Dodaj do ulubionych

Ach ci instruktorzy....:)

    • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 15:04
      a u mnie minął dokładnie rok odkąd zaczęłam z nim jeździc. wspominam teraz
      wszystko z jeszcze większym sentymentem i czasami jak się tak zamyslę to łzy
      napływaja do oczu na wspomnienie tamtych chwil i tego wyczekiwania na kolejne
      jazdy. teraz jak sobie czytam te posty co po niektórych to troche się śmieje, bo
      jak to mozliwe, że wszystkie(prawie) zakochały się w swoim instruktorze. i te
      uczucia i spotkania sa tak podobne i te podrywy ze strony instruktorów sa takie
      identyczne, ten sposób działania i bajery. wszystko się powtarza, a jednak każda
      z nas traktuje to tak, jakby to ona wiedziała najlepiej co i jak czuje.ze mną
      tez tak było, jest... nie wiem.wiem tylko, że żaden facet nie działał tak na
      mnie jak on...i działa:(
      • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:44
        a co tak zacichli?? mnie się coś zebrało na wspomnienia i chciałam z kims
        powspominac... ale chetnych brak:(
        • Gość: agusss Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.kolornet.pl 14.08.08, 13:55
          skonczylam jazdy z moim instruktorem, jest mi strasznie smutno, az nawet same
          lzy cisna mi sie do oczu!! Robiac cos w kuchni wszystko lecialo mi z rak...ja
          zbyt wrazliwa jestem na takie rzeczy!! Bylo bardzo, bardzo milo, komplementy
          instruktora, ta luzna atmosfera, zarty, rozmowy, to minelo bezpowrotnie!! :(:(
          musze sie teraz jakos "poskladac" :(:( on oczywiscie mowil, zebym go odwiedzala,
          pisala smski, jakies luzne spotkanko tez, ale jejciuuu jak mi przykro!!! :(
          trzymajcie sie wszystkie teskniace...!
          • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 14:52
            oj i mnie sie tęskni...:( normalnie nie było jeszcze faceta przy którym czułabym
            sie tak jak przy nim. oj fajnie było:)))
            • permanentne_7_niebo Ech... 14.08.08, 14:58
              za nimi wszystkimi tęsknię...
              • Gość: maricia Re: Ech... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 15:08
                gdyby tak jeszcze raz usiąśc obok niego, nie w samochodzie. tak ... przy
                kawce...gdyby jeszcze chodź raz łasił sie do mnie, gdyby tak jeszcze raz pogadac
                i powygłupiac się, gdyby tak jeszcze raz mnie pocałował...
        • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 22.08.08, 19:44
          Witajcie ...o matko jak mnie tu dlugo nie bylo, ale juz jestem....na
          chwilke:) i najlepsze ze mi wcale nie przeszlo, zebyscie sobie nie
          myslaly ze narobilam szumu i i skonczyla sie milostka:) tak naprawde
          adal czasem plakac mi sie chce i normalnie z reka na sercu nie ma
          dnia kiedy bym o nim nie myslalam, ale jakos sie trzymam wiadomo nie
          jest to takie wyraziste jak kiedys ale jest! wiem ze moj instruktot(
          moj hehe) nie pracuje juz w osrodku w ktorym to wszytko sie zaczelo,
          i kontakt sie urwal zmienilam numer ale korci mnie aby nawiazac
          kontakt
          • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.08.08, 12:23
            Mi chyba za bardzo dosrał, żebym mogła myśleć o nim tak, jak kiedyś.
            Ale kumplem jest w porządku. Trochę z niego rozkaprzyszony dzieciak,
            trochę egoista, trochę wyrachowany - normalny facet. Ale jest
            ciepły, serdeczny, można na niego liczyć. Jak się oddzieli
            autokreację od tego, co naprawdę sobą reprezentuje, to wartościowy
            chłopak, rozgarnięty, inteligentny, błyskotliwy, na pozionie (!!!) -
            rzadkość. Ciepło go wspominam i będę myśleć o nim dobrze.
            • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:18
              ło matko jak mi źle. muszę się wypłakać, bo nie moge juz. nadeszła właśnie ta
              chwila (o jak czesto ta chwila nadchodzi) że już niczego nie wiem tylko oprócz
              tego, że jego chcę. juz prawie od roku nie mam z nim kontaktu, poza wzrokowym!!!
              o matko kontakt wzrokowy!!! czuję sie jak w podstawówce, szaleje z radości z
              kontaktu wzrokowego. ale on jest tak we mnie wpatrzony jak mnie widzi, że mam
              ochote tylko trzepnąc go po łbie i zapytać czemu nie chce do mnie zadzownić.
              pewnie by chciał, ale po tym co zaszło i jak go skrzyczałam i po całej tej
              krępującej sytuacji, która miała miejsce kilka miesiecy temu nie ma odwagi nic
              zrobic. widze to w jego oczach. chciałby, ale czeka jakby na moje pozwolenie, a
              ja nie mogę nic zrobic. dosłownie nic. jakie to wszystko posrane. to jest mój
              problem juz od roku i nie moge sie z tego wyleczyć.nie pomaga zajmowanie sie
              innymi sprawami, rozwój zawodowy, nic...tylko on sie liczy. on zajmuje co
              najmniej 80% każdej minuty mojego zycia.tak często o nim mysle.
              • Gość: anka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:21
                Może terapia u psychologa albo psychiatry ?
                • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:31
                  dzieki za rade:) jestem raczej typem, który wiele nie lubi mówic o swoich
                  problemach innym ludziom prosto w oczy. co innego na necie...
                  • Gość: anka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:53
                    Zadręczasz się. Może spróbuj poznać kogoś innego ? Idź na imprezę i przestań
                    myśleć o nim. Ja sama miałam taki etap,że ciągle myślałam o swoim
                    instruktorze,ale powiedziałam sobie ,że i tak nie będziemy razem. On wszystkim
                    kursantkom mówi takie miłe słówka,ale najgorsze było gdy złapał kierownicę i
                    moją dłoń miał taką gorącą hmmmm... Zapomnij o nim. :) Nie warto marnować życia
                    dla facetów. Ja mam trochę trudniej, bo jednak od czasu do czasu w czasie jazd
                    wraca to uczucie, a może jednak ... Jeszcze tylko 15 godzin
                    • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:08
                      jejku jak ja Ci zazdroszczę!!! tez bym chciała jeszcze pojeździć:)) ale to już
                      dawno za mna.a z innym facetem...hmmm, przechodziłam to. nie pomaga.tez wiem, że
                      z nim nie będe. tłumacze to sobie ciagle i czasami nawet jakby już rozumiem:)
                      ale jak przyjdzie czasem ta tęsknota to nic już jej nie zabije. a to jak on
                      traktuje inne kursantki to ja dobrze wiem:) on nie nalezy jednak do typu macho
                      przystojniaczek. jest naprawde inny i wiem, że nie ma powodzenia wśród kobiet,
                      chociaz na jego urok osobisty czasem sie złapia takie naiwniaczki jak ja:P
                      • Gość: wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:19
                        Oj,dziewczyny,Wy tęsknicie za instruktorami,ja niestety bardzo
                        tęsknię za EGZAMINATOREM.Taki z niego przystojniak,ale
                        cóż,zajęty,mogę sobie tylko na niego popatrzeć,ale po co on na mnie
                        patrzy,jak czasami jestem pod WORDEM,to się gapi.Po co to
                        robi,przecież on ma żonę.Też od roku nie mogę o nim zapomnieć ,to
                        koszmar,z którym nie umiem sobie dać rady ,czuję się jak
                        nastolatka,a jestem starą "babą",chyba niezłą "starą",bo inaczej by
                        pewnie ten ślicznoszek nie zwrócił na mnie uwagi.Najgorsze jest
                        to,że będę niedługo zdawać w tym Wordzie jeszcze jeden
                        egzamin,boże,jak ja to przeżyję,napewno GO spotkam.
                        • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:38
                          a to ci dopiero:)) egzaminatora to na pewno dobrze nie zdazyłas poznac a tu
                          widzisz. a to że ona ma żonę to nie znaczy, że nie może mu sie spodobac inna.
                          mój instruktor tez ma żonę!!! o zgrozo!!! nigdy bym siebie nie podejrzewała, że
                          zakocham się w żonatym! ale cóż. miłośc jest slepa i juz.
                          • Gość: wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:50
                            W moim WORDZIE plac manewrowy jest tak usytuowany,że kursanci mogą
                            patrzeć na odbywające się egzaminy na placu,ja gdy miałam przerwy w
                            jazdach ,to instruktor zostawiał mnie w Wordzie i tam czekałam na
                            kolejkę jazdy no i tak "wypatrzyliśmy się "z egzaminatorem .Zakochać
                            się w żonatym niczego dobrego nie zapowiada,ale jak się odkochać?Jak
                            teraz trafię na tego egzaminatora na egzaminie,to chyba niczego nie
                            będę potrafiła wykonać,a jak się zachować,nie wiem,zawsze byłm
                            odważna,a teraz nie wiem,co zrobię.
                            • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:55
                              a słuchaj, ja tez sie zachowuje jak nastolatka, chociaz mam więcej latek:)
                              normalnie jak mojego widze to tak się zawstydze ze czasem to spuszcze tylko
                              głowe w dół i juz. to własnie jest argument, żeby z tym skonczyc i nie myślec -
                              z żonatym to nic więcej sie nie da jak tylko głupi romans, który skrzywdzi wiele
                              osób.
                              a Tobie powodzenia na egzaminie:P z drugiej strony jakbys na niego trafiła to
                              pewnie by Cie nie oblał;)
                              • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 11:01
                                Obym na Niego nie trafiła,bo czuję ,że jak będę miała u Niego
                                zdawać,to nie wykonam nic(tak na marginesie,to prawko kat b już mam
                                zdaję inną kat i niestety mogę na tego faceta trafić).
                                • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 11:08
                                  dreszczyk emocji jest, nie? ja np bardzo lubiłam te chwile przed. przed jazda
                                  czy innym spotakniem. to było takie super uczucie oczekiwania, podniecenie itp.,
                                  nic tego nie przebije, oprócz faktycznego spotkania z nim:)
                                  • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 13:36
                                    Romans z żonatym-to dobrze nie brzmi,ale pozostały by
                                    wspomnienia,których nikt nikomu nie odbierze.
                                    • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:05
                                      wiesz... ja czasem nawet sobie mysle własnie tak, ze gdyby miec chociaz romans.
                                      te kilka, kilkanascie niezapomnianych chwil... łoj, ale fajnie by było... ale
                                      jak zaczne mysleć co potem to wracam na ziemie:(( niestety, bo człowiek czasem
                                      chce przezyć coś zakazanego.
                                      • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:24
                                        Jestem za tym,żeby marzenia realizować.
                                        • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:33
                                          no dobra, a co jeżeli Ty będziesz miała taka mozliwośc z tym egzaminatorem?
                                          wejdziesz w to? młoda ma ta żonę? i on w ogóle młody?
                                          • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:48
                                            Nie wiem,w jakim wieku jest żona,On ma 29 lat-oby nie czytał,a nóż
                                            skojarzy,że o nim piszę.Pewnie,że wejdę w to-życie jest zbyt
                                            krótki,żeby się zastanawiać,czy to zrobić ,czy nie.ŻONY NIE
                                            CZYTAJCIE!!!
                                            • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:51
                                              diablica z Ciebie:D ja miałam mozliwośc wejśc, byłam bardzo blisko, może nawet
                                              za blisko. ale chyba sumienie mnie ruszyło i później jak juz zrezygnowałam to
                                              zachciało mi sie go tak bardzo, że do tej pory lecze się z niego...:( a co by
                                              było gdybym miała ten romans... uuuu... leczyłabym się pół zycia chyba,bo
                                              przeciez w końcu kiedys by sie skonczyl
                                              • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:17
                                                Wytrzymałam rok bez niego ,wytrzymam i drugi aż w końcu Go
                                                upoluję.Jestem zdrowo stuknięta,ale lepiej cierpieć wiedząc,że nie
                                                mam już żadnej szansy niż nie spróbować i myśleć ciągle o Nim
                                                • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:24
                                                  myslę dokładnie tak jak Ty. ale jednak robie troche inaczej. moja sytuacja jest
                                                  jednak trochę skomplikowana i ja nie mogę zrobic zadnego kroku poza subtelnymi
                                                  zachetami do kontaktu:) ale to takie zabawy raczej. zobaczymy czy kiedys się
                                                  skusi. jak cos zadziała to dam znac:)
                                                  • xadam30 Re: Ach ci instruktorzy....:) 25.08.08, 15:33
                                                    Zastanówcie się co robicie. Postawcie się na miejscu tych żon. Nie stać Was na
                                                    kawalerów?
                                                  • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:45
                                                    Wszyscy przystojni kawalerowie są już zajęci ,niech każdy w życiu
                                                    robi to, co chce.Nie jestem święta i mi to nie przeszkadza i nie
                                                    zamierzam się zmieniać.Świętych ludzi w tym kraju jest MAŁO!!!
                                                  • xadam30 Re: Ach ci instruktorzy....:) 25.08.08, 15:48
                                                    Pamiętaj: nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu.
                                                  • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 16:13
                                                    Umówię się z Nim na randkę dopiero wówczas,jak będzie stanu wolnego.
                                                  • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 16:17
                                                    Jeżeli jesteś uczciwym facetem,doceniam to,ale pamiętaj,że nie każdy
                                                    facet taki jest.Po diabła ten facet się na mnie ciągle
                                                    gapi.Kursantka zalicza u Niego polac manewrowy,przy wykonywaniu
                                                    łuku,podczas jazdy do tyłu przejechała kołem przez linię,a on nawet
                                                    tego nie zauważył,bo się gapił na mnie zrobiła górkę i pojechali do
                                                    miasta.Taka dziewczyna nie powinna wyjechać z placu.
                                                  • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.08, 18:50
                                                    a co do egzaminatora to hmmm moj tez chcial mnie w ten sposob
                                                    przepchnac ale jak juz wszyscy zobaczyli jak pachlek leci to tylko w
                                                    aucie zaczal mowic ze chcial zebym zdala ale tego nie szlo nie
                                                    zauwazyc hehe, takze wydaje mi sie ze egzaminatorzy to juz tacy sa
                                                    albo z natury sa optymistycznie nastawieni i probuja pomoc, albo
                                                    poprostu ladniejszym laskom przymykaja oko, mialam tak dwa razy
                                                    (mlodzi panowie) niektorzy twierdza ze uroda w zyciu sie przydaje;)
                                                    wiadomo egzaminator nie zakocha sie ale zawsze jest szansa ze tak
                                                    poprostu zdajemy egzaminy choc wcale na to nie zaslugujemy:)
                                                  • kokoseasy Wiola 25.08.08, 19:57

                                                    Wiola, miałaś chociaż okazję rozmawiać z tym egzaminatorem, czy
                                                    tylko od samego patrzenia się zakochałaś?
                                                  • Gość: Wiola Re: Wiola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 20:05
                                                    Od samego patrzenia się nie zakochałam i nic więcej nie napiszę,nie
                                                    lubię,jak ludzie wpieprzają się w nie swoje sprawy.
                                                  • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.08, 18:41
                                                    xadam30 napisał:

                                                    > Pamiętaj: nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu.

                                                    Swieta racja, adamie:) ja postapilam zgodnie z twoim rozsadnym
                                                    przykazaniem, niepowiem nie jestem szczesliwa z tego pwodu ale nie
                                                    potrafilam odebrac szczescia komus. w kazdym badz razie do tej pory
                                                    cierpie lecz nie zaluje, tak musialo byc.choc czasami mam takie
                                                    mysli, ze moglam walczyc o swoje szczescie ale to tylko mysli...i
                                                    nic juz tego nie zmieni:(
                                                  • Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 22:16
                                                    To był joke? To:

                                                    > Wszyscy przystojni kawalerowie są już zajęci ,niech każdy w życiu
                                                    > robi to, co chce.Nie jestem święta i mi to nie przeszkadza i nie
                                                    > zamierzam się zmieniać.Świętych ludzi w tym kraju jest MAŁO!!!

                                                    Zaznaczam, że mój facet był wolny.
                                                    Jeśli to nie był żart: życzę Ci z całego serca, żeby Twój mąż Cię
                                                    zdradzał, i żeby zostało z ciebie stare, zgorzkniałe, niewyżyte
                                                    próchno. Odrobinę empatii.

                                                    Choć z drugiej strony... jak szanować takiego frajera, który zdradza
                                                    żonę? Jakbym takiego "upolowała", automaycznie zaczęłabym się nim
                                                    brzydzić. Fraker.
                                            • Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:54
                                              Gość portalu: Wiola napisał(a):

                                              > Nie wiem,w jakim wieku jest żona,On ma 29 lat-oby nie czytał,a nóż
                                              > skojarzy,że o nim piszę.Pewnie,że wejdę w to-życie jest zbyt
                                              > krótki,żeby się zastanawiać,czy to zrobić ,czy nie.ŻONY NIE
                                              > CZYTAJCIE!!!

                                              Z takiego samwgo założenia wyszłam. Idiotyzm. A potem MÓJ FACET
                                              przyszedł do mnie do pracy ze swoją kursantą 13 godzina kursu
                                              ślimacząc się z nią, a że ona była moją klientką nie mogłam nikomu
                                              wpie..ć. A to jest _wierzchołek_góry_lodowej_tych_akcji_.
                                              Myśllicie, że to fajnie? Nie myślicie tak, nie?
                                              • Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 22:11
                                                Zresztą może to potwierdzić no_comments z tego forum, bo zadzwoniłam
                                                do niej wtedy zaryczana i waliłam tekstami z typowego
                                                melodramatu: "No Comments, jaka ja byłam głupia!" :D
                                                Potem nigdy słowem nie wspomniałam mu o tej akcji, nigdy się też nie
                                                pdegrałam, mimo, że miałam okazję, za pomocą instruktora, czy
                                                kursanta. Teraz zresztą też mam możliwość i to by go najbardziej
                                                ubodło, ale też nie czuję potrzeby robienia mu przykrości i...
                                                zniżania się do tego poziomu. Nie jesteśmy w liceum.

                                                Reasumując: jaką macie pewność, że ten cudowny facet nie okaże się
                                                jeszcze jednym ..ym frajerem? Ja też byłam pewna, że mo boski
                                                instruktor... ta, jasne;)
                                      • Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:50
                                        Dziewczyny, błagam, dajcie sobie spokój, bo się naprawdę ładnie
                                        przejedziecie. Ja już nie chcę wyciągać tego wszystkiego na forum.
                                        Ale nie warto. Zostaje niesmak.
                          • najlepszy.jozek Re: Ach te laski naiwne 28.08.08, 14:05
                            he, he:)))))))))
                            • Gość: maricia Re: Ach te laski naiwne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 14:57
                              hmm, czy naiwne?
                              a Ty tez mówisz kobietom że chciałbys być z nimi, podrywasz i mówisz miłe
                              rzeczy, a tak naprawdę myslisz inaczej i się po prostu bawisz? dla mnie to nie
                              jest naiwnośc tylko chamskie cechy u faceta. więc może najpierw zastanów się czy
                              warto oceniać relacje, w których nie masz żadnego udziału.
                            • Gość: Wiola Re: Ach te laski naiwne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 15:00
                              a żebyś Ty wiedział,jak bardzo naiwni są faceci,tylko żaden się do
                              tego głośno nie przyzna.
                              • Gość: maricia Re: Ach te laski naiwne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 15:10
                                haha:DDD dobrze powiedziane. ja ze swoim instruktorem stwierdzilismy, że już nie
                                wiemy kto kogo bajeruje:) czy ja jego czy on mnie.
                                • Gość: maniamania Re: Ach te laski naiwne IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.08, 19:20
                                  wydaje mi sie ze nikt nie powinien dyskutowac o tym czy to milosc
                                  czy zauroczenie jak to tu bywa, bo to niczego nie zmieni, niestety
                                  latwo sbie tak dyskutowac obok...a jak jest naprawde i jak to boli
                                  to wiemy same, tak jak np podbno gustach sie nie dyskutuje:D.ja juz
                                  nigdy nie wpakuje sie w taka znajomosc, poprostu jak slysze jestem
                                  instruktorem...to dla mnie inaczej jestem zonatym frajerem i chce
                                  sie zabawic:)tak mi sie zakodowalo jakos hehe.ale wiem jedno hmmm
                                  tak naprawde co jednak jest bardziej uciazliwe: bylo...NIE
                                  minelo...jednak.niestety.fuck:-/
                                  • Gość: maricia q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 20:00
                                    zamiast zając się swoimi sprawami i swoim życiem to ja siedzę i płaczę. nie widziałam go już kilka dni i szaleje jak nie wiem co. zamiat wziąć się w garsć to pozwalam mu zawładnąć całym moim życiem...strasznie się to ostatnio nasiliło.
                                    • Gość: Wiola Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 20:52
                                      Wiesz co,a gdyby tak pracować w tej samej branży,co on, to chyba
                                      dobry pomysł.
                                      • Gość: maricia Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 21:39
                                        że niby ja instuktorka:) kiedyś pomyślałam o tym nawet:D ale moja kariera zmierza już w innym kierunku i zamiast się własnie skupić na niej, kiedy mogę coś osiągnąc to ja nie mogę się na niczym innym skupić tylko na nim. zawaliłam trochę przez to moich spraw, bo niekóre mogły się całkiem inaczej potoczyć, gdybym wzięła się za robote. no, ale człowiek zakochany to bezmózgowie chyba. co innego chyba gdyby to uczucie było przez niego pielęgnowane, wtedy może już byłabym spokojniejsza i zajęłabym sie sobą.ale narazie... no nic, staram się wziąć życie w swoje ręce i na tym pozostać musi.
                                      • Gość: maricia Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 21:40
                                        a Ty Wiola ile razy średnio go widujesz?
                                        • Gość: wiola Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.08, 18:28
                                          Ja widuję Go kilka razy w miesiącu ,czasami mam już dość
                                          wszystkiego,najchętniej wyjechała bym gdzieś daleko może to by
                                          pomogło .
                                          • Gość: maricia Re: q... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.08, 20:06
                                            ja tez o tym myślałam, ale tak naprawde to pewnie bym cholernie tęskniła i nie chciałabym być długo w miejscu gdzie go nie ma.chociaż paradoksalnie przy mnie tez go nie ma i jakoś to musze przetrawic. najśmieszniejsze jest to, że pewnie gdybym go lepiej poznała i byśmy mieli ten romans to pewnie ja bym go skończyła. może nawet szybciej niż by się zaczął. takie mam przeczucie, ale dopóki nie zasmakuje tego to będę się zadręczac całe wieki. nie wiem naprawde jak się z tego wyleczyć.
                                      • permanentne_7_niebo kv vk;op;h 29.08.08, 22:35
                                        PATRZEĆ NIE MOGĘ NO PO PRODSTU ZXAJEBISTY POMYSŁ OPOWIEDZIEŹĆ CI
                                        TROCHĘ O TYM??
                                        POWODZENIA
                              • permanentne_7_niebo Re: Ach te laski naiwne 29.08.08, 22:17
                                a żebyś Ty wiedział,jak bardzo naiwni są faceci,tylko żaden się do
                                tego głośno nie przyzna.

                                buahahaha, bo frajernia na to nie wpada :D ja naiwny? skądże
                                ja przynajmniej robię ich w h.ja tak, że oni nawet się nie
                                orientują, frajerzy, z Moim zresztą nac czele, wpadają na to
                                znacznie później - i to jest piękne:)
                          • Gość: wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.11, 08:25
                            Maricia,zaglądasz tu czasami?
                            Odezwij się!!!
                        • Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:39
                          Nie warto marnować życia
                          dla facetów.

                          święte słowa:)

                          Przestańcie się zadręczać. Zakochanie to jak grypa. Tylko trwa
                          trochę dłużej, ale góra 4 lata (!). A żeby kogoś pokochać, trzeba z
                          nim przebywać i mieć się czym karmić;)

                          Jak zaczynałam jazdy, pracowałam w środowisku ludzi, dla których
                          określenie "prosty, jak budowa cepa" to mało powiedziane - margines
                          społeczny, prymitywizm, etc. Na tym tle mój instruktor... jezuuu, ja
                          kogoś takiego szukałam, jak cholernie rzadko zdarza się facet na
                          poziomie, inteligentny, błyskotliwy, z którym można porozmawiać o
                          wszystkim, pełen humoru, radości życia, jezu, ten jego optymizm,
                          cięty dowcip, te nasze gadki w eLce, poezja. Facet moich marzeń, nie
                          ważne, że przeczytał w życiu tylko Psa, który jeźdzl koleją... nie,
                          tutaj to poważnie było bez znaczenia, mój instruktor i bez tego był
                          na poziomie. Ba, nie dość, że inteligentny, kontaktowy, przemiły,
                          ciepły... to jeszcze zabójczo przystojny (o tym, jak bardzo
                          patrzyłam na niego właśnie "przez pryzmat" tej otoczki, przekonałam
                          się dopiero, kiedy to wszystko oklapło).
                          Poznałam go bliżej. Nie ma co wyciągać tego wszystkiego, było -
                          minęło. Facet odbiegał daleko od ideału. I naprawdę żałuję, że nie
                          pozostał tym cudownym Panem Instruktorem, tym kochanym facetem,
                          najlepszym kumplem i że nie mogę teraz siedzieć i beczeć w poduszkę,
                          że straciłam faceta swojego życia. Na prawdę żałuję.
                          • Gość: permanentne_7_nieb Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:47
                            Jak się z kimś śmiga 30 godzin, 60, 80, jak w moim wypadku, facet
                            może wydawać się świetny. Ale jeśli poznaje się to wszystko od
                            kuchni, przestaje być różowo. Okazuje się, że taki facet jest na
                            przykład troszkę przygłupim karierowiczem kopiącym dołki pod innymi,
                            wchodzącym w tyłek przełożonym kosztem innych ludzi, niewyżytym
                            frajerem, który swoje problemy z pożyciem małżeńskim i kompleksy
                            rekompensuje na młodych i kompletnie nie znających życia
                            dziewczynach, którym może imponować.
                            Broń Boże nie mówię w tej chwili o Moim Instruktorze - akurat na
                            tego typu przypadki mieliśmy to samo zdanie. Ale tak jest.
                            • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 06:53
                              Podajcie przepis,jak skutecznie wybić sobie tego faceta z
                              głowy.Wiem,że taki związek do niczego dobrego nie
                              doprowadzi,pozostanie smutek i żal,ale od czternastu miesięcy nie
                              mogę dojść do siebie.Ale bardzo głupia jestem.A najgorsze jest to,że
                              niedługo idę na ten pieprzony egzamin i znowu facio gdzieś mi
                              mignie.Osiemnastolatką nie jestem,powinnam być mądrzejsza,ale to nie
                              jest takie proste.
                              • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 09:28
                                powiem tak: mój zdrowy rozsadek doprowadził mnie do takiego stanu emocjonalnego,
                                ze byle spojrzenie wywołuje u mnie stan przedzawałowy niemalże. z jednej strony
                                ciesze sie, że nie doprowadziłam do niczego między nami, nie pozwoliłam mu na
                                nic własciwie. teraz żałuję tego okropnie, ale wiem, że i ten żal przejdzie. po
                                roku moje uczucia do niego urosły do niewyobrażalnych rozmiarów. ale mimo tego
                                wszystkiego ciesze się, że zmusiłam sie do posłuchania rozsądku. rozsądek i
                                sumienie to jednak najlepszy doradca. teraz cierpie okropnie i w chwilach
                                słabości mysle sobie jak fajnie by było mieć z nim romans i w chwilach słabości
                                pewnie bym do tego doprowadziła. gdyby się do mnie teraz odezwał to już nie
                                miałabym tyle sił, żeby mu odmówic, więc tłumacze sobie, że tak ma być i nie
                                jest nam pisanie być razem. tylko ten ból w sercu jeszcze taki kłujący i
                                rozrywajacy wszystkie wnetrzności. dlatego nie będe oceniac uczuć i związków
                                innych ludzi, nawet jeżeli sa żonaci itd. uczuc nie da się wytłumaczyć, a skoro
                                tak tzn. że sa szczere, a jeżeli sa szczere to nikt nie ma prawa ich oceniać z
                                boku. nie wiem czy to co napisałam jest zrozumiałe. gdzies tu przeczytałam, że
                                zakochanie trwa najwyzej 4 lata. 3 lat jeszcze nie wytrzymam:(
                                • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 09:46
                                  czasami mam taka wielka ochotę napisac cos do niego. czasem juz napisze tego
                                  smsa, ale nie wysyłam. wiem, że wyszłabym na idiotke odzywając się do niego
                                  pierwsza, dlatego się powstrzymuję, bo mój zdrowy rozsądek mi tak karze. ale
                                  boję sie, że kiedys w końcu, jak będe w tym dołku to już nie będe miała tyle
                                  sił, żeby się powstrzymac;(
                                  • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 09:57
                                    A co ja mam zrobić,jak pójdę na egzamin i trafię na niego?Przecież
                                    ja logicznie nie będę umiała myśleć.Egzamin będę miała nie zdany-to
                                    pewne.A jaki wstyd.Chyba zrobię sobie przerwę,odczekam z pół
                                    roku,może mi przejdzie.
                                    • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 10:13
                                      moze i by Ci przeszło gdybys go nie widywała. ale poł roku? skoro już tyle czasu
                                      Cię to trzyma, no nie wiem, nie wiem czy te pół roku wystarczy. ja jak swojego
                                      nie widze długo (czyli srednio tydzień:) to lepiej się z tym czuje i potrafie
                                      normalnie funkcjonowac, ale jak już go zobacze to potem cały tydzien mam
                                      przerabny. myslę, że powinnas iśc na ten egzamin i zdac go:) a potem juz nie
                                      będziesz musiała sie fatygowac do Wordu i ogladac go. ale z drugiej strony wiem
                                      jakie to musi byc ekscytujace, te spojrzenia niesmiałe itd.:) początki sa
                                      najfajniesze:)
                                      • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 10:34
                                        Jak robiłam kat b ,to mój instruktor mnie pyta Ty to chyba tego
                                        faceta znasz ,jak czasami ja w elce ,on jechał z egzaminem to się
                                        patrzył i uśmiechał.Głupio to wyglądało i podejrzanie.Może,gdybym
                                        odczekała kilka miesięcy,to oboje inaczej na siebie spojrzymy.Ja
                                        wrócę na ziemię,on przestanie zwracać na mnie uwagą i czar pryśnie.
                                        • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 10:37
                                          po takim długim niewidzeniu się może byc albo jeszcze gorzej, tzn. tęsknota
                                          wexmie góre i wtedy on prawie że rzuci sie na Ciebie, no albo własnie emocje
                                          opadna i on przez ten czas zajmie sie inną. ale ja sądze ze to będzie to
                                          pierwsze:) najczęściej spotykane:)
                                          • Gość: 7 Do was nic nie trafi. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.08, 12:04
                                            A dobre rady o kant stołu potłuc. Przejdzie. Nie ma złotego środka. Musicie to
                                            przetrawić. Wydać w cholerę kasy na egzaminy/jazdy. W końcu do was dotrze.
                                            • Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: 83.28.93.* 26.08.08, 12:12
                                              do mnie dociera i dociera, ale jeszcze chyba długa droga zanim dotrze do celu:))
                                              egzamin zdany juz mam dawno. zgadzam się z Toba, że żadne rady tu nie sa dobre.
                                              tu chodzi po prostu o to, zeby sie wyzalic i pogadac o tym trochę. znaleźć
                                              kogoś, kto tak samo czuje. kiedys przejdze na pewno, ale zanim to nastapi.... oj
                                              to duzo jeszcze chyba się wydarzy
                                            • Gość: Wiola Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 12:40
                                              Kasy to faktycznie na egzaminy i jazdy poszło sporo,zwłaszcza,jak
                                              ktoś robi czwartą kategorię.A dobre rady łatwo jest
                                              wysłuchać,gorzej z zastosowaniem ich w życiu codziennym.
                                              • Gość: Doverowa Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 23:57
                                                To o czym większosc z was pisze, to zauroczenie. Miłośc to jest cos
                                                głębokiego, niepowtarzalnego. Jak można POKOCHAC człowieka, z którym
                                                przebywasz 30 h. Rozumiem zauroczenie, ale miłosc...?
                                                • Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 09:23
                                                  ja myslę, że jeszcze trzeba odróznic miłośc od zakochania. przeciez tu chodzi
                                                  tylko o zakochanie... to takie głębsze zauroczenie, szczeniackie niemalże.
                                                  jasne, że nie poznałam człowieka na tyle, żeby powiedzieć, że go kocham. wiem,
                                                  że nie kocham, ale moje uczucie zauroczenia jest tak silne, że nie umiałabym
                                                  tego inaczej nazwac jak zakochanie.
                                                  • Gość: Wiola Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 12:30
                                                    Zauroczenie-nazwijmy to i tak ,ale dlaczego to tak długo trwa,nie
                                                    mogło by np.po tygodniu przejść.Przecież z tym nie da się normalnie
                                                    żyć!!!
                                                  • Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: 83.28.117.* 27.08.08, 12:36
                                                    własnie!!!!!! ja się czuję jak jakaś osiemnastka szczeniacko zakochana. mysli
                                                    krążą wokół niego, uśmiechy i spojrzenia i co to ma byc? otóż to jest
                                                    rzeczywistośc. facet bardzo lubi popatrzec, ale czasami na tym poprzestaje.
                                                    wkurzaja mnie tacy, którym nie chce się walczyc o kobiete.
                                                  • Gość: Doverowa Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 12:46
                                                    Ale dla nich to jest tylko głupia gra. Teraz jesteś Ty, a przyjdą
                                                    następne kursantki i będą wtedy one. Ja was dziewczyny rozumiem...
                                                    Naprawdę... Ale trzymajcie się!! I nie dajcie się im!!
                                                  • permanentne_7_niebo Re: Do was nic nie trafi. 27.08.08, 19:32
                                                    Gość portalu: Doverowa napisał(a):

                                                    > Ale dla nich to jest tylko głupia gra. Teraz jesteś Ty, a przyjdą
                                                    > następne kursantki i będą wtedy one.

                                                    Święte słowa.
                                                  • aniamamamarty Re: Do was nic nie trafi. 31.08.08, 14:20
                                                    permanentne_7_niebo napisała:

                                                    > Gość portalu: Doverowa napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Ale dla nich to jest tylko głupia gra. Teraz jesteś Ty, a
                                                    przyjdą
                                                    > > następne kursantki i będą wtedy one.
                                                    >
                                                    > Święte słowa.

                                                    No jest to rodzaj gry w inteligencję emocjonalną , ale brać sobie to
                                                    głęboko do serca... to przesada.
                                                  • permanentne_7_niebo Zależy, jak bardzo głęboko w Ciebie wszedł :D 31.08.08, 15:04

                                                  • Gość: ? Re: linia frontu=permanentne_7_niebo ? IP: *.adsl.inetia.pl 06.09.08, 18:30
                                                    ?
                                                  • Gość: gość Re: linia frontu=permanentne_7_niebo ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.08, 19:42
                                                    też to zauważyłam i chyba to jest strzał w dziesiątkę.
                                                  • Gość: ? Re: linia frontu=permanentne_7_niebo ? IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.08, 19:22
                                                    tadaaa: mamy cię! hehe :)
                                                  • Gość: maricia powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 08:57
                                                    no i masz stało się. znowu go zobaczyłam. nasze oczy sie spotkały. to jest
                                                    najgorsze. nie widziałam go przez jakies 2 tyg. i mimo tego, ze czekałam na
                                                    nasze spotkanie i tęskniłam za nim to jednak moje samopoczucie bylo ok. a
                                                    teraz... czuje sie jakby mnie ktoś walnął w łeb. a może ktoś w końcu powinien. i
                                                    tak w kółko. znowu minie moze trochę czasu i ledwo zacznę sie oswajać z tym, że
                                                    go nie widuje i dobrze mi bedzie z tym , to znowu nadejdzie ta chwila, ze sie
                                                    spotkamy. to jest niemozliwe, żeby go nie spotykac:( tak mi źle:(((
                                                  • Gość: Wiola Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 10:47
                                                    Proponuję ,załóż czarne okulary ,będziesz przez nie mniej widziała.A
                                                    tak na poważnie to -ŻYCIE JEST PIĘKNE!!!
                                                  • Gość: maricia Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 12:30
                                                    powinnam pewnie włożyc różowe okulary:) zawsze tak jest w ten dzień gdy go
                                                    zobacze. jutro juz powinno byc lepiej, no chyba, ze jutro znowu go zobaczę:/
                                                    cholera albo on zmieni prace albo ja powinnam sie wynieść z tego miasta. bo tak
                                                    życ się nie da za nic.może niedługo wszystko sie zmieni. oby persepktywy przede
                                                    mna sie nie zamykały i obym w końcu potrafiła zająć się zawodem...wrrr...a tak
                                                    na marginesie - ale bym go zbałamuciła:)
                                                  • Gość: Wiola Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 17:25
                                                    Jak założysz różowe okulary to nigdy Ci ten facet nie przejdzie,a
                                                    mając założone czarne okulary nie będziecie musieli patrzeć sobie w
                                                    oczy .
                                                  • Gość: maricia Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 18:13
                                                    a może by tak w ogóle nie patrzec jak jedzie.udawać, że mnie nie obchodzi, nie zwracać uwagi...ciężko by było
                                                  • Gość: Wiola Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 21:42
                                                    To fakt,że ciężko jest nie zwracać uwagi,ale to może być skuteczne
                                                    lekarstwo ,może warto spróbować.
                                                  • Gość: Wiola Re: powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 10:11
                                                    Ale ten mój "facet" jest zapracowany,ostatnio się "mijaliśmy",ja
                                                    szłam jakąś boczną uliczką,w życiu bym nie pomyślała,że taką uliczką
                                                    będzie obwoził kursantkę,a On sobie jechał i nawet mnie nie zauważył
                                                    (a może nie poznał)i bardzo dobrze,można bez niego żyć.
                                                  • Gość: maricia Re: powrót IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.08, 12:00
                                                    niby można, ale trochę boli nie? jak mnie mój czasem nie zauważy to
                                                    wydaje mi sie, jakby świat mi się zawalił. histeryczka i juz. ja
                                                    ostatnio swojego mijałam i patrzył na mnie z lekkim uśmiechem. ach,
                                                    nie potrafie sie oprzeć temu, żeby na niego nie spojrzec. to jest
                                                    silniejsze ode mnie. nie da się i juz. to postanowione.
                                                  • Gość: Wiola Do Maricia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.12, 09:06
                                                    Zaglądasz tu czasami?
                                                  • permanentne_7_niebo Re: Do was nic nie trafi. 31.08.08, 15:11
                                                    A w sumie od tego, jak bardzo to weźmiesz do siebie:). U mnie to nie
                                                    był tylko flirt, ale też z mojej strony żadne wyrachowanie.
                                                    Przetrawiłam - i w sumie dobrze mi to zrobiło, bo zmieniłam
                                                    podejście. Także nie ma tego złego;)
                                                  • Gość: maricia do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.08, 13:23
                                                    jak tam Wiolu? widziałas go ostatnio? bo ja jak na złośc nie spotykam go teraz.
                                                    może i na dobre mi to wyjdzie.
                                                  • Gość: Wiola Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 10:04
                                                    Ja mojego mogę oglądać codzień,mam jego zdjęcie.A na żywo Go nie
                                                    widziałam.Miejsca,w których mogę Go spotkać omijam szerokim łukiem i
                                                    trochę mi lżej na sercu się zrobiło.
                                                  • Gość: maricia Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 10:35
                                                    a jak zdobyłas jego zdjęcie? spotkałas się z nim? ja tak żałuję, że nie zrobiłam
                                                    sobie z moim zdjęcia. on moje ma...
                                                  • Gość: Wiola Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 11:02
                                                    Nie mogę pisać wszystkiego na tym forum bo mnie tu zlinczują ale
                                                    mogę napisać tylko tyle że kontakt z nim miałam bdb a uśmiechy były
                                                    tylko wtedy jak on był w pracy i nie mógł sobie na nic więcej
                                                    pozwolić.
                                                  • Gość: maricia Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 12:10
                                                    eee, czyli to się na czymś opiera.nie tylko na spojrzeniach. myślisz, że ktoś ze
                                                    znajomych rozpozna Cię na tym forum? ja sie o to nie martwię. ja jak swojego nie
                                                    widze to czasem wraca mi rozum i myślę sobie jak pięknie mogłoby byc gdyby sie
                                                    tak uwolnić na zawsze od niego. ale i tak nadejdzie ten czas, gdy zaczne go
                                                    widywac i dupa znowu:(
                                                  • Gość: Wiola Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 19:14
                                                    Znajomi moi na tym forum siedzą ,po co mają wiedzieć,że ja to
                                                    ja.Wiem,że nawet mój instruktor tu zagląda(pewnie czyta,czy nie
                                                    piszą o nim).Ja swojego jak nie widzę,to czuję się taka wolna,a jak
                                                    Go zobaczę,to tak się czuję ,jakbym miała tysiąc problemów do
                                                    załatwienia chorror!!!
                                                  • Gość: maricia Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 20:23
                                                    a no to jak tak to rozumiem. też bym się ukrywała. to masz tak samo jak ja. ja swojego nie widzę już od półtora tygodnia, a może to już 2. cholera wie. nie chce liczyć i zagłębiac się w to. dzisiaj nawet sobie pomyślałam, że da się z tym żyć. przez minute dziesiejszego dnia miałam poczucie jakbym go nie potrzebowała do życia.i tak lekko i spokojnie na duszy było. chciałabym, żeby ten stan trwał. ale najgorsze jest to w tych instruktorach, że wszędzie ich mozna spotkać.no i jak już się spotka to wszystko zaczyna się od nowa. cierpienia i własnie te problemy...tak dobrze to rozumiem.
                                                  • Gość: Wiola Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 12:50
                                                    Nie pisz,że wkurzają Cię tacy,którym nie chce się walczyć o kobietę
                                                    bo wiesz,mi nie trzeba dwa razy mówić,żebym coś zrobiła zacznę
                                                    walczyć o Niego,i będę żałować.O mądrych radach pamietam,pamiętam,i
                                                    o Nim też!!!!!!!!!Ale za kilka dni chociaż sobie na Niego
                                                    popatrzę,to nie zdrada,to dozwolone.
                                                  • Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 14:48
                                                    tylko, że ja nie moge juz sama nic zaczynać, moge dawac mu jedynie subtelne
                                                    znaki, ze chciałabym, żeby sie odezwał. moja sytuacja jest bardziej skomlikowana
                                                    po tym co przeszlismy. ale fakt faktem, ze jeżeli nie ja to inna kursantka,
                                                    jestem tego świadoma. zastanawiałam się nie raz i nie dwa co on z nimi robi i
                                                    czy im mówi to samo co mnie. retoryczne pytania.a może już z jakąś miał romans.
                                                    ale tak jak pisałam, on leci na babki, one na niego nie za bardzo...oprócz mnie:)
                                                  • Gość: Wiola Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 10:01
                                                    Wiesz,ja też nie powinnam niczego sama zaczynać,ja nieżle już
                                                    nabroiłam ,ale jeżeli facet boi się zrobić krok do przodu,to czasami
                                                    trzeba mu pomóc a kursantkami się nie przejmuj,przez ręce mojego
                                                    pięknego przelatuje więcej kursantek(pewnie kilka dziennie) i się
                                                    tym nie przejmuję.Nie ma drugiej Wioli i nie ma drugiej Marici.
                                                  • Gość: maricia Re: Do was nic nie trafi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 10:35
                                                    :) fajnie napisałaś, az się usmiechnęłam. dzieki, podniosło mnie to na duchu. ja
                                                    sobie tak myslę, że on wie co stracił i teraz boi się cokolwiek zacząc. wiem
                                                    tez, że jeżeli dałabym mu znak jakikolwiek to nie zawahałby się juz skontaktowac
                                                    ze mną. w jego oczach widze tęsknote i to, że w końcu zrozumiał co stracił przez
                                                    swoje głupie zachowanie. dlatego wiem dobrze, ze boi sie teraz cokolwiek
                                                    zaczynac i bez mojej akceptacji niczego nie zacznie. a ja wstydze sie troche i
                                                    trochę mi głupio. ale nic to. póki sie nie dowiem na pewno czy jest tego wart to
                                                    pewnie będe myslec o nim kolejne wieki.
                                                  • Gość: hihotek Re: dlaczego tak tęsknicie? IP: 195.116.227.* 28.08.08, 12:20
                                                    dlaczego tak się przejmujecie tymi facetami wiecie ile osób jest na
                                                    świecie z którym można się związać!jeśli instr jest zajęty po co za
                                                    nim szaleć??można go dorze powspominać ale czas idzie nieuchronnie
                                                    do przodu co ma być to będzie.
                                                  • Gość: p7 Dyskusja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.08, 07:23
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=84810897&v=2&s=0
                                                    A to nie jest przypadkiem nasz problem? Bo mój na pewno. Raz, że
                                                    interesują mnie faceci, którzy nigdy mi do końca nie dają
                                                    wszystkiego i tak było z Moim - kręcę go i daje mi to do
                                                    zrozumienia, ale nigdy do końca. Druga rzecz - facet jako przedmiot
                                                    interpretacyjny - w konsekwencji zajmuje mi to góra parę miesięcy, a
                                                    potem taki facet przestaje intrygować, bo został przeczytany od
                                                    deski do deski. Trzecia sprawa - każdy w konsekwencji okazuje się
                                                    dupkiem.

                                                    Stąd drugi przedmiot dyskusji - jakie jest wasze podejście do
                                                    następującego zdania: "zalecam terapię, w tym momencie krzywdzisz
                                                    tych mężczyzn i zasługujesz na potępienie większe niż przydrożna
                                                    tirówka więc zrób coś z sobą".

                                                    Raz, że godzi w moje poczucie oceny drugiego człowieka (rozwinięte w
                                                    dalszych częściach zalinkowanego wątku), to jeszcze zastanawiam się,
                                                    czy któraś z was po akcji instruktor jest jeszcze w stanie myśleć o
                                                    facetach, jako o kimś kogo można skrzywdzić. Ja nie bardzo. Owszem,
                                                    można pojechać po ich ego i urazić ambicję. O co poszło u mnie:
                                                    zmieniłam instruktora - on to odebrał jako kwestionowanie jego
                                                    umiejętności, czyli ingerencję w jego świętą sprawę i to był
                                                    początek wyłomu:), no i oczywiście trzeba było się odegrać, że
                                                    robiąc z siebie idiotę - o to już mniejsza;)

                                                    Co myślicie?
                                                  • permanentne_7_niebo Re: Dyskusja? 20.09.08, 07:34
                                                    Jak już zaczęłam to się rzecz jasna nie zamknę. Mam problem
                                                    interpetacyjny z cyklu pokręcone relacje z instruktorem. Ś
                                                  • permanentne_7_niebo Re: Dyskusja? 20.09.08, 07:40
                                                    Śmigam z gostkiem, który bardzo chce ze mną jeździć, chce mi pomóc w
                                                    zdobyciu prawka, przy czym wiem, że ma w tym swój emocjonalny
                                                    interes. Raz, że fascynuję go z racji tego, że on stąpa twardo po
                                                    ziemi i jego oceny są bardzo racjonalne, jest blisko życia, blisko
                                                    rzeczywistości, a ja mam te swoje horyzonty i te wszystkie meta-
                                                    para- i to go fascynuje, kompletnie inna płaszczyzna postrzegania
                                                    rzeczywistości. 2 - nie widzi we mnie kobiety, więc ten temat
                                                    odpada, jak na razie. Moim zdaniem jego pomysł na mnie jest taki, że
                                                    chce być traktowany jako autorytet, pierwszy najlepszy instruktor,
                                                    jak obecnie Mój, że właśniechce być moim instruktorem. Raz, że
                                                    rzetelnie walimy z programem, dwa, daje mi to ciągle do zrozumienia,
                                                    teksty typu: może ten trzeci będzietym pierwszym. Ja mu już przed tą
                                                    akcja prawko dawałam do zrozumienia, że to nie wypali, bo ja już mam
                                                    swojego instruktora, ale jemu się chyba wydaje, że to przełamie.
                                                    Jakieś pomysły?
                                                  • Gość: gość Re: Dyskusja? IP: *.chello.pl 20.09.08, 19:56
                                                    myślę, że każdy wykładowca, instruktor, lekarz czy też ktokolwiek,chciałby być
                                                    dla słuchacza, pacjenta itp, autorytetem. Nic w tym dziwnego. Myślę, że on wcale
                                                    nie chce być tym pierwszym i jedynym. Jeśli, jak piszesz, jeździ z tobą bo mu na
                                                    tym zależy, to może na prawdę mu zależy, tylko dlaczego?
                                                    Nie widzi w tobie kobiety? Myślę, że w nauce jazdy nie istotne jest czy jesteś
                                                    kobietą czy facetem. A może widzi w tobie kobietę, tylko w tym momencie nie jest
                                                    to istotne. Chyba ze tobie jakoś zależy zeby ją zobaczył, a to już inna sprawa.
                                                    Najważniejsze, że lecicie z programem. I jeśli ty uważasz, że on to robi dobrze
                                                    to chyba jest ok?
                                                    Z tego co piszesz nie wydaje mi się by chciał coś przełamywać, on chyba chce
                                                    tylko cię uczyć, nie wiem. Nie wiem tylko co to znaczy, ze ma w tym emocjonalny
                                                    interes?, o co chodzi?
                                                  • Gość: gość Re: Dyskusja? IP: *.chello.pl 20.09.08, 20:19
                                                    i jeśli ten Twój ( /'Mój/' ) chce z tobą jeździć, być twoim instruktorem, a ten
                                                    gostek teraz cie uczy, to może wybierz któregoś z nich i jeździj, albo, albo. A
                                                    może ucz się jednocześnie u obydwóch? Tylko jak relacje damsko męskie wtej
                                                    kwestii? Bo myślę ze ten "mój" ma podejście osobiste, a to już nie jest nauka jazdy.
                                                  • permanentne_7_niebo Re: Dyskusja? 20.09.08, 21:45
                                                    Godzinę temu się zarzekałam, że już NIGDY nie wejdę na to forum :) Z
                                                    Moim sprawa skończona. Jasne, jest sentyment, od czasu do czasu
                                                    wkurzenie, ale to tyle. Z Moim nie da się jeździć na 2 fronty (stąd
                                                    min uprzednia linia.frontu) - albo on jeden jedyny, albo w ogóle, a
                                                    ja już to tabu złamałam. I jest to podejście obupólnie osobiste.
                                                    Natomiast z Tym jest to - nauka jazdy. A o co mu chodzi to cholera
                                                    wie - wiem tylko, że on się w jakiś sposób spełnia w tym
                                                    emocjonalnie, tylko sposób spełniania wymyka się moim parametrom
                                                    postrzegania rzeczywistości - i facetów tak de facto też (chociaż mi
                                                    to akurat pasuje, bo dla mnie tam, gdzie zaczyna się facet, kończy
                                                    się profesjonalizm). Nie, jest wręcz genialny: zero "ładnie
                                                    wyglądasz", zero w ogóle jakichkolwiek takich - jak już pisałam w
                                                    wątku powyżej, facet wyjeżdżający z takim tekstem traci w moich
                                                    oczach nieomal do zera. Ja chcę go kurde tylko rozgryźć, wrrrrrrrrr.
                                                    Bezinteresowność? Mamy XXI wiek, takie pojęcie nie istnieje.
                                                  • Gość: gość Re: Dyskusja? IP: *.chello.pl 20.09.08, 22:04
                                                    a po co go rozgryzać? A może bezinteresowność jednak istnieje? wrrrr.
                                                    Mamy przecież XXI wiek!, może takie pojęcie jednak istnieje?
                                                  • permanentne_7_niebo Jelonki kochane, no co z wami?:( 21.09.08, 08:48
                                                    Sama nie będę ciągnąć całego wątku:(
                                                    To może spróbuję z innej beczki.
                                                    No bo jest taki instruktor. Ponieważ nie ma zielonego pojęcia o
                                                    mojej tożsamości, to wam o nim opowiem:). Śmigam z takim starszym
                                                    gościem, a ten jest z tego samego OSK, ma między 25-30, nazywa się
                                                    jak Mój instruktor i jest ciachem:). Zaczęło się tak, że widziałam
                                                    go, jak jechał na rondzie i tam się oblukaliśmy (pewnie nie pamięta,
                                                    to było z rok temu) - a teraz śmigam w jego OSK i jak czasem przyjdę
                                                    wcześniej na plac i on robi łuk, to też się tak lukamy, przy czym
                                                    oboje udajemy, że wcale się nie lukamy:). Mam alergię na facetów,
                                                    więc taki minimalistyczny sposób eksploatacji emocjonalnej
                                                    najzupełniej mi wystarcza. Zresztą na pewno ma laskę/żonę i tony
                                                    napalonych kursantek, ale polukać zawsze można:). Z obecnym
                                                    instruktorem mamy zlewę, bo jak gość przejeżdza to on mówi: "o,
                                                    twoje ciacho jedzie:)!" a ja: "nooooooooooooooooooooooo:D:D:D".
                                                    Teraz się zaczełam zastanawiać, czy to nie koleś, który zaczynał u
                                                    nas, a którego widziałam raz w życiu, jak mu kserowałam legitę, bo
                                                    trochę podobny - i może się dlatego tak luka, jakby mnie skądś znał
                                                    i próbował sobie przypomnieć, ale nie chyba... może tego mojego
                                                    poproszę o numer tel i zobaczę, czy to ten sam, co ja mam :D W
                                                    każdym razie to by było straszne, bo tamten był bucem, a ten się
                                                    wydaje miły:)
                                                    Nie no, oczywiście, że bym nie przeżyła bez polowania na ciacha, to
                                                    już element tradycji.
                        • daga1974 Re: do wioli 28.08.08, 12:35
                          jak nie wiesz czemu się na ciebie "gapi" to go zapytaj , bo to
                          faktycznie bardzo powazny problem :-))))))))))))))))))
                          • Gość: Wiola Re: do wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 12:42
                            Jesteś lekko zlośliwa,ale mi to lotto sorry,jstem tylko szczera.
                            • Gość: maricia po co szalec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 13:11
                              hmmm... to było bardzo mądre - to po co za nim szaleć. byłas kiedys zakochana,
                              żeby takie mądre rady dawac? ja myślę, że człowiek zakochany nie posłucha w
                              zyciu rozsadnych rad, bo uczucie jest zbyt silne. a to czy to jest akurat
                              instruktor czy jakis inny facet to chyba nie ma takiego znaczenia, co? juz
                              bardziej bym się zastanawiała nad tym, że jest zajęty. ciagle zreszta o tym
                              mysle. ale wiem jaki on jest samotny w tym małżeństwie i że nie kocha swojej
                              żony. zresztą... ja wcale nie mówie, ze będe miała z nim romans. chciałabym z
                              nim się spotkac i pogadac jak za dawnych czasów.
    • Gość: Poprostu Ja Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.jota.za.digi.pl 21.09.08, 14:07
      Witaj:) maniamania:) czytalam twoje posty i powiem ci ze jestem a wlasciwie
      bylam w podobnej sytuacji co ty moj instruktor z ktorym zaczelam jezdzic okazal
      sie byc miłym facetem:)w trakcie jazd bylo poprostu fajnie rozmawialismyo
      wszystkim... i jak to kazdy facet zaczelismy sie wyglupiac w samochodzie czasami
      byly to nawet erotyczne wyglupy ale ja tego nie zaluje potem go zwolnili z
      osrodka ...kontakt sie nie urwal chodzilam na jzdy do niego tyle ze do
      konkurencji gdzie on pracowal...prawko zdaje nadal mialam juz 4 podejscia no ale
      coz takie jest zycie:P Minął rok jak zaczelam kurs...z instruktorem widuje sie
      bardzo czesto nawet prywatnie sie widujemy zreszta nie tylko:P pomimo tego ze
      jest dwa razy starszy ode mnie:) Glowa do gory i wiecej odwagi:D czasami warto:)
    • Gość: NIKI Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.centertel.pl 23.09.08, 16:53
      Prawo jazdy to nie randki,a instruktorzy,to nie
      podrywacze.Wykonujemy swoją pracę i jesteśmy mili i cierpliwi (choć
      czasem ciężko).Kurs instruktorski przygotowuje do zawodu,który
      wykonujemy i uwierzcie mi nie w głowie nam romanse a to żebyście
      pojęły obsługi pojazdu mechanicznego w ruchu miejskim i zdały
      egzamin.Ciężko uczyć kogoś kto myśli tylko o umówieniu się na
      kawę.Ciężko też być niemiłym,skoro tego ten zawód wymaga.Błagam
      miejcie litość dziewczyny i przychodźcie się po prostu uczyć
      jeździć.Pozdrawiam Instruktor.
      • Gość: %^& Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 17:26
        JEDEN NA MILION-UCZCIWY SIĘ ZNALAZŁ.NIE JESTEM ZA AN PRZECIW.
      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.09.08, 18:38
        Heh, czasem przy takich okazjach mam ochotę poprosić o maila w celu
        zweryfikowania tego utopijnego w stosunku do części instruktorów
        poglądu, bo nie lubię, jak się ze mnie robi idiotkę napaloną
        jednostronnie, bez zaangażowania strony drugiej. Ale odpuszczę.
      • Gość: vvv Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 19:27
        Nie pisz,że myślicie tylko po pracy(no chyba żety Ty)obracam się w
        tym środowisku i wiem,jak jest.
        • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 22:29
          wal na parmanentne_7_niebo@gazeta.pl - też siedziałam w branży, to
          poplotkować można ;p;p
          • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.08, 11:33
            o rany...wpadlam powspominac stare dobre czasy, az si elezka w oku
            kreci jak tak czytam ten topik, ehh szkoda tylko ze nadal prawka nie
            mam :D poraz kolejny zaliczylam pacholek na luku, o matko tak to
            jest jak sie z instruktorem amoruje niz uczy...nie zaluje zadnej
            chwili spedzonej z nim. widocznie jestem za tempa zeby meic prawko
            hehe
      • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.08, 13:28
        Gość portalu: NIKI napisał(a):

        > Prawo jazdy to nie randki,a instruktorzy,to nie
        > podrywacze.Wykonujemy swoją pracę i jesteśmy mili i cierpliwi
        (choć
        > czasem ciężko).Kurs instruktorski przygotowuje do zawodu,który
        > wykonujemy i uwierzcie mi nie w głowie nam romanse a to żebyście
        > pojęły obsługi pojazdu mechanicznego w ruchu miejskim i zdały
        > egzamin.Ciężko uczyć kogoś kto myśli tylko o umówieniu się na
        > kawę.Ciężko też być niemiłym,skoro tego ten zawód wymaga.Błagam
        > miejcie litość dziewczyny i przychodźcie się po prostu uczyć
        > jeździć.Pozdrawiam Instruktor.




        bomba tekst, chyba pomylka tak to jest jak sie nie czyta ze
        zrozumieniem...to chyba ma byc: ciezko nam se uczyc jak insruktor
        mysli tylko o umowiiu sie na kawe i niewiedmo o czym jeszcze z
        kursantka,na litosc boska macie uczyc a nie randkowac, po to kase
        zgarniacie! ale tekst naprawdeprzemyslany i smieszny.buahahahaha
    • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.08, 14:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=84914690
      buahaha, ktoś mi chce powiedzieć, że oni nie są porypani? :D:D:D:D
      • Gość: jezdnik Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.09, 10:23
        Ludzie!! Jakiego ja miałem instruktora!! Super gośc był,cos
        niesamowitego,zawsze na wszystko miał odpowiedz i jazdy z nim
        czekało sie cały tydzien,myślało się tylko o tym!! Dopiero potem
        okazało się,że to co tak do niego ciągnelo było za sprawą tego
        www.feromony.pl/Pheromax nie wierzyłem,a jednak. Feromony
        czynią cuda...
        • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 02.01.09, 10:38
          Buahahaha, dobra reklama, tyle, że tu nikt nie wchodzi :)
          Zainwestuję, może mnie z prcy nie wywalą ;)
        • Gość: jakis Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 09:50
          feromony to dobry prezent na walentynki,planuje kupić cos takiego
          dla dziewczyny www.feromony.pl/NPA
          Jeden z lepszych. W ogóle sklep posiada szeroki wybór a ceny bardzo
          atrakcyjne. Pozdrawiam.
          • lawikas Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.03.09, 11:48
            Ostatnio słyszałem,ze te feromony sa bardzo dobre
            www.feromony.pl/Chikara cena jest okej,wiec moze sie skusze.
            • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 20:41
              a masz taki, który działa przez maile i przez tel? bo inny to mi
              niepotrzebny.
            • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 20:43
              wiedz ile można mieć za 217? daj mi je, ja je lepiej spozytkuję ;D
            • Gość: michaił Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 08.04.09, 19:12
              Ja miałem takiego instruktora ze szok!! Facet psikał sie chyba tym
              www.feromony.pl/P10 tak mówil.ale to powaga działa!!! Miał w
              sobie cos niesamowitego..
              • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 08.04.09, 20:36
                nieeee, dzieki... mamy swoje własne, zupełnie za free:)
    • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.08, 12:00
      najlpsze przezylam ostatnio, weszlam z ciekawosci nanasza
      klase...przypadek prawil ze wskoczylam na profil zony mojego
      instruktora(on sma nie ma profilu, chyba wiadomo z jakich wzgledow)
      a tak taddddddd clarodin komplecie,pieekna szczesliwa
      rodzinka,nieciekawa zona nie brzydka tez, nic specjalnego...i on
      maz, tatus razem na wakacjach...szok, pomyslalam to niemozliwe,
      przytuleni, wzor rodziny, no ale...przyznam ze po takim czasie lzy
      mi pociekly, teraz wiem jaka to swinia, na wlasne oczy sie
      przekonalam, ten sam czlowiek ktory przytula ta kobiete,ten
      przykladny ojciec slicznej coreczki...szok.
      • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.08, 12:02
        kurde klawiatura mi zjada literki, mialo byc: tada a tam cala
        rodzinka w komplecie...
      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 26.09.08, 19:09
        > klase...przypadek prawil ze wskoczylam na profil zony mojego
        > instruktora(on sma nie ma profilu, chyba wiadomo z jakich
        wzgledow)

        nie wiadomo - mój ma:):) tylko mój 2 nie ma. przecież można
        zablokować, że tylko znajomi widzą i komentują i nie zapraszać
        kursantek - chociaż o to może faktycznie trudno. Ale jest opcja nie
        pokazuj mnie w wyszukiwarce :D
        Świnia :(
    • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.08, 12:04
      od dawna chcialam wiedziec jak wyglada ta rodzinka, zona
      dziecko...wkoncu pomyslalam sobie ze juz i tak mnie to nie rusza...a
      teraz wiem ze nie chcialam tego widziec.
      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 26.09.08, 19:14
        Cholera ja patrzyłam na tę jego kursanteczkę 13h kursu... i kurde,
        co on w niej widzi, a czego ja nie mam? ej? Dlaczego ja jestem ta
        gorsza, dlaczego jestem laską "dopóki sobie nie znajdę lepszej
        dziewczyny"? Najlepsze jest to, że to ja laskę zapisywałam. I w
        życiu bym nie wpadła, po prostu w życiu. Dziewczyna mi się stapiała
        z tłem. Wiem o co poszło między nami, że to się wszystko rypło, ale
        i tak nie miałam szans. Kurde no.
        Co jest ze mną nie tak???? (Poza tym, że wszystko:D)
        • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 26.09.08, 19:19
          suonecko.wrzuta.pl/audio/gdYs5BYY1S/hey_-_ho

          Smęt.
      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 26.09.08, 19:17
        Cholera ja patrzyłam na tę jego kursanteczkę 13h kursu... i kurde,
        co on w niej widzi, a czego ja nie mam? ej? Dlaczego ja jestem ta
        gorsza, dlaczego jestem laską "dopóki sobie nie znajdę lepszej
        dziewczyny"? Najlepsze jest to, że to ja laskę zapisywałam. I w
        życiu bym nie wpadła, po prostu w życiu. Dziewczyna mi się stapiała
        z tłem. Wiem o co poszło między nami, że to się wszystko rypło, ale
        i tak nie miałam szans. Kurde no.
        Co jest ze mną nie tak???? (Poza tym, że wszystko:D)
        Masz smęta do posłuchania:
        suonecko.wrzuta.pl/audio/gdYs5BYY1S/hey_-_ho
        Musimy się kiedyś umówić na wódkę i na beczenie przy smętach:)
    • permanentne_7_niebo i coś wesołego dla równowagi :) <3 :) <3 :) <3 :) 26.09.08, 19:27
      seal88.wrzuta.pl/audio/9IWVoK7Joc/strachy_na_lachy-raisa
      • Gość: maniamania Re: normalnie dreczy mnie to cholernie IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.08, 12:00
        najgorsze jest to ze tak okropnie sie nieczulam nawet na ostatniej
        godz kursu, bo zylam w niesiadomosci, to chyba bylo lepsze nioz
        zobaczyc go z tej drugiej strony, kiedys bylam ciekawa czesto
        myslalam jaka jest jego zona, dziecko nawet nei wiedzialam ze to
        corka, zylam w przekonaniu ze im sie nie uklada...takie tam
        pierdoly. teraz wiem ze nie chcialam wiedziec, widziec...czuje sie
        rozbita, po takim czasie a jak boli, to takie popie...ne to
        wszystko, on ten caly moj kurs i te cale zycie.
        • permanentne_7_niebo Re: normalnie dreczy mnie to cholernie 28.09.08, 12:31
          Serdecznie Ci polecam "DRUGIE ZABICIE PSA" I "NAWRÓCONY W JAFFIE"
          Marka Hłaski. On tam genialnie rozbraja obecne relacje damsko-
          męskie. Otwiera oczy, jeśli się oczywiście do tego dojrzeje. Różnica
          polega na tym, że Marek pisał o KREOWANIU rzeczywistości, obecnie
          taka JEST rzeczywistość.
          • Gość: sss Re: normalnie dreczy mnie to cholernie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.08, 15:36
            żony wierzą swoim mężom,bo są oni "kochani" w domu,a mężowie,jak nie
            widzi tego,żona i córka,czy syn,chasają sobie z kursantkami.A
            póżniej,widząc to(mam na myśli kursantkę)widać,jaki z tego
            instruktora ś..... .widać,jaki on jest naprawdę.
            • Gość: maniamania Re: normalnie dreczy mnie to cholernie IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.08, 13:16
              teraz wiem ze wszystko co sie dzialao na kursie bylo jego
              inicjatywa, wszysto mial zaplanowane, jak se przypomne te gadki ze
              wolny, ze samotny, a moze kawka, buzi, przytulanki, nawet sobie
              pluje w mord ze jezdzilm ich wspolnym samochodem...jezuu ja mialam
              oczy pi... zrosniete! potm wiedzialam o niej, przypdkowa
              informcja..ale bylo za pozno, bo bylam zkocahna po uszy no i
              stanelam przed wyborem, moje szczescie kosztem jego rodziny czy jej
              kosztem moim, czyli poswiecic sie, przebolec i zapomniec, druga
              opcja bolesna i rozsadna, nie umialam inaczej, zreszta sama czulam
              sie oszukana i ciagnie sie do dzis, wiadomo nie jest to juz tak
              ntensywne jak na poczatku, ale nadal boli, zwlaszcza po tych
              fotkach, kiedy widze ich objetych i jego coreczke, taka szczesliwa
              rodzinka, i on...jej glowa.naprawde nie plecam, i ta jego zona, taka
              nieciekawa ale szczesliwa...nie chce jej ceniac, nie moge! taka
              sytuacje jaka mnie spotkala nalezy zniszczyc w zarodku, poprostu
              dystans do instruktorow...to mnie niszczy, nie pozwala normalnie
              zyc, nie daje szansy na szczescie.najlepiej rozumia e ktore
              doswiadczyly, inne przestrzegam.
          • Gość: maniamania Re: permanentne_7_niebo IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.08, 13:23
            czyzby linia frontu to ty? czemu zmienilas nick? wole linie:)
            • Gość: p7 Re: permanentne_7_niebo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.08, 13:43
              ej spadówa;) mam piękny nick :D
              bo się odcięłam od poprzedniego osk, nie chcę mieć z tym nic współnego, nawet
              nicka;)
              • Gość: maniamania Re: permanentne_7_niebo IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.08, 15:02
                ok, dobra przyzwyczaje sie;)oryginalne nicki w kazdym razie masz.
                wazne ze osoba ta sama hihi
    • permanentne_7_niebo Odpisujcie na KOŃCU wątku!;) 03.10.08, 20:19
      Bo cholery dostaję, jak mam szukać 1 posta wśród ponad 800, nawet z
      wyszukiwarką.
      • Gość: ona Re: Odpisujcie na KOŃCU wątku!;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 20:27
        E tam,nie narzekaj,idzie znależć!!!
    • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 10.10.08, 19:49
      Zadzwoniłam do niego dzień przed jazdami, wieczorem, bo mnie coś
      tknęło, i pytam:
      - ale nie wykręcisz mi żadnego numeru, nie oddasz mnie innemu
      instruktorowi?
      - jutro pogadamy
      I wtedy, kiedy powiedział, mi, że zmienia pracę, wszystko do mnie
      dotarło. Tak to się zaczęło dla mnie naprawdę.
    • Gość: . Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 20:14
      Rozmowa była oficjalna, X spieszył się, miał cośtam do pozałatwiania
      w biurze, i co mi się rzuciło w oczy to to, że się tak naprawdę nie
      uśmiechał, niby się uśmiechał, ale to nie był ten jego uśmiech.
      Więc...
      - Czeeeeeśśść (ah, to jego cześć, jezusie zawsze takie, takie...
      mmmmm, cieplutkie)
      - No cześć.
      Dalej konwencjonalna gadka, sprawy techniczne. I już miał iść, mówi:
      - Lecę do biura, pogadamy na jeździe (powtarzał to kilkakrotnie).
      No... i musisz pomyśleć o zmianie instruktora, bo ja tak gdzieś w
      maju zmieniam pracę...
      - Taaaak??? A gdzie???... Dobra, już o nic nie pytam, wiesz, też o
      tym myślałam, bo to już jest takie takie... za dużo tego.
      Pożegnaliśmy się z uśmiechem, Boże, mam tylko nadzieję, że miałam
      normalną minę, a przy metrze... emocje wzięły górę i
      napisałam: "Wcale kurde nie chcę! Ot co!"... a jak już doszłam do
      metra... Wat zrobił się nagle taki cholernie wzruszający, że łzy mi
      same leciały i nie migłam kompletnie tego opanować, jak głupia
      szesnatolatka, boże, jak głupia szesnastolatka. ryczałam na środku
      tego metra, a potem w drodze do domu. Bo... Bo to mnie trzasnęło,
      jak piorun. Bo w końcu dotarło do mnie w całej pełni, że te
      wszystkie moje posty, te maile, to nie zwykła błazenada, czy mylenie
      literatury z życiem... i że to nie wyrachowanie, potrzeba wkręcenia
      się w sytuację innych ludzi, żeby ich lepiej zrozumieć, że to nie
      zmyślenie prawdziwe i wprawka literacka, tylko. Że ja tego faceta po
      prostu ku...ko... no. Po prostu. I już nie umiem się oszukiwać. I
      już nie będę umiała spojrzeć mu w oczy i skłamać, chociaż napisałam
      mu, że ze mną już nie będzie miał problemów, bo mi przeszło.
      Przeszło. Ja mu to napisałam dzisiaj. I jeszcze ta cholerna
      świadomość, że to się kończy, że tego już nigdy nie będzie, te
      dziesięć godzin, które nie wiadomo, czy nie
      będą najtrudniejsze i najcięższe, choć najłatwiej pójdzie mi
      skoncentrowanie się na jeździe... i dopiero teraz dotarło do mnie,
      że to się skończy. Że to się naprawdę skończy, a potem w jakimś
      ataku emocji skasuję jego numer i potem już nie będzie nic, po
      prostu będą jakieś dni, ale nie będzie w nich niczego, na co by
      można było czekać. I jeszcze, że z tego nic nie będzie, że to się
      przewali i umrze i tylko we mnie będzie jeszcze żyć przez jakiś czas.
      (...) Nie chcę mu wierzyć, ale nie potrafię inaczej. Bo to u niego
      one wszystkie wchodzą w to wiedząc, że z tego nic nie będzie, że w
      tej historii nic nie ma prawa się udać, a jadnak w to wchodzą. I na
      nic te moje, że jak mi się będzie za bardzo podoba, to go zmieniam,
      powinnam była zrobić to już dawno, na 40 godzinie i wiedziałam o
      tym, ale wolałam się oszukiwać, ze to wcale nie to, i że to nie tak.
      I jego przede wszystkim oszukiwać, że nie jestem w to zaangażowana
      emocjonalnie. I to nie jest tak, że nie cieszę się z jego pracy,
      jeśli to tak, że to rzeczywiście on tego chciał i że będzie mu
      lepiej, to jest właśnie najlepsze, że ja razem z nim na to czekałam
      i mi zależało, bo wiem, jak bardzo on tego chciał, odkuć się z kasą
      i zmienić robotę. Tylko nie jestem pewna, czy to rzeczywiście tak,
      jak chciał, on był taki zgaszony, jakby coś było cholernie nie tak,
      i tylko zastanawiam się, co. Martwił się czymś. Ja bym tak chciała,
      żeby mu się ułożyło, ze wszystkim. I te dziesięć godzin to już
      będzie tylko próba zapamiętania każdego jego słowa, nauczenia się go
      na pamięć, Boże, jakie to chore, dlaczego ja się głupia tak w ludzi
      angażuję, a potem to już będzie jakieś epitafium z innym
      instruktorem, będzie udowadnianie mu, że X mnie wszystkiwego
      nauczył, i że jak zdam, to to będzie jego załuga, nie tego tam, i że
      był dobrym instruktorem. Że był najlepszy i to cholera obiektywnie,
      ale o tym kiedy indziej.

      04.07
      • Gość: . Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 20:24
        A potem się wszystko zaczęło. Właśnie w maju.
        • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 12.10.08, 13:32
          co mi zostalo? wchodzenie na nk i ogladanie jego fotek z zona, tego
          usmiechu, ich wspolnegos sczescia...zycze mu wszystkiego dobrego, a
          lzy mi ciekna i mysle sobie ze ona jest szczesliwa, bo nie wie...
          niechce tego zmieniac, bo ktos musi byc szczesliwy w tym wszystkim w
          tym gownie calym, ale nic nie zmienia faktu ze kocham tego faceta
          nadal, i nie boje sie tego napisac, zawsze bede o nim myslec,
          podobno milosci sie nie zapomina,ale on i tak sie nigdy nie dowie,
          albo kto wie moze kiedys za x lat przypadkiem spotkamy sie w tym
          jebanym zyciu na ulicy gdzie o malo co nie rozwalilam mu auta i
          wtedy powiem mu: pamietasz, ty nauczyles mnie jezdzic tak
          beznadziejnie, ale i tak cie kochalam. gdzies tam w duchu chce aby
          wiedzial.zrezta w dupie juz to mam wszystko, io tak nigdy nie zdam
          prawka.taki moral z tej calej historii.
      • Gość: ona.eleczka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.altec.pl 12.10.08, 17:18
        Kurde, nie wierze ze znalazlam kogos kto czuje podobnie jak ja...
        Kiedy czytalam Twojego posta to jakbym czytala o sobie... Tak
        dosadnie przelalas to co czujesz..:( Mam to samo..tez tak strasznie
        angazuje sie w ludzi, w mojego instruktora tez..i juz na samym
        poczatku jazd myslalam jak to bedzie kiedy juz tego nie bedzie...po
        prostu czulam to co Ty... bardzo polubilam swojego instruktora:( Jak
        dobrze ze nie tylko ja tak czuje...Pozdrawiam i zycze wytrwalosci:)
        • Gość: instruktor2 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 12.10.08, 19:33
          Ale jesteście fajne. Nie miałem siły, żeby przeczytać to wszystko, ale chyba Was
          pojąć się nie da. Tak wspaniale piszecie, tak bardzo jesteście zaangażowane.
          Naprawdę fajnie się czyta. Wygląda na to, ze szczerze wszystko przeżywacie.
          Ale......
          Instruktor jest od szkolenia. Zawodowo ma być miły. Nudzi mu się to sobie
          ubarwia życie. Niektórzy korzystają z tego ile się da. Inni nie. Ma w miesiącu
          przynajmniej kilka nowych osób. I co miesiąc to samo. Wy też spotykacie
          codziennie kilka nowych osób. W każdym szukacie przyszłego męża (nie lubię
          nowoczesności - partnera)?
          Poznać człowieka można wszędzie, na nauce jazdy też. Gdyby nie to, że mam
          żonę, pewnie na nauce jazdy łatwo i dobrze byłoby znaleźć kandydatkę. Na nauce
          jazdy kursant jest prawdziwy, nie potrafi grać długo. W życiu można udawać, tu
          się nie da. Nawet parę zakochało się we mnie. Tyle, że zakochanie to nie
          podstawa do planowania przyszłości. Może jakiś zalążek, zgodzę się. Ale trzeba
          czegoś więcej.
          Ale fajnie się czyta Wasze wypowiedzi. Może trochę Was zrozumiem.
          Dziękuję.
          • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.08, 11:04
            u mnie tez się nic nie zmieniło. dalej jest ból w sercu jak go zobacze. minał
            juz ponad rok odkąd mam prawko w reku. on teraz zaczął wykazywac jakies dziwne
            nadmierne zainteresowanie moja osoba. nie wiem juz czym mam się z tego cieszyc
            czy nie. pewnie nie wyjdzie mi to na dobre. jak go nie widziałam 3 tyg to jakiś
            spokój zagościł w moim życiu. a potem znowu wszystko się rozkręciło. czasem jak
            mnie widzi to wydaje mi się, że ma ochote wysiąść natychmiast z tego samochodu i
            poleciec za mną. takie ma ruchy jakies dziwne. a kij mu w oko.
            • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.08, 12:17
              Najgorzej, jak leci jakaś taka piosenka, która mi się kojarzy i to wszystko mi
              się przypomina i zaczynam tęsknić. Bo tak to nie, to już nie pamiętam i pamiętać
              nie zamierzam. Zwłaszcza, że już nie ma mojego instruktora. Teraz już mnie nic
              nie łączy z tą gó...ańą firmą.
          • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.08, 11:51
            To było ładne;) Fajnie, że istnieją instruktorzy/faceci, którzy nie patrzą na
            kursantki jak na tapira w zoo, albo jeszcze gorzej - jak na drugą stronę transakcji.
            To prawda z tą grą.
            • Gość: ona.eLeczka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.altec.pl 13.10.08, 18:19
              Ja tez mam tak z tymi piosenkami...:( Nawet pamietam w jakim
              momencie lecialy... Pdoba mi sie wypowiez instruktora2... jest taka
              szczera i prawdziwa i trafnie wyraza to wszystko:) Dziekujemy za
              takie wypowiedzi i taki sposob myslenia:)
              • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 18:03
                Nastały długie,bardzo długie ,jesienne wieczory,bez niego.
                To straszne,nie mogę o nim zapomnieć,a tak bardzo chciałam.
                Nie wiem,jak on,ale ja bardzo chciałam o nim zapomnieć i zacząć
                normalnie żyć.
                Może kiedyś się uda,a może nie.
                • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 18:27
                  Hej Wiola. u mnie jest podobnie. ile razy zaczynałam "normalne życie". nie widząc go było naprawde dobrze. bałam się go zobaczyć znowu po kilku tygodniach, bo wiedziałam, że to może być cięzkie. miałam jednak cichą nadzieję, że jak go zobaczę znowu to już nie poczuje nic. przeliczyłam się, bo spotkałam go kilka dni temu, a ja dalej nie mogę otrząsnąć się z tego spotkania. oczywiście nie mówię tu o spotkaniu w cztery oczy... takie tam obracanki. ale jakie zainteresowanie było z jego strony... no tak jakby się stęknił za moim widokiem. chyba trochę to żałosne, bo wmawiam sobie rzeczy, których może w ogóle nie ma;(
                  • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 19:04
                    Ja mojemu dałam do zrozumienia,że mnie nie interesuje.
                    Ale tak nie jest,a on pewnie uwierzył.
                    A może tak będzie lepiej,tylko dla kogo?
                    Ja tęsknię,on pewnie też.
                    • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 19:53
                      ale mam doła... normalnie łzy ciągle leca... koszmar. nic więcej.brak mi słów.
                      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 14.10.08, 22:21
                        A ja mam znowuż świadomość, że coś się bezpowrotnie kończy. Ta firma
                        bez niego już nie będzie tą samą firmą, to on był pierwszym
                        instruktorem tam i od niego wszystko się zaczyna, i dla mnie też się
                        od niego zaczyna. No i na nim kończy. Jaki wymiar będzie terazmiało
                        to całe prawko. Nawet nie będzie się przeciw komu buntować;) Nawet
                        tyle. U mnie to już nie uczucie, złapałam dystans, do tego wątku
                        także. Ale będzie sentyment. I to, że nie mogę zrozumieć.
                        • Gość: instruktor2 do siódmego nieba IP: *.idc.net.pl 15.10.08, 10:11
                          Odpowiem słowami (nie moimi) bo, jak zauważyłem, lubisz cytaty:
                          "Młodość żyje marzeniami, starość - wspomnieniami".
                          I tak jest od dawna, życie toczy się dalej. A my decydujemy co z nim zrobimy.
                          Dużo szczęścia i mądrych wyborów.
                          • permanentne_7_niebo Re: do siódmego nieba 20.10.08, 06:42
                            Nie no, żyję przecież. Było minęło i oby ryjem do przodu;)

                            Dużo szczęścia i mądrych wyborów.

                            Już się żegnasz? :(
                      • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 12:57
                        Ja mojemu szykuję niespodziankę,choć to jeszcze trochę potrwa.
                        Ale się pewnie zdziwi,to będzie cios poniżej pasa.
                        • Gość: ANGELA MOJA historia z moim instruktorem ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.08, 00:26
                          witajcie!

                          na wstepie dziekuje wam za taki post. Czytajac go czytam o sobie. Dalyscie mi
                          wiare w to ze calkiem nie zwariowalam kochajac sie w moim B. ze nie tylko ja tak
                          mam ze moj - byly juz - instuktor to dla mnie slonce dnia, sens zycia.......

                          kiedy sie poznalismy mialam juz prawko. Poprostu chcialam kupic samochod wiec
                          mialam w planie wykupienie jakichs 3-5lekcji zeby sobie odswiezyc.

                          Udalam sie do przypadkowego OSK, gdzie umowilam sie na jazdy.
                          Choc na paluszku B widniala piekna obraczka a on sam... yyy jakos nie powala
                          uroda z journala...zrobil na mnie wrazenie.
                          Nie wiedzialam jeszcze ze to dopiero poczatek...

                          1,2,3 jazda... robilo sie coraz fajniej. Pozniej zaczely sie smsy.
                          Komplementy. Jezdzilam z nim i jezdzilam, zylam od jazdy do jazdy. Wkoncu z 5
                          lekcji zrobilo sie 10, 12, 15.. wspaniale nam sie jezdzilo, pozniej smsowalo ...

                          czasem kiedy na niego patrzylam widzialam w nim takie naturalne zauroczenie moja
                          osoba. Kiedys powiedzial mi "jak to mozliwe ze taka piekna i urocza kobieta jak
                          ty jest sama?"

                          przerwalismy jazdy. Kupilam samochod. Szczerze sie przyznam ze jego OSK jest na
                          2 koncu miasta niz moj dom. Ale czesto jezdzilam w okolic e jego miejsca pracy,
                          wiedzialam gdzie i kiedy moge go spotkac:) kazde miniecie sie z nim bylo na wage
                          zlota. Pozniej kontakt ucichl..

                          kilka tygodni temu przypadkowo spotkalismy sie na ulicy. I zaczely sie smsy,
                          telefony.. kiedy jezdzilismy smsy byly lekko dwuznaczne i pelne komplementow ale
                          to co dostaje teraz od niego.....
                          boze kocham go!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                          nie moge zniesc mysli ze ta wstretna ropucha czeka na niego i ma go dla
                          siebie!!! (slyszalam od kogos ze jest naprawe nie ladna.. )

                          w tej chwili nie wiem sama co robic. kiedy nie zadzwoni i nie napisze dostaje
                          szalu, dzien do dupy. czasem idiotycznie wyobrazam sobie ze pewnie z nia mu sie
                          nie uklada, ze pewnie nie daje mu tego czego potrzebuje.. wmawiam sobie ze
                          pewnie juz prawie sie rozwodza!!!

                          nie moge sobie podarowac ze nie podchodze do tego na luzie. ze napisze - super.
                          Jak nie - trudno, moze jutro.
                          Boje sie tylko dnia kiedy to sie skonczy bo wiadomo ze taki nadejdzie.
                          Kto wtedy bedzie pisal do mnie to co on? kto inny bedzie dzialal jak on?

                          taki zwyczajny normalny chlopak .... a zwariowalam na jego punkcie bardziej niz
                          wszystkich przystojniakow jakich moje oczy widzialy.

                          Z 1 strony ciesze sie ze jest, ze tak mnie 'wyroznia', bo wiem ze nie jest typem
                          ktory ma NAS wiele... gdyby tak bylo pewnie zabralby sie za jakas obecna
                          kursantke a on pisze do mnie, osoby z ktora nie jezdzi od miesiecy.... nie
                          zapomne ostatniej jazdy kiedy odwiozlam sie pod dom, jeszcze z 30min
                          rozmawialismy... i patrzylismy na siebie jak dwoje nastolatkow ktorzy maja
                          motylki w brzuchu..

                          z 2 strony boje sie dnia kiedy zadzwoni i powie "dosc".
                          Nie wiem jednak czy to wlasnie nie ONA czyni go tak atrakcyjnym..


                          CO WY W SOBIE MACIE INSTRUKTORZY... :((((((

                          dziekuje wszystkim ktorzy przeczytali wszystko :)
                          • Gość: shiva Re: MOJA historia z moim instruktorem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 01:30
                            ja przeczytalam, ale nie wiem co Ci powiedziec zebys poczula sie lepiej... moze
                            wystarczy to, ze wiem co czujesz:)choc moja historia jest troche inna
                        • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 20.10.08, 06:39
                          I po co Ci to? Mój pierwszy chwyt poniżej pasa to zmiana
                          instruktora. Nie umiałam mu wytłumaczyć, że od dawna koncentruję się
                          na nim, a nie na jeździe, dla niego to było jednoznaczne z
                          kwestionowaniem jego kwalifikacji. Potem chwyt poniżej pasa wynikły
                          z mojego niedosytu jego jako osoby. Potem jego chwyty poniżej pasa,
                          głównie na tle pracy. I w końcu jeden taki, że do tej pory nie mogę
                          tego zrozumieć. Jak z Hłaską: "Może to wszystko odbędzie się
                          zupełnie inaczej. Może po prostu będę się tylko dziwić przez cały
                          czas i nie będę czuć nic prócz zdziwienia. Kiedy po raz pierwszy
                          ktoś zacznie rozdeptywać ci palce, myślisz, że to nieprawda; a potem
                          przychodzi zdziwienie, że człowiek może coś takiego zrobić z drugim
                          człowiekiem. Ale nie bardzo masz czas to przemyśleć, bo właśnie
                          oddają ci mocz na twarz i ty znowu myślisz, że to nieprawda, bo
                          przecież ten człowiek rozkraczony nad tobą ma takie samo serce,
                          nerki i ten sam wstyd".
                          Chyba nie ma nic głupszego, niż dwoje ludzi, którzy pierniczą dobry
                          kontakt, dosrywając sobie.
                          • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 07:18
                            Ja przeczytałam i powiem Ci tylko tyle:przez moje podobne odczucia
                            do pewnej osoby zmieniłam moje plany zawodowe ,tylko i wyłącznie
                            dlatego,żeby nie pracować blisko niego.
                            Nie będę Go spotykać,może uda się zapomnieć.
                            • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.08, 13:43
                              też zmieniłam swoje plany zawodowe i wiesz co? i nie przechodzi.
                              • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.08, 13:54
                                W pracy spędzasz 3/4 życia, przez 3/4 życia. Faceci się zmieniają. Lepiej
                                trzymaj się pracy, którą kochasz ;)
                                Wierz mi.
                                • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 14:09
                                  Gdybym miała trzymać się pracy,którą kocham,musiała bym pracować z
                                  tym facetem w jednej firmie.Czuję,że nie zniosła bym jego widoku.
                                  • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 14:51
                                    a ja czuję, że się od niego uwolniłam... tak w tej chwili czuję...a jak będzie
                                    jak go zobacze znowu, cóż. zobaczymy. i wiecie co? poznałam kogos;)
                                    • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 15:21
                                      Poznałaś kogoś_to super.Tylko wiesz co,ja mam faceta,i jest mi go
                                      bardzo żal(tego mojego faceta żal),bo moje myśli są z tym drugim.
                                      O instruktorze nie zapomnisz,nie da się zapomnieć.Ja bardzo chcę
                                      zapomnieć,ale nie wierzę,że to kiedyś nastąpi.
                                      • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 15:33
                                        mogłabym powiedziec prawde ale nie bardzo chce na forum... ten facet pojawił sie
                                        juz jakis czas temu... ale o instruktorze mysle codziennie. dzisiaj czuje się po
                                        prostu na tyle silna, zeby cieszyć się życiem i nie zamartwiac się niespełniona
                                        miłością, zauroczeniem, kto jak chce. wiem, że nie zapomne. nigdy. i tez mi tego
                                        KOGOS zal. bo nie wiem czy to mozliwe, ale do dwóch cos czuję;/
                                • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 16:50
                                  Jak pracować z tym facetem w jednej firmie,żeby nie zwariować?
                                  • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 17:01
                                    musisz zmienić środowisko. to jest konieczne! ja przestałam chodzić tam, gdzie go często widywałam. jest strasznie trudno. i nie raz jeszcze łapię się na tym, że idę gdzieś z myślą, że tam go spotkam. mam nadzieję, że to przejdzie. ale jeżeli jesteś w związku to zerwanie wszelkich stosunków z tym człowiekiem jest pierwszym co powinnas zrobić.
                                    • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 17:11
                                      Brawo!
                                      Dobra rada,ale nie znasz mojej przeszłości,planów,itd,a tu też
                                      tak,jak Ty nie mogę o wszystkim pisać.
                                      Dobra rada,ale trudna do wykonania.
                                      • Gość: Sama Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.30.* 20.10.08, 20:58
                                        Rady są dobre ale jak się im podporządkować , gdy człowiekiem rządzi serce a nie
                                        rozsądek...Ja też uwielbiam swojego nauczyciela jazdy za kółkiem , wiem , że z
                                        wzajemnością.Trwa to już ponad rok.Egzamin dawno zdany a my nadal nie możemy bez
                                        siebie żyć (choć wiem ,że nie powinniśmy ze sobą być)On żonaty , ja
                                        mężatka.Nigdy nie przypuszczałam że mogłabym się wplątać w taki chory
                                        układ...ale serce nie sługa...
                                      • Gość: Wiola Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.08, 15:13
                                        Nastały szare,jesienne dni.
                                        Łatwiej jest zdać prawko,niż przestać o nim myśleć.
                                  • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 07:09
                                    Musicie ustalić zasady.
                                    1. W GODZINACH PRACY JESTEŚCIE WSPÓŁPRACOWNIKAMI I MA WAS CECHOWAĆ
                                    PROFESJONALIZM. Traktujesz go tak samo, jak wszystkich innych pod
                                    względem spraw zawodowych.
                                    2. Na kursie on jest Twoim instruktorem i nie idziesz na jazdę z
                                    myślą o nim, a z myślą o tym, żeby się nauczyć.
                                    3. Przez resztę czasu to już wasza sprawa, jak będą się układały
                                    relacje.
                                    • Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 29.10.08, 17:34
                                      Mój instruktor jazdy sprawia, że nie potrafię normalnie funkcjonować już prawie
                                      wcale. Podczas zajec z nim, mam się dobrze.

                                      > 2. Na kursie on jest Twoim instruktorem i nie idziesz na jazdę z
                                      > myślą o nim, a z myślą o tym, żeby się nauczyć.

                                      Nie mysle o tym że mi się podoba. Staram się skupić na jezdzie i tyle:). Problem
                                      pojawia się w momencie gdy on zaczyna się we mnie wpatrywać przy byle
                                      okzaji.Manewry, plac, korki. I to nie jest takie sobie spoglądanie. Ja się czuję
                                      jakby on chciał mnie za chwilę pocałować.Staje się wtedy taki słodki, patrzy mi
                                      głęboko w oczy, na usta,jest przy tym taki rozkoszny...zaczyna mnie poprostu
                                      czarować... .Nigdy nie mówił zadnych bezposrednich tekstów w stylu, że pani
                                      ładna,że taka, że taka(jak moi byli starsi instruktorzy...ta ich tfu...fee
                                      wazelina). Ten jego hipnotyzujący wzrok przeszkadza mi tak naprawdę dopiero gdy
                                      wysiadam i sobie idę...wracam do domu...do chłopaka. Jem z nim kolację, a widzę
                                      oczy instruktora, czuję jak na mnie patrzył...czuję jego ciepło. Nie sądzę żebym
                                      się zakochała w M. ale mogłabym rozpamiętywać w nieskończoność jego gesty,
                                      uśmieszki... bo sa urocze. Tylko że to już pochłania mi zbyt wiele czasu. O co
                                      jemu chodzi?
                                      PS.wszystkie kursantki serdecznie pozdrawiam!
                                      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 29.10.08, 20:48
                                        Witamy w klubie;) Opowiem Ci, jak to dalej idzie: zrywasz ze swoim
                                        facetem, bzykacie się parę razy, albo może nawet nie tyle, wpada do
                                        Ciebie z inną kursantką. Tylko pamiętaj, że to Ty będziesz sobie
                                        musiała z tym radzić.
                                        Wiem, parszywa jestem, ale mi was szkoda po prostu. W każdym razie w
                                        razie czego idź na żywioł, jak już zaczniesz naprawdę o nim myśleć,
                                        to nie ma opcji.

                                        Albo nie zrywaj, tylko zdradzaj. Że też moje poczucie moralności na
                                        to nie wpadło;)
                                        Pozdro;)
                                        • Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 29.10.08, 21:32
                                          To jest najczęstszy scenariusz rozumiem;)...Ale moim zdaniem to, że się gapi to
                                          jeszcze nic nie znaczy. Może tak ma... zwykła instruktorska przypadłość;)
                                          Instruktor x<45lat =pieprzony maniak(flirciarz, babiarz). Moj ma 28 lat.
                                          • Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.resetnet.pl 31.10.08, 11:10
                                            czesc dziewczyny nie wiem od czego zaczac pisac...chyba jestem zakochana, ale
                                            najgorsze jest to ze nie w moim mezu tylko w moim instruktorze.Jak mnie
                                            zapisywal na prawko to jeszcze sie ze mnie smial tylko sie nie zakochaj w
                                            instruktorze!!!i mnie z nim nie zdradzaj!a ja na to no przestan, nie instruktor
                                            mi w glowie tylko prawko.I niestety stało sie...od razu przeszlismy na ty, a
                                            pozniej to juz polecialo z gorki, komplementy ze ladnie wygladam, smsy,
                                            przyjezdzanie po mnie, pozne wieczorne jazdy,dotykanie,masaze, calowanie i teraz
                                            wszystko sie urwalo bo co , bo zdalam egzamin. Ciesze sie z tego ale pewnie sie
                                            juz z nim nie zobacze bo, i znowu to bo, bo ma zone i dzieci...wiem wiem co
                                            teraz o mnie myslicie ale jakos tak wyszlo, bardziej z jego inicjatywy,nie jest
                                            niewiadomo jaki przystojny ale ma to cos w sobie,i terz pierwsze co robie po
                                            przebudzeniu to o nim mysle nie ma tajkiej chwili w ktorej bym o nim nie myslala...
                                            • Gość: ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.30.* 31.10.08, 11:31
                                              Może lepiej , że się urwało.Ja byłam w podobnej sytuacji z tym , że u mnie się
                                              nie urwało...znajomość trwa nadal mimo zdanego egzaminu , nie mam siły by ją
                                              zakończyć , to jest jak narkotyk.Z tego co wiem On też nie wyobraża sobie życia
                                              beze mnie.To zabrnęło już tak daleko.Uzależniliśmy się od siebie i nie wiem co
                                              dalej.Na razie żyję chwilą , ale wiem , że tak nie może być wiecznie.Takie
                                              uczucia powinno zabijać się w zarodku, ale mądry polak po szkodzie.
                                              • Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.08, 12:01
                                                urwalo sie tak w sumie nie dokonca bo piszemy do siebie i jak odbiore juz prawko
                                                to mamy sie umowic na piwko i pewnie nie tylko...ale ja niemoge o tym zapomniec
                                                i o nim co bedzie jak nie bedzie chcial sie ze mna umowic na to piwo? bo moze
                                                tak z grzecznosci mi obiecal, chcialabym z nim miec kontakt zeby sie nie urwal
                                                bo naprawde to rowny gosc /??
                                              • Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.08, 12:02
                                                urwalo sie tak w sumie nie dokonca bo piszemy do siebie i jak odbiore juz prawko
                                                to mamy sie umowic na piwko i pewnie nie tylko...ale ja niemoge o tym zapomniec
                                                i o nim co bedzie jak nie bedzie chcial sie ze mna umowic na to piwo? bo moze
                                                tak z grzecznosci mi obiecal, chcialabym z nim miec kontakt zeby sie nie urwal
                                                bo naprawde to rowny gosc??
                                                • Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.30.* 31.10.08, 13:14
                                                  Skoro do siebie piszecie to znaczy , że macie kontakt.Gdyby go nie chciał , to
                                                  by się do Ciebie nie odzywał.Dokładnie wiem co czujesz.Ja na swoim się jeszcze
                                                  nigdy nie zawiodłam myślę, że u Ciebie też będzie dobrze.Widzę , że jesteś
                                                  zdecydowana.Bylebyś tylko nie żałowała.
                                                  • Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.08, 17:38
                                                    niw wiem czy robie dobrze czy zle, zyje chwila bo nawet zeby to byla jednorazowa
                                                    przygoda to jest tego warta!!!tylko szkoda ze sie kiedys wczesniej nie
                                                    spotkalismy jak ja nie mialam meza a on zony...
                                                    a jezeli pewnego dnia mi juz nie odpisze na smsa?albo sie ze mna nie spotka?nie
                                                    wiem co bedzie...smutek, zal
                                                  • Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.30.* 31.10.08, 17:59
                                                    A może jak wcześniej byście się spotkali, to on by Cię wcale nie
                                                    zainteresował...tego się nie da przewidzieć.Wszystko zależy od miejsca czasu ,
                                                    sytuacji itd...Nie martw się tym co będzie kiedyś , jeśli żyjesz chwilą , to nią
                                                    żyj.Każdy jest panem swojego losu.
                                                  • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 17:43
                                                    i dlatego ja się nigdy nie ochajtam;) ja tam samej sobie nie ufam, a
                                                    nie mam psychy do zdradzania, taka moja słabość, jestem podła,
                                                    jestem interesowna, jestem bezwzględna i co tylko chcecie, ale nie
                                                    umiem być nieuczciwa w stosunku do kolesia, z którym jestem. ale też
                                                    już za stara jestem, żeby umieć to potępiać.
                                                    żałować nie musisz, tylko jedna spr. - żeby cię ten 'ciężar' nie
                                                    przygniótł i żebyś nie postanowiła swojej drugiej połówki o
                                                    wszystkim poinformować, moim zdaniem, jak się decydujesz, to się z
                                                    tym męcz, połówce ta wiedza do szczęścia niepotrzebna. jak dasz radę
                                                    to żałować nie musisz. ja tam wiem, że prędzej, czy później
                                                    zrobiłabym 'katharsis', i on by tego nie mógł zrozumieć i pewnie
                                                    nosiłby zdjęcie mojego instruktora w portfelu cały czas się dziwiąc.
    • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 18:05
      wyborcza.pl/1,81388,5804067,Niebezpieczne_zwiazki.html
      moze znajdziecie jakieś odkrywcze treści. nie wiem, mój ideał się
      sypnął, odkąd poznałam ideał prywatnie i służbowo, mój ideał lata
      świetlne odbiegał od ideału, [jedyne, czego nie mogę zrozumieć to
      jak można być jednocześnie wartościowym kolesiem i dupkiem i to
      wszystko, czego nie rozumiem z tej relacji], ideał był nieomal
      antyideałem w rozwodnionym sosie codzienności, a mi nie przeszło.
      nie przeszło mi. i co?
    • Gość: p7 jeszcze jedno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 18:08
      obecny instruktor powiedział, że ze mnie taka zołza, że na pewno
      nigdy nie znajdę sobie faceta, bo każdy ucieknie po 2-3 moich
      tekstach ;D A tu proszę, jasnowidz z wyborczej rozwiał mój dylemat:

      'Chłopcy wychowani przez zimną, wymagającą matkę nie szukają
      ciepłych serdecznych dziewczyn. Chcą, żeby ich zaakceptowała jakaś
      zołza.'

      ;p
      • Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 31.10.08, 18:20
        Dlatego nigdy nie należy mówić NIGDY...
        • Gość: gość Re: jeszcze jedno... IP: *.idc.net.pl 01.11.08, 22:37
          "Każda potwora znajdzie swego amatora" - podobno. Więc może warto szukać?
          P.S.
          Z kolei małżeństwo opiera się na zaufaniu. Obu stron.
          Jak go nie ma to nici z małżeństwa, albo to tylko nic nie znacząca formalność.
          Biedne dziewczyny, naprawdę chcecie się na własnej skórze o tym przekonywać?
          Warto ?
          • Gość: p7 Re: jeszcze jedno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.08, 23:01
            Gościu i Ktosiu, akurat w moim przypadku nie bardzo. Mam tak
            parszywy charakter, że żaden facet ze mną nie wytrzyma, jestem
            parszywą, egocentryczną, chamską zołzą;) Zresztą długo by gadać.
            Taki pancerzyk ochronny. Tak na wszelki wypadek, zanim Ci ktoś
            dowali.

            Jasne, że małżeństwo, przynajmniej w moim odczuciu, musi być oparte
            na przyjaźni i zaufaniu, bo ja za parę lat chciałabym mieć z kim
            gadać, a nie z kim się seksić, chociaż to też. Ale ja nie na tym
            poziomie rozważań, za ciężki kaliber;)
            Trzeba nadawać na tych samych falach, bez tego nici.
            • aniamamamarty Re: jeszcze jedno... 02.11.08, 01:10
              Gość portalu: p7 napisał(a):

              > Gościu i Ktosiu, akurat w moim przypadku nie bardzo. Mam tak
              > parszywy charakter, że żaden facet ze mną nie wytrzyma, jestem
              > parszywą, egocentryczną, chamską zołzą;) Zresztą długo by gadać.
              > Taki pancerzyk ochronny. Tak na wszelki wypadek, zanim Ci ktoś
              > dowali.
              >
              > Jasne, że małżeństwo, przynajmniej w moim odczuciu, musi być
              oparte
              > na przyjaźni i zaufaniu, bo ja za parę lat chciałabym mieć z kim
              > gadać, a nie z kim się seksić, chociaż to też. Ale ja nie na tym
              > poziomie rozważań, za ciężki kaliber;)
              > Trzeba nadawać na tych samych falach, bez tego nici.


              pomijając, że treść chyba nie na to forum, OSK to w końcu nie
              agencja matrymonialna, to dobrze mieć ten charakterek :)
              • permanentne_7_niebo Re: jeszcze jedno... 02.11.08, 10:10
                > pomijając, że treść chyba nie na to forum, OSK to w końcu nie
                > agencja matrymonialna, to dobrze mieć ten charakterek :)

                różnie to bywa;)
                • Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 02.11.08, 10:42
                  W życiu różnie bywa i różne są powody zdrady, niektórzy chcą się tylko zabawić ,
                  inni szukają ucieczki od codzienności.A jeszcze inni mają tak pokopane
                  małżeństwo , że związek z innym facetem to dla nich wybawienie.Oczywiście to
                  nikogo nie usprawiedliwia , ale niektóre rzeczy lub zrządzenia losu zaskakują
                  nas w najmniej oczekiwanym momencie i poddajemy się im. Niestety , nie da się
                  na tym forum o wszystkim napisać...
                  • Gość: gość Re: jeszcze jedno... IP: *.idc.net.pl 02.11.08, 11:35
                    Ucieczka w E- rzeczywistość to też pancerzyk !!!
                    Mamy kontakt z całym światem, a nie mamy z nikim?
                    Jeszcze troszkę, a nawet nie będziemy wiedzieć czy po drugiej stronie komputera
                    nie siedzi.... Komputer?!
                    Tak bardzo się boimy? czego? Samych siebie?
                    To jak nas znajdzie ktoś drugi?
                    Podeprzemy się statystyką? Skoro ileś procent zdradza to mogę i ja? Skoro
                    instruktorzy wykorzystują to ja też? Ideologię łatwo dorobić.
                    Piękną - zakochanie, impuls, pożar serca.
                    A ile czasu poświęcamy rzeczywistości i ludziom obok ?
                    Nowy, nowa, nowe - ciekawe i fascynujące.
                    P.S.
                    Spiszmy się kochać LUDZI - tal szybko odchodzą.
                    • Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 02.11.08, 11:51
                      Dlatego znikam z E-rzeczywistości i spieszę kochać ludzi.Pozdrawiam:)
                    • Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 02.11.08, 17:51

                      Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się
                      strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie
                      zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim. I nie
                      ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy
                      zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą.

                      • permanentne_7_niebo Re: jeszcze jedno... 02.11.08, 20:04
                        Też spieszę kochać ludzi. Na razie przez internet kocham
                        potencjalnych pracodawców i przy okazji wpadam do was. O i kocham na
                        gadu moją kumpelę. Jutro będę kochać dentystę w realu, we wtorek
                        kumpelę (tę samą) w realu i moją poprzednią pracę też będę kochać w
                        realu, w środę instruktora, w czwartek siostrę cioteczną. Jeszcze w
                        międzyczasie napisze do Chestera, to też go będę kochać w realu. I
                        Edi muszę kochać, bo jej wiszę 5 dych. Mam więc trochę luda do
                        obkochania w przyszłym tygodniu.

                        Miłość jest, jak ta strużka wody;)
                        A tak na poważnie: nie e-rzeczywistość, tylko ta konkretna e-
                        społeczność, i tylko ta jedna u mnie. Ktoś się mnie zapytał, co mi
                        daje: no raz, wpadam tu przy okazji, dwa - poczucie anonimowości, to
                        znaczy kupę czasu mi dawała, wpadałam tu i mówiłam o wszystkim, o
                        czym musiałam milczeć w realu. Ja zdradzam "tylko" swój ośrodek
                        szkolenia;)
                        A te słowa... dobrze znane i dobrze przeżyte. I kiedy o tym myślę,
                        to myślę właśne tak i tylko dlatego kocham paru ludzi.
                        • permanentne_7_niebo Re: jeszcze jedno... 02.11.08, 20:14
                          kiedy się widzimy?

                          no hej;*

                          elo;)

                          w piatek?:D

                          spieszę się kochać ludzi, tak szybko odchodzą

                          może być w piątek;)

                          o której?

                          chcesz sie umawiac??

                          co? no już jesteśmy ustawieni

                          moze wstepnie narazie sie umowmy
                          ??

                          nie spieszę się bzykać kudzi, tylko ich kochać;D

                          ______________________________________________________


                          Widzisz, w każdym dniu tygodnia będę kochać ludzi;)
                    • Gość: Ktoś Re: jeszcze jedno... IP: 82.160.30.* 02.11.08, 20:52
                      Życie każdego człowieka jest drogą ku samemu sobie, próbą znalezienia drogi,
                      zaznaczenia ścieżki. Żaden człowiek nie był nigdy w pełni samym sobą, lecz mimo
                      to każdy ku temu dąży, jeden w mroku, inny w światłości, jak kto umie.
                      • Gość: Lina21 eh te jego feromony IP: 82.146.247.* 03.11.08, 23:20
                        Mój instraktor przestał wreszcie się na mnie gapić i mnie czarować. Przeszliśmy
                        na Ty, i jest super.Rozmawia się tak zupełnie inaczej, na luzie. Jak kumple.
                        Było by jeszcze lepiej gdyby jego szanowne feromony przestały drażnić moje
                        receptory. Cały czas jego uśmiech, spojrzenie sprawiają, że robi mi się
                        gorąco.Boję się, ze on to wszystko może zobaczyć, ze widzi że się plączę z
                        pośpiechu zakładając kurtkę, że ręka mi drży, albo że ją zabieram w popłochu
                        kiedy on chce mi pomóc;).
                        pozdrawiam!
                        • Gość: Ktoś Re: eh te jego feromony IP: 82.160.30.* 04.11.08, 11:01
                          - Dlaczego mam zatem słuchać serca?
                          - Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi,
                          nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli ...
                          • Gość: gość odpowiedzi IP: *.idc.net.pl 04.11.08, 19:11
                            Siódme niebo - Ave Maria jest piękne !!!!!!
                            Ktoś - przykład z tamą też. Porównanie ekstra.
                            Pytanie, czy po to jest tama by dopuścić do jej zniszczenia? Czy też w innym
                            celu ją zbudowano?
                            Rozsądek podpowiada, by ją ratować jak pojawiają się pierwsze uszkodzenia. Kto
                            czeka aż będzie za późno? Chociaż pewnie oglądanie zagłady tamy będzie
                            ekscytujące!!!!
                            P.S.
                            Pod jednym warunkiem: że sami jesteśmy w bezpiecznym miejscu ;-)
                            • Gość: Ktoś Re: odpowiedzi IP: 82.160.30.* 04.11.08, 20:23

                              Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny.
                              Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego
                              dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.

                              W życiu nie ma prób, od razu zaczyna się przedstawienie.
                              Fala nas ciągle unosi, takie jest życie. Nie można tego zrozumieć ani osądzić,
                              należy się dać unosić fali.
                              • Gość: gość Do Ktosia IP: *.idc.net.pl 04.11.08, 20:38
                                Jak kto woli.
                                Skoro jesteśmy przy porównaniach "rzecznych", to:
                                - z prądem płyną tylko śnięte ryby, żywe decydują co gdzie chcą płynąć. Potrafią
                                nawet pod prąd, albo umiejętnie wykorzystać prąd.
                                P.S.
                                Kłody drewna też płyną z falą. Ale mnie to nie pociąga.
                                • Gość: Ktoś Re: do gościa IP: 82.160.30.* 04.11.08, 21:07
                                  Dobra rada to coś, co człowiek daje, gdy jest już za stary, by dawać zły przykład.
                                  Podstawowym błędem jest podawanie teorii, zanim uzyska się dane.
                                  Niepostrzeżenie zaczyna się dostosowywać fakty, by zgadzały się z teoriami,
                                  zamiast próbować stworzyć teorię, która byłaby zgodna z faktami.


                                  • Gość: gość Do Ktosia IP: *.idc.net.pl 04.11.08, 21:18
                                    No właśnie ;-)
                                    • Gość: gość Re: Do Ktosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 21:43
                                      Sorry,nie mogę się powstrzymać,ale jesteście pop........e.
                                      • Gość: Lina21 Re: Do Ktosia IP: 82.146.247.* 05.11.08, 12:44
                                        otóż to.
                                        • Gość: gość Re: Do Ktosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 12:49
                                          W głowie Wam, się nie kręci od tego p..........?
                            • Gość: p7 Re: odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 13:12
                              heh, Ave jest piękne, bo on był pięknym człowiekiem, w sensie
                              duchowym. Leciało na jego ślubie, a potem w parę miesięcy później...
                              Bez niego nie bylibyśmy tym, czym jesteśmy, nie byłoby tych
                              wszystkich ludzi.
                              • Gość: p7 Re: odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 13:24
                                zawsze będzie
                        • Gość: p7 Re: eh te jego feromony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 13:06
                          Było by jeszcze lepiej gdyby jego szanowne feromony przestały
                          drażnić moje receptory.

                          mistrzostwo wyrazu ;D;D;D;D
                          • Gość: gość Re: eh te jego feromony IP: *.idc.net.pl 05.11.08, 16:20
                            Teraz piszesz myśląc o Schubercie?
                            P.S.
                            Feromony właśnie po to są, tak działają. Jak zresztą wiele innych rzeczy! Reszta
                            należy do nas.
                            • Gość: Lina21 Re: eh te jego feromony IP: 82.146.247.* 05.11.08, 19:14
                              "Tak! po to one są! po to są one!"...a reszta należy do NAS. W każdym bądź
                              razie...ja tam się nie dam tak łatwo...
                            • permanentne_7_niebo Re: eh te jego feromony 05.11.08, 21:51
                              Gość portalu: gość napisał(a):

                              > Teraz piszesz myśląc o Schubercie?

                              Piszę myśląc o Nim.
                              • Gość: Lina21 Re: eh te jego feromony IP: 82.146.247.* 05.11.08, 23:08
                                Oświadczam wszem i wobec, paniom tu zaglądającym, iż się nie dałam zwariować do
                                końca i wybiłam sobie z głowy faceta żonatego i mającego fotelik dziecięcy na
                                tylnym siedzeniu swojego auta. Zatem prawdopodobnie faceta też dzieciatego.
                                Zróbcie to samo! oni się bawią! słyszałam dzisiaj rozmowę instruktorów i mówię
                                Wam...mają nas wszystkie gdzieś. Poflirtować dla zabawy to nie grzech, tylko, że
                                my to czasami bierzemy nazbyt poważnie. Nie warto sobie tym głowy zawrcać. A na
                                ich "zaloty"i propozycje mieć wylane, żeby wiedzieli że gów** mogą. Nie warto
                                być kolejną zabawką. O 16.00 jezdze ja, ale o 17.00 już siada inna
                                pani...pozniej o 18.00 następna.
                                Nie bądźcie naiwne, mówię Wam... szkoda życia...:)
                                buziaczki !!!
                                • Gość: gość Re: eh te jego feromony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 10:45
                                  Wiele prawdy jest w tym,co piszesz,ale.... nie każdy instruktor
                                  bawi się nami ,wami.
                                  Znam takiego,oczywiście żonaty,dzieciaty i on to wszystko brał na
                                  poważnie.
                                  100% gwarancji.
                                  Odpuściłam,bo poszłam po rozum do głowy.
                                  To bardzo boli,i jedną i drugą stronę.
                                  Ale można żyć,szkoda tylko,że w smutku.
                                • Gość: Ktoś Re: eh te jego feromony IP: 82.160.30.* 06.11.08, 10:51
                                  Nie można tego zjawiska tak uogólniać.Pewnie , że większość z nich to babiarze i
                                  flirciarze , ale bywają wyjątki...Pozdrawiam:)
                        • Gość: Lina21 popatrzcie jaka żenada IP: 82.146.247.* 06.11.08, 19:39
                          www.maxior.pl/film/115693/Straznicy_lasu
                          • Gość: Ktoś Re: popatrzcie jaka żenada IP: 82.160.30.* 06.11.08, 20:49

                            Ten akurat do wyjątków nie należał....porażka.
                            • permanentne_7_niebo Ech... 07.11.08, 00:18
                              Cóż, laska nie była niezadowolona.... cóż, facet za 40zł za godzinę.
                              • Gość: Lina21 Re: Ech... IP: 82.146.247.* 07.11.08, 21:16
                                No ba...w dodatku jakie ciacho...;)))
                                W mojej szkole instruktorzy są po 45 złotych za godzinę, a u Was?xD
                                • Gość: Ktoś Re: Ech... IP: 82.160.18.* 07.11.08, 21:29
                                  U mnie po 35 zeta , ale to było pół roku temu.
                                • Gość: p7 45 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.08, 10:16
                                  obecnie, ale zaczynali od 33 w pakiecie.
                                  Ciacho??? Eeee, ciacha nie widziałaś;) Ja ci mogę Ciacho pokazać,
                                  jak dasz maila;)
                                  Skąd jesteś?:)
                                  • Gość: Lina21 Re: 45 IP: 82.146.247.* 08.11.08, 12:36
                                    Hihihi... ale ja żartowałam z tym ciastkiem...przecież ten gość to jakaś
                                    pomyłka. Wiem dobrze co to znaczy ciacho-instruktor.Nie musisz mi nic pokazywać
                                    p7 ;)
                                    Nie dam tu maila ale dam gg..8963140!
                                    • Gość: gość Re: 45 IP: *.idc.net.pl 08.11.08, 13:17
                                      Jestem zainteresowany cennikiem instruktorów. Liczycie cenę usługi za godzinę
                                      szkolenia (nauki jazdy) czy tego co było na filmie? DDDD
                                    • permanentne_7_niebo Re: 45 08.11.08, 20:07
                                      Wal na permanentne_7_niebo@gazeta.pl no ale to nie będę pokazywać;)
                                      moje ciacho nie oddam;)

                                      Do gościa poniżej: liczy się za godzinę kursu/doszkalania. Dlatego
                                      mówiłam o facecie za 40zł/h. W sumie opłaca się bardziej od takiego
                                      z agencji taka mała męska słodka k:)
    • Gość: kaz Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.szczecin.mm.pl 08.11.08, 13:58
      Wiatjcie!!!
      Mam problem wyjezdziłem swoje 30 godzin na początku 2007 roku i nie podeszłem do egzaminu...wyjechałem z kraju, wróciłem i chcem skonczyc prawko, byłem w paru szkołach jazdy i powiedziano mi ze wystarczy wykupic 5 godzin aby móc podejsc do egzaminu natomiast inna szkoła twierdzi ze musze wykupic 30 godzin. I teraz nie wiem co mam zrobic zeby było dobrze. Proszę pomóżcie.
      • Gość: staś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 08.11.08, 14:31
        "Nie podeszłem" to mówi dziewczynka !?

        A kurs prawa jazdy jest ważny, jeżeli skończyłeś go w 2007 roku.
        Nie piszesz, co zrobiłeś po skończeniu kursu. Są takie możliwości:
        1.Nie wziąłeś Zaświadczenia z OSK. To idź i weź, a potem zapisz się na egzamin.
        2.Wziąłeś zaświadczenie , zapisałeś się na egzamin i go już zdawałeś. Zapisz się
        na kolejny termin. Jeżeli 3 razy nie zdałeś tego samego rodzaju egzaminu to
        musisz ukończyć:
        - kurs teoretyczny w ilości co najmniej 10 godzin, jeżeli to była teoria,
        - kurs nauki jazdy w ilości co najmniej 5 godzin, jeżeli to była praktyka.
        W tych przypadkach musisz dostarczyć do WORD-u zaświadczenie o ukończeniu
        takiego kursu.
        W innych przypadkach dodatkowe szkolenie nie jest obowiązkowe. Można Ci
        jedynie radzić, abyś się doszkolił, ale decyzja należy do Ciebie.
      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 08.11.08, 20:04
        błagam nie miałeś gdzie? myślisz, że ktoś, kto przewala ten wątek
        robi to po to, by udzielać info? Nikt taki tutaj nie wchodzi, od
        tego są inne wątki:)
        • Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 08.11.08, 21:03
          Prawda to, co ona pisze. My tu pomagamy w innych sprawach. Może jakiś instruktor
          Cię skrzywdził?pomożemy nie martw się!
      • Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.18.* 08.11.08, 21:31
        Biedny Kaz pomylił wątek , ale każdemu może się zdarzyć....Tu są nieszczęśliwe i
        szczęśliwe zakochane.....
        • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 08.11.08, 22:45
          Załóżcie nowy, bo ten strasznie długi. Nikt nie czytał całości. A może coś
          nowego? Bo zakochanie to normalka, ale ile można?
          Po 30, 40 czy większej ilości godzin ta znika, a przychodzi następna :-)
          • Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.18.* 08.11.08, 23:01

            Nie koniecznie przechodzi
            • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 08.11.08, 23:25
              Pisząc "ta" myślałem o kursantce. A z zakochaniem rzeczywiście różnie bywa. A co
              ma zrobić instruktor? Kursantka widzi jego jednego, a on co godzinę inną. Może
              też się zakochać? Może coś o jego problemach?
              • Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.18.* 08.11.08, 23:34
                Pewnie, że może tylko nie wiem czy jego serce wytrzymałoby stan niemalże
                ciągłego zakochania...a co jeśli zakochanie przerodzi się w miłość????
                • Gość: ich uwielbiam was IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.11.08, 23:43
                  i to forum
                  leczycie mnie z depresji;)
            • Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 08.11.08, 23:52
              Po 30 - 40 godzinach tylko myślisz ze Ci przeszło...a i tak łapiesz się na tym
              że idziesz ulicą, zaglądasz we wszystkie elki jak leci i myślisz- a może on tam
              siedzi?
              • Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 09.11.08, 00:04
                A na kursie chocby na ciebie ryczał i krzyczał...i tak go wielbisz, bo on na
                koniec odwiezie Cie do domu, 2 razy sie usmiechnie i juz wszystko mu wybaczasz! ;(
              • Gość: Ktoś Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.160.18.* 09.11.08, 21:54

                Ja wiedziałam , że mi nie przejdzie i on wiedział, że jemu nie przejdzie , a
                teraz wiedzą już wszyscy.Nigdy nie sądziłam , że można tak kochać i być ta
                kochanym.Jest cudownie......
          • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.11.08, 09:34
            Też o tym myślałam, bo mnie cholera bierze, jak muszę klikać i
            klikać, żeby dotrzeć do końca. Ale chyba nie mam powera na
            zapełnianie nowego wątku:)
            • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 09.11.08, 10:49
              Czyli stary problem: jak zjeść ciastko i mieć ciastko?
              • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.11.08, 12:07
                No:)

                Chcę mieć porządek i wszystko w jednym miejscu, a nie po 30.000
                wątków, ale brak cierpliwości, żeby się dobić do "ciastka". Lubię je
                jeść, ale nie chcę mi się całego robić od nowa:)
                • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 09.11.08, 12:20
                  To było do Linii21.
                  A z Tobą, p_7_n, się zgadzam, tylko jak to przesunąć na początek, Ty pewnie wiesz?
                  Bo, faktycznie, zanim znajdę ciastko to ochota na nie mi już przeszła ;-)
                  • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.11.08, 22:01
                    Sortuj według;)

                    Był pod moim, myślałam więc, że do mnie:)
                  • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.11.08, 22:02
                    Liny, nie Linii.
                    • Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 09.11.08, 22:39
                      No do Liny:D. Możemy założyć wątek, w którym będziemy przestrzegać 18 latki
                      przed niebezpiecznymi związkami żonatymi mężczyznami.xD
                      • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 10.11.08, 09:04
                        Dzięki p_7_n. I za radę z sortowaniem i za zwrócenie uwagi na pomylenie Liny z
                        Linią ;-)
                        Lino! Można zakładać taki wątek. I czy tylko 18 -to latkom by się przydał?
                        Niedawno doszło do mnie, ze taki śmieszny wierszyk ma w sobie dużo treści:
                        Aniu, nie rusz tego kwiatka,
                        Róża kole, rzekła matka.
                        Ania Mamy nie słuchała,
                        ukłuła się i płakała.

                        P.S.
                        Lepiej się uczyć na cudzych błędach.
                        Ale na swoich skuteczniej.
                        Tyle,że boli.
                        • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 10.11.08, 15:26
                          Amen. :)

                          Poza tym ja nie czuję potrzeby sprawiania komuś przyjemności za
                          darmo. Niech się męczy.
                        • Gość: Lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 10.11.08, 21:47
                          W sumie co tam będziemy kogo ostrzegać... pieprzone feromony...a serce nie
                          sługa... Ja sie leczę z tego zauroczenia.Co myślę że jest lepiej to znowu
                          gorzej. Gdyby on nie był taki słodki byłoby prościej. Osatnio złapałam się na
                          tym ze jak się ze mną żegnał i podał mi rękę...to jakoś nie miałam ochoty wcale
                          jej puszczać i stoje i udaje ze zapomniałam ze się trzymamy i nawijam
                          nawijam...ale w końcu musiałam sobie pójść.
                          • permanentne_7_niebo Przerażam go ;(;(;(;( 10.11.08, 22:32
                            Jasna cholera. To nie jest nic z tych rzeczy. Instruktor - tak, ale
                            kumpel i autorytet. I co? Poznaje mnie trochę bliżej i zaczynam go
                            przerażać i tak jest zawsze. Ja już siebie samą zaczynam przerażać
                            kurde. Przerażam was?
                            • Gość: Lina21 Re: Przerażam go ;(;(;(;( IP: 82.146.247.* 11.11.08, 07:36
                              dlaczego zaczynasz go przerażać?jako kto? kursantka, kumpel czy kobieta?
                              • permanentne_7_niebo Re: Przerażam go ;(;(;(;( 11.11.08, 09:38
                                Raczej chodzi o moją osobowość jako człowieka, nie jakiejkolwiek
                                funkcji pełnionej w związku z nim. Ale ja właśnie też nie rozumiem
                                czemu.
                                • Gość: Lina21 Re: Przerażam go ;(;(;(;( IP: 82.146.247.* 11.11.08, 15:16
                                  Aha, czyli uważasz ze cos z Toba nie tak? radze sie uspokoić i przestać tak
                                  myslec. Robić tak zeby być w zgodzie ze swoim wnetrzem. Przestac sie bac opini
                                  innych na wlasny temat. Liczy sie tylko to jak Ty sie czujesz.
                                  • permanentne_7_niebo Re: Przerażam go ;(;(;(;( 11.11.08, 16:23
                                    No, święta racja - nie da się zaspokoić oczekiwań wszystkich ludzi.
                                    No, a że nie tak, to nie myślę tylko wiem, a inni będa musieli
                                    nauczyć się to akceptować - tylko jeszcze nikogo w swoim życiu nie
                                    przeraziłam, więc się przeraziłam sama:)
                                    Ale jemu chodziło o co innego... ufff;p
                          • Gość: Lina ach ten mój instruktor... IP: 82.146.247.* 12.11.08, 16:58
                            Ach on...ach on ... ach..ach ...ach ten mój żonaty instruktor
                            • Gość: Wiola Re: ach ten mój instruktor... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 14:28
                              Hej! Maricia!
                              Jak Twoje serce,wyciszyło się,a może bije tak mocno,jak kiedyś?
                              • permanentne_7_niebo Właśnie?:) 13.11.08, 14:42

                                • Gość: Lina Re: Właśnie?:) IP: *.chello.pl 15.11.08, 00:03
                                  Chyba się wątek wypalił całkowicie...nikt tutaj już nie zagląda?
                                  • Gość: Wiola Re: Właśnie?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 14:10
                                    Czy już wszystkie dziewczyny się odkochały,że nic nie piszecie?
                                    • Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 14:27
                                      Ja sie niestety nie odkochalam w moim bylym instruktorze, myslalm ze
                                      mi przejdzie ale to jest silniejsze ode mnie, ostatnio z nim pisalam
                                      i na tym sie skonczyło....sam mi zawrocil w glowie, dal mi nadzieje
                                      a teraz cisza.....co mam zrobic?dziewczyny?
                                      • Gość: Wiola Re: Właśnie?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 14:38
                                        Sprowokować,żeby się odezwał.
                                        Napisz do niego,zapytaj o coś.
                                        • Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 14:48
                                          juz to zrobilam dwa razy, pisalam w byle jakiej sprawie,juz
                                          wymyslalam oczywiscie odpisal i tyle,jak znowu napisze do niego
                                          pomysli ze jestem natretna, teraz jest pewnie zajety rodzina, zona
                                          dziecmi...........
                                          • Gość: gość 321 do młodej mężatki IP: *.idc.net.pl 15.11.08, 19:19
                                            A może ? Zakochaj się w swoim Mężu?
                                            Tak jak na początku, co?
                                            P.S.
                                            Swoją drogą to wasi mężowie Was chyba zaniedbują?
                                            No bo takie, niedopieszczone jesteście :-)
                                            Co Panie na to?
                                            • Gość: Wiola Re: do młodej mężatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 20:03
                                              Oj,chyba jest w tym ziarenko prawdy,że mężowie trochę nas
                                              zaniedbują.
                                            • Gość: aga do Gość 321 IP: *.eranet.pl 15.11.08, 22:14
                                              Trafione w dziesiątke....................mężowie opamietajcie się:)
                                    • Gość: Ktoś Re: Właśnie?:) IP: 82.160.30.* 15.11.08, 19:05
                                      Mi też nie przeszło wręcz przeciwnie...przerodziło się to w głębokie poważne
                                      uczucie , które pochłonęło Nas oboje.Planujemy wspólną przyszłość...wiedzą o nas
                                      już mój mąż i jego żona.Stwierdziliśmy ,że nie będziemy dłużej żyć w
                                      kłamstwie.Życie jest zbyt krótkie.
                                      • Gość: Wiola Re: Właśnie?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 19:15
                                        Poważnie piszesz?
                                        Jeżeli tak,to bardzo odważna decyzja,oby wszystko było po Twojej
                                        myśli.
                                        A tak swoją drogą,ale szczujesz.
                                        Obym ja nie zrobiła czegoś,za co będę bardzo żałować.
                                        Kurde,faktycznie życie jest zbyt krótkie.
                                        • permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 15.11.08, 19:26
                                          Życie jest zbyt krótkie. Na co?
                                          • Gość: Ktoś Re: Właśnie?:) IP: 82.160.30.* 15.11.08, 19:30
                                            Jest zbyt krótkie by je marnotrawić ...
                                            • permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 15.11.08, 19:59
                                              Za krótkie, żeby się wy-żyć.
                                        • Gość: Ktoś Re: Właśnie?:) IP: 82.160.30.* 15.11.08, 20:01
                                          Piszę śmiertelnie poważnie.Nie jestem już pierwszej młodości i moje decyzje są
                                          głęboko przemyślane.Miałam paskudne małżeństwo,facet był damskim bokserem,zbyt
                                          długo zwlekałam z decyzją by zakończyć ten toksyczny związek.Długo by o tym
                                          pisać ale to wątek o instruktorach...a mój instruktor okazał się być moim
                                          wybawieniem...czekaliśmy na siebie całe życie...on też nie miał łatwego życia ze
                                          swoją panią i wiem to nie tylko od niego...chcemy być razem na zawsze.Co Wy na
                                          to?Scenariusz jak w tanim romansie ale takie jest życie....
                                      • permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 15.11.08, 19:22

                                        Ostatni raz widziałam go 2 m-ce, może 3 m-ce temu, w biurze.
                                        Zaczynałam prawko. Przestał pracować. Biuro projektowe. Wrócił.
                                        Dopóki czegoś nie znajdzie. 27 lat. Praca w magazynie. Praca w
                                        wydawnictwie motoryzacyjnym. Praca instruktora. Technikum
                                        motoryzacyjne. Wyższa prywatna. Problemy zarządzania czymśtam. Jemu
                                        też nie wyszło. I pod pozą twardziela jest to samo. Nieustanne
                                        wypływanie spod ciężkiej warstwy wody na powierzchnię w celu
                                        zaczerpnięcia powietrza.
                                    • elizelka Re: Właśnie?:) 15.11.08, 19:48
                                      Gość portalu: Wiola napisał(a):

                                      > Czy już wszystkie dziewczyny się odkochały,że nic nie piszecie?

                                      eee, gdzie tam...co więcej ciągle są następne zakochane,
                                      zauroczone... np. ja, buhaha. Facet starszy ode mnie 12 lat, żonaty,
                                      dzieciaty, a jednak... serce nie sługa. Cóż, kurs się skończył,
                                      znajomość też się musi skończyć- serduszko trochę boli, ale jakoś to
                                      odchoruje. Co się z Nim nagadałam, to moje:) Ach, Ci instruktorzy:)
                                      Przeczytałam cały ten wątek i ciągle śledzę z wielką ciekawością.
                                      Dziewczyny- dzięki, że jesteście! bo inaczej pomyślałabym, że jestem
                                      nienormalna, haha. powodzenia
                                      • Gość: Wiola Re: Właśnie?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 19:58
                                        Ja wzdycham do młodszego,ale młodszego tylko kilka lat.
                                        Też żonaty i dzieciaty.
                                        Ale jaki kochany.
                                        • Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 20:28
                                          moj instruktor tez juz jest po trzydziestce tak ok.32-35, nie wiem
                                          dokladnie, ma bardzo ladna zone, fajna dwojke dzieciakow, bo
                                          widziałam, ale dlaczego to on mi zawrócił w głowie???dlaczego ja,
                                          ale tak z drugiej strony jak bym mu nie była obojetna to rownie
                                          dobrze mogl by mi nie odpisywac, a moze robi to przez grzecznosc, a
                                          odpisze jej niech sie odczepi!nie wiem serce nie sługa,nie tak łatwo
                                          o nim zapomne bo jednak spedzilismy kawal czasu ze soba, codziennie
                                          po min.2 godziny pare centymetrow od siebie, nasze rece spotykały
                                          sie na biegu, jak udawałam ze nie mogłam wrzucic wstecznego...:)
                                          a teraz ..................cisza normalna więc całkiem nieznośna.....
                                          • Gość: gość 321 do młodej mężatki IP: *.idc.net.pl 15.11.08, 20:45
                                            Ale macie wyobraźnię!!!!!
                                            Pomyślcie co czuje instruktor, skoro ma Was co godzinę inną?
                                            No może co dwie ?
                                            • Gość: lina Re: do młodej mężatki IP: 82.146.247.* 15.11.08, 21:57
                                              Jak ja czasem słucham jak ten mój instruktorek,który tak mi się
                                              widzi;)...opowiada innemu instruktorowi...jak to "tam ...słuchaj...taka jedna
                                              ania...taka tam jakaś ze śliwką w nazwisku słabo jeździ...ze nic nie umie" i jak
                                              go wkurza to się zastanawiam co mówi o mnie;)...i nie chcę żeby komuś opowiadał
                                              że się zachowuję jak słodka blond idiotka za kółkiem co tylko ją trzeba we
                                              wszystkim wyręczać...więc już wolę być sobą... teraz już nie dopuszczam nawet do
                                              tego żeby nasze ręce się spotykały na hamulcu, biegach..;).. .
                                              Dystans...dobra rzecz...
                                          • Gość: Ktoś Re: Właśnie?:) IP: 82.160.30.* 15.11.08, 20:45

                                            Młoda mężatko ,bardzo Ci współczuję.Wpadłaś jak śliwka w kompot.Może zaproś go
                                            po prostu na kawę.Zobaczysz jaka będzie reakcja.Przejmij inicjatywę albo daj
                                            sobie z nim spokój.Najgorsza jest niepewność....
                                            • Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 21:44
                                              chyba gosc 321 jest instruktorem bo ma niezły ubaw z nas
                                              nieszczesliwie zakochanych kobiet....a moze zoną instruktora ktora
                                              sie z nas smieje..........

                                              Najgorsza jest niepewnosc...
                                              Ja juz go zaprosilam na piwo bo chce mu podziekowac za nauke, on o
                                              tym dobrze wie ze jestesmy umowieni tylko kiedy???
                                              moze w najblizszej przyszłosci, nie wiem kiedy???on nie ma czasu
                                              wiecznie albo to wymowka obiecuje i obiecuje a ja głupia tak czekam
                                              na smsa od niego........
                                              • Gość: gość 321 Re: Właśnie?:) IP: *.idc.net.pl 15.11.08, 21:50
                                                Najlepiej się umówić tak:
                                                - Chciałabym się z Tobą umówić, masz ochotę się ze mną spotkać?
                                                - Oczywiście, bardzo chętnie.
                                                - To kiedy się spotkamy?
                                                - oczywiście kiedy chcesz.
                                                - Super, a o której?
                                                - no, tak jak Ci pasuje.
                                                - Dobra tylko gdzie?
                                                - tam, gdzie lubisz najbardziej.
                                                - Ekstra, no to jesteśmy umówieni.
                                                P.S.
                                                Życia nie można traktować zbyt poważnie :-)
                                                • Gość: gość 321 Re: Właśnie?:) IP: *.idc.net.pl 15.11.08, 21:59
                                                  Oj Lina, lina ;-)
                                                  Skoro tak potraficie kombinować i to specjalnie, to jak to se dzieje, że
                                                  potem nie umiecie zmieniać biegów?
                                                  Bo to ciekawe :-)
                                                  • Gość: lina Re: Właśnie?:) IP: 82.146.247.* 15.11.08, 22:10
                                                    Życia nie można traktować zbyt poważnie...;)
                                              • elizelka Re: Właśnie?:) 15.11.08, 22:21
                                                Gość portalu: mlodamezatka napisał(a):

                                                > chyba gosc 321 jest instruktorem bo ma niezły ubaw z nas
                                                > nieszczesliwie zakochanych kobiet....a moze zoną instruktora ktora
                                                > sie z nas smieje..........
                                                >

                                                Ktoś, kiedyś na tym forum napisał genialne zdanie na ten
                                                temat: "lepiej być wyśmiewaną zakochaną kursantką, niż zdradzaną
                                                żoną instruktora":) coś w tym jest...
                                          • Gość: lina Re: Właśnie?:) IP: 82.146.247.* 15.11.08, 21:46
                                            Hahaha...ja udawałam że nie mogę wrzucić biegu...wogole nie wciskałam
                                            sprzęgła...i wtedy nasze dłonie ach...robiły to razem..wrzucały jedyneczkę.
                                            Nadal uważam ze gość jest uroczy, ale przyjęłam inną strategię. Chcę się
                                            zaprzyjaźnić...jakoś tak zeby mnie lubił i żeby mu mnie brakowało później. Wiem,
                                            ze ma żone i maleńkie dziecko to co bede świrowac;)...i tak mam satysfakcję
                                            kiedy słyszę jak głos mu drży gdy niespodziewanie się spotykamy na ulicy i
                                            chwilę rozmawiamy. On się tak słodko peszy...
                                            • Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 22:09
                                              chyba tak zrobie poprostu do niego zadzwonie z jakims problemem....
                                              (tu musze cos wymyslic) i oficjalnie sie z nim umowie wtedy to moze
                                              juz mi nie odmowi!!!tylko co by tu wymyslic, moze mi podpowiecie???
                                              prosze jestem juz zdesperowana tak dawno go nie widzialam, tesknie
                                              za nim, za jego głosem, ciepłymi dłońmi,tym jego wzrokiem i
                                              usmiechem....
                                              • Gość: oj te młodeMężatki Re: Właśnie?:) IP: 82.146.247.* 15.11.08, 22:17
                                                "Gotowa na wszystko"? a co mąż na to?! Tylko kombinuj żeby to naturalnie wyszło.
                                                Możesz mu truć, że nie wiesz gdzie jest WORD... może z Tobą pojedzie złożyć
                                                papiery... hihi... albo snuj się koło jego domu, obczaj gdzie chodzi rano po
                                                chleb i mleko...spotykajcie się przypadkiem..;). Poznaj jego wolnego
                                                znajomego...udawaj ze jestes nim zainteresowana a w rzeczywistosci bedzie Ci
                                                chodzilo tylko o instruktora... oj idę spać...bo wyobraźnia mnie rozpiera
                                                • Gość: lina ;p Tamto wyzej to tez moje;p IP: 82.146.247.* 15.11.08, 22:18
                                                  Jak na cos oryginalnego wpadne to sie odezwe:D
                                                • Gość: mlodamezatka Re: Właśnie?:) IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 22:37
                                                  moj maz sie niczego nie domysla, a jak powiedzialam mu ze chce pojsc
                                                  z moiom instruktorem na piwo zeby mu postawic piwo za kurs i zdany
                                                  egzamin na poczatku sie buntowal ale teraz to spoko, nawet sam mi
                                                  mowi zebym do niego zadzwonila, nie wie o niczym......a z tymi
                                                  papierami to juz nieaktualne, bo mam prawko, jezdze codziennie
                                                  tamtedy i nie moge go spotkac jak na zlosc!!jak cos wymyslisz to
                                                  dawaj pisz musze sie wszystkiego chwytac, czasem to tak sobie mysle
                                                  ze zaluje ze poszłam na kurs, ze akurat tam, ze go spotkałam, miałam
                                                  jezdzic z jakims innym ale tak chcial los ze caly kurs przejezdzilam
                                                  z nim, bo on wszystko pozmienial specjalnie dla mnie, i przyjedzal
                                                  po mnie i odwozil do domu, to było takie słodkie wiem ze źle robie
                                                  ze kiedys te wyrzuty sumienia mnie zjedzą ale życie jest zbyt
                                                  krótkie a przekonałam sie o tym ostatnio, z każdej chwili trzeba
                                                  czerpac max ile sie tylko da.....
                                                  • Gość: lina Re: Właśnie?:) IP: 82.146.247.* 15.11.08, 23:14
                                                    napisz do mnie na gg dobra? masz tutaj numerek:8963140
                                                  • Gość: gość 321 Re: Właśnie?:) IP: *.idc.net.pl 16.11.08, 12:04
                                                    "lepiej być wyśmiewaną zakochaną kursantką, niż zdradzaną
                                                    żoną instruktora":)
                                                    A co za różnica? I jedna zakochana i druga. I jedna cierpi i druga, tyle,że
                                                    żona często nie wie, to i nie cierpi.
                                                    Więc której lepiej? A zakochana kursantka, skoro chce zdradzić męża, skąd wie,
                                                    że mąż nie zdradzi jej?
                                                    A życie i tak opiera się na zaufaniu, co dajesz to kiedyś do Ciebie wróci.
                                                    Oj wróci!!!!!
                                                  • elizelka Re: Właśnie?:) 16.11.08, 12:23
                                                    Miałam na myśli raczej zakochaną kursantkę stanu wolnego... ale masz
                                                    zupełną rację, zgadzam się w 100% (przyznaję, to zdanie nie było
                                                    zbyt mądre- to tylko mój wredny charakterek, ale walczę z tym:))
                                            • elizelka Re: Właśnie?:) 16.11.08, 19:33
                                              Gość portalu: lina napisał(a):

                                              > Hahaha...ja udawałam że nie mogę wrzucić biegu...wogole nie
                                              wciskałam
                                              > sprzęgła...i wtedy nasze dłonie ach...robiły to razem..wrzucały
                                              jedyneczkę.
                                              Wszystko rozumiem, spotkanie dłoni przy zmianie biegów...
                                              bezcenne:) Ale dlaczego robicie z siebie takie sierotki? Ja np.
                                              dawałam z siebie wszystko, żeby jeździć jak najlepiej, wiedzieć jak
                                              najwięcej- lubiłam jak mnie chwali i mówi jaka to ja jestem ambitna,
                                              mądra, że będzie ze mnie niezły kierowca... nie lepiej?
                                          • permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 16.11.08, 13:31
                                            Kochanie, nie pie...o miłości w odniesieniu do śmierci. Nie jestem
                                            zbyt przesądna, ale to się może na Tobie zemścić.
                                          • permanentne_7_niebo Re: Właśnie?:) 16.11.08, 13:45
                                            Nawet shadow ma na tyle taktu (i mózgu!), że krytykuje wszystko, ale
                                            odniesienia do tej sygny sobie odpuścił.
                                            • Gość: maricia do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:01
                                              hej! no rzeczywiście długo mnie tu nie było, ale chyba robiłam to specjalnie, bo chciałam troche się wyciszyć i nie wgłębiać w te sprawy. po Twoich wypowiedziach widzę, że jesteś mężatką. prawda o mnie jest taka, że ślub mam przed sobą (chociaz jeszcze ani daty nie ma ani pierścionka - ale to niedługo). w zasadzie to wstydziłam się pisac jak jest naprawde, ale też nie miałam takiego obowiązku. rzadko widze "mojego" instruktora, ale jak już się widzimy to on tak bardzo się za mną obraca, patrzymy na siebie tak długo az stracimy się z oczu. jednak gdy go nie widze to wszystko powoli wraca do normy, na nowo staję się szczęśliwa w swoim związku. upływ czasu (już ponad rok) jednak wszystko zmienia. jest inaczej, ale nie umiem stwierdzić czy to jest dalej zakochanie czy już tylko sentyment. tęsknię za nim. chciałabym z nim pogadać, może wtedy bym się przekonała jakie to uczucie jeszcze do niego mam.dodam, że jest on kilka ładnych latk starszy ode mnie. a z moim mężczyzną wracam do tego okresu szczęścia jaki był kiedyś. nie chce tego psuć. ciesze się tym i narazie tak to zostanie. każda z nas potrzebuje czasu (jedne długiego, inne krótszego) aby powrócić do swojego dawnego szczęścia. mam nadzieję, ze ten stan, gdy będziecie (-my) rozdarte pomiędzy dwóch mężczyzn będzie trwał najkrócej. mój wie o wszystkim. w sumie dawno o tym nie rozmawialiśmy, ale już chyba nie ma o czym. teraz juz czekam az całkiem to zaniknie.
                                              • Gość: Wiola Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:42
                                                witaj Maricia!
                                                To prawda,mam męża.
                                                Chciałam zerwać kontakt z" moim" ślicznym ,ale jakoś to wszystko się
                                                odnowiło.Ja znam go już prawie półtorej roku i zamiast wszystko się
                                                wyciszyć,zaczyna narastać.
                                                Boję się myśleć,co będzie dalej.
                                                Starałam się,żeby już go nie widzieć i nie słyszeć,ale tak jakoś
                                                wyszło,że wszystko się odświerzyło.
                                                Nie mogę pisać o szczegółach,ale chyba ani on,ani ja nie chcę
                                                zapomnieć.
                                                Ja mam męża,on ma żonę i co dalej?
                                                • Gość: maricia Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:53
                                                  skoro macie jakiś tam kontakt to może warto coś zmienic. ja zawsze czułam, że jestem z właściwym mężczyzną i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby z nim zerwać. nawet jak pojawił się ten. zaskoczona tylko byłam, że moge coś do innego poczuć. także moja sytuacja jest taka, że nie mając kontaktu z instruktorem (poza jakimiś tam tęsknymi spojrzeniami) postanowiłam inwestować dalej w mój związek i chyba gdyby nie to poczucie, że to jest ten jedyny to pewnie doszło by i do czegoś więcej między mną i tamtym. a tak. sprawa jest jakby jasna, tylko czekam az całkiem minie to uczucie. nie wiem jak jest u Ciebie. za kim tęsknisz bardziej, kto sprawia, że uśmiechasz się i przy kim Twoje życie ma sens. ja przez pewnien czas myślałam, że oni obydwaj mi to dawali, ale to było złudne. trzeba było potem trochę rozsądku, żeby poznac z którym naprawdę moge być szczęśliwa. mimo wszystko to motyle były z "moim" starszym kolega;(
                                                • Gość: maricia Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 16:57
                                                  poza tym to niech zgadnę... u Ciebie było pewnie tak samo jak u mnie.. jak całował Cię Twój mąż to miałaś tamtego przed oczami, jak Cię dotykał to łzy Ci leciały i myślałaś sobie: dlaczego to nie tamten, jak leżałaś obok niego to myślami byłas ciągle z tamtym. i ciągle było to poczucie, że zawiodłaś. ja tak miałam. straszne miałam wyrzuty sumienia, ale przyszedł ten czas, że wszystko powiedziałam i choc było już bez kłamstw to jednak chyba trudniej, bo jeszcze trzeba było tej drugiej połówce pomóc przeżyć to i patrzeć jak cierpi
                                                  • Gość: Wiola Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 17:37
                                                    Z moim mężem łaczy mnie wspólny biznes,dom i chyba
                                                    przyzwyczajenie.
                                                    Czy to jest jeszcze miłość?Sama nie wiem.
                                                    Może gdybym wyjechala gdzieś daleko,przemyślała.Wiem,że to wszystko
                                                    nie ma sensu i wiem,że ten "drugi" też ma problem,co zrobić.
                                                    Myślę,że wszystko pozostanie tak,jak jest teraz.
                                                    Ale jest to męcząca sytuacja dla nas obojga.
                                                    Naprawdę chciałam o nim zapomnieć,nie chciałam Go
                                                    widzieć,słyszeć,ale nie da się.
                                                    Chyba za blisko siebie mieszkamy.
                                                  • Gość: Wiola Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 17:43
                                                    Najgorsze jest to,że nadejdzie czas,jeszcze nie w tym roku,ale
                                                    nadejdzie,że będę go spotykać każdego dnia.
                                                    I to bardzo często.
                                                    I jak tu zapomnieć.Szlag mnie trafia,jak o tym pomyślę.
                                                    Chyba wybrałam niewłaściwy WORD do zdania egzaminu prawo jazdy.
                                                    Gdybym wybrała inny,to byśmy się nie spotkali.
                                                  • Gość: maricia Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 22:52
                                                    jak byłabym na Twoim miejscu... pewnie dałabym się ponieśc temu uczuciu. skoro nie układa Wam się dobrze w małżeństwie, czujesz, że to nie to,a tamtemu tez się nie układa...to chyba mozna zacząc wszystko od nowa z kimś innym. nie wiem jak jest naprawdę, bo pewnie dużo jeszcze ukrywasz, tak jak i ja;) nie da się na forum. dlatego wiedząc tyle, ile napisałaś,zapytam dlaczego nie spotkasz się z nim? czy on proponował Ci jakies spotkanie? znacie się na tyle, żeby stwierdzić że go kochasz? wiem jak strasznie jest darzyć kogoś ogromnym uczuciem i nie móc się z tym kimś spotkać ani go dotknąc. to była okropna tragedia w moim życiu. a teraz, jak już pisałam, po upływie ponad roku od ostatniego z nim spotkania czuje jakby to uczucie powoli się wypalało. i to pewnie zasługa tego, że nie mam z nim żadnego kontaktu. strasznie Ci współczuję. i nie wiem co poradzić. chyba za mało wiem, żeby jakoś obiektywnie się odnieść do Twojej sytuacji.
                                                  • Gość: Wiola Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 15:19
                                                    Dlaczego się nie spotkam z nim?
                                                    Czy on mi proponował spotkanie?
                                                    Nie chcę i nie mogę pisać tu na forum,ale jedno mogę napisać;wiem,że
                                                    on tęskni.Ja też.
                                                  • Gość: maricia Re: do Wioli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 20:45
                                                    jakbys chciała to podaję swój maila: maricia0@gazeta.pl. z chęcią pogadam, jakbyś była zainteresowana.
                                                  • Gość: lina do marici IP: 82.146.247.* 16.11.08, 19:44
                                                    Moja kochana,
                                                    Ja czułam, myślałam dokładnie, dokładnie tak samo. Teraz już jest lepiej..motyle
                                                    mi przeszły bo zaczęłam intensywnie, rozsądnie mysleć. Kilka postów wstecz
                                                    możesz sobie przeczytać co teraz do niego czuję i jak o nim myślę dzisiaj.
                                                  • Gość: maricia Re: do marici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 22:55
                                                    dzięki za te słowa. nie jestem więc jedyna. mam nadzieje, że te motyle wrócą w stosunku do mojego obecnego, bo czasami to strasznie trudno jest się skupić właśnie na nim. tamten jednym dotykiem potrafił sprawić, że drżałam cała i nie powiem jakie rzeczy się działy we mnie:))
                                                  • Gość: lina Re: do marici IP: 82.146.247.* 17.11.08, 15:12
                                                    Może wrócą...bądź dobrej myśli. Mnie motyle też opuściły..częściej bywam w
                                                    sku...nkach niż w skowronkach z powodu swojego partnera.
                                                  • Gość: lina Re: do marici IP: 82.146.247.* 17.11.08, 15:17
                                                    Dobrze Ci życzę Maricia...tylko nie rób nic głupiego...nic czego będziesz żałować...
                                                    Pisz na moje GG 8963140
                                                  • Gość: maricia Re: do marici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 20:50
                                                    spokojnie... ja już nic głupiego zrobic nie moge, bo żadnego z nim kontaktu nie mam. gorzej by było gdybym miała, wtedy to mogłabym głupie rzeczy robić. narazie nic mi nie grozi. ja myślę, że ktoś nade mną czuwa, bo już tyle razy mogło się zdarzć coś, czego mogłabym żałowac, że po prostu nie da się tego inaczej wytłumaczyć. ktoś bardzo nie chce, żebym zrobiła jakąś głupotę.
    • Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 22.11.08, 22:55
      dziewczyny jestem juz w rozsypce, juz tak dlugo nie wytrzymam, musze
      sie z nim wreszcie zobaczyc,obiecal mi ze sie zobaczymy ale w
      ostatniej chwili sie wycofal,przepraszal mnie za to ze tak wyszlo,
      ze cos mu wypadlo i tyle było, ja juz tak dalej nie moge bez niego,
      wciaz jak lesze kolo meza to mysle o nim, calujac sie mysle o nim,
      co on teraz robi, z kim jest,jak dzwonim mi telefon to pierwsze co
      to patrze czy to moze nie on,chyba juz mam obsesje na jego punkcie,
      a juz bylo nawet dobrze dopoki nie zaczelismy znowu do siebie
      pisac....
      • Gość: lina Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 23.11.08, 00:14
        Dopóki nie zaczęliście pisać...współczuję Ci...ale ja nie wiem co poradzić...a
        moze on się poprostu obawiał tego spotkania?
      • xadam30 Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.11.08, 06:51
        Masz ślub kościelny?
        • Gość: Gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 07:34
          Chcesz dogryźć dziewczynie,daruj sobie.
          Idź do kościoła,bo dzisiaj niedziela.
          • xadam30 Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.11.08, 10:22
            Czemu zaraz dogryźć, co? Wydaje mi się, że to Ty Gościu chcesz mi
            dogryźć:

            > Idź do kościoła,bo dzisiaj niedziela.

            Jeśli brała ślub w Kościele, to Tam wypowiada się takie bardzo -
            wydawałoby się - odpowiedzialne słowa. Zgadza się, niektórzy podczas
            tej ceremonii są w tak wielkim stresie, że nie pamiętają (albo nie
            chcą pamiętać) co mówią i później wychodzą takie "kwiatki" :/.
            Przykre.

            Młodamężatko, czy na prawdę tak Ci źle z mężem, czegoś Ci brakuje?
            Zastanów się. Z tym "nowym lalusiem" też będą problemy, NA PEWNO
            JESZCZE WIĘKSZE.
      • Gość: Ktoś Do młdejmężatkii IP: 82.160.30.* 23.11.08, 11:09
        Dziewczyno bardzo Ci współczuję.Może faktycznie coś mu wypadło a może facet
        obawia się tego spotkania.Ja miałam trochę inną sytuację.U mnie nie było już
        czego ratować.Ale może u Ciebie warto zainwestować w małżeństwo.Trudno coś
        poradzić jak nie zna się sytuacji drugiej strony.Trzymaj się ...
        • Gość: gość 321 Re: Do młdejmężatkii IP: *.idc.net.pl 23.11.08, 12:20
          Oj dziewczyny, obudźcie się!!!!
          Macie mężów, rodziny. Wiadomo,że nowe pociąga, zakazany owoc też.
          Czy warto????????
          • Gość: gość Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 12:25
            Czasami warto,czasami nie warto.
            • Gość: Lina Re: Do młdejmężatkii IP: 82.146.247.* 23.11.08, 13:44
              No to warto czy nie? możemy to ciągnąć w nieskończoność. Każda historia
              opowiedziana na tym forum jest właściwie taka sama...na pierwszy rzut oka
              oczywiście...bo sam DIABEŁ tkwi w szczegółach...
              • Gość: gość Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 13:50
                Warto chociażby dla wspomniej.
                Nikt ich nam nie odbierze.
                • Gość: ada Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 14:58
                  Chyba oszalalas. Takie decyzje podejmuje sie dla przyszlosci, nie dla wspomnien,
                  czy przygody. Tym bardziej, ze decydujac sie na zwiazek z tym drugim, rozbije
                  zycie rowniez obecnemu mezowi.
                  Mlodamezatko, zastanow sie, czy znasz tego instruktora na tyle dobrze, czy wiesz
                  o nim wystarczajaco duzo, by chciec sie z nim zwiazac. Moze nie doceniasz meza,
                  moze macie chwilowy kryzys? Co takiego wiecej daje Ci tamten? Pomysl, co teraz
                  czuje Twoj maz, bo na pewno cos zauwazyl, nawet jesli o tym nie mowi. Czy on na
                  to zasluguje? Moze to chwilowe, bo tamten dal Ci poczucie bezpieczenstwa, czego
                  brakuje Ci od strony meza. Moze powinniscie uczciwie porozmawiac?
                  • Gość: gość Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 15:16
                    Ada-sztywna jesteś.
                    Bez komentarza.
                    • elizelka Re: Do młdejmężatkii 23.11.08, 16:04
                      młodamężatko, nie znam sprawy, więc mogę się mylić. Ale z twoich
                      postów wywnioskowałam, że twój "związek" z instruktorem polega tylko
                      na pisaniu smsów. W takiej sytuacji dobrze by było jak najszybciej
                      się z nim zobaczyć. Gdy spotkacie się na gruncie prywatnym, patrząc
                      sobie w oczy (w czasie jazd było to mało możliwe) może się okazać,
                      że cały czar prysnął. Poczucie bezpieczeństwa, które ci dawał (w
                      aucie) nagle gdzieś zninęło i w ogóle nie ma o czym rozmawiać...
                      W ciasnej, ciemnej Lce, gdy on siedzi kilka centymetrów od ciebie,
                      można powiedzieć naprawdę wiele...ale już patrząc mu w oczy, to co
                      innego... pozdrawiam
                      • Gość: ktoś Re: Do młodejmężatki IP: 82.160.30.* 23.11.08, 16:37

                        Elizelka ma rację.Najlepiej byłoby się spotkać z nim i dopiero wtedy będziesz w
                        stanie wywnioskować, czy to tylko zauroczenie ,czy może coś głębszego..a może
                        okaże się , że obraz zachowany w pamięci różni się od tego rzeczywistego...Jak
                        uniknął tego spotkania, spróbuj umówić się na następne...jeśli będzie mu
                        zależało ,dojdzie do niego, a jeśli znów się wykręci , to chyba lepiej dać sobie
                        z nim spokój...
                    • Gość: Lina Re: Do młdejmężatkii IP: 82.146.247.* 23.11.08, 19:15
                      Wybacz, ale Ada dobrze gada...
                      • Gość: gość 321 Re: Do młdejmężatkii IP: *.idc.net.pl 23.11.08, 20:01
                        Tym bardziej, że:
                        1.Bardzo łatwo Wam zaimponować. Parę ładnych słówek, jakieś żarty.
                        2.W L-ce jesteście w stresie. Udowodniono,że wszystkie emocje przeżywamy wtedy
                        silniej. Zauroczenie instruktorem następuje bardzo łatwo. On taki
                        wszystkowiedzący, panujący nam sytuacją, opiekuńczy. Nie ma sytuacji w której by
                        sobie nie poradził !?
                        3.A dla niego to normalka, zwykła praca. Dziewczyna jedna z wielu, które szkoli
                        i będzie szkolił.
                        4. Miłe, że jesteście wdzięczne za naukę. Ale od przybytku głowa boli!!!!!!
                        Jakby tak tylko co druga się zakochała?
                        5. No i ..... Jeżeli dla Ciebie tak łatwo porzuciłby swoją rodzinę, to za
                        chwilę, równie łatwo, porzuci Ciebie.
                        P.S.
                        Co nie zmienia faktu, że szkoląc można bardzo dobrze poznać cechy szkolonego :-)
                        • Gość: Lina Re: Do młdejmężatkii IP: 82.146.247.* 23.11.08, 21:36
                          > P.S.
                          > Co nie zmienia faktu, że szkoląc można bardzo dobrze poznać cechy szkoloneg
                          > o :-)
                          Gościu 321 co rozwiń tę myśl
                          • Gość: mlodamezatka Re: Do młdejmężatkii IP: *.gprs.plus.pl 23.11.08, 22:07
                            postaram sie z nim umowic, ale wiem ze to nie bedzie latwe bo wg
                            niego on ma duzo pracy ale jak bedzie chcial sie umowic to zawsze
                            znajdzie czas ...mam taka mala nadzieje,brak mi jego pocalunkow,
                            pieszczot...tesknie za tym, tak mam slub koscielny , mam meza ale
                            jezeli maz by mnie kochal i to okazywal to nie szukalabym
                            pocieszenia w rekach innego, moze tak akurat na niego padlo ze to
                            instruktor a nie np. kolega z pracy, ale uwierzcie mi to jest
                            silniejsze ode mnie...maz niczego nie przeczuwa ale boje sie ze
                            kiedys zamiast jego imienia wymowie tamto...
                    • Gość: ada Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 22:04
                      A ja sie wysile na komentarz do tego co napisalas. Jezeli uczucia drugiej osoby
                      to dla Ciebie zabawa, a tak wnioskuje po stwierdzeniu, ze jestem "sztywna" za to
                      co napisalam do mlodejmezatki, to chyba powinnas dorosnac zanim zaczniesz
                      udzielac rad innym i byc moze zanim sama postanowisz sie z kims zwiazac. Tak sie
                      sklada, ze ja mam w tych sprawach doswiadczenie i kwalifikacje, a Ty czym mozesz
                      sie pochwalic? W takich sytuacjach wystarczy wlasciwie tylko zdrowy rozsadek,
                      ktorym moga pochwialic sie niektore wypowiadajace sie na ten temat forumowiczki,
                      by wlasciwie ocenic sytuacje i szanse na powodzenie zwiazku, na ktory nadzieje
                      ma mlodamezatka. Niestety nie wszyscy go maja.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: mlodamezatka Re: Do młdejmężatkii IP: *.gprs.plus.pl 23.11.08, 22:26
                        jestem z mezem 1.5 roku po slubie ale...zawsze jest jakies ale,
                        gdybym byla z nim szczesliwa i on by mnie zadowalal to nie
                        szukalabym pocieszenia w rekach innego a to ze "on" jest akurat
                        instruktorem to jakos tak wyszlo, rownie dobrze mogl byc to moj
                        kolega z pracy.Macie racje poprostu musze sie z nim spotkac a jezeli
                        znowu cos wymysli to bedzie znaczyc ze tak naprawde nie zalezy mu na
                        mnie i wtedy pewnie wszystko wroci do punktu wyjscia, ale mam taka
                        cicha nadzieje ze sie ze mna umowi, ze sie spotkamy, pogadamy moze
                        cos wiecej,moj maż sie niczego nie domysla do czasu...
                        • Gość: ada Re: Do młdejmężatkii IP: 212.160.172.* 23.11.08, 22:44
                          No wlasnie, a jesli sie nie spotkacie? Zastanowi sie, czy bedziesz wtedy w
                          stanie dalej trwac w zwiazku z mezem. Jesli tak, to moze jednak nie jest tak
                          zle, tylko szukasz kogos, kto da Ci to, czego brakuje Ci ze strony meza. Wazna
                          jest szczerosc i rozmowa, ktora byc moze rozwiazalaby problem, wyjasnila
                          oczekiwania zarowno Twoje, jak i meza. Moze nie daje Ci czegos, bo nie czuje, ze
                          go potrzebujesz? Mezczyznom trzeba dawac wszystko jasno do zrozumienia. Przemysl
                          wszystko jeszcze raz dokladnie i nie uwarunkowuj przyszlosci swojego zwiazku w
                          zaleznosci od tego jak postapi instruktor. Zastanow sie, czego chcesz, wez pod
                          uwage dobre i zle strony swojego malzenstwa. Przypomnij sobie, za co pokochalas
                          meza.
                          • Gość: mlodamezatka Re: Do młdejmężatkii IP: *.gprs.plus.pl 23.11.08, 22:54
                            ja mam wciaz nadzieje ze sie spotkamy...wiem nadzieja matką
                            głupich..ale ja mam, a jezeli sie nie spotkamy trudno juz nie bede
                            nalegac na spotkanie
                            • sunny_weather Re: Do młdejmężatkii 23.11.08, 23:07
                              Młoda mężatko, z tego co przeczytałam wynika, że Twój instruktor, nie ma czasu
                              się z Tobą spotkać. Myślę, że gdyby zależało mu na Tobie, tak jak Tobie na jemu,
                              to spotkalibyście się już dawno. Czas przeznaczony na rozmyślanie o instruktorze
                              lepiej przeznacz na ratowanie małżeństwa. Może powiedz mężowi wprost, że czujesz
                              sie zaniedbywana, do tego stopnia, że zaczynasz zwracać uwagę na innych facetów.
                              Mądry mąż zacznie postępować tak abyś się w nim znów zakochała. Oczywiście
                              staram się wczuć w Twoją sytuację i wiem, że nie jest Ci łatwo. Jednak, czytając
                              o różnych romansach z instruktorami, wątpię by Twój romans przekształcił się w
                              coś poważnego. Szkoda marnować małżeństwa dla chwilowego kryzysu.
                          • Gość: lina reasumując... IP: 82.146.247.* 25.11.08, 21:58
                            te historie to schematy...wszystko się tak samo zaczyna i w miarę możliwości
                            podobnie przebiega, i kończy... Więc...jak się kobity Wam sypie związek...jeśli
                            tak uważacie... to nie zaczynajcie w tym momencie kursu na prawko. Wtedy to już
                            marne szanse, że bedzie Wam się chciało ładowac energię w poprawę jakości
                            szeroko rozumianych stosunków małżeńskich, przedmałżeństkich ze stałym partnerem
                            ...itp
                            • Gość: gość 321 Re: reasumując... IP: *.idc.net.pl 26.11.08, 12:26
                              Lina, ale z Ciebie mądra kobieta. Całkiem serio, tak uważam.
                              Taki skarb!!!!!
                              Młoda mężatko. Jak 1,5 roku po ślubie ciągnie Cię na boki to chyba kiepsko
                              z Tobą. Nie za szybko straciłaś zainteresowanie mężem?
                              Oczywiście swoim, bo cudzy rozumiem, mają dla Ciebie urok?
                              Mądry ten instruktor, co się nie chce z Tobą spotkać!!!
                              Bo co chłop zrobi za rok czy półtora, jak się nim znudzisz?
                              • Gość: gość Re: reasumując... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.08, 13:18
                                Wiesz,jak młodej mężatce za rok czy półtorej znudzi się
                                instruktor,to instruktor znajdzie sobie drugą młodą mężatkę.
                                Instruktorzy są zaradni,nie ma się co o nich martwić.
                                • Gość: gość 321 Re: reasumując... IP: *.idc.net.pl 26.11.08, 13:36
                                  Co racja, to racja :-)
                                  Ale widać chłop nie chce sobie robić kłopotu. Mądry facet.
                                  Są przecież tacy, których "nowość" na chwilę nie pociąga.
                                  Na kursie ma "nowość" co parę godzin. Jakby każda go pociągała, to nie wiem
                                  czy dałby radę :-)
                                  P.S.
                                  Jakby trafiła na takiego, co chciałby ją mieć "na chwilę" to już dawno by ją
                                  miał :-)
                                  • Gość: Lina21 Re: reasumując... IP: 82.146.247.* 26.11.08, 14:39
                                    Yhy...racja. A to że on się nieco miga od spotkania z Tobą młodamężatko... to
                                    wcale nie musi znaczyć że on nie czuje do Ciebie mięty;). Prawdopodobnie to po
                                    prostu mądry facet... nie chce dopuścić do tego żeby sprawy zaszły za daleko.
                                    Przecież każdy wie...że z uczuciami nie ma co igrać... Facet woli zostać przy
                                    tym co ma...(czego jest pewien...nie wiem... żona, rodzina.)w miarę możliwości
                                    nie raniąc nikogo. Wcale nie jest powiedziane, że sam nie cierpi...
                                    • Gość: miśka Apel IP: *.centertel.pl 26.11.08, 17:26
                                      Witajcie dziewczyny.Moja historia mam nadzieję będzie przestrogą dla
                                      tych,które jeszcze nie wiedzą.Poszłam na kurs w momencie kiedy moje
                                      małżeństwo miało kryzys (miałam wówczas 4-letnią córeczkę),jak łatwo
                                      się domyślić mój instruktor zawrócił mi w głowie (moja wina była
                                      również bo tego chciałam),ze on taki biedny i niekochany przez
                                      zonę,ze już z nią nie mieszka...No i odbiło mi kompletnie,rozwiodłam
                                      się,pozwoliłam sprzedać moje ukochane mieszkanie za grosze(teraz
                                      wynajmuję)No bo on mnie kocha jest idealny,chce ze mną być( w
                                      przeciwieństwie do mojego męża,który wolał pracowć i być daleko od
                                      nas i było mu bez nas wygodnie).Przez 4 lata mój instruktorek
                                      ukrywał mnie przed swiatem,oczywiście rozwieżć się zamierza (od 4
                                      lat bezskutecznie,nawet pozwu nie złożył),a ja głupia wierzyłam ze
                                      to jest mój ukochany ksiąze z bajki,ten jedyny.Nie miał nigdy oporów
                                      zeby przyjmować ode mnie prezenty,kolacyjki i takie tam (nie
                                      wymienię co jeszcze bo wyjdę na kompletna idiotkę)Byłam taka
                                      szczęśliwa,ze mogę to wszystko dla niego nie raz przez długi czas
                                      odmawiałam sobie wszystkiego,żeby jemu coś znów kupić,móc
                                      dać.Oczywiście pomimo mojego rozwodu on z niewiadowmych powodów się
                                      nie rozwiódł,nie zamieszkał ze mną a przychodził tylko na noc i to
                                      najlepiej jak mojej maleńkiej nie bedzie w domu.Byłam skrajną
                                      idiotką,tak bardzo chciałam mieć kogoś kto mnie kocha,ze nie
                                      przeszkadzało mi nic i dawałam więcej niż mogłam.Przypadki chodzą po
                                      ludziach i kłamstwo ma krótkie nogi,więc nie umknęło mojej uwadze,ze
                                      jest inna kursantka (pewnie bez dziecka).Cała ta sytuacja niestety
                                      dała mi strasznie mocno w kość,boli.Ale tak jakby sama na nią troche
                                      pracowałam.Dziewczyny nie zakochujcie się w instruktorach,oni
                                      niestety albo maja żony,albo za jakiś dłuższy lub krótszy czas
                                      znajdą lepszy i nowszy obiekt pożadania.Teraz jestem sama z małą i
                                      pewnie tak już pozostanie na zawsze.Ciężko jest czasami okropnie,ale
                                      podniosłam głowę,dużo pracuję i staram się kochać zycie(nawet bez
                                      mężczyzny u boku,może tak lepiej?)Pozdrawiam M
                                      • Gość: Lina21 Re: Apel IP: 82.146.247.* 26.11.08, 17:54
                                        odjęło mi mowę...
                                        • Gość: Wiola Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.08, 18:02
                                          K....,wszystkiego mi się odechciało.
                                          • elizelka Re: Apel 26.11.08, 18:26
                                            Historia, jakich w życiu wiele, niestety. To, że akurat wydarzyła
                                            się między instruktorem a kursantką, nie ma znaczenia. Mogli się
                                            poznać gdziekolwiek- w pracy, być sąsiadami...itp.
                                            • Gość: gość 321 Re: Apel IP: *.idc.net.pl 26.11.08, 18:48
                                              Tylko, że na nauce jazdy łatwiej.
                                              Te spotkania w samochodzie, ta bliskość, można powiedzieć intymność.
                                              Atmosfera która skłania do rozmów, czasem bardzo osobistych.
                                              No i skłonność do uznawania iluzji za rzeczywistość.
                                              Oczywiście, macie rację. Może się to zdarzyć wszędzie.
                                            • Gość: Lina21 Re: Apel IP: 82.146.247.* 26.11.08, 18:54
                                              Tak...oczywiście ale znowu widać jak łatwo i szybko w elce o romans. Jeśli
                                              instruktor ...jest wiadomo jaki. Każdy instruktor na zajeciach sam Ci mowi i to
                                              wielokrotnie"zaufaj mi wreszcie i przestań się bać, przecież nic się nie stanie
                                              kiedy siedzę obok". Ma na myśli naturalnie strach przed samochodem i miastem.
                                              Wzbudza Twoje zaufanie...w końcu mówisz mu ,że mu ufasz...przestajesz się bać,on
                                              cieszy się...i od tego momentu może dziać się coś więcej...bo już mu zaufałaś...
                                              a on ma Cię w garści...i może to wykorzystać-umiejętnie kieruje Tobą i wpływa na
                                              rozwój sytuacji...

                                              I wtedy ku... to się dopiero dramaty dzieją...jak widać
                                              • Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 26.11.08, 19:45
                                                Potwierdzam ta historia mogła się zdarzyć wszędzie,ale zdarzyła się
                                                właśnie w elce.Ja praktycznie cały czas byłam sama z małą,mogłabym
                                                mieć dużo takich okazji,ale to zaufanie o którym pisze jedna z Was
                                                przeważyło nad zdrowym rozsądkiem.On był kimś wyjątkowym,jedynym i
                                                ufałam mu bezgranicznie.Takie ciepłe słowa,opieka,bliskość.Nie zyczę
                                                nikomu takiej sytuacji.Ja oddałam mu część zycia i wmawiałam
                                                sobie,ze przevież się rozwiedzie,kiedyś zamieszka ze mną,będę w
                                                końcu szczęśliwa.No i bęc...Jestem sama i staram się teraz
                                                pozytywnie myśleć.Mam córeczkę i te lata z instruktorem o dziwo
                                                zbliżyły nas bardzo,zrozumiałam jak ważna jest dla mnie.Teraz buduję
                                                nasze zycie na nowo,w obcym mieszkaniu (pewnie na swoje nie będzie
                                                mnie stać nigdy)samej czasem ciężko podołać,sle tysiące kobiet mają
                                                ode mnie gorzej.Teraz wiem,ze kazdy dzień może być szczęsliwy,bez
                                                telefonu kurczowo ściskanego w ręce(bo moze coś napisze,a może dziś
                                                przyjdzie?)bez nerwowego ukrywania się w miejscach publicznych(bo
                                                nie daj boże ktoś nas zobaczy,a teraz nie pora nato)Próbuję być
                                                szczęśliwa.Nie chcę już też z nikim budowac zycia,bo boję się
                                                kłamstw i braku zaufania.Sama sobie ten los zgotowałam,i
                                                zlinczowałam się już do upadłego.Najważniejsze jednak,ze co rano się
                                                budzę,ide do pracy,jem gotuję,dbam o mała,czyli zyję.Wiem też,że w
                                                elce o taki romans,czy wiele innych łatwo,więc nie dajcie się
                                                atmosferze i tym rycerzom,bo to jak widać bardzo
                                                zdradliwe.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.M.
                                                • Gość: Ktoś Re: Apel IP: 82.160.30.* 26.11.08, 20:14
                                                  Kurde a ja właśnie układam sobie życie z instruktorem....ale on już złożył pozew
                                                  o rozwód,mam nadzieję,że się nie wycofa....skoro powiedział już o nas żonie i
                                                  się ze mną przed nikim nie ukrywa...Kurcze nie chciałabym przeżyć tego co Ty..
                                                  • Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 26.11.08, 20:17
                                                    Nie każda historia musi tak boleć jak moja.Życzę Wam dużo szczęścia.M
                                                  • Gość: me, myself & I Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 00:01
                                                    Trzymaj sie Miśka, dzielna z Ciebie dziewczyna! dacie sobie rade:)
                                                  • Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 27.11.08, 12:27
                                                    Dziękuję za ciepłe słowa.Trzymam głowę do góry podniesioną i po
                                                    prostu staram się żyć.Co nas nie zabije to nas wzmocni.No więc
                                                    jestem wzmocniona podwójnie.Pozdrawiam serdecznie M
                                                  • deeedeee Re: Apel 27.11.08, 19:51
                                                    Gość portalu: Miśka napisał(a):

                                                    > Co nas nie zabije to nas wzmocni.No więc
                                                    > jestem wzmocniona podwójnie

                                                    to ja jestem chyba ze stali już ;( ehhh.... nikt nigdy tak nie zawładnął moim
                                                    życiem... trzeci rok leci a ja tkwię w martwym punkcie i faszeruję się jakimiś
                                                    prochami!! ;(
                                                  • Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 27.11.08, 20:09
                                                    Mi też nie było łatwo,ale staram się patrzeć w przyszłość,bo
                                                    przeszłość jest już za mną i nic w niej nie zmienię,mogę się jedynie
                                                    zakatować na śmierć.Mam dla kogo i po co żyć (córka),to w moim
                                                    przypadku pewnie bardzo pomaga.To są naprawdę bardzo ciężkie
                                                    przezycia,każda z nas czuje i cierpi mocno.Staram się nie patrzeć
                                                    wstecz,nie chcę zeby to wróciło,zeby goniły mnie wspomnienia,nie
                                                    chcę stać w miejscu.Cztery lata czekania,nadzieji na wspólne
                                                    gniazdko i szczęście to bardzo długo,ale pozostawiłam to już za
                                                    sobą,a gdy dopadają mnie wspomnienia to ucinam je radykalnie,bo tego
                                                    już nie ma i nie będzie.
                                                  • Gość: andzia Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 11:13
                                                    Dziewczyny czytam i zastanawiam się czy wy kochacie tych panów po 50-
                                                    ce, czy są młodzi instruktorzy a ja na nich nie trafiłam, bo mając
                                                    lat 20 lub 30 to taki starszy Pan co może wam zaoferować, wiadomo że
                                                    ma żone i dzieci w waszym wieku, wiec na co liczycie, dla niego to
                                                    tylko fajna zabawa a idzie do domu i już o was nie pamieta.
                                                    Wspólczuje wam !!!
                                                  • Gość: Lina21 Re: Apel IP: 82.146.247.* 27.11.08, 21:25
                                                    > > Co nas nie zabije to nas wzmocni.

                                                    Ja myślę inaczej... Co nas nie zabije to nas USZKODZI...
                                                  • Gość: mlodamezatka Re: Apel IP: *.gprs.plus.pl 27.11.08, 23:37
                                                    i znowu do mnie napisał, umowilismy sie, jeżeli teraz sie wykreci to
                                                    bedzie to chyba oznaczalo ze mu na mnie nie zalezy...wiem ze źle
                                                    robie ale to silniejsze ode mnie
                                                  • xadam30 Re: Apel 28.11.08, 01:37
                                                    Z tego, co pamiętam jesteś 1,5 roku po ślubie. Zadaję sobie pytania:
                                                    po co wychodziłaś za mąż, ile masz lat, że jesteś tak
                                                    nieodpowiedzialna? Po to wychodziłaś, żeby komuś namieszać w życiu?
                                                    OLEJ tego gościa, nie bądź naiwna, dorośnij.

                                                    POPRACUJ NAD SWOIM MAŁŻEŃSTWEM.
                                                    Uśmiechnij, przytul się do męża, popatrz mu w oczy :)
                                                  • Gość: mlodamezatka Re: Apel IP: *.gprs.plus.pl 28.11.08, 09:39
                                                    wychodzilam za meza z milosci moze jeszcze jakies skrawki chowaja
                                                    sie u mnie w sercu ale u niego to napewno juz nie, no wlasnie nad
                                                    swoim malzenstwem pracuje juz od ponad roku bez przerwy sie kłocimy,
                                                    nie mozemy sie dotrzec,przez ostatnie trzy dni probowalam cos zrobic
                                                    ale on juz chyba dawno mnie olal i nasze malzenstwo, niestety po
                                                    jego zachowaniu mozna wywnioskowac jedynie to ze juz mu na mnie nie
                                                    zalezy tak jak przed slubem, ma to co dostał i tyle,nawet dawalam mu
                                                    nawet do zrozumienia ze umawiam sie z mezczyzna na co on wogole nie
                                                    reagował,myslicie ze nie chcialabym zeby bylo jak dawniej???bardzo
                                                    bym chciala ale tak wyszlo a to ze trafilam na instruktora to
                                                    przypadek, rownie dobrze moglabym sie spotykac z kolega z pracy,
                                                  • kolomyia Forum dla idiotek? 28.11.08, 09:58
                                                  • ona_lina21 Re: Forum dla idiotek? 28.11.08, 19:33
                                                    >Forum dla idiotek?
                                                    Nie, kolomyja ALE SZUKAJ DALEJ...
                                                  • Gość: Ktoś Re: Apel IP: 82.160.30.* 28.11.08, 10:25
                                                    wychodzilam za meza z milosci moze jeszcze jakies skrawki chowaja
                                                    > sie u mnie w sercu ale u niego to napewno juz nie, no wlasnie nad
                                                    > swoim malzenstwem pracuje juz od ponad roku bez przerwy sie kłocimy,
                                                    > nie mozemy sie dotrzec,przez ostatnie trzy dni probowalam cos zrobic
                                                    > ale on juz chyba dawno mnie olal i nasze malzenstwo, niestety po
                                                    > jego zachowaniu mozna wywnioskowac jedynie to ze juz mu na mnie nie
                                                    > zalezy tak jak przed slubem, ma to co dostał i tyle,

                                                    Szczerze mówiąc współczuję Ci,musisz być teraz bardzo zagubiona...aby tylko
                                                    twojego zagubienia nie wykorzystał ten instruktor , bo będzie jeszcze bardziej
                                                    bolało ...
                                                  • Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 28.11.08, 11:13
                                                    Młodamężatko jeśli wiesz że źle robisz (jak sama piszesz) to ratuj
                                                    swoje małżeństwo.Każdy z nas popełnia w życiu błędy i na nich
                                                    boleśnie się uczy.Zastanów się czy warto.Na pewno trudno w takich
                                                    emocjach o rozsądne myslenie (sama nie tylko nie myślałam
                                                    rozsądnie,ale i straciłam 4 lata na skrajnych emocjach i
                                                    oczekiwaniu,a teraz wiem ze nie było warto)Ból i pustka,które
                                                    pozostają później nie są warte tych chwil uniesienia.Jak się później
                                                    okazuje to jest iluzja,można się nieźle skrzywdzić,a pozostaje
                                                    najczęściej ból,cierpienie i pytanie po co?Pozdrawiam Cię serecznie
                                                    M.
                                                  • Gość: andzia Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 11:17
                                                    Dziewczyny czy warto niszczyć swoje życie dla jednej chwili nie
                                                    można poznać człowieka przez te parę godzin na kursie, ile ci
                                                    instruktorzy mają lat bo ja spotkałam samych po, 50-tce.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Miśka Re: Apel IP: *.centertel.pl 28.11.08, 11:29
                                                    Zdecydowanie dużo jest również młodszych instruktorów,ale zazwyczaj
                                                    mają żony,czasem dzieci.Andzia masz rację nie warto.Pozdrawiam
                                                    mocno.M.
                                                  • Gość: andzia Re: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 11:32
                                                    To dobrze bo już myślałam że kochacie tych starszych Panów .
                                                    Pozdrowionka
                                                  • elizelka Re: Apel 28.11.08, 14:07
                                                    zapewniam, że nie chodzi o Panów po 50-ce. Jeździłam z kilkoma
                                                    instruktorami, wszyscy koło 30- tki, najmłodszy miał 27 lat.
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Lina21 najgorsi są Ci koło 40 IP: 82.146.247.* 28.11.08, 14:26
                                                    Hehe...ale najgorsi są Ci koło 40;) nie sądzicie? ...kryzys wieku średniego...u
                                                    nich go widać na odległość...ten charakterystyczny uśmieszek i te ku...ki w
                                                    oczach...hahahaha... Raz wsiadłam tylko z takim panem do auta...ledwie drzwi
                                                    zamknął a już zaczął gadać od rzeczy:"a pania ładna, a pani męża ma?nie no na
                                                    pewno nie...pani to może w mężach przebierać..ojej a ja taki stary do
                                                    pani...zaraz mi 40 stuknie"zaczęło mnie mdlić od niego po 10 minutach. Nawet nie
                                                    spytał która jazda...co umiem czego nie... .80%czasu poświęcił na gadanie tym
                                                    podobnych głupot...i weź tu się kobieto naucz jeździć... .I jeszcze on myśli że
                                                    sprawia Ci przyjemność nieustannymi, w jego mniemaniu, "komplementami"... .
                                                    Jeżdzę teraz z gosciem przed 30...i tak zostanie... bo cięzko o instruktora,
                                                    który ma poukładane w głowie... .
                                                  • Gość: Miśka Re: najgorsi są Ci koło 40 IP: *.centertel.pl 28.11.08, 14:49
                                                    Oj racja jeśli o ten kryzys wieku chodzi...Pozdrawiam M
                                                  • marta3434 Re: najgorsi są Ci koło 40 28.11.08, 14:49
                                                    ci koło 40 są najlepsi :-)
                                                  • Gość: andzia Re: najgorsi są Ci koło 40 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 14:49
                                                    Dziewczyny nie wieżcie tym oszustom, bo mówią tak każdej i czekają
                                                    która z was złapie sie w jego sidła, a później naśmiewa się z was
                                                    miedzy kolegami, opowiadają takie bzdury że nawet sie wam nie śniło,
                                                    jakie jesteście naiwne, że to takim wystarczy głupie słowo i już
                                                    myślą że się podobają, wiecie przecież że dla nich to zaliczenie
                                                    panienkim do swojej kolekcji.Słyszałam paru takich co rozmawiali
                                                    czekając na następną kursantkę między sobą, lepiej żebyście nie
                                                    wiedziały bo kopara opada . Pozdrawiam .
                                                  • Gość: Andzia Re: najgorsi są Ci koło 40 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 14:55
                                                    Jak chcecie naprawdę nauczyć się jeździć to polecam Panie
                                                    instruktorki są rewelacyjne .
                                                    Pozdrowionka.
                                                  • Gość: Lina Oni już tak mają...taka praca IP: 82.146.247.* 28.11.08, 17:10

                                                    Oni myślą że są niesamowici, że się wręcz NIE MOGĄ nie podobać. Taki luźny
                                                    przkład z dzisiaj.Szłam do biura i mijałam zaparkowaną obok biura elkę z mojej
                                                    szkoły. Myslałam ze w srodku siedzi MOJ instruktor ale nie bylam pewna, wiec
                                                    spojrzalam bardziej ostentacyjnie..w srodku siedzial inny młodziutki typek i
                                                    oczywiscie się gapił bo widział że kogoś w tej elce szukam. Wykonał jakiś
                                                    pseudoszarmancki wyraz twarzy bo chyba myslał ze mi już się podoba. I że może
                                                    jeszcze bede chciała z nim jezdzic...i że się zakocham w nim. W drodze powrotnej
                                                    już wolałam nie patrzeć na niego żeby sobie nie pomyślał że mnie oczarował. Ale
                                                    widziałam jak dziarsko szedł kiedy się mijaliśmy już osobiście.Niektórzy to mają
                                                    zrypaną psychę. Żałuję, że w mojej szkole nie ma babek instruktorek. Pewnie by
                                                    były kolejki do nich...;). A te dziady jak sępy...hihihi
                                                  • Gość: mlodamezatka Re: Oni już tak mają...taka praca IP: *.gprs.plus.pl 28.11.08, 20:00
                                                    moj instruktor ma 32 lata zone i dwojke dzieci bo sam mi mowil nawet
                                                    ich widzialam, ale nie w tym rzecz czasem tak se mysle ze moze z
                                                    mezem zblizylo by nas znowu do siebie dziecko, moze bym zapomniala o
                                                    tamtym, milosc bym przelala na bobasa i moze wszystko by wrocilo do
                                                    normy, tak jak sprzed kursu i moze maz znowu by mnie zaczal
                                                    traktowac jako kobiete a nawet jako matke jego dziecka...wiem ze
                                                    teraz zle robie ale ja mam taka straszna ochote sie z nim spotkac ze
                                                    tylko moze wy mnie zrozumiecie...strasznie sie wkurzam tym ze jak ja
                                                    jade autobusem i go widze w elce z inn laska to wyobrazam sobie ze z
                                                    nia tak samo kreci jak kiedys ze mna...chyba nawet rownoczesnie jak
                                                    bym z nim była to jednoczesnie nie mogłabym z nim byc....zżerała by
                                                    mnie zazdrosc
                                                  • Gość: gość 321 do młodej mężatki IP: *.idc.net.pl 28.11.08, 22:18
                                                    To jesteś naprawdę walnięta. Nie obraź się, ale wylej sobie kubeł zimnej wody na
                                                    głowę. Albo dwa, jak jeden nie pomoże.
                                                    Mała dziewczynka znalazła sobie nową zabawkę i tupie nóżką, bo już ja chce mieć.
                                                    A inni mają jej przyklaskiwać.
                                                    Bo ja tak chcę.
                                                    Reszta się nie liczy.
                                                    Dorośnij , dziewczynko!!!
                                                  • Gość: mlodamezatka Re: do młodej mężatki IP: *.gprs.plus.pl 28.11.08, 23:44
                                                    nie obraze sie, umiem przyjmowac krytyke,moze i sie pogubilam ale
                                                    nie potrafie sie w tym odnalesc....
                                                  • Gość: Miśka Re: do młodej mężatki IP: *.centertel.pl 28.11.08, 23:56
                                                    Młodamężatko tylko Ty możesz zadecydować czy romansować z
                                                    instruktorem,czy nie!? Myślisz że on dla Ciebie zostawi zonę i
                                                    dwójkę maluchów? Ty odejdziesz od męża i co dalej? Powstanie związek
                                                    oparty na nieszczęściu pozostałych? Pomyśl ile jednym ruchem mozesz
                                                    przekreślić,ilu ludzi możesz skrzywdzić (a przede wszystkim
                                                    siebie).Wtedy będziesz szczęśliwa,wtedy właśnie się odnajdziesz i
                                                    poczujesz spełniona? Postaraj się pomyśleć nad tym
                                                    jeszcze.Pozdrawiam M.
                                                  • xadam30 Re: do młodej mężatki 29.11.08, 01:49
                                                    Gość portalu: Miśka napisał(a):

                                                    > Młodamężatko
                                                    ...
                                                    > Postaraj się pomyśleć nad tym
                                                    > jeszcze.

                                                    ... "bo życie jest za krótkie, żeby uczyć się na własnych błędach"
                                                  • ona_lina21 Re: do młodej mężatki 29.11.08, 00:11
                                                    Młodamężatko ja Ci współczuję ale skoro TY nie masz 18 lat...wysil się i spróbuj
                                                    złapać ten dystans...którego Ty naprawdę potrzebujesz.powodzenia..spij dobrze!
                                                  • Gość: gość 321 Re: do młodej mężatki IP: *.idc.net.pl 29.11.08, 17:48
                                                    To nie jest z Tobą tak źle!!!
                                                    Zacznij się odnajdywać. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.
                                                    Będzie to pewnie trudne. Ale chyba potrafisz. Powodzenia :-)
                                                    P.S.
                                                    Tak czy inaczej to Twoje życie.
                                                    Wolno nam to co nie szkodzi innym.
                                                    Jeszcze raz powodzenia.
                                                  • permanentne_7_niebo Re: najgorsi są Ci koło 40 29.11.08, 19:02
                                                    Robaczki kochane, spora częśc z ni9ch to seksistowskie zboki i
                                                    stetryczale dziadki, którym się wydaje, że są atrakcyjni (jeśli mój
                                                    instruktorze tu wchodzisz, to wiesz że to nie o tobie, a wiesz o
                                                    kim...).

                                                    Dociera do was jacy są faceci? No to dajcie sobie spokój z tą rasą.
                                                    Warto tracić czas na idiotów, skoro wokół jest tyle ciekawych
                                                    miejsc, fantastycznych książek, knajp, etc? Chyba nie, kochane.
                                                  • ona_lina21 Re: ... 30.11.08, 18:43
                                                    > Robaczki kochane, spora częśc z ni9ch to seksistowskie zboki i
                                                    > stetryczale dziadki, którym się wydaje, że są atrakcyjni

                                                    zboki, chamy ... bleee ... zawód na całej lini...

                                                    > Warto tracić czas na idiotów, skoro wokół jest tyle ciekawych
                                                    > miejsc, fantastycznych książek, knajp, etc? Chyba nie, kochane.
                                                    Pewnie...proponuje usiądźmy w jedej z takich knajp i zapijmy razem te smuty...;)
                                                  • abandonner Czy to jest forum dla idiotek czy prawa jazdy ? 01.12.08, 10:19
                                                  • Gość: bebe Re: Czy to jest forum dla idiotek czy prawa jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 15:58
                                                    Jest dużo tematów na tym forum, nie musisz czytać akurat tego, jak cię nie to
                                                    interesuje…
                                                    Może rzeczywiście wiele osób uważa nas z idiotki, ale skoro na ten temat jest
                                                    tyle odpowiedzi i ciągle on nie gaśnie to chyba świadczy tylko o tym, że to
                                                    całkiem rozległy i częsty problem i wypieranie go czy bagatelizowanie jest
                                                    bezsensowne. A czy posiadanie uczuć, zauroczenie, emocje świadczą o tym, że ktoś
                                                    jest głupi? Głupi kto tak sądzi…
          • Gość: bebe Re: Do młdejmężatkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:23
            Oj, masz świętą rację, ale wiesz jak jest...w kółko dzieci, dom, praca, dzieci,
            dom, praca. Nuda. A tu takie uniesienia na wyciągnięcie ręki...I on, instruktor,
            pierwszy kładzie rękę na kolanie, a ja myślę, że w końcu coś się dzieje, komuś
            się podobam, można przeżyć chwileczkę zapomnienia, itp.itd. W takich chwilach
            nie myśli się, że kogoś ranię. Czy ja robię komuś krzywdę? Wypiera się ze swojej
            świadomości oczywistą prawdę: Ta chwileczka zapomnienia może zmienić nasze życie
            ale przeważnie na gorsze.
            Ja zmieniłam instruktora jak zauważyłam, że zdrada wisi na włosku...
            Ale czasem niełatwo się opamiętać...jeszcze czasem o nim myślę i tym co by mogło
            być gdyby...Oj życie jest pełne pokus,
            (no dobra, ja też się zabujałam, ale przecież to przechodzi)
            • Gość: gość 321 Do bebe IP: *.idc.net.pl 02.12.08, 21:22
              Ślicznie to ujęłaś. Podoba mi się i chyba tak się dzieje.
              I nie zauważa się nawet tego, że to dotknięcie ręki to zwykła codzienność dla
              instruktora. Oczywiście mówię o dotknięciu ręki ręką np. żeby pokazać zmianę
              biegów, czy pomóc przy kierowaniu. Trzymanie za kolano to już jednak coś innego.
              Ale ta wymuszona bliskość (wymiary auta) na początku peszy, później staje się
              ciekawa, ekscytująca i zaczyna działać na wyobraźnię. Do tego miłe słowa ?
              A dalej już samo idzie.
              Rozsądna z Ciebie dziewczyna, ze umiałaś nie przekroczyć granicy. Fajnie.
              • Gość: instr Re: Do kobiet IP: *.adsl.inetia.pl 04.12.08, 23:52
                do wszystkich pań tutaj opowiem wam historie która mi sie przydazyła
                będąc instruktorem mającym żone poznałem kursantke w której sie
                zakochałem nawet chciałem sie dla niej rozwieźć powiedziałem o tym
                żonie dziewczyna w której sie zakochałem była o 12 lat młodsza
                wczesniej spotykalismy sie przez 9 miesięcy kiedy juz myślałem ze
                wszystko bedzie pięknie ona mnie olała i za kilka mies. wyszła za
                mąż a mnie rozwaliło sie całe zycie bo naprawde ją kochałem i było
                nam cudownie przez te 9 mies, więc to nie jest tylko tak ze wy
                cierpicie i ze my was wykorzystujemy i rozkochujemy do tanga trzeba
                dwojga napewno są instr którzy są swiniami i zbereznikami ale teraz
                wystarczy zmienic instr lub osrodek zycie kusi ale medal ma dwie
                strony a nawet trzy strony ja mam swobodne podejscie i luzne do
                kursantów ale to nie znaczy ze odrazu kogos podrywam czytajcie
                między wierszami a jezeli macie ochote na romans to poprostu to
                powiedzcie konkretnie a nie wzdychajcie bo to tez przeszkadza w
                jazdach zamiast sie skupic na jezdzie to wy wzdychacie romansujcie
                po zakonczeniu kursu a nie w trakcie (-;
                • Gość: bebe Re: Do kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.08, 16:02
                  Ja tez nie jestem zwolenniczką uogólnień typu: wszyscy instruktorzy to bajeranci i erotomani/wszystkie kursantki to idiotki, które myślą, że instruktor je uwielbia bo je łapie za rękę czy jest dla nich miły...To nie tak!
                  Masz rację insrt, my też jesteśmy niezłe...nie wiem jak to jest u innych więc napiszę o sobie: nie sądzę żeby mój instruktor był kobieciarzem bo pierwszy położył mi rękę na tym nieszczęsnym kolanie. Ja uwielbiam flirtować i z nim tez flirtowałam. Nigdy do niczego to nie prowadziło, więc myślałam że miło mi będzie w ten sposób przetrwać te ciężkie 30 godzin. Rzeczywiście na początku to pomagało rozładować stres. Ale nie wzięłam poprawki na te specyficzne warunki, na te bliskość w aucie...I jakoś tak niepostrzeżenie wymknęło się nam to spod kontroli.
                  Graliśmy w otwarte karty: ja wiedziałam o jego rodzinie, on o mojej a i tak, jak pisze gość321, jakoś to tak samo poszło.
                  Myślę, że będzie to dla mnie przestrogą, żeby pamiętać, że zawsze między mężczyzną a kobietą jest seks i trzeba uważać żeby przypadkiem nie zranić kogoś albo samego siebie.
                  Nie chcę się usprawiedliwiać, ale mi tez było smutno jak zmieniałam instruktora.
                • marta3434 Re: Do kobiet 05.12.08, 19:30
                  przykro mi , trafiłeś na niewłaściwą ... tak bywa
                • Gość: gościówa Re: Do kobiet IP: *.chello.pl 07.12.08, 10:58
                  My baby już tak mamy, jak nam ten instruktor wpadnie pożądnie w oko,
                  wzdychamy...sapiemy w tym aucie...ale sapiemy z gracją;) "robimy" oczami,
                  głaszczemy oparcie fotela wpatrując sie dwuznacznie w instruktora...itp itd...
                  • Gość: p_7_n Re: Do kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.08, 11:04
                    Mam zdjęcie X z jego dziewczyną, a pod nim podpis: „Ludzie niczego
                    nie boją się tak, jak własnej pamięci. A najbardziej ze wszystkich
                    ludzi boję się jej ja. Więc dlatego. Jeśli się kiedyś zakocham
                    wyciągnę tę fotografię, popatrzę sobie na nią i powiem: uważaj”.
                    Czy kobiety nie potrafią uczyć się na błędach?
                    Będę idiotką, jeśli się znów dam wkręcić.
                    • Gość: mlodamezatka Re: Do kobiet IP: *.gprs.plus.pl 07.12.08, 23:07
                      „Ludzie niczego
                      > nie boją się tak, jak własnej pamięci. A najbardziej ze wszystkich
                      > ludzi boję się jej ja. Więc dlatego. Jeśli się kiedyś zakocham
                      > wyciągnę tę fotografię, popatrzę sobie na nią i powiem: uważaj”.

                      Ja o mały włos jednym słowem przekresliłabym swoje małżeństwo...jego
                      imieniem, zamiast meza wypowiedziałam jego,nie bede opisywac w
                      jakiej sytuacji....nie bede juz dalej ryzykowac, zostane przy mezu,
                      na nim mi najbardziej zalezy,bo czasem lepiej jest sie pokierowac
                      rozumem a nie sercem, a milosc do meza pewnie z biegiem czasu wroci,
                      jak zapomne o moim instruktorze,a on o mnie ,tak bedzie najlepiej.Ja
                      już sie nie dam wkrecic!!!teraz jest ciezko ale to minie, ten etap w
                      moim życiu uwazam za zamknięty!
                      • aniamamamarty Re: Do kobiet 07.12.08, 23:16
                        Gość portalu: mlodamezatka napisał(a):

                        > „Ludzie niczego
                        > > nie boją się tak, jak własnej pamięci. A najbardziej ze
                        wszystkich
                        > > ludzi boję się jej ja. Więc dlatego. Jeśli się kiedyś zakocham
                        > > wyciągnę tę fotografię, popatrzę sobie na nią i powiem: uważaj”.
                        >
                        > Ja o mały włos jednym słowem przekresliłabym swoje
                        małżeństwo...jego
                        > imieniem, zamiast meza wypowiedziałam jego,nie bede opisywac w
                        > jakiej sytuacji....nie bede juz dalej ryzykowac, zostane przy
                        mezu,
                        > na nim mi najbardziej zalezy,bo czasem lepiej jest sie pokierowac
                        > rozumem a nie sercem, a milosc do meza pewnie z biegiem czasu
                        wroci,
                        > jak zapomne o moim instruktorze,a on o mnie ,tak bedzie
                        najlepiej.Ja
                        > już sie nie dam wkrecic!!!teraz jest ciezko ale to minie, ten etap
                        w
                        > moim życiu uwazam za zamknięty!


                        "Serce i rozum to wrogowie, którzy rzadko godzą się na kompromis.
                        (...)Trzeba wybrać jedno albo drugie."
                        W.Wharton
                      • elizelka Re: Do kobiet 07.12.08, 23:19
                        No i chwała Ci za tą decyzję! trzymaj się, życzę Ci dużo szczęścia:)
                        pozdr
                      • Gość: Lina Re: Do kobiet IP: *.eranet.pl 07.12.08, 23:33
                        No widzisz!:) Tak trzymać! twardzielki górą!
                        • Gość: mlodamezatka Re: Do kobiet IP: *.gprs.plus.pl 07.12.08, 23:42
                          dzieki dziewczyny to miedzy innymi dzieki wam, waszym radom podjelam
                          taka decyzje,mam nadzieje ze dobrą ale i jest jeszcze druga strona
                          tego medalu wkoncu juz mam swoje upragnione PRAWO JAZDY!!!wiec
                          niczego juz od NIEGO nie potrzebuje;D 3majcie sie i do zobaczenia na
                          drodze!
                          • galadriel01 Re: Do kobiet 08.12.08, 10:33
                            Gdy kiedyś będziesz szła chodnikiem i zauważysz nagle w brudnej kałuży swoją DUME to ją podnieś i przeproś- za to że ją zgubiłaś...życie nie polega na tym żeby sie przed kimś poniżać tylko umieć rozmawiać.A jeżeli ktoś tej rozmowy nie chce to trzeba to uszanować...i zapomnieć. Pozdr.
                      • Gość: bebe Re: młodamżatko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.08, 12:24
                        > na nim mi najbardziej zalezy,bo czasem lepiej jest sie pokierowac
                        > rozumem a nie sercem, a milosc do meza pewnie z biegiem czasu wroci,

                        Ja też jestem dosyć młodą mężatką, a jednak wiem już, że ta miłość (małżeńska)
                        jest jak fale... przychodzi i odchodzi...mam tu na myśli takie zakochanie, jakie
                        przeżyłaś w stosunku do instruktora (no ja zresztą też). Piszą różne pismaki, że
                        to tylko 2 lata, że substancje chemiczne, że potem już nigdy, bla, bla, bla...
                        Poznajesz kogoś i znowu to wraca i jest cudowne! Ale (przynajmniej ja tak mam) w
                        mężu też się można zakochiwać wiele razy! Jak jest czasami źle między nami to ja
                        wiem, że trzeba to przetrwać, starać się nie pogarszać, bo za jakiś czas znowu
                        się w sobie zakochamy: motyle w brzuchu, ciepełko w piersiach, miodowy miesiąc,
                        kino, przytulanie, szepty itd. Naprawdę tak jest! Może i jestem z mężem dopiero
                        8 lat, ale wierzę, że tak zawsze będzie i zawsze to będzie do nas wracać...Jak
                        inaczej ludzie mogliby wytrwać ze sobą całe życie? Przecież każdy pragnie ciepła
                        i czułości...
                        Trzymam za Ciebie kciuki i za Was oboje.
                        • marekg12 Dlaczego się nie wyniesiecie na forum towarzyskie 08.12.08, 12:40
                          Tylko zaśmiecacie to?
                          tu macie link:
                          forum.gazeta.pl/forum/0,80312,4083031.html?x=1282468
                          • Gość: bebe Re: Dlaczego się nie wyniesiecie na forum towarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.08, 15:59
                            Bo lubimy utrudniać życie takim ja ty, ha ha ha, taki żarcik. A myślisz, że na
                            forum towarzyskie wszedłby jakiś instruktor? A my ich przecież baaaaaardzo
                            lubimy ;P Ha ha ha ha ha.

                            Ale mnie dopadł dziwny humor ...
                            • ona_lina21 Re: Dlaczego się nie wyniesiecie na forum towarzy 10.12.08, 16:26
                              > Bo lubimy utrudniać życie takim ja ty, ha ha ha, taki żarcik. A myślisz, że na
                              > forum towarzyskie wszedłby jakiś instruktor? A my ich przecież baaaaaardzo
                              > lubimy ;P Ha ha ha ha ha.

                              O tak....my bardzo lubimy tę ich pomocną dłoń:D
      • yennyfer11 Re: Ach ci instruktorzy....:) 20.02.09, 19:28
        hehee noo ładnie-wchodzę po roku czasu a wątek dalej żyje swoim
        własnym życiem-to tylko dowód na to, że ludzie się nie zmieniają
        heh :D

        p.s. czy ktoś wie co się dzieje z linia.frontu? udało się jej w
        końcu zdobyć to prawko?:)
        • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 20.02.09, 19:34
          Tak, ten wątek nie "umrze" nigdy:)

          Pozwolę sobie odpowiedzieć za Linię. Od miesiąca jest szczęśliwą
          posiadaczką plastiku:):)
          • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 21.02.09, 21:31
            No nie do końca ;)
            Egzamin zdany, a plastik czeka, aż mi się uzbiera 70zł ;)
            Poczeka... ;D

            A z instruktorem relacje poprawne. Nadal nie mogę się zdecydować,
            czy jest wyrachowanym dupkiem, który zapraszał mnie na te
            doszkalania tak wylewnie, bo miał z tego kasę, a ja mogłam śmigać w
            mało popularnych godzinach, zapełniając mu luki w grafiku i
            czy "miłośc gniew i wszystkie te rzeczy" odbyły się na zasadzie
            nudzi i mi się, a Ty się akurat nawijasz pod rękę, więc się Tobą
            pobawię, bo tak ogólnie za ciekawa to nie jesteś... czy może jednak
            to w gruncie rzeczy dobry dzieciak i taki kochany. Wie ktoś? :)
            • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 21.02.09, 21:52
              Tego nie wie nikt...

              Jeszcze nie odebrałaś? Bo wyrzucą albo dadzą komu innemu:)
              • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.02.09, 10:26
                Nie mam głowy teraz do tego;)
        • maja1116 Re: Ach ci instruktorzy....:) 19.10.09, 20:41
          Jennyfer ja tak samo.Po 1,5 roku wchodze i co widze?watek na
          poczatku ,a ja cale forum przekopalam w poszukiwaniu swojego postu,
          i nie znalazlam :-/ musze znalezc kawalek w ktorym opisywalam jak
          to mialam tyle odwagi by wywiezc instruktora do lasu,kolega robi
          kurs instruktora(a ja juz za 1,5 roku :-) ) i mu opowiedzialam o
          tym. usmial sie niesamowicie :-) a ja dokladnie nie pamietam.
          No i oczywiście czekam rownież na wieści od linii :-) bylo smiechu
          co nie miara przez czytanie jej postow i watkow hehe..
          • Gość: linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 11:17
            > No i oczywiście czekam rownież na wieści od linii :-) bylo smiechu
            > co nie miara przez czytanie jej postow i watkow hehe..

            Tamten już nie jest instruktorem, jest teraz dziennikarzem. Zajmuje
            się testowaniem aut i pisze o tym. Ten jest miły, zabójczo
            przystojny, fajnie jęczy jak dochodzi i jest mi z nim ok.
            • aniamamamarty Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.10.09, 00:58
              Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

              > > No i oczywiście czekam rownież na wieści od linii :-) bylo
              smiechu
              > > co nie miara przez czytanie jej postow i watkow hehe..
              >
              > Tamten już nie jest instruktorem, jest teraz dziennikarzem.
              Zajmuje
              > się testowaniem aut i pisze o tym. Ten jest miły, zabójczo
              > przystojny, fajnie jęczy jak dochodzi i jest mi z nim ok.


              ale kto tak "fajnie" jęczy ?? on, czy auto jak osiaga maksymalne
              obroty na pewnym biegu ;) ?
              • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.10.09, 09:18
                aniamamamarty napisała:

                > ale kto tak "fajnie" jęczy ?? on, czy auto jak osiaga maksymalne
                > obroty na pewnym biegu ;) ?

                buhahaha, auto raczej wyje,a nie jęczy i to zapewne nie z
                rozkoszy...;)))
                • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.10.09, 10:36
                  no nie, nie z rozkoszy, ale to z Yarkiem jest prawdziwe. Jak mu się
                  nie podoba coś co robię, to ja to po prostu słyszę w jego pracy, a
                  jak mu się podoba to też słyszę. Yarek nie jest żadnym dwulicowym
                  dupkiem, nie muszę się martwić, że mnie podkabluje, że mi zaszkodzi,
                  że mi dokopie. Mogę mu ufać a to chyba podstawa związku:)
                • aniamamamarty Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.10.09, 17:41
                  eliiii napisała:

                  > aniamamamarty napisała:
                  >
                  > > ale kto tak "fajnie" jęczy ?? on, czy auto jak osiaga maksymalne
                  > > obroty na pewnym biegu ;) ?
                  >
                  > buhahaha, auto raczej wyje,a nie jęczy i to zapewne nie z
                  > rozkoszy...;)))
                  >
                  co racja to racja, że raczej nie z rozkoszy ;)
          • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 20.10.09, 21:31
            > No i oczywiście czekam rownież na wieści od linii :-) bylo smiechu
            > co nie miara przez czytanie jej postow i watkow hehe..

            poproszę o linki - też chcę się pośmiać... ;D
    • Gość: :D:D:D Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 89.174.27.* 10.12.08, 20:22
      Wiecie co ?? hmmmm na prawdę w tych instruktorach jest to coś :) ja
      sama zdawałam prawko i wiem o co wam chodzi :) Miły, przystojny,
      dżentelmen o tych niebieskich oczach :):) naprawdę robi wrażenie :)
      na każdą lekcję szłam z taką szcęśliwością w duchu mimo iż padał
      deszcz lub źle się czułam :):) Rozmowa z tym facetem nadawała mi
      sił, zmieniły się moje poglądy na życie :) poczułam się bardziej
      dojrzała, choć mam zaledwie 18 lat :) Teraz kiedy zdałam to prawko
      hmmm brakuje mi go :( brakuje mi jego osoby :):) I na prawdę w
      duchu bardzo mu dziękuję :) Bo nie chodzi tu tylko że wy się
      zakochujecie i płaczecie za nim po kątach , to nie o to chodzi !! W
      duchu dziekuję mu za to że teraz kiedy jeżdzę samochodem czuję się
      bezpiecznie bo to on mnie tego wszystkeigo nauczył. Dziękuję mu
      również za to że wszczepił we mnie inne myslenie i inne podejście na
      otaczający świat :) Nigdy, przenigdy nie zapomnę tego faceta , a
      okres robienia prawa jazdy będę wspominać nie tylko ze
      egzaminacyjnym stresem ale jeszcze z tą wspaniałą atmosferą i
      pouczajacą życiową lekcją :):)
      • Gość: gość 321 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 10.12.08, 21:54
        Jak na osiemnastkę jesteś bardzo dojrzała :-)
        Pięknie to napisałaś.
      • ona_lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) 11.12.08, 09:12
        Ja tez widzę po sobie, że nauczyłam się dużo więcej niż tylko prowadzić
        samochód. Ten facet zmienił moje podejście do życia. Wiele spraw zobaczyłam w
        innym świetle. Nauczył mnie słuchać, wyciągać wnioski, nauczył mnie
        samodzielności i odpowiedzialności za to co robię, nie tylko w aucie. Sytuacje
        drogowe to wielka metafora życia. Nauczył mnie pewności siebie. Między innymi
        dzięki niemu idę dzisiaj ulica z podniesioną głową. Jestem mu wdzięczna dzisiaj
        ogromnie za wszystko. Niestety na początku sparaliżował mnie swoją osobą…i
        zauroczył. Ale z biegiem czasu przeszło. Zrozumiałam że nie warto zakochiwac się
        w żonatym facecie. On to widział i to go krępowało. A dzisiaj gdy widzi, że
        jestem odprężona i on mnie nie stresuje możemy sobie pozwolić na luźne, szczere
        rozmowy. I teraz jest fajnym znajomym, którego rady, słowa są i będą dla mnie
        zawsze cenne.
        • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.08, 09:21
          Po Waszych wypowiedziach wnioskuję,że wszystkie się odkochałyście.
          Czy tak jest?
          • Gość: :D:D:D Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 89.174.26.* 11.12.08, 10:56
            Hmmm ?? okochałyście ?? na to pytanie powinna odpowiedzieć sobie
            każda pojedyncza dziewczyna. Ale co do mnie to przede wszytskim
            zrozumialam, że nic i tak by z tego nie było :) Uważam ten moment za
            jedną z moich życiowych prób, za nową ścieżkę , która nie prowadzi
            do nikąd , więc postanowiłam z niej zawrócić :) Głowa do góry :)
            Życie przede mną i jeszcze wiele takich sytuacji :)
            Choć wiem, że to trochę boli ... :/
          • Gość: bebe Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.08, 12:22

            > Po Waszych wypowiedziach wnioskuję,że wszystkie się odkochałyście.
            > Czy tak jest?
            Nie wiem, czy wszystkie, ale ja tak...Jak pisałam wcześniej: to przecież przechodzi. Ale nie mogę zrozumieć mojego (byłego) instruktora, który twierdzi, że najlepiej szybko wszystko zapomnieć. Ale dlaczego zapomnieć?? Czyż to nie jest fascynujące, pouczające doświadczenie? Nigdy wcześniej mi się coś takiego nie zdarzyło, ja też jestem wdzięczna, nie wiem, losowi czy jemu, że poznałam sama siebie, nic złego się nie stało, no i w końcu odkochałam się ( a mogłam przecież trafić na bydlaka, który wykorzystałby moje zagubienie i mnie naprawdę skrzywdził). Nie chcę tego rozpamiętywać, ale po prostu pamiętać. Dało mi to coś dobrego...

            A poza tym to przecie fajnie było :D:D:D Hahahahahaha
            • elizelka Re: Ach ci instruktorzy....:) 11.12.08, 13:42
              Nic dodać, nic ująć... podobnie było ze mną (trochę przerażająca
              jest powszechność takich sytuacji...:) dla mnie to też była życiowa
              lekcja, nauczyłam się bardziej panować nad własnymi emocjami,
              uczuciami oraz wiele więcej niż tylko prowadzenia auta. Teraz, gdy
              wsiadam za kierownicę, jestem wdzięczna losowi, że mogłam spotkać
              takiego fantastycznego człowieka... i tyle. pozdr
              • Gość: ona_lina21 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.ukw.edu.pl 11.12.08, 14:31
                Ja również nauczyłam się panowania nad emocjami i uczuciami.
                Odkochałam się to jest już pewne. Dzisiaj nawet doszło do
                niespodziewanego spotkania z instruktorem, a co ważne nie ugięły się
                moje kolana pod ciężarem ciała, nad którym zwykle, kiedy on był w
                pobliżu traciłam kontrolę. Kiedys pisałam o jego feromonach, które
                wciąz trapiły moje receptory komórkowe;)) i dlatego stan zauroczenia
                nie chciał minąc. Dzisiaj nabrałam dystansu. Nie czuje do tego
                faceta nic prócz sympatii, wdzięczności. Szanuję fakt, że ma
                rodzinę, lubię kiedy mi o niej opowiada. Lubię go słuchac.
                • elizelka Re: Ach ci instruktorzy....:) 11.12.08, 15:13
                  Gość portalu: ona_lina21 napisał(a):

                  > Ja również nauczyłam się panowania nad emocjami i uczuciami.
                  > Odkochałam się to jest już pewne.

                  A nie jest to łatwe siedząc kilka centymetrów od Niego... dlatego
                  uważam, że wykonałam kawał pracy nad sobą i czuję się teraz
                  silniejsza. Cieszę się, że w porę się opamiętaliśmy i teraz możemy
                  sobie patrzeć w oczy bez niepotrzebnego skrępowania. Niczego nie
                  żałuję, bo i tak zyskałam bardzo wiele (chociaż serce trochę bolało).

                  No dobra, koniec tych wynurzeń, bo takich historyjek jest tysiące:)
                  Oby wyjść z podniesioną głową i czystym sumieniem...
                  • Gość: bebe Re: dlaczego dobrze o was myślimy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.08, 16:44
                    > Oby wyjść z podniesioną głową i czystym sumieniem...
                    Świetnie to ujęłaś! Tak.
                    Tylko żeby ci instruktorzy nie obrośli za bardzo w piórka, co to oni dla nas
                    zrobili... My ich dobrze wspominamy, bo jako kobiety lubimy podtrzymywać więzi i
                    być generalnie w dobrych stosunkach z ludźmi, a do tego umiemy przekuwać trudne
                    doświadczenie w jakieś pozytywy. A nie dlatego, że uważamy że wy jesteście
                    chodzącymi ideałami, jakimiś mężczyznami naszego życia itp. bla bla bla.
                    Chcielibyście...
                    Przecież wy znacie realia, a początkujące kursantki nie. To dlaczego nie
                    ucinacie tych podtekstów, a wręcz je prowokujecie, nie sprowadzacie dziewczyn na
                    ziemię, a zawsze macie dla nich pomocną dłoń (mój instr. nawet na prostej musiał
                    mi trzymać kierownicę, oczywiście za moją rękę, a przecież sobie radziłam). Może
                    się jakoś wytłumaczycie z tego (tylko nie takie takie bzdury, że względy
                    bezpieczeństwa, bo w to już nie uwierzę). Czemu się nie chcecie przyznać co wami
                    kieruje?
                    • Gość: gość Re: dlaczego dobrze o was myślimy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.08, 17:02
                      Uwierzcie, lepiej nie wiedzieć co nami kieruje…
                      • elizelka Re: dlaczego dobrze o was myślimy? 11.12.08, 17:07
                        Gość portalu: gość napisał(a):

                        > Uwierzcie, lepiej nie wiedzieć co nami kieruje…

                        Lepiej nie wiedzieć co nami (kursantkami) kieruje...:)))
                      • kokocha.19 Re: dlaczego dobrze o was myślimy? 11.12.08, 17:09
                        po takiej odpowiedzi to nie wiadomo czy lepiej śmiać się czy płakać-
                        pozostanie w fazie domysłu.....
                        • elizelka Re: dlaczego dobrze o was myślimy? 11.12.08, 17:14
                          to żarcik był, bez przesady...:)
    • Gość: KALINA Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.toya.net.pl 11.12.08, 18:33

      NIE ZNAM LEPSZEJ SZKOŁY OD FUKS NA PODHALAŃSKIEJ1 !!!!!!!!!!!!!!!
      DLACZEGO ? BO BYLAM U ROZNYCH NA DODATKOWYCH GODZINACH I NIC MI NIE
      DALI!!!!!! KOSZMAR JACY INSTRUKTORZY PRACUJA W AUTO SZKOLACH A PAN
      JULEK JEST NAJLEPSZY!!! NIE PRZESADZAM! SAMI SIE PRZEKONAJCIE!!!! JA
      DAJE SOBIE ZA NIEGO REKE ODCIAC
      • ona_lina21 życzenia świąteczne 21.12.08, 11:19
        Najlepsze życzenia świąteczne dla wszystkich instruktorów!! xD :
        - tych którzy nas wyrwali
        - tych, którym się to nie udało
        - tych, przez których natraciłyśmy tyle łez
        ale przede wszystkim dla tych, którzy nauczyli nas brnąć do przodu od czasu do
        czasu dla własnego bezpieczeństwa spoglądając za siebie...
        • elizelka Re: życzenia świąteczne 21.12.08, 11:55
          dołączam się do życzeń:)
          • Gość: Wiola Re: życzenia świąteczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.08, 12:58
            Również życzę Wesołych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku.
      • ona_lina21 Czy ten temat umrze? 25.12.08, 16:58
        Drogie kursantki, kursanci, instrukorzy i pozostali...goście...
        Jak uważacie czy nadszedł ten moment, w którym czas zakończyć nasz zawiły wątek?
        Ja sądzę, że zakończyć go może tylko osoba, która go rozpoczęła i powinniśmy się
        o to do niej zwrócić. (hihihi)
        Bądź co bądź nauczyłyśmy się wiele. Aż się łezka w oku kręci...tyle było
        emocji...tyle mądrych słów...myśli...


        musisz wierzyć, że to może się zdarzyć, bo przecież
        gdzieś tam jest, ktoś kto też w to wierzy
        on cię wybrał, dawno temu wymyślił cię sobie
        gdy spotkasz go powie ci, że to ty...
        • linia.frontu Re: Czy ten temat umrze? 25.12.08, 17:34
          w8... jakie było? dopiero się zaczyna ;)
          • Gość: hana nie umrze, nie umrze IP: *.00c.radom.pilicka.pl 08.02.09, 11:46
            Znowu się zaczyna :)
            Trochę o mnie...prawko zrobiłam 2 lata temu i mniej więcej wtedy wlaśnie
            poznalam mojego instruktora. Między nami absolutnie nic nie było i do niczego
            nie doszło. Przez cały okres jazd zwracaliśmy sie do siebie per " pani, pan " ,
            żadnych przypadkowych dotknięć,dwuznacznych żartów czy czegoś w tym stylu. On
            miał do mnie szacunek, ja do niego dystans.On wiedział , ze jestem ( byłam)
            mężatką przed rozwodem, ja-że On ma dziewczynę, poza tym mimo, ze ma naprawdę
            wspaniały charakter wydawał mi się kompletnie aseksualny i nie w moim
            typie.Wszystko zaczęło sie później, gdy już zdałam egzamin. On złożył mi
            gratulacje, potem było jedno przypadkowe spotkanie, drugie, jazda doszkalająca
            dla kierowecy i tak powoli...powolutku zaczełam w nim odkrywac fajnego faceta-
            przede wszystkim bardzo opiekuńczego, odpowiedzialnego i przy tym wesołego-
            czego brakowało mi bardzo w nieudanym małżenstwie. Mineło parę miesiecy- ja
            rozwiodłam się, On rozstał się z dziewczyną. W tym czasie były telefony,
            życzenia świąteczne i sms-y. On delikatnie dopytywał się, czy już się
            przeprowadzilam, gdzie mieszkam i co porabiam. Później doszło do spotkania i nie
            ukrywam, ze do wspaniałego seksu. Po tym nie odzywałam się do niego, unikałam
            kontaktu, wystraszylam się tego, co sie stało- jestem od niego starsza o 8 lat.
            Wydaje mi sie, ze w tym wieku to koszmarnie dużo..ja mam 38- choc wszyscy dają
            mi mniej...ale czy taki związek ma powodzenie ? Moze jestem głupia- tyle sie
            naczytałam o instruktorach, poza tym ta róznica wieku..On wczoraj napisal mi, że
            zdał egzamin na egzaminatora i że od początku naszej znajomosci mu się podobałam
            i ze chce być ze mną...nie wiem co robić? Teraz milczę jak grób, boje się
            drugiej porażki..
            • Gość: xyz Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 12:24
              Umów się z nim na spotkanie,nie bój się.
              Mówi Ci to doświadczona rówieśniczka.
              Różnicą wieku się nie przejmój.
              • Gość: hana Re: nie umrze, nie umrze IP: *.00c.radom.pilicka.pl 08.02.09, 17:10
                na spotkanie i co dalej, jeśli się umówie- to być moze " wsiąkne" i
                zakocham się na zabój miła " doświadczona rówieśniczko"
                • Gość: gość Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 17:31
                  I o to chodzi.Sorry,ale pewnie już pół życia za Tobą i nad czym się
                  zastanawiać?
                  Skoro jesteś sama i on też,to chyba warto spróbować.
                  • eliiii Re: nie umrze, nie umrze 08.02.09, 17:43
                    To ja się wypowiem z perspektywy niedoświadczonej małolaty:) Każdy
                    na swój sposób boi się odrzucenia i porażki, zwłaszcza po nieudanym
                    związku (niezależnie od wieku:)).
                    Akurat w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia, to czy on jest
                    instruktorem czy nie (zwłaszcza, że już nie będzie), bo nie jest
                    to "standardowy" romans w eLce. Po prostu tak się poznaliście i
                    tyle. Różnicą wieku też bym się absolutnie nie przejmowała, 8 lat to
                    nie dużo. Faceci statystycznie żyją krócej, trzeba brać młodszych:).
                    Rada mojego instruktora "młodszy Ci na dłużej starczy", hmmm:) A na
                    poważnie, to ja bym zaryzykowała. Oboje jesteście wolni, coś tam
                    zaiskrzyło, czego chcieć więcej? Najwiekszy dramat z instruktorami
                    jest taki, że zazwyczaj nie są wolni...
                    Pytasz co dalej? Jak to co? Leć do niego, zakochaj się na zabój i
                    bądź szczęśliwa! Nad czym się tu zastanawiać? Nawet jeśli nie będzie
                    to związek na lata, to warto zaryzykować.
                    • Gość: hana Re: nie umrze, nie umrze IP: *.00c.radom.pilicka.pl 08.02.09, 21:36
                      Otóż to.. boje się tego odrzucenia , kolejnych nieporozumień i zawodu, wręcz
                      jestem tym przerażona i wszystko analizuje i analizuję, a z drugiej strony widzę
                      mężczyznę , na którym mogę polegać...i który " na szczęście" już nie będzie
                      instruktorem :)a , ze młodszy- no naprawdę fajniejszy niż starszy mąż:)- tyle
                      tylko, ze jak ja będę mieć np 45, On 37 :(
                      naprawdę niełatwo...a lecieć zakochać się i cierpieć ...znowu głowa mi pęka.
                      Przemyśle i odezwę się , no i dziękuję za rady.
                  • Gość: hana Re: nie umrze, nie umrze IP: *.00c.radom.pilicka.pl 08.02.09, 21:41
                    Pół życia ? Jakie pół życia ? Chyba 1/3 :)
                    No już druga osoba radzi mi lecieć i korzystać z tego dobrodziejstwa, jakim
                    jest uczucie do b-y-ł-e-g-o i od b-y-ł-e-g-o instruktora:)
                    Obiecuję, ze wezmę te rady pod uwagę.
                    pozdr
                    • Gość: Emilka Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 21:54
                      Życzę dużo szczęścia i odwagi w podjęciu decyzji..które na początku wydają się
                      trudne a później wprost wymarzone:)) Idź do przodu przez życie i wszelkie złe
                      wspomnienia zostaw za sobą.. Powodzenia:)))
                    • Gość: xyz Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 09:23
                      1/3 życia to nie bo, rzdako kto dożyje ponad setki.
                      Boisz się różnicy wieku,ja jestem SZCZĘŚLIWA z facetem,który jest
                      ode mnie starszy o 15 lat.
                      Odezwij się kiedyś.
                    • Gość: xyz Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 09:25
                      I też musiałam podjąć trudną decyzję,bo on się rozwiódł(nie z mojej
                      winy),a ja zostawiłam chłopaka dla niego.
                      • Gość: hana Re: nie umrze, nie umrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 13:05
                        Moi drodzy dziękuję Wam za wszystkie rady i obiecuję, że się odezwę- jeśli coś
                        zadziałam, a jeśli nie- to też złapiemy jakiś kontakt.
                        dziekuję też za wsparcie !
                        • permanentne_7_niebo Re: nie umrze, nie umrze 13.02.09, 10:01
                          Pytasz co dalej? Jak to co? Leć do niego, zakochaj się na zabój i
                          bądź szczęśliwa!

                          Elii ma rację. Życie jest upiornie krótkie i cholernie mało daje z
                          siebie. Więc bierz co daje. I nie bierz wszystkiego tak śmiertelnie
                          poważnie, nie opłaca się.
                        • permanentne_7_niebo Rozliczenie. 13.02.09, 10:15
                          Ta, rozliczenie z instruktorem miało nastąpić na początku roku, ale
                          jakoś opornie się posuwa.
                          Taka refleksja. Przez 2 lata dwoiłam się, troiłam i czworzyłam, żeby
                          mój instruktor był CHOCIAŻ raz zadowolony. Chociaż tak trochę. Żeby
                          chociaż raz powiedział: "spoko, laska, to ci się udało", czy coś. Na
                          płaszczyźnie prywatnej, zawodowej, kursowej. Przez 2 lata nie udało
                          mi się to ani razu. Albo psie przywiązanie i wtedy łaskawie raz na
                          miesiąc dawał mi coś z siebie, albo walka o autonomię, o możliwość
                          wywiązywania się z moich obowiązków (nie tych jego) i wtedy
                          trzaskanie drzwiami. Kontakt mamy taki urywany, teraz jest
                          reaktywacja koleżeństwa i znów jest to samo. Znów jest nie tak.
                          Przykro mi, że nie jestem K ani J i nie jestem taka boska cudowna
                          ogarnięta inteligentna na poziomie i bezproblemowa, ale nic na to
                          nie poradzę, że jestem mną. Mogę się przewrócić na lewą stronę, ale
                          to też nic nie da, zawsze będzie nie tak. Nie dorastam, nie dostaję,
                          nie wystarczam, w ten deseń. Zresztą nie tylko ja, chyba po trosze
                          wszystko dzieli mój los ;). Jakieś takie głupie złośliwości
                          bezpodstawne, że niby gubię jakieś ważne rzeczy, czy inne tego typu.
                          Do tej pory się przejmowałam, jak trojenie się nie wystarczyło, to
                          się czworzyłam. Ale skoro to i tak nic nie da (i na pewno nie
                          sprawi, że nagle pojawi się ten uśmiechnięty, tryskający energią
                          dzieciak sprzed dwócch lat, z eLki, z którym śmigałam) to może po
                          prostu to oleję, zmienię taktykę i oleję. On mnie już
                          zaszufladkował, dla niego już zawsze będę słodka idiotka,
                          nierozgarnięta, usiłująca wszystkimi rządzić (absurd). Już by chyba
                          wypadałoby sobie odpuścić.
                          • permanentne_7_niebo Re: Rozliczenie. 13.02.09, 11:37
                            Ale mój 2 instruktor mnie lubi i cieszy się, jak jestem:)
                            • permanentne_7_niebo E, no! Kto mnie wesprze? ;D 13.02.09, 16:55

                              • eliiii Re: E, no! Kto mnie wesprze? ;D 13.02.09, 19:52
                                Olać, odpuścić, nie przejmować się... tak... łatwo powiedzieć, co?
                                Ile było już tych rozliczeń, podsumowań... nie mam siły:(
                                Ale Ciebie wspieram z całego serca! Trzymam kciuki!
                                • permanentne_7_niebo Re: E, no! Kto mnie wesprze? ;D 14.02.09, 07:45
                                  Tak cirka raz na miesiąc: p.... to, nie będę się przejmować... po
                                  czym oczywiście się przejmuję. Przykro mi po prostu. Na szczęscie
                                  chociaż mój drugi instruktor mnie docenia. A poza tym jest
                                  niesamowity: my się b. luźno kumplujemy, a on zauważa, że
                                  np.zmieniłam fryzurę, szok ;O
                                  • Gość: nigdyniemównigdy Re: E, no! Kto mnie wesprze? ;D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.09, 11:33
                                    a teraz siedze słucham happysada i przewalam pół roku (...) po
                                    tychktórenigdysięniemylą i które napewnonigdybynie ja
                                    którajestnierozgarniętaisięzawszemyli
                                    nigdy nie mów nigdy
                                    • permanentne_7_niebo A co to za smęty? Życzeeeenia!!! ;D 14.02.09, 12:11
                                      Najlepszego Robaczki!!! Wszystkim nieszczęśliwie i szczęśliwie
                                      zakochanym kursantkom i wszystkim instruktorom-lovelasom ode mnie;D
        • elizelka Re: Czy ten temat umrze? 25.12.08, 19:25
          Wątek może tak, ale ten "temat" nie umrze nigdy... trwać będzie do
          ostatniej kursantki i ostatniego instruktora. Amen :-)
          • Gość: gość 321 Re: Czy ten temat umrze? IP: *.idc.net.pl 25.12.08, 21:22
            Nawet linia.frontu ożyła !!!!
            A co dopiero wątek?
            "Neverending story" wszak to jest, nie?
            P.S.
            Dołączam świąteczne pozdrowienia.
            • linia.frontu Podsumowanie: 26.12.08, 10:18
              Elvis żyje, tak jest ;D Spoko, tylko na podmiankę;)

              Podsumujmy więc '08!
              Udało się: Przegryźć - skutki tego procesu odczuwaliście niestety
              głównie wy, w znikomej mierze instruktor (przynajmniej z mojej
              perspektywy)- ale w efekcie instruktor przestał mnie interesować
              jako facet.
              Nie udało się: Przestać go lubić, no lubię go, świetny kumpel i
              genialny instruktor z podejściem - nic, może w '09 się uda.
              Jedyne pozostałości: potrafi mi jeszcze dowalić tak, że chodzę chora
              przez 3 dni.
              Kontakt na dziś: nawet nie poprawny politycznie.

              Był maleńki epizod z innym, ale okazało się, że ma żonę, więc
              przestał istnieć. Szkoda, czytał książki (aaach).

              Także w '09 wchodzę ogolnie dostępna ;D
              • Gość: bebe Re: Podsumowanie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.08, 15:56
                Słowa (Ostrowska)
                A kiedy będziesz szeptać jej do ucha
                Te wszystkie kłamstwa, które znam
                To nie zapomnij, ona słucha
                Bo nie zna Ciebie, tak jak znam Cię ja...
                I będzie ufnie chłonąć wszystkie słowa
                Naiwnie wierzyć w każdy gest
                I nie zrozumie nic,
                Bo ona jest tylko plastrem na samotny dzień...

                Ref.
                Słowa, jak węże do ucha
                Słowa, jak opium i miód
                Ona, tak chętnie ich słucha
                Słowa, słowa.. poznałam je już...

                A kiedy będziesz szeptać jej do ucha
                Te opowieści, w które sam
                Nie chciałbyś wierzyć, nie chciał słuchać
                Bo wiesz, powtarzasz je nie pierwszy raz
                A ona łowi te tańczące słowa
                Układa wiersze, wierzy w nie
                Bo nie domyśla się, że ona
                Jest tylko plastrem na samotny dzień

                Ref.
                Słowa, jak węże do ucha
                Słowa, jak opium i miód
                Ona, tak chętnie ich słucha
                Słowa, słowa.. poznałam je już...

                • linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 16:26
                  czarownica662.wrzuta.pl/audio/dVdoknSIyM/
                • linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 16:33
                  No dobra...nisko upadlam przez ten rok...
                  rozum69.wrzuta.pl/audio/m9tpxFadSi/
                • linia.frontu Ekhemmmm!...w8w8.. 27.12.08, 16:39
                  w8...My się miałyśmy leczyć, a nie rozpamiętywać. A na to najlepsze
                  jest to:
                  satjow.wrzuta.pl/audio/cz9pfNmqkB/:D
                  • linia.frontu Re: Ekhemmmm!...w8w8.. 27.12.08, 16:43
                    once again
                    satjow.wrzuta.pl/audio/cz9pfNmqkB/
              • elizelka Re: Podsumowanie: 27.12.08, 20:55
                Właśnie przeglądałam swój kalendarz na 2008 rok (celem wyrzucenia do
                śmietnika) i aż mi się na sentymenty zebrało:) Od maja to w
                większości terminy kolejnych jazd plus moje dopiski w stylu:
                parkowanie równoległe, łuk poćwiczyć!!! albo nazwy dzielnic gdzie
                chcę pojechać. Znalazło się nawet kilka "uśmieszków" i notek ręki
                instruktora (za moją zgodą oczywiście):).
                Rok temu nawet nie myślałam o kursie, do głowy mi nie wpadło, że
                ta "zabawa" mnie tak wciągnie. A teraz... kurs, jazdy, instruktorzy,
                egzaminy- już mnie to nie dotyczy. Co gorsza samodzielna jazda
                samochodem też mnie nie dotyczy (jeżdżę od przypadku do przypadku).
                Tylko sobie forum z sentymentu czytam... Ot takie podsumowanie:)
                • linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 22:08
                  I wyrzuciłaś? Ze mnie się egzaminator śmiał: "Proszę, arkusz
                  przebiegu. Na pamiątkę.... NIE TRZYMAĆ ŚMIECI" :) Też robię
                  remanent, bo przewalam swoje jestestwo o 180%. Ale karteczek od
                  instruktora chyba nie wyrzucę, mimo wszystko:)
                  • elizelka Re: Podsumowanie: 27.12.08, 22:25
                    neeeeeeeeee, nie wyrzuciłam. Tak samo jak innych "śmieci":):
                    materiałów z kursu, płyt z testami (to się jeszcze może przydać),
                    karteczek od instruktora z rozrysowanymi skrzyżowaniami (miał taki
                    mały samochodzik-zabawkę i jak staliśmy na czerwonym to tłumaczył
                    jak jechać:))... itp. Zrobię sobie z tego ołtarzyk i będę palić
                    świeczki. A najgorzej będzie wyrzucić/usunąć numer tel. do
                    instruktora...(ale to inna historia). Cóż... nowy rok , nowe cele:)
                    • Gość: mlodamezatka Re: Podsumowanie: IP: *.gprs.plus.pl 27.12.08, 22:51
                      Ja juz swoj kalendarzyk z godzinami jazd wyrzuciłam, mam jeszcze
                      karte egazminacyjna z mojego pierwszego oblanego egzaminu,wizytowke
                      mojego bylego instruktora tez wyrzuciłam ,z komorki skasowalam jego
                      numer, ale co z tego jak i tak go znam na pamiec!!!uff czasem pisze
                      cos do mnie ale juz nie robi to na mnie takiego wrazenia jak dawniej,
                      wraz z nowym rokiem nowe postanowienie NIE MYSLEC O NIM !!!OLEWAC!!!
                      • elizelka Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:02
                        mlodamezatko, jak się trzymasz? Widzę, że wszystko na dobrej drodze,
                        przynajmniej zgodnie z Twoim postanowieniem. Tak trzymać!:-)
                        pozdrawiam
                        • Gość: mlodamezatka Re: Podsumowanie: IP: *.gprs.plus.pl 27.12.08, 23:28
                          oj Elizelko, nie jest to takie łatwe, sama dobrze o tym wiesz!
                          Ciężko jest kogoś wyrzucic z serca ot tak,on czasem do mnie pisze i
                          wtedy serce mi sie sciska, ale ...obiecalam sama sobie ze mu nie
                          ulegne!!!jakos sie trzymam ja tez rok temu nie myslalam ze pojde na
                          kurs ze kogos poznam i ze mi zawroci w głowie, no ale BYŁO, MINEŁO!!!
                          liczy sie teraz, nie bede zyła wspomnieniami, choc sa bardzo fajne i
                          przyjemne!!!
                        • linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:30
                          Heh, ja też sie leczę z jakiejkolwiek sympatii do niego. Sam to
                          ewokuje, więc chcę uszanować jego wolę.
                          • linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:41
                            Chociaż kiedy myślę o tym, że 2 lata temu założyłam tu swój pierwszy
                            wątek, to oddałabym z 10 lat życia, żeby wrócić tam z obecną
                            świadomością, oże przeżyłabym to wszystko bardziej świadomie i
                            uniknęła paru błędów.
                            • linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:45
                              I nie wykasowalabym tych smsów, które pisaliśmy jakoś tak właśnie
                              teraz...
                              • linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:51
                                Wiecie co ja to sie może zamknę... bo odnoszę wrażenie, że za dużo
                                osób mnie tu kojarzy. Teraz to idę spać, buzior :*
                                • elizelka Re: Podsumowanie: 28.12.08, 00:01
                                  Bo intrygująca z Ciebie osóbka. Przyznam, że pogrzebałam na forum i
                                  poczytałam trochę starych wątków. Ale nie masz chyba za złe, co?
                                  dobrej nocy:)
                                • elizelka Re: Podsumowanie: 28.12.08, 00:06
                                  linia.frontu napisała:

                                  > Wiecie co ja to sie może zamknę... bo odnoszę wrażenie, że za dużo
                                  > osób mnie tu kojarzy.

                                  A i tak Cię nie rozgryzłam, ale to nie było moim celem. Kurczę,
                                  powiedz, że się nie gniewasz, bo to co napisałaś zabrzmiało jakoś
                                  dziwnie... pozdr
                                  • linia.frontu Re: Podsumowanie: 28.12.08, 10:46
                                    Hahaha, nie no, jesteś z Gdańska i nie planujesz mi nic złego robić,
                                    a to forum - internet nie zapomina ;) Ale aż mnie skręca z
                                    ciekawości, co żeś tam wymyśliła w oparciu o moje posty :P Jak
                                    czytam swoje posty sprzed 2 lat to konam ze śmiechu ;D O jezu, mam
                                    tylko nadzieję, że nikt "znajomy" nie postanowi doszukać się
                                    głębszego dna w tych bredniach ;D
                                    Elizelko... skończył tak, że szkoda gadać ;) A teraz jeszcze
                                    poprawia.
                                    • Gość: gość 321 Re: Podsumowanie: IP: *.idc.net.pl 28.12.08, 11:23
                                      Ale się rozpisałyście, rozmarzyłyście. Pozazdrościć :-)
                                      P.S.
                                      Młodość żyje marzeniami,
                                      Starość - wspomnieniami.
                                      Nie przekręcajcie tego :-)
                                      • linia.frontu Re: Podsumowanie: 28.12.08, 14:17
                                        Nie podczytuj :):):):):):)
                                    • linia.frontu Re: Podsumowanie: 28.12.08, 11:25
                                      Też sobie poczytałam (zgroza!). To jest j e d y n a sensowna
                                      wypowiedź w tym wątku:

                                      "Nie zgodzę się z tym, że ja to wszystko nakręciłam, on to też
                                      nakręcał. Były z tym związane sprawy zawodowe, dużo macanki, łamanie
                                      conajmniej dwóch tabu społecznych, a potem nie mogliśmy już na
                                      siebie patrzeć. On się zachował nie w porządku, i trochę jak
                                      dzieciak, myślę, że musiał mieć swoje motywy. Taka sama historyjka,
                                      jak każdej z was; w niczym nie lepsza. Wspólna praca, czy dopijanie
                                      kawy, a może oblizywanie łyżeczki, jego ręka za twoim paskiem i w
                                      ten deseń, czy może jeszcze kilka innych spraw. Mogę o tym
                                      powiedzieć tyle więcej, że miałam go trochę bardziej od
                                      przeciętnej napalonej kursantki, że spędziłam z nim od cholery
                                      czasu, i że temat mi obrzydł. W nowy rok weszłam z facetem, którego
                                      zostawiłam dla swojego instruktora. Teraz skończę prawko, skończę
                                      studia, zmienię pracę i będę żyć dalej".


                                      Nie licząc postanowień w ostatnim zdaniu... ;D
                                    • elizelka Re: Podsumowanie: do linii 28.12.08, 12:34
                                      linia.frontu napisała:

                                      > Hahaha, nie no, jesteś z Gdańska i nie planujesz mi nic złego
                                      robić,

                                      nie, nie planuję, nawet gdybym była z Wa-wy :-)

                                      > Ale aż mnie skręca z
                                      > ciekawości, co żeś tam wymyśliła w oparciu o moje posty :P

                                      Wniosek: Linio (w różnych wcieleniach:)), lubię Cię i tyle:) Profilu
                                      psychologicznego nie sporządzałam:)

                                      > Jak czytam swoje posty sprzed 2 lat to konam ze śmiechu ;D O jezu,
                                      mam
                                      > tylko nadzieję, że nikt "znajomy" nie postanowi doszukać się
                                      > głębszego dna w tych bredniach ;D

                                      Głębszego dna się nie doszukiwałam, bo nie wiem czy istnieje, hahaha

                                      > Elizelko... skończył tak, że szkoda gadać ;) A teraz jeszcze
                                      > poprawia.

                                      Zabrakło mu klasy? nie wnikam...

                                      P.S Jednak wątek nie "umarł", samo podsumowanie będzie miało 500
                                      postów, haha
                                      • linia.frontu Re: Podsumowanie: do linii 28.12.08, 14:16
                                        elizelka napisała:

                                        > nie, nie planuję, nawet gdybym była z Wa-wy :-)

                                        ;)

                                        > Wniosek: Linio (w różnych wcieleniach:)), lubię Cię i tyle:)
                                        Profilu psychologicznego nie sporządzałam:)

                                        Doceniam:) - zwłaszcza, że mam ciężki charakter i trzeba od cholery
                                        dobrej woli, żeby mnie lubić - ale są tacy ;)

                                        > Głębszego dna się nie doszukiwałam, bo nie wiem czy istnieje,
                                        hahaha

                                        Nie ma, jest tylko płytsze ;p

                                        > Zabrakło mu klasy? nie wnikam...

                                        W styczniu ubiegłego roku wparował do mnie ze swoją dziewczyną
                                        (kursantka 13 godzina kursu), tylko zapomniał uprzednio wyrzec te
                                        wszystkie: "sorry, laska, ale..", więc mnie troszkie wgniotło. Na
                                        szczęście mi klasy nie zabrakło:)
                                        A teraz traktuje mnie jak powietrze - i vice versa. Choć szkoda, że
                                        nie możemy zachowywać się, jak dorośli. Nie wiem, co mu zrobiłam,
                                        ale nie chcę wiedzieć... bo jak mi powie, to pewnie przez miesiąc
                                        nie będę w stanie wstać z łóżka ;D

                                        > P.S Jednak wątek nie "umarł", samo podsumowanie będzie miało 500
                                        > postów, haha

                                        Buahaha, nie znasz nas? W 09 wejdzie jakaś nowa i wszystko zacznie
                                        się na nowo :D
                                        • linia.frontu Re: Podsumowanie: do linii 28.12.08, 14:34
                                          A, bo Linia z polonistyki, Linii trzeba:
                                          a. d o b i t n i e
                                          b. w y a r t y k u ł o w a ć
                                          żadne niewerbalne komunikaty nie są wystarczające ;)
                                          • Gość: Ktoś Re: Podsumowanie IP: 82.160.30.* 28.12.08, 18:17
                                            Rok 08'zaliczam jako udany...mam za sobą pierwsze święta z moim ukochanym
                                            (instruktorem), budujemy własne szczęście i wcale nie kosztem innych.Inni mają
                                            już swoje życie.....od bardzo bardzo dawna...Aby ten przyszły rok nie był gorszy
                                            od poprzedniego tego życzę sobie.A Wam dzielne dziewczyny , życzę mądrych
                                            wyborów....Jesteście super!!!!!!!
                                            • permanentne_7_niebo Re: Podsumowanie 28.12.08, 18:52
                                              Ja też Tobie życzę przynajmniej równie dobrego '09 ;) Swojemu
                                              instruktorowi też, żeby jego kobiałka napisała gdzieś tak, jak Ty
                                              nam teraz.

                                              A wam dziewczyny życzę powrotu do życia:) Jest naprawdę fajne, tylko
                                              trzeba przestać gapić się w ten numer do wykasowania i rozejrzeeeeć
                                              się. Ja mam wszystko: wspaniałą pracę, świetne studia, ludzi, na
                                              których mogę polegać i których nie oddałabym za żadnego faceta,
                                              waaaaaaaaaaaaas mam, mam swoje pasje - czego chcieć więcej? ;D
                                              Co napisał Marek? Ale czy warto tracić czas na idiotów, skoro jest
                                              tyle świetnych knajp i wspaniałych kasiążek? Chyba nie, kochane:)
                                              • permanentne_7_niebo Re: Podsumowanie 28.12.08, 18:57
                                                A moje życie zawodowe też się na instruktorze nie kończy.

                                                Mam dla was cytat! ;D

                                                Tych dwoje się kocha. To wszystko zmienia, rozumiesz? Nadal czujesz
                                                się zdradzony i zraniony, ale ta rana już się tak nie jątrzy, bo to
                                                coś więcej, niz seks i miłość. J.Carroll ;D

                                                Carroll jest świetny:)
                                                • Gość: Ktoś Re: Podsumowanie IP: 82.160.30.* 28.12.08, 19:08
                                                  A TO CYTAT NIE PAMIĘTAM JUŻ KOGO.....<<Część naszego życia polega na
                                                  poszukiwaniu tej jednej osoby, która zrozumie naszą historię. Często okazuje
                                                  się, że wybraliśmy niewłaściwie. Człowiek, o którym sądziliśmy, że rozumie nas
                                                  najlepiej, odnosi się do nas później ze współczuciem, obojętnością albo wręcz
                                                  antypatią. Z kolei ludzie, których obchodzimy, dzielą się na dwie grupy: tych,
                                                  którzy nas rozumieją i tych, którzy wybaczają nam najgorsze grzechy. Rzadko
                                                  zdarza się trafić na kogoś, kto ma obie te cechy naraz.>>
                                                • permanentne_7_niebo Re: Podsumowanie 28.12.08, 19:08
                                                  Nigdy się nie zamknę... w ogóle nie wiecie, jaka to jest świetna
                                                  sprawa, kiedy wstajecie rano i chce wam się pracować ;) Mi się
                                                  wszystko chce, mam meeeeeeega apetyt na życie. I zamierzam cieszyć
                                                  się tym tak długo, jak to tylko możliwe i mimo wszystko i wyciągnąć
                                                  z tego możliwie jak najwięcej. A martwić sie będę, kiedy to się
                                                  skończy:)
                                                  • Gość: Ktoś Re: Podsumowanie IP: 82.160.30.* 28.12.08, 19:34
                                                    Człowiek z prochu powstaje i w proch się obraca. Ale w międzyczasie bywa,
                                                    dosłownie, wszystkim.
                                                  • Gość: gość 321 Do p_7_n IP: *.idc.net.pl 28.12.08, 19:36
                                                    No wreszcie :-DDDDDDDDDD
                                                  • permanentne_7_niebo Re: Do p_7_n 28.12.08, 20:20
                                                    Co wreeeeeeeeeeeszcie, Robaczku? Czekasz w kolejce na natłok mojej
                                                    miłości? ;p
                                                    Marzenia marzeniami, ale tak realnie patrząc... to ja nie mam czasu
                                                    na faceta!.. "Kochanie, no te raz w tygodniu to dla mnie już i tak
                                                    za dużo... Wiedziaaałam, że zrozumiesz"... pfffff, jasne. ;p
                                                  • Gość: gość 321 Re: Do p_7_n IP: *.idc.net.pl 28.12.08, 20:29
                                                    Ej, polonistka i nie łapie?
                                                    To wreszcie to była radość z tego, że wracasz do życia :-)
                                                    P.S.
                                                    Nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków.
                                                    A od teorii warto przechodzić do praktyki :-) Sama teoria to zaledwie podstawy.
                                                  • permanentne_7_niebo Re: Do p_7_n 28.12.08, 20:39
                                                    Oj wieeem, wieeem - 3 miechy życia przede mną, toteż spadam
                                                    żyyyyyyyyyyyyyyyyyyyć ;D Takie życie na okres próbny, wiesz ;)
                                                    Zobaczę, czy mi to życie wyjdzie ;)

                                                    Nie, błagam, nie namawiaj mnie na facetów;) Szkoda życia ;D
                                                  • Gość: gość 321 Re: Do p_7_n IP: *.idc.net.pl 28.12.08, 20:41
                                                    Przecież Ciebie nie trzeba namawiać :-DDDD.
                                                    P.S.
                                                    Czyli pogadamy w kwietniu dopiero?
                                                  • permanentne_7_niebo Re: Do p_7_n 28.12.08, 20:46
                                                    Ekheeeem, wolnego Panie 321! ;D;D;D
                                                    Co Ty dla was ZAWSZE znajdę czas ;D Ale musze spadać poprasować ;D
                                                  • linia.frontu Cytat 28.12.08, 23:16
                                                    Trzeba z żywymi na przód iść, po życie sięgać nowe, a nie w
                                                    uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę.

                                                    ;D;D;D;D;D;D;D;D;D;D
                                                    Także uwiędłym liściom nara ;)
                                                  • linia.frontu Re: Cytat 28.12.08, 23:21
                                                    Zawsze to chciałam wrzucić, ale się tak uporczywie stroiłam, że
                                                    zawsze brakło czasu ;p
                            • elizelka Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:50
                              Linio, nie będę się z Tobą prześcigać na cytaty, bo odpadnę w
                              przedbiegach (umysł raczej ścisły; jedne studia przyrodnicze, drugie
                              techniczne), ale jest takie proste i mało wyszukane powiedzonko:
                              faceta poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna...
                    • linia.frontu Re: Podsumowanie: 27.12.08, 23:14
                      Ja wyrzuciłam w czerwcu tego roku... tylko co z tego, skoro jeszcze
                      dziś możesz mnie obudzić o 12 w nocy i Ci go wyrecytuję...

                      Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
                      Precz z mego serca!... i serce posłucha,
                      Precz z mej pamięci - nieeeeeeee... ;D
    • agnieszek.only Re: Ach ci instruktorzy....:) 30.12.08, 16:27
      mój sąsiad jest instruktorem (ma rodzinę) co się dzieje uuuu młode laski szaleją
      a on nie odmawia;-)Głupie te niektóre dziewczynki biedne;-)
      • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.08, 18:08
        Laski głupie,a on pewnie szczęśliwy.
        Ma facet wybór.
        • Gość: gość 321 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.idc.net.pl 30.12.08, 18:57
          Czyli tak, jak w życiu.
          Jak ktoś szuka czegoś łatwego to przecież znajdzie, nie?
          W dodatku dzisiejsze poczucie moralności jest raczej liche.
          Na nauce jazdy łatwiej znaleźć, to fakt.
          Ale niestety, gdzie indziej też można.
    • Gość: Olka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.09, 14:57
      Witajcie Dziewczyny ja sie dołączam. Miałam ostatnio 3 godziny z
      pewnym instruktorem. Od razu zaznacze, że nie ma żony. Od 3 tygodni
      sie nie widzieliśmy,bo egzaminu 11 grudnia nie zdałam. On do mnie
      parę razy napisał, i żeby to jeszcze wyszło ode mnie, ale to on
      pierwszy pisze. Dodam że ma 25 lat a ja 20. Nie jest ładny, niski
      brunet, ale kurDe ma coś w sobie i zrobiłam sobie nadzieje, ciągle o
      nim myśle. Tylko nie wiem czy coś z tego będzie. On nie przejawia
      ochoty żeby sie spotkać, tylko po co w takim razie, wogóle sie
      odzywa?..........
      • elizelka Re: do Olki\ Ach ci instruktorzy....:) 03.01.09, 15:16
        Jeśli masz duuuużo czasu i ochotę, to przeczytaj sobie ten wątek.
        Może spojrzysz na to z innej perspektywy. Setki podobnych historyjek
        z mniej lub bardziej nieprzyjemnym zakończeniem. Jak zobaczyłam
        jakie to powszechne "zjawisko" w "L-kach", to mi się odechciało
        romansowania:) oczywiście nie miałam złudzeń, że jestem jedyna czy
        coś... ale żeby aż tak...:)
        sms-y, prywatne spotkania, a potem wszystko kończy się razem z
        kursem i przychodzi kolejna kursantka... ale z drugiej strony poznać
        można się wszędzie... sama musisz wyciągnąć wnioski i zastanów się
        czy chcesz się w to pakować. Po zdanym egzaminie oczywiście, czemu
        nie, ale wtedy panowie instruktorzy najczęściej nie są już
        zainteresowani. pozdr
        • permanentne_7_niebo Re: do Olki\ Ach ci instruktorzy....:) 03.01.09, 16:43
          Czasami się nie konczy i czasami można się nachapać bardziej...
          tylko jakoś satysfakcji nie ma. Jest za to niesmak i poczucie straty
          czasu. Ot.
      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 03.01.09, 16:42
        Niski brunet z zabójczym uśmiechem z Wawy? Jeśli tak, to sprawdź,
        czy nie ma 27 i czerwona lampka (nie odruch Pawłowa, tylko sygnał
        alarmowy;p)! To taka nasza wa-wska cicha woda:) 3 na stówę załatwił;)
    • Gość: paula Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.toya.net.pl 05.01.09, 20:00
      boze dziewczyny jakie wy jestescie naiwne piszecie glupoty ze
      instruktorzy wam mowia jakie to jestescie wyjatkowe itp itd oni maja
      setki takich kursantek i kazdej mowia to samo musza byc mili bo taka
      ich praca a pozatym to tylko faceci jak widza kawalek ,,miesa" to od
      razu sie slinia i mowia ze sa wolni i specjalnie zdejmuja obraczki
      <znam takiego>.a najlepsze jest to ze wy sobie nadzieje robicie a
      potem przychodzi niedziela idziesz do kosciola i widzisz
      swojego ,,ukochanego' instruktora dla ktorego bylas ,,ta" wyjatkowa
      z zona i dzieckiem i nawet Ci dzien dobry nie odpowie...zal pl.
      ogarnijcie sie:P:P
      • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 05.01.09, 21:47
        Zanim się wypowiesz - przeczytaj cały wątek. Ze ZROZUMIENIEM.

        /ot Ja wymiękam. Daję ogłoszenie o pracę: wymagania to podstawowa
        znajomość kompa i umiejętność czytania tekstu ze zrozumieniem. Pod
        spodem: wszelkich info udzielamy wyłącznie pod adresem xxx@xxx. I
        co? Wszystkie pytania walą na mój profil:/. A odpowiedzi na te
        pytania też można wywnioskować z ogłoszenia.
      • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 05.01.09, 22:00
        Tiaaaa, napisała co wiedziała... Paula, może sama 'padłaś
        ofiarą'...? i się musisz wyładować na forum? co to w ogóle ma być?
        jakiś apel do kursantek?
        • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 05.01.09, 22:04
          cóż... jeśli można tylko na forum... no jakoś trzeba się
          wyladować... ;p Ja tu ładuję... akumulatory na jutro :)
          • Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 25.01.09, 20:13
            czesc laski dawno nie pisałam, nawet się steskniłam za wami, za
            waszymi poradami i wogóle...ale wazelina hehe.Piszę bo ...no właśnie
            bo...moje noworoczne postanowienie czyli zapominam o moim
            instruktorze P.szlak trafił, diabli wzieli...a wszystko przez to ze
            mnie cos podkusilo i do niego napisałam...i sie spotkalismy wkońcu
            bo się za mną stesknił, i drugi raz sie spotkalismy ...i znowu
            wszystko wrociło, błędne koło...ja narazie jestem szczesliwa ale
            wiem ze to i tak nie na dlugo..
            • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 25.01.09, 22:20

              > ja narazie jestem szczesliwa ale
              > wiem ze to i tak nie na dlugo..

              Czyli co, młodamężatko? taki sobie mały romansik... ale chyba sama
              zdajesz sobie sprawę, że im dłużej będziesz to ciągnąć, tym będziesz
              potem bardziej cierpiała. Ty, On i Wasze rodziny.

              Tak się zastanawiam, czy przypadkiem nie robisz sobie jaj, bo tak
              jakoś beztrosko o tym piszesz...
              • Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 25.01.09, 22:38
                Oj Eli, Eli , a czy ty kiedys nie byłaś Elizelka przypadkiem???
                wracajac do rozmowy to wiesz co, nie robie sobie jaj,zaczelam
                spotykac sie z P.tylko narazie to do niczego grubszego typu seks nie
                doszło,narazie to pocalunki, pieszczoty i takie tam az sie zdziwilam
                ostatnio...poprostu fanie nam sie gada ze soba, czasem jezdzimy Lką
                ja oczywiscie juz mam prawko ale jezdzimy zeby pocwiczyc,spotykamy
                sie w miare jego czasu ktorego nie ma ale wiem ze to do czasu, ze to
                sie skonczy kiedys, bo niestety taka jest prawda ze ona ma rodzine i
                ja mam rodzine, cieplo sie o niej wypowiada i wiem ze jej nie
                zostawi a ja meza tez nie...
                • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 25.01.09, 23:15
                  Owszem, byłam.
                  Do czego to prowadzi? Tak jak sama napisałaś: błędne koło. Na
                  pierwszy rzut oka widać, że to nie żaden kumpelski układ, a seks to
                  tylko kwestia czasu (ale czy to w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie
                  czy do tego dojdzie???). Sama najlepiej wiesz, co Ci sumienie
                  podpowiada...
                  • Gość: mlodamezatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.gprs.plus.pl 25.01.09, 23:33
                    No wlasnie tak mi sie jakos zdawalo Eli!
                    a czy z tego nie moze byc jakis kumpelski układ, skoro do tej pory
                    uwierz mi mial tyle okazji a nie wykorzystal...moze on nie chce tego
                    popsuc,ja bym chciala ale mysle sobie ze moze lepiej jest sie
                    posiwecic dla przyjazni z nim, a co do mojego sumienia to myslalam
                    ze bede miala kaca moralnego a tu nic...nie mam,wiem to dziwne, moze
                    ja nie mam uczuc?
                    nie wiem, znowu sie gubie po malu w tym, przez jakis czas bylo nawet
                    niezle,czasem tak se mysle ze moze zeby o nim zapomniec musialabym
                    stad wyjechac z tego miasta bo poki tu mieszkam to natykam sie na
                    niego bardzo czesto...
                    • Gość: a Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 07:18
                      Czy przyjaźń z facetem jest możliwa?
                      Chyba nie.
                      Mi to nie wyszło.
                    • Gość: bebe dokąd zmierzasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 18:07
                      Młodamężatko! Może przeprowadzka to całkiem niegłupi pomysł...
                      Nie gniewaj się, że dorzucam swoje 3 grosze, ale skoro tu piszesz to znaczy, że oczekujesz naszej opinii. A ja nie wiem dokąd zmierzasz... Czy źle wybrałaś męża? Czy nie ma on w sobie nic co zasługiwałoby na twoje staranie? Czy go już skreśliłaś?
                      Jasne, że instruktor jest fajny, wielu ludzi jest fajnych na świecie, wielu może nas pociągać i pobudzać wyobraźnię, ale co z tego?
                      Nie jest on taki świetny skoro wyraża się ciepło o swojej rodzinie i całuje z tobą... Coś tu nie gra... Kogoś okłamuje... tylko kogo?

                      • Gość: mlodamezatka Ach ci instruktorzy...... IP: *.gprs.plus.pl 05.02.09, 21:43
                        pisze bo juz sie calkiem zalamalam,moj kochany instruktorek mnie
                        oklamal,dowiedzialam sie przez przypadek ze jego zona jest w ciaży i
                        to juz na dniach ma rodzic!!!wyobrazcie sobie to!ja myslalm ze
                        spadne z krzesła.......jak sie dowiedziałam,trzecie dziecko w drodze
                        a tu on sobie poczyna ze mna!o rany jaka ja byłam głupia i naiwna,do
                        tej pory nie moge dac sobie z tym rady, jest mi głupio w stosunku do
                        jego zony w prawdzie jej nie znam ale nie chcialabym sie znalesc na
                        jej miejscu, bo gdy ona siedziala sama w domu to on był np.ze
                        mna..., zamiast ja wspierac,poprostu nie wiem co powiedziec, co
                        napisac, moj stosunek do niego uległ zmianie, on nie wie o tym ze ja
                        wiem, pisze do mnie, dzwoni ale ja nie odbieram nie mam zamiaru sie
                        juz z nim spotkac,yyyyyyy poprostu nie wiem jak mozna byc
                        takim.............
                        • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy...... 06.02.09, 01:31
                          Nie wiesz, że faceci to idioci? A w zasadzie my idiotki. Ja się
                          dałam raz tak wyfrajerzyć jednemu instruktorowi - ogólnie fajne
                          uczucie widzieć, jak Twój.. facet?... przychodzi do Ciebie
                          obściskując się z inną laską. A teraz robię dokładnie tak samo. Na
                          początku uprzedzam grzecznie, że mam alergię na facetów, ale tylko
                          raz. Potem niech sam do siebie ma frajer pretensje.
                        • Gość: bebe Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 13:15
                          Nie załamuj się dopóki ty nie jesteś w ciąży...z nim! Nieodpowiedzialny facet!
                          Żal jego żony...
                        • eliiii Re: Ach ci instruktorzy...... 06.02.09, 14:51
                          W czym Cię okłamał? Przecież wiedziałaś, że ma żonę i dzieci.
                          Wiedziałaś, że ich nie zostawi. To Ci nie przeszkadzało? Dopiero ta
                          ciąża otworzyła Ci oczy?
                          • Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 16:11
                            Młoda mężatko,chyba jesteś bardzo młodą dziewczyną,skoro piszesz tu
                            na forum o takich rzeczach.
                            Ja bym te wiadomości zachwała dla siebie, a Ty szukasz
                            pocieszenia,czy co?
                            • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy...... 07.02.09, 06:54
                              A co to zbrodnia być b. młodym? ;p
                              • Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 07:28
                                Młodym być,to nie grzech,wręcz przeciwnie.
                                Ale być młodym i bardzo głupim,to wielka zbrodnia.
                                Sama dostałaś kopa ,to chyba wiesz,o czym piszę.
                                Tak,ale Ty zaraz mnie przegadasz.
                                a pisz,co chcesz.
                                • eliiii Re: Ach ci instruktorzy...... 07.02.09, 11:19
                                  xyz, 7 nieba się boisz?:):):)
                                  Niech młoda mężatka się wygada, jak chce (komu ma się zwierzyć?
                                  mężowi?). Gorsze rzeczy dzieją się na forum. Ja nawet podjrzewałam,
                                  że Ona sobie z nas jaja robi, ale widać taki ma styl wypowiedzi.
                                  • Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 11:34
                                    Nie,7 nieba się nie boję.
                                    Młoda mężatka jaj sobie nie robi,ja tak to czuję.
                                    Szkoda mi tylko tych wszystkich naiwnych dziewczyn,które zostały lub
                                    zostaną wykorzystane prze instruktorów.
                                    Ja też o jednym zapomnieć nie mogę(niedługo stukną dwa lata),ale on
                                    ma żonę i dziecko i nie zamierzam z nim romansować,bo pewnie kiedyś
                                    by to się skończyło.
                                    • eliiii Re: Ach ci instruktorzy...... 07.02.09, 11:40
                                      ... to możemy sobie rękę podać... nie załamuj mnie, że to będzie
                                      trawć dwa lata...
                                      • Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 12:15
                                        Chyba 7 kiedyś pisało,że leczenie trwa cztery lata,więc za mną
                                        dopiero połowa drogi.
                                        • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.chello.pl 07.02.09, 13:03
                                          na pohybel wszystkim instruktorom! czarne dusze, erotomani, zło wszech obecne. A
                                          kysz!
                                          • eliiii Re: Ach ci instruktorzy...... 07.02.09, 13:58
                                            Gość portalu: gość napisał(a):

                                            > na pohybel wszystkim instruktorom! czarne dusze, erotomani, zło
                                            wszech obecne.
                                            > A
                                            > kysz!

                                            A to dobre:):):) Ach Ci instruktorzy.... a kysz!;D
                                            • Gość: xyz Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 14:17
                                              A gdzie Maricia?
                                              Odezwij się,co u ciebie?
                                              Wyleczyłaś serce?
                                              • Gość: jejku!!!!!! Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.09, 22:57
                                                Ale wariatkowo!!!!!buhahaha a potem dziwota ze egzamin trzeba zdawac 10
                                                razy!!!!!!instruktor romansujacy z kursantka-ZENADA!!!Kursantka zakochana w
                                                instruktorze-jeszcze wieksza zenada:(co wy baby?powariowalyscie????
                                            • Gość: instruktor(ka) Re: Ach ci instruktorzy...... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.09, 23:02
                                              GDZIE WY TYCH PRZYSTOJNIAKOW WIDZICIE?W MOIM MIESCIE NA 50 SZKOL JEST JEDEN NA
                                              KTORYM OKO MOZNA ZAWIESIC.RESZTA SAME STARE PIERNIKI;)EROTOMANI-gawedziarze
                                              hehehe.Ach!!!i jeden mlody,dosyc,dosyc ale ma wielka wade....gdyby mogl to by
                                              dziure w plocie przelecial;)oj dziewczyny,dziewczyny.........
                                              • Gość: Zuzana Re: Ach ci instruktorzy...... IP: 82.146.247.* 04.03.09, 12:55
                                                > GDZIE WY TYCH PRZYSTOJNIAKOW WIDZICIE?W MOIM MIESCIE NA 50 SZKOL JEST JEDEN NA
                                                > KTORYM OKO MOZNA ZAWIESIC.RESZTA SAME STARE PIERNIKI;)EROTOMANI-gawedziarze
                                                > hehehe.Ach!!!i jeden mlody,dosyc,dosyc ale ma wielka wade....gdyby mogl to by
                                                > dziure w plocie przelecial;)oj dziewczyny,dziewczyny.........

                                                JA jeżdżę z ciasteczkiem...dzisiaj również...ale już dałam sobie spokój z
                                                romansowaniem dla zabawy On też. Więcej się uczę jeśli nie gramy na skojarzenia
                                                i jest normalnie. Ale wierzcie mi przy nim kobieta się czuje tak bezpiecznie, że
                                                jestem pewna że babki właśnie na to lecą. On jest opiekuńczy...taki
                                                milutki...Wasi instruktorzy też tacy są? Takie misie do przytulania?hihi.... mój
                                                młody... około 30 lat...kiedyś z nim trochę flirtowałam...ale to nie popłaca. On
                                                mi się podoba wiem że ja jemu też ale trzeba się skoncentrować na jeżdżeniu a
                                                nie na romansie bo ten facet ma żonę i dziecko, więc bądź co bądź i tak wszystko
                                                na nic...hihi...
                                                - flirtujecie z nimi?

                                                • Gość: Zuzana ELKA I FLIRT IP: 82.146.247.* 04.03.09, 12:58
                                                  I jeśli już z nimi flirtujecie to jak?:D to może być ciekawy temat
                                                  • permanentne_7_niebo Re: ELKA I FLIRT 04.03.09, 14:01
                                                    normalnie, najpierw flirtujemy, potem się bzykamy, a potem on nas
                                                    rzuca, normalnie, jak z każdym innym.
                                                  • eliiii Re: ELKA I FLIRT 04.03.09, 20:25
                                                    zupełnie normalnie, tylko sę bzykamy w aucie z "L" na dachu- wiesz,
                                                    taki fetysz...
                                                  • Gość: gość Re: ELKA I FLIRT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 21:06
                                                    Bzykać się w aucie,to zero komforu.
                                                  • eliiii Re: ELKA I FLIRT 04.03.09, 23:07
                                                    eeee nie wiesz, co dobre...;P :)))
                                                  • Gość: Zuzana Re: ELKA I FLIRT IP: 82.146.247.* 05.03.09, 01:03
                                                    Chyba bym musiała pozjadać wszystkie rozumy żeby się bzykać z żonatym facetem w
                                                    samochodzie...wiedząc że i tak mnie rzuci dla innej...



                                                  • Gość: gość Re: ELKA I FLIRT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 07:12
                                                    Jak nie spróbójesz,to skąd pewność,że Cię rzuci dla innej.
                                                  • Gość: normalnaaaaaaaaaaa Re: ELKA I FLIRT IP: 195.47.201.* 05.03.09, 08:42
                                                    nie no pewnie, będzie sobie żył z dziewczęciem, która puszcza sie na
                                                    prawo na lewo, jak tylko nadarzy się okazaja. Będzie sobie zył i
                                                    myslał, że z nim to był ostatni raz hihihihihihi

                                                    100 punktów za naiwność!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • Gość: p7 Re: ELKA I FLIRT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 20:41
                                                    już twój egzaltowany nick każe domyślać się o braku normalności.
                                                  • Gość: vanila Re: ELKA I FLIRT IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.09, 10:51
                                                    L-to taki fetysz.Dziewczyno gdzie szacunek do samej siebie.Instruktor go już dawno dla ciebie niema.Te pajace tylko czekają na takie naiwne jak ty.No chyba że się dobrze bawisz,good luck.
                                                  • Gość: eliii Re: ELKA I FLIRT IP: *.oce.pg.gda.pl 06.04.09, 12:58
                                                    > Dziewczyno gdzie szacunek do samej siebie.

                                                    ... to do mnie? widać, że nie czytasz forum... nie bierz wszystkiego
                                                    na poważnie, zwłaszcza w tym wątku:):):)
                                                  • eliiii Re: ELKA I FLIRT 06.04.09, 21:58
                                                    Gość portalu: vanila napisał(a):

                                                    > No chyba że
                                                    > się dobrze bawisz,good luck.

                                                    oooooooooooo, zabawa była przednia;)
                                  • ekst-aza Drogi instruktorze pie...się 11.04.09, 14:39
                                    • eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 11.04.09, 14:50
                                      noooo... też powooooooli dochodzę do takiego wniosku...:)
                                      • permanentne_7_niebo Re: Drogi instruktorze pie...się 11.04.09, 16:09
                                        też opornie, ale dojrzewam... jakieś 2 lata ;D
                                        to tak na pocieszenie;D
                                      • to_bebe Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 17:42
                                        Ha! ja już dawno do tego doszłam. Jeździłam ostatnio z nowym instr. (naszym forumowym Bluszczem, tak na marginesie) i nawet nie wiecie jak ja gościa szanuję za to, że mnie umiał uszanować. Drodzy instruktorzy, nie chrzańcie że w elce to taka konieczność łapać za ręce, kolanka, opierać rękę o zagłówek kursantki itp. Zapewne gdy szkolicie chłopców to nie musicie stosować takich "środków bezpieczeństwa".

                                        Jak dobrze mieć to już za sobą...
                                        • eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 18:50
                                          otóż to:)
                                          a tak na marginesie, kto jest forumowym Bluszczem?:)
                                          • to_bebe Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 22:06
                                            Z wątku "jazda z instruktorem roku- kraków" czy jakoś tak...
                                            • eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 22:10
                                              aaaaa:)
                                            • eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 22:15
                                              i jak wrażenia? czym się różni instruktor roku od "zwykłego"
                                              instruktora?:)
                                              • to_bebe Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 22:19
                                                Po 4 godzinach z nim się zdaje :D
                                        • permanentne_7_niebo Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 20:03
                                          heh, ja to samo miałam z Piotrusiem:)

                                          to_bebe napisała:

                                          > Ha! ja już dawno do tego doszłam. Jeździłam ostatnio z nowym
                                          instr. (naszym for
                                          > umowym Bluszczem, tak na marginesie) i nawet nie wiecie jak ja
                                          gościa szanuję z
                                          > a to, że mnie umiał uszanować. Drodzy instruktorzy, nie chrzańcie
                                          że w elce to
                                          > taka konieczność łapać za ręce, kolanka, opierać rękę o zagłówek
                                          kursantki itp.
                                          > Zapewne gdy szkolicie chłopców to nie musicie stosować
                                          takich "środków bezpiec
                                          > zeństwa".
                                        • eliiii Re: Drogi instruktorze pie...się 12.04.09, 20:22
                                          to_bebe napisała:

                                          > nawet nie wiecie jak ja gościa szanuję za
                                          > to, że mnie umiał uszanować

                                          wiem, co masz na myśli, ale z tym szacunkiem/brakiem szacunku to bym
                                          nie przesadzała. do tanga trzeba dwojga... dlatego nigdy nie
                                          napiszę, że instruktor mnie nie szanował...
                • Gość: męzatka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.09, 11:11
                  Jeździłam z instruktorem Tomaszem Opalińskim z Katowic.Na początku udawał zamkniętego w sobie romantyka.Opowiadał "piękne" historie o życiu,których gdzieś się naczytał.Lubił tę samą muzykę co ja,te same filmy i książki.Potem się rozkręcał i zaczął podważać sensowność mojego małżeństwa.Opowiadał że z nim życie byłoby piękne,żar trwałby wiecznie,a seks jest nieistotny.Bajka prawda.Tak naprawdę facet ma 34 lata,jest starym kawalerem,który nigdy nie dorósł.Życie to dla niego teoria.Nie potrafi go sobie poukładać bo to stary dzieciak.Pracę wykorzystuje żeby ogłupiać naiwne panie na kursie nauki jazdy.Przestrzegam dziewczyny "ich" jest więcej,zastanówcie się.
                  • Gość: tamaraa Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 151.92.176.* 15.04.09, 15:26
                    Nie wyobrażam sobie romansu z L-ką na dachu, to byłby czynnik
                    rozpraszający a przecież chodzi o to, żeby skupić się na zadaniach i
                    dobrze przygotować do egzaminu, chyba że dla niektórych celem samym
                    w sobie jest robienie kursu lub tzw. doszkalanie w nieskończoność a
                    nie uzyskanie upragnionego plastiku. Lubię mojego instruktora,
                    ponieważ to spokojny, kompetentny i dowcipny człowiek i z
                    niecierpliwością czekam na jazdy z nim, ale nie mogę się już
                    doczekać momentu, gdy uzyskam prawko i sama będę już szaleć po
                    drogach..
                    • Gość: magda tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 26.04.09, 01:59
                      Witajcie!
                      tesknie za instruktorem...help!
                      Zrobiłam kurs, mam prawko. Cieszyłam się ogromnie jak każdy kto przejdzie przez
                      ten jakże chory egzamin pomyślnie. Problem w tym ze tesknie za instruktorem. I
                      nie wiem czy to taka czysta tesknota. Kiedys sie w nim kochalam, pozniej
                      przeszło, ale zawsze coś bylo. Jak nie ja do niego to on do mnie. Głupie teksty,
                      jakies bodźce podprogowe, działanie na wyobraznie.Jakies psychologiczne gierki,
                      podejrzliwe spojrzenia, przyjemne wzajemne sobie dogryzanie. Nigdy nic
                      więcej...ale miło było jak czasem trzymał za rękę i jak wspierał, pocieszał i
                      tak ładnie zdrabniał imię. Jak zamiast krzyczeć mówił szeptem "w prawo"/"w
                      lewo". Fajnie bo był przystojny i miał czarujący głos, duże niebieskie oczy i
                      prawie wcale się nie obrażał kiedy się na niego wlatywało i oskarżało o to że
                      zlewa to że jezdzisz ciągle po tych samych drogach. Fajnie było...ale co z tego.
                      Dzisiaj nie mam nawet jego numeru telefonu zeby mu podziekowac. A świetny z
                      niego instrukor. Wyleczył mnie z lęku przed autem, którego się nabawiłam z
                      poprzednim instruktorem. Wszystko stawawało się banalne i niestraszne. Teraz
                      szukam jego "elki" każdego popołudnia.Mam do tego faceta sentyment i słabość.
                      Czy Wy też czujecie więź z znimi? a jak po rozstaniu? wiem to trochę
                      dziwne...ale jesli się spędza z kimś tyle czasu to można sie przywiązać...
                      pozdrawiam mojego instruktora;) i wszystkie kursantki!

                      • Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 08:47
                        Ja bardzo tęsknię..............już prawie dwa lata..........
                        • permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 26.04.09, 16:53

                          Gość portalu: gość napisał(a):

                          > Ja bardzo tęsknię..............już prawie dwa lata..........

                          Ja czasem tęsknię za tym instruktorem sprzed 2 lat.
                          Ale wbrew pozorom częśc z nich to dobre ludziki<3
                          • Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 20:05
                            Jeszcze pewnie trochę potęsknię.
                            • Gość: lina Re: tesknie za instruktorem...help! IP: 82.146.247.* 29.04.09, 18:38
                              On zmienił mnie mój Charlie Charlie
                              to zaczęło się latem rok wstecz.

                              Pokochac cię mój Charlie Charlie
                              tak czułam że mocna to rzecz
                              Ty masz taki czar... Ty masz w oczach blask
                              tak łatwo mogłes zdobyć mnie i mogłeś zdobyć ją.

                              Ukradł mi serce jeśli spotkasz się z nim
                              Powiedz że nie chcę tych pieniędzy które zabrał
                              Że chcę go zapytać o powód
                              I muszę poznać go
                              Tylko czy zdołam to pojąć?
                              Charlie Charlie
                              Co ty mi robisz kto wie?

                              z pozdrowieniami od liny
                              • permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 01.05.09, 19:52

                                • Gość: x Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 20:28
                                  Ja również tęsknię..minął rok..a ja dalej nie mogę zapomnieć..Życie pisze swoje
                                  scenariusze..Nie zawsze jest nam dane być z osobą którą się kocha..
                                  • Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 20:41
                                    U mnie minęły prawie dwa lata,żyję wspomnieniami.
                                    Zawsze warto mieć nadzieję,bez niej nie da się żyć.
                                    • Gość: x Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 21:13
                                      > Zawsze warto mieć nadzieję,bez nie
                                      j nie da się żyć.

                                      Ja nie mam nadziei.. Wiem że to co było już nie wróci..On ma swoje życie..Ja
                                      swoje..Wspomnienia pozwalają przetrwać wszystkie złe chwile..
                                      • Gość: kicia Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 20:13
                                        ....yyyyyy .... tak ogolnie dziwne uczucia mna targaja jak czytam nie ktorych
                                        wypowiedzi... Nie potępiam... broń boże...ale kurcze tak pisac o swoich
                                        uczuciach...
                                        a co jak wasz instruktor to czyta... i jego zona np tez...
                                        A potem np jego dzieckooo...
                                        Mozna sie zauroczyc bo przyznac mozna ze jest czasem naprawde w kim... ale
                                        wkurzaja mnie laski ktore potem licza na niewiadomo co... myslą ze koles
                                        zrezygnuje dla nich z calego zycia ,,,
                                        • Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 20:40
                                          Nikt tu nie wymienia instruktora z nazwiska i miejscowości,więc w
                                          czym problem,a kto mówi,że ktoś ma dla nas rezygnować z całego
                                          życia,my mamy swoje życie,oni swoje.
                                          • Gość: kicia Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.09, 11:00
                                            no dobrze :) ale niestety sa wyjatki ktore niestety przekraczaja ta bariere
                                            przyzoitosci...
                                            • permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 03.05.09, 16:15
                                              noo... ja np. :P dokladnie tak samo, jak """mój""" instruktor ^^
                      • Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 03.05.09, 19:44
                        Osobiście nikomu nie byłabym w stanie powiedzieć prosto w oczy jak bardzo
                        tęsknię za swoim instruktorem.

                        Nigdy do niczego go nie zachęcałam, żadnych dekoltów, spódniczek, uśmieszków.
                        Nie rozmawialiśmy na inne tematy, niż te dotyczące jazdy samochodem a mimo to od
                        samego początku przeszliśmy na 'Ty' potem cudownie zdrobniał moje imię, nazywał
                        Słoneczkiem i takie tam, poza tym przez większość czasu opierał rękę o zagłówek
                        a jego dłoń praktycznie na każdym skrzyżowaniu lądowała na mojej. Wkurzało mnie
                        to? -nie, pewnie nawet było miłe. W końcu jest niesamowicie przystojny... no i
                        to cudowne spojrzenie... Nigdy nie ubzdurałabym sobie, że na mnie leci, czasem
                        wspomniał o dzieciach no i nosił obrączkę, ale to jak muszę się bronić przed
                        zakochaniem to tylko ja wiem…

                        Dlatego, błagam (!), tak jak moja poprzedniczka, nie trzymajcie za kolanka,
                        dłonie, nie opierajcie rąk na zagłówkach, bo ta bliskość nigdy nie jest
                        konieczna, a często jest krępująca, wprowadza niepotrzebnie dziewczynę w błąd,
                        ona się zakochuje i "po ptokach"… zawłaszcza, gdy tak jak ja, rzucił ją niedawno
                        chłopak i bardzo potrzebuje bliskości, którą może źle zinterpretować.

                        Do tej pory mam ogromny sentyment do Instruktora i pewnie przed egzaminem
                        wykupię kilka lekcji, i tylko mam nadzieję, że ta tęsknota jeszcze kiedyś mi
                        przejdzie... Trzymajcie się:)
                        • Gość: exkursantka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.09, 20:16
                          Bardzo ale to bardzo podoba mi sie wypowiedz pogodnej.

                          Absolutna racja... wydaje mi sie ze wina nie lezy tylko po stronie "naiwnej"
                          kursantki ktora wyobraza sobie nie wiadomo co ... ale z jednej strony instruktor
                          to instruktor... nie ktore gesty ... nie powinny sie wogle wydarzyć... Rozumiem
                          dotknąć kogoś ręce gdy np źle jechał i trzeba mu pomoc tą kierownicą dobrze
                          skręcić...itp
                          Może niektórzy mają taki styl bycia... faktycznie... ale też poprostu nie zdaja
                          sobie z tego sprawy.
                          Moj instruktor np byl bardzo mily i sympatyczny... Na samym poczatku jego gesty
                          byly czyms normalnym itp ale za jakis czas jak juz mnie poznal to pozwalal sobie
                          na wiecej... wiec nie wierze w to ze bylby ktos kto by sie nie zauroczyl ... tak
                          bylo ze mna ... Przez jakis czas myslalam ...On jest poprostu miły... poźniej
                          sie troszke zauroczyłam ( nie myliś z zakochaniem ) i miałam, wrazenie ze jesem
                          w jakis sposob wyjatkowa... gdy byliśmy z innymi kursantkami był zupełnie inny
                          ,... luźny ale oficjalny... także daje do myślenia. Ale nie wyobrazalam sobie
                          nic. Nie potępiam tak jak ktos napisal kursantek... instruktorow...(choć uważam
                          ze to co robil bylo mile) ale uwazam ze mozna sie zauroczyc ale nie mozna sie
                          angazowac... ani liczyc na to ze moze jednak cos z tego bedzie :) Kochaniutkie
                          naprawdo nie warto :) nikt wam nie zabrania zauroczyc sie bo to wspaniale
                          uczucie ale kurs kiedys sie konczy i trzeba sie "rozstać" i zapomnieć :)
                          :)
                          powodzenia :)
                          • Gość: najka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 03.05.09, 20:52
                            Gość portalu: exkursantka napisał(a):
                            >Rozumiem dotknąć kogoś ręce gdy np źle jechał i trzeba mu pomoc tą kierownicą
                            dobrze skręcić...itp


                            i tu nie jest tak do końca. Zdążyłam przejechać kilka godzin zarówno z kobietą
                            jak i facetem. Facet łapie przy każdej okazji a babka nigdy, nawet w
                            "krytycznych" sytuacjach, pomagając mi kierować nie dotknęła mojej dłoni. Łapała
                            po prostu poniżej lub powyżej mojej. Łatwizna a efekt taki sam, bezpiecznie
                            opuszczone skrzyżowanie.

                            Życzę wszystkim bezdotykowej jazdy, no chyba, że oboje (instruktor i
                            kursantka) tego chcecie i nikogo przy okazji nie ranicie (np.rodziny):)
                          • eliiii Re: tesknie za instruktorem...help! 03.05.09, 21:42
                            Gość portalu: exkursantka napisał(a):

                            >
                            > Kochaniutkie
                            > naprawdo nie warto :)

                            od pól roku sie zastanawiam czy było warto...

                            > ale kurs kiedys sie konczy i trzeba sie "rozstać" i zapomnieć :)
                            > :)
                            >

                            zgadzam się w 100%, ale to boli........:(
                            • Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 03.05.09, 22:08
                              No właśnie… i jak zapomnieć, jak sobie wmówić, że to do niczego nie prowadzi, że
                              ON ma rodzinę… Jak mam sobie wytłumaczyć sytuację, gdy jedziemy przez łatwe
                              skrzyżowanie, a on łapie za dłoń i trzyma kilkanaście sekund, „bez powodu”??
                              Ludzie mówią, że to normalne, że tacy są faceci… tylko, że ja jestem naprawdę
                              wrażliwa na dotyk i bardzo go potrzebuję…
                              To boli gdy spotykasz codziennie cudownego faceta, a on jest dla ciebie miły jak
                              żaden inny, choć nie wiesz dlaczego… I jak tu nie tęsknić? I jak zapomnieć..?:*
                              • Gość: exkursantka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 00:05
                                najka - wydaje mi się, że jak instruktor widzi jakieś zagrożenie to nie patrzy
                                gdzie łapie tylko chwyta byle gdzie, żeby nie spowodować jakiegoś zagrożenia :)
                                heheh

                                Kochane... Każda próba zapomnienia czegoś co jest piękne i sprawia wam w jakiś
                                sposób przyjemność jest trudne! Zgadzam się z wami i wiem co czujecie. Nie
                                myślcie, że pisząc to nie wiem co czujecie.
                                Targają wami różne uczucia... Z jednej strony chce się zapomnieć, ale z drugiej
                                strony nie. I dzielimy sobie takie uczucie na dwie części. Jedna część stale
                                czeka i wierzy w to, że jednak może...może jednak coś któregoś dnia się wydarzy.
                                Żyje nadzieją. Druga zaś chce zapomnieć bo wie, że to nie ma sensu... przecież
                                on ma swoje życie , każda z was ma swoje życie itp. Ale uczucie jest tak silne,
                                że pierwsza wygrywa nad drugą i nadal myśli się o tym.
                                Faceci to kobieciarze... zawsze tak było i nigdy to się nie zmieni... W
                                szczególności instruktor. Może nie powinniśmy brać wszystkiego dosłownie, ale
                                oni również nie powinni być tacy pewni siebie. Jeśli któraś z was nie chce, żeby
                                trzymał was za rękę lub wykonywał w kierunku was gesty które wam się nie
                                podobają a w szczególności te które wam się podobają(ale nigdy się do tego nie
                                przyznacie) powiedzcie że nie chcecie tego. Nie podajcie powodów... powiedzcie,
                                że nie i tyle.
                                Pogodna:
                                >>To boli gdy spotykasz codziennie cudownego faceta, a on jest dla ciebie miły jak
                                żaden inny, choć nie wiesz dlaczego… I jak tu nie tęsknić? I jak zapomnieć..? <<
                                Boli!!! strasznie!!! w szczególności gdy nam się on podoba ... on nie wie o tym.
                                On jest miły... coraz bardziej milszy...w nas sie gotuje a on nieświadomie jest
                                poprostu ,,, nadal miły.

                                Dla każdej z nas to czas jest lekarstwem. Obejrzyjcie się wokół siebie czy nie
                                ma nikogo kto czuje coś do was... czeka, że może na niego zwrócicie uwagę? A
                                może jest również instruktorem??:)

                                Moja rada?? Nie wiem... Spróbujcie zająć się czymś co nie jest związane z "Nim".
                                Nie wyszukujcie jego samochodu na ulicach... Nie wychodzcie mu na przeciw... Bo
                                akurat jestem w pobliżu to może go spotkam gdzieś tam...Nie szukajcie uporczywie
                                kontaktu z nim.

                                Trudne... wiem! ale kto powiedział, że nie jest :)
                                Życze wam i sobie poniekąt, żeby było dobrze!!! musi! wkońcu życie pełne jest
                                niespodzianek :)


                                • Gość: o.n.a Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 06:42
                                  Ja powiem tylko tyle;"Jeżeli go kochasz puść go wolno..Jeśli wróci jest
                                  Twój..Jeśli nie-nigdy Twoim nie był"
                                • permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 04.05.09, 07:51
                                  kurde ja tu nie pasuje...
                                  • to_bebe Re: tesknie za instruktorem...help! 04.05.09, 11:01
                                    Jasne, że nie pasujesz, bo wątek nagle zmienił się z "ach, ci instruktorzy" w "instruktorze, nie dotykaj i nie bądź taki milutki bo to działa na dziewczyny" oj, działa działa... zwłaszcza jak poza tym nic innego instr. nie deklaruje ;) I jeszcze taki inteligentny (mózg to najseksowniejsza część ciała mężczyzny)
                                    Eh, instruktorem być, kompleksów się wyzbyć...
                                    Dziewczyny podpisuję się pod waszymi przemyśleniami. Trzymajcie się, sentyment zostanie ale tęsknota przejdzie :)
                                    • Gość: gość Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 11:10
                                      Po jakim czasie tęsknota przejdzie?
                                      U mnie wkrótce stukną dwa lata i tęsknię coraz bardziej.
                                    • eliiii Re: tesknie za instruktorem...help! 04.05.09, 13:12
                                      to_bebe napisała:

                                      > mózg to najseksowniejsza część ciała mężczyzny

                                      taktaktaktak!!!!!! zgadzam sie w 100%
                                      • Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 14:26


                                        eliiii napisała:

                                        > to_bebe napisała:
                                        >
                                        > > mózg to najseksowniejsza część ciała mężczyzny
                                        >
                                        > taktaktaktak!!!!!! zgadzam sie w 100%
                                        >


                                        najprawdziwsza prawda;)
                                      • permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 04.05.09, 15:59
                                        eliiii napisała:

                                        > to_bebe napisała:
                                        >
                                        > > mózg to najseksowniejsza część ciała mężczyzny
                                        >
                                        > taktaktaktak!!!!!! zgadzam sie w 100%

                                        nooooo.... :) zwłaszcza, jak jest się ślepym na jego braki... :P
                                        przysięgam, zaczynam powątpiewać w ten jego mózg ;p
                                      • Gość: Lina Re: tesknie za instruktorem...help! IP: 82.146.247.* 05.05.09, 18:48
                                        Tak ten mózg...ten jego mózg...ale cała oprawa mózgu też jest
                                        niezła... wypatruję jego elki-nic... nie wiem gdzie on wywozi tych
                                        kursantów?! chciałabym go zobaczyć...niepoważna jestem wiem...i
                                        powinnam się ogarnąć... bo mam chłopaka, a tęsknię za instruktorem.
                                        Wiem że on jest tylko wspomnieniem...jednako coś w nim mnie tak
                                        urzekło że ciężko mi zapomnieć tak na zawsze. Minął miesiąc od mojej
                                        ostatniej jazdy... i już nie będzie żadnych jazd u jego boku bo
                                        prawko mam w kieszeni. Już go nie spotkam. To już koniec. Oczywiście
                                        mogłabym go szukać po klubach gdyby mi poważnie odwaliło bo sto razy
                                        mi powtarzał dokąd chadza- co ja uznałam za prowokację. Poza tym
                                        wiele było takich prowokacji. Oni nami manipulują, to smutne. My
                                        łatwo wpadamy w te siadła. Ale ja nie twierdzę że wina leży tylko po
                                        ich stronie. Bo można jednoznacznie odeprzeć jakieś
                                        sugestie...niezgadzać się na pewne gesty. ALe jeśli nam
                                        to "odpowiada" to brniemy w to. I to jest wtedy tez nasza wina, bo
                                        ja wiem że podsycałam atmosferę i brnęliśmy w to dziwne coś całymi
                                        godzinami...a teraz CISZA...na wieki wieków .AMEN.
                                • Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 14:15
                                  exkursantka, jesteś KOCHANA;)
                                  Naprawdę sporo czasu zastanawiałam się czy cokolwiek napisać o swich uczuciach,
                                  dlatego dziękuję za bardzo mądre słowa, bo chyba właśnie ich potrzebowałam:*
                                  Miłego dnia Wszystkim
                                  • Gość: exkursantka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 18:13
                                    hahah no chyba, że tego mózgu nie ma ;) hehe

                                    pogodna :) chwila skromności z mojej strony= wiem, że jestem kochana :)
                                    mam nadzieje ze twoj podpis odwzorowuje twoj stan ducha :)
                                    Czasem lepiej sie wygadać... wylać na klawiature co nas gryzie ... bo tu... nikt
                                    nas nie zna:) nikt nic o nas nie wie:) i nie wiedza jak wyglądamy. Zawsze można
                                    coś napisać i zawsze znajdzie się ktoś kto nas zrozumie :)
                                    3 maj sie kochana :)
                                    • permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 05.05.09, 18:39
                                      Gość portalu: exkursantka napisał(a):

                                      > hahah no chyba, że tego mózgu nie ma ;) hehe

                                      ex, ale gdzie ja miałam mózg, skoro przez 2 lata byłam święcie
                                      przekonana o jego istnieniu...?
                                      • Gość: exkursantka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 22:27
                                        permanentne_7_niebo mam nadzieje, że dobrze się zrozumiałyśmy ... ze chodzilo
                                        mi o brak mózgu z jego strony hehe :)

                                        A co do nas... my mamy mózgi :) ale może poprostu mózg nie potrafi zgrać się z
                                        rozumem... i się człowiek zauroczy tam gdzie nie powinien :)
                                        Ale nadal jestem zdania, że wina w 85% stoi po stronie instruktora a reszta to
                                        wina kursantki. Są teksty...podteksty i gesty które nie powinny się wydarzać bo
                                        dają złudną nadzieję. Nie mówie tu o dotykaniu rąk w czasie jazdy. Ale inne. Oni
                                        nie powinni tego czynić a nam nie powinno się to podobać...ehe
                                        • Gość: mlodamezatka Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.05.09, 23:28
                                          Są teksty...podteksty i gesty które nie powinny się wydarzać bo
                                          > dają złudną nadzieję

                                          Witajcie, troche mnie nie bylo na forum i troche mi zajelo
                                          przecztanie tego watku waszych wpisow od ostatniego mojego wpisu,a
                                          z tym sie zgodze exkursantko,ja tez mialam taka zludna nadzieje w
                                          stosunku do mojego instruktora i o maly wlos nie rozbilam przez to
                                          mojego małżeństwa, teraz juz wszystko po mału wraca do normy,
                                          jeszcze tam jakis skrawek tego czegos co do niego czulam mam w sercu
                                          ale to juz raczej na wypaleniu, czas leczy rany, a ja bylam jedna z
                                          tych naiwnych dziewczyn ale obejzalam sie w czas i moze to glupie bo
                                          i on sie rowniez sam do tego przyczynil, bo to tak jakby sam mi
                                          wskazal swoje wady i to ze bede tylko dla niego przelotna przygoda
                                          bo on juz ma swoja rodzine i dzieci.Smutne to ale prawdziwe ale ja
                                          tez mam meza i staram sie cieszyc i zyc tak jakby kazdy dzien mial
                                          byc tym ostatnim przy boku meza a prawko???zdalam no przyda sie moze
                                          kiedys, bo ze mnie to raczej taki kierowca bombowca!!!pozdrawiam was
                                          wszystkie
                                          • Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 06.05.09, 00:21
                                            exkursantka napisał(a):
                                            > Oni nie powinni tego czynić a nam nie powinno się to podobać...ehe

                                            Nie powinno się podobać... no właśnie... 100% racji.


                                            mlodamezatka napisał(a):
                                            >Smutne to ale prawdziwe ale ja tez mam meza i staram sie cieszyc i zyc tak
                                            jakby kazdy dzien mial byc tym ostatnim przy boku meza

                                            Mlodamezatko przywracasz mi wiarę w ludzi;) To cudowne, że potrafisz doceniać to
                                            co masz... Wielu zapomina, że najcenniejszym skarbem jest ukochany mąż/żona.
                                            Kochajcie się zawsze, nawet gdy czasem jest tak ciężko wytrwać:) nie warto
                                            ryzykować dla chwili. Wierzcie mi, wiem co piszę.

                                            exkursantka napisał(a):
                                            > Zawsze można coś napisać i zawsze znajdzie się ktoś kto nas zrozumie

                                            Wiesz, pisałam parę razy na różnych forach i na większości dochodzi tylko do
                                            dzikich kłótni i wzajemnych oskarżeń. A tu jest super:) Jestem tu od niedawna,
                                            przeczytałam wiele dyskusji i mam już kilka naprawdę fajnych cytatów w kolekcji;)
                                            Nie sądziłam że dzięki kurosowi na prawo jazdy poznam swoją pasję, jaką jest
                                            jazda samochodem i trafię na naprawdę dobre forum;)
                                            no dość słodzenia:) 3majcie się:*
                                            • Gość: pogodna Re: tesknie za instruktorem...help! IP: *.chello.pl 06.05.09, 00:33
                                              I takie pytanko… Znając swojego instruktorra, jako naprawdę świetnego,
                                              sprawdzonego i efektywnego nauczyciela ale i mając świadomość jakie wywoływał w
                                              nas uczucia, zapisać się na dodatkowe jazdy właśnie z nim czy najlepiej o nim
                                              jak najszybciej zapomnieć...
                                              Czy da się ”pozamykać uczucia” i po prostu uczyć? Bez myślenia o jego
                                              inteligencji, spojrzeniu, głosie itd.? Niedawna dałam sobie przemówić do
                                              rozsądku, że on chciał być po prostu miły, nawet jeśli grubo przesadził… Więc
                                              może dam radę…:) a może to wszytko powróci i powinnam dać sobie spokój...
                                              • permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 06.05.09, 08:04

                                                > I takie pytanko… Znając swojego instruktorra, jako naprawdę
                                                świetnego,
                                                > sprawdzonego i efektywnego nauczyciela ale i mając świadomość
                                                jakie wywoływał w
                                                > nas uczucia, zapisać się na dodatkowe jazdy właśnie z nim czy
                                                najlepiej o nim
                                                > jak najszybciej zapomnieć...


                                                Baybe, wywalisz tak, jak ja 3 tysia w błoto, a wierz, że już mi w
                                                gardle staje: jest świetnym insytuktorem, nie dam na niego złego
                                                słowa powiedzieć. Jest, ale ja byłam jednym z tych przypadków w jego
                                                karierze, ze mógł stawać na rzęsach i wychodzić z siebie, a i tak
                                                nic by to nie dało. Po prostu nie byłam jego kursantką;)
                                                Chociaż jeśli bym miała możliwość pojeżdżenia z tym facetem sprzed 2
                                                lat, któremu się jeszcze tyle chciało, to byłabym pierwsza w
                                                kolejce ;)
                                        • permanentne_7_niebo Re: tesknie za instruktorem...help! 06.05.09, 08:28
                                          Gość portalu: exkursantka napisał(a):

                                          > permanentne_7_niebo mam nadzieje, że dobrze się zrozumiałyśmy ...
                                          ze chodzil
                                          > o
                                          > mi o brak mózgu z jego strony hehe :)
                                          >
                                          > A co do nas... my mamy mózgi :) ale może poprostu mózg nie potrafi
                                          zgrać się z
                                          > rozumem... i się człowiek zauroczy tam gdzie nie powinien :)
                                          > Ale nadal jestem zdania, że wina w 85% stoi po stronie instruktora
                                          a reszta to
                                          > wina kursantki. Są teksty...podteksty i gesty które nie powinny
                                          się wydarzać bo
                                          > dają złudną nadzieję. Nie mówie tu o dotykaniu rąk w czasie jazdy.
                                          Ale inne. On
                                          > i
                                          > nie powinni tego czynić a nam nie powinno się to podobać...ehe

                                          Heh, no. Sam chciał. Czy też sam nie wiedział, czego chce. Tylko
                                          szkoda, że to się odbyło kosztem mojej nauki, no ale ze mnie też
                                          duza dzidzia, a zrobiłam z tm coś dopiero po wielu godzinach. No i
                                          to się okazało tym przebarwieniem na lewej górnej jedynce, którego
                                          bał się Werter, over, out, zero unii europejskiej, zero wspólnoty
                                          węgla i stali.
                                          • Gość: mlodamezatka Re: do pogodnej IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.05.09, 11:53
                                            to jescze ja, wiesz ktos mi kiedys tak madrze napisal na forum:

                                            Gdy kiedyś będziesz szła chodnikiem i zauważysz nagle w brudnej
                                            kałuży swoją DUME to ją podnieś i przeproś- za to że ją
                                            zgubiłaś...życie nie polega na tym żeby sie przed kimś poniżać tylko
                                            umieć rozmawiać.A jeżeli ktoś tej rozmowy nie chce to trzeba to
                                            uszanować...i zapomnieć

                                            dobrze sie nad tym zastanowilam i wyciągnełam z tego wnioski ktore
                                            teraz staram sie przełóżyc na życie,naszczescie ta przygoda z
                                            instruktorem juz za mna!!!


                                            • Gość: exkursantka Re: do pogodnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 22:47
                                              Dziewczyny ... hm... ogolnie skonczyly mi sie madre slowa hehe

                                              Ale do tych co sa mezatkami... kobiety !!! wy macie takie szczescie przy sobie
                                              ... swojego meza ktory was kocha wy go kochacie a wy ogladacie sie za
                                              instruktorem ...nie warto! niszczyc sobie zycia przez zauroczenie czy zakochanie
                                              ktore i tak nigdy nie dojdzie do skutku...Mam nadzieje ze kazda z was opamietala
                                              sie i wie co ma przy sobie:)))

                                              permanentne_7_niebo napisał(a):
                                              >a zrobiłam z tm coś dopiero po wielu godzinach. No i
                                              >to się okazało tym przebarwieniem na lewej górnej jedynce, którego
                                              >bał się Werter, over, out, zero unii europejskiej, zero wspólnoty
                                              >węgla i stali.

                                              czY ja dobrze sie domyslam ??? chyba ze zle zrozumialam twoje slowa :)?

                                              pogodna... czy ja mogę o coś zapytać??
                                              czy pomiedzy wami cos bylo?? czy tylko z twojej strony cos wyszlo w sensie ze
                                              sie zauroczylas??? czy to cos wychodzilo z obu stron??

                                              Ja mysle ze jesli nie chcesz isc do niego na dodatkowe nie powinnas... jesli
                                              uwazasz ze mozesz to idz... powinnas skupic sie na nauce... tak jak mowilam ...
                                              kurs sie skonczy ... i trzeba zapomniec :)
                                              • Gość: Lou wszystko przez niego...a moze dzięki niemu? IP: 82.146.247.* 06.05.09, 23:08
                                                Mi przez instruktora posypał się związek. Trwał 4 roku. Ale instruktor
                                                uzmysłowił mi (oczywiście nieświadomie, przy okazji;) jak bardzo mój ówczesny
                                                partner odbiegał od idaełu który sobie hodowałam w głowie. Instruktor nie był
                                                żadnym ideałem. Ale świetnie mi się z nim przebywało, rozmawiało, czułam się
                                                bezpiecznie. Te nowe odczucia dały mi do myslenia. I dały mi odwagę zerwać z
                                                partnerem. Dzisiaj mojego instruktora nie widuje, nie mam z nim kontaktu. Ale
                                                jestem mu wdzieczna bo oprocz zdania prawka dowiedziałam się czego potrzebuję od
                                                partnera i wreszcie znalazłam prawdziwą miłość i zrozumienie oraz oparcie w
                                                mężczyźnie, czego tak bardzo mi brakowało w poprzednim związku. A instruktor
                                                odszedł w niepamięć chociaż było ciężko. Ale trzeba trzeba zapomnieć.
                                                • Gość: Lou Re: wszystko przez niego...a moze dzięki niemu? IP: 82.146.247.* 06.05.09, 23:12
                                                  Errata do postu:
                                                  4 lata a nie 4 roku


                                                  hehe
                                              • permanentne_7_niebo Re: do pogodnej 07.05.09, 08:00
                                                > permanentne_7_niebo napisał(a):
                                                > >a zrobiłam z tm coś dopiero po wielu godzinach. No i
                                                > >to się okazało tym przebarwieniem na lewej górnej jedynce, którego
                                                > >bał się Werter, over, out, zero unii europejskiej, zero wspólnoty
                                                > >węgla i stali.
                                                >
                                                > czY ja dobrze sie domyslam ??? chyba ze zle zrozumialam twoje
                                                slowa :)?

                                                hehe, zależy, co zrozumiałaś;) Nic takiego. Zmieniłam instruktora,
                                                moj nie dał sobie wytłumaczyć, że to nie tak, że on źle uczy, dla
                                                niego był to cios w samo centrum jego wybujałego ego i to była taka
                                                pierwsza wyrwa i to się zaczęło rozpadać właśnie od tego momentu;)
                                                Wiele rzeczy było dobrych w tym wszystkim.
                                            • wspomne wkurzyłam się no 06.05.09, 23:17
                                              Witam:)jestem właśnie po pierwszym zdanym egzaminie:)sama nie
                                              dowierzam że tak się stało.......a jednak odbieram prawko za dwa
                                              tygodnie:)zasługa mojego instruktora który naprawdę potrafi świetnie
                                              nauczać(bez podtekstów):)mam męża z którym jestem od 10ciu lat oraz
                                              dziecko.........wyszłam z tej "wielkiej miłości" za mąż.....i co????
                                              teraz ta wielka miłość śpi,olewa sobie
                                              wszystko,mnie,dziecko....wielka miłość jest Panem który może
                                              balować,jest najmądrzejszy,nie liczy się z moim
                                              zdaniem.....rozmawiam z nim często ale to daje marne skutki-obiecuje
                                              zawsze poprawę heh która trwa dwa dni góra.......a instruktor????
                                              człowiek który widział więcej,przeżył więcej,który słucha co do
                                              Niego mówisz,pomaga rozwiązać
                                              problemy,doradzi,wesprze,pocieszy:).........choć nie ideał to typ
                                              mężczyzny jakiego by się chciało mieć w domu przy swym boku:)i tak
                                              jest ze mną.........jednym słowem zauroczył mnie ten mój instruktor
                                              aż jestem zła za to na Niego(o sobie już nawet nie
                                              wspomnę)........wierzyłam kiedyś w miłość do końca swych dni lecz
                                              pod trzech lat tkwienia w dziwnym związku,bez
                                              czułości,przytulenia,mało tego wkurzania się codzień na siebie o
                                              byle co:-/ sądzę że dałabym się ponieść żądzy......nigdy nie
                                              sądziłam że kiedykolwiek wypowiem takie słowa ale życie różny
                                              scenariusz nam pisze........tęsknię za moim instruktorem i nie
                                              patrzę na Niego jako obiekt seksu w elce tylko jako mężczyznę na
                                              poziomie,który potrafił rozbudzić dawno ukryte we mnie pożądanie:)i
                                              za to Mu dziękuję choć wiem że nigdy się nie spełni to WSPOMNĘ sobie
                                              nie raz że są prawdziwi mężczyzni i że jednak znalazł się człowiek
                                              któremu mogłabym oddać serce,ciepło...na nowo:) wspomnienia są tylko
                                              moje i nikt mi ich nie odbierze:)i nie o sex tu chodzi......ale
                                              zdaję sobie sprawę że mam rodzinę.......dziecko które jest dla mnie
                                              najważniejsze:).......nie chciałabym tylko kiedyś zapłakać nad swoim
                                              życiem które tak szybko mija........gdzie ja byłam zawsze uważana za
                                              ciepłą i naiwną....a mąż za kolesia co przeżył zajebiście swoje
                                              życie mając rodzinkę czekającą jak barany w oknie kiedy tatuś wróci
                                              z pracy......imprezowicza który mógł wszystko...który okłamywał i w
                                              duchu nabijał się z żony jaka to jest naiwna.......sorki za ten
                                              wątek ale jak pociągnęłam go troszkę to emocje same wypadają:-/ no
                                              przepraszam:) więcej nie komentuję.....całuję mocno mojego
                                              instruktora....i zawsze ciepło Go wspomnę i nie pozwolę na Niego
                                              nikomu złego słowa powiedzieć:)no.......a teraz mogę iść spać tylko
                                              niech najpierw ten mój mąż mi się posunie kóóófffaaaa:-
                                              /pa.....przepraszam J buzka
                                            • wspomne ach ci instruktorzy 06.05.09, 23:22
                                              Witam:)jestem właśnie po pierwszym zdanym egzaminie:)sama nie
                                              dowierzam że tak się stało.......a jednak odbieram prawko za dwa
                                              tygodnie:)zasługa mojego instruktora który naprawdę potrafi świetnie
                                              nauczać(bez podtekstów):)mam męża z którym jestem od 10ciu lat oraz
                                              dziecko.........wyszłam z tej "wielkiej miłości" za mąż.....i co????
                                              teraz ta wielka miłość śpi,olewa sobie
                                              wszystko,mnie,dziecko....wielka miłość jest Panem który może
                                              balować,jest najmądrzejszy,nie liczy się z moim
                                              zdaniem.....rozmawiam z nim często ale to daje marne skutki-obiecuje
                                              zawsze poprawę heh która trwa dwa dni góra.......a instruktor????
                                              człowiek który widział więcej,przeżył więcej,który słucha co do
                                              Niego mówisz,pomaga rozwiązać
                                              problemy,doradzi,wesprze,pocieszy:).........choć nie ideał to typ
                                              mężczyzny jakiego by się chciało mieć w domu przy swym boku:)i tak
                                              jest ze mną.........jednym słowem zauroczył mnie ten mój instruktor
                                              aż jestem zła za to na Niego(o sobie już nawet nie
                                              wspomnę)........wierzyłam kiedyś w miłość do końca swych dni lecz
                                              pod trzech lat tkwienia w dziwnym związku,bez
                                              czułości,przytulenia,mało tego wkurzania się codzień na siebie o
                                              byle co:-/ sądzę że dałabym się ponieść żądzy......nigdy nie
                                              sądziłam że kiedykolwiek wypowiem takie słowa ale życie różny
                                              scenariusz nam pisze........tęsknię za moim instruktorem i nie
                                              patrzę na Niego jako obiekt seksu w elce tylko jako mężczyznę na
                                              poziomie,który potrafił rozbudzić dawno ukryte we mnie pożądanie:)i
                                              za to Mu dziękuję choć wiem że nigdy się nie spełni to WSPOMNĘ sobie
                                              nie raz że są prawdziwi mężczyzni i że jednak znalazł się człowiek
                                              któremu mogłabym oddać serce,ciepło...na nowo:) wspomnienia są tylko
                                              moje i nikt mi ich nie odbierze:)i nie o sex tu chodzi......ale
                                              zdaję sobie sprawę że mam rodzinę.......dziecko które jest dla mnie
                                              najważniejsze:).......nie chciałabym tylko kiedyś zapłakać nad swoim
                                              życiem które tak szybko mija........gdzie ja byłam zawsze uważana za
                                              ciepłą i naiwną....a mąż za kolesia co przeżył zajebiście swoje
                                              życie mając rodzinkę czekającą jak barany w oknie kiedy tatuś wróci
                                              z pracy......imprezowicza który mógł wszystko...który okłamywał i w
                                              duchu nabijał się z żony jaka to jest naiwna.......sorki za ten
                                              wątek ale jak pociągnęłam go troszkę to emocje same wypadają:-/ no
                                              przepraszam:) więcej nie komentuję.....całuję mocno mojego
                                              instruktora....i zawsze ciepło Go wspomnę i nie pozwolę na Niego
                                              nikomu złego słowa powiedzieć:)no.......a teraz mogę iść spać tylko
                                              niech najpierw ten mój mąż mi się posunie kóóófffaaaa:-
                                              /pa.....przepraszam J buzka
                                            • wspomne ach ci instruktorzy 06.05.09, 23:23
                                              Tekst linkaWitam:)jestem
                                              właśnie po pierwszym zdanym egzaminie:)sama nie
                                              dowierzam że tak się stało.......a jednak odbieram prawko za dwa
                                              tygodnie:)zasługa mojego instruktora który naprawdę potrafi świetnie
                                              nauczać(bez podtekstów):)mam męża z którym jestem od 10ciu lat oraz
                                              dziecko.........wyszłam z tej "wielkiej miłości" za mąż.....i co????
                                              teraz ta wielka miłość śpi,olewa sobie
                                              wszystko,mnie,dziecko....wielka miłość jest Panem który może
                                              balować,jest najmądrzejszy,nie liczy się z moim
                                              zdaniem.....rozmawiam z nim często ale to daje marne skutki-obiecuje
                                              zawsze poprawę heh która trwa dwa dni góra.......a instruktor????
                                              człowiek który widział więcej,przeżył więcej,który słucha co do
                                              Niego mówisz,pomaga rozwiązać
                                              problemy,doradzi,wesprze,pocieszy:).........choć nie ideał to typ
                                              mężczyzny jakiego by się chciało mieć w domu przy swym boku:)i tak
                                              jest ze mną.........jednym słowem zauroczył mnie ten mój instruktor
                                              aż jestem zła za to na Niego(o sobie już nawet nie
                                              wspomnę)........wierzyłam kiedyś w miłość do końca swych dni lecz
                                              pod trzech lat tkwienia w dziwnym związku,bez
                                              czułości,przytulenia,mało tego wkurzania się codzień na siebie o
                                              byle co:-/ sądzę że dałabym się ponieść żądzy......nigdy nie
                                              sądziłam że kiedykolwiek wypowiem takie słowa ale życie różny
                                              scenariusz nam pisze........tęsknię za moim instruktorem i nie
                                              patrzę na Niego jako obiekt seksu w elce tylko jako mężczyznę na
                                              poziomie,który potrafił rozbudzić dawno ukryte we mnie pożądanie:)i
                                              za to Mu dziękuję choć wiem że nigdy się nie spełni to WSPOMNĘ sobie
                                              nie raz że są prawdziwi mężczyzni i że jednak znalazł się człowiek
                                              któremu mogłabym oddać serce,ciepło...na nowo:) wspomnienia są tylko
                                              moje i nikt mi ich nie odbierze:)i nie o sex tu chodzi......ale
                                              zdaję sobie sprawę że mam rodzinę.......dziecko które jest dla mnie
                                              najważniejsze:).......nie chciałabym tylko kiedyś zapłakać nad swoim
                                              życiem które tak szybko mija........gdzie ja byłam zawsze uważana za
                                              ciepłą i naiwną....a mąż za kolesia co przeżył zajebiście swoje
                                              życie mając rodzinkę czekającą jak barany w oknie kiedy tatuś wróci
                                              z pracy......imprezowicza który mógł wszystko...który okłamywał i w
                                              duchu nabijał się z żony jaka to jest naiwna.......sorki za ten
                                              wątek ale jak pociągnęłam go troszkę to emocje same wypadają:-/ no
                                              przepraszam:) więcej nie komentuję.....całuję mocno mojego
                                              instruktora....i zawsze ciepło Go wspomnę i nie pozwolę na Niego
                                              nikomu złego słowa powiedzieć:)no.......a teraz mogę iść spać tylko
                                              niech najpierw ten mój mąż mi się posunie kóóófffaaaa:-
                                              /pa.....przepraszam J buzka
                                              • Gość: pogodna Re: ach ci instruktorzy IP: *.chello.pl 07.05.09, 01:26
                                                do exkursantki:
                                                Hmmm... to tak... Nie zauroczyłam się bo bardzo z tym walczyłam:) Jestem młoda,
                                                kochliwa, naiwna, itp. Podobają mi się szczególnie faceci tacy jak mój
                                                instruktor, pewnie dlatego tak na mnie działał.
                                                Ale skończyłam kurs, niedługo zapiszę się na dodatkowe, przemówiłam sobie do
                                                rozsądku (dzięki wam), więc skupię się na nauce (tak jak mówiłaś) i będzie ok
                                                (mam nadzieję...). Zostanie pewnie tylko ten sentyment):)

                                                Nie znam się na facetach, nie wiem po co dotykają, trzymają rękę na zagłówku,
                                                (lub obejmują ramieniem), patrzą głęboko w oczy, nie nazywają po imieniu, a za
                                                to są księżniczki, skarby, słoneczka, gwiazdeczki, itp. Czy to są objawy bycia
                                                miłym? Do niedawna myślałam, że takie gesty są "szczególne" ale wynika z tego
                                                stąd, że nie zawsze, cóż, człowiek ciągle się uczy...;)

                                                Do mężatek wolę już nic nie mówić, bo racja, nie można uogólniać, każda historia
                                                jest inna.

                                                Gość portalu: mlodamezatka napisał(a):
                                                > dobrze sie nad tym zastanowilam i wyciągnełam z tego wnioski ktore
                                                > teraz staram sie przełóżyc na życie, naszczescie ta przygoda z
                                                > instruktorem juz za mna!!!

                                                No i super;)…„właściwością człowieka jest błądzić, głupiego w błędzie trwać” no
                                                i dzięki za cytat;)
                                                Pozdrawiam:)
                                              • Gość: nie instruktor, Re: ach ci instruktorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.09, 20:03
                                                Dziewczyno,jeżeli myślisz ze instruktor w domu ,na co dzień,też by cię wiecznie pocieszał,przytulał,wysłuchiwał etc,to się grubo mylisz.
                                                Miałaś z nim kontakt przez krótki czas.Nie łączyły was wspólne problemy życia codziennego,rachunki ,finanse ,dziecko..Ty oderwałaś sie od rzeczywistości,on się bawił.Na krótko każdy facet potrafi być szarmancki i słodki.Przypomnij sobie dlaczego wyszłaś za swojego męża,za co go pokochałaś.Energię którą tracisz na wspominanie instruktora,skieruj na męża,porozmawiaj z nim,o tym co cię boli,co chciałabyś zmienić.Zawalcz o was.Instruktorzy to zwyczajni faceci,ktorzy imponują bo mają doczynienia z laikami.Po czasie okazałby się moze jeszcze gorszy niż obraz twojego męza ,który przedstawiłaś.Ratuj się!Zastanów się ,ja costakiego przeżyłem i jestem nadal szczęśliwy ze swoją ,kiedyś znudzoną żoną.
                                                • to_bebe Re: ach ci instruktorzy 07.05.09, 20:19
                                                  Brawo! Święta racja! Tak właśnie jest.
                                                  Czasem sobie myślę, że mój mąż dla innych kobiet (koleżanek z pracy) też jest
                                                  takim ideałem: wysoki, przystojny, inteligentny i na pewno przy nich to się
                                                  bardziej stara (he he). No tacy jesteśmy, że przed obcymi podświadomie staramy
                                                  się pokazać z jak najlepszej strony (sama tak robię i instruktor na pewno też).
                                                  A w domu?? No cóż... Różnie bywa.
                                                  Do dziewczyn które tęsknią: mi pomagało wyobrażanie sobie mojego instr. w domu z
                                                  puszką piwa w dresie przed telewizorem (he he). Mój mąż w takich warunkach
                                                  prezentuje się znacznie lepiej :)
                                                  A po jakimś czasie (i 3 innych instruktorach) stwierdziłam, że wcale taki ideał
                                                  z niego nie był...
                                                  • wspomne Re: ach ci instruktorzy 07.05.09, 21:59
                                                    również muszę przyznać rację.......lecz chyba zbyt dobrze się nie
                                                    zrozumieliśmy niestety:)gdybym chciała zbłądzić zrobiłabym to w
                                                    mgnieniu oka...dlatego trwam i wiem że trwać będę....a pozostałość
                                                    jest WSPOMNIENIEM jak pisałam,które jest miłym uczuciem....to mnie
                                                    po prostu dowartościowało bo naprawdę czułam się już
                                                    wypalona....szkoda tylko że nie przez swego męża....ale jestem przy
                                                    nim tyle lat i kocham Go nie tak jak kiedyś ale to uczucie jest na
                                                    zawsze:)i nieważne co będzie to uczucie pozostanie......nic mnie z
                                                    instruktorem nie łączyło typu sex.....po prostu dowartościował
                                                    mnie......to kobiecie jest naprawdę potrzebne,dbam o siebie,dbam o
                                                    męża,dzieciaczka ale też mam swe potrzeby choćby jedno malutkie
                                                    ciepłe słowo:)to daje bardzo dużo...naprawdę:)wiem że instruktor to
                                                    zwykły mężczyzna .....ale dzięki Niemu czuję się
                                                    twardsza,pogodniejsza i kobieca:)niestety....tak jest:-/ nie dążę do
                                                    tego aby się spotkać bo wiem że to jest nierealne jeśli o to
                                                    chodzi.....nie wiem nawet czy rozumiecie o co mnie chodzi ale wiem
                                                    że ciągłe dawanie szans.....wypala człowieka......gorzej...zaczyna
                                                    kobieta winić siebie za całe zło w rodzinie.....teraz wiem już że
                                                    nie mogę winić siebie za to że mąż ma inne pejzaże na swe
                                                    życie:)....ale poczekam...czekałam tyle poczekam jeszcze:)to miłość:)
                                                    tylko czy wystarczy mnie tej miłości na długo tego nie wiem
                                                    naprawdę .......wypalanka niszczy nawet łzy....nie ma ich już:-
                                                    /ech.....nikt nie mówił że życie będzie lekkie:)taka drobna
                                                    refleksja:)lecz zdania nie zmienię...wspomnienia zostaną:)mąż też;)
                                                    ja również dalej zostanę tkwiąca w ......zapominaniu się mego
                                                    męża......wierzę że się ocknie:)dziecko które zapomina przywitać
                                                    tatę podczas powrotu...na własne życzenie:(to jest
                                                    najgorsze.......ale wpajam mu że tatuś Go kocha
                                                    mocniutko.....tatusiowi też wpajam...i
                                                    czekam...czekam....czekam....poczekam
                                                  • Gość: blurp Re: ach ci instruktorzy IP: *.jmdi.pl 08.05.09, 06:13
                                                    Tatusia wyślij z dzieckiem na duuży i fajny plac zabaw ja w
                                                    warszawie wysyłam na plac Wilsona :), niech tatuś opowiada mu bajki
                                                    na dobranoc etc mojemu mężowi powiedziałam tak - spójż na swojego
                                                    synka - on ma teraz kilka lat a Ty jesteś dla niego ideałem i
                                                    wzorem - korzystaj z tego - za kilka lat twój synek już nie będzie
                                                    ciebie potrzebować tak bardzo i nie będzie w ciebie tak bardzo
                                                    wpatrzony - będzie miał kolegów, swój świat, nie przyjdzie żeby ci
                                                    usiąść na kolanach/ mojego w końcu to gadanie olśniło :)
                                                    A co do instruktorów - ja akurat jeżdżę z jakimś szowinistą a że ja
                                                    feministka no to mamy wesoło/ a co do zakochiwania - trzeba się
                                                    dobrze gościowi przyjżeć - napewno ma tysiąc cech które was
                                                    wnerwiają tylko w zauroczeniu, stresie i przyjemności z jazd nie
                                                    zwracacie na to uwagi - wisiadasz na 2 godzinki- wysiadasz, po tobie
                                                    wsiada inna laska na 2 godzinki i wysiada a po niej następna i tak
                                                    codziennie instruktor ma ileśtam lasek w aucie- pewnie co drugą
                                                    rozmarzoną - a facet też ma stres że z wariatami jeździ/ oj ciężka
                                                    jest praca instruktora- ja mojemu współczuję i jego żonie i dziecku
                                                    też bo po jazdach wraca późno do domu i pada umęczony na twarz -
                                                    myślę że żona i dziecko mało z niego mają pożytku - chciałybyście
                                                    tak? cały dzień bez męża, w weekendy jeśli nie pracuje dla relaksu
                                                    piwko z kumplami więc wy znowu same z dzieckiem a od poniedziałku do
                                                    soboty on znowu z innymi babami jeździ do późna więc go nie ma w
                                                    domu i tak wkółko/ ja tam bym tak nie chciała hehe przynajmniej mój
                                                    mąż wraca o 19-20 do domu i chociaż dziecko widzi że ma ojca/ a
                                                    synek mojego instruktora skoro często kończę jazdy o 20 - zanim on
                                                    dojedzie do domu to jego mały pewnie już śpi/ to tak do rozmyślania
                                                    szczególnie zakochując się w żonatych i dzieciatych- postawcie się w
                                                    roli żony takiego kolesia - na pewno byście tak chciały? a może on
                                                    by się zmienił dla was??? ;)
                                                • Gość: p7 Re: ach ci instruktorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 08:25
                                                  Gość portalu: nie instruktor, napisał(a):

                                                  > Dziewczyno,jeżeli myślisz ze instruktor w domu ,na co dzień,też by
                                                  cię wiecznie
                                                  > pocieszał,przytulał,wysłuchiwał etc,to się grubo mylisz.
                                                  > Miałaś z nim kontakt przez krótki czas.Nie łączyły was wspólne
                                                  problemy życia c
                                                  > odziennego,rachunki ,finanse ,dziecko..Ty oderwałaś sie od
                                                  rzeczywistości,on si
                                                  > ę bawił.Na krótko każdy facet potrafi być szarmancki i
                                                  słodki.Przypomnij sobie
                                                  > dlaczego wyszłaś za swojego męża,za co go pokochałaś.Energię którą
                                                  tracisz na w
                                                  > spominanie instruktora,skieruj na męża,porozmawiaj z nim,o tym co
                                                  cię boli,co c
                                                  > hciałabyś zmienić.Zawalcz o was.Instruktorzy to zwyczajni
                                                  faceci,ktorzy imponuj
                                                  > ą bo mają doczynienia z laikami.Po czasie okazałby się moze
                                                  jeszcze gorszy niż
                                                  > obraz twojego męza ,który przedstawiłaś.Ratuj się!Zastanów się ,ja
                                                  costakiego p
                                                  > rzeżyłem i jestem nadal szczęśliwy ze swoją ,kiedyś znudzoną żoną.



                                                  Święte słowa. Pierwsza sprawa to ten rzut adrenaliny przy pierwszym
                                                  kontakcie z autem + jego opanowanie, dwa, zaczyna wam imponować
                                                  swoją wiedzą. Nie jest trudno być szarmanckim przez godzinę, czy 2,
                                                  czy 30. Poza L to są zupełnie inni ludzie. Nie wszyscy, ale kiedy
                                                  się ich pozna bliżej.
                                                  • Gość: p7 Re: ach ci instruktorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 08:36
                                                    Potem stajesz przed pytaniem, czy chcesz akceptować tego faceta,
                                                    który od instruktora z L odbiega o całe lata świetlne, okazuje się
                                                    przewrażliwiony, z nadbudowanym nadreaktywnym ego, któremu musisz
                                                    się oddać w 120% bo jak cokolwiek jest nie po jego myśli to jest
                                                    over, out, zero unii eurpoejskiej. U mnie to właśnie padło na walce
                                                    o tożsamość. Sam mi mówił, że Tomek-facet, to co innego, niż Tomek-
                                                    instruktor, i że muszę w 1000% rozgraniczać tych 2 ludzi, że to się
                                                    nijak do siebie nie ma, a sam nie umial tego rozgraniczyć.


                                                    A i jeszcze co do tej kłótni z mężatkami i uszczypliwymi
                                                    komentarzami w tym wątku: to z czym laski zakochane w instruktorach
                                                    nie mogą się pogodzić to negacja ich doświadczenia, które było
                                                    realne, fizyczne, namacalne i o którym one pamiętają.
                                                  • Gość: exinstruktor Re: ach ci instruktorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.09, 16:39
                                                    Oto metody stosowane przez instruktorów w celu zauroczenia kursantek;
                                                    -słuchać,słuchać,słuchac-choćby najgorszych bzdur
                                                    -głęboko patrzeć w oczy
                                                    -mówić spokojnie ,niskim głosem
                                                    -dyskretnie i nienachalnie komplementowac
                                                    -udawać te same zainteresowania(muza,film itp)
                                                    Te kilka socjotechnicznych zabiegów sprawia wrażenie na kobiecie,że spotkała faceta który nadaje na tych samych falach i gotowe.
                                                    Pomyślcie,może wam się taki "ideał" trafił?
                                                  • Gość: p7 Re: ach ci instruktorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 16:56
                                                    Gość portalu: exinstruktor napisał(a):

                                                    > Oto metody stosowane przez instruktorów w celu zauroczenia
                                                    kursantek;
                                                    > -słuchać,słuchać,słuchac-choćby najgorszych bzdur
                                                    > -głęboko patrzeć w oczy
                                                    > -mówić spokojnie ,niskim głosem
                                                    > -dyskretnie i nienachalnie komplementowac
                                                    > -udawać te same zainteresowania(muza,film itp)
                                                    > Te kilka socjotechnicznych zabiegów sprawia wrażenie na
                                                    kobiecie,że spotkała fa
                                                    > ceta który nadaje na tych samych falach i gotowe.
                                                    > Pomyślcie,może wam się taki "ideał" trafił?

                                                    Nie, mój nie czytał książek, to ja przejęłam jego zainteresowania i
                                                    to skutecznie, pytał: "a co to Morsztyn? to coś zboczonego?" :D Ale
                                                    słuchał i miał niski głos i taki styl mówienia przez zęby, jak
                                                    bohaterowie Hłaski.

                                                    Ale dodałabym jeszcze jedno: najpierw intryguje, potem olewa, potem
                                                    na chwilę znów przejawia zainteresowanie i znów olewa... ja sobie
                                                    mogę wiedzieć, że to wyrachowane, świadome działanie, ale i tak
                                                    ZAWSZE na to lecę. Bo jak mnie zaczyna olewać, to ja się zaczynam
                                                    zastanawiać: zaraz, co jest... a jak zaczynam o facecie myśleć, to
                                                    zaczynam go zauważać, no a poza tym jest co zdobywać ]:)
                                                  • Gość: pogodna Re: ach ci instruktorzy IP: *.chello.pl 08.05.09, 18:49
                                                    Gość portalu: p7 napisał(a):
                                                    > Ale dodałabym jeszcze jedno: najpierw intryguje, potem olewa, potem
                                                    > na chwilę znów przejawia zainteresowanie i znów olewa... ja sobie
                                                    > mogę wiedzieć, że to wyrachowane, świadome działanie, ale i tak
                                                    > ZAWSZE na to lecę. Bo jak mnie zaczyna olewać, to ja się zaczynam
                                                    > zastanawiać: zaraz, co jest... a jak zaczynam o facecie myśleć, to
                                                    > zaczynam go zauważać, no a poza tym jest co zdobywać ]:)


                                                    100% racji... po prostu nie da się nie myśleć o kimś, kto najpierw się zbliża a
                                                    po chwili olewa...


                                                    > Gość portalu: exinstruktor napisał(a):
                                                    > > Oto metody stosowane przez instruktorów w celu zauroczenia
                                                    > kursantek;
                                                    > > -słuchać,słuchać,słuchac-choćby najgorszych bzdur
                                                    > > -głęboko patrzeć w oczy
                                                    > > -mówić spokojnie ,niskim głosem
                                                    > > -dyskretnie i nienachalnie komplementowac
                                                    > > -udawać te same zainteresowania(muza,film itp)


                                                    To jest na początek, potem potrafią się rozkręcić...;)
    • bestartycyp Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 03:32
      Szczerze mówiąc, nie wiem co w nich widzicie. To zwykli faceci wykonujący swój
      zawód. Większość nawet nie zna się tak naprawdę na budowie samochodu i na
      zasadach kierujących działaniem pojazdu. Klepią tylko wyuczone formułki i
      starają się brzmieć strasznie uczenie co dla osoby, która ma jako takie pojęcie
      o działaniu maszyny jaką jest samochód i ogólnie o zasadach fizyki jest po
      prostu śmieszne. Sory, ale laski lecące na podryw instruktorów są strasznie
      proste. I żeby nie było że jestem "zazdrosna", mam fajnego męża i nie muszę
      szukać faceta gdzieś indziej.
      • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 07:37
        ty jesteś strasznie prosta, patrząc przez pryzmat faktu, że facet
        jest akurat instruktorem (ta definicja trzyma się niejako tylko
        dlatego, żeby ten wątek mógł pasować do forum) i nie oceniając choć
        szczątkowo po wypowiedziach. Znam ich koło 50 i tych koło 50 jakoś
        mnie nie zajmuje. Zajmuje... zajmował mnie 1 z nich i miało to swoje
        powody, również poza jego kompetencjami.
        • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 07:43
          Sory, ale laski lecące na podryw instruktorów są strasznie
          proste.


          Sorry, ale jakim trzeba być pustakiem, żeby napisać coś takiego,
          żeby generalizować te kobiety dlatego, że zakochały się w
          mężczyznach wykonujących określony zawód i jakim trzeba być totalnym
          pustakiem, żeby nie oceniać ludzi przez pryzmat ich jednostkowej
          osobowości. Wśród tych dziewczyn są dziewczyny proste i o
          skomplikowanej strukturze, jak w każdej grupie ludzi.
          Ja stały kontakt utrzymuję z 1 dziewczyną z tego wątku - taką na
          moim poziomie.
          • Gość: exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 11:20
            p7... nic dodać nic ująć :)
          • to_bebe Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 18:25
            Gość portalu: p7 napisał(a):
            A i jeszcze co do tej kłótni z mężatkami i uszczypliwymi
            komentarzami w tym wątku: to z czym laski zakochane w instruktorach
            nie mogą się pogodzić to negacja ich doświadczenia, które było
            realne, fizyczne, namacalne i o którym one pamiętają.
            ...
            i jakim trzeba być totalnym
            > pustakiem, żeby nie oceniać ludzi przez pryzmat ich jednostkowej
            > osobowości.

            Dzięki p7n. Czasami potrafisz tak prosto wyrazić coś co ja chciałabym powiedzieć, ale brakuje mi słów...
            I nie mówię, że jestem zakochana, czy że małżeństwo to pomyłka (bo to nie prawda). To po prostu się wydarzyło, nie wartościuję tego. Mówię o swoim doświadczeniu żeby inni mieli jakiś punkt odniesienia dla swoich doświadczeń.
            • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 20:10
              bestartycyp, bo najtrudniej jest zrozumieć... jak do tego
              dojrzejesz, to może nie będziesz oceniać innych tak pochopnie...

              > To po prostu się wydarzyło, nie wartościuję tego. Mówię o swoim
              doświadczeniu żeby inni mieli jakiś punkt odniesienia dla swoich
              doświadczeń.
              >

              Między innymi dzięki temu, stojąc przed wyborem, nie popełniłam
              totalnej głupoty... dzięki, że jesteście... serdecznie pozdrawiam
            • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 20:30
              > Dzięki p7n. Czasami potrafisz tak prosto wyrazić coś co ja
              chciałabym powiedzie
              > ć, ale brakuje mi słów...

              polonistyka;) Ci od kondycji, paradygmatów i nazywania rzeczy
              nienazywalnych;)
            • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 20:43

              To po prostu się wydarzyło, nie wartościuję tego.

              A ja thx za to.
              • 3-tylkoja Re: Ach ci instruktorzy....:) 09.05.09, 23:02
                Tak czytam,czytam i widzę że odczucia mamy takie same.Nic nie mam do mojego
                instruktora ,fakt na jazdy szłam jak na randkę ,wracałam jak po odlotowym
                "sexsiku", a do niczego nie doszło. To musi być chemia ,bo niemożliwe aby tyle
                kobiet było aż tak zakręconych.Fakt dawno nie bylam tak zakrecona.
                • permanentne_7_niebo Re: Ach ci instruktorzy....:) 10.05.09, 00:01
                  nie mamy podobnych odczuć.
                  • 3-tylkoja Re: Ach ci instruktorzy....:) 10.05.09, 12:13
                    Masz rację bo moja chemia jest do jazdy a nie do instruktora, oni po prostu
                    wykorzystują sytuację,bardzo lubię mojego nauczyciela jazdy,z nim jechałam
                    najpewniej(teraz wiem ,że powinno się jeździć z innymi)z innym jak usiadłam to
                    jakbym nigdy nie prowadziła samochodu ,ale mój rycerz był rycerzem aż usłyszałam
                    jego rozmowę z żoną.Swoją drogą bardzo miło jest ,jak
                    mężczyzna(instruktor)przypomni nam ,że jesteśmy kobietami i mówią do nas tym
                    spokojnym wyciszonym głosem ,ja sama robiłam takie rzeczy żeby zobaczyć jak
                    bardzo się stara nie pokazać swojej irytacji bo to jego praca.
          • bestartycyp Re: Ach ci instruktorzy....:) 12.05.09, 00:16
            Może rzeczywiście źle się wyraziłam. Właściwie powinnam chyba napisać, że nie w
            porządku są faceci, w tym przypadku instruktorzy, którzy traktują zakochane w
            nich lub zauroczone nimi kobiety w sposób jak opisała autorka wątku.
            Przepraszam wszystkie dziewczyny będące w takiej sytuacji. Nie jesteście proste.
            Sorki za to głupie stwierdzenie. Po przemyśleniu sprawy uważam, że naprawdę
            jesteście pokrzywdzone. Facet wykorzystał waszą ufność, wasze szczere uczucie.
            To jest sku...syństwo z ich strony. No jak tak w ogóle można. Mając żonę itd.
            mydlić dziewczynom oczy i obiecywać nie-wiadomo co. Ale niektórzy mężczyźni
            widocznie tak mają. Może chcą podbudować poczucie wartości w ten sposób.
            Mój instruktor jest bardzo w porządku pod tym względem. Ma bardzo fajny dystans.
            Może głupio to zabrzmi ale jeżdżąc z Nim mam wrażenie, że nie siedzi obok mnie
            facet (chociaż muszę uczciwie przyznać że jest bardzo atrakcyjny fizycznie i
            psychicznie też) ale po prostu człowiek, który uczy mnie jeździć samochodem.
            Jest on naprawdę b. dobrym psychologiem. Jeszcze raz sorki za głupi tekst o
            prostactwie.
            • wspomne Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.05.09, 17:48
              ....zapomnieć? się chce bardzo.....powolutku iskra przygasa....i
              znów strzał....On spotyka mnie.....iskra,błysk,czułe
              spojrzenie,tęskne.....jest.....to nie moje tylko oczy....Jego
              też....słowa zbędne są....powiedzieć by się chciało wiele lecz nie
              ten czas....nie ten wiek.....delikatne muśnięcie dłoni,uśmiech....i
              odejść nadszedł czas....obracając się za siebie......tęskne
              spojrzenie odwraca się......iskra jest...ten błysk,niedoścignione
              marzenia,niespełnione........dojrzałe zrozumienie,które żegna
              Nas.......
              • wspomne Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.05.09, 17:58
                a tak na marginesie ....każdy jest inną osobowością......są
                babiarze,kobiety które szukają odstresowania.....ale również są
                zwykli normalni ludzie,którzy nie szukają poklasku,przygody....są
                ludzie którzy po prostu są.....Ten na górze sam zweryfikuje każdego
                z Nas.......zbędne są niedojrzałe wypowiedzi ......człowiek uczy się
                całe życie.....i sam jest kowalem swego losu......można mu tylko
                doradzić,wesprzeć....lecz sam odpowiada za swe czyny....i nie zawsze
                są to czyny z którymi można chodzić z głową podniesioną
                wysoko......tyle ode mnie.....do porozumienia się potrzeba dwoje
                ludzi.....jedna nie zawsze może zdziałać całość;)póki w związku są
                oszustwa,kłamstwa perfidne,nie ma szans na
                stabilizację......zachwiana równowaga trwa i trwa.....pozdrawiam
                cieplutko:)
                • Gość: maja Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 13.05.09, 23:09
                  Spędziłam z nim 25 godzin.
                  Chwila prawda...? doba liczy godzin 24...
                  Zaledwie dobę. Był niesamowicie atrakcyjny...nie było w nim nic
                  nieatrakcyjnego...oprócz obrączki, ktorej z tego względu najwyraźniej zdecydował
                  się nie nosić.Przystojny, energiczny, inteligentny, błyskotliwy... nic tylko z
                  takim flirtować! nadawał się doskonale. Flirtować tak dla zabawy.Takie ciacho
                  pod ręką i nie spróbować szczęścia;)? Jego wzrok mi mówił wszystko. On patrzył i
                  się uśmiechał. Wiedziałam że mu się podobam.On też wiedział że podoba się mi.
                  Czasami byliśmy więc dla siebie zwyczajnie mili...nawet za bardzo. Czasami
                  byliśmy złośliwi i kłótliwi...kiedyś przez to zaliczyliśmy stłuczkę na drodze.
                  Droczyliśmy się godzinami.Sądzę że dla rozrywki ale coś w tym było...to
                  spojrzenie...(nie)typowe...i ten uśmiech...(nie)typowy. Prowokowaliśmy siebie
                  nawzajem. Najczęściej dialogi były ucinane przez którąś ze stron...bo można by
                  powiedzieć zbyt wiele...
                  Wszystko na bazie niedopowiedzeń. Byliśmy zaintrygowani sobą nawzajem bo żadne z
                  nas nie mówiło jasno o co biega w tej "zabawie". Po 3 miesiącach przerwałam ją
                  brutalnie...udawałam że nie dostrzegam podtekstów...zagadywałam go nawet o jego
                  żonę... stwierdziłam że nie ma sensu w to brnąć.A on siedział i patrzył i
                  widział że ta gra w kotka i myszkę się skończyła. Że pewnie zdam egzamin i nie
                  zobaczymy się już więcej... musialam powoli sie żegnać... i zdałam za drugim
                  razem...mimo wszystko.
                  Czasami chciałabym powiedzieć mu zwyczajne "dziękuję, świetnie się z Tobą
                  bawiłam,dziękuję za wszystko, bo nauczyłeś mnie bardzo wiele,do widzenia".
                • Gość: p7 wspomne? to ci sie bedzie podobało:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 10:33
                  Obiecaj mi Obiecaj mi Że to nie zaśnie w nas Że kiedy przyjdzie czas
                  Ty pozostaniesz już Pożar wypali się Normalny przyjdzie dzień Nie
                  będę czekać Każesz mi żyć Każesz mi żyć Już tylko dla Ciebie Czasami
                  karmisz mnie Okruchem chwili Tylko cudem wyrwanej całemu światu
                  Potem następny dzień Na przemian płacz i sen A gdy przestaję czuć...
                  Powracasz znów... By odejść jesteś zbyt słaby Twój widok leczy i
                  rani Ja to zapomnę i tak, jak sen zły A nadzieja da mi klucz
                  Do nowych drzwi Jeszcze jeden raz I jeszcze jeden dzień I jeszcze
                  jeden dzień I jeszcze jeden dzień Gdy nie wiem co to głód Gdy nie
                  wiem co to bunt i gniew I jeszcze jeden dzień I jeszcze jeden dzień
                  I jeszcze jeden dzień Na przemian bunt i gniew Na przemian płacz i
                  sen A gdy przestaję czuć... Powracasz znów...


                  chociaż piosenka kiepska osobiście wolę tą:
                  czarownica662.wrzuta.pl/audio/7SUzAe3BPqx/closterkeller-tak_sie_boje_bolu
                  • Gość: wspomne:) Re: p7 niom nawet nawet:D:D:D IP: 80.48.145.* 18.05.09, 06:23
                    ...a od siebie mogę tylko zaśpiewać piknie......"odczaruj mnie lub
                    rozpłyń się....umba umba" ......ech.....trwam nadal w przekonaniu że
                    miłość do jednej osoby jest wieczna:x ale ja durna jestem co? gdy
                    przypomniałam sobie miłe chwile u boku męża,gdy cieplej o nim
                    zaczęłam myśleć.....On mi w tym samym dniu znowu numera
                    odpierniczył:-/heh.....naiwność ludzka nie ma granic.....a zawsze
                    sobie powtarzałam że nie będę żyć jak niektóre moje znajome,w takim
                    chorym związku a tu proszę.....mój Hrabia,mój Boss może wszystko bo
                    wie że głupia i naiwna gąska mu wybaczy....oj oj....ale skończyło
                    się:)jestem zimna,twarda i nie pozwolę sobą pomiatać...no!!!! nawet
                    Go odwiozłam do pracy żeby auta nie zapierniczył a jak do domu wróci
                    to już Jego problem:)//////a co do instruktora to fajny z Niego
                    gość....wspominam Go często.....ale wiem że póki jestem w związku
                    małżeńskim nie zdradzę męża choć nie powiem myśli są różne;)
                    czasem........a to ciepełko w brzuszku jest milutkie jak się
                    wspomina sympatycznego mężczyznę jakim jest instruktor....bo o mężu
                    już tak nigdy nie napisze!!!!!bym mogła bym mu wpiertoliła ale za
                    drobna jestem przy Nim a patelnia jest mi potrzebna jeszcze;)he
                    he...cmok robaczki:)
                    • Gość: do wspomne Re: p7 niom nawet nawet:D:D:D IP: 82.146.247.* 18.05.09, 12:01
                      Ej lalka...ale Ty bojowa jesteś...
                      skąd wytrzasnęłaś swego męza?
                      • Gość: wspomne:) Re: p7 :]a jak hehe....w gadce zawsze IP: 80.48.145.* 18.05.09, 12:17
                        męża wytrzasnęłam z tej wielkiej miłości:-/heh......życie różnie się
                        toczy:)dziesięć latek razem......ech...muszę się wziąść za siebie bo
                        inaczej zwariuję lub zginę marnie;)dlatego zaśpiewam....."to był
                        Twój błąd Tyś Go za bardzo pokochała...umba umba";) ale
                        teraz......."a ja się teraz bawię cały czas..." nie w sensie na
                        całego;)bo nie potrafie niestety ale niech mąż też się troszkę
                        pomartwi:}:}:}tak więc dbam o siebie.....a On niech posiedzi w domu
                        w końcu!!! KONIEC tego dobrego:]strajk na całego;) buźka.....
                        • Gość: exkursantka jA tego nie chciałam :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.09, 22:07
                          Tak się wzbraniałam, tak omijałam, tak uciekałam , że się zakochałam...może
                          zakochałam to za duże słowo, ale totalnie zauroczyłam. I z jednej strony to
                          takie miłe i przyjemne uczucie, a z drugiej strony totalny idiotyzm !!! A ja tak
                          dobrze sie czuje w jego towarzystwie... ale to choinka jego wina!!! nie powinien
                          tak słodko do mnie mówić... i nie powinien wykonywać nie których gestów...
                          przed którymi się bronię, a sprawiają mi przyjemność...
                          • Gość: pogodna Re: jA tego nie chciałam :( IP: *.chello.pl 22.05.09, 00:15
                            Pisałam, że nie zauroczyłam się, że to uczucie da się przezwyciężyć... Że
                            spojrzę na niego jak na najzwyklejszego nauczyciela a nie jak na "spełnienie
                            marzeń". Że tak się da.
                            Minął czas, zapomniałam.
                            Kilka dni temu poszłam do biura zapisać się na dodatkowe. Nie chciałam go
                            widzieć, ale tam był. (jaki on jest przystojny..!) To jego niesamowite
                            spojrzenie... cały on, w całości prawie ideał... I znów nie śpię, myślę tylko o
                            tym... Po co ja się w to pakuję?? Po co "zbieram" chwile szczęścia? Przecież na
                            około jest tylu super facetów...
                            Pamiętam jak ostatnio trzymał moją rękę, a ja w myślach błagałam żeby nie
                            przestawał... Po co zaczynał?
                            Pamiętam jak zaczynałam, jak bardzo szokował mnie ten dotyk, ten zbyt miły ton,
                            te głębokie spojrzenia... Po co to robił?
                            Czasami zastanawiam się czy robił to dla kasy, z przyzwyczajenia, czy chciał być
                            choć trochę właśnie dla mnie miły...
                            Kochliwa i naiwna jestem, cóż na to poradzę..;)

                            Wspomne, jesteś niesamowita;) jutro idę na babskie piwko i na pewno wypijemy za
                            Twoje zdrowie;):)
                          • Gość: słonko Re: jA też tego nie chciałam :( IP: 82.146.247.* 02.06.09, 22:07
                            > Tak się wzbraniałam, tak omijałam, tak uciekałam , że się zakochałam...może
                            > zakochałam to za duże słowo, ale totalnie zauroczyłam. I z jednej strony to
                            > takie miłe i przyjemne uczucie, a z drugiej strony totalny idiotyzm !!! A ja ta
                            > k
                            > dobrze sie czuje w jego towarzystwie... ale to choinka jego wina!!! nie powinie
                            > n
                            > tak słodko do mnie mówić... i nie powinien wykonywać nie których gestów...
                            > przed którymi się bronię, a sprawiają mi przyjemność...

                            Miałam podobnie, ale udawanie że ten facet wcale mnie nie interesuje okazało się
                            kiepskim zagraniem. Gdyby nie to że koleś był ochajtany i miał dzieciaczka
                            inaczej sprawa by się potoczyła. Prowokowaliśmy siebie nawzajem jakimiś
                            dwuznacznymi wypowiedziami przy byle okazji... śmiać mi się chce dzisiaj z tego.
                            -zaparkuj.
                            -jak? tak? nie robiliśmy tego jeszcze.
                            -przecież TO z Tobą robiłem, robiliśmy TO nie pamiętasz?
                            ;) hehe...
                            albo
                            - no dobrze zrobiłaś. Ty zawsze dobrze ROBISZ.
                            Przy tego typu rozmowach miałam automatyczne wizualizacje... były lepsze teksty
                            ale sie wstydzę pisać... bo pomyślicie że byłam na niego naprawde na....;) a to
                            prawda... bo bylam i dalej jestem... ale mam już prawko i koniec tych
                            przyjemności z moim panem instruktorem.






                            • eliiii Re: jA też tego nie chciałam :( 02.06.09, 23:16
                              słonko, u mnie było dokładnie tak samo z drugim instruktorem, ten
                              sam klimat:) cała masa podobnych tekstów:)

                              Zmieniłam instruktora (i samochód) w czasie kursu. Rozmowa o pedale
                              sprzęgła:
                              - ale super chodzi!!! ummm idealnie! bo u Adama... miałam takie
                              nieprzyjeme uczucie luzu... a tu idealnie
                              - oooo tak, wiem co masz na myśli, znam to, też nie lubie:)

                              i tak w kółko... dobrze że nikt tego nie słuchał, bo aż wstyd;P
                              • Gość: słonko wolne żarty;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 12:57
                                - ale super chodzi!!! ummm idealnie! bo u Adama... miałam takie
                                > nieprzyjeme uczucie luzu... a tu idealnie
                                > - oooo tak, wiem co masz na myśli, znam to, też nie lubie:)

                                hahaha...dobre dobre...
                                - w lewo kacha lewo!
                                -ups strony mi się mylą
                                - w wiesz co to znaczy? że jesteś dobra w łóżku..no a jaka jesteś...?
                                i czekał głupek co ja powiem.

                                • Gość: pogodna Re: wolne żarty;) IP: *.chello.pl 03.06.09, 13:17
                                  Gość portalu: słonko napisał(a):
                                  > hahaha...dobre dobre...
                                  > - w lewo kacha lewo!
                                  > -ups strony mi się mylą
                                  > - w wiesz co to znaczy? że jesteś dobra w łóżku..no a jaka jesteś...?
                                  > i czekał głupek co ja powiem.

                                  :o! no to nieźle...;)

                                  "mojego":
                                  -w tym samochodzie to się cuda dzieją...
                                  -bo z samochodem trzeba jak z kobietą, woolniej, peewniej, przyjeeeeemniej...
                                  -kierownica do kręcenia, kobieta do pieszczenia...
                                  -na maxa do przodu? no to sprawdzimy jak to jest na maxa u ciebie.

                                  żenada;)
                                  • Gość: słonko Re: wolne żarty;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 16:59
                                    pas się zacinał, ja prowadziłam a on mi pomagał:
                                    - tak wolisz? ciaśniej czy luźniej?....tylko mi za chwilę nie mów że za ciasno
                                    też źle bo już nie wiem.
                                    albo
                                    -...a tę rączki to gdzie?! co ty tam sobie robisz ciągle//nie chciało mi się ich
                                    trzymać na kierownicy skoro było czerwone i staliśmy// Będę musiał następnym
                                    razem wziąć kajdanki i cię przykuć do kierownicy.



                              • Gość: słonko Eliiii !co wtedy myślałaś? IP: 82.146.247.* 04.06.09, 22:53
                                Co myślałaś gdy tak wciąż rozmawialiście z podtekstem?
                                Ja przyznam że dla mnie to nie było dobre. Tylko pobudzało wyobraźnię;)moją
                                chorą. Tak jak już wspomniano dawało nadzieję, że może te dialogi to jakiś
                                wstęp do czegoś wiecej. On był atrakcyjny ...inteligenty a jak spojrzał tymi
                                swoimi oczami..niebieskimi w moje to...
                                • eliiii Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? 04.06.09, 23:24
                                  niewiele sobie myślałam, bo był mi kompletnie obojętny... jakby to
                                  ująć? to nie był 'MÓJ' instruktor. dlatego mogłam sobie w ten sposób
                                  swobodnie żartować. wszystko było z przymrużeniem oka, oboje dobrze
                                  o tym wiedzieliśmy. to był typ instruktora-podrywacza, aczkolwiek
                                  przesympatyczny i świetny nauczyciel:) wbrew pozorom wiedział na co
                                  może sobie pozwolić i zazwyczaj nie przekraczał granic:) dość szybko
                                  oddał mnie w ręcę swojego kolegi i ... klops, bo też sobie
                                  tak 'żartowaliśmy', tylko nie przewidziałam pewnych okoliczności...
                                  i to właśnie był ten 'mój' instruktor... (zbieram się po tym już pół
                                  roku i nadal kiepsko...)
                                  z tym pierwszym skończyło się trochę nieciekawie (sławnym tekstem
                                  zaczerpniętym z forum:)) "zabierz rękę! nie jestem już twoją
                                  kur...santką" (wypowiedziane z odpowiednią pauzą).

                                  łomatko... ten post brzmi strasznie! moja reputacja na forum do
                                  reszty legnie w gruzach! muszę popracować nad PRem:) no ale tak
                                  było, nikt tego nie planował, po prostu się wydarzyło! pozdrawiam
                                  serdecznie
                                  • Gość: ... Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 08:17
                                    hmmmm no pewnie prędzej czy później nie wytrzymam ;)
                                    a prędzej, czy później????
                                    kurna czekaj czekaj trzeba się zastanowić czy nie wstrzymać się z
                                    tym wszystkim do zdania egzaminu ;]
                                    a taka spragniona jesteś języczka ;)??
                                    weź mnie nie wkurzaj, co?????? :D teraz to mówisz!
                                    no powaga
                                    ;)
                                    idź się schowaj, teraz to już za późno! było mnie nie wkręcać :D
                                    pożyjemy zobaczymy... tak czy siak ja Cię musze obmacać bo nie
                                    wyrobię ;)
                                    teraz to już się na Ciebie rzucę zanim zdążysz powiedzieć: "cześć" :D
                                    i nie wypinaj swojej ślicznej pupci bo i ciśnienie rośnie ;]
                                    no a tak a’ propos masz prześliczne piersi, ciągle o nich myślę ;)
                                    zobaczymy z tym egzaminem ;)
                                    cieszę się, że Cię kręcą :D miło było wtedy w (...)
                                    A teraz to zobaczymy ;p ???
                                    no nie wiem czy dam radę wytrzymać :D
                                    ale będę się starał ;]
                                    myślę, że ROZSĄDNIEJ by było nie wytrzymać, będziemy ciągle o tym
                                    myśleć i się dekoncentrować.
                                    ostatnio miałem straszną ochotę paluszka włożyć w Ciebie ;)
                                    kusząca wizja :D
                                    a byłam mokra
                                    mmmmm
                                    cudo
                                    musimy kiedyś tam po godzinach znów zostać bo wtedy nikt nie
                                    przeszkadza przynajmniej
                                    ;)

                                    etc etc etc..............

                                    • Gość: ... Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 08:19
                                      aż miałam nieraz wrażenie takiego ciągnięcia NA SIŁĘ i że poza tym
                                      nie bardzo jest o czym gadać...
                                      • eliiii Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? 05.06.09, 18:40
                                        Gość portalu: ... napisał(a):

                                        ulalalala, hardcore, to u mnie było grzecznie i lajtowo:) noooo
                                        przynajmniej było mniej gadania:)
                                    • jungle_fever Re: Eliiii !co wtedy myślałaś? 09.06.09, 22:10
                                      Gość portalu: ... napisał(a):

                                      > hmmmm no pewnie prędzej czy później nie wytrzymam ;)
                                      > a prędzej, czy później????

                                      wytrzymał, czy nie wytrzymał?;P
                        • eliiii Re: p7 :]a jak hehe....w gadce zawsze 21.05.09, 22:15
                          wspomne... bez kitu, jestem Twoją cichą wielbicielką:) trzymaj się:)
                          pozdr
                          • Gość: wspomne:) Reellliiii ellllaaaaa IP: 80.48.145.* 21.05.09, 23:26
                            niom dziękuję dziękuję....a teraz poważnie bo ta stronka wygasa
                            powoli....czyżby był przesyt???hua hua........chcecie nie będę
                            pisała ale Wy chociaż cuś piszcie bo ja uwielbiam
                            czytać:D:Dhaha.....a co do męża to uspokoiła
                            się "gadzina"troszku......tak to jest jak żonka zapierniczyła autko:]
                            nie robi śniadanek.....i ogólnie ma wszystko w dooooopce:)kurczę
                            nawet ostatnio pokazałam mu co to "diabloooooo" znaczy w nocy:}:}:}
                            nie ma spania żebym usychała jak wiór...szkoda mnie jeszcze a że na
                            obcych nie pójdę to się zabrałam do roboty bo przy zabieraniu się
                            mojego męża pajęczynka na bank by była nie tylko na ścianach;)
                            heh......cholera jedna.......teraz nawet dziwnie od kilku dni się
                            przymila "podła gadzina" ....ech...tak to jest z tym moim
                            mężem.....:-/ ale zdania nie zmieniam...bym mogła bym Go normalnie
                            killim...ale nie zrobie tego bo Go kochom jeszcze:-/choc strajk jest
                            nadal i wciąż DO ODWOŁANIA:] niech sobie radzi.......nawet skarpetki
                            zaczął szorować ....bo mu brakło w końcu hua hua.......jak chce to
                            potrafi co????? no ale nie ma się co podniecać...zobaczymy kiedy
                            kolejny numer mi wywinie.....bo to jest już za podejrzana sprawa że
                            On taki grzeczny nawet;)...a co do instruktora to nadal trwam w swym
                            zdaniu że mój instruktor to super facet....mądry,zdolny,pocieszny i
                            wspominam Go miłoooooo...słodko aż czasem mdło od tego
                            mnie......ech.....cudowny mężczyzna.....no dobra mój mąż też był
                            cudowny kiedyś pampararam:):):) teraz mogę napisać że jest po
                            prostu...a czas pokaże czy to przetrwa choć sądzę że jednak bydą z
                            Nas ludzie;)......acha....a wczoraj powiedziałam mężowi żeby się nie
                            zdziwił jak mu kiedyś wywine numera i zrobie skok w bok......bo
                            przecież tylu mężczyzn pięknych chodzi po tej ziemi że szkoda abym
                            wiotczała........i wiecie co???? dobry był skubany ten mój
                            przeokropny mąż......nawet nie zasnął odrazu:x ...ups.....no to tyle
                            z życia....aż tyle;)buźka skarbki;)...........
                            • eliiii Re: Reellliiii ellllaaaaa 22.05.09, 19:32
                              Gość portalu: wspomne:) napisał(a):

                              > ....a teraz poważnie bo ta stronka wygasa
                              > powoli....czyżby był przesyt???hua hua........chcecie nie będę
                              > pisała ale Wy chociaż cuś piszcie bo ja uwielbiam
                              > czytać:D:Dhaha

                              pisz,pisz... z Twoich postów zionie pozytywną energią:) Tego nam
                              trzeba;)
                              Ja już stricte na temat w tym wątku pisać nie będę. Zresztą mogłabym
                              podpisać się pod co trzecią historią:)
                              Minęło pół roku, ale dla mnie najlepsza kawa zawsze będzie miała
                              smak plastiku...;)
                              • Gość: wspomnę:) Re: Reellliiii ellllaaaaa IP: 80.48.145.* 22.05.09, 20:25
                                idę jutro na balety.........z mężem....sam mnie zaprosił....dziecko
                                do teściowej wyautował:D:D:D.....choć wiem że na bank mąż spije się
                                na maxa to i tak idę....kiedyś się denerwowałam i nie tym że był
                                nawalony tylko tym że w takim stanie nie wiedział nawet że ma żonę:-
                                /.......mój boski inteligent...bla bla bla.......teraz niestety
                                kurczę jestem pewna że mnie niestety się zapomni o mężulku bo czuję
                                że będą mnie prosić do tańcowania hua hua.........ech...się
                                wyszaleję suuuuppppeeerrrrrrrrrr....... odlotowe ciuszki
                                naszykowane;) już dzisiaj haha.......bo my kobiety tak mamy....same
                                wiecie.....i napewno nie będę się przebierała 10 razy:):):)
                                niommm...tak więc dziewczynki .....daję radę chiba co? kurczę gorzej
                                będzie jak mnie nie będą prosić do tego tańcowania;) haha.....to
                                nic.......choć nie lubię to opiję się pierwsza i niech mnie niesie
                                do domu mój Pan buhaha.......a samoloty kiedyś tam miną
                                prawda????.......a co mi tam narobię mu siary:]:]:] dotąd to ja się
                                wstydziłam:-/baaaaardzo czasem:-/ tak jest.....odpierpapier mu
                                numera:):):)jakby nie prosili oczywiście bo wolę nie mieć samolotów:-
                                /....zaśpiewam: "a ja tańczyć chcę....umba umba" no.........acha
                                wiem że pitolę gooooooopoty ale co mi tam.......Was nie znam :]:]:]
                                dziewczynki teraz poważnie......pamiętajmy że mamy jedno życie:)
                                wykorzystajmy je ze wszystkich sił,pragnień lecz nie raniąc przy tym
                                innych osób i żyjąc według swego sumienia,swego
                                przekonania:)......aaaaaa co do instruktora to mmmmrrrraaaauuuuuu
                                mogę tylko napisać;) no cmok skarbki:)pozdrawiam cieplutko
                                • yo-ki Re: Reellliiii ellllaaaaa 22.05.09, 20:43
                                  szalona;-)

                                • Gość: dark Re: Reellliiii ellllaaaaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 20:17
                                  I tak trzymać,laska.Kreuj swoje życie według własnych potrzeb,realizuj się.Bierz ster we własne ręce,a swojego faceta za grzbiet.Instruktorzy to takie same palanty jak ,niestety większość facetów.Swojego znasz,jak się postarasz to go wyprostujesz.Trzymam kciuki.......
                                  • Gość: exkursantka Re: Reellliiii ellllaaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 21:39
                                    I czas mija, a ja nadal czegoś oczekuje... oczekuje tego, by jak najprędzej
                                    zapomnieć :(
                                    ehh... pogodna i co wypiłaś za mnie toast ??;>:)
                                    Jak się go nie widzi to się przestaje myśleć...może nie do końca, ale w takim
                                    stopniu, że da się przeżyć. W momencie gdy się go zobaczy... wszystko
                                    natychmiastowo wraca...
                                    I dzieki temu zauwazylam ze zakochana jestem nadal w tym co bylam, a zauroczyłam
                                    sie ...w nim... modle sie tylko zeby zakochać się trzeci raz... ale tym razem
                                    tak na zawsze ... z wzajemnością...:)
                                    • Gość: wspomnę:) eksperymentuję:) IP: 80.48.145.* 29.05.09, 10:51
                                      ....dzień dobry robaczki:)piszę tak jak obiecałam........byłam na
                                      baletach z moim mężem przeokropnym iiiiiiiiii nie uwierzycie....ta
                                      cholera była zazdrosna jak diabli o mnie hua hua....dobrze mu tak;)
                                      wybawiłam się baaaaardzo......tańcowałam z każdym mężczyzna który
                                      mnie poprosił....i nie uwierzycie mój przeokropny mąż cuś bardzo
                                      często robił odbijane haha.....czyżby mu GULA
                                      stała????? .....zarąbiste uczucie hehe.......jeden Pan podszedł do
                                      mnie by mi papierosa podpalić,podpalił a tu......w mig znalazł się
                                      mój mąż i powiedział do tego gostka....cyt:" sorki stary ale ta
                                      ślicznotka jest moja" buhahahahahahahahaha......chiba mój mąż ma
                                      dość prania sobie samemu skarpetek więc skruszał co??? teraz wie że
                                      ze mną nie może zaczynac bo czy tak czy tak ja sobie radę
                                      dam:] .....potem bawiłam się tylko z mężem uuuuuu to było urocze:)i
                                      muszę przyznać że się nie spił......ja też nie hehe ale to
                                      wiedziałam bo ciężko ten alkohol we mnie wchodzi.....:)soczki są
                                      lepsze:)ech......do domku wracaliśmy tacy odmienieni......jak
                                      małolaty dosłownie haha......było naprawdę cudownie:) ale nie ma tak
                                      że już wszystko gra i będę na Jego machnięcie ręki....skarpetki jak
                                      prał tak pierze:) haha......do pracy chodzi z buta lub
                                      rowerkiem......i częściej kładzie dziecko spać......dziś zaprosił
                                      mnie na imprezę do białego rana.........poza miasto w którym
                                      mieszkam.....i stwierdził że On nie musi pić....szok w majtkach
                                      normalnie:):):)oczywiście takiej okazji nie mogę darować haha:)
                                      czas....pokaże co dalej będzie ale wiem że ja napewno nie będę już
                                      nigdy kopana w pupę ...liczę na tro że tak zostanie już.......nie
                                      chce ideału bo nikt nim nie jest ale chcę aby mój mąż przejżał na
                                      oczy na dłużej niż chwilkę:).........ech......się
                                      rozpisałam...kurczę chiba zmienię forum bo to miało być forum o
                                      instruktorach a nie o życiu prywatnym......dosłownie jak w
                                      telenoweli;)....ale napiszę o instruktorze.....nadal zdania nie
                                      zmieniam jest super facetem.....życie mu dało w kość.....dlatego to
                                      życie rozumie...i całą tą popierniczoną machinę....jaka się dzieje w
                                      tym dziwnym skomputeryzowanym światku:) jest ....tam gdzieś i życzę
                                      Mu jak najlepiej:)nio:):):) sorki że się rozpisałam:-/ inaczej nie
                                      potrafie haha:)co złego to nie ja...i spadam:)cmok Ludki
                                    • Gość: pogodna Re: Reellliiii ellllaaaaa IP: *.chello.pl 30.05.09, 22:58
                                      „Moje ręce tęsknią za twym dotykiem
                                      A ja mogę tylko wzdychać
                                      Błyszczące oczy, które sprawiają, że topnieję,
                                      Tuż przede mną...

                                      Ta zniewalająca muzyka,
                                      Twój głos sprawia, że moja skóra cierpnie,
                                      Czysty i niewinny.
                                      Podejrzewam, że już to wcześniej słyszałeś.

                                      Zatraciłam się w tym świecie
                                      Zatraciłam się w Twych oczach
                                      I kiedy światła gasną
                                      Tam się odnajduję.”


                                      Oczywiście Exkursantko, że wypiłam;) i to nie raz… i także za wszystkie
                                      dziewczyny zatracone w spojrzeniu swoich instruktorów;)

                                      Znów go nie widziałam kilka dni, jest lepiej, ale nie potrafię myśleć o nim
                                      inaczej… Wiem, to chore, powinnam z tym walczyć.
                                      Walczę. Rozglądam się dookoła, dbam o siebie jak nigdy wcześniej, żeby nie
                                      przegapić miłości, która na pewno jeszcze się zdarzy.
                                      Nie warto kochać się w zajętych instruktorach, tego jestem pewna.
                                      Jestem też pewna, że po kolejnych jazdach znów będę zauroczona jego spojrzeniem,
                                      głosem, intelektem, całym nim… "później zostanie tylko sentyment."


                                      > modle sie tylko zeby zakochać się trzeci raz... ale tym razem
                                      > tak na zawsze ... z wzajemnością...:)

                                      i tego Ci życzę kochana:) Trzymajcie się cieplutko:*
                                      • Gość: słonko do pogodnej IP: 82.146.247.* 03.06.09, 13:11
                                        Gość portalu: pogodna napisał(a):

                                        > „Moje ręce tęsknią za twym dotykiem
                                        > A ja mogę tylko wzdychać
                                        > Błyszczące oczy, które sprawiają, że topnieję,
                                        > Tuż przede mną...
                                        >
                                        > Ta zniewalająca muzyka,
                                        > Twój głos sprawia, że moja skóra cierpnie,
                                        > Czysty i niewinny.
                                        > Podejrzewam, że już to wcześniej słyszałeś.
                                        >
                                        > Zatraciłam się w tym świecie
                                        > Zatraciłam się w Twych oczach
                                        > I kiedy światła gasną
                                        > Tam się odnajduję.”

                                        Oda do instruktora:D...mam pół zeszytu A4 temu podobnych tekstów...spalę go
                                        chyba;)może pamięć mi się przez to zresetuje;)

                                        Wiem, to chore, powinnam z tym walczyć.
                                        > Walczę. Rozglądam się dookoła, dbam o siebie jak nigdy wcześniej, żeby nie
                                        > przegapić miłości, która na pewno jeszcze się zdarzy.
                                        > Nie warto kochać się w zajętych instruktorach, tego jestem pewna.
                                        > Jestem też pewna, że po kolejnych jazdach znów będę zauroczona jego spojrzeniem
                                        > ,
                                        > głosem, intelektem, całym nim… "później zostanie tylko sentyment."

                                        Nie warto się w nich kochać bo oni się tylko BAWIĄ.Co już tu zostało po
                                        tysiąckroć na tym forum wytłuszczone. Ci faceci są świadomi tego jak na nas
                                        działają i wiedzą że płaczemy po nocach za nimi, że się przywiązujemy do nich.
                                        Są z siebie dumni. Są super dowartościowani. Flirt to dla nich codzienność
                                        dlatego tak łatwo im to przychodzi.





                                        • Gość: pogodna Re: do pogodnej IP: *.chello.pl 03.06.09, 13:24
                                          Gość portalu: słonko napisał(a):

                                          > Nie warto się w nich kochać bo oni się tylko BAWIĄ.Co już tu zostało po
                                          tysiąckroć na tym forum wytłuszczone. Ci faceci są świadomi tego jak na nas
                                          > działają i wiedzą że płaczemy po nocach za nimi, że się przywiązujemy do nich.
                                          > Są z siebie dumni. Są super dowartościowani. Flirt to dla nich codzienność
                                          dlatego tak łatwo im to przychodzi.

                                          teraz już to wiem;) chociaż nie chce mi się wierzyć, że jest takim suk...nem:p
                                          a to forum rzeczywiście duuuużo mi wyjaśniło:) więc nigdy nie wmawiałam sobie,
                                          że jestem dla niego szczególna, to ON był DLA MNIE szczególny;)
                                          może kiedyś, gdzieś znajdę kogoś choć trochę podobnego;)
                                          • Gość: słonko Re: do pogodnej IP: 82.146.247.* 03.06.09, 13:35
                                            > to ON był DLA MNIE szczególny;)
                                            > może kiedyś, gdzieś znajdę kogoś choć trochę podobnego;)

                                            :)...ja już znalazłam... właściwie to on znalazł mnie.


                                            • Gość: wspomnę:) ech......... IP: 80.48.145.* 03.06.09, 15:13
                                              kurczę nie napiszę nic:-/ się zawiesiłam
                                            • Gość: pogodna Re: do pogodnej IP: *.chello.pl 03.06.09, 17:24
                                              Gość portalu: słonko napisał(a):

                                              > > to ON był DLA MNIE szczególny;)
                                              > > może kiedyś, gdzieś znajdę kogoś choć trochę podobnego;)
                                              >
                                              > :)...ja już znalazłam... właściwie to on znalazł mnie.


                                              to pozazdrościć tylko i dużo szczęścia życzę słonko:D
                                          • Gość: p7 Re: do pogodnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 15:18
                                            > teraz już to wiem;) chociaż nie chce mi się wierzyć, że jest takim
                                            suk...nem:p
                                            > a to forum rzeczywiście duuuużo mi wyjaśniło:) więc nigdy nie
                                            wmawiałam sobie,
                                            > że jestem dla niego szczególna, to ON był DLA MNIE szczególny;)

                                            bogu dzięki z czasem dochodzisz, że nie jest nikim wyjątkowym - taki
                                            sam, jak każdy facet, nie było się czym zachwycać
                                            • Gość: pogodna Re: od pogodnej IP: *.chello.pl 05.06.09, 19:17
                                              Gość portalu: p7 napisał(a):

                                              > bogu dzięki z czasem dochodzisz, że nie jest nikim wyjątkowym - taki
                                              > sam, jak każdy facet, nie było się czym zachwycać

                                              Raczej już nie zdążę;)
                                              bo...Dzisiaj zdałam:D:D
                                              Pobiegłam szybciutko do OSK, on stał przed wejściem,
                                              z tego szczęścia pamiętam tylko, że nagle mnie objął, tak "niezwyczajnie"... no
                                              i po co?!
                                              teraz o nim jeszcze bardziej myślę:\;), a ten moment, jak kilka innych,
                                              zapamiętam do końca życia;):p
                                              Tęskno mi... już go pewnie nie spotkam, nie spojrzą na mnie te czarujące oczęta,
                                              no i ten głos...;)
                                              cóż... może czas pomoże jednak się uporać:D albo jakiś inny M. o magicznym
                                              spojrzeniu:)
                                              całuję i pozdrawiam wszystkie;)
                                              • kursamantka Re: od pogodnej 06.06.09, 13:09
                                                Gość portalu: pogodna napisał(a):

                                                > Raczej już nie zdążę;)
                                                > bo...Dzisiaj zdałam:D:D

                                                Gratuluję Pogodna;D! (bo widzę że jeszcze nikt nie pogratulował;))

                                                I nie martw się, czas pomaga odzyskać spokój:) a na świecie jest wystarczająco
                                                dużo niebieskookich M.:D
                                                • eliiii gratsy pogodna!!!!!!!! 06.06.09, 13:32
                                                  kursamantka napisała:

                                                  >
                                                  > Gratuluję Pogodna;D! (bo widzę że jeszcze nikt nie pogratulował;))
                                                  >

                                                  nikt nie pogratulował, bo nikt jeszcze nie doczytał:)
                                                  Serdeczne gratulacje!!!!!!!!! szerokiej drogi kierowco!!!!!!!!

                                                  Tylko błagam, naciesz się tą chwilą ile wlezie, bo to Twój sukces.
                                                  Długo czekałam na tą chwilę (jak każdy kursant), a jak przyszło co
                                                  do czego, to nie potrafiłam się cieszyć (z tych czy innych powodów).

                                                  Jeszcze raz gratulację!!!!!!!!!!
                                                  • Gość: wspomnę:) Re: gratsy pogodna!!!!!!!! IP: 80.48.145.* 06.06.09, 15:21
                                                    tia...ja też dopiero doczytałam:):):)POGODNA
                                                    CONGRATULATIONS!!!!!!!!!!! HM.....i nie łam się.....mój instruktor
                                                    mnie nawet pocałował jak przyjechał pod Word......ech....tak
                                                    znienacka.....a tak na marginesie to Go dziś widziałam
                                                    nananana.....i napisałam mu nawet eska żeby się na te kobity tak nie
                                                    oglądał bo ja mu machałam a On nic ...i że nie chciałabym następnym
                                                    razem się rzucać pod auto żeby mnie zobaczył no.....buhahaha:)
                                                    hm......och jak bym Go dorwała to.......no haha:) popisać sobie
                                                    zawsze można:):):) acha.....8idę od kompa bo tutaj ciągle cuś
                                                    wpierniczam:-/ groszki mi się kończą.....:):)cmokaski Ludki:)
                                              • Gość: słonko Re: od pogodnej cd! IP: *.chello.pl 07.06.09, 01:46
                                                > Pobiegłam szybciutko do OSK, on stał przed wejściem,
                                                > z tego szczęścia pamiętam tylko, że nagle mnie objął, tak "niezwyczajnie"... no
                                                > i po co??
                                                Tęskno mi... już go pewnie nie spotkam, nie spojrzą na mnie te czarujące oczęta
                                                > ,
                                                > no i ten głos...;)
                                                > cóż... może czas pomoże jednak się uporać:D albo jakiś inny M. o magicznym
                                                > spojrzeniu:)


                                                A co jakby kupić dodatkowe jazdy pod pozorem przypomnienia sobie tego i owego
                                                zanim się wsiądzie we własne auto za ciężko zarobione pieniądze. Smutno by było
                                                od razu je rozbić;).
                                                Pogodna, czy Ty wyrywałaś mojego niebieskookiego M.? Cechy, które opisujesz się
                                                zgadzają;). Zazdroszcze Ci tego przytulańca...nie pisz >po co?? -
                                                na pewno było miło, a zapomnieć trzeba i tak. A ile on miał lat? i czy żonaty?
                                                pozdrawiam!

                                                • Gość: p7 Re: od pogodnej cd! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 05:28
                                                  Pogodna, czy Ty wyrywałaś mojego niebieskookiego M.? Cechy, które
                                                  opisujesz się zgadzają;). Zazdroszcze Ci tego przytulańca...nie pisz
                                                  >po co??

                                                  nie, oni mają po prostu wszyscy te same chwyty;)

                                                  Pogodna - GRATSY!!!!! :D:D:D
                                                • Gość: pogodna Re: od pogodnej cd! IP: *.chello.pl 07.06.09, 12:34
                                                  Dziękuję, dziękuję, dziękuję;D:D:D za wszystkie gratsy;)
                                                  Jesteście suuuper;)
                                                  Jeszcze nie mogę uwierzyć;)
                                                  Wszyscy się śmieją że blondynka, a jednak zdała za 1. razem;)
                                                  czyli z tego M. to nie tylko kobieciarz ale też dobry nauczyciel;)

                                                  Godzinki dodatkowe mówisz Słonko?:) kusząca propozycja, nie powiem;)
                                                  najlepiej we własnym autku;) bo w końcu moje autko jest taaaakie duuuże;) a ja
                                                  taaaka maluuutka i chyba sobie nie poradzę;):)

                                                  Ech Ci niebieskoocy M... racja, te same chwyty, każdą zaczarują;)
                                                  "mój" M -jakieś 27 lat. Żona? dzieci? Są. I kredyt na mieszkanie.

                                                  I stąd ta walka z uczuciami. Nie chciałam się w to wkręcać, dlatego nie
                                                  flirtowałam. Broniłam się, przeryczałam wiele nocy, ale w końcu nie dałam rady.
                                                  Czekałam na jazdy, jak głupia. Kupiłam dodatkowe, wracałam jak w skowronkach. W
                                                  końcu też tak na niego patrzyłam, że do tej pory mi wstyd. I teraz tęsknię za
                                                  żonatym facetem. Niemoralne, ale nie do pokonania...

                                                  Miał jeszcze zadzwonić, żeby pogadać - nie zadzwonił.
                                                  Pewnie dlatego, że zdałam - teraz nie ma po co się starać...:\

                                                  Ps. Swoją drogą egzaminator był starym wrzeszczącym zrzędą,
                                                  ale jaki był kandydat na egzaminatorrra... mmmmm ochy i achy;D;D
                                                  I ten uśmiech:D:D zazdroszczę kolejnym zdającym;);)
                                                  No kończę, bo sesja trwa a ja się tu zbyt długo uzewnętrzniam:D
                                                  Pozdrawiam:D
                                                  • jungle_fever Re: od pogodnej cd! 07.06.09, 12:50
                                                    Gość portalu: pogodna napisał(a):

                                                    > Niemoralne, ale nie do pokonania...

                                                    niemoralne, ale ludzkie... i się zdarza, choć nie powinno... wiem
                                                    coś o tym. na szczęście są ludzie, którzy może nie pochwalają, ale
                                                    rozumieją, tak po prostu...


                                                    > No kończę, bo sesja trwa a ja się tu zbyt długo uzewnętrzniam:D

                                                    czasem trzeba, może komuś to da do myślenia i nie strzeli
                                                    najwiekszej głupoty w swoim życiu (ja byłam na 'dobrej' drodze...)

                                                    trzymajcie się:)

                                                    ---
                                                    eliiii
                                                  • Gość: p7 Re: od pogodnej cd! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 07:31
                                                    Jundle.... Eliiiiiiiiii?

                                                    -
                                                  • jungle_fever do p7 08.06.09, 16:16
                                                    Gość portalu: p7 napisał(a):

                                                    > Jungle.... Eliiiiiiiiii?
                                                    >
                                                    > -
                                                  • Gość: słonko Re: od pogodnej cd! IP: 82.146.247.* 07.06.09, 22:59
                                                    > I stąd ta walka z uczuciami. Nie chciałam się w to wkręcać, dlatego nie
                                                    > flirtowałam. Broniłam się, przeryczałam wiele nocy, ale w końcu nie dałam rady.
                                                    > Czekałam na jazdy, jak głupia. Kupiłam dodatkowe, wracałam jak w skowronkach. W
                                                    > końcu też tak na niego patrzyłam, że do tej pory mi wstyd. I teraz tęsknię za
                                                    > żonatym facetem.

                                                    jest nas wiele! nas nie pokonacie!;)
                                              • as12091998 Re: od pogodnej 06.04.10, 15:33
                                                Pogodna, czy ten Twój M. to może Michał z W-wy? Pytam bo coś opisik wydaje mi
                                                się znajimy...Pozdrawiam
    • Gość: ddd Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.09, 11:13
      wygrajprawko.pl/index.php?p=bWxvZHl5bWljaGVsaW4=
    • arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 30.05.09, 11:33
      To ja Wam opowiem jak było u mnie.
      Poszłam na pierwszą jazdę zieloniutka, nigdy nie siedziałam za kierownicą a
      nawet rzadko jeździłam z kimś jako pasażer. Byłam raczej powiedzmy
      podekscytowana niż zdenerwowana. Spóźniłam się oczywiście z 10 minut na pierwszą
      jazdę. Instruktor już czekał. Przedstawił się i zaproponował mówienie sobie po
      imieniu. Ok pomyślałam, na luzie będzie mi się jeździć. Przez pierwsze pięć
      lekcji zachowywał się w stosunku do nie z lekkim dystansem - zagadywał na różne
      tematy tj. gdzie mieszkam itp. Ja mam taki charakter, że nigdy pierwsza do
      faceta nie zagadam. Zawsze mam tak, że jak jestem po prostu miła dla chłopaka to
      on interpretuje to w ten sposób, że się mi bardzo spodobał. Dodam, że jestem
      podobnież bardzo ładna ale już niestety po trzydziestce, choć wyglądam młodo i
      tak się też zachowuję. Ale do rzeczy, od 6 lekcji mój instruktor zaczął
      zachowywać się dość dziwnie, gadał głównie o sobie, swoich zainteresowaniach, a
      nawet podbojach sexualnych i to w sposób taki jakby się reklamował. Zrobił się
      jakiś taki poddenerwowany w moim towarzystwie, gapił mi się ciągle w oczy i to w
      taki sposób, od którego uginają się nogi kobietom, zagadywał na temat mojego
      wyglądu, zaczął mnie dotykać niby przypadkiem. No nie powiem miłe to było dla
      mnie bo chłopak jest bardzo przystojny i ma fajny sposób bycia. Ale w delikatny
      sposób dawałam mu do zrozumienia że nie mam ochoty na romansowanie bo przyszłam
      uczyć się jeździć samochodem. Wypytywałam o szczegóły techniczne samochodu i
      techniki jazdy, zresztą interesuję się tym, zatem te informacje były ciekawe, a
      facet rzeczywiście zna się na samochodach i uczy jeździć bardzo dobrze.
      Wszystko było fajnie do mniej więcej 17 lekcji. Czyli do momentu kiedy dowidział
      się, że mam męża i układa się nam w związku bardzo dobrze. Zaczął zachowywać się
      jak jakiś zazdrosny szczeniak, krzyczał na mnie, że nie znam przepisów itd.
      Wiedział gdzie uderzyć aby najbardziej mnie zabolało, czyli często mi jeździł po
      ambicji wygłaszając coś w stylu taka jesteś wykształcona a nie pojmujesz
      najprostszych rzeczy itp. Ja jeżdżę teraz średnio, ale też nie beznadziejnie.
      Myślę, że moje zdolności rozwijają się w normalnym, przeciętnym tempie. Na
      ostatniej lekcji tak na mnie nawrzeszczał, że po prostu zdębiałam i nie
      wiedziałam początkowo co zrobić. Pod koniec lekcji zaczęłam do niego gadać tak
      jakby nic się nie stało, patrząc mu przy tym słodko prosto w oczy. No nastąpiła
      całkowita zmiana nastawienia faceta do mnie. Stał się bardzo miły aż do
      przesady. Aż mi się śmiać zachciało. Facet robił wszystko aby manipulować moimi
      uczuciami ale nie wziął po uwagę, że takie gierki działają w obie strony. I sam
      się w to za bardzo wkręcił. Mam jeszcze trochę jazd z nim. Zobaczę po kolejnej
      lekcji i jeśli będzie taka potrzeba zmienię instruktora, chociaż, kurcze, nie
      chcę go zmieniać bo uczy bardzo dobrze i jakoś go lubię, w normalny sposób, jak
      kolegę.
      I tak na koniec co ja myślę o instruktorach. Ten zawód wybierają zazwyczaj
      faceci o charakterze macho. Uwielbiają kobiety i chcą się zawsze sprawdzić jako
      wytrawni podrywacze. Potrafią tak namieszać w głowie, szczególnie młodym
      dziewczynom, że błędnie interpretuje się ich zachowanie jako wielkie uczucie.
      Myślę, że to nic innego jak chęć sprawdzenia się i rywalizacji z kolegami po
      fachu. A wiem to z pierwszej ręki. Mój instruktor opowiadał mi jak jest w tym
      środowisku. Ostre jazdy z dziewczynami, nie koniecznie w samochodzie, są na
      porządku dziennym a panowie się licytują kto najlepszą przygodę przeżył.
      Oczywiście większość jest żonata, mój instruktor też. Ale to nie ma nic do
      rzeczy. Dla swojej żonki jest słodki i pewnie ona uważa że jest najlepszym mężem
      pod słońcem. Bo dobrym mężem rzeczywiście jest, gdyby nie to drobniutkie ale, że
      lubi sobie na boku poromansować (nie tylko niewinnie po bajerować bo "musi być
      miły w pracy"). I jeszcze jedno, instruktor często błędnie interpretuje
      zachowanie zdenerwowanej i podnieconej pierwszymi jazdami kobiety jako
      zainteresowanie i zaintrygowanie jego osobą.
      • Gość: exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 23:02
        exkursantka napisał(a) -

        > Tak się wzbraniałam, tak omijałam, tak uciekałam , że się zakochałam...może
        > zakochałam to za duże słowo, ale totalnie zauroczyłam. I z jednej strony to
        > takie miłe i przyjemne uczucie, a z drugiej strony totalny idiotyzm !!! A ja ta
        > k
        > dobrze sie czuje w jego towarzystwie... ale to choinka jego wina!!! nie powinie
        > n
        > tak słodko do mnie mówić... i nie powinien wykonywać nie których gestów...
        > przed którymi się bronię, a sprawiają mi przyjemność...

        słonko napisał(a) -

        > Miałam podobnie, ale udawanie że ten facet wcale mnie nie >interesuje okazało się
        >kiepskim zagraniem. Gdyby nie to że koleś był ochajtany i miał >dzieciaczka
        >inaczej sprawa by się potoczyła. Prowokowaliśmy siebie nawzajem >jakimiś
        >dwuznacznymi wypowiedziami przy byle okazji... śmiać mi się chce >dzisiaj z tego.
        >-zaparkuj.
        >-jak? tak? nie robiliśmy tego jeszcze.
        >-przecież TO z Tobą robiłem, robiliśmy TO nie pamiętasz?
        >;) hehe...
        >albo
        >- no dobrze zrobiłaś. Ty zawsze dobrze ROBISZ.
        >Przy tego typu rozmowach miałam automatyczne wizualizacje... były >lepsze teksty
        >ale sie wstydzę pisać... bo pomyślicie że byłam na niego naprawde >na....;) a to
        >prawda... bo bylam i dalej jestem... ale mam już prawko i koniec >tych
        przyjemności z moim panem instruktorem.


        heheh teksty dobre !!! Oni myślą czasem, że te wszystkie teksty rozmieszają
        (owszem rośmieszają) i mają na celu rozluźnienie atmosfery itp... ale jak ktoś
        się zakocha/zauroczy traktuje te teksty zupełnie inaczej. To co wydawać może się
        zwykłym żartem dla zakochanej osoby są jednoznaczne z flirtem i dają nadzieję...
        niestety taką złudną :)

        Ja jakoś daje rade sobie ;D to nie widzenie się jest dobre ! Ale niestety wiem
        ze wkrotce sie zobaczymy...a nie chce się chamsko ukrywać ...

        pogodna buziaki dla Ciebie :**
        • Gość: słonko Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: 82.146.247.* 02.06.09, 23:26

          > heheh teksty dobre !!! Oni myślą czasem, że te wszystkie teksty rozmieszają
          > (owszem rośmieszają) i mają na celu rozluźnienie atmosfery itp... ale jak ktoś
          > się zakocha/zauroczy traktuje te teksty zupełnie inaczej. To co wydawać może si
          > ę
          > zwykłym żartem dla zakochanej osoby są jednoznaczne z flirtem i dają nadzieję..
          > .
          > niestety taką złudną :)
          >
          > Ja jakoś daje rade sobie ;D to nie widzenie się jest dobre ! Ale niestety wiem
          > ze wkrotce sie zobaczymy...a nie chce się chamsko ukrywać ...



          Taaa. Albo 'to rozbierzesz się? tzn zdejmiesz ten płaszczyk czy będziesz tak
          siedzieć?"
          To dopiero robi nadzieję hehehe
          • eliiii Re: Ach ci instruktorzy....:) 04.06.09, 16:11
            Gość portalu: słonko napisał(a):


            >
            > Taaa. Albo 'to rozbierzesz się? tzn zdejmiesz ten płaszczyk czy
            będziesz tak
            > siedzieć?"
            > To dopiero robi nadzieję hehehe

            hahaha, z rozbieraniem też było:)
            Czerwone. Rozpinam pas, zdejmuje sweter. Wszystko to z zawrotną
            prędkością, co by zdążyć się zapiąć i wrzucić bieg. K. lekko
            zaskoczony tymi manewrami:
            - eliii, która to nasza godzina? Druga? Ale masz kobieto tempo!
            żadna tak szybko nie wyskakiwała z ciuchów:)
            - a na co tu czekać...? o zielone:)
        • Gość: pogodna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 02.06.09, 23:37
          exkursantka napisał(a)
          > heheh teksty dobre !!! Oni myślą czasem, że te wszystkie teksty
          rozmieszają(owszem rozśmieszają) i mają na celu rozluźnienie atmosfery itp...
          ale jak ktoś się zakocha/zauroczy traktuje te teksty zupełnie inaczej.

          racja, racja i jeszcze raz racja:)

          > Taaa. Albo 'to rozbierzesz się? tzn zdejmiesz ten płaszczyk czy będziesz tak
          siedzieć?"
          > To dopiero robi nadzieję hehehe

          o tak, też to słyszałam :p


          Błagam trzymajcie kciuki jutro i pojutrze, bo mam egzaminy (na prawko i z
          analizy sensorycznej;) <jak ja to przeżyję?!;)>

          właśnie wracam z dodatkowych, z "moim" instruktorem. Przyznaję się, bez bicia,
          że wcześniej sama nie wiedziałam, co do niego czuję.
          Bo niby dziewczyna odrzuca od siebie wszystko, bo przecież nie chce się zakochać
          w żonatym facecie, a to tak naprawdę, nic nie daje...
          I z perspektywy czasu chyba się sobie nie dziwię, że miałam ten mętlik, że w
          końcu się zauroczyłam...
          Facet cierpliwy, miły, młody, wysportowany, megaprzystojny, siedzi kilka
          centymetrów ode mnie, czule się zwraca, co chwile nieprzypadkowo dotyka, patrzy
          tak, że nie potrafisz o niczym innym myśleć...i jak tu nic nie czuć?;p

          najlepiej byłoby go już nigdy nie widzieć, ale jak tak głęboko w serduszku
          bardzo się tego pragnie, a po jazdach wraca się jak w skowronkach... jak tu nie
          kupić jeszcze kilku dodatkowych godzinek...tylko po co? dlaczego akurat do
          niego?:p:\

          no nic, dzięki że mogę się wygadać, bo sama bym pewnie dawno zwariowała;)

          Exkurantka buziaczki też dla Ciebie;) i dobrej nocy Kochane:*
          • Gość: słonko ograrnijcie się!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 00:00

            > właśnie wracam z dodatkowych, z "moim" instruktorem. Przyznaję się, bez bicia,
            > że wcześniej sama nie wiedziałam, co do niego czuję.
            > Bo niby dziewczyna odrzuca od siebie wszystko, bo przecież nie chce się zakocha
            > ć
            > w żonatym facecie, a to tak naprawdę, nic nie daje...
            > I z perspektywy czasu chyba się sobie nie dziwię, że miałam ten mętlik, że w
            > końcu się zauroczyłam...
            > Facet cierpliwy, miły, młody, wysportowany, megaprzystojny, siedzi kilka
            > centymetrów ode mnie, czule się zwraca, co chwile nieprzypadkowo dotyka, patrzy
            > tak, że nie potrafisz o niczym innym myśleć...i jak tu nic nie czuć?;p

            taak zgaaadzam się
            >
            > najlepiej byłoby go już nigdy nie widzieć, ale jak tak głęboko w serduszku
            > bardzo się tego pragnie, a po jazdach wraca się jak w skowronkach... jak tu nie
            > kupić jeszcze kilku dodatkowych godzinek...tylko po co? dlaczego akurat do
            > niego?:p:

            Mój też mówił. "Kup kilka godzin ale nie duzo i ze mną bedziesz jezdzić" - to
            podchodzi pod żerpwanie naszej naiwności. Po zajęciach odwoził mnie do domu. I
            nie wierze ze nie widział ze się w nim podkochuję,ja tymczasem w ciągłej nadziei.
            A on miał oczy niebieskie jak morza chińskie nananana i nigdy o nich już chyba
            nie zapomnę. Czy są na to jakieś leki?hehe
            • Gość: egz Re: ograrnijcie się!;) IP: *.acn.waw.pl 03.06.09, 00:03
              czytając Wasze postu strasznie żałuję że już nie pracuję jako instruktor (to
              było 5 strasznie miłych tal w moim życiu)...
              teraz jako egzaminator jestem już zupełnie inaczej odbierany... :(
            • Gość: pogodna Re: ograrnijcie się!;) IP: *.chello.pl 03.06.09, 00:08
              > A on miał oczy niebieskie jak morza chińskie nananana i nigdy o nich już chyba
              nie zapomnę. Czy są na to jakieś leki?hehe

              jak są, to receptę proszę, najlepiej w postaci prawka, żeby szybko zapomnieć...:)

              > to podchodzi pod żerpwanie naszej naiwności. Po zajęciach odwoził mnie do
              domu. I nie wierze ze nie widział ze się w nim podkochuję,ja tymczasem w ciągłej
              nadziei.

              racja, to jest perfidne wykorzystywanie uczuć dziewczyny... i jej portfela;) co
              z tego, że to wiem, skoro godzinki i tak kupiłam?:p;)
              • Gość: słonko nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 00:29
                ofiary instruktorów oczywiście. A pomocy z nikąd-

                Gość portalu: pogodna napisał(a)
                > jak są, to receptę proszę, najlepiej w postaci prawka, żeby szybko zapomnieć...
                > :)
                Mam prawko i nic lepiej nie jest. Chodzę ulicami z siatkami pełnymi zakupów i
                myślę - może dzisiaj go zobacze. Ale w sumie gdy widzę...nie dzieje się nic.
                Jednak w nocy oczy oczy oczy...i znowu nie moge spać przez niego...gdyby to
                wiedział!? wybuchłby śmiechem najprawdopodobniej :D.
                pozdrawiam panie! i pana egz - moj egzaminator był tak uprzejmy (2 lata starszy
                ode mnie czyli 25 lat)że do dzisiaj się do siebie uśmiechamy jak się widziemy i
                ja jego nie ma co ukrywc wspominam baardzo dobrze.
                • Gość: pogodna Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.chello.pl 03.06.09, 00:48
                  aaacha, to mnie Slonko pocieszyłaś hehe :p:)
                  czyli jeszcze długo będę nocami prześladowana przez błękitne oczy, a dniami
                  niebieskie elki... dobranoc:*
                  ps. no i obym miała równie dobre wspomnienia z egzaminu;)
                  • Gość: egz Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.acn.waw.pl 03.06.09, 00:53
                    egzaminatorzy to też ludzie, często mężczyźni no i bywają czarujący i przystojni...
                    ale z racji sytuacji żadna z Was niestety tego nie dostrzega! :/
                    • Gość: gość Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 10:13
                      Ja to dostrzegam-na egzaminach,tylko niektórzy egzaminatorzy
                      egzaminując "super laseczkę" powinni bardziej zwracać uwagę na
                      błędy,jakie owa piękność popełnia ,a nie robić maślane oczy i
                      zaliczacie(niektórzy) egzamin.
                      • Gość: słonko Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 11:02
                        Gość portalu: gość napisał(a):

                        > Ja to dostrzegam-na egzaminach,tylko niektórzy egzaminatorzy
                        > egzaminując "super laseczkę" powinni bardziej zwracać uwagę na
                        > błędy,jakie owa piękność popełnia ,a nie robić maślane oczy i
                        > zaliczacie(niektórzy) egzamin.

                        a mój robił maślane oczy i trzymał mnie za rękę;) to co mialam protestować? po 3
                        minutach na placu wiedziałam że dzięki temu kolesiowi mam prawko w kieszeni.
                        • Gość: gość Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 11:42
                          Ja to pisałam o egzaminatorz nie o instruktorze
                          • Gość: słonko Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 11:49
                            to tak jak ja.
                  • Gość: słonko Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 03.06.09, 11:33
                    Gość portalu: pogodna napisał(a):

                    > aaacha, to mnie Slonko pocieszyłaś hehe :p:)> czyli jeszcze długo będę nocami
                    prześladowana przez błękitne oczy, a dniami
                    > niebieskie elki...

                    heheheheh... mnie pół roku już to trzyma. wyprowadzam się niedługo z tego
                    miasta..wreszcie zapomnę. Tymczasem prześladują mnie ogromne, niebieskie
                    oczy...jego śmiech... a gdy sobie przypomnę to niby olewatorskie spojrzenie i
                    grymasy, podpieranie nadgarstkiem podbrudka...mam nockę z głowy...;)

                    pogodna pozdrawiam. PS. pamiętaj plastik nic Ci nie da;) wtedy zaczniesz go
                    ścigać swoim autkiem... tylko bez szaleństw...nie zderzaj się z nim przy byle
                    okazji po to tylko żeby mieć pretekst do rozmowy;)to się nie kalkuluje...hihihi
                    • Gość: samotna Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.09, 11:19
                      wiecie co, jak chodziłam na prawko, przeżywałam to co Wy wszystkie, też byłam
                      zauroczona moim instruktorem. Ah... do dziś Go wspominam. Tylko, że teraz jestem
                      po tej drugiej stronie, mój facet jest instruktorem od niedawna. Jak czytam te
                      wszystkie posty to włos mi się jeży. Nigdy nie miałam powodów by mu nie ufać,
                      ale są dziewczyny śmiałe, flirciary. Nie wiem co mam myśleć......
                      • Gość: exinstruktor Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.acn.waw.pl 04.06.09, 11:23
                        nie przejmuj się, jeśli facet jest wierny to nie musisz się niczym martwić!
                        przez kilka lat pracowałem jako instruktor a zaczynałem w wieku ~20 lat... różne
                        kobiety się "trafiały" ale przecież wszystko absolutnie zależało tylko ode mnie!
                        tu nie chodzi o zawód, to tak samo jakby był barmanem, sklepikarzem, etc. zaufaj
                        mu!!!
                        • Gość: exkursantka Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 21:12
                          dokładnie zaufaj !:)
                          3 maj sie:)
                        • Gość: słonko Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: 82.146.247.* 04.06.09, 22:31

                          > nie przejmuj się, jeśli facet jest wierny to nie musisz się niczym martwić!
                          > przez kilka lat pracowałem jako instruktor a zaczynałem w wieku ~20 lat... różn
                          > e
                          > kobiety się "trafiały" ale przecież wszystko absolutnie zależało tylko ode mnie
                          > !
                          > tu nie chodzi o zawód, to tak samo jakby był barmanem, sklepikarzem, etc. zaufa
                          > j
                          > mu!!!

                          Popieram exinstruktora... słusznie prawi.
                          Aczkolwiek przyznać trzeba kobiety są niebezpieczne, podstępne, bezwzględne i w
                          niczym od facetów nie odstępują jeśli są zdesperowane...zdolne niemalże do
                          wszystkiego. Ale to od faceta zależy. jeśli trzyma dystans..taki zdrowy dystans
                          mimo że się gada różne głupoty w tym aucie to moim zdaniem bez obaw:).
                          • Gość: samotna Re: nie oszukujmy się...ofiary z NAS!;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.09, 07:40
                            do exinstruktora: Wielkie dzięki za słowa pocieszenia, na pewno wiesz co mówisz.
                            Ale kobiety bywają różne... Mam nadzieje, że moje obawy nigdy się nie
                            urzeczywistnią.
      • kursamantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 06.06.09, 13:01
        Czytam wasze posty od dawna i muszę chyba dopisać się do dziewczyn zauroczonych
        w swoich instruktorach...:)
        Zdałam kilka miesięcy temu a na kursie nie miałam jednego instruktora, a
        dwóch... Na szczęście jednym była kobieta;D
        a facet? nie spodziewałam się flirtu, podrywu, ale on zawsze sam zaczynał,
        starałam się zmienić temat, ale to nic nie dawało...
        Potem jeździłam jeszcze z czterema innymi... Każdy był taki sam. Łapanie za
        rączkę, uśmieszki, żenujące teksty... Oni chyba tak już muszą. Bezczelnie
        wykorzystują młode dziewczyny, czarują, podrywają, tylko po to żeby im samym
        było "przyjemnie"...

        Ale mam znajomą instruktorkę, która kocha swoja pracę najbardziej za ten flirt.
        Serio. Oczywiście jest świetnym kierowcą i dobrym instruktorem, ale klientów ma
        sporo i to na pewno nie ma tylko z powodu swoich kompetencji...;)
    • arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 07.06.09, 12:18
      Wyjaśniła się mi sytuacja.
      Mój instruktor tak mnie wkurzył, że nie wiem co robić.
      Stwierdził mianowicie, że zmieni mi instruktora ponieważ zaangażował się zbyt
      uczuciowo.
      I teraz mam przez to 2 tygodnie przerwy w jazdach :-(
      Kurde, miała tak któraś z Was?
      • Gość: exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 14:54
        Ooo kurcze nie wiem co powiedzieć... powiem ci zagiełaś mnie tym....
        • jungle_fever Re: Ach ci instruktorzy....:) 07.06.09, 15:15
          arty_cypek, z tego co pisałaś wczesniej, to chyba dobrze się stało.
          jedyna strata to te dwa tygodnie przerwy...
          • Gość: exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 18:30
            A tak z ciekawości w czym on tak się zaangażował... Wydaje mi się, że on jakiś 2
            licowy jest... napisałaś, że jak mówiłaś o mężu, że wam się układa to się
            wkurzał i darł itp...
            A jak robiłaś tzw maślane oczy to zrobił się łagodny jak baranek ;)hmmm... moze
            nawet dobrze, że bedziesz miec innego instruktoa?? fakt szkoda tych 2 tyg jazd
            hehe :P

            a co ty sama myslisz o zmianie?
            • Gość: p2...ee7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 07:35
              Wydaje mi się, że on jakiś
              > 2
              > licowy jest...

              Oni wszyscy są dwulicowi i nakierunkowani na swoje interesy;) (tzn
              wszyscy bajerujący, normalni też są). Jak im się podoba, to jest
              miło, ale jak im się nie podoba... wrzaski, trzaskanie drzwiami,
              koniec przyjaźni etc... :) kit ci wciska i tyle, nie chce mu się z
              Tobą jeździć, bo będziesz się maślić zamiast prowadzić pojazd, a
              tacy kursanci są trudni i wymagają wysiłku;)
              • arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 08.06.09, 15:33
                To prawda, jest bardzo dwulicowy i wcale się z tym nie kryje.
                Z tym maśleniem to on chyba źle zinterpretował moje zachowanie.
                Tylko ja nic takiego nie robiłam aby prowokować. Na pierwszych
                jazdach byłam bardzo podekscytowana i zachowywałam się nerwowo, być
                może odebrał to jako zaintrygowanie jego osobą.
                Czy mnie nie chce uczyć ? No może i nie chce. Pod koniec jazd z nim
                robił wszystko żeby podkopać moją pewność siebie i abym poczuła się
                jak głupol i beznadziejny przypadek.

                Obecny instruktor twierdzi, że owszem mam braki ale do
                beznadziejnego przypadku bardzo mi daleko.
                • dominia18 Re: Ach ci instruktorzy....:) 21.04.11, 00:13
                  nie wiem na jakich wy instruktorów trafiacie.
                  Moi byli normalni i nie byli dwulicowi można bylo z nimi pogadać o wszystkim zwłaszcza z 1 z tym, którym chciałam jeździć:)
            • arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 08.06.09, 15:26
              Przez telefon powiedział mi, że mu się bardzo podobam, no że się
              bujnął we mnie i nie może ze mną jeździć bo ......... uwaga ! już
              nie chce zdradzać żony. No żesz w mordę pomyślałam i od tego czasu
              nie odpowiadam na esemesy i telefony od Niego. A najgorsze jest to,
              że z mojej strony nie było żadnych sygnałów że mam ochotę na romans
              z Nim.

              Ale już mi złość przeszła i koncentruję się na nauce jazdy.
              Miałam jedną lekcję z "nowym" instruktorem i narazie spoko.
              Sporo młodszy ode mnie jest, zatem chyba nie będzie problemów.
              Uczy dobrze, jest bardzo cierpliwy ale tez konkretny. Nie zagaduje
              na prywatne tematy. Utrzymuje fajny dystans ale nie jest przy tym
              nieprzyjemy w stosunku do mnie czy też gburowaty. Normalny chłopak.
              • Gość: SAMO Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.09, 14:44
                WOW, no to poszalał z tym tekstem, że nie chce już zdradzać żony, no sorki, ale
                takiemu to tylko.... Współczuje jego żonie, biedna siedzi w domu i myśli, że
                kochany mężulek ciężko pracuje a on się PUSZCZA na boki. Dobrze, że masz go z
                głowy, po instruktor babiarz, instruktor ma być nuczycielem nauki jazdy, a nie
                biologii ;-)
                • Gość: SAMO Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.09, 14:45
                  oj z nerwów połknęłam wyrazy. tam miało być po co instruktor ...
                  • exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 12.06.09, 23:04
                    Aż normalnie nie chce mi się nadal wierzyć, że takie rzeczy się zdarzają. Dopóki
                    sama się o tym nie przekonałam heeh. Każdy powie, że instruktor to normalny
                    zawód a podrywać to każdy może. Ale prawda jest taka, że z takim człowiekiem
                    spędzamy kilka dni w tygodniu, po kilka godzin... sami ! Boshe instruktorzy
                    powinni być okropni!!! ;) żeby nie dało się w nich zakochać ani zauroczyć :P
                    Powiem wam, że naprawdę, ale to naprawdę podziwiam wszystkie żony, dziewczyny
                    instruktorów bo to nie lada zadanie! :)

                    Ja na razie próbuje za wszelką cenę zapomnieć i robić wszystko inne by tylko o
                    tym nie myśleć ... powoli mi się udaje, ale jeszcze trochę zostało tego małego
                    uczucia :P eheh
                    Pogodna a co u ciebie ??;>
                    • arty_cypek Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.06.09, 13:21
                      Nie wiem czy to pocieszające ale podobnież takie wielkie miłości przechodzą po
                      trzech latach. Najlepiej chyba całkowicie zerwać kontakt z facetem, który nas
                      nie chce i przestać się oszukiwać.
                      Jak to mawia moja koleżanka po Politechnice (czyli sami faceci w grupie ona
                      jedna) "tego kwiatu aż pół światu" i to jest święta racja.
                      Wiem, że to trudne tak zapomnieć z dnia na dzień ale przejdzie Ci. Zobaczysz,
                      będziesz się a tego jeszcze śmiać w przyszłości.
                      Jest wielu wartościowych mężczyzn. Np. mój mąż, długo szukaliśmy siebie ale
                      opłacało się poczekać (jest moim drugim mężem).
                      Albo obecny mój instruktor. Jest żonaty, ma dzieci. Pomimo, że zachowuje się b.
                      uprzejmie, potrafi utrzymać taki "zdrowy dystans", że raczej żadna kobieta nie
                      odbierze jego zachowania jako chęć flirtu czy jak to tam nazwać. Czyli okazuje
                      się (na szczęście), że można być instruktorem i mieć normalne, zdrowe życie
                      rodzinne pomimo wielu pokus. No cóż, kobiety też bywają różne, szukają przygód,
                      same proponują spotkania, sex "bez zobowiązań" (czyli b. atrakcyjny dla faceta)
                      itd.
                      Na ostatniej lekcji jeździł z nami mój mąż i było super. Panowie trochę sobie
                      pożartowali ze mnie ale na poziomie i bez obrazy.
                      • Gość: youngpower Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.09, 20:03
                        Dziewczyny czy któraś miała może doczynienia z TOMASZEM OPALIŃSKIM z Katowic?Jeżeli tak to napiszcie coś o nim.Please....
                      • Gość: youngpower Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.09, 20:03
                        Dziewczyny czy któraś miała może doczynienia z TOMASZEM OPALIŃSKIM z Katowic?Jeżeli tak to napiszcie coś o nim.Please....
                        • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 22:07
                          a co to ma do tego tematu???
                      • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 18:49
                        Jest wielu wartościowych mężczyzn.

                        Buehehehehehehehe, dobre:D pokaż mi 1 takiego :D
                        • Gość: samotna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.09, 09:10
                          Są wartościowi faceci na świecie, tylko trzeba takiego znaleźć, a to nie lada
                          zadanie. Ja mam nadzieje, że mi się udało takiego znaleźć, bo jestem z moim
                          instruktorem (od niedawna)już 8 lat. Owszem były wzloty i upadki jak u każdego,
                          ale widzę, że nasza hmmm miłość zaczyna dojrzewać, tzn. z zakochania do
                          prawdziwej miłości. Już się nie martwię, że jest instruktorem i ma do czynienia
                          z babami takimi jak my (które się zakochują w swoich instruktorach, mi też się
                          to zdarzyło). Miałam okazję jeździć z nim kilka razy podczas kursu, jest
                          "normalny" taki jak w domu. I mimo tego, że jeździł z dużo młodszą ode mnie
                          kursantką to zerkał na mnie, może go troszkę rozpraszałam, ale miałam okazję
                          zobaczyć jak pracuje. Ja też chcę zrobić kurs instruktora, jeszcze muszę troszkę
                          poczekać niestety. To był mój pomysł żeby był instruktorem, nie myślałam o tym,
                          że będzie woził różne laski, ale jak zobaczyłam karty kursantów i co 4 osoba to
                          chłopak to się zaniepokoiłam. Ale teraz już jest OK.
                          Do p7 są wartościowi faceci, jestem tego pewna, jeszcze na takiego może nie
                          trafiłaś, ale znajdziesz.
                          • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 22:08
                            heh, no dobra, nie będę już taka neurotyczna szmata (Neurotyczna
                            szmata? Nie, ja lubięm motyw miłości na zgliszczach. Tak,
                            neurotyczna szmata. AD)... ale szczerze mówiąc jak obserwuję facetów
                            wokół to mi mózg opada z szelestem, ostatnio dwaj kumple chcieli
                            mnie pozarywać na sexfriend... taki poziom. Masakra. Nie odnajduję
                            się w tym. Znam paru wartościowych, ale to moi kumple, założe się,
                            że w momencie, w którym zaczeliby mnie zarywać, okazaliby się
                            podobni.
                          • Gość: sam Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 23:10
                            dream,dream,dream...
                        • Gość: ana mucha Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 00:36
                          Dziewczyny,pewnie już Wam pisano w tym wątku wieeeele razy.Głupie
                          nie badźcie! p7 gdzie są ci wartościowi? to pewnie taki który w
                          głowie zawrócił,udawał ze nie ma nikogo(ją też oszukiwał) a kiedy
                          okazalo sie ze do niczego nie dojdzie(nie chcialam sie
                          angazowac,nasze relacje zostaly w punkcie: kierunek,w prawo,kierunek
                          w lewo,skręcamy),po kilku latach sie spotkalismy przypadkiem,i coż
                          on dalej bajeruje swoja dziewuche ze w pracy to tak ciezko a na
                          wlasne oczy widzialam jak okreca kursantki i slimaczy sie na ich
                          widok :-)(dziwacznie wyglada robiac glupie miny,jakby nigdy baby nie
                          widzial).kurde ,czy to taki charakter dziecinny,czy to na
                          powaznie,nie wiem. domyslac sie tylko moge ze facet ,kiedy mu nie
                          wyjdzie z kursantka ,rzuca jak do smieci i nastepna sobie bierze/.o
                          tym sie przekonalam na wlasnej skorze.
                    • Gość: pogodna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 18.06.09, 22:55
                      > Pogodna a co u ciebie ??;>

                      u mnie dooobrze:)
                      Nie śpię po nocach, ”prawie” nic nie jem, myślę tylko o jednym…
                      o sesji:D

                      a poza tym ... <tadamtadam> odebrałam prawko:D:D
                      jest pięęękne;)
                      Kupiłam dodatkową godzinkę (za tydzień), bo jeszcze muszę poćwiczyć parkowanie:)
                      A jak go spotkam, to się tu wygadam, bo to tak bardzo pomaga wrócić do
                      rzeczywistości;)

                      Poza tym poznałam fajnego faceta, byłam pewna, że coś z tego może być, a wczoraj
                      dowiedziałam się, że jest zajęty...
                      czyli znowu 1:0 dla samotności:\

                      ps. spotkałaś się z NIM exkursantka? miałaś go widzieć, tak?:)
                      • Gość: słonko nie wiem...jak postąpić? IP: 82.146.247.* 22.06.09, 19:07
                        Za 2 tygodnie przeprowadzam się do innego miasta. 200 km od tego, w ktorym
                        jeszcze mieszkam. Prawdopodobnie już nigdy w życiu nie zobaczę mojego
                        instruktora w którym swego czasu byłam ostro zadużona. Co dzień prawie myślę czy
                        nie pójść do szkoły i nie podziękować...w sumie po egzaminie zniknęłam mu z oczu
                        (a on bardzo starał się awse zeby nie dobrze przygotować) .

                        ......Może by wypadało.......?

                        W sumie sądzę że dość mnie lubił. I nie wykluczone że też mu przypadłam do gustu
                        trochę tak jak on mnie. Chciał żebym się po egaminie odezwała. Dzownilam do
                        szkoly i powiedziałam sekretarce że zdałam zeby mu przekazała i tyle. Chciałam
                        już sie odciąć nie widzieć go...bo mimo wszystko czuje do niego coś tam ...
                        tęsknię. To nie jst normalne e jeśli widzę elkę z mojej szkoły i wiem ze on MOŻE
                        siedzieć w środku (choc nie musi) to mam autentyczne zawroty głowy i mi słabo.
                        Może wiec lepiej podarować sobie TO pożegnanie. Zwłaszcza, że on by się ucieszył
                        gdyby przyszła. Już widze ten uśmiech...mmmm....., wówczas znowu teskniła bym
                        .... znowu o samo.... CHYBA bez sensu ISC TAM!

                        co myślicie?Tylko myślcie poszę szybciutko bo mam kilka dni na podjęcie
                        decyzji.help...
                        • exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 19:40
                          Ojjj jak dawno tu nie zaglądałam :) Pogodna ja już też po sesjach :D całe
                          szczęście! :)

                          Ja też już jakiś czas odebrałam prawkooo :P Masz rację... jest śliczne... takie
                          różowiutkie :P Nooo jak go spotkasz to czekam na relacje !!! a jak! A to
                          ćwiczenie parkowania to z nim ??;> Przecież zawsze było wiadomo, że zajęty facet
                          to najfajniejszy facet :P

                          Czy miałam go widzieć... hmm nie, ale niestety widziałam... czy niestety? tego
                          nie wiem... Chciałabym unikać... ale kurcze...do domu muszę jakość dojść!
                          cholercia no! Jeszcze trochę rzeczy mam związanych z tą szkołą więc niestety
                          widziałabym go codziennie ,,, ale staram się chodzić tam gdy wiem, że na 100%
                          jest na jazdach. Inaczej nie wytrzymałabym chyba tego psychicznie... Tego
                          patrzenia mi w oczy, uśmiechu czy dotyku z jego strony...

                          ----------------------
                          Ojjj słonkooo...
                          Powiem Ci tak nikt jeszcze nie umarł od podziękowania :) Ja problemu nie miałam
                          bo zadzwoniłam i po sprawie ;D ale im dłużej czekasz tym gorzej to wyglada ze
                          przyszlas sie pochwalic czy podziekowac ... także teraz ,,, albo NIGDY!
                          Kochana jeśli masz zawroty głowy i słabo Ci to znaczy, że jesteś w ciązy...:P
                          oczywiście żartuje tutaj sobie ;D ale ty poprostu jestes zakochana:) Idz ,
                          podziekuj, pogadaj chwile... jesli zapyta co u Ciebie to powiedz ze sie
                          przenosisz do innego miasta :) Zwykla rozmowa nic nie kosztuje :) Nooo może
                          kosztuje... niestety wadą tego jest tęsknota... Ale jeśli mówisz że by się
                          ucieszył ... ja bym poszła:) ! więc idź... jeśli nawet przyjdziesz, a okaże się
                          że nici z tego wszystkiego to nie żałuj że pozwoliłaś sobie tam przyjśc pogadać
                          lub nie żaluj ze sie kiedykolwiek zauroczylas w nim :)
                          powodzenia!!!! 3 mam kciuki :)
                          • Gość: słonko Re: nie wiem...jak postąpić? IP: 82.146.247.* 22.06.09, 20:46
                            > Ojjj słonkooo...
                            > Powiem Ci tak nikt jeszcze nie umarł od podziękowania :) Ja problemu nie miała
                            > m
                            > bo zadzwoniłam i po sprawie ;D ale im dłużej czekasz tym gorzej to wyglada ze
                            > przyszlas sie pochwalic czy podziekowac ... także teraz ,,, albo NIGDY!
                            > Kochana jeśli masz zawroty głowy i słabo Ci to znaczy, że jesteś w ciązy...:P
                            > oczywiście żartuje tutaj sobie ;D ale ty poprostu jestes zakochana:) Idz ,
                            > podziekuj, pogadaj chwile... jesli zapyta co u Ciebie to powiedz ze sie
                            > przenosisz do innego miasta :) Zwykla rozmowa nic nie kosztuje :) Nooo może
                            > kosztuje... niestety wadą tego jest tęsknota... Ale jeśli mówisz że by się
                            > ucieszył ... ja bym poszła:) ! więc idź... jeśli nawet przyjdziesz, a okaże się
                            > że nici z tego wszystkiego to nie żałuj że pozwoliłaś sobie tam przyjśc pogadać
                            > lub nie żaluj ze sie kiedykolwiek zauroczylas w nim :)
                            > powodzenia!!!! 3 mam kciuki :)

                            Dzięki exkursantko za ten zastrzyk pozytywnego myślenia. Jeśli teraz mu nie
                            podziękuję to już nigdy! Odezwę się jak go dorwę:)
                            • exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 21:15
                              > Dzięki exkursantko za ten zastrzyk pozytywnego myślenia. Jeśli teraz mu nie
                              > podziękuję to już nigdy! Odezwę się jak go dorwę:)

                              Ja mam nadzieje, że to dorwę to w dwuznacznym znaczeniu tego słowa ;D hehe
                            • Gość: pogodna Re: nie wiem...jak postąpić? IP: *.chello.pl 22.06.09, 21:18
                              bardzo dobrze Słonko, pozytywne myślenie najważniejsze;D też chciałam napisać,
                              że ja tam bym poszła;) co jak co, ale słowo dziękuję zawsze jest miłe i nawet
                              potrzebne;)
                              i jak go dorwiesz to napisz koniecznie;)
                          • Gość: pogodna Re: nie wiem...jak postąpić? IP: *.chello.pl 22.06.09, 21:22
                            exkursantka napisała:

                            >A to ćwiczenie parkowania to z nim ??;> Przecież zawsze było wiadomo, że zajęty
                            facet
                            > to najfajniejszy facet :P

                            najfajniejszy... właśnie. a ja potrzebuję wolnego;D
                            a parkowanie, o taak, z nim;) już prawie zapomniałam jak to jest mieć go przy
                            sobie;) hehe
                            • exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 21:28
                              > już prawie zapomniałam jak to jest mieć go przy
                              > sobie;) hehe

                              aaajj aż mi się łezka w oku zakręciła :'(

                              > a parkowanie, o taak, z nim;)

                              i tak już jak masz prawko?

                            • exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 21:31
                              > już prawie zapomniałam jak to jest mieć go przy
                              > sobie;) hehe

                              aaajj aż mi się łezka w oku zakręciła :'(

                              > a parkowanie, o taak, z nim;)

                              i tak już jak masz prawko?
                              • Gość: pogodna Re: nie wiem...jak postąpić? IP: *.chello.pl 22.06.09, 21:44
                                mam ale <uwaga, nie śmiać się> ojciec mi każe. Mówi, że mi auta nie da jak nie
                                będę dobrze parkować, a na razie uznał że nie umiem...;) bo rzeczywiście nie
                                jestem z tym super, ale czego się spodziewać po 30 h, prawda...? kupiłam tak na
                                odczepnego, bo w końcu to on płaci, wątpię, że jedna godzina coś zmieni, ale
                                cóż, z ojcem się nie dyskutuje...
                                • exkursantka Re: nie wiem...jak postąpić? 22.06.09, 21:53
                                  Noooo, ale z drugiej strony dzieki tatusiowi można GO zobaczyć :)
                                  I znów czuć to kołotanie w serduszku... i przez całą jazdę uśmiechać się bez
                                  powodu:)
                                  • exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.06.09, 18:01
                                    ...Jej jakie to niewdzięczne uczucie !!!! :( Dzisiaj chyba jakiś dół mnie dopadł :/
                                    ale mam nadzieje, że u was dziewczyny lepiej niż u mnie :(
                                    • Gość: label Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.izacom.pl 24.06.09, 08:28
                                      Witam , Drogie panie to co tu przeczytałem zwala z nóg , dobrze ,
                                      że siedze :). Sam jestem instruktorem i znam dokładnie Wasze
                                      zachowania styl ubierania się na jazdy. Powiem to tak to Wy
                                      prowokujecie takie sytuacje. Reszte dokończe innym razem , bo
                                      kursantka przyszła :)))
                                      • Gość: samotna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.09, 08:36
                                        wiesz label, nie wszystkie kursantki ubierają się prowokująco, ja na jazdy byłam
                                        zwyczajnie ubrana, żadnych dekoltów do pępka, spódniczek mini i takich tak. Więc
                                        nie oceniaj wszystkich jednakowo. Są takie dziewczyny, które lubią uwodzić, ale
                                        to nie dotyczy wszystkich.
                                        • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.09, 09:15
                                          Label,a może Ciebie żadna nie chce poderwać i się wściekasz?
                                          To prawda,nie każda kursantka ubiera się prowokująco i nie każda
                                          podrywa,ale uwierz label,jestem w tym temacie od dawna i WY
                                          INSTRUKTORZY też podrywacie i robicie sobie z kursantek jaja,nie
                                          zaprzeczaj,bo tak jest.
                                          • Gość: p-7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.09, 10:07
                                            Gość portalu: gość napisał(a):

                                            > Label,a może Ciebie żadna nie chce poderwać i się wściekasz?

                                            Buehehehehe :D

                                            > To prawda,nie każda kursantka ubiera się prowokująco i nie każda
                                            > podrywa,ale uwierz label,jestem w tym temacie od dawna i WY
                                            > INSTRUKTORZY też podrywacie i robicie sobie z kursantek jaja,nie
                                            > zaprzeczaj,bo tak jest.

                                            No ta najlepiej wmawiać, że laski się ubierają prowokująco i to
                                            przez nie. Bo dzidzia nie ma mózgu, tylko ma penis zamiast mózgu i
                                            jak widzi dekolt, to odbiera to jako osobisty atak na swą niewinność
                                            instruktorską:D Ja na jazdy chodziłam różnie, w pracy też pracuję
                                            prawie z samymi facetami (serwis) i raz mam dekolt raz nie. I jest
                                            jeden, który komentuje i się tak patrzy, że niby napalony, ale to
                                            żarty są. A Ci co mnie zarywali byli z cyklu zarywać dla sportu,
                                            mogę wymienić na palcach jednej ręki.
                                            • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.09, 10:14
                                              najlepiej było, jak pracowałam w PAS, tam instruktorzy uważali, że
                                              kobieta składa się z cycków i rąk (do gotowania i czynności
                                              sprzątających) - banda prostackich seksistów z szefuńciem na czele;p
                                              • exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.06.09, 15:54
                                                Hm... label z jednej strony ma racje, ale z drugiej tej racji nie ma :)
                                                Fakt są laski które maja to do siebie, że prowokują by tylko się podobać i
                                                flirtować z instruktorem. Ja idąc na kurs...myślałam tylko o zdobyciu prawa
                                                jazdy. Przez myśl mi nie przeszło by iść tam i prowokować instruktora. Ubierałam
                                                się normalnie. Zresztą każdy nosi to co chce...:)
                                                label stwierdziłeś, że to My prowokujemy takie sytuacje ... ale to nie prawda! w
                                                życiu.... to mnie instruktor podrywał, a nie ja go!

                                                A nawet jeśli takie sytuacje istnieją to instruktor nie powinien reagować na nie
                                                reagować. Ale nie krytykuję cię...wbrew przeciwnie:)
                                                Jestem ciekawa twoich dalszych opinii ;)
                                    • Gość: słonko Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 28.06.09, 02:11
                                      Nici z planu dorwania instruktora. Nie znoszę jego widoku. Nie znoszę śledzić
                                      mimiki jego twarzy i zastanawiać się czy ten uśmiech bez powodu czy nie. Nie
                                      znoszę sobie wypominać że gdybym w odpowiedniej chwili miała choć trochę wiecej
                                      odwagi to może znałabym prawdę i nie musiała bym się głowić dzisiaj nad tym, czy
                                      ta znajomość miałaby szansę zyskać naturę romantyczną. Czuję się dziwnie...
                                      mając w pamięci te wszystkie sytuacje z których nie wynikało nic jasnego.
                                      • exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 28.06.09, 22:17
                                        Dlaczego nici??? .... gadaj mi tu już zaraz...
                                        ...zabrakło ci odwagi ?? :*
                                        • Gość: kursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.toya.net.pl 29.06.09, 19:58
                                          czesc dziewczyny,czytam te wasze wypowiedzi i postanowilam sie
                                          dolaczyc-moze poradzicie mi co mam zrobic:)jak wiecie chodzi o
                                          instruktora-jezdze z nim juz przeszlo 30h i od pierwszych godzin na
                                          kursie juz cos miedzy nami zaiskrzylo.chyba nie ma zony ani
                                          dziewczyny bo zawsze odwozil mnie do domu i doszlo do tego ze czesto
                                          calowalismy sie.nie wiem co zrobic bo nie wiem czy mu zalezy i po
                                          zdanym prawku cos z tego bedzie czy nie -czy jest to tylko typ
                                          chlopaka ktory dzis ma jedna a jutro ma kolejna?jak to sprawdzic?
                                          niby okazuje mi ze bardzo mu zalezy ale z drugiej strony nigdy sam
                                          nie zadzwoni pierwszy, nigdy nie zaproponuje spotkania tak osobno po
                                          jazdach a przeciez moglibysmy razem gdzies wyskoczyc i dlatego
                                          zastanawiam sie co robic, jak to odbierac?i dlaczego tak dziwnie sie
                                          zachowuje?co wy o tym myslicie?
                                          • Gość: kiedyś kursa Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 22:49
                                            Opisałaś dokładnie sposoby postępowania instruktorów.Nie dzwoni,nie umawia się poza pracą,udaje nieprzystępnego.Opwiada pewnie historie których nie możesz zweryfikować.Ciebie to intryguje i przyciąga do niego,a on gdzieś tam poza kursem prowadzi swoje zwykłe życie.(pewnie nie samotne,skoro jest taki boski?)Oni uważają że w miłostki na kursach niewarto inwestować(telefon,kino,kawa,to kosztuje,a przecież ty to wszystko za niego załatwisz).Jesteś kolejną ofiarą zauroczenia się instruktorem,w jego środowisku naturalnym.Prosisz o radę?Więc znajdz sobie chłopaka,który spełnia twoje oczekiwania,w realu a nie w"L"-ce.
                                            • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 22:55
                                              Dobre laska;) szacun;)
                                            • Gość: słonko Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 30.06.09, 02:05
                                              > Opisałaś dokładnie sposoby postępowania instruktorów.Nie dzwoni,nie umawia się
                                              > poza pracą,udaje nieprzystępnego.Opwiada pewnie historie których nie możesz zwe
                                              > ryfikować.Ciebie to intryguje i przyciąga do niego,a on gdzieś tam poza kursem
                                              > prowadzi swoje zwykłe życie.(pewnie nie samotne,skoro jest taki boski?)Oni uważ
                                              > ają że w miłostki na kursach niewarto inwestować(telefon,kino,kawa,to kosztuje,
                                              > a przecież ty to wszystko za niego załatwisz).Jesteś kolejną ofiarą zauroczenia
                                              > się instruktorem,w jego środowisku naturalnym.Prosisz o radę?Więc znajdz sobie
                                              > chłopaka,który spełnia twoje oczekiwania,w realu a nie w"L"-ce.

                                              prawda, prawda wszystko prawda
                                          • Gość: słonko co proszę? IP: *.chello.pl 30.06.09, 02:00
                                            > dziewczyny bo zawsze odwozil mnie do domu i doszlo do tego ze czesto
                                            > calowalismy sie.nie wiem co zrobić

                                            I co, tak się z nim całowałaś? Między mną a Heńkiem też iskrzyło ale co z tego?!
                                            Co to?podziękowanie za odwiezienie. Dobrze że mój Henio czegoś takiego nie
                                            oczekiwał... Zwykły uścisk dłoni i odwrót do domu.

                                            • exkursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) 02.07.09, 01:02
                                              Całowałaś się z nim .... o matko!a może się z nim w policzek całowałaś:)??:P



                                              słonko, masz racje dobrze, że mój niczego takiego nie chciał w zamian ... hehe
                                              zwykły uścisk dłoni wystarczył :P ehh
                                              pogodna gdzieś ty się kobieto podziałaś??
                                              słonko czy nie zapomniałaś o czymś napisać ??? byłaś ...czy nie byłaś??
                                              label ja nadal czekam na dokonczenie twojej opowieści:P

                                              Ja już troszkę zaczynam dochodzić do siebie... chyba wszystkoo zaczyna zachodzić
                                              w zapomnienie... na całe szczęście ... niestety tylko, że znów będę miała okazję
                                              go zobaczyć, ale szczerze mówiąc nie chce tego...ale z drugiej strony fajnie by
                                              było:)
                                              Nic, trzeba się pogodzić z porażką ...ehh jaką porażką:P trzeba się pogodzić z
                                              tym, że nasze serca wybierają inaczej niż my same chcemy. Kurcze... trzeba sobie
                                              je jakoś wychować! W końcu powinny nas słuchać! bedzie dobrze... MUSI!!!w końcu
                                              już tyle przeżyłam ;p i zawsze dawałam radę ;p To on traci a nie ja :P
                                              • Gość: pogodna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 02.07.09, 20:08
                                                >trzeba się pogodzić z
                                                tym, że nasze serca wybierają inaczej niż my same chcemy.

                                                Święte słowa…;)

                                                Gdzie się podziałam? Ehhh Skarby moje:), już się tłumaczę;p;) siostra w szpitalu
                                                na końcu Polski, pojechałam do niej, odwołałam ‘parkowanie’, zero Internetu,
                                                zero niebieskich elek, odpoczęłam<?> a dzisiaj <dopiero> jazda;D

                                                iii....Ledwie wszedł do samochodu a już słyszę - no co tam Słoneczko, rozstać
                                                się nie możemy?...
                                                I tak całą drogę… Niby nic szczególnego, zwykła rozmowa, prawie że ‘o
                                                pogodzie’... ale ciągle kwiatuszku mój, gwiazdeczko... kochanie<?!>... I ten
                                                jego ton. Nadzwyczaj radosny, spokojny…
                                                Chwalił, ooj zachwyty jak nigdy wcześniej... Co chwilę łapał za rękę, czasem jak
                                                nie trafił, to szybko przesuwał i trzymał podejrzanie długo...
                                                On oparty o zagłówek, ja patrzę w prawo i zamiast drogi, widzę te oczy :*... I
                                                ten uśmiech.
                                                a on nawet nie przypuszcza, że tak bardzo mi się podoba... nie prowokuję, nie
                                                podrywam, nie mam dekoltu, spódniczki, nie patrzę głęboko w oczy, tylko się
                                                cieszę... i na drodze skupić się nie mogę;)...
                                                a teraz wracam i pół dnia płaczę. I wrzeszczę na siebie - zapomnij!!

                                                Ale ile dziewczyn miało podobną historię?...
                                                Ile słyszało coraz czulsze słówka i nie dało się w to wkręcić...? Na ile
                                                dziewczyn takie słowa i gesty nie działają?:)

                                                A ja przyszłam się uczyć. Zdenerwowana, że pewnie trafię na chama.
                                                Gdyby tego wszystkiego nie zaczynał - pewnie nawet nie znałabym koloru tych jego
                                                oczu, a tak... stał się kimś ważnym.
                                                I "niczego nie żałuję"... no właśnie, przecież...
                                                >to on traci;)
                                                3majcie się Piękne:*
                                          • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.09, 16:23
                                            Kursantka,ty dobra jesteś,nie wiesz,czy instruktor ma żonę lub
                                            dziewczynę,a już się całowaliście,śmiać mi się chce z takich łatwych
                                            lasek,niektóre jesteście głupiutki,bez obrazy,ale tak o was myślę.
      • Gość: Rrr Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.09, 17:51
        A czy usłyszała któraś z was konkretną propozycję?
        Dzień przed moim pierwszym egzaminem miałam jazdy z jakimś starym
        instruktorem... Powiedział mi, że jego żony nie ma, a on.... chciałby się ze mną
        pomigdalić 8|
        Wpadłam w panikę... Nic się nie odezwałam... Po jazdach wypaliłam 7 papierosów,
        żeby się opanować... Masakra! Nie wiem co on sobie ubzdurał... Ani ja ładna, ani
        sexowna... :P Kolężanka, która z nim jeździła nic do niego nie ma...
        Na szczęście już go nie muszę oglądać...
        Nie mam nic przeciwko jak chodzi o przyjacielskie znajomości z instruktorami...
        A on... przegiął :P
        (ja mam 18lat, a on miał na pewno >50)

        Mój wcześniejszy instruktor, z którym przejeździłam kurs był inny;) Widział, że
        jestem "trochę" od niego młodsza, więc... Nic nie kombinował :P Zdarzało się, że
        odwoził mnie czasem swoim prywatnym samochodem do domu (prawie 20km), no
        alle,,,, nie oczekiwał za to nic w zamian... Przygotowywał mnie też do mojego
        drugiego egzaminu i obiecał mi, że jak zdam to zaprosi mnie na soczek :P Już się
        nie mogę doczekać... :P
        Mogę powiedzieć, że z takim gościem mogłabym spędzić życie... ;* :P
        • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 07:42
          Gość portalu: Rrr napisał(a):

          > A czy usłyszała któraś z was konkretną propozycję?

          Nie rozśmieszaj mnie:D To jest mimo wszystko forum prawo jazdy,
          tylko, że mój instruktor... mmm^^ Wspominam go mimo wszystko ciepło;)
          • Gość: p7 Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 07:44
            Jak bym nie usłyszała konkretnej propozycji, to jakie miałabym
            podstawy do pisania czegokolwiek w tym wątku? Bo co, ładnie się
            uśmiechnąl, odwiózł, miły jest? :D
        • Gość: słonko Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 05.07.09, 20:41
          >Dzień przed moim pierwszym egzaminem miałam jazdy z jakimś starym
          > instruktorem... Powiedział mi, że jego żony nie ma, a on.... chciałby się ze mn
          > ą
          > pomigdalić 8|

          Ej dobre...hehhe
          Mialam coś takiego. Kiedys dawno temu chcąc zapomnieć o tym moim kochanym
          instruktorze w którym się zabujalam do szaleństwa poszłam na jazdy do innego.
          Miał 40 lat. Pierwsze 10 minut jazdy: Zaczął wypytywac o wiek, o to czy kogoś
          mam, komplementował wszystko nawet moje kolczyki. I zaczyna mi opowiadac o swoim
          mieszkaniu w pewnej dzielnicy, że może bym wpadła. Bo on mieszka sam, a żona w
          Toruniu. Nie wspominał o migdoleniu...hihi ale ja to uznałam za propozycję.
          Tez byłam pozniej zbulwersowana, rozmawialam z jakas laską i dowiedziałam się że
          do niej odnosił się zupełnie inaczej ...czułam się okropnie...
          My blondynki mamy trochę przechlapane... FACECI trochę szacunku!
        • Gość: pogodna Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 06.07.09, 23:44
          Gość portalu: Rrr napisał(a):
          > A czy usłyszała któraś z was konkretną propozycję?
          > Dzień przed moim pierwszym egzaminem miałam jazdy z jakimś starym
          > instruktorem... Powiedział mi, że jego żony nie ma, a on.... chciałby się ze
          mną pomigdalić 8|

          > A on... przegiął :P

          no naprawde współczuję...:\ przegiął - mało powiedziane, ale hmmm... żeby pytać
          czy któraś słyszała propozycje, to trzeba nic a nic nie czytać tego wątku
          hehe...:P;)

          Sama nie słyszałam konkretnych propozycji, ale daleko do tego nie było;\ w
          szkole trzeba chociaż raz jechać z kimś „nowym”, więc jedną godzinkę miałam z
          innym instruktorem, starszy gość... od początku przechwalał się jak to on
          świetnie uczy, rzucał „żarcikami”, komplementował, wgapiał się, pytał czy mam
          faceta, gdzie mieszkam... ale jak zobaczył, że nie reaguję na takie teksty -
          nagle zmienił front i zaczął mnie krytykować, naśmiewać się, że blondynki nawet
          lusterek nie potrafią ustawiać <?!> i sugerował <hmm sugerował to mało
          powiedziane;\>, że na jazdach z moim młodym instruktorem, to za dużo się nie
          uczyłam, skoro taka fajna jestem...:x
          Tylko się cieszyć, że więcej go nie widziałam;\

          a "mój" M... tęsknię sobie... no i niedawno gadaliśmy, tak przy okazji;) na
          koniec wypalił, że brakuje mu tych jazd ze mną... no... taaaa... ja tam nic już
          nie wiem... tylko to, że działa na mnie jak nikt wcześniej, ale wchodzić w to
          nie będę..i basta!;p;) a poza tym tak sobie myślę, że on nigdy i nic a nic o
          żonie nie wspominał... (nie mówię, że jej nie ma) ale raz palną, że nie mam go
          narażać w elce, bo on ma kredyt do spłacenia, dzieci i psa...;) dziwna
          "hierarchia wartości";\
          no nic...;) buziaki:*
    • permanentne_7_niebo znalazłam sentencję do naszego wątku:) 07.07.09, 11:15
      Gość: Kingston 29.06.09, 11:13 Odpowiedz
      Jakos dalej nie rozumiem w czym masz problem. Spotyka sie dwojka
      doroslych ludzi i za obopojna zgoda idzie ze soba do lozka. Gdzie tu
      powod do wstydu dla kogokolwiek, o calym narodzie juz nie
      wspominajac?

      Krótko zwięźle i na temat dla wszystkich krytykantów.
      • eliiii Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 08.07.09, 16:52
        wiesz, że Cię kocham!!!:)
        • Gość: wspomnę:) powitać ale o czym pisać kurczę hehe IP: 80.48.145.* 13.07.09, 00:47
          .....witam serdecznie robaczki:) po dłuższej nieobecności stwierdzam
          że nie wiem o czym z Wami kochani pisać tak więc mój pobyt tutaj
          jest zbyteczny .......odchodzę kochani....są wakacje więc czas
          wyruszyć na jakieś Bahama haha z samego rana....nie truć się myślą
          złowieszczą"instruktor" bo On się wyleguje pewnie już gdzieś na
          Taiti a Wy płaczecie w podusie i wyjecie do księżyca....a słonko tak
          pięknie świeci:):):)tak więc moje złote i moi mili mniej koledzy
          parafianie mykam spać by rano wstać....czym prędzej w bikini
          wskoczyć i na Bahama gnać:):):) rozdział zamknąć......żyć...po
          prostu piersią oddychać bo znów przyjdzie jesień,przyjdą chłodne
          dni.....paskudna pogoda co na bank nie podziała pobudzająco na me
          korzonki.....ech.......i tym oto mądrym sloganem zakończę swój żywot
          tutaj.....acha lubie się śmiać sama z siebie:):):) polecam to dobra
          metoda na głoda....!!!!! za usterki jak zwykle pseplasam;) a że nie
          do rymu i nie taktu to miało tak być właśnie:) pozdrawiam Jareczka
          pana...i brykam bo mi karnet na basen wykupią jakieś podłe gadziny:)
          no pa......pozdrowienia z Bahama haha......:)cmok
          • Gość: słonko Re: powitać ale o czym pisać kurczę hehe IP: *.chello.pl 13.07.09, 15:32
            Cześć Miśki!
            Ja w tej samej sprawie co wspomnę napisze dwa słowa od siebie.
            Już zamykam ten rozdział - instruktor. Już go nigdy nie zobaczę, mieszkamy za
            daleko:D. Rok temu o tej samej porze płakałam za nim w poduszkę jak wariatka.
            Dzisiaj dokładnie rok od tamtych łez jestem zakochana w prawdziwy facecie, który
            się pojawił w najbardziej odpowiednim momencie, w którym tylko się mógł pojawić.
            I życze Wam tego samego..uczucia, które ma ręce i nogi;)...miłości... ZOSTAWCIE
            ICH - INSTRUKTORÓW. Oni mają swój świat, nie ma co się tam pchać
            • eliiii Re: powitać ale o czym pisać kurczę hehe 19.07.09, 13:13
              Szczęścia życzę kobitki!!!

              Czyli co? żadnych 'zakochanych' kursantek? niemożliweeee...
        • Gość: p7 Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 18:45
          wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeem:) no i po kiego nam instruktorzy? to
          co, mała, w góry, czy nad morze? ;D
          dziś:
          - no, pa! wpadnę jeszcze kidyś cię odwiedzić...
          - jak to??? to nie będzie: "padaj stąd i nigdy nie wracaj??"(
          • eliiii Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 13.07.09, 18:55
            Gość portalu: p7 napisał(a):

            > wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeem:) no i po kiego nam instruktorzy?

            właśnie nie wiem po kiego:) ale do dziś się zastanawiam co mogłabym
            zrobić z jego akumulatorem;P:):):)

            to
            > co, mała, w góry, czy nad morze? ;D

            kurde, nie powinno mnie tu być! miałam pisać dzieło życia!

            > dziś:
            > - no, pa! wpadnę jeszcze kidyś cię odwiedzić...
            > - jak to??? to nie będzie: "padaj stąd i nigdy nie wracaj??"(

            nie nadążam za nim. znowu odchodzi?
            • Gość: p7 Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 20:52
              eliiii napisała:

              > > wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeem:) no i po kiego nam instruktorzy?
              > właśnie nie wiem po kiego:) ale do dziś się zastanawiam co
              mogłabym zrobić z jego akumulatorem;P:):):)

              hmm... trzymać jako zakładnika:D

              >> to co, mała, w góry, czy nad morze? ;D
              kurde, nie powinno mnie tu być! miałam pisać dzieło życia!

              pisz pisz, ale jak skończysz odpoczynek się należy:D tzn...
              odpoczynek... pfff... niezły wycisk... ;p

              > > dziś:
              > > - no, pa! wpadnę jeszcze kidyś cię odwiedzić...
              > > - jak to??? to nie będzie: "padaj stąd i nigdy nie wracaj??"(
              >
              > nie nadążam za nim. znowu odchodzi?

              też już nie nadążam:( podobno tym razem już na zawsze... ja czekam.
              • exkursantka Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 22.07.09, 11:37
                Ja myślę, że ten dział zamkniętym nigdy nie będzie. Bo dopóki istnieją ludzie, i
                będą chcieli robić prawo jazdy zawsze będzie istniał ten temat ! Czemu wchodzę
                tak rzadko?... Bo ja chce zapomnieć!I to mi się udało! Może jeszcze czasem się
                coś odezwie we mnie , ale to tyle sympatia i miłe wspomnienie. Są wakacje, czas
                letnich miłości, wole sobie powdychać do słodkiego szatyna na plaży heh niż do
                instruktora który i tak podrywa każdą lepszą kursantkę.(lepiej kursantkę niż
                kursanta) ahha :)
                Jest dobrze! Musi! Nie ma innej opcji! Bo to nasze życie i to MY ! jesteśmy jego
                panami ! :)
                całuski kochane
                • Gość: słonko this is the end IP: *.chello.pl 06.08.09, 01:16
                  To już jest koniec...nie masz już nic... jesteśmy WOLNE!!!
                  możemy iść...!

                  Pozdrawiam wszystkie byłe, przyszłe i obecne kursantki oraz pozostałych gości
                  tego forum.
                  Dzięki Wam za wszystko, życzę powodzenia.
                  pa pa pa całusów 102!

                  słonko
                  • Gość: inga Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 12:37
                    ja powiem tak że mój instruktor jest zajefajny.Mogłabym sie nawet w
                    nim zauroczyć,bo chyba o miłości nie ma mowy za stary jak dla mnie,a
                    czy wolny to nie wiem,nic o sobie nie mowi.
                    • Gość: słonko Re: this is the end IP: *.chello.pl 07.08.09, 20:46
                      Gość portalu: inga napisał(a):

                      > ja powiem tak że mój instruktor jest zajefajny.Mogłabym sie nawet w
                      > nim zauroczyć,bo chyba o miłości nie ma mowy za stary jak dla mnie,a
                      > czy wolny to nie wiem,nic o sobie nie mowi.

                      Nie przeciągaj mała... nie naciągaj...
                      koniec, koniec, koniec....
                      • Gość: inga Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 22:08

                        nie ma co przeciągać
                        • Gość: p7 Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 22:37
                          No dziołchy, i u mnie też koniec, ale nie żaden dramat, czy
                          wyrzeczenie, neee, nic z tych rzeczy, po prostu ostatni rozdział.
                          Tylko że to wszystko razem było bardzo kiepskim opowiadaniem; i
                          dopiero ja dorobiłam do tej opowieści pointę; i udało mi się zrobić
                          z melodramatu groteskę, a nie było to wcale rzeczą prostą i łatwą.:)

                          W ramach podsumowania, cały nasz ten pseudozwiązek z R można
                          streścić w 1 zdaniu: "Ja napisałem rzecz o trudnej miłości, Ford
                          zrobił z tego film na temat, że ludzie nie mają się gdzie rżnąć, co
                          oczywiście nie jest prawdą - rżnąć można się wszędzie".

                          A instruktorzy nie są tacy źli^^ choć są wśród nich i buraki.
                          • eliiii Re: this is the end 09.08.09, 21:51
                            nareszcie, najwyższy czas zacząć żyć permanentne, co?
                            buziak;)
                            • Gość: ĘSTRUKTOR Re: this is the end IP: *.adsl.inetia.pl 10.08.09, 11:28
                              a ja po prostu kocham moją żonę:)))
                              • eliiii Re: this is the end 10.08.09, 18:00
                                heh, mój instr też kocha swoją żonę...
                            • Gość: p7 Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 16:53
                              to nie koniec to dopiero początek
                              i want more^^ z życia:P
                              • Gość: gość Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.09, 09:51
                                Ach,ci Egzaminatorzy-samo życie.
                                • belcia26 Re: this is the end 18.08.09, 13:48
                                  Z niektórymi to ja nie chcialabym jeżdzić.
                                  • Gość: GimmeMore Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.09, 17:47
                                    Mój też kocha swoją żonę... a raczej kochał swoją byłą żonę...
                                    • Gość: gość Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.09, 10:11
                                      Mój też kochał swoją żonę.............
                                      • Gość: gość Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 17:29
                                        Wiem,że to głupie i bez sensu,ale muszę to napisać,minęło
                                        dwadzieścia siedem miesięcy i nie mogę zapomnieć o moim instruktorze.
                                        Wy też tak macie?
                                        • Gość: Paula Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 17:36
                                          Tez tak mam
                                          • Gość: gość Re: this is the end IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.09, 16:45
                                            To smutne..........dla mnie,że nie mogę się wyleczyć te już nie
                                            tęskniące podajcie sposób na zapomnienie..........ja go nie
                                            mam.........nie znam..........
                                            • Gość: wspomnę:) powrót do Was:) IP: 80.48.145.* 09.09.09, 15:00
                                              siemka robaczki:):):) zatęskniłam:):):) za Wami!!!!! ha ha:) sposób
                                              na pozbycie sie MARZEŃ nierealne:D:D:D marzmy sobie dalej,,,,,my
                                              kobiety tak mamy niestety:-/ męczymy się jak goooooopie....a życie
                                              ucieka...ale my i tak się męczymy:D:D:D to nasza pieta niestety:(
                                              myślimy całkiem innymi kategoriami niż Panowie....same się
                                              dobijamy,niszczymy tymi
                                              marzeniami,wspomnieniami,chwilami......nieraz nie dwa jestem zła
                                              sama na siebie że jestem tak miętka ....ale cóż moje drogie
                                              kobietki.....nasza romantyczna dusza już taka
                                              jest.....popierniczona:D:D:D choć się nie chce to i tak dziadostwo
                                              siedzi w nas:-/ech.....wyolbrzymiamy sobie każdy szczegół związany z
                                              czym co nas zachwyciło;) patrząć ze strony Panów to dla nich to jest
                                              jakiś zwykły gest....a dla nas!!!!!?????najcudowniejsza
                                              chwila......moment o którym nie można zapomniec:):):)i tęskni sie
                                              bez końca........jak goooopia:D:D:D ach te baby...czyli
                                              MY:D.....trza się ogarnąć bo nas to zniszczy psychicznie:) albo w tą
                                              albo w tą:) dla dziewczyny która chce poznać sposób.........oto on:)
                                              IDŹ DO INSTRUKTORA POWIEDZ CO Z CZYM SIE JE.....ALBO CIE ZAPRAGNIE
                                              ALBO CO PEWNIEJSZE WYŚMIEJE....ZBLUZGA....LUB ..ZACZNIE UNIKAĆ....w
                                              drugim przypadku jak Cię zbluzga stwierdzisz sama że to
                                              patafian:):):)i miłość minie na bank:D:D:Dhehe....pozdrawiam
                                              cieplutko
                                              • Gość: wspomnę:) Re: powrót do Was:) IP: 80.48.145.* 09.09.09, 15:02
                                                psssssss.....WRÓCĘ TU:D jeszcze ha ha...cmokaski dziubaski:)
                                                • Gość: slonko dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: 89.72.27.* 20.09.09, 20:30


                                                  Ale właściwie co Was kręciło w tej relacji najbardziej?????
                                                  Co sprawia że nie możecie zapomnieć???




                                                • Gość: slonko dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: 89.72.27.* 20.09.09, 20:30

                                                  Ale właściwie co Was kręciło w tej relacji najbardziej?????
                                                  Co sprawia że nie możecie zapomnieć???




                                                  • belcia26 Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? 20.09.09, 22:50
                                                    Nie potrafie zapomnieć poczucia humoru mojego instruktora,zawsze
                                                    potrafil nas tak rozbawić ,że stres odchodził;)
                                                  • Gość: p7 Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 17:56
                                                    o ja dluuuga historia, której podłozem jest nede wszystko to, że ja
                                                    się w ogóle mocno w ludzi angażowałam. mój instruktor był ostatni;)

                                                  • eliiii Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? 17.10.09, 21:48
                                                    heh, dobre pytanie... wiem tylko, że po roku (i wielu wydarzeniach)
                                                    jest jeszcze gorzej... i nie wiem jak to możliwe! myślę, że jeszcze
                                                    długo nie zapomnę:(
                                                  • Gość: gość Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.09, 16:09
                                                    u mnie minęło dwa i pół roku i nie dało się zapomnieć i pewnie
                                                    nigdy nie zapomnę
                                                  • eliiii Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? 18.10.09, 16:23
                                                    gościu, a masz z nim kontakt? bo ja już nie wiem, co gorsze...
                                                    pewnie też nigdy nie zapomnę (tak mi się przynajmniej teraz wydaje),
                                                    ale chciałabym już normalnie funkcjonować... ehhh
                                                  • Gość: perette Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.10.09, 15:11
                                                    z własnego doświadczenia wiem, że cała ta idealizacja mojego
                                                    instruktora jest wynikiem nadinterpretacji jego zachowania.tak
                                                    naprawde to traktował mnie dokładnie tak jak każdą inną kursantkę,
                                                    tylko, że ja dopisywałam sobie do tego jakieś niestworzone historie.
                                                    i piszę to do wszystkich dziewczyn, które cierpią przez jakiegoś
                                                    Marka, Jarka czy innego Romka.nawet jeśli wydaje się Wam, że trzymał
                                                    Waszą rękę dłużej niż powinien, nawet jeśli odwiózł was czasem do
                                                    domu(nie tylko elką) czy też spędzał z wami swój wolny czas to,
                                                    uwierzcie mi, nic nie znaczy.bo instruktor ma swoje życie i miliony
                                                    kursantek i nawet jeśli było miło to po 30godzinach się skończyło.i
                                                    jeszcze taka ostatnia rada - nie szukajcie kontaktu z nim na siłę
                                                    (ja pare razy próbowałam i teraz boli jeszcze bardziej,bo wiem, że
                                                    ma mnie kompletnie gdzieś i to wszystko co robił to była jakaś
                                                    dziwna gra).pozdrawiam wszystkie nieszczęśliwie zauroczone(sama
                                                    wciąż do nich należę)i mam nadzieję, że kiedyś uda nam się
                                                    zapomnieć...
                                                  • Gość: p7 Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 16:50
                                                    boooże kochany ten wątek jeszcze żyje??? :D myślałam, że już
                                                    zarchiwizowali :D
                                                  • Gość: eks qrsantka Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.03.10, 12:15
                                                    :D
                                                    Żaden wątek nie cieszył się na tym forum takim powodzeniem.
                                                    Świadczy to chyba tylko o tym, że my kobiety nie jesteśmy do końca normalne..:P
                                                    btw ja zdałam prawko pół roku temu, a instruktor dalej siedzi mi w głowie:/ Też
                                                    nie umiem wyjaśnić tego fenomenu.
                                                  • Gość: siena Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: 109.243.9.* 21.03.10, 11:02
                                                    Widać że masz sporo miejsca w głowie,jak siedzi ci w głowie facet ,którego sobie wyidealizowałaś.Dziewczyno wróć na ziemię,zapomnij o pajacu on juz dawno zajmuje się inną.Zresztą oni zawsze działają na kilku frontach.
                                                  • Gość: gość Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.10, 14:44
                                                    Nie jest łatwo zejść na ziemię mi od trzech lat siedzi facet w
                                                    głowie
                                                    nie jest łatwo zapomnieć
                                                  • Gość: eks qrsantka Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.10, 17:16
                                                    To do mnie było? Skąd ta agresja? Moja sprawa, kto mi w głowie siedzi, a frazę,
                                                    że chyba mam tam dużo miejsca mogłaś sobie darować.
                                                    I dziwne, że nazywasz pajacem kogoś kogo nawet nie znasz.

                                                    >Zresztą oni zawsze działają na kilku frontach.

                                                    No proszę jaka znawczyni. Z autopsji to wiesz?
                                                  • Gość: p7 Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.10, 11:50
                                                    No proszę jaka znawczyni. Z autopsji to wiesz?

                                                    Ja, jako kilkuletni eks-pracownik osk, mogę Ci to zagwarantować ;)
                                                  • Gość: eks qrsantka Re: dlaczego nie potrafimy zapomniec??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.03.10, 12:31
                                                    Wiem, że generalnie tak jest. Ale nie generalizujmy; jestem przeciwna
                                                    uogólnieniom. Nie będę się tu rozpisywać, że mój (ex)instruktor jest inny bo to
                                                    nie ma sensu, ale w moim odczuciu to z niego porządny facet był. (żadnych
                                                    podrywów z jego strony nie było;))
                                                    Po prostu nie bardzo rozumiem intencje sieny, która odkopuje ten wątek tylko po
                                                    to, żeby mi "pojechać po bandzie" i uświadomić, że "mój" instruktor zajmuje się
                                                    już inną. No matko bosko częstochosko... jakbym nie wiedziała, że z tej mąki
                                                    chleba nie będzie. Ja się cichutko, platonicznie podkochuje, nikomu krzywdy nie
                                                    robie, a ktoś mnie tu w dziwny sposób atakuje i całkiem porządnego faceta od
                                                    pajaców wyzywa.
      • aniamamamarty Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 22.10.09, 01:01
        permanentne_7_niebo napisała:

        > Gość: Kingston 29.06.09, 11:13 Odpowiedz
        > Jakos dalej nie rozumiem w czym masz problem. Spotyka sie dwojka
        > doroslych ludzi i za obopojna zgoda idzie ze soba do lozka. Gdzie
        tu
        > powod do wstydu dla kogokolwiek, o calym narodzie juz nie
        > wspominajac?
        >
        > Krótko zwięźle i na temat dla wszystkich krytykantów.

        Siódemka, Ty jeszcze nie jesteś mężatka, więc nie wszystkie powody
        do wstydu rozumiesz ;))
        • eliiii Re: znalazłam sentencję do naszego wątku:) 22.10.09, 09:15
          aniamamamarty napisała:

          > Siódemka, Ty jeszcze nie jesteś mężatka, więc nie wszystkie powody
          > do wstydu rozumiesz ;))

          Ja też nie jestem mężatką... i żony też nie mam, w przeciwieństwie
          do niego. To on powinien o tym pamiętać, jego sprawa...
    • feniks_fen Re: Ach ci instruktorzy....:) 27.09.09, 23:20
      Gdzie zdawaliście? Ja Tychy i pomyślcie sobie że na egzaminie pojechalem (jako
      ostatnia osoba) z instruktorem do ośrodka egzam. katowice i koles gdzies
      poszedl. wrocil za godzine i kazal wracac do tychów ale na jordana i tam znowu
      musialem czekac na kolesia... nie bylo zadnych kamer itd. i ogolnie malo ludzi
      wtedy zdawalo.. no ale udalo sie zdac na jana kosztem 2 godzin spedzonych w
      aucie.... feniks rulezz :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka