich praca a pozatym to tylko faceci jak widza kawalek ,,miesa" to od razu sie slinia i mowia ze sa wolni i specjalnie zdejmuja obraczki <znam takiego>.a najlepsze jest to ze wy sobie nadzieje robicie a potem przychodzi niedziela idziesz do kosciola i widzisz swojego ,,ukochanego' instruktora dla ktorego bylas ,,ta" wyjatkowa z zona i dzieckiem i nawet Ci dzien dobry nie odpowie...zal pl. ogarnijcie sie:P:P Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 05.01.09, 21:47 Zanim się wypowiesz - przeczytaj cały wątek. Ze ZROZUMIENIEM. /ot Ja wymiękam. Daję ogłoszenie o pracę: wymagania to podstawowa znajomość kompa i umiejętność czytania tekstu ze zrozumieniem. Pod spodem: wszelkich info udzielamy wyłącznie pod adresem xxx@xxx. I co? Wszystkie pytania walą na mój profil:/. A odpowiedzi na te pytania też można wywnioskować z ogłoszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 05.01.09, 22:00 Tiaaaa, napisała co wiedziała... Paula, może sama 'padłaś ofiarą'...? i się musisz wyładować na forum? co to w ogóle ma być? jakiś apel do kursantek? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 05.01.09, 22:04 cóż... jeśli można tylko na forum... no jakoś trzeba się wyladować... ;p Ja tu ładuję... akumulatory na jutro :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 25.01.09, 20:13 czesc laski dawno nie pisałam, nawet się steskniłam za wami, za waszymi poradami i wogóle...ale wazelina hehe.Piszę bo ...no właśnie bo...moje noworoczne postanowienie czyli zapominam o moim instruktorze P.szlak trafił, diabli wzieli...a wszystko przez to ze mnie cos podkusilo i do niego napisałam...i sie spotkalismy wkońcu bo się za mną stesknił, i drugi raz sie spotkalismy ...i znowu wszystko wrociło, błędne koło...ja narazie jestem szczesliwa ale wiem ze to i tak nie na dlugo.. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 25.01.09, 22:20 > ja narazie jestem szczesliwa ale > wiem ze to i tak nie na dlugo.. Czyli co, młodamężatko? taki sobie mały romansik... ale chyba sama zdajesz sobie sprawę, że im dłużej będziesz to ciągnąć, tym będziesz potem bardziej cierpiała. Ty, On i Wasze rodziny. Tak się zastanawiam, czy przypadkiem nie robisz sobie jaj, bo tak jakoś beztrosko o tym piszesz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 25.01.09, 22:38 Oj Eli, Eli , a czy ty kiedys nie byłaś Elizelka przypadkiem??? wracajac do rozmowy to wiesz co, nie robie sobie jaj,zaczelam spotykac sie z P.tylko narazie to do niczego grubszego typu seks nie doszło,narazie to pocalunki, pieszczoty i takie tam az sie zdziwilam ostatnio...poprostu fanie nam sie gada ze soba, czasem jezdzimy Lką ja oczywiscie juz mam prawko ale jezdzimy zeby pocwiczyc,spotykamy sie w miare jego czasu ktorego nie ma ale wiem ze to do czasu, ze to sie skonczy kiedys, bo niestety taka jest prawda ze ona ma rodzine i ja mam rodzine, cieplo sie o niej wypowiada i wiem ze jej nie zostawi a ja meza tez nie... Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 25.01.09, 23:15 Owszem, byłam. Do czego to prowadzi? Tak jak sama napisałaś: błędne koło. Na pierwszy rzut oka widać, że to nie żaden kumpelski układ, a seks to tylko kwestia czasu (ale czy to w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie czy do tego dojdzie???). Sama najlepiej wiesz, co Ci sumienie podpowiada... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 25.01.09, 23:33 No wlasnie tak mi sie jakos zdawalo Eli! a czy z tego nie moze byc jakis kumpelski układ, skoro do tej pory uwierz mi mial tyle okazji a nie wykorzystal...moze on nie chce tego popsuc,ja bym chciala ale mysle sobie ze moze lepiej jest sie posiwecic dla przyjazni z nim, a co do mojego sumienia to myslalam ze bede miala kaca moralnego a tu nic...nie mam,wiem to dziwne, moze ja nie mam uczuc? nie wiem, znowu sie gubie po malu w tym, przez jakis czas bylo nawet niezle,czasem tak se mysle ze moze zeby o nim zapomniec musialabym stad wyjechac z tego miasta bo poki tu mieszkam to natykam sie na niego bardzo czesto... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 07:18 Czy przyjaźń z facetem jest możliwa? Chyba nie. Mi to nie wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe dokąd zmierzasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 18:07 Młodamężatko! Może przeprowadzka to całkiem niegłupi pomysł... Nie gniewaj się, że dorzucam swoje 3 grosze, ale skoro tu piszesz to znaczy, że oczekujesz naszej opinii. A ja nie wiem dokąd zmierzasz... Czy źle wybrałaś męża? Czy nie ma on w sobie nic co zasługiwałoby na twoje staranie? Czy go już skreśliłaś? Jasne, że instruktor jest fajny, wielu ludzi jest fajnych na świecie, wielu może nas pociągać i pobudzać wyobraźnię, ale co z tego? Nie jest on taki świetny skoro wyraża się ciepło o swojej rodzinie i całuje z tobą... Coś tu nie gra... Kogoś okłamuje... tylko kogo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Ach ci instruktorzy...... IP: *.gprs.plus.pl 05.02.09, 21:43 pisze bo juz sie calkiem zalamalam,moj kochany instruktorek mnie oklamal,dowiedzialam sie przez przypadek ze jego zona jest w ciaży i to juz na dniach ma rodzic!!!wyobrazcie sobie to!ja myslalm ze spadne z krzesła.......jak sie dowiedziałam,trzecie dziecko w drodze a tu on sobie poczyna ze mna!o rany jaka ja byłam głupia i naiwna,do tej pory nie moge dac sobie z tym rady, jest mi głupio w stosunku do jego zony w prawdzie jej nie znam ale nie chcialabym sie znalesc na jej miejscu, bo gdy ona siedziala sama w domu to on był np.ze mna..., zamiast ja wspierac,poprostu nie wiem co powiedziec, co napisac, moj stosunek do niego uległ zmianie, on nie wie o tym ze ja wiem, pisze do mnie, dzwoni ale ja nie odbieram nie mam zamiaru sie juz z nim spotkac,yyyyyyy poprostu nie wiem jak mozna byc takim............. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy...... 06.02.09, 01:31 Nie wiesz, że faceci to idioci? A w zasadzie my idiotki. Ja się dałam raz tak wyfrajerzyć jednemu instruktorowi - ogólnie fajne uczucie widzieć, jak Twój.. facet?... przychodzi do Ciebie obściskując się z inną laską. A teraz robię dokładnie tak samo. Na początku uprzedzam grzecznie, że mam alergię na facetów, ale tylko raz. Potem niech sam do siebie ma frajer pretensje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 13:15 Nie załamuj się dopóki ty nie jesteś w ciąży...z nim! Nieodpowiedzialny facet! Żal jego żony... Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy...... 06.02.09, 14:51 W czym Cię okłamał? Przecież wiedziałaś, że ma żonę i dzieci. Wiedziałaś, że ich nie zostawi. To Ci nie przeszkadzało? Dopiero ta ciąża otworzyła Ci oczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 16:11 Młoda mężatko,chyba jesteś bardzo młodą dziewczyną,skoro piszesz tu na forum o takich rzeczach. Ja bym te wiadomości zachwała dla siebie, a Ty szukasz pocieszenia,czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy...... 07.02.09, 06:54 A co to zbrodnia być b. młodym? ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 07:28 Młodym być,to nie grzech,wręcz przeciwnie. Ale być młodym i bardzo głupim,to wielka zbrodnia. Sama dostałaś kopa ,to chyba wiesz,o czym piszę. Tak,ale Ty zaraz mnie przegadasz. a pisz,co chcesz. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy...... 07.02.09, 11:19 xyz, 7 nieba się boisz?:):):) Niech młoda mężatka się wygada, jak chce (komu ma się zwierzyć? mężowi?). Gorsze rzeczy dzieją się na forum. Ja nawet podjrzewałam, że Ona sobie z nas jaja robi, ale widać taki ma styl wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 11:34 Nie,7 nieba się nie boję. Młoda mężatka jaj sobie nie robi,ja tak to czuję. Szkoda mi tylko tych wszystkich naiwnych dziewczyn,które zostały lub zostaną wykorzystane prze instruktorów. Ja też o jednym zapomnieć nie mogę(niedługo stukną dwa lata),ale on ma żonę i dziecko i nie zamierzam z nim romansować,bo pewnie kiedyś by to się skończyło. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy...... 07.02.09, 11:40 ... to możemy sobie rękę podać... nie załamuj mnie, że to będzie trawć dwa lata... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 12:15 Chyba 7 kiedyś pisało,że leczenie trwa cztery lata,więc za mną dopiero połowa drogi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.chello.pl 07.02.09, 13:03 na pohybel wszystkim instruktorom! czarne dusze, erotomani, zło wszech obecne. A kysz! Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy...... 07.02.09, 13:58 Gość portalu: gość napisał(a): > na pohybel wszystkim instruktorom! czarne dusze, erotomani, zło wszech obecne. > A > kysz! A to dobre:):):) Ach Ci instruktorzy.... a kysz!;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 14:17 A gdzie Maricia? Odezwij się,co u ciebie? Wyleczyłaś serce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jejku!!!!!! Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.09, 22:57 Ale wariatkowo!!!!!buhahaha a potem dziwota ze egzamin trzeba zdawac 10 razy!!!!!!instruktor romansujacy z kursantka-ZENADA!!!Kursantka zakochana w instruktorze-jeszcze wieksza zenada:(co wy baby?powariowalyscie???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: instruktor(ka) Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.09, 23:02 GDZIE WY TYCH PRZYSTOJNIAKOW WIDZICIE?W MOIM MIESCIE NA 50 SZKOL JEST JEDEN NA KTORYM OKO MOZNA ZAWIESIC.RESZTA SAME STARE PIERNIKI;)EROTOMANI-gawedziarze hehehe.Ach!!!i jeden mlody,dosyc,dosyc ale ma wielka wade....gdyby mogl to by dziure w plocie przelecial;)oj dziewczyny,dziewczyny......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuzana Re: Ach ci instruktorzy...... IP: 82.146.247.* 04.03.09, 12:55 > GDZIE WY TYCH PRZYSTOJNIAKOW WIDZICIE?W MOIM MIESCIE NA 50 SZKOL JEST JEDEN NA > KTORYM OKO MOZNA ZAWIESIC.RESZTA SAME STARE PIERNIKI;)EROTOMANI-gawedziarze > hehehe.Ach!!!i jeden mlody,dosyc,dosyc ale ma wielka wade....gdyby mogl to by > dziure w plocie przelecial;)oj dziewczyny,dziewczyny......... JA jeżdżę z ciasteczkiem...dzisiaj również...ale już dałam sobie spokój z romansowaniem dla zabawy On też. Więcej się uczę jeśli nie gramy na skojarzenia i jest normalnie. Ale wierzcie mi przy nim kobieta się czuje tak bezpiecznie, że jestem pewna że babki właśnie na to lecą. On jest opiekuńczy...taki milutki...Wasi instruktorzy też tacy są? Takie misie do przytulania?hihi.... mój młody... około 30 lat...kiedyś z nim trochę flirtowałam...ale to nie popłaca. On mi się podoba wiem że ja jemu też ale trzeba się skoncentrować na jeżdżeniu a nie na romansie bo ten facet ma żonę i dziecko, więc bądź co bądź i tak wszystko na nic...hihi... - flirtujecie z nimi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuzana ELKA I FLIRT IP: 82.146.247.* 04.03.09, 12:58 I jeśli już z nimi flirtujecie to jak?:D to może być ciekawy temat Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: ELKA I FLIRT 04.03.09, 14:01 normalnie, najpierw flirtujemy, potem się bzykamy, a potem on nas rzuca, normalnie, jak z każdym innym. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: ELKA I FLIRT 04.03.09, 20:25 zupełnie normalnie, tylko sę bzykamy w aucie z "L" na dachu- wiesz, taki fetysz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: ELKA I FLIRT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 21:06 Bzykać się w aucie,to zero komforu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuzana Re: ELKA I FLIRT IP: 82.146.247.* 05.03.09, 01:03 Chyba bym musiała pozjadać wszystkie rozumy żeby się bzykać z żonatym facetem w samochodzie...wiedząc że i tak mnie rzuci dla innej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: ELKA I FLIRT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 07:12 Jak nie spróbójesz,to skąd pewność,że Cię rzuci dla innej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: normalnaaaaaaaaaaa Re: ELKA I FLIRT IP: 195.47.201.* 05.03.09, 08:42 nie no pewnie, będzie sobie żył z dziewczęciem, która puszcza sie na prawo na lewo, jak tylko nadarzy się okazaja. Będzie sobie zył i myslał, że z nim to był ostatni raz hihihihihihi 100 punktów za naiwność!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: ELKA I FLIRT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 20:41 już twój egzaltowany nick każe domyślać się o braku normalności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vanila Re: ELKA I FLIRT IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.09, 10:51 L-to taki fetysz.Dziewczyno gdzie szacunek do samej siebie.Instruktor go już dawno dla ciebie niema.Te pajace tylko czekają na takie naiwne jak ty.No chyba że się dobrze bawisz,good luck. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliii Re: ELKA I FLIRT IP: *.oce.pg.gda.pl 06.04.09, 12:58 > Dziewczyno gdzie szacunek do samej siebie. ... to do mnie? widać, że nie czytasz forum... nie bierz wszystkiego na poważnie, zwłaszcza w tym wątku:):):) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: ELKA I FLIRT 06.04.09, 21:58 Gość portalu: vanila napisał(a): > No chyba że > się dobrze bawisz,good luck. oooooooooooo, zabawa była przednia;) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 11.04.09, 14:50 noooo... też powooooooli dochodzę do takiego wniosku...:) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Drogi instruktorze pie...się 11.04.09, 16:09 też opornie, ale dojrzewam... jakieś 2 lata ;D to tak na pocieszenie;D Odpowiedz Link Zgłoś
to_bebe Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 17:42 Ha! ja już dawno do tego doszłam. Jeździłam ostatnio z nowym instr. (naszym forumowym Bluszczem, tak na marginesie) i nawet nie wiecie jak ja gościa szanuję za to, że mnie umiał uszanować. Drodzy instruktorzy, nie chrzańcie że w elce to taka konieczność łapać za ręce, kolanka, opierać rękę o zagłówek kursantki itp. Zapewne gdy szkolicie chłopców to nie musicie stosować takich "środków bezpieczeństwa". Jak dobrze mieć to już za sobą... Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 18:50 otóż to:) a tak na marginesie, kto jest forumowym Bluszczem?:) Odpowiedz Link Zgłoś
to_bebe Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 22:06 Z wątku "jazda z instruktorem roku- kraków" czy jakoś tak... Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 22:15 i jak wrażenia? czym się różni instruktor roku od "zwykłego" instruktora?:) Odpowiedz Link Zgłoś
to_bebe Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 22:19 Po 4 godzinach z nim się zdaje :D Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 20:03 heh, ja to samo miałam z Piotrusiem:) to_bebe napisała: > Ha! ja już dawno do tego doszłam. Jeździłam ostatnio z nowym instr. (naszym for > umowym Bluszczem, tak na marginesie) i nawet nie wiecie jak ja gościa szanuję z > a to, że mnie umiał uszanować. Drodzy instruktorzy, nie chrzańcie że w elce to > taka konieczność łapać za ręce, kolanka, opierać rękę o zagłówek kursantki itp. > Zapewne gdy szkolicie chłopców to nie musicie stosować takich "środków bezpiec > zeństwa". Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 20:22 to_bebe napisała: > nawet nie wiecie jak ja gościa szanuję za > to, że mnie umiał uszanować wiem, co masz na myśli, ale z tym szacunkiem/brakiem szacunku to bym nie przesadzała. do tanga trzeba dwojga... dlatego nigdy nie napiszę, że instruktor mnie nie szanował... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: męzatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.09, 11:11 Jeździłam z instruktorem Tomaszem Opalińskim z Katowic.Na początku udawał zamkniętego w sobie romantyka.Opowiadał "piękne" historie o życiu,których gdzieś się naczytał.Lubił tę samą muzykę co ja,te same filmy i książki.Potem się rozkręcał i zaczął podważać sensowność mojego małżeństwa.Opowiadał że z nim życie byłoby piękne,żar trwałby wiecznie,a seks jest nieistotny.Bajka prawda.Tak naprawdę facet ma 34 lata,jest starym kawalerem,który nigdy nie dorósł.Życie to dla niego teoria.Nie potrafi go sobie poukładać bo to stary dzieciak.Pracę wykorzystuje żeby ogłupiać naiwne panie na kursie nauki jazdy.Przestrzegam dziewczyny "ich" jest więcej,zastanówcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tamaraa Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 151.92.176.* 15.04.09, 15:26 Nie wyobrażam sobie romansu z L-ką na dachu, to byłby czynnik rozpraszający a przecież chodzi o to, żeby skupić się na zadaniach i dobrze przygotować do egzaminu, chyba że dla niektórych celem samym w sobie jest robienie kursu lub tzw. doszkalanie w nieskończoność a nie uzyskanie upragnionego plastiku. Lubię mojego instruktora, ponieważ to spokojny, kompetentny i dowcipny człowiek i z niecierpliwością czekam na jazdy z nim, ale nie mogę się już doczekać momentu, gdy uzyskam prawko i sama będę już szaleć po drogach.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 26.04.09, 01:59 Witajcie! tesknie za instruktorem...help! Zrobiłam kurs, mam prawko. Cieszyłam się ogromnie jak każdy kto przejdzie przez ten jakże chory egzamin pomyślnie. Problem w tym ze tesknie za instruktorem. I nie wiem czy to taka czysta tesknota. Kiedys sie w nim kochalam, pozniej przeszło, ale zawsze coś bylo. Jak nie ja do niego to on do mnie. Głupie teksty, jakies bodźce podprogowe, działanie na wyobraznie.Jakies psychologiczne gierki, podejrzliwe spojrzenia, przyjemne wzajemne sobie dogryzanie. Nigdy nic więcej...ale miło było jak czasem trzymał za rękę i jak wspierał, pocieszał i tak ładnie zdrabniał imię. Jak zamiast krzyczeć mówił szeptem "w prawo"/"w lewo". Fajnie bo był przystojny i miał czarujący głos, duże niebieskie oczy i prawie wcale się nie obrażał kiedy się na niego wlatywało i oskarżało o to że zlewa to że jezdzisz ciągle po tych samych drogach. Fajnie było...ale co z tego. Dzisiaj nie mam nawet jego numeru telefonu zeby mu podziekowac. A świetny z niego instrukor. Wyleczył mnie z lęku przed autem, którego się nabawiłam z poprzednim instruktorem. Wszystko stawawało się banalne i niestraszne. Teraz szukam jego "elki" każdego popołudnia.Mam do tego faceta sentyment i słabość. Czy Wy też czujecie więź z znimi? a jak po rozstaniu? wiem to trochę dziwne...ale jesli się spędza z kimś tyle czasu to można sie przywiązać... pozdrawiam mojego instruktora;) i wszystkie kursantki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 08:47 Ja bardzo tęsknię..............już prawie dwa lata.......... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 26.04.09, 16:53 Gość portalu: gość napisał(a): > Ja bardzo tęsknię..............już prawie dwa lata.......... Ja czasem tęsknię za tym instruktorem sprzed 2 lat. Ale wbrew pozorom częśc z nich to dobre ludziki<3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 20:05 Jeszcze pewnie trochę potęsknię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: tesknie za instruktorem...help! IP: 82.146.247.* 29.04.09, 18:38 On zmienił mnie mój Charlie Charlie to zaczęło się latem rok wstecz. Pokochac cię mój Charlie Charlie tak czułam że mocna to rzecz Ty masz taki czar... Ty masz w oczach blask tak łatwo mogłes zdobyć mnie i mogłeś zdobyć ją. Ukradł mi serce jeśli spotkasz się z nim Powiedz że nie chcę tych pieniędzy które zabrał Że chcę go zapytać o powód I muszę poznać go Tylko czy zdołam to pojąć? Charlie Charlie Co ty mi robisz kto wie? z pozdrowieniami od liny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 20:28 Ja również tęsknię..minął rok..a ja dalej nie mogę zapomnieć..Życie pisze swoje scenariusze..Nie zawsze jest nam dane być z osobą którą się kocha.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 20:41 U mnie minęły prawie dwa lata,żyję wspomnieniami. Zawsze warto mieć nadzieję,bez niej nie da się żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 21:13 > Zawsze warto mieć nadzieję,bez nie j nie da się żyć. Ja nie mam nadziei.. Wiem że to co było już nie wróci..On ma swoje życie..Ja swoje..Wspomnienia pozwalają przetrwać wszystkie złe chwile.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kicia Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 20:13 ....yyyyyy .... tak ogolnie dziwne uczucia mna targaja jak czytam nie ktorych wypowiedzi... Nie potępiam... broń boże...ale kurcze tak pisac o swoich uczuciach... a co jak wasz instruktor to czyta... i jego zona np tez... A potem np jego dzieckooo... Mozna sie zauroczyc bo przyznac mozna ze jest czasem naprawde w kim... ale wkurzaja mnie laski ktore potem licza na niewiadomo co... myslą ze koles zrezygnuje dla nich z calego zycia ,,, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 20:40 Nikt tu nie wymienia instruktora z nazwiska i miejscowości,więc w czym problem,a kto mówi,że ktoś ma dla nas rezygnować z całego życia,my mamy swoje życie,oni swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kicia Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.09, 11:00 no dobrze :) ale niestety sa wyjatki ktore niestety przekraczaja ta bariere przyzoitosci... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 03.05.09, 16:15 noo... ja np. :P dokladnie tak samo, jak """mój""" instruktor ^^ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 03.05.09, 19:44 Osobiście nikomu nie byłabym w stanie powiedzieć prosto w oczy jak bardzo tęsknię za swoim instruktorem. Nigdy do niczego go nie zachęcałam, żadnych dekoltów, spódniczek, uśmieszków. Nie rozmawialiśmy na inne tematy, niż te dotyczące jazdy samochodem a mimo to od samego początku przeszliśmy na 'Ty' potem cudownie zdrobniał moje imię, nazywał Słoneczkiem i takie tam, poza tym przez większość czasu opierał rękę o zagłówek a jego dłoń praktycznie na każdym skrzyżowaniu lądowała na mojej. Wkurzało mnie to? -nie, pewnie nawet było miłe. W końcu jest niesamowicie przystojny... no i to cudowne spojrzenie... Nigdy nie ubzdurałabym sobie, że na mnie leci, czasem wspomniał o dzieciach no i nosił obrączkę, ale to jak muszę się bronić przed zakochaniem to tylko ja wiem… Dlatego, błagam (!), tak jak moja poprzedniczka, nie trzymajcie za kolanka, dłonie, nie opierajcie rąk na zagłówkach, bo ta bliskość nigdy nie jest konieczna, a często jest krępująca, wprowadza niepotrzebnie dziewczynę w błąd, ona się zakochuje i "po ptokach"… zawłaszcza, gdy tak jak ja, rzucił ją niedawno chłopak i bardzo potrzebuje bliskości, którą może źle zinterpretować. Do tej pory mam ogromny sentyment do Instruktora i pewnie przed egzaminem wykupię kilka lekcji, i tylko mam nadzieję, że ta tęsknota jeszcze kiedyś mi przejdzie... Trzymajcie się:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.09, 20:16 Bardzo ale to bardzo podoba mi sie wypowiedz pogodnej. Absolutna racja... wydaje mi sie ze wina nie lezy tylko po stronie "naiwnej" kursantki ktora wyobraza sobie nie wiadomo co ... ale z jednej strony instruktor to instruktor... nie ktore gesty ... nie powinny sie wogle wydarzyć... Rozumiem dotknąć kogoś ręce gdy np źle jechał i trzeba mu pomoc tą kierownicą dobrze skręcić...itp Może niektórzy mają taki styl bycia... faktycznie... ale też poprostu nie zdaja sobie z tego sprawy. Moj instruktor np byl bardzo mily i sympatyczny... Na samym poczatku jego gesty byly czyms normalnym itp ale za jakis czas jak juz mnie poznal to pozwalal sobie na wiecej... wiec nie wierze w to ze bylby ktos kto by sie nie zauroczyl ... tak bylo ze mna ... Przez jakis czas myslalam ...On jest poprostu miły... poźniej sie troszke zauroczyłam ( nie myliś z zakochaniem ) i miałam, wrazenie ze jesem w jakis sposob wyjatkowa... gdy byliśmy z innymi kursantkami był zupełnie inny ,... luźny ale oficjalny... także daje do myślenia. Ale nie wyobrazalam sobie nic. Nie potępiam tak jak ktos napisal kursantek... instruktorow...(choć uważam ze to co robil bylo mile) ale uwazam ze mozna sie zauroczyc ale nie mozna sie angazowac... ani liczyc na to ze moze jednak cos z tego bedzie :) Kochaniutkie naprawdo nie warto :) nikt wam nie zabrania zauroczyc sie bo to wspaniale uczucie ale kurs kiedys sie konczy i trzeba sie "rozstać" i zapomnieć :) :) powodzenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: najka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 03.05.09, 20:52 Gość portalu: exkursantka napisał(a): >Rozumiem dotknąć kogoś ręce gdy np źle jechał i trzeba mu pomoc tą kierownicą dobrze skręcić...itp i tu nie jest tak do końca. Zdążyłam przejechać kilka godzin zarówno z kobietą jak i facetem. Facet łapie przy każdej okazji a babka nigdy, nawet w "krytycznych" sytuacjach, pomagając mi kierować nie dotknęła mojej dłoni. Łapała po prostu poniżej lub powyżej mojej. Łatwizna a efekt taki sam, bezpiecznie opuszczone skrzyżowanie. Życzę wszystkim bezdotykowej jazdy, no chyba, że oboje (instruktor i kursantka) tego chcecie i nikogo przy okazji nie ranicie (np.rodziny):) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: tesknie za instruktorem...help! 03.05.09, 21:42 Gość portalu: exkursantka napisał(a): > > Kochaniutkie > naprawdo nie warto :) od pól roku sie zastanawiam czy było warto... > ale kurs kiedys sie konczy i trzeba sie "rozstać" i zapomnieć :) > :) > zgadzam się w 100%, ale to boli........:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 03.05.09, 22:08 No właśnie… i jak zapomnieć, jak sobie wmówić, że to do niczego nie prowadzi, że ON ma rodzinę… Jak mam sobie wytłumaczyć sytuację, gdy jedziemy przez łatwe skrzyżowanie, a on łapie za dłoń i trzyma kilkanaście sekund, „bez powodu”?? Ludzie mówią, że to normalne, że tacy są faceci… tylko, że ja jestem naprawdę wrażliwa na dotyk i bardzo go potrzebuję… To boli gdy spotykasz codziennie cudownego faceta, a on jest dla ciebie miły jak żaden inny, choć nie wiesz dlaczego… I jak tu nie tęsknić? I jak zapomnieć..?:* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 00:05 najka - wydaje mi się, że jak instruktor widzi jakieś zagrożenie to nie patrzy gdzie łapie tylko chwyta byle gdzie, żeby nie spowodować jakiegoś zagrożenia :) heheh Kochane... Każda próba zapomnienia czegoś co jest piękne i sprawia wam w jakiś sposób przyjemność jest trudne! Zgadzam się z wami i wiem co czujecie. Nie myślcie, że pisząc to nie wiem co czujecie. Targają wami różne uczucia... Z jednej strony chce się zapomnieć, ale z drugiej strony nie. I dzielimy sobie takie uczucie na dwie części. Jedna część stale czeka i wierzy w to, że jednak może...może jednak coś któregoś dnia się wydarzy. Żyje nadzieją. Druga zaś chce zapomnieć bo wie, że to nie ma sensu... przecież on ma swoje życie , każda z was ma swoje życie itp. Ale uczucie jest tak silne, że pierwsza wygrywa nad drugą i nadal myśli się o tym. Faceci to kobieciarze... zawsze tak było i nigdy to się nie zmieni... W szczególności instruktor. Może nie powinniśmy brać wszystkiego dosłownie, ale oni również nie powinni być tacy pewni siebie. Jeśli któraś z was nie chce, żeby trzymał was za rękę lub wykonywał w kierunku was gesty które wam się nie podobają a w szczególności te które wam się podobają(ale nigdy się do tego nie przyznacie) powiedzcie że nie chcecie tego. Nie podajcie powodów... powiedzcie, że nie i tyle. Pogodna: >>To boli gdy spotykasz codziennie cudownego faceta, a on jest dla ciebie miły jak żaden inny, choć nie wiesz dlaczego… I jak tu nie tęsknić? I jak zapomnieć..? << Boli!!! strasznie!!! w szczególności gdy nam się on podoba ... on nie wie o tym. On jest miły... coraz bardziej milszy...w nas sie gotuje a on nieświadomie jest poprostu ,,, nadal miły. Dla każdej z nas to czas jest lekarstwem. Obejrzyjcie się wokół siebie czy nie ma nikogo kto czuje coś do was... czeka, że może na niego zwrócicie uwagę? A może jest również instruktorem??:) Moja rada?? Nie wiem... Spróbujcie zająć się czymś co nie jest związane z "Nim". Nie wyszukujcie jego samochodu na ulicach... Nie wychodzcie mu na przeciw... Bo akurat jestem w pobliżu to może go spotkam gdzieś tam...Nie szukajcie uporczywie kontaktu z nim. Trudne... wiem! ale kto powiedział, że nie jest :) Życze wam i sobie poniekąt, żeby było dobrze!!! musi! wkońcu życie pełne jest niespodzianek :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o.n.a Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 06:42 Ja powiem tylko tyle;"Jeżeli go kochasz puść go wolno..Jeśli wróci jest Twój..Jeśli nie-nigdy Twoim nie był" Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 04.05.09, 07:51 kurde ja tu nie pasuje... Odpowiedz Link Zgłoś
to_bebe Re: tesknie za instruktorem...help! 04.05.09, 11:01 Jasne, że nie pasujesz, bo wątek nagle zmienił się z "ach, ci instruktorzy" w "instruktorze, nie dotykaj i nie bądź taki milutki bo to działa na dziewczyny" oj, działa działa... zwłaszcza jak poza tym nic innego instr. nie deklaruje ;) I jeszcze taki inteligentny (mózg to najseksowniejsza część ciała mężczyzny) Eh, instruktorem być, kompleksów się wyzbyć... Dziewczyny podpisuję się pod waszymi przemyśleniami. Trzymajcie się, sentyment zostanie ale tęsknota przejdzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 11:10 Po jakim czasie tęsknota przejdzie? U mnie wkrótce stukną dwa lata i tęsknię coraz bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: tesknie za instruktorem...help! 04.05.09, 13:12 to_bebe napisała: > mózg to najseksowniejsza część ciała mężczyzny taktaktaktak!!!!!! zgadzam sie w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 14:26 eliiii napisała: > to_bebe napisała: > > > mózg to najseksowniejsza część ciała mężczyzny > > taktaktaktak!!!!!! zgadzam sie w 100% > najprawdziwsza prawda;) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 04.05.09, 15:59 eliiii napisała: > to_bebe napisała: > > > mózg to najseksowniejsza część ciała mężczyzny > > taktaktaktak!!!!!! zgadzam sie w 100% nooooo.... :) zwłaszcza, jak jest się ślepym na jego braki... :P przysięgam, zaczynam powątpiewać w ten jego mózg ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lina Re: tesknie za instruktorem...help! IP: 82.146.247.* 05.05.09, 18:48 Tak ten mózg...ten jego mózg...ale cała oprawa mózgu też jest niezła... wypatruję jego elki-nic... nie wiem gdzie on wywozi tych kursantów?! chciałabym go zobaczyć...niepoważna jestem wiem...i powinnam się ogarnąć... bo mam chłopaka, a tęsknię za instruktorem. Wiem że on jest tylko wspomnieniem...jednako coś w nim mnie tak urzekło że ciężko mi zapomnieć tak na zawsze. Minął miesiąc od mojej ostatniej jazdy... i już nie będzie żadnych jazd u jego boku bo prawko mam w kieszeni. Już go nie spotkam. To już koniec. Oczywiście mogłabym go szukać po klubach gdyby mi poważnie odwaliło bo sto razy mi powtarzał dokąd chadza- co ja uznałam za prowokację. Poza tym wiele było takich prowokacji. Oni nami manipulują, to smutne. My łatwo wpadamy w te siadła. Ale ja nie twierdzę że wina leży tylko po ich stronie. Bo można jednoznacznie odeprzeć jakieś sugestie...niezgadzać się na pewne gesty. ALe jeśli nam to "odpowiada" to brniemy w to. I to jest wtedy tez nasza wina, bo ja wiem że podsycałam atmosferę i brnęliśmy w to dziwne coś całymi godzinami...a teraz CISZA...na wieki wieków .AMEN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 14:15 exkursantka, jesteś KOCHANA;) Naprawdę sporo czasu zastanawiałam się czy cokolwiek napisać o swich uczuciach, dlatego dziękuję za bardzo mądre słowa, bo chyba właśnie ich potrzebowałam:* Miłego dnia Wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 18:13 hahah no chyba, że tego mózgu nie ma ;) hehe pogodna :) chwila skromności z mojej strony= wiem, że jestem kochana :) mam nadzieje ze twoj podpis odwzorowuje twoj stan ducha :) Czasem lepiej sie wygadać... wylać na klawiature co nas gryzie ... bo tu... nikt nas nie zna:) nikt nic o nas nie wie:) i nie wiedza jak wyglądamy. Zawsze można coś napisać i zawsze znajdzie się ktoś kto nas zrozumie :) 3 maj sie kochana :) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 05.05.09, 18:39 Gość portalu: exkursantka napisał(a): > hahah no chyba, że tego mózgu nie ma ;) hehe ex, ale gdzie ja miałam mózg, skoro przez 2 lata byłam święcie przekonana o jego istnieniu...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 22:27 permanentne_7_niebo mam nadzieje, że dobrze się zrozumiałyśmy ... ze chodzilo mi o brak mózgu z jego strony hehe :) A co do nas... my mamy mózgi :) ale może poprostu mózg nie potrafi zgrać się z rozumem... i się człowiek zauroczy tam gdzie nie powinien :) Ale nadal jestem zdania, że wina w 85% stoi po stronie instruktora a reszta to wina kursantki. Są teksty...podteksty i gesty które nie powinny się wydarzać bo dają złudną nadzieję. Nie mówie tu o dotykaniu rąk w czasie jazdy. Ale inne. Oni nie powinni tego czynić a nam nie powinno się to podobać...ehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.05.09, 23:28 Są teksty...podteksty i gesty które nie powinny się wydarzać bo > dają złudną nadzieję Witajcie, troche mnie nie bylo na forum i troche mi zajelo przecztanie tego watku waszych wpisow od ostatniego mojego wpisu,a z tym sie zgodze exkursantko,ja tez mialam taka zludna nadzieje w stosunku do mojego instruktora i o maly wlos nie rozbilam przez to mojego małżeństwa, teraz juz wszystko po mału wraca do normy, jeszcze tam jakis skrawek tego czegos co do niego czulam mam w sercu ale to juz raczej na wypaleniu, czas leczy rany, a ja bylam jedna z tych naiwnych dziewczyn ale obejzalam sie w czas i moze to glupie bo i on sie rowniez sam do tego przyczynil, bo to tak jakby sam mi wskazal swoje wady i to ze bede tylko dla niego przelotna przygoda bo on juz ma swoja rodzine i dzieci.Smutne to ale prawdziwe ale ja tez mam meza i staram sie cieszyc i zyc tak jakby kazdy dzien mial byc tym ostatnim przy boku meza a prawko???zdalam no przyda sie moze kiedys, bo ze mnie to raczej taki kierowca bombowca!!!pozdrawiam was wszystkie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 06.05.09, 00:21 exkursantka napisał(a): > Oni nie powinni tego czynić a nam nie powinno się to podobać...ehe Nie powinno się podobać... no właśnie... 100% racji. mlodamezatka napisał(a): >Smutne to ale prawdziwe ale ja tez mam meza i staram sie cieszyc i zyc tak jakby kazdy dzien mial byc tym ostatnim przy boku meza Mlodamezatko przywracasz mi wiarę w ludzi;) To cudowne, że potrafisz doceniać to co masz... Wielu zapomina, że najcenniejszym skarbem jest ukochany mąż/żona. Kochajcie się zawsze, nawet gdy czasem jest tak ciężko wytrwać:) nie warto ryzykować dla chwili. Wierzcie mi, wiem co piszę. exkursantka napisał(a): > Zawsze można coś napisać i zawsze znajdzie się ktoś kto nas zrozumie Wiesz, pisałam parę razy na różnych forach i na większości dochodzi tylko do dzikich kłótni i wzajemnych oskarżeń. A tu jest super:) Jestem tu od niedawna, przeczytałam wiele dyskusji i mam już kilka naprawdę fajnych cytatów w kolekcji;) Nie sądziłam że dzięki kurosowi na prawo jazdy poznam swoją pasję, jaką jest jazda samochodem i trafię na naprawdę dobre forum;) no dość słodzenia:) 3majcie się:* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 06.05.09, 00:33 I takie pytanko… Znając swojego instruktorra, jako naprawdę świetnego, sprawdzonego i efektywnego nauczyciela ale i mając świadomość jakie wywoływał w nas uczucia, zapisać się na dodatkowe jazdy właśnie z nim czy najlepiej o nim jak najszybciej zapomnieć... Czy da się ”pozamykać uczucia” i po prostu uczyć? Bez myślenia o jego inteligencji, spojrzeniu, głosie itd.? Niedawna dałam sobie przemówić do rozsądku, że on chciał być po prostu miły, nawet jeśli grubo przesadził… Więc może dam radę…:) a może to wszytko powróci i powinnam dać sobie spokój... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 06.05.09, 08:04 > I takie pytanko… Znając swojego instruktorra, jako naprawdę świetnego, > sprawdzonego i efektywnego nauczyciela ale i mając świadomość jakie wywoływał w > nas uczucia, zapisać się na dodatkowe jazdy właśnie z nim czy najlepiej o nim > jak najszybciej zapomnieć... Baybe, wywalisz tak, jak ja 3 tysia w błoto, a wierz, że już mi w gardle staje: jest świetnym insytuktorem, nie dam na niego złego słowa powiedzieć. Jest, ale ja byłam jednym z tych przypadków w jego karierze, ze mógł stawać na rzęsach i wychodzić z siebie, a i tak nic by to nie dało. Po prostu nie byłam jego kursantką;) Chociaż jeśli bym miała możliwość pojeżdżenia z tym facetem sprzed 2 lat, któremu się jeszcze tyle chciało, to byłabym pierwsza w kolejce ;) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 06.05.09, 08:28 Gość portalu: exkursantka napisał(a): > permanentne_7_niebo mam nadzieje, że dobrze się zrozumiałyśmy ... ze chodzil > o > mi o brak mózgu z jego strony hehe :) > > A co do nas... my mamy mózgi :) ale może poprostu mózg nie potrafi zgrać się z > rozumem... i się człowiek zauroczy tam gdzie nie powinien :) > Ale nadal jestem zdania, że wina w 85% stoi po stronie instruktora a reszta to > wina kursantki. Są teksty...podteksty i gesty które nie powinny się wydarzać bo > dają złudną nadzieję. Nie mówie tu o dotykaniu rąk w czasie jazdy. Ale inne. On > i > nie powinni tego czynić a nam nie powinno się to podobać...ehe Heh, no. Sam chciał. Czy też sam nie wiedział, czego chce. Tylko szkoda, że to się odbyło kosztem mojej nauki, no ale ze mnie też duza dzidzia, a zrobiłam z tm coś dopiero po wielu godzinach. No i to się okazało tym przebarwieniem na lewej górnej jedynce, którego bał się Werter, over, out, zero unii europejskiej, zero wspólnoty węgla i stali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlodamezatka Re: do pogodnej IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.05.09, 11:53 to jescze ja, wiesz ktos mi kiedys tak madrze napisal na forum: Gdy kiedyś będziesz szła chodnikiem i zauważysz nagle w brudnej kałuży swoją DUME to ją podnieś i przeproś- za to że ją zgubiłaś...życie nie polega na tym żeby sie przed kimś poniżać tylko umieć rozmawiać.A jeżeli ktoś tej rozmowy nie chce to trzeba to uszanować...i zapomnieć dobrze sie nad tym zastanowilam i wyciągnełam z tego wnioski ktore teraz staram sie przełóżyc na życie,naszczescie ta przygoda z instruktorem juz za mna!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: do pogodnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 22:47 Dziewczyny ... hm... ogolnie skonczyly mi sie madre slowa hehe Ale do tych co sa mezatkami... kobiety !!! wy macie takie szczescie przy sobie ... swojego meza ktory was kocha wy go kochacie a wy ogladacie sie za instruktorem ...nie warto! niszczyc sobie zycia przez zauroczenie czy zakochanie ktore i tak nigdy nie dojdzie do skutku...Mam nadzieje ze kazda z was opamietala sie i wie co ma przy sobie:))) permanentne_7_niebo napisał(a): >a zrobiłam z tm coś dopiero po wielu godzinach. No i >to się okazało tym przebarwieniem na lewej górnej jedynce, którego >bał się Werter, over, out, zero unii europejskiej, zero wspólnoty >węgla i stali. czY ja dobrze sie domyslam ??? chyba ze zle zrozumialam twoje slowa :)? pogodna... czy ja mogę o coś zapytać?? czy pomiedzy wami cos bylo?? czy tylko z twojej strony cos wyszlo w sensie ze sie zauroczylas??? czy to cos wychodzilo z obu stron?? Ja mysle ze jesli nie chcesz isc do niego na dodatkowe nie powinnas... jesli uwazasz ze mozesz to idz... powinnas skupic sie na nauce... tak jak mowilam ... kurs sie skonczy ... i trzeba zapomniec :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lou wszystko przez niego...a moze dzięki niemu? IP: 82.146.247.* 06.05.09, 23:08 Mi przez instruktora posypał się związek. Trwał 4 roku. Ale instruktor uzmysłowił mi (oczywiście nieświadomie, przy okazji;) jak bardzo mój ówczesny partner odbiegał od idaełu który sobie hodowałam w głowie. Instruktor nie był żadnym ideałem. Ale świetnie mi się z nim przebywało, rozmawiało, czułam się bezpiecznie. Te nowe odczucia dały mi do myslenia. I dały mi odwagę zerwać z partnerem. Dzisiaj mojego instruktora nie widuje, nie mam z nim kontaktu. Ale jestem mu wdzieczna bo oprocz zdania prawka dowiedziałam się czego potrzebuję od partnera i wreszcie znalazłam prawdziwą miłość i zrozumienie oraz oparcie w mężczyźnie, czego tak bardzo mi brakowało w poprzednim związku. A instruktor odszedł w niepamięć chociaż było ciężko. Ale trzeba trzeba zapomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lou Re: wszystko przez niego...a moze dzięki niemu? IP: 82.146.247.* 06.05.09, 23:12 Errata do postu: 4 lata a nie 4 roku hehe Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: do pogodnej 07.05.09, 08:00 > permanentne_7_niebo napisał(a): > >a zrobiłam z tm coś dopiero po wielu godzinach. No i > >to się okazało tym przebarwieniem na lewej górnej jedynce, którego > >bał się Werter, over, out, zero unii europejskiej, zero wspólnoty > >węgla i stali. > > czY ja dobrze sie domyslam ??? chyba ze zle zrozumialam twoje slowa :)? hehe, zależy, co zrozumiałaś;) Nic takiego. Zmieniłam instruktora, moj nie dał sobie wytłumaczyć, że to nie tak, że on źle uczy, dla niego był to cios w samo centrum jego wybujałego ego i to była taka pierwsza wyrwa i to się zaczęło rozpadać właśnie od tego momentu;) Wiele rzeczy było dobrych w tym wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
wspomne wkurzyłam się no 06.05.09, 23:17 Witam:)jestem właśnie po pierwszym zdanym egzaminie:)sama nie dowierzam że tak się stało.......a jednak odbieram prawko za dwa tygodnie:)zasługa mojego instruktora który naprawdę potrafi świetnie nauczać(bez podtekstów):)mam męża z którym jestem od 10ciu lat oraz dziecko.........wyszłam z tej "wielkiej miłości" za mąż.....i co???? teraz ta wielka miłość śpi,olewa sobie wszystko,mnie,dziecko....wielka miłość jest Panem który może balować,jest najmądrzejszy,nie liczy się z moim zdaniem.....rozmawiam z nim często ale to daje marne skutki-obiecuje zawsze poprawę heh która trwa dwa dni góra.......a instruktor???? człowiek który widział więcej,przeżył więcej,który słucha co do Niego mówisz,pomaga rozwiązać problemy,doradzi,wesprze,pocieszy:).........choć nie ideał to typ mężczyzny jakiego by się chciało mieć w domu przy swym boku:)i tak jest ze mną.........jednym słowem zauroczył mnie ten mój instruktor aż jestem zła za to na Niego(o sobie już nawet nie wspomnę)........wierzyłam kiedyś w miłość do końca swych dni lecz pod trzech lat tkwienia w dziwnym związku,bez czułości,przytulenia,mało tego wkurzania się codzień na siebie o byle co:-/ sądzę że dałabym się ponieść żądzy......nigdy nie sądziłam że kiedykolwiek wypowiem takie słowa ale życie różny scenariusz nam pisze........tęsknię za moim instruktorem i nie patrzę na Niego jako obiekt seksu w elce tylko jako mężczyznę na poziomie,który potrafił rozbudzić dawno ukryte we mnie pożądanie:)i za to Mu dziękuję choć wiem że nigdy się nie spełni to WSPOMNĘ sobie nie raz że są prawdziwi mężczyzni i że jednak znalazł się człowiek któremu mogłabym oddać serce,ciepło...na nowo:) wspomnienia są tylko moje i nikt mi ich nie odbierze:)i nie o sex tu chodzi......ale zdaję sobie sprawę że mam rodzinę.......dziecko które jest dla mnie najważniejsze:).......nie chciałabym tylko kiedyś zapłakać nad swoim życiem które tak szybko mija........gdzie ja byłam zawsze uważana za ciepłą i naiwną....a mąż za kolesia co przeżył zajebiście swoje życie mając rodzinkę czekającą jak barany w oknie kiedy tatuś wróci z pracy......imprezowicza który mógł wszystko...który okłamywał i w duchu nabijał się z żony jaka to jest naiwna.......sorki za ten wątek ale jak pociągnęłam go troszkę to emocje same wypadają:-/ no przepraszam:) więcej nie komentuję.....całuję mocno mojego instruktora....i zawsze ciepło Go wspomnę i nie pozwolę na Niego nikomu złego słowa powiedzieć:)no.......a teraz mogę iść spać tylko niech najpierw ten mój mąż mi się posunie kóóófffaaaa:- /pa.....przepraszam J buzka Odpowiedz Link Zgłoś
wspomne ach ci instruktorzy 06.05.09, 23:22 Witam:)jestem właśnie po pierwszym zdanym egzaminie:)sama nie dowierzam że tak się stało.......a jednak odbieram prawko za dwa tygodnie:)zasługa mojego instruktora który naprawdę potrafi świetnie nauczać(bez podtekstów):)mam męża z którym jestem od 10ciu lat oraz dziecko.........wyszłam z tej "wielkiej miłości" za mąż.....i co???? teraz ta wielka miłość śpi,olewa sobie wszystko,mnie,dziecko....wielka miłość jest Panem który może balować,jest najmądrzejszy,nie liczy się z moim zdaniem.....rozmawiam z nim często ale to daje marne skutki-obiecuje zawsze poprawę heh która trwa dwa dni góra.......a instruktor???? człowiek który widział więcej,przeżył więcej,który słucha co do Niego mówisz,pomaga rozwiązać problemy,doradzi,wesprze,pocieszy:).........choć nie ideał to typ mężczyzny jakiego by się chciało mieć w domu przy swym boku:)i tak jest ze mną.........jednym słowem zauroczył mnie ten mój instruktor aż jestem zła za to na Niego(o sobie już nawet nie wspomnę)........wierzyłam kiedyś w miłość do końca swych dni lecz pod trzech lat tkwienia w dziwnym związku,bez czułości,przytulenia,mało tego wkurzania się codzień na siebie o byle co:-/ sądzę że dałabym się ponieść żądzy......nigdy nie sądziłam że kiedykolwiek wypowiem takie słowa ale życie różny scenariusz nam pisze........tęsknię za moim instruktorem i nie patrzę na Niego jako obiekt seksu w elce tylko jako mężczyznę na poziomie,który potrafił rozbudzić dawno ukryte we mnie pożądanie:)i za to Mu dziękuję choć wiem że nigdy się nie spełni to WSPOMNĘ sobie nie raz że są prawdziwi mężczyzni i że jednak znalazł się człowiek któremu mogłabym oddać serce,ciepło...na nowo:) wspomnienia są tylko moje i nikt mi ich nie odbierze:)i nie o sex tu chodzi......ale zdaję sobie sprawę że mam rodzinę.......dziecko które jest dla mnie najważniejsze:).......nie chciałabym tylko kiedyś zapłakać nad swoim życiem które tak szybko mija........gdzie ja byłam zawsze uważana za ciepłą i naiwną....a mąż za kolesia co przeżył zajebiście swoje życie mając rodzinkę czekającą jak barany w oknie kiedy tatuś wróci z pracy......imprezowicza który mógł wszystko...który okłamywał i w duchu nabijał się z żony jaka to jest naiwna.......sorki za ten wątek ale jak pociągnęłam go troszkę to emocje same wypadają:-/ no przepraszam:) więcej nie komentuję.....całuję mocno mojego instruktora....i zawsze ciepło Go wspomnę i nie pozwolę na Niego nikomu złego słowa powiedzieć:)no.......a teraz mogę iść spać tylko niech najpierw ten mój mąż mi się posunie kóóófffaaaa:- /pa.....przepraszam J buzka Odpowiedz Link Zgłoś
wspomne ach ci instruktorzy 06.05.09, 23:23 Tekst linkaWitam:)jestem właśnie po pierwszym zdanym egzaminie:)sama nie dowierzam że tak się stało.......a jednak odbieram prawko za dwa tygodnie:)zasługa mojego instruktora który naprawdę potrafi świetnie nauczać(bez podtekstów):)mam męża z którym jestem od 10ciu lat oraz dziecko.........wyszłam z tej "wielkiej miłości" za mąż.....i co???? teraz ta wielka miłość śpi,olewa sobie wszystko,mnie,dziecko....wielka miłość jest Panem który może balować,jest najmądrzejszy,nie liczy się z moim zdaniem.....rozmawiam z nim często ale to daje marne skutki-obiecuje zawsze poprawę heh która trwa dwa dni góra.......a instruktor???? człowiek który widział więcej,przeżył więcej,który słucha co do Niego mówisz,pomaga rozwiązać problemy,doradzi,wesprze,pocieszy:).........choć nie ideał to typ mężczyzny jakiego by się chciało mieć w domu przy swym boku:)i tak jest ze mną.........jednym słowem zauroczył mnie ten mój instruktor aż jestem zła za to na Niego(o sobie już nawet nie wspomnę)........wierzyłam kiedyś w miłość do końca swych dni lecz pod trzech lat tkwienia w dziwnym związku,bez czułości,przytulenia,mało tego wkurzania się codzień na siebie o byle co:-/ sądzę że dałabym się ponieść żądzy......nigdy nie sądziłam że kiedykolwiek wypowiem takie słowa ale życie różny scenariusz nam pisze........tęsknię za moim instruktorem i nie patrzę na Niego jako obiekt seksu w elce tylko jako mężczyznę na poziomie,który potrafił rozbudzić dawno ukryte we mnie pożądanie:)i za to Mu dziękuję choć wiem że nigdy się nie spełni to WSPOMNĘ sobie nie raz że są prawdziwi mężczyzni i że jednak znalazł się człowiek któremu mogłabym oddać serce,ciepło...na nowo:) wspomnienia są tylko moje i nikt mi ich nie odbierze:)i nie o sex tu chodzi......ale zdaję sobie sprawę że mam rodzinę.......dziecko które jest dla mnie najważniejsze:).......nie chciałabym tylko kiedyś zapłakać nad swoim życiem które tak szybko mija........gdzie ja byłam zawsze uważana za ciepłą i naiwną....a mąż za kolesia co przeżył zajebiście swoje życie mając rodzinkę czekającą jak barany w oknie kiedy tatuś wróci z pracy......imprezowicza który mógł wszystko...który okłamywał i w duchu nabijał się z żony jaka to jest naiwna.......sorki za ten wątek ale jak pociągnęłam go troszkę to emocje same wypadają:-/ no przepraszam:) więcej nie komentuję.....całuję mocno mojego instruktora....i zawsze ciepło Go wspomnę i nie pozwolę na Niego nikomu złego słowa powiedzieć:)no.......a teraz mogę iść spać tylko niech najpierw ten mój mąż mi się posunie kóóófffaaaa:- /pa.....przepraszam J buzka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: ach ci instruktorzy IP: *.chello.pl 07.05.09, 01:26 do exkursantki: Hmmm... to tak... Nie zauroczyłam się bo bardzo z tym walczyłam:) Jestem młoda, kochliwa, naiwna, itp. Podobają mi się szczególnie faceci tacy jak mój instruktor, pewnie dlatego tak na mnie działał. Ale skończyłam kurs, niedługo zapiszę się na dodatkowe, przemówiłam sobie do rozsądku (dzięki wam), więc skupię się na nauce (tak jak mówiłaś) i będzie ok (mam nadzieję...). Zostanie pewnie tylko ten sentyment):) Nie znam się na facetach, nie wiem po co dotykają, trzymają rękę na zagłówku, (lub obejmują ramieniem), patrzą głęboko w oczy, nie nazywają po imieniu, a za to są księżniczki, skarby, słoneczka, gwiazdeczki, itp. Czy to są objawy bycia miłym? Do niedawna myślałam, że takie gesty są "szczególne" ale wynika z tego stąd, że nie zawsze, cóż, człowiek ciągle się uczy...;) Do mężatek wolę już nic nie mówić, bo racja, nie można uogólniać, każda historia jest inna. Gość portalu: mlodamezatka napisał(a): > dobrze sie nad tym zastanowilam i wyciągnełam z tego wnioski ktore > teraz staram sie przełóżyc na życie, naszczescie ta przygoda z > instruktorem juz za mna!!! No i super;)…„właściwością człowieka jest błądzić, głupiego w błędzie trwać” no i dzięki za cytat;) Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie instruktor, Re: ach ci instruktorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.09, 20:03 Dziewczyno,jeżeli myślisz ze instruktor w domu ,na co dzień,też by cię wiecznie pocieszał,przytulał,wysłuchiwał etc,to się grubo mylisz. Miałaś z nim kontakt przez krótki czas.Nie łączyły was wspólne problemy życia codziennego,rachunki ,finanse ,dziecko..Ty oderwałaś sie od rzeczywistości,on się bawił.Na krótko każdy facet potrafi być szarmancki i słodki.Przypomnij sobie dlaczego wyszłaś za swojego męża,za co go pokochałaś.Energię którą tracisz na wspominanie instruktora,skieruj na męża,porozmawiaj z nim,o tym co cię boli,co chciałabyś zmienić.Zawalcz o was.Instruktorzy to zwyczajni faceci,ktorzy imponują bo mają doczynienia z laikami.Po czasie okazałby się moze jeszcze gorszy niż obraz twojego męza ,który przedstawiłaś.Ratuj się!Zastanów się ,ja costakiego przeżyłem i jestem nadal szczęśliwy ze swoją ,kiedyś znudzoną żoną. Odpowiedz Link Zgłoś
to_bebe Re: ach ci instruktorzy 07.05.09, 20:19 Brawo! Święta racja! Tak właśnie jest. Czasem sobie myślę, że mój mąż dla innych kobiet (koleżanek z pracy) też jest takim ideałem: wysoki, przystojny, inteligentny i na pewno przy nich to się bardziej stara (he he). No tacy jesteśmy, że przed obcymi podświadomie staramy się pokazać z jak najlepszej strony (sama tak robię i instruktor na pewno też). A w domu?? No cóż... Różnie bywa. Do dziewczyn które tęsknią: mi pomagało wyobrażanie sobie mojego instr. w domu z puszką piwa w dresie przed telewizorem (he he). Mój mąż w takich warunkach prezentuje się znacznie lepiej :) A po jakimś czasie (i 3 innych instruktorach) stwierdziłam, że wcale taki ideał z niego nie był... Odpowiedz Link Zgłoś
wspomne Re: ach ci instruktorzy 07.05.09, 21:59 również muszę przyznać rację.......lecz chyba zbyt dobrze się nie zrozumieliśmy niestety:)gdybym chciała zbłądzić zrobiłabym to w mgnieniu oka...dlatego trwam i wiem że trwać będę....a pozostałość jest WSPOMNIENIEM jak pisałam,które jest miłym uczuciem....to mnie po prostu dowartościowało bo naprawdę czułam się już wypalona....szkoda tylko że nie przez swego męża....ale jestem przy nim tyle lat i kocham Go nie tak jak kiedyś ale to uczucie jest na zawsze:)i nieważne co będzie to uczucie pozostanie......nic mnie z instruktorem nie łączyło typu sex.....po prostu dowartościował mnie......to kobiecie jest naprawdę potrzebne,dbam o siebie,dbam o męża,dzieciaczka ale też mam swe potrzeby choćby jedno malutkie ciepłe słowo:)to daje bardzo dużo...naprawdę:)wiem że instruktor to zwykły mężczyzna .....ale dzięki Niemu czuję się twardsza,pogodniejsza i kobieca:)niestety....tak jest:-/ nie dążę do tego aby się spotkać bo wiem że to jest nierealne jeśli o to chodzi.....nie wiem nawet czy rozumiecie o co mnie chodzi ale wiem że ciągłe dawanie szans.....wypala człowieka......gorzej...zaczyna kobieta winić siebie za całe zło w rodzinie.....teraz wiem już że nie mogę winić siebie za to że mąż ma inne pejzaże na swe życie:)....ale poczekam...czekałam tyle poczekam jeszcze:)to miłość:) tylko czy wystarczy mnie tej miłości na długo tego nie wiem naprawdę .......wypalanka niszczy nawet łzy....nie ma ich już:- /ech.....nikt nie mówił że życie będzie lekkie:)taka drobna refleksja:)lecz zdania nie zmienię...wspomnienia zostaną:)mąż też;) ja również dalej zostanę tkwiąca w ......zapominaniu się mego męża......wierzę że się ocknie:)dziecko które zapomina przywitać tatę podczas powrotu...na własne życzenie:(to jest najgorsze.......ale wpajam mu że tatuś Go kocha mocniutko.....tatusiowi też wpajam...i czekam...czekam....czekam....poczekam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blurp Re: ach ci instruktorzy IP: *.jmdi.pl 08.05.09, 06:13 Tatusia wyślij z dzieckiem na duuży i fajny plac zabaw ja w warszawie wysyłam na plac Wilsona :), niech tatuś opowiada mu bajki na dobranoc etc mojemu mężowi powiedziałam tak - spójż na swojego synka - on ma teraz kilka lat a Ty jesteś dla niego ideałem i wzorem - korzystaj z tego - za kilka lat twój synek już nie będzie ciebie potrzebować tak bardzo i nie będzie w ciebie tak bardzo wpatrzony - będzie miał kolegów, swój świat, nie przyjdzie żeby ci usiąść na kolanach/ mojego w końcu to gadanie olśniło :) A co do instruktorów - ja akurat jeżdżę z jakimś szowinistą a że ja feministka no to mamy wesoło/ a co do zakochiwania - trzeba się dobrze gościowi przyjżeć - napewno ma tysiąc cech które was wnerwiają tylko w zauroczeniu, stresie i przyjemności z jazd nie zwracacie na to uwagi - wisiadasz na 2 godzinki- wysiadasz, po tobie wsiada inna laska na 2 godzinki i wysiada a po niej następna i tak codziennie instruktor ma ileśtam lasek w aucie- pewnie co drugą rozmarzoną - a facet też ma stres że z wariatami jeździ/ oj ciężka jest praca instruktora- ja mojemu współczuję i jego żonie i dziecku też bo po jazdach wraca późno do domu i pada umęczony na twarz - myślę że żona i dziecko mało z niego mają pożytku - chciałybyście tak? cały dzień bez męża, w weekendy jeśli nie pracuje dla relaksu piwko z kumplami więc wy znowu same z dzieckiem a od poniedziałku do soboty on znowu z innymi babami jeździ do późna więc go nie ma w domu i tak wkółko/ ja tam bym tak nie chciała hehe przynajmniej mój mąż wraca o 19-20 do domu i chociaż dziecko widzi że ma ojca/ a synek mojego instruktora skoro często kończę jazdy o 20 - zanim on dojedzie do domu to jego mały pewnie już śpi/ to tak do rozmyślania szczególnie zakochując się w żonatych i dzieciatych- postawcie się w roli żony takiego kolesia - na pewno byście tak chciały? a może on by się zmienił dla was??? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: ach ci instruktorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 08:25 Gość portalu: nie instruktor, napisał(a): > Dziewczyno,jeżeli myślisz ze instruktor w domu ,na co dzień,też by cię wiecznie > pocieszał,przytulał,wysłuchiwał etc,to się grubo mylisz. > Miałaś z nim kontakt przez krótki czas.Nie łączyły was wspólne problemy życia c > odziennego,rachunki ,finanse ,dziecko..Ty oderwałaś sie od rzeczywistości,on si > ę bawił.Na krótko każdy facet potrafi być szarmancki i słodki.Przypomnij sobie > dlaczego wyszłaś za swojego męża,za co go pokochałaś.Energię którą tracisz na w > spominanie instruktora,skieruj na męża,porozmawiaj z nim,o tym co cię boli,co c > hciałabyś zmienić.Zawalcz o was.Instruktorzy to zwyczajni faceci,ktorzy imponuj > ą bo mają doczynienia z laikami.Po czasie okazałby się moze jeszcze gorszy niż > obraz twojego męza ,który przedstawiłaś.Ratuj się!Zastanów się ,ja costakiego p > rzeżyłem i jestem nadal szczęśliwy ze swoją ,kiedyś znudzoną żoną. Święte słowa. Pierwsza sprawa to ten rzut adrenaliny przy pierwszym kontakcie z autem + jego opanowanie, dwa, zaczyna wam imponować swoją wiedzą. Nie jest trudno być szarmanckim przez godzinę, czy 2, czy 30. Poza L to są zupełnie inni ludzie. Nie wszyscy, ale kiedy się ich pozna bliżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: ach ci instruktorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 08:36 Potem stajesz przed pytaniem, czy chcesz akceptować tego faceta, który od instruktora z L odbiega o całe lata świetlne, okazuje się przewrażliwiony, z nadbudowanym nadreaktywnym ego, któremu musisz się oddać w 120% bo jak cokolwiek jest nie po jego myśli to jest over, out, zero unii eurpoejskiej. U mnie to właśnie padło na walce o tożsamość. Sam mi mówił, że Tomek-facet, to co innego, niż Tomek- instruktor, i że muszę w 1000% rozgraniczać tych 2 ludzi, że to się nijak do siebie nie ma, a sam nie umial tego rozgraniczyć. A i jeszcze co do tej kłótni z mężatkami i uszczypliwymi komentarzami w tym wątku: to z czym laski zakochane w instruktorach nie mogą się pogodzić to negacja ich doświadczenia, które było realne, fizyczne, namacalne i o którym one pamiętają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exinstruktor Re: ach ci instruktorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.09, 16:39 Oto metody stosowane przez instruktorów w celu zauroczenia kursantek; -słuchać,słuchać,słuchac-choćby najgorszych bzdur -głęboko patrzeć w oczy -mówić spokojnie ,niskim głosem -dyskretnie i nienachalnie komplementowac -udawać te same zainteresowania(muza,film itp) Te kilka socjotechnicznych zabiegów sprawia wrażenie na kobiecie,że spotkała faceta który nadaje na tych samych falach i gotowe. Pomyślcie,może wam się taki "ideał" trafił? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: ach ci instruktorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 16:56 Gość portalu: exinstruktor napisał(a): > Oto metody stosowane przez instruktorów w celu zauroczenia kursantek; > -słuchać,słuchać,słuchac-choćby najgorszych bzdur > -głęboko patrzeć w oczy > -mówić spokojnie ,niskim głosem > -dyskretnie i nienachalnie komplementowac > -udawać te same zainteresowania(muza,film itp) > Te kilka socjotechnicznych zabiegów sprawia wrażenie na kobiecie,że spotkała fa > ceta który nadaje na tych samych falach i gotowe. > Pomyślcie,może wam się taki "ideał" trafił? Nie, mój nie czytał książek, to ja przejęłam jego zainteresowania i to skutecznie, pytał: "a co to Morsztyn? to coś zboczonego?" :D Ale słuchał i miał niski głos i taki styl mówienia przez zęby, jak bohaterowie Hłaski. Ale dodałabym jeszcze jedno: najpierw intryguje, potem olewa, potem na chwilę znów przejawia zainteresowanie i znów olewa... ja sobie mogę wiedzieć, że to wyrachowane, świadome działanie, ale i tak ZAWSZE na to lecę. Bo jak mnie zaczyna olewać, to ja się zaczynam zastanawiać: zaraz, co jest... a jak zaczynam o facecie myśleć, to zaczynam go zauważać, no a poza tym jest co zdobywać ]:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: ach ci instruktorzy IP: *.chello.pl 08.05.09, 18:49 Gość portalu: p7 napisał(a): > Ale dodałabym jeszcze jedno: najpierw intryguje, potem olewa, potem > na chwilę znów przejawia zainteresowanie i znów olewa... ja sobie > mogę wiedzieć, że to wyrachowane, świadome działanie, ale i tak > ZAWSZE na to lecę. Bo jak mnie zaczyna olewać, to ja się zaczynam > zastanawiać: zaraz, co jest... a jak zaczynam o facecie myśleć, to > zaczynam go zauważać, no a poza tym jest co zdobywać ]:) 100% racji... po prostu nie da się nie myśleć o kimś, kto najpierw się zbliża a po chwili olewa... > Gość portalu: exinstruktor napisał(a): > > Oto metody stosowane przez instruktorów w celu zauroczenia > kursantek; > > -słuchać,słuchać,słuchac-choćby najgorszych bzdur > > -głęboko patrzeć w oczy > > -mówić spokojnie ,niskim głosem > > -dyskretnie i nienachalnie komplementowac > > -udawać te same zainteresowania(muza,film itp) To jest na początek, potem potrafią się rozkręcić...;) Odpowiedz Link Zgłoś
bestartycyp Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 03:32 Szczerze mówiąc, nie wiem co w nich widzicie. To zwykli faceci wykonujący swój zawód. Większość nawet nie zna się tak naprawdę na budowie samochodu i na zasadach kierujących działaniem pojazdu. Klepią tylko wyuczone formułki i starają się brzmieć strasznie uczenie co dla osoby, która ma jako takie pojęcie o działaniu maszyny jaką jest samochód i ogólnie o zasadach fizyki jest po prostu śmieszne. Sory, ale laski lecące na podryw instruktorów są strasznie proste. I żeby nie było że jestem "zazdrosna", mam fajnego męża i nie muszę szukać faceta gdzieś indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 07:37 ty jesteś strasznie prosta, patrząc przez pryzmat faktu, że facet jest akurat instruktorem (ta definicja trzyma się niejako tylko dlatego, żeby ten wątek mógł pasować do forum) i nie oceniając choć szczątkowo po wypowiedziach. Znam ich koło 50 i tych koło 50 jakoś mnie nie zajmuje. Zajmuje... zajmował mnie 1 z nich i miało to swoje powody, również poza jego kompetencjami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 07:43 Sory, ale laski lecące na podryw instruktorów są strasznie proste. Sorry, ale jakim trzeba być pustakiem, żeby napisać coś takiego, żeby generalizować te kobiety dlatego, że zakochały się w mężczyznach wykonujących określony zawód i jakim trzeba być totalnym pustakiem, żeby nie oceniać ludzi przez pryzmat ich jednostkowej osobowości. Wśród tych dziewczyn są dziewczyny proste i o skomplikowanej strukturze, jak w każdej grupie ludzi. Ja stały kontakt utrzymuję z 1 dziewczyną z tego wątku - taką na moim poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 11:20 p7... nic dodać nic ująć :) Odpowiedz Link Zgłoś
to_bebe Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 18:25 Gość portalu: p7 napisał(a): A i jeszcze co do tej kłótni z mężatkami i uszczypliwymi komentarzami w tym wątku: to z czym laski zakochane w instruktorach nie mogą się pogodzić to negacja ich doświadczenia, które było realne, fizyczne, namacalne i o którym one pamiętają. ... i jakim trzeba być totalnym > pustakiem, żeby nie oceniać ludzi przez pryzmat ich jednostkowej > osobowości. Dzięki p7n. Czasami potrafisz tak prosto wyrazić coś co ja chciałabym powiedzieć, ale brakuje mi słów... I nie mówię, że jestem zakochana, czy że małżeństwo to pomyłka (bo to nie prawda). To po prostu się wydarzyło, nie wartościuję tego. Mówię o swoim doświadczeniu żeby inni mieli jakiś punkt odniesienia dla swoich doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 20:10 bestartycyp, bo najtrudniej jest zrozumieć... jak do tego dojrzejesz, to może nie będziesz oceniać innych tak pochopnie... > To po prostu się wydarzyło, nie wartościuję tego. Mówię o swoim doświadczeniu żeby inni mieli jakiś punkt odniesienia dla swoich doświadczeń. > Między innymi dzięki temu, stojąc przed wyborem, nie popełniłam totalnej głupoty... dzięki, że jesteście... serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 20:30 > Dzięki p7n. Czasami potrafisz tak prosto wyrazić coś co ja chciałabym powiedzie > ć, ale brakuje mi słów... polonistyka;) Ci od kondycji, paradygmatów i nazywania rzeczy nienazywalnych;) Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 20:43 To po prostu się wydarzyło, nie wartościuję tego. A ja thx za to. Odpowiedz Link Zgłoś
3-tylkoja Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 23:02 Tak czytam,czytam i widzę że odczucia mamy takie same.Nic nie mam do mojego instruktora ,fakt na jazdy szłam jak na randkę ,wracałam jak po odlotowym "sexsiku", a do niczego nie doszło. To musi być chemia ,bo niemożliwe aby tyle kobiet było aż tak zakręconych.Fakt dawno nie bylam tak zakrecona. Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 10.05.09, 00:01 nie mamy podobnych odczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
3-tylkoja Re: Ach ci instruktorzy....:) 10.05.09, 12:13 Masz rację bo moja chemia jest do jazdy a nie do instruktora, oni po prostu wykorzystują sytuację,bardzo lubię mojego nauczyciela jazdy,z nim jechałam najpewniej(teraz wiem ,że powinno się jeździć z innymi)z innym jak usiadłam to jakbym nigdy nie prowadziła samochodu ,ale mój rycerz był rycerzem aż usłyszałam jego rozmowę z żoną.Swoją drogą bardzo miło jest ,jak mężczyzna(instruktor)przypomni nam ,że jesteśmy kobietami i mówią do nas tym spokojnym wyciszonym głosem ,ja sama robiłam takie rzeczy żeby zobaczyć jak bardzo się stara nie pokazać swojej irytacji bo to jego praca. Odpowiedz Link Zgłoś
bestartycyp Re: Ach ci instruktorzy....:) 12.05.09, 00:16 Może rzeczywiście źle się wyraziłam. Właściwie powinnam chyba napisać, że nie w porządku są faceci, w tym przypadku instruktorzy, którzy traktują zakochane w nich lub zauroczone nimi kobiety w sposób jak opisała autorka wątku. Przepraszam wszystkie dziewczyny będące w takiej sytuacji. Nie jesteście proste. Sorki za to głupie stwierdzenie. Po przemyśleniu sprawy uważam, że naprawdę jesteście pokrzywdzone. Facet wykorzystał waszą ufność, wasze szczere uczucie. To jest sku...syństwo z ich strony. No jak tak w ogóle można. Mając żonę itd. mydlić dziewczynom oczy i obiecywać nie-wiadomo co. Ale niektórzy mężczyźni widocznie tak mają. Może chcą podbudować poczucie wartości w ten sposób. Mój instruktor jest bardzo w porządku pod tym względem. Ma bardzo fajny dystans. Może głupio to zabrzmi ale jeżdżąc z Nim mam wrażenie, że nie siedzi obok mnie facet (chociaż muszę uczciwie przyznać że jest bardzo atrakcyjny fizycznie i psychicznie też) ale po prostu człowiek, który uczy mnie jeździć samochodem. Jest on naprawdę b. dobrym psychologiem. Jeszcze raz sorki za głupi tekst o prostactwie. Odpowiedz Link Zgłoś
wspomne Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.05.09, 17:48 ....zapomnieć? się chce bardzo.....powolutku iskra przygasa....i znów strzał....On spotyka mnie.....iskra,błysk,czułe spojrzenie,tęskne.....jest.....to nie moje tylko oczy....Jego też....słowa zbędne są....powiedzieć by się chciało wiele lecz nie ten czas....nie ten wiek.....delikatne muśnięcie dłoni,uśmiech....i odejść nadszedł czas....obracając się za siebie......tęskne spojrzenie odwraca się......iskra jest...ten błysk,niedoścignione marzenia,niespełnione........dojrzałe zrozumienie,które żegna Nas....... Odpowiedz Link Zgłoś
wspomne Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.05.09, 17:58 a tak na marginesie ....każdy jest inną osobowością......są babiarze,kobiety które szukają odstresowania.....ale również są zwykli normalni ludzie,którzy nie szukają poklasku,przygody....są ludzie którzy po prostu są.....Ten na górze sam zweryfikuje każdego z Nas.......zbędne są niedojrzałe wypowiedzi ......człowiek uczy się całe życie.....i sam jest kowalem swego losu......można mu tylko doradzić,wesprzeć....lecz sam odpowiada za swe czyny....i nie zawsze są to czyny z którymi można chodzić z głową podniesioną wysoko......tyle ode mnie.....do porozumienia się potrzeba dwoje ludzi.....jedna nie zawsze może zdziałać całość;)póki w związku są oszustwa,kłamstwa perfidne,nie ma szans na stabilizację......zachwiana równowaga trwa i trwa.....pozdrawiam cieplutko:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 13.05.09, 23:09 Spędziłam z nim 25 godzin. Chwila prawda...? doba liczy godzin 24... Zaledwie dobę. Był niesamowicie atrakcyjny...nie było w nim nic nieatrakcyjnego...oprócz obrączki, ktorej z tego względu najwyraźniej zdecydował się nie nosić.Przystojny, energiczny, inteligentny, błyskotliwy... nic tylko z takim flirtować! nadawał się doskonale. Flirtować tak dla zabawy.Takie ciacho pod ręką i nie spróbować szczęścia;)? Jego wzrok mi mówił wszystko. On patrzył i się uśmiechał. Wiedziałam że mu się podobam.On też wiedział że podoba się mi. Czasami byliśmy więc dla siebie zwyczajnie mili...nawet za bardzo. Czasami byliśmy złośliwi i kłótliwi...kiedyś przez to zaliczyliśmy stłuczkę na drodze. Droczyliśmy się godzinami.Sądzę że dla rozrywki ale coś w tym było...to spojrzenie...(nie)typowe...i ten uśmiech...(nie)typowy. Prowokowaliśmy siebie nawzajem. Najczęściej dialogi były ucinane przez którąś ze stron...bo można by powiedzieć zbyt wiele... Wszystko na bazie niedopowiedzeń. Byliśmy zaintrygowani sobą nawzajem bo żadne z nas nie mówiło jasno o co biega w tej "zabawie". Po 3 miesiącach przerwałam ją brutalnie...udawałam że nie dostrzegam podtekstów...zagadywałam go nawet o jego żonę... stwierdziłam że nie ma sensu w to brnąć.A on siedział i patrzył i widział że ta gra w kotka i myszkę się skończyła. Że pewnie zdam egzamin i nie zobaczymy się już więcej... musialam powoli sie żegnać... i zdałam za drugim razem...mimo wszystko. Czasami chciałabym powiedzieć mu zwyczajne "dziękuję, świetnie się z Tobą bawiłam,dziękuję za wszystko, bo nauczyłeś mnie bardzo wiele,do widzenia". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 wspomne? to ci sie bedzie podobało:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 10:33 Obiecaj mi Obiecaj mi Że to nie zaśnie w nas Że kiedy przyjdzie czas Ty pozostaniesz już Pożar wypali się Normalny przyjdzie dzień Nie będę czekać Każesz mi żyć Każesz mi żyć Już tylko dla Ciebie Czasami karmisz mnie Okruchem chwili Tylko cudem wyrwanej całemu światu Potem następny dzień Na przemian płacz i sen A gdy przestaję czuć... Powracasz znów... By odejść jesteś zbyt słaby Twój widok leczy i rani Ja to zapomnę i tak, jak sen zły A nadzieja da mi klucz Do nowych drzwi Jeszcze jeden raz I jeszcze jeden dzień I jeszcze jeden dzień I jeszcze jeden dzień Gdy nie wiem co to głód Gdy nie wiem co to bunt i gniew I jeszcze jeden dzień I jeszcze jeden dzień I jeszcze jeden dzień Na przemian bunt i gniew Na przemian płacz i sen A gdy przestaję czuć... Powracasz znów... chociaż piosenka kiepska osobiście wolę tą: czarownica662.wrzuta.pl/audio/7SUzAe3BPqx/closterkeller-tak_sie_boje_bolu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomne:) Re: p7 niom nawet nawet:D:D:D IP: 80.48.145.* 18.05.09, 06:23 ...a od siebie mogę tylko zaśpiewać piknie......"odczaruj mnie lub rozpłyń się....umba umba" ......ech.....trwam nadal w przekonaniu że miłość do jednej osoby jest wieczna:x ale ja durna jestem co? gdy przypomniałam sobie miłe chwile u boku męża,gdy cieplej o nim zaczęłam myśleć.....On mi w tym samym dniu znowu numera odpierniczył:-/heh.....naiwność ludzka nie ma granic.....a zawsze sobie powtarzałam że nie będę żyć jak niektóre moje znajome,w takim chorym związku a tu proszę.....mój Hrabia,mój Boss może wszystko bo wie że głupia i naiwna gąska mu wybaczy....oj oj....ale skończyło się:)jestem zimna,twarda i nie pozwolę sobą pomiatać...no!!!! nawet Go odwiozłam do pracy żeby auta nie zapierniczył a jak do domu wróci to już Jego problem:)//////a co do instruktora to fajny z Niego gość....wspominam Go często.....ale wiem że póki jestem w związku małżeńskim nie zdradzę męża choć nie powiem myśli są różne;) czasem........a to ciepełko w brzuszku jest milutkie jak się wspomina sympatycznego mężczyznę jakim jest instruktor....bo o mężu już tak nigdy nie napisze!!!!!bym mogła bym mu wpiertoliła ale za drobna jestem przy Nim a patelnia jest mi potrzebna jeszcze;)he he...cmok robaczki:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do wspomne Re: p7 niom nawet nawet:D:D:D IP: 82.146.247.* 18.05.09, 12:01 Ej lalka...ale Ty bojowa jesteś... skąd wytrzasnęłaś swego męza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomne:) Re: p7 :]a jak hehe....w gadce zawsze IP: 80.48.145.* 18.05.09, 12:17 męża wytrzasnęłam z tej wielkiej miłości:-/heh......życie różnie się toczy:)dziesięć latek razem......ech...muszę się wziąść za siebie bo inaczej zwariuję lub zginę marnie;)dlatego zaśpiewam....."to był Twój błąd Tyś Go za bardzo pokochała...umba umba";) ale teraz......."a ja się teraz bawię cały czas..." nie w sensie na całego;)bo nie potrafie niestety ale niech mąż też się troszkę pomartwi:}:}:}tak więc dbam o siebie.....a On niech posiedzi w domu w końcu!!! KONIEC tego dobrego:]strajk na całego;) buźka..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka jA tego nie chciałam :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.09, 22:07 Tak się wzbraniałam, tak omijałam, tak uciekałam , że się zakochałam...może zakochałam to za duże słowo, ale totalnie zauroczyłam. I z jednej strony to takie miłe i przyjemne uczucie, a z drugiej strony totalny idiotyzm !!! A ja tak dobrze sie czuje w jego towarzystwie... ale to choinka jego wina!!! nie powinien tak słodko do mnie mówić... i nie powinien wykonywać nie których gestów... przed którymi się bronię, a sprawiają mi przyjemność... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: jA tego nie chciałam :( IP: *.chello.pl 22.05.09, 00:15 Pisałam, że nie zauroczyłam się, że to uczucie da się przezwyciężyć... Że spojrzę na niego jak na najzwyklejszego nauczyciela a nie jak na "spełnienie marzeń". Że tak się da. Minął czas, zapomniałam. Kilka dni temu poszłam do biura zapisać się na dodatkowe. Nie chciałam go widzieć, ale tam był. (jaki on jest przystojny..!) To jego niesamowite spojrzenie... cały on, w całości prawie ideał... I znów nie śpię, myślę tylko o tym... Po co ja się w to pakuję?? Po co "zbieram" chwile szczęścia? Przecież na około jest tylu super facetów... Pamiętam jak ostatnio trzymał moją rękę, a ja w myślach błagałam żeby nie przestawał... Po co zaczynał? Pamiętam jak zaczynałam, jak bardzo szokował mnie ten dotyk, ten zbyt miły ton, te głębokie spojrzenia... Po co to robił? Czasami zastanawiam się czy robił to dla kasy, z przyzwyczajenia, czy chciał być choć trochę właśnie dla mnie miły... Kochliwa i naiwna jestem, cóż na to poradzę..;) Wspomne, jesteś niesamowita;) jutro idę na babskie piwko i na pewno wypijemy za Twoje zdrowie;):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: jA też tego nie chciałam :( IP: 82.146.247.* 02.06.09, 22:07 > Tak się wzbraniałam, tak omijałam, tak uciekałam , że się zakochałam...może > zakochałam to za duże słowo, ale totalnie zauroczyłam. I z jednej strony to > takie miłe i przyjemne uczucie, a z drugiej strony totalny idiotyzm !!! A ja ta > k > dobrze sie czuje w jego towarzystwie... ale to choinka jego wina!!! nie powinie > n > tak słodko do mnie mówić... i nie powinien wykonywać nie których gestów... > przed którymi się bronię, a sprawiają mi przyjemność... Miałam podobnie, ale udawanie że ten facet wcale mnie nie interesuje okazało się kiepskim zagraniem. Gdyby nie to że koleś był ochajtany i miał dzieciaczka inaczej sprawa by się potoczyła. Prowokowaliśmy siebie nawzajem jakimiś dwuznacznymi wypowiedziami przy byle okazji... śmiać mi się chce dzisiaj z tego. -zaparkuj. -jak? tak? nie robiliśmy tego jeszcze. -przecież TO z Tobą robiłem, robiliśmy TO nie pamiętasz? ;) hehe... albo - no dobrze zrobiłaś. Ty zawsze dobrze ROBISZ. Przy tego typu rozmowach miałam automatyczne wizualizacje... były lepsze teksty ale sie wstydzę pisać... bo pomyślicie że byłam na niego naprawde na....;) a to prawda... bo bylam i dalej jestem... ale mam już prawko i koniec tych przyjemności z moim panem instruktorem. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: jA też tego nie chciałam :( 02.06.09, 23:16 słonko, u mnie było dokładnie tak samo z drugim instruktorem, ten sam klimat:) cała masa podobnych tekstów:) Zmieniłam instruktora (i samochód) w czasie kursu. Rozmowa o pedale sprzęgła: - ale super chodzi!!! ummm idealnie! bo u Adama... miałam takie nieprzyjeme uczucie luzu... a tu idealnie - oooo tak, wiem co masz na myśli, znam to, też nie lubie:) i tak w kółko... dobrze że nikt tego nie słuchał, bo aż wstyd;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko wolne żarty;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 12:57 - ale super chodzi!!! ummm idealnie! bo u Adama... miałam takie > nieprzyjeme uczucie luzu... a tu idealnie > - oooo tak, wiem co masz na myśli, znam to, też nie lubie:) hahaha...dobre dobre... - w lewo kacha lewo! -ups strony mi się mylą - w wiesz co to znaczy? że jesteś dobra w łóżku..no a jaka jesteś...? i czekał głupek co ja powiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: wolne żarty;) IP: *.chello.pl 03.06.09, 13:17 Gość portalu: słonko napisał(a): > hahaha...dobre dobre... > - w lewo kacha lewo! > -ups strony mi się mylą > - w wiesz co to znaczy? że jesteś dobra w łóżku..no a jaka jesteś...? > i czekał głupek co ja powiem. :o! no to nieźle...;) "mojego": -w tym samochodzie to się cuda dzieją... -bo z samochodem trzeba jak z kobietą, woolniej, peewniej, przyjeeeeemniej... -kierownica do kręcenia, kobieta do pieszczenia... -na maxa do przodu? no to sprawdzimy jak to jest na maxa u ciebie. żenada;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: wolne żarty;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 16:59 pas się zacinał, ja prowadziłam a on mi pomagał: - tak wolisz? ciaśniej czy luźniej?....tylko mi za chwilę nie mów że za ciasno też źle bo już nie wiem. albo -...a tę rączki to gdzie?! co ty tam sobie robisz ciągle//nie chciało mi się ich trzymać na kierownicy skoro było czerwone i staliśmy// Będę musiał następnym razem wziąć kajdanki i cię przykuć do kierownicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Eliiii !co wtedy myślałaś? IP: 82.146.247.* 04.06.09, 22:53 Co myślałaś gdy tak wciąż rozmawialiście z podtekstem? Ja przyznam że dla mnie to nie było dobre. Tylko pobudzało wyobraźnię;)moją chorą. Tak jak już wspomniano dawało nadzieję, że może te dialogi to jakiś wstęp do czegoś wiecej. On był atrakcyjny ...inteligenty a jak spojrzał tymi swoimi oczami..niebieskimi w moje to... Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? 04.06.09, 23:24 niewiele sobie myślałam, bo był mi kompletnie obojętny... jakby to ująć? to nie był 'MÓJ' instruktor. dlatego mogłam sobie w ten sposób swobodnie żartować. wszystko było z przymrużeniem oka, oboje dobrze o tym wiedzieliśmy. to był typ instruktora-podrywacza, aczkolwiek przesympatyczny i świetny nauczyciel:) wbrew pozorom wiedział na co może sobie pozwolić i zazwyczaj nie przekraczał granic:) dość szybko oddał mnie w ręcę swojego kolegi i ... klops, bo też sobie tak 'żartowaliśmy', tylko nie przewidziałam pewnych okoliczności... i to właśnie był ten 'mój' instruktor... (zbieram się po tym już pół roku i nadal kiepsko...) z tym pierwszym skończyło się trochę nieciekawie (sławnym tekstem zaczerpniętym z forum:)) "zabierz rękę! nie jestem już twoją kur...santką" (wypowiedziane z odpowiednią pauzą). łomatko... ten post brzmi strasznie! moja reputacja na forum do reszty legnie w gruzach! muszę popracować nad PRem:) no ale tak było, nikt tego nie planował, po prostu się wydarzyło! pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 08:17 hmmmm no pewnie prędzej czy później nie wytrzymam ;) a prędzej, czy później???? kurna czekaj czekaj trzeba się zastanowić czy nie wstrzymać się z tym wszystkim do zdania egzaminu ;] a taka spragniona jesteś języczka ;)?? weź mnie nie wkurzaj, co?????? :D teraz to mówisz! no powaga ;) idź się schowaj, teraz to już za późno! było mnie nie wkręcać :D pożyjemy zobaczymy... tak czy siak ja Cię musze obmacać bo nie wyrobię ;) teraz to już się na Ciebie rzucę zanim zdążysz powiedzieć: "cześć" :D i nie wypinaj swojej ślicznej pupci bo i ciśnienie rośnie ;] no a tak a’ propos masz prześliczne piersi, ciągle o nich myślę ;) zobaczymy z tym egzaminem ;) cieszę się, że Cię kręcą :D miło było wtedy w (...) A teraz to zobaczymy ;p ??? no nie wiem czy dam radę wytrzymać :D ale będę się starał ;] myślę, że ROZSĄDNIEJ by było nie wytrzymać, będziemy ciągle o tym myśleć i się dekoncentrować. ostatnio miałem straszną ochotę paluszka włożyć w Ciebie ;) kusząca wizja :D a byłam mokra mmmmm cudo musimy kiedyś tam po godzinach znów zostać bo wtedy nikt nie przeszkadza przynajmniej ;) etc etc etc.............. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 08:19 aż miałam nieraz wrażenie takiego ciągnięcia NA SIŁĘ i że poza tym nie bardzo jest o czym gadać... Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? 05.06.09, 18:40 Gość portalu: ... napisał(a): ulalalala, hardcore, to u mnie było grzecznie i lajtowo:) noooo przynajmniej było mniej gadania:) Odpowiedz Link Zgłoś
jungle_fever Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? 09.06.09, 22:10 Gość portalu: ... napisał(a): > hmmmm no pewnie prędzej czy później nie wytrzymam ;) > a prędzej, czy później???? wytrzymał, czy nie wytrzymał?;P Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: p7 :]a jak hehe....w gadce zawsze 21.05.09, 22:15 wspomne... bez kitu, jestem Twoją cichą wielbicielką:) trzymaj się:) pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomne:) Reellliiii ellllaaaaa IP: 80.48.145.* 21.05.09, 23:26 niom dziękuję dziękuję....a teraz poważnie bo ta stronka wygasa powoli....czyżby był przesyt???hua hua........chcecie nie będę pisała ale Wy chociaż cuś piszcie bo ja uwielbiam czytać:D:Dhaha.....a co do męża to uspokoiła się "gadzina"troszku......tak to jest jak żonka zapierniczyła autko:] nie robi śniadanek.....i ogólnie ma wszystko w dooooopce:)kurczę nawet ostatnio pokazałam mu co to "diabloooooo" znaczy w nocy:}:}:} nie ma spania żebym usychała jak wiór...szkoda mnie jeszcze a że na obcych nie pójdę to się zabrałam do roboty bo przy zabieraniu się mojego męża pajęczynka na bank by była nie tylko na ścianach;) heh......cholera jedna.......teraz nawet dziwnie od kilku dni się przymila "podła gadzina" ....ech...tak to jest z tym moim mężem.....:-/ ale zdania nie zmieniam...bym mogła bym Go normalnie killim...ale nie zrobie tego bo Go kochom jeszcze:-/choc strajk jest nadal i wciąż DO ODWOŁANIA:] niech sobie radzi.......nawet skarpetki zaczął szorować ....bo mu brakło w końcu hua hua.......jak chce to potrafi co????? no ale nie ma się co podniecać...zobaczymy kiedy kolejny numer mi wywinie.....bo to jest już za podejrzana sprawa że On taki grzeczny nawet;)...a co do instruktora to nadal trwam w swym zdaniu że mój instruktor to super facet....mądry,zdolny,pocieszny i wspominam Go miłoooooo...słodko aż czasem mdło od tego mnie......ech.....cudowny mężczyzna.....no dobra mój mąż też był cudowny kiedyś pampararam:):):) teraz mogę napisać że jest po prostu...a czas pokaże czy to przetrwa choć sądzę że jednak bydą z Nas ludzie;)......acha....a wczoraj powiedziałam mężowi żeby się nie zdziwił jak mu kiedyś wywine numera i zrobie skok w bok......bo przecież tylu mężczyzn pięknych chodzi po tej ziemi że szkoda abym wiotczała........i wiecie co???? dobry był skubany ten mój przeokropny mąż......nawet nie zasnął odrazu:x ...ups.....no to tyle z życia....aż tyle;)buźka skarbki;)........... Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Reellliiii ellllaaaaa 22.05.09, 19:32 Gość portalu: wspomne:) napisał(a): > ....a teraz poważnie bo ta stronka wygasa > powoli....czyżby był przesyt???hua hua........chcecie nie będę > pisała ale Wy chociaż cuś piszcie bo ja uwielbiam > czytać:D:Dhaha pisz,pisz... z Twoich postów zionie pozytywną energią:) Tego nam trzeba;) Ja już stricte na temat w tym wątku pisać nie będę. Zresztą mogłabym podpisać się pod co trzecią historią:) Minęło pół roku, ale dla mnie najlepsza kawa zawsze będzie miała smak plastiku...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomnę:) Re: Reellliiii ellllaaaaa IP: 80.48.145.* 22.05.09, 20:25 idę jutro na balety.........z mężem....sam mnie zaprosił....dziecko do teściowej wyautował:D:D:D.....choć wiem że na bank mąż spije się na maxa to i tak idę....kiedyś się denerwowałam i nie tym że był nawalony tylko tym że w takim stanie nie wiedział nawet że ma żonę:- /.......mój boski inteligent...bla bla bla.......teraz niestety kurczę jestem pewna że mnie niestety się zapomni o mężulku bo czuję że będą mnie prosić do tańcowania hua hua.........ech...się wyszaleję suuuuppppeeerrrrrrrrrr....... odlotowe ciuszki naszykowane;) już dzisiaj haha.......bo my kobiety tak mamy....same wiecie.....i napewno nie będę się przebierała 10 razy:):):) niommm...tak więc dziewczynki .....daję radę chiba co? kurczę gorzej będzie jak mnie nie będą prosić do tego tańcowania;) haha.....to nic.......choć nie lubię to opiję się pierwsza i niech mnie niesie do domu mój Pan buhaha.......a samoloty kiedyś tam miną prawda????.......a co mi tam narobię mu siary:]:]:] dotąd to ja się wstydziłam:-/baaaaardzo czasem:-/ tak jest.....odpierpapier mu numera:):):)jakby nie prosili oczywiście bo wolę nie mieć samolotów:- /....zaśpiewam: "a ja tańczyć chcę....umba umba" no.........acha wiem że pitolę gooooooopoty ale co mi tam.......Was nie znam :]:]:] dziewczynki teraz poważnie......pamiętajmy że mamy jedno życie:) wykorzystajmy je ze wszystkich sił,pragnień lecz nie raniąc przy tym innych osób i żyjąc według swego sumienia,swego przekonania:)......aaaaaa co do instruktora to mmmmrrrraaaauuuuuu mogę tylko napisać;) no cmok skarbki:)pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dark Re: Reellliiii ellllaaaaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 20:17 I tak trzymać,laska.Kreuj swoje życie według własnych potrzeb,realizuj się.Bierz ster we własne ręce,a swojego faceta za grzbiet.Instruktorzy to takie same palanty jak ,niestety większość facetów.Swojego znasz,jak się postarasz to go wyprostujesz.Trzymam kciuki....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: Reellliiii ellllaaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 21:39 I czas mija, a ja nadal czegoś oczekuje... oczekuje tego, by jak najprędzej zapomnieć :( ehh... pogodna i co wypiłaś za mnie toast ??;>:) Jak się go nie widzi to się przestaje myśleć...może nie do końca, ale w takim stopniu, że da się przeżyć. W momencie gdy się go zobaczy... wszystko natychmiastowo wraca... I dzieki temu zauwazylam ze zakochana jestem nadal w tym co bylam, a zauroczyłam sie ...w nim... modle sie tylko zeby zakochać się trzeci raz... ale tym razem tak na zawsze ... z wzajemnością...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomnę:) eksperymentuję:) IP: 80.48.145.* 29.05.09, 10:51 ....dzień dobry robaczki:)piszę tak jak obiecałam........byłam na baletach z moim mężem przeokropnym iiiiiiiiii nie uwierzycie....ta cholera była zazdrosna jak diabli o mnie hua hua....dobrze mu tak;) wybawiłam się baaaaardzo......tańcowałam z każdym mężczyzna który mnie poprosił....i nie uwierzycie mój przeokropny mąż cuś bardzo często robił odbijane haha.....czyżby mu GULA stała????? .....zarąbiste uczucie hehe.......jeden Pan podszedł do mnie by mi papierosa podpalić,podpalił a tu......w mig znalazł się mój mąż i powiedział do tego gostka....cyt:" sorki stary ale ta ślicznotka jest moja" buhahahahahahahahaha......chiba mój mąż ma dość prania sobie samemu skarpetek więc skruszał co??? teraz wie że ze mną nie może zaczynac bo czy tak czy tak ja sobie radę dam:] .....potem bawiłam się tylko z mężem uuuuuu to było urocze:)i muszę przyznać że się nie spił......ja też nie hehe ale to wiedziałam bo ciężko ten alkohol we mnie wchodzi.....:)soczki są lepsze:)ech......do domku wracaliśmy tacy odmienieni......jak małolaty dosłownie haha......było naprawdę cudownie:) ale nie ma tak że już wszystko gra i będę na Jego machnięcie ręki....skarpetki jak prał tak pierze:) haha......do pracy chodzi z buta lub rowerkiem......i częściej kładzie dziecko spać......dziś zaprosił mnie na imprezę do białego rana.........poza miasto w którym mieszkam.....i stwierdził że On nie musi pić....szok w majtkach normalnie:):):)oczywiście takiej okazji nie mogę darować haha:) czas....pokaże co dalej będzie ale wiem że ja napewno nie będę już nigdy kopana w pupę ...liczę na tro że tak zostanie już.......nie chce ideału bo nikt nim nie jest ale chcę aby mój mąż przejżał na oczy na dłużej niż chwilkę:).........ech......się rozpisałam...kurczę chiba zmienię forum bo to miało być forum o instruktorach a nie o życiu prywatnym......dosłownie jak w telenoweli;)....ale napiszę o instruktorze.....nadal zdania nie zmieniam jest super facetem.....życie mu dało w kość.....dlatego to życie rozumie...i całą tą popierniczoną machinę....jaka się dzieje w tym dziwnym skomputeryzowanym światku:) jest ....tam gdzieś i życzę Mu jak najlepiej:)nio:):):) sorki że się rozpisałam:-/ inaczej nie potrafie haha:)co złego to nie ja...i spadam:)cmok Ludki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: Reellliiii ellllaaaaa IP: *.chello.pl 30.05.09, 22:58 „Moje ręce tęsknią za twym dotykiem A ja mogę tylko wzdychać Błyszczące oczy, które sprawiają, że topnieję, Tuż przede mną... Ta zniewalająca muzyka, Twój głos sprawia, że moja skóra cierpnie, Czysty i niewinny. Podejrzewam, że już to wcześniej słyszałeś. Zatraciłam się w tym świecie Zatraciłam się w Twych oczach I kiedy światła gasną Tam się odnajduję.” Oczywiście Exkursantko, że wypiłam;) i to nie raz… i także za wszystkie dziewczyny zatracone w spojrzeniu swoich instruktorów;) Znów go nie widziałam kilka dni, jest lepiej, ale nie potrafię myśleć o nim inaczej… Wiem, to chore, powinnam z tym walczyć. Walczę. Rozglądam się dookoła, dbam o siebie jak nigdy wcześniej, żeby nie przegapić miłości, która na pewno jeszcze się zdarzy. Nie warto kochać się w zajętych instruktorach, tego jestem pewna. Jestem też pewna, że po kolejnych jazdach znów będę zauroczona jego spojrzeniem, głosem, intelektem, całym nim… "później zostanie tylko sentyment." > modle sie tylko zeby zakochać się trzeci raz... ale tym razem > tak na zawsze ... z wzajemnością...:) i tego Ci życzę kochana:) Trzymajcie się cieplutko:* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko do pogodnej IP: 82.146.247.* 03.06.09, 13:11 Gość portalu: pogodna napisał(a): > „Moje ręce tęsknią za twym dotykiem > A ja mogę tylko wzdychać > Błyszczące oczy, które sprawiają, że topnieję, > Tuż przede mną... > > Ta zniewalająca muzyka, > Twój głos sprawia, że moja skóra cierpnie, > Czysty i niewinny. > Podejrzewam, że już to wcześniej słyszałeś. > > Zatraciłam się w tym świecie > Zatraciłam się w Twych oczach > I kiedy światła gasną > Tam się odnajduję.” Oda do instruktora:D...mam pół zeszytu A4 temu podobnych tekstów...spalę go chyba;)może pamięć mi się przez to zresetuje;) Wiem, to chore, powinnam z tym walczyć. > Walczę. Rozglądam się dookoła, dbam o siebie jak nigdy wcześniej, żeby nie > przegapić miłości, która na pewno jeszcze się zdarzy. > Nie warto kochać się w zajętych instruktorach, tego jestem pewna. > Jestem też pewna, że po kolejnych jazdach znów będę zauroczona jego spojrzeniem > , > głosem, intelektem, całym nim… "później zostanie tylko sentyment." Nie warto się w nich kochać bo oni się tylko BAWIĄ.Co już tu zostało po tysiąckroć na tym forum wytłuszczone. Ci faceci są świadomi tego jak na nas działają i wiedzą że płaczemy po nocach za nimi, że się przywiązujemy do nich. Są z siebie dumni. Są super dowartościowani. Flirt to dla nich codzienność dlatego tak łatwo im to przychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: do pogodnej IP: *.chello.pl 03.06.09, 13:24 Gość portalu: słonko napisał(a): > Nie warto się w nich kochać bo oni się tylko BAWIĄ.Co już tu zostało po tysiąckroć na tym forum wytłuszczone. Ci faceci są świadomi tego jak na nas > działają i wiedzą że płaczemy po nocach za nimi, że się przywiązujemy do nich. > Są z siebie dumni. Są super dowartościowani. Flirt to dla nich codzienność dlatego tak łatwo im to przychodzi. teraz już to wiem;) chociaż nie chce mi się wierzyć, że jest takim suk...nem:p a to forum rzeczywiście duuuużo mi wyjaśniło:) więc nigdy nie wmawiałam sobie, że jestem dla niego szczególna, to ON był DLA MNIE szczególny;) może kiedyś, gdzieś znajdę kogoś choć trochę podobnego;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: do pogodnej IP: 82.146.247.* 03.06.09, 13:35 > to ON był DLA MNIE szczególny;) > może kiedyś, gdzieś znajdę kogoś choć trochę podobnego;) :)...ja już znalazłam... właściwie to on znalazł mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomnę:) ech......... IP: 80.48.145.* 03.06.09, 15:13 kurczę nie napiszę nic:-/ się zawiesiłam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: do pogodnej IP: *.chello.pl 03.06.09, 17:24 Gość portalu: słonko napisał(a): > > to ON był DLA MNIE szczególny;) > > może kiedyś, gdzieś znajdę kogoś choć trochę podobnego;) > > :)...ja już znalazłam... właściwie to on znalazł mnie. to pozazdrościć tylko i dużo szczęścia życzę słonko:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: do pogodnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 15:18 > teraz już to wiem;) chociaż nie chce mi się wierzyć, że jest takim suk...nem:p > a to forum rzeczywiście duuuużo mi wyjaśniło:) więc nigdy nie wmawiałam sobie, > że jestem dla niego szczególna, to ON był DLA MNIE szczególny;) bogu dzięki z czasem dochodzisz, że nie jest nikim wyjątkowym - taki sam, jak każdy facet, nie było się czym zachwycać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: od pogodnej IP: *.chello.pl 05.06.09, 19:17 Gość portalu: p7 napisał(a): > bogu dzięki z czasem dochodzisz, że nie jest nikim wyjątkowym - taki > sam, jak każdy facet, nie było się czym zachwycać Raczej już nie zdążę;) bo...Dzisiaj zdałam:D:D Pobiegłam szybciutko do OSK, on stał przed wejściem, z tego szczęścia pamiętam tylko, że nagle mnie objął, tak "niezwyczajnie"... no i po co?! teraz o nim jeszcze bardziej myślę:\;), a ten moment, jak kilka innych, zapamiętam do końca życia;):p Tęskno mi... już go pewnie nie spotkam, nie spojrzą na mnie te czarujące oczęta, no i ten głos...;) cóż... może czas pomoże jednak się uporać:D albo jakiś inny M. o magicznym spojrzeniu:) całuję i pozdrawiam wszystkie;) Odpowiedz Link Zgłoś
kursamantka Re: od pogodnej 06.06.09, 13:09 Gość portalu: pogodna napisał(a): > Raczej już nie zdążę;) > bo...Dzisiaj zdałam:D:D Gratuluję Pogodna;D! (bo widzę że jeszcze nikt nie pogratulował;)) I nie martw się, czas pomaga odzyskać spokój:) a na świecie jest wystarczająco dużo niebieskookich M.:D Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii gratsy pogodna!!!!!!!! 06.06.09, 13:32 kursamantka napisała: > > Gratuluję Pogodna;D! (bo widzę że jeszcze nikt nie pogratulował;)) > nikt nie pogratulował, bo nikt jeszcze nie doczytał:) Serdeczne gratulacje!!!!!!!!! szerokiej drogi kierowco!!!!!!!! Tylko błagam, naciesz się tą chwilą ile wlezie, bo to Twój sukces. Długo czekałam na tą chwilę (jak każdy kursant), a jak przyszło co do czego, to nie potrafiłam się cieszyć (z tych czy innych powodów). Jeszcze raz gratulację!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomnę:) Re: gratsy pogodna!!!!!!!! IP: 80.48.145.* 06.06.09, 15:21 tia...ja też dopiero doczytałam:):):)POGODNA CONGRATULATIONS!!!!!!!!!!! HM.....i nie łam się.....mój instruktor mnie nawet pocałował jak przyjechał pod Word......ech....tak znienacka.....a tak na marginesie to Go dziś widziałam nananana.....i napisałam mu nawet eska żeby się na te kobity tak nie oglądał bo ja mu machałam a On nic ...i że nie chciałabym następnym razem się rzucać pod auto żeby mnie zobaczył no.....buhahaha:) hm......och jak bym Go dorwała to.......no haha:) popisać sobie zawsze można:):):) acha.....8idę od kompa bo tutaj ciągle cuś wpierniczam:-/ groszki mi się kończą.....:):)cmokaski Ludki:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: od pogodnej cd! IP: *.chello.pl 07.06.09, 01:46 > Pobiegłam szybciutko do OSK, on stał przed wejściem, > z tego szczęścia pamiętam tylko, że nagle mnie objął, tak "niezwyczajnie"... no > i po co?? Tęskno mi... już go pewnie nie spotkam, nie spojrzą na mnie te czarujące oczęta > , > no i ten głos...;) > cóż... może czas pomoże jednak się uporać:D albo jakiś inny M. o magicznym > spojrzeniu:) A co jakby kupić dodatkowe jazdy pod pozorem przypomnienia sobie tego i owego zanim się wsiądzie we własne auto za ciężko zarobione pieniądze. Smutno by było od razu je rozbić;). Pogodna, czy Ty wyrywałaś mojego niebieskookiego M.? Cechy, które opisujesz się zgadzają;). Zazdroszcze Ci tego przytulańca...nie pisz >po co?? - na pewno było miło, a zapomnieć trzeba i tak. A ile on miał lat? i czy żonaty? pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: od pogodnej cd! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 05:28 Pogodna, czy Ty wyrywałaś mojego niebieskookiego M.? Cechy, które opisujesz się zgadzają;). Zazdroszcze Ci tego przytulańca...nie pisz >po co?? nie, oni mają po prostu wszyscy te same chwyty;) Pogodna - GRATSY!!!!! :D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: od pogodnej cd! IP: *.chello.pl 07.06.09, 12:34 Dziękuję, dziękuję, dziękuję;D:D:D za wszystkie gratsy;) Jesteście suuuper;) Jeszcze nie mogę uwierzyć;) Wszyscy się śmieją że blondynka, a jednak zdała za 1. razem;) czyli z tego M. to nie tylko kobieciarz ale też dobry nauczyciel;) Godzinki dodatkowe mówisz Słonko?:) kusząca propozycja, nie powiem;) najlepiej we własnym autku;) bo w końcu moje autko jest taaaakie duuuże;) a ja taaaka maluuutka i chyba sobie nie poradzę;):) Ech Ci niebieskoocy M... racja, te same chwyty, każdą zaczarują;) "mój" M -jakieś 27 lat. Żona? dzieci? Są. I kredyt na mieszkanie. I stąd ta walka z uczuciami. Nie chciałam się w to wkręcać, dlatego nie flirtowałam. Broniłam się, przeryczałam wiele nocy, ale w końcu nie dałam rady. Czekałam na jazdy, jak głupia. Kupiłam dodatkowe, wracałam jak w skowronkach. W końcu też tak na niego patrzyłam, że do tej pory mi wstyd. I teraz tęsknię za żonatym facetem. Niemoralne, ale nie do pokonania... Miał jeszcze zadzwonić, żeby pogadać - nie zadzwonił. Pewnie dlatego, że zdałam - teraz nie ma po co się starać...:\ Ps. Swoją drogą egzaminator był starym wrzeszczącym zrzędą, ale jaki był kandydat na egzaminatorrra... mmmmm ochy i achy;D;D I ten uśmiech:D:D zazdroszczę kolejnym zdającym;);) No kończę, bo sesja trwa a ja się tu zbyt długo uzewnętrzniam:D Pozdrawiam:D Odpowiedz Link Zgłoś
jungle_fever Re: od pogodnej cd! 07.06.09, 12:50 Gość portalu: pogodna napisał(a): > Niemoralne, ale nie do pokonania... niemoralne, ale ludzkie... i się zdarza, choć nie powinno... wiem coś o tym. na szczęście są ludzie, którzy może nie pochwalają, ale rozumieją, tak po prostu... > No kończę, bo sesja trwa a ja się tu zbyt długo uzewnętrzniam:D czasem trzeba, może komuś to da do myślenia i nie strzeli najwiekszej głupoty w swoim życiu (ja byłam na 'dobrej' drodze...) trzymajcie się:) --- eliiii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: od pogodnej cd! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 07:31 Jundle.... Eliiiiiiiiii? - Odpowiedz Link Zgłoś
jungle_fever do p7 08.06.09, 16:16 Gość portalu: p7 napisał(a): > Jungle.... Eliiiiiiiiii? > > - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: od pogodnej cd! IP: 82.146.247.* 07.06.09, 22:59 > I stąd ta walka z uczuciami. Nie chciałam się w to wkręcać, dlatego nie > flirtowałam. Broniłam się, przeryczałam wiele nocy, ale w końcu nie dałam rady. > Czekałam na jazdy, jak głupia. Kupiłam dodatkowe, wracałam jak w skowronkach. W > końcu też tak na niego patrzyłam, że do tej pory mi wstyd. I teraz tęsknię za > żonatym facetem. jest nas wiele! nas nie pokonacie!;) Odpowiedz Link Zgłoś
as12091998 Re: od pogodnej 06.04.10, 15:33 Pogodna, czy ten Twój M. to może Michał z W-wy? Pytam bo coś opisik wydaje mi się znajimy...Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddd Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.09, 11:13 wygrajprawko.pl/index.php?p=bWxvZHl5bWljaGVsaW4= Odpowiedz Link Zgłoś
arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 30.05.09, 11:33 To ja Wam opowiem jak było u mnie. Poszłam na pierwszą jazdę zieloniutka, nigdy nie siedziałam za kierownicą a nawet rzadko jeździłam z kimś jako pasażer. Byłam raczej powiedzmy podekscytowana niż zdenerwowana. Spóźniłam się oczywiście z 10 minut na pierwszą jazdę. Instruktor już czekał. Przedstawił się i zaproponował mówienie sobie po imieniu. Ok pomyślałam, na luzie będzie mi się jeździć. Przez pierwsze pięć lekcji zachowywał się w stosunku do nie z lekkim dystansem - zagadywał na różne tematy tj. gdzie mieszkam itp. Ja mam taki charakter, że nigdy pierwsza do faceta nie zagadam. Zawsze mam tak, że jak jestem po prostu miła dla chłopaka to on interpretuje to w ten sposób, że się mi bardzo spodobał. Dodam, że jestem podobnież bardzo ładna ale już niestety po trzydziestce, choć wyglądam młodo i tak się też zachowuję. Ale do rzeczy, od 6 lekcji mój instruktor zaczął zachowywać się dość dziwnie, gadał głównie o sobie, swoich zainteresowaniach, a nawet podbojach sexualnych i to w sposób taki jakby się reklamował. Zrobił się jakiś taki poddenerwowany w moim towarzystwie, gapił mi się ciągle w oczy i to w taki sposób, od którego uginają się nogi kobietom, zagadywał na temat mojego wyglądu, zaczął mnie dotykać niby przypadkiem. No nie powiem miłe to było dla mnie bo chłopak jest bardzo przystojny i ma fajny sposób bycia. Ale w delikatny sposób dawałam mu do zrozumienia że nie mam ochoty na romansowanie bo przyszłam uczyć się jeździć samochodem. Wypytywałam o szczegóły techniczne samochodu i techniki jazdy, zresztą interesuję się tym, zatem te informacje były ciekawe, a facet rzeczywiście zna się na samochodach i uczy jeździć bardzo dobrze. Wszystko było fajnie do mniej więcej 17 lekcji. Czyli do momentu kiedy dowidział się, że mam męża i układa się nam w związku bardzo dobrze. Zaczął zachowywać się jak jakiś zazdrosny szczeniak, krzyczał na mnie, że nie znam przepisów itd. Wiedział gdzie uderzyć aby najbardziej mnie zabolało, czyli często mi jeździł po ambicji wygłaszając coś w stylu taka jesteś wykształcona a nie pojmujesz najprostszych rzeczy itp. Ja jeżdżę teraz średnio, ale też nie beznadziejnie. Myślę, że moje zdolności rozwijają się w normalnym, przeciętnym tempie. Na ostatniej lekcji tak na mnie nawrzeszczał, że po prostu zdębiałam i nie wiedziałam początkowo co zrobić. Pod koniec lekcji zaczęłam do niego gadać tak jakby nic się nie stało, patrząc mu przy tym słodko prosto w oczy. No nastąpiła całkowita zmiana nastawienia faceta do mnie. Stał się bardzo miły aż do przesady. Aż mi się śmiać zachciało. Facet robił wszystko aby manipulować moimi uczuciami ale nie wziął po uwagę, że takie gierki działają w obie strony. I sam się w to za bardzo wkręcił. Mam jeszcze trochę jazd z nim. Zobaczę po kolejnej lekcji i jeśli będzie taka potrzeba zmienię instruktora, chociaż, kurcze, nie chcę go zmieniać bo uczy bardzo dobrze i jakoś go lubię, w normalny sposób, jak kolegę. I tak na koniec co ja myślę o instruktorach. Ten zawód wybierają zazwyczaj faceci o charakterze macho. Uwielbiają kobiety i chcą się zawsze sprawdzić jako wytrawni podrywacze. Potrafią tak namieszać w głowie, szczególnie młodym dziewczynom, że błędnie interpretuje się ich zachowanie jako wielkie uczucie. Myślę, że to nic innego jak chęć sprawdzenia się i rywalizacji z kolegami po fachu. A wiem to z pierwszej ręki. Mój instruktor opowiadał mi jak jest w tym środowisku. Ostre jazdy z dziewczynami, nie koniecznie w samochodzie, są na porządku dziennym a panowie się licytują kto najlepszą przygodę przeżył. Oczywiście większość jest żonata, mój instruktor też. Ale to nie ma nic do rzeczy. Dla swojej żonki jest słodki i pewnie ona uważa że jest najlepszym mężem pod słońcem. Bo dobrym mężem rzeczywiście jest, gdyby nie to drobniutkie ale, że lubi sobie na boku poromansować (nie tylko niewinnie po bajerować bo "musi być miły w pracy"). I jeszcze jedno, instruktor często błędnie interpretuje zachowanie zdenerwowanej i podnieconej pierwszymi jazdami kobiety jako zainteresowanie i zaintrygowanie jego osobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 23:02 exkursantka napisał(a) - > Tak się wzbraniałam, tak omijałam, tak uciekałam , że się zakochałam...może > zakochałam to za duże słowo, ale totalnie zauroczyłam. I z jednej strony to > takie miłe i przyjemne uczucie, a z drugiej strony totalny idiotyzm !!! A ja ta > k > dobrze sie czuje w jego towarzystwie... ale to choinka jego wina!!! nie powinie > n > tak słodko do mnie mówić... i nie powinien wykonywać nie których gestów... > przed którymi się bronię, a sprawiają mi przyjemność... słonko napisał(a) - > Miałam podobnie, ale udawanie że ten facet wcale mnie nie >interesuje okazało się >kiepskim zagraniem. Gdyby nie to że koleś był ochajtany i miał >dzieciaczka >inaczej sprawa by się potoczyła. Prowokowaliśmy siebie nawzajem >jakimiś >dwuznacznymi wypowiedziami przy byle okazji... śmiać mi się chce >dzisiaj z tego. >-zaparkuj. >-jak? tak? nie robiliśmy tego jeszcze. >-przecież TO z Tobą robiłem, robiliśmy TO nie pamiętasz? >;) hehe... >albo >- no dobrze zrobiłaś. Ty zawsze dobrze ROBISZ. >Przy tego typu rozmowach miałam automatyczne wizualizacje... były >lepsze teksty >ale sie wstydzę pisać... bo pomyślicie że byłam na niego naprawde >na....;) a to >prawda... bo bylam i dalej jestem... ale mam już prawko i koniec >tych przyjemności z moim panem instruktorem. heheh teksty dobre !!! Oni myślą czasem, że te wszystkie teksty rozmieszają (owszem rośmieszają) i mają na celu rozluźnienie atmosfery itp... ale jak ktoś się zakocha/zauroczy traktuje te teksty zupełnie inaczej. To co wydawać może się zwykłym żartem dla zakochanej osoby są jednoznaczne z flirtem i dają nadzieję... niestety taką złudną :) Ja jakoś daje rade sobie ;D to nie widzenie się jest dobre ! Ale niestety wiem ze wkrotce sie zobaczymy...a nie chce się chamsko ukrywać ... pogodna buziaki dla Ciebie :** Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 02.06.09, 23:26 > heheh teksty dobre !!! Oni myślą czasem, że te wszystkie teksty rozmieszają > (owszem rośmieszają) i mają na celu rozluźnienie atmosfery itp... ale jak ktoś > się zakocha/zauroczy traktuje te teksty zupełnie inaczej. To co wydawać może si > ę > zwykłym żartem dla zakochanej osoby są jednoznaczne z flirtem i dają nadzieję.. > . > niestety taką złudną :) > > Ja jakoś daje rade sobie ;D to nie widzenie się jest dobre ! Ale niestety wiem > ze wkrotce sie zobaczymy...a nie chce się chamsko ukrywać ... Taaa. Albo 'to rozbierzesz się? tzn zdejmiesz ten płaszczyk czy będziesz tak siedzieć?" To dopiero robi nadzieję hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 04.06.09, 16:11 Gość portalu: słonko napisał(a): > > Taaa. Albo 'to rozbierzesz się? tzn zdejmiesz ten płaszczyk czy będziesz tak > siedzieć?" > To dopiero robi nadzieję hehehe hahaha, z rozbieraniem też było:) Czerwone. Rozpinam pas, zdejmuje sweter. Wszystko to z zawrotną prędkością, co by zdążyć się zapiąć i wrzucić bieg. K. lekko zaskoczony tymi manewrami: - eliii, która to nasza godzina? Druga? Ale masz kobieto tempo! żadna tak szybko nie wyskakiwała z ciuchów:) - a na co tu czekać...? o zielone:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 02.06.09, 23:37 exkursantka napisał(a) > heheh teksty dobre !!! Oni myślą czasem, że te wszystkie teksty rozmieszają(owszem rozśmieszają) i mają na celu rozluźnienie atmosfery itp... ale jak ktoś się zakocha/zauroczy traktuje te teksty zupełnie inaczej. racja, racja i jeszcze raz racja:) > Taaa. Albo 'to rozbierzesz się? tzn zdejmiesz ten płaszczyk czy będziesz tak siedzieć?" > To dopiero robi nadzieję hehehe o tak, też to słyszałam :p Błagam trzymajcie kciuki jutro i pojutrze, bo mam egzaminy (na prawko i z analizy sensorycznej;) <jak ja to przeżyję?!;)> właśnie wracam z dodatkowych, z "moim" instruktorem. Przyznaję się, bez bicia, że wcześniej sama nie wiedziałam, co do niego czuję. Bo niby dziewczyna odrzuca od siebie wszystko, bo przecież nie chce się zakochać w żonatym facecie, a to tak naprawdę, nic nie daje... I z perspektywy czasu chyba się sobie nie dziwię, że miałam ten mętlik, że w końcu się zauroczyłam... Facet cierpliwy, miły, młody, wysportowany, megaprzystojny, siedzi kilka centymetrów ode mnie, czule się zwraca, co chwile nieprzypadkowo dotyka, patrzy tak, że nie potrafisz o niczym innym myśleć...i jak tu nic nie czuć?;p najlepiej byłoby go już nigdy nie widzieć, ale jak tak głęboko w serduszku bardzo się tego pragnie, a po jazdach wraca się jak w skowronkach... jak tu nie kupić jeszcze kilku dodatkowych godzinek...tylko po co? dlaczego akurat do niego?:p:\ no nic, dzięki że mogę się wygadać, bo sama bym pewnie dawno zwariowała;) Exkurantka buziaczki też dla Ciebie;) i dobrej nocy Kochane:* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko ograrnijcie się!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 00:00 > właśnie wracam z dodatkowych, z "moim" instruktorem. Przyznaję się, bez bicia, > że wcześniej sama nie wiedziałam, co do niego czuję. > Bo niby dziewczyna odrzuca od siebie wszystko, bo przecież nie chce się zakocha > ć > w żonatym facecie, a to tak naprawdę, nic nie daje... > I z perspektywy czasu chyba się sobie nie dziwię, że miałam ten mętlik, że w > końcu się zauroczyłam... > Facet cierpliwy, miły, młody, wysportowany, megaprzystojny, siedzi kilka > centymetrów ode mnie, czule się zwraca, co chwile nieprzypadkowo dotyka, patrzy > tak, że nie potrafisz o niczym innym myśleć...i jak tu nic nie czuć?;p taak zgaaadzam się > > najlepiej byłoby go już nigdy nie widzieć, ale jak tak głęboko w serduszku > bardzo się tego pragnie, a po jazdach wraca się jak w skowronkach... jak tu nie > kupić jeszcze kilku dodatkowych godzinek...tylko po co? dlaczego akurat do > niego?:p: Mój też mówił. "Kup kilka godzin ale nie duzo i ze mną bedziesz jezdzić" - to podchodzi pod żerpwanie naszej naiwności. Po zajęciach odwoził mnie do domu. I nie wierze ze nie widział ze się w nim podkochuję,ja tymczasem w ciągłej nadziei. A on miał oczy niebieskie jak morza chińskie nananana i nigdy o nich już chyba nie zapomnę. Czy są na to jakieś leki?hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: egz Re: ograrnijcie się!;) IP: *.acn.waw.pl 03.06.09, 00:03 czytając Wasze postu strasznie żałuję że już nie pracuję jako instruktor (to było 5 strasznie miłych tal w moim życiu)... teraz jako egzaminator jestem już zupełnie inaczej odbierany... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: ograrnijcie się!;) IP: *.chello.pl 03.06.09, 00:08 > A on miał oczy niebieskie jak morza chińskie nananana i nigdy o nich już chyba nie zapomnę. Czy są na to jakieś leki?hehe jak są, to receptę proszę, najlepiej w postaci prawka, żeby szybko zapomnieć...:) > to podchodzi pod żerpwanie naszej naiwności. Po zajęciach odwoził mnie do domu. I nie wierze ze nie widział ze się w nim podkochuję,ja tymczasem w ciągłej nadziei. racja, to jest perfidne wykorzystywanie uczuć dziewczyny... i jej portfela;) co z tego, że to wiem, skoro godzinki i tak kupiłam?:p;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 00:29 ofiary instruktorów oczywiście. A pomocy z nikąd- Gość portalu: pogodna napisał(a) > jak są, to receptę proszę, najlepiej w postaci prawka, żeby szybko zapomnieć... > :) Mam prawko i nic lepiej nie jest. Chodzę ulicami z siatkami pełnymi zakupów i myślę - może dzisiaj go zobacze. Ale w sumie gdy widzę...nie dzieje się nic. Jednak w nocy oczy oczy oczy...i znowu nie moge spać przez niego...gdyby to wiedział!? wybuchłby śmiechem najprawdopodobniej :D. pozdrawiam panie! i pana egz - moj egzaminator był tak uprzejmy (2 lata starszy ode mnie czyli 25 lat)że do dzisiaj się do siebie uśmiechamy jak się widziemy i ja jego nie ma co ukrywc wspominam baardzo dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.chello.pl 03.06.09, 00:48 aaacha, to mnie Slonko pocieszyłaś hehe :p:) czyli jeszcze długo będę nocami prześladowana przez błękitne oczy, a dniami niebieskie elki... dobranoc:* ps. no i obym miała równie dobre wspomnienia z egzaminu;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: egz Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.acn.waw.pl 03.06.09, 00:53 egzaminatorzy to też ludzie, często mężczyźni no i bywają czarujący i przystojni... ale z racji sytuacji żadna z Was niestety tego nie dostrzega! :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 10:13 Ja to dostrzegam-na egzaminach,tylko niektórzy egzaminatorzy egzaminując "super laseczkę" powinni bardziej zwracać uwagę na błędy,jakie owa piękność popełnia ,a nie robić maślane oczy i zaliczacie(niektórzy) egzamin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 11:02 Gość portalu: gość napisał(a): > Ja to dostrzegam-na egzaminach,tylko niektórzy egzaminatorzy > egzaminując "super laseczkę" powinni bardziej zwracać uwagę na > błędy,jakie owa piękność popełnia ,a nie robić maślane oczy i > zaliczacie(niektórzy) egzamin. a mój robił maślane oczy i trzymał mnie za rękę;) to co mialam protestować? po 3 minutach na placu wiedziałam że dzięki temu kolesiowi mam prawko w kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 11:42 Ja to pisałam o egzaminatorz nie o instruktorze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 11:49 to tak jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 11:33 Gość portalu: pogodna napisał(a): > aaacha, to mnie Slonko pocieszyłaś hehe :p:)> czyli jeszcze długo będę nocami prześladowana przez błękitne oczy, a dniami > niebieskie elki... heheheheh... mnie pół roku już to trzyma. wyprowadzam się niedługo z tego miasta..wreszcie zapomnę. Tymczasem prześladują mnie ogromne, niebieskie oczy...jego śmiech... a gdy sobie przypomnę to niby olewatorskie spojrzenie i grymasy, podpieranie nadgarstkiem podbrudka...mam nockę z głowy...;) pogodna pozdrawiam. PS. pamiętaj plastik nic Ci nie da;) wtedy zaczniesz go ścigać swoim autkiem... tylko bez szaleństw...nie zderzaj się z nim przy byle okazji po to tylko żeby mieć pretekst do rozmowy;)to się nie kalkuluje...hihihi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samotna Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.09, 11:19 wiecie co, jak chodziłam na prawko, przeżywałam to co Wy wszystkie, też byłam zauroczona moim instruktorem. Ah... do dziś Go wspominam. Tylko, że teraz jestem po tej drugiej stronie, mój facet jest instruktorem od niedawna. Jak czytam te wszystkie posty to włos mi się jeży. Nigdy nie miałam powodów by mu nie ufać, ale są dziewczyny śmiałe, flirciary. Nie wiem co mam myśleć...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exinstruktor Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.acn.waw.pl 04.06.09, 11:23 nie przejmuj się, jeśli facet jest wierny to nie musisz się niczym martwić! przez kilka lat pracowałem jako instruktor a zaczynałem w wieku ~20 lat... różne kobiety się "trafiały" ale przecież wszystko absolutnie zależało tylko ode mnie! tu nie chodzi o zawód, to tak samo jakby był barmanem, sklepikarzem, etc. zaufaj mu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 21:12 dokładnie zaufaj !:) 3 maj sie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 04.06.09, 22:31 > nie przejmuj się, jeśli facet jest wierny to nie musisz się niczym martwić! > przez kilka lat pracowałem jako instruktor a zaczynałem w wieku ~20 lat... różn > e > kobiety się "trafiały" ale przecież wszystko absolutnie zależało tylko ode mnie > ! > tu nie chodzi o zawód, to tak samo jakby był barmanem, sklepikarzem, etc. zaufa > j > mu!!! Popieram exinstruktora... słusznie prawi. Aczkolwiek przyznać trzeba kobiety są niebezpieczne, podstępne, bezwzględne i w niczym od facetów nie odstępują jeśli są zdesperowane...zdolne niemalże do wszystkiego. Ale to od faceta zależy. jeśli trzyma dystans..taki zdrowy dystans mimo że się gada różne głupoty w tym aucie to moim zdaniem bez obaw:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samotna Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.09, 07:40 do exinstruktora: Wielkie dzięki za słowa pocieszenia, na pewno wiesz co mówisz. Ale kobiety bywają różne... Mam nadzieje, że moje obawy nigdy się nie urzeczywistnią. Odpowiedz Link Zgłoś
kursamantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 06.06.09, 13:01 Czytam wasze posty od dawna i muszę chyba dopisać się do dziewczyn zauroczonych w swoich instruktorach...:) Zdałam kilka miesięcy temu a na kursie nie miałam jednego instruktora, a dwóch... Na szczęście jednym była kobieta;D a facet? nie spodziewałam się flirtu, podrywu, ale on zawsze sam zaczynał, starałam się zmienić temat, ale to nic nie dawało... Potem jeździłam jeszcze z czterema innymi... Każdy był taki sam. Łapanie za rączkę, uśmieszki, żenujące teksty... Oni chyba tak już muszą. Bezczelnie wykorzystują młode dziewczyny, czarują, podrywają, tylko po to żeby im samym było "przyjemnie"... Ale mam znajomą instruktorkę, która kocha swoja pracę najbardziej za ten flirt. Serio. Oczywiście jest świetnym kierowcą i dobrym instruktorem, ale klientów ma sporo i to na pewno nie ma tylko z powodu swoich kompetencji...;) Odpowiedz Link Zgłoś
arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 07.06.09, 12:18 Wyjaśniła się mi sytuacja. Mój instruktor tak mnie wkurzył, że nie wiem co robić. Stwierdził mianowicie, że zmieni mi instruktora ponieważ zaangażował się zbyt uczuciowo. I teraz mam przez to 2 tygodnie przerwy w jazdach :-( Kurde, miała tak któraś z Was? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 14:54 Ooo kurcze nie wiem co powiedzieć... powiem ci zagiełaś mnie tym.... Odpowiedz Link Zgłoś
jungle_fever Re: Ach ci instruktorzy....:) 07.06.09, 15:15 arty_cypek, z tego co pisałaś wczesniej, to chyba dobrze się stało. jedyna strata to te dwa tygodnie przerwy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 18:30 A tak z ciekawości w czym on tak się zaangażował... Wydaje mi się, że on jakiś 2 licowy jest... napisałaś, że jak mówiłaś o mężu, że wam się układa to się wkurzał i darł itp... A jak robiłaś tzw maślane oczy to zrobił się łagodny jak baranek ;)hmmm... moze nawet dobrze, że bedziesz miec innego instruktoa?? fakt szkoda tych 2 tyg jazd hehe :P a co ty sama myslisz o zmianie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p2...ee7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 07:35 Wydaje mi się, że on jakiś > 2 > licowy jest... Oni wszyscy są dwulicowi i nakierunkowani na swoje interesy;) (tzn wszyscy bajerujący, normalni też są). Jak im się podoba, to jest miło, ale jak im się nie podoba... wrzaski, trzaskanie drzwiami, koniec przyjaźni etc... :) kit ci wciska i tyle, nie chce mu się z Tobą jeździć, bo będziesz się maślić zamiast prowadzić pojazd, a tacy kursanci są trudni i wymagają wysiłku;) Odpowiedz Link Zgłoś
arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 08.06.09, 15:33 To prawda, jest bardzo dwulicowy i wcale się z tym nie kryje. Z tym maśleniem to on chyba źle zinterpretował moje zachowanie. Tylko ja nic takiego nie robiłam aby prowokować. Na pierwszych jazdach byłam bardzo podekscytowana i zachowywałam się nerwowo, być może odebrał to jako zaintrygowanie jego osobą. Czy mnie nie chce uczyć ? No może i nie chce. Pod koniec jazd z nim robił wszystko żeby podkopać moją pewność siebie i abym poczuła się jak głupol i beznadziejny przypadek. Obecny instruktor twierdzi, że owszem mam braki ale do beznadziejnego przypadku bardzo mi daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
dominia18 Re: Ach ci instruktorzy....:) 21.04.11, 00:13 nie wiem na jakich wy instruktorów trafiacie. Moi byli normalni i nie byli dwulicowi można bylo z nimi pogadać o wszystkim zwłaszcza z 1 z tym, którym chciałam jeździć:) Odpowiedz Link Zgłoś
arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 08.06.09, 15:26 Przez telefon powiedział mi, że mu się bardzo podobam, no że się bujnął we mnie i nie może ze mną jeździć bo ......... uwaga ! już nie chce zdradzać żony. No żesz w mordę pomyślałam i od tego czasu nie odpowiadam na esemesy i telefony od Niego. A najgorsze jest to, że z mojej strony nie było żadnych sygnałów że mam ochotę na romans z Nim. Ale już mi złość przeszła i koncentruję się na nauce jazdy. Miałam jedną lekcję z "nowym" instruktorem i narazie spoko. Sporo młodszy ode mnie jest, zatem chyba nie będzie problemów. Uczy dobrze, jest bardzo cierpliwy ale tez konkretny. Nie zagaduje na prywatne tematy. Utrzymuje fajny dystans ale nie jest przy tym nieprzyjemy w stosunku do mnie czy też gburowaty. Normalny chłopak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SAMO Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.09, 14:44 WOW, no to poszalał z tym tekstem, że nie chce już zdradzać żony, no sorki, ale takiemu to tylko.... Współczuje jego żonie, biedna siedzi w domu i myśli, że kochany mężulek ciężko pracuje a on się PUSZCZA na boki. Dobrze, że masz go z głowy, po instruktor babiarz, instruktor ma być nuczycielem nauki jazdy, a nie biologii ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SAMO Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.09, 14:45 oj z nerwów połknęłam wyrazy. tam miało być po co instruktor ... Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 12.06.09, 23:04 Aż normalnie nie chce mi się nadal wierzyć, że takie rzeczy się zdarzają. Dopóki sama się o tym nie przekonałam heeh. Każdy powie, że instruktor to normalny zawód a podrywać to każdy może. Ale prawda jest taka, że z takim człowiekiem spędzamy kilka dni w tygodniu, po kilka godzin... sami ! Boshe instruktorzy powinni być okropni!!! ;) żeby nie dało się w nich zakochać ani zauroczyć :P Powiem wam, że naprawdę, ale to naprawdę podziwiam wszystkie żony, dziewczyny instruktorów bo to nie lada zadanie! :) Ja na razie próbuje za wszelką cenę zapomnieć i robić wszystko inne by tylko o tym nie myśleć ... powoli mi się udaje, ale jeszcze trochę zostało tego małego uczucia :P eheh Pogodna a co u ciebie ??;> Odpowiedz Link Zgłoś
arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.06.09, 13:21 Nie wiem czy to pocieszające ale podobnież takie wielkie miłości przechodzą po trzech latach. Najlepiej chyba całkowicie zerwać kontakt z facetem, który nas nie chce i przestać się oszukiwać. Jak to mawia moja koleżanka po Politechnice (czyli sami faceci w grupie ona jedna) "tego kwiatu aż pół światu" i to jest święta racja. Wiem, że to trudne tak zapomnieć z dnia na dzień ale przejdzie Ci. Zobaczysz, będziesz się a tego jeszcze śmiać w przyszłości. Jest wielu wartościowych mężczyzn. Np. mój mąż, długo szukaliśmy siebie ale opłacało się poczekać (jest moim drugim mężem). Albo obecny mój instruktor. Jest żonaty, ma dzieci. Pomimo, że zachowuje się b. uprzejmie, potrafi utrzymać taki "zdrowy dystans", że raczej żadna kobieta nie odbierze jego zachowania jako chęć flirtu czy jak to tam nazwać. Czyli okazuje się (na szczęście), że można być instruktorem i mieć normalne, zdrowe życie rodzinne pomimo wielu pokus. No cóż, kobiety też bywają różne, szukają przygód, same proponują spotkania, sex "bez zobowiązań" (czyli b. atrakcyjny dla faceta) itd. Na ostatniej lekcji jeździł z nami mój mąż i było super. Panowie trochę sobie pożartowali ze mnie ale na poziomie i bez obrazy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: youngpower Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.09, 20:03 Dziewczyny czy któraś miała może doczynienia z TOMASZEM OPALIŃSKIM z Katowic?Jeżeli tak to napiszcie coś o nim.Please.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: youngpower Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.09, 20:03 Dziewczyny czy któraś miała może doczynienia z TOMASZEM OPALIŃSKIM z Katowic?Jeżeli tak to napiszcie coś o nim.Please.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 22:07 a co to ma do tego tematu??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 18:49 Jest wielu wartościowych mężczyzn. Buehehehehehehehe, dobre:D pokaż mi 1 takiego :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samotna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.09, 09:10 Są wartościowi faceci na świecie, tylko trzeba takiego znaleźć, a to nie lada zadanie. Ja mam nadzieje, że mi się udało takiego znaleźć, bo jestem z moim instruktorem (od niedawna)już 8 lat. Owszem były wzloty i upadki jak u każdego, ale widzę, że nasza hmmm miłość zaczyna dojrzewać, tzn. z zakochania do prawdziwej miłości. Już się nie martwię, że jest instruktorem i ma do czynienia z babami takimi jak my (które się zakochują w swoich instruktorach, mi też się to zdarzyło). Miałam okazję jeździć z nim kilka razy podczas kursu, jest "normalny" taki jak w domu. I mimo tego, że jeździł z dużo młodszą ode mnie kursantką to zerkał na mnie, może go troszkę rozpraszałam, ale miałam okazję zobaczyć jak pracuje. Ja też chcę zrobić kurs instruktora, jeszcze muszę troszkę poczekać niestety. To był mój pomysł żeby był instruktorem, nie myślałam o tym, że będzie woził różne laski, ale jak zobaczyłam karty kursantów i co 4 osoba to chłopak to się zaniepokoiłam. Ale teraz już jest OK. Do p7 są wartościowi faceci, jestem tego pewna, jeszcze na takiego może nie trafiłaś, ale znajdziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 22:08 heh, no dobra, nie będę już taka neurotyczna szmata (Neurotyczna szmata? Nie, ja lubięm motyw miłości na zgliszczach. Tak, neurotyczna szmata. AD)... ale szczerze mówiąc jak obserwuję facetów wokół to mi mózg opada z szelestem, ostatnio dwaj kumple chcieli mnie pozarywać na sexfriend... taki poziom. Masakra. Nie odnajduję się w tym. Znam paru wartościowych, ale to moi kumple, założe się, że w momencie, w którym zaczeliby mnie zarywać, okazaliby się podobni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 23:10 dream,dream,dream... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ana mucha Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 00:36 Dziewczyny,pewnie już Wam pisano w tym wątku wieeeele razy.Głupie nie badźcie! p7 gdzie są ci wartościowi? to pewnie taki który w głowie zawrócił,udawał ze nie ma nikogo(ją też oszukiwał) a kiedy okazalo sie ze do niczego nie dojdzie(nie chcialam sie angazowac,nasze relacje zostaly w punkcie: kierunek,w prawo,kierunek w lewo,skręcamy),po kilku latach sie spotkalismy przypadkiem,i coż on dalej bajeruje swoja dziewuche ze w pracy to tak ciezko a na wlasne oczy widzialam jak okreca kursantki i slimaczy sie na ich widok :-)(dziwacznie wyglada robiac glupie miny,jakby nigdy baby nie widzial).kurde ,czy to taki charakter dziecinny,czy to na powaznie,nie wiem. domyslac sie tylko moge ze facet ,kiedy mu nie wyjdzie z kursantka ,rzuca jak do smieci i nastepna sobie bierze/.o tym sie przekonalam na wlasnej skorze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 18.06.09, 22:55 > Pogodna a co u ciebie ??;> u mnie dooobrze:) Nie śpię po nocach, ”prawie” nic nie jem, myślę tylko o jednym… o sesji:D a poza tym ... <tadamtadam> odebrałam prawko:D:D jest pięęękne;) Kupiłam dodatkową godzinkę (za tydzień), bo jeszcze muszę poćwiczyć parkowanie:) A jak go spotkam, to się tu wygadam, bo to tak bardzo pomaga wrócić do rzeczywistości;) Poza tym poznałam fajnego faceta, byłam pewna, że coś z tego może być, a wczoraj dowiedziałam się, że jest zajęty... czyli znowu 1:0 dla samotności:\ ps. spotkałaś się z NIM exkursantka? miałaś go widzieć, tak?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko nie wiem...jak postąpić? IP: 82.146.247.* 22.06.09, 19:07 Za 2 tygodnie przeprowadzam się do innego miasta. 200 km od tego, w ktorym jeszcze mieszkam. Prawdopodobnie już nigdy w życiu nie zobaczę mojego instruktora w którym swego czasu byłam ostro zadużona. Co dzień prawie myślę czy nie pójść do szkoły i nie podziękować...w sumie po egzaminie zniknęłam mu z oczu (a on bardzo starał się awse zeby nie dobrze przygotować) . ......Może by wypadało.......? W sumie sądzę że dość mnie lubił. I nie wykluczone że też mu przypadłam do gustu trochę tak jak on mnie. Chciał żebym się po egaminie odezwała. Dzownilam do szkoly i powiedziałam sekretarce że zdałam zeby mu przekazała i tyle. Chciałam już sie odciąć nie widzieć go...bo mimo wszystko czuje do niego coś tam ... tęsknię. To nie jst normalne e jeśli widzę elkę z mojej szkoły i wiem ze on MOŻE siedzieć w środku (choc nie musi) to mam autentyczne zawroty głowy i mi słabo. Może wiec lepiej podarować sobie TO pożegnanie. Zwłaszcza, że on by się ucieszył gdyby przyszła. Już widze ten uśmiech...mmmm....., wówczas znowu teskniła bym .... znowu o samo.... CHYBA bez sensu ISC TAM! co myślicie?Tylko myślcie poszę szybciutko bo mam kilka dni na podjęcie decyzji.help... Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 19:40 Ojjj jak dawno tu nie zaglądałam :) Pogodna ja już też po sesjach :D całe szczęście! :) Ja też już jakiś czas odebrałam prawkooo :P Masz rację... jest śliczne... takie różowiutkie :P Nooo jak go spotkasz to czekam na relacje !!! a jak! A to ćwiczenie parkowania to z nim ??;> Przecież zawsze było wiadomo, że zajęty facet to najfajniejszy facet :P Czy miałam go widzieć... hmm nie, ale niestety widziałam... czy niestety? tego nie wiem... Chciałabym unikać... ale kurcze...do domu muszę jakość dojść! cholercia no! Jeszcze trochę rzeczy mam związanych z tą szkołą więc niestety widziałabym go codziennie ,,, ale staram się chodzić tam gdy wiem, że na 100% jest na jazdach. Inaczej nie wytrzymałabym chyba tego psychicznie... Tego patrzenia mi w oczy, uśmiechu czy dotyku z jego strony... ---------------------- Ojjj słonkooo... Powiem Ci tak nikt jeszcze nie umarł od podziękowania :) Ja problemu nie miałam bo zadzwoniłam i po sprawie ;D ale im dłużej czekasz tym gorzej to wyglada ze przyszlas sie pochwalic czy podziekowac ... także teraz ,,, albo NIGDY! Kochana jeśli masz zawroty głowy i słabo Ci to znaczy, że jesteś w ciązy...:P oczywiście żartuje tutaj sobie ;D ale ty poprostu jestes zakochana:) Idz , podziekuj, pogadaj chwile... jesli zapyta co u Ciebie to powiedz ze sie przenosisz do innego miasta :) Zwykla rozmowa nic nie kosztuje :) Nooo może kosztuje... niestety wadą tego jest tęsknota... Ale jeśli mówisz że by się ucieszył ... ja bym poszła:) ! więc idź... jeśli nawet przyjdziesz, a okaże się że nici z tego wszystkiego to nie żałuj że pozwoliłaś sobie tam przyjśc pogadać lub nie żaluj ze sie kiedykolwiek zauroczylas w nim :) powodzenia!!!! 3 mam kciuki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: nie wiem...jak postąpić? IP: 82.146.247.* 22.06.09, 20:46 > Ojjj słonkooo... > Powiem Ci tak nikt jeszcze nie umarł od podziękowania :) Ja problemu nie miała > m > bo zadzwoniłam i po sprawie ;D ale im dłużej czekasz tym gorzej to wyglada ze > przyszlas sie pochwalic czy podziekowac ... także teraz ,,, albo NIGDY! > Kochana jeśli masz zawroty głowy i słabo Ci to znaczy, że jesteś w ciązy...:P > oczywiście żartuje tutaj sobie ;D ale ty poprostu jestes zakochana:) Idz , > podziekuj, pogadaj chwile... jesli zapyta co u Ciebie to powiedz ze sie > przenosisz do innego miasta :) Zwykla rozmowa nic nie kosztuje :) Nooo może > kosztuje... niestety wadą tego jest tęsknota... Ale jeśli mówisz że by się > ucieszył ... ja bym poszła:) ! więc idź... jeśli nawet przyjdziesz, a okaże się > że nici z tego wszystkiego to nie żałuj że pozwoliłaś sobie tam przyjśc pogadać > lub nie żaluj ze sie kiedykolwiek zauroczylas w nim :) > powodzenia!!!! 3 mam kciuki :) Dzięki exkursantko za ten zastrzyk pozytywnego myślenia. Jeśli teraz mu nie podziękuję to już nigdy! Odezwę się jak go dorwę:) Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 21:15 > Dzięki exkursantko za ten zastrzyk pozytywnego myślenia. Jeśli teraz mu nie > podziękuję to już nigdy! Odezwę się jak go dorwę:) Ja mam nadzieje, że to dorwę to w dwuznacznym znaczeniu tego słowa ;D hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: nie wiem...jak postąpić? IP: *.chello.pl 22.06.09, 21:18 bardzo dobrze Słonko, pozytywne myślenie najważniejsze;D też chciałam napisać, że ja tam bym poszła;) co jak co, ale słowo dziękuję zawsze jest miłe i nawet potrzebne;) i jak go dorwiesz to napisz koniecznie;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: nie wiem...jak postąpić? IP: *.chello.pl 22.06.09, 21:22 exkursantka napisała: >A to ćwiczenie parkowania to z nim ??;> Przecież zawsze było wiadomo, że zajęty facet > to najfajniejszy facet :P najfajniejszy... właśnie. a ja potrzebuję wolnego;D a parkowanie, o taak, z nim;) już prawie zapomniałam jak to jest mieć go przy sobie;) hehe Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 21:28 > już prawie zapomniałam jak to jest mieć go przy > sobie;) hehe aaajj aż mi się łezka w oku zakręciła :'( > a parkowanie, o taak, z nim;) i tak już jak masz prawko? Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 21:31 > już prawie zapomniałam jak to jest mieć go przy > sobie;) hehe aaajj aż mi się łezka w oku zakręciła :'( > a parkowanie, o taak, z nim;) i tak już jak masz prawko? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: nie wiem...jak postąpić? IP: *.chello.pl 22.06.09, 21:44 mam ale <uwaga, nie śmiać się> ojciec mi każe. Mówi, że mi auta nie da jak nie będę dobrze parkować, a na razie uznał że nie umiem...;) bo rzeczywiście nie jestem z tym super, ale czego się spodziewać po 30 h, prawda...? kupiłam tak na odczepnego, bo w końcu to on płaci, wątpię, że jedna godzina coś zmieni, ale cóż, z ojcem się nie dyskutuje... Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 21:53 Noooo, ale z drugiej strony dzieki tatusiowi można GO zobaczyć :) I znów czuć to kołotanie w serduszku... i przez całą jazdę uśmiechać się bez powodu:) Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.06.09, 18:01 ...Jej jakie to niewdzięczne uczucie !!!! :( Dzisiaj chyba jakiś dół mnie dopadł :/ ale mam nadzieje, że u was dziewczyny lepiej niż u mnie :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: label Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.izacom.pl 24.06.09, 08:28 Witam , Drogie panie to co tu przeczytałem zwala z nóg , dobrze , że siedze :). Sam jestem instruktorem i znam dokładnie Wasze zachowania styl ubierania się na jazdy. Powiem to tak to Wy prowokujecie takie sytuacje. Reszte dokończe innym razem , bo kursantka przyszła :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samotna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.09, 08:36 wiesz label, nie wszystkie kursantki ubierają się prowokująco, ja na jazdy byłam zwyczajnie ubrana, żadnych dekoltów do pępka, spódniczek mini i takich tak. Więc nie oceniaj wszystkich jednakowo. Są takie dziewczyny, które lubią uwodzić, ale to nie dotyczy wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.09, 09:15 Label,a może Ciebie żadna nie chce poderwać i się wściekasz? To prawda,nie każda kursantka ubiera się prowokująco i nie każda podrywa,ale uwierz label,jestem w tym temacie od dawna i WY INSTRUKTORZY też podrywacie i robicie sobie z kursantek jaja,nie zaprzeczaj,bo tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p-7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.09, 10:07 Gość portalu: gość napisał(a): > Label,a może Ciebie żadna nie chce poderwać i się wściekasz? Buehehehehe :D > To prawda,nie każda kursantka ubiera się prowokująco i nie każda > podrywa,ale uwierz label,jestem w tym temacie od dawna i WY > INSTRUKTORZY też podrywacie i robicie sobie z kursantek jaja,nie > zaprzeczaj,bo tak jest. No ta najlepiej wmawiać, że laski się ubierają prowokująco i to przez nie. Bo dzidzia nie ma mózgu, tylko ma penis zamiast mózgu i jak widzi dekolt, to odbiera to jako osobisty atak na swą niewinność instruktorską:D Ja na jazdy chodziłam różnie, w pracy też pracuję prawie z samymi facetami (serwis) i raz mam dekolt raz nie. I jest jeden, który komentuje i się tak patrzy, że niby napalony, ale to żarty są. A Ci co mnie zarywali byli z cyklu zarywać dla sportu, mogę wymienić na palcach jednej ręki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.09, 10:14 najlepiej było, jak pracowałam w PAS, tam instruktorzy uważali, że kobieta składa się z cycków i rąk (do gotowania i czynności sprzątających) - banda prostackich seksistów z szefuńciem na czele;p Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.06.09, 15:54 Hm... label z jednej strony ma racje, ale z drugiej tej racji nie ma :) Fakt są laski które maja to do siebie, że prowokują by tylko się podobać i flirtować z instruktorem. Ja idąc na kurs...myślałam tylko o zdobyciu prawa jazdy. Przez myśl mi nie przeszło by iść tam i prowokować instruktora. Ubierałam się normalnie. Zresztą każdy nosi to co chce...:) label stwierdziłeś, że to My prowokujemy takie sytuacje ... ale to nie prawda! w życiu.... to mnie instruktor podrywał, a nie ja go! A nawet jeśli takie sytuacje istnieją to instruktor nie powinien reagować na nie reagować. Ale nie krytykuję cię...wbrew przeciwnie:) Jestem ciekawa twoich dalszych opinii ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 28.06.09, 02:11 Nici z planu dorwania instruktora. Nie znoszę jego widoku. Nie znoszę śledzić mimiki jego twarzy i zastanawiać się czy ten uśmiech bez powodu czy nie. Nie znoszę sobie wypominać że gdybym w odpowiedniej chwili miała choć trochę wiecej odwagi to może znałabym prawdę i nie musiała bym się głowić dzisiaj nad tym, czy ta znajomość miałaby szansę zyskać naturę romantyczną. Czuję się dziwnie... mając w pamięci te wszystkie sytuacje z których nie wynikało nic jasnego. Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 28.06.09, 22:17 Dlaczego nici??? .... gadaj mi tu już zaraz... ...zabrakło ci odwagi ?? :* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.toya.net.pl 29.06.09, 19:58 czesc dziewczyny,czytam te wasze wypowiedzi i postanowilam sie dolaczyc-moze poradzicie mi co mam zrobic:)jak wiecie chodzi o instruktora-jezdze z nim juz przeszlo 30h i od pierwszych godzin na kursie juz cos miedzy nami zaiskrzylo.chyba nie ma zony ani dziewczyny bo zawsze odwozil mnie do domu i doszlo do tego ze czesto calowalismy sie.nie wiem co zrobic bo nie wiem czy mu zalezy i po zdanym prawku cos z tego bedzie czy nie -czy jest to tylko typ chlopaka ktory dzis ma jedna a jutro ma kolejna?jak to sprawdzic? niby okazuje mi ze bardzo mu zalezy ale z drugiej strony nigdy sam nie zadzwoni pierwszy, nigdy nie zaproponuje spotkania tak osobno po jazdach a przeciez moglibysmy razem gdzies wyskoczyc i dlatego zastanawiam sie co robic, jak to odbierac?i dlaczego tak dziwnie sie zachowuje?co wy o tym myslicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiedyś kursa Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 22:49 Opisałaś dokładnie sposoby postępowania instruktorów.Nie dzwoni,nie umawia się poza pracą,udaje nieprzystępnego.Opwiada pewnie historie których nie możesz zweryfikować.Ciebie to intryguje i przyciąga do niego,a on gdzieś tam poza kursem prowadzi swoje zwykłe życie.(pewnie nie samotne,skoro jest taki boski?)Oni uważają że w miłostki na kursach niewarto inwestować(telefon,kino,kawa,to kosztuje,a przecież ty to wszystko za niego załatwisz).Jesteś kolejną ofiarą zauroczenia się instruktorem,w jego środowisku naturalnym.Prosisz o radę?Więc znajdz sobie chłopaka,który spełnia twoje oczekiwania,w realu a nie w"L"-ce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 22:55 Dobre laska;) szacun;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 30.06.09, 02:05 > Opisałaś dokładnie sposoby postępowania instruktorów.Nie dzwoni,nie umawia się > poza pracą,udaje nieprzystępnego.Opwiada pewnie historie których nie możesz zwe > ryfikować.Ciebie to intryguje i przyciąga do niego,a on gdzieś tam poza kursem > prowadzi swoje zwykłe życie.(pewnie nie samotne,skoro jest taki boski?)Oni uważ > ają że w miłostki na kursach niewarto inwestować(telefon,kino,kawa,to kosztuje, > a przecież ty to wszystko za niego załatwisz).Jesteś kolejną ofiarą zauroczenia > się instruktorem,w jego środowisku naturalnym.Prosisz o radę?Więc znajdz sobie > chłopaka,który spełnia twoje oczekiwania,w realu a nie w"L"-ce. prawda, prawda wszystko prawda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko co proszę? IP: *.chello.pl 30.06.09, 02:00 > dziewczyny bo zawsze odwozil mnie do domu i doszlo do tego ze czesto > calowalismy sie.nie wiem co zrobić I co, tak się z nim całowałaś? Między mną a Heńkiem też iskrzyło ale co z tego?! Co to?podziękowanie za odwiezienie. Dobrze że mój Henio czegoś takiego nie oczekiwał... Zwykły uścisk dłoni i odwrót do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 02.07.09, 01:02 Całowałaś się z nim .... o matko!a może się z nim w policzek całowałaś:)??:P słonko, masz racje dobrze, że mój niczego takiego nie chciał w zamian ... hehe zwykły uścisk dłoni wystarczył :P ehh pogodna gdzieś ty się kobieto podziałaś?? słonko czy nie zapomniałaś o czymś napisać ??? byłaś ...czy nie byłaś?? label ja nadal czekam na dokonczenie twojej opowieści:P Ja już troszkę zaczynam dochodzić do siebie... chyba wszystkoo zaczyna zachodzić w zapomnienie... na całe szczęście ... niestety tylko, że znów będę miała okazję go zobaczyć, ale szczerze mówiąc nie chce tego...ale z drugiej strony fajnie by było:) Nic, trzeba się pogodzić z porażką ...ehh jaką porażką:P trzeba się pogodzić z tym, że nasze serca wybierają inaczej niż my same chcemy. Kurcze... trzeba sobie je jakoś wychować! W końcu powinny nas słuchać! bedzie dobrze... MUSI!!!w końcu już tyle przeżyłam ;p i zawsze dawałam radę ;p To on traci a nie ja :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 02.07.09, 20:08 >trzeba się pogodzić z tym, że nasze serca wybierają inaczej niż my same chcemy. Święte słowa…;) Gdzie się podziałam? Ehhh Skarby moje:), już się tłumaczę;p;) siostra w szpitalu na końcu Polski, pojechałam do niej, odwołałam ‘parkowanie’, zero Internetu, zero niebieskich elek, odpoczęłam<?> a dzisiaj <dopiero> jazda;D iii....Ledwie wszedł do samochodu a już słyszę - no co tam Słoneczko, rozstać się nie możemy?... I tak całą drogę… Niby nic szczególnego, zwykła rozmowa, prawie że ‘o pogodzie’... ale ciągle kwiatuszku mój, gwiazdeczko... kochanie<?!>... I ten jego ton. Nadzwyczaj radosny, spokojny… Chwalił, ooj zachwyty jak nigdy wcześniej... Co chwilę łapał za rękę, czasem jak nie trafił, to szybko przesuwał i trzymał podejrzanie długo... On oparty o zagłówek, ja patrzę w prawo i zamiast drogi, widzę te oczy :*... I ten uśmiech. a on nawet nie przypuszcza, że tak bardzo mi się podoba... nie prowokuję, nie podrywam, nie mam dekoltu, spódniczki, nie patrzę głęboko w oczy, tylko się cieszę... i na drodze skupić się nie mogę;)... a teraz wracam i pół dnia płaczę. I wrzeszczę na siebie - zapomnij!! Ale ile dziewczyn miało podobną historię?... Ile słyszało coraz czulsze słówka i nie dało się w to wkręcić...? Na ile dziewczyn takie słowa i gesty nie działają?:) A ja przyszłam się uczyć. Zdenerwowana, że pewnie trafię na chama. Gdyby tego wszystkiego nie zaczynał - pewnie nawet nie znałabym koloru tych jego oczu, a tak... stał się kimś ważnym. I "niczego nie żałuję"... no właśnie, przecież... >to on traci;) 3majcie się Piękne:* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.09, 16:23 Kursantka,ty dobra jesteś,nie wiesz,czy instruktor ma żonę lub dziewczynę,a już się całowaliście,śmiać mi się chce z takich łatwych lasek,niektóre jesteście głupiutki,bez obrazy,ale tak o was myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rrr Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.09, 17:51 A czy usłyszała któraś z was konkretną propozycję? Dzień przed moim pierwszym egzaminem miałam jazdy z jakimś starym instruktorem... Powiedział mi, że jego żony nie ma, a on.... chciałby się ze mną pomigdalić 8| Wpadłam w panikę... Nic się nie odezwałam... Po jazdach wypaliłam 7 papierosów, żeby się opanować... Masakra! Nie wiem co on sobie ubzdurał... Ani ja ładna, ani sexowna... :P Kolężanka, która z nim jeździła nic do niego nie ma... Na szczęście już go nie muszę oglądać... Nie mam nic przeciwko jak chodzi o przyjacielskie znajomości z instruktorami... A on... przegiął :P (ja mam 18lat, a on miał na pewno >50) Mój wcześniejszy instruktor, z którym przejeździłam kurs był inny;) Widział, że jestem "trochę" od niego młodsza, więc... Nic nie kombinował :P Zdarzało się, że odwoził mnie czasem swoim prywatnym samochodem do domu (prawie 20km), no alle,,,, nie oczekiwał za to nic w zamian... Przygotowywał mnie też do mojego drugiego egzaminu i obiecał mi, że jak zdam to zaprosi mnie na soczek :P Już się nie mogę doczekać... :P Mogę powiedzieć, że z takim gościem mogłabym spędzić życie... ;* :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 07:42 Gość portalu: Rrr napisał(a): > A czy usłyszała któraś z was konkretną propozycję? Nie rozśmieszaj mnie:D To jest mimo wszystko forum prawo jazdy, tylko, że mój instruktor... mmm^^ Wspominam go mimo wszystko ciepło;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 07:44 Jak bym nie usłyszała konkretnej propozycji, to jakie miałabym podstawy do pisania czegokolwiek w tym wątku? Bo co, ładnie się uśmiechnąl, odwiózł, miły jest? :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 05.07.09, 20:41 >Dzień przed moim pierwszym egzaminem miałam jazdy z jakimś starym > instruktorem... Powiedział mi, że jego żony nie ma, a on.... chciałby się ze mn > ą > pomigdalić 8| Ej dobre...hehhe Mialam coś takiego. Kiedys dawno temu chcąc zapomnieć o tym moim kochanym instruktorze w którym się zabujalam do szaleństwa poszłam na jazdy do innego. Miał 40 lat. Pierwsze 10 minut jazdy: Zaczął wypytywac o wiek, o to czy kogoś mam, komplementował wszystko nawet moje kolczyki. I zaczyna mi opowiadac o swoim mieszkaniu w pewnej dzielnicy, że może bym wpadła. Bo on mieszka sam, a żona w Toruniu. Nie wspominał o migdoleniu...hihi ale ja to uznałam za propozycję. Tez byłam pozniej zbulwersowana, rozmawialam z jakas laską i dowiedziałam się że do niej odnosił się zupełnie inaczej ...czułam się okropnie... My blondynki mamy trochę przechlapane... FACECI trochę szacunku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogodna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 06.07.09, 23:44 Gość portalu: Rrr napisał(a): > A czy usłyszała któraś z was konkretną propozycję? > Dzień przed moim pierwszym egzaminem miałam jazdy z jakimś starym > instruktorem... Powiedział mi, że jego żony nie ma, a on.... chciałby się ze mną pomigdalić 8| > A on... przegiął :P no naprawde współczuję...:\ przegiął - mało powiedziane, ale hmmm... żeby pytać czy któraś słyszała propozycje, to trzeba nic a nic nie czytać tego wątku hehe...:P;) Sama nie słyszałam konkretnych propozycji, ale daleko do tego nie było;\ w szkole trzeba chociaż raz jechać z kimś „nowym”, więc jedną godzinkę miałam z innym instruktorem, starszy gość... od początku przechwalał się jak to on świetnie uczy, rzucał „żarcikami”, komplementował, wgapiał się, pytał czy mam faceta, gdzie mieszkam... ale jak zobaczył, że nie reaguję na takie teksty - nagle zmienił front i zaczął mnie krytykować, naśmiewać się, że blondynki nawet lusterek nie potrafią ustawiać <?!> i sugerował <hmm sugerował to mało powiedziane;\>, że na jazdach z moim młodym instruktorem, to za dużo się nie uczyłam, skoro taka fajna jestem...:x Tylko się cieszyć, że więcej go nie widziałam;\ a "mój" M... tęsknię sobie... no i niedawno gadaliśmy, tak przy okazji;) na koniec wypalił, że brakuje mu tych jazd ze mną... no... taaaa... ja tam nic już nie wiem... tylko to, że działa na mnie jak nikt wcześniej, ale wchodzić w to nie będę..i basta!;p;) a poza tym tak sobie myślę, że on nigdy i nic a nic o żonie nie wspominał... (nie mówię, że jej nie ma) ale raz palną, że nie mam go narażać w elce, bo on ma kredyt do spłacenia, dzieci i psa...;) dziwna "hierarchia wartości";\ no nic...;) buziaki:* Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo znalazłam sentencję do naszego wątku:) 07.07.09, 11:15 Gość: Kingston 29.06.09, 11:13 Odpowiedz Jakos dalej nie rozumiem w czym masz problem. Spotyka sie dwojka doroslych ludzi i za obopojna zgoda idzie ze soba do lozka. Gdzie tu powod do wstydu dla kogokolwiek, o calym narodzie juz nie wspominajac? Krótko zwięźle i na temat dla wszystkich krytykantów. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 08.07.09, 16:52 wiesz, że Cię kocham!!!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomnę:) powitać ale o czym pisać kurczę hehe IP: 80.48.145.* 13.07.09, 00:47 .....witam serdecznie robaczki:) po dłuższej nieobecności stwierdzam że nie wiem o czym z Wami kochani pisać tak więc mój pobyt tutaj jest zbyteczny .......odchodzę kochani....są wakacje więc czas wyruszyć na jakieś Bahama haha z samego rana....nie truć się myślą złowieszczą"instruktor" bo On się wyleguje pewnie już gdzieś na Taiti a Wy płaczecie w podusie i wyjecie do księżyca....a słonko tak pięknie świeci:):):)tak więc moje złote i moi mili mniej koledzy parafianie mykam spać by rano wstać....czym prędzej w bikini wskoczyć i na Bahama gnać:):):) rozdział zamknąć......żyć...po prostu piersią oddychać bo znów przyjdzie jesień,przyjdą chłodne dni.....paskudna pogoda co na bank nie podziała pobudzająco na me korzonki.....ech.......i tym oto mądrym sloganem zakończę swój żywot tutaj.....acha lubie się śmiać sama z siebie:):):) polecam to dobra metoda na głoda....!!!!! za usterki jak zwykle pseplasam;) a że nie do rymu i nie taktu to miało tak być właśnie:) pozdrawiam Jareczka pana...i brykam bo mi karnet na basen wykupią jakieś podłe gadziny:) no pa......pozdrowienia z Bahama haha......:)cmok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: powitać ale o czym pisać kurczę hehe IP: *.chello.pl 13.07.09, 15:32 Cześć Miśki! Ja w tej samej sprawie co wspomnę napisze dwa słowa od siebie. Już zamykam ten rozdział - instruktor. Już go nigdy nie zobaczę, mieszkamy za daleko:D. Rok temu o tej samej porze płakałam za nim w poduszkę jak wariatka. Dzisiaj dokładnie rok od tamtych łez jestem zakochana w prawdziwy facecie, który się pojawił w najbardziej odpowiednim momencie, w którym tylko się mógł pojawić. I życze Wam tego samego..uczucia, które ma ręce i nogi;)...miłości... ZOSTAWCIE ICH - INSTRUKTORÓW. Oni mają swój świat, nie ma co się tam pchać Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: powitać ale o czym pisać kurczę hehe 19.07.09, 13:13 Szczęścia życzę kobitki!!! Czyli co? żadnych 'zakochanych' kursantek? niemożliweeee... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 18:45 wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeem:) no i po kiego nam instruktorzy? to co, mała, w góry, czy nad morze? ;D dziś: - no, pa! wpadnę jeszcze kidyś cię odwiedzić... - jak to??? to nie będzie: "padaj stąd i nigdy nie wracaj??"( Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 13.07.09, 18:55 Gość portalu: p7 napisał(a): > wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeem:) no i po kiego nam instruktorzy? właśnie nie wiem po kiego:) ale do dziś się zastanawiam co mogłabym zrobić z jego akumulatorem;P:):):) to > co, mała, w góry, czy nad morze? ;D kurde, nie powinno mnie tu być! miałam pisać dzieło życia! > dziś: > - no, pa! wpadnę jeszcze kidyś cię odwiedzić... > - jak to??? to nie będzie: "padaj stąd i nigdy nie wracaj??"( nie nadążam za nim. znowu odchodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 20:52 eliiii napisała: > > wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeem:) no i po kiego nam instruktorzy? > właśnie nie wiem po kiego:) ale do dziś się zastanawiam co mogłabym zrobić z jego akumulatorem;P:):):) hmm... trzymać jako zakładnika:D >> to co, mała, w góry, czy nad morze? ;D kurde, nie powinno mnie tu być! miałam pisać dzieło życia! pisz pisz, ale jak skończysz odpoczynek się należy:D tzn... odpoczynek... pfff... niezły wycisk... ;p > > dziś: > > - no, pa! wpadnę jeszcze kidyś cię odwiedzić... > > - jak to??? to nie będzie: "padaj stąd i nigdy nie wracaj??"( > > nie nadążam za nim. znowu odchodzi? też już nie nadążam:( podobno tym razem już na zawsze... ja czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
exkursantka Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 22.07.09, 11:37 Ja myślę, że ten dział zamkniętym nigdy nie będzie. Bo dopóki istnieją ludzie, i będą chcieli robić prawo jazdy zawsze będzie istniał ten temat ! Czemu wchodzę tak rzadko?... Bo ja chce zapomnieć!I to mi się udało! Może jeszcze czasem się coś odezwie we mnie , ale to tyle sympatia i miłe wspomnienie. Są wakacje, czas letnich miłości, wole sobie powdychać do słodkiego szatyna na plaży heh niż do instruktora który i tak podrywa każdą lepszą kursantkę.(lepiej kursantkę niż kursanta) ahha :) Jest dobrze! Musi! Nie ma innej opcji! Bo to nasze życie i to MY ! jesteśmy jego panami ! :) całuski kochane Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko this is the end IP: *.chello.pl 06.08.09, 01:16 To już jest koniec...nie masz już nic... jesteśmy WOLNE!!! możemy iść...! Pozdrawiam wszystkie byłe, przyszłe i obecne kursantki oraz pozostałych gości tego forum. Dzięki Wam za wszystko, życzę powodzenia. pa pa pa całusów 102! słonko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inga Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 12:37 ja powiem tak że mój instruktor jest zajefajny.Mogłabym sie nawet w nim zauroczyć,bo chyba o miłości nie ma mowy za stary jak dla mnie,a czy wolny to nie wiem,nic o sobie nie mowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słonko Re: this is the end IP: *.chello.pl 07.08.09, 20:46 Gość portalu: inga napisał(a): > ja powiem tak że mój instruktor jest zajefajny.Mogłabym sie nawet w > nim zauroczyć,bo chyba o miłości nie ma mowy za stary jak dla mnie,a > czy wolny to nie wiem,nic o sobie nie mowi. Nie przeciągaj mała... nie naciągaj... koniec, koniec, koniec.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inga Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 22:08 nie ma co przeciągać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 22:37 No dziołchy, i u mnie też koniec, ale nie żaden dramat, czy wyrzeczenie, neee, nic z tych rzeczy, po prostu ostatni rozdział. Tylko że to wszystko razem było bardzo kiepskim opowiadaniem; i dopiero ja dorobiłam do tej opowieści pointę; i udało mi się zrobić z melodramatu groteskę, a nie było to wcale rzeczą prostą i łatwą.:) W ramach podsumowania, cały nasz ten pseudozwiązek z R można streścić w 1 zdaniu: "Ja napisałem rzecz o trudnej miłości, Ford zrobił z tego film na temat, że ludzie nie mają się gdzie rżnąć, co oczywiście nie jest prawdą - rżnąć można się wszędzie". A instruktorzy nie są tacy źli^^ choć są wśród nich i buraki. Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: this is the end 09.08.09, 21:51 nareszcie, najwyższy czas zacząć żyć permanentne, co? buziak;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ĘSTRUKTOR Re: this is the end IP: *.adsl.inetia.pl 10.08.09, 11:28 a ja po prostu kocham moją żonę:))) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: this is the end 10.08.09, 18:00 heh, mój instr też kocha swoją żonę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 16:53 to nie koniec to dopiero początek i want more^^ z życia:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.09, 09:51 Ach,ci Egzaminatorzy-samo życie. Odpowiedz Link Zgłoś
belcia26 Re: this is the end 18.08.09, 13:48 Z niektórymi to ja nie chcialabym jeżdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GimmeMore Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.09, 17:47 Mój też kocha swoją żonę... a raczej kochał swoją byłą żonę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.09, 10:11 Mój też kochał swoją żonę............. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 17:29 Wiem,że to głupie i bez sensu,ale muszę to napisać,minęło dwadzieścia siedem miesięcy i nie mogę zapomnieć o moim instruktorze. Wy też tak macie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paula Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 17:36 Tez tak mam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.09, 16:45 To smutne..........dla mnie,że nie mogę się wyleczyć te już nie tęskniące podajcie sposób na zapomnienie..........ja go nie mam.........nie znam.......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomnę:) powrót do Was:) IP: 80.48.145.* 09.09.09, 15:00 siemka robaczki:):):) zatęskniłam:):):) za Wami!!!!! ha ha:) sposób na pozbycie sie MARZEŃ nierealne:D:D:D marzmy sobie dalej,,,,,my kobiety tak mamy niestety:-/ męczymy się jak goooooopie....a życie ucieka...ale my i tak się męczymy:D:D:D to nasza pieta niestety:( myślimy całkiem innymi kategoriami niż Panowie....same się dobijamy,niszczymy tymi marzeniami,wspomnieniami,chwilami......nieraz nie dwa jestem zła sama na siebie że jestem tak miętka ....ale cóż moje drogie kobietki.....nasza romantyczna dusza już taka jest.....popierniczona:D:D:D choć się nie chce to i tak dziadostwo siedzi w nas:-/ech.....wyolbrzymiamy sobie każdy szczegół związany z czym co nas zachwyciło;) patrząć ze strony Panów to dla nich to jest jakiś zwykły gest....a dla nas!!!!!?????najcudowniejsza chwila......moment o którym nie można zapomniec:):):)i tęskni sie bez końca........jak goooopia:D:D:D ach te baby...czyli MY:D.....trza się ogarnąć bo nas to zniszczy psychicznie:) albo w tą albo w tą:) dla dziewczyny która chce poznać sposób.........oto on:) IDŹ DO INSTRUKTORA POWIEDZ CO Z CZYM SIE JE.....ALBO CIE ZAPRAGNIE ALBO CO PEWNIEJSZE WYŚMIEJE....ZBLUZGA....LUB ..ZACZNIE UNIKAĆ....w drugim przypadku jak Cię zbluzga stwierdzisz sama że to patafian:):):)i miłość minie na bank:D:D:Dhehe....pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wspomnę:) Re: powrót do Was:) IP: 80.48.145.* 09.09.09, 15:02 psssssss.....WRÓCĘ TU:D jeszcze ha ha...cmokaski dziubaski:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slonko dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: 89.72.27.* 20.09.09, 20:30 Ale właściwie co Was kręciło w tej relacji najbardziej????? Co sprawia że nie możecie zapomnieć??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slonko dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: 89.72.27.* 20.09.09, 20:30 Ale właściwie co Was kręciło w tej relacji najbardziej????? Co sprawia że nie możecie zapomnieć??? Odpowiedz Link Zgłoś
belcia26 Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? 20.09.09, 22:50 Nie potrafie zapomnieć poczucia humoru mojego instruktora,zawsze potrafil nas tak rozbawić ,że stres odchodził;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 17:56 o ja dluuuga historia, której podłozem jest nede wszystko to, że ja się w ogóle mocno w ludzi angażowałam. mój instruktor był ostatni;) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? 17.10.09, 21:48 heh, dobre pytanie... wiem tylko, że po roku (i wielu wydarzeniach) jest jeszcze gorzej... i nie wiem jak to możliwe! myślę, że jeszcze długo nie zapomnę:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.09, 16:09 u mnie minęło dwa i pół roku i nie dało się zapomnieć i pewnie nigdy nie zapomnę Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? 18.10.09, 16:23 gościu, a masz z nim kontakt? bo ja już nie wiem, co gorsze... pewnie też nigdy nie zapomnę (tak mi się przynajmniej teraz wydaje), ale chciałabym już normalnie funkcjonować... ehhh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perette Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.10.09, 15:11 z własnego doświadczenia wiem, że cała ta idealizacja mojego instruktora jest wynikiem nadinterpretacji jego zachowania.tak naprawde to traktował mnie dokładnie tak jak każdą inną kursantkę, tylko, że ja dopisywałam sobie do tego jakieś niestworzone historie. i piszę to do wszystkich dziewczyn, które cierpią przez jakiegoś Marka, Jarka czy innego Romka.nawet jeśli wydaje się Wam, że trzymał Waszą rękę dłużej niż powinien, nawet jeśli odwiózł was czasem do domu(nie tylko elką) czy też spędzał z wami swój wolny czas to, uwierzcie mi, nic nie znaczy.bo instruktor ma swoje życie i miliony kursantek i nawet jeśli było miło to po 30godzinach się skończyło.i jeszcze taka ostatnia rada - nie szukajcie kontaktu z nim na siłę (ja pare razy próbowałam i teraz boli jeszcze bardziej,bo wiem, że ma mnie kompletnie gdzieś i to wszystko co robił to była jakaś dziwna gra).pozdrawiam wszystkie nieszczęśliwie zauroczone(sama wciąż do nich należę)i mam nadzieję, że kiedyś uda nam się zapomnieć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 16:50 boooże kochany ten wątek jeszcze żyje??? :D myślałam, że już zarchiwizowali :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eks qrsantka Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.03.10, 12:15 :D Żaden wątek nie cieszył się na tym forum takim powodzeniem. Świadczy to chyba tylko o tym, że my kobiety nie jesteśmy do końca normalne..:P btw ja zdałam prawko pół roku temu, a instruktor dalej siedzi mi w głowie:/ Też nie umiem wyjaśnić tego fenomenu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siena Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: 109.243.9.* 21.03.10, 11:02 Widać że masz sporo miejsca w głowie,jak siedzi ci w głowie facet ,którego sobie wyidealizowałaś.Dziewczyno wróć na ziemię,zapomnij o pajacu on juz dawno zajmuje się inną.Zresztą oni zawsze działają na kilku frontach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.10, 14:44 Nie jest łatwo zejść na ziemię mi od trzech lat siedzi facet w głowie nie jest łatwo zapomnieć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eks qrsantka Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.10, 17:16 To do mnie było? Skąd ta agresja? Moja sprawa, kto mi w głowie siedzi, a frazę, że chyba mam tam dużo miejsca mogłaś sobie darować. I dziwne, że nazywasz pajacem kogoś kogo nawet nie znasz. >Zresztą oni zawsze działają na kilku frontach. No proszę jaka znawczyni. Z autopsji to wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.10, 11:50 No proszę jaka znawczyni. Z autopsji to wiesz? Ja, jako kilkuletni eks-pracownik osk, mogę Ci to zagwarantować ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eks qrsantka Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.03.10, 12:31 Wiem, że generalnie tak jest. Ale nie generalizujmy; jestem przeciwna uogólnieniom. Nie będę się tu rozpisywać, że mój (ex)instruktor jest inny bo to nie ma sensu, ale w moim odczuciu to z niego porządny facet był. (żadnych podrywów z jego strony nie było;)) Po prostu nie bardzo rozumiem intencje sieny, która odkopuje ten wątek tylko po to, żeby mi "pojechać po bandzie" i uświadomić, że "mój" instruktor zajmuje się już inną. No matko bosko częstochosko... jakbym nie wiedziała, że z tej mąki chleba nie będzie. Ja się cichutko, platonicznie podkochuje, nikomu krzywdy nie robie, a ktoś mnie tu w dziwny sposób atakuje i całkiem porządnego faceta od pajaców wyzywa. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamamamarty Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 22.10.09, 01:01 permanentne_7_niebo napisała: > Gość: Kingston 29.06.09, 11:13 Odpowiedz > Jakos dalej nie rozumiem w czym masz problem. Spotyka sie dwojka > doroslych ludzi i za obopojna zgoda idzie ze soba do lozka. Gdzie tu > powod do wstydu dla kogokolwiek, o calym narodzie juz nie > wspominajac? > > Krótko zwięźle i na temat dla wszystkich krytykantów. Siódemka, Ty jeszcze nie jesteś mężatka, więc nie wszystkie powody do wstydu rozumiesz ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
eliiii Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 22.10.09, 09:15 aniamamamarty napisała: > Siódemka, Ty jeszcze nie jesteś mężatka, więc nie wszystkie powody > do wstydu rozumiesz ;)) Ja też nie jestem mężatką... i żony też nie mam, w przeciwieństwie do niego. To on powinien o tym pamiętać, jego sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
feniks_fen Re: Ach ci instruktorzy....:) 27.09.09, 23:20 Gdzie zdawaliście? Ja Tychy i pomyślcie sobie że na egzaminie pojechalem (jako ostatnia osoba) z instruktorem do ośrodka egzam. katowice i koles gdzies poszedl. wrocil za godzine i kazal wracac do tychów ale na jordana i tam znowu musialem czekac na kolesia... nie bylo zadnych kamer itd. i ogolnie malo ludzi wtedy zdawalo.. no ale udalo sie zdac na jana kosztem 2 godzin spedzonych w aucie.... feniks rulezz :) Odpowiedz Link Zgłoś