Dodaj do ulubionych

Kto kiedy ma egzamin??? :)

28.12.07, 23:47
W ten sposób łatwiej będzie nas tu zebranych ogarnąć - zamiast
szperać po wątkach, proponuję stworzyć jeden.
Więc kto?

Ja jeszcze nie wiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: michas Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 12:10
      Ja mam egzamin teoretyczyny i praktyczny 7stycznia2008
      • Gość: sun.dew 21 stycznia 2008 o 11 we Wrocławiu, ktoś jeszcze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 12:41
        :-)
    • Gość: galadriel Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: *.chello.pl 29.12.07, 14:14
      26 luty 2008-katowice
      • Gość: Ania Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 14:29
        2 stycznia 2008, Piła.
        • Gość: Rodzyn Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 19:56
          Mój brat ma 2.01.08 w W-wie (4 podejście).
    • xadam30 01.01.08 29.12.07, 14:36
      Adam
      • xadam30 Ach, zapomniałem napisać - Odlewnicza 29.12.07, 14:37

        • xadam30 Tak patrzę i oczom nie wierzę :)) 01.01.08, 03:12
          takiej serii to jeszcze chyba nie miałem. Wiem, już idę spać, tylok jeszcze prysznic
          • linia.frontu Re: Tak patrzę i oczom nie wierzę :)) 01.01.08, 19:39
            xadam30 napisał:

            > takiej serii to jeszcze chyba nie miałem. Wiem, już idę spać,
            tylok jeszcze prysznic

            Hahaha, ja o tej porze zmywałam krew z klatki.
            • xadam30 Re: Tak patrzę i oczom nie wierzę :)) 01.01.08, 20:16
              linia.frontu napisała:
              > Hahaha, ja o tej porze zmywałam krew z klatki.

              No cóż, tak to jest z tymi kobiecymi sprawami :D
              • linia.frontu Re: Tak patrzę i oczom nie wierzę :)) 02.01.08, 07:17
                xadam30 napisał:

                > linia.frontu napisała:
                > > Hahaha, ja o tej porze zmywałam krew z klatki.
                >
                > No cóż, tak to jest z tymi kobiecymi sprawami :D

                Nie dobijaj mnie, mój były wybił szybę i sobie rozciachał rękę. Tyle
                krwi to ja nie jestem w stanie wyprodukować. Jak sobie odwinął
                opatrunek.. zresztą. Na szczęscie było dużo Dzielnych Samarytan i
                były żyje:)
                • xadam30 Re: Tak patrzę i oczom nie wierzę :)) 02.01.08, 08:22
                  linia.frontu napisała:
                  > Na szczęscie było dużo Dzielnych Samarytan i
                  > były żyje:)

                  To dobrze, czy źle? hahahaha
                  • linia.frontu Re: Tak patrzę i oczom nie wierzę :)) 02.01.08, 13:44
                    xadam30 napisał:

                    > To dobrze, czy źle? hahahaha

                    Żyje, ale co to za życie... :P
                    Dla mnie dobrze:)
      • linia.frontu ? 29.12.07, 14:52
        xadam30 napisał:

        > Adam

        Xadam, Ty masz egzamin, czy Twój kursant?
        A jeśli Ty, to chyba nie na egzaminatora, co?
        Na jaką kategorię?
        W ogóle - co jest grane? :)
        • xadam30 Re: ? 29.12.07, 15:25
          Tak w ramach protestu, żebyś/cie się wzięła/li za naukę, a nie...
          • linia.frontu :))))) 29.12.07, 15:33
            xadam30 napisał:

            > Tak w ramach protestu, żebyś/cie się wzięła/li za naukę, a nie...

            za... ?
            • xadam30 Re: :))))) 29.12.07, 15:35
              ... a sygnaturki to masz zaj.....e. :)
              • linia.frontu Re: :))))) 29.12.07, 15:39
                xadam30 napisał:

                > ... a sygnaturki to masz zaj.....e. :)

                A jakie wymowne :DDDDDDDD
            • linia.frontu Re: :))))) 29.12.07, 15:38
              linia.frontu napisała:

              > xadam30 napisał:
              > > Tak w ramach protestu, żebyś/cie się wzięła/li za naukę, a nie...

              Panie, 1 to ja będę leczyć kaca (zwłaszcza moralnego, po
              sylwestrowych ekscesach), a nie o nauce myśleć:D
              Mam zamiar zapić cały 2007, żeeby nie musieć już o nim pamiętać:D
              • xadam30 Re: :))))) 29.12.07, 15:51

                > Mam zamiar zapić cały 2007, żeeby nie musieć już o nim pamiętać:D

                Alkohol to nie jest dobre rozwiązanie, na pewno nie pomoże, wręcz przeciwnie.
                Człowiek się budzi i po pierwsze ma kaca, a po drugie problemy nie zniknęły i
                znowu zaczyna pić itd., itd. - droga donikąd. Tobie proponuję, hmmm... pranie
                mózgu ;DDD
                • linia.frontu Re: :))))) 29.12.07, 15:56
                  xadam30 napisał:

                  > Tobie proponuję, hmmm... pranie mózgu ;DDD

                  Już mi jeden INJ przez ostatnie półtora roku doszczętnie wyprał.
                  Masz jakiś lepszy proszek???
                  • xadam30 Re: :))))) 29.12.07, 16:13
                    Coś by się znalazło. Możesz nazywać to "proszkiem" :)))
                    • linia.frontu Re: :))))) 29.12.07, 16:18
                      xadam30 napisał:

                      > Coś by się znalazło. Możesz nazywać to "proszkiem" :)))

                      Wiesz co, pezrz Ciebie znowu zepsułam wątek, i to swój własny;/!!!!
                      Chodź sobie założymy osobny i w nim się będziemy przekomarzać, bo w
                      końcu stratujemy całe forum :D
                      • xadam30 Re: :))))) 29.12.07, 16:32
                        linia.frontu napisała:

                        > Wiesz co, pezrz Ciebie znowu zepsułam wątek, i to swój własny;/!!!!

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=73764256&a=73777342
                        > Chodź sobie założymy osobny i w nim się będziemy przekomarzać, bo w
                        > końcu stratujemy całe forum :D

                        Nie, dziękuję.
                        • linia.frontu Re: :))))) 29.12.07, 21:02
                          xadam30 napisał:

                          Do bycia kierowcą, jak i do wszystkiego trzeba dorosnąć.

                          Nie powinno się cytować sygnaturek, ale to najcenniejsze
                          spostrzężenie na tym forum dość dawna - a nowy rok powinien być
                          czasem nazywania rzeczy po imieniu, nie?
                          To kwesia, którą zamierzałam nazwać na końcu, ale skoro już
                          ewokowałeś kwestię dojrzałości - ja do robienia prawa jazdy nie
                          dojrzałam, jak i do wszystkiego nota bene - i nie świadczy o tym
                          moje programowe odbieganie od tematu, które tak Cię drażni, a które
                          jest próbą nienazwania tego, co właśnie nazwałes, ale świadomość
                          tego, że nie będę zdolna wsiąść do samochodu i podjąć
                          odpowiedzialność za bezpieczne, bezkolizyjne przeniesienie mnie za
                          pomocą Auta z punktu A do punktu B.
                          Już po trzecim podejściu było dla mnie jasne, że będzie przynajmniej
                          mała przerwa. Więc może poczekajmy z tym prawkiem parę lat.
                          • xadam30 Re: :))))) 30.12.07, 00:11
                            linia.frontu napisała:
                            > - ja do robienia prawa jazdy nie
                            > dojrzałam,

                            Być może?

                            > jak i do wszystkiego nota bene

                            Przesadzasz.

                            > - i nie świadczy o tym
                            > moje programowe odbieganie od tematu, które tak Cię drażni, a które
                            > jest próbą nienazwania tego, co właśnie nazwałeś, ale świadomość
                            > tego, że nie będę zdolna wsiąść do samochodu i podjąć
                            > odpowiedzialność za bezpieczne, bezkolizyjne przeniesienie mnie za
                            > pomocą Auta z punktu A do punktu B.

                            Jedno podstawowe pytanie. Co (kto) zdecydowało o tym, że poszłaś na kurs Prawa
                            Jazdy?

                            > Już po trzecim podejściu było dla mnie jasne, że będzie przynajmniej
                            > mała przerwa.

                            Eeeee tam :). Łatwo się poddajesz. Coś Ci powiem. Dostałem od mojego "szefa"
                            kursantkę (dwadzieścia godz. wyjeżdżonych, pół roku przerwy, czyli praktycznie
                            od "zera"), cyt.:
                            - Tylko uważaj, bo to twardy orzech
                            - Ok. Lubię twarde orzechy. Twardy orzech znaczy zdrowy orzech :) - odpowiadam.
                            No i pojechaliśmy. Rozwalił mnie jej tekst (zwalanie winy na kogoś, coś?): "...
                            bo ja blondynka jestem". Ogólnie, niektóre kobiety o tymże kolorze włosów, "tymi
                            włosami" - kolorem się zastawiają (asekurują?), a to wszystko gów...o prawda!
                            Porozmawialiśmy o tym i okazało się, że są inne powody takiego jej zachowania za
                            "kółkiem". Powiedzmy, że była "w polu", a w tej chwili "odnalazła drogę" i
                            potrafi się na niej "utrzymać", cyt.: "..., bo wie pan, ja już wiem o co w tym
                            wszystkim chodzi".
                            Wiem, słaby ze mnie psycholog, ale się staram.
                            Nie będę dawał Ci rad na forum, bo to sprawa indywidualna i mógłbym (może już
                            zrobiłem) więcej szkód, niż pożytku narobić. Tylko jedno, jeśli mielibyśmy razem
                            pojeździć to na pewno nie nazywałbym Cię Linia. O forum ani słowa!

                            > Więc może poczekajmy z tym prawkiem parę lat.

                            Nie wiem, nie znam się :)
                            Skoro zostałaś przyjęta na kurs PJ to na pewno masz taki dokument jak dowód
                            osobisty - Twoja decyzja ;)
                            Wiem, szorstki jestem :)
                            3m się.
                            • linia.frontu Re: :))))) 30.12.07, 01:20
                              xadam30 napisał:

                              > Być może?

                              Tak myślę. Dopiero na drugim podejściu, kiedy wyjechałam na miasto,
                              zerozumiałam, że boję się jeździć bez swojego insruktora.
                              W ogóle wielu rzeczy boję się robić bez swojego instruktora.
                              Tak jakoś wyszło.

                              > Przesadzasz.

                              Ale nie aż tak bardzo... :)
                              Do bardzo wielu rzeczy jeszcze nie dojrzałam.

                              > Jedno podstawowe pytanie. Co (kto) zdecydowało o tym, że poszłaś
                              na kurs Prawa Jazdy?

                              Ech, cholera, nieszczęsny nowy rok. Nigdy nie mówiłam o tym na forum
                              na poważnie. Nie ja. Chociaż musisz mi oddać sprawiedliwość, bo swój
                              kurs prawa jazdy od początku do końca finansowałam ja, ja łapałam
                              dodatkową pracę, żeby mieć na doszkalanie i ja zawalałam sobie
                              studia - i chociaż decyzja nie była moja, wszystkie czynności
                              zmierzające do zdobycia prawka wypływały z mojej inicjatywy.
                              Motywem była dodatkowa linijka tekstu w CVtce. Wykonywałam zajęcie
                              niezbyt poważane społecznie i chciałam się wybić, praca znalazła się
                              i bez prawa jazdy, chociaż w nawiązaniu do niego, i to dosyć
                              poważnym nawiązaniu. A pomysł wyszedł, a jakże, ze strony rodziny -
                              wzorem nie do przeskoczenia jest moja siostra, a ja, w wielu
                              sprawach "idę w jej ślady", dlatego np. nie studiuję dziennie (co
                              wyszło mi akurat na dobre).

                              Eeeee tam :). Łatwo się poddajesz. Coś Ci powiem. Dostałem od
                              mojego "szefa" kursantkę (dwadzieścia godz. wyjeżdżonych, pół roku
                              przerwy, czyli praktycznie od "zera"), cyt.:
                              - Tylko uważaj, bo to twardy orzech
                              - Ok. Lubię twarde orzechy. Twardy orzech znaczy zdrowy orzech :) -
                              odpowiadam.
                              > No i pojechaliśmy. Rozwalił mnie jej tekst (zwalanie winy na
                              kogoś, coś?): "... bo ja blondynka jestem". Ogólnie, niektóre
                              kobiety o tymże kolorze włosów, "tym i włosami" - kolorem się
                              zastawiają (asekurują?), a to wszystko gów...o prawda!
                              Porozmawialiśmy o tym i okazało się, że są inne powody takiego jej
                              zachowania za "kółkiem". Powiedzmy, że była "w polu", a w tej
                              chwili "odnalazła drogę" i potrafi się na niej "utrzymać",
                              cyt.: "..., bo wie pan, ja już wiem o co w tym wszystkim chodzi".

                              Ej, nie jestem blondynką:), znaczy jestem... i to Ciemną:D
                              A żeby tego było mało - farbowaną na jasny:P

                              Żarty żartami, ale to nie do końca jest tak, jak myślisz, że mam
                              taki na lighcie do tego stosunek, że w sumie sama nie wiem, czego
                              chcę, że potrzebny mi jest kop w d.pę, że prawko to moja fanaberia
                              zależna od tego, jaki mam humor. Jak zaczęłam robić prawko, naprawdę
                              się w to zaangażowałam, już prze nikogo nie przymuszana - wydawało
                              mi się, że wszystko jest kwesią rzetelnego wyszkolenia, więc teorię
                              miałam obkutą (spokojnie, ze zrozumieniem, na polonistyce kwestia
                              rozumienia czytanego tekstu jest mimo wszystko podstawą) w porywach
                              do Dziennika Ustaw, czytałam wszystko, co mi tylko zasugerował
                              instruktor i jeździłam - przed pierwszym podejściem 20 godzin ponad
                              program, potem po 10, bo już i tak te 10 wiązało się ze sporymi
                              kosztami, z tą moją dodatkową pracą, rezygnowaniem ze wszystkiego (a
                              to moje 'wszystko' to xerówki na studia, fajki, nie żadne full wypas
                              imprezy, kosmetyki, czy ciuchy, z radykalnym ograniczeniem fajek w
                              porywach do rzucania). Obudziłam się 12 lipca z trzecim podejściem
                              uwalonym na łuku i dwoma poprawkami, no i wtedy dotarło do mnie, że
                              nie ma się o co zabijać, że problem, to ja dopiero będę mieć
                              problem, jak zawalę rok, że studia są dla mnie ważniejsze; zmieniłam
                              też wówczas pracę i obecna - w trudnych i mozolnych początkach była
                              dla mnie bardzo absorbująca, zresztą i teraz bywa, kwestia wyboru
                              priorytetów.
                              Więc w dużej mierze chodzi o to. Szkoda mi czasu na prawko. Jasne,
                              że są inne kwestie, choćby to, że przez te 70 wyjeżdżonych godzin
                              byłam uporczywie przekonywana, że jestem beznadziejna za kółkiem,
                              mimo, że się cholernie starałam, bo mi na tym zależało, jak mało na
                              czym. W moim otoczeniu jest wielu dobrych kierowców, więc jestem
                              szpikowana poglądami, które wykluczają pierdołowatość za kółkiem, i
                              nawet nie zależało mi na tym, żeby cokolwiek udowodnić, po prostu
                              zależało, bo jeśli już coś robię, to muszę to robić dobrze. Zresztą
                              instruktora miałam odpowiedzialnego, wpajał mi nie tylko zasady
                              ruchu, ale i podejście - poczucie właśnie odpowiedzialności, tego,
                              że steruję 1,5 tonowym pociskiem i że tym można zrobić krzywdę,
                              dlatego tak ważne jest to, jak się jeździ i jak się o jeżdżeniu
                              myśli. Że to nie zabawa.
                              Ja Xadam wiem, co mnie blokuje. Ale nie tylko nie mogę mówić o tym
                              na forum, nie tylko nie mogę o tym mówić na poważnie, ale nie wiem,
                              czy w ogóle chcę o tym mówić. Zresztą, jak to Marek ujął: W jakich
                              sprawach można się porozumieć z człowiekiem? Jeśli chodzi o
                              pożyczenie 10zł, czy wyżymaczki. I to już kres naszych możliwości.
                              Może trudno Ci będzie w to uwierzyć, ale są ludzie o wiele bardziej
                              przewrażliwieni ode mnie. Ja też w to z początku nie wierzyłam:).
                              Nie przeskoczę pewnych rzeczy, choćbym nie wiem, jak się zapierała,
                              że przeskoczę.

                              > Wiem, słaby ze mnie psycholog, ale się staram.
                              > Nie będę dawał Ci rad na forum, bo to sprawa indywidualna i
                              mógłbym (może już zrobiłem) więcej szkód, niż pożytku narobić.

                              Bo to nie jest temat na forum.
                              A koniec nie będzie dobry; bo koniec nie może być dobry w sprawie,
                              którą człowiek podejmuje z bezwoli, ze strachu, z przypadku. I to
                              wszystko, co wiem; i nie stać mnie na to, żeby tę myśl rozszerzyć i
                              pogłębić. Po prostu nie stać mnie na to i koniec. Zrobią to
                              przypadkowi sędziowie; ci, którzy nie będą mieli na ten temat ani
                              odrobiny pojęcia; niczego, prócz odrobiny ciekawości, kiedy to się
                              już przewali i umrze. Ale ja sam, chociaż chcę, nie umiem nic więcej
                              powiedzieć. Mogę tylko zaufać swojemu wrażeniu, ale tylko to.

                              Tylko jedno, jeśli mielibyśmy razem pojeździć to na pewno nie
                              nazywałbym Cię Linia. O forum ani słowa!

                              A jak chcesz mnie biby nazywać? :P
                              Nie, o forum też nie chciałabym gadać, nie na jazdach. Możemy się
                              spotkać na piwie i pogadać o forum. W ogóle nic nie mówmy na tych
                              jazdach.

                              > Nie wiem, nie znam się :)

                              Wiesz, mój Instruktor tak mówił. Dokładnie tak samo.

                              > Skoro zostałaś przyjęta na kurs PJ to na pewno masz taki dokument
                              jak dowód osobisty - Twoja decyzja ;)

                              Dojrzałość nie jest kwestią metryki, z czego zdajesz sobie sprawę.
                              Zresztą kurs można zacząć nie posiadając dowodu osobistego.

                              > Wiem, szorstki jestem :)
                              > 3m się.

                              A czmu Ty jeszcze nie śpisz, co?
                              Naciągasz mnie po nocy na zwierzenia, a jutro będę tego żałować... :)
                              • xadam30 Re: :))))) 30.12.07, 10:00
                                Teoretycznie jesteś wykuta. 70h wyjeżdżonych. Nic tylko usiąść za kółko i
                                śmigać, i wierzę, że Cię na to stać!!! Jeśli wyjeździłaś te wszystkie godziny z
                                jednym instruktorem i jesteś w takim stanie to ok. 40h jest zmarnowanych (a może
                                się mylę?).
                                Mam tylko jeszcze jedno, dwa pytania, których na forum nie zadam.
                                • linia.frontu Re: :))))) 30.12.07, 11:20
                                  xadam30 napisał:

                                  > Teoretycznie jesteś wykuta. 70h wyjeżdżonych. Nic tylko usiąść za
                                  kółko i śmigać, i wierzę, że Cię na to stać!!!

                                  Tak właśnie miało być:)

                                  > Jeśli wyjeździłaś te wszystkie godziny z jednym instruktorem i
                                  jesteś w takim stanie to ok. 40h jest zmarnowanych (a może się
                                  mylę?).

                                  W jakim stanie? :P
                                  Bardzo chciałabym tak o tym nie myśleć. I jestem przekonana, że mój
                                  Instruktor wyszkolił mnie dobrze. To znaczy bardzo chcę być
                                  przekonana. Jak przychodzi hydraulik, żeby zreperować Ci kran, nie
                                  bawisz się w sentymenty i szukasz fachowca, najwyżej nie zapłacisz.
                                  Ale jeśli ktoś Cię uczy rzeczy tak odpowiedzialnej, jak jeżdżenie,
                                  musisz mu zaufać, w tym całe nieszczęście:)

                                  > Mam tylko jeszcze jedno, dwa pytania, których na forum nie zadam.

                                  Wal! linia.frontu@gazeta.pl
                                  Ale jak będą zbyt osobiste, to nie odpowiem! :D
                                • linia.frontu Re: :))))) 30.12.07, 12:00
                                  xadam30 napisał:

                                  > Jeśli wyjeździłaś te wszystkie godziny z jednym instruktorem i
                                  jesteś w takim stanie to ok. 40h jest zmarnowanych (a może się
                                  mylę?).

                                  Nie, Instruktorowi należy oddać chociaż cień sprawiedliwości.
                                  Doszczętnie zmarnowane były godziny 60-70 - oboje byliśmy sobą
                                  zmęczeni i rozdrażnieni, Instruktor stracił cierpliwość. Godzina 50
                                  była w połowie zmarnowana za obópólną zgodą, ale potem pokazywał mi
                                  te wszystkie ronda, okolice Cmentarza, pas dla autobusów, który się
                                  nagle zaczyna, zawrotkę na rondzie z kamulcem, która jest bardzo
                                  ostra, ten zjazd z zwiaduktu z pierwszeństwem na wiadukcie, na moją
                                  prośbę, zmianę organizacji ruchu na Żabie - rzeczy, których jeszcze
                                  nie znałam - nie, zmiana organizacji była 60-70, wtedy też
                                  męczyliśmy trasy i wysepki. Na 50-60 załapałam łuk!!! To był
                                  przełomowy moment, nie można uznać, że to zmarnowaliśmy, wtedy też
                                  ćwiczyliśmy zawracacanie w 3 rzutach (rzutach - samochodu po jezdni
                                  w moim wykonaniu;p), ale w częsci był to okres zmarnowany. A na 40-
                                  60 kończyliśmy naukę parkowania i łuku, bo "przez moje marudzenie"
                                  nie opanowałam tego na kursie (mimo, że zrealizowałam cały program).
                                  Nie można przekreślać tego wszystkiego, tylko dlatego, że mi się
                                  noga podwinęła na egzaminach - przecież wyniosłam z wielu godzin
                                  mnóstwo wiedzy, fakt, że były poprzetykane godzinami, z których nie
                                  wyniosłam nic, ale nie mówmy zaraz o 40:)
                                  Mój Instruktor się starał i ja się starałam. Więc myśląc o
                                  Instuktorze muszę pamiętać i o tym.
                                  • xadam30 Re: :))))) 30.12.07, 14:15
                                    linia.frontu napisała:

                                    > Na 50-60 załapałam łuk!!!

                                    Wcześnie :)

                                    > To był przełomowy moment, nie można uznać, że to zmarnowaliśmy,
                                    > wtedy też ćwiczyliśmy zawracanie w 3 rzutach (rzutach - samochodu > po jezdni
                                    > w moim wykonaniu;p), ale w częsci był to okres zmarnowany.

                                    Dopiero po 50 - tej przejechanej godzinie ćwiczyliście zawracanie w trzech
                                    rzutach? Dobrze, a co robiliście przez 30h?
                                    • linia.frontu Re: :))))) 30.12.07, 16:28
                                      xadam30 napisał:

                                      > linia.frontu napisała:
                                      > > Na 50-60 załapałam łuk!!!

                                      > Wcześnie :)

                                      No wcześnie, wcześnie, mówiłam Ci nie raz, z jakim przypadkiem masz
                                      do czynienia i dlaczego mojemu Instruktorowi bylo tak ciężko, a Ty
                                      nie wierzyłeś. A może to nie Tobie mówiłam... :)

                                      > Dopiero po 50 - tej przejechanej godzinie ćwiczyliście zawracanie
                                      w trzech rzutach? Dobrze, a co robiliście przez 30h?

                                      Łolaboga, jasne, ze ćwiczyliśmy je na pierwszych 30 też, jak już
                                      napisałam, widać nie doczytałeś, przerobiłam cały program, po 50
                                      załapałam, o co chodzi.
                                      Na 30 przerabialiśmy program, jeździliśmy po prawie całej Warszawie,
                                      ćwiczyliśmy manewry, zawracania, opanowanie Auta na pierwszych
                                      godzinach, wszystkie rodzaje parkowań, jazdę pasem ruchu, robiłam na
                                      placu slalom do tyłu, goniąc instruktora, żeby się nauczyć operować
                                      kierownicą, zamiast "doić krowę", jeździliśmy po trasach
                                      Egzaminacyjnych, to już na sam koniec. Dawno to było, a pamiętniczka
                                      nie prowadzę, to Ci nie powiem, co było dołladnie na której godzinie.

                                      Nikt Cię nie prosił, żebyś mnie uczył, sam chciałeś Xadam, więc może
                                      Ty to sobie przemyśl, zanim się porwiesz na uczenie kompletnego
                                      beztalencia, co? Ile czasu jesteś Instruktorem? Ilu miałeś kursantów?
                                      Mój Instruktor miał o wiele więcej doświadczenia, a i tak nie
                                      wyszło. Samymi chęciami niczego nie osiągniesz, choć wiem, że byś
                                      chciał. Ale nie zawsze się tak da. Ja nigdy nie zostanę
                                      matematykiem, skąd pomysł, że na pewno uda mi się zostać kierowcą?
                                      • xadam30 Re: :))))) 30.12.07, 19:02
                                        Tyle się napisałem i nie poszło :( więc powiem krótko: ja się nie wycofuję.
                                        • linia.frontu Re: :))))) 30.12.07, 19:40
                                          xadam30 napisał:

                                          > Tyle się napisałem i nie poszło :( więc powiem krótko: ja się nie
                                          wycofuję.

                                          Uparty, jak każdy facet :P
                                        • linia.frontu Re: :))))) 30.12.07, 20:50
                                          xadam30 napisał:

                                          > Tyle się napisałem i nie poszło :( więc powiem krótko: ja się nie
                                          wycofuję.

                                          Sorki, zazwyczaj w wolne niedzielne wieczory udaję, że nie mam
                                          telefonu i chowam go w najgłębszy kąt - ale już jestem pod.
                                          Przez telefon chcesz mi zadawać te okropne, osobiste pytania??? :)
                                        • linia.frontu Re: :))))) 30.12.07, 20:54
                                          xadam30 napisał:

                                          > Tyle się napisałem i nie poszło :( więc powiem krótko: ja się nie
                                          wycofuję.

                                          Chcę z Tobą gadać! Jestem pusta na koncie:/
                                        • linia.frontu Re: :))))) 30.12.07, 21:54
                                          Masz rację, Xadam!
                                          Było minęło i oby ryjem do przodu, jak to ktoś wymownie ujął.
                                          Pierwsze postanowienie noworoczne: na forum wejdę dopiero, kiedy
                                          zacznę jazdy, czyli kiedy będę miała po_co wchodzić, ot co!
                                          Ja wiesz, już jestem tym zmęczona, tym układem.
                                          • xadam30 Re: :))))) 30.12.07, 22:38
                                            linia.frontu napisała:

                                            > Ja wiesz, już jestem tym zmęczona, tym układem.

                                            To trzeba coś z tym zrobić, tak? Albo rybki, albo akwarium.
                                          • xadam30 Nie bądź naiwna. 30.12.07, 22:39

                                  • Gość: Ulka Re: :))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.07, 14:20
                                    Przepraszam Linia ile godz wyjeździłas???

                                    60-70???

                                    I nadal zdać nie możesz???
                                    • Gość: joasia25 Re: :))))) IP: *.inowroclaw.mm.pl 30.12.07, 20:01
                                      Ja też mam 60 godzin za sobą i mimo tego, że jeżdżę dobrze to nie zdałam po raz
                                      drugi.
                                      • Gość: Ulka Wiec chyba dobrze nie jezdzisz:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.08, 20:57
                                        Ale warto miec marzenia.
                          • Gość: gosciowa liniafrontu ile razy oblalas? IP: *.chello.pl 02.01.08, 23:55
                            Czytam to, czytam... liniafrontu, oblalas 3 razy (?) i sie zalamujesz robisz sobie "przerwy"? co powiesz na to: ja zdalam za 6 razem, sa ludzie ktorzy podchodza jeszcze wiecej razy. i jezdze, i dobrze sie czuje za kolkiem! a na egzaminach po prost zjadaly mnie nerwy (oblewalam wiekszosc razy na placu).

                            Wiec ucz sie dalej i zdawaj - jedyna przeszkoda jest kasa, bo
                            jazdy i egzaminy niestety kosztuja.

                            To wszystko oczywiscie pod warunkiem ze NAPRAWDE CHCESZ MIEC TO PRAWKO.
                            • xadam30 Re: liniafrontu ile razy oblalas? 03.01.08, 00:06
                              Gość portalu: gosciowa napisał(a):

                              > Wiec ucz sie dalej
                              ...
                              najlepiej z tym instruktorem z forum ;)

                              > To wszystko oczywiscie pod warunkiem ze NAPRAWDE CHCESZ MIEC TO PRAWKO.
                              Linia już wie czego Jej potrzeba.
                              Świeżego powietrza.
                              • linia.frontu Re: liniafrontu ile razy oblalas? 03.01.08, 23:48
                                xadam30 napisał:

                                > Linia już wie czego Jej potrzeba.
                                > Świeżego powietrza.

                                Oj tak, przestać się dusić:)
                                I trochę otrzeźwieć :P

                                Hłasko napisał kiedyś, że świętym jest tylko to, za co trzeba
                                zaplacić swoją pracą i swoim pożądaniem, a potem móc odejśc i
                                zapomnieć.
                                Problem w tym, że 'odejść i zapomnieć" trzeba zrealizować z lekką
                                ręką, w przeciwnym razie nie będzie efektu - i dlatego mistrzowskie
                                chwyty literackie Hłaski nie wychodzą w życiu:).
                                • xadam30 Nie nadążam za Tobą :) 04.01.08, 00:03
                                  Szkoda, że jeszcze nie potrafię czytać w myślach, ech.
                                  P.S. Już myślałem, że tu nie zajrzysz :)
                                  • linia.frontu Re: Nie nadążam za Tobą :) 04.01.08, 00:08
                                    xadam30 napisał:

                                    > Szkoda, że jeszcze nie potrafię czytać w myślach, ech.
                                    > P.S. Już myślałem, że tu nie zajrzysz :)

                                    A kto powiedział, że to postanowienie na 2008? :DDDDDDDD
                                    Spoko, muszę się ogarnąć, już mi nieźle idzie:)
                                    • xadam30 Re: Nie nadążam za Tobą :) 04.01.08, 00:14
                                      no i dobrze
                                    • xadam30 Re: Nie nadążam za Tobą :) 04.01.08, 00:35
                                      > Spoko, muszę się ogarnąć, już mi nieźle idzie:)
                                      Ile Ci jeszcze jazd zostało z tym Twoim instruktorem?
                                      • linia.frontu Re: Nie nadążam za Tobą :) 04.01.08, 09:22
                                        xadam30 napisał:

                                        > > Spoko, muszę się ogarnąć, już mi nieźle idzie:)
                                        > Ile Ci jeszcze jazd zostało z tym Twoim instruktorem?

                                        Zależy za ile zapłacę: od 5 do 10. Ale niekoniecznie z moim
                                        Instruktorem, tylko... kto mu to powie?
                                        Raz miałam mykać z Pontusem 2h, bo miał być w Wawie i tak, żeby
                                        zobaczyć i usłyszałam, że Pontus może sobie ze mną pojeździć, ale
                                        potem niech przyjdzie i mu powie, jakie są zastrzeżenia do jego
                                        sposobu nauczania (tak, bo Pontusowi na pewno o to chodziło:P) i on
                                        go wtedy zmiecie werbalnie, i że się zabijemy na najbliższym
                                        skrzyżowaniu, jak Pontus nie wie, że jestem po dwóch miechach bez
                                        jazdy i mykam tak strasznie i póltorej godziny w ten deseń.
                                        I tak za każdym razem. Toteż już mu obiecałam, że tylko z nim, że
                                        tylko z nim, myślałam, że na kursie nie ślubuje się wierności,
                                        miłości, i tego typu, dopóki kurcze śmierć nie rozłączy;/.
                                        Toteż z tym poczekam: na razie się pochwalę, że będę miała kaskę na
                                        examy i sie polecę zapisać (co zrobię z brakiem kasy w tej dziurze:
                                        zapis - egzamin, jeszcze nie wiem, ale jakoś tam to będzie:D)
                                        • xadam30 Re: Nie nadążam za Tobą :) 04.01.08, 09:45
                                          linia.frontu napisała:
                                          > Zależy za ile zapłacę: od 5 do 10. Ale niekoniecznie z moim
                                          > Instruktorem, tylko... kto mu to powie?

                                          Ślubu z nim nie brałaś.

                                          > i usłyszałam, że Pontus może sobie ze mną pojeździć, ale
                                          > potem niech przyjdzie i mu powie, jakie są zastrzeżenia do jego
                                          > sposobu nauczania (tak, bo Pontusowi na pewno o to chodziło:P)

                                          Mnie nie obchodzi jak ktoś uczy (no może nie do końca) i staram się tego nie
                                          komentować.
                                          Kursant poznaje moją technikę jazdy i sobie wybiera co jemu bardziej odpowiada.

                                          > i on go wtedy zmiecie werbalnie.
                                          Bez komentarza.

                                          > Toteż już mu obiecałam, że tylko z nim, że
                                          > tylko z nim, myślałam, że na kursie nie ślubuje się wierności,
                                          > miłości, i tego typu, dopóki kurcze śmierć nie rozłączy;/.

                                          Powiem jeszcze raz: nie bądź naiwna.

                                          > Toteż z tym poczekam: na razie się pochwalę, że będę miała kaskę na
                                          > examy i sie polecę zapisać (co zrobię z brakiem kasy w tej dziurze:
                                          > zapis - egzamin, jeszcze nie wiem, ale jakoś tam to będzie:D)

                                          Daj znać, jakby co. Powodzenia i wytrwałości z tym Twoim.
                                        • no-comments Ehhhh Linia.... 04.01.08, 22:42
                                          linia.frontu napisała:

                                          > Zależy za ile zapłacę: od 5 do 10. Ale niekoniecznie z moim
                                          > Instruktorem, tylko... kto mu to powie?

                                          Ehhh Linia.... jak bym tego nie widziała to bym nigdy nie uwierzyła, że tak
                                          intelgentna i rozgarnięta dziewczyna jak Ty może być tak..... Xadam użył
                                          najlepszego niestety określenia....

                                          xadam30 napisał:

                                          > Powiem jeszcze raz: nie bądź naiwna.

                                          Linia... porzuć go wreszcie do cholery.... porzuć to wyobrażenie o autorytecie i
                                          marzenie o instruktorze, którego już nie ma i dobrze wiesz, że nie będzie... i
                                          choćbyś teraz napisała epistoły zaprzeczające i wychwalające go albo uparcie
                                          milczała udająć, że ta prawda Cię nie boli - to i tak nie zaprzeczysz przed samą
                                          sobą, że Ty TEŻ już w niego nie wierzysz albo inaczej - w powodzenia Wszej
                                          wspólnej nauki... to się juz nie uda.... i jeśli zamierzasz po tych wszystkich
                                          wydanych pakietach i dziesiątkach wydać kolejne 5 czy 10 by poraz kolejny
                                          uwalić.... to zabrzmi brutalnie.... ale nie płacz nam tutaj na forum potem, że
                                          to Twoja wina i już Ci na prawku nie zależy, bo Twoją winą będzie tylko to, że
                                          nie dałaś szansy innemu instruktorowi, a co za tym idzie nie dałaś szansy sobie
                                          samej.

                                          I nie mów mi, że każde ludzkie uczucie jest święte, bo duma i pycha (to ja
                                          jestem superinstruktorem a nie jakiś tam Pontus czy inny) nie jest święte, a
                                          próba udawadniania za wszelką cenę, że to ja jestem świetnym instruktorem
                                          zamiast udowadniania, że to Ty jesteś dobrą kursantką i odwracanie kota ogonem,
                                          że jak zdasz egzamin to dzięki niemu, a nie dzięki sobie..... jest dziecinne i
                                          dobrze o tym wiesz. CZas stanąć twarzą w twarz z dorosłością Linia, zabawy w
                                          podchody w pewnym wieku już po prostu nie przystoją, czas pomyśleć o sobie.....
                                          • linia.frontu Ehhhh, NC 04.01.08, 23:55


                                          • linia.frontu Re: Ehhhh Linia.... 06.01.08, 13:17
                                            Piszę z BUWu i zaraz spadam, toteż będę się streszczać:

                                            NC, szkoda słów po prostu.
                                            Informuję, co byś nie pytała, dlaczego nie piszę :*
        • xadam30 Na egzaminatora? 29.12.07, 16:55
          linia.frontu napisała:

          > A jeśli Ty, to chyba nie na egzaminatora, co?

          Tak, ale prawdopodobnie za pięć lat.
          • xadam30 Re: Na egzaminatora? 29.12.07, 17:02
            Jak tak dalej będzie Ci szło to jeszcze na mnie "poczekasz" :D. Także lepiej
            będzie dla Ciebie, żebyśmy się spotkali, gdy jestem instruktorem ;)
      • jezzmam 06.02.2008 Kraków godz,10:30 29.12.07, 16:30

    • Gość: ela1981 Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: *.promax.media.pl 30.12.07, 13:56
      ja mam 14 stycznia kalisz godzina 10
    • Gość: ela1981 Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: *.promax.media.pl 30.12.07, 13:58
      14 stycznia kalisz godzina 10 -ta
      • Gość: sandrax Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 13:28
        16 styczeń, g.13 ŁOMŻA
    • Gość: M. Debile zaśmiecają forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.07, 14:11
      • Gość: Ania Zdałam, dzisiaj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 14:56
        Powodzenia Wam wszystkim! :)
        • linia.frontu Gratulachy!!!! :) 02.01.08, 18:23
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Powodzenia Wam wszystkim! :)
          • xadam30 Re: Gratulachy!!!! :) 02.01.08, 19:23
            Dolączam się
            > Powodzenia Wam wszystkim! :)
            • Gość: Ania Dziękuję :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 19:38
    • wojenin Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) 02.01.08, 19:57
      Dzisiaj miałam i oblałam następny mam 26 lutego nie jest mi do śmiechu. :-(
      • Gość: galadriel Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: *.chello.pl 03.01.08, 12:56
        Ja też mam 26 lutego,i też wcale mi nie do śmiechu.pozdrawiam.
        • wojenin Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) 05.01.08, 14:25
          Gość portalu: galadriel napisał(a):

          > Ja też mam 26 lutego,i też wcale mi nie do śmiechu.pozdrawiam.
    • Gość: ania Re: Kto kiedy ma egzamin??? :) IP: 195.94.214.* 04.01.08, 09:49
      8 stycznia Łomża....już 2 podejście niestety

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka