Dodaj do ulubionych

Zawzięłam się...

17.12.06, 12:23
Pokłóciłam się z chłopakiem o głupote w zasadzie, bo on nie zadzwonił kiedy
był po za miastem kiedy wróci. Był to wyjazd częściowo służbowy, ale przy
okazji pdwiedził starą znajomą. Ma jakąś taka głupią mentalność, że nie dzwoni
i nie odpowiada na smsy, kiedy ma towarzystwo, bo uważa, że to nie grzeczne- a
olać swoją dziewczyne to grzecznie? Powiedział że zadzwoni, a kiedy ja przed
23 zadzwoniłam okazało sie że jeszcze tam jest, martwiłam sie jak diabli
myślałam, że o tej porze to już będzie w domu, a on mi: Zadzwoniłbym potem.
Może by zadzwonił może nie. Ja czekałam i martwiłam się. Nie przeprosił ani
nic. Jakby od razu powiedział: przepraszam powinienem był zadzwonić. To by
było w porządku, a tak to we mnie narosło, już sama złosć mi przeszła, ale mam
żal, że on uważa że nic sie nie stało i nie musi za nic przepraszać. To on
jeszcze miał petensje że strzelam fochy.
Zwykle w takich sytuacjach ja ustępuje dla świętego spokoju, ale tym razem
stwierdziłam: dosyć tego! Czemu ja mam przepraszać, za to że mam pretensje
słuszne tym razem (przynaje czasem się czepiem). Zachował sie wyjątkowo
egoistycznie, jest uparty i nie wiem czy przeprosi. W każdy razie dziś
mieliśmy razem iść do znajomoch jego, ale powiedziałam, że jeszcze mi nie
przeszło i nie idę z nim i że zalezy to od niego.
Teraz czekam, muszę zachować godność, jakby teraz pierwsza sie odezwała
straciłabym szacunek do siebie. Koniec tego dobrego. Może przesadzam, ale to
już nie pierwszy raz. Niech sie wreszcie nauczy przepraszać.
Obserwuj wątek
    • iberia30 Re: Zawzięłam się... 17.12.06, 12:27
      nie ma to jak dziecinada..
      • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 00:30
        dziecinada nie dziecinada, to ja po nim oczekuje dojrzałości, jak cos mówi, żeby
        był słowny, może jak mu dam nauczkę to coś zmieni... może to jest dopiero
        naiwność, w końcu to facet.
    • maksior5 Re: Zawzięłam się... 17.12.06, 12:36
      Co do jego mentalności to jest ona wręcz przykładna. Odbieranie telefonów, bądź co gorsza "grzebanie" w komórce odpisując na sms-y nie jest zbyt eleganckie w "towarzystwie". Szczególnie na spotkaniach biznesowych, które pewnie z racji wyjazdu służbowego miał.
      • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 00:33
        Nie miał spotkań biznesowych- sędziuje mecze, ja mu wtedy głowy nie zawracam,
        zresztą jak juz mecz się zaczyna zawsze rozsądnie wyłącza telefon. Ale jakby
        powiedział znajomym: przepraszm musze zawszonić i na minute wyszedł korona by mu
        z głowy nie spadła. Ja wiem, że jakbym nie odpisała na jego smsa z pytaniem, z
        powodu spotkania z koleżankami to by miał pretensje, bo czekał.
    • alpepe Re: Zawzięłam się... 17.12.06, 12:38
      iberia ma rację. Dziecinada. Głównie z twojej strony. Nie patrzysz obiektywnie.
      Jeśli wiesz, gdzie jest i co robi, powinnaś dać se siana i nie dzwonić ani nie
      esemesować.
      • walnientaenta Re: Zawzięłam się... 17.12.06, 15:43
        rozumiem u mnie to samo. mój ma stały tekst którym mi w takich momentach
        odpowiada za pomoca stałego ustawienia ":-)" - co oznacza: żyję, mam spotkanie,
        oddzwonie jak będę mógł itp. zajmuje to 2 sek. czasu.
        • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 00:42
          Dokładnie... chociaż tyle by mi wystarczyło. Wymówka nie miałem czasu jest w
          takiej sytuacji śmieszna po prostu. Też chyba musze z nim sutalić jakiś taki
          sygnał:)

          A tak wogóle, to już się pogodziliśmy:) ale jak się taka sytuacje powtórzy to
          nie ręczę za siebie, bo widać, że chłopak jest niereformowalny.
      • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 00:40
        Dobra jestem dziecinna, ale może powinna sprecyzować sprawę. Dzwonił do mnie gdy
        już tam był, że nie wie jak dojedzie bo mu coś samochód nawala i może ktoś go
        będzie musiał podcholować. Stwierdził, że potem zadzwoni. Napisałam po dłuższym
        czasie, jak tam samochód i czy jakoś dojedzie. A tu kilka godzin cisza, to się
        zaczęłam denerwować, on często wyjeżdża, miał raz stłuczkę i od tametj pory mamy
        umowe,że dzwoni albo pisze żebym się nie martwiła. Lubi mnie straszyć. Raz
        zadzwonił i powiedział: Miałem wypadk, obie nogi w gipsie. I kto tu jest
        dziecinny, zapierał sie, że tak jest, bo ja podejrzewałam, że mnie robi w konia.
        W końcu wydusiłam z niego, że faktycznie wjechał przez jakiegoś baran w rów ale
        nic mu nie jest.
        Poza tym ja wyznaje zasadę, że jeśli ktoś pisze do mnie z wyraźnie postawionym
        pytaniem i prośbą o odpowiedź to staram sie dopisać możliwie jak najszybciej-
        dla mnie to zwykła uprzejmość.
      • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 00:54
        Nie ma czegoś takiego jak obiektywna spojrzenie, każdy patrzy ze swojej strony i
        ocenia przez pryzmat swoich doświdczeń czy przekonań, zarówno ja ja i Wy
        wszyscy. Od subieltywizmu nie da się umolnić. Przykro mi, ale ja też nie umiem.
        Zreszą co tu rozwlekać. Już jest po sprawie.
        Wiem, że jak parę razy zrobie z igły widły, to pomyśli bardziej na drugi raz;)
    • mahadeva Re: Zawzięłam się... 17.12.06, 17:48
      moze cos jeszcze Wam sie chrzani w zwiazku? moze juz sie soba nasyciliscie i
      szukacie pretekstu do zerwania? :)
      • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 00:44
        Chyba nie, bo on zaczyna coś o wspólnym zamieszkaniu i o ślubie. Ale z facetami
        to nigdy nie wiadomo.
        A jeśli chodzi o mnie to ja się czepaim, kiedy coś bym chciała zmienić, co mi
        przeszkadza. Zwykle najpierw jest foch kłótnia, a potem próba dogadanie się.
        Ale jeśli się nie da a ja mogę z tym jakoś żyć to daje spokój.
    • qw994 Re: Zawzięłam się... 17.12.06, 19:44
      Przyłączam się do większości głosów - dziecinada z twojej strony.
      • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 00:51
        Ja zawsze wyolbrzymiam, wiem to. Nakręcam się jeśli mała rzecz mnie wkurzy i nie
        zostanie jak najszybciej wyjaśniona to rośnie i rośnie, tak jak moja zawziętość.
        Jestem dziecinna, ale to akurat nie jest dla mnie wielką wadą, szczególnie, żę z
        tego sie wyrasta, ale po prostu nie chce, żeby zawsze tak było, że to ja będę
        pierwsza ustępować. Nic też nie poradze na to, że takie zachowanie jak jego,
        które to właśnie wydaje mi się dziecinne gra mi nerwach. Niech on też parę razy
        schowa swoją męską dume do kieszeni.
        • wytrwala Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 01:46
          a mnie sie wydaje ze to wcale zadna dziecinada nie jest i ze takie sytuacje
          dotycza prawie kazdej z nas tyle, ze nie piszemy o tym na forum. Taka sytuacja
          opisana na forum rzeczywiscie wydaje sie smieszna, tak samo jak wiele
          innych ,,problemow" ktore nam wadza, a jesli o nich opowiadamy osobom trzecim -
          dla nich to brzmi dziecinnie. Zgadzam sie z autorka watku ze powinien cos
          odpisac, nie widze tu powodu dla ktorego nie mogl odpisac przez kilka godzin na
          postawione przez ciebie pytanie - czy dojedzie do domu. No chyba ze byl tak
          bardzo zajety stara znajoma ;]
          • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 10:38
            Ciesze sie, że ktoś jednak jest w stanie to zrozumieć. Chodzi ozasadę, a nie
            moje widzi-mi-się.
            To jest inna sprawa,że z tą "znajomą" kiedyś go coś łączyło, teraz dwa lata po
            tym kiedy widzieli się ostatni raz na jej ślubie wpadł do niej, bo akurat był w
            jej mieście, zobaczyć jej roczną córeczkę.
          • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 10:39
            Aha i jak już pisałam, wiem doskonale, że czepiam się o "głupote", ale za to
            irytującą "głupote".
            • witkacyp Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 11:02
              ale przeciez jakby napisal smsa tresci ":-)" pewnie i tak bylby foch bo za malo
              wyjasnien. Pewnie nie jestem obiektywny ale wydaje mi sie ze i tak by byla
              klotnia i tak... bo juz bylo "za pozno..."
              • misscraft Re: Zawzięłam się... 18.12.06, 20:30
                Może, bo w tym wypadku właśnie chodziło o to że było późno, za pózno so się
                zrobiło, kiedy ja zaczęłam się martwić i zadzwoniłam.
                Ale z tym smsem chodziło o to,że może nawet tyle napisać i nie tłumaczyć sie
                brakiem czasu.
                • wild.horse Nie taka dziecinada. 19.12.06, 09:05
                  misscraft napisała:

                  > Może, bo w tym wypadku właśnie chodziło o to że było późno, za pózno so się
                  > zrobiło, kiedy ja zaczęłam się martwić i zadzwoniłam.
                  > Ale z tym smsem chodziło o to,że może nawet tyle napisać i nie tłumaczyć sie
                  > brakiem czasu.

                  ---

                  Szczególnie w zwiazku będąc z kimś musi uszanować uczucia tej osoby.
                  On robiąc głupie dziecinne "żarty", chce aby ona martwiła się o niego. Może
                  sprawdza ją na ile ona martwi się o niego i kocha go:)))
                  A, sam jak ona potrzebuje czegoś, to lekceważy ją.
                  W związku powinno się wzajemnie szanować i dawać sobie.
                  A, nie jak komu jest wygodnie.
                  On też powinien wypracować jakiś kompromis, aby nie ranić jej.

                  Z jakimiś spotkaniami zawodowymi, czy znajomymi może nie odpowiadać od razu, ale
                  szczególnie musi dbać o osobę, z którą jest w związku. Jak robią dorośli ludzie.

                  W końcu na ile ważna jest dla niego osoba, z którą jest blisko i którą kocha?
                  Czy tak samo jak jacyś znajomi, przyjaciele, czy klienci?




                  • wild.horse A,ten twój jest wyjatkowo wyrachowany 19.12.06, 10:10
                    Zastanowiłaś się, że kiedy on ma mecz to wie, że nie może odbierać telefonu i
                    dlatego wyłącza go. A, jak jest gdzie indziej to ma go włączony, bo chce odebrać
                    go, kiedy zadzwoniła jakaś interesująca i ważna dla niego osoba!

                    Czyli na pewno odbiera telefon, kiedy jest nawet z tą swoją byłą "znajomą". Ale
                    jest ciebie pewny, że nawet jak nie odbierze twojego, to ty pozłościsz się i ci
                    przejdzie. Sama od niego nie odejdziesz. Nie musi za bardzo starać się o ciebie.
                    Inni meżczyzna nie robiłby tak, jak on. Ci, którzy coś innego piszą tutaj na
                    forum, to zauważ, że piszą tendencyjnie. Mężczyźni są ze sobą solidarni. A, też
                    piszą tutaj sfrustrowani mężczyźni, którzy mają niepowodzenia z kobietami. Może
                    właśnie nie szanują kobiet i trafiają na szczęście na te mądrzejsze, które nie
                    są zdesperowane i nie lecą na byle kogo.
                    Każda kobieta, której mężczyzna nie uszanuje tak uczuć, będzie zdenerwowana i
                    będzie próbowała się do swojego mężczyzny dobić. Chyba, że jest zdesperowana i
                    też boi się zostać sama z dziećmi. Boi się coś mu powiedzieć, aby jej nie zostawił.

                    Gdyby z tą swoją byłą nie miał przynajmniej nadziei, że może coś kiedy między
                    nimi jeszcze być(przynajmniej seksik:)))to nie poszedłby do niej zobaczyć jej
                    dziecka. Facetów nie interesują tak dzieci, jak kobiety. Myślisz jak kobieta. A,
                    pomyśl w tym wypadku jak facet.

                    Pisałaś, że chodzi na jakieś spotkania businessowe?
                    Jeśli pracuje przynajmniej jako przedstawiciel handlowy, albo coś ma doczynia ze
                    sprzedażą w jakieś firmie, to musi być cwany.
                    Tylko wyrachowany i umiejący zmanipulować ludzi człowiek jest dobry w tej
                    profesji. Sama pracowałam w firmach handlowych to poznałam ich sztuczki i
                    meżczyzn, którzy pracują jako handlowcy.

                    A, najlepszą okazję do oszukiwania swoich kobiet mają właśnie handlowcy, którzy
                    mają dobrą wymówkę jako póżniejsze spotkanie z klientem.
                    On ustawił sobie ciebie jak jest mu wygodnie. Gdyby był porządny i szanował
                    twoje uczucia, to nie robiłby ci głupich żartów i nie byłby taki niedostępny dla
                    ciebie, kiedy mu wygodnie.

                    Mężczyzna, któremu zależy na kobiecie nie zachowuje się tak. Zrobi wszystko, aby
                    ją zadowolić.
                    A, jakby odbierał telefony od ciebie, to też nie zdzwoniłabyś tak do niego.
                    Byłabyś spokojna.
                    Znam przypadek, kiedy facet zdradzał swoją kobietę i nie odbierał od niej telefonów.
                    Smiesznie podrywał kobietki mówiąc im, że ma ochotę dużo dzieci spłodzić:))))))

                    Jego kobieta oczywiście była zdenerwowana, kiedy on nie odbierał i ciągle do
                    niego dzwoniła.
                    A, on jeszcze pyta się, dlaczego ona tak do niego wydzwania, że ma tyle połączeń
                    nieodebranych:))))
                    FAceci są albo zbyt pewni siebie(myślą, że kobiety są głupsze), albo ułomni.


                    • misscraft Re: A,ten twój jest wyjatkowo wyrachowany 19.12.06, 10:29
                      Telefony ode mnie odbiera zawsze kiedy ma włączony telefon, więc o to nie mogę
                      mieć pretensji. A jest sędzią siatkówki.
                      Jeśli mnie coś nie pasuje to mu mówie, następnym razem jak zrobi tak samo to na
                      mówieniu się nie skończy.
                      A o tą znajomą to nie mam co być zasdrosna, pod tym względem wiem że już na nią
                      nie leci, apoza tym długo nie będą mieli okazji do spotkania, on specjalnie do
                      niej nie pojechał, ale kiedyś zapraszała jakby był akurat w mieście to żeby
                      wpadł i tak zrobił, zapraszali go żeby został na noc, ale odmówił. Znali sie od
                      dziecka, bo on jeździł na wieś do rodziny, gdzie ona wtedy mieszkała, cos tam
                      się koiło między nimi,ale nie wyszło. Więc są teraz tlko znajomymi z wspólną
                      przeszłością. O to sie nie czepiam, bo sama nadal utrzymuje kontakt z jednym
                      moim byłym.
                      A co do tematu wątku, to przynał, że "faktycznie mógł zadzwonić"... dobre i to,
                      zobaczymy do następnego razu.
                      • kotkaaaa Re: A,ten twój jest wyjatkowo wyrachowany 19.12.06, 10:34
                        dajcie sobie buzi i po krzyku
                        swieta ida;)
                        • misscraft Re: A,ten twój jest wyjatkowo wyrachowany 19.12.06, 13:13
                          już to zrobiliśmy:) jakoś po jakiejś kłótni się bardziej słodko robi, on się
                          bardziej stara, więc widać, że można się czegoś nauczyć:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka