mlaczek
02.01.13, 13:51
Czy ktoś jeszcze wierzy w zabobony?
Niedawno okazało się, że moja żona wierzy. Wcześniej się z tym ukrywała, ale wczoraj wyszło, że wierzy i miałem z tego powodu awanturę (bo oczywiście wszystko to moja wina). A poszło o banał: wychodzimy sobie i ja na nią czekam. Ona idzie, więc odwracamy się i wychodzimy. Tylko, że ona (ponoć) odwróciła się w prawo, a ja w lewo, a to oznacza, że w przyszłości nasze drogi się rozejdą. Wg niej jeśli się rozstaniemy to będzie wina tego, że ja się źle odwróciłem (tylko, że ja nawet nie pamiętam kto w którą stronę się odwracał). Na nic nie pomagają moje tłumaczenia, że prędzej nasze drogi rozejdą się dlatego, że on mi urządza awantury o złe odwrócenie się, a nie z samego faktu tego odwrócenia. Nie mogę też pojąć dlaczego to ja się źle odwróciłem, a nie ona. Dlaczego to lewa strona jest gorsza od prawej? Przecież skoro odwróciliśmy się w różnych kierunkach, to znaczy też, że i ona odwróciła się inaczej niż ja (a według niej to ja odwróciłem się inaczej niż ona).