Dodaj do ulubionych

Obojetność

25.04.08, 10:25
Tak chyba można nazwać stan, w który ostatnio wpadłam w temacie
prawka. Początkowy entuzjazm, przerazenie, czarna rozpacz i takie
tam jakoś chyba przybladły. Brak czasu żeby umawiać sie na jazdy,
brak chęci też może. A tu EGZAMINU już czuję na plecach (oddech
ziejący czosnkiem i przyprawiający o maksymalny niesmak). I nie wiem
już sama - przesuwać datę egzama na później, oby nie na święty
nigdy? Czy też brać się w garść, wysupłać oszczedności, a potem
domagać się częstych jazd żeby przynajmniej nie mieć poczucia że
poszłam tylko po to, żeby usłyszeć "pani już dziękujemy". Ekh.. Z
drugiej strony przejeździłam już 40 godzinek i daleko mi do poczucia
że umiem COKOLWIEK.
Obserwuj wątek
    • linia.frontu Re: Obojetność 25.04.08, 10:32
      No to mamy to samo, też już tym rzygam. Tylko ja wyjeździłam 2 x
      tyle. Pomęcz się, żeby przynajmniej nie mieć poczucia że poszłaś
      tylko po to, żeby usłyszeć "pani już dziękujemy". Tyle.
    • Gość: Luzaczka Re: Obojetność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 10:48
      A moze to nie jest stan,ze czujesz,ze daleko Ci do poczucia,ze
      umiesz cokolwiek tylko przeuczenie?Bo ponad 40 h i niechec to ja
      stawiam taka diagnoze-nadmiar nauki sprawil,ze Ci cale prawko zwisac
      zaczelo brzydko mowiac.Moze juz nie potrzebujesz jazd,bo sie wiecej
      nie nauczysz,a egzamin jestes w stanie zdac?Takie jest moje zdanie.
      • Gość: deep6 Re: Obojetność IP: *.bv.pl 25.04.08, 11:07
        A no właśnie - wydaję mi się że ja może bym czuła że coś umiem po
        przejechaniu 60,70 godzin...? bo ostatnio to już miałam poczucie że
        kręcę się wkołko i nie przyswajam nic nowego/ale bezsensu isć na
        egzamin nie umiejąc parkować, kosząc linie ciagłe i w dodatku z
        syndromem strachu przed dużymi skrzyżowaniami (zwłaszcza-skręt w
        lewo). Wezmę kolejną dziesiątkę czy ósemkę godzinek, spróbuję
        pojeździć ale jakoś nie wydaje mi sie żeby w moim przypadku mogło to
        odnieść jakikolwiek efekt..
        • hugo43 Re: Obojetność 25.04.08, 20:05
          a moze zmienic instruktora?jak to nie pomoze,to chyba problem jest w
          Twoim braku predyspozycji do bycia kierowca.nie wszyscy musza miec
          prawo jazdy.
        • Gość: Kamila Re: Obojetność IP: 212.182.107.* 25.04.08, 20:16
          Tak, może zmień instruktora!
          Wiem, bo w pewnym momencie zaczęłam jeździć TAKŻE z innym, choć mój
          był najlepszy. I ten inny na co innego zwrócił mi uwagę, jeździliśmy
          nieco innymi trasami... Wiele mi to dało! Poza tym przy innym,
          obcym, człowiek zaczyna się jakby bardziej starać;-)
          I nie poddawaj się! Dasz radę!!!!
    • Gość: ewik Re: Obojetność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 22:58
      jak ja Cię rozumiem... :))))
    • Gość: Yoa Re: Obojetność IP: *.lama.net.pl 25.04.08, 23:27
      Masz iść na ten egzamin!! Jak nie pojdziesz to sie nie dowiesz, czy
      dobrze jezdzisz. Ja zdalam za pierwszym razem choć dawalam sobie
      glowe uciac ze nie zdam. Dzien wczesniej pan instruktor mnie
      skomentowal..."Dziewczyno ty sie na egzamin nie nadajesz". A jednak
      zdalam :-P Uwiezylam moze w siebie i to mi pomoglo.
      • Gość: deep6 Re: Obojetność IP: 217.76.112.* 26.04.08, 19:38
        Thanks Yoa:)
        A do pozostałych - instruktorów było już 3... Więc chyba pozostaje
        stwierdzenie że się nie nadaję
        • hugo43 Re: Obojetność 26.04.08, 19:59
          musisz odpowiedziec sama sobie-czy ty chcesz tego prawa jazdy,czy
          marzysz o nim,czy wyobrazasz sobie siebie w swym autku smigajaca po
          ulicach swego miasta?wiele osob chodzi na kurs,bo koledzy
          chodza,rodzice kazali,moze kiedys sie przyda.a to nie tedy droga,to
          ty musisz chciec,rwac sie do kazdej jazdy,gadac o tym na
          okraglo.wierz mi,wszystkie osoby w moim otoczeniu,ktore robia prawo
          jazdy maja straszna motywacje.tylko wtedy to ma sens.sprobuj
          jeszcze,poszukaj jakiegos super-mega instruktora,polecanego przez
          znajomych.wierz mi jezdzilam z kilkoma i sa naprawde bardzo
          rozni.jeszcze na kursie trafil mi sie tragiczny,plakac mi sie
          chcialo,zamiast lepiej,to szlo tragicznie.na szczescie zmienilam
          ok.10 godziny i odkrylam,ze mozna wszystko skoordynowac ze
          soba.mozna zmieniac biegi,sluchac radia,gadac i rozgladac sie
          wokol.nie poddawaj sie,moze po prostu ty potrzebujesz wiecej
          praktyki.
          • Gość: deep6 Re: Obojetność IP: 217.153.126.* 28.04.08, 08:37
            Hugo -wiesz, ja chcę tak naprawdę STRASZNIE, STRASZNIE. I wciaż nie
            mogę się doczekać kolejnej jazdy, i zatruwam życie wszystkim dookoła
            opowieściami o prawku, a że czasem przychodzi zmęczenie materiału i
            chęć by rzucić to wszystko w kąt - cóż, tak bywa... A instruktora
            też już miałam takiego, przy którym siłą się powstrzymywałam od
            płaczu za kierownicą, a teraz wreszcie mam naprawdę baaardzo fajnego
            a że potrzebuje wiecej praktyki to fakt, tylko bym chiała widzieć
            ILE!!!
            • hugo43 Re: Obojetność 28.04.08, 10:28
              jesli chcesz i lubisz to probuj do skutku.w niektorych miastach
              norma to 5-6 razy.i pamietaj,ze szybko zdany egzamin nie swiadczy o
              umiejetnosciach.czasem potrzeba szczescia.powiem ,ze mi sprzyjalo na
              egzaminie np.pas do skretu w prawo notorycznie byl blokowany przez
              samochody jadace prosto,nie grozil mi przejazd na zielonej
              strzalce:).zdawalam o 19 w warszawie.pelno elek wszedzie jadacych
              oczywiscie przepisowo i ja miedzy nimi,momentami to sie
              turlalismy,ale nie dalo rady inaczej,do tego troche korkow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka