07.02.10, 20:19
Myślę, że warto wrócić do podstaw. Przypomnieć sobie dlaczego
spotkaliśmy sie w tym miejscu i Kto nas łaczy. Musimy budować na
skale, bo wszystko zbudowane z piasku rozsypie sie przy pierwszym
podmuchu wiatru. Zawsze można zaczac od nowa. Byle z Bogiem. I warto
pamitać, że chrześcijaninem jest sie wszędzie. Nie tylko w kosciele
czy zborze, ale - może przede wszystkim - w codziennym życiu. Także
tutaj. Obyśmy o tym nigdy nie zapomnieli.

Pamietajmy też, że wiele osób nas podczytuje. Nie jesteśmy tu tylko
we własnym gronie. Jakimi świadkami jesteśmy? Czy jesteśmy dla
innych drogą, czy może zaporą na drodze?

Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie!
Obserwuj wątek
    • sulla Re: Fundament 07.02.10, 20:37
      Masz rację, Nati smile
      Zaczynajmy od nowa. Tak wiele dobrego się tutaj przecież zadziało, mimo tego, co
      było złe. Cóż, w internecie jak w życiu - raz na wozie, raz pod wozem.

      Będzie mi bardzo brakować dziewczyn, ale sam Bóg wie, co z tego jeszcze wyniknie
      - a może kiedyś wrócą?

      Trzymajmy się smile
      • wiesia140 Re: Fundament 07.02.10, 21:44
        Duch Boży stworzył to forum i niech dalej je tworzy. Spokojnie
        dziewczyny Bóg nas prowadzi więc nie poginiemy marnie, a i ci co odeszli się
        kiedyś odnajdą i wrócą na forum taką mam nadzieję. Na tym forum
        dzieją się dobre rzeczy i nie nalezy o tym zapominać. Ja jestem
        przykładem wymodliłyście dla mnie bardzo dużą pomoc w pewnej
        sytuacji, sama nie dałabym rady , także razem lepiej... i tego się
        trzymajmy.
    • 11.jula Re: Fundament 08.02.10, 08:35
      Ja również wierzę, że zło nie zwycięży
    • nati1011 Re: Fundament 16.02.10, 08:24
      Z bólem serca pytam raz jeszcze raz: co jest najważniejsze w naszym
      życiu? Po co jesteśmy na tym forum?

      Nikt z nas nie jest święty, ale miałam nadzieję, ze przynajmniej
      chcemy ku tej świetości dążyć.

      Wybaczcie, ale juz nawet dyskusja, czy katolik w swoim świetowaniu
      niedzieli powinien uwzględnić mszę jest dla mnie nie do przyjęcia.
      To chyba nie miejsce dla mnie.
      • ula27121 Re: Fundament 16.02.10, 08:53
        A ja sobie Natii pomyślałam, że może to nie jest takie złe? Może właśnie
        zaczynamy od początku, od podstaw....kiedyś mamalgosia napisała, że chyba
        wszystko na tym forum zostało przedyskutowane. Gdy zakładany był nowy wątek
        podawano obszerne linki do dyskusji na ten sam lub podobny temat, które toczyły
        się w przeszłości. Może dobrze porozmawiać nawet na temat rzeczy, które wydawały
        by się oczywiste? Nie jest to łatwe ale to też jakoś pobudza do myślenia, rozmowy.

        Myślę, że w dyskusjach nie chodzi o to żeby siebie nawzajem do czegoś
        przekonywać. Czasem nie mamy wyjścia, musimy zaakceptować inne zdanie ale nie
        koniecznie się z nim zgadzać. W dyskusji takich jak ta o mszy, zostało klarownie
        i jasno przytoczone stanowisko kościoła, to chyba najważniejsze. Wiele osób
        podzieliło się swoimi doświadczeniami, swoimi "zwycięstwami". Czytając wypowiedź
        mamy 5-tki dzieci naprawdę byłam pod wrażeniem. Zdecydowałam, że jednak podejmę
        próbę wspólnego pójścia do kościoła. Spróbuję raz jeszcze.

        Jednak nie wszyscy muszą wyciągnąć takie same wnioski. Może jest tak jak
        napisała Sulla, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć? Ja wiele rzeczy robię nie
        czekając aż dojrzeje bo bym się nie doczekała. Dojrzewam w trakcie ich robienia,
        często po jakimś czasie widzę owoce ( nie lubię tego słowa ale innego nie
        znajduję), wiem, że to było naprawdę dobre. Posłuszeństwo mnie jeszcze nie
        zawiodło. Ale ludzie różni, drogi różne....

        Bylebyśmy się tylko na siebie nie obrażali, że nie dał się ktoś przekonać, albo
        że ktoś mnie nie zrozumiał...takie życie.

        Przepraszam, że tak długo ale trochę walczę ze sobą żeby tu zostać. Na początku
        chciałam też odpuścić, bo tyle ważnych dla mnie osób odeszło. Ale wiele ważnych
        zostało. Teraz wiem, że chcę zostać i pomóc jeśli to możliwe . Myślę też, że
        jedyną szansą dla nas jest zaakceptowanie tego, że bardzo się różnimy, że
        jesteśmy często w bardzo różnych miejscach, i zaakceptowanie tego że niektóre
        rzeczy dla katolika są po prostu jasne i wiadomo, że tego Bóg od katolika chce.
        A sprawy czy tego chce konkretnie ode mnie w tej sytuacji po prostu nie da się
        rozstrzygnąć na forum.
        • atama Re: Fundament 16.02.10, 09:17
          Tak to widzę i ja Ula.
          I widzę to forum jako rodzaj wspólnoty. Ludzi wspierających się na
          drodze do Boga.
          A droga ta bywa zawiła.
      • 11.jula Re: Fundament 16.02.10, 09:17
        Nie tak dawno podnosiliśmy kwestię poszanowania osób, nie
        najeżdżania na siebie itd. Ja sie staram tak robić, jeśli nie
        zgadzam się z czyjąś postawą, to po prostu piszę co ja robie w danej
        sytuacji. Staram się nie pouczać, nie udowadniać na siłę, że mam
        rację i dokładnie ważę słowa, aby nie zrobić komuś przykrości. Bo
        przez takie zachowania zachwiało się ostatnio nasze forum.
        Wczoraj dowiedziałam się, że jestem egoistką, nieodpowiedzialną, a
        nawet, że sie chwalę chodzeniem na Msze (!!!). Dawno mi nie było tak
        przykro i pierwsze co pomyślałam, to - podobnie jak Ty Nati - że to
        nie jest miejsce dla mnie. ALe dziś myślę, że jedank chyba nie
        powinnam się zrażać czyimiś złośliwościami, one były są i pewnie
        jeszcze będą. Za dużo jest tu dla mnie cennych osób, za dużo ważnych
        tematów. Ale proszę wszystkich jeszcze raz, zamim klikniemy wyślij,
        przeczytajmy naszą wypowiedź kilka razy. Są osoby, które są twarde i
        rzadko kiedy się przejmują, ale są też bardziej wrażliwe, które nie
        jeden raz przez kogoś upuszczą łzę.
      • sulla Re: Fundament 16.02.10, 13:32
        Myślę, ze każdy, kto zawitał na to forum, chce iść przez życie z Bogiem. I od
        tego zaczyna się każda wiara. Właśnie od tej decyzji "chcę". Ale czasem jest
        tak, ze "chcę, choć nie wiem jak, nie umiem, mam trudności". I czasem są to
        trudności "nie rozumiem, dlaczego nie mogę pomodlić się w domu, zamiast iść na
        Mszę" a czasem są to trudności "nie jestem w stanie znieść ludzi, którzy nie
        rozumieją, dlaczego nie mogą pomodlić się w domu, zamiast iść na Mszę".

        Ja też miałam takie momenty, ze chciałam odejść, bo mnie boli to, jak czasem
        sami się wikłamy w niepotrzebnie raniące dyskusje. No ale gdzie mam uciekać? I
        po co? Co by z nami było, gdyby Chrystus zdecydował "Ja nie mogę już z tymi
        ludźmi, nic nie rozumieją, grzeszą ciągle, to nie dla mnie."

        I cóż nam z tego, ze kochamy tych, którzy nas kochają? Którzy się z nami
        zgadzają we wszystkim? Cóż nam z tego, ze odpłacamy dobrem za dobro? Ja sobie
        staram to powtarzać, ilekroć jest mi przykro i czuję się niezrozumiana, a mam
        świadomość, ze wielu z nas takie uczucia nachodzą, o ile nie wszystkich. A
        jednak wolę się tu spierać o to, jak rozumieć jakieś przykazanie, niż na innych
        forach o to, czy w ogóle Bóg istnieje. Wolę tu tłumaczyć komuś w nieskończoność,
        co miałam na myśli pisząc to i tamto, niż gdzieś indziej tłumaczyć komuś w
        nieskończoność, ze Bóg to nie jest straszny tyran wymyślony przez złoczyńców do
        zarządzania bandą kretynów. Wolę tu się z Wami spierać i nie rozumieć, niż
        gdzieś indziej odpierać ataki na sam fundament mojego życia. Nawet gdy dochodzi
        do awantur, to czuję się dobrze z Wami, którzy tak jak ja szukacie w życiu drogi
        z Bogiem. I za to wszystkim na forum, absolutnie wszystkim dziękuję - nawet tym,
        z którymi się notorycznie nie zgadzam smile
        • andrzej585858 Re: Fundament 16.02.10, 19:20
          W chwilach zwątpienia, w chwilach gdy czuję się przez kogoś zraniony zawsze
          staram się przypomnieć te niezwykłe w swojej prostocie a jednocześnie genialne
          słowa św. Augustyna:

          "Oto ludzie wędrują, aby podziwiać szczyty gór, spiętrzone fale morza, szeroko
          rozlane rzeki, Ocean otaczający ziemię, obroty gwiazd. A siebie samych omijają,
          siebie nie podziwiają".

          Wydaje mi się, że warto zawsze pamiętać o tych słowach, zwłaszcza wtedy gdy nie
          rozumiemy postępowania bliżniego.

          Jest w powieści Gołubiewa "Bolesław Chrobry" scena gdy Bolesław nakazał wziąść w
          dyby pogańskiego wieszczka. Miało to uzmysłowić poddanym że strach i lęk jaki
          odczuwali przed wieszczkiem jest nic nie warty, gdyż są to tylko gusła i zabobon
          które są niczym wobec potęgi chrześcijańskiego księcia.
          A jednak przyszły święty Bruno z Kwerfurtu w nocy uwalnia z dyb wieszczka i sam
          zajmuje jego miejsce. Z jednej strony nie chce łamać prawa księstwa w którym
          jest gościem, z drugiej zaś strony mówi póżniej w oczy Bolesławowi że nie godzi
          się karać nierozumnego wieszczka bo on po prostu nie rozumie sensu tej kary.
          Najwazniejsze to nauczać, nie karać - ale nauczać.

          Wydaje mi się że to forum powinno spełniać podobną rolę. Tutaj przychodzą ludzie
          z różnymi wątpliwościami, popełniają - tak jak wszyscy - błędy. Niech mają
          możliwość mówienia o tych swoich problemach, bronienia swoich błędów - ale niech
          nie uciekają zrażeni.
          Ci, których wiara i wiedza jest większa niech po prostu dzielą się swoim
          doświadczeniem. Może choć jednej osobie będzie to pomocne?

          Wtedy właśnie nie omijamy drugiego człowieka. Tak mi się wydaje.
          • twoj_aniol_stroz Re: Fundament 17.02.10, 09:22
            Bardzo to mądre co napisałeś Andrzeju smile
            Ja ze swojej strony odniosłabym się jeszcze do tego fragmentu Twojej
            wypowiedzi:
            > Ci, których wiara i wiedza jest większa niech po prostu dzielą się
            swoim
            > doświadczeniem. Może choć jednej osobie będzie to pomocne?
            Z mojego "doświadczenia forumowego" (nie tylko tego forum, innych
            for) wynika, że znacznie łatwiej jest pomóc gdy pokazuję, że ja
            przeszłam podobną drogę (nie zmyślając tej drogi oczywiście wink ),
            moje doświadczenia, choć trudne, jednak znalazły szczęśliwy koniec.
            To daje nadzieję, daje ufność, że:
            1. nie jestem sama, inni też przez to przeszli i udało im się wyjść
            z opresji cało
            2. znalazłam oparcie, światełko w tunelu
            3. nie jestem taka najsłabsza, inni też są słabi, też upadają i się
            podnoszą, to i ja się podniosę
            To tak jak z przykładem świętych. Kiedy czytamy "lukrowaną"
            biografię, gdzie święty to taki ideał, bez wątpliwości, bez chwil
            wahań, bez skazy i już - to jest nierealne, taki święty to owszem
            jest wzorem, ale wiele osób pomyśli, że przecież ja mu do pięt nie
            dorastam, ja się nie nadaję do tej świętości. Często to spotykam,
            często ludzie mówią, że się nie da być świętym. Jak to się nie da?!
            Oczywiście, że się da, ale pod warunkiem, że przeczytamy autentyczną
            biografię świętego, nie tę lukrowaną, ale najlepiej autobiografię,
            listy, zapiski świętego. I co się okazuje? Że też upadał, że też
            wątpił, ale modlił się, prosił Boga o pomoc, siłę, oparcie, pokornie
            zawierzał każdy upadek, każde potknięcie Jezusowi. Nie uważał, że
            sam sobie poradzi, widział swoją słabość, swoją małość i wielkość
            Boga, a potem już podparty, już wzmocniony podnosił się i szedł
            dalej. Nam łatwiej naśladować zwyczajne życie z upadkami,
            wątpliwościami i podnosić się i iść dalej, niż widzeć taki ideał
            niedościgniony, bo on zniechęca (przynajmniej na początku drogi).
            Jedyną drogą w walce ze słabością jest Jezus, to tylko On daje siłę
            i pomaga przezwyciężyć trudności. Samozbawienie, "zasłużenie" na
            zbawienie to ślepa uliczka. Ja chcę stawać się lepszą nie dlatego,
            że chcę zasłużyć na zbawienie, chcę zapracować na życie wieczne, ale
            dlatego, że kocham Jezusa i chcę z miłości do niegop stawać się
            lepszą.
            Ostatnio usłyszałam taką historię:
            Ostatnie rekolekcje dla JPII głosił arcybiskup Bruno Forte. Kiedy
            powiedział słowa: "chrześcijanin to jest ateista, który każdego dnia
            próbuje na nowo wierzyć i który każdego dnia zmaga się z brakiem
            wiary" JPII uniósł głowę i bardzo konkretnie nią pokiwał. Tak, bo to
            jest prawda, prawda potwierdzona przez Człowieka, który wydawałoby
            się, że nie wątpił, nie miał problemów z wiarą.
            • capriglione Re: Fundament 17.02.10, 09:32
              Dziękuję Wam - Anioł i Andrzej - za Wasze wypowiedzi. Według mnie są
              kwintesencją omawianego tu problemu.
              Zwłaszcza za słowa
              Andrzeja: > > Ci, których wiara i wiedza jest większa niech po prostu dzielą się
              > swoim
              > > doświadczeniem. Może choć jednej osobie będzie to pomocne?

              oraz Anioła: znacznie łatwiej jest pomóc gdy pokazuję, że ja
              > przeszłam podobną drogę (nie zmyślając tej drogi oczywiście wink ),
              > moje doświadczenia, choć trudne, jednak znalazły szczęśliwy koniec.

              Odwołując się do własnej sytuacji właśnie Twoje wypowiedzi, Anioł, dotyczące
              Twoich własnych doświadczeń, skierowane do mnie ok. 1.5 roku temu, okazały się
              być zbawienne i bardzo mi wtedy pomogłysmile))Bez połajań i sprawiania wrażenia
              "mądrzejszej i lepszej".
              • twoj_aniol_stroz Re: Fundament 17.02.10, 09:46
                Chwała Panu! - dziękuję Ci za taki piękny prezent na progu Wielkiego
                Postu kiss
                • capriglione Re: Fundament 17.02.10, 11:17
                  smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka