weronika99
16.03.06, 14:11
Piszę pierwszy raz:) U mojej mamy wykryto raka trzustki. Lekarze
stwierdzili,że nic nie da się już zrobić - nie daki żadnej nadzieji. Moja
ciocia, której mąż został wyleczony z tętniaka mózgu przez
bioenergoterapeutkę (przy czym lekarze dawali góra miesiąc życia - żyje już 8
lat)- podała nam namiary. Tonący chwyta się wszystkiego. Po pierwszej wizycie
bioenergoterapeutka powiedziała, że mama wyjdzie z tego i że mamy się nie
przejmować, że to trochę potrwa, ale będzie dobrze. Mówiła, że nadejdzie
kryzys, po którym mama powoli będzie wracała do zdrowia. Jednak trudno
patrzeć na wyniki, na cierpiącą mamę. Czy może ktoś wie jak to się odbywa i
ile może trwać taki kryzys i jak się objawia???
Ktoś wspominał mi o innej bioenergoterapeutce, która tak samo mówiła. Podobno
faktycznie był wielki kryzys (rodzina żałowała, widząc cierpienie chorej, że
może jeździła do niej nadaremnie, że to nic nie pomogło), ale po wielkich
bólach wszystko ustało i chora wróciła do "życia"