HigH - jak to rozumieć

IP: *.icpnet.pl 01.07.09, 21:46
Witam
Od dawna nurtuje mnie pytanie dlaczego jazdy w High musza zaczynac
się z Chwaliszewa? Tłumaczono mi jakies bzdury, że to wygodne dla
kursantów, bo jezdzi się wtedy więcej po mieście, itp. Co za
głupota. Mój wniosek jest taki - OSZCZĘDNOŚC PALIWA. Jak nie jeżdżą
po kursantów to nie ponoszą dodatkowych kosztów. Zysk. Tylko prosze
mi nie pisać, że jak chce to podjedziecie Państwo. Dzwoniłam nawet
do sekretariatu z pytaniem czy któryś z instruktorów mogłby pójśc mi
na rękę. Odp. nie jezdzimy, my nie taxi. Za 1500 pln robią mi łaskę.
    • Gość: Ss Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.09, 21:53
      a jak ktoś mieszka daleko, to musi się tłuc autobusami, tramwajami,
      dojść pieszo. w dwie strony to może być nawet godzina! a jak Ci się
      nie podoba to może lepiej wybrać inny ośrodek?
      • Gość: luckytwice Re: HigH - jak to rozumieć jako beznadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.09, 22:59
        Wydaje mi sie ze najpierw powinnas powiedziec skad jest ta szkola:P nie kazdy
        mieszka w poznaniu:P ehhe

        ale ogolnie beznadzieja... chwaliszewo to totalne odludzie. dlatego np jednym z
        powodow nie wybrania tej szkoly byla odleglosc.
        W innych szkolach jesli zapytasz to nie ma problemu zeby po ciebie ktos
        przyjechal. Wiadomo odjeła mi instruktorka kilka minutek. Zadzwonilam i nie
        widziala ona problemu. A paliwo... wychodzi na to samo bo przez ten czas ja
        moglabym jechac normalnie po miescie...

        ale jak znam zycie za chwile sie tu zleci cala chmara ludzi ze jestem z
        konkurencji haha wiec juz sie nie odzywam
        • Gość: instruktor Re: HigH - jak to rozumieć jako beznadzieja IP: *.net.stream.pl 01.07.09, 23:30
          Jak mozna realizować tok nauczania, jeżeli nauka jazdy polegałaby na
          zawożeniu i odwożeniu kursantów.
          Nie pomylił ktoś O.S.K z postojem taksówek.
          Mam swój O.S.K na Śląsku. Jakbym po każdego kursanta jeździł, a
          potem zawozil do domu , to jazdy odbywały sie między dzielnicami
          mojego miasta i osciennymi miejscowosciami. A kiedy pokazać
          kursantowi najtrudniejsze miejsca egzaminacyjne.
          To jest jakiś NONSENSo czym piszecie. W moim ośrodku KAŻDY zaczyna w
          centrum miasta(pod Osrodkiem) i kazdy tam kończy. Wtedy mam
          możliwość zrealizowania pełnego planu nauczania. Bo to jest dla mnie
          NAJWAŻNIEJSZE. Mam zdawalność (praktyczną) 88% i walą do mnie ludzie
          z wszystkich okolic(nawet dwoma autobusami, czy tramwajmi).
          zastanówcie sie nad tym co piszę. Jaka jest hierarchia?. Co jest dla
          was najważniejsze?. Wygoda?. A może jednak EFEKT!!!!
          • Gość: obserwator Re: HigH - jak to rozumieć jako beznadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.09, 23:38
            Tej a co nas obchodzi hierarchia w twoim osrodku i to do tego na ślasku!!!!????
            Wiele szkół oferuje w swojej ofercie dojazd do kursanta albo z miejsca ktore
            jest mu na reke.
            I tu sie wlasnie ukazuje potega osrodkow egzaminacyjnych,,, pokazac miejsca
            egzaminacyjne !!!
            w macie uczyc ludzi jezdzic wogle a nie tylko by wykuł trasy egzaminacyjne.

            ale sobie chlopie reklame robisz swoją szkołą hohoh
            • Gość: kakarka Re: HigH - jak to rozumieć jako beznadzieja IP: *.acn.waw.pl 01.07.09, 23:44
              Ja zaczynam jazdy pod swoim domem, kończę je w tym samym miejscu,
              nigdy nie jezdzę mniej niż 2 godz, instruktor nigdy nie zabrał
              żadnych minut za dojazd. Nie wiem czy jest to kwestia ośrodka czy
              instruktora.
              • Gość: luckytwice Re: HigH - jak to rozumieć jako beznadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.09, 23:48
                Kursant nasz pan... płaci i wymaga :P dzieki nim osk zarabiaja :P
              • Gość: kakarka dodam jeszcze IP: *.acn.waw.pl 01.07.09, 23:49
                że mieszkam dość blisko OSK, dojazd więc zajmuje dosłownie kilka
                minut natomiast ogólnie dojezdzają do kursantów w ramach dzielnicy.
                To na pewno. Nie wiem czy jest możliwość umówienia się np. kilka
                dzielnic dalej ale OSK jest tyle, że nie wiem czy ktoś zapisałby się
                do OSK na drugim końcu Warszawy mając bliżej kilkanaście innych:)
          • w357 jak to rozumieć ?????? 01.07.09, 23:56
            Gość portalu: instruktor napisał(a):

            > Jak mozna realizować tok nauczania, ..........
            > A kiedy pokazać
            > kursantowi najtrudniejsze miejsca egzaminacyjne.
            >

            A od kiedy to "pokazywanie najtrudniejszych miejsc
            egzaminacyjnych" jest "tokiem nauczania" ??????????
            Później tacy "bublokierowcy" po TWOJEJ szkole uzyskują Prawo Jazdy i
            potrafią jeździć, ale tylko po trasach Egzaminacyjnych
            (TYLKO)!!!


            ps
            Posiadam wszystkie kat. P.J. ......
            Na każdą kategorie szkolony byłem w innym OSK.....
            W żadnyn z NICH nie przejechaliśmy ANI METRA PO TRASACH
            EGZAMINACYJNYCH !!!!!!!!!

            Dojeżdżanie po/z Kursantem jest dość często stosowaną metodą
            zdobywania "Klienta"(ale nie wszędzie), po odpowiednim uzgodnieniu.
            • Gość: luckytwice Re: jak to rozumieć ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.09, 00:52
              dokładnie. Mnie uczyli jeździć po trasach egzaminacyjnych wiec... szczerze
              mówiąc mam je w jednym palcu... i mogłabym z zamkniętymi oczyma jeździć.
              Niestety taka rzeczywistość osk uczą do egzaminu a nie jazdy "rzeczywistej"
            • Gość: instruktor Re: jak to rozumieć ?????? IP: *.net.stream.pl 02.07.09, 06:20
              w357 napisał:
              > Dojeżdżanie po/z Kursantem jest dość często stosowaną metodą
              > zdobywania "Klienta"(ale nie wszędzie), po odpowiednim uzgodnieniu.
              ????????????????????????????????????????????????????????
              Bardzo ŻAŁOSNA!!!! metoda zdobywania klienta.
              może w twojej Wólce Małej trzeba zdobywać klienta, bo do mnie sami
              przychodzą.
              P.S
              Nie uczę jeździć "na pamięć" po trasach egzaminacyjnych. Realizuję
              PEŁNY plan nauczania wyznaczony przez Rozporządzenie. A jeżdżąc
              ciągle z dzielnicy A do dzielnicy B , to kursant znałby każdą dziurę
              i miałby tę trasę wyuczoną na pamięć. U mnie KAŻDA lekcja jest inna,
              za każdym razem realizuję inne cele, każda jazda jest prowadzona
              innymi drogami. NIC NA PAMIĘĆ.Po każdej lekcji omawiam błędy,
              wyznaczam kolejne zadania. A po każdych 5 godzinach jazd spotykam
              sie z grupą na sali omówić na spokojnie wszystkie błędy(bezpłatnie).
              Miał ktoś z was takie nauczanie?. Wątpię!.Przed Egzaminem Państwowym
              spotykam się z grupą po raz ostatni udzielając im spokojnie pewnych
              rad i przypominam o prawach i obowiązkach w czasie Egzaminu.
              Wszyscy moi instruktorzy robią dokładnie to samo. Co jakis czas
              wsiadam z kursantem od mojego instruktora (tzw "nalot"-instruktor
              idzie na kawę i ma za tę godzine zapłacone również)i sprawdzam
              zarazem umiejętnosci nabyte przez kursanta, jak i pracę wykonaną
              przez instruktora. Każdy mój instruktor ma książeczkę, w której
              wpisuję odnośne uwagi.Każdy kursant oprócz Karty Przeprowadzonych
              zajęć również ma książeczkę z wpisanymi zadaniami, uwagami , błędami
              do skorygowania.Szkolenie jest precyzyjne i perfekcyjne.

              A teraz zawistni konkurenci i roszczeniowi kuranci zatłuczcie mnie
              kamieniami, ja i tak czytać tego nie będę.To wy od razu na pierwszy
              mój post odpowiedzieliście. Gnojcie mnie dalej.
              Bo zawiść w Polsce jest przerażająca.
              U mnie na zapisanie na kurs czeka się od miesiąca do dwóch.

              • w357 Re: jak to rozumieć ?????? 02.07.09, 07:18
                Gość portalu: instruktor napisał(a):
                > > Dojeżdżanie po/z Kursantem jest dość często stosowaną metodą
                > > zdobywania "Klienta"(ale nie wszędzie), po odpowiednim
                uzgodnieniu.
                > ????????????????????????????????????????????????????????
                > Bardzo ŻAŁOSNA!!!! metoda zdobywania klienta.
                > może w twojej Wólce Małej trzeba zdobywać klienta, bo do mnie sami
                > przychodzą.
                >

                Jeżeli (nadal) przychodzą, to się ciesz - Masz "stałe" dochody.

                Na Moim Zadooopiu jest więcej OSK niż potencjalnych Kursantów,
                a Prawo Rynku jest nieubłagane......
                Pseudoreklam typu --> " Nasze OSK jest najlepsze !!! "
                widziałem już tzw. miliony i jakoś nie wierzę w tą 100% rzetelność,
                uczciwość i nauczanie na najwyższym poziomie.
                Gdyby "wszyscy" tak dobrze szkolili, to nie byłoby tylu
                wypadków/kolizji na drogach.
                Z drugiej strony patrząc, to możnaby wywnioskować, że ktośtam uczy
                (naprawdę) najlepiej, ale "wszyscy" Kursanci mają rozum do "D".


                Gratuluje Samozadowolenia
            • mdrive w357 02.07.09, 21:21
              ...
              "W żadnyn z NICH nie przejechaliśmy ANI METRA PO TRASACH
              EGZAMINACYJNYCH !!!!!!!!! "

              Przymrużę oko. :):):) Ne kituj.
              Uczę już tyle lat i czegoś takiego nie słyszałem.
              • w357 Re: w357 02.07.09, 22:39
                mdrive napisał:

                >
                > Uczę już tyle lat i czegoś takiego nie słyszałem.
                -----------------------------------------------------------


                :-) :-) :-)
                :-) :-)
                :-)

                Każdy ma Swój pierwszy raz :-) Nawet TY :-)

                W skrócie było to tak:
                (za młodu)
                - trenowałem na lotniskach Warszawy,Krakowa i Katowic(Muchowiec)
                - na Poligonach W-wskich, podkrakowskich, Mazurskich itd.
                (a było to dawno, dawno temu....)
                Później dopiero oficjalny (cywilny) kurs na Czerniakowie (jeżdżąc po
                Czerniakowie i Śródmieściu) --> Egzamin był na Bródnie (gdzie
                przedtem jeździłem tylko na Cmentarz korzystając z Komunikacji
                Miejskiej.
                - dalszy trening poza granicami Polski......
                - kurs na "C" i "D" na terenie Mokotowa, Woli i dookoła W-wy lub na
                trasie Szybkiego Ruchu (kierunek Gdańsk)
                - "C+E" na terenie Ursusa.
                Egzaminy:
                C - Siedlce
                C+E - Skierniewice
                D - "Odlewnicza"
                Szkolenia dodatkowe:
                W-wa, KRK (MON , MSWiA)
                :-) (mówi Ci to coś ? )

                Przed Egzaminem w Siedlcach nigdy w życiu nie byłem w tym mieście
                (ani przed, ani po Egzaminie).
                W Skierniewicach - Byłem tylko raz przed Egzaminem (na piechotę, aby
                się zapisać).
                Na Odlewniczą jeżdziłem samochodem osobowym, ale od strony Bródna.
                Trasa Egzaminacyjna była na ulicach, na których nigdy przed, ani
                później NIGDY nie byłem (ponieważ nie było Mi po drodze)!!!

                Czyli - Jeżeli nigdy wcześniej o takim czymś nie słyszałeś,
                to Maaaało słyszałeś :-)
    • Gość: SS Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.09, 08:32
      Ale jak się jedzie po kursanta to raz nam się trafi np z Junikowa,
      potem z Piątkowa w inny dzień z Górczyna i tak jeżdzić można po
      całym Poznaniu. A zawsze obracasz sie po Chwaliszewie. Dziwne to i
      też nie rozumiem, ale kazda szkola ma swoje widzimisie :P
    • Gość: Anna Re: HigH - jak to rozumieć IP: 94.230.17.* 02.07.09, 11:50
      Ludzie, opanujcie się!!! Kurs trwa TYLKO 30 godzin i chyba jest dla
      Was jasne, że wszystkiego się nie nauczycie??? Więc czemu skaczecie
      na instruktora, który ucząc uwzględnia trasy egzaminacyjne? Przecież
      kurcze sami się tego domagacie!!! Tylko teraz fajniej jest na kogoś
      naskoczyć.

      Ja jeździłam zawsze z tego samego miejsca, spod ośrodka, tam też
      kończyłam jazdę, to było jasne i wiadome od początku i komu nie
      pasowało, mógł iść gdzie indziej.
      Są przecież ośrodki odwożące i przywożące, można wybrać, w czym
      problem?

      Jeśli Cię tylko nie oszukano, mówiąc, że będą odwozić, a potem nie
      chcieli, jeśli było wiadomo od początku, jak będzie... O co chodzi???
      Może użyj główki i pomyśl przed, a nie po.
      • kelle1986 Re: HigH - jak to rozumieć 02.07.09, 12:40
        Dokladnie, ja teraz sie ucze w High i nawet przez mysl mi nie przeszlo zeby narzekac bo musze dojechac do osrodka i zaczynac jazdy od Chwaliszewa. A 20minut busem mam. Ktos tu szuka dziury w calym..
        • Gość: € jak się umówić ? Oto jest pytanie IP: *.lot.pl 02.07.09, 13:09
          Wydaje Mi się, że wszyscy przesadzacie.

          Co innego jest, gdy kursant chce, aby Go odbierać-zawozić pod dom
          (jeżeli płaci dodatkowo, to dlaczego nie ?), a co innego jeżeli w
          danym miejscu(rejonie) będzie oczekiwał następny kursant...W takiej
          sytuacji Instruktor nie jedzie na pusto, a jedynie miejsce "zmiany"
          jest inne niż rejon OSK.
          itd.itp.

          ps.
          Co do jazdy po "trasach egzaminacyjnych" - Dla mnie , to jest do
          przyjecia, ale na tzw. "ostatnich godzinach", gdy Instruktor
          stwierdzi, że kursant już potrafi tyle, aby "marnować czas" na jazdę
          po konkretnych trasach (które nie są ustalone)......
      • Gość: p7 Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.09, 22:56
        Ludzie, opanujcie się!!! Kurs trwa TYLKO 30 godzin i chyba jest dla
        Was jasne, że wszystkiego się nie nauczycie??? Więc czemu skaczecie
        na instruktora, który ucząc uwzględnia trasy egzaminacyjne? Przecież
        kurcze sami się tego domagacie!!! Tylko teraz fajniej jest na kogoś
        naskoczyć.

        Najlepiej nie? Specjalnie wykupię kurs i zaproszę Was wszystkich,
        żebycie mnie odwozili i przywozili w korku po prostej drodze na mój
        drugi kraniec rzeczywistości, od 40min do półtorej godziny + z
        powrotem. I wierzę, że będziecie zachwyceni.

        Takie rzeczy ustala się przed rozpoczęciem szkolenia.
        Sami nie wiecie, czego chcecie. Chcecie się nauczyć jeździć, a
        problemem jest jazda czym innym, niż Yarisem (Wa-wa), bo na czym
        innym nie zdajecie egzaminu. Chcecie jeździć po trasach
        egzaminacyjnych i chcecie się nauczyć jeździć nie odbębniając tras.
        Chcecie nie chodzić na teorię i chcecie, żeby was nauczyć przepisów.
        Chcecie jeździć po trasach i chcecie, żeby was odwozić. Nie, Aniu
        nie jest jasne. Można by opowiadać przy dużym piwie, ale nie wiem,
        kto by Ci pomógł wstać od stołu;) Od niejednego stołu nie błam w
        stanie wstać o własnych siłach, stąd wiem.
    • Gość: ktosiek Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.icpnet.pl 02.07.09, 18:50
      Witam
      High chciałam wybrac ze wzgledu na zajecia teoretyczne które są
      niemal co dwa dni i mozna właczyc sie do nich w dowolnym momencie. O
      szkole też słyszałam kilka ciepłych słów.
      Osobiście musze dojechac do szkoły 2 autobusami. Liczyłam, że
      instruktor dojedzie choc do połowy mojej trasy i bede mogła
      zrezygnować z 1-go autobusu. Przebijanie sie z Chwaliszewa o 16,00 -
      18,00 ( a tego godz. najbardziej mi pasują) wcale nie jest fajne.
      Korki zabierają większą część czasu. Gdyby instruktor wyjechał mi na
      przeciw mogłabym ominąć korki choc w poczatkowej fazie kursu.
      Liczyłam, że skora ja płace i godzę się na strate kilku minut to nie
      powinno byc problemu. W końcu nie powinniśmy traktować OSK jak
      fabryki gdzie przestój jest niedopuszczalny. To nie praca na akord.
      No ale cóz, wybrałam juz inną szkołę.
      Pozdrawiam
      • Gość: luckytwice Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 00:14
        dlatego jest tyle szkół i jednym słowem można przebierać :)

        powodzenia w wyborze :)
        • Gość: michu osk High IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 12:01
          Co sądzicie o High? Jakie są wasze opinie, warto wydać te 1400zł za
          kurs?
      • Gość: Janusz Re: HigH - jak to rozumieć IP: 94.230.17.* 03.07.09, 12:44
        Nie powinniśmy też traktować OSK jak środka komunikacji miejskiej,
        dowożącego i przywożacego skąd i dokąd chcemy...
        Czy szkoły lub uczelnie zabierają swych uczniów spod domów? Czy
        potem ich odwożą? Nie chcesz dojeżdżać, wynajmij stancję obok:-)))
        Niektórzy z Was naprawdę są rozbrajaący:-))))
        • Gość: sz.pani.Instruktor Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 21:07
          U mnie w osk jeśli kursant poprosi nie ma żadnych problemów, żeby po niego
          podjechać czy nawet wyjechać " na spotkanie". I nie przypominam sobie, żeby w
          jakiś sposób traciło się na tym pieniądze. Bo w czasie kiedy jadę po
          kursantkę/kursanta to to samo co gdyby któryś z nich jechał.
          Swoją drogą robienie prawa jazdy nie jest przymusem...jak szkoły. Tak jak ktoś
          napisał powyżej, jest mnóstwo szkół i dzięki temu możemy wybrać szkołę jaką
          chcemy. Dobry marketing to już dobry początek :)
    • mdrive Re: HigH - jak to rozumieć 03.07.09, 21:44
      ...na to mogą sobie pozwolić instruktorzy, którzy nie mają dużo "roboty" :)

      Co ja bym miał zrobić jak pomiędzy jednym i drugim kursantem miał bym przymusowe
      okienko, żeby do następnego dojechać potem go pod pracą zostawić i dojechać do
      innego i tak dalej...
      Żartujecie sobie chyba. Kto mi za okienko płaci???
      Od razu powiem poprzedni kursant nie życzy sobie, żebym go na Pragę wywiózł i
      tam zostawił tylko dlatego ,że jakiś leniuch tam chce zacząć zajęcia.
      Jak chcę kupić spodnie to idę do sklepu a nie sklep ze spodniami do mnie.
      A marketing nie ma tu nic do rzeczy.
      • Gość: sz.pani.Instruktor Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 22:18
        Tylko nie zauważyłeś jednego... są też haczyki:) tego wszystkiego. Jeżeli
        przyjeżdżam po kursanta/tkę to nie w czasie jakiegokolwiek okienka czy mojej
        przerwy. Tylko swój wyjazd z "bazy" zaczynam o godz: np 13 czyli tej o której
        powinna się rozpocząć lekcja. I traci ok 15 min.
        A swoją drogą mdrive...nie oceniaj czyjegoś osk po wypowiedzi:/
        • mdrive Re: HigH - jak to rozumieć 03.07.09, 22:24
          ...
          "A swoją drogą mdrive...nie oceniaj czyjegoś osk po wypowiedzi:/"

          ...ja nie oceniam, absolutnie!!!
          Każdy orze.....

          Zaczynasz o 13-ej??? :):):)
          Szczęściara!!! ( żartuję )
          Rozumiem, jeśli chodzi o pierwszego kursanta w danym dniu, to się zgadzam, OK! :)
          • mdrive Re: HigH - jak to rozumieć 03.07.09, 22:30
            ...
            a piszę tak dlatego, że w warunkach Warszawy taki dojazd gdziekolwiek to min 30 min.
            A kursant za to płaci. Więc, żeby nikt mi czegoś nie zarzucił nie zgadzam się na
            to!
            Chcesz ze mną jeździć, przyjedź do mnie! :):):)

            Hasło:
            "my nie taksówka" jest trafne bardzo.
            Sam je często powtarzam.
            • Gość: sz.pani.Instruktor Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.09, 22:43
              Ta 13 to był tylko przykład :P Gorzej jak na 8 :) Powiem Ci tak u mnie jest tak,
              że faktycznie zazwyczaj jazdy rozpoczynamy w osk. Ale zdarzają się kursanci
              którzy np. proszą, żeby po nich podjechać i później odwieść. Ale b. rzadko to
              robią bo wiedzą, że więcej na tym stracą. Bo ja muszę do nich dojechać i na
              koniec jazd dojechać do bazy. Także wiadomo zaletą jest wygoda, a wadą stracony
              czas:) Ale jak można im odmówić :) heheh
              • mdrive Re: HigH - jak to rozumieć 03.07.09, 22:58
                ...
                rozumiem to, rozumiem. Ale nigdy nie przeszkadza mi to odmawiać takich usług! :)
                Kupiłeś kurs, stosuj się do zasad.
                Informujemy o tym już w sali wykładowej.
                Jazdy rozpoczynamy na placu manewrowym i tam je kończymy z kąd zabieramy
                następnego i tak dalej.
                Porządek wtedy jest i problemów brak.
                Szanujemy klienta, ale siebie też!!! :)

                Jeszcze raz powtórzę:

                Jeśli chcę kupić chleb to idę do sklepu a nie sklep do mnie z chlebem.

                TAKSÓWKĄ NIE JESTEM

                i TO WCALE NIE JEST NIEGRZECZNE W STOSUNKU DO KURSANTÓW!

                Zwykłe prawa rynku usług.

                Lekcja geografii w liceum też do ucznia do domu nie przyjdzie tylko uczeń do szkoły!
                Jak mu się nie chce to nie, świadectwa nie dostanie:):):), prawda???
                • mdrive Re: HigH - jak to rozumieć 03.07.09, 22:59
                  ...
                  i jeszcze jedno.
                  W miejsce takiego kapryśnika mam natychmiast 5-ciu czekających w kolejce, którzy
                  nie mają problemów z dojazdem do OSK.
        • Gość: p7 Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.09, 08:39
          > A swoją drogą mdrive...nie oceniaj czyjegoś osk po wypowiedzi:/

          Masz rację.
          U mnie też było tak, że zasadniczo z 1 miejsca, chyba, że trzeba
          było podjechać gdzieś blisko, szli na rękę. A można się było umawiać
          w 2 miejscach tam, gdzie robiłam kurs. Ale to inna bajka, bo jak
          chciał z Centrum np. startować to też miał blisko, z Pragi też i z
          Kabat też. Był u nas taki jeden instruktor, który przeszedł z innego
          OSK i miał odmienne zwyczaje - jeden kursant odwoził drugiego i tak
          jechali tą L-ką. Dla mnie jakoś tak mało profesjonalnie. Do tego
          cukierki walające się po całym aucie i jakieś miśki, brrr.

          Mi zasadniczo nie idzie tu o podwożenie, ale zwróccie uwagę na
          postawę kursantki - roszczeniowa. Odwieź mnie. Naucz mnie, a ja
          sobie posiedzę. Przecież płacę. A wszyscy wiemy, że instruktor za
          nas nie zrobi, może zdziałać cokolwiek tylko z naszą pomocą. Starzy
          wyjadacze mają na to sposób: - jak chcesz, to są Twoje pieniądze,
          klient nasz Pan, jak masz ochotę tacić czas na (wstawić dowolnie).
          Wierzcie mi, że skutkuje:)
          • mdrive Re: HigH - jak to rozumieć 04.07.09, 20:09
            ...
            "> A swoją drogą mdrive...nie oceniaj czyjegoś osk po wypowiedzi:/ "

            Czy ktoś z Was może mi wskazać tekst, w którym oceniam jakiś OSK ???
    • Gość: SS Re: HigH - jak to rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.09, 22:03
      Ja jeżdzilam w ośrodku takim, że po mnie przyjeżdzał kursant i ja go
      odwoziłam a w tym czasie przecież też sobie jeżdzę, ale jeśli jest
      daleko i są korki to trochę czasu sie traci, bo można by pojeżdzić
      po innych ulicach!
      • Gość: staś Komentarz IP: *.idc.net.pl 05.07.09, 20:53
        SS, chyba nieźle szkolić w takim OSK, gdzie po instruktorkę przyjeżdża kursant?
        A może warto myśleć jak się pisze?

        A do tematu:
        Chyba przed rozpoczęciem kursu warto się zastanowić co chcę uzyskać:
        - zaświadczenie czy jakieś umiejętności?
        Bo instruktor zawsze może podjechać po kursanta, tyle, że to kosztuje. Czyli,
        albo kurs jest droższy, albo instruktor dojeżdża w czasie przeznaczonym na
        szkolenie. Innych możliwości nie ma, nawet jak ktoś ściemnia, że są.
        Przepraszam, jest też możliwe, że instruktor dopłaca do szkolenia kursanta :-)
        Ponieważ do kursu mało kto chce dopłacać, zostaje dojazd liczony jako
        szkolenie. Mało sensowne rozwiązanie.
        Podobnie z jazdą po trasach egzaminacyjnych: oczywiste, że jeździmy. A gdzie
        mamy jeździć jeżeli szkolenie i egzaminowanie odbywa się na tych samych drogach
        publicznych? Co nie jest niczym niestosownym czy złym, chyba że instruktor
        wmawia, że tą jedną jedyną trasą kursant będzie jechał na egzaminie. Pomijam
        kategorię A czy T, gdzie akurat tak jest.
        Oczywistością jest, że nawet doświadczeni kierowcy, z wieloletnim stażem też
        pewniej czują się na znanych drogach. W nieznanym terenie jest różnie :-)
        • mdrive Re: Komentarz 05.07.09, 21:13
          ...ja, Stasiu w ogóle nie biorę takich opcji pod uwagę.
          Nie dojeżdżam, nie odwożę i nie czekam więcej niż 20 minut na spóźnialskich.
          Mam bazę, z której rozpoczynam jazdę i tam też ją kończę.
          Warszawa jest dużym miastem i gdybym uległ takim namowom to co by to było?
          Po tego na Pragę, po tamtą na Bielany i potem po następnego na Bródno!!!
          :):):):) a jeszcze jeden na Okęciu.

          Nie i jeszcze raz nie.
        • Gość: SS Re: Komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 11:42
          A czy ja pisałam, że jestem instruktorem i przyjeżdza po mnie
          kursant? Nie! jestem kursantem, po którego np o 9 przyjeżdza
          kursant, ja wsiadam (zaczynam o 9) i odwożę go do domu, potem sobie
          jeżdzę i o 11 jadę po następnego i on mnie odwoził o 11 itd.. co za
          różnica czy pojadę na Starołękę o 11 czy na Junikowo?
        • Gość: SS Re: Komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 11:45
          A co do benzyny to ośrodek traci tylko na 1 kursanta (bo musi po
          niego jechać i na ostatniego, bo musi spod jego domu wrócić do
          ośrodka). A czy Instruktorzy jak mają okienko, bo np ktoś nie
          przyjdzie to nie załatwiają swoich spraw i nie marnują benzyny?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja