Gość: roma
IP: *.aster.pl
01.12.08, 19:41
Kto jezdzil?
Kilka razy tu sie natknelam na opinie i byly podobne, ze tacy nakreceni panowie. No i fakt, jezdzilam dwa razy i za kazdym razem wychodzilam roztrzesiona. Raz, to byla godzina - optimum, bo mimo zdenerwowania mialam wrazenie ze sie czegos nauczylam. A drugi raz 2godz, dzien przed egz (oblalam). Omatkoicorko... Pan mowi takim szybkim, karabinowym stylem, caly czas gada przez telefon, nie tyle krzyczy, co bardzo GLOSNO mowi, i jest tak, nerwowo? nie, jakby pod napieciem.
I daje po hamulcach za ostro, jak egzaminator.
I jeszcze ma swoja autorska koncepcje, ze podstawa to praca nog.
Kurde, nie wiem co myslec. To na pewno sa profesjonalisci w jakis przedziwny sposob, ale chyba tylko w systemnie 'od czasu do czasu'. Z drugiej strony dla lekowych czy zestresowanych osob to jest ladunek bigla, pary, energii byc moze korzystny.
Mnie adrenalina odpuscila dopiero po ok. godznie. A typowo powinno to trwac z 15 min. ten dygot w czlowieku.
Jakie wasze sa wrazenia?
Ja bym polecila po jakims leniwym, wyluzowanym panu, co to nigdzie sie nie spieszy, je, pali, dzwoni, chichocze, sa tacy. Dla kontrastu warto sie przejchac z tym panem z Kombinatora.
a jeszcze widzialam kiedys, jak babka wychodzila na egzamin, a pan jej jeszcze rozrysowywal rondo na kartce, w ost. chwili. Mile.