Dodaj do ulubionych

sny mistyczne

17.09.09, 22:05
Nie wiem, czy to najlepsze okreslenie, ale macie takie sny o Bogu, śmierci,
koncu swiata? Ja mam i zastanawiam sie szczegolnie mocno nad jednym. Ale po
kolei.

Sen 1.
Lezalam na lozku, a wokol mnie stala rodzina. nagle poczulam sie lepiej i
usiadlam na lozku, a oni w ryk. Bylam zdziwiona, ze reaguja placzem na moje
dobre samopoczucie, ale pomyslalam, ze skoro im tak zalezy, to sie poloze.
Polozylam sie, a oni przestali plakac. Po chwili poczulam, ze jakas sila
ciagnie mnie do gory jak wielki magnes opilek metalu. Znow usiadlam. A oni
znowu w bek. Znowu sie wiec polozylam. Za trzecim razem juz nie moglam sie
powstrzymac. Wstalam, stanelam w nogach lozka. Odwrocilam sie i zobaczylam
moje cialo lezace na lozku. Wtedy zrozumialam, ze umarlam. Czulam sie lekka,
mobilna i bardzo, bardzo szczesliwa. Kochana. Bylo cieplo i jasno, a ja moglam
fruwac, doslownie fikalam koziolki w powietrzu. nie moglam jednak patrzec na
rozpacz mojej rodziny i z wielkim trudem wlozylam sama glowe w moje zwloki,
zeby ich pocieszyc, ale wtedy zassalo mnie do ciala i juz nie moglam sie z
niego wydostac.
Po przebudzeniu dlugo nie moglam pogodzic sie z tym, ze jednak zyje.


Sen 2
Bylam w moim rodzinnym miescie. Nagle unioslam glowe i na niebie zobaczylam
ogromny krzyz. Uswiadomilam sobie, ze to koniec swiata. Zaczelo sie trzesienie
zmiemi, posypaly sie budynki. Upadlam na twarz czekajac na oberwanie cegłą,
smierc i sąd. Spodziewalam sie, ze trafie w ogromny tlum, z ktorego kazy
bedzie sądzony publicznie przed Trybunałem. Śmierc jednak nie nadchodzila.
Nagle miasto zniknelo, a ja (nadal lezac na brzuchu) zobaczylam "czubkiem
glowy", ze przede mna Ktoś stoi. "Widzialam" wyraznie stopy w sandalach i
brzeg jasnej szaty. Balam sie podniesc wzrok, nadal wiec lezalam, ale przez
zamkniete powieki i czubek glowy (?!) widzialam Swiatlo, ktore jest Miloscia,
ktore chlone, jak gabka.


Sen 3 - zarys ogolny wielu powtarzajacych sie snow o bardzo podobnym przebiegu
Jestem na plazy. Widze wiele kapiacych i opalajacych sie osob. Dorosli,
dzieci, nawet niemowleta. W pewnym momencie zauwazam, ze linia brzegowa
zaczyna sie przesuwac w strone lądu. Wolam, zeby uciekali, bo morze nas
zalewa. Nikt nie slucha. Morze przybliza sie coraz bardziej, w koncu powstaja
wielkie fale, ktore zalewaja cala plaze i wdzieraja sie wglab ladu. Prawie
wszyscy toną. Niebo jest zasnute chmurami, olowiane lub sine. Woda tez taka
sina. Ja w takich snach zawsze uchodze z zyciem, probuje ratowac innych.
Bezskutecznie.
Zastanawia mnie tylko pewien wspolny motyw - fale sa najczesciej trzy.
Najpierw pierwsza, bardzo mala (woda zaczyna sie pienic i burzyc, szybko
podnosi sie jej poziom - wtedy jest jeszcze czas, by uciekac, ale nikt tego
nie robi). Ja ostrzegam, ale nikt nie slucha. Potem przychodzi srednia -
ludzie juz panikują, zaczynają uciekać, ale juz jest za pozno. We
wczesniejszych snach ta fala mnie nie dosiegala, od pewnego czasu dosięga, ale
uchodzę cało, choc probuje ratowac inncych. Trzecia to "sciana wody", wysoka
chyba az pod chmury, niosąca całkowitą zagładę. W większosci snow budzę się
zanim dojdzie (gdy jest ok. 100 m od ladu).

Sen 4
Snilo mi sie, ze wchodze do kosciola, ktory jest zupelnie pusty, ale na
oltarzu stoi wystawiony Najswietszy Sakrament. Podeszlam do stopni oltarza i
dosc dlugo wpatrywalam sie w Hostie. Pomyslalam, ze zabiore Jezusa ze soba.
Zwinelam monstrancje, wsadzilam za pazuche (po lewej stronie, na wysokosci
serca) i najspokojniej w swiecie zaczelam wychodzic glowna nawa. Tuz przed
wyjsciem uswiadomilam sobie, ze przeciez monstrancja jest przedmiotem
wartosciowym i ktos moze oskarzyc mnie o kradziez, a mi nie chodzilo o ten
kawalek zlota, tylko o Jezusa. Wyjelam wiec z wielkim zalem monstrancje zeby
ja odstawic, choc strasznie chcialam Go zatrzymac. Nagle patrze, a monstrancja
jest pusta, choc przed wlozeniem Hostia na pewno w niej byla, a ja jej nie
wyjmowalam. Wyrzucilam wiec monstrancje jak smiec, gdzies miedzy lawki i wyszlam.

Sen 5. Ze stycznia 2008
Byłam na plaży. Lato, sporo ludzi, dzieci bawiące się w piasku. Nagle
zauważyłam, że woda stała się brudna, spieniona, a jej poziom szybko zaczął
się podnosic. Zaczęłam ostrzegać ludzi, że dzieje się coś niedobrego, ale nie
chcieli słuchać. Po chwili nadeszła spora fala, która zalała plażę aż po
wydmy. Złapałam się barierki od schodów prowadzących na klif. Obok mnie
trzymał się mały chłopiec, na oko ok. 3-, moze 4-letni. Kątem oka zauwazylam,
ze na horyzoncie jest jeszcze jedna fala. GIGANTYCZNA. Wdrapałam się na
schody, wciągnęłam tego chłopca, wzięłam go na ręce i zaczęłam uciekać.
Dobiegłam na jakieś wzieniesie, najwyższy punkt w zasięgu wzroku. Stał na nim
jakiś budyneczek. Wdrapaliśmy się na jego niższy dach (coś jakby nad garażem),
potem usiłowałam podsadzić tego chłopca jeszcze wyżej, na dach dwuspadowy, ale
się ciągle zsuwał. Wtedy zobaczyłam, że nadchodzi ta gigantyczna fala, w
zasadzie ŚCIANA WODY. Pomyślałam, ze to juz koniec.

I w tym momencie usłyszałam potężny DŹWIĘK. Dochodził z góry, z przestworzy,
ale nie można zlokalizować jego bezpośredniego źródła, bo jest wszędzie. Był
tak dziwny, że nie przypominał niczego, co bym wcześniej słyszałam (jeśli z
czymkolwiek się kojarzył to tylko z rykiem słonia, ale to dość odległe
skojarzenie). Było to jedno zadęcie, długie i potężne, o niesamowitej barwie.
Pomyslalam, ze to juz chyba koniec swiata. Zaczelam sie na glos modlic,
przepraszac Boga za moje grzechy. W tej samej chwili uslyszalam śpiew. Miliony
głosow (ale nie ludzkich, cos jakby w polowie drogi miedzy glosem czlowieka a
dzwoneczkami) w idealnej harmonii, spiewajace w obcym jezyku, ale o dziwo
rozumialam z niego kazde slowo. Tak jakbym po wielu latach mieszkania na
emigracji usłyszała mowę ojczystą. Spiewano o pięknie, milosci i dobroci Boga.
Śpiew byl wszędzie, przenikał przestworza. Stawał się niemal materialny,
wypełniał powietrze jakby bardzo przyjemnymi wibracjami (ale to kiepskie
porównanie). W tym momencie uświadomiłam sobie, że moje własne słowa nie
wiadomo kiedy z zalu za grzechy zamienily sie w piesn pochwalna - slowa
przychodzily same, plynely lekko, zupelnie bez wysilku intelektualnego, po
prostu słowotok uwielbienia.

Jednoczesnie ze spiewem pojawilo sie Światlo. To samo Światlo, ktore juz
widzialam we wczesniejszym snie o koncu swiata). Stopniowo stawało sie coraz
jasniej i jaśniej, proporcjonalnie do łagodnie narastającego śpiewu. Światło
rozkładało się równomiernie i nie pochodziło od słońca (slonca juz nie bylo,
podobnie jak nie bylo juz dachu i wody - nie wiadomo dlaczego ta fala, ktora
byla kilka sekund od nas, nie nadeszla). Przenikało wszystko i nadal się
nasilało, stając się jaśniejsze niż cokolwiek, co można sobie wyobrazić (a
jednak nie raziło). W pewnym momencie nastąpiła jakby "eksplozja" tego Światła
- było ono osobowe, jakby namacalne, jednocześnie było wszędzie i wszystko
ogarniało, ale jego Źródło było przede mną. Widziałam koncentrycznie
rozchodzące się promienie (białe, ale to była taka "ciepła" biel, choć
najjaśniejsza z możliwych), wypływające z jednego punktu. Światło było Osobą.
Wszystko wiedziało i promieniowało iewyobrażalną akceptacją i miłością.

W zasadzie to, co było po "eksplozji" Światła, widziałam tylko przez jakby
ułamek sekundy (choć niesłychanie wyraźnie i z wszystkimi szczegółami), bo
natychmiast się obudziłam, całkowicie roztrzęsiona z wrażenia. Czułam, ze
gdybym zostala w tym snie sekunde dluzej, nie wytrzymalabym tego.

Znalazlam utwor, ktory w pewien blady i niedoskonaly sposob moze naswietlac
odrobinke, o co chodzi:

www.warsawautumn.wrzuta.pl/audio/3fV9YOdzJK/tgd_-_modlitwa

Podobienstwo takie, ze muzyka narasta, modlitwa jest modlitwą uwielbienia, a
glosow w tle jest troche (choc w snie byly miliony) i spiewaja niezaleznie od
siebie - kazdy swoje (nie w glosach, jak to jest w chorze), ale tak, ze nie
robi sie kakofonia.

cdn. bo przekraczam
Obserwuj wątek
    • izazdo c.d. 17.09.09, 22:18
      W snie nr 5 (tym, gdzie spiewali aniolowie) zastanawia mnie jedno. Chlopiec.
      Kiedy sie obudzilam, nie mialam pojecia: skad ten chlopiec, ktorego staram sie
      za wszelka cene w beznadziejnej sytuacji uratowac, przeciez zadnego w tym wieku
      nie znam? Sen jest ze stycznia 2008, dziesiec miesiecy zanim zaszlam w ciążę z
      synkiem. Chłopiec we śnie ma między 3 a 4 lata. Nie wierzę w te wszystkie
      pierdoły o grudniu 2012, ale wlasnie wtedy moj synek bedzie mial 3,5 roku surprised
      Nie daje mi to troche spokoju.


      Jeszcze parę innych snów z kategorii religijnej było, w tym:
      a) polegajace wylacznie na adoracji Najswietszego Sakramentu w pustym kosciele
      nocą (trudno to nazwac snem, bo z jednej strony bylam kompletnie zatopiona w
      świetle wypływającym z monstrancji, jakby poza czasem, a z drugiej bylam w pelni
      swiadoma, jaka jest data i dzien tygodnia, ze ciałem leżę w łóżku, co mam jutro
      zrobić, itp.)
      b) ataki demonow (w tym sen polegajacy na tym, ze zobaczylam 3 demony obrazujace
      grzechy, z ktorymi mam najwiekszy problem - zostaly one nazwane po imieniu) -
      widze w tym snie demony jako odrazajace potwory, ktore usiluja mnie rozszarpac,
      a ja jedyne, co jestem w stanie, to zamknac oczy i powtarzac "Jezu, ufam Tobie".

      Macie takie sny? Czy ja za dużo jem na kolacje?
    • izazdo poprawny link 17.09.09, 22:26
      tomuuu.wrzuta.pl/audio/9D6c45iuOQK/tgd_-_modlitwa
      sorry za blad, kopiowalam z FZN na ktorym opisalam to wszystko jako Laurielle,
      ale z tamtymi ludzmi nie da sie gadac o chrzesijanstwie, bo chrzescijan mozna
      policzyc na palcach jednej reki. Jestem (a raczej bylam, bo odpuscilam sobie)
      tam chyba jedyna katoliczka plus paru protestantow)
    • madziaq Re: sny mistyczne 18.09.09, 16:34
      A tak rozumując przyziemnie i po ludzku, abstrahując od ewentualnych objawień
      itp. - czy za dnia często myślisz o śmierci, o końcu świata i tych sprawach, o
      których opowiadają Twoje sny? Ja jednak skłaniam się do teorii, że sny to taki
      wentyl dla mózgu i obrazują to, co nas pochłania, zajmuje w trakcie dnia, czego
      się boimy (i co za tym idzie sporo o tym myslimy itp). Pewnie regularnie
      chodzisz do kościoła, więc nic dziwnego, że i w Twoich snach pojawia się
      modlitwa, adoracja itp. Co do śmierci czy końca świata, jeśli myślisz o tym (bo
      np. ktoś bliski niedawno umarł, albo tak po prostu) to pewnie i w snach to
      znajdzie odbicie.

      Ja snów mistyczno-objawieniowych nie miewam, natomiast zdarzyło sie kilka razy,
      że po śmierci różnych osób (bliskich i mniej bliskich) te osoby mi się śniły,
      rozmawiałam z nimi. Nie były to straszne sny, raczej takie spokojne rozmowy,
      zawsze te osoby mówiły, że u nich wszystko w porządku, pytały co u mnie itp. We
      śnei nie byłam świadoma, że one nie zyją, dopiero po przebudzeniu to do mnie
      docierało. Moja babcia uważa, że przychodzą do mnie zmarli i twierdzi, że
      powinnam zamówić za nich msze. Ja myślę, że to jednak po prostu wynik tego, że
      przejęłam się śmiercią tych osób, dużo o nich w tych dniach myślałam,
      wspominałam itp, więc w snach też ten motyw się pojawił.
      • izazdo Re: sny mistyczne 18.09.09, 16:54
        > A tak rozumując przyziemnie i po ludzku, abstrahując od ewentualnych objawień

        hola, ja nie mam zadnych objawien! "Mistyczne" w sensie takim, ze widzi sie w
        nich Boga (najczesciej jako osobowe Swiatlo)


        >czy za dnia często myślisz o śmierci, o końcu świata i tych sprawach, o
        > których opowiadają Twoje sny?

        bardzo malo, a ostatnio w ogole. Tylko ten chlopiec ze snu mnie intryguje, odkad
        urodzil mi sie synek


        > Ja jednak skłaniam się do teorii, że sny to taki
        > wentyl dla mózgu i obrazują to, co nas pochłania, zajmuje w trakcie dnia, czego
        > się boimy (i co za tym idzie sporo o tym myslimy itp)

        Ja tez tak uwazam, z tym, ze mam jakby dwa rodzaje snow. Jedne normalne:
        chaotyczne, nielogiczne, slabo pamietane, malo wyrazne, o glupotach - tych jest
        99,999(9)%. I inne: jaskrawe, spojne, wyraźne jak film, czesto w przyszlosci
        sprawdzajace sie bardzo dokladnie (ale to temat na inny watek). Tych bylo
        zaledwie kilkanascie w calym moim zyciu, ale po kazdym takim snie jestem przez
        kilka dni bardzo mocno poruszona i dokladnie je pamietam, z najdrobniejszymi
        szczegolami, po wielu latach (zaczely sie w 2001 r.). I o takie pytam - czy
        miewacie, jak sie do nich odnosicie.

        W Biblii sny tez sa dzielone na dwie kategorie: bzdury "wyjasniane zwodniczo" i
        sny, ktore pochodza od Boga. Wydaje mi sie, ze te, o ktorych wspominam moga nie
        byc praca podswiadomosci, tylko czyms wiecej. I zastanawiam sie, jak tu rozeznac
        i co to ma znaczyc.
        • nati1011 Re: sny mistyczne 18.09.09, 17:02
          Izazdo, patrzę na tematykę twoich postów i zastanawiam sie, czy nie
          powinnaś porozmawiać z kapłanem lub kierownikiem duchowym.

          Nie zamierzam uprawiać domowej psychologii, ale młoda mezatka, matka
          niemowlęcia zaprzątnieta wyłącznie tak abstrakcyjną tematyką...
          jakoś to budzi mój niepokój.

          I powiem wprost - to twoje uduchowienie i mistycyzm mocno gryzie mi
          się z twoimi poglądami w sprawie prokreacji (nie chodzi mi o samo
          odpuszanie in vitro).

          Przykro mi, ale coś mi tu mocno nie pasuje.
          • izazdo Re: sny mistyczne 18.09.09, 17:22
            > Izazdo, patrzę na tematykę twoich postów i zastanawiam sie, czy nie
            > powinnaś porozmawiać z kapłanem lub kierownikiem duchowym.

            A kto powiedzial, ze nie rozmawialam? Mialam stalego spowiednika, ktory o
            wszystkim wiedzial. Niestety, przeprowadzilam sie i kontakt z nim mi sie urwal,
            zreszta potem jego tez przeniesli. Obecnie szukam, wczoraj dostalam namiary na
            pewnego zakonnika, ktory - mam nadzieje - zostanie moim stalym spowiednikiem i
            kierownikiem duchowym. Jestem caly czas w kontakcie z ksiezmi, w tym tygodniu
            konsultowalam sie w parafii jak sie zachowac w tej sytuacji ze szwagierka.
            Rozmawialam tez o moich watpliwosciach odnosnie ivf. Ksiadz przyznal mi racje
            tak na logike, ale stwierdzil, ze na logike nie da sie tego zrozumiec, konieczne
            jest zapoznanie sie z nauczaniem JP II w kwestii ludzkiej milosci i seksualnosci
            - nie tak technicznie.


            > Nie zamierzam uprawiać domowej psychologii, ale młoda mezatka, matka
            > niemowlęcia zaprzątnieta wyłącznie tak abstrakcyjną tematyką...
            > jakoś to budzi mój niepokój.


            Hę? A dlaczego wylacznie? Ostatnio pisze tutaj, ale na forach gazetowych jest
            masa moich postow dotyczacych medycyny, organizacji slubu, ciazy, wychowania
            dzieci, urzadzania mieszkania, prowadzenia domu, decoupage`u itp. itd.

            szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=izazdo&y=0&x=0


            > I powiem wprost - to twoje uduchowienie i mistycyzm mocno gryzie mi
            > się z twoimi poglądami w sprawie prokreacji (nie chodzi mi o samo
            > odpuszanie in vitro).

            Jaki znowu mistycyzm? NIe uwazam sie za mistyka. Co do uduchowienia, to zalezy
            jak to slowo rozumiec. W kazdym razie chodze do kosciola, przystepuje do
            Komunii, wzielam udzial w REO, chodzilam na spotkania modlitewne Odnowy, modle
            sie, ogolnie rzecz biorac - praktykuje. Poczytaj moje wypowiedzi na Forum
            Zjawisk Niewyjasnionych (Laurielle), tam uchodze za katolickiego fanatyka.

            Tu jednak jest forum chrzescijanskie i myslalam, ze tak jak w rodzinie, mozna
            sie watpliwosciami podzielic. "Na wynos", na forum opanowanym przez wielbicieli
            New Age (o czym zorientowalam sie oczywiscie po fakcie) - jestem bardzo prawowierna.
            • nati1011 Re: sny mistyczne 18.09.09, 17:33
              Myślę, ze wiele twoich problemów czy pytań jest zbyt skomplikowanych
              do rozważania na forum. Przynajmniej jak dla mnie.
          • izazdo Re: sny mistyczne 18.09.09, 17:38
            tu masz moje wypowiedzi na FZN

            www.niewyjasnione.pl/forum.asp?forum_id=6699&kogo=9419&strona=1

            Ostrzegam, ze forum mocno heretyckie jest jak dla chrzescijanina, a rozmowcy
            bardzo trudni. Tutaj to klub gentelmenow jest, nawet jak kogo nerwy poniosa.

            Jak ktos ma niezrealizowane zapędy ewangelizacyjne, to polecam. Ja juz nie mam
            mozliwosci.
            • nati1011 Re: sny mistyczne 18.09.09, 17:47
              nie wiem czego chrześijanin może szukac na takim forum (tym podanym
              przez ciebie).

              Mnie wystarczyły same tytuły. Jedyne co moze tym ludziom pomóc, to
              nasza modlitwa. Szkoda czasu na próżną dyskusję.
              • izazdo Re: sny mistyczne 18.09.09, 18:30
                > nie wiem czego chrześijanin może szukac na takim forum (tym podanym
                > przez ciebie).

                Inspiracji do artykulow na przyklad? Trafilam tam przypadkiem, szukajac
                materialow do dzialu "Tajemnice medycyny" (o niewyjasnionych zjawiskach z
                pogranicza medycyny do gazety do zdrowiu dla pacjentow). Coz, taka mialam wtedy
                prace.


                > Mnie wystarczyły same tytuły. Jedyne co moze tym ludziom pomóc, to
                > nasza modlitwa. Szkoda czasu na próżną dyskusję.

                Moze i tak, ale nie bylam w stanie czytac postow, w ktorych byly ewidentne
                przeklamania co do faktow. I tak sie zaczelo. Wykazywanie bledow to uczynek
                milosierny co do duszy i zapobieganie zgorszeniu. Tak do tego podchodzilam, az
                skonczyl mi sie czas i cierpliwosc.
    • anik801 Re: sny mistyczne 18.09.09, 18:59
      Raz też mi się śnił koniec świata.Zresztą nie cierpię snów!Każdej
      nocy coś mi się śni,a są to sny bardzo realne(czuję
      smaki,zapachy,ból).Jednak od snów bardziej martwiły mnie inne stany.
      Będąc w wieku ok.20lat miałam okropne i dziwne zdarzenia.Gdy czasem
      zasnęłam w ciągu dnia,to potem nie mogłam się wybudzić.Tzn.umysłowo
      byłam wybudzona,słyszałam rozmowę mamy z siostrą dochodzącą z kuchni
      i wiedziałam co się dzieje,natomiast nie mogłam się ruszyć!To było
      okropne-nie mogłam ruszyć ani ręką,ani nogą,ani otworzyć oczu.Całą
      siłą umysłu próbowałam otworzyć oczy-kosztowało mnie to wiele
      wysiłku.
      Na szczęście teraz już nie mam takich przeżyć!
      • izazdo Re: sny mistyczne 18.09.09, 19:25
        spokojnie, to naturalne zjawisko, tzw. paraliz przysenny. Obudzily sie obszary
        odpowiedzialne za swiadomosc, ale te odpowiadajace za ruch - nie. A wylaczenie
        ruchu w czasie snu jest potrzebne, zebysmy nie wykonywali tych czynnosci, ktore
        nam sie przysnia.
        • atama Re: sny mistyczne 18.09.09, 21:01
          Ale przecież czasem wykonujemy czynności, które nam się przyśnią?
          Ja nagminnie gadam, albo śpiewam przez sen, ale to drobnostka.
          Ciotka miała sen. Przyśniło się, że ktoś dał jej grubaśny zwitek
          banknotów - same setki. Jakoś w tym śnie wiedziała, że śpi, ale tak
          strasznie pragnęła przenieść te pieniądze na jawę, że sobie
          pomyślała (w tym śnie), że jak te pieniądze będzie tak mocno, mocno
          ściskać, to się uda. No i obudziła się z mocno zaciśniętą pięścią...

          smile))

          Tak na poważnie - nie wiedziałam, że jest jakiś paraliż przysenny. uncertain
          • izazdo Re: sny mistyczne 18.09.09, 21:42
            > Ale przecież czasem wykonujemy czynności, które nam się przyśnią?

            Bo to nie jest taki zupelny paraliz. Oddychamy przeciez, wiercimy sie, drapiemy,
            zmieniamy bok. Ale nie chodzimy. Chociaz mojemu ojcu raz snilo sie ze plywal i
            przez moment po obudzeniu jeszcze wykonywal ruchy rekami i nogami jak przy
            plywaniu zabka smile


            > Ja nagminnie gadam, albo śpiewam przez sen,

            big_grin Mi sie zdarzylo spiewac raz, przed koncertem, na ktorym mialam spiewac solo
            (od 6 rz do 24 rz spiewalam w chorze).


            > Tak na poważnie - nie wiedziałam, że jest jakiś paraliż przysenny. uncertain

            Jest i bywa bardzo nieprzyjemny. Czesc osob relacjonuje, ze widzi cos jakby
            demony, ktore rzucaja sie na czlowieka i go dusza (relacje z XXI w., z FZN).
            Podobno halucynacje tez sie w tym stanie zdarzaja i to normalne. Ale ja wcale
            nie jestem pewna, czy widzenie demonow w stanie na pograniczu snu i jawy to
            tylko halucynacje.
            • pieskuba Re: sny mistyczne 18.09.09, 21:55
              Wierz mi, halucynacje. Na przykład facet z nożem w zębach, gdy śpisz
              na działce w lesie i jesteś sama z dziećmi :o)) Generalnie zasada w
              moim przypadku jest taka, że zobaczę to, czego się boję :o)
          • pieskuba Re: sny mistyczne 18.09.09, 21:52
            O tak, jest. To potrafi być prawdziwy koszmar. Wiem, bo miewam:o)))
            Lekiem jest spanie w dobrze wywietrzonym pokoju i staranne unikanie
            spania na wznak. Ja w promocji widuję wtedy jeszcze rzeczy, których
            nie ma i które raczej nie są miłe. Ale nauczyłam się już rozpoznawać
            ten stan i się nie boję :o)

            pieskuba
    • ewa_anna2 Sny prorocze ;) 18.09.09, 23:26
      Ze snami mistycznymi nie miałam do czynienia, ale miałam jeden sen,
      który mogę uznać za proroczy wink
      Na dzień przed maturą przyśniło mi się zadanie maturalne z matematyki.
      Nie bardzo się przejęłam tym snem - ot, zestresowana maturzystka.
      Nawet nie sprawdziłam, jak się dany typ zadań rozwiązuje.

      Sny prorocze zdarzają się, szereg przykładów podaje Biblia. W czasie
      snów do ludzi przemawia Bóg (św Józef). Natomiast jestem przeciwna
      szukaniu wyjaśnień snów w różnych sennikach.

      Z reguły nawet nie pamiętam swych snów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka