Dodaj do ulubionych

powtarzanie klasy

28.06.22, 21:47
Najpierw przydługi wstęp (można nie czytać), na końcu pytania na które szukam odpowiedzi. Niezaliczona 2. klasa technikum, rozważana zmiana na 2. liceum.

Syn, przez większość podstawówki bez wielkiego entuzjazmu do nauki, sprężył się do egzaminu 8-klasisty i dostał do wymarzonego, topowego technikum.  Pierwsza klasa teoretycznie jakoś poszła, zajęcia praktyczne- super, przedmioty ogólne - jeśli idzie o średnią ocen całkiem nieźle, zawodowe - gorzej, ale też bez większych problemów sobie poradził. A praktycznie, to z tej pierwszej klasy wyniósł pewną znajomość matematyki i zawodowych, bo tego musiał się nauczyć, żeby zdać. Oraz umiejętność pracy w grupie, szybkiego szukania rozwiązań w internecie, uruchamiania alternatywnych, niewidzialnych i niesłyszalnych dla nauczyciela kanałów komunikacji. Skutki pandemii, cóż.
Schody zaczęły się w drugiej klasie, kiedy trzeba było jednak chodzić do szkoły i już tylko niektóre testy udawało się zdać metodą wchodzenia do kodu strony i odczytywania klucza. Kierunek go nie interesuje, teraz wybrałby zupełnie co innego. Na praktycznych zanim się zrobi trzeba pomyśleć, a jeszcze nieraz napisać kolokwium. Zawodowe - uczy się tylko, żeby zdać, bez zrozumienia, najlepiej wykuć kawałek, żeby wystarczyło na te 40% i aby się nie przemęczyć, tu ściągnąć się nie da. Reszta przedmiotów -zlane z góry na dół, może się uda ściągnąć, a jak nie, to na poprawkę trochę się nauczy. I w zasadzie to nawet nie jest tak, że się nie uczy – jak musi, to się weźmie do nauki. Tyle, że nie jest typem zdolniachy, co to jak się spręży, w godzinę ogarnie miesięczne zaległości. Jeśli test jest jutro, to dziś zacznie się uczyć, jeśli jest pojutrze, to ma jeszcze oceany czasu. W zawodowych czasami pomaga mu mąż, z wielkim bólem z obu stron, bo on przecież wszystko najlepiej wie, bo koledzy mu powiedzieli a tata kiepsko tłumaczy, tata z kolei czeka aż syn poprosi aby mu wytłumaczyć i doczekać się nie może. Przy czym jak już mu się uda wiedzę wbić do głowy i nakłonić do myślenia, to dalej już jakoś idzie, gdyby się wziął choć ten dzień wcześniej, rezultaty byłby znacznie lepsze. Oraz są rzeczy, do których zapałał entuzjazmem – jak matma po ostatnich korepetycjach, przykłada się, fajnie współpracuje, myśli.
Do tego oczywiście uzależnienie od komputera i telefonu. Zabrać przeważnie się nie da, bo materiały nauczyciele przesyłają mailem, notatki od kolegów też na komunikatorach. Ale bywało. Odcięliśmy internet – zorganizował sobie swój. Zabrany komputer- patrzy w telefon. Zabrany telefon – prześpi pół dnia. To oddzielny temat, podjęliśmy pewne kroki, pewnie skończy się na leczeniu, ale to wszystko trwa.
No i teraz. Strategia nie wypaliła. Wyłożył się na polskim, rzetelnie sobie na to zapracował, zwłaszcza w 1. semestrze. Oraz na części zawodowych – tu już miał sporo pecha, bo każdy z nich był do zdania, zabrakło mu po kilka procent, wystarczyło, żeby 1 zdał i miałby prawo do poprawki w sierpniu, błąd w strategii (tej na finiszu, gdyby zaczął się uczyć 1. maja a nie 1. czerwca pomijam oczywisty fakt, że cały rok sobie bimbał).
Wychowawczyni mówiła wprost (od miesięcy), że to jest wyjątkowa sytuacja, że wszyscy przeszli do II klasy i oni tak naprawdę pierwszy rok są na poważnie w szkole. Że kto nie chce wiązać przyszłości z przedmiotem kierunkowym, może niech pomyśli o LO, bo szkoda tracić rok albo więcej. Że w trzeciej klasie to dopiero będzie trudno. Myślę o sobie (zmieniałam szkoły, klasy, kierunki studiów, to były trafione decyzje) i akceptuję zmianę, po co ma się męczyć z czymś co go nie interesuje. Mąż zasadniczo jest przeciw – teraz przynajmniej uczy się tych zawodowych, coś mu zostaje w głowie, rozwija mózg, jak pójdzie do LO, nie będzie się uczył niczego. Zastanawialiśmy się nad zmianą około półrocza, ale wyszliśmy z założenia (on, my, psycholog z poradni pedagogicznej), że jak się zaweźmie teraz, to tę drugą klasę skończy, jeśli się ocknie, to sama szkoła jest na bardzo dobrym poziomie, a z jego aktualnymi osiągnięciami może go przyjmie jakiś nędzny ogólniak godzinę jazdy w jedną stronę. Okazuje się – bo obdzwonił wydział edukacji, który w Krakowie nie prowadzi takiej ewidencji i prawie wszystkie ogólniaki oprócz Nowodworka i innych z top listy oraz tych z Huty (to drugi koniec miasta) – nigdzie nie ma miejsc, a tylko w 1 szkole w ogóle doszło do pytania dlaczego chce się przenosić – więc miejsc nie ma dla zwykłych uczniów, nie mówiąc o drugorocznych. Może dzwonić w lipcu, może w sierpniu po poprawkach.

Pytania:
1. czy (i jak) szukałybyście za wszelką cenę liceum? (cena to głównie długie dojazdy, teraz miał kwadrans autobusem, to była najbliższa szkoła w okolicy)
2. jak w ogóle przekonać dyrekcję do przyjęcia go? Gdyby nie poprawiał zawodowych, dałby radę z tym polskim, pomylił się w wyborze kierunku i nie dal rady wszystkiego zaliczyć, bez 5 przedmiotów zawodowych byłoby znacznie łatwiej.
3. czy może lepiej, żeby tę klasę powtarzał? Z zawodowymi da radę, z matmy obiecuje się przyłożyć, ale resztę będzie miał w poważaniu i go nie będą za nieobecności klasyfikować. A potem trzecia klasa, jak pisałam powyżej, najcięższa.
4. może słabsze technikum? Zawodowe te same, jakieś różnice programowe, inni nauczyciele, inna szkoła -tu się obawiam o towarzystwo w jakie może wpaść, choć już tutaj też sobie znalazł niewłaściwych koleżków
5. czy brałybyście pod uwagę szkoły prywatne, chodzi mi po głowie montessori i waldorfska – żadnej z nich nie znam, trochę się parę lat temu próbowałam zorientować, więc coś mi dzwoni
6. jak ten rok straty sensownie wykorzystać -niby i tak był najmłodszy w klasie (koniec grudnia 2005), ale jednak edukacyjnie to jest rok stracony
Obserwuj wątek
    • andaba Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 22:08
      Elektronika w ZSŁ?

      LO Jordana przy Senatorskiej masz dość blisko, ale tam poziom po dnie szoruje raczej.

      Gdyby kontynuował technikum, to zdecydowanie lepiej, żeby został tu gdzie jest, przynajmniej maturę napisze dobrze, i na studia pójdzie po zainteresowaniach.

      Jeżeli dobrze typuję szkołę, nawet niekoniecznie profil, to zbędnych rzeczy się tam nie uczy, przyda mu się w życiu, nawet gdyby przyszłość zawodową z czym innym związał.

      • jana111 Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 22:41
        Tak andabo, to właśnie.
        Odpowiadając na dalsze Twoje pytanie -wydawało mu się, że to będzie ciekawe, pierwsza klasa -zwłaszcza jeśli chodzi o warsztaty na które chodził z entuzjazmem -była super. W drugiej zaczęły się trudniejsze przedmioty, mąż (elektronik) takie rzeczy miał na studiach, na rocznym przedmiocie.
        Tym właśnie podyktowana była nasza decyzja po semestrze - szkoła jest dobra i dużo oferuje, jeśli tylko chce się skorzystać. Tak samo myślimy dalej nie skreślając całkowicie pomysłu powtarzania klasy tutaj, to czego się uczy teraz na polonistyce z pewnością się nie przyda, ale na rozmaitych technicznych kierunkach, to i owszem.
        • andaba Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 22:54
          Powiem tak - gdyby to o mojego syna chodziło, to wolałabym, żeby kontynuował naukę w tej szkole.
          Przenoszenie do innej, o tym samym profilu, jest bez sensu, bo tu chyba jest raczej kwestia lenistwa, nie braku zdolności, żeby dobrze oszukiwać na tyle, żeby się dostać do dobrej szkoły, też trzeba inteligencji.

          LO to jest jakieś rozwiązanie, będzie przynajmniej rok krócej chodził, ale za to przedmioty ogóle będą na wyższym poziomie (tak, na pewno na wyższym niż w technikum, nawet tym konkretnym), chyba że trafi do jakiegoś bardzo słabego - ale wtedy matura stanie pod znakiem zapytania. A LO bez matury - wiadomo...

          A jakie syn ma propozycje na ten kanał, w który się wpakował?
      • jana111 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 00:21
        Młody człowiek chce zmienić szkołę na liceum - z założeniem, że zda maturę jak dotychczasowi koledzy z klasy. Na wszelki wypadek złożył podanie o potarzanie klasy - co niechętnie, ale bierze pod uwagę. Z tym, że jak pisałam, póki co zderzył się z rzeczywistością pt. "nie mamy wolnych miejsc". Obdzwonił ileś tam szkół -okazuje się, że chyba nie wszystkie o których rozmawialiśmy - przygotowuje sobie podania, które chce jutro czy pojutrze poskładać. Ja podpowiadam, sprawdzam i sugeruję, nie decyduję, nie załatwiam za niego, gdy będzie potrzeba złożę stosowne podpisy oraz ewentualnie udam się na rozmowę z dyrekcją. Pytam Was - okazuje się słusznie, nie myślałam o niektórych rozwiązaniach wcale.
        Profilu zmienić nie może, jak dziewczyny pisały.
        Może rekrutować od początku do 1.klasy po wycofaniu dokumentów (to chyba informacja z wydziału edukacji), co oznaczałoby stratę 2 lat a nie roku. Interesowałaby go klasa programistyczna, ale tam bez olimpiady nie podchodź, nie dostałby się wtedy, nie dostałby się teraz, chyba powyżej 180 punktów. A dzieci 2 lata młodsze.
          • jana111 Re: powtarzanie klasy 30.06.22, 00:55
            On dzwoni wstępnie, ma na to czas. Jak coś wydzwoni, i będzie miało sens, ja pójdę porozmawiać. Zmierzasz do tego, żeby wziąć dzień wolnego i objechać te wszystkie szkoły zamiast cokolwiek próbować załatwić telefonicznie? Pewnie w większości pocałuję klamkę - wakacje, wiadomo. Ale może podzwonię sama, a gdzie uznam, że może rokować, wybiorę się.
            • kurt.wallander Re: powtarzanie klasy 30.06.22, 11:19
              Jeśli na poważnie rozważacie przeniesienie, to mozna oczywiście zadzwonić, żeby zapytać, co dostarczyć w ramach dokumentacji. Ale na telefon zawsze powiedzą "nie wiemy, czy będzie miejsce", bo to się decyduje w sierpniu.
              Tak więc podzwonić, popytać, i pozawozić, albo przesłać skany, jesli szkoła akceptuje taką formę (podanie, wynik egzaminu ósmoklasisty, świadectwo po pierwszej i po drugiej klasie, czasem szkoły mają swój druk do wypełnienia - trzeba dopytać).
    • raczek47 Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 22:18
      Dlaczego po pierwszej klasie nie zauważyliście,że to kierunek,który zupełnie go nie interesuje? Przecież to męka chodzić codziennie do szkoły z perspektywą kolejnych lat uczenia się na siłę czegoś czego się nie rozumie i nienawidzi. Szkoda go.
      Teraz sytuacja jest trudna,bo albo dwa lata w plecy i zaczynanie od zera z młodziakami albo kolejne lata męki,która może zakończyć się tym,że mlody skończy 18 lat i rzuci szkołę.
      Opcje są takie: przenieść go do branżówki w innym zawodzie -3 lata plus te dwa zmarnowane,to będzie 5 lat jak technikum,tylko szybko,póki nie skończy 18-u lat,bo nikt go nie przyjmie.
      Niech idzie do zaocznego ogólniaka a na co dzień pracuje.
      Jeśli obecnego kierunku nie lubi,prawdopodobne jest to,że za chwilę w ogóle szkołę rzuci.


      • jana111 Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 23:04
        Po pierwszej klasie jeszcze mu się podobało. Jego w ogóle nauka zbytnio nie interesuje, granie i rozrywanie się to tak. Po kilku miesiącach 2. klasy zaczął mówić o tym, że źle wybrał (poszedłby do wojskowej, a najlepiej do Dęblina, taki ma plan na przyszłość, maturę byle zdać i na uczelnię wojskową). Wtedy ja wysunęłam argumenty jak Twoje - co raz potrafię sobie wyobrazić a dwa, sama przerobiłam, a mąż absolutnie był przeciwko - że ma się uczyć dla samego uczenia, bo teraz przynajmniej zawodowych się uczy i matmy olewając resztę a w liceum olewał będzie wszystko. Z czym się nie zgadzam, dla jasności, koncepcją uczenia dla samego uczenia. Ostateczna decyzja jednak była syna.
        To o czym piszesz dalej tylko przeszło mi przez myśl i od razu odrzuciłam, a może warto wrócić do pomysłu, dzięki. Branżówki nie brałam pod uwagę, bo musiałby (chyba) zaczynać od pierwszej klasy - 2 lata starszy niż pozostali, najmądrzejszy z całej wsi....
        Zaoczny ogólniak - teraz czy potem? Czy to nie szkoła dla pełnoletnich, którzy z jakiegoś powodu nie ukończyli edukacji w porę? (nie orientuję się).
        I tak, boję się, że przy złej decyzji tak to się skończy, zaraz po 18-stce szkołę rzuci i nie będzie robił kompletnie nic.
        Co wtedy?
        Teoretycznie nasz obowiązek utrzymywania go się skończy. A praktycznie? To jest moje dziecko. Leniwe, upierdliwe, niewspółpracujące, z rozmaitymi deficytami, nieraz wredne i przy którym ręce mi opadają - ale nadal moje dziecko.
        • turzyca Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 23:43
          >taki ma plan na przyszłość, maturę byle zdać i na uczelnię wojskową).

          To może to wykorzystać? Zawiesić marchewkę w zasięgu wzroku i niech ją goni? Macie możliwość spotkania się z kimś z branży, kto by mu ustawił w głowie, że cel jest dostępny ale musi się wziąć do roboty?
          Nie wiem, czy jego kierunek zawodowy może się przydać w karierze wojskowej, ale jeśli tak to może byłaby to motywacja także do nauki przedmiotów zawodowych?

          A zupełnie alternatywnie - czy realne jest, żeby dobiedował jakoś do 18 urodzin i poszedł do służby zasadniczej?



          Pomijam fakt, że trochę mnie dziwi zapał osoby, którą opisałaś, do wejścia w bardzo sztywne struktury.
        • lauren6 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 10:23
          > Teoretycznie nasz obowiązek utrzymywania go się skończy. A praktycznie? To jest moje dziecko. Leniwe, upierdliwe, niewspółpracujące, z rozmaitymi deficytami, nieraz wredne i przy którym ręce mi opadają - ale nadal moje dziecko.

          Na fb na chujowej pani domu niedawno jakaś matka prosiła o radę. Co ma zrobić z dwójką dzieci 29 i 30 lat, które edukację zakończyły na szkole średniej, nie uczą się, nie pracują, są na jej utrzymaniu i jeszcze musi im ugotować i posprzątać.

          Ty na szczęście masz młodsze dziecko. Myśl o rozwiązaniu problemu i goń chłopaka do nauki. Fajnie, że ma jakieś ambicje powiązane z wojskiem. To jest już jakiś kierunek rozwoju. Wspierajcie go w tych planach.
          • jana111 Re: powtarzanie klasy 30.06.22, 01:04
            Z gotowaniem sobie akurat dosyć radzi smile przez lata był dyżurnym w domu od niektórych posiłków. I nie przesadzam z tymi latami, w wieku lat 9 zostawał z domu z ciastem na racuchy, jak wracałam po przyprowadzeniu młodszego dziecka z przedszkola i czasem małych zakupach, racuchy były na stole, jak chciał kotlety, to je panierował i smażył - to już pod nadzorem. Było, minęło, nie chce mu się, jak chcę, żeby coś zrobił, choćby te kotlety, to albo po awanturze albo na 19.
            Ale umieć umie, to jednak plus.
        • raczek47 Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 22:29
          Bo go ten kierunek nie interesuje.
          Dlaczego rodzice tego nie rozpoznali zawsze w pierwszej klasie szkoły średniej trzeba mieć nadzór nad tym,czy dziecko chętnie chodzi do szkoły,co mówi o profilu i przedmiotach i w razie czego w pierwszym półroczu,po kilku miesiącach go przenieść,wtedy jeszcze można.
          Później to już d...a.
            • slonko1335 Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 23:14
              Bo na zdalnym nie musiał się uczyć a zaliczal bez problemu przedmioty. Zatem bez większego wysiłku odbebnione. Teraz zrobiły się schody bo doszły zaległości że zdalnego i nauka stacjonarna gdzie nie dało się tak ściemniać. Spora część dzieci przeżyła szok po pandemii..
                      • perspektywa Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 12:44
                        Weź się uspokój. Mleko się rozlało. Pomocy teraz trzeba, a nie dokładania. Dziubdziuś siedział cicho, rodzice myśleli, że może mu minie, nia dawał znaków, przegapili i teraz klops. Różnie być mogło. Wątek nie jest o tym jak to się stało, ale co teraz? Niestety nie umiem doradzić. Szczególnie, że w liceach brakuje miejsc.
                        • jana111 Re: powtarzanie klasy 30.06.22, 01:08
                          Nie, nie powiedziałabym, że przegapiłam i nie kontrolowałam.
                          Przestałam go uczyć na siłę, po 8-klasie w zasadzie, jeszcze się coś zdarzyło z raz czy dwa. Dopytywałam codziennie, jaki ma plan, czego chce się dziś uczyć, co planuje zdać w tym tygodniu, zorganizowałam te korki z matmy, sama z nim przerobiłam część działu i tak dalej i tak dalej. Czyli z opcji „pokaż gdzie jest Mali, jak po angielsku będzie stać w korku, na której stronie jest zadanie z niemieckiego” przeszłam do opcji „jestem na dole, jak chcesz, żeby ci pomóc albo odpytać, to mam czas przez najbliższą godzinę”.
          • hanusinamama Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 10:48
            Ale dziecko chętnie "chodziło" bo duzo siedziało przed kompem i miało zapewne wiecej czasu na granie....teraz juz tak nie ejst i przestało interesowac.
            Tym bardziej zmienić szkołę.
    • zielonyjeziorak Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 22:58
      A syn, co chce robić? Sam powinien zdecydować, i ponieść konsekwencje. Jest prawie dorosły. Jeżeli dacie mu decyzyjność, to może jest szansa, że się jakoś zaangażuje. Jak się nie zaangażuje (tu obojętne, w jakiej będzie wtedy szkole), to pewnie w wieku 18 lat rzuci szkołę i pójdzie pracować - zapytajcie, czy taka perspektywa jest dla niego ok.

      Nie rozumiem zdania "teraz przynajmniej uczy się tych zawodowych, coś mu zostaje w głowie" - z całego długiego wstępu wynika, że niczego (oprócz matematyki może) się nie uczy, coś tam wykuje na pamięć na klasówkę bez zrozumienia. nie zdał z żadnego z przedmiotów zawodowych.
      • pierwszykot Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 00:13
        No niestety takiego dziecka z takimi wynikami żadne lo nie weźmie... no chyba że jakieś słabe... matematyki się trochę uczy bo ma korki??? A resztę olewa, oszukuje i ma oczekiwania co do lo? Tylko szkola branżowa a jak dojrzeje i będzie chciał zdać maturę to zaoczne lo. Ale może też być tak że nie możliwości umysłowych żeby skończyć szkole średnia. .. zawsze mnie to dziwi że len, len a nikt nie bierze pod uwagę że nie chodzi o to że len tylko zwyczajnie nie nadaje się do szkoły średniej, tak poprostu ... no ale nauczanie zdalne nie sprzyja odsianiu słabych szczególnie jak są oszustami..
        • jana111 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 00:39
          Wiesz, chciałam tu zaraz własną piersią bronić bombelka, że możliwości umysłowe, to on ma, że hoho a korki z matmy to były raptem 3 spotkania (w ciągu roku). Oraz że do szkoły średniej dostał się uczciwie (jeszcze wtedy).
          Ale może i masz rację. Może i powinien pomyśleć o zawodówce (czyli obecnej branżowej, tak?), oprócz wojskowej wspominał o jakiejś budowlanej kiedyś. Mam kolegę po zawodówce (sportowiec na poziomie reprezentacji krajowej, nie miał wtedy czasu na naukę) - po maturze skończył jeszcze 2 fakultety. No ale on nie był leniem.
          A tak serio serio - on ma na tyle możliwości intelektualnych, żeby maturę zdać, to na pewno. Poziom - zależy od niego. Z polskiego pewnie blisko minimum z matmy odwrotnie. Jeśli zechce. To raz.
          A dwa - podpowiem mu koncepcję szkoły branżowej, jeśli on nie chce się uczyć - a nie chce - może miałoby sens rozważyć. Dużym minusem jest powrót do pierwszej klasy, bo nie sądzę, żeby była inna możliwość, no ale trudno.
          • pierwszykot Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 12:03
            Są też klasy wojskowe. Ja bym poszła do dyrekcji takiej szky ( chyba na ułanów jest ) I starała się o przyjęcie do 2. Może różnice programowe zaliczyć. Będzie miał motywację żeby w wakacje się pouczyć. To nie jest szkola na wysokim poziomie i może akurat go przyjmą.
            • triss_merigold6 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 12:14
              Są licea z certyfikowanymi klasami mundurowymi i wojskowe. O ile na stricte wojskowe z internetem nie ma szans, bo musiałby wziąć udział w rekrutacji do I klasy, o tyle do mundurowej/wojskowej miałby i to jest jakiś pomysł. Wygórowanego poziomu nie mają, ale ich absolwenci mają dodatkowe punkty w rekrutacji na uczelnie wojskowe i generalnie do dalszej pracy i kształcenia w ramach podmiotów podlegających MON.
              • jana111 Re: powtarzanie klasy 30.06.22, 01:12
                W sumie mógłby -choć nie wiem, czy nie za późno, rekrutacja już się zasadniczo zakończyła. Tak wskazał wydział edukacji, musiałby wycofać dokumenty ze swojej szkoły i uczestniczyć od nowa w rekrutacji. Ale o ile wiem, na szkołę wojskową (z internatem) to już dużo za późno, tam badania i testy pewnie były wiosną. Mogę jednak wiedzieć źle, do sprawdzenia - po rozważeniu czy w ogóle o tym myśleć.
            • jana111 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 23:02
              Patrzyłam na Ułanów, z elementami mundurowymi jest klasa logistyczna i to jest jakiś program w 3. i 4. klasie. Jest też wojskowa szkoła na Bieżanowie - 3 klasy wojskowe, 1 mundurowa, obozy, strzelnica itp. - to nagle mu nie w smak, bo to taka słaba szkoła, wyniki matur kiepskie, limity punktowe to on przekroczył o blisko 100 punktów i w ogóle.
              Do dobrej szkoły to już chodził (chodzi) i co z tego wyniknęło chyba sam widzi. Będę się więcej dowiadywać i będziemy rozmawiać na ten temat, to może mieć sens. Ponadto dziś okazało się, że znamy kogoś kto zna kogoś smile więc może tym bardziej to byłaby opcja.
      • jana111 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 00:27
        Z 2 przedmiotów zawodowych miał po 35%. Z trzeciego – mniejsza o szczegóły historii z nim związanej, ocena była niesprawiedliwie zaniżona a na szczeniackie zachowanie nauczyciela składam skargę – gdyby nie wynegocjował podwyższenia oceny, to przysługiwałby mu egzamin komisyjny gdyby chciał - i który by zdał. A że i tak miał o 1 jedynkę za dużo, to już sobie odpuścił przekomarzanki z gościem. Więc tyle mu w głowie zostało.
        Syn chce się przenieść do II klasy LO. On decyduje, ja tylko sprawdzam możliwości, o których mogłam nie pomyśleć. A czy w coś się zaangażuje? Na dziś plan ma następujący: matematyka porządnie, a reszta byle zdać – czyli powiedziałabym bez zmian, nic go to nie nauczyło.
    • kaki11 Re: powtarzanie klasy 28.06.22, 23:02
      Z perspektywy osoby, która kiedyś miała okazję powtarzać rok (w liceum i kilkanaście lat temu), mogę się odnieść tylko do dwóch punktów, i zwrócić uwagę na jedną rzecz, bo jak to zrobić technicznie i jakie są teraz zasady, niestety nie wiem. I teraz tak:
      3. Nie, nie lepiej, aby on ten rok powtarzał w tej szkole. Po pierwsze dlatego, że wyżej piszesz, że on żałuje tego wyboru, i zdecydowałby się na inny kierunek. W takiej sytuacji powtarzanie roku skazuje chłopaka na męczenie się przez kolejne 4 lata na nieinteresującym go kierunku. Po drugie być może będą to 4 lata, w szkole, której nie lubi, w której (tu moje domysły co do jego odczuć, on może mieć inne) być może, nie odpowiadają mu nauczyciele, podejście do ucznia i sposób nauczania. Bez sensu, aby się do tego przymuszał.
      6. To, prawdę mówiąc, zależy od niego i od tego, gdzie trafi. Ja trafiłam dobrze, a nawet bardzo dobrze, zarówno pod względem nauczycieli, jak i uczniów. I powiem szczerze, przez jakiś czas traktowałam to nieprzejście jako tragedię i osobistą porażkę, że wtedy nie zdałam, a ta myśl była potęgowana przez rodzinę. Dziś uważam, że to było bardzo po coś, że nie wiem, czy zdałabym maturę, a przynajmniej na tym samym poziomie, gdyby nie zmiana szkoły (nauczyciele zwłaszcza matematyczka i germanista), wiem, że bym się męczyła, wiem, że nie poszłabym na te same studia, na które poszłam, i nie miałabym pełnej puli doświadczeń, które dziś uważam, że dobrze mi zrobiły. I z mojej perspektywy, to czy uda się przekuć ten rok w coś dobrego, zależy od tego, gdzie chłopak ostatecznie trafi, i co z tym zrobi. A ze względu na to drugie, fajnie, abyście wy go nie dołowali, tylko starali się wskazać mu perspektywę: szanse, jaką ma, mówili, że czegoś tam dobrego by nie doświadczył/nie poznał kogoś, że to, co może się wydawać porażką, realnie może być sukcesem, jeśli będzie na niego pracował. Nie ma co, przedstawiać mu tej sytuacji w złym świetle.
      A to o co nie pytasz, ale jest tu tak naprawdę czynnikiem najważniejszym: podjęcie tej decyzji, czy chce inne technikum od początku, czy zmieniać mu szkołę, czy tego nie robić, powinniście przedyskutować pod jego chęci i przemyślenia, i temu dałabym najmocniejszy głos w dyskusji. Bo wiesz, najgorzej, jak to wy podejmiecie decyzję, nie zważając na to, na czym zależy jemu, a to praktycznie dorosły człowiek, i ma pecha którego ja nie miałam, że nie skończył jeszcze osiemnastu lat, ale mam nadzieję, że ma rozsądnych rodziców, którzy wezmą go pod uwagę.
      • jana111 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 00:25
        Widzę, że mało wyraźnie to napisałam, a może zamotałam potem. On podejmuje decyzję, póki co tą decyzją jest przeniesienie się do II klasy LO. Z tym że, jak pisałam, w żadnej ze szkół do których dzwonił – a to nie były bynajmniej jakieś topowe licea – nie ma żadnego wolnego miejsca, stąd rozważam inne opcje.

        Ja nie chcę, żeby powtarzał rok w swojej szkole z jednego podstawowego powodu: już teraz chodzenie do szkoły na niektóre przedmioty miał głęboko gdzieś. Owszem, jeśli opuszczał cale dni szkoły (kilka) to z powodu choroby, a warsztaty i tak musiał odpracować – to jest ok. Z drugiej strony - przez 6 tygodni ani razu nie poszedł na pierwszą lekcję – bo na 7.30 chyba 3 razy i nie dał rady wstać, bo na pierwszej lekcji wf, bo na pierwszej lekcji coś tam. No chyba, że o 7.30 był test z matmy, to się dało, wstać, pójść i nawet nie spóźnić. Z takim stosunkiem do szkoły, jeśli będzie miał powtarzać klasę, będzie olewał wszystko jeszcze bardziej, ucząc się może tego co podstawowe – matmy, polskiego, zawodowych. Dlatego przede wszystkim jestem na nie. Plus drugi czynnik: jeśli on tego nie rozumie i nie chce zrozumieć, dlaczego nie dać mu szansy na pójście inną drogą. Co prowadzi do kwestionowania koncepcji powtarzania klasy w słabszym technikum – co z tego, że limity zaliczenia będą niższe, i tak będzie się musiał tego nauczyć.

        I jeszcze ważna rzecz o której napisałaś – podejście do tego powtarzania klasy. On nie miał kłopotów zdrowotnych, ani fizycznych ani psychicznych, nie musiał poświęcać czasu prawie na nic poza nauką (coś tam robił w domu, ale rzadko, niewiele i po awanturach), ja mogłam mu pomóc z matmą czy polskim, ojciec z przedmiotami zawodowymi. Po prostu sobie bimbał i nie potrafił przestać w porę (w końcu jednak przestał, kiedy mu zawisło 5 toporów nad głową, chyba całkiem przestał grać), jak i w porę nie potrafił się zabrać do nauki, zawsze mu się wydawało, że zdąży. Trzeba było tylko chcieć, a jemu się nie chciało chcieć. Więc powiedziałam „trudno, stało się, to nie jest koniec świata, powtórzysz klasę i pójdziesz dalej”. Ale mam ochotę – i nad tym się zastanawiam – przypomnieć mu jednak od czasu do czasu, że sam sobie na to zapracował. Bo uznanie, że zupełnie nic się nie stało i nie ma się czym przejmować może być równie złe jak ciągłe wypominanie i przypominanie. Jak myślisz, jaki będzie złoty środek?
        I w ogóle bardzo dziękuję za Twoją odpowiedź!
        • kaki11 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 20:08
          Ok, chyba trochę źle odebrałam Twój post, jako my się zastanawiamy, a syna bierzemy pod uwagę w dalszej kolejności- super, że tak nie jest. Zgadzam się z tym co piszesz o powtarzaniu roku, w tej szkole. Zdecydowanie jemu to nie pomoże przestać mieć gdzieś, skoro się tam nie czuje, i zdecydowanie warto mu pomóc w pójściu inną drogą. Szkoda tylko, że są takie problemy z dostępnością miejsc. Nie jestem na bieżąco z obecnym systemem edukacji, bo dziecko jeszcze i nie chcę rzucać w ciemno radami, co do rodzaju szkoły. Za moich czasów funkcjonowały licea wieczorowe -to by było rozwiązanie, skoro chłopak chce zdać maturę- ale one były tylko dla dorosłych, jak teraz nie wiem. Z tego co wiem zawodówki zastąpiono szkołami branżowymi- ale jak tam z możliwością zdania matury, albo ruszenia od 2 klasy nie mam pojęcia. Na pewno warto żebyście się rozeznali, co teraz funkcjonuje i jest opcją w zakresie jego zainteresowań, skoro widać, że jakieś tam ma.

          A co do ostatniej kwestii, o którą pytasz. No przebimbał ten rok, to, że piszesz, ze pod koniec (tylko, że za późno) wziął się do nauki, sugeruje mi, że to może być dla niego jakaś nauczka i kara bo tego nie chciał, i właściwy kopniak do działania dalej już po zmianie. I teraz, czy w takiej sytuacji jest sens mu przypominać od czasu do czasu. Jak długo w życiu i co ma dać? bo wiesz, on nie jest niepełnosprawny, zdaje sobie sprawę z tego co się stało, więc jeśli w nowej szkole (jaka by ona nie była) okaże się, że sam z siebie działa, tak bez zagrożeń, i że zgłasza wam jeśli potrzebuje pomocy*, to myślę, że nie ma sensu. To by było takie, nie ważne co dalej zrobi, to wy i tak wypomnicie mu starą porażkę. Natomiast pewnie warto mu powiedzieć "ej chłopaku, z zeszłego roku masz nauczkę jak się kończy takie bimbanie od września" albo "ale pamiętasz, że nie da się wszystkiego nadrobić w miesiąc. Zabierz się do roboty" jeśli zauważycie olewaczy stosunek do dalszej edukacji. Tak uważam, że wtedy warto.
          * Muszę tylko dopisać, bo piszesz, że Ty i mąż byliście gotowi mu pomóc w nauce na różne przedmioty. Może chłopak nie koniecznie lubi się uczyć akurat z wami? i warto mu zasugerować, o ile macie jakiś luz budżetowy, że ta pomoc to mogą być też na jego życzenie korki a nie tylko siedzenie z matką i ojcem. Być może, choć na pewno tego nie wiem, to dla niego bardziej komfortowa forma nadrabiania.
          A tak już na koniec, bo bardzo się rozpisuję (sorry). Pisałaś wyżej, że on ma 2 dysfunkcje, potwierdzone w poradniach. Sama mam dysortografię i wiem jak to jest, natomiast o ile ja radziłam sobie sama z nauką, o tyle są osoby z podobnymi problemami które potrzebują wsparcia specjalisty. Rozważcie to.
          Syna masz, co z innych komentarzy wynika raczej inteligentnego ale leniwego. O ile pokona to lenistwo, i o ile uda się znaleźć dobrą dla niego szkołę, naprawdę ten rok straty może mu wyjść na dobre. Tego życzę smile
    • berdebul Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 00:32
      Pytania raczej gdzie byliście, jak bimbał cały rok, sciągał odpowiedzi z klucza i spał pół dnia?
      Czas na poważne rozmowy z dziubdziusiem, bo to jego życie, szkoła, dalsza droga (uczelnia? praca?).
      • jana111 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 01:11
        No nie? Ciśnie się na usta to pytanie.
        Mąż miał pretensje w podstawówce, że pilnuję nauki syna, przypominam o sprawdzianach, odpytuję, awanturuję się i zmuszam do nauki. "Dostanie pałę, to będzie miał nauczkę". Otóż nie, to tak nie działało, dostał pałę to się nauczył na poprawę a pod uwagę brana była tylko wyższa ocena, więc kolejnym razem strategia była ta sama - bardzo demoralizująca polityka szkoły moim zdaniem. No, może pał było niewiele, raczej poprawiał 2 na 5 czy 4. Więc gdzie ta nauczka?
        Kiedyś musiałam przestać go niańczyć, musiał sam wziąć za siebie i swoją szkołę odpowiedzialność.
        Budziłam (budziłam ja, budziła siostra wcześnie wstająca), zabierałam kołdrę, otwierałam okno, żeby go dobudzić, co jeszcze miałam zrobić, szarpać się z nim? Jak mi nerwy puściły to zdarzyło się raz czy dwa.
        Naukę prawie odpuściłam - a w zasadzie nauczanie, bo nadal przypominałam o testach zapowiedzianych w librusie, nadal pytałam po powrocie z pracy czy się coś uczy, nadal proponowałam swoją pomoc, z której rzadko korzystał.
        Jak nad nim siedziałam - ma 16 lat przypomnę, nie 6, - to się nauczył, krajów Europy i obu Ameryk na przykład na geografię. Jak wyszłam z pokoju, wszedł w program "zgadnij gdzie jest to miejsce" zamiast się douczyć pozostałych kontynentów, niby też geograficzne, lepiej niż grać w czołgi, ale w zaliczeniu kartkówki mu to nie pomogło.
        Odpowiedzi z klucza, cóż, ściągali całą klasą, mieli wykupiony na spółkę dostęp. Gdzie byłam? Pewnie w pracy, zajęta pracą zawodową. Moją opinię na ten temat znał, miał w poważaniu.
        No i tak.
        Na pewno mogliśmy zrobić więcej, podpowiesz? Bez ironii, zdaję sobie sprawę, że są sprawy czy sposoby o których nie pomyślałam sama. 16,5 roku to za późno, żeby dziecko wychować, ale może jeszcze nie za późno, żeby pomóc mu się odbić z beznadziei w której się pogrąża.
        • geoardzica_z_mlodymi Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 07:11
          Takie osoby, z problemami w organizacji, planowaniu, często z cechami ADHD, potrzebują dłuższego wsparcia niż do końca podstawówki. Co poradnia mu proponowała? A Wam rodzicom jakieś grupy wsparcia? To raz.
          A dwa - szkoły, do których dzwoni mogą go zbywać. Może trzeba by pójść? Może Ty spróbuj też zadzwonić?
          I, moim zdaniem, masz słuszność, ze nie zostawiasz go z tym samego i wymagasz działania. On dojrzewa prawdopodobnie wolniej niż rówieśnicy ale to nie znaczy, ze w końcu nie załapie.
          • triss_merigold6 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 07:34
            Mam identyczne zdanie. Zostawienie 16,5 Latka samego w takiej sytuacji to proszenie się o kłopoty.
            W technikum oprócz matematyki pewnie rozszerzał angielski, to już drugie rozszerzenie, jakie mógłby wskazać przy zmianie szkoły. Do liceów podania raczej osobiście.
        • berdebul Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 09:18
          To nie jest problem polityki szkoły, tylko tego, ze najpierw pilnowała mama, później była lewizna na pandemii, a teraz zlewka, bo taki dorosły. Twój syn to dziecko, niedojrzałe, niemające perspektywy, ani doświadczenia, ani mądrych dorosłych wokół, do których chciałby się zwrócić o pomoc.
          To rodzice organizują przeniesienie ucznia, bo jest niepełnoletni. Argument „cała klasa ściągała…” jest śmieszny. Tak, poinformowałabym szkołę o tej praktyce i oczekiwała, że dziubdzius ogarnie, że działa na własną szkodę robiąc takie rzeczy. Sami ten problem hodujecie.
        • kurt.wallander Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 10:49
          jana111 napisała:

          Otóż nie, to tak nie działało, dostał pałę to się nauczył na popr
          > awę a pod uwagę brana była tylko wyższa ocena, więc kolejnym razem strategia by
          > ła ta sama - bardzo demoralizująca polityka szkoły moim zdaniem.

          To akurat bardzo dobra polityka szkoły. Bo chodzi o to, żeby uczeń posiadł wiedzę, a nie o udowodnienie, że jest słaby.
    • asia_i_p Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 01:16
      Z liceum jest ten problem, że nie ma klas bez rozszerzeń, więc miałby różnice programowe do zaliczenia, no ale tylko rok, więc do przeżycia.
      Drugi problem, to rzeczywiście, dyrekcja może go nie wziąć, bo miejsc jest w wielu liceach mało.
      • jana111 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 01:40
        W sumie mniej, choć oczywiście mogą być różnice. On chce iść do II a do II już przecież chodził, nie zaliczył polskiego. Z tego polskiego np. byli w połowie podręcznika do klasy II, więc dalej niż jakakolwiek klasa I w liceum, z matmy tak samo, z reszty nie wiem, pewnie podobnie. Podręczniki te same, co w liceum, nie wiem ile z nich jest realizowane, jak jeszcze to kontrolowałam w zeszłym roku, to idą tak samo po kolei cały podręcznik, tylko wolniej, bo mniej godzin. Czyli on po 2 latach jest mniej więcej na poziomie 1,5 roku liceum. Matma rozszerzona, na pewno inne rozszerzenia do nadrobienia - nie pomyślałam o tym. A Tobie chyba właśnie o te rozszerzenia (a nie o resztę) chodzi - ale już nie kasuję co napisałam.
        A jak to się realnie liczy, nie mam pojęcia.
        To, że nie będzie się łatwo przenieść, było od początku oczywiste - to są przecież roczniki wyżowe, on szedł w takim "pustym", tylko 3 klasy, rok wyżej 6, rok niżej 5 lub 6 - i to jest właśnie ten rok niżej. Plus zapewne dzieci z Ukrainy, które raczej nie zajmują miejsc w technikach, tylko liceach, a akurat w Krakowie może być ich sporo (choć to tylko gdybanie, nie znam konkretów).
        Mam też pomysł na czarną godzinę - jeśli nic innego się nie uda, puścić go do 2 klasy technikum na pierwszy semestr, niechby go zaliczył dobrze (cha cha) i wtedy będzie miał z czym się przenosić po semestrze - że może owszem, nie poszło, ale teraz się wziął do pracy, nadrobił, poprawił i w ogóle.
        Bo wolne miejsca wolnymi miejscami, ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mało kto będzie się palił do tego, żeby spadochroniarzy (tak się mówiło, prawda?) przyjmować. Tylko u niego w klasie nie zdało 5 osób + 2 czeka sierpień, w innych klasach nie wiem ile, ale nie są jedyni. A chyba każdy chce się przenieść do liceum.
        • bluea.nne Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 11:41
          Na pewno będą różnice programowe, jest inna siatka godzin. W 2 klasie LO to mają już skończony podręcznik do języka polskiego a w technikum nie. Tak samo jest z matematyką. (Chyba, że mają jakieś zaległości)
    • zwyczajnamatka Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 06:48
      Nie doradcze, bo nie wiem co doradzić. Chciałam tylko powiedzieć, że Twój wpis utwierdził mnie w przekonaniu - już od dawna mam to przekonanie, potwierdzane kolejnymi przypadkami - że nie warto stać nad dzieckiem, pilnować i gonić do nauki.
      Mamy w rodzinie takiego chłopaka. Całe życie był pilnowany, bo bez bata nad głową nie robił nic, absolutnie nic. Bardzo zdolny, więc pilnowanie dawało super efekty. Całą podstawówkę wzorowy, w gimnazjum trochę zjechał i awantury o naukę były straszne, matka z ojcem stali nad głową bez przerwy. Dało to taki efekt, że dostał się do bardzo dobrego liceum. W liceum to samo, awantury o naukę, korki z maturalnych przedmiotów i bardzo wysoko zdana matura. Dostał się na prawo. Wyjechał do innego miasta i zonk. Mamusi i tatusia brakło, nie miał kto go ich do nauki. Młodzian wyleciał po pierwszym semestrze. Minęły dwa lata. Nie robi nic, nie uczy się, nie pracuje. Gra na komputerze i brakuje z kumplami, czyli robi to, co całe życie chciał robić, tylko rodzice mu nie pozwalali. Dopóki był pilnowany dopóty się uczył. Nie wiem co z nim dalej będzie, on sam też chyba nie wie. Myślałam, że w pewnym momencie zaskoczy i zrozumie wagę nauki, ale nie. Ma na to wywalone. Znam jeszcze parę takich historii, ale nie będę się rozpisywać. W każdym przypadku dziecko uczyło się pilnowane, gdy dochodziło do wieku, że mogło samo decydować, przestawało się uczyć. Najczęściej były to dzieci zdolne, z potencjałem, zmarnowanym niestety. Dlatego uważam, że jeśli dziecko tak bardzo nie chce się uczyć, że to powoduje aż awantury w domu, to trzeba odpuścić, bo wcześnie czy później, a raczej wcześniej postawi na swoim i przestanie się uczyć. Nie warto się szarpać. Nie chcesz się uczyć, nie ucz się i tyle.
        • triss_merigold6 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 07:39
          Dokładnie. Młody dorosły ma wykształcenie średnie z maturą, co oznacza, że może iść teraz do pracy, może też za jakiś czas podjąć studia, w każdym razie ma więcej możliwości i szans niż dorosły tylko po gimnazjum.
            • geoardzica_z_mlodymi Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 07:54
              Patrzę z innej perspektywy - gorzej zostać z rozgrzebaną szkoła podstawową/gimnazjum niż z domkniętym etapem szkoły średniej. Po niej można zrobić kurs i utrzymywać się.
              Ale jak "dzieciak" nie chce pracować, tylko dalej żeruje na rodzicach, to włączamy opcję jak z osobami uzależnionymi - odcinamy utrzymanie, na zasadzie - zrobiliśmy, co się dało, życia za gościa nie przeżyjemy. No, chyba, ze stoi za tym niepełnosprawność.
            • triss_merigold6 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 07:56
              Zawód by miał pod warunkiem zdania egzaminów zawodowych, w razie gdybyś nie zauważyła. Średnie to średnie, można coś z tym zrobić, a do prostych prac fizycznych typu magazyn, praca jako kurier itp. średnie techniczne nie jest potrzebne. Może iść do CKU i skończyć przygotowanie do konkretnego zawodu, może iść do studium policealnego.
              • zwyczajnamatka Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 08:01
                Wszystko ok, ma maturę i średnie, ale to wszystko okupione było potężnymi awanturami praktycznie dzień w dzień. Chłopak walczył straszliwie, atmosfera w domu fatalna. Gdybym ja miała żyć w takim domu i tak ciągle walczyć z dzieckiem chyba bym nie dała rady psychicznie. Nie wiem czy ten stres, czy to wszystko było tego warte, tej matury. Może trzeba było odpuścić wcześniej i wysłać chłopaka do zawodówki. Miałby zawód, a gdyby mu kiedyś przyszedł głód wiedzy, to zrobiłby maturę wieczorowo. Tyle lat krzyków i płaczu i efekt marny.
                • geoardzica_z_mlodymi Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 08:05
                  Pewnie tak. Znam dzieciaka, który jest bardzo uzdolniony inteligencja wysoka ale szkoły nie cierpi, uczyć się nie chce. Poszedł do branzowki. Może zmieni zdanie?
                  I ja też bym nie walczyła jak ci opisani przez Ciebie rodzice - szkoda zdrowia a motywacja dzieciaka się liczy najbardziej.
                  • zwyczajnamatka Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 08:46
                    Gdzieś musiałby iść po gimnazjum. Gdyby go wcześniej zostawili samemu sobie, może by się ogarnął? Uważam, że powinien ponieść konsekwencje swojego wyboru, a wybrał nieuczenie się. Ważniejsi byli kumple, balowanie, imprezowanie i gry. Rodzice wiecznie go szukający po mieście i ściągający do domu, ojciec chodzący nocą pod klubami szukający syna. Dla mnie takie życie to horror. Odpuściłbym już w gimnazjum.
          • extereso Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 07:55
            A liceum prywatne? Gdybyś zrobiła dobre rozeznanie, może znalazłabyś jakieś i udałoby się?
            Pewnie że trzeba wziąć pod uwagę jego decyzję i chęci, ale ja bym nie poprzestała w takiej ważnej sprawie na jego aktywności: jeszcze ma mało doświadczenia, mogą go wszędzie spławić i potraktować odmownie. rozumiem, że jak miejsc nie ma to nie ma, ale... córka zmieniała gimnazjum, pani dyrektor zgodziła się nas przyjąć na wizytę, ale powiedziała, że nie ma szans na przeniesienie, bo...i dała sensowne argumenty. Mąż poprosił, czy mimo wszystko moglibyśmy przestawić swój tok myślenia, zgodziła się, on walnął świetnie przygotowane krótkie wystąpienie ( czym mnie totalnie zaskoczył) i pani dyrektor powiedziała: jestem zaskoczona, ale przekonał mnie pan. I przyjęli ja, i poszło dobrze. Po prostu jak pewne sprawy są "niemożliwe " do załatwienia, to prawdopodobieństwo, że okażą się możliwe dla osoby z jakimś doświadczeniem życiowym jest znacznie większe niż dla dzieciaka.
          • hanusinamama Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 10:55
            A moze ze słabszymi ocenami poszełby do słabszego LO i tam na słabsyzhc ocenach ale bez awantiru i bata nad sobą skonczył i zdał maturę. I umiałby sam pracować bez bata. Mozliwe ze poszełby na studia które sam wybrał i sam się na nich pilnował i uczył.
            Bo tu moze skonczyć z matura i niczym więcej. Jeżeli nie jest nauczony systematyczności...to mzoe sie oakzać ze gówno z niego bedzie nie pracownik. Czym dzisiaj jest matura? Niczym
            Nie kazdy musi meic studia ale pod warunkiem ze ma fach w ręku
            • alicia033 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 11:07
              hanusinamama napisała:

              > A moze ze słabszymi ocenami poszełby do słabszego LO i tam na słabsyzhc ocenach
              > ale bez awantiru i bata nad sobą skonczył i zdał maturę. I umiałby sam pracowa
              > ć bez bata
              >
              A może olewałby tak samo i skończyłby tak samo z powtarzaniem klasy/zmianą szkoły bo ma właśnie taki a nie inny stosunek do nauki...
            • triss_merigold6 Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 11:19
              Fach, kobieto, oznacza, że zdał egzaminy zawodowe w technikum, szkole branżowej lub CKU. Na razie u syna autorki się na to nie zanosi.
              Po maturze lub liceum bez matury może w ciągu roku- dwóch zrobić samo przygotowanie do zawodu i zdać kwalifikacje.
              • hanusinamama Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 11:50
                Ale chce iśc do wojska. Czym innym jest uczen 2 klasy który nie wie co ze sobą zrobić (ma prawo) a student prawa, który sie nie uczy bo nie mammusi z batem obok.
                Zeby zrobić przygotowanie do czegokolwiek ( matura czy do zawodu) trzeba miec chęci. Jak ich nie ma to dupa.
                Stanie z batem całe życie nad dzieckiem konczy sie tym, ze jak bata zabraknie to koniec działania.
        • zielonyjeziorak Re: powtarzanie klasy 29.06.22, 09:42
          A może miałby, ze słabszymi ocenami, ale odpowiadającymi jego możliwościom i chęciom do nauki? Może by poszedł do szkoły branżowej, może na studia, które sam by sobie wybrał?

          Równie dobrze mogłabyś dziecko na wózku wozić do 18stki (zamiast pozwolić się przewracać i nauczyć chodzić), i po urodzinach zabrać mu wózek i narzekać, że chodzić nie umie.

          Owszem, dziecko trzeba wspierać, kierować, pomagać - jak tej pomocy potrzebuje i o nią prosi, ale stopniowo trzeba wprowadzać obowiązki i odpowiedzialność za to, co robi. W opisanej historii (tej zwyczajnamatka) ja tego nie widzę.

          Jeżeli chodzi o Jana111 to ona sama musi to ocenić, ale u niej nie jest tak źle chyba - jakoś tam nauką się syn interesuje, niech dziewczyna go teraz mądrze wspiera. Ale to musi oznaczać przede wszystkim