Dodaj do ulubionych

Moje świadectwo

20.04.10, 00:36
Niedawno był tu mój dość rozpaczliwy wątek dotyczący odejścia męża, wątek jest
już usunięty. A ja muszę się podzielić z gronem ludzi, którzy zrozumieją,
jakże wielkie rzeczy uczynił dla mnie Pan w tym trudnym czasie.
Może moje uzdrowienie nie wygląda tak spektakularnie jak u kogoś kto nagle
wstaje z wózka inwalidzkiego i chodzi, ale myślę, że te kobiety, które też
przeżyły zdradę i porzucenie, uznałyby za rzeczywisty cud to, w jakim teraz
jestem stanie smile
Zdawało mi się, że zanim mąż się wyprowadził, użyłam wszystkich możliwych
środków, aby uratować to małżeństwo. Teraz wiem, że sięgałam jedynie po
ludzkie środki, a Bogu nie dałam działać.
W momencie kulminacji kryzysu byłam jak ranny oślepiony niedźwiedź atakowany
oszczepem, który chce gryźć i sięgać pazurami, żeby się bronić. Nie
spodziewałam się wcześniej jak wielki ból mogą wywołać takie przejścia.
Wypełniał mnie po brzegi gniew i poczucie krzywdy a musiałam poradzić sobie z
trójką przerażonych i zdruzgotanych dzieci.
I oto wezwana kilka dni po odejściu męża pani psycholog do dzieci okazuje się
równocześnie chrześcijańskim terapeutą rodzinnym. Ona pierwsza mi mówi o
ratowaniu małżeństwa, o postawie jaką powinnam przyjąć. Absolutnie nie
przyjęłam jej słów. Powiedziałam "Tak, tak... wybaczę, wiem że to mój
chrześcijański obowiązek... no to może za kilka lat?"
Chciałam szukać sobie innego mężczyzny w odwecie.
A Zły miał radochę. Chodziłam wówczas na terapię do psychologa, ale to
działało zbyt wolno. Nie mogłam się modlić, taka wściekła i poraniona, ale za
to znajdują się ludzie wokół mnie, którzy uderzają z modlitwą wstawienniczą.
Więc ja robię dla siebie jedyną dobrą rzecz jaką byłam w stanie - wysyłam
prośby o modlitwę wszędzie gdzie się da - do zakonów, wspólnot, w internetowe
skrzynki intencji.
I pewnej niedzieli, to chyba była druga Niedziela Wielkiego Postu
ta blokada, te straszne emocje odpuszczają. Mogę uderzyć do Boga osobiście.
Nagle widzę wszystko w Jego świetle. Swoje błędy też. Idę do spowiedzi,
wszystko mam wybaczone, a w dodatku dostaję niesamowitą łaskę przebaczenia dla
mojego męża. Przebaczenia z góry, bez czekania na jego skruchę czy odmianę.
Znajduję forum Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sakramentalnych Sychar, gdzie z
niedowierzaniem obserwuję, jak ludzie zachowują wierność i miłość dla swoich
małżonków przez całe lata po rozstaniu. Tam w końcu mogę przyznać, że kocham
mojego męża. Bo ludzie w moim otoczeniu tego nie rozumieją. Ludzie oczekują,
że jego wybór w jakiś magiczny sposób całkowicie wymazał ze mnie miłość i
zwolnił mnie z przysięgi. Nic z tego. Założyłam z powrotem obrączkę.
Po tym moim nawróceniu, uwierzcie, aż dało się odczuć jak bardzo szatan się
przeraził, że odmawiam współpracy z nim. Zaczął miotać nami podwójnie,
usłyszałam tyle raniących słów, nieraz się we mnie gotowało - to wszystko
żebym się zniechęciła, poddała, odpowiedziała złem na zło. Dałam mężowi do
zrozumienia, że przepraszam za swoją część, że wybaczam i kocham. Dostałam
odpowiedź, że on chce łatwego rozwodu i zaczyna nowe piękne życie. Czasem
wpadałam w rozpacz - ale na 5 minut, po czym wstawałam i robiłam dalej to co
zaproponował Bóg. Wiem że jeszcze wiele, baaaaardzo wiele takich chwil próby
przede mną.
Przyszła Wielkanoc, Niedziela Miłosierdzia, żałoba narodowa - moje modlitwy na
pozór nie skutkowały, sytuacja zewnętrzna nie zmieniła się ani o włos. Więc
Bóg podarował więcej cierpliwości niż kiedykolwiek u siebie - niecierpliwej,
wymagającej bym się spodziewała. Bo ja Mu po raz pierwszy od wielu wielu lat
powiedziałam szczerze i z serca - "Tak. Tak na wszystko co zechcesz Boże".
Pojechałam na 3-dniowe rekolekcje wspólnoty Sychar. Ile tam było Ducha! Było
też nabożeństwo o uzdrowienie i powoli jak przyglądam się moim ranom, to widzę
tylko blizny. Nic nie krwawi. A to były takie głębokie rany poczucia
niższości, poczucia odrzucenia, zaprzeczenia mojej wartości. Minęły zaledwie 3
miesiące odkąd zostałam sama.
Moja wiara w ostatnich latach była bardzo "letnia". Sycharowicze uczą że
kryzys jest "po coś" a nie tylko "dlaczegoś". Widzę więc że mnie Pan musiał
strącić gdzieś w solidną przepaść, żeby mnie obudzić, ale bardzo prędko mnie
wyciągnął, bo zdaje się, że mnie niezmiernie kocha wink.
Oczywiście po ludzku martwię się i troszczę. Zwłaszcza o moje dzieci, ich
przyszłość, wychowanie i ich zranienia. Jeszcze muszę się wiele nauczyć jak
pomagać moim dzieciom w takich niewyobrażalnie trudnych chwilach. Dziękuję
moim rodzicom, że nigdy nie postawili mnie i brata w takiej dramatycznej
sytuacji jak my troje naszych ukochanych dzieci. Ale dziś w głębi mojego serca
jest wielki pokój i ufność. Myślałam, że będę musiała zapomnieć mojego męża,
wyzbyć się wszelkich uczuć do niego, żeby być jeszcze szczęśliwą. Lecz to z
kolei wydawało mi się niemożliwe, nierealne i straszne.
Tymczasem prawda była inna. Teraz to ja go dopiero kocham. Bo to jest taka
miłość dana od Boga, której nie są w stanie zniszczyć okoliczności zewnętrzne.
Cokolwiek on teraz robi, cokolwiek powie.
Pan Bóg podsunął mi Księgę Ozeasza jako odpowiedź na moje "lamentacje".
Pozwolił bym w ciągu kilku tygodni przeszła z pozycji porzuconej, "nieudanej"
kobiety na pozycję umiłowanej córki Ojca.

Bardzo chcę wytrwać i o to wytrwanie pomódlcie się dla mnie.
I oczywiście dziękuję Wam tu na forum za modlitwę za nas, patrzcie ile
zdziałaliście. smile
Obserwuj wątek
    • wiesia140 Re: Moje świadectwo 20.04.10, 00:47
      Dodałaś mi sił ty m świadectwem i na pewno nie tylko mnie.
    • wiesia140 Re: Moje świadectwo 20.04.10, 00:50
      oczywiście nadal będę pamiętać.
    • jollala Re: Moje świadectwo 20.04.10, 01:39
      Dobrze to czytać.
      Ściskam. Pamiętam.
    • sylwia0405 Re: Moje świadectwo 20.04.10, 05:22
      Chwała Panu, który Swą potęgę okazał. Cieszę się razem z Tobą
      silije smile. Nadal pamiętam
    • atama Re: Moje świadectwo 20.04.10, 07:24
      NASZ PAN JEST DOBRY!

      Silije - niezwykle mocne i piękne jest Twoje świadectwo! Dziękuję
      Ci, że nie schowałaś go pod dywan, tylko opisałaś tu dla nas!
      Tak bardzo się cieszę, że odnalazłaś Pana blisko siebie smile))
      To zbawienne dla Ciebie, ale i dla Twoich dzieci. Silije, one
      czerpią z Twojego wewnętrznego pokoju i światła. Nawet nie wiesz,
      ile im dajesz w ten sposób bezpieczeństwa...
      Alleluja!

    • atama Re: Moje świadectwo 20.04.10, 07:26
      Napisałaś:
      > Widzę więc że mnie Pan musiał
      > strącić gdzieś w solidną przepaść, żeby mnie obudzić, ale bardzo
      prędko mnie
      > wyciągnął, bo zdaje się, że mnie niezmiernie kocha wink.

      On nie strącił. Raczej na to pozwolił.
      Ale jednocześnie cały czas mocno Cię podtrzymywał. I trzyma
      dalej smile))

      Jeszcze raz dziękuję za Twoje piękne i prawdziwe słowa.
      Będę pamiętać w modlitwie nadal smile))
      • silije.amj Re: Moje świadectwo 20.04.10, 08:57
        Atamo oczywiście słuszna poprawka. To ja wskoczyłam w przepaść z rozbiegu,
        przecież już wcześniej mogłam odczytać Jego wolę i rozwiązać to delikatniej, a
        tymczasem zawołałam "Jezu ratuj" dopiero z przepaści smile.
    • sulla Re: Moje świadectwo 20.04.10, 09:07
      To piękne świadectwo!

      Pamiętam w modlitwie cały czas. Jesteś bardzo dzielna, Silije smile
      • marzek2 Re: Moje świadectwo 20.04.10, 09:43
        Niesamowite świadectwo. Podziwiam Cię. I podziwiam po raz kolejny Boga, za to,
        że potrzeba Mu tak niewiele - otwartego serca, żeby działać...

        A propo księgi Ozeasza - jest piękna książka opisująca tę historię we
        współczesnych realiach, napisana przez chrześcijańską autorkę - polecam!
        Dostałam od mojej siostry z ostrzeżeniem, że będę płakać pod koniec... Najpierw
        się z niej śmiałam, ale potem ostatnie strony pokropiłam obficie łzami ...

        www.wwylomie.com/product_info.php?products_id=237
    • twoj_aniol_stroz Re: Moje świadectwo 20.04.10, 09:58
      Dziękuję za to świadectwo... Jak dobrze czytać takie słowa, taką nadzieję i
      miłość, które biją z każdej literki smile
      Będę pamiętała o modlitwie za Waszą piątkę smile
      • aszlan Re: Moje świadectwo 20.04.10, 21:35
        silije miałam nadzieję, że coś takiego napiszesz smile, nadal pamiętam o Was w modlitwie.
    • silije.amj Re: Moje świadectwo 13.05.10, 00:16
      Już mija coraz więcej czasu, więc mogę dodać coś do swojego świadectwa. Zawsze
      miewałam migreny, ale w tym ostatnim strasznym roku bardzo się nasiliły,
      przynajmniej dwa razy w miesiącu wyłączały mnie z życia na dobę i nie byłam w
      stanie zaopiekować się dziećmi. Na rekolekcjach było nabożeństwo uzdrowienia,
      ale o migrenie wcale nie myślałam, modliłam się o uzdrowienie duchowe. Dopiero
      później z zaskoczeniem zauważyłam, że spokój ducha wpłynął też na zdrowie ciała
      smile Od trzech miesięcy nie miałam migreny. To jest taki zewnętrzny przejaw tego,
      co Bóg zrobił mi w środku smile
      • sylwia0405 Re: Moje świadectwo 13.05.10, 07:18
        Chwała Panu smile silje ja cały czas o Tobie pamiętam, jakoś tak bliska
        mi jesteś - może z powodu tej trójki dzieci, podobnego wieku.... W
        każdym razie pamiętam i modlę się o pokój dla Ciebie i Twoich
        dzieci. Cieszę się, że takie dobre wieści od Ciebie. Przytulam Cię
        mocniutko smile
        • capribb Re: Moje świadectwo 13.05.10, 09:12
          Dziękuję za świadectwo.
          • fizula Re: Moje świadectwo 13.05.10, 23:49
            Ojej, Silije, urzekłaś mnie tym świadectwem.
            Wielkie dzięki, że zechciałaś się ze mną nim podzielić.
            Tak się składa, że 2 bliskie mi duchowo osoby- takie wymodlone siostry, o
            których zawsze marzyłam- są też w takiej sytuacji życiowej tylko już wiele lat
            po tym doświadczeniu. Mają w sobie taką głęboką mądrość, z której inni bardzo
            czerpią.
            Niech miłość Boża, która dała Ci taką wielką łaskę przebaczenia ochrania Cię
            nadal i Wasze dzieci.
    • silije.amj Re: Moje świadectwo 10.06.10, 00:21
      Ja Wam dalej napiszę pod jaką możną opieką teraz jestem wink
      Odmawiałam Nowennę Pompejańską (czyli 3 części różańca codziennie przez 27 dni z
      modlitwą błagalną i przez następne 27 dni z modlitwą dziękczynną).
      Do tego jak się domyślacie rozpaczliwie szukałam pracy jako obecnie samotna
      matka trójki dzieci.
      Zaczęłam 3 maja więc 1 czerwca zmieniałam część błagalną na dziękczynną i
      przychodziły mi do głowy myśli - czy będzie za co właściwie dziękować? Ale pełna
      nadziei zaczęłam odmawiać po raz pierwszy dziękczynienie i akurat wtedy
      zadzwonił telefon ze szkoły mojej córki (a od września obu moich córek) że mam
      przyjść na rozmowę.
      Dostałam pracę! Cały etat!
      Kilka lat czyhałam na to, żeby załapać się do tej szkoły - 5 minut drogi od
      mojego domu i 5 minut drogi od przedszkola.
      Zdecydowanie mam za co dziękować smile
      • sulla Re: Moje świadectwo 10.06.10, 01:28
        Super! smile
        Gratulacje serdeczne smile
      • sylwia0405 Re: Moje świadectwo 10.06.10, 06:56
        Wspaniale smile Fantastyczne wiadomości
        Chwała Panu. Nadal pamietam o Tobie
      • malwa200 Re: Moje świadectwo 10.06.10, 14:12
        super! fajnie, ze modlitwa została wysłuchana. też słyszałam o tej
        nowennie, chciałabym ja wcielić w swoje zycie ale jakos zebrać się
        nie mogę przez depresję
      • malgog Re: Moje świadectwo 11.06.10, 14:53
        jesteś w dobrych rękach, nie ma watpliwości smile

    • ese1 Re: Moje świadectwo 13.06.10, 12:31
      to niesamowicie piekne i trudne swiadectwo, ale taka jest droga Ojca, kochac nie
      za cos, ale mimo wszystko. Podziwiam twoja sile... obiecuje modlitwe, ale prosze
      cie rowniez i o twoja modlitwe o taka sile w zyciu tez dla mnie
    • silije.amj Re: Moje świadectwo 16.06.10, 13:58
      Wspomnijcie mnie czasem w modlitwie. Jestem już w trakcie rozwodu. To znaczy mąż
      złożył pozew rozwodowy. No nie będę oszukiwać, że mnie nie zabolało... boli i
      parzy jak ogień. Ale jestem spokojna co do mojej decyzji, że się nie zgadzam na
      rozwód, w ogóle wola Boża w tej kwestii dla mnie jest absolutnie jasna.
      • liliana22 Re: Moje świadectwo 22.06.10, 13:16
        Pamiętam
    • 11.jula Re: Moje świadectwo 16.06.10, 14:45
      Trzeba upaść na dno, żeby sie od niego odbić. To mądre słowa i sama
      tego doświadczyłam. Pewnie, że nasza ludzka natura lubi sie kopać w
      nienawiści, udowadniać jaki to ten ktoś niedobry, ile złego czyni,
      jak rani, patrzcie ludzie jaki jest, patrzcie, osądzajcie, odwróćcie
      się od niego. Patrzcie jaka ja jestem biedna, skrzywdzona, bądźcie
      po mojej stronie, dlaczego mam wybaczyć... Tak jest i trzeba
      wielkiej siły i chyba świętości, żeby w tej pierwszej fazie
      skrzywdzenia tego uniknąć. Przecież w ten sposób niszczy się siebie,
      nakręcając sie w tej złości, w tej krzywdzie, niszczy sie samego
      siebie.
      Silije, odbiłaś sie od dna i poleciałaś wysoko do góry, odzyskałaś
      spokój, umacniasz sie w wierze, masz w sobie miłość, nie nienawiść.
      Cieszę się, ale też i trochę zazdroszczę. Ja powoli odzyskuje
      spokój, ale nie potrafie jeszcze wybaczyć.
      Tak po ludzku miałaś nadzieję, że wymodlisz powrót męża, tak się nie
      stało, ale nie dlatego, że Bóg nie wysłuchał Twoich modlitw. Kiedyś,
      zrozumiesz czemu stało sie tak, a nie inaczej.
      Ja w 2007 r. miałam poważny kryzys małżeński, otarło sie nawet o
      unieważnienie małżeństwa, sprawa więc była bardzo poważna. Szok, ból
      jakiego wtedy doznałam były nie do opisania. Byłam wtedy w ciąży,
      więc dodatkowo martwiłam się, że wszystko to wpłynie źle na dziecko,
      albo, że dojdzie do poronienia. Wtedy byłam pewna na 100 % że nie
      wybaczę mężowi, że nie chcę go oglądać, że nie dość, że muszę użerać
      się z jego ojcem, to jeszcze on taki numer wywinął. I pytanie: Boże
      dlaczego, dlaczego narażasz mnie na tak potworny stres, przez który
      moje dziecko może przypłacić życiem, ja nie uchylam sie od krzyży,
      ale dlaczego akurat teraz? I powiem ci - upłynęły 3 lata, wydarzyło
      sie dużo różnych rzeczy i teraz widzę dlaczego tak musiało być, mało
      tego, to wszystko przyniosło dobre owoce.
    • sylwia0405 Pamiętam 16.06.10, 18:03
      Pamiętam cały czas.
    • jollala Re: Moje świadectwo 16.06.10, 20:35
      Silije, pamiętam. Bądź spokojna.
    • aniaz-w Re: Moje świadectwo 21.06.10, 18:34

      Silije- bardzo mi pomogłaś. Dziękuję. Anna
    • silije.amj Re: Moje świadectwo 26.06.10, 11:26
      Dziękuję 11Jula. Rozwód rozwodem a życie na Bożej ścieżce toczy się dalej.
      Dołączono mnie do grupy liderów wspólnoty Sychar pomimo mojego krótkiego stażu.
      Nie wiem dlaczego akurat mnie, nasz Założyciel wykręca się Duchem Świętym wink
      Dla mnie to wielka łaska.

      Wszystkich w kryzysach małżeńskich zapraszam na nasze forum www.kryzys.org
      Wspaniałe wsparcie tam otrzymałam.
      • silije.amj Re: Moje świadectwo 06.07.10, 17:51
        Proszę bardzo o modlitwę w intencji terminu mojej pierwszej rozprawy rozwodowej.
        • ruda_kasia Re: Moje świadectwo 09.07.10, 11:12
          Aniu, kiedy..? mnie też umacnia Twoje świadectwo.
          ps rozumiem, że wniosek o mediację złożyłaś?
          • silije.amj Re: Moje świadectwo 12.07.10, 08:05
            Nie złożyłam o mediację, ponieważ my się spotykamy w Komitecie Ochrony Praw
            Dziecka i dla sądu to już jest mediacja. Prowadzi nas świetna pani psycholog, z
            której nie chciałabym rezygnować i co prawda u niej mediujemy w sprawach dzieci,
            ale mój mąż i tak konsekwentnie odmawia poruszania innych tematów.
            Komitet Ochrony Praw Dziecka ma też uprawnienia by wystawić nam opinię biegłych
            psychologów sądowych nt. dzieci, tak jak RODK.

            Dziś o godzinie 11 potrzebuję wzmożonej modlitwy, będę się zwracać na dyżurze
            przewodniczącego sądu w sprawie terminu rozprawy. Denerwuję się mocno, więc
            czekam aż mnie Duch Święty napełni, podeślijcie Go trochę smile
            • sylwia0405 Re: Moje świadectwo 12.07.10, 10:17
              Dobrze. Pamiętam
              • ruda_kasia Re: Moje świadectwo 13.07.10, 12:46
                Myślałam o Tobie punktualnie, mam nadzieję, że ok...
    • silije.amj Re: Moje świadectwo 15.07.10, 14:01
      Udało się, ufff...
      Zmienili mi termin rozprawy.
      Dzięki Ci Boże.
      • silije.amj Re: Moje świadectwo 04.09.10, 03:35
        6 września w poniedziałek o godzinie 8.30 mam rozprawę. Bardzo proszę o modlitwę
        o Ducha Świętego. Po ludzku wygląda to bardzo źle (mąż uważa, że ma prawo jak
        najszybciej założyć nową rodzinę), więc w Bogu jedyna nadzieja.
        Na pocieszenie dostałam fragment z Księgi Izajasza 54,4-17.
        • jollala Re: Moje świadectwo 04.09.10, 12:01
          Silije, pamiętam cały czas.
          Modlę się za Was wszystkich. Proszę Ducha Świętego, aby był przy Was. Teraz
          będzie to szczególnie "gorąca linia" wink.
          Ja oczywiście mam bardzo okrojone wiadomości o tym, co u Was słychać, ale jakoś
          mam wrażenie, że cała ta historia dzieje się "po coś", że mimo całego
          nieszczęścia i bólu i innych emocji, których nawet nie jestem w stanie sobie
          wyobrazić, jesteście jakoś w tym wszystkim prowadzeni przez Pana. A jeśli tak,
          to choć to trudna droga, cel będzie wytchnieniem.
          Ściskam serdecznie.
          Bądź spokojna.
    • jollala Re: Moje świadectwo 04.09.10, 12:21
      Ha! Zaraz po wyjściu z forum natknęłam się na 3-dniowe (!!!) nabożeństwo do św.
      Józefa! Naprawdę poczułam się jak wezwana do tablicy. Co za przypadek wink
      I jeszcze jedno - pamiętaj, że to z pozoru może wszystko wyglądać bardzo źle,
      ale niech to Cię nie załamuje. Uczep się Pana, Jemu wszystko zawierz i niech
      działa. Mam niestety w rodzinie podobną sytuację (kuzyn jest w trakcie rozwodu,
      ma już nową kobietę i bardzo chce się szybko rozwieść, bo blokuje mu to rozmaite
      inwestycje) i wiem, jak źle się mówi o żonie, która na ten rozwód nie chce się
      zgodzić. To niestety wywołuje kolejne złe emocje, zacietrzewienie, złość i
      raczej nie przybliża do pojednania.
      Silije, spokoju, zawierzenia, ufności i światła Ducha Świętego.
      Jestem z Wami.
      • wiesia140 Re: Moje świadectwo 06.09.10, 14:23
        tak sobie myślę :.... czasem trzeba odejść ,żeby móc wrócić ... może tak będzie z twoim mężem
        • wiesia140 Re: Moje świadectwo 06.09.10, 14:25
          zapomniałam dodać trzymaj się Pana , a jak masz kryzys to pisz tu , zajrzyj też czasem w moją sygnaturkę.
    • silije.amj Re: Moje świadectwo 06.09.10, 21:45
      Bóg zapłać za modlitwę.
      Nic właściwie się nie wydarzyło, bo sąd zdecydował dać nam szansę ugodzenia się co do kwoty przekazywanej na dzieci, bo to priorytet, więc rozprawa była bardzo krótka i konkretna, wyznaczono kolejne terminy.
      Było kulturalnie i spokojnie. To ostatnie może jednak dzięki Duchowi Świętemu.
      • jollala Re: Moje świadectwo 06.09.10, 21:52
        W sumie to chyba dobre wieści.
        Moją modlitwę macie cały czas.
        Pozdrawiam mocno.
    • silije.amj Re: Moje świadectwo 22.10.13, 19:15
      To jest bardzo stary wątek i nie przypuszczam, aby ktoś mnie tu jeszcze pamiętał, ale mimo wszystko muszę dać znać, jak się sprawy dalej potoczyły. Jestem od roku po rozwodzie, na który nie wyraziłam zgody. Od ponad trzech lat prowadzę poznańskie ognisko Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar - jest tu: sychar.org/archidiecezja-poznanska/
      A także napisałam i wydałam książkę na temat małżeństw w kryzysie, na podstawie swojej sytuacji.
      Jest tu i może komuś w czymkolwiek pomoże:
      www.wydawnictwofides.pl/book,84.html
      • mama_kasia Re: Moje świadectwo 22.10.13, 20:22
        Bardzo rzadko zaglądam, ale dzisiaj zajrzałam smile Pamiętam Cię oczywiście smile
        Dziękuję, że dałaś znać. Bądź szczęśliwa smile
      • luccio1 Re: Moje świadectwo 23.10.13, 00:13
        Przeczytałem podlinkowaną stronę - i zatrzęsło mną jedno:
        żądanie, aby - jeśli w nowym nieformalnym związku małżonka robiącego nie tyle skok, co trwały odmarsz w bok, pojawi się dziecko - "miało" tylko Matkę; jak zrozumiałem, nie powinno zgoła nic wiedzieć, kim jest ojciec, nie powinno wiedzieć, że ma rodzeństwo (to ostatnie miałoby działać i w drugą stronę...).

        To jest tak, że krzywdę jednego naprawia się kosztem krzywdy drugiego. To jest działanie, na które już w starożytnym Rzymie znaleziono dobitne określenie: pereat mundus - fiat iustitia!; rozumie się to jako: sprawiedliwość przede wszystkim - choćby "po drodze" szlag miał trafić cały świat.

        Z punktu widzenia dzieci z małżeństwa pierwszego - jest to wychowywanie ich w kłamstwie; jest to próba - z góry daremna - przedstawienia im Ojca jako kogoś lepszego, niż jest w istocie, poprzez usunięcie sprzed oczu żywego świadka jego upadku, czy też potknięcia się. Nie jestem przekonany, czy istnienie takiego brata/takiej siostry da się rzeczywiście utrzymać w tajemnicy na zawsze.
        Poza tym okazuje się, że dziecko ma tutaj odpowiadać za grzechy ojca - czyli za coś, za co nie ponosi najmniejszej winy. Zostało oznaczone piętnem - jako ktoś gorszy! i to "z definicji".
        • luccio1 Re: Moje świadectwo 23.10.13, 00:16
          Przepraszam - jeszcze jedno pytanie:

          jeśli Twój mąż wróci - czy pozwolisz mu, aby jeszcze w jakikolwiek sposób "ustawiał" Dzieci?

          Jak dla mnie, odchodząc, utracił bezpowrotnie prawo pouczania kogokolwiek o czymkolwiek.
          • silije.amj Re: Moje świadectwo 23.10.13, 10:15
            Luccio nie jestem w stanie ci odpowiedzieć ani z doświadczenia swojego czy moich znajomych, mój mąż nie ma innych dzieci, a wśród znajomych z sycharu rozwiązania są różne, generalnie ojcowie spotykają się ze swoimi dziećmi w jakimś ustalonym porządku, jedno takie świadectwo mam nawet w swojej książce. To akurat nie jest chyba dogmat tylko opinia, w dodatku teoretyczna.
            • wiesia140 Re: Moje świadectwo 23.10.13, 15:54
              witaj pamietam
      • bratyska Re: Moje świadectwo 24.10.13, 09:20
        Miło zobaczyć, że idziesz do przodu, wszystkiego dobrego! Tak wiele Ci zawdzięczam, że zawsze będziesz obecna w mojej pamięci i modlitwie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka